Dodaj do ulubionych

Czy dobrze myślę? Pomóżcie.

05.11.19, 09:37
Dzień dobry. Jestem tu nowa, nie znam tutejszej etykiety. Mam na imię Agata i zazwyczaj nie bywam na forach innych niż branżowe. Ale teraz, mimo że skończyłam już jakiś czas temu 40 lat, nie wiem co myśleć o tym, co mnie spotyka. Stąd prośba o pomoc. Liczę, że będzie to konstruktywna opinia. Nie chcę być wyśmiania ale wysłuchać rzeczowych uwag.
Rozwiodłam się 2 lata temu. To był związek z przemocowcem, z którego leczyłam się terapią. Kiedy stanęłam na nogi postanowiłam zacząć życie na nowo. Pełna energii randkowałam, zawsze jednak byli to mężczyźni, z którymi zwyczajnie do siebie nie pasowaliśmy, kończyło się po jednej, dwóch randkach na mieście. Aż spotkałam Artura. Spokojny, wyważony, w moim guście, mamy ten sam styl ubierania, podobne wykształcenie, zainteresowania, datę urodzenia i wiele innych wspólnych rzeczy. On od początku zaznaczył, że interesuje go tylko stała relacja, że szuka czegoś stabilnego, uczucia itd. Mnie to bardzo pasowało. Ważne - mieszkamy w dwóch różnych miastach. Było ekstra. Szybko poczuliśmy się z sobą dobrze. Poznałam po 2 miesiącach jego mamę, przyjaciół. Był wyjazd jeden na weekend, potem drugi. Mieliśmy jechać do moich znajomych, ale okazało się że musi wyjechać służbowo zagranicę. Przełożyliśmy go. Był tam, pisał, dzwonił, stale w kontakcie. Potem znowu okazało się, że musi wyjechać i nasz plan runął. Gdy wrócil z pierwszego było prawie tak jak zawsze, jednak przez moment miałam wrażenie że zaczynamy funkcjonować jak stare małżeństwo. Euforia gdzieś się pochowała. Wyjazd nie wypalił ale był weekend gdzie w odwiedziny przyjechała moja siostra. Chciałam ich poznać, a przy okazji zobaczyć czy zdecyduje się ją poznać, czy może wykręci. Poznali się, było miło, po czym on pojechał do swojej mamy i mial wrócić do mnie po wyjeździe siostry. Wieczorem pisał że będzie, że tęskni a potem nie odezwał się przez kilkanaście godzin, wyłączony FB i cisza. Dzwoniłam , nie odebrał. Odzwonił po kwadransie i powiedział, że jednak nie przyjedzie. Byłam w szoku. Wyznał że nie przyjedzie, że ma przemyślenia że nie wie co czuje, czy się zakocha, że ma wątpliwości od powrotu z zagranicy, ale to nie znaczy że chce zerwania. Rozłączyłam się bo łzy mi leciały. Było mi przykro, czekałam na niego i byłam zdenerwowana że coś się stało. Miał zadzwonić póżniej ale milczał, więc odezwałam się póżno sms żeby mi tą postawę wyjaśnił. Napisał że nie wie dlaczego teraz, że tak się zachował. I przeprosił że bał się konfrontacji, potem znów milczenie. Dzień później tylko zapytał jak się czuję. Wieczorem życzył miłych snów. Już bez tych slow co zazwyczaj: kochanie, moje szczęście itd. Odpisałam że nie wiem dlaczego taka sytuacja się zrobiła, że niby nie zerwaliśmy ze sobą a jest tak dziwnie. Ze mi zależy i jest dla mnie ważny ale chcę aby się zastanowił nad wszystkim i ustalmy co dalej. Napisał ok i znów milczenie cały dzień, by wieczorem zapytać tylko sms jak się czuję. Gdy napisałam że nie najlepiej, odpowiedział pytaniem czy to przez jego słowa podczas tego feralnego dnia. Zgodnie z prawdą odpisałam,że zachowanie mnie rani, a wątpliwości rozumiem, są naturalne i trzeba je weryfikować. Odpisał że porozmawiamy o tym. To było wczoraj wieczorem.
Nie wiem, co o tym myśleć. przypomniało mi się za to, gdy zona jego przyjaciela rzuciła ze miał wiele kobiet, a mama myślała, że jestem koleżanką z pracy.
Zastanawiam się o co chodzi, bo prosiłam od początku że traktujemy się z szacunkiem i wyjaśniamy wszystko, a tamtego dnia tego nie zrobił, a i teraz jakby bał się konfrontacji....Co myślicie o tym?
Obserwuj wątek
    • obrotowy Czy dobrze myślę? - nie. 05.11.19, 10:13
      Ty masz 40 lat ?

      to ciagle oczekiwanie uwagi, telefonow, SMS-ow, dolek gdy sie 1 dzien nie odezwie itd...

      tekst 18-to latki.

      Dorosli ludzie bez kontaktu ze soba spokojnie 1-2 dni wytrzymuja bez histeryzowania.
            • obrotowy sorry :) 05.11.19, 12:09
              moze bylem troche nietaktowny, ale to Ty otworzylas ten wontek, wiec odnioslem sie do twoich reakcji - a nie partnera...

              PS. jak sie na Slubna obraze (po tym gdy ona mnie czyms obrazi...)
              - to potrafimy sie do siebie 3 dni nie odzywac...

              a potem - jak gdyby nic nie bylo - czas leczy rany :)
              • agataseg Re: sorry :) 05.11.19, 14:34
                Masz rację, tyle ze długi związek to moich schiz by nie było. My spotykamy się krótko, ponad 3 miesiące, ponadto oboje po przejściach . Poza tym spotykaliśmy się tylko w weekendy.
                Mnie zaskoczyło to zachowanie w tamten dzień, niby wszystko super a tu nagle milczenie, unikanie a potem telefon i te zadziwiające poglądy, że wszystko jest super ale on nie przyjedzie ponieważ nie wie czy mnie pokocha. Dla mnie jest proste- spotykam się ponieważ ktoś mi pasuje, poznaje i wiem czy coś mi odpowiada czy też nie. Rozmawiam i poznaję się. Inaczej trudno wiedzieć cokolwiek. Mnie mój były mąż zdradzał i takie zachowania żle mi się kojarzą. Stąd post tutaj - nie chcę widzieć przez pryzmat tamtych doświadczeń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka