15.01.10, 17:11
Jestem kilka dni po stracie. mój Aniołek odszedł w 8 tc. powoli dochodzę do
siebie psychicznie. fizycznie jest dobrze. miałam łyżeczkowanie - wcześniej
nie było żadnej krwi i bólu. na USG brak akcji serduszka i zatrzymanie rozwoju
tydzień wcześniej , badania HCG na potwierdzenie, i zabieg. ale psychicznie
katastrofa. jak sobie z tym poradziłyście lub nadal radzicie? mi ciągle śni
się wszystko związane z tamtymi zdarzeniami.
Pozdrawiam serdecznie
Edytor zaawansowany
  • kahakasurdo 15.01.10, 17:27
    Witaj Aniu smile też straciłam dzieciątko w 8 tyg. Poradzić sobie z tym trudno tak
    od razu, niestety w naszym przypadku czas jest najlepszym lekarstwem...Ja
    poroniłam równo miesiąc temu, na początku było bardzo ciężko, ale uwierz, z dnia
    na dzień będzie coraz lepiej! Mnie pomogło to forum, może Tobie też? Jeśli Cię
    to uspokoi to porób badania, ale ja np. nie dociekam, jaka była przyczyna
    poronienia, wolę myśleć, że to błąd natury. Pozdrawiam Cię, trzymaj się ciepło i
    zaglądaj do nas. Nie jesteś sama smile
  • mag1982 15.01.10, 17:39
    Hej,

    Bardzo mi przykro że do nas dołączyłaśsadU mnie niedługo miną 4 miesiące od
    poronienia (10 tydz. ciąża obumarła ok tydzień wcześniej) i bywa różnie. Jest
    czasem taki tydzień, że sądzę że to już za mną, że już zakończyłam żałobę. A
    później przez kolejny tydzień popłakuję codziennie i nie mogę sobie znaleźć
    miejsca. Myślę o tym w którym byłabym tygodniu i że odliczałabym już czas do
    zobaczenia mojego Dzieciątka. Mam nadzieję, że kiedy minie termin porodu będzie
    lepiej, choć wiem że do końca życia będę pamiętała...Pomoże mi mam nadzieję
    fakt, że latem zamierzam zacząć starania o dzidziusia.
    Tobie życzę dużo siły.
    Pozdrawiam
  • majka-1980 15.01.10, 19:40
    Witaj , bardzo mi przykro... Dla mnie najgorszy byl miesiac
    po...Długo powtrzymywalam sie od placzu, próbowalam byc silna,
    niestety nie da sie. Minal rok od pierwszego poronienia, dalej mysle
    niemal przez caly czas. Jak moge Ci cos poradzic, to placz i krzycz
    ile wejdzie, ja dusilam smutek i nie dawalam mu przez to ze mnie
    wyjsc. Dobrze, ze zapisalas sie na forum, mnie to bardzo bardzo
    pomoglo. Poczytaj sobie watki "urodzilam dziecko po stracie" itp. Ja
    sie smialam i plakalam jednoczenie jak to czytalam, ale jedno wiem,
    dalo mi tyle sily i nadziei, ze jestem pozytywnie nastawiona i
    gotowasmile Wiem, ze jest Ci teraz bardzo ciezko, ale z czasem bedzie
    lzej... Sny tez mialam okropne, z czasem rowniez rzadziej.
    Pozdrawiam Cie bardzo bardzo serdecznie, jestesmy z Toba.
  • 1_ania_79 15.01.10, 23:56
    dzięki dziewczyny. ja chyba wiem co było przyczyną mojej straty- to zaczęło się
    już od samego początku. zawsze miałam bardzo regularne cykle - 27 dni zawsze.
    ostatnia @ była trochę inna- 2dni później się zaczęła, była skąpa i raczej
    brązowa. pobiegłam do lekarza bo nie wiedziałam o co chodzi. okazało się ze
    wszystko niby OK. 18 dni po rozpoczęciu @ miałam przez 2 dni małe plamienie na
    owulacyjne za późno bo była tydzień wcześniej a na kolejną @ za wcześnie. a więc
    pobiegłam znowu do Gina-(przechodziłam wtedy grypę i brałam leki antywirusowe.
    mówiłam lekarzowi że staram się o dzidzi więc nie dał antybiotyku tylko "lekkie"
    leki)-.Gin ntomiast przepisał luteinę od połowy kolejnego cyklu ale już @ nie
    było. był za to test z II kreseczkami i wielka radość. poszłam na badanie i USG
    (wg wyliczeń z OM powinien być początek 7 tygodnia) okazało się że ciąza jest
    ale wygląda na 4 tydzień. ledwo 1 mm. tłumaczyłam sobie tym że ostatnia @ była
    inna, może się coś przestawiło. potem rozwijała się ale nie dogoniła swojego
    wieku. zaraz po USG miałam plamienia i szpital - dali no spę i luteinę, USG było
    OK ale dopiero 3 mm i jeszcze bez serduszka. kontrola za dwa tygodnie - to był
    już prawie wyrok. serduszko biło ale bardzo wolno. maleństwo dorosło prawie do 8
    mm. dostałam ACARD.za 4 dni znowu plamienie , szpital, USG po 2 dniach(serduszko
    nie biło i rozwój się zatrzymał) , badania beta HCG i .. koniec mojego
    szczęścia. zrobiono mi od razu zabieg a więc obyło się krwi i bólu.
    Gin przy badaniu ze słabym serduszkiem odrazu zadał pytanie czy była jakaś
    infekcja. obawiam się ze właśnie to nie pozwoliło się dziecku rozwijać. zbiegło
    się w czasie z powstaniem zarodka. potem jeszcze raz w 5 tygodniu dopadło mnie
    drapanie w gardle ale nic już nie brałam. siedziałam na zwolnieniu. to było już
    chyba za dużo. nie dość że felerny cykl to jeszcze 2 infekcje. Mam nadzieję, ze
    lekarz dobrze mnie naprowadził na przyczynę bo wszystko się potwierdza. mam
    nadzieję, bo to znaczy że jesteśmy zdrowi a Matka Natura zdecydowała że nie
    teraz i da nam dzidzię już wkrótce. Miałam wielką nadzieję ale również gdzieś w
    środku czułam że może byc różnie. Badania od samego początku dawały takie
    sygnały. mimo to ciężko się pozbierać.
    Trochę się obwiniam o te choroby ale tłumaczę sobie, że nie da się siedzieć w
    domu całe życie i unikać zarazków. czasem nawet w domu dopadną. w końcu robiłam
    co mogłam, poszłam na zwolnienie i nic. wiem, ze Matka Natura zadecydowała za
    mnie - tak miało być. czytałam że " ANIOŁKI NIE ODCHODZĄ - ZMIENIAJĄ TYLKO
    TERMIN NARODZIN". widocznie mój miał swoje powody.
    Sorki że tak się rozpisałam, ale to jedyna forma mojej komunikacji ze światem.
    mówić jeszcze nie mogę. łzy lecą za bardzosad
    Teraz szukam badań jakie jeszcze można zrobić przed kolejną próbą. nie chcę
    bezczynnie czekać i czegoś nie dopilnować.
    Pozdrawiam serdecznie i jeśli jeszcze jesteście to miłej nocki. a jak rano to
    miłego dnia wam życzę
  • agang 16.01.10, 10:14
    ja tez przechodzilam infekcje ok.5-6tyg.


    trzymaj sie z każdym dniem jest lzej


    --
    Aga
    mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
  • lena216 16.01.10, 10:32
    witam
    ja straciłam mojego aniołeczka w 12 tyg ciazy
    serduszko przestało bic , rowniez jak ty przechodziłam grype
    to forum bardzo bardzo mi pomogło ,
    mineły dopiero 2 tyg ale czuje sie troche lepiej , wrociłam do pracy
    i to tez mi pomogło
    z dnia na dzien bedzie lepiej
    a juz niedługo nasze aniołki wroca do nas i bedziemy nosic ich pod
    sercem
    pozdrawiam
    --
    nasza mala ksiezniczka - 22.07.07
    nasz mały aniołeczek[*]-3.01.10
  • agang 17.01.10, 16:46
    mam nadzieje,że dziś już troszke lepiej...?
    --
    Aga
    mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
  • 1_ania_79 17.01.10, 22:05
    dzięki. faktycznie jest troszeczkę lepiej. trochę mniej łez i więcej nadziei.
    jak to dobrze nie być samemu
    --
    Mój Aniołek Bartuś 01.2010 8tc [*]
  • agang 18.01.10, 17:59
    pisz zawsze lżej będzie a najważniejsze teraz wsparcie najbliższych,
    musisz zaczac rozmawiać, zobaczysz,ze pomaga
    trzymaj się!
    --
    Aga
    mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
  • lipcowka2010 18.01.10, 20:05
    witaj
    na wstepie przytulam cie mocno.wiem co czujeszsad. ja stracilam moja dziecinke w
    11 tyg, ciaza przestala sie rozwijac wczesniej. mialam zabieg 16 grudnia. ciezko
    mi wrocic do normalnego zycia, choc juz byly dni, ze bylo ok., ale teraz znowu
    wszystko wrocilosad.
    teraz ttylko pragne jednego-zajsac szybko w ciaze i urodzic zdrowego, slicznego
    i donoszonego dzidiusia. czego i tobie z calego srca zyczesmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3py425ke9g3xx.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/eoc9sg18ni20oykl.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka