Dodaj do ulubionych

PANOWIE:Czy lubicie kiedy dziewczyna się maluje?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 17:42
Mam takie małe pytanie do tej brzydszej płci. Czy lubicie, kiedy dziweczyny
poprawiają sobie urodę makijażem? Jeśli tak, to czy makijaż ten powinien być
mocny, czy raczej słaby?
Jaśli nie, to dlaczego?
Jeżeli możecie się wykazać znajomością szczegółów, to będę bardzo
usatysfakcjonowana.
Edytor zaawansowany
  • Gość: oli IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 18:22
    malowanie jest zbędne, w zasadzie dziewczyny są tak piękne, że jakieś tam
    dodatkowe retuszowanie niby swoich braków tylko zaciemnia naturalne piękno, dla
    mnie, ładniejsze, bardziej ekscytujące są kobiety takie jak je Bog stworzył
  • Gość: robi IP: *.pl 05.01.02, 19:17
    oczywiście, że jak sie malują- polecam artykuł w ostatnim cosmo.
  • Gość: Eyemakk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 20:02
    jak sie maluja wygladaja jak kurwy, i nic dziwnego ze kurewskie Cosmo popiera
    makijaz. no oczywiscie jest jeszcze drugie dno - KASA Z REKLAM OD FIRM
    KOSMETYCZNYCH, ktore zeruja na takich pisemkach jak Cosmo.. a Cosmo na nich, w
    sumie to symbioza, a wszyscy zeruja na pannach, co uwazaja ze ladniejsze sa z
    makijazem.

    moje zdanie jest takie: lekko na oczach moze być. ale szminka to juz
    paskudztwo
  • Gość: Bartek IP: *.issi.uz.zgora.pl 05.01.02, 20:07
    a ja bardzo lubie dyskretny makijaz u mojej lubej - taki, ktorego nie widac,
    ale gdy go nie ma to tez jest co nie tak, ale ja juz jestem stary (podobno cale
    wino z mojego rocznika juz wypito)
  • Gość: Eyemakk IP: 212.191.66.* 07.01.02, 08:54
    co innego dyskretny (spoko) a co innego 'kosmopolitanski', gdzie paninka
    wyglada jakby wytarzała oczy w smole (ewentualnie w kupie), nie mowiac juz o
    tym co robi pod oczami, z powiekami i innymi czesciami twarzy (szmina, podklad,
    tapeta, jakis tam puder i ch#$ wie co jeszcze. to jest ohydne po prostu

    pozdrawiam
  • Gość: Cshamoh IP: *.citicorp.com 22.01.02, 14:21
    Nie moge powiedziec ze nie toleruje makijazu, ale wole kiedy kobieta go nie ma.
    Po co oszukiwac. Prawda i tak wyjdzie na jaw. Chocby nastepnego dnia rano... A
    swoja droga slyszalem o przypadkach, kiedy maz nie widzial swojej zony bez
    makijazu. Klada sie razem do lozka. Ona czeka az on zasnie i dopiero wtedy
    idzie do lazienki zmyc tapete. Rano tez wstaje wczesniej od niego i sie maluje.
    Chore...
  • Gość: Catrin IP: 10.132.129.* 07.01.02, 02:28
    co za szczęście! A już myślałam, że jeśli nie będę miała na twarzy
    cetrymetrowej warstwy chemii to będę beznadziejna. Pocieszające. I zawsze mnie
    zastanawia co myśli mężczyzna, który po super nocy widzi rano kobietę bez
    makijażu akbo co gorsza z rozmazanym makijażem?
  • Gość: Aga IP: *.*.*.* 07.01.02, 08:02
    Gość portalu: Catrin napisał(a):

    > co za szczęście! A już myślałam, że jeśli nie będę miała na twarzy
    > cetrymetrowej warstwy chemii to będę beznadziejna. Pocieszające. I zawsze mnie
    > zastanawia co myśli mężczyzna, który po super nocy widzi rano kobietę bez
    > makijażu akbo co gorsza z rozmazanym makijażem?

    Jak to co myśli? Przecież to nie jest żadna wyjątkowa sytuacja, każdy żonaty ma
    taki widok co rano.
    Mój twierdzi, że bez makijażu wyglądam bardzo łądnie, a z makijażem czasem
    jeszcze ładniej. Jedno nie wyklucza drugiego.
  • Gość: Dotta IP: *.paderewski.lublin.pl 23.01.02, 11:29
    Piszesz ze makijaz niszczy naturalnosc kobiety a czy zastanawiales sie ze nie
    tylko makijazem kobiety to robia. Co z goleniem (nogi, pachy), depilacja brwi
    czy chocby niezbednym manicure. Czy na prawde chcialbys miec naturalna
    dziewczyne taka jak ja Bog stwarzyl: owlosiona jak malpa, z pazurami jak u orla
    i pryszczami ktore moglaby zakryc makijazem...
  • Gość: perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 12:49
    Zle pojecie naturalnosci, patrz zreszta posty na koniec, co o tym mysle.
  • a.pumeper 07.01.02, 09:59
    Odpowiedź banalna. Delikatny makijaż podkreślający zalety i maskujący wady to
    rzecz jak najbardziej porządana.
    pozdrowionka
  • Gość: malarz IP: 192.168.5.* 07.01.02, 13:24
    Czemu Panowie nie odpowiecie dziewczynie wprost?
    Oczywiście, że lubicie, lubimy. Nie lubilibusmy jedynie, jesli malowałaby sie
    podczas wspólżycia. I to nie z przyczyn estetycznych.
    Malarz
  • Gość: ADAM IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.01.02, 18:27
    Malarz to pewnie przedstawiciel cosmo albo innego draństwa.

    Zdecydowanie NIE, inaczej najładniejsze byłyby panny z komputera albo dmuchane
    lale, produkowane seryjnie.

    Makijaż ma czemuś służyć, to nie tapeta.

    I nie mam 2., a 3., dla wyjaśnienia i zawsze tak myślałem.

    Rzeczywiście wyzmazana dziewczyna musi rano wyglądać nie najlepiej, chyba że
    ktoś lubi abstrakcję na tej części ciała.

    Delikatny makijaż - zależny od wieku i typu urody TAK.

    Tapeta NIE, cosmo do kosza -zarabiają na naiwości dziewczyn i reklamch.

    A najlepsze są "wizażystki" -same napędzają klientelę i tłumacza naiwnym jak
    się oszpecić za pieniądze.

  • Gość: kazik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.02, 13:35
    Zasadniczo, to tak. Dla mnie musi byc spelninych kilka warunkow. 1. Nie za
    czesto, bron Boze co dziennie. Lubie naturalnosc, a makijaz moze byc tylko
    chwilowym urozmaiceniem. 2. Nie za duzo. Szczegolnie "niebezpieczny" jest tusz
    do rzens - latwo przesadzic. Na powiekach lubie jak jest jasno i nie za duzo.
    Szminka owszem, ale nie krwistoczerwona. 3. Bez pudru i podkladu! Moze to i
    wyglada lepiej, zle tylko z daleka. Z bliska od razu widac, nawet gdy ksmetyk
    jest dobry. No i cera posmarowana takim swinstwem jest po prostu nieprzyjemna w
    dotyku.

    Co do porankow - uwielbiam swoja dziewczyne w tym stanie. Jest rozczochrana, ma
    worki pod oczami, ziewa, tepo na mnie patrzy. To brzmi absurdalnie, ale w takim
    stanie jest po prostu sliczna. Uwielbiam Ja taka.

  • Gość: Ewa IP: 192.168.1.* / *.dialup.medianet.pl 19.01.02, 11:24
    Gość portalu: kazik napisał(a):


    > Co do porankow - uwielbiam swoja dziewczyne w tym stanie. Jest rozczochrana, ma
    >
    > worki pod oczami, ziewa, tepo na mnie patrzy. To brzmi absurdalnie, ale w takim
    >
    > stanie jest po prostu sliczna. Uwielbiam Ja taka.
    >
    Aż mi się ciepło zrobiło, kiedy przeczytałam Twoją wypowiedź. I tak powinno być.
    Ja z kolei uwielbiam mojego mężczyznę o poranku... Wygląda mniej więcej tak, jak
    Twoja dziewczyna: wzrok, ziewanie, fryzura :)

  • Gość: Liszaj IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.02, 16:11
    Mi to obojetne, kto tam patrzy na makijaż , hehe.
  • Gość: ! IP: 192.168.1.* / *.dialup.medianet.pl 19.01.02, 11:27
    Gość portalu: Liszaj napisał(a):

    > Mi to obojetne, kto tam patrzy na makijaż , hehe.

    KRETYN.

  • Gość: Liszaj IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.02, 16:27
    A tak poważnie, to niecierpię, jak dziewczyny nakładają na twarz za ciemny
    puder, w jakimś takim pomarańczowym odcieniu. Wyglądają wtedy jak tirówki. Nie
    lubię też opalenizny z solarium.
  • fyrne 12.01.02, 19:30
    Wasza dyskusja sprowadza kobietę do roli przedmiotu. Omawianie wyglądu kobiety,
    jak byście rozmawiali o meblach albo markach samochodów, jest sprzeczne z
    prawami człowieka i obraźliwe. Wysłuchiwanie waszych opini przez kobiety to ich
    zgoda na takie traktowanie.
  • a.pumeper 13.01.02, 22:45
    fyrne napisał(a):

    > Wasza dyskusja sprowadza kobietę do roli przedmiotu.

    A więc wszyscy jednym zgodnym okrzykiem przyznajmy:
    "Liczy sie tylko wnętrze!!!"
    Cóż z tego że będzie to kłamstwo, ważne, że jest poprawne politycznie.

    pozdrowienia
    AP
  • fyrne 15.01.02, 15:03
    a.pumeper napisał(a):

    > fyrne napisał(a):
    >
    > > Wasza dyskusja sprowadza kobietę do roli przedmiotu.
    >
    > A więc wszyscy jednym zgodnym okrzykiem przyznajmy:
    > "Liczy sie tylko wnętrze!!!"


    > Cóż z tego że będzie to kłamstwo, ważne, że jest poprawne politycznie.
    >
    > pozdrowienia
    > AP
    To że jest to kłamstwo, świadczy tylko o was drodzy panowie, waszej naturze,
    głebi i wychowaniu. Żyjcie więc w prawdzie, ale nie liczcie, że nie będzie to
    nazwane po imieniu. Pozatym, czy aby nie czas na zmianę? Dawno temu małpy
    nauczyły się krzesać ogień, może i wy moglibyście zdobyć się na coś nowego.

  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 16.01.02, 10:25
    A moze ty bys sie nauczyla jakiejs innej spiewki? Niektore kobiety juz dawno
    nauczyly sie lubic mezczyzn, a ty dalej jak 'jaskinoska'...
  • staua 15.01.02, 12:21
    To sa odpowiedzi na konkretne pytanie, zadane w temacie watku. I chyba sa
    szczere i calkiem wyczerpujace...
    Podklad nie zawsze widac, mysle, ze jak go nie widac, to myslisz, ze go nie ma.
    Ale naprawde mozna go nie zauwazyc, a dziewczyna wyglada ladniej. Mam znajoma
    Francuzke, ktora maluje sie wszystkimi dostepnymi srodkami, makijazu nie widac
    wcale (wiem, ze uzywa, bo rozmawialysmy o tym oraz mieszkalam z nia w pokoju
    hotelowym), a mezczyzni po prostu zgodnie uwazaja ja za bardzo naturalna
    pieknosc...
    Podsumowujac -chyba lepiej sie nie malowac, jak sie nie umie. I lepiej probowac
    samej, w domu i nie za duzo. Zgadzam sie, ze rady z pism kobiecych sa do
    niczego i sa na ogol kryptoreklama. Wizazystki polecane sa chyba tylko do
    makijazu scenicznego, dla modelek do sesji etc.
    pozdrawiam
  • hans_kloss 15.01.02, 12:53
    Witam,

    I co my biedni mozemy powiedziec? A tak powaznie najwazniejszym jest aby
    kobiety czuly sie dobrze. Dlatego, ze osba zadowolona i dowartosciowana
    zupelnie ineczej jest postrzegana przed osoby ja otaczajace.

    Jesli wiec fakt nakladania makijazu oraz dobre samopoczucie z tego wynikajace
    jest takim czynnikiem sprawczym....malujcie sie drogie panie. Z tychze powodow
    ja posrednio i bezposrednio lubie gdy kobieta sie maluje, podobnie lubie gdy
    tego nie robi.

    Pozdrawiam.
  • Gość: :-) IP: 10.30.42.* 15.01.02, 15:14
    A wiecie, czemu się kobiety malują i perfumują?
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 16.01.02, 10:29
    Wiemy, wiemy.... stare i troche nie tego.
  • olomaster 16.01.02, 13:45
    LUBIĘ ALE NIE DO PRZESADY,TYLKO LEKKO OCZY I POLICZKI.NA USTA NAJLEPIEJ NIC A
    JAK JUZ TO JAKAS LEKKA POMADKA(PRZESZKADZA W POCALUNKACH),OLO
  • Gość: lila IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.02, 23:22
    A ja jestem ladna "z" i "bez",ale lubie delikatny makijarz codziennie i wszyscy
    tak sie do tego mojego wygladu przyzwyczaili, ze jak kilka razy wyrzucalam rano
    smieci jeszcze bez upiekszania sie to mnie sasiadka spytala czy jestem
    chora.Lepiej sie czuje "z" i mam wrazenie, ze mezczyzni lubia mnie taka
    aczkolwiek moj malzonek lubi mnie rownie mocno w te dni "bez".
  • Gość: Zbysioo IP: *.*.*.* 17.01.02, 23:34
    A ja powiem tak...

    Niektore panie powinny sie malowac...niech to robia
    A ta mniejszosc niech chodzi na bosaka po ulicy z wlosami spietymi w warkocze
    i niech dmucha banki mydlane co chwile przegryzajac preclem w drodze na
    demonstracje pacyfistyczna.

    Pozdrawiam
    Zbysioo
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 17:48
    Nie uznaje. Szminki bezwzglednie, niebieskie (i takie rozne) powieki mnie nawet
    smiesza bardziej, gruby podklad ohyda. Puder transparentny oczywiscie. Cera
    moze byc niedoskonala, ale ma wygladac zdrowo i swiezo. Czyli ochrona,
    odzywianie, zdrowy tryb zycia, bo naprawianie szkod w ten sposob to glupota.
    Najsmieszniejsze w tym jest to jednak, ze kobiety chca lepiej wygladac, a
    niestety - wygladaja gorzej. Bezkrytycyzm przeraza.
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 21.01.02, 18:21
    Ales ty naiwny... Gorzej to wygladaja te, co sie nie potrafia malowac. Te co
    potrafia to tak sie pomaluja, ze nawet nie bedziesz wiedzial naiwniaczku, ze sa
    pomalowane (no chyba, ze chodzi wlasnie o agresywny, widoczny makijaz).

    Dobrze podmalowane oko to jest to!
  • staua 21.01.02, 19:03
    Tak! To prawda. Juz o tym pisalam powyzej. Naprawde, panowie, moze to dla Was
    nieprawdopodobne, ale w wiekszosci przypadkow, kiedy podoba wam sie piekna,
    naturalna dziewczyna, to jest ona po prostu perfekcyjnie umalowana...
  • Gość: Ewka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.01.02, 19:12
    to prawda. Kiedys pewien facet stwierdzil, ze jego kobieta sie pieknie i
    b.delikatnie maluje.A prawda byla taka, ze miala na sobie kilo pudru i sporo
    cieni. Te co sie malowaly perfekcyjnie i delikatnie uwazal za wcale
    niepomalowane. to mi duzo powiedzialo.
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 21.01.02, 19:40
    Tez mi odkrycie - ja zawsze pisze prawde... ;-) Czekam tylko momentu, kiedy
    zblize sie do absolutu na wyciagniecie reki... ;-)
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 20:45
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Ales ty naiwny... Gorzej to wygladaja te, co sie nie potrafia malowac. Te co
    > potrafia to tak sie pomaluja, ze nawet nie bedziesz wiedzial naiwniaczku, ze sa
    >
    > pomalowane (no chyba, ze chodzi wlasnie o agresywny, widoczny makijaz).
    >
    > Dobrze podmalowane oko to jest to!


    Zebys sie nie zdziwil!!! Znam moze TRZY, CZTERY takie: moze nie klasycznie
    (posagowo) piekne, ale jednak urzekajace i NIE ZNOSZA szminki, cieni... nie ze
    mnie sie WYDAJE, iz sie nie maluja. Poza tym NIE ZNAM chyba zadnej kobiety, u
    ktorej makijazu BYM NIE WIDZIAL!!! Fakt, bardzo jestem "nietowarzyski", wiec i
    statyskyka zadna, ale to regula: poza tymi kilkoma przypadkami, nie kojarze
    zadnej, u ktorej by mi nie przeszkadzal makijaz. Chociaz te kilka uzywa tuszu do
    rzes i to jest OK. Chodzi o to, abym widzial twarz, a nie maske, bez ktorej
    twarzy nawet moglbym nie rozpoznac, a przynajmniej powedziec czegokolwiek o
    urodzie (twarzy, nie maski).
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 21:15
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Ales ty naiwny... Gorzej to wygladaja te, co sie nie potrafia malowac. Te co
    > potrafia to tak sie pomaluja, ze nawet nie bedziesz wiedzial naiwniaczku, ze sa
    >
    > pomalowane (no chyba, ze chodzi wlasnie o agresywny, widoczny makijaz).
    >
    > Dobrze podmalowane oko to jest to!


    Co do szminiki to nie chodzi mi nawet o estetyke (tez, ale w niewielkich
    granicach moze mi sie "w patrzeniu" podobac), ale o sama wastwe farby na ustach
    jako taka. Cala zmyslowosc, wynikajaca z delikatnosci ust, bierze w leb. Czy tu
    da sie szminke ukryc? Nigdy nie calowalem takich ust i nie mam ochoty, co wy na
    to? Pomijajac aspekt estetyczny, przeszkadza wam to?

    Co do wisazystow, to sa to ludzie, ktorzy rzadko ogladaja naturalne twarze i
    stracili wszelkie proporcje.

    I naprawde nie chodzi mi o jakas naturalnosc 100% dla zasady, ale zebym wiedzial,
    ze patrze na twarz mniej wiecej taka jaka jest, tzn. nie wyobrazam sobie
    sytuacji, zeby mogla mi sie MOJA kobieta nie podobac bez makijazu. Sytuacje,
    kiedy doskonale znanych (tez juz wymalowanych) "twarzy" na przyklad aktorek nie
    jestem w stanie rozpoznac na reklamach np. Loreala albo Diora, uwazam za
    patologiczna.

    Przy okazji. Najpiekniejsza aktorka: Emannuelle Beart na zdjeciach z demonstracji
    ekologicznej. Najbrzydsza aktorka (przez kontrast): E. Beart na jednej reklamie
    Diora (nie poznalem). Po tej demonstracji Dior zerwal (a przynaujmniej chcial) z
    nia kontrakt za brak makijazu ("zbyt naturalistyczny wyglad"). Chory swiat.

    Ale do Loreala i paru innych i takim daleko. Papugom tez zreszta ;-)))
  • Gość: kasia IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.01.02, 21:30
    za dokladnie zna swiatek mody, filmu i kosmetologii
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 23:14
    Gość portalu: kasia napisał(a):

    > za dokladnie zna swiatek mody, filmu i kosmetologii

    Czytam "Wysokie Obcasy" :-P

    I czasem inne rzeczy ;-) Ale to twoje podejrzenie wynika chyba wlasnie z tego, ze
    wydaje sie wam (kobietom, a moze nie jestes nia?), ze nie mamy oczu i jak widzimy
    szminke, to automatycznie dostajemy monstrualnej erekcji, no i jest jak jest.

    Mam ci przyslac zdjecie, zebys uwierzyla?
  • Gość: asiax IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 02:30
    Czytam Wasze komentarze z mieszanymi uczuciami...
    Ja jestem chyba uzalezniona od makijazu... oczywiscie na co dzien jest on dosc
    delikatny ale podkladu i pudru uzywam zawsze.
    I z moich obserwacji wynika, ze mezczyzni zwracaja na mnie uwage gdy jestem
    pomalowana. Jesli zdarzy mi sie nie malowac to jestem jakas tak blada, bez
    wyrazu. Moze to moje zludzenia ;-)
    Moze nie mam w sobie naturalnego piekna... A moze nikt go we mnie nie widzi:-)
    Na pewno malowac sie nie przestane...
    Zgodze sie z wypowiedziami o mezczyznach, ktorzy daja sie omamic dobrze
    wykonanemu makijazowi... Niektorzy z Was, Panowie, wpadaja w ta urocza
    pulapke. Ale chwala tym kobietom ,ktorych makijaz jest tylko podkresleniem
    urody a nie ich maska.
    pozdrawiam
    asiax

  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 11:21
    No wlasnie... co znaczy "zwracaja uwage"? Przeklada sie to na zaiteresowanie?
    Poza tym wez pod uwage kwestie selekcji facetow, ktorzy sie toba inteesuja,
    tzn. czy nie jest tak, ze ci, na ktorych zainteresowaniu MOGLOBY ci zalezec,
    mniej zwracaja na ciebie uwage, niz ci, na ktorych niekoniecznie? Moze jest na
    odwrot, nie wiem, ale wiem, ze takie wszystkie Pamelcie A. wisza raczej nad
    pryczami wieziennymi i lozkami malolatow czy gosci z bejsbolami, niz...
    powiedzmy, ze moim ;-))))
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 22.01.02, 16:10
    Ty to masz chyba jakies odchylki na tym punkcie, co? A powiedz mi, lizales
    chociaz jedna z tych prawie posagowych dziewczynek (mam na mysli twoje niby nie
    uzywajace makijazu znajome) po twarzy?
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 16:36
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Ty to masz chyba jakies odchylki na tym punkcie, co? A powiedz mi, lizales
    > chociaz jedna z tych prawie posagowych dziewczynek (mam na mysli twoje niby nie
    >
    > uzywajace makijazu znajome) po twarzy?

    Napisalem dokladnie odwrotnie, czytaj dokladnie ;-)))

    "moze nie klasycznie (posagowo) piekne, ale jednak urzekajace"

    Nie, niestety, ktos inny mnie ubiegl ;-)))

  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 22.01.02, 17:58
    No to jak nie lizales to nie wiesz o czym mowisz. I kropka. Gwoli scislosci -
    ja lizalem pare razy i wiem o czym mowie.
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:03
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > No to jak nie lizales to nie wiesz o czym mowisz. I kropka. Gwoli scislosci -
    > ja lizalem pare razy i wiem o czym mowie.

    TO powiedz jeszcze tak, zebym i ja wiedzial. Pytalem sie o roznice:

    1. Czy jest jakas ilosc szminki/blyszczyku, ponizej ktorej sie ich nie wyczuwa?
    2. Jezeli nie sposob ich nie wyczuc, to czy robi wam to roznice?
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 22.01.02, 18:16
    Ty mi lepiej odpowiedz na moje pytanie w watku ponizej. A co do makijazu to nie
    mowilem o lizaniu ust tylko policzkow... Szminke, blyszczyk, pomadke czy tez
    inne ohydne badziewie zawsze wyczujesz.
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:20
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Ty mi lepiej odpowiedz na moje pytanie w watku ponizej. A co do makijazu to nie
    >
    > mowilem o lizaniu ust tylko policzkow... Szminke, blyszczyk, pomadke czy tez
    > inne ohydne badziewie zawsze wyczujesz.

    "Ohydne..."? No to nie rozumiem w czym problem. Ze nie chce lizac takze podkladu?
  • Gość: agniech IP: 194.93.142.* 22.01.02, 16:22
    O tak wlasnie. Jestem jak najbardziej za makijazem ale tylko dla podkreslenia
    urody (tuszyk na oczka, lekkie kolorki, blyszczyk i juz sie jest swiezszym i
    piekniejszym) a nie zrobienie z siebie czlowieka maski. Coz za glupia sytuacja
    by byla gdyby mnie gosciu rano nie poznal i jeszcze sie przestraszyl :)
  • _kami 22.01.02, 17:38
    Gość portalu: Perotin napisał(a):

    [ciach]
    > Cera
    > moze byc niedoskonala, ale ma wygladac zdrowo i swiezo.

    W malowaniu często chodzi właśnie o tę niedoskonałość cery. Mnie to na przykład
    dość mocno przeszkadza, i jeśli coś z moją skórą jest nie tak, to raczej to
    ukrywam (ale dyskretnie, a nie kilogramem podkładu, który dopiero zwraca uwagę na
    niedoskonałości). Ale to wszystko rzecz wprawy i umiejętności krytycznego
    spojrzenia w lustro.

    > Czyli ochrona,
    > odzywianie, zdrowy tryb zycia, bo naprawianie szkod w ten sposob to glupota.

    Nienienie (IMHO). Można się odżywiać bardzo zdrowo, ale przez zaburzenia
    hormonalne cera i tak nie będzie wyglądała ładnie. I co?

    > Najsmieszniejsze w tym jest to jednak, ze kobiety chca lepiej wygladac, a
    > niestety - wygladaja gorzej. Bezkrytycyzm przeraza.

    A to zupełnie inna rzecz. W robieniu makijażu też potrzebna jest wprawa, dobry
    smak, dobre kosmetyki (dopiero niedawno odkryłam, że podkład Diora jest naprawdę
    lepszy od podkładu Eris, chociaż ten drugi też jest niczego sobie), dobrze
    oświetlone lustro i tooooooona samokrytycyzmu.

    K.

  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 17:59
    _kami napisał(a):


    > W malowaniu często chodzi właśnie o tę niedoskonałość cery. Mnie to na przykład
    >
    > dość mocno przeszkadza, i jeśli coś z moją skórą jest nie tak, to raczej to
    > ukrywam (ale dyskretnie, a nie kilogramem podkładu, który dopiero zwraca uwagę
    > na
    > niedoskonałości).
    > Nienienie (IMHO). Można się odżywiać bardzo zdrowo, ale przez zaburzenia
    > hormonalne cera i tak nie będzie wyglądała ładnie. I co?

    To juz wkracza w spor o definicje nidoskonalosci. Co, moze wyglada szaro, ma
    zluszczajacy sie naskorek (a chocby, od tego jest peeling, sam uzywam)? Wiem, jak
    wyglada cera w przypadku w.w. zaburzen, moj numer jeden (z kilku) tez je miala, i
    mi to wisialo. Zaczela to maskowac i juz rzucalo sie (niekorzystnie) w oczy.

    Ja mam wyjatkowo "trudna" cere, dalece niedoskonala, a czesto slysze, ze
    jest "jak pupa niemowlaka", co jest oczywista bzdura. Tyle, ze jak sie
    slyszy" "cera jak u dziewczyny", to co to oznacza? Lepsza jak u tej katujacej
    swoja w solarium, na plazy, nie chroniacej przed mrozem, palacej papierosy,
    pijacej hektolitry kawy i herbaty? Mnie sie cera modelek na reklamach Vichy
    odjazdowo podoba, ale nie za nic nie pociaga. Jest tyle doskonala, co sztuczna. A
    taka "pomaranczowa skorka", jesli ma zdrowy, swiezy koloryt, zupelnie nie zwraca
    uwagi, tzn. nie zaburza w zaden sposob wrazenia. Ale sa tacy, co lubia pozor.

    Oczywiste jest uzywanie kremow matujacych regulujacych prace gruczolow i
    sciagajacych nadmiar loju, ew. cienka warstwa pudru transparentnego (cienko
    polozony nie zmienia praktycznie kolorytu skory) na nos, zwlaszcza gdy uzywa sie
    ciezszych kremow na zime (ale np. tani hydrosystem jest skuteczny i w ogole nie
    tlusci), ale to wszystko.

    A szminka nie ma IMO podobnego usprawiedliwienia. Juz chyba wolalbym kolagen jak
    komus brakuje ust - przynajmniej zachowuje pozory naturalnosci, choc bardziej
    rozumiem jego uzycie, niz akceptuje.
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 22.01.02, 18:10
    Stary - ty albo jestes pedalem, albo kobieta, albo pracujesz w branzy, albo
    masz cos nie tak z glowa i nie mozesz znalezc porzadnego hobby.

    Ktore z powyzszych?
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:18
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Stary - ty albo jestes pedalem, albo kobieta, albo pracujesz w branzy, albo
    > masz cos nie tak z glowa i nie mozesz znalezc porzadnego hobby.
    >
    > Ktore z powyzszych?

    Najlatwiej jest komus wygarnac cos w tym stylu.

    CO do hobby zapraszam na topic z poziomu katalogu o pirackich CD. Moze tez
    uwierzysz, ze nie jestem kobieta.
    Z branzy? To znaczy kosmetycznej moze? ;-PPPPP

    A problem mam taki, ze jestem cholernie wkurzony na to, w jakim kierunku swiat
    zmierza, na tych swirow z firm kosmetycznych, bo kaza mi skreslac przyslowiowe
    9/10 kobiet, ktore moglyby mi sie podobac, albo nawet sie podobaja (w patrzeniu).

    Uprzedze pytanie: "kto kogo skresla"... i tak nie odpowiem, bo faktycznie moge
    byc nawet chocby napalona pietnastka z pryszczami i podszywac sie pod faceta. ALe
    taki jest net.
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:27
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Stary - ty albo jestes pedalem, albo kobieta, albo pracujesz w branzy, albo
    > masz cos nie tak z glowa i nie mozesz znalezc porzadnego hobby.
    >
    > Ktore z powyzszych?

    Najlatwiej jest komus wygarnac cos w tym stylu.

