Kiedy kochanka może rozbić małżeństwo? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Może powinnam zostawić tylko takie pytanie jak w tytule i poczekać na wasze reakcje ale postanowiłam jednak napisać o swojej sytuacji.
    Poznałam go ponad dwa lata temu. Znajomość z pociągu, wymiana telefonów, spotkania, rozmowy, zakochanie i seks. Wiedziałam od początku ze jest żonaty i nie przeszkadzało mi to. Tak wiele nas łączy. Czasem wydaje mi się że potrafi przewidywać moje zachowania lepiej niż ja, mamy podobne zainteresowania i poczucie humoru. Ze względu na niego rozstałam się z innym facetem.
    Po jakimś czasie zaczął mówić ze chce się rozwieść z żoną. Mają ze sobą dwójkę dzieci i gdyby nie to wcale bym się nie zastanawiała.
    Nie poznałam osobiście jego żony ale z opisu wydaje mi się że dobrze znam taki typ kobiet. Z jego opowiadań wynika że jest apodyktyczna, lubi wszystkimi rządzić i podporządkowywać sobie wywołując przy tym awantury.
    Po kilku miesiącach znajomości on postanowił jej powiedzieć o rozwodzie. I nagle nasze kontakty zaczęły się urywać a on zaczął mnie unikać. Okazało się że żona postawiła mu warunki na które się nie zgodził, grożąc m.in. że ograniczy mu kontakt z dziećmi. W końcu poprosiłam żeby podjął decyzję a on powiedział że zostaje z rodziną.
    Ale po kilku miesiącach znów zaczęliśmy się spotykać a ja zaczęłam się przyzwyczajać że jestem tą drugą. Zauważyłam że ma jakąś wewnętrzną blokadę. Gdy między nami zaczyna się dziać coraz lepiej on zaczyna znowu mówić o rozwodzie po czym nagle znów zaczyna się oddalać. Wytrzymałam tak prawie rok i w końcu kilka dni temu powiedziałam mu że nie mogę już dłużej na niego czekać i powinniśmy zakończyć te znajomość.
    Nie wiem co teraz zrobić. Czasami mam ochotę spotkać się z jego żoną i zobaczyć jaka jest kobietą, czasem mam ochotę napisać do niej list z informacją że mąż ją zdradza. Ona podobno o mnie nie wie, choć nie wierzę ze po tym wszystkim niczego się nie domyśla.
    Wydaje mi się ze on jest tchórzem i boi się odpowiedzialności.
    Czy powinnam się wtrącić czy spróbować konsekwentnie nie spotykać się z nim i jakoś zapomnieć.
    Proszę o wasze opinie.
    • znowu kolejna kobieta, która nie rozumie jaka rola i miejsce kochanki...
      Tak, spotkaj sie z żona albo ja uświadom- rozwalisz życie bogu ducha winnej kobiecie. I zrzucisz na nią tez poczucie winy za cos, czemu winny jest maz- kretyn i tchórz.
      Słyszałaś kiedys jak maz opowiada kochance jaka jego żona jest wspaniała i ze tak naprawdę nie zamierza sie z nia rozstawac ale chce sobie pobzykac na boku? Taka jest prawda, ale nawet jakby facet to powiedział to naiwna kobieta i tak usłyszałaby co innego
    • Witaj

      Niektórzy wyznają zasadę, że dobrze jest mieć poukładany dom, rodzine i kochankę/kochanka. Ale zamiana kochanki czy kochanka w żonę/męża, to zupełnie inna kwestia.
      To się czasem dzieje, ale o wiele rzadziej niż ten trzeci/trzecia tego oczekuje.
      Dobrz ci radzze, zostaw tę rodzine, teggo faceta i zajmij sie budowaniem własnego życia.
      Teraz siedzisz na progu i czekasz.
      Na co?
      Az ktos zadecyduje jak będziesz żyć?
      Gdyby miała nastąpić jakaś zmiana, to już by nastąpiła. A tu nic! ciągle czekasz?
      Warto?
      Nie warto! Więcej tracisz na tej miłości niż zyskujesz, a tak naprawdę wszyscy tracą.
      Co na tych stratach można zbudować? Na żalach, pretensjach, wymuszonych sytuacjach?
      Przeżyłaś miłość, zauroczenie, to ma swoją wartość, ale nie każda miłość ma finał we wspólnym życiu na lata.
      Ta nie ma!
      Uwierz w to i zacznij żyć po swojemu, z czystą kartą, bez obciążeń.
      Pozdrawiam
    • Gość: Mia IP: *.bb.sky.com 29.06.11, 13:52
      Z jego zachowania jasno wynika,ze nie chce rezygnowac z rodziny i odchodzic od zony.A co za tym idzie najpewniej w ich malzenstwie nie dzieje tak zle,inaczej nie zastanawialby sie tylko odszedl do Ciebie.Byc moze posiadasz cechy,ktorych brak jego zonie,byc moze maja kryzys a moze po prostu potrzeba mu wiecej wrazen.Zycie rodzinne to nie to samo co bycie w wolnym zwiazku,bez dzieci i mnostwa obowiazkow,byc moze potrzebowal jakies odskoczni od codziennej rutyny.Jedno jest pewne-zaden facet nie powie kochance,ze w domu ma wszystko co potrzeba a z zona uklada mu sie dobrze.W wersji dla tej drugiej zona jest zawsze apodyktyczna zolza;)Odpusc sobie go.Zreszta nawet gdyby zdecydowal sie odejsc to jak bedziesz sie czula z tym,ze przyczynilas sie do rozbicia rodziny?Zaufasz mu na tyle,ze bedziesz w stanie zalozyc z nim wlasna rodzine?
      • Gość portalu: Mia napisał(a):

        > Z jego zachowania jasno wynika,ze nie chce rezygnowac z rodziny i odchodzic od
        > zony.A co za tym idzie najpewniej w ich malzenstwie nie dzieje tak zle,inaczej
        > nie zastanawialby sie tylko odszedl do Ciebie.



        Żona zastosowała klasyczny szantaż - jeśli odjedziesz to stracisz dzieci.

        W Polsce to nie są czcze pogróżki. W tym kraju dzieci są własnością
        matek. Kiedy zdarzają się wyjątki, jak ten z profesorem psychologii,
        powstaje larum, baby biegają w kółko i wyją wściekłe, że ta "oczywista
        własność została naruszona".

        Gdyby odjąć dzieci, majątek - 3/4 żonatych próbowałoby nowego życia
        u boku tej drugiej.

        Jeśli z majątkiem da się jakoś sprawę załatwić, bo rzadko to ona jest
        jego jedynym właścicielem, to dzieci są nie do przejścia dla większości
        ojców. Tylko jeden na wielu ma gdzieś własne dzieci. Chore jest, że
        w państwie prawa pozwala się kobietom traktować dzieci jak przedmioty
        nieożywione.
        • Gość: bylemrogaczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.12, 23:12
          szantaż nie szantaż ..może się tak tłumaczy przydupas mojej byłej już zony też maił tysiąc wymówek . Z jednym masz rację .. w tym qrewskim kraju dzieci są własnością matek i nie da się tego przeskoczyć . Kobieta może zdradzać a i tak będzie dla sądu lepszym rodzicem .Facet ma przesrane .
          --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
          bylemrogaczem.blogspot.com/
    • Zgadzam się w pełni z przedmówcami.
      Nie zostawi żony, bez względu na to, jak między nimi w tej chwili jest.
      Zostaw tę rodzinę w spokoju, bo żadne z was w tym trójkącie nie będzie nigdy szczęśliwe.
      --
      Moje słońca dwa:
      Nadia (19.10.2007) i Zachary (14.08.2009)
      • Czym jest dla żonatego mężczyzny kochanka?

        W 99% wentylem bezpieczeństwa, taką tratwą ratunkową. Owszem może być lepsza od żony. Może mieć ciekawszą osobowość, być zgrabniejsza, ładniejsza, bardziej zadbana, okazywać mu w łóżku to czego już od dawna nie okazuje żona.
        Problem w tym, że z żoną łączą go bliższe relacje dnia codziennego, wspólna przeszłość, pewne przyzwyczajenia dnia codziennego, które na przestrzeni lat się utrwaliły, pewna stabilizacja i przewidywalność.
        Jeśli do tego wszystkiego łączą ich jeszcze dzieci i wspólny dorobek materialny, to jest to wystarczający powód, by nawet gdy się między nimi nie układa, nie zostawić tego iluśtamletniego dorobku dla kochanki. Kochanka nadal pozostanie jedynie taką tratwą ratunkową na wypadek gdyby żona postanowiła sama Zakończyć ten związek.
        Facet będzie się czuł dowartościowany, że kochanka widzi w nim pozytywne cechy, które po latach żona przestała już zauważać, bo spowszedniały jej. Będzie mógł rozładować swoją emocjonalną stronę w akcjach łóżkowych, ale nic poza tym. Po upojnej nocy z kochanką i tak z przyjemnością wróci na łono rodziny i będzie zapewniał żonę, że ją kocha (kochankę również, bo przecież nawet na niezatapialnym Titanicu były zamontowane łodzie ratunkowe i trzeba było dbać by były cały czas sprawne).
    • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 29.06.11, 16:49
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
      Wszystko się zgadza, czekam nie wiem sama na co ale nie siedzę na progu. Spotykam się z innymi facetami ale niestety cały czas porównuje ich do niego.
      Z drugiej strony sama dobrze znam małżeństwo z dwójką dzieci, w którym kobieta w taki właśnie sposób zdominowała męża i wiem że dla dzieci byłoby lepiej gdyby rozwiedli się dawno temu.
      Dlatego chciałabym sprawdzić jak tak na prawdę z nimi jest. Nie chcę rozbijać tego małżeństwa bo wiem że mógłby się wtedy całkiem ode mnie odwrócić. Wiem jak zależy mu na dzieciach. Widziałam go z nimi.
      • Gość: Mia IP: *.bb.sky.com 29.06.11, 17:03
        > Dlatego chciałabym sprawdzić jak tak na prawdę z nimi jest<

