Dobry seks - co zrobić, żeby go mieć?:) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Rozmawiamy o sytuacji, kiedy kobieta nie ma ochoty na seks:

    • Nie ma czegoś takiego na forach rodzicielskich jak seks.
      Są najwyżej "chwile intymności we dwoje" bądź " staranka/przytulanka".
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
      • Bingo, tyle że edziecko.redakcja też chce popaplać w tej mdlącej poetyce.
        "Gdy kobieta nie czuje motyli w brzuchu na widok partnera" - WTF?!
        Może nie jest czytelniczką infantylnych romansideł i na widok faceta czuje po prostu fizjologiczne (a fuj!) podniecenie, a nie inwazję owadów na jelita?
    • A rozmawiajcie :) Na każdym innym forum taki wpis by wyleciał, BTW.
      --
      Ratuj lato - jedz fasolę!
    • dziekujemy redakcjo za znakomity temat.
      na pewno wiele emam rzuci sie do klawiatury by zaprzeczyc lub potwierdzic:)
      z przyjemnoscia poczytam
      borgia
      --
      Ein Optimist ist jemand, der genau weiß, wie traurig die Welt sein kann, während ein Pesimist täglich neu zu dieser Erkenntnis gelangt. Peter Ustinov
    • Seksu nie można "mieć". Seks można na przykład przeżywać albo uprawiać. "Mieć seks" to obrzydliwa kalka z angielskiego, której naprawdę nie wypada powielać, droga redakcjo.
      Zresztą "dobry" w tym kontekście to także byle jaki dobór słownictwa. Dlaczego nie "udany", "ekscytujący" albo "wspaniały"? Dobre to może być jabłko (albo artykuł w gazecie, jak ktoś ma więcej szczęścia :P).
    • ...zdaje się, że e-mam w oficjalnej odsłonie nie dotyczy coś takiego jak ..."seks"???
    • A ja odpowiem :-)
      Kobieta nie ma ochoty na seks, kiedy facet jest nędznym kochankiem.
      • Kobieta nie ma ochoty na seks, kiedy jej mężczyzna od czasu do czasu musi wyładować na niej stres i urządzić awanturę. Zanim ona dojdzie po tej awanturze do siebie, on chce seksu, jej odmowa powoduje, że on znowu urządza awanturę i kółko się zamyka. Kiedy ona ma mieć ochotę na seks z nim, gdy jest właściwie permanentnie między jedną a drugą awanturą??? Kiedy albo jest po awanturze, albo w oczekiwaniu na następną?
        • Dla mnie pojawiła się tutaj ważna informacja. Do tej pory myślałam, że niechęć do seksu po porodzie z uwagi na przemiany hormonalne może trwać kilka miesięcy. Tu informacja, że nawet do 2-3 lat. To wydaje się logiczne, ale ilu jest na świecie facetow, którzy spróbują tę logikę łyknąć? Okażą zrozumienie i cierpliwość? Nie, łatwiej się obrazić (wtedy kobieta tym bardziej będzie pragnąć takiego obrażonego;), stwierdzić, że kobieta jest pasożytem i po urodzeniu dziecka mężczyzna przestaje jej być potrzebny, co najwyżej jego portfel, a już szczytem ułatwienia jest znalezienie innej, zawsze chętnej i zadowolonej (ktora nie zna go zresztą z codziennego życia, jedynie od święta, gdy jest w dobrym humorze). A wystarczyłoby odrobinę wyrozumiałości, cierpliwości, dobrej woli, wysiłku, by być w tym czasie wsparciem, a nie chodzącą pretensją. Tak myślę.
          • Czy uwazasz zatem, ze facet ma wyrozumiale zrezygnować na 2-3 lata z seksu? Konsekwencją takiej wyrozumiałości pewnie będzie rozpad związku.
            Jesli kobieta nie mając ochoty na seks przez dłuższy czas, nie ma tez ochoty, aby partner był szczęśliwy i zadowolony, to dla mnie naturalną konsekwencją jest znalezienie sobie innej.
            Poza tym dla faceta odmowa seksu nie jest po prostu odmową seksu - faceci odbierają to jako totalne odrzucenie.
            --
            Mops i kot

            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
            • Nie, facet nie ma rezygnować, ale wykazać odrobinę zrozumienia i cierpliwości, ma też zamiast się obrażać, dać w tym momencie kobiecie maksimum wsparcia. Bo obrazić się najłatwiej, trudniej wysilić się, pomóc, odciążyć, zadbać też o dobre samopoczucie kobiety, a nie myśleć tylko o swoim odrzuceniu, skupiać się na sobie. Na filmiku jest to świetnie przedstawione. Jeśli kobieta nie czuje przymusu, że mimo niechęci MUSI być nadal świetna w łóżku, bardzo szybko będzie mogła się przestawić. Ten miesiąc abstynencji, karencji ze zgodą partnera i bez jego nacisków, często powoduje, że kobieta zaczyna paradoksalnie sama chcieć tego zbliżenia już po tygodniu, jak to powiedział doświadczony w końcu seksuolog. Przymus blokuje, swoboda wyboru otwiera.
              Czy masz ochotę na seks z facetem obrażonym, sfochowanym? Czy raczej łatwiej się otworzyć na kogoś, kto dba o Ciebie i dziecko, często Cię przytula, stara się odciążyć Cię od obowiązków, ogólnie widać, że jest nastawiony na Ciebie, a nie wyłącznie skupiony na odrzuceniu, czyli na sobie?
              To takie banalne, jak Ty ze mną jak z człowiekiem, to i ja z Tobą jak z człowiekiem.
              Jaka jest zatem, Verdano, Twoja propozycja? Co ma robić kobieta, ktora nie ma ochoty na seks, ale wie, że facet nie może się uporać (mimo że jest dorosły) z poczuciem odrzucenia? Zacisnąć zęby i kochać się mimo niechęci? Wiesz, do czego to prowadzi? Myślę, że to bardziej nakręca spiralę tej niechęci do faceta niż okres abstynencji od gorącego seksu, ale rekompensowany czułością i oddaniem emocjonalnym. Tyle, że to na ogół przerasta faceta, a szkoda, bo potem mógłby zbierać znacznie bogatsze żniwo, jak sądzę;)
              • Nie ma takiej siły - rozmawiałam z paroma facetami. Teoretycznie facet nawet rozumie, dlaczego zonie się nie chce, natomiast na poziomie biologicznym odmowa seksu, to że musi prosić i przekonywać, jest dla niego jednoznaczną forma komunikatu "nie podobasz mi sie juz, nie chcę z tobbą spać, nie jesteś już dla mnie atrakcyjny". Tego nie da sie tak zwyczajnie "przeskoczyć".
                Myslę zresztą, ze gdyby przez trzy lata kobieta musiała wspierać faceta, ktory odmawiałby seksu, bo nie ma ochoty, to też czulaby się odrzucona, niezaleznie od powodów.
                I nie chodzi tu o nacisk, aby kobieta była swietna w łóżku, tylko aby po prostu w nim była:)
                Dlaczego przyjmujesz, ze kazdy facet jest obrazony i sfochowany? Myśle jednak, ze gdy facet gdziecznie prosi i namawia przez parę miesięcy - i nic - to ma po penym czasie prawo czuć się źle.
                Kobieta, która nie ma ochoty na seks przez dłuższy czas, a kocha meża, powinna mieć jednak jakąś refleksję, ze można cos zrobic dla własnego faceta, nawet jak jej się nie chce. I być jednak zadowolone z tego, ze mąż jest szczęśliwy. Jeśli takiej refleksji nie ma - to ja się nie dziwię, ze facet czuje się odrzucony. Bo to oznacza, ze jego przyjemność, satysfakcja, radość są nieistotne dla żony - ma być tak, jak ona chce, albo on jest niewychowanym chamem.
                Okres abstynencji przez krótki czas - powiedzmy trzy miesiące - jest oczywiście do przyjęcia, jesli szczerze się powie o co chodzi. Ale dwa-trzy lata to abstrakcja.
                Jesli maż oświadczyłby, ze nie ma mowy trzy lata o seksie, bo po porodzie żona go nie pociąga - to myślę, że nie tak łatwo byloby się zgodzić, ze wszystko jest OK, a zona powinna z czułością i zrozumieniem do tego podejść.
                --
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                • Nie no, oczywiście, że nie mówimy o abstynencji przez 3 lata. I od żadnego faceta nie wymagam, żeby te 3 lata godził się na separację od łózka. Ja to widzę tak, że po urodzeniu dziecka kobieta przez kilka miesięcy, jak to tlumaczył seksuolog, biologicznie jest wyłączona z potrzeb seksualnych, przestawia się na potrzeby dziecka, budowania z nim więzi (nie każda, zaznaczam, żeby tutaj nie było okrzyków oburzenia, że generalizuję) i jeśli mężczyzna ten okres uszanuje, zrozumie, nie będzie naciskał na powrót do dawnych, z reguły częstych i intensywnych kontaktów seksualnych, a w zamian da kobiecie wsparcie organizacyjne i emocjonalne (także w łóżku, ale inaczej niż przed dzieckiem, przecież nie chodzi o to, by nie było w ogóle zbliżeń), to kobieta nie będzie potrzebowala tych 3 lata, by zechcieć się kochać. Natomiast jeśli facet po trzech miesiącach się obrazi, będzie zazdrosny o dziecko, z zazdrości i obrażenia kompletnie się wypnie na żonę (co jest bardzo częste) w niej żal o niezrozumienie będzie narastał, a chęć do powrotu do pełnej aktywności seksualnej będzie się opóźniać. Jest taka bajka o królewnie zamienionej w żabkę, polecam:) Niecierpliwość, zazdrość, obrażanie się faceta nie robią dobrze związkowi przechodzącemu tę wielką rewolucję, jaką są narodziny potomstwa.
                  Nadal nie wiem, co ma zrobić kobieta, która nie ma ochoty na seks. Zależy jej na mężu, chce, żeby był szczęśliwy, ale fizycznie ten seks jest dla niej przez jakiś czas nie tylko niepotrzebny, ale i nieprzyjemny? Nie ze złej woli, nie z egoizmu. Do wielu rzeczy człowiek dla dobra sprawy się zmusi. Obżartuch może sobie odmówić tuczącego jedzenia, wielbiciel gier może na jakiś czas odstawić komputer, ale jak zmusić swoje ciało, żeby pragnęło seksu?
                  • Częstych i intensywnych, w dodatku "wymuszonych" zdecydowanie nie. Jednak czasami kontakty seksualne powinny być, nawet jak żonie sie nie chce. Jeśli jednak przez trzy miesiace kobieta będzie unikała całkowicie zbliżeń - o ile nie ma przeciwskazań medycznych - to facet naprawdę może poczuć, że jak jest dziecko, to on przestaje być potrzebny. Weź pod uwagę, ze nie ma takich problemów, jeśli w ciąży lekarz zabrania uprawiać seks - wtedy faceci nie czują się odrzuceni, chcoć i tu dziecko jest "konkurentem".
                    Facet ma zajmować się własnym dzieckiem niezaleznie od seksu czy jego braku.
                    Kobieta, która nie ma ochoty na seks powinna mieć ochotę choć sporadycznie sprawić przyjemność facetowi, którego kocha. Jesli to nie jest dla niej wazne, to nie tylko na seks nie ma ochoty, coś w małżeństwie nie gra dużo bardziej. Nie zawsze musi się mieć z seksu fizyczna przyjemność, jesli przyjemnościa nie bywa nigdy radość męża - to niedobrze na zupełnie innej płaszczyźni8e, niż tylko seksualna.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                    • Gość: sebalda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 15:21
                      Teraz pełna zgoda. Tylko ja myślę o takiej sytuacji, że ten mąż chce wrócić do praktyk sprzed dziecka, do tego, że żona jest tylko dla niego, a tu nagle ona więcej czasu i uwagi poświęca dziecku, a o codziennym seksie trzeba zapomnieć. I tu foch! Myślę, że w tym filmiku seksuolog świetnie to wszystko ujął i dobre rady dawał. Zrozumienie dla kobiety, rozmowa z mężem, że jakiś czas to będzie wyglądało inaczej, każdy rozumny mężczyzna powinien wiedzieć, co to znaczy instynkt macierzyński, hormony, budowanie więzi z dzieckiem i wielka potrzeba wsparcia ze strony mężczyzny, a nie znoszenia jego nieustannie obrażonej miny, co się pojawia najczęściej. A obrażenie się na żonę jest jeszcze o tyle wygodne, że wtedy nie trzeba się angażować w dom i pomoc w nim, można się odwrócić plecami i spędzić cały wieczór przed komputerem. To się wzajemnie nakręca. Żona skupiona na dziecku w pierwszych miesiacach (taka jest biologia, takie są potrzeby sytuacji), mąż czuje się odrzucony (trochę to traktowanie faceta jak malego chłopca, nie wiem, czy do konca ok), więc się obraża, zaniedbuje żonę i dziecko, żona się obraża, że on nie rozumie i nie pomaga i tak ta spirala się nakręca. Ponieważ kobieta w pierwszych miesiacach nie może zaniedbać dziecka, to jednak na mężczyźnie (niby silniejszym i bardziej wytrzymalym;) chyba powinna spocząc odpowiedzialność za to, by nie doprowadzić do sytuacji narastania niechęci. Gdyby on na te kilka miesięcy przestal się skupiac na sobie, a dał żonie wsparcie, myślę, że ona dużo szybciej i chętniej będzie skłonna wynagrodzić mu to w łóżku. Jemu i sobie, bo zadowolona i wyluzowana, jednak daje i bierze więcej:)
                      • Myślisz, ze najczęściej facet natychmiast żąda powrotu do seksu sprzed dziecka i jest obrazony?
                        Ja mam wrażenie, ze to jest raczej nie takie popularne zjawisko. Natomiast zmam sporo kobiet, które po urodzeniu dziecka nie tylko 100% czasu poświęcają dziecku - co jeszcze mogę zrozumieć - ale odsuwają faceta od dziecka. "Nie, jak ty go ubierasz, nie umiesz!", "uwazaj, zaraz ja upuścisz", "nie mów tak głosno, obudzisz MI dziecko", "daj, u ciebie płacze, nie umiesz". I rzeczywiście, niewiele trzeba, aby facet po tygodniu nie tkną niczego palcem. (Tajk jak ja nie wywieszam rzeczy z pralki, bo krzywo wiszą. Chciałam parę razy zastąpić męża, ale okazalo sie , ze wieszam nie na tym drąku, nie w tą stronę - to teraz choćby się waliło i palilo, niech sam wiesza:) Efekt jest taki, ze matka jest umęczona, a ojciec całkowicie wykluczony z życia rodzinnego. Wtedy ten seks jest juz tylko ostatnią kropla w morzu.
                        Facet, ktory zajmuje sie dzieckiem, wstaje w nocy itd - zareczam, tez nie ma tego wigoru i checi, co wczesniej:)
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • Gość: sebalda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 17:53
                          W poprzednich pokoleniach może tak było (znaczy w naszym też, nie takie z nas młódki;), że kobieta miała się za ekspertkę w obchodzeniu się z dzieckiem, w porządkach i tego typu sprawach, ale jak obserwuję dzisiejsze młode małżeństwa, to kobiety jednak chcą włączać faceta we wszystko. NIemniej facet zupełnie nie ogarnia tej nowej rzeczywistości, w której naraz coś musi. Wcześniej mogli wyjść w każdej chwili, napić się, pobawić, porządki można było odłożyć, luz. Nagle żona się zmieniła, nie toleruje brudnej podłogi, zagania do pracy w domu, wyjścia ograniczone, ona zajęta dzieckiem, a wieczorem zmęczona, zasypia przy małym. Co wtedy? Ano najwygodniej foch, a foch o seks najprostszy, bo do lenistwa i braku odpowiedzialności trudniej się przyznać. A jak foch, to zwalnia się taki automatycznie z wszelkich starań. I tych z pomocą w domu, przy dziecku, i ze wspierania żony, i z budowania więzi z dzieckiem (co dla faceta nie jest łatwe, zdaję sobie z tego sprawę, wymaga trochę wysiłku). Czasami myślę, że dla faceta wygodne jest zwalenie wszystkiego na brak seksu, że on tego używa do wpędzenia żony w poczucie winy, o co bardzo łatwo, i dlatego ta spirala wzajemnej niechęci się nakręca.
                          • Ogarnia facet, ogarnia, nie bój się. Jeśli pani wyraźnie nie ma ochoty, bo uczucia przelała na dziecko - mimo, że mężczyzna naprawdę się stara - to powinna coś ze sobą zrobić. Badanie tarczycy, dobranie hormonów, powrót do pracy i kontaktów z dorosłymi ludźmi - cokolwiek. Oczekiwanie, że pan będzie czekał 2-3 lata aż normalne życie erotyczne powróci (bez gwarancji, że powróci!) jest utopijne.
                            Ja piszę z tej drugiej strony barykady. Uwierz, że poziom agresywnej frustracji jest tak zalewający, że trudno się zmusić do bycia miły, uprzejmym czy pomocnym. I z góry rozgrzeszam tych, którzy mieli skok w bok, bo w domu przez ładnych parę miesięcy było zero seksu bez żadnego sensownego (zdrowotnego) powodu.
                            • > Ogarnia facet, ogarnia, nie bój się. Jeśli pani wyraźnie nie ma ochoty, bo uczu
                              > cia przelała na dziecko - mimo, że mężczyzna naprawdę się stara - to powinna co
                              > ś ze sobą zrobić.

                              Klucz do problemu to ten szczegół: mimo że mężczyzna naprawdę się stara. Uważam, że kobieta w dwójnasób przelewa uczucia na dziecko (ze względów biologicznych, ale też emocjonalnych), gdy mężczyzna nie umie stanąć na wysokości zadania i raz: nie rozumie, że nastał moment zmian, dwa: zamiast się sprężyć, woli się sfochować. Nie stara się, nie pomoże, w zamian obrazi i wpędzi w poczucie winy. Myślę, że normalna kobieta nie przeleje WSZYSTKICH uczuć na dziecko, jeśli w tym wyjątkowym momencie życia będzie mogła polegać na swoim facecie, on wykaże, że rozumie, że mu zależy, że może być wsparciem. W moim pojęciu taka postawa faceta buduje, wzmacnia związek, a co za tym idzie poprawia też ten związek w zakresie seksu, bo zadowolona, mniej zestresowana kobieta z pewnością szybciej odzyska formę po porodzie, niż oglądająca albo wiecznie obrażoną minę, albo plecy męża przy komputerze.
                              • Piszesz tak, jakby normalne było, ze mężczyzna jest leniwy, ograniczony umysłowo i po prostu wredny. Zareczam Ci - tak wcale nie jest. Piszesz o facetach troche tak, jak kiedyś mężczyźni pisali o kobietach - ze trzeba nimi kierować bo biologia i natura zdeterminiowała, ze są kims mniej pojetnym od męzczyzn. To, co przezentujesz, to taki sam stereotyp, tylko odwrócony.
                                Większość znanych mi facetów, jeśli tylko nie zostali natychmiast odsunięci, bo dziecko uszkodza i w ogóle nic dobrze nie zrobia, bardzo się starała.
                                --
                                Mops i kot

                                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                • Najwyraźniej masz więcej szczęścia ode mnie, skoro znasz większość chętnych do pomocy mężczyzn. Ja znam sporo facetów, ktorzy uznają, że sprawą kobiet jest obsługa domu i dzieci. I nie dlatego, że żony ich odsuwały od czegokolwiek. Takie wynieśli wzorce z domu, a żony albo nie były dość zdeterminowane, albo też w domu była odsługująca matka i nie umialy od początku zmienić tego schematu.
                                  Wiem, że w młodym pokoleniu nieco to się zmienia, ale czytając dziesiątki wyznań młodych kobiet, których małżeństwa najwyraźniej albo przeżywają wielki kryzys, albo wręcz się rozpadają po przyjściu na świat dzieci, głównie dlatego, że tatuś nie może zaakceptować nowej sytuacji i zmobilizować się do nieco zwiększonego wysiłku na rzecz rodziny, czasami myślę, że to jeszcze nie to pokolenie. Tych relacji jest naprawdę bardzo wiele, wszystkie według podobnego schematu, często nawet nie o brak seksu chodzi, ale o brak odpowiedzialności ze strony tych młodych mężczyzn przyzwyczajonych do luźnego życia sprzed. Jedna z uczestniczek forum napisała, że jej partner po urodzeniu się dziecka systematycznie się od niej odsuwał, aż w końcu stwierdził, że on jeszcze nie przepracował żałoby po stanie kawalerskim i dlatego musi odejść. Ja tych historii nie wymyślam, ja o nich czytam niemal każdego dnia, czasami po kilka dziennie.
                                  • Czytasz po kilka dziennie, bo ludzie lubią sobie ponarzekać.

                                    Verdana bardzo, bardzo mądrze pisze, nic dodać, nic ująć.

                                    Notabene, ja jestem facetem w takim pełnopartnerskim związku, w dodatku bez dziadków do pomocy przy dzieciach - całość obsługi małolatów spadała (i spada) na nas dwoje. I wiesz co? Ja w ogóle nie zauważyłem tej "magicznej przemiany" mojej żony w matkę, którą tak chętnie zasłaniają się kobiety, żeby trochę zaniedbać męża i mężczyźni, żeby "uwolnić się" trochę od żony i dziecka. Razem wstawaliśmy w nocy, to nasz wspólny plan zajęć stanął na głowie, nie doszło do jakiejś gwałtownej polaryzacji i wbicia się w tradycyjne role. Oboje potrafimy się zająć dziećmi w pełnym wymiarze, odkąd żona przestała karmić piersią jesteśmy całkowicie wymienialni.
                                    I tak jak mówi Verdana (albo może "jako rzecze Verdana") te kilka miesięcy braku seksu po narodzinach potomka mijają jak z bicza strzelił gdy człowiek zasypia na stojąco i bierze równoprawny udział i opiece nad niemowlęciem (a nie tylko "pomaga").
                                    • Gdyby moja córka nie miala już ukochanego, zapytałabym, Mrugam_swiatlami, czy nie masz młodszego brata:)
                                      Jestem z pokolenia, ktorego dzieci wchodzą wlaśnie w dorosle życie. W moim pokoleniu znam 1 (słownie jedną) rodzinę, która funkcjonowała tak, jak piszesz, w partnerstwie. Tak funkcjonowali zresztą ich rodzice, tak funkcjonują ich dzieci. Nie słyszałam, by w którejkolwiek z tych rodzin (a jestem z nimi bardzo zżyta) ktoś narzekał na problemy seksualne. Niestety w pozostałych znanych mi rodzinach tak nie było, wśród znajomych, a nade wszystko na forach pisanych w koncu w miarę szczerze taki model też nie pojawia się często. Stąd wnioskowałam, że problem kryzysu po narodzinach dziecka jest częsty i dość typowo przebiega. Ale mam nadzieję, że się mylę, może faktycznie na forach nie piszą w ogóle prawie ludzie zadowoleni:)
                                      Gratuluję udanego związku, szczerze:) I mam wielką nadzieję, że może moim dzieciom tez sie tak trafi:)
                                      • Dzięki za gratulacje, faktycznie, nasz sposób funkcjonowania dla nas się sprawdza (17 lat stażu) ale zauważ, że dla wielu (wielu ematek zwłaszcza:-) byłby całkowicie nie do przyjęcia.

                                        Bo my naprawdę układamy sobie życie bez podziału na role. Czyli, moja żona nie oczekuje ode mnie, że będę w ramach urlopu remontował mieszkanie, nie uważa, że samochód to "zmartwienie chłopa", wie, że nie ma ostatniego słowa w sprawach dotyczących dzieci. Tymczasem większość facetów chyba woli tradycyjny podział ról, bo czują się swobodniej, natomiast większość kobiet czuje się bezpieczniej w roli żony i matki. My się nauczyliśmy żyć po swojemu, u nas działa, u innych wcale działać nie musi.
                                        • Gość: sebalda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.12, 15:08
                                          faktycznie, nasz sposób funkcjonowania dla nas się sprawd
                                          > za (17 lat stażu) ale zauważ, że dla wielu (wielu ematek zwłaszcza:-) byłby cał
                                          > kowicie nie do przyjęcia.

                                          ??? Idealny i sprawiedliwy układ miałby być nie do przyjęcie przez jakąkolwiek kobietę? Nie rozumiem. Dlaczego?
                                          • Gość portalu: sebalda napisał(a):
                                            > ??? Idealny i sprawiedliwy układ miałby być nie do przyjęcie przez jakąkolwiek
                                            > kobietę? Nie rozumiem. Dlaczego?

                                            Bo żaden układ nie jest idealny i sprawiedliwy. Nasz (znaczy, mój i żony) też nie, w perspektywie 17 lat wygląda to całkiem nieźle, ale bywały i bywają przecież aspekty i okresy w których jedna osoba jest dużo bardziej "dociążona" niż druga. Po prostu nie robimy żadnych bilansów, a wszystko między sobą na bieżąco dogadujemy i póki co, obie strony są zadowolone.
                                            • > Gość portalu: sebalda napisał(a):
                                              > > ??? Idealny i sprawiedliwy układ miałby być nie do przyjęcie przez jakąko
                                              > lwiek
                                              > > kobietę? Nie rozumiem. Dlaczego?

                                              Bo typowo DOPASOWANIE się do typowych potrzeb kobiety przez mężczyznę to jego psia powinność, a oczekiwanie że kobieta się dopasuje to patologia jak mi tu obok w wątku jedna pani wykłada (problem i jest że myślicie że wam się coś w związku należy).
                                              Po urodzeniu dzieci ten rozdźwięk jeszcze sie tylko pogłębia.
                                              Mamy zaburzone postrzegani epotrzeb obu stron jak w ironicznym żarcie:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132555466,,Co_musi_facet_a_co_kobieta_.html?v=2

                                              --
                                              Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
                                    • "te kilka miesięcy braku seksu po narodzinach potomka mijają jak z bicza strzelił gdy człowiek zasypia na stojąco i bierze równoprawny udział i opiece nad niemowlęciem (a nie tylko "pomaga"). "

                                      Zgadzam się. Przy równym udziale i psychicznym i fizycznym w opiece nad dzieckiem - oczekiwania i potrzeby co do seksu zrównują się:)
                                      --
                                      wreszcie mogę się przyznać
                                  • "Najwyraźniej masz więcej szczęścia ode mnie, skoro znasz większość chętnych do pomocy mężczyzn. Ja znam sporo facetów, ktorzy uznają, że sprawą kobiet jest obsługa domu i dzieci. I nie dlatego, że żony ich odsuwały od czegokolwiek. Takie wynieśli wzorce z domu, a żony albo nie były dość zdeterminowane, albo też w domu była odsługująca matka i nie umialy od początku zmienić tego schematu.
                                    Wiem, że w młodym pokoleniu nieco to się zmienia, ale czytając dziesiątki wyznań młodych kobiet, których małżeństwa najwyraźniej albo przeżywają wielki kryzys, albo wręcz się rozpadają po przyjściu na świat dzieci, głównie dlatego, że tatuś nie może zaakceptować nowej sytuacji i zmobilizować się do nieco zwiększonego wysiłku na rzecz rodziny, czasami myślę, że to jeszcze nie to pokolenie."

                                    Dokładnie tak jest. Takie są właśnie statystyki. Trzeba całego pokolenia, na wyraźne zmiany. Nasze dzieci będą miały już inny model związków i podziału rodzinnych obowiązków.
                                    --
                                    wreszcie mogę się przyznać
                              • "Uważam
                                > , że kobieta w dwójnasób przelewa uczucia na dziecko (ze względów biologicznych
                                > , ale też emocjonalnych), gdy mężczyzna nie umie stanąć na wysokości zadania i
                                > raz: nie rozumie, że nastał moment zmian, dwa: zamiast się sprężyć, woli się sf
                                > ochować. Nie stara się, nie pomoże, w zamian obrazi i wpędzi w poczucie winy. M
                                > yślę, że normalna kobieta nie przeleje WSZYSTKICH uczuć na dziecko, ..."

                                Ja nieśmiało chciałabym zwrócić uwagę, że "przelewanie uczuć (wszystkich czy niewszystkich) na dziecko może w ogóle nie mieć znaczenia w omawianym problemie. Znam wiele kobiet, które uczuć do dziecka uczą się długo i brak zainteresowania seksem, bynajmniej nie wynika z przelanych uczuć z mężczyzny na dziecko, a zupełnie z innych powodów, np. :poczucia osamotnienia, zagubienia, presji społecznej na bycie "matką, której instynkt macierzyński każe pałać miłością do dziecka od pierwszych sekund życia". Często jest tak, że matka dziecka najchętniej zamieniłaby się rolami z ojcem dziecka, który nie ma obolałego krocza i wszystkich wnętrzności, przez wiele miesięcy po porodzie; nie ma pogryzionych sutków, nie na nim wywierana jest presja na bycie "matką jak należy" i w takiej sytuacji - gwarantuję własną osobą i dziesiątkami kobiet mi znanych - też by miała wielką ochotę na seks. Wystarczyłoby na kilka tygodni zamienić się rolami. Jest to na razie niemożliwe (w naszej kulturze, choć zmienia się na lepsze) i kobieta po porodzie nie jest w stanie prowadzić takiego życia, jak mężczyzna, nie idzie rano do swojej znajomej pracy, nie wraca z niej stęskniona do domu, mając ochotę na seks, bo przez całą dobę jest obarczona odpowiedzialnością za dziecko. Wymiar tej odpowiedzialności i jej aspekt fizyczny (karmienie, bawienie, dbanie) może skutecznie odbierać ochotę na aktywność jakąkolwiek. Nie tylko seks. I wcale nie musi być to od razu depresja. Może być to zwyczajna fizjologiczna reakcja organizmu na zmiany i fizyczne i w sferze psychiki (niewyspanie, początkowe zagubienie w roli matki, niepewność, strach, zmęczone, obolałe ciało itp.itd.). Gwarantuję, że tak jak pisze Sebalda, udzielone wsparcie przez mężczyznę, który wykazałby dobrą wolę, by z barków matki zdjąć choć część tych konsekwencji "bycia matką" - zaoowocowałoby chęcią na seks u kobiety. Bo moim zdaniem argument: "mężczyzna odchodzi na boczny tor, bo kobieta przelewa uczucia na dziecko" - jest przeceniany.
                                --
                                wreszcie mogę się przyznać
                                • Gość: sebalda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.12, 15:02
                                  Fizia, nie masz pojęcia ilu facetów napisałoby Ci zaraz, że przesadzasz, że przecież siedzisz cały dzień w domu, ileż możesz mieć pracy? Że siedzenie w domu z dzieckiem to bajka po prostu, masa wolnego czasu, spokój, sama radość. On idzie do pracy i musi walczyć o dobrobyt, Ty TYLKO zajmujesz się dzieckiem, a jak on wraca z pracy to czasami jeszcze obiad nie gotowy. Co Ty robiłaś cały dzień???? I jeszcze te argumenty: przecież są pampersy, pralki automatyczne, zmywarki. Normalnie w głowach się teraz przewraca babom, że narzekają i że ośmielają się twierdzić, że są zmęczone.
                                  • "Fizia, nie masz pojęcia ilu facetów napisałoby Ci zaraz, że przesadzasz, "

                                    To, że faceci by to pisali, to pół biedy. Przerażający jest fakt, że dołki pod sobą kobiety kopią same sobie. Chyba dlatego, że taki inny model życia, takiej Nowej Matki Polki a nie tej Matki Polki znanej nam od pokoleń, deprecjonował i podważał sens życia prowadzonego przez dotychczasowe pokolenia kobiet. I od tych kobiet właśnie usłyszysz "no jak to? Mąż wraca z pracy a ty mu nawet nie podasz obiadu?"
                                    --
                                    wreszcie mogę się przyznać
                                    • A co jest złego w podaniu mężowi ciepłego obiadu gdy wraca po pracy (gdzie na pewno nie wypoczywał tylko ciężko pracował na rodzinę w tym na kremy ujędrniające dla mamusi i pieluchy dla dziecka)?
                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/9niczlo86tc9kd6u.png
                                      • "A co jest złego w podaniu mężowi ciepłego obiadu gdy wraca po pracy (gdzie na pewno nie wypoczywał tylko ciężko pracował na rodzinę w tym na kremy ujędrniające dla mamusi i pieluchy dla dziecka)? "

                                        Nie ma nic złego, jeśli robisz to z własnej, nieprzymuszonej woli. Dużo złego - jeśli robisz to pod presją i naciskiem (a te mogą iść z różnych stron).
                                        --
                                        wreszcie mogę się przyznać
                                        • fizia-kulawa napisała:
                                          > Nie ma nic złego, jeśli robisz to z własnej, nieprzymuszonej woli. Dużo złego -
                                          > jeśli robisz to pod presją i naciskiem (a te mogą iść z różnych stron).

                                          To bardzo interesujący i charakterystyczny paradoks praw rzekomego równouprawnienia.

                                          Panie cały czas przyzwyczają panów że będą spełniać ich oczekiwania o ile będą same miały na to ochotę. O dopasowywaniu do nich się zapomnijmy nawet. Oczywistość. Bo inaczej to patologia.
                                          Ale jak panowie się już do tego przyzwyczają symetrycznie i podobnie nie mają akurat ochoty akurat spełniać oczekiwań pań w zakresie ich potrzeb domowych i rozdzinnych i się dopasowywać to panie przecierają oczy i otwierają usta ze zdumienia jak można być takim podlecem.
                                          A o nacisk i presję na nich zadba wtedy i tak już sąd i komornik.

                                          --
                                          Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
                                        • Tak samo można powiedzieć o mężczyznach - super, że zarabiają na rodzinę, ale niestety źle jeśli robią to pod czyjąś presją.
                                          --
                                          http://www.suwaczki.com/tickers/9niczlo86tc9kd6u.png
                                          • > Tak samo można powiedzieć o mężczyznach - super, że zarabiają na rodzinę, ale n
                                            > iestety źle jeśli robią to pod czyjąś presją.
                                            Zgadam się całkowicie.

                                            Ale w tym przypadku presja to "weź drugi etat bo potrzebujemy nowych mebli do pokoju dziecinnego" albo "poszukaj lepiej płatnej pracy, nawet jeśli lubisz aktualną, bo ja wolę zajmować się domem". Zwykła konieczność zarabiania w celu dostarczenia sobie i dzieciom środków do życia to taka powiedziałbym, presja okoliczności, a nie czyjaś.

                                            • mrugam_swiatlami napisał:
                                              > alną, bo ja wolę zajmować się domem". Zwykła konieczność zarabiania w celu dost
                                              > arczenia sobie i dzieciom środków do życia to taka powiedziałbym, presja okolic
                                              > zności, a nie czyjaś.

                                              Rzekome okoliczności zależy od oczekiwań które jedna ze stron zwykle kobieta w tej dziedzinie ma większe.
                                              To charakterystyczna feministyczna retoryka.
                                              Nigdy nie nazywać swoich babskich wyższych znacznie oczekiwań po imieniu ale wykrętnie sugerować zewnętrzny imperatyw "wspólnych obowiązków" czy "presja okoliczności" do którego facet ma się dopasować. Ale tak by nie oczekiwał broń boże niczego w zamian w sferach gdzie on ma wyższe oczekiwania.

                                              Większość facetów to łyka jak gęsi kluski.

                                              --
                                              Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
                                              • No nie piernicz internetowy kolego, że powinność postawienia przed własnym dzieckiem talerza z obiadem i opłacenie czynszu za mieszkanie, w którym to dziecko z tobą mieszka to feministyczna retoryka.

                                                Jeśli partner(ka) ma oczekiwania, którym sprostać nie chcesz (czy to coroczne wakacje na Dominikanie, czy też seks analny) to albo się z nim/nią nie wiążesz, albo rozbieżności rozpracowujesz i dochodzicie do czegoś, albo w ostateczności się rozstajecie. Tymczasem zarówno mężczyźni i kobiety lubią prezentować postawę, zgodnie z którą związek to taki "skok na kasę" - wchodzimy w najkorzystniejszy możliwy dla nas układ i dalej walczymy, żeby wyrwać więcej. Po liczbie rozwodów wnoszę, że to nie jest najlepszy sposób na życie.
                • verdana napisała:

                  > Nie ma takiej siły - rozmawiałam z paroma facetami. Teoretycznie facet nawet ro
                  > zumie, dlaczego zonie się nie chce, natomiast na poziomie biologicznym odmowa s
                  > eksu, to że musi prosić i przekonywać, jest dla niego jednoznaczną forma komuni
                  > katu "nie podobasz mi sie juz, nie chcę z tobbą spać, nie jesteś już dla mnie a
                  > trakcyjny". Tego nie da sie tak zwyczajnie "przeskoczyć".
                  > Myslę zresztą, ze gdyby przez trzy lata kobieta musiała wspierać faceta, ktory
                  > odmawiałby seksu, bo nie ma ochoty, to też czulaby się odrzucona, niezaleznie o
                  ...

                  Święte słowa.
                  Zaczynam się zastanawiać czy jesteś mężczyzną, czy idealną kobietą, która poza zrozumieniem własnej płci pokusiła się również o próbę zrozumienia męskiego punktu widzenia?
                • Teoretycznie facet nawet ro
                  > zumie, dlaczego zonie się nie chce, natomiast na poziomie biologicznym odmowa s
                  > eksu, to że musi prosić i przekonywać, jest dla niego jednoznaczną forma komuni
                  > katu "nie podobasz mi sie juz, nie chcę z tobbą spać, nie jesteś już dla mnie a
                  > trakcyjny". Tego nie da sie tak zwyczajnie "przeskoczyć".

                  Przez kilka lat czytałam wątki facetów, którym żony nie dają. Jest wręcz przeciwnie:-) Instynkt obronny meżczyzn nie dopuszcza do świadomości faktu, że zwyczajnie wina leży po ich stronie:-) Uważają, że wina polega na tym, że żona jest seksualną słabizną awentualnie "pochodzi z toksycznej rodziny", "znalazła frajera, zrobiła dziecko i nie chce się starać" (tak jakby przed ślubem była demonem seksu). To kobiety winią w pierwszej kolejności siebie, swoją atrakcyjność...

                  > I nie chodzi tu o nacisk, aby kobieta była swietna w łóżku, tylko aby po prostu
                  > w nim była:)

                  Tak twierdzą tylko ci, którzy seksu nie mają wcale:-) Jeśli żona już zaczełaby rozkładać nogi to nagle panowie zaczynają się robić wymagający:-)

                  > Kobieta, która nie ma ochoty na seks przez dłuższy czas, a kocha meża, powinna
                  > mieć jednak jakąś refleksję, ze można cos zrobic dla własnego faceta, nawet jak
                  > jej się nie chce.

                  Oczywiście, że powinna dbać o szczęście męża. Tak samo jak i facet powinien myśleć o szczęściu żony. Problem polega na tym, że "rozkładanie nóg" nie rozwiązuje tego problemu:-)
                  Dlaczego? Bo facet do tego się przyzwyczai, bedzie chciał coraz to więcej. Przez miesiąc będzie się cieszył, że wogóle ma seks np. raz na tydzień, po miesiącu będzie go to już nudziło, będzie oczekiwał coraz to większych "poświęceń". Kobieta będzie mieć coraz to bardziej tego dość... Seks będzie jawił jej się jako przykry obowiązek a nie przyjemność.

                  Myśle, że jedyna szansa na rozwiązanie tego problemu "na stałe" to działanie z drugiej strony- zastanowić się, "jak zostać atrakcyjnym facetem, żeby żona miała na mnie ochotę". I niestety trzeba zacząć od uświadomienia sobie, że problem nie leży po stronie żony (no chyba, że jest to kwestia choroby bo i tak się zdaża) tylko właśnie męża. Czyli dbanie o atrakcyjność, niezależność, podtrzymywanie napięcia w postaci zazdrości czy chociażby samą jakość tego seksu.

                  Wyobrażasz sobie, że mąż regularnie przez 30 lat zmusza się do seksu z zoną, choć ta wydaje mu się nieatrakcyjna? Powinien to robić? A może to pani byś doradziła, żeby coś z sobą zrobiła?

                  > Myslę zresztą, ze gdyby przez trzy lata kobieta musiała wspierać faceta, ktory
                  > odmawiałby seksu, bo nie ma ochoty, to też czulaby się odrzucona, niezaleznie o
                  > d powodów.

                  Oczywiście, że nie ma przymusu:-) To jest pierwsza rzecz od której trzeba zacząć. Uświadomić sobie, że związek nie jest obowiązkiem (bez zwalania na dobro dzieci). Tylko z tego powodu, że jeśli coś jest obowiązkiem to staje się nieprzyjdemne i traci na wartości...

                  --
                  Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                  • zakletawmarmur napisała:
                    > Oczywiście, że powinna dbać o szczęście męża. Tak samo jak i facet powinien myś
                    > leć o szczęściu żony. Problem polega na tym, że "rozkładanie nóg" nie rozwiązuj
                    > e tego problemu:-)
                    > Dlaczego? Bo facet do tego się przyzwyczai, bedzie chciał coraz to więcej. Prze
                    > z miesiąc będzie się cieszył, że wogóle ma seks np. raz na tydzień, po miesiącu
                    > będzie go to już nudziło, będzie oczekiwał coraz to większych "poświęceń". Kob
                    > ieta będzie mieć coraz to bardziej tego dość... Seks będzie jawił jej się jako
                    > przykry obowiązek a nie przyjemność.

                    No tak, ciekawe myślenie Zaklęta. Bedzie chciał wiecej i wiecej i dawanie nie rozwiązuje sprawy :)
                    Przypominają mi się fagmenty wspomnień wygłodniałych ludzi z obozów koncentracyjnych którzy mieli dziką radość z pajdy chleba, chudej zupy i znalezionego ziemniaka.
                    A po co dawać im więcej skoro można dać mniej a i tak będą pracować?
                    --
                    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
              • sebalda napisała:

                > Nie, facet nie ma rezygnować, ale wykazać odrobinę zrozumienia i cierpliwości,
                > ma też zamiast się obrażać, dać w tym momencie kobiecie maksimum wsparcia. Bo o
                > brazić się najłatwiej, trudniej wysilić się, pomóc, odciążyć, zadbać też o dobr
                > e samopoczucie kobiety, a nie myśleć tylko o swoim odrzuceniu, skupiać się na s
                > obie.
                > Czy masz ochotę na seks z facetem obrażonym, sfochowanym? Czy raczej łatwiej si
                > ę otworzyć na kogoś, kto dba o Ciebie i dziecko, często Cię przytula, stara się
                > odciążyć Cię od obowiązków, ogólnie widać, że jest nastawiony na Ciebie, a nie
                > wyłącznie skupiony na odrzuceniu, czyli na sobie?
                > To takie banalne, jak Ty ze mną jak z człowiekiem, to i ja z Tobą jak z człowie
                > kiem.

                dokładnie, dodam że dla mnie taki obrażony laluś to po prostu emocjonalny gó...arz i tyle.
            • Nie, tylko spróbować znowu trochę pouwodzić jak za czasów narzeczeńskich - to znaczy zdając sobie sprawę, że nie zawsze to uwodzenie da skutki. No i myślę, że sama świadomość, że to nie jest odrzucenie jego, tylko ogólny brak pociągu do seksu, może pomóc. Nie rezygnowałabym z seksu na 2-3 lata, tylko miała świadomość, że ten seks na początku może inaczej wyglądać, że trzeba się siebie na nowo nauczyć, bo nawet mapa erotyczna ciała może się zmienić.
              --
              Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
              Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
      • Albo sama jest kochanką, że pożal się Boże. Albo sie nie dobrali. Jedyna sensowna odpwoiedź - poszukaj przyczyny nieudanego pozycia.
    • Gość: zulu IP: *.play-internet.pl 24.02.12, 02:02
      babka ma pewnie za bardzo rozjebaną pizdę
    • Kim jest ta blond lampucera prowadząca program? To ktoś z forum?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/9niczlo86tc9kd6u.png
    • A mozna nie miec?wyrazy wspolczucia
      --
      “Mój takie bajki opowiadał piąte razy w miesiącu.Auto okazało się mieć na imię Kasia“ by wioskowy_glupek
      • A co jeśli to facet miesiącami unika seksu z kobieta? Na początku wiadomo polog, obolale piersi, niewyspanie, ... Ale co jeśli mijają miesiące, kobieta wróciła już do formy, odstawila dziecko od piersi, jest dość atrakcyjna (wprawdzie nie tak jak przed ciąża ale nie jest złe) a facet unika seksu. Jak to wytłumaczyć?
    • Gość: zulu IP: *.play-internet.pl 25.02.12, 16:27
      trzeba się ru... i koniec: ch... i pi... są od tego, i ku... w burdelach
    • Witam wszytkie Panie.
      Wypowiadam się jako facet. Facet, który poznał dziesiątki kobiecych tajemnic. Tajemnic, o których nie mówiły własnym facetom. A co robić, żeby mieć dobry sex? Często jedynym wyjściem jest zmiana partnera. Są mężczyźni niereformowalni, pozbawieni nutki sexualności, erotyzmu. Jednak jeśli czujesz się dobrze przy swoim facecie, macie wspólne plany, to jednym z rozwiązań może być facet do towarzystwa. Oczywiście jeśli kobieta zauroczona robieniem swojej własnej kariery nie ma wcale faceta, to tym bardziej może zainteresować się tematem. Proszę o dyskusję, co sądzicie o facetach do towarzystwa. Co mogą zaoferować, możecie sie dowiedzieć na www.men4you.pl
    • Gość: Piotr IP: *.play-internet.pl 01.03.12, 13:51
      To rozwiazuje caly problem.

      Po prostu dobieram dziewczyne ktora robi to na co mam ochote .

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.