Poświęcić związek dla być moze tylko zauroczenia?
Hello world!
Wypada zacząć od początku, więc tak też uczynię.
Poznałam mężczyznę, właściwie to poznałam na nowo. Znamy się od dawna, ale nigdy między nami nic nie iskrzyło. Kiedyś, przypadkowo trafiliśmy na siebie na jakimś serwisie społecznościowym i rozpoczęliśmy rozmowę.
Mieszkamy w tym samym mieście, ale od pół roku on przebywa w delegacji daleko za granicami kraju. Dlatego od czasu odnowienia znajomości nie spotkaliśmy się ani razu.
Rozmawiamy codziennie, nawet po 8 godzin mimo różnych stref czasowych, przez skype, telefon, mailujemy, smsujemy...
Po tych kilku miesiącach (6), czuje, że jestem od niego uzależniona. On też ciągle daje mi do zrozumienia, że jestem dla niego kimś więcej niż tylko "dawną znajomą".
Wszystko byłoby banalnie proste, gdyby nie to, że jesteśmy w stałych związkach.
On twierdzi, ze nie widzi świata poza swoją kobietą, a ja w moim związku przeżywam kryzys.
Jak byłam młodsza, takie sytuacje nie robiły na mnie wrażenia. Ma dziewczyne? Co za problem, dziewczyna nie ściana. Mam już faceta? Jutro będę miała innego...
Ale teraz nie mogę spać po nocach. Wiem, że mój facet mnie kocha nad życie, a ja nie umiem zakończyć czegoś co przyniosło mi tyle pięknych chwil, i coś co budowałam przez kilka lat...
Nie wiem też jak wygląda sprawa z jego kobietą. Wiem, że ona nie chce z nim być, ale on wciąż coś do niej czuje. A ja, ja nie chciałam nigdy być "zamiast", zawsze chciałam być tą jedyną. I nie wiem, czy jest sens poświęcać własny związek na coś, co może mieć na celu jedynie zapełnienie miejsca po innej kobiecie.
Nie wiem, czy odejść od mojego obecnego partnera i być dla niego pocieszeniem. Czy nie robić nic, i pluć sobie w brodę za każdym razem gdy spotkamy się na ulicy i spojrzymy sobie w oczy. Zakochałam się w nim, pomimo że ostatnio widziałam go jakieś 2 lata temu. Kilka razy powiedział mi, że chciałby ze mną przeżyć coś więcej niż tylko tą naszą przyjaźń, ale zbyt wiele rzeczy na to nie pozwala. Obydwoje jesteśmy dorośli, i powinniśmy umieć podjąć odpowiedzialną decyzję, ale też wciąż jesteśmy na tyle młodzi, żeby nie pozwolić na to aby niszczyć swoje marzenia przez przyzwoitość...
Ja jestem jego kobietą. Tak już się czuję. W końcu to mi opowiada jak mu minął dzień, to mi mówi dobranoc i dzień dobry. To mi wysyła zdjęcia swojego widoku zza okna i to mi daje posłuchać gwaru ulic Pekinu. O tamtej wciąż myśli, ale czuje, że po powrocie sprawe zamknie definitywnie, i będzie całkowicie wolnym człowiekiem... jedynie z bagażem wspomnień.
A ja. A ja już zapominam aby zadzwonić do własnego mężczyzny w ciągu dnia, aby zapytać jak mu minął dzień. Jestem jakby w innym świecie. Jestem zwyczajnie zakochana, tylko w innym mężczyźnie.
Pisze o tym tutaj, bo jestem zagubiona jak jeszcze nigdy nie byłam... moje przyjaciółki mają podzielone zdania. Lubią mojego obecnego faceta, więc raczej zachęcają mnie, aby nie marnować dotychczasowego związku dla chwilowego zauroczenia. Tylko ja nie jestem pewna, czy to tylko chwilowe zauroczenie. Jestem pewna, że gdyby dać temu szanse, byłoby z tego coś więcej...