        No ale jak chcialabys to zrobic?Wprowadzisz sie do nich na jakis czas;)?
        • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 29.06.11, 17:12
          Tego właśnie nie wiem. Jego relacje wskazują na to że ona go nie kocha ale jest jej potrzebny. Ale to tylko relacje. Przybiera wtedy taki oficjalny ton i opowiada o niej beznamiętnie choć widzę ze zawsze się przy tym denerwuje.
          • hmm a myslalas ze co powie o zonie?
            kocham zone, dzieci, sa dla mnie najwazniejsze, rozwod nie wchodzi w gre, wkradla sie ostratnio tylko rutyna a chodzi mi wylacznie o spotkania lozkowe z Toba i nic wiecej
            czy wtedy poszlabys z nim do lozka?
            nie?
            widzisz, on mowi Ci to co Ty chcesz uslyszec, a teraz dzieci sa zaslona dymna, powod nie odejscia od zony stary jak swiat
            i uwierz zona moze nie wiedziec o Twoim istnieniu, zwlaszcza jezeli Twoj kochanek daje dowody milosci zonie, mniejsze czy wieksze i z nia wspolzyje /a mysle ze tak wlasnie jest
            chcesz wiedziec jak jest na prawde z drugiej strony?
            powiedz kochankowi ze pogadasz z jego zona w celu weryfikacji jego "prawdy"
            jezeli zerwie kontakt z Toba bedziesz wiedziala jak bylo naprawde i kim bylas dla niego...
          • Ty również po iluś tam latach małżeństwa bardziej od miłości, która może już się wypaliła, będziesz ceniła stabilizację, wspólne cele materialne, bezpieczeństwo ekonomiczne, czy wychowanie dzieci wraz z mężem, z którym ochota na seks Ci niestety przejdzie.

            Żeby to zrozumieć musiałabyś podejść do tego pragmatycznie i samej postawić się w roli jego żony co Ty byś bardziej ceniła na jej miejscu.

            Naprawdę bardzo wiele kobiet dowiadując się, że mąż ją zdradził (najczęściej od kochanek) raczej wybaczy mężowi po wielkiej kłótni, niźli rzuci go dla innej.
    • Gość: fomica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 20:23
      > Czy powinnam się wtrącić czy spróbować konsekwentnie nie spotykać się z nim i j
      > akoś zapomnieć.

      A wyobraź sobie taka sytuację: facet jest wolny, nie ma rodziny, ale nie może sie zdecydować czy chce byc z tobą czy nie. Odchodzi, wraca, zrywa, znów wraca, a ty czekasz nie wiadomo na co. Chciałabyś tkwić w czymś takim? Nie czułabys się lekcewazona, traktowana jak chwilowa rozrywka? Dla mnie taka sytuacja jest nie do pomyslenia - albo ten ktos chce być ze mną i angazuje sie w pełni, albo nie chce i wtedy nic na siłę. Gdyby naprawde chcial odejśc od żony zrobiłby to juz dziesięc razy w ciągu tych dwóch lat. Skoro nie odszedł - to znaczy że ma w tym jakis interes i to mu się nie opłaca.
      Facet uświadomił sobie życie nie składa się tylko z miłego seksu z kochanką ale całej tej prozaicznej otoczki - wspólne kredyty, dzieci, wspólni z żona znajomi, rodzina, przyzwyczajenia, rachunki itd. Mało kto jest w stanie spalic mosty i zacząc zupelnie nowe zycie, często wbrew całemu otoczeniu które może nigdy nie zaakceptowac kochanki. Ten twój obiecuje ci rozwód, bo sądzi że tego oczekujesz i że w ten sposób dłużej cie zatrzyma.
      • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 30.06.11, 17:13
        dziękuje wam wszystkim za odpowiedzi.
        Tak sobie myślę, że rozum podpowiada co innego a uczucia co innego.
        • W tym przypadku pokieruj sie rozumem!
          Wolnych facetow jest na peczki, po co robic sobie problemy.
        • Gość: gość IP: *.play-internet.pl 21.07.12, 19:43
          Wiesz....to wszystko nie jest takie proste. Jestem facetem i czekam na swoją dziewczynę już prawie dwa lata, która jest w związku nieformalnym i bezdzietna. Ona ma bardzo duże opory, ale nie wynikają one raczej z uczuć wobec swojego partnera a jeżeli już, to tylko z powodu lat, które upłynęły im w zupełnie jałowym związku (wiem to z kilku źródeł). Czekam wciąż i mam nadzieję, ponieważ ona mnie o tym bardzo zapewnia. Wszystkie rady pod hasłem "odejdź", "zostaw" są proste dla radzącego, dla mnie są dramatycznie trudne do spełnienia i podejrzewam, że dla Ciebie również....
    • gratuluje dupka i tchórza za kochanka buhahahhahah w sumei moze lepiej, zeby sie rozwiódł i ozenił z Toba.. a za kilka lat.. no cóż znów kogos moze pozna/ poznasz w pociągu...życie prędzej czy później bywa sprawiedliwe
    • Gość: karolina IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.07.11, 14:18
      Znam taką sytuację z autopsji - była fascynacja, czytanie sobie w myślach i gadanie: "od żony nie odejdę chociaz to toksyczny związek, ale wiesz slonko tak kocham dzieciaki.............."
      Tylko dzięki resztce przyzwoitosci, że nie będę robiła koło dupy drugiej kobiecie i moim przyjaciołom którzy konsekwentnie mówili: nie pakuj się w gó..., nawet jeśli odejdzie od niej (chociaż nie odejdzie) to będziesz musiała się nim dzielić z dziećmi, jesteś młoda, nie masz zobowiązań, znajdz kogoś z kim zaczniesz wszystko od początku......Krzyczałam im że on jest inny, że to wyjątkowy facet, że nie tkwię w standardowej sytuacji. TKWIŁAM. Płakałam, niszczyłam siebie, wpadłam w depresję, wmówiłam sobie że był miłością mojego życia. Tylko resztka rozsądku mówiła, że osoba która nas kocha stara oszczędzić się nam bólu...... Dałam spokój, powiedziałam co myślę, że albo ja albo ona. Że nie będę się dzielić facetem z inną kobietą. Poszedł sobie we diabły...... były tygodnie kiedy tłukłam głową w ścianę i żałowałam mojej decyzji bo chciałam chociaż dotknąć, chociaż chwileczkę się przytulić.
      A teraz......teraz poznałam kogoś kto daje mi spokój. nie doceniłabym tego co w Nim dobre gdyby nie tamten. M. dziękuję że się zjawiłeś......
      Dlatego myślę tak: wszystko co w życiu przejdziemy jest dobre, ze wszystkiego można wyciągnąć naukę na przyszłość,przede wszystkim musisz sama kochać siebie, nie daj sobą pomiatać. Wszystko się ułoży - musisz trochę odpocząć, przetrawić przezycia i wyjdziesz na prostą. Ja w Ciebie wierzę:)
      buźka. Odezwij się i opowiedz jak Ci idzie wychodzenie z bagna.
      • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 04.07.11, 11:19
        Jak idzie mi wychodzenie z bagna.
        wbijanie zębów w poduszkę ma już za sobą. Poduszka była zaśliniona i niesmaczna. Nie poddaje się apatii. szukam sobie jakichś dodatkowych zajęć.
        Już wcześniej zaczęłam spotykać się z innymi facetami ale łapie się na tym że szukam u nich tego co miałam z nim. Może dlatego nie żałuję, że go poznałam. Gdyby nie on byłabym teraz pewnie mężatką w byle jakim małżeństwie z byle jakim facetem, którego nie kochałam. To dzięki znajomości z nim zrozumiałam czego chcę. "Pasujemy do siebie jak dwa puzzle". W jakiś sposób uczyłam się na jego błędach. Tego, że w związkach należy tez wymagać.
        Od rozstania nie widzieliśmy się. On chyba zmienił swój plan dnia.
        Gdy miałam swój największy kryzys on wysłał mi SMSa. Już wcale się temu nie dziwię, bo pewnie on tez miał kryzys. Coś tam mu odpisałam ale to wszystko.
        Dobrze pewnie zrobiłaby mi zmiana pracy może kolejna przeprowadzka.
        • Gość portalu: ta druga napisał(a):

          > To dzięki znajomości z nim zrozumiałam czego chcę.
          > "Pasujemy do siebie jak dwa puzzle". W jakiś sposób uczyłam się na jego błędac
          > h. Tego, że w związkach należy tez wymagać.

          Patrzcie, patrzcie, ona wszystko zrozumiała, wie czego chce, pasuje do zakłamanego cymbała jak puzle, nauczyła się na jego błędach, wie że w związkach należy wymagać i to wszystko na bazie krótkich spotkań na bara, bara.
          Moje gratulacje.
          Wiesz co ?
          Nie staraj się rozśmieszać ludzi, bo to że leżysz i kwiczysz nie jest śmieszne. Do tego leżeć i kwiczeć chyba dane ci będzie dożywotnio, bo twój pociąg już odjechał. Przegapiłaś go wsiadając do pociągu jadącego na stację manowce. Nie licz zatem na to że w życiu jeszcze doznasz uczucia szczęścia.
          Za daleko zaszłaś.
          Tu dla ciebie ładna piosenka z pouczającym tekstem.
          www.youtube.com/watch?v=rA1E3Ok1PvM
          Zastosuj się do rad które zafundowały ci dziewczyny, a może coś jeszcze uratujesz, lecz pod jednym warunkiem.
          Przejrzyj na oczy.


          • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 05.07.11, 08:57
            Potworze,

            twoje życie musi być strasznie popaprane skoro jak widzę bardzo aktywnie udzielasz się na tym forum udzielając wszystkim rad wg tego samego schematu, cytat, zrównanie z błotem, piosenka.
            Opowiedz nam o sobie. To na pewno będzie bardzo pouczająca lektura.
            • Druga, nawet jezeli nie podoba Ci sie co napisal Potwor, niestety dokladnie trafil w sedno.
              Nie mozesz na podstawie romasu gdzie bylas kochanka wyciagac wnioskow jak ma wygladac zwiazek i co sie liczy. Bo z zona to on zyl codziennie pod jednym dachem a z Toba to byly milosne/cielesne uniesienia i nie doszliscie do fazy "staly zwiazek".
              Ogarnij sie i zapomniej o nim i o wszystkich innych zonatych rowniez. Jest nadzieje, ze taki blad popelnia sie tylko raz.
              Powodzenia!
              • Gość: wawa IP: *.lukman.pl 02.01.12, 01:16
                dlaczego nei moze wyciagac wnioskow na podstawie spotkan z zonatym facetem co do tego czego chce od zwiazku? jak kazde inne spotykanie sie, mozna wyciagac szereg wnisokow co do cech ktore cenimy najbardziej w drugiej osobie a ktorych nie mozemy zniesc. a jak wyscie spotykaly sie ze swoimi przyszlymi mezami? na jakiej podstawie stwierdzlayscie ze wam ta osoba odpowiada? to jest kwestia wspolnych przezyc, patrzenia na swiat, poczucia humoru, sposobu rozwiazywania problemow, przykladania wagi do pewnych rzeczy a do innych nie- itp. wiec biore druga w obrone. skoro bylo jej z nim tak dobrze ze zdecydowala sie na taki dziwny uklad tzn ze cos mial co jej odpowiadalo i chciala sprawdzic co to jest. teraz juz wie i tego bedzie szukala. mam tylko nadzieje Druga ze te rozne cechy ktore on mial nie braly sie wiesz z jego poczucia winy czesciowo, ze swiadomosci ze Cie nie moze zatrzymac gdy zdecydujesz ze Ci ten uklad nie pasuje i dlatego staral sie robic jak najlepsze wrazenie zeby nie miec sobie rownych, ze tak powiem, itp. no ale to juz do Twojej zdroworozsadkowej oceny pozostawiam. i przynajmniej niech to ze wiesz czego szukasz da Ci taki spokoj potrzebny do trafienia na tego kogo potrzebujesz. a i tekst do potwora 10/10 buchnelam smiechem a jest w koncu po pierwszej w nocy i juz wszyscy spia:)
            • Gość portalu: ta druga napisał(a):

              > Potworze,
              >
              > twoje życie musi być strasznie popaprane

              Nie bardziej od twojego.

              > Opowiedz nam o sobie. To na pewno będzie bardzo pouczająca lektura.

              Nie ma takiej opcji.
              Wyjaśniam.
              Jeśli napiszę że mi źle, to będziesz z satysfakcją witała jeszcze jednego członka w klubie.
              Jeśli jednak napiszę że mi dobrze, to nie uwierzysz twierdząc że internet łyknie wszystkie kity.
          • Co to za potwór?
            Jakim prawem, możesz obrażać dziewczynę, wyśmiewać jej uczucia. Zawsze lepiej kochać i cierpieć niż być takim zimnym draniem jak Ty Porworze. Przynajmniej dziewczyna czuje że żyje, Ty tylko wegetujesz zaspokając swoje potrzeby życiowe. Żal. Piosenka też kiepska, ale pasuje do Potwora.
            Drugą oczywiście pozdrawiam i szczęścia życzę.
      • Gość: ewelina IP: *.skierniewice.vectranet.pl 06.05.12, 20:48
        Witam..hmmm jakbym to była ja...zalogowałam sie na portalu randkowym i tam poznałam młodszego od siebie...hmmm w moim typie bruneta z ciemnymi oczami...mezczyzne.....zyje w wolnym zwiazku....kiedy go poznałam powiedział,ze nie zamierza niczego zmieniac...jest z kobieta od 10 lat i ma 9 letnia corke i chce widziec jak dorasta...przyjełam to normalnie bo to była tylko kawa zapoznawcza,ale za chwile cos nas tak wzięło...spotykalismy sie c odziennie....cos cudownego....szybko sie zakochałam...on tez...tak twierdził...i tak czułam ..widziałam.......kiedy juz byłam mocno zaangazowana powiedział mi,że spodziewa sie dziecka....w tym momencie dostałam obuchem w łeb...wiem powinnam go zostawic i odejsc...ale nie mogłam....miałam, wrazenie ,że spotkała mnie najpiekniejsza miłosc zycia....i zostałam...on milczał...czesto milczał...kiedy zadawałam pytania.....było nadal fantastycznie...jestem z nim do dzis....ale zaczynam otwierac powoli oczy....on twierdzi,ze mnie bardzo kocha...a ja mu mowie...że słowa to jedno...a czyny to drugie.....i na tym koniec.....zauwazam,ze jak dojezdza do domu to wyłacza telefony az do momentu az rano wyjdzie...niedziele sa dla rodziny....kiedy ona dzwoni w mojej obecnosci wychodzi kawałek dalej...a ostatnio jak go zapytałam czy ona sie domysla...czy moze on cos mowił...odpowiedział,że czuje takiej potrzeby..... i ma małr dzieci....a jak ja mowie,że jest mi zle...ze mnie boli to własciwie milczy...kiedy mowie,że jestem czasoumilaczem,bo dzwoni kiedy chce....spotyka sie ze mna wtedy kiedy ma chwilke czasu.....zawsze wraca na nosc do domu.....kurcze jak mnie to meczy...i majgorsze,ze nie potrafie sobie z tym poradzic.......
      • Gość: Angie IP: *.tbcn.telia.com 26.03.14, 21:12
        Jej,jakbym czytala o sobie...z ta roznica,ze ja ciagle jestem na etapie"przyjdz tu chociaz na chwile abym mogla Cie dotknac,dla ciebie jestem gotowa zniesc wszystko"...az sama nie moge uwierzyc,jaka zalosna w tym wszytkim jestem...
    • Mysle ze tutaj decyduje raczej charakter faceta. Mysle ze on sie naprawde w Tobie zakochał ale z drugiej strony to taki mezczyzna ktory unika konfliktow. A zony sie zwyczajnie boi. Zauwaz jak wielu miłych facetow wiaze sie ze starsznymi megierami.Ale jak to sie mowi ten typ tak ma, woli swiety spokoj.
      Swoja droga zajrzyj do ksiazki "Dlaczego on, dlaczego ona" to sie dowiesz wiecej swoich i cudzych motywacjach przy wyborze partnera.
      • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 05.07.11, 11:33
        "Starsza megiera". :))) Podoba mi się.
        Dokładnie tak. On się jej bał. No i była starsza od niego. Rozmawialiśmy o tym. Powiedziałam mu że musi zacząć nosić spodnie i nie zgadzać się na wszystko co ona wymyśli. I tak sobie myślę, że on coś z tego zastosował i to mu pomagało. Poza tym coś jest na rzeczy z tymi konfliktami, bo zawsze potrafił sytuacje konfliktowe obrócić w żart. Uwielbiałam to bo zawsze poprawiał mi humor.
        Wtedy kiedy podobno powiedział jej o rozwodzie to chodziło o pieniądze bo ona chciała wysokich alimentów i tego żeby on nadal spłacał kredyty a ona zostanie z dziećmi w mieszkaniu.
        Zawsze się wkurzałam na niego, bo chciałam mu pomóc ale on nie chciał o tym opowiadać.
        • A czy ona nie stosuje wobec niego przemocy psychicznej? Powiem ze kobiety sa mistrzyniami w agresji werbalnej. Wysmiewanie, ponizanie przy dzieciach, nie liczenie sie zupełnie z jego zdaniem. Zreszta katalog takich zachowan jest szeroki. A on jak to facet nie przyzna sie, poswieca sie dla dzieci i ma nadzieje ze to przetrwa. Ta zona to jest niezła cwaniara, nie płacze ze sobie nie da rady po rozwodzie tylko juz rozdaje karty, ja dzieci i mieszkanie a ty won z długami. Albo morda w kubeł i wszystko po staremu. Nie wiem jak wygladaja ich stosunki majatkowe ale bez intercyzy to czego dorobili sie razem ( rowniez długi i niezaleznie czy ona pracuje) dzieli sie po połowie.
          To jedna sprawa a druga czy on mentalnie dorosł do rozwodu. Bo z moich obserwacji widze ze takie osoby nie maja dosc siły na postawienie sie.
          Bedzie mu sie wydawało ze to taka tragedia jak odejdzie ze dzieci sie nie pozbieraja psychicznie itd.., podział majatku go wykonczy a w ogole zona jest omnipotentna i go zniszczy itp.itd.
          Z ta zona mozna wygrac ale czy jest koszt dla Ciebie nie bedzie za duzy.
          Jego wahania i strach to moze zbyt wiele jak na twoje barki. Nie ma zreszta pewnosci czy w ostatniej chwili nie zrejteruje i znow bedziesz w punkcie wyjscia tylko nerwow zjedzonych nikt nie odda.
          Poza tym tacy mezczyzni z wiekiem coraz mniej maja ochoty na ucieczke i koncza jak maz Pani Dulskiej ktory spacer na kopiec Kraka robił na około stołu.
          • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 06.07.11, 13:51
            Droga tatibi,
            wydaje mi się że Twój opis sytuacji bardzo odpowiada rzeczywistości. Ona jest w tym domu takim dyrygentem. Jak sam mówi wszystko zaczęło się od pojawienia się dzieci i te dzieci są dla niej wymówką dla wszystkiego co robi. Ja wiem że on się boi tej odpowiedzialności, pytał mnie nawet jak moglibyśmy zorganizować to ze on nadal miałby kontakt z dziećmi gdy bylibyśmy razem.
            Nie boję się jego wahań. To człowiek który z trudem podejmuje decyzje ale jest konsekwentny, dlatego zupełnie mnie zbiła z tropu jego decyzja o tym że nie odejdzie po tym jak sam powiedział o rozwodzie. Podobno jego żona zabezpieczyła się finansowo wcześniej. Mówiłam mu że przecież nie musimy mieszkać w luksusach ale on twierdzi że nie poradziłby sobie z długami i alimentami. Znalazłam mu nawet doradcę finansowego ale nie chciał z nim rozmawiać twierdząc że zna dobrze swoją sytuację.
            Piszesz, ze można byłoby sobie z nią poradzić. Ale jak?
            Dla wszystkich tych, którzy uważają że ja rozbijam to małżeństwo. Decyzję o rozstaniu podjęłam między innymi dlatego bo widziałam że on się zadręcza. Nadal konsekwentnie unikam z nim kontaktu, a jeśli nie znajdę jakiegoś rozwiązania to gotowa jestem się przeprowadzić bo mi też to dobrze zrobi. Tak sobie tylko myślę że on potrzebuje oparcia. No i jeszcze jedno. Wszystko o czym mówię znam tylko z jego relacji.
        • Chciałbym pewne rzeczy wyjaśnić, tym bardziej, że jestem w nieco podobnej sytuacji, tyle, że ja czekam na kobietę, będącą w nieformalnym związku i bezdzietną. Ale o to mniejsza.
          Otóż kwestia rozwodu, czy zostanie on udzielony, czy nie jest w dyspozycji Sądu. Można nie udzielić rozwodu praktycznie tylko w momencie, kiedy RODK lub inny biegły orzeknie, że jest to sprzeczne z dobrem dzieci (a to nie zdarza się często). Kwestia ustalenia alimentów również należy do Sądu i tzw. "wysokie" świadczenie zasądza się tylko w momencie, kiedy udowodni się wysokie dochody zobowiązanego. Żądania żony (matki) są tylko wyjściową kwestią do badania sytuacji materialnej. Kwestia spłacania kredytów (jeżeli są wspólne) również nie zależy od "widzimisia" strony. Można ją przyjąć w formie ugody, albo walczyć (już raczej poza salą sądową). Często jednak zgoda na rozwód bywa warunkowana przyjęciem na siebie dodatkowych zobowiązań. Ale i tutaj jest wyjście, ponieważ można zgodzić się na rozwód z własnej winy (co nie ma wpływu na podział majątku), albo też wykazać winę obydwu stron. Zdrada bowiem nie jest automatycznie kwalifikowana jako wina strony zdradzającej. Wprawdzie własna wina skutkuje możliwością wystąpienia przez byłą żonę zawsze o alimenty na siebie w razie niedostatku, ale praktyka wykazuje bardzo rzadki odsetek uznania takich roszczeń.
          Być może więc Twój partner zamiast zasięgnąć porady prawnej dał się zastraszyć przez żonę, albo rzeczywiście uczucie do Ciebie nie było na tyle silne, ale może jeszcze nie wszystko stracone?
    • Twoja decyzja o rozstaniu była słuszna, tylko motywy kiepskie.
      Pomyśl raczej o sobie, o tym ile Ty tracisz, jak się w tym czujesz - a nie użalaj się nad facetem.
      Gdyby on liczył się z Twoimi uczuciami, Twoim czasem, planami to już dawno albo dałby Ci spokój albo rozwodził się z żoną.
      On nie potrzebuje Twoich rad, pomocy, Twojego myślenia i zaangażowana.
      On potrzebuje spotkać się z Tobą raz na jakiś czas w celach wiadomych:)
      Niebawem pewnie znów sprawdzi czy mrzonki o przyszłości już wywietrzały Ci z głowy i czy można znowu bezpiecznie u Ciebie wylądować:)
      Nie łudź się, że wiesz jak wygląda jego życie rodzinne - bo nie wiesz.
      Nie łudź się, że go znasz - bo nie znasz.
      Albo znasz jedynie w takim świąteczno-weekendowym wydaniu, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
      To co wiesz jest jedynie mieszkanką jego opowieści (może prawdziwych, może nie) i Twojej wyobraźni.
      Weź książkę, włącz film, nie myśl o tym i nie nakręcaj się.
      Trochę się pomęczysz, odchorujesz i będziesz miala cenne doświadczenie na przyszłość w jakie relacje nie należy się pakować.
      Mężczyzna, który ceni i szanuje kobietę naprawę nie traktuje jej w ten sposób.
      Trzymaj się, pozdrawiam:)

      Ps. Do Potwora i reszty - odpuście sobie złośliwości i wytykanie głupoty autorce.
      Wy już w momencie narodzin posiedliście wiedzę jak żyć?
      • wendd napisała:

        > Ps. Do Potwora i reszty - odpuście sobie złośliwości i wytykanie głupoty autorc
        > e.

        Jeśli prawdę w oczy podaną drepcącemu w koło macieju nazywasz złośliwością, to nie mamy o czym.

        > Wy już w momencie narodzin posiedliście wiedzę jak żyć?

        Nie w chwili narodzin.
        My po prostu wdepnęliśmy w g...o, lub znamy historię tych którzy wdepnęli i w przeciwieństwie do co poniektórych chcieliśmy i potrafiliśmy wyciągnąć pouczające wnioski, by po raz kolejny nie wdepnąć, lub by uniknąć wdepnięcia w wyżej wymienioną substancję biologicznego pochodzenia.
        • To doświadczenie z kategorii tych, których skutki poznaje się niestety na własnej skórze i często bez depnięcia w g....się nie obejdzie.
          Dobre rady na nic jeśli młodemu człowiekowi się wydaje, że doświadcza czegoś wyjątkowego.
          I że jego historia znajdzie swój wyjątkowy happy end:)
          Autorka może z tych rad skorzysta - ale pewnie nie.
          I jak tysiące przed nią dowie się czym to smakuje.
          Po co od razu ferować wyroki?:)
          -------------
          "Do tego leżeć i kwiczeć chyba dane ci będzie dożywotnio, bo twój pociąg już odjechał. Przegapiłaś go wsiadając do pociągu jadącego na stację manowce. Nie licz zatem na to że w życiu jeszcze doznasz uczucia szczęścia.
          Za daleko zaszłaś. "

          "gratuluje dupka i tchórza za kochanka buhahahhahah w sumei moze lepiej, zeby sie rozwiódł i ozenił z Toba.. a za kilka lat.. no cóż znów kogos moze pozna/ poznasz w pociągu...życie prędzej czy później bywa sprawiedliwe"
          ------------

          W końcu przyszła tu po radę, a nie po napiętnowanie.

    • Gość: ta druga IP: *.189.47.139.atman.pl 08.07.11, 09:15
      Nie chce opisywać szczegółów bo forum to nie jest miejsce na takie rzeczy ale potrzebuję to z siebie wyrzucić.
      Spotkałam się z jego kolegą. okazało się że powinnam była zrobić to już dawno, bo był dobrze zorientowany zarówno w naszej historii jak i w jego relacjach rodzinnych. Wahałam się czy zorganizować to spotkanie ale doszłam do wniosku że nie mamy nic do stracenia a kolega będzie kimś z poza układu.
      No i chyba dobrze się stało. Dowiedziałam się, że on jednak planował ten rozwód z resztą jak wynika z rozmowy inni tez mu to radzili. Ona nie była lubiana wśród jego znajomych, najpierw próbowała skłócić go z przyjaciółmi a później wkraść się w ich łaski. Poza tym bardzo szybko chciała mieć dzieci.
      Gdy dowiedziała się o rozwodzie zaczęła szantażować go tym ze ograniczy mu kontakty z dziećmi. Okazało się tez że jest dobrze zabezpieczona finansowo na wypadek rozwodu. Podobno obaj byli razem z kolegą u prawnika a prawnik to potwierdził. W zasadzie dowiedziałam się z tej rozmowy tego co chciałam wiedzieć i nie wiem czy lepiej się z tym czuję. Jestem zła że sam mi o tym nie powiedział i wściekła na nią. Nie rozumiem jak wychodząc za kogoś za mąż można tak zabezpieczać się na wypadek rozwodu i to za plecami męża bo nie mają spisanej intercyzy. Nie wiem też czy ona wie o mnie
      "On wybrał dzieci i musisz to uszanować". "Nawet jeśli w końcu się z nią rozwiedzie to będzie to trwało bardzo długo". "Nie martw się o niego bo ma dobre wsparcie i znasz go i wiesz że radzi sobie dobrze"
      Dużo myślałam dzisiaj w nocy i doszłam do wniosku że póki nie znajdę czegoś sensownego nie będę się wyprowadzała. Nie ma co panikować ale też nie zamierzam się z nim kontaktować. Może ktoś wie jak przestać o tym wszystkim myśleć.
      Myślałam tez o tym forum i tym co pisaliście. Problem chyba polega na tym, ze każdy porównuje swoją historie do tych opisywanych. A przecież opisywane sytuacje są zupełnie różne. Ale mieliście rację, że trzeba z tym skończyć.
      Pozdrawiam wszystkich
      • Jestem zła że sam mi o tym nie powiedział i wści
        > ekła na nią. Nie rozumiem jak wychodząc za kogoś za mąż można tak zabezpieczać
        > się na wypadek rozwodu i to za plecami męża bo nie mają spisanej intercyzy.

        Nie rozumiesz? A ja potrafię. Być może szacowny małżonek nie był godny zaufania (a biorąc pod uwagę wasz romans, wcale mnie to nie dziwi), stąd takie zabezpieczenie. Taki brak zaufania nie bierze się z niczego!!! Zapewne, mąż nie raz dał jej do myślenia, może nie byłaś pierwsza???
        Pamiętaj, znasz tylko wersję jednej strony. Wersja kolegi nie jest niczym innym, ponieważ, wszystko co wie kolega, wie od szacownego małżonka...
        Nie wiem, czy masz dzieci? Jak ma się dzieci i wizję tego, że w pewnym momencie można zostać samemu na lodzie, bez pieniędzy, bez warunków do godnego życia, a dzieciom trzeba zapewnić dom, rozwój itd to się matka instynktownie zabezpiecza. Tobie trudno to zrozumieć, bo myślisz egoistycznie, a postaw się w sytuacji zdradzanej żony!
        Popieram Twoje stanowisko dotyczące odejścia. To akurat mądra decyzja i na Twoim miejscu bym się jej kurczowo trzymała.
        --
        Moje słońca dwa:
        Nadia (19.10.2007) i Zachary (14.08.2009)
        • w pelni popieram wypowiedz hanulki
          rowniez sadze ze nie jestes jego pierwsza bliska "kolezanka" stad to zabezpieczenie zony na "przyszlosc" i bardzo dobrze robi
          co do posiadania szybko dzieci, no wiesz mam nadzieje ze nie wierzysz ze zona maza sila zaciagnela do lozka i kazala mu teraz sie zaplodnic :)
          uwazam ze masz zdrowe podejscie , szanuj sie i urwij ten chory kontakt

          "Pamiętaj, znasz tylko wersję jednej strony. Wersja kolegi nie jest niczym innym
          > , ponieważ, wszystko co wie kolega, wie od szacownego małżonka..."

          nic dodac nic ujac :)
      • Na ta chwile to jedyna sensowne rozwiazanie. Nie masz za wielkich mozliwosci ruchu. Powiedziałbym ze nie powinnas bezposrednio przykładac reki do podjecia przez niego tej decyzji. Rowniez dlatego iz wszystko moze sie skomplikowac a wtedy on miałby pretensje ze go zmusiłas do czegos. Jakkolwiek nie czyn mu wyrzutow. Juz wystarczy ze mu zona daje popalic.
        A tak swoja droga, nie wiem ile lat maja te dzieci ale kiedys odejda i zostana sami z zona.Ale wtedy to juz raczej za pozno na rozwod i układanie sobie zycia. Smutne.
        • > A tak swoja droga, nie wiem ile lat maja te dzieci ale kiedys odejda i zostana
          > sami z zona.Ale wtedy to juz raczej za pozno na rozwod i układanie sobie zycia.
          > Smutne.

          Ale czy Ty myślisz, że dzieci są jedynym powodem tego, że On nie chce żony zostawić? Przepraszam, ale ja tego nie kupuje! Gdyby kochał tamtą i chciał z nią być, żadna siła by go nie zatrzymała! Takich altruistów nie ma, za to jest egoizm i czysta kalkulacja, co się komu bardziej opłaca. Są też priorytety w życiu, jednym z nich dla większości jest miłość i szczęście. Pan małżonek najwidoczniej taki nieszczęśliwy znowu nie jest...
          --
          Moje słońca dwa:
          Nadia (19.10.2007) i Zachary (14.08.2009)
          • Mysle ze przesadzasz. Ludzie maja rozne motywacje. I te finansowe nie sa az tak czeste jak Ci sie wydaje. Inaczej małzenstwa bogaczy nigdy by sie nie rozpadały. A ludzie zawsze odchodziliby jesli pojawiłby sie zamozniejszy kandydat
            • tatibi napisała:

              > Mysle ze przesadzasz. Ludzie maja rozne motywacje. I te finansowe nie sa az t
              > ak czeste jak Ci sie wydaje. Inaczej małzenstwa bogaczy nigdy by sie nie rozpad
              > ały. A ludzie zawsze odchodziliby jesli pojawiłby sie zamozniejszy kandydat

              A ja myślę, że wyciągasz pochopne wnioski i nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Nigdzie nie napisałam, że chodzi mi o motywację finansową. Prędzej miałam na myśli możliwość, że Pan Małżonek nadal kocha swoją żonę...
              --
              Moje słońca dwa:
              Nadia (19.10.2007) i Zachary (14.08.2009)
              • Tak, tak. Ten facet to na pewno musi kochac swoja zone. Z akcentem na "musi"...
                • Nie musi, ale jest dość duże prawdopodobieństwo, a wszystko, czym nakarmił kochankę jest kłamstwem. Jest taka możliwość, czy nie?
                  --
                  Moje słońca dwa:
                  Nadia (19.10.2007) i Zachary (14.08.2009)
                  • Czyli kłamczuch wybiorczy. Kochance kłamał jak najety a zonie to tylko prawde...
                    Poza tym mysle ze kocha sie człowiekai a nie funkcje jaka pełnia.
                    W zwiazki małzenskie wchodza ludzie z całym swoim bagazem charakterologicznym.I sam fakt złozenia przysiegi nie zmieni wiele. I pamietaj ze po tej przysiedze ludzie nakładaja obraczki a nie aureole.
                    • tatibi napisała:

                      > Czyli kłamczuch wybiorczy. Kochance kłamał jak najety a zonie to tylko prawde..

                      Ciężko się z Tobą dyskutuje...
                      Kłamca nie wybiórczy, tylko ot tak, po prostu kłamca, zresztą niewart nawet tej dyskusji. Nie mówimy o tym, co powiedział (czy nie powiedział) żonie, bo oczywistym jest, że ją też okłamuje, ale o tym, jaką historię sprzedał kochance, że taki biedny, bo żona hetera, że dzieci, że nie ma wyjścia, a prawda taka, że jakby mu na kochance zależało, to żonę rzuciłby w cholerę.
                      > .
                      > Poza tym mysle ze kocha sie człowiekai a nie funkcje jaka pełnia.
                      > W zwiazki małzenskie wchodza ludzie z całym swoim bagazem charakterologicznym.I
                      > sam fakt złozenia przysiegi nie zmieni wiele. I pamietaj ze po tej przysiedze
                      > ludzie nakładaja obraczki a nie aureole

                      Rozwiń, bo nie łapię...
                      --
                      Moje słońca dwa:
                      Nadia (19.10.2007) i Zachary (14.08.2009)
      • A ja sie zastanawiam o jakie to zabezpieczenie chodzi, jesli nie ma intercyzy? Przeciez prawo jest takie samo dla wszystkich?
      • hehehe, zastanawiam sie czy piszesz o pewnym znajomym moim, lol, co pare lat ma kochanki, dlatego z zona nie tak, ona po ilus tam - zmusila go aby przepisal firme i wszystko na nia - jako zabezpieczenie bo takiemu nie mozna ufac. Teraz on sie boi ze jak ona go kopnie w dupe to bedzie bez niczego.

        Grunt w tym ze facet choc z charyzma, z poczuciem humoru, i ogolnie swietny w komunikacji - jest beznadziejnym partnerem bo ciagle przyprawia zonie rogi. Taki typ. Ogolnie fajny facet ale za zadne skarby bym nie chciala takiego miec.
      • Sytuacje są różne i ludzie są różni i nie jest prawdą, że "zawsze" mężczyzna zostaje w takiej sytuacji z żoną. Możemy najwyżej powiedzieć, że "często". Wszystko zależy od siły uczucia.
    • Gość portalu: ta druga napisał(a):

      > Znajomość z pociągu, wymiana telefonów, spotka
      > nia, rozmowy, zakochanie i seks. Wiedziałam od początku ze jest żonaty i nie pr
      > zeszkadzało mi to. Tak wiele nas łączy. Czasem wydaje mi się że potrafi przewid
      > ywać moje zachowania lepiej niż ja, mamy podobne zainteresowania i poczucie hum
      > oru.

      Lektura do porannej kawki.
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,126865312,126865312,Uwodziciele_manipulatorzy.html
    • Nie jest tchórzem, ale spryciarzem i dobrym aktorem.
      • Gość: ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 16:56
        Wiesz nie rozumie kobiet, które inrteresują się zajętymi facetami itd( TO samo dotyczy mężczyzn). A kto pomyśli o żonie, dzieciach?? Przecież wali im się cały świat! Kurcze co się dzieje ze społeczeństwem. Jeśli ktoś nie umie dotrzymać wierności to niech się nie pakuje w małżeństwo- proste. Jeśli sie nei układa to do specjalisty się udać itd a w ostateczności rozwód a le zdradzac... masakra. A TY POWINNAŚ DAĆ SPOKÓJ TEMU FACETOWI NEICH WRACA DO RODZINY.
    • Gość: nj IP: *.net-serwis.pl 11.07.11, 23:31
      czytam tą historię i widzę jak jest podobna do mojej
      jak podobne jest zachowanie pana małżonka-kochanka , jak podobne bzdury słyszałam ...
      on wybiera to co lepsze a lepiej jest z tą beee żoną niż bez niej
      cóż za poswięcenie z jego strony !!! ;)

      na razie doszłam do etapu -to nie było tego warte ,
      wszystko kłamstwo i tyle , tej " miłości " już nie liczę
      bo jej nie było
      była namiętność , emocje, kłamstwa , kłamstwa i jeszcze więcej kłamstw
      dopóki się nie znudzisz , potem Cię już nie ma
      to rola kochanki

      chciałabym móc sie zamienić z nim własnie tymi emocjami , zeby oddać mu swoje , ja wezmę jego (czyli już dawno żadne na ten temat )skoro byliśmy tak " blisko "
      taka kobieca złosliwość ;p

      żałuję że rozsądku nie sprzedają w sklepiku na dole
      poszłabym tam rano i kupiła trochę
      mogłabym Cię nawet zabrać ze sobą jeśli byś chciała ;)

      podsumowując życzę Ci druga szczęśliwego rozwiązania i szczęśliwego końca
      mężczyzny który będzie do Ciebie pasował czyli WOLNEGO
      tego samego życzę sobie
    • Napiszę ze strony żonatego faceta, który miał kochankę.
      W moim małżeństwie bardzo się nie układało. Żona ciągle z pretensjami i obrażoną miną. Wszyscy dookoła byli ok., a mnie ciągle się czepiała. Czułem się zepchnięty, niedowartościowany, niekochany. Narastała między nami coraz większa przepaść. Zaczęliśmy odsuwać się z żoną coraz bardziej od siebie.
      W pracy pomagałem swojej koleżance. Ona zaczęła zwierzać mi się ze swoich problemów nawet tych osobistych. Między nami tworzyła się nić porozumienia, potem flirtu, potem ekscytacji.
      Nareszcie poczułem się jak prawdziwy facet. Zakochałem się.
      Po ponad pół roku mój romans się wydał.
      Żona chciała odejść życząc mi szczęścia. Coś we mnie pękło. Nagle uświadomiłem sobie, że moje życie ma się diametralnie zmienić... Mój nudny i poukładany świat miał odejść w niepamięć... Czy byłem gotowy na te zmiany? Czy ich chciałem?
      Nie! Absolutnie nie!
      Dotarło do mnie, że już nic nie będzie jak dawniej. Moja córka nie będzie miała bezpiecznego domu, w którym ma dwoje rodziców, nie będzie wspólnych świąt w gronie rodziny, ja będę musiał zakasać rękawy by stworzyć nowy dom....
      Zacząłem wyobrażać sobie konflikty między moją córką a kochanką i ewentualnie przyszłym dzieckiem. Poczułem żal mojej córki za zrujnowanie jej dzieciństwa, bezpiecznej przystani...
      Moi znajomi i rodzina kochanki jakoś też nie zaakceptowałaby nas z zachwytem, bo przecież ona młoda panna, a ja rozwodnik...
      Nie, nie chciałem tego!
      Przypomniałem sobie początki naszej znajomości i wspólnego życia z żoną. Zacząłem się zastanawiać, gdzie popełniliśmy błąd, dlaczego wyrósł taki mur między nami?
      Przegadałem z żoną wiele nocy. Było wiele łez, wzruszeń i emocji.
      Takie "dochodzenie do siebie" i zrozumienie "czego ja właściwie chcę" zajęło mi prawie dwa lata.
      Dziś jestem z żoną i jestem szczęśliwy. Przerobiliśmy wszyscy lekcje życia. Wiem, że było warto.
    • Gość: mariamdec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.11, 20:30
      Pewnie jego żona to tłusta świnia 120kg,wredna krzykliwa,kłótliwa i wymagająca małpa.Do tego zaniedbana z metrowymi odrostami,jak wchodzi po nie do WC to rzyga,w ogóle rzyga gdy ją widzi... Sypiał z nią dla prokreacji ,broń Boże dla przyjemności !!! :p Wakacje z nią to udręka,wyjeżdża tylko ze względu na dzieci..;p W ogóle jest z nią tylko dla dzieci...
      Obiady,święta,zakupy i sylwestra to tez pewnie wielka udręka dla uciśnionego panicza ;)
      Wspólny sen w jednym łóżku to pewnie tortura? Obiad grubej jędzy je,bo musi, jak nie to morda ląduje w talerzu-.....Dzieci na-pewno to ty byś lepiej wychowała??? Razem z nim?
      Ado tego stara założyła mu obrożę elektroniczna i musi biedaczek wracać do tej wstrętnej gorylicy :P Ale,zapewne jak ci mówi - po czyste majteczki i skarpeteczki :)
      Głupia dziwa z ciebie,zostaniesz sama na starość. A on kiedyś będzie bawił wnuki i przecierał oczy na twój widok,sfrustrowanej dziwki !
      • Gość: mela IP: *.pzuci.pl 08.08.11, 10:36
        Pewnie jego żona to tłusta świnia 120kg,wredna krzykliwa,kłótliwa i wymagająca
        > małpa.Do tego zaniedbana z metrowymi odrostami,jak wchodzi po nie do WC to rzyg
        > a,w ogóle rzyga gdy ją widzi... Sypiał z nią dla prokreacji ,broń Boże dla przy
        > jemności !!! :p Wakacje z nią to udręka,wyjeżdża tylko ze względu na dzieci..;p
        > W ogóle jest z nią tylko dla dzieci...
        > Obiady,święta,zakupy i sylwestra to tez pewnie wielka udręka dla uciśnionego pa
        > nicza ;)
        > Wspólny sen w jednym łóżku to pewnie tortura? Obiad grubej jędzy je,bo musi, ja
        > k nie to morda ląduje w talerzu-.....Dzieci na-pewno to ty byś lepiej wychowała
        > ??? Razem z nim?
        > Ado tego stara założyła mu obrożę elektroniczna i musi biedaczek wracać do tej
        > wstrętnej gorylicy :P Ale,zapewne jak ci mówi - po czyste majteczki i skarpetec
        > zki :)
        > Głupia dziwa z ciebie,zostaniesz sama na starość. A on kiedyś będzie bawił wnuk
        > i i przecierał oczy na twój widok,sfrustrowanej dziwki !



        trącasz mi troszkę zdradzoną żoną a to mało obiektywna ocena sytuacji autorki postu,

    • Gość: Ninna60 IP: *.150.129.166.internetia.net.pl 07.08.11, 21:08
      Jesteś zwyczajną szmatą...oczekujesz pochwały a może medalu,że wpiepr......ś się komuś w życie.Jeszcze nie tak dawno takie zdziry wywożono furą na oborniku poza wieś i tam kobiety spuszczały babsztylowi łomot...takie zwyczaje można obejrzeć w filmie "Chłopi".Pewnie też jesteś taką Jagną.
    • Moja odpowiedz to nigdy.....po prostu nie ma do tego prawa. Spotykam sie od 3 lat z zonatym facetem..... miedzy czasie była przerwa. Poznałam kogos i do dzis jestesmy razem.
      Ale tamta znajomośc okazala sie tak silna, ze znowu zaczelismy sie spotykac.
      I tak jest do dzis. Ale nigdy nie pomyslalam, ze moge rozbic ta rodzine.
      Wiem, ze nie moglabym zyc potem z takim bagazem i jednoczesnie szanuje go za to ze jest na tyle odpowiedzialny że nie chce odejsc.
      Ja mam wiec juz swoje zycie a on swoje. Wiem ze nie jest to madre, ale jestesmy tylko ludzmi.
      Po prostu za pozno sie spotkalismy.
      Tez na poczatku bylam zawiedziona, zylam od spotkania do spotkania, wiem co tzn.
      Teraz juz jest lepiej, oprocz seksu jest miedzy nami przyjazn, wiem ze moge na niego liczyc, a on na mnie.
      I uwierzcie ze w zyciu bym nie chciala zeby odszedl od rodziny.
    • Gość: stokrotka IP: *.play-internet.pl 12.08.11, 23:19
      Żona to żona. Ma i zawsze będzie mieć pierwszeństwo. Nie chcę oceniać Ciebie. Kwestia Twojego sumienia. Ale nic z tego nie będzie. To pewne. Zapomnij o nim i to jak najszybciej.
    • ja bym była łatwa przeciwniczką dla kochanki, jeśli taka się zjawi ja znikam....a co do Twojej sytuacji - jasne jest, że mężczyzna przy kochance obsmaruje swoja żonę dzięki temu oboje maja mniejsze wyrzuty sumienia, zapewne zapomina powiedzieć co on spieprzył w małżeństwie...skoro nie umiesz wyzwolić się z tego związku idź do terapeuty, bo lata lecą a Ty czekasz i czekasz na kogoś kto już wiemy, że jest nielojalny i nie dotrzymuje słowa...nikomu. Świetnie się ustawił, ma dwie dupy (wybacz określenie, ale kobieta to ktoś kto ma wolę i rozum) które czekają na jego decyzję .... po co on ma coś zmieniać? Jemu jest dobrze.
    • tak naprawde to kochanka ma tyle do powiedzenia co zyd za okupacji,cala decyzja zalezy od niego,on ma najwiecej do stracenia,jesli zdecyduje ze zostaje co jest bardzo prawdopodobne,wiekszosc mezczyzn jest pragmatykami potrafiacymi liczyc,tym bardziej jak jest juz w dojrzalym wieku,to kochaneczka nie zrobi nic,moze co najwyzej w akcie zemsty poinformowac malzonke o romansie meza,i na tym sie jej rola konczy,albo zaakceptuje role tej drugiej po wsze czasy.
      • Jakie Wy wszystkie jesteście mądre... I jak znacie facetów...Same feministki. Uważacie że faceci nie mają uczuć ? Że faceci nie mogą po latach dojść do wniosku że ich życie może wyglądać lepiej niż dotychczas, tylko o tym nie wiedzieli? Ciekaw jestem co byście pisały gdyby sytuacja była odwrotna. Jesteście niesprawiedliwe. "Ta druga" - zrobiłaś tak jak uważałaś za stosowne. W moim przekonaniu bardzo go zraniłaś. Ale niestety w takich sytuacjach ktoś musi być ranny - kwestia komu najwcześniej puszczą nerwy i kto pierwszy odda strzał
        • uczucia maja i faceci i kobiety

          błedy popelniają i faceci i kobiety

          nie podpuszczaj tej drugiej bo jak pobiegnie do zony to najpewniej sama wyjdzie na najgorszą i wszystkiemu winną osobę
          ta druga postąpiła słusznie i najlepiej dla wszystkich, kończąc tę banalną historię

          trzymam za nią kciuki aby wytrwala
    • ja całkowicie wierzę, że zona się nie domysla, najpewniej jest miła, obciążoną obowiązkami kobietą, ten caly facecik pewnie jest tchórzem ale nie jest pozbawiony poczucia odpowiedzialności skoro próbuje zakończć romans na rzecz istniejącej rodziny. Daj tym ludziom spokój.

      dla tego pana może jesteś niespełnioną miłoscią, a może błedem, od którego nie potrafi się uwolnić, fakty niestety sugeruja to drugie

      pozdrawiam i życzę mądrych wyborów
    • Gość: gosc IP: *.scansafe.net 03.01.12, 09:07
      nie chce mi sie rozwijać tematu, bo chyba nie warto; napiszę krótko - odpowiedz na twoje pytanie brzmi: nigdy
      i oby życie cie nauczyło,zeby nie ruszac tego co nie twoje
    • Nie dziwne, że facet nie moze sie zdecydowac. Moze i z Toba dobrze sie dogaduje, macie duzo wspolnego itp ale z tamta tez musialo go laczyc jakies uczucie, skoro ma z nia dwojke dzieci...Moze chcial poprostu czegos 'innego' i nei traktuje Cie powaznie. W tej sytuacji pomysl, ze nie powinnas tutaj myslec tylko o sobie ale i o tym ze rozbijesz rodzine a dzieci po czesci stracą ojca. Moim zdaniem powinnas zakonczyc te znajomosc...
    • kolejna naiwna ... poczytaj sobie forum kochanki- to bedziesz wiedziala jaka przyszlosc cie niebawem czeka. Tu specjalnie mam watek dla Ciebie:

      forum.gazeta.pl/forum/w,30835,115593930,115593930,Jak_zostalam_kochanka_i_co_tu_zrobic_.html

      --
      www.youtube.com/watch?v=ce4DJh-L7Ys
    • kochanka moze rozbić małzenstwo ale nie musi... wszystko zalezy od umowy miedzy kochankami...
    • Gość: Igor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.12, 15:28
      A dobrze ci tak ździro, tym bardziej że wiedziałaś że facet ma
      rodzinę, więc wpierdzieliłaś się komuś w życie z premedytacją.
      Takie wycieraczki powinno się eliminować z życia społecznego.
    • Złe ci ? Zostaw tak jak jest. Gaci nie pierzesz , obiadów nie gotujesz,prezenty a może i kasę dostajesz i jesteś wolna. Czego jeszcze chcesz ?
      • Gość: XMAN IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.12, 00:12
        Cześć.
        A ja Ci powiem tak.
        Chyba rozumiem Cibie bo jestem po tej drugiej stronie.
        Moja żona jest apodyktyczna, i wyrachowana, ale mam kochankę wspaniałą, czułą, itp.
        Opowiem Ci jak to jest ze strony męża zimnej suki (inaczej się tego nie da nazwać).
        Czas mija im bardziej tym jest gorzej, jej pasuje ma wszystko czego może sobie zapragnąć.
        Wprowadziła się do niego, bo miał mieszkanie, mają dziecko, on dobrze zarabia, pomógł jej znaleźć pracę, kupił samochód na własność, jest uczynny, romantyk (zresztą wyśmiewany przez to), zajmuje się dzieckiem, domem, ma pogodną i ufną duszę, po prostu jest pozytywny i nie umie powiedzieć nie.
        Ona ma wszystko wykalkulowane na parę tat do przodu, wyrachowane, nie pozwala aby nastąpiła jakakolwiek zmiana z jej ukrytych planach. Ma wszystko, koleżanki jej zazdroszczą, nie wykluczone (tego nie wiem ale czuję), że chwali się przed nimi jak "wytresowała" sobie męża (nie mylić z partnerem). Ogólnie jest jej dobrze, prawdopodobnie nawet nie widzi i nie podejrzewa jak on się męczy w tym związku.
        Co ich łączy - praktycznie nic. Są dzieci -ok, wspólnie finanse - ok, jakieś wakacje i wspomnienia - ok. Ale nie ma tego co najważniejsze, po "X" latach tak naprawdę nie wiedzą nic o sobie, czego pragną co ich interesuje w życiu, po prostu żyją bez celu z dnia na dzień.

        Teraz jesteś Ty, wspaniała, ukochana (tak naprawdę) tak która spojrzy w oczy i wiadomo wszystko bez słów, nadajecie na tych samych falach, podniecacie się sobą tak samo szybko i intensywnie jak kilka lat temu, umiecie rozmawiać o wszystkim siedząc w nocy na podłodze i popijając piwo itd itp.

        Mam nadzieję, że masz przynajmniej część z tego co opisałem.
        A teraz powiem Ci dlaczego on się waha.
        Po prostu się boi, strach który ma w sobie został "wygenerowany" przez jego złą żonę, która wszystkim steruje i to Ona ma decydujące ostanie słowo. Gdyby był z bardziej normalną kobieta już dawno byś z nim była, niestety takie wyrafinowanie "suki" potrafią tak zawładnąć psychiką męża, że facet nie myśli normalne i nie jest sobą przy niej. Sobą jest tylko przy Tobie, ale to są tylko krótkie chwile, kiedy pokazuje swoje prawdzie ja. Przy żonie musi grać, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Groźby, że zabiorę dzieci, obedrę się do ostatniego grosza w sądzie tylko potęgują ten lęk i ubezwłasnowolnienie (tak to najlepsze określenie).

        Ale żeby nie był tak mroczno, jest druga storna medalu. Każdy dzień, każda chwila z taką osobą powoduje, że on się coraz bardziej oddala od żony, zamyka, determinuje i wścieka w środku. Kiedyś to się nazbiera i nie wytrzyma, wybuchnie, trzaśnie drzwiami i odejdzie od niej, choćby miał zostawić wszystko co do tej pory osiągnął. Bo tak nie da się na dłuższą metę żyć.

        Żaby się przekonać czy naprawdę Cię kocha, zrób mu zimny prysznic, powiedz że to ze nie odszedł od żony spowodowało że coś w Tobie pękło, że już nie jesteś tak za nim jak kiedyś.
        Daj mu do zrozumienia że możecie się spotykać tylko na seks (bez uczucia z Twoje strony) i poczekaj na reakcję, jak zacznie się starać to znaczy że kocha jak zaakceptuje tą sytuację to znaczy że chodzi mu tylko o seks.
        • Drogie panie, XMAN ma dużo racji.
          Są kobiety które wraz z pojawieniem się dzieci albo jeszcze wcześniej zaczynają pasożytować na swoich mężach. Coś w tym jest, że takie kobiety mają wszystko dobrze z góry zaplanowane, łącznie z terminami kiedy można zajść w kolejną ciążę. Wyrachowanie to jedno a dobra organizacja to dwie różne rzeczy.
          Podpisuje się pod powodami dla którymi facet może nie chcieć odejść. Dodam jeszcze, że sposobów zatrzymania przy sobie męża jest całe mnóstwo a dzieci są najlepszym, zwykle ostatecznym argumentem.
          Osobiście powiem, że wolę tkwić takim związku niż pozwolić na to żeby dzieci powoływane były na świadków w sprawie rozwodowej. Załatwianie sobie w ten sposób wyższych alimentów to chyba dziwny sposób dbania o dobro dziecka biorąc pod uwagę traumę jaką dzieci mają po rozprawie w sądzie.

          Chciałbym tylko zapytać czy będąc kochanką któraś z pań chciałaby się związać z facetem, który szybko się rozwodzi. Jak to rokuje dla nowego związku?
          A czy myślicie, że po latach życia z żoną pasożytem, łatwo jest uwierzyć w bezinteresowność nowej partnerki?
          I tylko moim zdaniem, lepszym rozwiązaniem (także bardziej wiarygodnym) od propozycji związku opartego na seksie, będzie rezygnacja z seksu na jakiś czas. Myślę ze takie poświęcenie, jeśli jest możliwe, to i tak nic w porównaniu z tym co oboje będą musieli przejść przy sprawie rozwodowej i w początkowej fazie po rozwodzie, bo rozwód z taka żoną zmienia niewiele, poza przeprowadzką i wymaganiami stawianymi przez ex żonę, które ciągle rosną.
          Wiecie czego facet oczekuje od drugiej kobiety? WSPARCIA. rady, jak to będzie wyglądało po rozwodzie, pomocy, nie przy wychowywaniu nie jej dzieci, ale przy organizacji czasu, bo doba staje się za krótka.
          Jeśli taką pomoc dostanie, to jest duża szansa że nowy związek przetrwa.
          Więc może warto porozmawiać z nim, po to żeby ustalić o co tak na prawdę chodzi i jak można (wspólnie) poradzić sobie z problemami.
          Pozdrawiam wszystkich którzy maja podobne dylematy.
          Mam nadzieję, ze wszystkie "za wszelką cenę" obrończynie ogniska domowego mnie nie zlinczują.
        • Gość: aga IP: *.kalisz.mm.pl 02.06.12, 08:49
          A co powiesz na to, zrobiłam mu zimny prysznic i co .... chwilę się starał, trochę pokłamał znowu zdobył moje serce a potem je opluł. Teraz jest taką świnią, że opowiada mi jak bzyka się ze swoją żoną:)))))) co Ty na to drogi kolego???? Masz jakąś mądrą radę na takiego faceta.Chyba tylko kopnąć go w dupę prawda????
          A może właśnie to jest tak, że tacy faceci jak Ty lubią sobie ponarzekać na swoją żonę na boku ale tak naprawdę nie wyobrażają sobie życia bez niej, płaszczą się przed nią gdy narozrabiają, ale to ona jest ważna. A kochanka jest tylko balsamem na Wasze męskie ego, żona go nie docenia ktoś musi. Czy to nie tak jest przypadkiem. Jedno jest pewne nigdy nie wierzyć żonatemu facetowi.!!!!
          • Gość: bestiq IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.12, 21:40
            Wydaje mi się że wiązanie się z jakimkolwiek facetem, nie ważne żonatym czy wolnym, który Cię okłamuje nie ma sensu.
            • Kochanka jest w stanie rozbić małżeństwo tylko wtedy gdy jej kochanek naprawdę ją kocha i zechce odejść od żony. Jednak w większości przypadków kochanka jest dla misia jedynie zabaweczką, taką odskocznią, przy której może się dowartościować, bo żona go już tak nie chwali gdyż jego zalety zwyczajnie jej spowszedniały. Zazwyczaj po spotkaniu miso wraca na łono rodziny, którą kocha i z którą czuje się dobrze i nawet nie myśli żeby cokolwiek zmieniać.
              Współczuję wszystkim kochanką, które naiwnie wierzą w szczerość wyznań takich zdradzających Panów i liczą na wspólną przyszłość z nimi. Bo nawet jeśli uda się już takiej Pani rozbić czyjeś małżeństwo to wiadomo, ze na cudzym cierpieniu szczęścia się nie zbuduje. Szkoda czasu na żonatych. Jest tylu fajnych wolnych facetów po co wchodzić w uczuciowe szambo i żerować na cudzym szczęściu ?
        • Gość: xxx IP: *.cdma.centertel.pl 26.06.12, 18:46
          > A teraz powiem Ci dlaczego on się waha.
          > Po prostu się boi, strach który ma w sobie został "wygenerowany" przez jego złą
          > żonę, która wszystkim steruje i to Ona ma decydujące ostanie słowo. Gdyby był
          > z bardziej normalną kobieta już dawno byś z nim była, niestety takie wyrafinowa
          > nie "suki" potrafią tak zawładnąć psychiką męża, że facet nie myśli normalne i
          > nie jest sobą przy niej. Sobą jest tylko przy Tobie, ale to są tylko krótkie ch
          > wile, kiedy pokazuje swoje prawdzie ja. Przy żonie musi grać, nawet nie zdając
          > sobie z tego sprawy. Groźby, że zabiorę dzieci, obedrę się do ostatniego grosza
          > w sądzie tylko potęgują ten lęk i ubezwłasnowolnienie (tak to najlepsze określ
          > enie).
          HAHAHAHAHAHAHAHAHA człowieku ty jesteś normalnie jakiś nawiedzony. A może nawiedzona??? Zdesperowana i porzucona kochanka, co w necie faceta udaje. To się uśmiałam.

          Odpuść sobie moja droga żonatego faceta. Każdy jeden, co zdradza żonę to tchórz i dupek. Wystarczy, że zona się wnerwi i rozwód zaproponuje, to już na drugi dzień biegnie z kwiatkami i przeprasza na kolanach.
          • Gość: gość IP: *.e-wro.net.pl 21.07.12, 13:17
            Nie do końca tak jest. Znam jednego takiego pana i wdziałam w jaki sposób zachowuje się przy żonie (i nie było to jednorazowe spotkanie). Jest zupełnie inny, tak jakby był innym człowiekiem, inaczej się uśmiecha, inaczej rozmawia, non stop się do niej dopasowuje i strasznie się obawia o to co ona powie, jak zareaguje na wszystko co on zrobi. Ale masz rację że takiego faceta sobie trzeba odpuścić, bo to świadczy tylko o tym ze w jakiś sposób jest od niej uzależniony i nic tego nie zmieni (może nawet kocha tę żonę). Życie jest piękne i trzeba iść do przodu nie oglądając się na przeszłość. Nie można dokonywać wyborów za innych ludzi. Widocznie jest im tak dobrze. Widocznie tego od życia potrzebują. Trzeba mysleć w tym wszystkim przede wszystkim o sobie:)
    • Kochanka może rozbić małżeństwo samym pojawieniem się.

      Żona, jeśli jest apodyktyczna, to niech wie, że tego się nie akceptuje-powinna zacząć szanować męża i przestać się awanturować!!!! Nienawidzę patologicznych suk- w małżeństwie nie powinno być żadnych awantur! A więc nie jest niewinna.

      Ty też nie jesteś niewinna, skoro nie szanujesz instytucji małżeństwa i oszukujesz ludzi (żonę swojego kochanka) oraz gustujesz w oszustach (twoim kochanku).

      Najwyraźniej źle się dobrali...ale mają już dzieci! Trzeba o nich pomyśleć przede wszystkim...

      Przez takich jak ty przestaję wierzyć w sens monogamii... wszyscy się zdradzają....

    • Kochanka rozbija małżeństwo kiedy się kochana o tym dowiaduje:)
      --
      „52 błędy popełniane przez mężczyzn podczas seksu”
      Jeżeli jesteś facetem, może nawet nie wiesz, że podczas uprawiania seksu popełniasz wiele gaf i niedopuszczalnych błędów. Nie popełniaj nigdy więcej żadnego! Sprawdź na liście, czego trzeba się wystrzegać. www.meliorvisus.pl/index.php/69-goracych-zabaw-dla-par
    • Gość: praktyczny IP: *.181.27.214.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.08.12, 06:06
      Żona to zona może mieć słabszy dzień, trudności w pracy, być zmęczona, mieć okres, itp.
      A ty jesteś kochanką, facet może sobie więc dodatkowo bzyknąć chętną laskę bo zrozumiałem że lubisz się bzykać kiedy ma na to ochotę, wielu facetom to by odpowiadało. Ale rozwodzić się, po co. Żona to żona. Ja np. żonę kocham, nie zamierzam się nigdy rozwieść a kilka razy skoczyłem w bok i było super. Każda laska bowiem w łóżku jest inna, tajemnicza i apetyczna.
      • Gość portalu: praktyczny napisał(a):
        > Ale rozwodzić się, po co. Żona to żona. Ja np. żonę kocham, nie zamier
        > zam się nigdy rozwieść a kilka razy skoczyłem w bok i było super. Każda laska b
        > owiem w łóżku jest inna, tajemnicza i apetyczna.

        Kusisz. A po skoku w bok poprawiło się Wam, pogorszyło czy ten skok nie miał żadnego związku ze związkiem, tylko był przyjemnością jak przejażdzka sportowym samochodem?

        oros
    • Jesteś kochanką.
      Panna od seksu, głaskania po rączce i opowiadania facetowi jaki jest cudowny.
      To wszystko. Albo się na to godzisz albo nie....nikt cie nie zmusza.
      Kochanka może rozbić małżeństwo, oczywiście. Z moich obserwacji wynika jednak że zdarza się to bardzo rzadko, jak się zdarza to facet wraca po jakimś czasie do żony (dzieci) albo zostaje sam bo kochanka nie koniecznie musi być fajną partnerką do codziennego życia.....
      Mało który facet chce żyć z kochanką bo kochanka to kochanka, wybiera się ja do łóżka/na randkę a nie do codziennych prozaicznych spraw.
    • Gość: ewlina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.12, 10:27
      WITAM....Przeczytałam tekst i jestem zdziwiona twoja naiwnoscia.Bo tak to sie nazywa Niestety....Znajomosc wasza miała by wieksze szanse na istnienie gdyby był on wolnym meszczyzna.Ma on rodzine i widac ze nie ma zamiaru jej zostawiac dla przygody...fakt ze on tez nie powinien tobie pozwalac na topienie sie w jego osobie.widac facet manipuluje obiema kobietami.Raz jest z toba pozniej z zona.kazda z was czuje to samo. Ja tak to widze tak ..daj se spokoj z takim lowelasem .wez sprawy w swoje rece zostaw tego pana a dasz szczescie dzieciomi tej kobiecie(zonie)pewnie myslisz jesli nie ja to bedzie inna!owszem dopuki ktos mu nie da kopa i nie nauczy sie ni e zrozumie...a ty postaw sie jako zona to samo cie czeka...zacytuje kogos słowa ''na czyjims nieszczesciu ,szczescia nie zbudujesz:) powodzenia.
    • "Wiedziałam od początku ze jest żonaty i nie przeszkadzało mi to."

      Ale SUKA.

      "Kiedy kochanka może rozbić małżeństwo?" Kiedy się tylko pojawi, idiotko.
    • Gość: żona IP: *.openha.pl 04.09.13, 07:47
      Wiesz co ci powiem Takie kobiety jak ty powinny być karane. Od 4 lat kochanka mojego męzą nas dręczy i naszego syna a nikt nam nie umie pomóc. A żona Twojego napewno jest super kobietą tylko on Ci takich głupot naopowiadał żebyś w to uwierzyła i żeby łatwiej bez wyrzutów sumienia było Ci sypiać z nim. On ma żonę to co robisz jest grzechem, opnauj się i poszukaj sobie wolnego faceta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • koniecznie powiedz, najlepiej przyjedź w trakcie rodzinnego obiadu, to żonę poznasz i dzieci przy okazji, no i zobaczysz jak mieszkają. nie ma to dzika satysfakcja opowiedzenia o małżonku całej prawdy, prawda ponad wszystko, prawda wyzwoli, napisz to sobie na lustrze a później w nie spójrz
przejdź do: 1-100 101-104
(101-104)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.