Dodaj do ulubionych

Podowiedzcie, proszę. Potrzebuję spojrzenia.

23.11.11, 09:59
Postawcie mnie na nogi. Może być niedelikatnie, byle trzeźwo.

Po wspólnym 1,5 roku rozstaliśmy się, na dwa miesiące. Żyliśmy osobno, on twierdzi, że stracił wówczas nadzieję na powrót. Ostatecznie - udało się.
Dziś się dowiaduję, że w czasie tych dwóch miesięcy był seks. Nadal mają kontakt.

Zapytałam dlaczego po prostu nie powiedział - "bo nie pytałaś".

Nie kwestionuję prawa do wolności, kiedy się jest wolnym. To jasne.
Ale boli mnie. Może boleć?

Czy "bo nie pytałaś" jest uczciwe?

Płakał, że to największa strata w życiu. Czy po największej stracie w życiu szuka się życia w innym łóżku? Tak szybko? To kwestia moralności? Klasy? Przyzwoitości? Tego, że mężczyźni po "prostu tacy są" ?

Czy ja miałam prawo o tym wiedzieć? Czy dając mu swoją uczciwość, czekanie w pojedynkę, uspokojenie, że u mnie nic się nie działo mogłam dostać po prostu prawdę?

I ostatnie. Czy muszę tolerować aktualny kontakt z tą kobietą?

Pozdrawiam. Dajcie znać. Może mnie ktoś otrzeźwi i przestanę się czuć taka bylejaka.
Edytor zaawansowany
  • Gość: koza IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.11, 10:29
    Powinni się tu wypowiedzieć raczej faceci, bo oni mają nieco inne spojrzenie na świat:) Ale wg. mnie, może nie wg. mnie tylko zgodnie z posiadaną wiedzą.
    O ten sex bym się nie czepiała, bo pewnie to był "tylko" sex. U facetów służy czasem tylko i wyłącznie do rozładowania napięcia tudzież zaspokojenia potrzeb, a że była okazja to czemu nie spróbować? Poza tym, skoro się rozstaliście to raczej nie masz prawa żądać od niego wierności.
    Nie powiedział Ci, bo wiedział że mimo wszystko dotknie to Ciebie w jakiś sposób, będziesz zła i sfrustrowana, zresztą gdyby przyznał się od razu to czy ew. powrót byłby dalej możliwy?
    Masz prawo czuć się "fe" - pewnie każda kobieta tak samo by czuła na twoim miejscu.


    To piszę ja - mężatka od 9 lat, którą mąż (a raczej narzeczony bo było to rok przed ślubem) "zdradził" po zerwaniu oczywiście:) Jakoś się jednak dogadaliśmy i nawet był ten ślub:)
    Też dowiedziałam się przez przypadek - bo nie pytałam:D

    Ale kontaktu z TAMTĄ bym nie zniosła, chyba że byłby to ktoś z pracy:) Wszak baby są fałszywe i nigdy nie wiadomo co takiej do głowy wpadnie:)

    Przejdzie Ci, zobaczysz, skoro jesteście jednak razem to łączy was więcej niż ten nieszczęsny sex, faceci czasem myślą nie tą głową co powinni:)
  • tymczasowak 23.11.11, 10:32
    Gość portalu: koza napisał(a):

    > Poza tym, skoro się rozstaliście to raczej nie masz prawa żądać od niego wierności.

    Kozo;) nie żądałam wierności a uczciwości, kiedy wróciliśmy. On jej chciał i potrzebował, ja tez jej chciałam...

    > Nie powiedział Ci, bo wiedział że mimo wszystko dotknie to Ciebie w jakiś sposó
    > b, będziesz zła i sfrustrowana, zresztą gdyby przyznał się od razu to czy ew. p
    > owrót byłby dalej możliwy?

    Tak. Wtedy tak, teraz czuję się tak bylejaka, że nie wiem. Czuję się oszukana. Nie WTEDY, teraz.


  • Gość: koza IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.11, 10:46
    Nie czuj się oszukana, zacznijcie od nowa, tamto było i nie wróci (oby). Ja bym tylko nie zgadzała się na te kontakty, wóz albo przewóz i tyle w temacie.
  • tymczasowak 23.11.11, 10:49
    Gość portalu: koza napisał(a):

    > Ja bym tylko nie zgadzała się na te kontakty, wóz albo przewóz i tyle w temacie.

    Odmówi mi. Powie, że nie mam prawa mu zabronić. Uniesie się honorem.

    Mężczyzna, który chce mieć ze mną dzieci. Życie. Wszystko.
  • tymczasowak 23.11.11, 11:01
    Gość portalu: koza napisał(a):

    > Nie czuj się oszukana, zacznijcie od nowa, tamto było i nie wróci (oby). Ja by
    > m tylko nie zgadzała się na te kontakty, wóz albo przewóz i tyle w temacie.

    Poza tym, Kozo;), jak to kontrolować. Przecież tego nie sprawdzę. Nie mam tu żadnej mocy.
  • ewa.zeromska 23.11.11, 10:35
    Po rozstaniu ludzie są wolni i mogą robić, co chcą. Mało tego, jakże często szuka się zapomnienia, odbudowania własnej wartości w przypadkowych ramionach. Po prostu żyje się dalej.
    On miał przygodę, ty nie, ale mogłaś mieć! Też byłaś wolna.
    Udało się wam wrócić do siebie, a takie powroty, mimo, że początkowo cieszą, nigdy nie są łatwe. A najgorsze są rozmowy i zwierzenia na temat tego co działo się w tej "dziurze".
    Najlepiej byłoby w ogóle puścić ten czas w niepamięć.
    Niemniej u ciebie jest inna sprawa, a mianowicie dalszy kontakt twojego faceta z dziewczyną.
    Wygląda na to, że nie jest pewien, czy będziecie ze sobą i chce mieć odwrót.
    To nie jest w porządku, bo jego powrót jest niepełny, jakiś taki wyczekujący.
    Im bardziej będziesz się pieklić, wypominać, przymuszać go, tym bardziej on będzie utwierdzał się w swojej niepewności. Ale tak żyć też nie możesz.
    Zatem proponuję bardzo uczciwą i poważną rozmowę, bez łez, podniesionego głosu i szantażu.
    Powiedz mu, że musi zdecydować i wybrać, a ty chwilę poczekasz. Niewielką chwilę, powiedzmy tydzień.
    Jeśli starczy ci sił, to najlepiej byłoby, żebyście przez ten tydzień nie kontaktowali się. To trudna, ja wiem, ale konieczne.
    Nie można budować związku na nowo, zaczynając od wypominania, nerwów, podejrzeń. Albo w lewo albo w prawo.
    Przy czym nie tylko on podejmuje decyzję, ty jak najbardziej też. Maci zbudować coś na przyszłość, nie na chwilę. Więc zasady muszą być jasne, bez niedomówień.
    Ty mówisz spokojnie, czego oczekujesz, on też i albo się dogadujecie, albo nie!
    Pozdrawiam
  • tymczasowak 23.11.11, 10:40
    ewa.zeromska napisała:

    > Po rozstaniu ludzie są wolni i mogą robić, co chcą. Mało tego, jakże często szu
    > ka się zapomnienia, odbudowania własnej wartości w przypadkowych ramionach. Po
    > prostu żyje się dalej.
    > On miał przygodę, ty nie, ale mogłaś mieć! Też byłaś wolna.

    Wiem i rozumiem to.

    > Udało się wam wrócić do siebie, a takie powroty, mimo, że początkowo cieszą, ni
    > gdy nie są łatwe. A najgorsze są rozmowy i zwierzenia na temat tego co działo s
    > ię w tej "dziurze".

    Nie trzeba było zwierzeń, po prostu powiedzieć, ze było. To wszystko. Potrzebował mojej uczciwości - otrzymał. Ale nie dał mi w zamian niczego poza zatajeniem prawdy.
    Dobrze to rozumiem?


    > Najlepiej byłoby w ogóle puścić ten czas w niepamięć.

    Chcę.

    > Wygląda na to, że nie jest pewien, czy będziecie ze sobą i chce mieć odwrót.
    > To nie jest w porządku, bo jego powrót jest niepełny, jakiś taki wyczekujący.

    Broni tego, kim jest. Nadal mają kontakt. Więc i ja tak to widzę.


  • magnolia59 23.11.11, 10:55
    tymczasowak napisała:


    > Nie trzeba było zwierzeń, po prostu powiedzieć, ze było. To wszystko. Potrzebo
    > wał mojej uczciwości - otrzymał. Ale nie dał mi w zamian niczego poza zatajeni
    > em prawdy.

    Nie, on chciał Ci dać spokój i Wam szanse na rozpoczęcie na nowo. Po co Ci ta wiedza? Przyniosła coś dobrego? Ty masz największy problem ze sobą! Niby rozumiesz, ale nie rozumiesz, niby sie nie czepiasz, ale sie czepiasz. W tej sytuacji ja sie facetowi nie dziwie, ze nie wie co ma robic.
    Stawiacie sprawe jasno- jesteście razem i kontakty z tamta znika. Albo jeśli on nie jest gotowy, zeby zniknal to nie jesteście razem, bo Ty nie chcesz trójkąta. Ale przestań sie juz czepiać bez sensu tego co było kiedy nie byliście razem.
  • tymczasowak 23.11.11, 11:00
    magnolia59 napisała:

    > tymczasowak napisała:
    >
    >
    > > Nie trzeba było zwierzeń, po prostu powiedzieć, ze było. To wszystko. Po
    > trzebo
    > > wał mojej uczciwości - otrzymał. Ale nie dał mi w zamian niczego poza za
    > tajeni
    > > em prawdy.
    >
    > Nie, on chciał Ci dać spokój i Wam szanse na rozpoczęcie na nowo. Po co Ci ta w
    > iedza? Przyniosła coś dobrego? Ty masz największy problem ze sobą! Niby rozumie
    > sz, ale nie rozumiesz, niby sie nie czepiasz, ale sie czepiasz. W tej sytuacji
    > ja sie facetowi nie dziwie, ze nie wie co ma robic.
    > Stawiacie sprawe jasno- jesteście razem i kontakty z tamta znika. Albo jeśli on
    > nie jest gotowy, zeby zniknal to nie jesteście razem, bo Ty nie chcesz trójkąt
    > a. Ale przestań sie juz czepiać bez sensu tego co było kiedy nie byliście razem
    > .

    Magnolio, unosisz się bez przyczyny. Ja się nie czepiam tego co było a tego co JEST.
    To, że mnie boli to nie czepialstwo, choć tak może wygląda, w porządku, trudno mi uniknąć emocji.

  • tymczasowak 23.11.11, 11:03
    magnolia59 napisała:

    > tymczasowak napisała:
    >
    >
    > > Nie trzeba było zwierzeń, po prostu powiedzieć, ze było. To wszystko. Po
    > trzebo
    > > wał mojej uczciwości - otrzymał. Ale nie dał mi w zamian niczego poza za
    > tajeni
    > > em prawdy.
    >
    > Nie, on chciał Ci dać spokój i Wam szanse na rozpoczęcie na nowo. Po co Ci ta w
    > iedza? Przyniosła coś dobrego?

    Jeśli nie dał mi tej sprawy na początku, przy powrocie bo tak dbał o mój spokój to po co dał mi ją teraz, kiedy SAMA spytałam? Mógł kłamać dalej.
    Magnolio ?


  • Gość: ... IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.11, 11:16
    No wiesz, mój mężczyzna nie wie, co robiłam w łóżku z poprzednimi partnerami- bo i po co miałabym mu o tym sama opowiadać? Ale gdyby koniecznie chciał znac szczegóły, to bym mu powiedziała. Rozumiesz różnicę? Pytając bierzesz automatycznie na klatę konsekwencje udzielonej przez niego odpowiedzi.
  • tymczasowak 23.11.11, 11:27

    Gość portalu: ... napisał(a):

    > No wiesz, mój mężczyzna nie wie, co robiłam w łóżku z poprzednimi partnerami- b
    > o i po co miałabym mu o tym sama opowiadać? Ale gdyby koniecznie chciał znac sz
    > czegóły, to bym mu powiedziała. Rozumiesz różnicę? Pytając bierzesz automatyczn
    > ie na klatę konsekwencje udzielonej przez niego odpowiedzi.

    Rozumiem różnicę. Ale to nie kwestia poprzednich partnerów ale czasu pomiędzy nami, bardzo krótkiego. Chce rodziny i dzieci ale po 5 minutach biegnie w obce łózko. OK, mówicie ze prawo i ja to przyjmuję! Myślę to samo choć nie najlepiej mi z tą wiedzą.

    On chciał potwierdzenia ze ja byłam sama - dostał. Ale w zamian dał mi głuche milczenie przez miesiące. I kontakt z nią. Mi idzie o uczciwość. Taką najprostszą. Serio.
  • n.wataha 23.11.11, 11:48
    Tolerować jego kontaktów z byłą nie musisz, mało tego nawet nie powinnaś. Ale to, że "zdradził Cię z nią" niestety powinnaś mu wybaczyć. Z prostej przyczyny - zdrada jest wtedy gdy jesteście ze sobą, a on ma "skok w bok". Przespał się z nią gdy nie byliście ze sobą. I nie jest istotne czy liczyliście na powrót, czy nie. Każdy człowiek ma chwile słabości, a to, ze powiedział iż nie liczył na powrót możliwe, że mówił prawdę.
  • tymczasowak 23.11.11, 11:52
    n.wataha napisał:

    > Tolerować jego kontaktów z byłą nie musisz, mało tego nawet nie powinnaś. Ale t
    > o, że "zdradził Cię z nią" niestety powinnaś mu wybaczyć. Z prostej przyczyny -
    > zdrada jest wtedy gdy jesteście ze sobą, a on ma "skok w bok". Przespał się z
    > nią gdy nie byliście ze sobą. I nie jest istotne czy liczyliście na powrót, czy
    > nie. Każdy człowiek ma chwile słabości, a to, ze powiedział iż nie liczył na p
    > owrót możliwe, że mówił prawdę.

    Eh, ale tu nie ma czego wybaczać. Jego sprawa.
    Mnie wkurza to, co TERAZ. Że sam chce wszystkiego a sam dał mi tylko milczenie.
  • n.wataha 23.11.11, 12:04
    Bo raczej problem leży w zadanym przez Ciebie pytaniu:
    "Zapytałam dlaczego po prostu nie powiedział - "bo nie pytałaś"".

    Czyli dałaś mu do zrozumienia formą pytania, że masz pretensje iż nie powiedział, że przespał się z nią gdy byliście po rozstaniu.
    Powinnaś raczej zadać mu pytanie czemu nie zerwał z nią kontaktów, gdy na powrót zeszliście się? Bo utrzymując ten kontakt daje do zrozumienia, że raczej stara się "grać na dwa fronty".
  • tymczasowak 23.11.11, 12:12
    n.wataha napisał:

    > Bo raczej problem leży w zadanym przez Ciebie pytaniu:
    > "Zapytałam dlaczego po prostu nie powiedział - "bo nie pytałaś"".

    Ale On pytał mnie, o mnie. Dostał uczciwą odpowiedz. Ja nie dostałam nic. Więc się pytam dziś - dlaczego.
    >
    > Czyli dałaś mu do zrozumienia formą pytania, że masz pretensje iż nie powiedzia
    > ł, że przespał się z nią gdy byliście po rozstaniu.
    > Powinnaś raczej zadać mu pytanie czemu nie zerwał z nią kontaktów, gdy na powró
    > t zeszliście się? Bo utrzymując ten kontakt daje do zrozumienia, że raczej star
    > a się "grać na dwa fronty".

    Też tak to widzę.
  • kama.net 23.11.11, 14:04
    On się pewnie w jakiś sposób zaangażował w tę nową znajomość, miała być na 'przeczekanie' a jednak zamieszała mu w głowie i ciężko mu tak z dnia na dzień zerwać ten kontakt, dziwne więc czemu chciał/zgodził się na powrót do Ciebie. Faktycznie wygląda to na grę na dwa fronty, która jest absolutnie nie do zaakceptowania, powinnaś zażądać od niego ostatecznej decyzji, z kim naprawdę chce tworzyć związek, jeżeli nie zerwie kontaktów z tą drugą kobietą powinnaś odejść bo inaczej wszystko zakończy się katastrofą bardzo bolesną dla wszystkich stron. Niestety tak to już bywa z rozstaniami, ze czasami pozwalają na oddech i ponowne odnalezienie siebie nawzajem a czasem psują związek nieodwracalnie
  • enith 23.11.11, 17:58
    Seksu z inną kobietą, gdy nie byliście razem, nie masz prawa partnerowi wypominać, tu się chyba wszyscy zgadzamy. Oczywiście, TY masz prawo źle się z tym faktem czuć. Oczywiście, zastanawiające jest, dlaczego tak krótko po rozejściu się z tobą, wlazł innej babie do łóżka. No, ale było, minęło, trzeba iść do przodu. A właśnie z tym "iściem" do przodu jest u was problem.
    Po pierwsze: kłamstwo (tak, kłamstwo) partnera, który od ciebie zażądał informacji nt tego, co robiłaś po rozstaniu (i otrzymał szczerą odpowiedź!), a który sam zrewanżował ci się ukryciem dość istotnego faktu, że w tym czasie sypiał z inną kobietą. Kłamstwo partnera, w momencie, gdy próbujecie lepić związek na nowo, odkreślając tzw. grubą kreską to co było, stawia, w moim odczuciu, pod gigantycznym znakiem zapytania sens tego lepienia. Będziesz w stanie ufać partnerowi, po tym, jak odkryłaś, że dla osiągniecia własnych celów potrafi mocno rozminąć się z prawdą?
    Po drugie: utrzymywanie kontaktu z tamtą kobietą. Tu od razu narzuca się wniosek, że pan zostawił sobie u tej pani otwartą furtkę na wypadek, gdyby wam nie wyszło. I na twoim miejscu zażądałabym natychmiastowego zakończenia znajomości z, jakby nie było, kochanką, albo darowałabym sobie ten związek. Żadne z zachowań twojego partnera, które opisałaś, nie sugeruje, że jemu naprawdę zależy na odbudowie waszego związku. Kto zaproponował powrót po rozstaniu? Nie ty przypadkiem? A on wykonał w ogóle jakikolwiek gest w tym czasie, sugerujący, że chce się z tobą zejść? Czy jednak skupił się całkowicie na nowej pani?
  • tymczasowak 23.11.11, 20:25
    enith napisała:

    > Kto zaproponował powrót po rozstaniu? Nie ty przypadkiem?

    Myślę, że to było równe. Bardzo tego chcieliśmy, oboje.

    >A on wykonał w ogóle jakikolwiek gest w tym czasie, sugerujący, że chce się z tobą zejść?
    Czy jednak skupił się całkowicie na nowej pani?

    Trudno mi mówić o gestach. Po prostu od pierwszego kontaktu po przerwie wiedzieliśmy chyba, że trzeba być razem.
    A co do Pani - nie wiem nic. Poza tym, że była, że był seks.
  • enith 23.11.11, 20:34
    Dobrze. A co w takim razie z pierwotną przyczyną, która spowodowała zerwanie? Przepracowaliście, a przynajmniej zdiagnozowaliście problem przed zejściem się? Bo ja to widzę tak, że wam kupka problemów zamiast się zmniejszać, to się nawarstwa. Najpierw zerwanie, najwyraźniej z jakiegoś istotnego powodu, a teraz nieuczciwość partnera, do tego jego chęć utrzymywania znajomości z panią pocieszycielką po zerwaniu... Nie za dużo tego?
  • tymczasowak 23.11.11, 20:41
    enith napisała:

    > Dobrze. A co w takim razie z pierwotną przyczyną, która spowodowała zerwanie?

    Jasna, zdiagnozowana i w próbie leczenia i ratowania.
  • amandina 23.11.11, 20:09
    Na pewno znasz powiedzenie- nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
    Seks poza całą nadbudową, jest też potrzebą fizjologiczną człowieka. Partner nie ślubował celibatu a Ty rozstając się z nim dałaś mu(świadomie, czy nie) przyzwolenie na szukanie zaspokojenia u kogoś innego.
    Teraz tylko musisz odpowiedzieć sobie na pytanie- czy jesteś w stanie być szczęśliwa w takim odgrzewanym związku? Nikt z nas nie odpowie za Ciebie.
    Możemy Ci jedynie pisać, ze nikt Cię nie oszukał,ze partner miał prawo i to wszystko będzie prawda... ale twoje uczucia i emocje też są prawdą- słuszne czy nie- decydują o tym czy dobrze się czujesz w obecnym związku i nie zawsze da się je zmienić tłumaczeniem/racjonalizowaniem.
    Zastanów się wiec dobrze, czy umiesz puścić przeszłość w niepamięć. Jeśli tak, nie powinno być przeszkód w dalszym życiu.
    Co zaś się tyczy kobiety, z którą sypiał- nie napisałaś jakiego charakteru to kontakt- zawodowy, koleżeński?
    Osobiście uważam, ze skoro partner szczerze wszystko Ci wyznał i teraz jest z Tobą, nie masz powodu do zakazywania mu kontaktów( budowanie związku na braku zaufania, to nie najlepszy pomysł)... ale to również jest kwestia indywidualna i wyłącznie Ty powinnaś zdecydować, czy tolerujesz ten kontakt, czy nie.
    Natomiast z pewnością nie jesteś byle jaka.
    Pozdrawiam:)
  • tymczasowak 23.11.11, 20:23
    amandina napisała:

    > Co zaś się tyczy kobiety, z którą sypiał- nie napisałaś jakiego charakteru to k
    > ontakt- zawodowy, koleżeński?

    Nie mam pojęcia. Niczego nie chce mi o niej powiedzieć.

    > Natomiast z pewnością nie jesteś byle jaka.

    Dziękuję. Choć teraz właśnie tak się czuję.

    > Pozdrawiam:)
    Wzajemności.
  • Gość: dhkjdalkds IP: *.dynamic.chello.pl 23.11.11, 20:36
    jestem facetem i tak:
    jesli byl sam seks to bym na twoim miejscu sie nie przypie...l ani nie zastanawial. po prostu brakowalo typowi bliskosci i to takiej fizycznej(skoro mowil ze to najwieksza strata w zyciu) a jak to sciema to go zostaw i tyle...
  • tymczasowak 23.11.11, 20:40
    Gość portalu: dhkjdalkds napisał(a):

    > a jak to sciema

    Jak to zgadnąć...?
  • Gość: djkhdsajkhdas IP: *.acn.waw.pl 24.11.11, 14:47
    to dalej ja
    sprawdz co ich laczy, to ze mieli seks nie znaczy ze nadal jest nia zainteresowany. moze po prostu dobrze sie rozumieja i lubi ja jako kolezanke. jakby kazdy facet mial zrywac kontakty z kobietami z ktorymi sypial to by pewnie i babki i chlopki musieli chodzic z klapkami na oczach zeby przypadkowo kogos na ulicy nie zaczepic.
  • tymczasowak 24.11.11, 14:55
    Gość portalu: djkhdsajkhdas napisał(a):

    > to dalej ja
    > sprawdz co ich laczy, to ze mieli seks nie znaczy ze nadal jest nia zainteresow
    > any.

    Kłopot w tym, że nie mam jak sprawdzić, bo nic o niej nie wiem. Tajemnica.

    > moze po prostu dobrze sie rozumieja i lubi ja jako kolezanke.

    Taaaaa;)


    > jakby kazdy facet mial zrywac kontakty z kobietami z ktorymi sypial to by pewnie i babki i
    > chlopki musieli chodzic z klapkami na oczach zeby przypadkowo kogos na ulicy ni
    > e zaczepic.

    Prawdę mówiąc, to wolałabym uniknąć sytuacji w której spotykamy się we 3 na ulicy i ja jedna w tym uroczym trójkącie pozostaję w niewiedzy ;)


  • mama_myszkina 23.11.11, 22:30
    Czegos tu nie rozumiem.

    Dlaczego facio wymagał od Ciebie potwierdzenia, że podczas przerwy z nikim się nie spotykałaś, skoro sam to robił?

    Na pewno chcesz się ładować w związek z kimś, kto jest takim hipokrytą i stosuje podwójne standardy? Spał nie spał, własnie rpzez te podwójne standardy ja bym sobie dała spokój.
  • enith 23.11.11, 23:59
    Ha, koleś nie tylko wypytał ją o okres przerwy, ale dodatkowo jakoś zupełnie przypadkiem "zapomniał" wspomnieć, że sam miał w tym czasie intymne kontakty z inną kobietą. Bardzo wygodna ta wymówka "bo nie pytałaś".

    Nie wiem, autorko wątku, jak wy macie zamiar odbudować związek, skoro na samym już początku procesu odbudowy wychodzą na jaw kłamstewka, niedomówienia i podtrzymywany nadal kontakt z eks kochanką. Sama napisałaś, że źle się z tym czujesz, wychodzi na to, że instynkt ci podpowiada, że partner jest nie fair. Nie ignoruj intuicji, zwłaszcza jeśli będziesz otrzymywać więcej tego typu sygnałów od partnera.
  • nova34 24.11.11, 11:18
    Przyłączę się do stanowiska pani Ewy.
    Było (w trakcie rozstania) - minęło. Trzeba zapomnieć. O tej "drugiej" należy spokojnie porozmawiać - niech zdecyduje, która jest dla niego ważniejsza i do tej niech idzie. Na "trójkącie" przyszłości nie zbudujesz. I nie ma tu nic do rzeczy jego męska duma i samodzielność w dobieraniu znajomych - związek to kompromis, i jeśli to tylko seksualna znajomość to niech powie pani, że angażuje się w relacje z tobą i bye-bye. Daj mu trochę czasu na podjęcie decyzji, usuń się.
    Wiem, że emocje, nerwy, uczucia, żal, marzenia... ale tak naprawdę sprawa jest dość prosta -albo-albo.
  • tymczasowak 24.11.11, 11:29
    nova34 napisała:

    > nie ma tu nic do rzeczy jego męska duma i samodzielność w dobieraniu znajomych - związek to kompromis, i jeśli to tylko seksualna znajomość to niech powie pani, że angażuje się w relacje z tobą i bye-bye.

    On nie widzi nic złego w kontakcie z nią "raz na jakiś czas" - cokolwiek to dla nich znaczy.
    Sądzę, że ona nie ma o mnie pojęcia. Ja o niej również (poza faktem seksu) - on niczego nie chce mi powiedzieć.

    > Daj mu trochę czasu na podjęcie decyzji, usuń się.

    Dałam.

    > Wiem, że emocje, nerwy, uczucia, żal, marzenia... ale tak naprawdę sprawa jest
    > dość prosta -albo-albo.

    Boli jak k.mać, i żal i nerwy i strach i lęk i tyle różnego, 1000/sekundę.
    On twierdzi, że ja. Ale ja nie wiem, czy ufam. Kiedy są tajemnice - trudno o zaufanie.

  • Gość: Ada IP: *.clients.rysnet.com 24.11.11, 11:46
    Napiszę to tak: okazywanie zazdrości zazwyczaj działa odwrotnie niż powinno. Tj. zamiast nakłaniać do bardziej monogamicznych zachowań, dziwnym trafem wywołuje potrzebę flirtu. Może na zasadzie owocu zakazanego. A ty nie masz jakiegoś ex, z którym mogłabyś się spotkać na kawę, pogadać? Nie sugeruję romansu z nim, tylko taką maleńką demonstrację, że przecież ty też możesz spotykać się z kim chcesz i jak chcesz.

  • tymczasowak 24.11.11, 11:51
    Gość portalu: Ada napisał(a):

    > Napiszę to tak: okazywanie zazdrości zazwyczaj działa odwrotnie niż powinno. Tj
    > . zamiast nakłaniać do bardziej monogamicznych zachowań, dziwnym trafem wywołuj
    > e potrzebę flirtu. Może na zasadzie owocu zakazanego. A ty nie masz jakiegoś ex
    > , z którym mogłabyś się spotkać na kawę, pogadać? Nie sugeruję romansu z nim, t
    > ylko taką maleńką demonstrację, że przecież ty też możesz spotykać się z kim ch
    > cesz i jak chcesz.

    Mam dość wrażeń w tym związku i nie potrzebuję innych ;) Tak zupełnie serio mówiąc - też. Nie chcę gier.
    Jestem przekonana, że gdyby sytuacja była odwrotna nie zniósłby tego. Teraz mówi, że oczywiście to byłaby moja sprawa ale wiem, że Jego duma - w połączeniu z tą po prostu męską dumą - nie pozwoliłaby Mu tego zaakceptować.
    Złości mnie to. To jednak podwójny standard, jak to już ktoś wcześniej tutaj nazywał.
    >
  • Gość: Ada IP: *.clients.rysnet.com 24.11.11, 12:07
    Wiesz, namawiać cię na nic nie będę, ale mnie osobiście to w takiej sytuacji, to całkowicie nie interesowałoby, co o takim spotkaniu myśli facet, który zostawia sobie furtkę. I nie zgodziłabym się na podwójne standardy. Poza tym proste mechanizmy naprawdę dobrze działają. Tj. jeśli mężczyzna wie, że nie siedzisz czekając na niego i tylko niego, jeśli wie, że jesteś interesująca dla innych, to bardziej się stara.
  • tymczasowak 24.11.11, 12:14
    Gość portalu: Ada napisał(a):

    > Wiesz, namawiać cię na nic nie będę, ale mnie osobiście to w takiej sytuacji, t
    > o całkowicie nie interesowałoby, co o takim spotkaniu myśli facet, który zostaw
    > ia sobie furtkę. I nie zgodziłabym się na podwójne standardy. Poza tym proste m
    > echanizmy naprawdę dobrze działają. Tj. jeśli mężczyzna wie, że nie siedzisz cz
    > ekając na niego i tylko niego, jeśli wie, że jesteś interesująca dla innych, to
    > bardziej się stara.

    Ada, rozumiem Twoje podejście i to, że życie tak działa czasem.
    Ale nie chcę. Wybierze, co zechce.
  • xciekawax 26.11.11, 17:30
    Acha, rozumiem ze stawiasz sie w sytuacji gdzie Ty czekasz a facet wybiera. Fajnie mu. A co z twoim honorem, oczekiwaniami, I wyborem. Facet pokazal ci jak chce byc w tym zwiazku. Moim zdaniem teraz twoj ruch: czy to akceptujesz I idziesz naprzod czy Nie, konczysz znajomosc, I wtedy bylby jego ruch.
  • nova34 24.11.11, 11:53
    Masz prawo czuć się w związku bezpiecznie. Jeśli on tego nie rozumie to znaczy, że jego wizja związku jest zasadniczo inna lub nawet całkiem sprzeczna z twoją. Jeśli teraz, na etapie starania się o ciebie uważa za rzecz całkiem naturalną i możliwą do zaakceptowania jego relację z "tą drugą" to co uzna za stosowne po kilku latach małżeństwa?
    Jest dorosłym człowiekiem więc niech zachowuje się jak dorosły. Niech podejmie decyzję i się jej trzyma. Bez względu na to co zdecyduje sytuacja będzie lepsza niż ta w jakiej się znajdujesz obecnie - będziesz wiedziała na czym stoisz.
  • tymczasowak 24.11.11, 11:59
    nova34 napisała:

    > Masz prawo czuć się w związku bezpiecznie.

    Może w tym jest właśnie sedno - On nie zrozumiał, że teraz nie idzie już o Niego ale o mnie i moją potrzebę bezpieczeństwa i jasności. Miotam się, nie wiem kto to, co ich łączy - więc wymyślam a wymyślać historie - kiedy się nie wie prawdy - można naprawdę różne... I nic w tym z poczucia bezpieczeństwa nie ma.
    Dzięki Nova.
  • nova34 24.11.11, 12:06
    Wiesz, to naprawdę nie ma znaczenia czy ty wymyślasz sobie historie czy domyślasz się faktów - liczysz się ty. I jeśli on nie liczy się z tobą, nie podejmuje choćby wysiłku by zrozumieć i uszanować twoje zdanie (całkiem zrozumiałe i rozsądne w tej sytuacji) to jaki jest sens w przedłużaniu takiej patowej sytuacji. Patrz perspektywicznie.
  • tymczasowak 24.11.11, 12:14
    nova34 napisała:

    > Wiesz, to naprawdę nie ma znaczenia czy ty wymyślasz sobie historie czy domyśla
    > sz się faktów - liczysz się ty. I jeśli on nie liczy się z tobą, nie podejmuje
    > choćby wysiłku by zrozumieć i uszanować twoje zdanie (całkiem zrozumiałe i rozs
    > ądne w tej sytuacji) to jaki jest sens w przedłużaniu takiej patowej sytuacji.
    > Patrz perspektywicznie.

    W tej sytuacji postawiłam wyłącznie na siebie. I chcę tego dotrzymać, dla samej siebie również.

  • nova34 24.11.11, 12:21
    Powodzenia w takim razie :)
    I nie daj się wmanewrować w jakieś gierki i ustalenia typu: tylko kontakt mailowy z "drugą" albo spotkanie raz na pół roku. Powinnaś wiedzieć kto to jest (na wszelki wypadek) a on zrywa wszelkie kontakty prosząc ją by ich nie podejmowała w przyszłości, kasuje adresy mailowe, nr telefonu, usuwa ze znajomych w FB itp.
  • tymczasowak 24.11.11, 12:38
    nova34 napisała:

    > Powinnaś wiedzieć kto to jest (na wszelki wypadek) a on zrywa wszelkie kontakty prosząc ją by ich nie podejmowała w przyszłości, kasuje adresy mailowe, nr telefonu, usuwa ze znajomych w FB itp

    Odmówił mi powiedzenia kto to jest. Zerwania kontaktu "raz na jakiś czas" również, choć w zasadzie nie prosiłam o to, przecież nie jestem w stanie tego pilnować. I nie chcę. Ale uprzedził mnie i zaznaczył, że nic złego w tym nie widzi i że nie mam prawa żądać wymazania przeszłości.
    Nie polemizuję. Otrzymał możliwość wyboru.
  • Gość: lilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.11, 21:12
    Moja babcia powtarzała zawsze tak: "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" ty to zrobiłaś i są tego skutki... nie zniosłabym świadomości, że on może się z nią widywać, jeśli tego chce to pewnie ma powody, a ty robisz za koło ratunkowe.
  • mar.sew87 26.11.11, 18:44
    Ja nie zniosłabym samego faktu, że był seks z inną. W końcu nie rozstaliście się na tak długo.. Rozumiem, że jeśli powrót nastąpił dość szybko to znaczy, że nadzieja nigdy nie zniknęła. Zamiast się starać o Ciebie, walczyć o Wasze uczucie, zachował się jak typowy egoista, dbając wyłącznie o swoje potrzeby. Ja bym zrezygnowała z takiego faceta - tym bardziej, że to chyba nie była jednorazowa przygoda, skoro nadal utrzymują znajomość..
  • Gość: Tza IP: *.ip.netia.com.pl 06.12.11, 15:21
    To może i ja się wypowiem, z odrobinę innej perspektywy.

    Od lat przyjaźnię się z fantastyczną kobietą - i mowa tu o właściwej przyjaźni w sensie stricte między mężczyzną i kobietą, relacja niemal na zasadzie brat/siostra, bez żadnych chorych sytuacji. W tym czasie była w dwóch związkach i algorytm postępowania z jej strony był bardzo logiczny. Jak najprędzej dążyła do przedstawienia mnie jej facetowi, zapraszała na imprezy u nich/ja zapraszałem oboje, gdy organizowałem coś u siebie, nasze relacje oraz typ znajomości były jak najprędzej wyjaśniane, aby nie prokurować w przyszłości żadnych chorych sytuacji.

    Uważam zatem, że osoba, której zależy na komforcie psychicznym swojego partnera powinna zachowywać się tak, jak moja przyjaciółka - jeżeli chce spędzać od czasu do czasu popołudnie czy wieczór z osobą płci przeciwnej, status tej relacji oraz sama osoba nie powinna być obcą dla partnera. Nasz przypadek jest o tyle prosty, że na siebie, kolokwialnie mówiąc, nie lecimy. U Ciebie fakt, że z nią spał, komplikuje sytuację, czyt. wcale nie musisz chcieć jej poznawać. :) Jeżeli jednak nie stać go na to, by porzucić przygodną kochankę na rzecz uzdrowienia atmosfery w związku, na którym podobno mu zależy, to ... należy wyboldować słowo "podobno".

    Są różne typy facetów, z psami na kobiety na czele, ale i taki, jeśli straci dla jakiejś głowę, to o innych raczej nie myśli.
  • kag73 06.12.11, 17:27
    "Są różne typy facetów, z psami na kobiety na czele, ale i taki, jeśli straci dla jakiejś głowę, to o innych raczej nie myśli."

    O, swiete slowa, dokladnie tak samo mysle.
  • tymczasowak 29.11.11, 14:53
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

    Sprawa chyba wyjaśniona. Ale zostałam gdzieś sama w połowie drogi z tym k.urewskim bólem w głowie i nie umiem tego ogarnąć. Nie wiem, czy mogę prosić o całkowity brak kontaktu z nią, przynajmniej na razie, czy nie.
    Kontaktują się mailowo, jak dla mnie - zbyt często (raz na tydzień, dwa), zamierzają się spotkać, piwo.
    Co robić?
    Czy w ogóle coś można zrobić?
    Proszenie w takich relacjach jest ponoć uczuciem lokajskim. Poza tym, sam powinien czuć. Nic mi tu do tego chyba?

  • enith 29.11.11, 19:13
    Proszenie w takich relacjach jest ponoć uczuciem lokajskim. Poza tym, sam powin
    > ien czuć. Nic mi tu do tego chyba?

    Widocznie "sam nie czuje". Czemu mu nie powiesz, jak się z tą całą sytuacją czujesz? Sama sobie komplikujesz życie, zamiast wywalić kawę na ławę: "Kochane, źle sie czuję z faktem, że kontaktujesz się i zamierzasz spotkać z kobietą, z którą sypiałeś po naszym rozstaniu. Nie mogę zażądać, byś ten kontakt zerwał, bo jesteś dorosły i podejmujesz własne decyzje, do których masz prawo. Ja natomiast mam prawo źle się z tą sytuacją czuć oraz prawo do odejścia, jeśli uznam, że nie odpowiada mi obecny stan rzeczy...."
    W ten sposób informujesz partnera, że jest problem, nie żądasz zerwania kontaktów, ale dajesz partnerowi możliwość przemyślenia sytuacji oraz uprzedzasz partnera, że jesteś skłonna wziąć sprawy w swoje ręce, jeśli sytuacja się nie zmieni. Nie ma tu żadnego proszenia czy błagania, po prostu jasne postawienie sprawy i przedstawienie mu, jak TY sie czujesz. Jeśli po takiej rozmowie partner chociaż nie przemyśli sprawy, nie da konkretnych argumentów za utrzymywaniem tej znajomości, to przynajmniej będziesz miała jasny obraz sytuacji. I to TY będziesz podejmować decyzję, co dalej z waszym związkiem, zamiast, jak dotychczas, dryfować, jak wiatr zawieje.
  • potwor_z_piccadilly 01.12.11, 23:02
    tymczasowak napisała:

    > Czy w ogóle coś można zrobić?

    Jasne.
    Można być jeszcze zadowoloną z tego że "wyszło szydło z worka" przed ślubem i przyc/ówkiem.
    Przykro, lecz zapewne sama już się domyślasz że trafiłaś na faceta który zdradza i będzie zdradzał, ba, mało tego, wykazuje przy tym absolutny brak empatii, czyli odjechał ci i musisz się z tym pogodzić opierając się na przysłowiu "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło".
    Popróbować go jeszcze możesz, lecz z pozycji oddalenia o parę kroków od niego. Bez pytań, tłumaczeń i wylewania żali czekaj (tydzień to zdecydowanie za mało) na jego ruch. Jeśli dostrzeże że ty też powoli zaczynasz go mieć w d...., może podejmie jakieś próby zjednania sobie ciebie na powrót. Jeśli takich prób nie podejmie, to koniec.

    Pozdrawiam.



  • usmiechaniola13 04.12.11, 00:06
    tak na trzeźwo
    facet, prawie każdy, po zerwaniu, czuje przyzwolenie na seks
    zwykle to tylko czysty seks, nie potrzebuje i nie szuka więzi

    czy musisz tolerować ich znajomość - nie zdradził Cię, nie byliście razem
    z jakiegoś powodu jest z Tobą i z jakiegoś powodu jednak Ci powiedział o niej
    myślę, że to będzie trudne dla Ciebie, ale pewnie on nie znajdzie podstaw do zrywania znajomości z nią, pytanie czy uszanuje Twoje zdanie, jeśli Ty go poprosisz o zakończenie ich znajomości...


  • tymczasowak 05.12.11, 10:37
    usmiechaniola13 napisała:

    > myślę, że to będzie trudne dla Ciebie, ale pewnie on nie znajdzie podstaw do zr
    > ywania znajomości z nią,

    Nie znalazł, to prawda.

    > pytanie czy uszanuje Twoje zdanie, jeśli Ty go poprosisz o zakończenie ich znajomości...

    Jakoś wprost nie poprosiłam, raczej dałam do zrozumienia, że to jest dla mnie za trudne, przynajmniej na tym etapie sprawy. Niczego to nie zmienia. Postawił w tej sprawie na swoim. Błądzę myślami. Niby nic ich nie łączy, kontakt niby bardzo sporadyczny, wyłącznie @ - ale jest. I jest w jakimś celu. Tak to widzę.


  • kag73 05.12.11, 10:53
    Ja bym na Twoim miejscu nie prosila o zerwanie z nia kontaktow, ja bym tego zwyczajnie zazadala. Skoro facet opowiada o najwiekszej "stracie w zyciu" i koniecznie chcial wrocic do Ciebie, bedzie wiedzial co zrobic i co/kto jest dla niego wazniejsze/najwazniejsze. Kimze dla niego jest ona w porownaniu z Toba, jezeli naprawde mu na Tobie zalezy? Nikim, nie trudno zatem bedzie zerwac z nia kontakt. Teraz ma Ciebie, po co mu kontakt z nia?
    Jezeli tego nie zrobi, daj sobie zwyczajnie z nim spokoj, bo to zdecydowanie nie ten.
    Nie stawiaj sie na slabszej pozycji, bo nie tedy droga. Troche pewnosci siebie, albo chce byc z Toba albo nie. Jego wybor.

  • tymczasowak 05.12.11, 18:19
    kag73 - chciałabym, żeby to wyszło od Niego. Ja jednak nie z tych, co żądają. Zaufać muszę tak czy siak. Kontrolować nie miałabym nawet jak i nie chcę tego dla siebie, dla nas.


  • kag73 05.12.11, 21:38
    tymczasowak napisała:

    > kag73 - chciałabym, żeby to wyszło od Niego. Ja jednak nie z tych, co żądają. Z
    > aufać muszę tak czy siak. Kontrolować nie miałabym nawet jak i nie chcę tego dl
    > a siebie, dla nas.
    >
    Jasne, rozumiem Cie, ale to nie koncert zyczen. Mysle, ze to nie ten facet...skoro tego nie czuje.
    Moim zdaniem jezli mu naprawde zalezy na Tobie, to na Twoje zyczenie zerwie z nia kontakt, jezeli nie, zapomnij o nim.
    Zacznij od postawienia mu paru pytan. Skoro nie widzi powodu zrywania zanjomosc zapytaj jaki jest powod, zeby te znajomosc kontynuowac.
    Mial nadzieje, ze z tamta cos wyjdzie stad spotkania i seks? Ok, nie wyszlo, wrocil do Ciebie, czli jeden powod kontaktow odpada.
    Chcial z nia tylko seksu? OK, teraz juz nie potrzebuje, bo ma seks z Toba?
    Chce sie z nia spotykac, bo jest mila osoba? Hmm, czy jest samotny, nie ma innych przyjaciol i znajpmych, rodziny? Jest cale mnostwo innych ludzi.
    Poza tym historia jest zbyt swieza jak dla Ciebie. Czy on sie chce z nia kontaktowac, zeby sobie powspominac jak milo im bylo czy o co chodzi?
    Co powiedzialby na to gdyby byla to sytuacja odwrotna, Ty spalabys z kims w miedzyczasie i potem nie chciala zerwac kontaktow chociaz jego by to bolalo. Chce Twojego szczescia i komfortu w zwaizku czy wazniejsza dla niego jest jakas tam znajomosc? I jezeli to TYLKo sporadyczna emailowa znajomosc to po co ja ciagnac? Albo sam zakuma i zrozumie, albo Ty przejmij twarda linie albo woz albo przewoz. Jak juz ktos tutaj napisal nie godz sie na "bylejakos".
  • Gość: nabakier IP: *.173.0.3.tesatnet.pl 05.12.11, 10:19
    Wiele spraw tu widzę. Pierwsza to, czy chciałabym być z kimś, kto tak łatwo się pocieszył po mnie. Szybko facet wchodzi do łóżka. To jest moim zdaniem albo diagnozą Waszego ówczesnego związku, albo diagnozą faceta, albo jedno i drugie.
    Następna sprawa, to wspomniana już przez rozmówców hipokryzja w podejściu: Ciebie zapytał, a sam zataił. Podwójne standardy, albo strach przed tym, co sam robił, co by wskazywało, ze sam czuje iż to nie jest ok. Boi się tego, co sam zrobił, jak złodziej który boi się, że go okradną.
    Kolejna sprawa to utrzymywanie relacji z dawną kochanką, dodajmy relacji nie rozliczonej. W sensie, że bezpiecznej dla wszystkich zainteresowanych. Gdyby była to relacja rozliczona, nie miałby trudności z mówieniem o niej, nie reagowałby na rozmowę o tym agresywnie czy oporowo.
    I wreszcie coś, co byłoby dla mnie najważniejsze, że facet nie liczy się z Twoimi odczuciami, z Twoim komfortem czy z Twoim rozumiem tego, co zaszło. Nawet, jeśli jego zdaniem mylisz się w ocenie pewnych spraw czy masz błędne podejście doi czegoś, to należałoby to wyjaśnić, i to nie w trybie: skoro źle to widzisz, To Twój problem. To powinien być Wasz problem, bo ból to ból, nawet jak to jest ból osadzony na błędzie. Moim zdaniem to, że faceta nie martwi Twoje cierpienie, jest poważną sprawą.

    Zastanów się nad tym wszystkim, co jesteś w stanie znieść, i czy chcesz na takich standardach budować związek. żeby było jasne, nie postuluję zerwania, nie jest też tak, ze nie wierzę, że ludzie się zmieniają. Ale do zmiany potrzebna jest chęć tej zmiany, a to znowu wymaga rozumienia sytuacji. Musisz wyrazić swoje wymagania. I patrzeć, uważnie patrzeć, czy on rzeczywiście chce, by Wam obojgu było dobrze, a nie tylko jemu.
    Nie spiesz się z poważnymi decyzjami.
    Zastanów się dobrze, czy on Cię kocha rzeczywiście kocha i tylko się pogubił i czy kocha Cię dobrą miłością. Jedno i drugie musi być. Ta miłość w ogóle (namiętność, pociąg, szaleństwo) i nakierunkowanie na dobro wspólne. Nie wystarczy tylko miłość jako emocje (choć to nie niezbędne), potrzebna jest także miłość jako postawa.
    Moim zdaniem jest coś nie tak już z tym pierwszym, skoro tak szybko wszedł do łózka tamtej. Miał prawo owszem (był wolny), ale jednak to wskazuje na to, że coś szybko mu namiętności przeskakują z osoby na osobę. Albo z Waszym związkiem było coś nie tak. Albo z nim jako osobą.

    Tak, czy tak, przemyśl to wnikliwie. Wiem, ze Cię nie pocieszyłam, ale te pytania lepiej sobie zadać wcześniej, niż później. Później tylko się bardziej zaplączesz, jeśli nie będziesz pytała teraz.

    Trzymaj się. Rozumiem Cię.

  • tymczasowak 05.12.11, 10:34
    Gość portalu: nabakier napisał(a):

    > Wiele spraw tu widzę. Pierwsza to, czy chciałabym być z kimś, kto tak łatwo się
    > pocieszył po mnie. Szybko facet wchodzi do łóżka. To jest moim zdaniem albo di
    > agnozą Waszego ówczesnego związku, albo diagnozą faceta, albo jedno i drugie.

    Nabakier - możesz jakoś uściślić co miałaś na myśli mówiąc" diagnozą Waszego ówczesnego związku, albo diagnozą samego faceta"?
    Wiesz, mnie też zastanawia ta szybkość. Zastanawia i boli.

    > Kolejna sprawa to utrzymywanie relacji z dawną kochanką, dodajmy relacji nie ro
    > zliczonej. W sensie, że bezpiecznej dla wszystkich zainteresowanych. Gdyby była
    > to relacja rozliczona, nie miałby trudności z mówieniem o niej, nie reagowałby
    > na rozmowę o tym agresywnie czy oporowo.

    Ostatecznie agresji i oporu nie było. Odpowiedział na wszystkie moje pytania i pozwolił mi się wykrzyczeć. Zniósł wszystko, co Mu w tej sprawie dałam.

    > I wreszcie coś, co byłoby dla mnie najważniejsze, że facet nie liczy się z Twoi
    > mi odczuciami, z Twoim komfortem czy z Twoim rozumiem tego, co zaszło. Nawet, j
    > eśli jego zdaniem mylisz się w ocenie pewnych spraw czy masz błędne podejście d
    > oi czegoś, to należałoby to wyjaśnić, i to nie w trybie: skoro źle to widzisz,
    > To Twój problem. To powinien być Wasz problem, bo ból to ból, nawet jak to jest
    > ból osadzony na błędzie. Moim zdaniem to, że faceta nie martwi Twoje cierpieni
    > e, jest poważną sprawą.

    Trochę się tu zgadzam choć staram się nie stawiać siebie w roli skrzywdzonej sieroty. Boli - i owszem. Wypłakałam się w rękawy.
    Nie mam poczucia, że Jego nie martwi, że cierpię.
    Nie chcę być roszczeniowa, ale zwyczajnie wkurza mnie, że się kontaktują.

    > Trzymaj się. Rozumiem Cię.

    Dziękuję.
  • nabakier 05.12.11, 11:09
    Moim zdaniem szybkie nawiązanie relacji seksualnej czy uczuciowej po zerwaniu pokazuje, że ów związek nie był silnie zakorzeniony czy że się wypalił. Jedno i drugie jest poważną sprawą.
    No chyba, że Pan tak odreagowuje swoje silne zaangażowanie w Wasz związek, który padł np. w wyniku silnego konfliktu (afekt,różnica zdań nie do pogodzenia), ale znowu wskazywałoby na niedojrzałość.
    Mnie by też bolało. I bardzo by mi dało do myślenia. No, chyba że Ty masz inną wizję związku- w którym nie potrzeba silnego zaangażowania lub w którym seks jest traktowany luźniej. Ale nie sądzę, bo wówczas byś nie cierpiała.

    Piszesz, że zniósł Twoje wykrzyczenie się. To nie najgorzej. Ale, czy zrobił coś konstruktywnego w sensie rozwiązania sytuacji tak, by pomóc także Tobie? Bo pasywność nie jest tu najlepszym wskazaniem. Moim zdaniem powinien się zastanowić, dlaczego tak reagujesz, w czym leży przyczyna Twoich reakcji, i powinien to uczynić z przychylnością dla Ciebie, a nie w stylu- nie rozumiesz, zatem to Twój problem, nie będę Cię z tego wyprowadzał. Para powinna aktywnie pracować nad problemami tak długo, aż sytuacja stanie się dla wszystkich optymalna. Może trzeba jednak po pomoc się udać? Terapia par?

    Nie chodzi o to, byś się stawiała w roli ofiary. Ty jesteś osobą, która cierpi. To nie jest pozycja ofiary. To jest Twoje prawo. Nieporozumieniem jest widzieć w tym pozycję ofiary. To jest pozycja osoby, która jest świadoma swych potrzeb i praw, pozycja ofensywna. A jednocześnie potwierdzisz swą otwartość na rozwiązywanie problemów. Dojrzały człowiek powinien to docenić. Poza tym, niech wie, że są koszta pewnych zachowań, i że Ty siebie cenisz.

    Ale, jak napisałam wcześniej, mnie by na Twoim miejsce zmartwiło to, że on się nie martwi Twoim stanem, Twoimi potrzebami. I to bym mu uświadomiła, i tym bardziej postawiłabym empatię z jego strony jako Twój wymóg. Ustaw wyżej poprzeczkę. On powinien udowodnić, że jemu na Tobie nie zależy. Bo jak nie, to wio.

    Zauważyłam, że kobiety często mylą wymagania z upokorzeniem. Ze jak kobieta domaga się szacunku dla siebie i uczucia, jak ma tak ustawione standardy, to siebie stawia na niżej pozycje: żebrania o uczucia czy coś takiego. Jest przeciwnie! Ona wymaga, a jak, nie wio! (pardon za dosadność). Nie kochasz, do widzenia, nie będę trwoniła czasu i sił na budowanie bylejakiego związku. O to chodzi. Niech cię traktuje jak królową, o którą trzeba zabiegać- ten kierunek.

    Wiem, o czym mówię :-)
    Tak uważam.
  • nabakier 05.12.11, 11:11
    errata, przepraszam:
    " On powinien udowodnić, że jemu na Tobie ZALEŻY" ("nie" wlazło przypadkiem)
  • tymczasowak 05.12.11, 18:16
    nabakier napisała:


    > No chyba, że Pan tak odreagowuje swoje silne zaangażowanie w Wasz związek, któr
    > y padł np. w wyniku silnego konfliktu (afekt,różnica zdań nie do pogodzenia),
    > ale znowu wskazywałoby na niedojrzałość.

    Myślę, że tak było, rzeczywiście niedojrzale chyba - stąd było moje przekonanie, że emocje opadną i wróci, co dobre. Nie miałam wątpliwości, że to co mamy, musi wygrać. On miał, jak widać. Co do silnego zaangażowania obu stron - tu też wątpliwości nie mam.


    > Mnie by też bolało. I bardzo by mi dało do myślenia. No, chyba że Ty masz inną
    > wizję związku- w którym nie potrzeba silnego zaangażowania lub w którym seks je
    > st traktowany luźniej. Ale nie sądzę, bo wówczas byś nie cierpiała.
    >
    > Piszesz, że zniósł Twoje wykrzyczenie się. To nie najgorzej. Ale, czy zrobił co
    > ś konstruktywnego w sensie rozwiązania sytuacji tak, by pomóc także Tobie?

    Nie wiem co to mogłoby być. Rzucałam mięsem na prawo i lewo, w złości, w emocjach, z tego dziwacznego bólu a On spokojnie zniósł, nie odpowiadał agresją, uniósł się tylko słowami, że nie będę mu limitowała spotkań. To mnie złości. Bo nie o limit chodzi - bo i jak miałabym to kontrolować? Nie chcę związku, który wymaga kontroli! Chciałam, żeby to ze mną zrozumiał, ten etap i na tym etapie dał mi oddech. Wracając do Twojego pytania - zapowiedział brak regularności ich kontaktów ale dla mnie to nic nie znaczy. Nic. Muszę ufać a - zdaje się - nie ufam.


    >Moim zdaniem powinien się zastanowi ć, dlaczego tak reagujesz, w czym leży przyczyna >Twoich reakcji, i powinien to uczynić z przychylnością dla Ciebie, a nie w stylu- nie >rozumiesz, zatem to Twój problem, nie będę Cię z tego wyprowadzał.

    Twierdzi, że rozumie, co mnie boli. Czy ja to widzę - nie wiem.
    Dlaczego tak reaguję? Psychologia twierdzi, że to lęk, poczucie niepewności, coś na kształt braku poczucia wartości - i pewnie ja się z tym wszystkim umiałabym zgodzić.

    > Dojrzały człowiek powinien to docenić. Poza tym, niech wie, że są koszta pewnych > zachowań, i że Ty siebie cenisz.

    No dobrze, ale co ma być tym kosztem?

    > . On powinien udowodnić, że jemu na Tobie nie zależy.

    Jak?

    Pozdrawiam!
  • nabakier 05.12.11, 20:00
    To dobre rokowanie-owo silne zaangażowanie obu stron. Jest na czym budować. Niemniej, koniecznie trzeba wyjaśnić te wątpliwości (jeśli nie zostało to wyjaśnione oczywiście)- ich naturę: czy to była niedojrzałość osobowościowa, czy też zasadne wątpliwości co do związku. Nad oboma wymiarami można pracować.

    Co do tych spotkań z tą kobietą- skoro go nie obchodzi, czym to dla Ciebie jest, to macie problem. Pierwszy poziom to samo to, ŻE GO to nie obchodzi. Bez względu na to, po czyjej stronie jest racja. Mnie by to niepokoiło bardzo.
    Drugi poziom to argumentacja, czyli wyjaśnienie dlaczego tak mu na tym zależy. Czy to chodzi o koncept związku: w sensie, że luźny ma być. Czy że to jest swego rodzaju wymuszenie "obrazu" zaufania -mam tu na myśli oczekiwanie typu: "powinnaś mi ufać". Czy też może chodzi o pomniejszenie tego, co się wtedy między nimi stało: w sensie, że "to nie było nic takiego" (zatem mogę się z nią spotykać). Czy też chodzi o to, że naprawdę ją lubi i CHCE się spotykać dla nich.
    Jakkolwiek jest, masz prawo do takich wyjaśnień, które będą adekwatne do Twojego stanu.

    Tutaj przechodzimy do tej ceny. Otóż, taka niedojrzałość, jaką się wykazał, kosztuje. A tym kosztem jest POCHYLENIE się nad Tobą. Bo Ty masz prawo czuć, co czujesz, nawet jak to jest jego zdaniem nieracjonalne. On musi zrozumieć, że Twój stan ma pierwszeństwo przed wyważaniem racji stron. I to do Ciebie należy ocena, czy "już starczy" (tej pracy), czy też nie. Do tych kosztów należy uznanie procesowego charakteru Twojego dochodzenia do siebie. Twoich emocji- nie tych jednorazowych- ale falowego powracania. Powinien wiedzieć, że to jest długotrwała wieloetapowa praca, i ze większą część powinien zrobić on. A co zrobić: pomóc Ci, czyli NIEŚĆ Twoje emocje, a nie: tylko ZNOSIĆ. Nieść i pracować. Ty masz prawo do remisji, do cofania w tym procesie.
    I oczywiście- tematem jest to, co napisałaś: ZAUFANIE. Zaufanie nie wraca aktem jednorazowej decyzji. Decyzję można i trzeba podjąć- wyjściowo. Ale zaufanie samo się nie zbuduje.
    Bez zerwania tamtego kontaktu, albo UDOWODNIENIA CI, że nie jest ono groźne, tego nie zbudujecie. I, moim zdaniem, masz rację, że nie ufasz. Nie masz podstaw. Niech Ci te podstawy da.

    A jak? Analizując nawet po raz setny, jeśli trzeba. Umożliwiając KOMFORTOWĄ DLA CIEBIE rozmowę. Zrywając tamte kontakt. Ale przede wszystkim- uznaniem wyjściowym Twojej perspektywy.

    Ja, z moim charakterem zrobiłabym tak: powiedziałabym, że myślałam i myślałam nad tym, co jest, i w wyniku tego myślenia doszłam do wniosku, że nie chcesz związku, w którym czujesz się źle. Że owszem, kochasz, zależy Ci, ale nie poświęcisz swojego życia dla bylejakości, a Tym jest taka relacja, w której moja trauma nie może się wyrazić. Że to chodzi o standardy związku. Że związek to nie tylko uczucie (w które, dajmy na to, nie wątpię), ale także postawa. I że moim zdaniem, taki związek nie rokuje dobrze, bo jak przyjdzie do jakiegoś kryzysu czy trudnej sytuacji, on znowu może forsować swoje przekonanie, swój obraz rzeczy, a to egoizm. I że ja tak nie chcę, i że się na to nie godzę. I że zrezygnuję, bo po prostu nie warto poświęcać życia, bo samo uczucie tego nie wynagrodzi.
    Tak bym zrobiła. Ale to ja. Jestem choleryczką i dominantką. Nie boję się przegrać. Wolę przegrać, niż mieć własnie byle co. Chcę mieć więcej, niż mniej- albo wcale. Jak na razie, wygrywam, a jestem po przejściach :-) Czego i Tobie życzę.

    Również pozdrawiam!

    Pozdrawiam.
  • tymczasowak 05.12.11, 20:31
    nabakier - odbierasz gazetowe maile? mogę?
  • nabakier 05.12.11, 21:08
    Tak :-)
  • nabakier 06.12.11, 11:46
    Na adres: nabakier@gazeta.pl (nie mam aktywowanego konta)
  • costasa 05.12.11, 13:01
    Miałam takiego znajomego, pokłóciliśmy się i prawie-rozstali, to tydzień później się już prowadzał z inną. Za jakiś czas wróciliśmy do siebie, to tłumaczył że "on miał prawo być z inną bo ja go porzuciłam".
    Ja nie byłam zazdrosna o tamtą (ani żadną inną;co go też wkurzało bo brak zazdrości=brak sznurków do manipulowania kobietą i władzy nad nią,
    bo chcąc być ze mną to on się musi starać by nie zawodzić mnie).
    Uznawałam że jesli nie jesteśmy razem to mógł się spotykac z kim chce, nawet mu życzyłam szczęścia widząc ze kogoś ma. Ale zastanowiło mnie dlaczego tak szybko wskoczył innej do łóżka jesli twierdził ciągle że mnie kocha nad życie i strasznie dużo o tej swojej miłości do mnie gadał.
    Obserwowałam go. No i cóż, wyszło, że facet po prostu lubi miec zawsze inną w zanadrzu. Przy byle kłótni zawsze miał "usprawiedliwioną" pocieszycielkę na zawołanie. A gdy mu pokazałam że mi bardzo zalezy na byciu razem to zaczął grę "noo teraz moge sobie pozwolić na luzzz a ty się staraj".
    I też przyznawał się tylko do tego, o co wprost go zapytałam. A potem było "przecież nie pytałaś to uznałem że nie chcesz wiedzieć". A przecież żeby o coś zapytać to trzeba by wpierw podejrzewać :)
    Człowiek niedojrzały, manipulator i kobieciarz, lubiący sam kobiety kontrolować ale nie lubiący być kontrolowany.
    Gdy już ostatecznie go rzuciłam, to jeszcze przez kilka lat potrafił mi bredzić o swojej wielkiej miłości do mnie, a zawsze był w tym czasie z jakąś inną kobietą.

    Zazdrość cię zniszczy, nie warto się nakręcać na kontrolowanie faceta.
    Ale warto postawić mu poprzeczkę na tyle wysoko na ile tobie pasuje. Niech on się postara by poprzeczkę pokonac byś chciała z nim być. Z gadania o miłości niewiele wyniknie, za to z braku zaufania i niechęci faceta do odbudowania ego zaufania - wiadomo co wyniknie.
  • tymczasowak 05.12.11, 18:20
    costasa napisała:


    > Zazdrość cię zniszczy, nie warto się nakręcać na kontrolowanie faceta.

    Oddaję Ci 100%, myślę dokładnie tak samo.

    > Ale warto postawić mu poprzeczkę na tyle wysoko na ile tobie pasuje.

    Jak?

  • lonely.stoner 04.01.12, 19:31
    Nie wierze ze godzisz sie na takie ochlapy.
    Gwarantuje- ze jesli dzis pozwolisz mu sie do siebie zblizyc, bedziesz tego bardzo gorzko zalowac w przyszlosci.
    --
    www.youtube.com/watch?v=ce4DJh-L7Ys

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka