• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Pomocy :(

  • IP: *.home.aster.pl 17.10.11, 20:12
    Witam serdecznie.

    Jakiś czas temu założyłam tutaj wątek "Jak przywrócić zainteresowanie mężczyzny?":
    forum.gazeta.pl/forum/w,1182,129411697,129411697,Jak_przywrocic_zainteresowanie_mezczyzny_.html
    Postanowiłam założyć nowy temat, ponieważ sprawa jest już nieaktualna...

    Coś nie pasowało mi w zachowaniu faceta, o którym mowa w poprzednim temacie...
    Nie wiem, czy podpowiadała mi to moja intuicja, ale czułam, że nic z tej relacji nie będzie...
    Doszłam do wniosku, że bardzo źle to na mnie wpływa, męczę się, nie potrafię być tak cierpliwa...
    Postanowiłam z tym skończyć, żeby ratować siebie...

    Poprosiłam tego pana o rozmowę.
    Powiedziałam mu wprost, że czuję do niego coś szczególnego, że mi zależy, że nie widzę w nim wzajemności, spalam się i cierpię, więc po prostu muszę z tym skończyć i taka jest moja decyzja.
    On nie był zaskoczony...
    Powiedział, że docenia moją szczerość, więc i on będzie ze mną szczery i musi mi coś powiedzieć, ale innym razem, bo nie ma teraz na to czasu...

    Gdy widzieliśmy się następnego dnia (spotykamy się 2 razy w tygodniu w większej grupie - mamy wspólne zainteresowania i z tym jest to związane), on cały czas patrzył się na mnie, uśmiechał, puszczał oczka, usiłował mnie objąć, zaczepiał...

    Później odezwał się w sprawie spotkania.
    Powiedziałam, że dla mnie sprawa jest jasna, ale skoro on chce coś wyjaśnić, to chętnie go wysłucham...
    Miałam jednak nadzieję, że może oznajmi mi, iż on odwzajemnia moje uczucia, choć byłam przygotowana raczej na zakończenie znajomości...

    No i podczas tej rozmowy dowiedziałam się szokujących rzeczy...
    Wydawał mi się normalnym facetem, który po prostu do mnie nic nie poczuł, a tymczasem...
    Powiedział, że kilka lat temu zostawiła go dziewczyna, z którą był 5lat i przez czas trwania ich związku ona cały czas manipulowała nim. To tak bardzo go zraniło, że mimo upływu czasu on nie doszedł do siebie i nie zaufa nigdy żadnej kobiecie...
    Powiedział, że jak mnie poznał, to myślał, że jestem typem kobiety zdecydowanej na związek oparty tylko na zabawie. Postanowił, że musi mnie zdobyć, tzn. zaliczyć.
    Potrafił zdobyć moje zaufanie, bo... ukończył kurs uwodzenia i kurs manipulowania ludźmi...
    Nie interesowało go, co mam do powiedzenia - jedynym celem był seks...
    Gdy do seksu doszło, okazało się, że jestem fajną, wrażliwą osobą i chciał się ze mną jeszcze trochę pospotykać, bo było miło...
    Powiedział, że bardzo mu się podobam i lubi spędzać ze mną czas, ale nie mogę liczyć na nic więcej, bo on nie miał zamiaru się zaangażować i nie był świadom tego, że ja to zrobiłam...
    Zaproponował związek bez zobowiązań (tylko spotkania i rozmowy lub spotkania + seks - wybór należy do mnie).
    Powiedziałam, że tego nie chcę, bo bardzo by mnie taki uklad ranił...
    I nie wiedzieć czemu, zaczęłam mu się zwierzać.
    Powiedziałam o tym, jak bardzo przeżyłam naszą znajomość, opowiedziałam o moich problemach, o depresji, którą kiedyś przeszłam, o wielu intymnych sprawach.
    Na to on odparł, że jest alkoholikiem, ale nie chce się leczyć.
    Powiedział, że jego ciągły brak czasu to wieczne imprezy, picie do upadłego i palenie trawy oraz... spotkania z innymi kobietami na takich samych zasadach, na jakich spotykał się ze mną.
    Dodał, że jest tych kobiet 5 i znów spytał, czy mi to odpowiada. Po tych słowach uciekłam z płaczem, a wieczorem dostałam jeszcze smsa "słodkich snów kochanie".

