Dodaj do ulubionych

ideał, ale daleko, a inny na miejscu

09.10.11, 23:09
Jestem kobietą,która już była w kilku związkach. Teraz wydaje się,że powinnam być szczęśliwa-od 2 lat jestem z mężczyzną idealnym. Na dodatek jest we mnie naprawdę zakochany.Jest nam dobrze w łóżku.Ale mieszkamy 50 km od siebie i żadne z nas nie może zostawić swojej pracy. Nie ma szans, abyśmy w najbliższych 10 latach mogli razem zamieszkać. Spotykamy się w weekendy.Nieraz jest to tylko jedna noc.Mieszkam sama i bardzo mi kogoś brakuje na co dzień. Nie wystarcza mi kontakt telefoniczny. Poznałam 4 miesiące temu mężczyznę w moim mieście i kilka razy spotkaliśmy się.Okazał się fascynującym rozmówcą, bardzo inteligentnym facetem .Zaczął mnie adorować bardzo intensywnie,flirt telefoniczny, sms-owy. Zaczęłam się wahać. Rozstałam się z moim ideałem,spotkałam się kilkanaście razy z tym. Jest najmniej przystojny z moich dotychczasowych mężczyzn, ale bardzo odpowiada mi jego bystrość, inteligencja no i jest na miejscu. Codzienne spotkania i w końcu łóżko. I klapa! Jest skoncentrowany na sobie, nie zauważył nawet,że ja nie osiagnęłam satysfakcji, nie umie kompletnie zadbać o kobietę. Jak on jest gotowy to koniec pieszczot. Po każdym spotkaniu on szczęsliwy a ja rozbita nie mogę usnąć. Próbowałam go naprowadzić, nawet wręcz powiedziałam,że potrzebuję więcej pieszczot. Po kilku razach zrezygnowałam. Wróciłam do swojego ideału. Ale on nie zrezygnował. Teraz spotykam się z pierwszym i byłoby dobrze, ale są telefony, sms-y, które rozbijają. Ja też nie mogę się zaangażować do końca, chciałabym mieć obu naraz. Brakuje mi tamtego. Tu nie ma szans na normalny związek-ciągle sama, tam nie ma szans na dobry seks.
Edytor zaawansowany
  • Gość: madjenna IP: *.pools.arcor-ip.net 10.10.11, 00:07
    Nasuwa się, żebyś po prostu szukała dalej. Chociaż, z drugiej strony - jeśli chodzi o zmianę pracy - na pewno nie ma złotego środka? Czasem niemożliwe, jest jednak możliwe.
    Może przeprowadzicie się do jakiegoś dużego miasta, gdzie oboje znajdziecie odpowiednie posady i będziecie mogli mieszkać razem? Miłość przenosi góry. Nie decyduj się się na życie z partnerem, którego wad nie akceptujesz. Z czasem będzie tylko gorzej.
  • fieldsofgold 10.10.11, 08:46
    Zartujesz? 50 km stoi na przeszkodzie milosci? Po ile macie lat? Dwanascie? Ratunku...
  • yoko0202 10.10.11, 10:24
    ona_zagubiona napisała:

    > chciałabym mieć obu naraz.

    no to przecież masz, pukaj się z obydwoma, tego masz na codzień, może z czasem się w łóżku wyrobi, tamten skoro taki cudowny i idealny na pewno wspaniałomyślnie ci wybaczy i będzie cię idealnie adorował w weekendy...

    sorry, ale jak czytam takie coś to mi wszystko z cichym szelestem opada


    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • ewa.zeromska 10.10.11, 10:32
    Coś z tym ideałem, chyba nie do końca, skoro tak łatwo było go zamienić, bo jakoś nie bardzo wierzę w 50 km odległość. Wiele osób dojeżdża codziennie tyle kilometrów , a nawet więcej, do pracy! Więc to sztuczny problem.
    Wybacz, ale jakoś infantylnie i bardzo przedmiotowo podchodzisz do mężczyzn. Nie budujesz związku, chcesz mieć gotowy produkt na twoją miarę.
    Jeśli chodzi o seks, z kimkolwiek, to potrzeba wiele czasu, żeby się dopasować, zgrać i naprawdę umieć się odnaleźć. Nie wystarczy przespać się kilka razy, jak sądzisz.
    Może właśnie dlatego byłaś w kilku związkach i z żadnego nic nie wyszło.
    Facet też człowiek i wymaga znacznie więcej, niż ty jesteś w stanie dać. Przemyśl swoje postępowanie.

  • lilyrush 10.10.11, 12:15
    Albo mogłoby sie tez okazać, ze jakby ten ideał był na co dzień to przestałby byc ideałem ...
  • gadzinowa 10.10.11, 15:42
    No właśnie, coś się mało uczucia czuje z Twojej strony do tego ideału. Doceniasz go, ale tak trochę jakby na siłę, z rozsądku, jakbyś go kochała, to nie miałabyś takiego dylematu. Już chyba Ci bliżej uczuciowo do tego drugiego - ale to też nie uczucia, to raczej dobre samopoczucie wynikające z dopieszczenia Twojego "ego", z flirtu, z atrakcyjności, jaką ten drugi ma (choćby w sferze intelektualnej). Chyba zresztą sama zdajesz sobie z tego sprawę.

    Może w ogóle powinnaś sobie odpuścić i poczekać na inny związek?

    Ale zdaje się, że boisz się zostać sama, bo skoro ani jeden, ani drugi Ci nie odpowiada, ale jednak to ciągniesz, taki trójkąt.

    Na pewno jesteś w stanie zerwać kontakty z tym, który Ci nie odpowiada, to kwestia Twojej woli. Wysyłasz pewnie niejednoznaczne sygnały, więc on dalej próbuje.
    Taka sytuacja, utrzymywania trójkąta, jest nieuczciwa, przede wszystkim wobec tego "idealnego", a i dla Ciebie samej będzie pewnie niełatwe emocjonalnie na dłuższą metę. Daleka jestem od rzucania kamieniem, choć oczywiście nie jest to w porządku, ale zdaje się sama to czujesz i już sie z tym męczysz. Może potrzebujesz czasu, żeby dojrzeć do odpowiednich decyzji, ale wyraźnie widać, że coś jest nie tak z uczuciami z Twojej strony do tego "ideału". Nie jestem wróżką, nie znam Cię, nie przepowiem przyszłości, ale jakoś to słabo widzę, chyba szukasz podświadomie pretekstu, żeby się z nim rozstać - a stopuje Cię rozsądek i strach, że zostaniesz sama. Nie wiem, czy da się na tym zbudować związek. Może się da, ale czy to bedzie dobry związek? Czy nie będziesz czuła przymusu i wynikającej z tego irytacji, złości na tego, kto stanie się symbolem tego przymusu (choc przecież on Bogu ducha winny)? Czy już jej nie czujesz? A on - czy się nie zorientuje z czasem, że jest traktowany jak zło konieczne? Jak będzie się czuł, jak zareaguje, jak będzie wtedy wyglądał związek?
    Cóż, wcześniej czy później musisz wybrać. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz sie męczyć.

    Stawiam zresztą na to, że jak się naprawdę skupisz na jednym związku (choćby z sobą samą ;-), to ostatecznie zacznie mieć on "ręce i nogi". I jakoś podejrzewam, że ostatecznie zdecydujesz sie na tego drugiego - bo bardziej wytrwały (choć jest to gra do jednej bramki, "ideał" przecież nie wie, że ma przeciwnika - a moze w ogóle w tych zawodach by nie chciał uczestniczyć), a Ty ewidentnie masz problem z podejmowaniem decyzji, zaczynasz pragnąć, żeby ktoś za Ciebie zdecydował - bo nie jesteś prawdziwie zaangażowana uczuciowo, próbujesz rozsądkiem rozebrać sprawy, w których rozsądek może służyć tylko pomocniczo. Być może rzeczywiście zdecyduje za Ciebie czas albo przypadek (jak się "ideał" dowie o sytuacji, w której sie znajduje) - i ok, tylko możesz czuć do siebie niesmak, moze być nieprzyjemnie itp., kwestia wrażliwości sumienia i tego, jak sie sytuacja potoczy.
  • ona_zagubiona 10.10.11, 21:48
    Dzięki za analizę. W dużej mierze jest tak jak napisałaś.Już zrywałam kilkakrotnie z ideałem, ale jego dobroć,miłość stawia mnie pod ścianą.Wracam. Ale trudno mi się zaangażować do końca. Z tym drugim nie miało czasu się rozwinąć. Jestem niezdecydowana, bo nie ma tego szału zakochania, który poznałam w poprzednim związku/który rozpadł się z powodu zdrady faceta po 7 latach/. Może powinnam zostać sama,ale tak jak piszesz -boję się.Nie gram nieuczciwie, nie ciągnę drugiego związku, nie spotykam się z drugim. On pisze czasami smsy, dzwoni, ale ja stawiam sprawę jasno,że może być tylko kolegą,że wróciłam do poprzedniego mężczyzny.
  • potwor_z_piccadilly 10.10.11, 20:35
    Wesoła z ciebie dziewczynka, oj wesoła, a przygód ile.
    Wiesz, pasujesz mi do
    www.youtube.com/watch?v=uPkgc7cYxRsPozdrówko.
  • ona85ona85 12.10.11, 01:29
    Ech... Ja w takiej sytuacji stawiam wszystko na jedną kartę i rezygnuję z każdej z osób, które niby coś w sobie mają, ale ja w głębi serca czuję, że to nie To.
    Innymi słowy, kiedy poznasz kogoś naprawdę dobrze (myślę, że 2 lata i pół roku to odpowiednie okresy czasu), a jednak nie kochasz, bo wciąż brakuje Ci czegoś zasadniczego (zrozumienia? zaangażowania drugiej strony?), warto zdobyć się na odwagę i szukać dalej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.