Pomocy :( Dodaj do ulubionych


Witam serdecznie.

Jakiś czas temu założyłam tutaj wątek "Jak przywrócić zainteresowanie mężczyzny?":
forum.gazeta.pl/forum/w,1182,129411697,129411697,Jak_przywrocic_zainteresowanie_mezczyzny_.html
Postanowiłam założyć nowy temat, ponieważ sprawa jest już nieaktualna...

Coś nie pasowało mi w zachowaniu faceta, o którym mowa w poprzednim temacie...
Nie wiem, czy podpowiadała mi to moja intuicja, ale czułam, że nic z tej relacji nie będzie...
Doszłam do wniosku, że bardzo źle to na mnie wpływa, męczę się, nie potrafię być tak cierpliwa...
Postanowiłam z tym skończyć, żeby ratować siebie...

Poprosiłam tego pana o rozmowę.
Powiedziałam mu wprost, że czuję do niego coś szczególnego, że mi zależy, że nie widzę w nim wzajemności, spalam się i cierpię, więc po prostu muszę z tym skończyć i taka jest moja decyzja.
On nie był zaskoczony...
Powiedział, że docenia moją szczerość, więc i on będzie ze mną szczery i musi mi coś powiedzieć, ale innym razem, bo nie ma teraz na to czasu...

Gdy widzieliśmy się następnego dnia (spotykamy się 2 razy w tygodniu w większej grupie - mamy wspólne zainteresowania i z tym jest to związane), on cały czas patrzył się na mnie, uśmiechał, puszczał oczka, usiłował mnie objąć, zaczepiał...

Później odezwał się w sprawie spotkania.
Powiedziałam, że dla mnie sprawa jest jasna, ale skoro on chce coś wyjaśnić, to chętnie go wysłucham...
Miałam jednak nadzieję, że może oznajmi mi, iż on odwzajemnia moje uczucia, choć byłam przygotowana raczej na zakończenie znajomości...

No i podczas tej rozmowy dowiedziałam się szokujących rzeczy...
Wydawał mi się normalnym facetem, który po prostu do mnie nic nie poczuł, a tymczasem...
Powiedział, że kilka lat temu zostawiła go dziewczyna, z którą był 5lat i przez czas trwania ich związku ona cały czas manipulowała nim. To tak bardzo go zraniło, że mimo upływu czasu on nie doszedł do siebie i nie zaufa nigdy żadnej kobiecie...
Powiedział, że jak mnie poznał, to myślał, że jestem typem kobiety zdecydowanej na związek oparty tylko na zabawie. Postanowił, że musi mnie zdobyć, tzn. zaliczyć.
Potrafił zdobyć moje zaufanie, bo... ukończył kurs uwodzenia i kurs manipulowania ludźmi...
Nie interesowało go, co mam do powiedzenia - jedynym celem był seks...
Gdy do seksu doszło, okazało się, że jestem fajną, wrażliwą osobą i chciał się ze mną jeszcze trochę pospotykać, bo było miło...
Powiedział, że bardzo mu się podobam i lubi spędzać ze mną czas, ale nie mogę liczyć na nic więcej, bo on nie miał zamiaru się zaangażować i nie był świadom tego, że ja to zrobiłam...
Zaproponował związek bez zobowiązań (tylko spotkania i rozmowy lub spotkania + seks - wybór należy do mnie).
Powiedziałam, że tego nie chcę, bo bardzo by mnie taki uklad ranił...
I nie wiedzieć czemu, zaczęłam mu się zwierzać.
Powiedziałam o tym, jak bardzo przeżyłam naszą znajomość, opowiedziałam o moich problemach, o depresji, którą kiedyś przeszłam, o wielu intymnych sprawach.
Na to on odparł, że jest alkoholikiem, ale nie chce się leczyć.
Powiedział, że jego ciągły brak czasu to wieczne imprezy, picie do upadłego i palenie trawy oraz... spotkania z innymi kobietami na takich samych zasadach, na jakich spotykał się ze mną.
Dodał, że jest tych kobiet 5 i znów spytał, czy mi to odpowiada. Po tych słowach uciekłam z płaczem, a wieczorem dostałam jeszcze smsa "słodkich snów kochanie".

I tutaj pojawia się problem.
Jestem zrozpaczona.
Zrozumiałam, jak bardzo naiwna jestem, jak głupia...
Mimo złości i poczucia żenady nadal o nim myślę, idealizuję go i cierpię.
Tak bardzo cierpię, że nie widzę w niczym sensu.
Wzięłam urlop w pracy, cały dzień siedzę i płaczę.
Podczas spotkania pozwoliłam nawet mu się przytulić i pocałować i chciałam, aby trwało to wiecznie...
Czuję, że straciłam szacunek do samej siebie.
Boli mnie też to, że uważam się za atrakcyjną kobietę, a uwiódł i wykorzystał mnie facet, który nie podobał mi się fizycznie na samym początku (niski, drobny, wręcz brzydki, taki niepozorny, sprawiający wrażenie poczciwego)...
Nie umiem sobie z tym poradzić, choć wkręciłam się w to na własne życzenie...
Nie wiem, czy kiedykolwiek komuś zaufam :-(

Pomocy!
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.