    CO do hobby zapraszam na topic z poziomu katalogu o pirackich CD. Moze tez
    uwierzysz, ze nie jestem kobieta.
    Z branzy? To znaczy kosmetycznej moze? ;-PPPPP

    A problem mam taki, ze jestem cholernie wkurzony na to, w jakim kierunku swiat
    zmierza, na tych swirow z firm kosmetycznych, bo kaza mi skreslac przyslowiowe
    9/10 kobiet, ktore moglyby mi sie podobac, albo nawet sie podobaja (w patrzeniu).

    Uprzedze pytanie: "kto kogo skresla"... i tak nie odpowiem, bo faktycznie moge
    byc nawet chocby napalona pietnastka z pryszczami i podszywac sie pod faceta. ALe
    taki jest net.
  • _kami 22.01.02, 18:32
    Gość portalu: Perotin napisał(a):

    > To juz wkracza w spor o definicje nidoskonalosci. Co, moze wyglada szaro, ma
    > zluszczajacy sie naskorek (a chocby, od tego jest peeling, sam uzywam)?

    Ja też. To żadna nowość dla mnie. Ale peeling nie wszystkie problemy rozwiązuje.

    > Wiem, j
    > ak
    > wyglada cera w przypadku w.w. zaburzen, moj numer jeden (z kilku) tez je miala,
    > i
    > mi to wisialo.

    Tobie owszem. A mnie nie. Ja wolę być dla mojego mężczyzny śliczna i nie mieć
    problemów z cerą. Jasne, że trzeba z tym walczyć "od środka", ale jak już coś się
    dzieje to bez żadnych oporów to maskuję.

    > Zaczela to maskowac i juz rzucalo sie (niekorzystnie) w oczy.

    Być może źle maskowała. To naprawdę da się zrobić tak, że wygląda ładnie i nie
    widać, że coś jest nie tak. Tylko trzeba to umieć.
    A ja nie mówię o tapecie, tylko o podkładzie i korektorze.

    > Ja mam wyjatkowo "trudna" cere, dalece niedoskonala, a czesto slysze, ze
    > jest "jak pupa niemowlaka", co jest oczywista bzdura.

    Hmmm... Nie tyle bzdura, co dość... dziwne. A od kogo to słyszysz? Jeśli można?
    Czemu Cię okłamują?

    > Tyle, ze jak sie
    > slyszy" "cera jak u dziewczyny", to co to oznacza? Lepsza jak u tej katujacej
    > swoja w solarium, na plazy, nie chroniacej przed mrozem, palacej papierosy,
    > pijacej hektolitry kawy i herbaty?

    No widzisz - ja na solarium w życiu nie byłam, plażę też nieczęsto zaliczam, kawy
    nie piję w ogóle, herbatę dość rzadko, kremu używam, bo muszę, inaczej skóra jest
    tak wysuszona że aż boli, papierosów nie palę i nigdy nie paliłam. Jem dużo
    warzyw, owoców, piję wodę i soki. A mimo to moja skóra ma swoje życie i swoje
    problemy - czasem dzieje się z nią coś, co chcę ukryć. A ponieważ umiem to zrobić
    dyskretnie, to nie uważam, że to coś złego.

    > Mnie sie cera modelek na reklamach Vichy
    > odjazdowo podoba, ale nie za nic nie pociaga. Jest tyle doskonala, co sztuczna.

    No cóż - co kto lubi.

    > A
    > taka "pomaranczowa skorka", jesli ma zdrowy, swiezy koloryt, zupelnie nie zwrac
    > a
    > uwagi, tzn. nie zaburza w zaden sposob wrazenia. Ale sa tacy, co lubia pozor.

    No, jakby to powiedzieć - "pomarańczowa skórka" to mi się z cellulitisem kojarzy,
    który jest chorobą, i w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych
    problemów. I nic ładnego w nim nie widzę.

    > Oczywiste jest uzywanie kremow matujacych regulujacych prace gruczolow i
    > sciagajacych nadmiar loju, ew. cienka warstwa pudru transparentnego (cienko
    > polozony nie zmienia praktycznie kolorytu skory) na nos, zwlaszcza gdy uzywa si
    > e
    > ciezszych kremow na zime (ale np. tani hydrosystem jest skuteczny i w ogole nie
    > tlusci), ale to wszystko.

    Na tani hydrosystem jestem ślicznie uczulona.
    Są kremy matująco-koloryzujące, które nie dają koloru jak na buzi u zmęczonej
    tirówki, tylko delikatnie wyrównują odcień cery. Puder zawsze transparentny - to
    oczywiste, bo bardzo trudno zgrać kolor pudru, podkładu i skóry. Chyba że perłowy
    albo rozświetlający na duże wyjścia.
    Poza tym są również dobre nawilżające podkłady z filtrami. No i słyszałam kiedyś
    od kosmetyczki, która generalnie była przeciwniczką tapety, która właśnie ze
    względu na ochronną działalność podkładu i pudru (szczególnie przy np.:
    warszawskim powietrzu) zalecała używanie tychże.

    > A szminka nie ma IMO podobnego usprawiedliwienia.

    A błyszczyk? Albo taka ochronna z witaminami?
    Tak czy inaczej zresztą - ja lubię szminki, mam (nieskromnie mówiąc) ładny
    kształt ust i czasem je kolorem podkreślam. I zamierzam :-)

    > Juz chyba wolalbym kolagen ja
    > k
    > komus brakuje ust - przynajmniej zachowuje pozory naturalnosci, choc bardziej
    > rozumiem jego uzycie, niz akceptuje.

    Kolagen? Wstrzykiwany? To normalność? To pozór nieporównywalny do szminki, i
    znacznie moim zdaniem gorszy :-\

    K.
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 18:53
    _kami napisał(a):


    > Tobie owszem. A mnie nie. Ja wolę być dla mojego mężczyzny śliczna i nie mieć
    > problemów z cerą. Jasne, że trzeba z tym walczyć "od środka", ale jak już coś s
    > ię
    > dzieje to bez żadnych oporów to maskuję.

    To dlaczego do cholery nie znam prawie takich, co znaja umiar? Ja mowie o tym jak
    jest, nie o wyjatkach. Ciebie gotow bylbym ubostwiac, jesli znasz ;-)))


    > Być może źle maskowała. To naprawdę da się zrobić tak, że wygląda ładnie i nie
    > widać, że coś jest nie tak. Tylko trzeba to umieć.
    > A ja nie mówię o tapecie, tylko o podkładzie i korektorze.

    Jak wyzej.

    >

    > Hmmm... Nie tyle bzdura, co dość... dziwne. A od kogo to słyszysz? Jeśli można?
    >
    > Czemu Cię okłamują?

    Nie oklamuja. TYlko, ze zdrowa niedoskonala cera wyglada lepiej, niz doskonala
    osiagnieta warsta tapety. Poza tym nie wiem dlaczego, ale wszyscy zakladaja, ze
    facet musi miec morde nie twarz, a prawda jest taka, ze wiekszosc kobiet jest
    madra dopiero po szkodzie i nietrudno jest robic wrazenie na takim tle (szara,
    zmeczona, przebarwiona od slonca etc). Chcialem tylko powiedziec, ze stan
    zdrowotny jako taki cery rzuca sie w oczy i przycmiewa pewne rzeczy.

    >
    A mimo to moja skóra ma swoje życie i swoje
    > problemy - czasem dzieje się z nią coś, co chcę ukryć. A ponieważ umiem to zrob
    > ić
    > dyskretnie, to nie uważam, że to coś złego.

    Musialbym zobaczyc, powiedzmy, ze wierze na slowo.


    > No, jakby to powiedzieć - "pomarańczowa skórka" to mi się z cellulitisem kojarz
    > y,
    > który jest chorobą, i w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych
    > problemów. I nic ładnego w nim nie widzę.

    Wiem, uzylem fachowego okreslenia na cos innego. Mialem na mysli policzki z
    rozszerzonymi chronicznie porami, kojarzysz?


    > Na tani hydrosystem jestem ślicznie uczulona.

    No coz, w domu byly rozne, lepszego wsrod wzglednie tanich nie znam. Prawie jak
    matujacy.

    > Są kremy matująco-koloryzujące, które nie dają koloru jak na buzi u zmęczonej
    > tirówki, tylko delikatnie wyrównują odcień cery. Puder zawsze transparentny - t
    > o
    > oczywiste, bo bardzo trudno zgrać kolor pudru, podkładu i skóry. Chyba że perło
    > wy
    > albo rozświetlający na duże wyjścia.

    Moze kiedys zrozumiem te chec do blyszczenia od swieta za wszelka cene.

    > Poza tym są również dobre nawilżające podkłady z filtrami. No i słyszałam kiedy
    > ś
    > od kosmetyczki, która generalnie była przeciwniczką tapety, która właśnie ze
    > względu na ochronną działalność podkładu i pudru (szczególnie przy np.:
    > warszawskim powietrzu) zalecała używanie tychże.

    Mieszkam w Lodzi, IMO dobre kremy wystarcza. Zwlaszcza, ze chronia przed czyms
    tam, a same jednak nie sa obojetne. W koncu to warstwa chemii na twarzy.


    > A błyszczyk? Albo taka ochronna z witaminami?

    Blyszczyk lepiej, ale tez do patrzenia chyba. Pomadka ochronna wazelinowa
    obowiazkowo, uzywam regularnie, to chyba oczywiste. Brat byl taki hardmen, ale
    jak mu na mrozie krew zaczela cieknac, to zniewiescial. Niezrozumiale dla mnie,
    moze mnie pedalem kto nazwie, co?

    > Tak czy inaczej zresztą - ja lubię szminki, mam (nieskromnie mówiąc) ładny
    > kształt ust i czasem je kolorem podkreślam. I zamierzam :-)

    Jednym facetom sie bedzie podobac, u innych stracisz szanse. Byles sie nie
    zdziwila kiedys (wiele sie zdziwilo).


    > Kolagen? Wstrzykiwany? To normalność? To pozór nieporównywalny do szminki, i
    > znacznie moim zdaniem gorszy :-\

    To moze ja domaluje sobie wasy, co? IMO dokladnie to samo. A brak ust to zapewne
    tragedia (nie wiem jak to jest, ale nie chcialbym wiedziec). Rozumiem takie
    dzialanie, choc u mojej kobiety nie zaakceptowalbym tego. Ale to inna sprawa.

    Czyli nawet naturalnie wygladajace, choc robione, usta sa bardziej pozorne niz te
    domalowane, albo po prostu z gruba warstwa farby? Ciekawy poglad.
  • _kami 22.01.02, 19:18
    Gość portalu: Perotin napisał(a):

    > To dlaczego do cholery nie znam prawie takich, co znaja umiar? Ja mowie o tym j
    > ak
    > jest, nie o wyjatkach. Ciebie gotow bylbym ubostwiac, jesli znasz ;-)))

    Znam - siebie. A krytycyzmu mam w sobie sporo, choćby ze względu na to, że nie
    zwykłam się na tirówkę robić, i tyle. I sporo dziewczyn znam, które potrafią się
    ze smakiem malować, albo inaczej - niewiele znam takich, które robią to źle -
    może się w niewłaściwym towarzystwie obracasz?

    > > Hmmm... Nie tyle bzdura, co dość... dziwne. A od kogo to słyszysz? Jeśli m
    > ożna?
    > >
    > > Czemu Cię okłamują?
    >
    > Nie oklamuja. TYlko, ze zdrowa niedoskonala cera wyglada lepiej, niz doskonala
    > osiagnieta warsta tapety. Poza tym nie wiem dlaczego, ale wszyscy zakladaja, ze

    Otóż niedoskonałości cery _bardzo_często_ są po prostu objawem chorób różnych,
    albo wadliwego odżywiania, albo w ogóle niezdrowego trybu życia. Więc mówienie o
    zdrowej i niedoskonałeś cerze jest... bez sensu IMHO.

    > facet musi miec morde nie twarz, a prawda jest taka, ze wiekszosc kobiet jest
    > madra dopiero po szkodzie i nietrudno jest robic wrazenie na takim tle (szara,
    > zmeczona, przebarwiona od slonca etc). Chcialem tylko powiedziec, ze stan
    > zdrowotny jako taki cery rzuca sie w oczy i przycmiewa pewne rzeczy.

    Oczywiście.
    Ale w dalszym ciągu to nie znaczy, że makijaż jest zły :-)

    > A mimo to moja skóra ma swoje życie i swoje
    > > problemy - czasem dzieje się z nią coś, co chcę ukryć. A ponieważ umiem to
    > zrob
    > > ić
    > > dyskretnie, to nie uważam, że to coś złego.
    >
    > Musialbym zobaczyc, powiedzmy, ze wierze na slowo.

    I tylko wiara na słowo Ci pozostaje ;-)

    > > No, jakby to powiedzieć - "pomarańczowa skórka" to mi się z cellulitisem k
    > ojarz
    > > y,
    > > który jest chorobą, i w skrajnych przypadkach może prowadzić do poważnych
    > > problemów. I nic ładnego w nim nie widzę.
    >
    > Wiem, uzylem fachowego okreslenia na cos innego. Mialem na mysli policzki z
    > rozszerzonymi chronicznie porami, kojarzysz?

    A to jest _zupełnie_ coś innego. U młodych dziewczyn to się zwalcza peelingami
    specjalnymi. A kiedyś kosmetyczka mi powiedziała, czego skutkiem są takie
    porozszerzane pory - ponoć kiedyś kiedyś pudry były robione na bazie mąki
    ziemniaczanej, której drobinki pod wpływem wilgoci ze skóry "puchły" i robiły
    takie spustoszenie. Można założyć że gorszej jakości (firm "krzak") do całkiem
    niedawna tak działały :-\

    > > Na tani hydrosystem jestem ślicznie uczulona.
    >
    > No coz, w domu byly rozne, lepszego wsrod wzglednie tanich nie znam. Prawie jak
    > matujacy.

    Jak dla kogo. Kosmetyki to bardzo indywidualna sprawa.

    > > Są kremy matująco-koloryzujące, które nie dają koloru jak na buzi u zmęczo
    > nej
    > > tirówki, tylko delikatnie wyrównują odcień cery. Puder zawsze transparentn
    > y - t
    > > o
    > > oczywiste, bo bardzo trudno zgrać kolor pudru, podkładu i skóry. Chyba że
    > perło
    > > wy
    > > albo rozświetlający na duże wyjścia.
    >
    > Moze kiedys zrozumiem te chec do blyszczenia od swieta za wszelka cene.

    Rozświetlanie to troszkę coś innego niż błyszczenie. Problemy ze zrozumieniem? Po
    użyciu takiego pudru skóra wygląda ładniej, delikatniej, bo on nie koloruje tylko
    rozjaśnia. Szczególnie, jeśli kobietka jest zmęczona, ma za sobą cięzki tydzień,
    a na imprezie chce wyglądać ładnie - taki puder zadziała znacznie lepiej niż
    ciemny. I nie ma tam nic błyszczącego. Są też pudry z brokatami różnymi - to
    raczej na bal przebierańców - można użyć takiego podru i brokatu na włosy, albo
    pomalować oczy, usta i paznokcie na zielono... Wszystko zależy od okazji i
    konwencji.

    > > Poza tym są również dobre nawilżające podkłady z filtrami. No i słyszałam
    > kiedy
    > > ś
    > > od kosmetyczki, która generalnie była przeciwniczką tapety, która właśnie
    > ze
    > > względu na ochronną działalność podkładu i pudru (szczególnie przy np.:
    > > warszawskim powietrzu) zalecała używanie tychże.
    >
    > Mieszkam w Lodzi, IMO dobre kremy wystarcza. Zwlaszcza, ze chronia przed czyms
    > tam, a same jednak nie sa obojetne. W koncu to warstwa chemii na twarzy.

    Krem to też warstwa chemii. W dodatku kremy reklamuje się jako preparaty, który
    wnikają w skórę - czy to nie jest niezdrowe - wnikająca w skórę chemia?
    Poza tym generalnie mężczyźni mają znacznie mniej delikatną skórę niż kobiety 0
    grubszy naskórek, więcej gruczołów łojowych, które naturalnie natłuszczają i
    nawilżają. Dla Ciebie w Łodzi krem starcza, a ja bym chorowała i cierpiała.

    > > A błyszczyk? Albo taka ochronna z witaminami?
    >
    > Blyszczyk lepiej, ale tez do patrzenia chyba. Pomadka ochronna wazelinowa
    > obowiazkowo, uzywam regularnie, to chyba oczywiste. Brat byl taki hardmen, ale
    > jak mu na mrozie krew zaczela cieknac, to zniewiescial. Niezrozumiale dla mnie,
    > moze mnie pedalem kto nazwie, co?

    Nie. Ja mojego faceta zmuszam prawie do używania takiej pomadki, bo nie lubię,
    kiedy drapie mnie popękanymi ustami. Ochrona jest oczywistością niezależnie od
    płci.

    > > Tak czy inaczej zresztą - ja lubię szminki, mam (nieskromnie mówiąc) ładny
    > > kształt ust i czasem je kolorem podkreślam. I zamierzam :-)
    >
    > Jednym facetom sie bedzie podobac, u innych stracisz szanse. Byles sie nie
    > zdziwila kiedys (wiele sie zdziwilo).

    Nie szukam szans. Narzeczonemu się podoba, i to mi absolutnie wystarcza ;-)
    Zresztą - we wszystkim należy zachować umiar, więc to oczywiste, że nie maluję
    się idąc na bazarek.

    > > Kolagen? Wstrzykiwany? To normalność? To pozór nieporównywalny do szminki,
    > i
    > > znacznie moim zdaniem gorszy :-\
    >
    > To moze ja domaluje sobie wasy, co? IMO dokladnie to samo. A brak ust to zapewn
    > e
    > tragedia (nie wiem jak to jest, ale nie chcialbym wiedziec). Rozumiem takie
    > dzialanie, choc u mojej kobiety nie zaakceptowalbym tego. Ale to inna sprawa.

    Tak z ciekawości - akceptujesz malowanie paznokci? Farbowanie włosów? Kolczyki?

    > Czyli nawet naturalnie wygladajace, choc robione, usta sa bardziej pozorne niz
    > te
    > domalowane, albo po prostu z gruba warstwa farby? Ciekawy poglad.

    Robione przez chirurga usta raczej nie wyglądają naturalnie. Poza tym kiedyś
    wstrzykiwano w nie silikon - co się działo potem doskonale wiemy. Ja bym sobie
    niczego w usta wstrzyknąć nie dała. Z drugiej strony nie mam takiego problemu.
    A i ta farba - cóż, ona naprawdę nie musi być w kolorze kontrastowym do
    naturalnego, i nie musi być jej kilogram. Jak już pisałam - we wszystkim
    potrzebny jest umiar.

    K.
  • perotin 22.01.02, 19:57
    _kami napisał(a):


    > Znam - siebie.

    Chodzilo o znajomosc umiaru, nie wyjatkow.

    > ze smakiem malować, albo inaczej - niewiele znam takich, które robią to źle -
    > może się w niewłaściwym towarzystwie obracasz?

    Nie mowie, ze robia ZLE, ale ze mi FAKT OBECNOSCI szminki, fioletowych powiek,
    warstwy podkladu ewentualnie, kolorkow na policzkach, przeszkadza. O ile dobrze
    pamietam, napisalem "u ktorych nie przeszkadzalby mi makijaz".


    > Otóż niedoskonałości cery _bardzo_często_ są po prostu objawem chorób różnych,
    > albo wadliwego odżywiania, albo w ogóle niezdrowego trybu życia. Więc mówienie
    > o
    > zdrowej i niedoskonałeś cerze jest... bez sensu IMHO.

    Klocimy sie o slowa. Jezeli ja od urodzenia mam cere mieszana, to choc nie jest
    to ideal, ma zdrowy wyglad :koloryt, brak zrogowacialego naskorka, wypryskow (do
    ktorych mam tendencje, ale uwazam bardzo)


    > Ale w dalszym ciągu to nie znaczy, że makijaż jest zły :-)

    Moze sie nie baaaardzo nie podobac. Chociaz obiektywnie patrzac, jest to cos
    sztucznego. ALe to spor o istote znaczenia lepiej: czy mniej ladnie oznacza
    lepiej, niz ladniej, ale sztucznie?


    > A to jest _zupełnie_ coś innego. U młodych dziewczyn to się zwalcza peelingami
    > specjalnymi. A kiedyś kosmetyczka mi powiedziała, czego skutkiem są takie
    > porozszerzane pory - ponoć kiedyś kiedyś pudry były robione na bazie mąki
    > ziemniaczanej, której drobinki pod wpływem wilgoci ze skóry "puchły" i robiły
    > takie spustoszenie. Można założyć że gorszej jakości (firm "krzak") do całkiem
    > niedawna tak działały :-\

    Bardzo czesto wystepuje naturalnie, np. u mnie - niewiele, wcale nie mowie o
    jakichs dolkach czy jak, na pewno nieporownanie mniej, niz na powierzchni
    pomaranczy ;-)))


    > Krem to też warstwa chemii. W dodatku kremy reklamuje się jako preparaty, który
    >
    > wnikają w skórę - czy to nie jest niezdrowe - wnikająca w skórę chemia?

    Nie, to nie to samo. Podklad (fluidy, tapeta, jak to zwal, nie rozrozniam do
    konca) mimo tego, co krzycza reklamy, blokuje skore, poza tym to po prostu nie to
    samo. Moze kiedys bywalo roznie, nie pamietam tych czasow (26).

    > Poza tym generalnie mężczyźni mają znacznie mniej delikatną skórę niż kobiety 0
    >
    > grubszy naskórek, więcej gruczołów łojowych, które naturalnie natłuszczają i
    > nawilżają. Dla Ciebie w Łodzi krem starcza, a ja bym chorowała i cierpiała.

    No nie, nie mowimy o stosowaniu kremu o 6 rano, a potem do nocy nic!!! Zima trzy -
    cztery razy dziennie, przed tym tonik. pewnie zaraz uslysze, ze ludzie czasu
    nie maja... a na kilka warstw tapety i cenie to maja?


    > Nie. Ja mojego faceta zmuszam prawie do używania takiej pomadki, bo nie lubię,
    > kiedy drapie mnie popękanymi ustami. Ochrona jest oczywistością niezależnie od
    > płci.

    Amen


    > Tak z ciekawości - akceptujesz malowanie paznokci? Farbowanie włosów? Kolczyki?

    Jak najbardziej akceptuje, chociaz to nie dodaje w moich oczach kobiecosci, wole
    nawet bez. To znaczy nie zrozum mnie zle, za to nikogo nie skreslam, ale co
    najwyzej moge sie zainteresowac z dwoch rownie podobajacych sie mi kobiet ta,
    ktora pozwala sobie na mniej. Najbardziej mi sie podobajace jakie znam, nie
    maluja i nie farbuja. Nie tylko ja na nie patrze z zachwytem. Juz tak mialem...
    co on w niej widzi itp!?? Ewentualnie z wlosami moglby byc problem, w rodzaju z
    brunetki blondynka i na odwrot. Pomijajac kwestie ile to moze zmienic, cos zwykle
    nie pasuje. To sie czesto czuje, nawet gdy w pierwszej chwili kolor wydaje sie
    naturalny.

    > Robione przez chirurga usta raczej nie wyglądają naturalnie.

    Mowimy o glebokich cieciach plus kolagen albo gore-tex, czy o np. wypelnieniu
    lekkim gornej wargi? Efekt moze byc naturalny, mnie nie podobalby sie fakt, ze
    wystarczy uczulenie i po 2-3 latach mamy inna twarz. Co innego nos, ten jest
    przynajmniej przewidywalny, pozostaje kwestia ksztaltu i zharmonizowania z
    reszta. ALe generalnie jestem przeciw, moze poza tym nosem, to w koncu pare ciec
    w chrzastce i nie ma roznicy natury anatomicznej po tym.

    A co do szminki - powtarzam raz jeszcze - nmie chodzi mi o sam wyglad, bo ten na
    ekranie na przyklad moze nawet mi sie podobac, ale o fakt zabijania tego, co
    czyni usta zmyslowymi: delkatnosci, aksamitnosci... to w koncu, jakby nie
    patrzec, warstwa izolujacej farby. Ale widze, ze nie jestem odosobniony, nawet
    KR$ mowi "ohyda".

    Ide odpoczac i sie uczyc potem, bo za slubo tu siedze i krucjate prowadze, wejde
    poznym wieczorem jakby co. Na razie.
  • _kami 22.01.02, 20:25
    perotin napisał(a):

    [ciaaaaaaach]

    [o niedoskonałościach skóry]
    > Klocimy sie o slowa. Jezeli ja od urodzenia mam cere mieszana, to choc nie jest
    > to ideal, ma zdrowy wyglad :koloryt, brak zrogowacialego naskorka, wypryskow (d
    > o
    > ktorych mam tendencje, ale uwazam bardzo)

    No wiesz - cera mieszana to jeszcze nie niedoskonała. A przecież doskonale wiesz,
    że są dziewczyny, które mają większe problemy. Albo zdarzają się przebarwienia,
    które maskuje się zielonym korektorem - tego też byś nie ukrywał?

    > Moze sie nie baaaardzo nie podobac. Chociaz obiektywnie patrzac, jest to cos
    > sztucznego. ALe to spor o istote znaczenia lepiej: czy mniej ladnie oznacza
    > lepiej, niz ladniej, ale sztucznie?

    No, ja chyba wybieram ładniej ale sztuczniej. Tym bardziej że kwestią wprawy i
    umiejętnie dobranych kosmetyków jest sprawienie, by tej sztuczności nie było.

    [o rozszerzonych porach]
    > Bardzo czesto wystepuje naturalnie, np. u mnie - niewiele, wcale nie mowie o
    > jakichs dolkach czy jak, na pewno nieporownanie mniej, niz na powierzchni
    > pomaranczy ;-)))

    Ale nie można porównywać męskiej i kobiecej skóry, bo są w przeważającej liczbie
    przypadków _zupełnie_ inne. Co wynika przede wszystkim z różnic hormonalnych. A
    poza tym to, co uchodzi facetowi - właśnie taka cera na przykład, u kobiet
    najczęściej byłoby postrzegane jako zaniedbanie.

    [kremy vs podkłady]
    > Nie, to nie to samo. Podklad (fluidy, tapeta, jak to zwal, nie rozrozniam do
    > konca) mimo tego, co krzycza reklamy, blokuje skore, poza tym to po prostu nie
    > to
    > samo. Moze kiedys bywalo roznie, nie pamietam tych czasow (26).

    Oczywiście, że nie to samo. Ale i krem i fluid są chemią i obok działań
    ochronnych szkodzą. Każdy trochę inaczej. Od skóry i predyspozycji zależy, co jak
    na kogo zadziała i co dla kogo jest bardziej odpowiednie.

    [chronienie skóry]
    > No nie, nie mowimy o stosowaniu kremu o 6 rano, a potem do nocy nic!!! Zima trz
    > y -
    > cztery razy dziennie, przed tym tonik. pewnie zaraz uslysze, ze ludzie czasu
    > nie maja... a na kilka warstw tapety i cenie to maja?

    Nie, dlaczego? Ja używam kremów tak często, jak tego potrzebuję. Ale dla każdego
    według potrzeb - zbyt wiele zabiegów przy skórze też jej szkodzi, bo niszczy
    naturalną barierę ochronną. Wcale nie jest jak, że krem po toniku zachowuje
    naturalną równowagę - tonik czasem przesusza, krem nadmiernie natłuszcza.
    Przesuszenie pobudza skórę do produkcji łoju/tłuszczu, a w połączeniu z kremem
    daje zanieczyszczoną i nieoddychającą skórę. Dla Ciebie taki system jest dobry,
    dla innych nie. Każdy musi po swojemu o skórę dbać.

    > > Tak z ciekawości - akceptujesz malowanie paznokci? Farbowanie włosów? Kolc
    > zyki?
    >
    > Jak najbardziej akceptuje, chociaz to nie dodaje w moich oczach kobiecosci, wol
    > e
    > nawet bez. To znaczy nie zrozum mnie zle, za to nikogo nie skreslam, ale co
    > najwyzej moge sie zainteresowac z dwoch rownie podobajacych sie mi kobiet ta,
    > ktora pozwala sobie na mniej. Najbardziej mi sie podobajace jakie znam, nie
    > maluja i nie farbuja. Nie tylko ja na nie patrze z zachwytem.

    OK, rozumiem i jak najbardziej akceptuję.
    Czyli najbardziej lubisz taką kobietkę "z wody", tak?
    Ale pozwól, że przewrotnie zapytam - czy preferujesz kobietkę z wydepilowanymi
    nogami, pachami i poddepilowanym łonem, czy też wolisz naturalność? ;-)

    > Juz tak mialem...
    > co on w niej widzi itp!??

    E, w Twojej postawie nie ma nic nadzwyczajnego, uwierz.

    > Ewentualnie z wlosami moglby byc problem, w rodzaju z
    > brunetki blondynka i na odwrot.

    Nie mówmy o skrajnościach.

    > Pomijajac kwestie ile to moze zmienic, cos zwyk
    > le
    > nie pasuje. To sie czesto czuje, nawet gdy w pierwszej chwili kolor wydaje sie
    > naturalny.

    A ja mam głowę kolorową. Bo nie farbuję włosów na jednolity kolor, tylko robię
    pasemka - raz jasne, a raz ciemne. Nie wygląda to naturalnie, bo takich włosów w
    naturze nie ma. No, może przepiórka ma zbliżone upierzenie :-) Ale mnie z tym
    dobrze, podobam się sobie i swojemu mężczyźnie. I jest OK :-)

    > > Robione przez chirurga usta raczej nie wyglądają naturalnie.
    >
    > Mowimy o glebokich cieciach plus kolagen albo gore-tex, czy o np. wypelnieniu
    > lekkim gornej wargi?

    Nie wiem, bo się na tym nie znam, tak czy inaczej raczej bym się na taką
    interwencję chirurga nie zdecydowała.

    > Efekt moze byc naturalny, mnie nie podobalby sie fakt, ze
    > wystarczy uczulenie i po 2-3 latach mamy inna twarz. Co innego nos, ten jest
    > przynajmniej przewidywalny, pozostaje kwestia ksztaltu i zharmonizowania z
    > reszta. ALe generalnie jestem przeciw, moze poza tym nosem, to w koncu pare cie
    > c
    > w chrzastce i nie ma roznicy natury anatomicznej po tym.

    Na nos tym bardziej bym się nie zdecydowała, bo lekarzowi może zadrżeć dłoń, i
    efekty mogą być nad wyraz różne i odległe od pożądanych. Tylko znów - ja swój nos
    lubię. Natomiast rozumiem ludzi decydujących się na szeroko rozumianą plastykę,
    jeśli im to ułatwia życie.

    > A co do szminki - powtarzam raz jeszcze - nmie chodzi mi o sam wyglad, bo ten n
    > a
    > ekranie na przyklad moze nawet mi sie podobac, ale o fakt zabijania tego, co
    > czyni usta zmyslowymi: delkatnosci, aksamitnosci... to w koncu, jakby nie
    > patrzec, warstwa izolujacej farby. Ale widze, ze nie jestem odosobniony, nawet
    > KR$ mowi "ohyda".

    I OK :-) Co kto lubi, prawda? :-)

    > Ide odpoczac i sie uczyc potem, bo za slubo tu siedze i krucjate prowadze, wejd
    > e
    > poznym wieczorem jakby co. Na razie.

    Miłej nauki. I myślę, że to może być EOT, bo raczej się nie przekonamy :-)

    K.
  • Gość: Perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 21:07
    No i nie wytrzymalem ;-)))

    > [o rozszerzonych porach]

    > Ale nie można porównywać męskiej i kobiecej skóry, bo są w przeważającej liczbi
    > e
    > przypadków _zupełnie_ inne. Co wynika przede wszystkim z różnic hormonalnych. A
    >
    > poza tym to, co uchodzi facetowi - właśnie taka cera na przykład, u kobiet
    > najczęściej byłoby postrzegane jako zaniedbanie.

    Taka "skorka"? Dlaczego?


    > [chronienie skóry]
    Wcale nie jest jak, że krem po toniku zachowuje
    > naturalną równowagę - tonik czasem przesusza, krem nadmiernie natłuszcza.
    > Przesuszenie pobudza skórę do produkcji łoju/tłuszczu, a w połączeniu z kremem
    > daje zanieczyszczoną i nieoddychającą skórę.

    Tonik bezalkoholowy, ph 5.5


    > OK, rozumiem i jak najbardziej akceptuję.
    > Czyli najbardziej lubisz taką kobietkę "z wody", tak?

    Niekoniecznie, jak juz mowilem: krem matujacy, ew. baaardzo cienko
    transparentnego pudru na nosek.

    > Ale pozwól, że przewrotnie zapytam - czy preferujesz kobietkę z wydepilowanymi
    > nogami, pachami i poddepilowanym łonem, czy też wolisz naturalność? ;-)

    Usta sa piekne i zmyslowe bo sa delikatne i aksamitne.
    Skora jest piekna i zmyslowa, bo jest delikatna i aksamitna.
    Farba na ustach niszczy ich delikatnosc i aksamitnosc.
    Wlosy na skorze (przez wielkie W) niszcza jej delikatnosc i aksamitnosc.

    Czyli brak depilacji to:

    1. Zle pojeta naturalnosc;
    2. W niektorych okolicach po prostu brak higieny.

    uprawiam dosc intensywnie sport i prawie wszyscy koledzy sportowcy z mniej wiecej
    mojego pokolenia depilacje pod pachami uwazaja za oczywistosc (nie plywacy ani
    kulturysci). Klata... u wszystkich prawie naturalnie gladka, wiec jakby nie
    bylosprawy, ale to tez oczywiste.

    Osobiscie posunalem sie dalej (nogi), aczkolwiek nie zeby sie komukolwiek
    podobac, tylko dla siebie, aczkolwiek to chyba zupelnie inna sytuacja niz w
    przypadku malujacych sie kobiet - ja nie mialem zludzen, ze to sie bedzie podobac
    przeciwnej plci, czy obaw, ze bedzie na odwrot. Wiedzialem tylko, ze rownie to
    bywa, ale nie moglem juz patrzec na siebie po wyjsciu z wanny ;-) O reszte nie
    dbalem.
    Zgodnie z ta logika (tzn. na zasadzie "to moze nie depilujmy...") ktos - facet
    czy kobieta - NATURALNIE pozbawiony owlosienia na nogach (prawie), bedzie
    NIENATURALNY. To kwestia hormonow, nic wiecej, ewolucji nawet, nie mozna tego
    porownywac usuwania wlosow z ciala z kladzeniem farby na twarz. W ten sposob
    mozna za szczyt sztucznosci uznac golenie twarzy. A co?

    >
    > > Juz tak mialem...
    > > co on w niej widzi itp!??
    >
    > E, w Twojej postawie nie ma nic nadzwyczajnego, uwierz.

    Postawie? Mojej? To bylo tak, ze mialem sygnal, iz jedna tak byla zazdrosna w ten
    sposob, gdy uslyszala, ze mnie sie tamta... A ta zazdrosna (?) to byla malowana
    lala taka ;-)))

    > Ale widze, ze nie jestem odosobniony, n
    > awet
    > > KR$ mowi "ohyda".
    >
    > I OK :-) Co kto lubi, prawda? :-)

    OK, dla mnie tez EOT (nic wiecej i tak nie wymysle). Jest osobny topic o
    depilacji w razie czego ;-))) Napisz tylko jeszcze, czy nie jest to dla ciebie
    zaskoczeniem, ze wielu facetow nie cierpi szminki i takich-tam? Mnie tyle
    smieszy, co wkurza ta nieswiadomosc, a jest chyba dosc powszechna. Widze te
    okladki glupawych pisemek w rodzaju: "Oczaruj go na rozowo!!!". Obrzydliwosc.
  • perotin 22.01.02, 21:08
    No i nie wytrzymalem ;-)))

    > [o rozszerzonych porach]

    > Ale nie można porównywać męskiej i kobiecej skóry, bo są w przeważającej liczbi
    > e
    > przypadków _zupełnie_ inne. Co wynika przede wszystkim z różnic hormonalnych. A
    >
    > poza tym to, co uchodzi facetowi - właśnie taka cera na przykład, u kobiet
    > najczęściej byłoby postrzegane jako zaniedbanie.

    Taka "skorka"? Dlaczego?


    > [chronienie skóry]
    Wcale nie jest jak, że krem po toniku zachowuje
    > naturalną równowagę - tonik czasem przesusza, krem nadmiernie natłuszcza.
    > Przesuszenie pobudza skórę do produkcji łoju/tłuszczu, a w połączeniu z kremem
    > daje zanieczyszczoną i nieoddychającą skórę.

    Tonik bezalkoholowy, ph 5.5


    > OK, rozumiem i jak najbardziej akceptuję.
    > Czyli najbardziej lubisz taką kobietkę "z wody", tak?

    Niekoniecznie, jak juz mowilem: krem matujacy, ew. baaardzo cienko
    transparentnego pudru na nosek.

    > Ale pozwól, że przewrotnie zapytam - czy preferujesz kobietkę z wydepilowanymi
    > nogami, pachami i poddepilowanym łonem, czy też wolisz naturalność? ;-)

    Usta sa piekne i zmyslowe bo sa delikatne i aksamitne.
    Skora jest piekna i zmyslowa, bo jest delikatna i aksamitna.
    Farba na ustach niszczy ich delikatnosc i aksamitnosc.
    Wlosy na skorze (przez wielkie W) niszcza jej delikatnosc i aksamitnosc.

    Czyli brak depilacji to:

    1. Zle pojeta naturalnosc;
    2. W niektorych okolicach po prostu brak higieny.

    uprawiam dosc intensywnie sport i prawie wszyscy koledzy sportowcy z mniej wiecej
    mojego pokolenia depilacje pod pachami uwazaja za oczywistosc (nie plywacy ani
    kulturysci). Klata... u wszystkich prawie naturalnie gladka, wiec jakby nie
    bylosprawy, ale to tez oczywiste.

    Osobiscie posunalem sie dalej (nogi), aczkolwiek nie zeby sie komukolwiek
    podobac, tylko dla siebie, aczkolwiek to chyba zupelnie inna sytuacja niz w
    przypadku malujacych sie kobiet - ja nie mialem zludzen, ze to sie bedzie podobac
    przeciwnej plci, czy obaw, ze bedzie na odwrot. Wiedzialem tylko, ze rownie to
    bywa, ale nie moglem juz patrzec na siebie po wyjsciu z wanny ;-) O reszte nie
    dbalem.
    Zgodnie z ta logika (tzn. na zasadzie "to moze nie depilujmy...") ktos - facet
    czy kobieta - NATURALNIE pozbawiony owlosienia na nogach (prawie), bedzie
    NIENATURALNY. To kwestia hormonow, nic wiecej, ewolucji nawet, nie mozna tego
    porownywac usuwania wlosow z ciala z kladzeniem farby na twarz. W ten sposob
    mozna za szczyt sztucznosci uznac golenie twarzy. A co?

    >
    > > Juz tak mialem...
    > > co on w niej widzi itp!??
    >
    > E, w Twojej postawie nie ma nic nadzwyczajnego, uwierz.

    Postawie? Mojej? To bylo tak, ze mialem sygnal, iz jedna tak byla zazdrosna w ten
    sposob, gdy uslyszala, ze mnie sie tamta... A ta zazdrosna (?) to byla malowana
    lala taka ;-)))

    > Ale widze, ze nie jestem odosobniony, n
    > awet
    > > KR$ mowi "ohyda".
    >
    > I OK :-) Co kto lubi, prawda? :-)

    OK, dla mnie tez EOT (nic wiecej i tak nie wymysle). Jest osobny topic o
    depilacji w razie czego ;-))) Napisz tylko jeszcze, czy nie jest to dla ciebie
    zaskoczeniem, ze wielu facetow nie cierpi szminki i takich-tam? Mnie tyle
    smieszy, co wkurza ta nieswiadomosc, a jest chyba dosc powszechna. Widze te
    okladki glupawych pisemek w rodzaju: "Oczaruj go na rozowo!!!". Obrzydliwosc.
  • _kami 22.01.02, 21:15
    perotin napisał(a):

    [ciaaaaaaaach]
    > [...] Napisz tylko jeszcze, czy nie jest to dla ciebie
    > zaskoczeniem, ze wielu facetow nie cierpi szminki i takich-tam?

    Nie jest :-)
    Gustów jest setki i tysiące, i są dokładnie tak samo dużo warte :-)

    K.
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 23.01.02, 15:28
    Gwoli sprostowania - szminki sa OK do ogladania. Natomiast jesli chodzi o
    calowanie to trzeba to swinstwo zetrzec bo ohydnie smakuje. Z tego wzgledu
    pomadki do ust sa pozbawione sensu egzystencji - nie widac ich a przykra maz na
    ustach jest. Pomijam calkowicie fakt iz sa one zupelnie zbedne - nie uzywalem
    ich nigdy i nigdy nie mialem spierzchnietych ust - wystarczy sie nie oblizywac
    na zewnatrz.
  • Gość: perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 16:22
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Gwoli sprostowania - szminki sa OK do ogladania. Natomiast jesli chodzi o
    > calowanie to trzeba to swinstwo zetrzec bo ohydnie smakuje. Z tego wzgledu
    > pomadki do ust sa pozbawione sensu egzystencji - nie widac ich a przykra maz na
    >
    > ustach jest. Pomijam calkowicie fakt iz sa one zupelnie zbedne - nie uzywalem
    > ich nigdy i nigdy nie mialem spierzchnietych ust - wystarczy sie nie oblizywac
    > na zewnatrz.


    1. Sa pomadki czysto odzywcze, ale sa tez silnie perfumowane. Sa takie, ktore sie
    fatalnie wchlaniaja i tluszcza, inne przeciwnie. Ta ktorej ja uzywam, w ogole mi
    nie przeszkadza, tzn. nioe czuje jej smaku juz po 5 minutach.

    CO do pierzchniecia, to masz cholerne szczescie. Pewnie taki, ktory nawet zima
    balsamu po kompieli nie musi uzywac i go skora nie zaswedzi. Zazdroszcze.
  • Gość: perotin IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 16:25
    Gość portalu: perotin napisał(a):

    >po kompieli

    Jaki wstyd... ale to tak, jak sie nie uzywa polskich znakow, mozna byc mistrzem
    ortografii a i tak sie zdarzy.
  • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 23.01.02, 17:41
    Piszesz, ze juz po pieciu minutach nie czujesz smaku pomadki na ustach - jak
    dla mnie to jest wlasnie o te 5 minut za duzo - jak chcesz pocalowac dziewczyne
    to tyle wystarczy...

    A balsam po kapieli? Stary - szkoda by mi bylo czasu na nacieranie sie
    balsamami - co prawda pare razy sprobowalem i jest to bardzo przyjemne, ale
    nie. Uzywam plynu pod prysznic z kremem nawilzajacym - najlepszy jaki znam to
    Jergens (kupilem w USA) u nas chyba niestety niedostepny.

  • perotin 23.01.02, 18:09
    Gość portalu: KR$ napisał(a):

    > Piszesz, ze juz po pieciu minutach nie czujesz smaku pomadki na ustach - jak
    > dla mnie to jest wlasnie o te 5 minut za duzo - jak chcesz pocalowac dziewczyne
    >
    > to tyle wystarczy...

    Niestety, wiekszosc ludzi nie ma tak dobrze jak ty, i mialbys wybor: pomadka,
    albo skorupa. Nieoblizywanie nie pomaga.
    >
    > A balsam po kapieli? Stary - szkoda by mi bylo czasu na nacieranie sie
    > balsamami - co prawda pare razy sprobowalem i jest to bardzo przyjemne, ale
    > nie. Uzywam plynu pod prysznic z kremem nawilzajacym - najlepszy jaki znam to
    > Jergens (kupilem w USA) u nas chyba niestety niedostepny.

    Ile to zajmuje, minute?

    A co do wysuszania skory, to ja na przyklad nie moglbym funkcjonowac bez balsamu,
    a uzywam badzo delikatnych, specjalnych balsamow do kapieli. Ale woda sama w
    sobie wysusza, chocby przegotowana. PH 7 nie przeskoczysz. Niestety, bez tego 3x
    dziennei) skora mi sie luszczy wszedzie, a takze przy uzyciu normalnego balsamu
    (dla skory normalnej). musze miec taki do suchej. Polowa populacji ma mniejsze
    lub wieksze problemy tego typu, zwlaszcza kobiety.

    Podsunmowujac: LATWO CI MOWIC.

  • niechcejebanegokonta 23.01.02, 18:39
    Tu KR$, Teraz nie mozna juz sie wypowiadac bez posiadania zasranego konta w
    gazecie. To tak na boku...

    A do Ciebie pytanie? Trzy razy dziennie smarujesz sie balsamami? Stary, a kiedy
    ty pracujesz, zeby zarobic na te balsamy?
  • perotin 23.01.02, 20:21

    > A do Ciebie pytanie? Trzy razy dziennie smarujesz sie balsamami? Stary, a kiedy
    >
    > ty pracujesz, zeby zarobic na te balsamy?

    Zajmuje mi to 3 MINUTY DZIENNIE. To mial byc zart? I tylko jak sa mrozy (mniejsza
    wilgotosc powietrza). Normalnie wystarczy mi 2 razy, rano i wieczorem po
    prysznicu, ew. w ciagu dnia (jesli na przyklad biegam poznym popoludniem); wtedy
    tak czy inaczej jest to niezbedne. Ale nie wiem, moze jestes zwolennikiem
    prysznica raz na 2 dni...
  • niechcejebanegokonta 24.01.02, 11:49
    No pewnie, ze tak!!! A po co czesciej zmywac plaszcz lipidowy? Poza tym sa
    takie dziewczyny, ktore lubia zapach skory a nie balsamow...
  • perotin 24.01.02, 21:50
    niechcejebanegokonta napisał(a):

    > No pewnie, ze tak!!!

    Tak? Nawet po godzinie biegu w srodku dnia?

    >A po co czesciej zmywac plaszcz lipidowy? Poza tym sa
    > takie dziewczyny,

    Sa takie... mam nadzieje, ze margines ;-)))

    >ktore lubia zapach skory a nie balsamow...

    Zwlaszcza zluszczajacej sie slory. poza tym nikt ci nie kaze uzywac jakichs
    silnie perfumowanych Fa, uzyj hypoalergicznego.

  • niechcejebanegokonta 25.01.02, 10:31
    Mysle stary, ze masz problem - te kilogramy chemii jakie nakladasz na siebie od
    paru lat po prostu doprowadzily twoja skore do stanu oglupienia - nie jest ona
    juz w stanie funkcjonowac bez sztucznych dodatkow. To co napisales do mnie
    wczesniej, ze mam szczescie bo nie musze uzywac tego wszystkiego, to bzdura -
    to nie szczescie - po prostu bylem rozwazny i stwierdzilem, ze skoro ludzie
    przezyli tysiace lat bez pomadek do ust to ktos mi tutaj cos wciska na sile..
    Nigdy tego gowna nie uzywalem i moja skora ptrafi dozieki temu dokonac
    samoregulacji.

    A i nie opowiadaj bajek o tym ,ze prysznicujesz sie trzy razy dziennie,
    malujesz, balsamujesz, biegasz przez godzine i jeszcze masz czas na prace -
    chyba ze na pol etatu...

    A dziewczyn, ktore lubia naturalny zapach faceta (nie mowie o zjelczalym pocie)
    jest wiecej niz ci sie wydaje...
  • perotin 25.01.02, 13:06
    niechcejebanegokonta napisał(a):

    > Mysle stary, ze masz problem - te kilogramy chemii jakie nakladasz na siebie od
    >
    > paru lat po prostu doprowadzily twoja skore do stanu oglupienia - nie jest ona
    > juz w stanie funkcjonowac bez sztucznych dodatkow.

    W wiku 6 lat wyladowalem w szpitalu, problemy z wysuszaniem mialem od urodzenia.
    Nie zadna choroba, po prostu tak mam. I to powszechne dosyc.

    >To co napisales do mnie
    > wczesniej, ze mam szczescie bo nie musze uzywac tego wszystkiego, to bzdura -
    > to nie szczescie - po prostu bylem rozwazny i stwierdzilem, ze skoro ludzie
    > przezyli tysiace lat bez pomadek do ust to ktos mi tutaj cos wciska na sile..

    To sobie popatrz na ludzi zyjacych na lonie natury. Na przyklad wypalaczy drewna,
    pasterzy, wszelkich nomadow. Dobre.

    > Nigdy tego gowna nie uzywalem i moja skora ptrafi dozieki temu dokonac
    > samoregulacji.

    Nawet gdybym sam sobie zaszkodzil, nie zmienia to faktu ze bez tego nie mgolbym
    normalnie funkjonowac, nie meczac sie. Poza tym mam cere (twarz) mieszana -
    ciekawe, skad by sie wziely obok siebie dwa skrajnie rozne efekty? Tka juz jest:
    jest skora lojotokoa przez tlusta, normalna, sucha i skrajnie wrazliwa. Tak jak
    rudzi musza unikac slonca.

    >
    > A i nie opowiadaj bajek o tym ,ze prysznicujesz sie trzy razy dziennie,
    > malujesz, balsamujesz, biegasz przez godzine i jeszcze masz czas na prace -
    > chyba ze na pol etatu...

    W sobote wstalem o 5.30 rano, i biegalem godzine. Wczoraj wrocilem o 21.30, od
    razu przebranie i biegalem do 22.30. Wiec nie wyglupiaj sie, zawsze jest wymowka
    zeby nic nie robic. Jak nie urok to sraczka, za zimno, za cieplo, za mokro, za
    slisko. 20 stopni na minusie tez biegam.

    >
    > A dziewczyn, ktore lubia naturalny zapach faceta (nie mowie o zjelczalym pocie)
    >
    > jest wiecej niz ci sie wydaje...

    Niektore balsamy zostawiaja zapach, inne nie.
  • perotin 25.01.02, 13:55
    Male sprostowanie. To bylo 20.30-21.30. A dzisiaj pojde spac o 10, zeby jutro
    wstac przed 6 biegac, bo mam pol dnia od rana zajete.

  • fiesta1 22.01.02, 15:59
    nie lubię kiedy moja dziewczyna sie maluje - to takie prymitywne - przecież
    ładniej wygląda bez makijażu
  • Gość: jamorzeszek IP: *.gazeta.pl 23.01.02, 16:45
    1. Wiem, bo widzialam, LESKI SIE NIE MALUJA (w miazdzacej wiekszosci)
    2. Uwielbiam kiedy i ja i moja dziewczyna jestesmy troch "zrobione", jest w tym
    cos fajnego. Moze podkreslenie kobiecosci wlasnie...?
    3. Nie cierpie calowac sie umalowana, ani calowac umalowana dziewczyne
    4. Spierzchniete wargi sa gorsze do calowania niz te uszminkowane
    POZDRAWIAM, ORZESZEK
  • asiax 24.01.02, 00:37
    Ja chyba trafiam na innych mezczyzn... Czuje sie atrakcyjna, gdy
    jestem "zrobiona" i zauwazylam, ze sposob w jaki dbam o siebie dziala.
    Bardzo wazne jest dla mnie to, zebym byla zadbana. Swieza i pachnaca, gustownie
    ubrana, zawsze nosze kolczyki i ZAWSZE sie maluje.
    jezeli jestem dluzej poza domem poprawiam takze makijaz w ciagu dnia
    Gdy wracam do domu zmywam makijaz i nakladam krem.
    Dyskutujemy tutaj o gustach... na pewno nie dojdziemy do porozumienia:) Ale
    Wasze wypowiedzi sklonily mnie do przemyslenia pewnych kwestii... Nie do konca
    zdawalam sobie sprawe, ze obok mnie sa tacy przeciwnicy makijazu.
    licze tez, ze wypowiedza sie inni. To bardzo ciekawy (spolecznie) temat.

    pozdrawiam
    malowana lala :)

    ps. mam nadzieje, ze nie przegapilam milosci-mojego-zycia przez szminke i
    cienie... przeciez to tylko otoczka
  • perotin 24.01.02, 00:57
    asiax napisał(a):

    > ps. mam nadzieje, ze nie przegapilam milosci-mojego-zycia przez szminke i
    > cienie... przeciez to tylko otoczka

    To mozliwe. Ja na przyklad z zalozenia nie interesuje sie kobietami, ktore
    ciagnie do sztucznosci. Chocby byly nawet wspaniale (mozemy byc kolegami) i
    bardzo mogly (byc moze) mi sie podobac. Pomijajac kwestie estetyczna, traktuje je
    podejrzanie. Teraz szminka, kiedys lifting. Po prostu jest ryzyko, ze to efekt
    jakichs glebszych zaburzen emocjonalnych. Niekoniecznie, ale czesto chyba tak. No
    i wg mnie brak gustu, a tego nie lubie.
  • nessuna 25.01.02, 10:59
    Gdyby istotnie panowie czuli tak wielka niechec do malujacych sie dziewczat, to
    najwiekszym powodzeniem powinny sie cieszyc tzw. 'szare myszki', a tak nie
    jest. Mysle, ze wiekszosc panow, wypowiadajacych sie tutaj tak niepochlebnie o
    makijazu, ma na mysli nie tyle dobry, dyskretny makijaz, lecz tzw. 'tapete',
    czyli makijaz, ktory byc moze swietnie sprawdza sie w rewii, ale nie na co
    dzien. Moze jest nawet tak, ze panowie, widzac dyskretnie umalowaną dziewczynę,
    sa przekonani, ze ona jest z natury taka ladna (=nie jest umalowana), zauwazaja
    natomiast te przerysowane, teatralne makijaze, a poniewaz sa one dosc
    wyzywajace i po prostu wulgarne, badza nechec i krytyczne uwagi. Umiejetnie
    zrobiony makijaz podkresla i wydobywa urode kobiety: z ladnej dziewczyny robi
    piekna, a z przecietnie urodziwej - ładną.
  • niechcejebanegokonta 25.01.02, 11:16
    I tak jest w rzeczywistosci - niestety perotin zajal cale miejsce propagujac
    swoje odchylki.
  • largo.kas 25.01.02, 11:43
    Ja za to bardzo lubię umalowane dziewczyny, są bardziej uwodzicielskie. Makijaż
    jest według mnie dla twarzy kobiety tym czym bielzizna dla jej ciała: ozdobą,
    narzędziem kuszenia, ale to przecierz nie oznacza, że bez bielizny kobieta
    wyglada gorzej. Ciuszki się zdejmuje, a szminka schodzi przy pocałunkach. To
    zwykła ozdoba, dlatego wydaje mi się absurdalne, że niektóre dziewczyny czują
    się nieatrakcyjne bez umalowania. Podobną rolę do szminki, pełnią chyba
    kolczyki i inne ozdoby, ale chyba ani jedna z was nie czuje się brzydsza bez
    nich? A może się mylę?
    pozdrawiam:)
    Largo
  • perotin 25.01.02, 13:07
    niechcejebanegokonta napisał(a):

    > I tak jest w rzeczywistosci - niestety perotin zajal cale miejsce propagujac
    > swoje odchylki.

    Obrazilem cie kiedykolwiek? Nastepny tropiciel swirow?
  • perotin 25.01.02, 13:11
    nessuna napisał(a):

    > Gdyby istotnie panowie czuli tak wielka niechec do malujacych sie dziewczat, to
    >
    > najwiekszym powodzeniem powinny sie cieszyc tzw. 'szare myszki', a tak nie
    > jest. Mysle, ze wiekszosc panow, wypowiadajacych sie tutaj tak niepochlebnie o
    > makijazu, ma na mysli nie tyle dobry, dyskretny makijaz, lecz tzw. 'tapete',
    > czyli makijaz, ktory byc moze swietnie sprawdza sie w rewii, ale nie na co
    > dzien. Moze jest nawet tak, ze panowie, widzac dyskretnie umalowaną dziewczynę,
    >
    > sa przekonani, ze ona jest z natury taka ladna (=nie jest umalowana), zauwazaja
    >
    > natomiast te przerysowane, teatralne makijaze, a poniewaz sa one dosc
    > wyzywajace i po prostu wulgarne, badza nechec i krytyczne uwagi. Umiejetnie
    > zrobiony makijaz podkresla i wydobywa urode kobiety: z ladnej dziewczyny robi
    > piekna, a z przecietnie urodziwej - ładną.

    Szminka szminka, nawet moj wielki oponent KR$ (niechcejebanegokonta) jest tu
    zdecydowany
    CO do reszty, to mnie pociagaja kolorowe myszki, ale niemalujace sie. Bylo tak
    naprawde ich lacznie kilka. A ze faceci mowia" "kobiety juz takie sa, trzeba sie
    z tym pogodzic", to nie znaczy to samo, co pochwala. poza tym wiekszosc juz taka
    jest, ze chce miec kobiete troche na pokaz i woli, zeby ta nie bladla przy innych
    umalowanych laskach.

    Wielu oczywiscie to lubi. Ale nie tylko ja sie tu wypowiadam, wiec po prostu zrob
    sobie statystyke.

  • nessuna 25.01.02, 14:43
    Maluje sie. Dyskretnie, ale na pewno zauwazalnie. Uwielbiam zwlaszcza szminki.
    Juz jako mala dziewczynka wiedzialam, ze bede 'szminkowac' usta, chyba dlatego,
    ze moja mama nigdy nie uzywala szminki. Zaczelam sie malowac dosc pozno, bo
    pierwszy raz w makijazu wystapilam na studniowce i zostalo to zauwazone
    (rekacje jak najbardziej pozytywne). Wczesniej sporo cwiczylam ;-) w domowym
    zaciszu, malujac sie w wolnych chwilach i doskonalac warsztat. Maluje sie
    umiejetnie i adekwatnie do sytuacji. Robie dobry makijaz i zdarzylo mi sie juz
    malowac kuzynki, kolezanki. Kiedy jestem umalowana, czuje sie bardziej
    atrakcyjna i zauwazam meskie spojrzenia. Nie jestem jednak osoba, ktora bez
    makijazu za zadne skarby nie pokaze sie na ulicy. Po zakupy w sobote chodze
    zazwyczaj nie umalowana. Makijaz dodaje mi pewnosci siebie i wiem, ze z niego
    nie zrezygnuje. Gdyby mezczyzna poprosil mnie o nie malowanie sie dla niego,
    bylby dla mnie przekreslony.
  • perotin 25.01.02, 15:04
    nessuna napisał(a):

    > Maluje sie. Dyskretnie, ale na pewno zauwazalnie. Uwielbiam zwlaszcza szminki.
    > Juz jako mala dziewczynka wiedzialam, ze bede 'szminkowac' usta, chyba dlatego,
    >
    > ze moja mama nigdy nie uzywala szminki. Zaczelam sie malowac dosc pozno, bo
    > pierwszy raz w makijazu wystapilam na studniowce i zostalo to zauwazone
    > (rekacje jak najbardziej pozytywne). Wczesniej sporo cwiczylam ;-) w domowym
    > zaciszu, malujac sie w wolnych chwilach i doskonalac warsztat. Maluje sie
    > umiejetnie i adekwatnie do sytuacji. Robie dobry makijaz i zdarzylo mi sie juz
    > malowac kuzynki, kolezanki. Kiedy jestem umalowana, czuje sie bardziej
    > atrakcyjna i zauwazam meskie spojrzenia. Nie jestem jednak osoba, ktora bez
    > makijazu za zadne skarby nie pokaze sie na ulicy. Po zakupy w sobote chodze
    > zazwyczaj nie umalowana. Makijaz dodaje mi pewnosci siebie i wiem, ze z niego
    > nie zrezygnuje. Gdyby mezczyzna poprosil mnie o nie malowanie sie dla niego,
    > bylby dla mnie przekreslony.


    1. Do patrzenia to tez mi czasem nie przeszkadza. Odraza mnie napawa ewentualnosc
    calowania czegos takiego. Raz sie umalowalem na ostatki z kolegami i to
    obrzydliwe.

    2. Zycze ci sukcesow w podrywie, ale ktos moze ciebie skreslic, na kim ci bedzie
    zalezec.

    2. Nie wyobrazasz sobie wyjscia na ulice nieumalowana... jak juz pisalem, dla
    mnie to jest podejrzane przede wszystkim dlatego, ze nigdy nie wiadomo, o czym to
    swiadczy. I czym sie skonczy... zmarszczki przyjda - lifting, potem kolejny,
    kuriozalny efekt, potem miesnie wiotczeja, nic sie nie da juz zrobic, silikon na
    policzki... efekt bedzie straszny, poza tym nieprzewidywalny, bo nie wiadomo, jak
    to sie bedzie zmieniac. Wiekszosc kobiet myslacych tak jak ty do tego nie
    dopusci, ale... w zyciu nie zaryzykuje zwiazania sie z kims, kto moze miec jakies
    glebokie kompleksy ktore nie wiadomo do czego moga doprowadzic.

  • nessuna 25.01.02, 15:08
    Perotin, czytaj uwaznie, bo napisalam, ze jestem osoba, ktora na zakupy w
    sobote potrafi wyjsc bez makijazu i nie stanowi to dla mnie problemu. Pokazuje
    czasem swiatu moja nie umalowana twarz i nie dramatyzuje, ale lepiej czuje sie
    w makijazu.
  • perotin 25.01.02, 21:36
    nessuna napisał(a):

    > Perotin, czytaj uwaznie, bo napisalam, ze jestem osoba, ktora na zakupy w
    > sobote potrafi wyjsc bez makijazu i nie stanowi to dla mnie problemu. Pokazuje
    > czasem swiatu moja nie umalowana twarz i nie dramatyzuje, ale lepiej czuje sie
    > w makijazu.


    Moj post byl 15:04
    Twoj byl 15:08 (ten na ktory wlasnie odpowiadam)
    O 15:06 zmiescil sie jeszcze post z przeprosinami, ale widac pech, nie
    spostrzeglas. W kazdym razie spostrzeglem sie od razu, ze palnalem; mam nadzieje,
    ze go przeczytalas? Sorry raz jeszcze.
  • nessuna 25.01.02, 21:52
    Przeprosiny przyjete. Najwyrazniej 'stukalismy' nasze posty w tym samym czasie.
    Pozdrawiam :-)
  • fyrne 26.01.02, 00:14
    >
    > 2. Zycze ci sukcesow w podrywie, ale ktos moze ciebie skreslic, na kim ci bedzi
    > e
    > zalezec.
    >
    Musiała by być idiotką dziewczyna, której zależało by na idiocie, który stosuje
    takie kryterium oceniając ludzi.
  • perotin 26.01.02, 14:59
    fyrne napisał(a):

    > Musiała by być idiotką dziewczyna, której zależało by na idiocie, który stosuje
    >
    > takie kryterium oceniając ludzi.

    A kto tu mowi o ocenianiu ludzi? Poza tym slowo "skreslic" padlo pierwsze nie z
    mojej strony, poza tym na okreslenie sytuacji, gdy facet prosil by o to "dla
    niego", w domysle: juz sa razem.

    Calowanie sie z farba jest dla mnie nie do pomyslenia. TYLKO TYLE. Tak samo seks
    z facetem nie wchodzi w gre i co mi powiesz: to ma byc moze z mojej strony
    kryteriu oceniania czlowieka (z powodu plci)? Zyupelnie nie pociagaja mnie
    faceci, nie pociagaja mnie umalowane usta. Nie znaczy, ze te czy te moga sie
    podobac (tak samo jak mi sie podoba Atena dluta Fidiasza, choc z kamienia i David
    Michala Aniola, choc z kamienia. Amen.

    BTW, Nessuma: to naprawde taka satysfakcja kiedy wiesz, ze to zwiekszone
    zainteresowanie facetow wynika wylacznie z obecnosci kosmetykow na twarzy? Pytam
    bez cienia ironii, po prostu od dawna bezskutecznie probuje to zrozumiec.

  • nessuna 26.01.02, 15:50
    Zle wnioskujesz, bo w tej chwili z nikim nie jestem, ale pewien 'on', ktory
    jeszcze nie tak dawno od czasu do czasu mnie calowal, nie skarzyl sie na
    szminke.
    Chcialabym byc tak piekna, by moc sie nie malowac (kosmetyki to w koncu spory
    wydatek), ale nie jest tak, ze gdy jestem umalowana, to zupelnie nie
    przypominam siebie bez makijazu. Ludzie rozpoznaja mnie niezaleznie od tego,
    czy uzylam podkladu, pudru, rozu, cieni, tuszu, szminki i blyszczyka, czy tez
    nalozylam tylko krem i bezbarwna pomadke ochronna. Kiedy chodze na gimnastyke,
    zwykle jestem nie umalowana, podobnie gdy ide na basen, lubie dac nurka pod
    wode, a glupio byloby plywac z rozmazanym makijazem.
    Makijazem podkreslam to, co w sobie lubie. Mam ladne usta, w kazdym badz razie
    ten element mojej twarzy jest chyba najbardziej godny zaakcentowania, wiec
    uzywam wyrazistej pomadki. Makijaz to rodzaj korekty, retuszu. Podobnie jest z
    ubraniem, przeciez ubiorem tez podkreslamy walory wlasnej sylwetki. Gdy
    jestesmy dobrze ubrani, zadabni, czujemy sie pewniej we wlasnej skorze. Ja na
    przyklad cenie sobie wygode, wiec ubieram sie tak, by czuc sie swobodnie.
    Uwielbiam spodnie (sa cholernie wygodne) i mimo, ze jestem kobieta NIE NOSZE
    spodnic. Wybieram buty na plaskim obcasie, bo w takich czuje sie lepiej i
    swobodniej, no i stawiam pewniejsze kroki. Podobnie jest z makijazem. Maluje
    sie, bo dodaje mi to odrobine pewnosci siebie, bo umalowana czuje sie
    atrakcyjniesza, bo po prostu lubie siebie troche podkolorowana.
    PS. Perotin, nie gniewaj sie za te uwage, ale jestes chyba bardzo mloda osoba.
    Mam racje? ;-)
  • perotin 26.01.02, 18:19
    nessuna napisał(a):

    > Zle wnioskujesz, bo w tej chwili z nikim nie jestem, ale pewien 'on', ktory
    > jeszcze nie tak dawno od czasu do czasu mnie calowal, nie skarzyl sie na
    > szminke.

    To dotyczylo calkowicie hipotetycznej sytuacji, taka w koncu - to bylo jasne -
    przedstawilas. Tzw. pudlo ;-)

    > Podobnie jest z
    > ubraniem, przeciez ubiorem tez podkreslamy walory wlasnej sylwetki. Gdy
    > jestesmy dobrze ubrani, zadabni, czujemy sie pewniej we wlasnej skorze.

    Domalowywanie lub zamalowywanie sobie ust, twarzy, a ubior... troche IMO
    nieporownywalne, ale to plynne strasznie, przyznaje. Dla mnie jednak
    nieporownywalne. Tak samo spiecie wlosow zamiast dac im opadac to nie to samo, co
    je przefarbowac z ciemnych na blond.

    > PS. Perotin, nie gniewaj sie za te uwage, ale jestes chyba bardzo mloda osoba.
    > Mam racje? ;-)

    Przeciez juz sie przyznalem wczesniej? OK, 26 lat, nie wiem czy to znaczy b.
    mloda osboba?

  • fyrne 27.01.02, 12:15
    > A kto tu mowi o ocenianiu ludzi? Poza tym slowo "skreslic" padlo pierwsze nie z
    >
    > mojej strony, poza tym na okreslenie sytuacji, gdy facet prosil by o to "dla
    > niego", w domysle: juz sa razem.
    >
    > Calowanie sie z farba jest dla mnie nie do pomyslenia. TYLKO TYLE. Tak samo sek
    > s
    > z facetem nie wchodzi w gre i co mi powiesz: to ma byc moze z mojej strony
    > kryteriu oceniania czlowieka (z powodu plci)? Zyupelnie nie pociagaja mnie
    > faceci, nie pociagaja mnie umalowane usta. Nie znaczy, ze te czy te moga sie
    > podobac (tak samo jak mi sie podoba Atena dluta Fidiasza, choc z kamienia i Dav
    > id
    > Michala Aniola, choc z kamienia. Amen.
    >
    > BTW, Nessuma: to naprawde taka satysfakcja kiedy wiesz, ze to zwiekszone
    > zainteresowanie facetow wynika wylacznie z obecnosci kosmetykow na twarzy? Pyta
    > m
    > bez cienia ironii, po prostu od dawna bezskutecznie probuje to zrozumiec.
    >
    Ok. Ja miałam na myśli tylko to, że przytomna dziewczyna nie straci głowy dla
    osoby stosującej takie kryterium, więc nie ma się o co martwić, że ten ktoś ją
    skreśli. Osoba, dla ktorej najważniejsze w drugim człowieku jest to, czy jest
    wygodny w użytku, nie zapowiada się na najlepszego partnera.
    btw, dziwisz się dziewczynom, że przynosi im satyswakcję zwiększone
    zainteresowanie facetów z powodu kosmetyków na ich twarzy. Powiem ci w tajemnicy,
    że tak naprawę dziewczynom nie przyniesie autentycznej satyswakcji
    zainteresowanie chłopaka ograniczające się do powierzchowności. Nie ważne
    własciwie, czy to zainteresowanie wynika z w pewnej cześci z upiększenia czy też
    wyłącznie z zachwytu nad natrualnym pięknem, oba rodzaje atencji, są ulotne, bo
    każda kobieta się sarzeje a jej uroda przemija. Dlatego dziewczynie obojętne nad
    czym się zachywcasz, chcą przyciągać uwagę wyglądem, ale nie do wyglądu, tylko do
    tego jakie są w środku, jakimi są ludźmi. Dlatego też mężczyzna, kótry gotowy
    jest przekreślić wnętrze kobiety, z jakiegoś powierzchownego powodu, obejętnie,
    czy to będzie makijaż czy brak makijażu, wielkośc biustu, czy kolor włosów
    bezpowrotnie traci w jej oczach na wartości.
    pozadrowienia od Fyrne
  • perotin 27.01.02, 20:52
    fyrne napisał(a):

    > kótry gotowy
    > jest przekreślić wnętrze kobiety, z jakiegoś powierzchownego powodu,

    A, chyba zalapalem, w czym sie nie rozumiemy :-)))

    Wlasnie, o czym mowa? O przekreslaniu kobiety w ogole, czy takze o przekreslaniu
    na zasadzie: nie masz u mnie szans, ale kocham cie jak siostre? Ja sie
    ograniczylem wylacznie do fizycznej atrakcyjnosci (wyobrazasz sobie, zeby mial mi
    nie stawac pod wplywem mojej kobiety?), a jezeli pisalem o podejrzeniach co do
    glebszych przyczyn "zakladania maski"... coz, jesli mialbym sie z kims zwiazac,
    to wylacznie z kims z PRZYNAJMNIEJ jako takim poziomem samoakceptacji. Czyli na
    pewno predzej z kims bardziej odleglym od idealu (choc oczywiscie dla mnie
    atrakcyjnym), ale z odpowiednim dystansem do siebie, niz z superlaska o podobnym
    poziomie intelektualnym i rownie bogatej osobowosci, ale z tym jednym wyjatkiem:
    z NADMIERNYM brakiem samoakceptacji i kompleksami. Co oczywiscie nie wyklucza
    nawet przyjazni. Jesli mialby to byc zwiazek na stale (chocby w perspektywie), to
    sorry, ale pewne rzeczy z wiekiem moga sie tylko poglebiac, a w przypadku takiego
    zwiazku nikt nie ma prawa mnie potepiac za skrajna ostroznosc. Wiekszosci ludzi
    tego brakuje (czasem nie bardzo maja wybor, to fakt) i kazdy widzi jak jest.
  • pieprzyc_konta_gazety 27.01.02, 19:44
    Po raz pierwszy musze sie zgodzic z fyrne...
  • perotin 27.01.02, 20:35
    pieprzyc_konta_gazety napisał(a):

    > Po raz pierwszy musze sie zgodzic z fyrne...

    Ja tez, w calej rozciaglosci, z jednym zastrzezeniem:

    CO DO DIABLA MA WSPOLNEGO TZW. "WNETRZE" I JEGO DOSTRZEGANIE, A NIECHEC DO
    CALOWANIA SIE ZE SZMINKA? DLA JEDNEJ MOJEJ KOLEZANKI JESTEM ZUPELNIE
    NIEPOCIAGAJACY Z POWODU WZROSTU... 183 CM, DLA NIEJ KILKA WIECEJ TO MINIMUM. SAMA
    MA 180 I NA PEWNO NIE BEDZIE SIE SPOTYKAC Z INNYM FACETEM, JAK TYLKO WYRAZNIE
    WYZSZY OD NIEJ. BO JEJ NIE POCIAGAJA I KONIEC, KROPKA. JEDNYCH POCIAGAJA KOBIETY,
    NIEKTORYCH WYLACZNIE CHLOPCY. I CO, WMAWIAJ GEJOWI, ZE PRZECIEZ WNETRZE JEST
    WAZNE, NIE PLEC. CIEBIE MOZE NIE RAJCOWA ZUPELNIE, ZE DEPOILUJE NOGI I JEST OK,
    PO PROSTU BEDE DLA CIEBIE ASEKSUALNY. NA DOKLADNIE TAKIEJ SAMEJ ZASADZIE, CO DLA
    LESBIJKI MOZE BYC WLOCHATY SAMIEC, A DLA MNIE POMALOWANE USTA, ALBO ZIELONE
    POWIEKI. ZRESZTA JUZ PISALEM, NIE JESTEM WROGIEM MAKIJAZU W OGOLE, W IMIE ZASADY.
    JEST BEWNA GRANICA, NIEMOZLIWA DO OT TAK, ZDEFINIOWANIA I BARDZO PLYNNA, ZALEZY
    TU WIELE OD URODY JAK ROWNIEZ... OSOBOWOSCI, TO ZNACZY NA ILE MOZNA ZAAKCEPTOWAC
    COS W OBLICZU INNYCH ZALET. NO ALE, ZAWSZE JEST TO MOZLIWE W PEWNYM ZAKRESIE.
  • nessuna 27.01.02, 20:54
    perotin napisał(a):

    > CO DO DIABLA MA WSPOLNEGO TZW. "WNETRZE" I JEGO DOSTRZEGANIE, A NIECHEC DO
    > CALOWANIA SIE ZE SZMINKA? DLA JEDNEJ MOJEJ KOLEZANKI JESTEM ZUPELNIE
    > NIEPOCIAGAJACY Z POWODU WZROSTU... 183 CM, DLA NIEJ KILKA WIECEJ TO MINIMUM. SA
    > MA
    > MA 180 I NA PEWNO NIE BEDZIE SIE SPOTYKAC Z INNYM FACETEM, JAK TYLKO WYRAZNIE
    > WYZSZY OD NIEJ. BO JEJ NIE POCIAGAJA I KONIEC, KROPKA. JEDNYCH POCIAGAJA KOBIET
    > Y,
    > NIEKTORYCH WYLACZNIE CHLOPCY. I CO, WMAWIAJ GEJOWI, ZE PRZECIEZ WNETRZE JEST
    > WAZNE, NIE PLEC. CIEBIE MOZE NIE RAJCOWA ZUPELNIE, ZE DEPOILUJE NOGI I JEST OK,
    >
    > PO PROSTU BEDE DLA CIEBIE ASEKSUALNY. NA DOKLADNIE TAKIEJ SAMEJ ZASADZIE, CO DL
    > A
    > LESBIJKI MOZE BYC WLOCHATY SAMIEC, A DLA MNIE POMALOWANE USTA, ALBO ZIELONE
    > POWIEKI. ZRESZTA JUZ PISALEM, NIE JESTEM WROGIEM MAKIJAZU W OGOLE, W IMIE ZASAD
    > Y.
    > JEST BEWNA GRANICA, NIEMOZLIWA DO OT TAK, ZDEFINIOWANIA I BARDZO PLYNNA, ZALEZY
    >
    > TU WIELE OD URODY JAK ROWNIEZ... OSOBOWOSCI, TO ZNACZY NA ILE MOZNA ZAAKCEPTOWA
    > C
    > COS W OBLICZU INNYCH ZALET. NO ALE, ZAWSZE JEST TO MOZLIWE W PEWNYM ZAKRESIE.

    A ja mysle, ze to jest tak: nosimy w sobie pewien ideal urody, jakim powinna byc
    obdarzona osoba plci przeciwnej, by mogla sie nam spodobac i wydaje nam sie, ze
    jak spotkamy tego kogos, kto bedzie odpowiadac wszystkim tym kryterion, to bedzie
    super. Ale to bardzo trudne spotkac kogos takiego i sprawic jeszcze, by to nasze
    bostwo i nas zauwazylo. Ja tez, patrzac zimnym okiem na facetow mijanych na
    ulicy, wybrzydzam, ze za niski, za wysoki, za gruby, za chudy, za jasny, za
    ciemny, no i w jakiej kurtce, plaszczu, czapce, itd. Ale nie tak dawno temu
    zakochalam sie w pewnym chlopaku. Jest wysoki. Kiedys nie zwracalam uwagi na
    wzrost faceta, mogl byc nawet o pol glowy nizszy ode mnie, ale ten jest akurat
    wysoki. Cudownie wysoki. I od tego czasu wysocy podobaja mi sie jakos bardziej.
    Mozna by rzec, ze na widok jego wysokiej sylwetki miekly mi kolana. Ale to
    przeciez bylaby bzdura. Kolana miekly mi, bo sie w nim zakochalam. A zakochalam
    sie w nim nie ze wzgledu na te sto osiemdziesiat pere centymetrow, tylko ze
    wzgledu na to, co mial do powiedzenia i ze wzgledu na to, jak mowil. Ubiera sie
    tak sobie. I co z tego! Przeciez jest madry i lubilam go sluchac. Bylo kilka
    elementow jego wizerunku, ktore kiedys negowalabym, ale tego nie robilam, bo
    zalezalo mi na osobie, a nie na jego dzinsach. Ale co z tego.. To i tak juz tylko
    historia. Ale nie o fason portek poszlo ;-)
  • perotin 27.01.02, 21:21
    nessuna napisał(a):

    > Mozna by rzec, ze na widok jego wysokiej sylwetki miekly mi kolana. Ale to
    > przeciez bylaby bzdura. Kolana miekly mi, bo sie w nim zakochalam. A zakochalam
    >
    > sie w nim nie ze wzgledu na te sto osiemdziesiat pere centymetrow, tylko ze
    > wzgledu na to, co mial do powiedzenia i ze wzgledu na to, jak mowil. Ubiera sie
    >
    > tak sobie. I co z tego! Przeciez jest madry i lubilam go sluchac. Bylo kilka
    > elementow jego wizerunku, ktore kiedys negowalabym, ale tego nie robilam, bo
    > zalezalo mi na osobie, a nie na jego dzinsach. Ale co z tego.. To i tak juz tyl
    > ko
    > historia. Ale nie o fason portek poszlo ;-)

    OK, a teraz wobraz sobie, ze ten twoj facet stwierdza stojac przed lustrem, ze
    wydaje sie sobie bezbarwny, chce sie pewniej i lepiej poczuc i... zaczyna malowac
    usta, rzesy, podklad, puder... To, ze zwyczajowo w przypadku kobiet uwaza sie to
    za normalne, a u facetow nie do pomyslenia, to wylacznie kwestia przyjecia
    kanonu. Ktory to kanon, nawiasem mowiac, moze sie za dekade zupelnie zmienic. Juz
    sie zreszta w niektorych krajach w tym kierunku zmienia, takze w Europie.

    I teraz pomysl, ze bylabys w takiej samej sytuacji, co ja, wobec kobiet. Po
    prostu sie w niej postaw. Dokladnie w takiej, twoj chlopak chce sobie w ten
    sposob dodac atrakcyjnosci.
    Bez gadania, ze u kobiet przyjete, ze pasuje... moje postrzeganie problemu jest
    calkowicie wolne od takich uwarunkowan. Nie widze roznicy tu, nie widzialem w
    kwestii depilacji; kupno depilatora bylo czyms calkowicie naturalnym, po prostu
    oczywistym od momentu, kiedy po prostu stwierdzilem, ze dobrze by bylo nim rowno
    przejechac. Jestem dokladnie w twojej skorze w tej hipotetycznej sytuacji. Odrzuc
    wszelkie argumenty typu: facetowi nie pasuje, nie wypada... skup sie na kwestiach
    samoakceptacji, naturalnosci, atrakcyjnosci, czy cos takiego przesloniloby
    jego "wnetrze"?
  • nessuna 28.01.02, 15:18
    perotin napisał(a):

    > OK, a teraz wobraz sobie, ze ten twoj facet stwierdza stojac przed lustrem, ze
    > wydaje sie sobie bezbarwny, chce sie pewniej i lepiej poczuc i... zaczyna malow
    > ac
    > usta, rzesy, podklad, puder... To, ze zwyczajowo w przypadku kobiet uwaza sie t
    > o
    > za normalne, a u facetow nie do pomyslenia, to wylacznie kwestia przyjecia
    > kanonu. Ktory to kanon, nawiasem mowiac, moze sie za dekade zupelnie zmienic. J
    > uz
    > sie zreszta w niektorych krajach w tym kierunku zmienia, takze w Europie.
    > I teraz pomysl, ze bylabys w takiej samej sytuacji, co ja, wobec kobiet. Po
    > prostu sie w niej postaw. Dokladnie w takiej, twoj chlopak chce sobie w ten
    > sposob dodac atrakcyjnosci.
    > Bez gadania, ze u kobiet przyjete, ze pasuje... moje postrzeganie problemu jes
    > t
    > calkowicie wolne od takich uwarunkowan. Nie widze roznicy tu, nie widzialem w
    > kwestii depilacji; kupno depilatora bylo czyms calkowicie naturalnym, po prostu
    >
    > oczywistym od momentu, kiedy po prostu stwierdzilem, ze dobrze by bylo nim rown
    > o
    > przejechac. Jestem dokladnie w twojej skorze w tej hipotetycznej sytuacji. Odrz
    > uc
    > wszelkie argumenty typu: facetowi nie pasuje, nie wypada... skup sie na kwestia
    > ch
    > samoakceptacji, naturalnosci, atrakcyjnosci, czy cos takiego przesloniloby
    > jego "wnetrze"?

    No coz, az tak nowoczesna nie jestem i chyba raczej czulabym zdziwienie, widzac
    jak obiekt moich westchnien siega po moja szminke. W naszej kulturze makijaz jest
    elementem wizerunku kobiet, nie mezczyzn. Dodajmy, ze delikatny makijaz bywa
    wymogiem stawianym przez pracodawce. Np. panie sprzedajace w sklepach
    kosmetycznych sieci Sephora, niejako z urzedu, musza miec usta pomalowane na
    czerwono.
    Makijaz u kobiety jest czyms akceptwanym spolecznie, a jego akceptacja przez
    mezczyzn zalezy od indywidualnego podejscia posczegolnych panow. Ty nie lubisz,
    ale sa tacy, ktorym makijaz sie podoba. Gdy natomiast mezczyzna zaczyna sie
    malowac, nie jeste to - z punktu widzenia zwyczajowych zachowan spolecznych -
    takie do konca naturalne (swiadomie nie pisze 'normalne'). Widzac mezczyzne w
    wyraznym makijazu zastanawiam sie, czy nie jest transwestyta. To wszystko.
    Ale w starozytnym Egipcie mezczyzni malowali sie, jak mi sie zdaje.
  • perotin 28.01.02, 16:45
    nessuna napisał(a):

    > Makijaz u kobiety jest czyms akceptwanym spolecznie, a jego akceptacja przez
    > mezczyzn zalezy od indywidualnego podejscia posczegolnych panow. Ty nie lubisz,
    >
    > ale sa tacy, ktorym makijaz sie podoba.

    Dokladnie, i nie ma to nic wspolnego z ocenianiem ludzi jako takich! Jednym staje
    mimo szminki, innym juz nie.

    >Gdy natomiast mezczyzna zaczyna sie
    > malowac, nie jeste to - z punktu widzenia zwyczajowych zachowan spolecznych -
    > takie do konca naturalne (swiadomie nie pisze 'normalne'). Widzac mezczyzne w
    > wyraznym makijazu zastanawiam sie, czy nie jest transwestyta. To wszystko.
    > Ale w starozytnym Egipcie mezczyzni malowali sie, jak mi sie zdaje.

    No i widzisz? Jutro mozemy do tego wrocic, mozemy nie wrocic. Mody i normy
    spoleczne sie zmieniaja, a takie pojecia jak naturalnosc, swiezosc, trwaja
    wiecznie.

    Zatem co powiesz na to, ze za kilkanascie lat wymogiem stawianym mezczyznom (do
    pracy) bedzie makijaz? Ze bedzie to powszechnie akceptowane spolecznie? Niestety,
    twoje upodobania i wyobrazenie o tym, co jest u facetow sexy, niekoniecznie sie
    zmieni wraz z moda. I bedziesz miala taki sam problem, jak ktos nie znoszacy
    szminki DIZSIAJ w przypadku kobiet. Jesli calowanie ust mialoby przyprawiac o
    niesmak, a przynujamniej nie byloby niczym pociagajacym, zmyslowym, to jaki
    mialoby w ogole sens?
  • pieprzyc_konta_gazety 29.01.02, 10:51
    No rosze - wreszczie perotin sie wygadal, ze jest neandertalczykiem (w jego
    czasach nikt sie nie malowal - najwyzej malowalo sie sciany jaskin ;-) ) no i
    biedaczysko jaki byl taki zostal - nie moze sie przyzwyczaic do nowego...

    Ale jaja...
  • perotin 29.01.02, 11:00
    pieprzyc_konta_gazety napisał(a):

    > No rosze - wreszczie perotin sie wygadal, ze jest neandertalczykiem (w jego
    > czasach nikt sie nie malowal - najwyzej malowalo sie sciany jaskin ;-) ) no i
    > biedaczysko jaki byl taki zostal - nie moze sie przyzwyczaic do nowego...
    >
    > Ale jaja...

    Postawmy sprawe jasno: nie jestem zniewolony przez niektore idiotyczne normy
    spoleczne, mody i indoktrynacje srodowiska. Bez obrazy dla innych ;-)
  • perotin 25.01.02, 15:06
    Przepraszam najmocniej, "nie" mi umknelo (to pokazywanie sie na ulicy bez
    makijazu). Niech to bedzie wypowiedz ogolna. Jeszcze raz sorki ;-)))
  • trotula 26.01.02, 18:26
    Pytałam mojego chłopaka - i on twierdzi, ze choć ładniej wyglądam w makijażu,
    to woli mnie bez.
    I zrozum tu mężczyzn ;-)
    Ja w życiu nie zrezygnowałabym z makijażu - naturalna wydaję się sobie zbyt
    bezbarwna, rozmyta. Taka uroda niestety. Oczywiście, nie maluję się na siłownię
    czy basen, ale już np. w lecie, kiedy makijaż stosuję rzadko, nie czuję się
    najlepiej.
    Na uczelni widzę mnóstwo ładnych, ale cokolwiek szarawych dziewczyn, i
    zastanawiam się - dlaczego się choć trochę nie pomalują? Nie mówię o tapecie,
    ale o lekkim podkreśleniu, rzęs, ust. I jeszcze jedna obserwacja -
    niekoniecznie reguła, ale w większości tak jest - zauważyłam, że te malujące
    się kobiety są też ciekawiej ubrane, zrobione, po prostu bardziej zadbane. Nie
    lale, nie tirówki, a przyjemniej na nie patrzeć.
  • perotin 26.01.02, 19:06
    trotula napisał(a):

    > Pytałam mojego chłopaka - i on twierdzi, ze choć ładniej wyglądam w makijażu,
    > to woli mnie bez.
    > I zrozum tu mężczyzn ;-)

    A co tu jest do rozumienia? Podobasz mu sie w makijazu, ale co mu po tym, skoro
    wie, ze ty w istocie niezupelnie wygladasz tak jak wygladasz? Zalezy mu na tobie,
    nie na makijarzu, ot co. To chyba powod do radosci?

    Mam to samo, moge w nieskonczonosc patrzec w kinie na niektore aktorki, ale zebym
    w najmniejszym stopniu marzyl aby sie z nimi umowic... no, pozostaje pytanie, czy
    ja mialbym szanse u nich, ale to inna sprawa. ;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka