IP: *.acn.waw.pl 20.08.01, 21:49
Mam 26 lat. Jestem w stałym związku od pięciu lat. Wcześniej byłam kilka razy
związana zmężczyznami, raz krócej raz dłużej. Ten ostatni (37 lat) jest
pierwszym z którym zamieszkałam (w zasadzie od początku). Jesteśmy dobrana
parą, mamy wspólne zainteresowania i powaznie myślimy o przyszłości i w
zasadzie nie byłoby problemu gdyby nie seks.
Pomimo różnicy wieku, to ja mam większe doświadczenie seksualne. On rozpoczął
współzycie późno i miał chyba przede mną ze dwie partnerki. Do tego dochodzi
jeszcze kontekst wychowania. Ja- w rodzinie zdrowo traktującej sferę intymną
między ludźmi, on - w środowisku katolickim rozpatrującym te sprawy w kategorii
grzechu (bo przecież mieszkamy bez ślubu).
Problemów jest kilka. Przed wszystkim to ja jestem inicjatorką naszych zbliżeń,
nie zawsze zresztą mi się to udaje, bo on często jest zmęczony. Po drugie, jak
już do stosunku dochodzi on ma problem z osiągnięciem orgazmu (tzn. już coraz
częściej mu się to udaje, opracowaliśmy technikę ze złączonymi udami opisywaną
przedz Pana Doktora w którymś z postów), ale najchętniej reflektuje na seks
oralny, który dostarcza mu najintensywniejszych wrażeń (jednak doprowadzenie go
do takiego orgazmu wymaga ode mnie dużo wysiłku). Ja równiez osiągam jedynie
orgazm łechtaczkowy, zresztą bardzo szybko i doznania są bardzo intensywne.
Klasyczny stosunek nie sprawia mi w zasadzie żadnej przyjemności...
Dodam na koniec, że kiedyś, kilka lat temu miałam "jednorazową" przygodę z
pewnym Francuzem i tej nocy nie zapomnę do końca życia, kilka orgazmów na raz,
już sama nie wiem czy łechtaczkowych czy pochwowych, w każdym razie rewelacja!
Nie wiem czy to porównanie nie rzutuje trochę na ocenie mojego obecnego pożycia.
Proszę o opinię. Wiem, że przedstawiłam wiele problemów, ale liczę na jakąś
syntetyczną odpowiedź.
  • andrzej.depko 21.08.01, 17:40
    W bardzo wielu związkach przeszłość seksualna jednego z partnerów rzutuje na
    jakość kontaktów seksualnych. Twoje dotychczasowe doświadczenia seksualne są
    pozytywne. W obecnym związku występują nierównomierność potrzeb seksualnych
    oraz różnica w pobudliwości seksualnej. Kultura seksualna ( w sensie otwartości
    na sprawy seksu, wyobraźni seksualnej i sprawności technicznej ) Twojego
    partnera jest na niższym poziomie niż Twoja. Stąd u Ciebie pojawiają się
    pierwsze objawy dyskomfortu. Myślę, że partner Twój wymaga terapii pod postacią
    reedukacji seksualnej.
  • Gość: Mysz IP: *.waw.cdp.pl 21.08.01, 17:48
    Mam w takim razie pytanie, na czym taka terapia polega i w jaki sposób
    zasugerować partnerowi o jej konieczności?
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 15:30
    Z wlasnego doswiadczenia radze Ci zostaw tego faceta. On sie juz nie
    zmieni.Temperament dziedziczymy tak jak kolor oczu :)Ty bedzuesz chciala wiecej
    i wiecej, bo niedlugo, po 30stce wejdziesz w ten okres, a Twoj partner bedzie
    caly czas zmeczony. Po co sie meczyc w takim zwiazku? Mam podobnego meza.I
    niestety albo masturbuje sie , albo szukam kochanka. Wybor nalezy do Ciebie.A
    Pan doktor ? Prosze nie opowiadac o reedukacji sekualnej...to zalosne w jej
    przypadku.
  • Gość: Mysz IP: *.waw.cdp.pl 22.08.01, 15:46
    Viki, nie załamuj! Ja go kocham i odpowiada mi pod wszystkimi innymi związkami.
    Serio uważasz, że nic się nie da z tym zrobić? Szczerze mówiąc decyzję o ślubie
    odwlekam z premedytacją, bo w tym momenice nie jestem pewna czy mogłabym mu być
    wierna...
    Dlaczego ty wyszłaś za swojego męża?
  • sarastro 22.08.01, 18:15
    Czytam i własnym oczom nie wierzę! Dlaczegóż to pan doktor zajmuje tak
    jednoznaczne stanowisko??? Partner ma mniejsze potrzeby seksualne, więc
    potrzebna jest mu terapia. A dlaczego niby nie jest potrzebna terapia tej
    rozwiązłej panience, która nie umie już normalnie kochać? Ciekawe, czy jej
    partner w ogóle wie o tym, z iloma panami jego ulubienica zażywała rozkoszy...
    Skoro podchodzi do sprawy po chrześcijańsku, to chyba nie ucieszyłoby go to.
    Oczywiście sprawa podejścia do seksu jest indywidualną i osobistą rzeczą
    każdego. Jednak stanowisko pana doktora - tak jednostronne - jest moim zdaniem
    nie do przyjęcia.
    Nawiasem mówiąc, wątpię w ogóle w to, czy niejaka "Mysz" jest kobietą. Mi to
    wygląda na wyrostka-onanistę, podszywajacego sie pod kobietę.
  • Gość: mikado IP: 213.25.31.* 25.08.01, 19:45
    Szkoda słów. Jak nic, krzyżowiec-moralizator...
    A kto niby w tym związku osiąga orgazm tylko w przypadku oralnym?
    A może chcesz rozpocząć jakiś własny wątek?
  • Gość: amico IP: *.ds.uj.edu.pl 25.08.01, 20:39
    nawiazujac do podanej w dyskusji stastyki, że 87% mezczyzn to rzemieslnicy
    ciesze sie ze chyba naleze do tej drugiej grupy. choc tak naprawde to nie wiem
    jak jest naprawde widze po mojej partnece ze sprawiam jej olbrzymia
    satysfakcje. sam tez nie moge narzekac, bo dobrzlismy sie pod wzgledem
    wspolzycia wysmienicie gdyz jej oczekiwania sa wlasciwie takie same jek moje.
    swoja droga nie wiem jak to jest gdy oczekiwania partnerow sa rozne bo bylem
    kiedys w takim zwiazku i wspolczzuje ci myszo
    pozdrawiam
  • Gość: Stefi IP: *.unice.fr 27.08.01, 13:46
    Panienko, czy Ty wiesz czego chcesz? Jesli zycia we dwoje z kochanym
    mezczyzna to musisz go zaakceptowac takim, jaki jest.
    Jesli najwazniejsze dla Ciebie jest przezywac kilka orgazmow w nocy,
    szukaj ich gdzie indziej.
    A Pan Doktor... jakim cudem sie Pan znalazl na tym forum!!!!Czy Pan w
    ogole wie o czym mowi, radze zaczac
    studia na nowo, ale jakies inne.
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 23.08.01, 11:28
    Dlaczego wyszłam zamąż?Z miłości.Zresztą to nie był moj 1 mąż.Teraz jestesmy
    zgodnym, w miarę ,zgodnym małżenstwem.Ale seks w wykonaniu mojego obecnego meza
    zawsze był na 3(skala od 1 do 5).Wiesz Mysz, musisz sie z tym pogodzic, ze z
    kochankami, to jak z z wygraną na loterii... :)Po prostu sa meżczyzni dla
    ktorych seks jest sztuka i do niego wlasnie w ten sposob podchodza.Pozostali
    faceci, a jest ich tak ok 87%,(haha)sa zwyklymi rzemieslnikami.Moja rada -
    zostaw swojego partnera.Z tego co mowisz, masz duże potrzeby seksualne, a Twoj
    chlopak jest niczym dziecko we mgle.Szkoda Twojego czasu.On sie juz nie zmieni.
    Moj maz jest ode mnie mlodszy o 5 lat, a Twoj parner starszy od
    Ciebie.Temperament jak kolor oczu - dziedziczymy.:))))))
    Pa Pozdrawiam
  • Gość: Mysz IP: *.waw.cdp.pl 23.08.01, 11:51
    Nurtuje mnie zatem jeszcze jedna kwestia, czy Twój mąż jest świadomy Twojej
    oceny jego dokonań seksualnych?
    Ja nie jestem pewna czy mój partner zdaje sobie sprawę z moich odczuć. Wie z
    pewnością, że chciałabym to robić częściej, ale kwituje jakimś żartobliwym że
    jestem "niewyżytym dzieciakiem". Ale przy zbliżeniach doprowadza mnie do
    orgazmu, jest fajnie, więc myśle, że on problemu nie widzi.
    Kilkakrotnie dawałam mu do zrozumienia, że jeżeli nie będzie mi okazywał
    zainteresowania to poszukam go gdzie indziej, ale jestem przkonana, że to
    odebrał też jako dobry żart.
  • Gość: rico IP: 195.136.25.* 23.08.01, 11:53
    Viki-to żałosne jakie masz podejście do życia! Jesteś typową egoistką, która
    myśli łechtaczką a nie rozumem. Jak to możliwe, że seks aż tak bardzo zasłonił
    ci widok na życie. Czy mężczyzna to według ciebie tylko sprawny i sztywny
    członek i tylko to sie u niego liczy? A charakter? Zastanawiam się czy ty
    wogóle kochasz swego męża i czy wiesz co to jest miłość. Nie ma to jak rozstać
    się z partnerem bo nie może doprowadzić kobiety do 4 orgazmów w ciągu nocy.
    Seks jest ważną sferą w życiu człowieka ale żeby namawiać kogoś do zmiany
    partnera bo mu truszeczkę "nie pasuje" w łóżku to obrzydliwy egoizm. Poczytaj
    sobie list wyżej, tam Sarastro wyraża się podobnie do mnie. Życzę więcej rozumu
    w głowie a mniej seksualno-kurewskiego podejścia do życia.
  • Gość: Ona IP: *.waw.cdp.pl 23.08.01, 12:20
    Mam nieodparte wrażenia, że wypowiedzi chłopców tchną urażoną męską dumą. Oto
    spotkali się z kobitkami, które mają wymagania seksualne, które chcą seksem się
    cieszyć i miec z tego przyjemność. Toz to niebywałe, żeby kobiety domagały sie
    TAKICH RZECZY! Nie można winić faceta za to, że jest słaby w łózku, bo się
    zestreuje i w ogóle nic z tego nie wyjdzie!
    A tak na poważnie, to nie zgadzam się z Viki co do rady "zostaw go", bo
    wiadomo, nie samym seksem człowiek żyje. Mysz napisala, że na pozostałych
    gruntach w związku jest o.k., więc rada jest przesadzona. Nie zgadzam się
    również z panami zabierającymi w tej sprawie głos i mówiącymi o "seksualno-
    kurewskim" podejściu do życia. Trochę ogłady Panowie!
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 11:14
    Mysz, czy wiesz, ze moj maz tez mysli , iz ja zartuje mowiac, ze znajde sobie
    innego do "tych" spraw.To moje , wydawac by sie bylo, dziwne przeslanie ma
    Ciebie Myszko ostrzec przed niezbyt ciekawym zyciem sekualnym w malzenstwie. Z
    moim mezem zawsze mam orgazm.Niestety nie jest on wirtuozem w łozku.Nie bede
    powtarzac na jakie kategorie dziele mezczyzn.Zreszta oni tez nas dziela
    podobnie.A teraz uwaga do Rico:-Wiesz, TY sobie na charakter patrz do woli u
    swojej partnerki.A ja kocham sie kochac i szukam u swojego partnera rowniez
    innych walorow.Po prostu RICo róznimy sie.
    A glos kobiecy niby SARAcoś-NO COZ, PODEJRZEWAM, ZE TA OSOBA MOZE TRAKTOWAC
    WSPOLZYCIE JAKO DOPUST BOZY.Ja kocham inaczej.
    Pozdrawiam Cie Myszko, pa
  • Gość: Xena IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 11:54
    Rico, strasznie agresywny jest twoj post i nie bardzo rozumiem, dlaczego
    obrzucasz Vikę inwektywami. Ona po prostu pisze o swoich - niezaspokojonych -
    potrzebach - i w tym momencie nieistotne jest, jakiej sfery życia dotyczą,
    istotne jest tylko to, że stanowią przyczynę frustracji. Dlaczego, gdy kobieta
    twierdzi, że najważniejsze dla niej u mężczyżny są inteligencja, troskliwość
    czy poczucie humoru, to wszyscy kiwają z aprobatą głowami, a jak któraś coś
    niebacznie wspomni o niezrealizowanym temperamencie seksualnym i o tym, że
    partner nie satysfakcjonuje jej w łózku, to musi się nasłuchać niewybrednych
    uwag o swojej rozwiązłości i kurewstwie. Chryste, przecież nie tylko wspólne
    zainteresowania czy dopasowanie intelektualne - ale seks także!!!! - stanowią o
    jakości związku! A śmiem podejrzewać, że własnie nieudane pożycie seksualne
    (czyt. nie dopasowane do indywidualnych potrzeb) w największym stopniu
    zmniejsza subiektywne poczucie zadowolenia ze wspólnego życia. Vika jest dość
    bezwzględna w tym, co pisze - czy nie przyszło Ci do głowy, Rico, że owa
    bezwzględność i stanowczość wynika z jakichś ważkich powodów? Może właśnie z
    poczucia przegrania życia, z tego, że jest zmuszona do tkwienia w związku z
    mężczyzną, dla którego jej potrzeby się nie liczą. Te potrzeby są akurat natury
    seksualnej - a czy gdyby chodziło o to, że nie może podyskutować z mężem o
    Prouscie czy filozofii Hegla, bo mąż woli się umówić z kumplami do pubu na
    wspólne oglądanie trzecioligowego meczu przy kufelku piwa, byłbyś dla Viki
    bardziej wyrozumiały? Przecież to nonsens. Powinieneś byc mniej radykalny w
    sowich ocenach. Rozsądek to ważna cnota, niestety nie wszystkim, jak widać,
    jest dana.
  • Gość: zulu IP: *.regionet.pl 24.08.01, 15:10
    Panowie czują się bezpieczni w swoim swiatku zbudowanym z teorii że tylko oni
    mają duże potrzeby seksualne. Nie lubią gdy się im burzy ten ich swiatek.

    Myszko, myśle że to będzie bardzo krzywdzące dla Twojego faceta jeśli z nim
    zostaniesz i jednocześnie poszukasz sobie kochanka. Nikt nie zasługuje na taki
    brak szacunku, więc jesli rzeczywiście seks jest dla ciebie aż tak ważną sprawą
    to uczciwiej będzie jesli go zostawisz i dasz mu w ten sposób szansę poznania
    kobiety o mniejszym temperamencie, którą będzie w stanie zaspokoić, która
    będzie lojalna i wierna.
    Jeszcze raz powrarzam: nikt nie zasługuje na to aby go zdradzać, a już na pewno
    nie człowiek którego podobno kochasz. W porządku z ciebie babka ale nie
    zdradzaj go bo to swinstwo ponad miarę.
  • Gość: Aaron IP: 213.25.31.* 25.08.01, 20:42
    Podpisuję się obydwiema ręcamy. Faceci są z definicji niereformowalni
    (żadne "reedukacje" tu nie pomogą). No i przekonani o swojej doskonałości.
    Czemu tak piszę? Bo też jestem facetem i straciłem wspaniałą kobietę właśnie
    dlatego, że nie umiałem się sam przed sobą (i przed nią) przyznać do własnych
    ułomności. I, jeśli mam być szczery, to i w tej chwili jeszcze nie do końca w
    nie wierzę. A czasami wystarczy odrobina samokrytycyzmu. Jeśli winisz kogoś za
    jakieś niepowodzenia, pierwej przedstaw te zarzuty w odniesieniu do własnej
    osoby. W nowym kontekście często nie są one wcale takie absurdalne.
  • Gość: bess IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 19:13
    Rozumiem Cię doskonale.Kiedy człowiek ma zdecydować się na małżeństwo szuka u
    partnera cech charakteru,które mu odpowiadają. Ale miłość to także
    namiętność.Ciężko cokolwiek doradzać,ale Twoim oponentom na tym forum chcę
    powiedzieć:nie trywializujcie seksu i nie wmawiajcie kobietom,że powinny
    przyjąć to co jest,a radość płynąca z seksu to rzecz drugorzędna.Pokrewieństwo
    dusz to jedno,ale wspaniały seks w poważnym związku daje niesamowite poczucie
    więzi.Określenia, których używacie są żenujące i przypominają zamierzchłe
    czasy, gdy kobiety zmysłowe i z temperamentem uważano za czarownice.
  • Gość: biały IP: *.mega.net.pl 24.08.01, 21:22
    Mam 37 lat i mam identyczny problem jak autorka tego pytania , jedyną różnicą
    jest to że jestem facetem. Sex (ten na troszkę wyższym poziomie niż krótki
    numerek)jest mi potrzebny do życia tak jak prawidłowe odżywianie. Tutaj
    przeczytałem bardzo interesujące rady kobiet które sex traktują poważnie.
    Jestem ciekaw co panie z takim podejściem do życia poradziły by
    przedstawicielowi płci przeciwnej czyli mi.
  • Gość: Raf IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 23:03
    Dlaczego większość Polek najwięcej orgazmów osiąga z cudzoziemcami, najczęściej
    z tymi zza zachodniej granicy ?
  • Gość: Mysz IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 23:12
    To pewnie kwestia temperamentu. No i może techniki. Francuzi sa pod tym
    względem rewelacyjni, ale tak naprawdę chyba tylko pod tym. Ja jednak wybrałam
    Polaka z mniejszym temperamentem. Czasem jednak nachodzą mnie wątpliwości ;-)
  • sarastro 25.08.01, 11:52
    Najbardziej podniecające (dla kobiet) u mężczyzny bywa drapanie się kartą
    kredytową za uchem. Zrozumienie, zaufanie - to niezbędne elementy harmonijnego
    związku. Podejście tzw. orgazmowe do tematu świadczy wyłącznie o pustce
    wewnętrznej człowieka. Orgazm, dobry seks, są oczywiscie ważne. Tylko że są one
    WYNIKIEM udanego związku, a nie przyczyną. Tej prostej prawdy nie pojmie ktoś,
    kto bezpośrednio przed ślubem zastanawia się: decydować sie na ten ślub, a może
    go zostawić w cholerę... Jak może być dobrze w takim związku, gdzie strony nie
    są w ogóle pewne, że chcą być razem? Panienki, które spały z nie wiadomo iloma
    ogierami i zastanawiaja się, który umiał najlepiej wsadzić (sorry za
    brutalność) - po prostu brzydzą mnie.
  • Gość: Ikcawon IP: 213.25.31.* 25.08.01, 21:01
    sarastro napisał:

    > Orgazm, dobry seks, są oczywiscie ważne. Tylko że są one
    > WYNIKIEM udanego związku, a nie przyczyną.

    Ty, koleś, chyba naczytałeś się katolickiej propagandy (wybacz inwektywę, aleś
    mnie wkurzył). Saks to seks, inteligencja to inteligencja, a charakter to
    charakter. Nic tutaj nie wynika z wzajemnie niczego innego. A trwały związek
    można budować dopiero wtedy, gdy zbieżność WSZYSTKICH powyższych parametrów (i
    wielu innych, nie wymienionych tutaj explicite) osiągnie akceptowalny poziom. A
    waga każdego z tych parametrów jest sprawą absolutnie indywidualną. Dla ciebie
    istotna jest (najwyrażniej) zbieżność ideologiczna, dla innych - seks właśnie.
    Poczytaj sobie np. o hierarchii potrzeb Maslowa. To bardzo pokrewne tematy.

    > Panienki, które spały z nie wiadomo iloma
    > ogierami i zastanawiaja się, który umiał najlepiej wsadzić (sorry za
    > brutalność) - po prostu brzydzą mnie.

    A przyjrzyj się tak tematowi tego forum. I jeszcze raz. Dotarło? Tak, jak wół
    stoi tam SEKSUOLOGIA. Jak chcesz porozmawiać o innych aspektach współżycia przed-
    i małżeńskiego - poszukaj innej publiki.
    Brzydzą mnie matoły wygłaszające z zacietrzewieniem opinie nie na temat. Sorry za
    brutalność.
  • Gość: lucki IP: *.*.*.* 27.08.01, 15:11
    Czy to ten sam Ickawon co ma słabość do kobiecych stóp?
  • Gość: gw IP: 194.211.242.* 27.08.01, 13:29
    sarastro napisał(a):

    > Najbardziej podniecające (dla kobiet) u mężczyzny bywa drapanie się kartą
    > kredytową za uchem.
    Taa szczegolnie taka z duza iloscia gotowki na koncie ... :)
  • Gość: lucki IP: *.*.*.* 27.08.01, 15:23
    Mylisz się w swojej koncepcji.
    Seks można traktować nie tylko jako dodatek do uczucia, ale można także
    traktować jako coś samodzielnego, jako przyjemność, bez wchodzenia w żadne
    uczuciowe układy. Owszem, jeśli seks i miłość idzie w parze, wtedy jest chyba
    najszczęśliwiej. Jako typowy mężczyzna muszę podkreślić, że faceci z reguły
    bardzo silnie odgraniczają sferę fizyczną od uczuciowej i często bez
    jakiegokolwiek uczucia traktują swoje partnerki jako obiekty czysto seksualne.
    Ostatnimi czasy również i kobiety odkrywają swoja seksualność i są świadome
    własnych potrzeb w tej sferze życia. Na pewno do takich należy Mysz. Jeśli jej
    narzeczony, sorry za określenie, jest do dupy w tych kwestiach, powinna bardzo
    mocno się zastanowić, czy jest skłonna zrezygnować z tych jakże uświadomionych
    potrzeb, by tylko za wszelką cene być z nim. Ten związek i tak prędzej czy
    poźniej będzie obfitował w niezadowolenia, pretensje, a pewnie i zdrady.
    Z seksem jest trochę jak z jedzeniem: można przez całe życie jeść chleb ze
    smalcem. Będzie się wtedy sytym, ale po pewnym czasie patrząc na kolejną pajdę
    chleba z roztopioną słoniną będziemy myślami przy torsjach nad sedesem. A można
    jeść przepiórcze jaja i kawior i być usatysfakcjonowanym. To samo odnosi się do
    erotyki: można całe życie męczyć się, bo ma się u swojego boku niedojdę
    seksualnego, a można korzystać z przyjemności tego świata i rozkoszować się 5
    orgazmami w ciągu jednego wieczora. Trzeba tylko pamiętać, że te "przepiórcze
    jaja i kawior" nie pasują do metalowej miski. Trzeba je jeść z ładnego talerza,
    by sprawiało to przyjemność. Więc jeśli ten super samiec, którego Mysz sobie
    znajdzie, będzie w innych sferach niż łóżkowe "do dupy" to taki związek też
    jest niewiele wart. Mysz więc powinna dla siebie szukać optimum. Całe szczęście
    mężczyzn jest ok. 3 mld na tym świecie i można dobrać sobie odpowiedniego.
  • Gość: Arrturr IP: 213.25.31.* 25.08.01, 21:07
    A tobie, Myszko, dobra rada: nie daj sobie ust zamknąć zatwardziałym
    szowinistom. Trzymaj się tego, co dla Ciebie ważne i... bądź sobą. Wątpliwości
    są rzeczą ludzką.
  • Gość: Mysz IP: *.acn.waw.pl 26.08.01, 13:21
    Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że sprawa poruszona przeze mnie wzbudzi takie
    ogromne zainteresowanie na tym forum. Widac jeszcze stereotypy w postrzeganiu
    roli mężczyzn i kobiet w związkach. Pocieszające są jednak głosy (chyba obojgu
    płci), z których wynika, że wszyscy mamy takie same prawa.
    Dziękuję WSZYSTKIM za ustosunkowanie się do mojego "problemu". Dzięki Wam
    zdobyłam sie na bardzo szczerą rozmowę, dowiedziałam się również o
    oczekiwaniach mojego partnera, których sam z siebie nie był w stanie
    zwerbalizować. Jestem szczęśliwa, że zrobiliśmy krok, który mogliśmy pewnie
    zrobić jakieś 3 lata temu. Wiem, że go kocham i wiem, że będzie nam razem
    dobrze!
  • Gość: Bob IP: 195.116.253.* 28.08.01, 07:50
    Pozdrawiam, Myszko! muszę przyznać, że jeszcze jakiś czas temu miałem bardzo
    podobny problem - jestem z moją partnerką już ponad pięć lat - doskonale się
    rozumiemy i wspaniale czujemy się ze sobą, no i oczywiście bardzo się kochamy.
    Jednak mieliśmy problem z sexem - ona zawsze miała o wiele chłodniejszy
    temperament ode mnie i sex nie byl dla niej nigdy taki ważny. Ze mną było
    odwrotnie - ale cierpliwie czekałem, aż coś się zmieni. Dużo o tym
    rozmawialiśmy, odbyliśmy wiele rozmów - dowiedziałem się bardzo wiele o sobie
    (w kontekście sexu), a ona o sobie. Okazało się, że sex byl dla niej obojętny
    głównie dlatego, że nie miała z niego zbyt wiele przyjemności (pomimo osiągania
    orgazmu). Jednak po wielu odbytych rozmowach - bardzo szczerych - powoli
    wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze - teraz oboje cieszymy się seksem -
    czerpiemy z niego ogromną radość (nauczyliśmy się o sobie, co nam najbardziej
    pasuje w seksie), a co do częstotliwości - jest to trochę kompromis, ale to ONA
    bardzo zmieniła się. Ja oczywiście, pomimo ogromnych potrzeb) nigdy nie
    naciskałem, chociaż w rozmowach poruszaliśmy ten temat i wiedziała, że tego
    potrzebuję - jednak powiedziałem jej tez, że ja zaczekam. na koniec, żeby nie
    zanudzić - sex jest BARDZO WAŻNY w związku, choć nie najważniejszy - związek to
    ZAWSZE kompromis, kwestia kto i do jakich kompromisów jest zdolny. Miłość to
    także poświęcenie i zrozumienie - obydwie strony powinny być świadome potrzeb
    partnera i starać się je nawzajem zaspokoić (nie tylko w sferze seksu) i
    dopiero wtedy związek jest trwały i udany. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i
    życzę udanego seksu w ilości, jaka każdemu odpowiada.

    Bob
  • Gość: ANATA IP: 10.130.129.* / *.acn.pl 30.08.01, 11:21
  • Gość: aneta IP: 10.130.129.* / *.acn.pl 30.08.01, 11:30
    Gość portalu: Bob napisał(a):

    > Pozdrawiam, Myszko! muszę przyznać, że jeszcze jakiś czas temu miałem bardzo
    > podobny problem - jestem z moją partnerką już ponad pięć lat - doskonale się
    > rozumiemy i wspaniale czujemy się ze sobą, no i oczywiście bardzo się kochamy.
    > Jednak mieliśmy problem z sexem - ona zawsze miała o wiele chłodniejszy
    > temperament ode mnie i sex nie byl dla niej nigdy taki ważny. Ze mną było
    > odwrotnie - ale cierpliwie czekałem, aż coś się zmieni. Dużo o tym
    > rozmawialiśmy, odbyliśmy wiele rozmów - dowiedziałem się bardzo wiele o sobie
    > (w kontekście sexu), a ona o sobie. Okazało się, że sex byl dla niej obojętny
    > głównie dlatego, że nie miała z niego zbyt wiele przyjemności (pomimo osiągania
    >
    > orgazmu). Jednak po wielu odbytych rozmowach - bardzo szczerych - powoli
    > wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze - teraz oboje cieszymy się seksem -
    > czerpiemy z niego ogromną radość (nauczyliśmy się o sobie, co nam najbardziej
    > pasuje w seksie), a co do częstotliwości - jest to trochę kompromis, ale to ONA
    >
    > bardzo zmieniła się. Ja oczywiście, pomimo ogromnych potrzeb) nigdy nie
    > naciskałem, chociaż w rozmowach poruszaliśmy ten temat i wiedziała, że tego
    > potrzebuję - jednak powiedziałem jej tez, że ja zaczekam. na koniec, żeby nie
    > zanudzić - sex jest BARDZO WAŻNY w związku, choć nie najważniejszy - związek to
    >
    > ZAWSZE kompromis, kwestia kto i do jakich kompromisów jest zdolny. Miłość to
    > także poświęcenie i zrozumienie - obydwie strony powinny być świadome potrzeb
    > partnera i starać się je nawzajem zaspokoić (nie tylko w sferze seksu) i
    > dopiero wtedy związek jest trwały i udany. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i
    > życzę udanego seksu w ilości, jaka każdemu odpowiada.
    >
    > Bob

    brawa za madre slowa
  • sarastro 26.08.01, 22:19
    Słuchaj stary! Inwektywami to możesz obrzucać swoich kolesi przy piwie, a też
    uważaj, żebyś po mordzie nie oberwał. Wiedz też, że używanie różnych nicków
    przez jedną, choćby najchamszą kreaturę, jest bardzo źle widziane.
    Forum dyskusyjne służy wyrażaniu własnego zdania. Nie ty będziesz decydował o
    czym i gdzie się będzie mówić. Zapewniam cię.
  • sarastro 26.08.01, 22:20
    Powyższy post był do "kolesia", nie do Myszy oczywiście.
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 27.08.01, 11:04
    Saro zastanawiam sie , kim Ty jestes i jaki facet lub kobieta b. Cię
    skrzywdzili, że tyle w Tobie nienawisci?Panie doktorze !Dla Sary gratis
    REEDUKACJA SEKSUALNA. NO moze forumowicze zrobia zrzutke na ten cel.:))))
  • sarastro 28.08.01, 00:47
    Zupełnie nie rozumiem na jakiej podstawie twierdzisz, że we mnie jest "tyle"
    nienawiści... Mogłabyś to bliżej wyjasnić?
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 13:40
    Dziekuję Ci za zainteresowanie się moją opinią.Sadzę, że jesteś osobą bardzo
    bystrą, ba, nawet przebiegłą. Ogólnie mówiąc inteligentna jesteś Saro. Zatem
    nie bedę Ci wyjaśniać niczego. Bo TY wiesz najlepiej dlaczego jesteś taka i
    dlaczego jest w Tobie tyle...(sic!). A tak a propos mnie. Mam 35 lat, jestem
    atrakcyjną kobietą raczej pod każdym względem::)) wygląd wykształcenie,
    pochodzenie, zainteresowania.Mogę tak o sobie mówić - nie miewam większych
    kompleksów.Moje małżeństwo (to moj drugi mąż) jest bardzo poprawne.Mamy dzieci,
    psa, dom z ogrodem a nawet kilka...:)Właśnie. I wiesz czego mi brakuje czasami?
    Dobrego seksu, częstszego, z moim meżem. Czy to tak dużo? NIE.
    Pozdrawiam Cie Saro i życzę wiecej miłości. Kochaj siebie Saro.
    pa
  • Gość: lucki IP: *.*.*.* 27.08.01, 15:09
    Wyjaśniam na początku: jestem mężczyzną, mam 27 lat, za sobą 6-letni związek, a
    obecnie 2-letni związek, który niebawem uwieńczony zostanie małżeństwem.
    Mój poprzedni związek rozpadł się z powodu niedopasowania seksualnego. Moje
    potrzeby i oczekiwania były niewspółmiernie duże z potrzebami mojej partnerki.
    Teraz też nie jest idealnie pod tym względem, ale jest zupełnie inaczej. To
    moja partnerka ma dużo większe potrzeby od moich. Albo się zestarzałem, albo
    rzeczywiście są kobiety o bardzo silnym popędzie, tak jak moja dziewczyna.
    Wystarczy, że nadmienię, że dla pełnej satysfakcji musi przeżywać dziennie ok.
    10-15 orgazmów. Ja niestety takiej potencji nie mam, więc pozostaje jej
    masturbacja, której się oddaje.
    Moja rada dla Myszy: zakończ ten związek. Swojej narzeczonej tego nie
    podpowiem, bo ją kocham, ale niedopasowanie seksualne jest fatalne w skutkach
    dla związku. I załośni są Ci faceci, którzy wspominają o innych aspektach życia
    niż tylko aspekt seksualny. Ja przyznaję się otwarcię, że trafiłem na prawdziwą
    samicę, której nie jestem w stanie sprostać. I myślę, że prędziej czy poźniej
    znajdzie ona sobie innego partnera, ale ja tylko na to czekam, bowiem nie marzę
    o niczym innym niż o seksie z moją narzeczoną (żoną) i z innymi partnerami,
    partnerkami.
    Pozdrawiam Mysz i pamiętaj: łóżko to 80% udanego związku. Zastanów się na ile
    procent Tobie się układa. Jeśli na 80 lub więcej to nie zostawiaj go. Jeśli
    mniej, to szukaj innego. Wielu wspaniałych facetów chodzi po tym świecie.
    Kobiet zresztą też.
  • Gość: ona IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 27.08.01, 17:24
    Gość portalu: lucki napisał(a):

    > Wyjaśniam na początku: jestem mężczyzną, mam 27 lat, za sobą 6-letni związek, a
    >
    > obecnie 2-letni związek, który niebawem uwieńczony zostanie małżeństwem.
    > Mój poprzedni związek rozpadł się z powodu niedopasowania seksualnego. Moje
    > potrzeby i oczekiwania były niewspółmiernie duże z potrzebami mojej partnerki.
    > Teraz też nie jest idealnie pod tym względem, ale jest zupełnie inaczej. To
    > moja partnerka ma dużo większe potrzeby od moich. Albo się zestarzałem, albo
    > rzeczywiście są kobiety o bardzo silnym popędzie, tak jak moja dziewczyna.
    > Wystarczy, że nadmienię, że dla pełnej satysfakcji musi przeżywać dziennie ok.
    > 10-15 orgazmów. Ja niestety takiej potencji nie mam, więc pozostaje jej
    > masturbacja, której się oddaje.
    > Moja rada dla Myszy: zakończ ten związek. Swojej narzeczonej tego nie
    > podpowiem, bo ją kocham, ale niedopasowanie seksualne jest fatalne w skutkach
    > dla związku. I załośni są Ci faceci, którzy wspominają o innych aspektach życia
    >
    > niż tylko aspekt seksualny. Ja przyznaję się otwarcię, że trafiłem na prawdziwą
    >
    > samicę, której nie jestem w stanie sprostać. I myślę, że prędziej czy poźniej
    > znajdzie ona sobie innego partnera, ale ja tylko na to czekam, bowiem nie marzę
    >
    > o niczym innym niż o seksie z moją narzeczoną (żoną) i z innymi partnerami,
    > partnerkami.
    > Pozdrawiam Mysz i pamiętaj: łóżko to 80% udanego związku. Zastanów się na ile
    > procent Tobie się układa. Jeśli na 80 lub więcej to nie zostawiaj go. Jeśli
    > mniej, to szukaj innego. Wielu wspaniałych facetów chodzi po tym świecie.
    > Kobiet zresztą też.



    ...a mi do szczescia duzo seksu nie potrzeba! Uwazasz, ze udany zwiazek to 80%
    seksu - to jest bzdura, dobry seks to sie ma przed malzenstwem lub z kochankiem.
    Tez wychodze niebawem za maz, dla mnie wazniejsze sa inne aspekty niz lozko!
    Przeciez seks z tym samym facetem robi sie po jakims czasem nudny, monotonny,
    jest po prostu obowiazkiem - nie oszukujmy sie. Naprawde tak uwazam i wychodze za
    maz nie dla seksu (bo moge go miec wszedzie - ale wcale nie musze) tylko dla
    wygody, ktora ma kobieta posiadajaca meza, tzn. BAZA RODZINNA!!!!

    Pa - Narzeczona
  • Gość: zulu IP: *.regionet.pl 27.08.01, 22:50
    dobrze ze przynajmniej nie napisałas iz wychodzisz za mąż z miłości. Świetnie
    to ujełaś, naprawdę, to jest prawdziwy powód dla ktorego sie zawiera wiąkszość
    małzenstw: WYGODA
  • Gość: lucki IP: *.*.*.* 28.08.01, 08:55
    Wybacz, ale to co napisałaś jest zupełnie chore.
    Współczuję Twojemu małżonkowi, iż musi być pod dachem z tak nieszczerą osobą.
    Poza tym chyba jako dorosła osoba powinnaś mimo wszystko odczuwać potrzebę
    seksualną. Jeśli tak nie jest, to masz problemy w własną seksualnością. Ja
    żonaty nie jestem, ale mam za sobą 8-letni konkubinat, więc coś na ten temat
    wiem. Seks to 80% udanego związku. Bez względu na temeramenty partnerów. Ot po
    prostu muszą oni tylko dobrać się odpowiednimi temeramentami. Jeśli jest
    rozdźwięk, to taki związek nie ma większej racji bytu. Można się wtedy
    oszukiwać, tak jak czynisz to Ty.
  • Gość: mudlaf IP: *.emexpats.net 28.08.01, 08:56
    Skoro nie wychodzisz za maz dla seksu a seks ze swoim wybrankiem nie jest dobry
    bo jak sama napisalas dobry to jest ale z kochankiem to po co zawracasz
    facetowi dupe?Z takim motto podchodzisz do slubu ? On juz tobie sie znudzil a
    co dopiero za kilka lat? Sama przeciez napisalas ze seks z jednym mezczyzna po
    jakims czasie robi sie nudny.Jestem ciekaw jak bedziesz rozmawiac o tym
    podobnych sprawach ze swoimi dziecmi?Co mialabys do powiedzenia swojej corce
    gdyby przyszla do Ciebie jako do matki i poprosila o porade na podobny temat,z
    tym ze to twoj ziec bylby znudzony twoja corka?
  • Gość: Narzecza IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 28.08.01, 09:27
    Gość portalu: mudlaf napisał(a):

    > Skoro nie wychodzisz za maz dla seksu a seks ze swoim wybrankiem nie jest dobry
    >
    > bo jak sama napisalas dobry to jest ale z kochankiem to po co zawracasz
    > facetowi dupe?Z takim motto podchodzisz do slubu ? On juz tobie sie znudzil a
    > co dopiero za kilka lat? Sama przeciez napisalas ze seks z jednym mezczyzna po
    > jakims czasie robi sie nudny.Jestem ciekaw jak bedziesz rozmawiac o tym
    > podobnych sprawach ze swoimi dziecmi?Co mialabys do powiedzenia swojej corce
    > gdyby przyszla do Ciebie jako do matki i poprosila o porade na podobny temat,z
    > tym ze to twoj ziec bylby znudzony twoja corka?


    Czesc,

    wiem, ze niektorzy za moment beda mnie wyzywac mnie od idiotek itd. itp... ;-)))

    ALE to jest moje i wielu innych kobiet i mezczyzn zdanie!!!Wiem, ze kregu moich
    znajomych i nie tylko spotykam ciagle nowych ludzi (inteligentnych zreszta z
    pojeciem o zyciu, ja jestem po prawie) NIESTETY malzenstwa, sa bo sa, a czy sa
    udane (???) chyba raczej nie. Juz niestety tak jest, ze po slubie namietnosc &
    co. zanika. Facet wie, ze ma juz zone, juz nie musi sie o nia starac, zabiegac
    (kobiet to takze dotyczy). Zony sa przewaznie zalatane, dom, dzieci, zakupy - z
    kochanek staja sie NIESTETY kurami domowymi - ALE maja meza i to jest ta baza o
    ktora mi chodzi. W Polsce kobieta samotna (juz nie mowiac z nieslubnym dzieckiem)
    jest na marginesie spoleczenstwa i nie oszukujmy sie, nie powodzi im sie dobrze.
    Taaaak, czyli jaki z tego moral: Kochajmy, szalejmy i bawmy sie Kochani przed,
    powtarzam -PRZED- slubem a po slubie zajmijmy sie dziecmi i rodzina (absolutnie
    nie zachecam nikogo do zdrady). Czy nie mam racji????

    Narzeczona
  • Gość: Filip IP: *.se.com.pl 28.08.01, 10:56
    > Kochajmy, szalejmy i bawmy sie Kochani przed,
    > powtarzam -PRZED- slubem a po slubie zajmijmy sie dziecmi i rodzina (absolutnie
    >
    > nie zachecam nikogo do zdrady). Czy nie mam racji????
    >
    > Narzeczona

    Nie masz !
    Zycie jest po to żeby żyć a nie wegetować. Przecież człowiek to nie roślina która
    do ślubu kwitnie, a po ślubie to juz tylko "rośnie sobie i czeka aż uschnie".
    To jest jak dla mnie wyjątkowo wypaczone podejście do życia. Zarówno przed jak i
    po ślubie ludzie mogą mieć satysfakcjonujący seks i zycie pozałóżnowe. Trzeba się
    tylko o to postarać !!!!!!!!!!
    Jak ma się takie podejście do sprawy jak Ty, to nic dzienwgo że po ślubie mąż
    traktuje żonę jak "worek do dmuchania" (sorki za skojarzenie) a żona męża
    jako "kartę kredytową" i "bank spermy".
    A gdzie w tym wszsytkim podziały się uczucia.
    Związek tylko dla wygody ? Jak dla mnie to paranoja.
    Wiem że po ślubie jest inaczej, ale trzeba się postarać żeby nie było !
    Dla konkretów, sam jestem facetem w wieku 30 lat. Moje małzeństwo obecnie umarło,
    wypaliło się i oboje podjeliśmy decyzję że nie ma sensu ciągnąć dalej. Ale mimo
    wysztko nie podchodzę do małżeństwa tak jak Ty. U mnie i po ślubie była wielka
    miłość i szalony seks. Wszystko umarło jednak bo kilku latach przestaliśmy to
    pielegnować, starać się żeby ogiń nie wygasł. I tu przestroga dla innych.
    I powtarzam, nie zgadzam się z takim podejściem i szczerze współczuje twojemu
    facetowi.

    pozdrówka
    Filip

  • Gość: zulu IP: *.regionet.pl 28.08.01, 11:32
    Jeśli wychodzisz za mąż(żenisz sie) tylko po to aby
    nie żyć poza marginesem społeczeństwa, bo boisz sie
    samotnośći, bo koniecznie trzeba mieć tak jak wszyscy
    dwa samochody i dom z ogrodem po ktorym biega pies,
    to wcale nie dziwię się ze małzenstwo bedzie
    nieudane. A skoro, jak mowisz, wiele ludzi ma takie
    podejscie, to zrozumialy jest kryzys malzenstwa jaki
    obserwuje sie na szeroką skalę.
    To jest zalosne

    pzdr
  • Gość: Narzeczo IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 28.08.01, 12:15
    Gość portalu: zulu napisał(a):

    > Jeśli wychodzisz za mąż(żenisz sie) tylko po to aby
    > nie żyć poza marginesem społeczeństwa, bo boisz sie
    > samotnośći, bo koniecznie trzeba mieć tak jak wszyscy
    > dwa samochody i dom z ogrodem po ktorym biega pies,
    > to wcale nie dziwię się ze małzenstwo bedzie
    > nieudane. A skoro, jak mowisz, wiele ludzi ma takie
    > podejscie, to zrozumialy jest kryzys malzenstwa jaki
    > obserwuje sie na szeroką skalę.
    > To jest zalosne
    >
    > pzdr



    Tak, wlasnie dlatego wychodze za maz!

    Pozdr., Narzeczona
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 31.08.01, 16:59
    > Tak, wlasnie dlatego wychodze za maz!

    a Twoj pechowy wybranek o tym wie?
  • Gość: Wojtek IP: *.rabobank.pl 31.08.01, 16:48
    > pojeciem o zyciu, ja jestem po prawie) NIESTETY malzenstwa, sa bo sa, a czy sa
    > udane (???) chyba raczej nie. Juz niestety tak jest, ze po slubie namietnosc &
    > co. zanika. Facet wie, ze ma juz zone, juz nie musi sie o nia starac, zabiegac
    > (kobiet to takze dotyczy). Zony sa przewaznie zalatane, dom, dzieci, zakupy - z
    >
    > kochanek staja sie NIESTETY kurami domowymi - ALE maja meza i to jest ta baza
    > o
    > ktora mi chodzi. W Polsce kobieta samotna (juz nie mowiac z nieslubnym dzieckie
    > m)
    > jest na marginesie spoleczenstwa i nie oszukujmy sie, nie powodzi im sie dobrze
    > .
    > Taaaak, czyli jaki z tego moral: Kochajmy, szalejmy i bawmy sie Kochani przed,
    > powtarzam -PRZED- slubem a po slubie zajmijmy sie dziecmi i rodzina (absolutnie
    >
    > nie zachecam nikogo do zdrady). Czy nie mam racji????

    Nie masz racji i stwierdzam to jako maz z dwuletnim stazem a nie narzeczony...
    Wspolczuje Ci jesli tak to widzisz przed slubem. Jesli tak myslisz to znaczy ze
    nie znalazlas odpowiedniego kandydata na meza. Sztuka jest sie nie ozenic czy
    wyjsc za maz ale kochac sie. Ot tyle i az tyle zarazem
  • Gość: Julia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 10:14
    Kochana Lucki ma w 100% rację, ja również jestem mężatką i powiem ci jeżeli
    tobie i jemu jest dobrze w łóżku to reszta ukada się super, i wiem na pewno, że
    sex z tym samym partnerem przenigdy nie będzie monotonny jeżeli wszystko
    będziecie sobie mówić, daję Ci gwarancję, a jeżeli ktoś traktuje małżeństwo
    jako awans (baza rodzinna) to bardzo współczuję. Może masz nieodpowiedniego
    partnera? Mój facet zawsze mnie kręci gdy tylko na niego spojrzę.
  • Gość: Narzeczo IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 29.08.01, 10:51
    Gość portalu: Julia napisał(a):

    > Kochana Lucki ma w 100% rację, ja również jestem mężatką i powiem ci jeżeli
    > tobie i jemu jest dobrze w łóżku to reszta ukada się super, i wiem na pewno, że
    >
    > sex z tym samym partnerem przenigdy nie będzie monotonny jeżeli wszystko
    > będziecie sobie mówić, daję Ci gwarancję, a jeżeli ktoś traktuje małżeństwo
    > jako awans (baza rodzinna) to bardzo współczuję. Może masz nieodpowiedniego
    > partnera? Mój facet zawsze mnie kręci gdy tylko na niego spojrzę.


    Hej,
    to masz szczescie, mnie moj przewaznie "nie kreci" - ale kocham go z innych
    powodow i mam nadzieje, ze to wystarczy. Moi rodzice tez chyba nie budowali
    malzenstwa na SEKSIE - a sa szczesliwym malzenstwem.

    Pozdr, Narzeczona

  • Gość: rico IP: 195.136.25.* 29.08.01, 13:43
    Jak słyszę te wasze wypociny, że udany seks to 80% udanego małżenstwa to śmiać
    mi się chce. Seks możesz mieć też z dmuchaną lalką i czy uważasz to za
    małżeństwo? Nie mogę zgodzić się z kimś dla kogo dupa stanowi 80% treści życia.
    Czym wy żyjecie na co dzień - tylko orgazmami i wytryskami!! Ludzie zakładają
    związki małżeńskie z różnych przyczyn, nie tylko dlatego aby mieć ciupcianie na
    każde zawołanie. Istotne są również inne ważne czynniki: bezpieczeństwo,
    stabilizacja życiowa (o czym tak bardzo chce wam wyjaśnić "narzeczona"),
    założenie rodziny, chęć posiadania potomka, pomnożenie majątku, opieka, no i
    najważniejszy powód to MIŁOŚĆ. Nie dziwię się, że takie osoby jak Mysza, Viki
    lub Filip mają problemy ze swoimi aktualnymi lub byłymi partnerami skoro
    genitalia zasłoniły im cały świat. A ja wam mówię, że z nikim nie będziecie
    szczęsliwi jeżeli wasze związki budujecie wyłącznie na ruchaniu. Przejrzyjcie
    wreszcie na oczy - życie to nie tylko wieczne ciupcianie :-)
  • Gość: Julia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 14:14
    Zgadzam się z tobą, że każdy człowiek potrzebuje poczucia bezpieczeństwa,
    miłości, poziomu życia na odpowiednim poziomie lecz czy wiesz, że to wszystko
    można łatwo osiągnąć jeżeli partner partnerowi jest naprawdę bliski, gdy razem
    rozwiązują problemy, wychowują dzieci, mogą porozmawiać o wszystkim bez
    skrępowania, mają wspólne zainteresowania, troszeczkę dbają o siebie, nawet
    zarabiają wspólnie pieniądze lecz każdy człowiek potrzebuje by ktoś go
    przytulił, powiedział coś miłego i nie sądzę by to wszystko opierało się na
    związkach platonicznych. Jeżeli wstajesz rano i masz przy sobie drogą Ci osobę
    która obudzi Cię całusem to naprawdę chce Ci się żyć i wiesz, że w życiu
    możecie osiągnąć naprawdę bardzo dużo, ale bez dopasowania temperamentów jest
    to naprawdę niemożliwe. Moi rodzice też nie budowali życia na sexie i dziś są w
    separacji.
  • Gość: Narzeczo IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 29.08.01, 14:41
    Gość portalu: rico napisał(a):

    > Jak słyszę te wasze wypociny, że udany seks to 80% udanego małżenstwa to śmiać
    > mi się chce. Seks możesz mieć też z dmuchaną lalką i czy uważasz to za
    > małżeństwo? Nie mogę zgodzić się z kimś dla kogo dupa stanowi 80% treści życia.
    >
    > Czym wy żyjecie na co dzień - tylko orgazmami i wytryskami!! Ludzie zakładają
    > związki małżeńskie z różnych przyczyn, nie tylko dlatego aby mieć ciupcianie na
    >
    > każde zawołanie. Istotne są również inne ważne czynniki: bezpieczeństwo,
    > stabilizacja życiowa (o czym tak bardzo chce wam wyjaśnić "narzeczona"),
    > założenie rodziny, chęć posiadania potomka, pomnożenie majątku, opieka, no i
    > najważniejszy powód to MIŁOŚĆ. Nie dziwię się, że takie osoby jak Mysza, Viki
    > lub Filip mają problemy ze swoimi aktualnymi lub byłymi partnerami skoro
    > genitalia zasłoniły im cały świat. A ja wam mówię, że z nikim nie będziecie
    > szczęsliwi jeżeli wasze związki budujecie wyłącznie na ruchaniu. Przejrzyjcie
    > wreszcie na oczy - życie to nie tylko wieczne ciupcianie :-)



    Hej Rico,

    dzieki, dzieki, dzieki wreszcie pojawil sie ktos, kto mnie rozumie!!!! Mam
    nadzieje, ze jestes facetem, tzn. chodzi mi o meska opinie)

    Pozdrawiam, Cie Rico

    Narzeczona

  • Gość: mudlaf IP: *.emexpats.net 30.08.01, 01:27
    I mnie przypadlo do gustu twoje sformulowanie dobrego malzenstwa.A tak
    nawiasem ''rozsmieszyly mnie wypowiedzi pod moim adresem od dwoch osob poniewaz
    odpowiadano mi jako kobiecie a zapewniam ze jestem nawet nawet mezczyzna.
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 10:37
    Oj Rico...Wspólczuje Ci. I jeszcze jedno nie myl seksocholizmu z tym o czym
    toczymy tu dyskusje. Mowimy o niedosycie i tyle :))))
  • sarastro 31.08.01, 01:36
    Wiesz, Viki, a ja Tobie współczuję...
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 31.08.01, 14:17
    Nie odpowiem Ci na zadane pytanie ilez to razy sypiam z moim mezem. Niewazne.
    Bynajmniej dla Ciebie - bo Ty nie zrozumiesz potrzeb seksualnych kobiety.Żadnej
    nimfomanki, tylko wymagajacej w tym względzie kobiety. Pa
  • Gość: viki IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 31.08.01, 14:23
    Dziekuje Saro za ludzki odruch - współczucie.
    Szybko się uczysz :)
    Pa
  • Gość: Iwona IP: *.*.*.* 31.08.01, 15:33
    Viki, popieram w całej rozciągłości. Rico nie ma wyobrażenia, że kobiety mogą
    być bardziej popędliwe od mężczyzn. Żyje w przeświadczeniu, że mężczyzna
    powinien regulować z jakim natężeniem i częstotliwością powinna kobieta
    przeżywać orgazm. Ja też mu współczuje. Nie wie czym jest prawdziwy seks. Robi
    to, bo musi, bo natura nakazuje mu rozmnażać się. Nie umie jednak delektować
    się tym.
  • Gość: rico IP: 195.136.25.* 31.08.01, 07:54
    Gość portalu: viki napisał(a):

    > Oj Rico...Wspólczuje Ci. I jeszcze jedno nie myl seksocholizmu z tym o czym
    > toczymy tu dyskusje. Mowimy o niedosycie i tyle :))))

    Nie rozumiem dlaczego mi współczujesz. Dlatego, że mam trochę inne podejście do
    sensu życia i nie mam problemów z seksem. Mówisz, że cierpisz na niedosyt a ja
    jestem ciekaw co pod tym pojęciem rozumiesz. Co to wogóle znaczy, że masz za mało
    kontaktów z mężem? Ile razy ( w tygodniu, w ciągu dnia) musisz być zaspokojona?
    Wybacz, że się pytam o takie szczegóły ale myślę, że twój facet jest zupełnie
    normalny pod tym względem, jest jeszcze przecież młody i z pewności lubi łóżkowe
    zabawy z tobą. Nie powinnaś zmieniać partnera tylko dlatego, że jest "normalny" a
    ty niewyżyta seksualnie. I właśnie to nie podoba mi sie najbardziej w twiom
    myśleniu, bardzo łatwo cię rozszyfrować bo kierujesz się tylko jednym,
    egoistycznym celem a tym cele jest satysfakcja seksualna za wszelką cenę.
    Pozdrawiam.

  • Gość: Iwona IP: *.*.*.* 31.08.01, 15:31
    Ja potrzebuję 10 orgazmów dziennie. Czy uważasz siebie za normalniejszego ode
    mnie? Różni ludzie różne potrzeby. Jedni jeżdżą mercedesem a inni maluchem.
    Jedni kochają się 10 razy dziennie inni 1 raz na tydzień. Najważniejsze, by się
    właściwie dobrali.
  • Gość: lucki IP: *.*.*.* 30.08.01, 10:22
    Rico, tak sobie czytam co napisałeś i zastanawiam się nad Twoim szczęściem.
    Owszem, seks nie może przysłaniać całego życia. Tak samo jak i inne potrzeby
    fizjologiczne: jedzenie, picie. Dlaczego jednak nie pijesz tylko wody z kranu i
    nie jesz suchego chleba? Bo Twoje potrzeby ukierunkowane zostały na nieco
    lepsze zaspokajanie tych sfer życia, jakimi są jedzenie i picie. Tak samo jest
    z seksem. Można masturbować się całe życie nie zważając na jakość własnego żcia
    seksualnego. Czasami jednak przychodzi refleksja z zapytaniem, czy to życie
    nabrało takiego wymiaru jak powinno.
    Z tymi procentami o których sobie pozwoliłem napisać (80%) jest różnie w różnym
    wieku. Generalnie jednak nie wyobrażam sobie związku małżeńskiego, który mógłby
    stabilnie funkcjonować bez udanego pożycia seksualnego. Oczywiście możemy sobie
    postawić definicję, co uważamy za udany związek małżeński. Czy to, że ludzie
    będą się mijać bez słowa kłótni w domu (stwarzając pozory normalności przed
    dziećmi), czy też będą naprawdę się kochali i będą się wzajemnie pociągali
    fizycznie.
    Mniemam więc Rico, że: 1. Albo nie zaznałeś prawdziwej przyjemności płynącej z
    udanego pożycia seksualnego (atrakcyjne partnerki, urozmaicenia w pożyciu),
    albo: 2. Seks przestał Cię interesować z racji na Twój wiek (nie wiem w jakim
    jesteś wieku, ale byłoby to zrozumiałe, gdyby Twoje możliwości fizyczne nie
    szły już w parze z potzebami i ukierunkowałbyś swoje życie na inne potrzeby),
    albo: 3. Pęd za karierą (choć ja również pędze w poszukiwaniu sukcesów)
    spowodował przeniesienie energii na inne sfery Twojego życia.
    W każdym bądź razie zmniejszone zainteresowanie życiem seksualnym wymaga
    zastanowienia się nad przyczynami.
    Jako praktyk muszę z pełną stanowczością powiedzieć, że seks to naprawde w
    wielu związkach 80% udanego małżeństwa. Spójrz proszę na sfrustrowane kobiety u
    Ciebie w pracy. Dlaczego chodzą takie przygnębione? Myślisz, że gdyby miały
    udane pożycie seksualne byłyby niezadowolone od samego ranka? Jest takie
    staropolskie powiedzenie: "Dzień, jest odzwierciedleniem nocy". I to jest
    prawda, do której powienieneś się przekonać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka