Dodaj do ulubionych

Krzyżówka

28.01.02, 09:31
Nie wiedział właściwie, czemu to zrobił. Wydał właśnie resztę swoich
pieniędzy na bilet PKP do Białegostoku. Czuł, że w pociągu będzie ich dużo.
Jego miłości, jego zdobyczy, że przeżyje wiele niezapomnianych chwil, że
woreczek napełni się po sam brzeg.
W dzieciństwie nie interesowały go krzyżówki. Co najwyżej kaczki-krzyżówki,
podobnie jak inne zwierzątka widywane w Zoo. Uzupełnianie brakujących wyrazów,
owszem, potrafiło go na chwilę zaciekawić, nigdy jednak na tyle, by choć
próbować rozwiązać całą krzyżówkę.
Wszystko zmieniło się, wraz z początkiem jego dojrzewania płciowego. Raz,
całkiem przypadkowo, wszedł w posiadanie krzyżówki. Ot, znalazł gazetę podczas
sprzątania. Zaczął rozwiązywać i doznał erekcji. Krzyżówka była prosta, więc
wkrótce zostało do wpisania tylko jedno słowo. Drżącą z podniecenia ręką wpisał
je także. Co było potem łatwo przewidzieć, faktem jednak było, że żadna
dziewczyna na filmie lub zdięciu nigdy go tak bardzo nie podnieciła jak ta
wypełniona krzyżówka. Strumienie gorącej, pachnącej spermy wylewały się
samoczynnie, bez manualnej pomocy z góry.
Od tej pory żadnej nie darował, musiał mieć każdą. Spał po dwie godziny
dziennie, resztę przeznaczał w niewielkiej części na naukę, a później pracę.
Większość czasu spędzał na rozwiązywaniu krzyżówek. Rozwiązane przechowywał,
jako pamiątkę i trofeum, z datą i długością orgazmu, z dokładnością do
dziesiątej części sekundy (jak już mówiłem ręce miał wolne, ale nie do końca, w
jednej bowiem zawsze trzymał długopis, bądź flamaster, a w drugiej stoper).
Teraz miał przeszło czterdziści lat i pół wieku rozwiązywania krzyżówek za
sobą. Miał też swoje mieszkanie, które dostał od kopalni, w której pracował.
Miał łóżko ze starych krzyżówek, podobnie jak stół i krzesła. W tym pokoju
(drugi był cały zawalony starymi krzyżówkami, podobnie jak piwnica i podziemia
pobliskiego kościoła, o czym nawet proboszcz nie wiedział) tylko telewizor,
wielki stoper w kształcie słonia i flamaster były prawdziwe. Oglądał właściwie
tylko teleturniej z krzyżówkami, flamastrem wpisywał na ekranie hasła (na
szczęście flamaster był zmywalny), zanim jeszcze uczestnicy poznali pytania.
Podobnie rozwiązywał zresztą papierowe krzyrzówki. Sam raz wystąpił w
teleturnieju, ale został zdyskwalifikowany. Nikt nie uwierzył, że w swoim życiu
rozwiązał ponad milion krzyżówek i zna już układ wyrazów, jakie pasują do
danego schematu.
Teraz miał także ten bilet. I obietnice wielkiej przygody.
Otwożył drzwi pociągu i wszedł do środka. Już w pierwszym przedziale starsze
małżeństwo rozwiązywało krzyżówkę. Usiadł więc.
Podglądanie kogoś podczas rozwiązywania podniecało go niemiłosiernie. Tak
bardzo, że zawsze nie wytrzymywał, i włączał się do gry. Czasem rozwiązujący
akceptował pomoc, czasem nie. Ta druga możliwość miała dwa zakończenia:
albo "ofiara" zostawiała mu swoją krzyżówkę, albo oddalała się wraz z nią. Jego
jednak podniecało każde zakończenie, gdyż rozumiał także miłość innych do
krzyżówek. W najgorszej sytuacji miał przecież kilkanaście swoich krzyżówek,
zawsze przy sobie, gotowych do rozwiązania. I prezerwatywe zawsze nałożoną, by
nie musieć tracić czasu na znajdowanie ustronnego miejsca w celu nałożenia.
Pociąg ruszył. Starsze małżeństwo radziło sobie całkiem dobrze. Najlepsze
było to, że mąż wszystko mówił na głos, nie musiało być tego okropnego
zaglądania komuś do krzyżówki przez lupę. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna z
wdzięcznością przyjmowali też wszystkie podpowiedzi na hasła, których nie
znali. Zgodna współpraca zakończyła się po dwudziestu minutach, i cała
krzyżówka w "Naszym Dzienniku" była rozwiązana. Stoper wskazywał 27.15, gdy
został wyłączony.
Obserwuj wątek
      • perotin Re: Krzyżówka 29.01.02, 01:05
        andrzej_depko napisał(a):

        > Nie chce mi sie czytać. Za długie.
        >
        > Pan doktor.

        Nie no, pewnych rzeczy nie nalezy robic nawet zartem. Dla tych, co sie nie
        zorientowali: p. doktor ma ciut inny adres, chyba z kropeczka po srodku.

        Pomysl koles, jakby to bylo, gdyby ktos umiescil spacje przed twoim nickiem i
        wypisywal bzdury. Nie byloby widac. Chocby jedna osoba cie znala naprawwde, juz
        bylbys ugotowany. Np. przyznanie sie do pedofilii, co ty na to?

          • perotin Re: Krzyżówka 29.01.02, 18:26
            andrzej_depko napisał(a):

            > Nic się koleś nie znasz na żarcie.
            > Smutasie.

            Moze to i dowcipne, ale chodzi o brak akceptacji pewnych regul: tak ja z tymi
            lekarzami - zaczynamy od prezentow, granica sie przesuwa. Zaczynamy od
            podszywania sie, ktos inny podejmie pomysl i kogos skompromituje, ale kiedys
            wrecz zaszkodzi.
                  • 1niunia Re: Krzyżówka 01.02.02, 10:01
                    Tylko ludzie, którzy są nikim, nie mają nic do powiedzenia we własnym imieniu i
                    sami soba nic nie znaczą podszywają się pod innych.

                    Tym bardziej jest to perfidne, że jak juz tu ktoś napisał, tylko osoby stale
                    odwiedzjące to forum znają jego mechanizmy.
                    Na autorytet, nazwisko, uznanie, trzeba sobie zasłużyć.

                    Nie zapominaj, że sieć wcale nie jest taka anonimowa, trochę chęci i będzie
                    wiadomo kim jesteś.



    • aanniiaa Re: Krzyżówka 30.01.02, 15:14
      wszystko byłoby dobrze gdyby nie te błędy ortograficzne...
      eyemakk napisał(a):

      > > > Otwożył drzwi pociągu i wszedł do środka.

      ania-lekko krytyczna :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka