Dodaj do ulubionych

unikam seksu

20.11.03, 15:05
Od dłuższego czasu odrzuca mnie od seksu. Mąż jest kochany, czuły, mówi, że
mnie kocha, że go podniecam i najchętniej to zaraz by się zemną kochał.A ja
już nie mogę tego słuchać, boję się wieczorów i tego, że on znowu będzie się
chciał kochać, a ja albo dam się przkonać i ulegnę (i może w trakcie się
wciągnę i będzie ok., albo będę płakać w poduszkę) albo znów powiem nie, co
pociągnie za sobą skwaszoną atmosferę wieczoru i pełne żalu i spojrzenie
męża. Doszło do tego, że jak on chce mnie w ciągu dnia przytulić ja
sztywnieję bo odbieram to jak wstęp do pieszczot przed którymi uciekam.
Kocham męża, mamy dzieci, wspólne zainteresowania, własne mieszkanie, pracę,
naprawdę jest nam ze soba dobrze, i było by super gdyby nie ten seks...
Edytor zaawansowany
  • sloggi 20.11.03, 17:04
    Może powiedz mu szczerze, ze nie masz ochoty na sex. Z tym, ze wówczas nie
    powinnaś być zazdrosna jeśli zacznie ten seks uprawiać z inną panią. Sama
    rozumiesz - to są naturalne potrzeby organizmu.
    Nie powinna wymusza na mężu abstynencji tylko dlatego, że sama nie masz ochoty
    na uprawianie sexu.
    --
    "Ząb za ząb, miłość za miłość" /.../
    Salon, nie za zbytnio w starym stylu
  • evil.man 21.11.03, 00:26
    No to rzeczywiscie jest super. Tylko gdyby nie ten maly drobiazg - seks. Dla
    faceta dobry seks, to polowa udanego zwiazku. I prosze sie nie oburzac, ale tak
    jest i nie tylko ja tak mysle.
  • conqistador 04.12.03, 16:02
    > Dla
    > faceta dobry seks, to polowa udanego zwiazku


    Nie wiem czy polowa, ale ma napewno duze znaczenie, jest nawet takie
    powiedzenie: jest seks bez milosci, ale nie ma milosci bez seksu.
  • marqc 19.02.04, 13:16
    jestem 30 letnim facetem i od 10 lat boryka sie z tym samym problemem.
    moja żona postępuje tak samo jak ty opisałaś swoją historie, ja ze swojej
    strony póbowałem wiele razy porozmawiać o tym problemie z moją żoną bo to chyba
    jedyny sposób na rozwiązanie tego tematu ale za każdym razem choć prosiłem ją o
    to żeby się odkryła to tylko ja rozmawiałem. Teraz już zwątpiłem i nie wiem jak
    to się skończy ale ja już nie potrafię tak dalej żyć i patrzeć jak moje życie
    ucieka z poczuciem odżucenia pogardy i wściekłości. mślę że to bardzo powazny
    problem i by najmniej nie mam pretęsji do mojej żony, no może o to że nie
    próbuje rozwiązać tego problemu poprzez rozmowe tylko jak ona sama tego nie
    zrozumie ja jej do tego nie namówię. Coraz częściej myślę o innych kobietach.

    Pozdrawiam Marqc.
  • marqc 19.02.04, 13:49
    marqc napisał:

    > jestem 30 letnim facetem i od 10 lat boryka sie z tym samym problemem.
    > moja żona postępuje tak samo jak ty opisałaś swoją historie, ja ze swojej
    > strony póbowałem wiele razy porozmawiać o tym problemie z moją żoną bo to
    chyba
    >
    > jedyny sposób na rozwiązanie tego tematu ale za każdym razem choć prosiłem ją
    o
    >
    > to żeby się odkryła to tylko ja rozmawiałem. Teraz już zwątpiłem i nie wiem
    jak
    >
    > to się skończy ale ja już nie potrafię tak dalej żyć i patrzeć jak moje życie
    > ucieka z poczuciem odżucenia pogardy i wściekłości. mślę że to bardzo powazny
    > problem i by najmniej nie mam pretęsji do mojej żony, no może o to że nie
    > próbuje rozwiązać tego problemu poprzez rozmowe tylko jak ona sama tego nie
    > zrozumie ja jej do tego nie namówię. Coraz częściej myślę o innych kobietach.
    >
    > Pozdrawiam Marqc.
  • persymona 11.04.04, 08:41
    Hej! Doskonale Cię rozumiem. Mam bardzo podobny problem, też mnie odrzuca od
    seksu z mężem. Z tym że ja dużo winy upatruję w nim, że on nawet nie próbuje
    tego zmienić. Czasami sobie myślę, że gdybym wyszła za mężczyznę, którego bym
    naprawdę kochała to nie miałabym takiego problemu. Ale mamy dziecko i teraz to
    juz raczej nawet nie mogę marzyć o pradziwej miłości pełnej pożądania.
  • myshka 10.02.04, 17:13
    ja tez sie zgadzam ze udany seks to połowa sukcesu. moj poprzedni zwiazek
    rozpadl sie wlasnie dlatego ze unikalam mojego partnera... teraz tego żałuje
    ale nic sie juz nie da z tym zrobic. rekompensuje za to wszelkie rozstania
    mojemu obecnemu :)
  • marcin1973 21.11.03, 13:52
    Jakbym czytał moją żonę. Mam taki sam związek jeśli chodzi o seks. Prawie go
    nie ma. I wiesz co? Myślę o seksie z innymi kobietami. I pewno jestem bliski
    realizacji.
    Marcin

    > Od dłuższego czasu odrzuca mnie od seksu. Mąż jest kochany, czuły, mówi, że
    > mnie kocha, że go podniecam i najchętniej to zaraz by się zemną kochał.A ja
    > już nie mogę tego słuchać, boję się wieczorów i tego, że on znowu będzie się
    > chciał kochać, a ja albo dam się przkonać i ulegnę (i może w trakcie się
    > wciągnę i będzie ok., albo będę płakać w poduszkę) albo znów powiem nie, co
    > pociągnie za sobą skwaszoną atmosferę wieczoru i pełne żalu i spojrzenie
    > męża. Doszło do tego, że jak on chce mnie w ciągu dnia przytulić ja
    > sztywnieję bo odbieram to jak wstęp do pieszczot przed którymi uciekam.
    > Kocham męża, mamy dzieci, wspólne zainteresowania, własne mieszkanie, pracę,
    > naprawdę jest nam ze soba dobrze, i było by super gdyby nie ten seks...
  • audi 23.01.04, 11:56
    i wcale nie ma się czemu dziwić, przecież to bardzo niezdrowo nie współżyć
  • evrin 21.11.03, 23:12
    Mysle ze powinnas porozmawiac o tym z mezem,tak delikatnie,zeby nie poczul sie
    odtracony. Poszukajcie razem przyczyn Twojej niecheci do seksu. Moze udajcie
    sie do seksuologa? Albo na poczatek pojdz sama,albo niech Twoj maz pojdzie i
    wybada grunt... Panowie slusznie pisali,ze dla faceta udany sex to polowa
    zwiazku. Jestem kobieta ale tak samo wazna jest dla mnie milosc jak i fizyczna
    bliskosc mojego chlopca,bo przeciez kochajac sie z ta druga osoba,oddajesz jej
    to co masz najcenniejsze,swoja intymnosc. Swoja droga uwazam ze jesli w sferze
    lozkowej wszystko uklada sie wspaniale to i w kazdej innej dziedzinie dwoje
    ludzi dojdzie do porozumienia... Sprobuj porozmawiaz z nim ostroznie,nie szukaj
    winnych,nie obwininiaj tez siebie mowiac"to tylko moja wina,to ze mna jest cos
    nie tak..." Takie problemy trzeba rozwiazywac we dwoje,jesli to wam sie uda to
    jestem pewna ze w waszym malzenstwie znow zagosci szczescie. Tego Ci zycze z
    calego serca. Pozdrawiam
  • anieatak 16.12.03, 15:47
    evrin napisała:

    Swoja droga uwazam ze jesli w sferze
    > lozkowej wszystko uklada sie wspaniale to i w kazdej innej dziedzinie dwoje
    > ludzi dojdzie do porozumienia...

    podoba mi sie ogolnie Twoj post..ale to co tutaj napisalas jest mitem..
    czesto jest tak ze jak juz jest ten wymarzony udany seks..to wyplywaja inne
    sprawy..ktore wczesniej przycmily w zwiazku problemy lozkowe..

    z tego logicznie rozumujac nalezy napisac ze

    udany seks jest podstawa..fundamentem zwiazku..koniecznym dla szczescia dwojga
    ludzi ale nie jedynym wystarczajacym celem tegoz..
    pozdrawiam..
  • evrin 23.12.03, 00:24
    napisalam to z wlasnego doswiadczenia. Ja nie potrafie sie zblizyc do mojego
    chlopca, gdy sa miedzy nami niewyjasnione sprawy, pretensje czy zale. A łózko,
    jest wlasnie takim miejscem, gdzie jestesmy oboje bezbronni, latwiej tu
    rozmawiac o trudnych sprawach, jestesmy dla siebie bardziej wyrozumiali i
    dlatego napisalam to co napisalam:) Wiem,ze kazda pare lacza inne relacje ale
    ja moge pisac tylko o tych, ktore znam najlepiej, czyli wlasnych:) Rozumiem, o
    co Ci chodzi i oczywiscie zasadniczo masz racje, widocznie moj zw. to
    ewenement:) Pozdrawiam i dziekuje za polemike
  • orales73 24.11.03, 09:39
    benisia napisała:
    > Kocham męża, mamy dzieci, wspólne zainteresowania, własne mieszkanie, pracę,
    > naprawdę jest nam ze soba dobrze, i było by super gdyby nie ten seks...

    zastanawialas sie kiedys, dlaczego nie lubisz seksu ? Czy nigdy go nie
    lubilas ? A jesli tak, to czy mialas jakies niemile doswaidczenia seksualne ?
    Jakies urazy psychiczne ? A moze maz nie robi tego co powinien. Albo moze w
    ogole cie nie podnieca ? I jak moze byc tego przyczyna ?
  • benisia 04.12.03, 15:06
    myslałam i wydaje mi się, że sama do tego "dlaczego" nie dojdę. Jesteśmy dla
    siebie pierwszymi partnerami "na całość", wcześniej na etapie pieszczot jakoś z
    tym problemów nie miałam, nie unikałam i autentycznie lubiłam te czułości.
    Jakichś złych doświadczeń też nie mam, to raczej przesyt, to ciągłe gadanie o
    jednym, pierwsza temat rano, ostatni wieczorem, każda ewentualna kłótnia kończy
    się pretensjami w tym temacie.
    A co do seksuologa to bardzo chętnie, tylko gdzie znaleźć takiego bezpłatnego,
    bo to na jednej wizycie na pewno się nie skończy.
  • orales73 16.12.03, 14:59
    benisia napisała:
    > myslałam i wydaje mi się, że sama do tego "dlaczego" nie dojdę. Jesteśmy dla
    > siebie pierwszymi partnerami "na całość", wcześniej na etapie pieszczot jakoś
    z tym problemów nie miałam, nie unikałam i autentycznie lubiłam te czułości.
    > Jakichś złych doświadczeń też nie mam, to raczej przesyt, to ciągłe gadanie o
    > jednym, pierwsza temat rano, ostatni wieczorem, każda ewentualna kłótnia
    kończy się pretensjami w tym temacie.

    Prawdopodobnie to cię najbardziej drażni. Moja żona ma podobnie i ja staram się
    o tym tyle nie mówić, choć bardzo mnie ta tematyka interesuje. Może to sposób,
    w jaki twój mąż otym mówi ? zbyt rubaszny, a ty wolisz romantycznie albo w
    sposób bardziej zawoalowany ?

    A skąd biorą się pretensje ? Może twój mąż ma za mało seksu w stosunku do
    swoich oczekiwań ? Wtedy często wentyluje się to poprzez ciągłe mówienie o tymi
    aluzje. Jeśli nie masz ochoty na seks tak często jak on, wypracujcie sobie
    jakąs metodę wentylowania - może na przykład masturbowanie jego, albo inne
    formy? Moja zona uwielbia na przykład taką zabawę, że ja przesuwam penisa po
    jej rowku pomiędzy pośladkami. Nie jest to pełny seks, ale ja na jakiś czas
    jestem usatysfakcjonowany, a ona też to akceptuje.

  • benisia 16.01.04, 14:42
    Odzywam się po miesiącu wprawdzie, ale cieszę się, że jeszcze ten temat jes żywy
    Z uwagą przeczytałam twoją wypowieź i oto moje "uwagi":
    to ciągłe mówienie o sexie rzeczywiście mnie drażni i często proszę męża, żeby
    choć przez dobę tematu nie poruszał, ale to dla niego trudne. Myślę,że żeby
    zacząc za czymś tęsknić trzeba poczuć tego brak
    a co do "wentylowania": to chyba nie o to chodzi, żeby on uprawiał "samopomoc"
    i zadowalał się tym, że ja jestem obok, że trochę się poprężę, piersiami
    pobujam... Cała radość w tym, żeby się razem sobą cieszyć, anie żebym ja w
    trakcie czytała gazetę wypinają to i owo. Wprawdzie często zgadzam się na taką
    formę, czasami nawet mnie to wciąga, ale sęk w tym, żeby wogóle chcieć!!!
  • Gość: yenna IP: *.ibb.waw.pl 11.08.04, 13:36
    Bezplatna poradnia seksuologiczna znajduje sie na ul. Rakowieckiej w Warszawie,
    tuz przy Pulawskiej, wchodzi sie przez jednostke wojskowa i poradnie chorob
    kregoslupa. Przyjmuje tam dr Depko. Polecam!
  • andrzej.depko 07.12.03, 15:18
    Twoje nastawienie do seksualności świadczy wystąpieniu u Ciebie zaburzenia
    seksualnego w postaci awersji seksualnej. Różne bywają jej przyczyny:
    odrzucenie partnera w roli seksualnej, w związku z wyjątkowo przykro
    odczuwanymi cechami seksualnymi ( np.; zapachem),
    jako wyraz rozczarowania rzeczywistością, wyraz odrzucenia i nieakceptacji
    partnera, forma reakcji na zachowania partnera które w subiektywnym odbiorze
    kobiety są bardzo przykre. Trudno na podstawie krótkiego listu oceniać, jaka
    była dynamika tego zaburzenia u Ciebie i jakie czynniki wpływają na taką Twoją
    postawę. Wasz związek na tym etapie wymaga pomocy z zewnątrz. Najwyższy czas
    na rozpoczęcie terapii seksuologicznej.
  • benisia 10.12.03, 17:38
    Bardzo dziękuję za wszystkie rady. w szczególności p. A. Depko. Tylko
    potwierdził Pan moje obawy. i rzeczywiście wiem, że sama do sedna sprawy nie
    dojdę. Dotarłam do kilku adresów lekarzy seksuologów, ale wszystkie adresy to
    gabinety pywatne. A przecież to pewnie na jednym spotkaniu się nie skończy. A
    jest nam coraz trudniej ....No, nic poszukam jeszcze. Dzięki i pozdrawiam i
    WESOŁYCH ŚWIĄT !!!!!!!!
  • psotka3 22.12.03, 17:12
    benisa, ja tez mam taki problem.
    nie wiem dlaczego zniknela u mnie ochota na seks, bo kiedys tak
    nie bylo. nie mialam zadnych przykrych doswiadczen, ani nie zazylo sie nic
    co mogloby taki stan powodowac.
    to juz trwa od okolo 2 lat, ale wydaje mi sie ze jest coraz gorzej.
    moj maz juz sie poddal i coraz rzadziej namawia mnie na seks.
    i wiem ze musze cos z tym zrobic bo wczesniej czy pozniej z tego powodu moga
    pojawic sie problemy, np zdarda meza.
    jesli uda Ci sie porozmawiac z jakim specjalista -daj znac. ja obiecalam sobie
    ze po nowym roku pojde w koncu do seksuologa.
    pozdrawiam.
  • helenka23 22.12.03, 17:34
    ja mam niestety dokladnie taki sam problem. Kiedys bylo nam ze soba cudownie,
    kochalismy sie codziennie, czasami pare razy jednego dnia. Potem powoli coraz
    rzadziej. Myslalam, ze wdarla sie rutyna, ze to naturalna kolej rzeczy.
    Niestety ja tez zaczelam unikac seksu, cala az drze jak moj maz mnie probuje
    dotknac, denerwuja mnie jego pieszczoty, jego dotyk. Bardzo go kocham i wiem ze
    go ranie w ten sposob, ale nie umiem inaczej. Jak juz czasem sie przelamie, to
    seks wcale nie sprawia mi przyjemnosci. Ciesze sie, kiedy jemu jest dobrze, na
    chwile znika moje poczucie winy. Ciezko mi z tym bardzom tak bym chciala, zeby
    bylo tak jak kiedys..
  • tendera 22.12.03, 21:52
    Helenko prosze wytlumacz mi dlaczego ta apatia seksualna dotyczy tylko
    kobiet.Mezszczyzni tez maja rozne nasilenie popedu,ale u kobiet to wyglada na
    epidemie.Na roznych forach az roi sie od tych problemow.Dobrze ,ze chcecie
    dowiedziec sie czegos wiecej o zaburzeniach ,ktore dla was sa zagadka ,a dla
    nas szokiem.Zalujecie nas my was a zycie ucieka i rosnie MUR.Mam sie
    cieszyc ,ze nie tylko mnie to dotyka.Lapie sie na tym ,ze temat seksu staje
    sie dla mnie czyms wstydliwym o czym mowie z zazenowaniem.Jedynie
    kobiety ,ktore potrafia o tym rozmawiac sprawiaja mi ulge.
  • helenka23 22.12.03, 22:30
    tendera, nie mam zielonego pojecia dlaczego tak jest i czy rzeczywiscie to
    dotyka tylko kobiet. Gdybym znala odpowiedzi na te pytania, pewnie by mnie tu
    nie bylo i nie mialabym tego problemu. Najgorsza w tym wszystkim jest wlasnie
    ta swiadomosc, ze to co sie czuje jest niepozadane i niechciane. Przeciez zadna
    z nas nie chce odczuwac niecheci do swojego ukochanego partnera. To jest
    naprawde irracjonalne i nie mam pojecia w jaki sposob sie tego pozbyc. W kazdym
    razie zmuszanie sie do seksu chyba nie jest dobrym rozwiazaniem. Masz racje,
    zycie ucieka i powinno sie z niego czerpac rozkosz garsciami, ale co zrobic,
    kiedy cos ci mowi, ze za nic nie jestes w stanie tego zrobic?
  • benisia 07.01.04, 13:13
    Witam w nowym roku.. Mam nadzieję, że jeszcze tu zajrzycie bo pod każdym waszym
    słowem śmiało mogę się podpisać. Dr. Depko w odpowiezi na moje problemy zaleca
    wizytę w poradni. Wiem że to konieczne, ale jak trafić na naprawdę dobrego
    lekarza-terapeutę. prezciez to dotyka bardzo intymnych rzeczy. A jak mi sie
    trafi jakiś "parapet" czyli specjalist tylko z nazwy bazujący na wiedzy sprzed
    20 lat? Albo jak każe np. w ramach terapii studiować kamasutrę albo ćwiczyć
    masaż plemienia pigmejów?
    helenko, tendero odezwijcie się jak coś wymyślicie. a może założymy jakieś
    forum i powspieramy się wzajemnie?
  • psotka3 07.01.04, 13:24
    czesc benisia,
    mieszkam w nieduzym miescie i przez miesiac szukalam lekarza seksuologa.
    wydaje mi sie ze nie ma tu zadnej poradni.
    ale w koncu znalazlam gabinet prywatny mam wizyte na pojutrze i strasznie sie
    boje. nie wiem jak sie mam zachowac, o co mnie bedzie pytac no i przedewszyskim
    czy to zadziala. najgorsze jest to ze to jest dosc droga terapia bo na jednej
    wizycie na pewno sie nie skonczy, ale ja juz dluzej nie moge czekac.
    jakie sekuolog ma wyksztalcenie? tak jak psychiatra i jak terapeuta?
  • helenka23 07.01.04, 17:55
    benisia, ja tez mam ten problem. Wiem, ze powinnam pojsc do jakiejs poradni,
    ale nie mam pojecia od czego zaczac poszukiwania. To sa naprawde intymne i
    powazne sprawy i nie chcialabym trafic na jakiegos "konowala", bo podejrzewam,
    ze po takiej wizycie jeszcze bardziej odechcialo by mi sie seksu.
    Moze uda nam sie cos wymyslic wspolnie...
  • benisia 16.01.04, 14:55
    Dziewczyny - może założymy prywatne forum na portalu Gazetai powspieramy się
    nawzajem? Np. w kategorii rodzina? lub problemy rodzinne?
    Ja czasmi nie jestem pewna, czy potrzeba mi seksuaologa, czy może dobrego
    psychologa..Nawt ostatnio trafiłam na adres - oczywiście prywatny -seksuologa o
    specjalizacji psychiatra. Na razie wstrzymuje mnie trochę, poza strachem przed
    ewentualnym konowałem, także sprawa finansowa.. Zawsze przecież są ważniejsze
    wydatki... Ale czas trochę goni
    Wczoraj mąż wrócił po prawie tygodniowej nieobecności i ja oczywiście cała w
    nerwach. Bo na pewno wróci stęskniony, pragnący, chcący... A mnie już na samą
    myś mrozi. Czuję taki potworny mur, strach przed owarciem się na pieszczoty...
    Zaczynam unikać nawet zwykłego przytulania, bo odbieram to jako wstęp do
    dalszych pieszczot
  • elisabeth1 03.08.04, 22:52
    Wiesz..kiedyś po ślubie ze mną było podobnie.Dziś jak patrzę wstecz a mam 45
    lat wiem,ze przyczyna tego było to,że ciagle mąż miał do mnie jakieś ale..że
    nie wygladałam tak jak jakaś tam znajoma czy cos w tym stylu,ale też i Rodzina
    męża duzo zła mi uczyniła a byłam "wzorową żoną"ładną ,zadbaną ze "swoim
    stylem"-oprócz seksu.Ciągłe wypominania rodzinne,porównywania doprowadziły do
    tego ,ze kochając się słyszałam te gadki bo mąz nigdy nie stanął w mojej
    obronie chociaż oni nie mieli racji.Czułam obrzydzenie.pózniej po 30-tce
    olewałam wszystkich i jakoś przełamałam się.Duzo rozmów co by było
    najlepsze,jakie pieszczoty a zwłaszcza biustu itd. doprowadziły wkońcu ,ze
    zaczęłam nawet mieć orgazm,którego wcześniej nie było.Wkońcu jednak małżeństwo
    się rozpadło bo nie mogłam dalej kochać się z"idiotą"i czuć obrzydzenia,a był
    to mój jedyny mężczyzna przez 22 lata.Dziś wiem,ze straciłam bardzo
    dużo.Kochaliśmy się 1 raz na tydzień a dziś z Przyjacielem kochamy się nieraz
    po 23 razy na dobę i ciagle nam mało..tak sprawnego mężczyznę trudno
    znależć,wiem...ale ja mam i jest wspaniale.Życzę ci powodzenia
  • maga_gdynia 08.01.04, 17:57
    to neiprawda
    ja mam odwrotny klopot
    to moj maz ma awersje

    --
    *****************************************************************
    dla kazdej kobiety
    www.neovita.pl/kolagen/index.htm
    dla kazdego mezczyzny
    www.neovita.pl/pm/manbooster.htm
    ****************************************************************
  • who.cares 26.12.03, 05:15
    Stracisz go jesli tego nie zmienisz:-(
  • helwit 16.01.04, 15:35
    czesc dziewczyny,
    opowiem wam po krotce moją historie.
    z moim mężem przed slubem bylismy parą dość długo. po ok 2, 3 latach
    współzycia, kiedy minęła fascynacja zaczęłam podobnie jak wy odczuwac niechęć.
    bylo dokladnie tak jak piszecie, strach nawet przed przytulaniem itp.
    w tym czasie brałam tabl. antykoncep. i po jakimś czasie wpadłam na to, ze to
    może one tak działają na mnie ( to jedno z ich działań niepożądanych).
    kiedy je odstawiłam, wszystko wróciło do normy. mój mąż(wtedy jeszcze chłopak)
    szczęśliwy, ja zadowolona(i znów napalona), cudownie.
    tak fantastycznie nam sie zaczęło układać "w łóżku", że nawet nauczyłm sie
    przeżywać orgazm(wcześniej nie potrafiłam i b. mi tego brakowało).
    teraz mój mąż żartuje,że jestem uzależniona od seksu, a dokładniej od orgazmów.
    co więcej, 3 miesiące temu urodziłam dziecko, które karmię piersią i nadal mam
    ochote na seks, pomimo, ze fizjologicznie karmienie wpływa niby na obniżenie
    popędu.
    podsumowując, u mnie czynnikami obniżającymi popęd były tabletki, a także brak
    orgazmów(po prostu nie przeżywałam seksu w pełni).
    dziewczyny, zycze wam rozwiązania waszych problemów, bo dokładnie pamiętam jak
    sie czułam gdy byłam w podobnej sytuacji i jak bardzo nam z mężem było wtedy
    trudno.
    pozdrawiam,A

  • kateandkris 16.01.04, 16:05
    Drogie dziewczyny
    Jestem mloda mezatka i niestety dotyka mnie podobny problem, lecz jego zrodlo
    jest juz chyba zdiagnozowane. Poczatkowo jako srodki antykoncepcyjne sluzyly
    mi tabletki(jakies 5lat), lecz jako ze moje migreny sie nasilaly doktor
    zasugerowala zastrzyki ( dodam ze mieszkam w UK i wszelakie formy
    antyknocepcji sa darmowe) ostrzegla mnie ze moge nabyc troszke kilogramow, i
    ze moje libido moze sie obnizyc. Po 4 zastrzykach (kazdy na 3mce) dalam za
    wygrana, przybralam 10 kg zaczely sie problemy z cera i stalam sie zupelnie
    zimna kobieta, moj maz nie mogl tego zrozumiec. Odstawilam wszelakie srodki
    hormonalne i powoli (a minal juz rok) wracam do normy, lecz wiele zawdzieczam
    mezowi, jako ze rozmawialismy o tym jak najwiecej, o naszych potrzebach i
    zachamowaniach o przyczynach mojej naglej ozieblosci, zaczelismy bardziej sie
    starac, tak aby stosunki sprawialy nam przyjemnosc.
  • benisia 16.01.04, 19:31
    Ja tez wieżę, że można z tego wyjść. A co do przyczyn: tabletek nie łykam, a
    strach przed wentualną ciążą też raczej mnie nie dotyczy. Po prostu mnie
    odrzuca.. Trudno jest mi np. przełamać strach przed dotykiem. Bywa tak, że
    prawie do paniki doprowadza mnie podrażnienie brodawek. Czuję wtedy, jakby mnie
    ktoś - no nie wiem - igłą kuł(?. Ale to czasami. Chyba to też jest czynnik
    stresujący w całej tej sprawie i dla mnie i dla męża- "Będzie ok, czy zareaguję
    ucieczką ?"
  • sand_g 18.01.04, 01:21
    A może jest coś w waszym seksie, czego się boisz,nie lubisz, coś cię odraża, a
    nie umiesz się temu przeciwstawić, nie umiesz powiedzieć partnerowi wprost, że
    tego nie chcesz,np. jakiś rodzaj pieszczot,w ogóle jego sposób dotykania
    twojego ciała (zbyt mocny lub zbyt lekki dotyk), ogólna atmosfera lub
    charakter seksu (mało romantyzmu, zmysłowości, zbyt sportowo, albo odwrotnie),
    może odbierasz niektóre zachowania partnera jako perwersyjne, odrażające (może
    jestem za ostra, przepraszam), może czujesz się traktowana przedmiotowo, może
    masz mu za złe, że nie próbuje ci pomóc, znależć przyczyny, nie docieka tylko
    ma pretensje. Może jest niecierpliwy, a ty potrzebujesz dużo czasu. Ja na
    przykład musiałam mojego partnera nauczyć, żeby nie dotykał mojego podbrzusza
    ani piersi znienacka,najpierw muszę być na to przgotowana, np. głaskaniem po
    głowie, delikatnym całowaniem szyji i uszu,całowaniem rąk. Musisz to wszystko
    dokładnie przeanalizowac, sama albo w gabinecie seksuologa. Pozdr.
  • benisia 21.01.04, 14:59
    Coś wtym wszystkim jest co napisałaś. Chyb mój problem tkei też w tym, że sama
    do końca nie jestem pewna czego chcę. z jednej strony np. całodniowe
    przygotowania do ewentualnegj nocy + kolacja przy świecach + muzyka itp - na
    etapie na którym jestem, czyli z tą niechęcią do tematu w ogóle -
    najprawdopodobniej by sprawiły,że od rana chodziłabym spanikowana i zamiast
    romantycznego wieczoru byłaby mało romantyczna kłótnia. Jakoś nie potrafię
    myśleć z radością,że np. wieczorem po powrocie np. z imprezy będziemy się
    kochać. Wiem,że on tego bardzo by chciał, a mnie ta świadomość po prostu
    mrozi...
  • piterotwock 21.01.04, 22:01
    z męskiego punktu widzenia, jeśli mogę się wtrącić, brak zainteresowania sexem
    ze strony dziewczyny czy też żony powoduje u mnie przynajmniej frustrację. czy
    ja nadal jestem dla niej atrakcyjny? czy nie ma kogoś na boku, kogoś lepszego?
    oglądałyście "Niewierną" z R. Gearem? jeśli tak to ... nieważne. w każdym
    razie ja z moją dziewczyną rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy. jasne że często
    są to kłótnie a nie wyważone rozmowy. Temat ten sam, dokładnie, dlaczego ja
    tak nalegam, tak b. chcę się kochać. Nie mam pojęcia czy jak "zglodnieję" raz
    na tydzień tak że o niczym innym nie myślę to zbyt wiele czy nie, nie chcę
    wiedzieć że ktoś 3 razy dziennie... mimo że nie jestem kobietą czuję że
    problem nas łączy. pozdrawiam, Piter. PS wszystko będzie OK ! ja też wto
    wierzę!!!
  • helenka23 22.01.04, 16:55
    beniusia, to niesamowie, ale czytajac Twoje maile mam wrazenie jakbym sama je
    pisala. Mam dokladnie takie same odczucia, tak samo sie boje i paralizuje mnie
    mysl o zaplanowanym seksie. Kiedy juz sie kochamy odczuwam wielka ulge, ze
    mojemu mezowi bylo dobrze, a ja mam na jakis czas problem z glowy i nie musze o
    tym myslec. Ja wiem, ze to wszystko brzmi okrutnie, ale ja naprawde marze o
    tym, zeby tak nie bylo, zeby wrocily czasy, kiedy w ciagu dnia marzylam o
    powrocie do domu i o seksie z moim mezczyzna. Czy jest jakas szansa, ze to
    jeszcze wroci?
  • benisia 02.02.04, 13:02
    Wielkie dzięki za te słowa. Gdyby nie nadzieja, że TO wróci pewnie bym nie
    szukała pomocy. Cały czas jednak czuję, że tej pomocy szukam jakby wybierając
    dłuższą drogę. I jeszcze jedno: są okresy, że ten problem łagodnieje. I wtedy
    wzburzenie, nerwy, wszystkie problemy, które wiążą się dla mnie z sexem też
    jakby się spłycają. I wtedy trudniej szukać sensu wtych moich oporach. Wniosek:
    do seksuologa powinnam trafić wtedy, gdy opór we mnie jest największy,
    najbardziej dla nas bolesny.
    Zaczynam też sama mocno analizować moje "stany awesyjne" i myślę,że dużym
    błędem było to, że pierwsze nasze kontakty, które były dla mnie bardzo bolesne,
    nie skłoniły nas już wtedy do szukania pomocy. jednak ginekolog na moje skargi
    reagował tekstwm: "ja tu nic nie widzę" i "taki urok początków". Jakich
    początków! Do tej pory zdarza się, że stosunek jest dla mnie po prostu bolesny -
    mimo całej delikatności męża. Ostatnio nawet jak udało mi się pkonać moje
    bariery, w chwili odczuwania piewrwszych oznak podniecenia strasznie zaczęło
    mnie boleć całe wejście do pochwy, mimo,że nie dochodziło nawet do próby
    penetracji!
    I ta świadomość,że dziś znów będzie wieczór....
  • benisia 10.02.04, 12:40
    weekend był straszny.
    wielka kłótnia o byleco i nasłuchałam się o mojej nieużyteczności...
    i ja GO rozumiem. Bo jak długo można, mając ukochana kobietę przy boku, kobietę
    która - mimo posiadania cialka zbyt obfitego tu i ówdzie - nadal faceta
    pociąga, uprawiać, leżąc obok, samopomoc?
    A co ja? Staram się pomóc, ale przecież miłość między nami nie powinna
    ogrzniczać się do mojego ewentualnego potrząśnięcia biustem i powyginaniu się
    na wszystkie strony. Nawet to jest dla mnie czasami trudne. A ten biedny mąż
    obok nawet podotykać nie może bo uciekam!!!
    JESTEM BEZNADZIEJNA I MI Z TYM OKROPNIE
  • effel 10.02.04, 13:10
    czesc Benisia,

    udało Ci sie założyć prywatne forum?
    Ja jestem za, to dobry pomysł.

    Nie wiedziałam, że ktoś ma też takie problemy jak ja. Kiedy czytam
    Wasze wypowiedzi, to tak jakbym sama to opowiadała.
    Ja nie biorę tabletek hormonalnych, wię u mnie nie to jest przyczyną.
    Zauważyłam, że ten brak ochoty na seks nasila się w drugiej połowie cyklu.
    Wtedy nawet dotyk męża mnie denerwuje.
    Jak któraś znajdzie na to sposób to proszę o rade.

    dzięki
    Trzymajcie sie!!
  • alter50 10.02.04, 18:00
    Mhmm,tak sobie to wszystko przeczytałem i jestem lekko przerazony,mimo ,że sam
    jestem w takim związku.Od 25 lat.Jak ja to wytrzymałem ,nie wiem.Dla faceta
    jest to ogromny poroblem.Taki związek bardzo boli.Wczesniej czy później
    rozpadnie się lub mąż będzie Cie zdradzał.To masz jak w banku.Szkoda ,że te
    sprawy są tak lekceważone.Dlatego małżeńskie sypialnie są jak rodzinne
    grobowce. a do agencji towarzyskich trudno sie dodzwonić.Zrób coś
    benisiu,szkoda życia .W życiu najbardziej żałuje sie tego czego sie nie
    robiło, a biorąc pod uwage ,że kobieta jest jedynym powodem dla którego facet
    może powiedzieć ,że fajnie przezył życie,pozwól mu ,abyś to była Ty ta
    kobietą.Całusy alter
  • s2ym3k 11.02.04, 23:06
    dobry pomysl z tym forum prywatnym. Kobieta robiac to swojemu facetowi strasznie
    sie naraza facet zaczyna bardziej sie jej czepiac, kazda zle zrobiona przez nia
    rzecz wyolbrzymia.Zaczyna sie zastanawiac czy chce cale zycie spedzic majac za
    partnera siebie. Podczas gdy wokolo tyle jest pieknych kobiet. Zastanow sie, mi
    osobiscie to strasznie przeszkadza to dopiero poczatek u mnie trwa jakies pol
    roku ale juz mnie irytuje zaczynams ie nad tym zastanawiac. Wiec dla twojego
    dobra ZROB COS Z TYM! i nie czaj sie jak nie wiadomo co, kurde kobieto nad czym
    tu sie zastanawiac albo cos robisz albo pocaluj chociaz ostatni raz meza na
    dowidzenia. Przestan sie uzalac nad soba tylko ruszja i doroboty zrob cos od
    siedzenia gledzenia i nic nie robienia napewno samoi nie przejdzie a jak
    przejdzie to moze poprostu facet juz ma kogos na boku. A tego chyba nie chcesz.
    Rusz sie jak jesczze nie jest za pozno!!!!!!!
  • benisia 16.02.04, 15:05
    Hej alter, hej s2ym3k
    strasznie sobie cenię odpowiedzi tej drugiej strony. wprawdzie mniej więcej to
    samo słyszę w domu, ale głos z zewnątrz czasem lepiej słychać
    WIEM,ŻE SZKODA CZASU, ŻYCIA na te moje głupie opory, ale one naprawdę są jakby
    spoza mnie
    ja z całego serca chciałabym CHCIEĆ, ale na samą myśl... na świadomość, oblewa
    mnie fala paniki. wiem,że nie ma co zwlekać z wizytą u speca, ale jak trafić na
    dobrego i taniego?? przecież to na jednej wizycie się nie skończy, a w wykazie
    NFZ nie znalazłam ofert kontraktowych. pozostaje tylko prywata...
    jak wymyślę nazwę tego fora pryw. to dam znać.
    poza tym trzymajcie kciuki. na serio zaczynam szukać speca.
  • alter50 16.02.04, 17:40
    Zastanawiam się skąd u Ciebie taka awersja.Wyglada na to ,że musiałas przeżyć
    jakieś traumatyczne momenty związane z seksem .Bo to nie jest normalne.Jak
    kochasz swojego faceta to szybko zrób coś,bo albo już kogoś ma ,albo bedzie
    miał wkrótce.Żaden normalny facet tego nie wytrzyma.A może on popełnia jakies
    błędy w kontaktach seksualnych z Tobą?
    Myślę,że tu nie ma dobrych lub złych rad,musisz sama zdecydować
  • s2ym3k 16.02.04, 23:24
    niestety w wyborze lekarza raczej ci nie doradze. Ale napewno musi byc gdzies
    jakas lista spis ekarzy gdzies tez musza byc opinie klientow. Mozna zaczac od
    internetu www.google.pl zobacz tam na listach dyskusyjnych. Moze jest jakis
    zadowolny pacjent. Mozesz tez zapisac sie na liste dyskusyjna regionalna tam
    moze ci ktos doradzi. na www.panoramafirm.com.pl tez mozna znalesc paru lekarzy.
    Szukaj!

    Jedno jest pewne zadko ktory facet wytrzymuje takie cos. Wiec jesli kochasz
    swojego faceta to sie pospiesz. Ja po pol roku sie zaczalem zastanawiac czy to
    wszystko ma sens a co dopiero po latach! I pamietaj o tym ze jesli on jest dla
    ciebei wazny i wasze zycie wspolne jest dla ciebie wazne to to jest
    najwazniejsza rzecz jaka masz teraz zrobic!!!!
  • findusa 17.02.04, 15:20
    muszę powiedzieć, że sama przeszłam to samo co benisia
    ale to sie zmieniło
    jesteśmy małżeństwem już 10 lat i wcześniej nie było tak jak jest teraz
    strasznie się zmuszałam do seksu, a czasem po prostu nie mogłam
    mój mąż był załamany, a ja miałam wyrzuty sumnienia
    ale kiedyś porozmawialismy na ten temat poważnie
    wcześniej on zawsze mówił, że mnie kocha, ale poza słowami nie szły czyny (tzn.
    dbał o mnie finansowo, ale nie dbał o moje dobre "babskie" samopoczucie -
    rozumiesz kwiaty, rozmowa, przytulenie)
    nie wiedział, jak to jest ważne, uważał to za fanaberie
    kiedyś obejrzeliśmy film "Czułe słówka"; dużo się w nas zmieniło; rozmawialiśmy
    on stwierdził, że dlaczego ma nie robić dla mnie takich drobnych rzeczy, skoro
    takie niewiele może mi sprawić tyle radości
    teraz czujemy pełną miłość; ja daję mu to, czego on potrzebuje, a on daje mi
    to, bez czego mi wcześniej było ciężko
    to takie proste
    i jak narazie to działa; jestem bardzo szczęśliwa i chcę go uszczęśliwiać
  • s2ym3k 17.02.04, 21:13
    moze w tym cos jest? Postaram sie tez ja zaskakiwac od czasu do czasu w sumie to
    dla mnie malo a dla niej duzo :-) Zobaczymy :-) a jakie z takich malych rzeczy
    bys polecala jako kobieta?
  • findusa 17.02.04, 21:27
    wszystko, co Ci przyjdzie do głowy ;-)
    nie myśl tylko o seksie, ale przytul sie bezinteresownie; zauważ, że ma ładną
    sukienkę; pochwal ją, kiedy wróci od fryzjera; napisz jej liścik miłosny, albo
    bardzo krótki - że ją kochasz; albo zostaw jej czekoladki na poduszce, kiedy
    będziesz wyjeżdżał; zadzwoń z pracy, żeby tylko spytać się jak się czuje...
    pomysłów może byc mnóstwo, a to taka frajda; dla niej, bo czuje, że o niej
    myślisz, dla Ciebie, bo ona jest z Ciebie zadowolona; to działa w obie strony
    najważniejsze jest, żebyś nie czekał na to, aż ona Ci powie, czego od Ciebie
    oczekuje, bo ona tego nie zrobi; no chyba, że przeczytała książkę "Mężczyźni są
    z Marsa, a kobiety z Wenus" (każdy, nawiasem mówiąc, powinien ją przeczytać -
    ale to moja opinia)
    kobiety chcą, żeby mężczyźni byli wspaniałomyślni i sami na to wpadli, jednak
    żadna ze stron nie wie, czego pragnie ta druga, jęśli się zdaja tylko na
    intuicję
    często dochodzi do nieporozumienia, bo kobiety dają mężczyznom to, co same by
    chciały otrzymać, ni i mężczyźni także
    zresztą po co ja będę tu streszczać wyżej wymieniona książkę ;-))
  • alter50 18.02.04, 09:10
    findusa jestes boska.Jakie to jest okrutne.Wszyscy przeciez wiemy czego
    oczekuje partner partnerka.Czemu wiec tego nie robimy.Dlaczego łatwiej jest nam
    rozmawiac o tych sprawach z obcymi ludźmi?
    Prawie wszedzie we wszystkich zwiazkach powstaje jakis dziwny mur.Mur, który
    każdy z nas widzi ,a mimo to nie jestesmy w stanie go zburzyć.Takie zwiazki w
    których namietności juz wygasły a pozostało przyzwyczajenie,daja przyzwolenie
    na istnienie tego muru.Tam, gdzie namietność i fascynacja seksualna trwa nadal,
    po obu stronach muru trwa apatia i rozgoryczenie.Już tyle wieków to trwa ,juz
    jestesmy jedna noga na Marsie, a w łóżku nie zeszliśmy jeszcze z drzewa.
  • findusa 18.02.04, 09:30
    myślę, że często unosimy się pychą i czekamy, aż partner zrobi pierwszy krok
    ale tak naprawdę to nie ma na cco czekać, trzeba wziąć sprawę w swoje ręce
    po co mamy uprawiać seks z kimś innym, skoro ten lub ta, którą kochamy stoi
    przed naszą sypialnią
    przechodziliśmy w swoim zwiazku nie jeden kryzys, ale zawsze łączyła nas miłość
    parę razy chciałam odejść, ale jestem taka szczęśliwa, że zostałam
    wcześniej nawet nie wiedziałam, że seks może byc taki fajny...

    bo mi tak teraz dobrze, bo mój partner dba o mnie
    uzupełniamy się

    nie czekajcie, aż partener wam da, zacznijcie od siebie
    jednak obie strony powinny być uświadomione w tym, czego oczekuje partner
    wtedy jest pełnia szczęścia

    a delektowanie sie tym, to coś wspaniałego

    i nie czekajcie, aż będzie za późno

    miłość, to nie bajka, ale długo pielęgnowane uczucie, rozwija się, zmienia,
    przeobraża, przyjmuje różne pozy
    najpierw spada jak grom z jasnego nieba, a potem trzeba ją tylko pielęgnować
    to tak jak ze wszystkim, nie wystarczy "spocząć na laurach", trzeba się starać,
    bo nie zawsze jest różowo

    ale jak jest potem satysfakcja, że nie poszłam na łatwizę, nie szukałam gdzie
    indziej, ale wspólnie z moim wybrankiem wypracowałam sobie szczęście
  • mia-majta 18.02.04, 10:27
    Findusa zazdroszcze ci ze nie poszlas na latwizne, ja nie potrafialm.
    Szczesciara zCiebie . Jdenak nie zawsze jets tak pieknei nawet jak sie wezmie
    sprawy w swoje rece. Tobie si eudalo , niewem jak dlugo musial czekac az sie
    cos zminie kiedy przestalas tylko czekac. iwem jedno to korpnei trudne tak
    walczyc , starc sie wychodizc z inictaywa i nie czkac az partener nam da.
    Zwlaszcza jak to trwa miesiacami.
    Gartulje Towje postawy .
  • findusa 18.02.04, 11:01
    dla jednych długo, dla drugich krótko...
    dwanaście lat razem, przeszło dziesięć lat po ślubie

    kto powiedział, że miłość jest łatwa
    ale naprawdę warto walczyć
  • mia-majta 18.02.04, 12:31
    Nitk nie tiwerdzi ze milsoc jets latwa. Tylko jak jetses z kims 10 lat z tego
    tzry starsz sie i mas znadziej to wydaje sie ze to jednak szmat czasu. Jeszcze
    jak ta polowka nei widz zadnego rpblemu to jzu w gole si edluzy i zacyzan
    brakowac cierpliwosci to mialm an myslie. Oczyiwscie nei chdozi o jakeis
    usrawiedliwanie smaego siebie. Pozdrawiam
  • alter50 18.02.04, 12:58
    Cholera,jedna ma racje i druga ma rację.No tak,zawsze trzeba sie bardzo
    starać,miłośc trzeba pielegnować bo nic nie jest nam dane na zawsze.Rozstanie
    to ostateczność,bardzo boli,cos o tym wiem bo przećwiczyłem.Skok w bok czasami
    po latach walki jest jedynym wyjściem.Ale zanim człowiek to zrobi,musi byc
    przekonany ,że wyczerpał wszystkie możliwe srodki na naprawe relacji w
    związku.Czasem sie to udaje,częściej nie .Cmok dla interlokutorów
  • findusa 18.02.04, 14:06
    tak jak wyżej pisałam, szczęście trzeba sobie wypracować
    w końcu "każdy jest kowalem własnego losu" i nie ja to wymyśliłam, ale jak
    wiesz przysłowia są mądrością narodu

    my przeszliśmy swoje i nie raz traciliśmy nadzieję...
    ale odkrywanie na nowo siebie, to to samo, co poznawanie kogoś innego
    może Wy się tak naprawdę wcale nie znacie
    to tez juz przeszliśmy
    wydaje Ci się, że znasz tę drugą osobę, a ona nagle Cię zaskakuje
    ja czasem zaskakuję siebie samą...
    ale najważniejsze jest własne nastawienie do życia; jeśli sie chce coś osiagnąć
    i dąży sie do tego za wszelką cenę, to kiedys może to sie udać
    a może powinniście o tym wszystkim poważnie porozmawiać
    nie należy mówić o tym, co uważasz u partnera za złe, ale powiedzieć mu o tym,
    co czujesz; staraj też się wsłuchac w uczucia tej drugiej strony

    Boże, jeśli się kiedys kochaliście, to to nie może tak sobie zniknąć!
    jeśli była miłość, to pielęgnowanie tego uczucia powoduje, że ono się rozwija,
    a nie znika

    ja rozumiem, że wszystko jest o.k., poza seksem, i wcześniej nawet z seksem
    było o.k.?

    przeczytajcie tą książkę, o której pisałam
    no chociaż spróbujcie, co Wam szkodzi
  • alter50 18.02.04, 14:40
    Czytasz w moich myślach,nic dodać nic ująć.Zgadzam sie z wszystkim.To wszystko
    jest bardzo logiczne i inteligentny człowiek nie powinien miec problemu z
    postrzeganiem tego wszystkiego, tym bardziej,że dla faceta kobieta jest jedynym
    powodem dla którego może powiedziec,że fajnie przeżył życie.Kurde ,czemu to
    jest takie skomplikowane ,kiedy jest takie proste.Myśle,że jeżeli to forum
    bedzie za sto lat,ten temat będzie dalej aktualny.Cmok
  • s2ym3k 18.02.04, 22:22
    pewnie ze temat bedzie aktualny, bo jesli wszyscy by byli szczesliwi to jak to
    mialoby sie krecic wszystko? Ja sproboje moze dostac ta ksiazke tak z ciekawosci
    tylko nie powiem mojej kobiecie ze ja mam moze ja czyms zaskocze :-) Bede tym
    pierwszym ktory zacznie robic starania (juz sie do tego przyzwyczailem z ta
    inicjatywa ale w sumie jestem facetem).

    Dzieki za porady :-) Poki co znalazlem sobie ekstra hobby i narazie o niczym
    innym nie mysle :) pozdrawiam

  • alter50 19.02.04, 08:19
    Chciałem spytać jeśli można czy to hobby to blondyna czy brunetka?
    Swoją drogą , czytałem tą ksiązkę,jest niezła.
    Niestety ,odporność niektórych jednostek, przed zarażeniem sie bakcylem dobrego
    współżycia jest ogromna.Bo wiecie , w tym ambaras żeby dwoje............
    Zresztą z natury jestem łobuzem.........a łobuz zawsze sobie poradzi.
  • findusa 19.02.04, 10:54
    Twoja jak widać jest bardzo duża ;-)
    to nie miało być złośliwe
    ale szczerze mówiąc, to jesteś bardzo uwodzicielski w swoich wypowiedziech
    np. napisałeś, że jestem "boska"; to robi wrażenie i jest przyjemne
    pytanie: czy taki sam jesteś w stosunku do swojej żony?
  • alter50 19.02.04, 11:29
    No cóż,mój łobuzerski charakter wyczuwa na odległość.Wiesz, to jest tak.....jak
    są damy to i są dżentelmeni.Jak kobietka jest boska....to trzeba jej o tym
    powiedzieć.Czy w stosunku do żony tez jestem taki?
    Jak jest w stanie,, boskiej damy" to oczywiście,że tak.Wiem co powiesz,gdybyś
    zawsze był taki ........
    Cóż ,kto z nas jest doskonały.......
    co nie zmienia faktu,że jestes boska.......mhmmmmmm
  • marqc 20.02.04, 12:09
    Powiedzcie proszę jaka to jest książka
  • s2ym3k 20.02.04, 17:32
    dluga brunetka :)) z odrobinami czarnego :) ma lekki spust i nazywa sie wiatrowka :)
  • findusa 18.02.04, 15:36
    powiem Wam tak
    ja próbowałam,mimo iż nie raz wydawało mi się, że życie z moim męzem nie ma
    sensu
    i jestem szczęśliwa; a Wy?
  • mia-majta 19.02.04, 11:20
    Z tego co piszesz oboje musiliscie sie starac. Dobry przyklad to bardzo duzo,
    taki starsz sie nam dac. Mysle ze jak sie kogos kocha i zlezy nam an tej
    osobie to wystzko ok. Chyba przeczytam te ksiazke. Tylko nie wiadmo co myslec
    keidy mezczyan zycia jest taki jak oczekuej kobieta tzn. opiekunczycy ,
    uwidizcielski itd. Z malym wyjatjkeim nei przeklarcza pwenej granicy. masz
    jednak racje
  • findusa 19.02.04, 11:30
    mój mąż nie chciał czytać tej książki
    ja się starałam, ale nie było nic z drugiej strony
    ale posłużyłam się sposobem
    czytałam ją w toalecie i tam ją zostawiałam...

    pewnego razu dowiedziałam się, że on ja też czyta

    a więc udało się;-)

    Życzę wszystkim powodzenia!
    I szczęścia w miłości!

  • alter50 19.02.04, 11:36
    Jak tak czytam to wszystko,to widzę,że rzeczywiście świat wokół......sie
    kręci.Czy to sie komus podoba czy nie....
    Czy nie mam racji?
    No może jeszcze łowienie ryb i mecze piłkarskie,ale ja nie zamieniłbym za nic w
    świcie.Zawsze lepsza boska niż najwieksza ryba i najciekawszy mecz.
    Zamiast wsuwać pączki to ja o d........ deliberuje.Ściskam wszystkie boskie
    stworzenia...............
  • biegajzemna 19.02.04, 11:39
    zaczalem czytac ksiazke ale zona mnie wysmiala jak zobaczyla co robie ........
  • biegajzemna 19.02.04, 11:34
    Witam !
    Jestem facetem w wieku 36 lat, zonaty od 8 lat. Kocham swoja zone, ciagle jej
    mowie ze jest piekna seksowna, ze bardzo mnie podnieca, jest taka kobieca, ze
    uwielbiam jej cialo itp. Czesto jej mowie ze swietnie wyglada, ze jej pragne,
    ze kocham jej bliskosc, zapach smak ba nawet pot kocham ! I co unika kontaktow
    seksuslanych od bardzo dawna ! zawsze jest zmeczona, spiaca, ze to ze to.......
    Chce ja do siebie tulic, dotykac, czuc nic unika ! Mowie jej ze jeszcze troche
    i niewytrzymam, i znajde sobie kochanke. ! Tlumacze jestem zdrowym mlodym
    facetem i musze dla wlasnego dobra i zdrowia wspolzyc ! Nic ....... Czuje sie
    bezradny !
  • findusa 19.02.04, 12:13
    to rzeczywiście problem...
    ale ja bym się nie poddawała
    trzeba walczyć!

    a może też tak być, że Twoja żona nie wie, co to za książka
    moja koleżanka np. nie chciała nawet do niej zajrzeć, bo myślała, że to coś
    świńskiego (zasugerowała się okładką)

    wszystkie chwyty dozwolene, które prowadzado celu!
    tylko moralnie! ;-)
  • biegajzemna 19.02.04, 12:24
    findusa napisała:

    > to rzeczywiście problem...
    > ale ja bym się nie poddawała
    > trzeba walczyć!


    Juz mi rece i nozki opadaja !
    Nie mam juz sily ani ochoty !
    Zaczynam jej nienawidziec za to co mi robi !
    Nie chce wiecej niczego proponowac by znowu zostac odtraconym !
    Mysle ze zdrada puka do moich drzwi !
    >
    > a może też tak być, że Twoja żona nie wie, co to za książka
    > moja koleżanka np. nie chciała nawet do niej zajrzeć, bo myślała, że to coś
    > świńskiego (zasugerowała się okładką)

    Ona wie co to za ksiazka !
    >
    > wszystkie chwyty dozwolene, które prowadzado celu!
    > tylko moralnie! ;-)

    Niemoralne tez !
  • findusa 19.02.04, 12:27
    odpiszę, ale nie teraz, bo muszę wyjść

    błagam, poczekaj z tą zdradą!!!!!!!!
  • biegajzemna 19.02.04, 12:30
    findusa napisała:

    > odpiszę, ale nie teraz, bo muszę wyjść

    ciekawe co mi napiszesz ?
    >
    > błagam, poczekaj z tą zdradą!!!!!!!!

    dobra poczekam 72 godz.
  • findusa 19.02.04, 13:07
    przeczytaj wszystko dokładnie co jest w tym atku, a zobaczysz, że nie wszystko
    od razu przychodzi
    to często trwa, bardzo długo, niestety

    ale jak się pójdzie skrótami, to człowiek nie jest z siebie nigdy zadowolony
    jeśli alter50 pozwoli, to go zacytuję z innego wątku?
    szczerze mówiąc, on mi tez pomógł tym, co tam napisał
    Dzięki alter50! ;-)

    a co powiedziałbyś na to, żeby zaprosić swoją żonę na to forum
    pokaż jej, co ludzie myślą, mężczyźni
    potem rozmawiajcie o tym
    przeczytajcie razem książkę...

    często jest człowiekowi głupio, zabrnął za daleko i wstydzi się okazać swoich
    uczuć
    ale przecież jakie to wspaniałe, czuć się kochanym i samemu dawać miłość
    drugiej osobie
    ona w końcu zmięknie

    ja już bym zmiękła...
  • biegajzemna 19.02.04, 13:18
    findusa napisała:

    > przeczytaj wszystko dokładnie co jest w tym atku, a zobaczysz, że nie
    wszystko od razu przychodzi to często trwa, bardzo długo, niestety

    czytalem wszystko tutaj i na innych forach i co mam czekac kolejne osiem lat ?!
    to jakas paranoja !! teraz jetem w sile wieku czuje sie prawdziwym facetem i
    chce kochac sie z kobieta !! chce sie czuc spelniony ! nie bede czekac na
    niewiadomo co !
    >
    > ale jak się pójdzie skrótami, to człowiek nie jest z siebie nigdy zadowolony
    > jeśli alter50 pozwoli, to go zacytuję z innego wątku? szczerze mówiąc, on mi
    tez pomógł tym, co tam napisał Dzięki alter50! ;-)

    skrotami nie masz racji czekam juz te 8 lat i mam szczerze dosc !!!! mam dosc
    potrzenia codziennie na naga kobieta ktorej nie moge piescic dotykac kochac sie
    z nia !!!

    > a co powiedziałbyś na to, żeby zaprosić swoją żonę na to forum pokaż jej, co
    ludzie myślą, mężczyźni potem rozmawiajcie o tym przeczytajcie razem książkę...

    Mysle ze ona doskonale wie co czuja inni faceci i wie o czym jest ksoazka ....

    >
    > często jest człowiekowi głupio, zabrnął za daleko i wstydzi się okazać swoich
    > uczuć ale przecież jakie to wspaniałe, czuć się kochanym i samemu dawać
    miłość drugiej osobie

    kogo masz na mysli !? moja zone ze ona tak sie czuje ? raczej nie !


    > ona w końcu zmięknie

    nie wierze ! krolowe lodu nie .........

    >
    > ja już bym zmiękła...

    Ty jestes inna jak kobiety ktore znam !
  • findusa 19.02.04, 13:35


    ja napisałam:
    > > a co powiedziałbyś na to, żeby zaprosić swoją żonę na to forum pokaż jej,
    > co
    > ludzie myślą, mężczyźni potem rozmawiajcie o tym przeczytajcie razem
    książkę..
    > .
    biegajzemna napisał:
    > Mysle ze ona doskonale wie co czuja inni faceci i wie o czym jest ksoazka ....
    >

    to nie myśl, tylko się upewenij! ;-))
  • biegajzemna 19.02.04, 13:44
    findusa napisała:
    > to nie myśl, tylko się upewenij! ;-))

    Wiem co ona mysli nie musze sie zastanawiac !
    Jestem juz gotowy do zdrady ! Jesli jakas kobieta, ladna, namietna, dojrzala,
    zaproponuje mi to nie odmowie !
  • alter50 19.02.04, 14:09
    Ej kochany ładna namietna dojrzała czy nie wystarczy po prostu kobieta.One
    wszystkie są piekne tylko nie u wszystkich to widac.Trzeba miec ta niesamowita
    umiejetność,odkrycia tej zalety.Gwarantuje Ci ,że ona sama do Ciebie nie
    zadzwoni.Chyba ,że jakas boska
  • alter50 19.02.04, 14:13
    Tak sobie teraz pomyślałem patrząc na te ilości wypowiedzi,że można
    zaryzykowac,że życie składa sie z unikania i polowania .Czym wiecej unikania
    tym wiecej polowania.Potem człowiek nie może dodzwonić sie do agencji.Panowie
    mniej polowania.............................
  • alter50 19.02.04, 14:05
    Ha! widzisz,mówisz ,że juz bys zmiękła.Nie mam racji mówiąc ,że jestes boska po
    prostu boska.Boże, czemuś ty dał tak różne oblicza naszym kobietom w
    porównianiu z boską findusą.................Zdrada to najbardziej okrutna rzecz
    pod słońcem,ale jaka piękna jedoczesnie w sytuacji bez wyjścia.Sa rózne
    odcienie cierpliwości,jeden wytrzyma miesiąc ,drugi rok,inny wcale tylko
    pójdzie jak w dym......Czy potem bardzo sie cierpi,łamiąc jakies tam zasady?
    Oczywiście ,że tak.Sa rózne odcienie cierpienia,ale tego jakie one są ,trzeba
    doświadczyć samemu.............Trzymajcie sie ,łączę pączkowe pozdrowienia
    Wiem,żę wsadziłem kij w mrowisko.......czekam na atak boskich mrówek
  • findusa 19.02.04, 14:46
    no więc powiem tak
    czary mary: ja byłam wcześniej bardzo oziębła na seks ;-((

    dopiero rozmowa, szczera rozmowa, niejedna rozmowa, rozmowa podczas seksu,
    rozmowa po seksie i tak normalnie wieczorami i nocami, otworzyły nam oczy:
    jesteśmy inni! mamy różne zapotrzebowania!

    Boże, ja wcześniej nie wiedziałam, że seks jest aż taki ważny dla mojego męża!
    dlaczego obie strony zakładają, że druga strona to wie?

    tego powinni uczyć w szkołach, jak bardzo się różnimy, jak inne są nasze
    potrzeby

    a Ty biegajzemna powinieneś się zastanowić, czego chcesz
    bo jak chcesz przelecieć jakąś panienkę, to ja Ciebie nie zatrzymam, ale jak
    chcesz osiągnąć szczęście, to wiedz, że z nieba to ono nie spada

    Boże, jak ja się cieszę, że czekaliśmy na siebie tak długo
    pewnie "jakaś przygoda" wszystko by między nami popsuła i nie dalibyśmy rady
    osiągnąć tego, co mamy
  • mia-majta 19.02.04, 14:58
    Powim tak rozomy to jedno co nam wychodzi, to ze moj mezyczna unika albo sie
    wykreca od rozmowy na pewien temat nie znaczy ze nie rozmawiamy , on bardzo
    odbrze wie co i jak . TYlko szkoda ze od widzy do slow i do czynow jest taka
    daleka droga. A szczescie ze z nieba nei spada to wiem bardzo dobrze, tylko
    z edo tego tzreba dwojaga.Jedne wychodiz z inicatywa ale oboej powinni sobei
    usiadomic ze cos trzeba zmienic. Obeoje musa chciec.
  • findusa 19.02.04, 15:12
    róbcie, co uważacie za słuszne
    ja już nie mam na Was siły!

    powiem tylko tak: uważam, że uprawianie seksu bez miłości jest bardzo
    krótkowzroczne

    daję chwilową ulgę, ale wlecze się za Wami całe życie

    obym ja nigdy tego nie zrobiła!!!
  • mia-majta 19.02.04, 15:23
    Ależ nikt temu nie zaprzecza. I nikt kto tego niedoswidczyl nie moze wiedziec
    jak to jest. Co prawda nie trzeba wsdzac reki do ognia zeby sie poparzyc, coz
    czloweik juz taki jets ze najlepij uczy sie na sowich wlasnych a nei cudzych
    bledach. Twoej rady i spostzreznia sa bardzo pozytczene pewnei niejednmu
    pomoga . Mam nadizje ze mnie tez. POzdrawiam i duzo szczescia Findusu:)
  • findusa 19.02.04, 15:47
    no to się cieszę, że na coś się jednak przydałam

    Pozdrawiam wszystkich "Niedopieszczonych" i "Atakowanych" seksualnie przez
    partnera" :-))

    nie chciałam nikogo urazić, jedynie podzielić sie swoim szczęściem i może
    właśnie w ten sposób komuś pomóc
    nie chciałam też być zarozumiała, sorry jeśli byłam

  • marqc 19.02.04, 14:50
    benisa a może to ma podłoże miłości do kobiet bez obrazy ale myślę że powinnaś
    zapytać siebie sama o to czy to nie odkryta miłość do kobiet.

    Pozdrawiam
  • alter50 20.02.04, 07:50
    Witam wszystkich interlokutorów na czela z boska findusą.
    Jeśli można,chciałbym wiedzieć,skąd findusa wiem,że seks bez miłości jest
    krótkowzroczny i ,że ciągnie sie za człowiekiem do końca życia.Mnie sie
    wydaje,że to nie są jakieś traumatyczne przeżycia, kiedy spotka sie fajna
    kobietę,która ma ochotę na seks i chwilę zapomnienia.Czy trzeba czekac na
    miłość? Gdyby facet ,za kazdym razem kiedy chce sie pokochać z kobietą czekał
    najpierw ,aż nadejdzie miłość to tych miłośći musiałoby być setki.Wiem,że
    findusa powie teraz...ideał sięgnął bruku.Otóż sięgnął ,sięgnał juz dawno kilka
    wieków temu.Trzeba robić wszystko ,aby go chociaż na pare centymetrów od tego
    bruku zatrzymać.A podstawą jest komunikacja dobra komunikacja.99%
    problemów ,które mamy,to brak komletny brak umiejetności rozmawiania ze sobą na
    wszystkie tematy.Seks , był i jak widac jeszcze jest,w naszym polskim czarnym
    ciemnogrodzie ,tematem tabu.Ale juz widac jaskółki,samo to forum świadczy jak
    wazna jest rozmowa na ten temat.Pozdrawiam po pączkowo.
  • findusa 20.02.04, 10:19
    witam!
    wcześnie wstajesz ;-))
    myślałam, że juz zakończyliśmy tą dyskusję ;-)))
    wiem, że wątpliwości zawsze będą

    jeśli ktos ma sumienie, to nie powinien mieć wątplowości, dlaczego seks bez
    miłości jest krótkowzroczny

    ja, jeśli kiedyś nabroiłam (a zdarzyło się), to myśl o tym, że tak a nie
    inaczej postąpiłam ciągnie się za mną, mimo upływy czasu
    fakt, że "czas goi rany", ale nie mniej jednak jest to przykre

    jeśli zdradziłabym osobę, którą kocham, to miałabym wyrzuty sumienia

    najgorsze jednak byłoby to, gdybym sie w to wciągnęła; sprawiałoby mi to
    przyjemność, a jednocześnie ogromny ból, bo zdradzałabym samą siebie
  • alter50 20.02.04, 10:29
    Mhmmm ,wczesnie wstaję,ponieważ dręcza mnie wyrzuty sumienia i nie mogę
    spać.Teraz juz wszystko jasne.Czyli doświadczyłaś.Miałem wrażenie ,że tylko tak
    mówisz,że tylko tak Ci sie wydaje.Sama widzisz,żeby być mądrym, trzeba miec
    doświadczenie.Żadne radzenie komukolwiek, czegokolwiek nie ma sensu,musi sie
    doswiadczyc samemu.Jakie są to doświadczenia,dobre czy złe to juz kwestia
    wrażliwości,charakteru i zasad ,którym sie hołduje.Zgadzam sie z jednym,trzeba
    ze wszystkich sił walczyc,żeby nie łamać swoich zasad.Czy to sie udaje czy
    nie ,to juz inna kwestia.Mając spory bagaz doświadczen wiem ,że udaje sie
    bardzo rzadko.Zarówno kobietom jak i facetom.Ale przynajmniej należy sie
    starać.Może gdyby wszyscy byli tacy boscy byłoby lżej.Hejka
  • mia-majta 20.02.04, 10:47
    Nie nadarmo mowi sie ze co czlowiek sieje to potem zbiera. A ze nitk nei
    jest doskanaly to parwda wiadoma od wiekow. Same starania nie wystarcza,
    wiadmo jak to jest z checiami. Szkda tylko ze tak łatow sie mowi a tak trudno
    robi. A jeszcze jedno jak czlowiek czegos pbardzo chce, albo juz sie poddal to
    zawsze jest soebi w stanie dorobic ideologie. To jets szkoldiwe ale za to
    jakei przyjemne. I nei mowei tu tylko o seksie.
  • alter50 20.02.04, 11:54
    Ach jak przyjemnie kołysac sie wśród fal................
    Góralu ,czy ci nie żal
    Że nie masz u siebie tych fal............
    Bo co z tego ,że napisze do Ciebie z dalekiej podrózy
    skoro i tak nie masz jej róży
    Nie żałuj róży gdy płonie las
    Bo dziś a nie jutro jest własnie ten czas..............Memento..........
  • findusa 20.02.04, 11:54
    nabroiłam, to fakt, ale nie tak jak myslisz
    mam bardzo "wąskie sumienie", jeśli wiesz co to znaczy

    NIE NABROIŁAM TAK JAK MYŚLISZ!

    ale moje doświadczenie bierze się z innych dziedzin...
    ale to nie spowiedź ;-))
  • alter50 20.02.04, 11:56
    Udzielam Ci córko rozgrzeszenia.Amen
  • marqc 20.02.04, 12:15
    Prosze powiedzcie jaka to jest książka
    Pozdrawiam
  • findusa 20.02.04, 12:22
    "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus"
    autor: John Gray

    jest jeszcze inna książka, ale jej nie czytałam; podobno ciekawa, tego samego
    autora: Mars i Wenus w sypialnii, ale dokładnie nie wiem
  • findusa 20.02.04, 12:19
    no, to juz lepiej
    nie jestem przeczież taka zakłamana
    dziwię się, że mogłeś tak pomyśleć...

    no, ale cóż, mogło się zdarzyć
    wybaczam

    a tak na poważnie: piękne byłoby, gdyby ludzie sie starali pozostać w związku,
    w którym byli kiedyś szczęśliwi; po co szukać nowych wrażeń?; przecież można
    przy okazji kogoś mocno zranić; takie rany sądzę, że długo się goją
    ile jest potem zrospaczonych kobiet, mężczyzn? mówią: on mnie zdradził, a ja
    tak ją/go kochałem/am
    myślę, że wielu, któży wchodzą tu na forum, to chca ratować swoje małżeństwo,
    tylko nie wiedzą jak
    ja starałam się tylko pomóc uwierzyć tym, którzy stracili już nadzieję
    "nie trać nadzieji, tracić nie wolno..."

    no i co?
  • mia-majta 20.02.04, 12:23
    Findusu musisz zatem mocno cwczyc swoje sumienie. Bo ciiagle nie szkolene ,
    bardzo sie rozszerza.
  • alter50 20.02.04, 12:38
    Cóz, tez tak myślę,nikt normalny,bez problemów tutaj nie zagląda.Sumienie,to
    dziwne zjawisko.Ono jest bardzo pojemne.Jak nie ma potrzeby to jest
    wąskie.Bywa ,że jego pojemnośc sie powieksza w miare potrzeb.Tak ,czy
    inaczej,podpisuje sie obiema rekami pod wszystkim ,co tu napisałaś.Jestes mądra
    kobietką.Tak trzymaj.
    tak sobie myślę ,patrząc na ilość wątków tego tematu,to chyba rekord,że trzeba
    by w tym gronie zacząć nowy temat.Mamy spory potencjał.Szkoda go nie
    wykorzystać.Pozdrawiam wszystkich walczacych o swoje szczęście.
  • findusa 20.02.04, 13:07
    i ja się zgadzam z tym, co napisałeś
    i sorry za ten błąd " zrozpaczonych ", oczywiście miało być " zrozpaczonych "

    dziękuję za wszystkie komplementy ;-) są bardzo miłe
    sama chciałabym, żeby świat był idealny, ale wiem, że to nie możliwe

    jak narazie cieszę się, że uszczęśliwiłam mojego męża, takim ot prostym
    sposobem i sama jestem szczęśliwa

    seks jest świetny, ale dla mnie z kochana osobą

  • s2ym3k 20.02.04, 18:00
    alter to zacznij jakis nowy watek to sobie podsykutujemy bo to chyba jeden z
    dluzszych watkow i konca nie widac co chwile mozna cos nowego znalesc :) ja
    wracam dopiero za 3 dni :-( teraz mnie dwa nie bylo i 2 razy tyle co bylo postow
    zastalem , pozdrawiam :-)
  • akin2 21.02.04, 18:08
    jestem młdoą męzatką, mój mąż był pierwszym moim kochankiem i tak pozostało do
    dzisiaj, może to i piekne, ale w seksie rózowo nie jest i powoli trace nadzieję
    że będzie lepiej... w skrócie - seks uprawiamy od jakichs trzech lat, do tej
    pory nigdy nie miałam orgazmu, mam objawy wyżej opisane prze z benisię jest
    jednak róznica zasadnicza, mianowicie mam wrażenie że to ja w końcu zdradzę
    mojego męża, może to zabrzmi nielogicznie, sama wydaję się sobie nienormalna,
    ale nie jestem oziębła, często płaczę już bo co raz bardziej brakuje mi seksu,
    co z tego gdy dotyka mnie mój mąż... Chcicłabym wreszcie poczuć jak to jest
    czerpać z seksu prawdziwą przyjemnośc, bo niestety wciąż tego nie wiem...
  • marqc 21.02.04, 20:25
    akin2 mam dla ciebie rade jesli kochasz swojego meza i zalezy ci na
    kontynuowani tego zwiazku to musisz wiedziec ze bedzie ci ciezko bo prawda
    ozyciu jest taka ze ludzie sie nie zmieniaja tak jak nie zmienia sie kolor oczu
    i masz trzy wyjsci zyc w upokozeniu odtraceniu ifrustracji dwa znalezc sobie
    faceta na boku (tylko tzreba uwazac aby sie nie zakochac)i korzystac z tego
    bardzo dyskretnie trzy rozstac sie. Moze moj tekst nie jest zbytnio budujacy
    ale wierz mi mam zone jestesmy poslubie 10 lat mamy dwoje wspanialych synkow i
    przez te 10 lat probowalem wszystkiego byly chwilowe ppoprawy ale zawsze
    powracalismy do punktu wyjscia poprostu albo ludzie sie dobieraja pod tym
    wzgledem albo nie to wie to sie czuje wiesz to jak grom . ja juz zrezygnowalem
    i ma zamiar odszukac kobiete z podobnymi problemami abysmy mogili wspolnie dac
    sobie to czego nie mozemy znalezc w lozu malzenskim oczywiscie bez rujnowania
    rodziny. powiem ci jeszcze ze po tych wszystkich latach nie czuje juz zalu ani
    zlosci nie obwiniam tez zony bo jak mozna miec do kogos pretensje ze ma zieloe
    oczy anie brazowe poprostu zaakceptowalem zycie takie jakie jest jestem juz
    pogodzony ze soba i zyciem

    pozdrawiam

  • akin2 21.02.04, 21:53
    nie czuję do niego żalu ani złości, jest tak jak mówisz... a właściwie to żal
    mi i jego i siebie bo może kązde z nas byłoby szczęsliwsze w innym związku?
    punkt w którym ty jesteś to miejsce bez złudzeń, ile bym dała żeby tam nigdy
    nie być pozdrawiam
  • marqc 22.02.04, 11:34
    Witaj Akin

    nie czuje sie przez to nieszczesliwy wrecz przeciwnie brak zludzen otwiera
    przedemna nieskonczone mozliwosci to tak jabym nagle zrozumial ze umiem latac i
    wzbil sie bardzo wysoko ponad to wszystko rozumiesz i nagle zdal sobie sprawe
    ze nie warto miec zludzenia miotac i szarpac z rzeczami na ktore i tak nie mam
    wplywu tylko brac wszystko takim jakie jest i cieszyc sie tym nieskrepowaniem
    ta chwila ktora pozostaje tylko chwila sama w sobie reszta to wspomnienia i
    najlepiej niech beda to wspomnienia mile bez rospaczy bez zalu.

    Pozdrawiam

  • alter50 22.02.04, 18:12
    marqc...jasne,masz rację.Można próbować,żeby mieć świadomość,że się wszystko
    zrobiło.Zgadzam się,że szkoda liczyć na poprawę,to coś albo sie ma albo nie.W
    przypadku początków współzycia,należy być cierpliwym i dużo wspólnie
    eksperymentować.Jeżeli jednak po kilku ,czy kilkunastu latach jest kiepsko,to
    tylko mozna liczyć nacud
  • bartus2000 22.02.04, 15:49
    moja zona nie wiedziala co to orgazm przez 5 lat albo i dluzej... wiec
    cierpliwosci. Kobiety czasami dlugo sie rozbudzaja. Zaufaj swojemu mezowi i
    porozmawiaj z nim na ten temat, nie ma innej mozliwosci. On tylko moze ci
    pomoc, nikt inny. Ja pracowalem nad moja zona i w koncu sie udalo, nawet bez
    pomocy sasiada :) . Pozdrawiam.
  • alter50 22.02.04, 18:20
    jak się uda to będziemy piersi................Pięć lat prób,a ktora kobietka
    będzie chciała tyle czekać.Miałeś szczęście chłopie.Pogratuluj żonie
    cierpliwośći.
  • findusa 23.02.04, 22:13
    a ja pogratulowałaby im obu :-)
    starali się i uzyskali to, co powinni uzyskać!

    a ten co tego nie zauważa, to gdzieś się najwyraźniej pogubił...
  • benisia 05.03.04, 19:14
    witam na moim wątku.
    A jesli mogę spytać - co jest nie tak w dotyku twojego męża?
    Które "moje" objawy u ciebie występują. Bo to tak dziwnie mi brzmi.
    Ja z orgazmem raczej problemu nie mam, raczej z tą całą otoczką i "babraniną"
    wkoło. Po prostu pierwsze słowa rano - "chcę cię", "dotknij mnie" i te
    ręce ...; ostatnie słowa wieczorem: "tak mi ciebie brak" itp.
    A mi z żalu i smutku serce się kroi, ale na samą myśl że do czegoś może dojść
    sztywnieję.
    Ale czasami (bardzo czasami) udajemi się przełamać. Zauważyłm, że jest mi
    łatwiej, gdy sama inicjuję "zabawę", ale żeby wogle zacząć ...
    pozdrawiam
  • persymona 11.04.04, 09:42
    akin2 napisała:

    > jestem młdoą męzatką, mój mąż był pierwszym moim kochankiem i tak pozostało
    do
    > dzisiaj, może to i piekne, ale w seksie rózowo nie jest i powoli trace
    nadzieję
    >
    > że będzie lepiej... w skrócie - seks uprawiamy od jakichs trzech lat, do tej
    > pory nigdy nie miałam orgazmu, mam objawy wyżej opisane prze z benisię jest
    > jednak róznica zasadnicza, mianowicie mam wrażenie że to ja w końcu zdradzę
    > mojego męża, może to zabrzmi nielogicznie, sama wydaję się sobie nienormalna,
    > ale nie jestem oziębła, często płaczę już bo co raz bardziej brakuje mi
    seksu,
    > co z tego gdy dotyka mnie mój mąż... Chcicłabym wreszcie poczuć jak to jest
    > czerpać z seksu prawdziwą przyjemnośc, bo niestety wciąż tego nie wiem...


    Hej! Jestem naprawdę zaskoczona, bo czytając Twój list czułam się tak, jakbym
    to sama napisała. Jedyne dla mnie pocieszenie, to to, że teraz wiem, że nie
    jestem jedyna z takim problemem. Nawet podobne jest to, że 3 lata uprawiamy
    seks, od ponad 2 lat jesteśmy małżeństwem. Też był moim pierszwym partnerem od
    seksu i w ogóle. Też na dobrą sprawę nigdy nie miałam pełnego orgazmu.
    Nie wiem tylko czy macie dziecko. Bo my mamy jedno i właśnie przez ciążę
    zdecydowałam się na ślub. Teraz wydaje mi się, że ja idąc z moim obecnym mężem
    w ogóle do łóżka popełniłam ogromny błąd, bo wtedy nie byłam wystarczająco
    dojrzała, pomimo że miałam 23 lata. Pewnie zrobiłam to tylko dlatego, bo
    wydawało mi się, że już pora zacząć z kimś chodzić, uprawiać seks. Wydawało mi
    się, że coś do niego czuję, ale teraz już wiem, że to nie była miłość i być
    może to jest moja główna przyczyna problemów. Ale co zrobić w takiej sytuacji?
    Rozwieźć się? Przecież mamy dziecko a poza tym, pod pewnymi względami jest mi
    wygodniej mieć go u boku. Chociaż czuję się coraz bardziej nieszczęśliwa..
    Byłabym Ci wdzięczna, gdybyś napisała, jak sobie radzisz lub nie radzisz z tym
    problemem. Myślę, że takie wzajemne wsparcie jest nam kobietom potrzebne, bo
    bardzo ważne jest to, że można porozmawiać o tym z kimś, kto doskonale zna to
    uczucie. Czuję się zrozpaczona tym jak pokiełbasiłam sobie swoje własne życie,
    jaka to głupia byłam. Czasami sobie myślę, że należy dokładnie stosować się do
    zasad Kościoła, bo wtedy może nie byłoby problemu z seksem przed ślubem, kiedy
    się nie jest absolutnie pewnym swoich uczuć.

    Ja też coraz częściej zastanawiam się nad zdradzeniem mojego męża.
  • gomory 12.04.04, 10:47
    > Czasami sobie myślę, że należy dokładnie stosować się do
    > zasad Kościoła, bo wtedy może nie byłoby problemu z seksem przed ślubem,

    Stosowac to sie winno do powszechnie dostepnej wiedzy seksuologicznej. W takim
    wypadku korzystasz z dobrodziejstwa antykoncepcji. Ciaze powinny byc planowane
    a nie z "przypadku". Ja wrecz bym zalecal kazdemu wspolne pomieszkanie, zwiazek
    emocjonalno-finansowy, i takze seks by stwierdzic czy to partner naszego zycia.
    Chodzenie do lozka po slubie to dopiero loteria! W dzisiejszych czasach, w
    ktorych kobieta nie zaciska zebow czekajac na koniec, tylko chce orgazmow i
    udanego pozycia a i dla mezczyzn rozlozenie nog i oral to zadne "wielkie
    mecyje", liczenie ze po slubie samo sie ulozy to jakas abstrakcja.
    Wybacz, ale to co glosisz brzmi dla mnie niedojrzale.
  • dorota5 20.05.04, 18:23
    Jestem w szoku, jakie wy jestescie glupie, zwracam sie tu do kobiet.
    Seks jest dla was najwazniejszy w zyciu? Tylko to sie dla was liczy?
    Zdradzicie meza?
    Gdyby to pisali faceci to bym sie nie zdziwila, ale kobiety?
    Wstyd mi i przepraszam za was.
    Zrozumcie to, ze wszystko to co zakazane, tabu, bedzie was bardzo
    pociagalo. Pewnie ze po 2-3 latach seksu z tym samym facetem nadchodzi
    w koncu rutyna. Ale tak jest i nic sie na to nie poradzi.
    Co myslicie? Ze jak zdradzisz meza z jakims facecikiem, to po
    kilku(nastu) razach ci sie on nie znudzi? Jasne ze tak. I co, bedziesz
    szukala nastepnego? Zreszta niech was Bog broni, jesli zdradzicie meza,
    w piekle sie bedziecie smazyly. Zeby nie bylo, to samo tyczy sie facetow-mezow.
    Gardze takimi kobietami (mezczyznami rowniez), ktorzy ida na bok,
    degrengolada jednym slowem.
    Seks jest wazny w zyciu, bardzo wazny, ale nie moze on przeslaniac
    calego zycia. Dzieje sie tak, gdy zwiazek jest(byl) oparty na seksie.
    Wtedy macie za swoje. Przychodzi rytyna, seks sie nie uklada jak na poczatku i
    sa problemy. Macie za swoje.
  • benisia 01.06.04, 13:43
    założyłam to forum bo chciałam znaleźć kobiety z podobnymi problemami.
    I nie było moim celem namawiaćkogokolwiek do szukania satysfakcji na boku!
    Zgadzam się z Tobą, że zdrada nie jest zadnym lekarstwem, a na pewno żadna nie
    jest "niewinnym" skokiem w bok. Nawet jeśli z założenia jest tylko
    rozładowaniem napięcia seksualnego - nigdy nie można być pewnym, czy dla tej
    osoby z którą dopuszczamy się zdrady, będzie to równie "niewinne".
    Ale dość - temat zdrad zamykamy!!!!!!!!!!!!!!!!
    Zapraszam do wypowiedzi tych, ktrórym nie wychodzi, a szczególnie TE, które by
    bardzo chciały przeżywac te chwile upojenia z kochanym mężem, uszczęśliwiać i
    jego i siebie, tylko..... tak bardzo je to przeraż, że sztywnieją na samą myśl
    o jakichkolwiek pieszczotach, ni wspominając o samym, pełnym stosunku
    U mnie raz lepiej, raz gorzej
    On chce zawsze,mówi, że pragnie,że kocha,że potrzebuje, że jestem piękna i
    seksowna (mimo nadmiaru wagi tu i ówdzie..), że mnie koch lubi i szanuje...
    A mnie odzruca. Nie od męża , ale od tematu, dotyk mnie drażni, nie podnieca
    Boję się wieczorów
  • az69 01.06.04, 14:23
    i to juz tyle trwa a ty nic z tym nie zrobilas???ciekawe czy maz cie juz
    zdradzil czy nie.udajcie siew koncu do kogos po fachowa pomoc.czy dawniej tez
    unikalas sexu, tez dotyk cie ni epiodniecal???moze przestal cie w koncu
    podniecac twoj maz?
  • benisia 03.06.04, 15:07
    Z tego co wiem - jeszcze nie i mam nadzieję, że tego nie zrobi.
    To by wszysko przekreśliło.
    A fachowej pomocy szukam- mam nawet kontakt do seksuologa z ref. POl. TOW.
    SEKSUOLOG. , ale to wszystko prywatnie, a na pewno na jednej wizycie sie nie
    skonczy. A trochę z forsą krucho
    A co do unikani... W relacjach sprzed 100% stosunkami raczej checi mi nie
    brakowało. I parę "przygód" na tym etapie miło wspoinam.
    A potem był już tylko mąż i wspólne dla nas wejście w ten świat na całość.
    Teraz przeszkadza mi bardzo ta ciągła obecność "napalenia" wokół mnie - ja chcę
    być np. tylko przytulona, ale po chwili czuję już np. jego ręce na pupie lub
    piersiach.
    Brak mi zwykłej czułości, pieszczot nie koniecznie kończących się w łóżku.
  • glajda 15.06.04, 19:26
    "...mam nawet kontakt do seksuologa, ale to wszystko prywatnie...A z forsą
    troche krucho"
    Bijesz wszelkie rekordy głupoty, B. Twój pierwszy post jest z listopada, teraz
    mamy czerwiec, a ty JUŻ masz KONTAKT do seksuologa. Z forsą będzie jeszcze
    bardziej krucho, gdy Twój mąż pozna wartościową, kochająca kobietę i zażąda
    rozwodu, bardzo możliwe że z Twojej winy, chyba zdajesz sobie sprawę że wg.KRO
    odmawianie seksu jest naruszeniem obowiązków małżeńskich. Będziecie płacić
    koszta sądowe, dzielić majątek, być może /zdarza sie!/ będziesz alimentować
    męża. A Ty pieprzysz że są pilniejsze wydatki!
    Dziwię się Twemu mężowi że pozwala aż tak się traktować. Miłość mężczyzny to
    erotyka, On tak okazuje Ci uczucia, a Ty bezkarnie /poki co /odrzucasz Jego
    miłość. Do czasu. I tego Ci życzę.
    A.
  • mala.ala 01.06.04, 23:43
    Mój mężczyzna też unika sexu. To jest dramat dla mnie :(((((
  • glajda 15.06.04, 19:29
    Bo unikanie seksu /jeżeli nie jest to spowodowane czynnikami chorobowymi/ jest
    odrzuceniem. Tym bardziej gdy tak jak B. nic sie nie robi by uzdrowić sytuację.
    A.
  • men691 15.06.04, 20:03
    Jestem bardzo ciekawy czy przypadek benisi mozna skutecznie leczyc.Jezeli
    seksuolog pomogł komus niech cos napisze.Sledze bardzo uwaznie takie wątki bo
    mam w domu podobny przypadek.Napiszcie cos !!!
  • Gość: Gość Ada IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 13.08.04, 17:19
    Moj mezczyzna tez unika seksu. Czy Ty przynajmniej wiesz - dlaczego?Ja niestety
    nie. Wszelkie proby rozmowy koncza sie niczym, o wizycie u seksuologa nie ma
    mowy.A wszystko poza seksem idzie swietnie - on tez tak uwaza. Dlaczego w tej
    sprawie trafiam na mur nie do przebicia?To moj ogromny dramat, ktory ciagnie
    sie juz 5 lat.
  • kalina_xx 16.06.04, 10:10
    Gratuluję benisi cierpliwości prowadzenia wątku przez tak długi okres. Ja po
    napisaniu mniej więcej tego samego musiałam zniknąć ponieważ posunełam się o
    krok dalej i już zdradziłam i zostałam zlinczowana przez panie typu " BO SEX
    NIE JEST NAJWAŻNIEJSZY" Po zdradzie jest jeszcze gorzej niz przed dlatego
    lepiej o tym nie myśleć. Wierzcie mi na słowo. To jest błędne koło. Już wiem
    ile kosztuje prywatna wizyta u seksuologa 100 zł! Kogo na to stać. Ale ja juz
    jestem bardzo zdesperowana. Za 2 dni mam wizytę na Kasę Chorych. Obaczym jak to
    wygląda.
  • men691 17.06.04, 08:11
    Kalina jak przezyjesz tę wizyte to napisz mi cos na jej temat najlepiej na e-
    maila.Będę ci bardzo wdzięczny.
  • benisia 31.07.04, 19:34
    Mnie też na wizytę za 100 nie stać. Tym bardziej, że nie wieżę, że na jednej
    sie skończy. GLAJDA ma jednak duzo racji - u mnie to się ciagnie nie tylko od
    listopada 2003, ale ze 2 lata!!
    KALINA- daj znać jak było i czy pomogło
  • monika20 02.08.04, 22:04
    Dlaczego po zdradzie Ci gorzej? Ja zdradziłam i nareszcie czuję, że nie
    jestem "nie dorobiona". Owszem, jestem wrażliwa i chętna. Myślę, że tak jak
    napisał już dawno ekspert - nie akceptuję męża. Też był moim pierwszym i
    jedynym przez wiele lat i było źle. Tyle, że ja się godziłam na robienie
    różnych rzeczy wbrew sobie. A teraz są dzieci i nie wiem co dalej? Panie
    doktorze, czy da się zmienić zapatrywania na partnera, czy to już totalna klapa?
  • kalina_xx 03.08.04, 07:45
    monika20 napisała:

    > Dlaczego po zdradzie Ci gorzej? Ja zdradziłam i nareszcie czuję, że nie
    > jestem "nie dorobiona".
    Dlaczego? Ponieważ wiem, że moze być cudownie ale wciąż jestem mężatką i nie
    moge przez najbliższe 30 lat zdradzać, nie moge też zrezygnować z sexu.

    >Myślę, że tak jak
    > napisał już dawno ekspert - nie akceptuję męża.
    OWSZEM.


    > Panie doktorze, czy da się zmienić zapatrywania na partnera, czy to już
    totalna klapa?

    Jutro mam zamiar zadać to samo pytanie. Sama jestem ciekawa.
  • kalina_xx 02.08.04, 08:48
    Znalazam seksuologa na kasę chorych-chodzę ale jeszcze nie wiem co o tym
    myśleć. Mogę o tym pogadać ale tylko za pomoca skrzynki mailowej.
  • monika20 07.08.04, 17:30
    Też mam czym się podzielić, bo nie stoję w miejscu, tylko próbuję zmieniać -
    więc chętnie pogadam. Razem może będzie raźniej... Napisz: menysek@op.pl
  • Gość: ree IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 21:35
    Bo widzisz, nie wystarczy żeby mąż był kochany i czuły, kochany i czuły to musi
    być tatuś. Mąż musi cię pociągać, jeśli nie fascynuje cię ani jego umysł ani
    ciało na nic sie zdadzą jego wymyślne stymlacje. Pożądanie u kobiet rodzi sie
    inaczej niż u mężczyzn, mężczyzna nosi to napięcie w sobie, u kobiety ono musi
    się wytworzyć i bynajmniej nie o pieszczoty tu chodzi. Fakt, że czasem taka
    biedna kobieta nawet się wkręci w jedną czy drugą zabawę, najczęściej jednak
    pozostawi to uczucie niedosytu, lub wręcz niesmaku. Jednym słowem nie jest
    wesoło.
  • monika20 07.08.04, 17:36
    Gość portalu: ree napisał(a):

    > Bo widzisz, nie wystarczy żeby mąż był kochany i czuły, kochany i czuły to
    musi
    >
    > być tatuś. Mąż musi cię pociągać, jeśli nie fascynuje cię ani jego umysł ani
    > ciało na nic sie zdadzą jego wymyślne stymlacje.


    No, to kurwa znalazłam tatusia...
    Jestem w rozpaczy. Obawiam się, że nic z tego nie będzie. A mam dzieci... Mąż
    jest człowiekiem dobrym, szanującym kobiety i uczciwym. I kocha mnie. Na
    dokładkę nosi w sobie lęk przed porzuceniem. Jak mam odejść? Powiedzieć, że
    mnie nosi? A może zostać i cierpieć (jestem baaaardzo pobudliwa)? A może
    znaleźć sobie kogoś na boku? Ale mam już doć nadużywania się w łóżku...
    Koszmar.
  • Gość: momo IP: *.core.lanet.net.pl 07.08.04, 18:32
    Jestem facetem i też mnie odrzuca. Kobieta się stara, ale ja nie chcę. Nie
    interesuje mnie seks, i co zrobisz? To ona by chciała, a ja nie wiem, jak się
    wymigać
  • monika20 08.08.04, 23:26
    To się może zamienimy partnerami?
    Nie mam pojęcia. Mnie się wydaje to nie do przejścia. Ten mój mąż mi nie leży i
    już...
  • Gość: mono IP: *.core.lanet.net.pl 10.08.04, 16:58
    ale zawsze tak ci nie pasował?
    na początku pewnie było dobrze, nie?
  • em.erka 10.08.04, 20:05
    chyba każdy przez coś takiego przechodzi, ja miałam podobną sytuacje bo nie
    miałam ochoty z mężem na sex, jak byliśmy jeszcze w wolnym związku to było
    innaczej mogliśmy się kochać 3-4 razy dziennie, ale po slubie pojawiła sie
    blokada i nie mogłam się z nim kochac, jak przychodził wieczór to starałam sie
    szybko zasypiać albo udawać że śpię czułam taki wstręt i obrzydzenie, widziałam
    w nim same wady i po roku czasu się rozwiodłam. Teraz jestem w udanym związku
    już jako męzatka i naprawde szczęsliwa, ale trzeba trafic na tą swoja drugo
    połowe :-)
  • Gość: yenna IP: *.ibb.waw.pl 11.08.04, 15:01
    ja przezywalam to samo co benisia
    bylo strasznie, przez rok ani razu sie nie kochalismy sie z mezem, wydawalo mi
    sie, ze to juz koniec, ze nigdy nie bedzie dobrze, ze moj maz jest
    niedorobiony, kiepski w lozku (bylismy swoimi pierwszymi partnerami) - a przed
    slubem mialam na sex ochote, jednak za kazdym razem czulam bol
    nie akceptowalam meza i czulam to o czym pisala benisia - wstret, odrzucalo
    mnie, wpadalam w histerie
    no i ten bol - jakbym miala nadwrazliwa pochwe, nie tylko przy stosunku, ale
    przy kazdym jego dotyku
    chodzilam do sexuologa, ale nie bylo ewidentnych zmian choc przyznam, ze bylo
    lepiej)
    no i zdradzilam meza! nie planowalam tego, to wyszlo samo
    i to mnie uleczylo!! nie chce nikogo namawiac do zdrady, ale mi to naprawde
    pomoglo - uswiadomilam sobie, ze bez milosci dla mnie sex jest bez sensu.
    rzucilam kochanka, wrocilam do meza i... zaczelam z nim sypiac. teraz raz jest
    lepiej, raz gorzej, ale KOCHAMY SIE i wiem, ze nigdy juz go nie zdradze
    wiem, ze bez czulosci, milosci (a mam tego duzo, naprawde duzo), sex nic dla
    mnie nie znaczy i na pewno nie bedzie mi lepiej
    pozdrawiam i zycze wszystkim znalezienia swojej drogi do szczescia :)
  • Gość: mag IP: *.ibb.waw.pl 12.08.04, 09:52
    przeczytalam wszystkie posty i ..... ulzylo mi
    okazalo sie, ze nie jestem nienormalna, ze nie jestem sama z tym wszystkim i
    mnostwo mlodych kobiet (a glownie chyba mezatek) przezywa to samo!
    ja najgorsze mam juz chyba za soba, ale przeszlam wszystko to, o czym pisaly
    dziewczyny (wlacznie z wizytami u sexuologa)
    teraz z perspekty czasu mysle, ze do sexu trzeba dojrzec i nauczyc sie nim
    cieszyc - a jak ma sie przy sobie kochana osobe, to tym lepiej
    ja nabralam dystansu do siebie, do swoich potrzeb i co najwazniejsze przestalam
    sie porownywac z innymi, teraz zyjemy z mezem swoim rytmem i jest coraz lepiej!
    dziekuje Wam wszystkim za te wypowiedzi - podniosly mnie na duchy i przekonaly,
    ze po prostu potrzeba cierpliwosci i duuuzo czasu
    szkoda tylko, ze media lansuja taki a nie inny wizerunek kobiety - wampa,
    zawsze gotowego i chetnego na sex - to niepotrzebnie wpedza w kompleksy
    dziewczyny, ktore sa na poczatku drogi i maja mniejszy temperament, niz sie
    spodziewaly
  • Gość: monik IP: *.tele2.pl 12.08.04, 20:25
    To prawda, ze w gazetach i TV pokazywana jest tylko jedna strona medalu. Sex
    zawsze jest cudowny i fantastyczny, wszyscy zawsze maja na niego ochote i w
    ogole jest swietnie. Tylko ze zycie jest inne. I trzeba troche pozyc, zeby
    przestac miec kompleksy.
  • Gość: Iwa IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 13.08.04, 17:54
    Czytam te wszystkie posty i mam wrazenie, ze sa one utrzymane w tonie:jestem
    nieszczesliwa ze musze unikac seksu.A czy osoby "unikajace" zastanawiaja sie
    jak sie czuje partner, czy partnerka, ktorzy musza "zebrac" o seks i sa ta
    sytuacja upokorzeni? Co czuja szukajac w sobie przyczyny, "winy"?
    I ta bezradnosc, gdy druga / kochana / osoba zostawia cie z tym problemem?
    Udawanie, unikanie, zadnej szczerej rozmowy.Nie pytam, gdzie ta milosc, ale
    gdzie ta przyrzekana uczciwosc malzenska?
  • monika20 13.08.04, 22:58
    A kto mówi, że nie ma rozmów i szczerosci? Ile razy jednak mozna wałkować to
    samo? Trzeba w końcu na coś sie zdecydować.
    Jestem w separacji. Nie wiem co dalej. Terapia nie skutkuje. Nawet nie wiem czy
    kocham męża, raczej lubię i sznuję. Chyba jeszcze bardziej się boję bliskości z
    nim. On się nie zmieni. A czy ja potrafię?
  • monika20 13.08.04, 22:53
    Ktoś już kiedyś napisał, że powinno sięzabronić ślubu z pierwszym oraz
    pierwzego razu po ślubie.
    Nie pasuje i już.
  • Gość: rozwódka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 00:20
    Witam, no cóż ,moje pożycie z /już/ ex meżem było identyczne...autorka wątku
    nie pisze dlaczego unika sexu z mężem...
    W moim związku każde zbliżenie było jak schemat: najpierw on doprowadzał
    mnie "ręcznie" do orgazmu, potem mnie p..., a po wszystkim odwracał sie plecami
    i zasypiał...
    Wiele razy próbowałam mu delikatnie "pokazać", co lubię, ale usłysząłm, że
    go "pouczam", co ma robi i że nigdy nie jestem zadowolona...
    Po latach, jak odszedł z kochanką usłyszalm, ze to JA byłam oziębła,
    że "rzygał" /pardon/ jak szedł ze mną do łóżka...
    Chyba ja już z nikim się nie zwiążę z obawy przed takim "podsumowaniem"...
    A chciałm tylko czułości "przed i po", odrobiny uczucia i poczucia
    bezpieczeństwa...
    P.S. Dodam, że w czasie "kochania" się był brutalny, często miałam problemy
    zdrowotne i musiałam odwiedzać ginekologa ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka