Dodaj do ulubionych

miłość do kuzyna:-(

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.11, 19:23
Witajcie

Nie wiem co mam robić i proszę o radę. Mam 21 lat i od roku jestem zakochana ( z wzajemnością) w swoim kuzynie (niżej wyjaśnię pokrewieństwo). On ma 23 lata. Nie jesteśmy w żadnym związku, nawet się nie całowaliśmy, bo wiemy, jak trudny może być taki związek (tylko o tym rozmawialiśmy). Jednak rozum swoje, a serce swoje... Nie znaliśmy się praktycznie do 2010 roku, wtedy to spotkaliśmy się pierwszy raz (mieszkamy prawie 600 km od siebie) na chrzcinach w rodzinie i uczucie pojawiło się jak grom z jasnego nieba. Gdyby mi kiedyś ktoś powiedział, że zakocham się w kuzynie, to popukałabym się w głowę. On pyta mnie, czy chciałabym wykonać dalszy krok. Bardzo się boję, ale aż rwę się do niego Pokrewieństwo jest następujące. Jego dziadek i moja mama to rodzeństwo, czyli ojciec jego ojca, to mój wujek. Między wujkiem i moją mamą są 22 lata różnicy, dlatego jego ojciec jest w wieku mojej mamy(jest to jej bratanek), a ja praktycznie w jego wieku. Nawet nie wiem kim on dla mnie jest-chodzi o nazewnictwo.

Nie wiem co robić
Edytor zaawansowany
  • enith 25.11.11, 20:02
    Też nie znam tego skomplikowanego nazewnictwa, ale wychodzi mi, że jest dla ciebie synem kuzyna. Popatrz na te diagramy:
    www.ekumenizm.pl/article.php?story=2006011111470369
    Wg prawa kanonicznego ślub osób spokrewnionych w linii bocznej aż do czwartego stopnia, wymaga dyspensy, ale nie jest niemożliwy. A ty i twój ukochany spokrewnieni jesteście w linii bocznej do piątego stopnia, więc tu nawet i dyspensa nie byłaby wymagana, oczywiście jeśli rozważalibyście kiedyś ślub kościelny.
    Nie widzę przeszkód natury ani prawnej, ani moralnej, dlaczego nie mielibyście być razem. Poznaliście się dopiero teraz, spokrewnieni jesteście w naprawdę dalekim stopniu, zaiskrzyło, no i cóż. Takie jest życie :)
    A ty jakie konkretnie masz obawy co do związku z kuzynem?
  • arabella222 25.11.11, 20:15

    Enith, dziękuję za odp. Głównie obawiam się reakcji rodziny. Nie znaliśmy się wcześniej, ale jak nagle oznajmić rodzicom, że kocha się kuzyna... Jestem dorosła, sama decyduję o sobie, nie mieszkam z rodzicami (on też nie), a jednak sytuacja jest mało komfortowa-mówiąc delikatnie:-)




    enith napisała:

    > Też nie znam tego skomplikowanego nazewnictwa, ale wychodzi mi, że jest dla cie
    > bie synem kuzyna. Popatrz na te diagramy:
    > www.ekumenizm.pl/article.php?story=2006011111470369
    > Wg prawa kanonicznego ślub osób spokrewnionych w linii bocznej aż do czwartego
    > stopnia, wymaga dyspensy, ale nie jest niemożliwy. A ty i twój ukochany spokrew
    > nieni jesteście w linii bocznej do piątego stopnia, więc tu nawet i dyspensa ni
    > e byłaby wymagana, oczywiście jeśli rozważalibyście kiedyś ślub kościelny.
    > Nie widzę przeszkód natury ani prawnej, ani moralnej, dlaczego nie mielibyście
    > być razem. Poznaliście się dopiero teraz, spokrewnieni jesteście w naprawdę dal
    > ekim stopniu, zaiskrzyło, no i cóż. Takie jest życie :)
    > A ty jakie konkretnie masz obawy co do związku z kuzynem?
  • enith 25.11.11, 20:29
    Kochanie, ludzie (w tym rodzina, a może zwłaszcza rodzina) zawsze gadają. Taki urok życia :)
    Nie musisz się obnosić z uczuciem do kuzyna, ale głupotą byłoby rezygnować z czegoś potencjalnie wspaniałego, bo boisz się, co powie rodzina. Rodzina zawsze narzeka. Moja mama, gdy jej przedstawiłam mojego partnera, mało nie zeszła na zawał, o czym nie omieszkała mnie poinformować. Ojciec przestał się odzywać na jakiś czas. I co? Nic. Jako osoba dorosła podjęłam decyzję, a rodzina musiała się dopasować, choć nie ukrywam, było mi przykro po ich reakcji. No, ale było - minęło, życie toczy się dalej. Jeśli oboje jesteście pewni, że to jest to, dajcie waszemu związkowi szansę. A rodzina? Pogada, pogada, a potem się przyzwyczai :)
  • sikiem_prostym 28.11.11, 09:04
    Tak na marginesie- pokaż zdjęcie swojego wybranka?
  • enith 28.11.11, 18:59
    A dlaczego miałabym pokazywać zdjęcie mojego męża?
  • malawojna80 25.11.11, 20:52
    u mnie w rodzinie jest przypadek gdzie ludzi epobrali się hmm... ich mamy były siostrami ciotecznymi. Pisali do biskupa, 30 lat temu co prawda, ale rodzina nic nie miała przeciwko.
    Czasami to co sobie wyobrażamy jest gorsze niż rzeczywistość. No i lepiej spróbować niż potem żałować całe życie, że sie tego nie zrobiło :)
  • Gość: g IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.11, 21:31
    no jeśli chodzi o rodzinę, to sytuacja faktycznie mało komfortowa - jesteś jego ciocią ;)
    ale jeśli dobrze się przygotujecie do rozmowy to powinno być ok, na pewno w gruncie rzeczy każdy by chciał, byście byli szczęśliwi...
    powodzenia!
  • Gość: Amado IP: *.197.158.213.umts.dynamic.t-mobile.pl 25.11.11, 22:23
    Nie chcac nikogo urazac .Powiedzialbym jedno.Swiat schodzi coraz bardziej na psy!
  • amandina 25.11.11, 21:52
    enith napisała:


    > Nie widzę przeszkód natury ani prawnej, ani moralnej, dlaczego nie mielibyście
    > być razem.
    Więc może raczysz zauważyć przeszkodę natury biologicznej... Co jesli Arabella zajdzie w ciąże i urodzi kalekie dziecko?
  • enith 26.11.11, 00:39
    Pokrewieństwo jest bardzo dalekie, bo pięć stopni. Jeśli KK i prawo nie widzą przeszkód do zawarcia małżeństwa, to też pewnie z tego powodu, że urodzenie dziecka z wadami spowodowanymi pokrewieństwem jest minimalne.
  • Gość: ira IP: *.aster.pl 27.11.11, 15:04
    A co ma do tego KK? Czy on gdzieś pisała, że jest katoliczką? Może jeszcze co na to PAKP, KZ albo KChB?

  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.11, 21:16
    Ira dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na ten aspekt sprawy. Faktycznie, nie interesuje mnie stanowisko KK w tej, ani w żadnej innej sprawie.
    Mam świadomość, że takie uczucie to coś złego, mimo że KK zezwala na tego typu małżeństwa.
  • enith 28.11.11, 00:19
    Gdybyś przeczytała nieco uważniej wątek od początku, zauważyłabyś, że wcześniej KK wspomniałam tylko z zaznaczeniem, że para MOŻE kiedyś zdecydować się na ślub kościelny. Twój zarzut wobec mnie można odwrócić i zarzucić tobie, że z góry założyłaś, że autorka wątku jest ateistką.
  • sikiem_prostym 28.11.11, 09:06
    Kościół kat. jako autorytet naukowy i medyczny. Brawo.
  • amandina 25.11.11, 21:58
    Włos mi się na głowie zjeżył, gdy przeczytałam odpowiedzi do tego wątku...
    Ludzie nie wiążą się z członkami własnej rodziny, nie z czystej fanaberii, tylko dlatego, że to niebezpieczne dla potencjalnego potomstwa.
    Uprawianie seksu przez członków tej samej rodziny powinno być tak samo karalne, jak picie w ciąży!
  • jjod 25.11.11, 23:03
    Kazirodztwo raczej normalne nie jest. Też mnie dziwią opinie pod tym wątkiem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się niepełnosprawne.
    Najlepiej zamknąć kontakt z kuzynem, i zacząć się rozglądać za kimś innym, spoza rodziny. Dla własnego dobra.
    --
    historia-porwania-krzysztofa-olewnika.blog.onet.pl/
  • enith 26.11.11, 00:44
    Radzę nie używać terminów, których znaczenia się nie zna, bo robisz z siebie idiotę. Poczytaj w Kodeksie Karnym, czym jest kazirodztwo. Dla ułatwienia dodam: art. 201.
  • moniapoz 26.11.11, 08:15
    no niestety ale jjod pisze kompletne bzdury, o tym kazirodztwie, no ale dzięki takim wypowiedziom autorka wątku przynajmniej może zobaczyć jaki jest poziom nietolerancji dla takich związków w Polsce.
    ludzie nie wiedzą dokładnie o co chodzi, ale już oceniają i oczerniają....jeżeli ma się wsparcie rodziny najbliższej to da się pewnie to przeżyć ale jak się go nie ma to....może być to strasznie traumatyczny związek i ciągłe dylematy obydwu partnerów.
    ja ze swojej strony uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować, mając jednak świadomość konsekwencji.
    a co do dzieci - to też nie jest dokładnie tak jak ktoś wyżej napisał - że na pewno będzie z wadami genetycznymi - zresztą nawet jak jest para osób zupełnie niespokrewnionych to czy ktoś komuś może dać gwarancję braku choroby genetycznej ?
    jest dużo informacji na temat takich związków w internecie i problemów z tym związanych - poszukaj!
    pozdrawiam
    M.
  • Gość: Amado IP: *.197.158.213.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.11.11, 09:45
    .W pelni zgadzam sie ze zdaniem autorki ostatniej wypowiedzi.Nic nie stoi na przeszkodzie,zeby sprobowac,majac jednak swiadomosc konsekwencji.
  • amandina 26.11.11, 10:03
    Stoi na przeszkodzie, bo to nie Arabella czy kuzyn będą ponosić konsekwencję, tylko ich ewentualne dziecko!
    A ryzyko kalectwa potomstwa z takich związków jest wysokie. Dlatego właśnie takie związki są chore i nie tylko nie wolno ich tolerować ale wręcz trzeba napiętnować, podobnie jak wszystkie inne patologie...
  • Gość: Amado IP: *.197.158.213.umts.dynamic.t-mobile.pl 26.11.11, 10:21
    Zgadzam sie calkowicie Z pania.Moja wypowiedz graniczyla z ironia.Jednakze nie byla poparciem dla takich spraw.Wracajac jednak do tematu .Wydaje mi sie ze takie tematy nie powiny byc nawet stawiane tu na tym forum. Jezeli sa.To swiadcza o niskiej swiadomosci spolecznej mlodego pokolenia.Kto i co sprawia ze tak jest?
  • amandina 26.11.11, 10:56
    Na forum powinny być stawiane różne tematy.
    Ja tylko chciałam dodać, że jak dla mnie, każdy, dorosły człowiek może żyć jak chce, dopóki ktoś inny nie jest zmuszony przez to cierpieć a już w szczególności dziecko.
  • ewa.zeromska 26.11.11, 09:59
    Fakt, że nie znałaś wcześniej tego człowieka, nie stanowi o tym, że jest on obcym człowiekiem. Według mnie jest to pokrewieństwo trzeciego stopnia (mogę się mylić), a więc bliskie.
    Odkryłaś tego chłopaka, jesteś nim zafascynowana, na dodatek podnieca cię tajemnica i znamiona grzechu.
    Wszystko to razem jest romantyczne, ale niezgodne z prawem, zarówno cywilnym jak i kościelnym, a także ze zdrowym rozsądkiem.
    Jednym słowem, zachowuj się jak osoba dorosła i świadoma swoich czynów. Oboje powinniście zrezygnować z tej dziecinady.
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.11, 11:04
    Pani Ewo, myślę, że oceniła mnie Pani trochę na wyrost. Nie chcę się tłumaczyć, ale ubodło mnie stwierdzenie "dziecinada".
    Rozumiem, że można odnieść takie wrażenie, ale moim zdaniem, dziecinadą byłoby to, gdybym zaślepiona wdała się w "romans" z kuzynem, nie licząc się z konsekwencjami, ponieważ podniecałaby mnie taka przygoda... A to zupełnie nie tak. Tak, jak pisałam wcześniej: nie zrobiłam nic, nawet go nie pocałowałam. Walczę z tą sytuacją jak mogę, ograniczam kontakt, chociaż nie jest łatwo. Podzieliłam się swoim problemem na forum i w skrócie opisałam sytuację, ale to nie znaczy, że jutro do niego pojadę i rozpocznę związek. Zdaję sobie sprawę z tego, jaka to sytuacja.
    Do tej pory byłam osobą odpowiedzialną, skoncentrowaną na osiąganiu swoich celów. Jestem samodzielna: pracuję, studiuję, mam swoje mieszkanie. On już po studiach, prowadzi swoją firmę. To nie jest tak, że spotkała się "gównarzeria" i ma ochotę na ekscytujący zakazany romansik. Nie będę wszystkiego opisywać, bo to długa historia, ale nie zgadzam się z takimi stwierdzeniami na wyrost. Tym bardziej, że Pani, jako specjalista, powinna mieć chyba szersze spojrzenie na sprawę. Podkreślenie wszystkiego jednym słowem "dziecinada" i fuknięcia jak na nastolatka, to nie jest chyba dobry sposób na komentowanie jakiegokolwiek zagadnienia.

    Pozdrawiam,
  • ewa.zeromska 26.11.11, 11:29
    Użyłam tego określenia ponieważ naprawdę trzeba sobie nie zdawać sprawy z ewentualnych konsekwencji, żeby jakkolwiek podsycać w sobie to uczucie.
    Przecież zdajesz sobie sprawę, że to zła miłość, chora. Doskonale wiem, że serce nie sługa, że ciągnie cię do tego chłopaka, może właśnie tym bardziej, że wiesz, że nie możesz. To taka przewrotność.
    Pytałaś o opinię, to ją wyraziłam. Nie mogę ci napisać, że wszystko jest w porządku, że nic się nie dzieje, że to przejdzie itd. To takie poklepywanie po plecach i uciekanie od sprawy.
    Dobrze, że oboje nie posunęliście się dalej. Potraktuj to jako fascynację, a nie miłość, czy rodzącą się miłość.
    Słowo "dziecinada" odnosiło się do zamiaru, do działania, a nie do ciebie. To różnica. Nieodpowiedzialne działania podejmują osoby znacznie starsze od ciebie, wiek jest bez znaczenia.
    Pozdrawiam i przepraszam jeśli poczułaś się dotknięta
  • Gość: bgg IP: 194.11.254.* 28.11.11, 18:14
    > Wszystko to razem jest romantyczne, ale niezgodne z prawem, zarówno cywilnym ja
    > k i kościelnym, a także ze zdrowym rozsądkiem.

    Pani Ewo,

    Warto sprawdzić zanim się napisze, kodeks rodzinny i opekuńczy wyszczególnia jedynie powinowactwo w linii prostej jako przeszkodę małżeństwa, zaiś prawo kanoniczne KK dopuszcza małżeństwo między krewnymi 3-go i 4-go stopnia po uprzednim uzyskaniu dyspensy biskupiej.

    Dodatkowo badania naukowe wykazują jedynie marginalne większe ryzyko wad wrodzonych u dzieci pochodzących z takiego związku.

    Wszystkie trzy Pani stwierdzenia są nieprawdziwe.
  • Gość: Anna IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.11, 12:54
    Moim zdaniem wszystko ok, dalekie pokrewieństwo.

    Równie dobrze moglibyście się spotkać na studiach, a o pokrewieństwie dowiedzieć w momencie, gdyby wasze rodziny spotkały się na ślubie.

    Skoro takie śluby są dopuszczalne, tzn. że ryzyko wad genetycznych u potomstwa jest takie samo, jak u obcych ludzi.
  • amandina 26.11.11, 13:05
    Gość portalu: Anna napisał(a):


    > Skoro takie śluby są dopuszczalne, tzn. że ryzyko wad genetycznych u potomstwa
    > jest takie samo, jak u obcych ludzi.
    Nie nie jest takie samo! A takie śluby nie powinny być dopuszczane!
    Pokrewieństwo jest bardzo bliskie i stanowi wysokie ryzyko kalectwa u ewentualnego potomstwa...
  • Gość: r. IP: 178.73.48.* 26.11.11, 13:29
    Pokrewienstwo w tym przypadku jest 5. stopnia (1. matka autorki wątku 2. babka autorki wątku, 3. syn babki (dziadek kuzyna), 4. wnuk babki (ojciec kuzyna) 5. kuzyn). Prawo kanoniczne nie zezwala na małżeństwo do 4. stopnia pokrewieństwa, prawo państwowe jest łagodniejsze - nie zezwalan na małżeństwa krewnych w linii prostej oraz rodzeństwa. Nie można więc mówić, że związek autorki wątku z kuzynem byłby zakazany czy niezgodny z prawem, z prawnego punktu widzenia sytuacja jest w porzadku. Na temat kwestii genetycznych nie wypowiadam się, bo się nie znam.
  • amandina 26.11.11, 13:58
    Dla mnie kwestie genetyczne, są 1000 razy ważniejsze od prawa kanonicznego. Jestem uczulona na takie przypadki, ponieważ NIESTETY w rodzinie miałam małżeństwo o podobnym stopniu pokrewieństwa. Ich niepełnosprawna(deformacje kończyn) córka, jako nastolatka popełniła samobójstwo...
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.11, 14:04
    Przede wszystkim: jeżeli kiedykolwiek zdecydowalibyśmy się być ze sobą ( to daleko idąca hipoteza), nigdy nie odważyłabym się na posiadanie dziecka (on również nie), więc te ciągłe dywagacje na temat genetyki, nic nie wnoszą. I błagam, nie piszcie o ewentualnej "wpadce", ponieważ w dzisiejszych czasach naprawdę można temu skutecznie, a nawet trwale zapobiec. Jeżeli zwiążę się na stałe z kimś innym, również raczej nie będę chciała mieć dzieci, nie każda kobieta jest do tego stworzona.
  • amandina 26.11.11, 14:08
    A jeśli taka wpadka by Ci się jednak zdarzyła, co wtedy?
    Czy Ty naprawdę nie widzisz, ze taki pociąg jest chory i należy go zwalczać? Osobiście uważam, że powinno być to karalne tak samo, jak pedofilia czy nekrofilia.
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.11, 14:10
    Rozumiem, że każdy ma prawo do swoich poglądów, szanuję to. Po prostu po tym co napisałaś, nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji i na tym poprzestańmy...
  • amandina 26.11.11, 14:20
    A przepraszam czego Ty się spodziewałaś?
    Zachęcania Cię do uprawiania szkodliwej dewiacji!? Chciałabyś żeby twoi rodzice tez ryzykowali twoim zdrowiem i cierpieć kalectwo, przez ich krańcową nieodpowiedzialność?
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.11, 14:27
    Spokojnie, nie frustruj się tak. Niczego się od Twoich postów nie spodziewam. Po prostu nie lubię zacietrzewienia, agresji i fanatyzmu, który zaczyna bić z Twoich postów, a Twoje poglądy nie mają tu nic do rzeczy. Dlatego uważam, że dyskusja z Tobą niczego nie wnosi, poza negatywnymi emocjami z Twojej strony, stąd też jest bezowocna. Tym samym ją kończę, a Ciebie pozdrawiam.
  • amandina 26.11.11, 14:31
    Ja natomiast nie lubię tragicznej w skutkach głupoty i ciężko mi się nie frustrować na jej przejawy...
  • sikiem_prostym 28.11.11, 09:12
    "Ja natomiast nie lubię tragicznej w skutkach głupoty"

    To zdaje się skutki obciążenia genetycznego.
  • moniapoz 26.11.11, 15:20
    idąc Twoim tokiem rozumowania to może zakazać kobietom powyżej 35 roku życia posiadania potomstwa, bo rośnie ryzyko wad ? a już po 40 to totalna patologia i najlepiej od razu do więzienia takie baby dać:)
  • amandina 26.11.11, 20:19
    moniapoz napisała:

    > idąc Twoim tokiem rozumowania to może zakazać kobietom powyżej 35 roku życia po
    > siadania potomstwa, bo rośnie ryzyko wad ? a już po 40 to totalna patologia i n
    > ajlepiej od razu do więzienia takie baby dać:)

    Nie. Idąc moim tokiem myślenia ludzie nie powinni się wiązać z członkami własnej rodziny.
    Nie próbuj wiec wypaczać moich wypowiedzi. Zresztą, ja mogę zrobić to samo i zarzucić, ze idąc waszym tokiem myślenia, po śmierci żony zrozpaczony wdowiec powinien zaspokajać się z córką...
    Co zaś się tyczy więzienia, to uważam, ze właśnie tam powinna trafić moja ciotka(tfu!) za tragedię którą zgotowałam mojej kuzynce...
  • moniapoz 26.11.11, 20:25
    całe szczęście Ci co tworzą prawo myślą inaczej ...oczywiście przykład z córka jest już właśnie przykładem czynu karalnego, ale przypadek autorki wątku nie.

    ale rozumiem, że mając taka tragedię w rodzinie możesz patrzeć na to nieobiektywnie i poprzez pryzmat emocji.
  • amandina 26.11.11, 21:09
    Przyczyną tragedii mojej kuzynki był właśnie taki związek(pokrewieństwo w niemal identycznym stopniu)
    Naprawdę nie wiem, co szczęśliwego widzisz w prawie do zawierania takich chorych związków!?
    O ile się dobrze orientuję, w niektórych krajach zachodnich(uchodzących za bardziej tolerancyjne, niż Polska) są one nielegalne.
    Skoro przestępstwem jest świadome zarażanie wirusem HIV, tym bardziej karalne powinno być świadome współżycie seksualne osób spokrewnionych.
    Aha... Nie atakuję dziewczyny, która napisała wątek. Uważam, że bardzo dobrze o niej świadczy, że widzi problem. Piszę po prostu, co myślę o takich związkach i czym one grożą. Autorki nie chciałam urazić i przykro mi jeśli to niechcący zrobiłam.
  • moniapoz 26.11.11, 21:22
    Amandina,
    ja osobiście odradzam autorce brnięcia w to, zwłaszcza, że jest młoda i kwestia dzieci jeszcze przed nią, ale daję każdemu prawo do samodzielnych decyzji i staram się nie oceniać. A to co piszesz jest takie narzucające jedyną słuszną ideologię i to straszenie, że powinno być to karalne - jak rozumiem ma to wywołać poczucie winy ?
    Dodatkowo uważam, ze ani Ty ani ja nie mamy na tyle dużo wiedzy, żeby wypowiadać się na temat genetyki. Jak pisałam wada genetyczna może zdarzyć się nawet gdy dziecko rodzi się z "normalnego" związku
    pozdrawiam
    M
  • amandina 26.11.11, 21:49
    Może się zdarzyć ale jest o wiele mniej prawdopodobna. Relacja jest m.w. taka- narodziny chorego dziecka w związku ludzi niespokrewnionych- pech, narodziny dziecka zdrowego w związku osób spokrewnionych- szczęśliwy traf. To ryzyko jest szczególnie wysokie przy drugim dziecku.
    Moje stwierdzenie, ze takie związki powinny być nielegalne a płodzenie z nich chorych dzieci surowo karane, nie jest żadnym straszeniem. Po prostu jestem głęboko przekonana, że świadome przyczynianie się do krzywdy istoty bezbronnej nie powinno być puszczane płazem.
  • moniapoz 26.11.11, 21:58
    naprawdę - nie chcę się wypowiadać na temat genetyki bo nie jestem ekspertem w tej dziedzinie - niech autorka skonsultuje się z lekarzem i będzie wiedziała na czym stoi.
    Ty masz taki przypadek w rodzinie, a ja mam znajomych którzy mimo bliskiego pokrewieństwa wychowują dwójkę zdrowych dzieci - nie wiem czy to był szczęśliwy traf czy nie - bo nie jestem genetykiem i nie chcę wypowiadać się na ten temat tylko na podstawie potocznych opinii z gazet czy z forum.
    pozdrawiam
    M
  • amandina 26.11.11, 22:09
    Nie mam już takiego przypadku w rodzinie...
    Na temat zagadnienia wiem nie z gazet, tylko od lekarzy(a raczej od rodziny rozmawiającej z nimi), którzy w swoim czasie zajmowali się moją kuzynką- kierując ją na kolejne operacje...
  • moniapoz 26.11.11, 22:15
    współczuję :(
    ale nie zmienia to faktu, że autorka jeżeli myśli poważnie o takim związku powinna się skonsultować z lekarzem a nie z Tobą.
    przepraszam, ale skończmy już tą dyskusję, bo nie wnosi ona już nic, a ja naprawdę doceniam, że opisałaś przypadek jaki zdarzył się u Ciebie w rodzinie i szanuję Twoją opinię, jednocześnie nie zmieniając swojego zdania :)
    pozdrawiam
    M
  • amandina 26.11.11, 22:21
    Ależ ja wcale nie chcę, żeby autorka traktowała moje wypowiedzi jako konsultację medyczną i powtarzam, ze przeciwko autorce wątku nic nie mam.
    Po prostu chciałam uświadomić , że to nie jest problem tylko 2 osób, że tym można bardzo skrzywdzić kogoś trzeciego.
  • Gość: ladyInblue IP: *.pools.arcor-ip.net 26.11.11, 14:36
    Arabello, wypowiadasz się bardzo dojrzale i masz do całej sprawy mądre podejście.

    Przeraziły mnie te ataki na Ciebie. Związek chory, dewiacja... przykre, że nic nie zrobiłaś, a spotykasz się z taką bezpodstawną agresją. Moja przyjaciółka wyszła za mąż za swojego kuzyna, od dwudziestu lat są szczęśliwym małżeństwem, ale... wyemigrowali, bo w małym polskim miasteczku zostali niemal zagryzieni.
    Może zasięgnijcie porady genetyka, prawnika - wyróbcie sobie na spokojnie opinię o wszelkich możliwych konsekwencjach, jeśli ma to Was uspokoić. Powodzenia!
  • kopciuszek52 26.11.11, 15:27
    Arabello, przezyłam podobną historię,zachowaliśmy jednak rozsądek do końca bo byliśmy bliżej spokrewnieni niż Wy. Natomiast w rodzinie męża mamy parę ,gdzie jej matka i jego ojciec są rodzeństwem.Mają dwójkę fajnych ,zdrowych dzieci.Ryzyko chorób genetycznych jest być może większe ale to nie reguła. Czas Wam pokaże, czy to chwilowe zauroczenie,czy uczucie o które warto zawalczyć.jeśli stwierdzicie,że warto - walczcie , a co ludzie powiedzą to ich problem :).Powodzenia.
    --
    Żadna wielka miłość nie umiera do końca.Możemy do niej strzelać z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza- wie , jak przeżyć.
    Potrafi sobie znaleźć drogę do wolności i zaskoczyć nas,pojawiając się kiedy jesteśmy już cholernie pewni,że umarła,albo,że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertą innych spraw.........
  • moniapoz 26.11.11, 15:28
    właśnie - Polska to mało tolerancyjny kraj i nie licz na zrozumienie czy nawet obojętność,
    jak widać już w tym wątku taki związek budzi bardzo złe emocje, a Ty zadałaś jedynie pytanie

    najlepiej nie opieraj się na opiniach z forum co do zagadnień genetycznych - są specjaliści od genetyki i to z nimi lepiej skonsultować, a nie z anonimową osobą z forum. jesteście jeszcze młodzi więc temat dziecka jest jak najbardziej realny i możliwy.

    ja natomiast myślę, że powinnaś się mocno nad tym zastanowić - taki związek jest po prostu bardzo bardzo trudny a przecież jest tyle możliwości poza rodziną by być z kimś, że nie wiem czy warto.

  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.11, 15:31
    Popieram poprzednią wypowiedź. Nie uważam, że trzeba rezygnować z miłości, ani posiadania dzieci. Trzeba zasięgnąc informacji u biegłego prawnika i genetyka. Wy przynajmniej wiecie o swoim pokrewieństwie, a biorąc po uwagę statystyki, które mówią, że co najmniej 20 % osób ma innego ojca, niż wie, to naprawdę sądzę,że geny u nas wszystkich są mocno wymieszane. U mnie odkryto chorobę genetyczną z nietypowym przebiegiem ,która nie wystąpiła u nikogo z dalszej i bliższej rodziny, a jednocześnie ta dewiacja w tej samej nietypowej formie wystąpiła u 4 innych osób z mojego miasta . Nie zanotowano takich przypadków w innych regionach Polski. Nie znam ich i nie wiem, czy chcę poznać, a może powinnam. Podałam to tylko jako przykład, że choroba genetyczna może być zupełnie niezwiązana z pokrewieństwem jakkolwiek dziwnie by to brzmiało.
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.11, 21:24
    LadyInBlue bardzo dziękuję Ci za zrozumienie, to wiele dla mnie znaczy, gdy ktoś na spokojnie próbuje zrozumieć moją sytuację. Pozdrawiam ciepło:-)
  • Gość: igor IP: *.elblag.vectranet.pl 26.11.11, 22:55
    Jakiego kuzyna?
    co ty z tym kuzynem?
    Przecież ty jesteś jego ciotką i tyle.
    Nie wiem w czym masz trudność (Nawet nie wiem kim on dla mnie jest-chodzi o nazewnictwo )... jakoś mało bystra jesteś jak nie potrafisz takich prostych rzeczy skojarzyć...ech...
    Raz go zobaczyłaś i już sie zakochałaś?
    To zwykle zauroczenie, dajcie sobie spokoj, poszukaj kogos w swojej okolicy, tak będzie lepiej,po co sobie utrudniać życie ciociu ;)
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.11, 21:09
    Nie, nie zobaczyłam go raz... Pozdrawiam
  • Gość: azs IP: *.brewet.3s.pl 27.11.11, 12:49
    W mojej rodzinie też był podobny przypadek. Pokrewieństwo 3 lub 4 stopnia, dostali dyspensę - wzięli ślub kościelny. Przeżyli ze sobą prawie 30 lat Do końca - bo kuzyn już nie żyje - byli bardzo dobrym, kochającym się małżeństwem. Wychowali 2 zdrowych dzieci ( mimo że w mojej rodzinie od strony mojego taty pojawiały się dzieci z niedorozwojem). Rodzina zaakceptowała ten stan.
    Poza tym obecnie mamy dostęp do lekarzy -można sobie zrobić sobie badania genetyczne na okoliczność ryzyka posiadania złych genów które mogą się spotkać, a nawet kiedy dziecko jest w drodze- można zrobić badania czy dziecko nie ma wad genetycznych. Nie widzę w tym nic złego.
    Liczmy się z konsekwencjami ale nie dajmy się zwariować.
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.11, 21:22
    Dziękuję Wam za wszystkie wpisy-bez względu na zawarte w nich poglądy. Wiele osób wypowiada się na temat genetyki. Chciałam więc wyjaśnić, że gdybym w takowym związku była, na pewno zasięgnęlibyśmy porady specjalisty, na wypadek "wpadki" (mało prawdopodobnej), ponieważ, jeszcze raz zaznaczę, że w żadnym związku raczej nie planuję dzieci: ani teraz, ani w przyszłości. Powiecie pewnie, że to się zmieni ;-) od około dwunastego roku życia, mam przeświadczenie, że nie chcę mieć dzieci i musiałabym się baardzo zmienić, żeby również ten pogląd uległ zmianie.
  • Gość: Amado IP: *.204.33.246.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.11.11, 21:45
    Skoro mialas caly czas swoj poglad na przedstawiona tu na forum sprawe.To zastanawiam sie czy byl sens pisac tu o niej.Masz jednak do tego pelne prawo.Pozdrawiam i zycze przemyslanej decyzji.
  • enith 28.11.11, 00:56
    Ja może pozwolę sobie na małą dywagację nt genetyki.
    Tak się składa, że znam co najmniej dziesięcioro, jeśli nie więcej dzieci, urodzonych z rodziców spokrewnionych ze sobą. Mieszkam w USA, mam przyjaciół, znajomych i dalszych znajomych z Azji i Bliskiego Wschodu, gdzie śluby pomiędzy kuzynostwem to norma. WSZYSTKIE co do jednej ciąże były bezproblemowe, donoszone do terminu, dzieci są zdrowe, chowają się świetnie. A mówię tu o pokrewieństwie znacznie bliższym, niż to, które łączy autorkę wątku z jej "kuzynem", bo nawet i o kuzynach pierwszego stopnia (rodzice małżonków to rodzeństwo). Nikomu, powtarzam NIKOMU nie urodziło się chore dziecko czy dziecko z wadami. Te starsze, które już się uczą, są dobrymi, a często bardzo dobrymi uczniami (bardzo mocny nacisk rodziców na edukację przedszkolną). Zdrowe dzieci to nie wyjątek i fart, jak ktoś próbuje wyżej utrzymywać, a norma, no chyba że moi znajomi wszyscy jak jeden mąż mieli szczęście. Nie demonizujcie więc bez potrzeby kwestii, które demonizowania nie potrzebują. Każdej osobie, która jest w podobnej sytuacji, poleciłabym genetyka, który pomógłby rozwiać wątpliwości.
    Acha, znam dokładnie JEDNĄ osobę, której upośledzenie PRAWDOPODOBNIE wynika z pokrewieństwa rodziców: córka pani, której dziecko zrobił jej własny ojciec :-/
  • Gość: Amado IP: *.197.158.213.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.11.11, 10:04
    Moze lepiej by wygladalo jakby pani napisala ze splodzil dziecko z wlasna corka.Slowo zrobil nie bardzo tu jest na miejscu.Dzieci sie nie robi.Dzieci sie rodzi.
  • enith 28.11.11, 18:09
    Powinnam była napisać, że wielokrotnie gwałcił córkę, czego efektem była ciąża. Lepiej? Czy nadal będziemy się czepiać słówek?
  • amandina 28.11.11, 12:27
    Kobieto co ty za bajki tutaj wypisujesz!?
    Próbujesz wmówić, że normą są małżeństwa między dziećmi rodzeństwa!?
    Nie wiem czy jesteś trollem, czy skończoną idiotką ale na temat genetyki lepiej się produkuj...
  • moniapoz 28.11.11, 12:32
    ona nic nikomu nie próbuje wmówić ani narzucić - opisuje po prostu jak to wygląda tam gdzie mieszka. Ty natomiast niepotrzebnie znowu się emocjonujesz i to złymi emocjami...
  • amandina 28.11.11, 12:39
    Pisałam już, ze mam niski próg tolerancji na głupotę...
  • amandina 28.11.11, 12:42
    Czekam jeszcze na opowieść enith o tym jakie zdrowe potomstwo spłodzili brat i siostra...
  • enith 28.11.11, 18:07
    Nie znam dzieci spłodzonych przez rodzeństwo, więc nie będę się wypowiadać. Piszę o ZDROWYCH dzieciach kuzynów pierwszego oraz dalszych stopni w kulturach, gdzie tego typu małżeństwa są normą od tysięcy lat. To, że tobie takie rzeczy nie mieszą się w twojej ciasnej głowie, nie znaczy, że każdy myśli tak, jak ty. Nasz ustawodawca, dla przykładu, ma twoje oburzenie głeboko w tyle i takie małżeństwa dopuszcza.
    A ty spuść trochę z tonu. Jeśli tak cię rażą małżeństwa osób spokrewnionych, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś założyła partię, weszła do sejmu i lobbowała w kierunku ustawy zabraniającej takich małżeństw. Do tego czasu natomiast możesz sobie co najwyżej poujadać na forum.
  • moniapoz 28.11.11, 18:38
    nie przejmuj się Enith....niektórzy widzą tylko to co chcą widzieć i nic innego ich nie obchodzi :)
    a poza Polską to sodomia i gomora jest :)
  • enith 28.11.11, 18:35
    I jeszcze jedno, Amandino. Ja, aczkolwiek nie podzielam twojej opinii, to jednak ją szanuję. Ciebie natomiast proszę o niewypowiadanie się więcej pod moimi postami. Sprowadziłaś dyskusję do żenująco niskiego poziomu, zaatakowałaś mnie personalnie, wyzwałaś od trolli i idiotek. W taki sposób, kochana, dyskutować możesz sobie z mamą lub przyjaciółką, jeśli odpowiada ci taki sposób dyskusji. Nie umiesz spokojnie i w sposób wyważony wyrażać swojej opinii, to zachowaj ją dla siebie, a nie wylewaj morza żółci na publicznym forum, bo nie do tego ono służy. Jestem nadal otwarta na dyskusję merytoryczną, a przede wszystkim prowadzoną kulturalnie. Jeśli natomiast nie potrafisz z jakiegoś powodu takiej dyskusji prowadzić, nie mamy sobie nic więcej do powiedzenia.
  • Gość: Arabella22 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.11, 18:44
    Enith, mogę całkowicie podpisać się pod Twoim postem. Mam taką samą opinię na temat postów Amandiny. Właśnie dlatego, że sprowadziła Ona dyskusję do takiego, a nie innego poziomu, przestałam odpowiadać na Jej posty, bo to nie ma sensu. I żeby było jasne: każdy ma prawo do swoich poglądów, nie pisałam postów po to, żeby wszyscy mnie poklepywali po plecach. Bardzo cenię KONSTRUKTYWNE odmienne opinie. Nie rozumiem jednak jak można do tego stopnia zacietrzewiać się i emocjonować sprawami obcych osób. Chyba trzeba nie mieć własnego życia, ale to już nie mój problem, ani moja sprawa...
    Cenię każdą opinię, ale również kulturę, dlatego tak jak Ty, będę ignorować posty Amandiny, bo jak wiadomo:

    Nigdy nie rozmawiaj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem
  • nabakier 07.12.11, 12:45
    Arabello,
    mam nadzieję, że historia Twojego związku dobrze się potoczy :-) Ze zdziwieniem przeczytałam ten atak na Ciebie, także w wykonaniu pani ekspert. Do tego by wystąpiło rzeczywiście znaczące prawdopodobieństwo chowu wsobnego potrzeba znacznie więcej, niż Wy oboje (Ty i kuzyn) w tę sytuację wnosicie- albo znacznie bliższego stopnia pokrewieństwa, albo kombinacji rodzinnej takich związków (liczne kontakty skuteczne seksualnie i ich wzajemne krzyżowanie). Ryzyko, jakie występuje w Waszej sytuacji, jest nieznaczące, czyli tego rzędu, jakie niesie ryzyko dotyczące każdej pary niespokrewnionej, u której mogą wystąpić inne komplikacje (zespół Downa, zespół Edwardsa itp). Jednym może się przydarzyć to, a Wam co innego.
    Gdy jeszcze dochodzi do tego fakt, że nie zamierzasz mieć dzieci, to sprawa jest w ogóle wyjaśniona. Ale nawet, gdybyś zmieniła zdanie w tej materii, to - że tak rzeknę - możecie się rozmnażać bez obaw większych, niż ma każda inna para.

    A miłość szkoda przegapić :-)
  • amandina 28.11.11, 23:47
    No nie mamy... Ja nie jestem wstanie uszanować wypisywania bzdur, ze kazirodcze związki są normą gdziekolwiek na świecie...
  • Gość: safira IP: *.fbx.proxad.net 29.11.11, 07:42
    a wiec odpowiadam czy sa norma?!u nas w PL NIE ale w innych krajach tak.Za 3 miesiące moja znajoma wychodzi za kuzyna(nie Polka)i nie ma problemu a to iz dzieci rodza sie kalekie moze sie przytrafic kazdej rodzinie nawet nie spokrewnionej.
  • amandina 29.11.11, 12:33
    A to, że dziecko urodzi się bez FAS może się zdarzyć nawet kobiecie, która piła alkohol w ciąży. Czy to znaczy, że kobiety powinny pić alkohol w ciąży grając w ruletkę zdrowiem dziecka?
  • Gość: rumpa IP: *.79-160-104.customer.lyse.net 09.12.11, 14:26
    moja siostra jest juz niemal w 10 letnim zwiazku z kuzynem 3ciego stopnia. maja troje dzieci slub koscielny. dzieci zdrowe. bylo wielkie hallllllllllllllllloooo na poczatku teraz jest ok. pozdrawiam
  • Gość: gość IP: 31.178.126.* 21.04.12, 13:48
    enith napisała:

    > Ja może pozwolę sobie na małą dywagację nt genetyki.
    > Tak się składa, że znam co najmniej dziesięcioro, jeśli nie więcej dzieci, urod
    > zonych z rodziców spokrewnionych ze sobą. Mieszkam w USA, mam przyjaciół, znajo
    > mych i dalszych znajomych z Azji i Bliskiego Wschodu, gdzie śluby pomiędzy kuzy
    > nostwem to norma. WSZYSTKIE co do jednej ciąże były bezproblemowe, donoszone do
    > terminu, dzieci są zdrowe, chowają się świetnie. A mówię tu o pokrewieństwie z
    > nacznie bliższym, niż to, które łączy autorkę wątku z jej "kuzynem", bo nawet i
    > o kuzynach pierwszego stopnia (rodzice małżonków to rodzeństwo). Nikomu, powta
    > rzam NIKOMU nie urodziło się chore dziecko czy dziecko z wadami. Te starsze, kt
    > óre już się uczą, są dobrymi, a często bardzo dobrymi uczniami (bardzo mocny na
    > cisk rodziców na edukację przedszkolną). Zdrowe dzieci to nie wyjątek i fart, j
    > ak ktoś próbuje wyżej utrzymywać, a norma, no chyba że moi znajomi wszyscy jak
    > jeden mąż mieli szczęście. Nie demonizujcie więc bez potrzeby kwestii, które de
    > monizowania nie potrzebują. Każdej osobie, która jest w podobnej sytuacji, pole
    > ciłabym genetyka, który pomógłby rozwiać wątpliwości.
    > Acha, znam dokładnie JEDNĄ osobę, której upośledzenie PRAWDOPODOBNIE wynika z p
    > okrewieństwa rodziców: córka pani, której dziecko zrobił jej własny ojciec :-/
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:

    Zarejestruj się Nie pamiętam hasła
    Forum Eksperckie

    Partnerstwo i seks
    Niepełnosprawni
    Problemy seksualne
    Zdrowe oczy
    Jak żyć ze stwardnieniem rozsianym?

    Zdrowa dieta
    Suplementy diety
    Zgaga i refluks
    Jak obniżyć cholesterol?
    Opryszczka

    więcej » Załóż forum
    reklama
    ŻYJ ZDROWO:
    Ból głowy bez tajemnic
    To ważne, gdzie i jak cię boli. Na podstawie objawów można postawić wstępną diagnozę. Przyczyn jest wiele
    14 zabójców libido: jak z nimi wygrać?
    Od zgagi do wrzodów? Zapytaj lekarza


    W USA to jest wiele dewiacji i zboczeń. A parzyć się z krewnym - obleśne. Ale to taki dreszczyk, prawda?
  • aiczka 07.12.11, 16:54
    Znałam małżeństwo o takim samym stopniu pokrewieństwa - troje zdrowych dzieci, siedmioro zdrowych wnuków. Na rodzinach nie robiło to chyba żadnego wrażenia, obcy po prostu o tym nie wiedzieli. Teraz łatwo nam się mieszać i spotykać niezwiązane z nami osoby, kiedyś na wsiach normalne było, że każdy jest w jakiejś tam linii spokrewniony z każdym (a TO jest już naprawdę dalekie pokrewieństwo).

  • Gość: XXX IP: *.icpnet.pl 19.04.12, 01:56
    witam ...
    widzę że spotkało to samo Ciebie co mnie ... więc powiem tyle ...
    w tej chwili mam 22 lata jakies 2 lata temu miałam podobną sytuację ... a wszystko zaczęło się od nieszczesnej imprezy na której to poznałam całkowicie przez przypadek faceta, który okazał sie kuzynem ... hmmm
    spotykalismy sie rozmawialismy dochodziło do sytuacji wielu rozmów ale żaden z nas nie byl w stanie sobie powiedziec prosto w twarz, ze cos czuje ... niestety wszystko wydało sie także przez przypadek ... mój kuzyn zwierzając się o tym komus nie wiedział, że ja stoje tuż za ścianą i to usłyszę ;/ hmmm z czasem chcielismy sprobowac być ze soba ... ale niestety powiem tyle ... rodzina zniszczylaby nas ... wiem ze milość jest najwazniejsza ale trzeba bylo wybierac ... wiec ja podjelam za nas decyzje ze koniec ... i tak aż do teraz czasami sie zastanawiam czy dobrze zrobiłam za każdym razem jak go widzę to czuje w serduchu jakiś niepokój no ale myślę, że to kwestia czasu ... :) mam nadzieje, że on mi kiedys to wybaczy choć twierdzi, że juz to zrobił ... na dzien dzisiejszy ja mam już kogos i nie wyobrazam sobie zycia bez tej osoby ... do kuzyna totalnie nic nie czuje ... to jest po prostu braterska miłość choć zastanawiam się czy on żywi mnie tym samym ... ilekroć się widzimy on ucieka jak najdalej ... nie odpisuje na jakiekolwiek wiadomości chociażby pytania typu co tam u Ciebie u rodzinki itp... nie odpisuje ... hm smutne to bo nigdy tego nie chciałam ... zawsze śmiałam się z tego, jak można się zakochać w kuzynie lub na odwrót a teraz wiem, że do tego wiele nie potrzeba ;/ hm wiec co jedyne mogę poradzić ... związek z kuzynem ma swoje plusy i minusy ... jeśli czujecie obydwoje, że przetrwacie wszystko ... to nie widzę żadnej przeszkody :) w moim przypadku była pewna blokada stąd tak się wszystko potoczyło :) dla wiadomości ja z kuzynem to drugie kuzynostwo :)

    Pozdrawiam
  • wolf55 22.04.12, 20:10
    Mieszkałem w małej miejcowości, gdy miałem 18 lat. Bardzo mi sie podobała dziewczyna, która była córką mojej chrzestnej. Jak pamietam, to na każdą rocznicę moich urodzin przychodziła do nas z mamą czyli moją chrzestną na zdmuchiwanie świeczek ustawionych na torcie. Zakochałem się w niej. Miała tak przyjemne ciało, że chciałem ją mieć stale koło siebie. Szybko zaczęły się spotkania z seksem. Tego nie dało sie ukryc. Wszyscy zaczęli na mnie ujadać, że spotykam się z bliską osobą z rodziny. Rozstaliśmy się, bo zostałem powołany do wojska.
  • Gość: Ermel IP: *.2.87.77.in-addr.arpa.czajen.pl 07.10.13, 21:46
    zakazaneuczuciaa.blogspot.com/ zapraszam gdy ktoś chce ; 3
  • Gość: :):):):): IP: *.2.87.77.in-addr.arpa.czajen.pl 07.10.13, 21:46
    zakazaneuczuciaa.blogspot.com/
  • wierzba116 24.11.17, 19:43
    to chore i nie dopuszczalne..powinno być karane ..u mnie w rodzinie podobna sytuacja była...syn mojej cioci zwiazał się z kuzynką..ich dziadkowie to bracia rodzeni...nie zaakceptowała tego..rozchorowała sie...prosiła,tłumaczyła..ale nie pomogło..usłyszała tylko od corki swoje brat -odpie...się....zabiło ją to...a syn/ wychowany pięknie,był kochany,szanowany przez rodziców...ukrywał to..bo spodziewał się takiej reakcji...zwykły dupek,egoista...bezwzględny...żal mi cioci..wciąż przeżywa...i leczy sie..tak ją synek załatwił...to obrzydliwe

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka