A ja z moją Panią (nie żoną) tak postępuję. Wpadłem w związek z całą siłą uczucia i nadziei. Okazało się po jakimś czasie, że ona sama nie wie czego chce i co jakiś czas kończy. Za pierwszym razem bolało jak diabli, za drugim mniej, za trzecim przestało. Wiem, że ona nie ma nikogo. Moja miłość do niej stanęła jakby za parawanem. I z całą premedytacją spotykam się z nią, kiedy ona zechce. 1-3 razy w miesiącu. Doprowadzam do seksu, do miłego spędzania czasu. Czasami gdzieś wyjdziemy. I jak ją opuszczam, to zajmuję się sobą, a o niej nie myślę. "Kocham ją", ale jej postępowanie spowodowało taką a nie inną zmianę we mnie. Może, jak się zdecyduje, to będziemy razem. Chyba, że znajdę kogoś innego i wtedy wierzcie mi, że bez żalu pożegnam tę dziwną kobietę. Czy coś ze mną dzieje się niedobrego ?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.