    I tutaj pojawia się problem.
    Jestem zrozpaczona.
    Zrozumiałam, jak bardzo naiwna jestem, jak głupia...
    Mimo złości i poczucia żenady nadal o nim myślę, idealizuję go i cierpię.
    Tak bardzo cierpię, że nie widzę w niczym sensu.
    Wzięłam urlop w pracy, cały dzień siedzę i płaczę.
    Podczas spotkania pozwoliłam nawet mu się przytulić i pocałować i chciałam, aby trwało to wiecznie...
    Czuję, że straciłam szacunek do samej siebie.
    Boli mnie też to, że uważam się za atrakcyjną kobietę, a uwiódł i wykorzystał mnie facet, który nie podobał mi się fizycznie na samym początku (niski, drobny, wręcz brzydki, taki niepozorny, sprawiający wrażenie poczciwego)...
    Nie umiem sobie z tym poradzić, choć wkręciłam się w to na własne życzenie...
    Nie wiem, czy kiedykolwiek komuś zaufam :-(

    Pomocy!
    Edytor zaawansowany
    • 17.10.11, 20:24
      Przemyśl to sobie. Na początku napisałaś:

      " Coś nie pasowało mi w zachowaniu faceta
      ...Doszłam do wniosku, że bardzo źle to na mnie wpływa, męczę się...
      ...Postanowiłam z tym skończyć"

      Czyli sama chciałaś to zakończyć. Zakończone. Końcówki nie są łatwe ani przyjemne. Ale tak musiało być. Ty tak chciałaś, on tak chciał. W sumie to nie ma problemu.

      To co tak boli, to raczej fakt, że on cię na koniec zranił. Odwrócił kota ogonem, zmanipulował troszkę, ponownie podsycił zainteresowanie (bo umiał, bo dla niego to gra, bo pewnie sam się tym podbudował) i koniec końców w momencie gdy sama chciałaś się wycofać, rzucił. Zauważyłaś? Odwrócił sytuacje i niby to on odepchnął. Ale to wszystko manipulacja.

      Nie daj się wkręcać. Dobrze się stało że jest już po. Zasługujesz na więcej i czegoś na pewno się z tej całej sytuacji nauczyłaś.
    • 17.10.11, 21:01
      Jesli to nie ejst kryptoreklama jakiś kursów uwodzenia tylko szczery post, to radzę Ci, zrób testy na hiv.

      Już wiesz, że temu gościowi wierzyć nie można, więc nawet jelsi Ci powie, że na pewno jest zdrowy, to bardzo prawdopodobne, że kłamie i sam tego nie wie.

      Idąc z nim do łózka, poszłaś do łózka z tymi piecioma kobietami, z ich partnerami, z partnerami ich partnerów itp. Sama wyciągnij wnioski.

      Najwiecej nowych zakażeń hiv jest wśród młodych heteroseksualnych kobiet i tak właśnie się ten wirus rozprzestrzenia.

      Zrób test a na przyszłosć wybieraj mężczyzn ostrożniej. Fakt, że ktoś się Tobą interesuje nie oznacza, że Ty masz się od razu łasić.
    • 17.10.11, 21:20
      Litości. Facet mówi Ci wprost, że jest alkoholikiem i proponuje seks bez zobowiązań, wciska kity o poprzednim związku i pseudomanipulacjach?

      Ja bym uciekła w podskokach!!! Ty się powinnaś cieszyć, że wiesz to wszystko.
      I co to za myślenie "ja się nabrałam" i "już nie zaufam"? Trafiłaś na fatalnego mężczyznę, więc teraz MUSI być lepiej. Masz ogromną nauczkę, to lekcja na przyszłość, nic więcej.

      Po prostu ugh! Jak możesz przejmować się takim... pacanem!
    • 17.10.11, 22:47
      Nie przesadzaj. Widzisz co się dzieje z ludźmi, którzy zakładają sobie, że nikomu nie zaufają. Ranią i siebie i innych.
      Tego chcesz?
      Po prostu trafił ci się trudny facet, z problemami, pokręcony, ale przecież to nie jest żadna reguła!!!!
      Nie wiń siebie, bo za co? Za normalność? Każda kobieta na twoim miejscu zachowywałaby się podobnie. Nikt nie ma rentgena w oczach, nie zatrudniamy detektywów.
      A facet zaprezentował brutalną szczerość. Jesteś pewna, że nie zgrywał się, że nie zrobił sobie kolejnej zabawy i nie obserwował reakcji.
      Radzę ci zupełnie i ostatecznie zerwać z nim kontakt. I wracaj do pracy. Szkoda urlopu!
      Pozdrawiam
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 18.10.11, 08:55
        Dziękuję za odpowiedź Pani Ewo.

        Brutalna szczerość...
        Z jednej strony mam nadzieję wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość, ale z drugiej...
        Ta szczerość tak bardzo boli, że nie wiem, czy nie wolałabym nie poznać całej prawdy...

        Tak długo byłam sama, mam małe doświadczenie w kontaktach z mężczyznami.
        Byłam bardzo spragniona uczuć, żywego zainteresowania moją osobą...
        Ten mężczyzna perfidnie to wykorzystał.
        Powiedział, że na początku widział we mnie tylko obiekt seksualny i nic więcej nie miało znaczenia.
        Zaufałam mu, otworzyłam się przed nim, bo widziałam w nim NORMALNEGO, odpowiedzialnego człowieka. On nawet nie podobał mi się na początku fizycznie.
        Zgodziłam się na pierwszą randkę, ponieważ wydał mi się sympatyczny i nie chciałam zrobić mu przykrości odmawiając.
        A on ujął mnie właśnie tą normalnością i pomyślałam, że to fajny facet i warto dać mu szansę.
        Zanim się spostrzegłam - zaczęłam o nim obsesyjnie myśleć i zdziwiona zorientowałam się, że zaczął pociągać mnie fizycznie. A dodatkowo traktował mnie na tamtym etapie tak, jak nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić, że mężczyzna potrafi traktować kobietę (czułam się z nim jak księżniczka, najpiękniejsza na świecie, myślałam, że on za mną szaleje, nikt nigdy mnie tak nie zdobywał). Wpadłam po uszy!
        A teraz wiem, że z jego strony była to tylko gra. Moje poczucie własnej wartości równe jest zeru.
        Bardzo boli też to, że nie byłam jedyną w jego haremie :-(

        Podczas gdy on pęka z dumy, bo na pewno mocno podbudowałam jego ego, ja siedzę i czuję się jak nic niewarta...
        W takiej sytuacji nawet miłe wspomnienia bolą... :-(
        • 18.10.11, 09:21
          Proszę, nie użalaj się tak nad sobą, bo tylko się pogrążasz. Tak naprawdę to nie jest żadna tragedia. Potraktuj to, co się wydarzyło jak doświadczenie, jak naukę, że nie wszystko jest takie jak nam się wydaje.
          Już ci pisałam, że nie jesteś naiwną gapą, tylko normalną kobietą, która normalnie zareagowała na zaloty faceta. A to, że okazał się draniem, coż........., nie tylko tobie to się przytrafiło, wiec nie czuj się specjalnie napiętnowana.
          Jedyny odpór jaki możesz dać, to żyć dobrze, bez poczucia klęski. Ciesz się, że tak szybko to wszystko się wyjaśniło, że nie zabrnęłaś jeszcze dalej. Bądź silna! Tacy faceci, jak ten twój, żerują na takich kobietach jak ty. Mało doświadczona, spragniona uczuć - klasyczna ofiara drania.
          Powtarzaj sobie - NIE JESTEM OFIARĄ, NIE DAM SIĘ, NIE TAK ŁATWO MNIE ZNISZCZYĆ.

          Spokojnie, jeszcze los mu się odpłaci i podziękuje za wszystkie kobiety, które wykorzystał.
          Przestań o nim myśleć. Myśl o sobie.
          Wyglądaj ładnie, uśmiechaj się, nie uciekaj do czarnej dziury.
          Pomyśl, ty cierpisz, a on się świetnie bawi i ma wszystko w d.....
          Naprawdę chcesz mu dać tę satysfakcję?
          Dziewczyno, opamiętaj się.
          To ile jesteś warta, nie zależy od jakiegoś palanta, tylko od ciebie, od tego jak o sobie myślisz. A nie masz najmniejszych podstaw, żeby myśleć o sobie źle.
          No chyba, że kochasz umartwiać się i cierpieć. Na to już nic nie poradzę.!!!
    • Gość: fieldsofgold IP: *.metrolink.pl 18.10.11, 09:33
      bardzo mi przykro, ze tak wyszlo. czytalam twoj wczesniejszy watek i myslalam, ze to ty sie kolesiowi narzucasz, ale jak widac to on okazal sie draniem. na pocieszenie powiem ci tak: naprawde powinnas byc ogromnie wdzieczna losowi, ze ten facet zdecydowal sie powiedziec ci ta brutalna prawde. to sie rzadko zdarza, takie patalachy zwykle klamia w nieskonczonosc. a ty wiesz na czym stoisz! to niezwykle cenne, ze juz teraz mozesz dac sobie z nim spokoj, zamiast szarpac sie i domyslac kolejne pol roku, docen to. kolejny pozytyw to fakt, ze masz nauczke i doswiadczenie na przyszlosc.
      moze teraz troche ci wstyd, ze sie przed nim odkrylas i mozesz miec poczucie, ze to on jest gora, bo sie nie zaangazowal, ale masz jeszcze szanse odzyskac swoja godnosc kompletnie typa olewajac! pokaz mu, ze nie z toba te numery, ze jestes ponad to, a on moze ci tylko podskoczyc :-) powodzenia!
      • 18.10.11, 11:03
        Tak naprawdę to powinnaś być z siebie dumna. Bo przecież sama zauważyłaś, że nie traktuje Cię poważnie. To Ty powiedziałaś "dość", więc mimo uczuć zachowałaś jeszcze zdrowy rozsądek i nie dałaś się zmanipulować.
        Każde rozstanie boli. Ale czas leczy rany, a w Twoim przypadku i tak będą mniejsze niż gdybyś ciągnęła to w nieskończoność i on by rzucił Cię wymyślając jakieś durnowate powody.

        Wierzę, że dasz sobie radę i potraktujesz ten związek jako kolejne życiowe doświadczenie. A właśnie one powodują, że kolejny raz nie dasz się tak szybko omotać jakiemuś cwaniakowi.
        A co do niego. Hm, jeśli będziesz miała ochotę, to potraktuj go jak zwykłego kumpla, ale dopiero jak wyleczysz się z niego. Na kochanka (a szczególnie na powrót) raczej nie powinnaś liczyć z tym panem, bo zawsze będziesz czułą się u jego boku oszukana.
    • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 19.10.11, 20:30
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

      Dzięki Wam trochę łatwiej spojrzeć mi na to wszystko z dystansem...

      Nadal mi źle, choć trochę lepiej.
      Staram się zająć różnymi sprawami, nie myśleć, ale kiepsko mi to wychodzi...
      Mimo woli analizuję wszystko i dołuję się. Nachodzą mnie momenty totalnego smutku.
      Czuję też wielką pustkę...
      Mam nadzieję, że czas wyleczy moją ranę.
      Wiem, że zakochałam się w moich pragnieniach i marzeniach - w człowieku, którego nie ma.
      I to śmierć tych marzeń oraz żałoba po nich tak bardzo boli...
    • 19.10.11, 21:13
      no to ja powiem tak: według mnie to jest cholernie toksyczny facet dla Ciebie i co by nie powiedział lub nie zrobił, to będzie Cię do niego ciągnęło. najlepszym rozwiązaniem jest całkowicie odizolowanie się od niego i zerwanie jakichkolwiek kontaktów. nie powinnaś się z nim spotyka w ogóle! jeśli nie możesz zmienić otoczenia związanego z Twoim zainteresowaniem (bo wtedy się spotykacie) to zmień zainteresowania. za każdym razem, gdy się spotkacie, Twoje EGO będzie podniesione, by potem, gdy wrócisz do domu, znów się załamać i nienawidzić siebie za to co robisz. Spójrz na tą sprawę obiektywnie, spójrz na niego z boku, facet nie ma nic, czym mógłby Cię zainteresować, czym mógłby zaimponować, więc skończ z tym jak najszybciej, bo tylko siebie poniżasz, a on bawi się Tobą w najlepsze. dodatkowym powodem jest to, że skoro on spotyka się z tyloma kobietami naraz to spokojnie może Ciebie zarazić jakimś paskudztwem i spieprzyć Ci życie...
      będzie ciężko, ale ta sprawa jest do przeżycia. pamiętaj, że co nas nie zabije, to nas wzmocni.
      życzę powodzenia:)
      • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 19.10.11, 23:38
        Zainteresowań nie zmienię, bo to, co robię to moja pasja...
        Poza tym nie chcę dać mu satysfakcji i zrezygnować. Ja tam byłam pierwsza!
        Zbytnio to wszystko skomplikowane...
        Jutro zobaczę go pierwszy raz od naszej ostatniej rozmowy...
        Z czasem na pewno się na to uodpornię...
        Będę zachowywać się normalnie, jakby nic się nie stało.

        A spotykać się z nim sam na sam, a tymbardziej sypiać z nim nie mam zamiaru!
        • 20.10.11, 00:19
          Hej,
          Wiesz co? z Toba jest tez chyba troche nie najlepiej. zakochujesz sie w facecie ktorego od poczatku podejrzewasz ze "cos jest nie tak" i czujesz sie przy nim zmeczona. czyli odbywala sie jakas gra, w ktora latwo sie wciagnelas. Czy wiesz ze duzo innych dziewczyn kopneloby pana juz na samym poczatku zamiast lazic za nim? Badz jedna z takich dziewczyn.

          Chyba masz tendencjie masochistyczne. I podejrzewam ze podswiadomie pragniesz sie z nim zobaczyc znowu. Masz w glowie swoje wlasne gry. I podejrzewam ze to nie koniec tej historji, ale to juz Twoj problem.
          • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 20.10.11, 00:31
            Masz rację. Coś ze mną jest nie tak...

            Jak już chyba pisałam wcześniej - bardzo długo byłam sama, bardzo pragnęłam uczucia.
            Ten mężczyzna szybko zdobył moje zaufanie, ponieważ sprawiał wrażenie niepozornego, poczciwego...
            Miałam od początku pewne przeczucia, dlatego na początku znajomości trochę usiłowałam go kontrolować. Gdy on się wycofał, pomyślałam, że po prostu potrzebuje czasu i nie mogę go naciskać. Brałam pod uwagę to, że on może po prostu być mną niezainteresowany, ale nigdy nie przypuszczałabym, że taki z niego "kozak", macho i drań.
            Jestem sobie sama winna, ponieważ faktycznie powinnam go dawno kopnąć w d...
            Jednak ciągle o nim myślałam i łudziłam się, że będzie z tego jeszcze coś fajnego.
            Nie mam pojęcia co mnie tak do niego ciągnęło...
            Zawsze byłam bardzo wybredna, odrzucałam wielu atrakcyjnych facetów, którzy kręcili się wokół mnie, a na tego się uwzięłam...
            • 20.10.11, 04:40
              A czemu tych przystojnych odrzucalas skoro bylas samotna? Chcialas siebie ukarac, czy myslisz ze zaslugujesz tylko Na brzydkiego dupka?

              Milosc jeszcze przyjdzie. Tylko wybieraj madrze. Bo to podstawa.
              • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 20.10.11, 12:06
                Wiesz...
                To właśnie działa tak, że podświadomie myślałam, że typowy przystojniak wykorzystuje kobiety, bo może mieć ich na pęczki.
                A ten "mój" był tak niepozorny, że łatwo mu zaufałam.
                • 21.10.11, 19:50
                  mozna tez powiedziec ze przystojniaki nie musza krecic bo nie musza, a wybieraja fajna dziewczyne bo ona ich interesuje i tyle

                  Tak naprawde nigdy nie wiesz, dlatego warto zainwestowac czas by poznac ludzi bez osadow na poczatku ze jak przystojny to bedzie robil to czy tamto.

                  zreszta, mysle ze masz male poczucie wlasnej wartosci skoro myslisz ze przystojny mezczyzna by nie rozpoznal w Tobie wartosciowych cech (ktore zapewne masz), i jedyne co by chcial to seksu.

                  Nie chodz od razu do lozka z facetami, ale najpierw ich poznaj. No i od razu nie mysl o zyciu na wieki wieki - po prostu baw sie, spedzaj przyjemnie czas, poznawaj, obserwuj jak traktuja otoczenie, rodzine, itd....

                  To jest blad wybierac kogos kto jest brzydszy, biedniejszy, mniej inteligenty od Ciebie tylko dlatego aby bylo mu trudno zamienic Ciebie na kogos innego - bo tak to nie dziala. jak sama zreszta widzisz.

                  spisz to przezycie na straty, jako lekcjie ktora moze da ci inny wglad w Twoja przyszlosc.
            • 20.10.11, 11:49
              ten osttani wpis autorki utwierdzil mnie w przekonaniu ze cala ta historyjk jest wymyslaona od A do Z tylko i wyłącznie w celu reklamy i promocji tych kursów uwodzenia

              autorka uporczywiwe stara sie udowodnic ze wtlumie przystojnych i inetleigentnych normalnych samców jakis maly ,pokurczony , łysy wypłosz, zwykly prymitywny przygłup, i koorwiarz po tych kursach jest w stanie omotac i usidlic kazda dziewczyne ( wszak autorka ma liczną konkurencje w zabieganiu o wzgledy tego pana) do tego stopnia ze na on jej oczach bedzie posuwal inną a ona bedzie żebrac o jego milosc

              ja juz nie wierze w te historyjke, nie kupuję tego szajsu
              --
              Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
              • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 20.10.11, 12:03
                To żadna reklama i moja historia jest (niestety) prawdziwa.

                Ale nie będę na siłę przekonywać Cię, że jest inaczej...
                • 20.10.11, 12:47
                  > Potrafił zdobyć moje zaufanie, bo... ukończył kurs uwodzenia i kurs manipulowania ludźmi...

                  Samo ukończenie kursu nie daje niczego. Trzeba być spostrzegawczym i umieć analizować zachowania innych osób, by (nawet bez jakichkolwiek kursów) umieć "sprzedawać" innym to czego oni pragną.

                  Ale jeszcze jedna rzecz w Twoim opisie przykuła mój wzrok:
                  > Na to on odparł, że jest alkoholikiem, ale nie chce się leczyć.
                  > Powiedział, że jego ciągły brak czasu to wieczne imprezy, picie do upadłego i palenie trawy
                  > oraz...

                  Alkoholik z zasady ma dość ograniczone (przez nałóg) postrzeganie świata, a szczególnie ludzi, więc szczerze wątpię by potrafił on manipulować ludźmi. Chyba jedynie takimi, których podświadomie ciągnie do osobników uzależnionych, na zasadzie "matki Teresy", które to damy szukają spełnienia swoich nadopiekuńczych pasji i chcą "zbawiać świat".
                  Jeśli taką postawę życiową reprezentujesz, to wybacz, ale każdy kolejny Twój potencjalny partner będzie albo alkoholikiem, narkomanem, albo damskim bokserem, bo zapewne tacy Cię pociągają.
                  A tak naprawdę to otoczeniu będą oni się objawiać, tacy jacy naprawdę są - życiowi popaprańcy. Więc może warto byś wybrała się do psychologa, który zmieni postrzeganie świata przez Ciebie i podbuduje Twoją wartość?
                  • 20.10.11, 14:40
                    tjaaaa, spojrzcie trzeźwo na ten wątek :

                    wataha - piszesz o typie tzw idelanego sprzedawcy - który z wrodzony wyczuciem , spostzregawczoscią , duzym sprytem i jendoczesnie poteznym tupetem jest w stanie wepchnąc przypadkowwemu klientowi blaszane garnki za 3 tysiące
                    owszem są tacy - to w sumei wysokiej klasy oszusći , ale musza miec chodizaż kilka milych cech - uroda, empatie, piekny usmiech , albo ujmujące obycie albo perfekcyjne przygotowanie merytoryczne
                    nie wyobrazam soebi skutecznego sprzedawcy który sklada sie z samych wad !


                    zas autorka opisuje z wyglądu jakies męskie nieszczęście, jakiegos wypierdka mamuta , dodatkowo prezentujacego caly wachlarz cech które z miejsca skreslaja go w oczach kazdej normlanej kobiety (alkoholik, cpun, koorwiarz, moze jeszce hazardzista , agresor i pewnie przemocowiec) a do tego pewnie z ust mu śmierdzi , i przyznaje ze omotał ja i uzależnil od siebei wylaczenie w efekcie przebytego kursu do czego zreszta z pychą sie przynaje

                    wiec ona - inteligentna , piekna, niezalezna, atrkacyjna, seksowna i z tzw powodzeniem ( o czym nie omieskzałą zanaczacy kilkakrotnie) chetnie da z siebei zrobic wycieraczke dla jakies pomyłki ludzkości

                    tjaaaa....
                    smierdzi mi to trollem
                    albo reklamą - "patrzcie , kazdy z was prymitywnych brudasów moze miec taka laske jak ja , tylko idz na kurs itp itp

                    --
                    Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                    • 20.10.11, 15:02
                      mozambique napisała:

                      ...

                      To prawda co napisałaś. A jeśli faktycznie nie jest to troll, to raczej to co ta kobieta opisała wystawia jej opinię osoby z poważnymi zaburzeniami osobowości, która poleciała na beznadziejnego faceta. Ale i takie się zdarzają.

                      Tyle, że w tą jego "naukę uwodzenia kobiet" to tylko idiota by uwierzył, bo prawdę mówiąc trzeba mieć w sobie jednak coś, by choćby taki kurs zrozumieć (nie wspominając już o przyswojeniu tej wiedzy).
                      Danny deVito nie stanie się Clarkiem Gable, choćby chodził całe życie na jakiekolwiek kursy.
                      • 20.10.11, 15:21
                        WIESZ , dANNY DE vitO mase wdzieku ale i tak , gdyby nie jego slawa aktorska i miliony na koncie to moglby robic najwyzej za wesołka na urodzinach u kumpli

                        gdzies w necie natknelam sie na filmik isntruktazówy z tych , pozal sie boze kursów,
                        głównie skladajacy sie z rad typu - "siadajac na krzesle rozłóż jak najszerzej nogi zajmujac dwa miejsca i eksponujac swoje cochones " - co ma zrobic wrazenie na innych samcach pzrebywajacych w pomieszczeniu a w drugiej kolejnosci na samicach

                        potem - " co gadajac z laską połóz jej reke na tyłku co znacza ze jestes jurnym samcem i a ona juz bedzie miekka w kolanach" itp
                        i tak dalej w ten desen

                        prowadzacay rechocze z pewnoscia siebie a uczestnicy rechoczą z zazdroscią

                        ot takei sposoby na gimnazjalistki ...

                        --
                        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                    • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 20.10.11, 22:59
                      zas autorka opisuje z wyglądu jakies męskie nieszczęście, jakiegos wypierdka mamuta , dodatkowo prezentujacego caly wachlarz cech które z miejsca skreslaja go w oczach kazdej normlanej kobiety (alkoholik, cpun, koorwiarz, moze jeszce hazardzista , agresor i pewnie przemocowiec) a do tego pewnie z ust mu śmierdzi , i przyznaje ze omotał ja i uzależnil od siebei wylaczenie w efekcie przebytego kursu do czego zreszta z pychą sie przynaje


                      Nie nie nie...
                      To nie tak.
                      Ten facet jest raczej przeciętny, jeśli chodzi o wygląd (niski, o wątłej posturze, twarz przeciętna).
                      Ale jest bardzo zadbany, dobrze ubrany i potrafi czarować i wie, jak traktować kobietę, aby czuła się dobrze w jego towarzystwie. Jest miły, uprzejmy, szarmancki, zabawny z poczuciem humoru.

                      Nie jestem trollem, ale jeśli tak sądzisz, to po co zaglądasz do mojego tematu?
                      • Gość: zwykła dziewczyna IP: *.home.aster.pl 20.10.11, 23:07
                        Acha, i jeszcze coś dodam: nie śmierdzi mu z ust, nie jest agresorem, w moim towarzystwie nie był nigdy pijany...

                        Co się uczepiłeś tego kursu?
                        Napisałam tylko to, co on sam mi powiedział...
                        Nie wiem, jak te kursy na niego wpłynęły, ale facet na pewno jest niezłym psychologiem i dobrze mnie rozgryzł...
                        Na początku zachowywał się tak, jak mężczyzna, który usiłuje poderwać kobietę i ja to widziałam, ale on po prostu szybko zdobył moje zaufanie właśnie swoją niepozornością.
                        Pomyślałam "to fajny, inteligentny, normalny facet i warto dać mu szansę". Nie wiem nawet kiedy zaczęłam o nim obsesyjnie myśleć i zaczął mnie pociągać...
                        • 21.10.11, 22:17
                          Dziewczyno ciesz się,ze po wszystkim i uciekaj od niego na kilometr. Takie typy potrafią świetnie manipulować kobietą, a jak weszłaś w ten związek z uczuciami, jest fatalnie.
                          Wiem co mówię, byłam w takim gów..... ponad 2 lata. Zakochana po uszy, bo o takim facecie zawsze marzyłam. Cudowne chwile,a potem coraz gorzej. To uzależnienie,jego toksycznośc mnie wciagała, byłam ofiarą.
                          Dopiero jak zaczęłam odzyskiwać rozum, wzrok i dyplomatycznie z pomocą ,,opiekuna"- kolegi zyciowo mądrego, pokazałam,ze nie mozna juz mną manipulować, pan się zaczął wkurzać i podjął ostateczną decyzję o rozstaniu. Właściwie to ja mu specjalne pomogłam. Wczesniej rozstawaliśmy się 3 razy i zawsze wracalismy do siebie. Miało byc cudownie, a skończyło się tragicznie, niestety dla mnie. Odchorowałam bardzo- dosłownie.
                          Nie daj się wciagnąć w kolezeństwo, pomaganie, spotkania bez zobowiązań. Wykasuj go ze swojego życia, zajmij się czymkolwiek, postaraj się nie analizować, nie mysleć. Czas zrobi swoje i odzyskasz szacunek do siebie. Trzymaj się ciepło, mnie się udało ocalic siebie,
                          Tobie też sie uda:-))
    • 22.10.11, 14:14
      Na dobrą sprawe to ciesz się z tego że poznałaś prawdę weż się w garść rozpaczanie nic tu nie pomoże po prostu coś przeżyłaś i już masz doświadczenie nauka nigdy nie idzie w las .Z tym panem daj sobie spokuj marnujesz tylko każdy dzień ,idz do przodu nie możesz być sama .Wybieraj partnera ktury się angażuje w związek i dba o Ciebie i nie żąda w zamian seksu ,to ma być spontaniczne wychodzące odwas obojga.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.