nie chce czuć się uzalezniona od seksu
Autor: Gość: ona
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.02.12, 14:11
Witam,
wstyd, cholerny wstyd, ale chyba uzależniłam się od … seksu. Mam męża i mamy satysfakcjonujące zbliżenia, ale ja chciałabym codziennie. Facet jest super i może sporo, ale nie jest maszyną. A ja? Chyba sprowadziłam to właśnie do maszynki. Nawet jak jestem mega zmęczona, w środku nocy, rano…kiedykolwiek, gdy da mi tylko sygnał, to jestem zainteresowana. A po zbliżeniu mam nadal niedosyt. Mam orgazm, ale nadal chcę. Nie umiałam sobie z tym poradzić, napiecie rzutowało na moją koncentrację. Więc - przy zgodzie męża - zaczęłam oglądać pornusy, zdjęcia… i wciąga mnie tak bardzo, ze obawiam się że to zamknięte koło.
Absolutnie nie myślę o zdradzie! Absolutnie nie marzy mi się zmiana, realne urozmaicenie, etc. Tylko trudno mi tak zrobić, by mieć dosyć. Kiedyś smiałam się, ze mąż jest za dobry i stąd ta moja zachłanność, ale teraz mi już nie do śmiechu. Skoro zawalam pracę, by mieć czas na porno, skoro myslę o seksie non stop. Nawet nie pytam, czy ktoś ma podobnie… ale czy wiecie jak sobie z tym poradzić. Czy tylko terapia? Głupio z tego powodu wylądować na kozetce.