• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jak przywrócić zainteresowanie mężczyzny?

  • IP: 91.208.93.* 03.10.11, 14:17
    Witam serdecznie i zwracam się z prośbą o rady.

    Jakiś czas temu poznałam pewnego mężczyznę.
    Zaczął się flirt i pierwsze randki (z jego inicjatywy).
    Wybuchła między nami duża namiętność.
    Było fantastycznie.

    Ja zaczęłam traktować naszą relację poważnie i pomimo że nie trwała ona jeszcze zbyt długo (niecały miesiąc), zaczęłam zachowywać się trochę jak kobieta bluszcz...
    Przyznaję się bez bicia - bywały z mojej strony fochy, gdy np. on chciał spotkać się z kolegami przy piwie niż ze mną... :-(
    Doszło do tego, że chciałam z nim otwarcie porozmawiać o tym, co jest między nami...
    Powiedziałam, że zależy mi na nim i oczekuję zaangazowania z jego strony.
    On w sumie nie powiedział mi nic wprost, ale dał do zrozumienia, że coś do mnie czuje i chętnie się ze mną spotyka... Niestety ja zaczęłam go naciskać i efekt był taki, że rozstaliśmy się w napiętej atmosferze...
    Po tym zajsciu facet zaczął się wycofywać...
    Więc i ja przestałam zabiegać.
    Pomyślałam, że jeśli mu na mnie nie zależy to on da sobie spokój, ale tak się nie stało...
    On odzywa się raz na jakiś czas, pyta co u mnie, pisze o sobie, ale... nie proponuje spotkania... Gdy ja raz to uczyniłam, odpowiedział, że nie ma czasu :-(
    Więc ja odpuściłam...
    I obecnie sytuacja wygląda tak, że ja milczę - nie odzywam się pierwsza...
    On raz na dwa/trzy dni zadzwoni lub napisze sms. Ja zawsze sympatycznie odpisuję, rozmowy telefoniczne przebiegają również miłej atmosferze. Ostatnio on napisał, że niedługo będzie miał więcej czasu i bardzo za mną tęski, więc będzie chciał się spotkać...
    Do tej pory jednak niczego konkretnego nie zaproponował :-(

    Wiem, że wszystko wskazuje na to, iż jemu po prostu na mnie nie zależy, ale może istnieje cień szansy, że facetowi zależy, ale przestraszył się moich nacisków?
    Może powinnam uzbroić się w cierpliwość i czekać na jego ruch i przede wszystkim nie naciskać i w razie wznowienia spotkań uznać "niech samo się rozwija"...

    Dodam, że nie mogę przestać o nim myśleć i bardzo zależy mi na tym, aby coś jeszcze między nami było...

    Jak to wygląda z boku?

    Pozdrawiam!
    Edytor zaawansowany
    • Gość: vena31 IP: *.centertel.pl 03.10.11, 15:30
      moim zdaniem zle postapilas,facet sie przestraszyl i prawie uciekl,faceci nie lubia jak sie ich ogranicza,a co to wg.Ciebie to cos zlego jak pojdzie raz na jakis czas z kumplami na oba piwko,wtedy Ty idz do kolezanek?nie powinno sie mowic facetowi na poczatku znajomosci,ze to cos powaznego dla Ciebie,byc moze on chcial Cie poznac,zobaczyc jaka jestes,jak sie z Toba spedza czas,chcial Cie poznac a Ty od razu "wyjezdzasz" z takimi tekstami i jeszzce go ograniczasz a moze od razu zamknelabys go w klatce,tak juz na zawsze...nie dziwie sie jemu,popracuj nad soba,nad swoja wartoscia,spotkaj sie z jednym,poznaj innego,rozwiaj znajomosc i dopiero z czasem zacznij z tym wybranym przez ciebie cos budowac a nie tak od razu,ja tez bym od Ciebie uciekla gdybym byla facete,pozdr.
      • 03.10.11, 17:38
        Vena31 generalnie ma rację.

        Natomiast mnie się wydaje, że w Twoim przypadku wszystko powoli toczy się od nowa, ale w dobrym kierunku, skoro on podtrzymuje kontakt i wspomina, że będzie miał więcej czasu. Może niech to się toczy własnym rytmem, przynajmniej masz czas na zmianę nastawienia ;) Bo pretensje i ograniczanie zabiją każdą znajomość.
    • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 03.10.11, 18:47
      Dziękuję za odpowiedzi.

      Zdaję sobie sprawę z tego, jak postępowałam i jak mogło to być przez niego potraktowane.
      Po prostu to, co do niego poczułam (całe to zauroczenie) było tak silne, że straciłam zdrowy rozsądek. Najwidoczniej on poczuł to inaczej (nie stracił głowy).

      To typ mężczyzny lubiącego niezależność...
      Mówił mi, że musiał ograniczył trochę kontakty z matką. Bardzo ją kocha, ale ona nie daje mu żyć, bo "wie lepiej, co dla niego lepsze" i nie daje żyć...

      Ja natomiast jestem osobą bardzo wrażliwą, emocjonalną.
      U mnie to, co w sercu, to na języku i to jest mój problem...

      Zrozumiałam swoje błędy, ochłonęłam, ale nadal mi zależy.
      Jestem gotowa budować relacje spokojniej, bez narzucania się i uzależniania swego życia od faceta.
      Długo byłam sama i nie miałam nikogo bliskiego. Tak bardzo pragnęłam uczucia, że zgłupiałam...

      Mam nadzieję, że jeśli naprawdę tak mu się spodobałam i tak mnie polubił, to będzie jeszcze miał chęć kontynuować znajomość...
      No bo w przeciwnym razie, skoro ja przestałam go "nękać", po co on przypomina mi o sobie?
      Mógłby przecież zamilknąć i miałby ze mną spokój...
      • 03.10.11, 20:38
        Właśnie rozumiem, dlaczego zachowywałaś się tak a nie inaczej. Było, minęło. Jestem przekonana, że fajny facet przymknąłby na to oko, zwłaszcza, że to był początek Waszej znajomości, a wtedy ludzie czasem zachowują się dziwnie.
        Jeśli uznał Cię za wartościową osobę i polubił, powinien spróbować jeszcze raz... Może właśnie zaczyna, tylko powoli, żeby Cię trochę "wybadać".

        Myślę, że miałabyś powody do obaw, gdyby nie pisał znacznie dłużej niż dwa, trzy dni. Jeśli pyta, co u Ciebie i jak się czujesz, to naprawdę miłe, po prostu odpowiadaj :)
        • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 03.10.11, 22:58
          Jeśli uznał Cię za wartościową osobę i polubił, powinien spróbować jeszcze raz... Może właśnie zaczyna, tylko powoli, żeby Cię trochę "wybadać".


          Bardzo chciałabym, aby tak było...
          No, ale muszę uzbroić się w cierpliwość i czas pokaże, co z tego będzie...
          Muszę wyciągnąć wnioski i nie popełniać w przyszłości tych samych błędów.
    • 03.10.11, 20:37
      Z boku wygląda żenująco i bardzo infantylnie.
      Jak można po kilku spotkaniach rościć sobie prawo do zarządzania życiem innego człowieka!?
      Ledwie parę spotkań, a ty już używasz wielkich słów.
      Dziwisz się, że facet się wycofał?
      Dobrze ci radzę, uspokój się i zachowaj jaką taką godność, a przede wszystkim powstrzymaj wyobraźnię.
      Niby myślisz rozsądnie, dobrze definiujesz tę znajomość, a masz ochotę postępować całkowicie wbrew. Nie wiem po co ci to?
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 03.10.11, 23:03
        Pani Ewo, dziękuję za opinię.
        Wiem, że moje postępowanie było infantylne.
        Niestety, pomimo moich 28lat, mam małe doświadczenie w relacjach damsko-męskich i chwilami czuję się, jak niedojrzała gimnazjalistka :-(


    • 03.10.11, 21:57
      szczerze...myślę, że on ma kogoś i myślał, ze wasza znajomość była niezobowiązująca ... idę o zakład, ze poznałaś go na jakimś serwisie randkowym... jak zobaczył, ze się angażujesz to się wycofał... utrzymuje kontakt, żeby mieć Cię na wszelki wypadek jak zona albo nierzeczona wyjedzie...
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 03.10.11, 23:09
        Nie poznałam go przez internet ;-)

        Teoretycznie możliwe jest, że kogoś ma...
        Nic by na to nie wskazywało, ale różnie to bywa...
        Niby poznałam jego znajomych, ale... wiadomo, że kumple będą się kryć nawzajem...
        No ale jeśli okazałoby się to prawdą (że nie jest wolny), to oznaczałoby, że facet najzwyczajniej w świecie mnie okłamał i nie zasługuje na odrobinę zainteresowania z mojej strony.

        Ja tutaj jednak biorę pod uwagę raczej dwie inne możliwości:

        1. Zależało mu, ale się wystraszył i być może spróbuje ponownie się ze mną spotykać.
        2. Nie zależało mu, chciał się tylko zabawić (z różnych powodów), a więc nic z tego nie będzie...
        • 03.10.11, 23:49
          Ależ Ty nadal zachowujesz się jak "kobieta bluszcz".
          Chcesz jakimiś sposobami zmusić go by to on podjął pierwsze kroki i zaangażował się. Nie wiem czy to Twoja urażona duma, czy faktycznie uczucie, ale z tego co sama piszesz, starałaś się go na siłę zmienić. A mimo to facet nadal jednak coś tam czuje, bo kontaktu nie zrywa. Tyle, że przejrzał Twoją grę i wcisnął hamulec bezpieczeństwa. Całkiem rozsądnie, bo inaczej stałabyś się jego panią i władczynią, a on pantoflarzem, który szybko by stracił szacunek w Twoich oczach.

          Dobra, dość pastwienia się nad Tobą.
          Teraz konkrety.
          Sama zdałaś sobie sprawę, że to Twoja wina, bo zaczęłaś naciskać zbyt nachalnie. Jeśli chcesz odzyskać jego szacunek i przy tym zainteresowanie, to powinnaś okazać mu jednoznacznie, że i Ty się zmieniłaś, że i Ty potrafisz pójść na kompromis oraz odpuścić pewne sprawy. Nie wiem czy to nie gra z Twojej strony spowodowana dumą. Jeśli faktycznie zależy Ci na tym związku to będziesz potrafiła zmienić się sama i doprowadzić do tego byś nie była tym "bluszczem". Jeśli to jednak duma, to nie zmienisz się, a facet jeśli raz zauważył w co się może wpakować, drugi raz też to odkryje.
          Faktem jest, że teraz to Ty powinnaś wykonać pierwszy krok i zdecydowanie okazać, że jesteś w stanie się zmienić. W jaki sposób? Hm,choćby akceptując jego kumpli. Np. sama organizując jakąś imprezkę, gdzie w sekrecie przed nim zaprosisz jego przyjaciół. Wiem, to może infantylne, ale może sama coś wymyślisz.
          Dla przykładu podam Ci jak mnie żona potrafiła zszokować. Otóż nigdy nie lubiła gdy ja napiłem się piwa. Nie wiem skąd się wzięła u niej ta odraza do piwa, może ojciec nadużywał?! Nie wiem. Wiem, że ja nigdy nie nadużywałem alkoholu i dla mnie wypicie jednego piwa raz na miesiąc nie było czymś karygodnym. Jednak dla niej było to coś co odrzucało ją ode mnie.
          Jakież było moje zdziwienie gdy sama kupiła piwo jakie lubię i napiła się ze mną! Szczena mi opadła.
          Pomyśl co spowodowało by "opadnięcie szczeny" u Twojego chłopaka, co do tej pory u niego nie akceptowałaś. I po prostu zrób to.
          Ale to musi być początek pewnych zmian w Waszych relacjach. Bo partnerstwo to suma kompromisów obu partnerów, a nie jednorazowy gest. Jeśli pomiędzy Wami się poprawi, proponuję po prostu szczerą rozmowę z konkretnym pytaniem "czego druga strona nie akceptuje, nie lubi" i popracowanie nad tym. Oczywiście nie popadaj w skrajność i z księżniczki nie stań się sługą.
          Chodzi o to by obie strony szły na kompromis, nie zaś wyłącznie Ty.
          • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 04.10.11, 10:54
            Ależ Ty nadal zachowujesz się jak "kobieta bluszcz".
            Chcesz jakimiś sposobami zmusić go by to on podjął pierwsze kroki i zaangażował się. Nie wiem czy to Twoja urażona duma, czy faktycznie uczucie, ale z tego co sama piszesz, starałaś się go na siłę zmienić. A mimo to facet nadal jednak coś tam czuje, bo kontaktu nie zrywa.


            Nie próbuję go zmienić!
            Jaki bluszcz? Teraz już zdecydowanie nie!
            Skoro on dał mi do zrozumienia, że się wycofuje, to ja odpuściłam i dałam mu spokój.
            Gdyby przemawiała przeze mnie duma, to już bym nie chciała kontaktu - nie odpisywała na smsy, nie odbierała telefonów.
            No bo przecież nie będę sama wydzwaniać i się narzucać, więc czekam na jego propozycje...
            Rozmowa póki co też nic nie da, bo może być to odebrane, jako kolejne próby nacisków...


            Jeśli chodzi o kolegów - nie mam nic przeciwko.
            Sama mam swój świat i nie chciałabym go ograniczać do mężczyzny...
            Chodziło mi raczej o to, że czułam się przez niego zaniedbywana, bo uznałam, że jak facetowi zależy, to on biega za kobietą i chce ją widywać jak najczęściej.
            Jak byliśmy razem, to było wszystko idealnie - dbał o mnie, zabiegał... A jak go nie widziałam, to od razu rozmyślałam "gdzie jest? co robi? z kim? czy o mnie myśli?".
            I po prostu kumulowały się we mnie obawy, że jemu nie zależy, że może kogoś ma, że ważniejsi są koledzy... I mu to po prostu pod wpływem negatywnych emocji wygarnęłam :-(
            (wiem, że było to dziecinne i żałosne...).
        • 03.10.11, 23:55
          Widzisz... mam troszkę pokrętną naturę i zawsze ( ale to zawsze) na początek rozpatruję NAJGORSZE możliwości. Niestety uczenie się na cudzych błędach (lektura forów) nie zmienia tego przyzwyczajenia...
          Zakładam z ( nieprzystająca mi ze względu na wiek) dziecięca naiwnością, ze gdyby gość traktował Waszą znajomość poważnie, nie wystraszyłby go falstart... potrafiłby powiedzieć, ze pewne rzeczy w Twoim zachowaniu odpychają go od Ciebie i stawiają pod znakiem zapytania to, czy coś z tego będzie... ale niby utrzymywanie kontaktu, niby nie... tu tęsknię tu się nie umawiam... jakieś dziwne i wykluczające się sygnały... Na Twoim miejscu nie angażowałabym się w to ... bo takie zachowanie nie wróży niczego dobrego...
          i uwierz mi wiem co mówię... no chyba , że lubisz huśtawki i karuzele i lubisz się zamyślać i domyślać...
        • 04.10.11, 03:17
          Z innymi dziewczynami to nie musi być zły trop. Nie trzeba mieć żony, narzeczonej ani dziewczyny i nie trzeba zaczynać w Internecie. Niektórzy mężczyźni spotykają się z dwiema lub więcej kobietami naraz. Łatwo im wtedy zniechęcić się byle gestem lub słowem, po prostu wycofują się z jednej relacji, a pogłębiają inną.

          Trudno powiedzieć, czy mogło mu tak szybko zacząć zależeć. Zaangażowanie rośnie powoli i trzeba czasu, żeby uznać kogoś za naprawdę istotny element własnego życia.

          Na Twoim miejscu byłabym dobrej myśli, nie wierzę, żeby podtrzymywał kontakt, gdyby nie chciał poznać Cię na głębszej płaszczyźnie. No chyba, że on ma bardzo dużo czasu i żadnych zajęć ani zainteresowań :P Tylko faktycznie warto nabrać trochę dystansu i nie traktować go w tym momencie jako jedynego możliwego partnera życiowego ;)
          • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 04.10.11, 10:57
            Na Twoim miejscu byłabym dobrej myśli, nie wierzę, żeby podtrzymywał kontakt, gdyby nie chciał poznać Cię na głębszej płaszczyźnie. No chyba, że on ma bardzo dużo czasu i żadnych zajęć ani zainteresowań :P Tylko faktycznie warto nabrać trochę dystansu i nie traktować go w tym momencie jako jedynego możliwego partnera życiowego ;)

            Tak, dystans, dystans, dystans - ciągle sobie to powtarzam...
      • 14.11.11, 22:21
        tez mi wygląda na to, że on do kogoś startuje, a Autorka wątku jest na liście rezerwowych albo wręcz poczekalnią i bawialnią


        --
        My private hive: my moments of beeing.
    • 04.10.11, 10:14
      Ja tam myślę, że on ma po prostu ochotę na seks i myśli, że skoro na niego lecisz, to można Cię w ten sposób wykorzystać.

      Przepraszam za szczerość, ale odsłoniłaś wszystkie karty, facio wie, na czym stoi. Jeśli byłby zainteresowany, to nie czekałby tyle ze spotkaniem.
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 04.10.11, 10:40
        Hmm... Seks już był między nami...
        • 04.10.11, 11:24
          No właśnie. A teraz jego znowu swędzi w kroku, a wie, że z Toą wysilac się nie musi, więc nagle czas na spotkanie się znalazł.... Nie piszę tego, żeby Ci dokopać, ale naprawdę tak to widzę.
          • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 04.10.11, 11:49
            Mam nadzieję, że tak nie jest.
            Czas pokaże...
            • 04.10.11, 12:28
              Gość portalu: zwykła dziewczyna napisał(a):

              > Mam nadzieję, że tak nie jest.
              > Czas pokaże...

              Po prostu nie daj sie zaciągnąć do łózka ani na macanki i sama się zorientujesz. Jesli okaże się, że on wobec odmowy kontaktów cielesnych nie ma dla Ciebie więcej czasu, to masz odpowiedź.

              Swoją droga, to co się porobiło niektórym kobietom, żeby tak latać za facetem? ;)
      • 04.10.11, 12:39
        mama_myszkina napisała:

        > Ja tam myślę, że on ma po prostu ochotę na seks i myśli, że skoro na niego leci
        > sz, to można Cię w ten sposób wykorzystać.
        >
        > Przepraszam za szczerość, ale odsłoniłaś wszystkie karty, facio wie, na czym st
        > oi. Jeśli byłby zainteresowany, to nie czekałby tyle ze spotkaniem.

        A czyż teraz to nie Ty generalizujesz?
        Miałem kilka romansów, gdzie zaczęło się od chęci "przespania się z kobietą", a gdy okazało się, że w łóżku było nam jak w raju, to zamieniało się to w miłość i chęć bycia sobą "na zawsze". Fakt, czasem okazywało się, że w łóżku było cudownie, ale poza nim było tragicznie (np. jedna z dam była tak zaborcza, że nawet spotkanie z matką było dla niej powodem do awantury, ze to nie z nią się w tym czasie spotykam, więc odpuszczałem sobie. Choć utraconego seksu z nimi żałuję bardzo).
        Łóżko również może rozniecić miłość. Dużo częściej jest odwrotnie, najpierw miłość, potem ślub, a później beznadziejne relacje łóżkowe zabijają miłość.
        • 04.10.11, 16:06
          I rozumiem, że po tym wspaniałym seksie i odkryciu, że było Wam jak w raju ograniczyłes kontakt z kobietą tak jak bohater postu mówiąc, że nie masz czasu?
    • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 11.10.11, 13:46
      No i sprawa wygląda tak:

      Spotkaliśmy się z mojej inicjatywy.

      Było miło - trochę, jakby były to początki znajomości.
      Pocałunek tylko na pożegnanie...
      On zapytał, kiedy znowu się spotkamy...
      Powiedziałam, że mam czas za tydzień...
      On odpowiedział, że wolałby wcześniej mnie zobaczyć, bo tęskni. Powiedział, że zadzwoni następnego dnia i wtedy coś ustalimy. Prosił, abym zorientowała się, czy na pewno nie uda mi się znaleźć chwili dla niego...

      No i niestety nie zadzwonił.
      Minął jeden dzień, a on milczy :-(
      Co powinnam zrobić?
      Czekać?
      Przypomnę, że ostatnie spotkanie było z mojej inicjatywy...
      • Gość: Babka IP: *.pljtelecom.pl 11.10.11, 14:41
        wyciagnelas reke, chodzi o to spotkanie.
        Po co odsunelas propozycje nastepnego az za tydzien? Stymulacja rozumiem, kocha to poczeka.
        Ale on chce wczesniej... Teaz sie nie odezwal.

        Twoj ruch to czekac.
        Albo facet podjal gre w stymulacje, bo wkurza go ta gra z twojej strony. Robi dokladnie to samo, by dac ci poczuc co odczuwa. Albo i tu naprawde jest jakis sens w tym co mowi mama myszkina, ze on cie lubi, pozada i spotkania te chce spedzac na zblizeniach. Najprosciej mu tego nie dac. Masz wtedy szybko kawe na lawe.

        A w ogole to podczas spotkania zagadnij czy jest z jakims zwiazku. Jesli spyta dlaczego pytasz, odpowiedz, ze tak dla proformy. Zadawaj tez wiecej pytan o codziennosc, niech opowiada co robi, czym sie para, i gdzie mieszka z rodzicami czy....
        Kurcze, pytanie o to z kim mieszka jest w przypadku dzielenia z gosciem lozka, jak najbardziej okej.
        • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 11.10.11, 18:16
          Gość portalu: Babka napisał(a):

          > wyciagnelas reke, chodzi o to spotkanie.
          > Po co odsunelas propozycje nastepnego az za tydzien? Stymulacja rozumiem, kocha
          > to poczeka.
          > Ale on chce wczesniej... Teaz sie nie odezwal.


          Naprawdę mam zawalony ten tydzień.
          On ostatnio nie miał czasu - tym razem nie mam go ja.
          I nie chodzi o żadne gierki. Po prostu nie mogę dla niego rzucić wszystkich zobowiązań.


          > A w ogole to podczas spotkania zagadnij czy jest z jakims zwiazku. Jesli spyta
          > dlaczego pytasz, odpowiedz, ze tak dla proformy. Zadawaj tez wiecej pytan o cod
          > ziennosc, niech opowiada co robi, czym sie para, i gdzie mieszka z rodzicami cz
          > y....
          > Kurcze, pytanie o to z kim mieszka jest w przypadku dzielenia z gosciem lozka,
          > jak najbardziej okej.


          Mówił, że nikogo nie ma.
          Wiem z kim mieszka (dwóch kolegów, których poznałam będąc u niego w domu).

      • 11.10.11, 15:14
        nauczylas sie czegos od ostatniego razu? tak? to przestan swirowac, ze nie dzwoni jeden dzien, a nawet jak nie zadzwoni przez kolejne dwa! jego inicjatywa teraz, ty masz pokazac, ze sie zmienilas, dajesz mu luz i masz mnostwo ciekawych rzeczy do roboty bez niego. Chyba, ze chcesz znowu schrzanic w ten sam sposob!
    • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 11.10.11, 22:58
      Mam pytanie i proszę o rady...

      Jeśli dojdzie do kolejnego spotkania z owym mężczyzną, to w jaki sposób mogłabym delikatnie rozpocząć rozmowę na temat naszej relacji?

      Tak naprawdę nigdy o tym nie rozmawialiśmy, a ja uważam, że skoro jesteśmy dorośli, to może warto szczerze powiedzieć o swoich uczuciach, oczekiwaniach itd... ?

      Nie zrozumcie mnie jednak źle...

      Nie chodzi mi o deklaracje z jego strony, nie chcę go naciskać... Nie oczekuję wyznań miłosnych...
      Chciałabym w delikatny sposób zasugerować mu, że mi na nim zależy i jestem gotowa budować z nim związek, jeśli on chce tego samego...
      Nie chciałabym go jednak spłoszyć...
      Z drugiej zaś strony, jeśli on faktycznie chce spotykać się ze mną tylko dla seksu lub nasza relacja to dla niego chwilowa rozrywka, to też byłoby dobrze, gdyby powiedział mi to wprost...

      Nie wiem... Może za dużo kombinuję, może jakiekolwiek rozmowy nie mają w ogóle sensu w tym przypadku / na tym etapie?

      Mam małe doświadczenie w relacjach damsko-męskich...
      Podobno w początkowej fazie "związku" kobieta nie powinna pokazać mężczyźnie, że jej zależy, bo on straci zainteresowanie i przestanie się starać... Babcia, mama, koleżanki... wszystkie wmawiają mi, że faceta trzeba olewać, traktować trochę z dystansem...
      A jeśli facet jest zainteresowany - na pewno będzie walczył...

      Idąc tym tokiem myślenia nie powinnam mu nic wyznawać, tylko czekać na jego ruch i pozwolić się zdobywać na nowo (jeśli będzie tego chciał).

      A co z panami, którzy np. mają kiepskie doświadczenia z kobietami, zostali zranieni, mają kompleksy i nie są pewni nowo poznanej kobiety?
      • 12.10.11, 00:40
        Wiesz co, szczerze mówiąc, jeśli mężczyźnie naprawdę zależy, taką rozmowę przyjmie z entuzjazmem. Doceni, że dążysz do głębokiej relacji, bo sam jej szuka. Jeszcze Ci tylko powiem, że najdłuższe i najpoważniejsze relacje miałam właśnie z mężczyznami, z którymi szybko stwierdzaliśmy, że zależy nam na sobie i chcemy być razem.
        Natomiast zauważyłam, że tacy, którzy spotykają się długo, nie deklarując żadnych uczuć ani zaangażowania, po prostu grają na zwłokę, bo najczęściej w ten sam sposób widują się z kimś innym.

        Ale zdecydowanie nie deklarowałabym, że mi zależy, na Twoim miejscu, zanim on nie wspomni o tym mimochodem. Zaczekaj, aż powie, że np. bardzo Cię polubił, że nie spodziewał się spotkać kogoś takiego itp., i wtedy powiedz, że Ty także, że on też stał się dla Ciebie ważny. Nie ma co przyspieszać biegu wypadków i starać się zacząć rozmowę, która i tak się zdarzy :))
        • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 12.10.11, 08:27
          > Ale zdecydowanie nie deklarowałabym, że mi zależy, na Twoim miejscu, zanim on n
          > ie wspomni o tym mimochodem. Zaczekaj, aż powie, że np. bardzo Cię polubił, że
          > nie spodziewał się spotkać kogoś takiego itp., i wtedy powiedz, że Ty także, że
          > on też stał się dla Ciebie ważny. Nie ma co przyspieszać biegu wypadków i star
          > ać się zacząć rozmowę, która i tak się zdarzy :))

          Takie "rozmowy" już były.
          Mówił, że bardzo mnie lubi, że jestem wyjątkowa itd... Wiele razy...
          Ja traktowałam to po prostu jako jego sposób na podryw, typowy "bajer" na początku znajomości, a poza tym w słowach "lubię cię, bardzo lubię spędzać z tobą czas" nie chciałam doszukiwać się czegoś szczególnego...

          Jedną "poważniejszą" rozmowę już mamy za sobą.
          To było tuż przed jego wycofaniem się.
          Z tą różnicą, że wtedy ja byłam zdenerwowana i raczej chciałam wydusić z niego jakieś deklaracje, aż usłyszałam "nie naciskaj"...
          Myślę, że wtedy to, co mówiłam, bardziej mogło zostac odebrane jako wynik moich ambicji... Ale może się mylę...

          Teraz myślę o czymś w innym tonie...
          Mam na myśli miłą rozmowę. Chciałabym powiedzieć mu, co czuję, bez naciskania i domagania się tego samego z jego strony.

          Bardzo się w tym już gubię...
          • 12.10.11, 13:19
            To piękne, że nie oczekujesz nic w zamian :) Jednak on poczuje się zobligowany do powiedzenia Ci tego samego, a może nie być gotów na śmiałe deklaracje... i nic w tym złego, uczucia wymagają czasu.

            Twoja intuicja jest najlepszym doradcą i słuchaj siebie. Jeśli uznasz, że nadszedł Ten moment, mów śmiało.
            Tylko po prostu ja tak nie robiłam. Oczywiście czułam, że mi zależy i że chłopak, z którym się spotykam, jest dla mnie wręcz szyty na miarę. Ale jeszcze bardziej chciałam zaczekać i sprawdzić, czy on myśli tak o mnie, czy bez żadnej zachęty, sam z siebie to wyrazi...

            Może zamiast mówić, spróbuj to okazać zachowaniem, a ze słowami poczekaj, hmmm?
          • Gość: Babka IP: *.pljtelecom.pl 12.10.11, 19:21
            swiete slowa( jego slowa) NIE NALEGAJ

            Powiedzial ci tak. Uszanuj to, bo odbierze cie jako namolna panienke.
            Oni tak mają.myslą na skróty.

            A babka i mama maja druga swiętą racje. I mysle, ze zwlaszcza pauje to do tego faceta.
            On chce latac za toba!
            Nie chce bys ty latala za nim.
            Wiem, meczace to i wypalajace.
            No i zadnych deklaracji uczuciowych, ze cic zalezy.
            Bo on o tym doskonale wie. Daje swoja glowe za to:)
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 12.10.11, 19:59
        No i widziałam się z nim...

        Poprosiłam go o spotkanie.

        Planowałam powiedzieć mu wszystko, co myślę licząc się z tym, że będzie to koniec znajomości...
        Na szczęście oprzytomniałam i zrezygnowałam.

        Powiedziałam z uśmiechem, że miałam ochotę się z nim zobaczyć choć na chwilę (głupie wiem...).
        On natomiast przyszedł ledwo żywy z pracy - wymęczony i niewyspany... Ale wyglądał na zadowolonego ze spotkania...
        Porozmawialiśmy na neutralne tematy, raczej jak zwykli znajomi... :-(
        Buzi tylko na powitanie i pożegnanie...

        :-(
        • 12.10.11, 20:33
          blad ze wyszlas z inicjatywa spotkania. Jestes teraz na spalonej pozycji ze bardziej Ci zalerzy niz on, co przezuci sie na kazdy etap zwiazku.
      • 12.10.11, 20:31
        Twoje kobiety w Twoim zyciu maja racjie, ale nie chodzi o olewanie ale zebys miala wlasne ZAJETE zycie, aby mogl sie postarac troche. Przeczytaj ksiazke : dlaczego mezczyzni wola zolzy. Tam np jest przyklad ze gdyby mezczyzna dostal zwloki sarny zostawione na progu jego domu - to by sie oburzyl, i wyrzucilby to czym predzej, jednak gdy sam idzie polowac, meczy sie dniami aby ustrzelic sarne - wtedy ta wypchana glowe sobie zawiesza w salonie i z duma na to patrzy.

        Inny przyklad to taki ze gdy jako dziecko chlopak dostaje zabawki co tydzien - to ich nie szanuje - ale gdy wymarzy mu sie jakas zabawka i musi przez pol roku na nia oszczedzac ze swoich marnych kieszonkowych - wtedy ta zabawke latami trzyma i jest mu najblizsza sercu.

        W dodatku, jezeli bedziesz zbyt dostepna to i moze bedzie z Toba, ALE z "braku laku" bo akurat nikogo innego teraz nie ma. Jednak jezeli to ON wychodzi z inicjiatywa (dzwoni do ciebie, prosi o spotkania, a ty mu dajesz tylko troche, np raz czy dwa na tydzien) to znaczy ze naprawde na TOBIE mu zalerzy a to owocuje potem.

        Wiedz ze jezeli facet jest zainteresowany to szybko nie odpusci. Wiec daj sobie i jemu czas. Nie spiesz sie z niczym - co tez jest dobre dla Ciebie bo bedziesz miala mozliwosc go lepiej poobserwowac, zobaczyc czy on ci pasuje. Bo tak naprawde - ty malo o nim wiesz.
        • Gość: fieldsofgold IP: *.static.chello.pl 13.10.11, 08:53
          dobrze gada! autorko, przeczytaj prosze te ksiazke zanim wykonasz jakikolwiek kolejny ruch, bo na razie to jestes zwlokami sarny i jak nic skrewisz to wszystko jak poprzednim razem.
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: 91.208.93.* 13.10.11, 09:52

        Czytałam "zołzy" - znam tę książekę niemalże na pamięć...
        • Gość: Baba IP: *.pljtelecom.pl 13.10.11, 10:13
          autorko, wiedz, ze oni jesli chca, to nie interesuja sie, czy my chcemy. Po prostu prą do przodu w swoich zalotach, byle do celu. I, jesli to taki meski mezczyzna(a tacy sa chyba najatrakcyjniejszym kąskiem w srod tej plci), to bedzie cie zdobywal do bolu, niezaleznie jaka bedzie twoja reakcja. A tutaj najbardziej poządana jest delikatny opór tak, by musial wlasnie zdobywac. Wtedy mu to smakuje wlasnie.
          Chyba czas, by ro mialo rece i nogi, i moglo zaowocowac jako cos trwalszego, na jego inicjatywe. Czyli lepiej by bylo, bys sie wycofala z propozycjami spotkan. To on musi je inicjowac. Wierz mi, jesli facet chce, toprzyleci nawet, gdy ty nie bedziesz miala dlan czasu. Kwestia mocy tego chcenia.

          A faceci, ktorzy czekaja na wylew uczuc ze strony kobity, by w ogole rozkrecac znajomosc to ciapy, dupki i ofermy. Po prostu nie sa mescy. I tak dzialaja na łonie innych dziedzin zycia.
          Tak samo, a mowie to z doswiadczenia, slabi sa faceci, ktorzy zalą sie, ze jakas go zostawila, ze kobiety go zostawiaja. Kobiety bez przyczyny nie zostawiaja, nie skacza bez powodu z kwiatka na drugi. Albo nudziarz czekajacy az sie go zabawi, albo nie potrafi piescic, albo smutas itp.

          Mowie ci, ja bym sie absolutnie wstrzymala z wyjawianiem jakichkolwiek uczuc doń. Sam powiedzial, nie nalegaj.
          Poza tym mezczyzni zyjacy w grupie maja to do siebie, ze okopuja sie w swoim beztroskim kawalerstwie, byle nie bylo zobowiazan, oczywiscie przypominaja mu to kompani, ktorzy akurat cierpia na samotnosc. Wiec, niby czemu jednemu z nich ma byc fajniej? Po co mu jakas baba na stale, z pewnoscia mu to uswiadomili. Dlatego on musi poczucpotrzebe w sobie i byc o tym przekonany na tyle, zeby inicjowac spotkania i wsadzic gleboko w d... rady kolegow. Tez przez to przeszlam, w zyciu akademickim.
        • Gość: mm IP: 148.81.254.* 13.10.11, 10:57
          i co ? dalej masz takei same problemy z facetami jak miałas

          • Gość: Baba IP: *.pljtelecom.pl 13.10.11, 11:42
            jesli pytanie do mnie, to odpiowiadam, ze NIGDY, uwierzcie, nie mialam problemu ze stymulowaniem czy nakrecaniem tej drugiej strony. Pozwalalam mu sie zdobywac. Nigdy nie zadzwnilam sama, nie zainicjowalam spotkania, nie zostalam zdradzona, zostawiona. Nakrecali sie na maksa.
            Tylko, ze najczesciej mi jeden z drugim, po lepszym poznaniu, nie pasowal...
            Ale, uwaga, byli to panowie, ktorym ja sie spodobalam, oni sie mna zaineteresowali. Nigdy nie zainicjowalam gestem zadnej znajomosci z kims, kto mi sie spodobal. Wsydzilam sie.
            Zazdroszcze paniom, ktore same wybieraja sobie z tlumu mezczyzn, takich, jakich chca i jeszcze potrafia ich w sobie rozkochac, czyli zdobyc, mowiac kolokwialnie.

            One potem sa w szczesliwych, z ich punktu widzenia zwiazkach, z osoba kochana.
            Kobiety wybierane przez mezczyzn sa kochane, ale nierzadko nie kochaja tak na zabój...
            • Gość: ania IP: *.cdma.centertel.pl 07.11.12, 21:11
              Super komentarz, święta prawda też tak mi się wydaje, że tak własnie jest:):)
      • 13.10.11, 20:06
        co to ma być, jakieś czytanie durnych poradników [sorry ale to jest naprawdę durne, bo czytałam i ja i wiele znanych mi kobiet, tego typu wyuczone sztuczne zagrywki są po prostu komiczne], i oczywiście bron boże nic sama nie proponuj, domysły jak by tu delikatnie zasugerować, jak delikatnie rozpocząć rozmowę, dodatkowo nie pokazuj nigdy w życiu że ci zależy, olej, potraktuj z dystansem, ogólnie najlepiej zacznij być zupełnie kim itp itd.
        co to są za uogólnienia, że jak on jest zainteresowany to będzie walczył nawet jak go olejesz itp. [nie każdy lubi robić z siebie idiotę, to raz, a poza tym walczyć to może sobie taki adamek na ringu], i że będzie starał się zdobywać itp. - babka to nie jest Mt Everest, żeby ją zdobywać.

        nosz ku***wa, albo trafi swój na swego i tacy ludzie potrafią się dogadać i zachowywać wobec siebie w porządku, i co najważniejsze naturalnie a nie sztucznie, albo nie i wtedy do widzenia.
        jasne, nie wolno się podkładać i robić wszystkiego pod drugą osobę, ale chyba jak nie jesteśmy ślepe ani głuche to zobaczymy, gdy facetowi będzie jednak zależało i wtedy chyba można zdobyć się na trochę wzajemności, nie?

        a'propos meritum - ja bym się w to nie bawiła, bo takie gadanie, że zadzwonię [i nie dzwoni], i tęsknię [ale spotkań nie proponuje] to jak dla mnie o kant doopy potłuc - i wcale nie trzeba być tą całą książkową zołzą, żeby kontakt urwać, wystarczy odrobina zdrowego rozsądku i zastanowienie, czy mam czas żeby dla tego akurat pana tracić mój czas.


        --
        Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
        • 14.10.11, 17:07
          Wiesz, podryw, flirt itd jest sztuka sama w sobie. Tego trzeba sie nauczyc. Kiedys ta wiedza zostawala przekazywana corkom, ale teraz kobiety staly sie zbyt pruderyjne. Skad dziewczyny maja wiedziec jak naprawde dziala meska psychika skoro wiedze czerpia z romansidel, seriali glupich I nieprawdziwych I glupich magazynow typu Cosmo? Moze Tobie to przychodzi z latwoscia, innym Nie.
    • 14.10.11, 15:29
      i co jest w tym ciezkiego do zrozumienia? po kilku randkach chcialas zalozyc jemu kaganiec i smycz. on ma gdzies byc czyims psem i niewolnikiem.
      teraz trzyma ciebie na dystans bo jedynie moze sie z toba przespac i nic wiecej.
    • 10.01.14, 21:55
      Cześć! Wczoraj przeczytałam wątek, Twoją i wszystkie dalsze wypowiedzi. Trafiłam tu, bo mam bardzo podobny problem. Wiem, że minęło już sporo czasu od dnia dodania postu, mimo to chciałabym spytać: jak ta znajomość dalej się potoczyła?

      Będę bardzo wdzięczna za odzew, nie myśl, że chcę rozdrapywać Twoje rany tudzież że kieruje mną wścibstwo, po prostu bardzo, bardzo potrzebuję odnieść swoją sytuację do podobnej relacji.

      Z góry dziękuję za odpowiedź!
      • Gość: Wiwwi IP: *.dynamic.chello.pl 11.01.14, 00:14
        Jakie idiotki, aż żal czytać :DDD
    • Gość: Malwina IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.01.14, 18:26
      Witajcie!
      Jak to dobrze, że został założony ten wątek, bardzo chciałabym usłyszeć czyjeś zdanie, potrzebuję obiektywnego, chłodnego spojrzenia, bo już się całkiem pogubiłam...
      To moja historia:
      Poznałam go w pociągu, nie wymieniliśmy się wówczas żadnym namiarem, za jakiś czas dostałam wiadomość na jednym z portali społecznościowych z zapytaniem, czy ja to ja i co u mnie słychać. Odpisałam po tygodniu i od tamtego dnia pisaliśmy do siebie nieustannie, bywało, że 2 wiadomości jednego dnia. Były to bardzo żartobliwe i sympatyczne wymiany zdań. Mam wrażenie, że póki pisaliśmy to inicjatywa leżała idealnie po środku: na zmianę poddawaliśmy nowe tematy, częstotliwość i długość wiadomości też była wyrównana... No ale to ja jestem tą osobą, która zaproponowała pierwsze spotkanie. Było bardzo miło, odprowadził mnie do domu, ja krótko po tym, jak się rozstaliśmy wysłałam sms czy na pewno dotarł do domu... Następne spotkanie zaproponował on, ale było już zupełnie inaczej. Gdzieś znikła ta swoboda i płynność rozmowy. Widzieliśmy się w sumie 4 razy. Niby odpisuje na moje wiadomości, ale nie są to już tak żartobliwe, rozbudowane maile i smsy,mam wrażenie, że chłopak się mną po prostu znudził. Czy to możliwe, że "zagadałam go na śmierć"? Czy prawdą jest to, że dziewczyna powinna być nieco zdystansowana, nie mówić wszystkiego o sobie, bo to może zniechęcić mężczyznę? Czy chłopak byłby zainteresowany mimo tego, że pomimo 4 spotkań i masy wiadomości ani razu nie usłyszałam żadnego komplementu, ba, nie padła żadna uwaga dotycząca mojego wyglądu, nie zauważył zmiany fryzury. Raz naprawdę przeszłam samą siebie i uważam, że wyglądałam szałowo, gdy tymczasem z jego strony nic, zero reakcji. Nie daje mi spokoju myśl, że on mnie traktuje jak koleżankę, fajną zabawną dziewczynę, z którą miło spędza się czas... bo zdążyłam się już mocno zaangażować ;/

      Czy jest jakaś szansa na odzyskanie jego zainteresowania? Może popełniłam jakiś błąd, o którym nie wiem, a który da się naprawić?

      Bardzo chciałabym usłyszeć czyjeś zdanie, mogę też opisać tę relację bardziej szczegółowo.
      Z góry dziękuję już za samą chęć pomocy!!!
      • Gość: Klara IP: *.escom.net.pl 20.02.14, 10:45
        "Czy jest jakaś szansa na odzyskanie jego zainteresowania? Może popełniłam jakiś błąd, o którym nie wiem, a który da się naprawić?" Kobieto nikt Ci na to nie odpowie. Nikt nie siedzi w głowie twojego chłopaka, ani nie jest obecny podczas waszych rozmów. Wszystko zależy od Was i waszego nastawienia.
    • Gość: ewa IP: *.204.8.27.dsl.dynamic.t-mobile.pl 16.05.14, 10:10
      Cześć! Chciałabym was prosić o poradę. Ale może zacznę od początku. W pierwszej fazie znajomości z tym mężczyzną to on okazywał mi, że naprawdę mu na mnie zależy: inicjował wszystko, począwszy od rozmowy, a skończywszy na spotkaniach. Ja początkowo byłam sceptycznie nastawiona do niego, bo miał i ma opinie flirciarza. Wszyscy jednak wokół mówili mi, że on coś do mnie czuje, spogląda na mnie zakochanym wzrokiem, szuka mojego towarzystwa (głównie w pracy). Sama bym tego nie zauważyła, dopiero oczy otworzyła mi koleżanka. I jak to bywa, zaczęłam odwzajemniać jego zainteresowanie. A wtedy gruchnęła bomba: na spotkanie ze wspólnymi znajomymi przyprowadził dziewczynę, z którą zaczął się spotykać miesiąc przed naszym poznaniem. Zrobiłam się bardziej zdystansowana względem niego w pracy i towarzysko. On potraktował to jako policzek z mojej strony, widać było, że moja oziębłość go zabolała. Starałam się z nim być na stopie przyjaźni, ale przyznam, że mi to nie wychodziło, więc dałam spokój, i tak w niedługim czasie on kończył pracować tam, gdzie ja. Spotykaliśmy się tylko ze wspólnymi znajomymi, a on oczywiście za każdym razem przyprowadzał dziewczynę, dla której starałam się być miła. Chciałam o nim zapomnieć, jednak nie potrafiłam. Sprawił mi miłą, nieoczekiwaną niespodziankę: sam, pytając mieszkańców mojej miejscowości, znalazł mój dom i przyjechał w odwiedziny, z kolegą, niby jako kumple (tak powiedział mi jego kolega). Jakoś ciężko było mi w to uwierzyć, bo albo psuje mi się intuicja, albo po prostu źle odczytuje jego gesty, czyny. Ale wyczuwam podświadomie, że bardzo mnie lubi i mu się podobam i to bardzo (wzrok, mowa ciała itd..). Potem dodał, żebym nie myślała, że próbuje mnie osaczyć. A najlepsze jest, że zaprosił mnie w rewanżu do siebie do domu! Pojechałam, był bardzo gościnny, grał na gitarze, oprowadził mnie po domu, ogólnie było naprawdę miło i intrygująco. Na kolejnym spotkaniu ze znajomymi myślałam, ze pojawi się sam, bo miałam z nim porozmawiać, a on przyszedł znowu ze swoją dziewczyną. Wyszłam w połowie spotkania, co go zaniepokoiło, usiłował cały wieczór usiąść koło mnie, ale ja z babskiej solidarności unikałam tego, bo wiem, jak mogłaby się czuć jego dziewczyna. Po tym spotkaniu, zniknął z czatu na facebooku, to znaczy ukrył się, żebym nie wiedziała, że w danej chwili na nim jest, zrobił się oschły... Straciłam z nim ten kontakt swobodny, jaki miałam, chciałbym go odzyskać ale nie potrafię. Doszłam do wniosku, żę są dwa wyjścia, dlaczego tak się zachowuje: albo zabroniła mu jego dziewczyna, albo doszedł do wniosku, że on mnie nie interesuje, a jest całkiem odwrotnie, bo zdążył zdobyć moje serce. Ostatnio chciałam być z nim szczera i napisałam bardzo długą wiadomość na czacie do niego, że lubiłam z nim rozmawiać. Chciałam tak delikatnie, a on odpisał tak oschle, że aż mnie zatkało. Nie wiem, jak odzyskać jego zainteresowanie, czy po prostu porozmawiać z nim szczerze, i powiedzieć, że zachowuję się tak, bo ma dziewczynę, a ja jestem uczciwa, czy przemilczeć i czekać na dalszy rozwój wypadków bez inicjatywy z mojej strony? A na spotkania ze znajomymi nie będę już chodzić, przynajmniej dopóki nie wyjaśni się ta sytuacja, bo po prostu nie mogę znieśc widoku jego z dziewczyną, gdy się uśmiechają do siebie, rozmawiają itd... Próbowałam być przyjacielem, ale nie wyszło, zrozumiał mnie opatrznie, że nie chce już jego zainteresowania. Co robić? Może ktoś zna odpowiedź. Jak sprawić, by zrobił jakiś krok w moim kierunku i co ja mam w takiej sytuacji,. jakiej jestem zrobić?
      • Gość: eterni IP: *.customer.tom-net.pl 21.05.14, 12:49
        Spróbuj uroku miłosnego u tej z www.okulta.com.pl . pomagała mi w sprawie
        damsko-męskiej ( połaczenia z facetem). Nasze stosunki są do dnia
        dzisiejszego fajne, jesteśmy można tak powiedzieć razem, ale nie
        oficjalnie.
      • 11.07.14, 19:35
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        Do
        > szłam do wniosku, żę są dwa wyjścia, dlaczego tak się zachowuje: albo zabroniła
        > mu jego dziewczyna, albo doszedł do wniosku, że on mnie nie interesuje

        Ewo, wydaje mi się, że jest jeszcze trzecie wyjście: chłopak jest niedojrzały emocjonalnie. Wskazuje na to brak zdecydowania: z jednej strony okazał Ci w wyraźny sposób swoje zainteresowanie, wasza znajomość rozwijała się tak jak zwykle zaczynają się relacje damsko-męskie: miłe rozmowy, okazywanie zainteresowania, spotkania i wykorzystywanie każdej sposobności, żeby się zobaczyć. Z drugiej jednak strony, i co jest najważniejsze, w tym samym czasie poświęcał swoją uwagę innej dziewczynie, z którą oficjalnie bywał.

        Czego kobieta powinna oczekiwać od mężczyzny? Przede wszystkim szczerości. Tutaj nic takiego nie miało miejsca. Pozwalał Ci uwierzyć, że jest Tobą zainteresowany i "z tej mąki będzie chleb" a jednocześnie nie podjął żadnej decyzji i to pewnie trwałoby jeszcze trochę, gdyby w końcu ( tak podejrzewam) jego partnerka nie zagroziła zerwaniem, tudzież nie poprosiła o wyjaśnienie takiej sytuacji: "zależy ci na mnie czy na niej"... No i ochłodził stosunki z Tobą, ale nie starczyło mu odwagi, żeby Ci to powiedzieć.

        Opieram się tylko na tym co napisałaś. Myślę, że to nie jest dobry kandydat na chłopaka, bo będąc z Tobą, mógłby spotkać za jakiś czas kolejną dziewczynę i też by, biedak, nie wiedział, którą lubi, którą mniej...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.