Dodaj do ulubionych

Wydalanie martwej ciąży naturalnie jak długo trwa?

25.11.10, 12:32
Dziewczyny, od 7 tygodni leżę w szpitalu, ciąża szyjkowa w bliźnie po c.c. Rozwój płodu został zatrzymany w 15 tygodniu. Dzisiaj mineły dokładnie od tego dnia 2 tygodnie i 2 dni (jest czwartek). W poniedziałek 3 dni temu miałam obfite krwawienia, bardzo, wyleciały ze mnie martwe komórki , dosłownie kawałeczki mięsa (aż okropnie brzmi), poziom hcg w pon. był 398.
Dziś po 3 dniach od poniedziałku miałam usg, wykazało, ze coś tam wyleciało jest badane , ale tkanki kostne płodu są w szyjce macicy, wczoraj i dzisiaj podają mi kroplówkę z oksytocyny, krwawienia mniej obfite niż w poniedziałek.
Jestem bardzo przestraszona, i nie wiem jak długo może naturalnie wydalac się ciąża?
Wczoraj poziom beta hcg spadł do 290.
Czy ktoś przechodził z was takie zakończenie ciąży, czy płód w sumie zmasakrowany po dostałam 4 serie metotreksatu, może wydalać się w częściach?
Jest to takie przykre dla mnie.
Edytor zaawansowany
  • mentafolia 25.11.10, 13:10
    Szokujące jest dla mnie to co opisujesz i takie ronienie na raty nie powinno mieć miejsca.
    Nam trudno cokolwiek tutaj doradzić bo i Twoja sytuacja jest trudna.
    Kochana,porozmawiaj najlepiej z jakimś sensownym lekarzem albo położną.
    Moim zdaniem powinnaś mieć zrobiony zabieg.Czy wiesz dlaczego go nie robią?

    trzymaj się,pozdrawiam.
  • 4aniela123 25.11.10, 13:17
    Nie robią go bo duża ciąża już była, szyjkowa w bliźnie po c.c. Nie wiem w sumie czemu nie robią, może boją się krwotoku u mnie, i że musieliby w razie czego usunąć macice, naprawdę nie wiem.
  • mentafolia 25.11.10, 13:50
    Jeśli ciąża była szyjkowa to jakim cudem w bliźnie po cc?
    A czy w ogóle próbowałaś rozmawiać z lekarzem?
    Nie może być tak że leżysz tyle czasu w szpitalu i nikt Cię nie informuje co się dzieje,ani jak ma przebiegać dalsza terapia.
  • swistaczek111 25.11.10, 13:30
    Czesć czytałam Twojego bloga na porodzie, trudno mi sobie nawet wyobrazic co przezywasz. Ja co prawda miałam łyżeczkowanie a i tak krwawiłam 2 tygodnie. Mogę Ci tylko powiedzic tyle że kiedyś nie robili zabiegów tylko się czekało na samoistne wydalenie. A z tego co wiem to kwawic można nawet trzy tygodnie i dłuzej. Dobrze że beta spada wyraznie. Przytulam i pozdrawiam.
  • dzieciusie3 25.11.10, 14:14
    Jesteś smile
    Ty jeszcze musisz to przechodzić,kurcze jeden ból za Tobą następny Cię dręczysad Jest mi przykro z tego powodu,nie doradzę ani nie podpowiem Ci nic.Kurczę przezywam to razem z Tobą,ale nie mieści mi się w głowie co Ty przechodzisz.
  • 4aniela123 25.11.10, 15:01
    Tak nadal jestem, teraz przeżywam drugi koszmar. Podali mi dzisiaj i wczoraj oksytocynę, wczoraj leciała 12 godzin, dziś miała lecieć 6 godzin, podłączyli mi o 10 rano, czyli do 16tej powinna zlecieć, jest 15 a zleciało dopiero 170 ml, czyli nie ma szans żeby zleciała do 16tej.
    Pytam położną że chyba coś żle ustawili, powiedziała że faktycznie już sama nie wiem, poszła spytać lekarza i już nie wróciła na razie.
    Kurcze już się zaczynam denerwować tym wszystkim, po usg na razie też nikt nie przyszedł mi wytłumaczyć co i jak, chociaż mąż chodził i prosił lekarkę żeby do nas przyszła, powiedziała rano że przyjdzie i nie przyszła.
    Ja chociaż silna dotychczas, już się rozklejam i płaczę z tego stresu.
  • kobietka_29 25.11.10, 15:21
    Boze, to straszne, co piszesz. Tak bardzo Ci wspolczuje.
    Ja poronilam pod koniec 1 trymestru. I bez zabiegu nie dalabym sama sobie rady. A Ty masz ronic 15-tygodniowy plod? Nie slyszalam o takich praktykach.
  • kinu-lka 25.11.10, 15:52
    Współczuję Ci ogromnie, to jakaś paranoja!!Aż się wierzyć nie chce. Może powinnaś to zgłosić do ordynatora, dyrektora czy kto tam jest wyżej w szpitalu bo jak widać lekarze nie za bardzo wiedzą co z tym zrobić....
  • jeza_bell 25.11.10, 17:13
    Skoro dziewczyna leży od 7 tyg w szpitalu, to musi być powód takiego zakończenia ciąży. Na pewno chodzi o Jej dobro- mechaniczne usuwanie resztek płodu mogłoby naruszyć rozpulchnione tkanki szyjki i faktycznie doszłoby do krwotoku i utraty macicy. Ona jest młoda i na histerektomię ma jeszcze kupę czasu.
    Autorko wątku- nie trać nadziei. Z każdym dniem jesteś bliżej domu, a spadająca beta daje nadzieję na regenerację miednicy małej. Nawet gdyby trzeba zabiegowo oczyścić szyjkę z resztek ciąży szanse na pełne powodzenie rosną!
    Dobrze, że masz przy sobie kochającego Męża- w takich sytuacjach widać kto ile jest wart smile
    Trzymam za Ciebie i proszę- odezwij się co u Was
    Ściskam serdecznie i pozdrawiam.
  • mentafolia 25.11.10, 19:26
    jeza_bell napisała:
    na histerektomię ma jeszcze kupę czasu.

    tak? a ile?

    ja wróżką nie jestem,ale szkoda że nikt nie informuje pacjentki dlaczego i jak długo jeszcze to będzie trwało.

  • 4aniela123 25.11.10, 19:56
    Dziewczyny generalnie, to teraz na obchodzie zapytałam lekarza jak to może wyglądać i:
    * gdy dojdzie do całkowitej martwicy, łożysko się odklei może dojść do krwotoku i wtedy trzeba usunać macice.
    lub* może nie dojść do krwotoku tylko spokojnie się wydalić
    Ja już nie wiem co robić, jutro pójdę do swoich prowadzących lekarzy niech mi powiedzą, jak ja czymś ryzykuję, że coś mi się stanie to niech już może mimo tych 7 tygodni walki usuną mi tą macicę.
    U mnie jest problem bo łożysko wrosło w bliznę po c.c.
    Jestem już załamana i ciągle płaczę już opowiadać nie mogę o tym.
  • goni99 25.11.10, 20:22
    Wspolczuje Ci bardzo, domyslam sie co przezywasz. U mnie minely ponad 3 m-ce a poczulam jakbym tez byla teraz w szpitalu. Tez poronilam, w 18 tc musialam urodzic tak jak Ty. To podobno lepiej dla nas, za duza ciaza na zabieg, za mala na cc. Mialam podawana oksytocyne jeden dzien, zero skurczy, nastepny dzien bez oksytocyny, w nocy lekkie skurcze, nastepnego dnia dostalam znow oksytocyne, ale z jakiejs pompy, chcieli zeby juz sie zakonczylo, cholernie bolalo wiec troche zwolnili, ketonal i urodzilam synka.
    Przytulam Cie mocno.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • 4aniela123 25.11.10, 20:33
    Też Ci współczuję, u mnie problem jest bo łożysko się nie chce odkleić bo zaczęło wrastać w bliznę po c.c i ciąża jest w szyjce macicy.
  • mentafolia 25.11.10, 20:43
    Aniela,a mozna wiedzieć z jakiego miasta nadajesz?
    Szkoda że nie ma tam jakiegoś łebskiego dr Housesmile
    prawda jest taka że my oprócz podtrzymania na duchu,niewiele możemy tutaj pomóc.
  • jeza_bell 25.11.10, 21:06
    mentafolia

    Naprawdę chciałabyś zdrowej, młodej kobiety, która nie wyklucza kolejnego macierzyństwa w przyszłości pozbawiać macicy?
    Jest to zabieg nieodwracalny i dla kobiety ma poważne znaczenie nie tylko fizyczne ( np obniżenie wszystkich narządów wewnętrznych)
    Nie dziwi mnie postawa lekarzy, którzy widać, że WALCZĄ o Jej przyszłość, bo wyciąć można bardzo szybko- decyzja- zabieg i koniec.
    Tylko, że to rozwiązanie "na skróty" i dobre może być dla Niej dziś, teraz- ale jutro już nie...
  • mentafolia 25.11.10, 23:06
    jeza_bell napisała:
    > mentafolia
    > Naprawdę chciałabyś zdrowej, młodej kobiety, która nie wyklucza kolejnego maci
    > erzyństwa w przyszłości pozbawiać macicy?

    słucham??? chyba się nie rozumiemy....

    > Nie dziwi mnie postawa lekarzy, którzy widać, że WALCZĄ o Jej przyszłość, bo wy
    > ciąć można bardzo szybko- decyzja- zabieg i koniec.

    mnie też nie dziwi bo żeby przeprowadzić taki zabieg to trzeba być naprawdę utalentowanym lekarzem i mieć,jak to się mówi,nabitą łapę.Pierwszy lepszy gin tego nie zrobi,więc nie dziwi że się boją i nic nie robią.Chociaż dla Anieli to pewnie lepiej.
  • 4aniela123 26.11.10, 08:16
    Właśnie rozmawiałam z Profesorem, on mówi, że skoro plamienia są to dobrze, że będa długo, i że hcg spada pomału to też dobrze, największe zagrożenie jest jak są mocne krwawienia z tkankami wtedy jest ryzyko krwotoku.
    Najgorsze to to łożysko żeby obumarło , teraz będę monitorowana usg, a hcg ma spadać już wolniutko.
    Ciąża może się wydalić lub wchłonąć. Ale za wcześnie żeby już dzisiaj mnie do domu wysłać.
    Tak powiedział. Że muszę jeszcze wytrzymać, skoro tyle przeszłam.
  • malutka552.2 26.11.10, 10:03
    Czytałam twój wcześniejszy watek to straszne , że ty nadal w szpitalu jesteś. Mam nadzieję , że po tylu tygodniach walki uda się uratować macicę i wszystko się skończy się pozytywnie.Bardzo mi przykro , że spotkało ciebie i Twoje maleństwo takie nieszczęście.Trzymaj się dzielnie.Powodzenia
  • annawoj 29.11.10, 09:32
    Trzymaj sie, mam nadzieje, ze to juz niedlugo, ze nie bedziesz dlugo cierpiala...trudno mi sobie wyobrazic, co czujesz, musi byc Ci bardzo ciezko. Tyle juz przeszlas...
    Jak juz Cie wypisza, to czekaja Was wspolne swieta, wspolny czas w domu-moze ten czas przyniesie Ci jakas ulge....
    Szczerze mowiac, lezalam na Twoim oddziale kilka dni w listopadzie, ale nie mialam odwagi wejsc do Twojego pokoju-nie wiem, co mialabym powiedziec, tym bardziej, ze jestem w ciazy i balam sie, ze bedzie Ci przykro..
  • 4aniela123 29.11.10, 10:51
    Szkoda, że nie weszłaś, ja się cieszę czyimś szczęściem, to co mi się przytrafiło to ani moja wina ani niczyja, po prostu takie jest życie i trzeba żyć dalej.
    Ja nadal leżę, opisuję wszytko już na swoim blogu, jak chcesz to napisz do mnie na adres:
    afaze@autograf.pl podam Ci adres.
    Dzisiaj czekam na usg, i wyniki badan hcg.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
    Skąd wiedziałaś, że to ja? widziałaś mnie?smile
  • dagmaralodz77 29.11.10, 11:06
    4aniela123... jesteś wielka... a to co Cie dotknęło czyta się z niedowierzaniem... pamietam jak lezałam na patologii ciazy i straciłam jedno z blizniat... a za kilka dni drugie... pamietam kolezanke z ciaza pozamaciczna... pamietam dziewczyne ktora stracila w 35 tygodniu ciazy dzidzie (przestalo bic serce).... pamietam dziewczyne ktora urodzila w 26 tyg zroslaki (lekarz na 3 wczesniej wykonanych usg nie widzial ze dzieci sa zrosniete kregoslupem!!!!!)... i pamietam ze dziewczyny ktore wiedzialy ze my ronimy lub poronilysmy "bały się" nas... ja bedac na oddziale patologii tez cieszyłam sie szczesciem innych ze jest wszysko u nich w porzadku, ale powiem ci szczerze ze jak przyszlam do domu... i zaczelam normalnie funkcjonowac na zadna kobiete w ciazy patrzec nie moglam i nie umialam z nimi rozmawiac... trzymaj sie KOCHANA i jak najszybciej wyjdz z tego cholernego szpitala... pozdrawiam Cie goraco... łzy kreca mi sie w oczach!!!!!
  • 4aniela123 29.11.10, 11:17
    Tak większość z nas przeżywa tragedię, ja nigdy nie zazdrościłam innym, wręcz odwrotnie, ciszę się że nie musi ktoś przeżywać tego co ja, bo nikomu tego nie życzę. Na szczęście mam silną osobowość, chociaż momenty załamania bywają raz na jakiś czas.
    Ale lekarze mówią że zawsze jestem uśmiechnięta. Ważne żeby z tego wyjść i wrócić do normalności, do synka który czeka na mnie w domu już tak długo, do męża który nie ma się do kogo przytulić wieczorem.
    A Tobie też współczuję, też przeżylaś coś tak przykrego jak ja.
  • dagmaralodz77 29.11.10, 12:26
    4aniela123... wiesz na całe nasze szczescie w domu mamy dzieci... ja tez mam synka tak jak TY... i przez to jestemy z pewnoscia silniejsze... ja tez mimo straty staralam sie trzymac jak najmocniej... nie plakalam... pocieszalam inne dziewczyny... dwa dni po poronieniu wykonczyla mnie psychicznie polozna oddzialowa!!! Ale to juz inna historia!!! Gorace usciski Daga
  • 4aniela123 29.11.10, 15:52
    Nie mam już chyba sił, byłam dobrej myśli a tu usg pokazało, że płód tak nisko zszedł praktycznie jest na zewnątrz, ale łożysko wogóle się nie odkleja, brak cech odklejania i jest ukrwione.
    Jejku czemu to łożysko się nie kurczy i nie odkleja. Boże jak ja się boję. Hcg spadło i jest 121.
    Znowu jestem zdenerwowana.
  • dagmaralodz77 29.11.10, 17:44
    4aniela123... wiesz zastanawiam sie czy nie moglabys zapytac lekarza o cytotec dopochwowy ktory dziala poronnie, zmiekcza i obkurcza szyjke macicy powodujac wydalenie "zawartości macicy".... chyba ze w twoim przypadku sa jakiej przeciwskazania...
  • 4aniela123 29.11.10, 18:05
    Nie będę na razie pytała, bo mam nadzieję że oni wiedzą co robią, ale dzieki że napisałaś że jest taka możliwość, poczekam jeszcze parę dni, boję się tego wydalenia ciaży. Jak ciaża się wydali to doktor mówi, że na odklejenie łożyska będę mogła poczekać w domu.
  • dagmaralodz77 29.11.10, 18:35
    Ty zostan w szpitalu do momentu calkowitego wydalenia wszystkiego co znajduje sie w macicy... czy lekarze nie przewiduja u ciebie po calkowitym poronieniu łyżeczkowania??? Jakimi lekami oni Cie wspomagaja teraz w ronieniu???
  • tylkolondon 29.11.10, 19:12
    skąd ty bierzesz siłę kobieto....
    podziwiam cię
    ja tak nie potrafię
  • 4aniela123 30.11.10, 12:08
    Potrafisz tylko o tym nie wiesz. Przecież nie mam wyjścia tylko być cierpliwa, załamanie nic nie pomoże a tylko pogorszy, bo nie dam siły wytrwać w tym szpitalu.
    Najgorsze to to że nie mogę być z synkiem już tak długo. To jest najgorsze w tym wszystkim dla mnie w chwili obecnej.
    Muszę czekać aż poziom hcg spadnie max, i aż łożysko się odklei, nie mam wyjścia, ale długo to trwa u mnie jakoś.

  • 4aniela123 02.12.10, 08:04
    W pon.miałam usg i wykazało że płód jest w szyjce macicy 5 mm od ujścia do pochwy, łożysko się nie odklejało na razie.
    Teraz czekam aż płód się wydali, ale już czwartek i nic, nie chce się urodzić. Krwawienie małe jest nadal.
    To czekanie już siły mi odbiera.
  • mentafolia 02.12.10, 09:46
    Nie wyobrażam sobie tygodniami leżeć w szpitalu.
    Wolałabym czekać w domu.
    Poronienie to przecież nie zawał serca i zawsze zdąży się przyjechać na czas.
    Przyznam że nie rozumiem jaka jest idea tego pobytu w szpitalu.
  • 4aniela123 02.12.10, 10:07
    Może przy tak dużej ciaży, która obumarła w 15 tygodniu, i łożysko które zaczęło wrastać w bliznę po c.c. a teraz nie chce się odkleić, hormony hcg są jeszcze wysokie boja się mnie wypisać, i każą tu czekać, więc czekam, zacznie się 8 tydzień właśnie.
  • goni99 02.12.10, 12:55
    mysle, ze lekarze wiedza co robia. Mi moj lekarz tez sugerowal zeby jednak zostac w szpitalu jak chcialam wyjsc. Mowil, ze przy tak wysokiej ciazy krwawienie moze byc bardzo duze, ryzyko odklejenia lozyska dodatkowo, krwotokow. Mysle czesto o Tobie silna dziewczyno. Przytulam.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • 4aniela123 02.12.10, 15:39
    Do goni99.
    A w którym tygodniu Ty poroniłaś, też czekałaś tak długo jak ja aż ciaża się sama wydali?
  • goni99 02.12.10, 22:31
    w 18tc. Nie, nie tak dlugo- czekalam 3 dni od smierci dziecka. Ale lezalam w szpitalu prawie miesiac z przerwa z silnym krwawieniem, szans juz nie bylo, nie bylo wod. Pierwszy raz poronilam w 9tci czekalam tydzien, ale w domu.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • 4aniela123 03.12.10, 10:47
    Do goni99.
    Bardzo Ci współczuję, ja rok temu też poroniłam ale w 6 tygodniu, teraz znowu mnie to spotkało.
    Chciałam Cię zapytać czy poroniłaś w 18tyg. amoistnie czy miałaś robiony zabieg?
    U mnie chcą lekarze żebym sama poroniła, czekam wiec juz 4 tydzien i czuję się z tym źle , to takie przykre czekać na urodzenie martwego od 4 tygodni płodu, bardzo się boję samego widoku.
  • goni99 03.12.10, 11:29
    dziecko urodzilam sama, ale potem od razu mnie uspili i byl zabieg-usuwali lozysko.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • dagmaralodz77 06.12.10, 14:30
    4aniela123.. co u ciebie??? odezwij sie!!!
  • 4aniela123 06.12.10, 15:57
    Witajcie.
    U mnie bez zmian, już załamać się można tą całą sytuacją. Jutro jest 4 tygodnie odkąd moje maleństwo nie żyje.
    W czwartek Pan Prof. powiedział, że za 2,3 dni powinien się płód wydalić, bo jest w szyjce macicy, minął weekend i nic. Dzisiaj usg miało wykazać czy ciąża się wchłania.
    I zrobił mi Pan doktor usg i wykazało, że płód się min.obkurczył, ale łożysko niestety się nie odkleja i jest bogato unaczynione. A w piątek poziom beta hcg miałam 63.
    Czy to łożysko tak długo może się nie odklejać i nie obumierać?
    Ja już chyba końca tego koszmaru się nie doczekam, a już leci 9 tydzień mojego pobytu w szpitalu.
    Pewnie jutro rano na obchodzie czegoś się dowiem, ale co mogą mi powiedzieć pewnie , że nadal trzeba czekać.
    Więc czekam, czekam i czekam. Zwariuję chyba. Jeszcze synek chory, siedzi z teściową w domku, więc nawet nie mogę go zobaczyć.
    Ale muszę to wytrwać.
  • dagmaralodz77 06.12.10, 19:07
    moim zdaniem to jestes królikiem doswiadczalnym... przeciez ta szyjka bez cytoteku w zyciu ci sie nie otworzy... po wydaleniu resztek płodu spokojnie mogliby "mechanicznie odkleic" łożysko... płód sie obkurcza to normalne... ale łożysko jest elementem które sie nie pomniejszy... pozdrawiam cie...
    ja jutro mam zabieg... serce biło dobrze przez dwa tygodnie... po dwoch tygodniach sie spitolilo.... bilo zle prawie tydzien... dzisiaj juz nie bylo akcji serca...
  • 09.10.2001m 08.12.10, 21:47
    Co słychać u Ciebie? Śledzę ten wątek i bardzo Ci współczuję. Jesteś bardzo dzielną kobietą...
    Pozdrawiam serdecznie
  • 4aniela123 09.12.10, 19:06
    Witajcie, od wczoraj jestem w domu. W szpitalu spędziłam w sumie dokładnie 2 miesiące.
    Sytuacja się nie rozwiązała, wczoraj hcg miałam 41. Lekarze zdecydowali, że mnie wypiszą, ale mam zachowywać się w domu jak w szpitalu, co tydzień wizyta w szpitalu i usg i badania krwi.
    Żeby zachować macice o która walczę 2 miesiące, ciąża ma się wchłonąć a cześć wydalić. Mogę już czekać w domu. Nadal się boję, i czuję dyskomfort, krwawię ciągle jak przy lekkiej miesiączce.
  • 09.10.2001m 09.12.10, 22:14
    Myślami jestem z Tobą i mam nadzieję, że ten koszmar się skończy...
  • tylkolondon 10.12.10, 19:32
    cieszę się że jesteś w domku, wszystkiego najlepszego, dużo zdrówka smile
    jesteś cholernie silną kobietą
  • 4aniela123 10.12.10, 20:54
    Nie jestem taka silna jak myślałam, może szpital trzymał mnie w napięciu, bo odkąd jestem w domu to jest gorzej, ciągle chce mi się płakać, nic mnie już nie cieszy, ciężko mi się czymś zająć, chociaż nie mogę nic robić, ogólnie bezsens czuję a nadodatek strach i boje się. Boje się bo mam kłucia w brzuchu na dole, krew leci, ciąża martwa we mnie jest. Jestem przerażona teraz, chyba bardziej niż wcześniej. Boję się jakiegoś zakażenia, sama nie wiem.
    A Ty, tylkolondon jesteś już po wszystkim?
  • dagmaralodz77 10.12.10, 21:20
    ja tez bylam mocna w szpitalu a w domu nerwy mi pusciły (mówie o poprzednim poronieniu)... teraz przeszlam stosunkowo gładko... życzę Ci równowagi... choc wiem ze to cholernie trudne... zycze zeby twoj koszmar jak najszybciej sie skonczył... daga
  • 09.10.2001m 11.12.10, 13:48
    dla mnie jesteś bardzo silna, a to że w domu nerwy puszczają to chyba normalne.... szpital jest okropny, ale daje taką gwarancję, że jeśli coś się zacznie dziać to jesteś pod opieką.... myslę jednak, że gdyby zagrożenie było zbyt duże, to byś w tym szpitalu została - wierzę, że wiedzieli co robią wypisując Cię
    pozdrawiam
  • minka.b 13.12.10, 20:13
    Podziwiam za siłę
    Ja myślałam że umrę czekając aż urodzę synka, nie żył 7 dni kiedy go urodziłam

    Trzymam kciuki żeby wszystko się dobrze skończyło
    --
    http://lb3m.lilypie.com/E3Ntp1.png
    Remigiusz nasz Aniołek 24tc i W
  • makarcia 14.12.10, 09:01
    Trzymaj się Kobieto! Wiem jakie to wszystko trudne. Miałam wywoływany poród martwego dziecka w 34 tc. Lekarze zadecydowali o Cytotecu. Już Ci pisały o tym dziewczyny. Po tym leku poszło wszystko w ciągu 6h.
    Zastanawiam,się czy przez to , że to trwa tak długo nie dojdzie czasem do zakażenia? Dobrze , że jesteś pod kontrolą.
    --
    -:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-
    Melania 27.01.2007 , 31tc, 860g, 40 cm ;
    Najukochańszy synek Aniołek www.swiatelkapamieci.pl/2006/1187-pamieci--makary-kielczyk-06012006.html
  • 4aniela123 14.12.10, 14:28
    Wiesz ja też się trochę niepokoję że do zakażenia może dojść, pocieszam się tylko tym, że chyba Profesor i lekarze wiedzieli co robią wypisując mnie do domu. Co tydzień będe też badana, jutro właśnie jadę do szpitala na badania i usg. Ale czuję kłucia w brzuchu i jest spuchnięty na górze.
    Nigdzie nie moge znaleść też opisanego przypadku jak mój gdzie już ktoś to przechodził, gdzie wchłonięcie ciąży i wydalenie trwało u kogoś kilka miesięcy.
    Bardzo zależało by mi żeby z kimś porozmawiac kto przechodził przez to kilka miesięcy.
    Krwawienia mam nadal, cały czas.
  • minka.b 14.12.10, 20:25
    Nie jestem specjalistą ale zakażenie to ogromny problem mi po tym jak okazało się że Synek nie żyje 7.09 to odrazu dostałam w ramach profilaktyki przed zakażeniem antybiotyk dożylnie 3 razy dziennie po 1000mg. Urodziłam 14.09 po podaniu 5 kroplówek z oksy i 3 cytotekach, później jeszcze 2 dni leżałam w szpitalu i nadal podawali mi antybiotyk i w sumie trzymali dlatego że się obawiali zakażenia. Powiedzieli też że jeśli nie urodzę w ciągu tygodnia to będą rozważali inne rozwiązania.
    Uważaj na siebie i trzymam kciuki
    --
    http://lb3m.lilypie.com/E3Ntp1.png
    Remigiusz nasz Aniołek 24tc i W
  • 4aniela123 15.12.10, 19:36
    Tak, ja sie martwie czy do zakażenia nie dojdzie, tydzień temu miałam dobrą morfologię wiec może temu mi nie dali antybiotyku.
    Dzisiaj byłam w szpitalu, i zlecili mi tylko badanie na hcg, spadło do 30, ale nie zlecili badania na krzepliwość krwi a chyba to powinno się badać?
    Usg wykazało, że płód jest w szyjce 1 cm od wejścia do pochwy, szyjka macicy zamknięta.Może być że się wydali lub wchłonie pomału ale długo to potrwa. Łożysko nadal bogatounaczynione, a płód nie żyje już od 5 tygodni.
    Boję się bardzo tego wszystkiego.
  • makarcia 15.12.10, 23:38
    Qrcze, wiele przeszłam a to co dzieje się teraz u Ciebie to dla mnie jakaś patologia. Jak to możliwe, że nie umieją wywołać porodu? Jak ma się wchłonąć tak wysoka ciąża? CC będzie błędem w sztuce i niepotrzebne, ale powinni wywołać poród a nie kazać Ci się z tym męczyć. Jak dla mnie coś jest nie HALLOOOO! Nie trzyma się kobiety kilka tygodni z martwym dzieckiem w brzuchu! Nie wypuszcza się jej do domu. To nie jest 5 tydzień. To chyba działa tylko na Twoją niekorzyść! skąd jesteś?
    --
    -:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-:-
    Melania 27.01.2007 , 31tc, 860g, 40 cm ;
    Najukochańszy synek Aniołek www.swiatelkapamieci.pl/2006/1187-pamieci--makary-kielczyk-06012006.html
  • 4aniela123 16.12.10, 11:27
    Jestem z Warszawy. Mam nadzieję, że lekarze wiedzą co robią, i ta ciąża się faktycznie pomału wchłonie. Ale czuję strach ciągle.
  • 09.10.2001m 22.12.10, 14:22
    Aniela jak się trzymasz? Myślę o Tobie...
  • 4aniela123 22.12.10, 17:41
    Kochana jesteś że myślisz. U mnie bez zmian. W sobotę ubiegłą zrobiłam prywatnie badania na Czas protrombinowy (PT), fibrynogen, oraz CRP. Wskaźniki krzepnięcia krwi są w normie, jednak CRP 17, a norma do 5. Zadzwoniłam do lekarza do szpitala i zapytałam czy mam przyjechać, powiedział, że wg.nie więc nie pojechałam. Teraz wizytę mam 29 grudnia w szpitalu, wtedy upomnę się o badania, ponieważ krew mocniej leci, a to już trwa jak ma mi tak lecieć kilka tygodni, czy miesięcy to przeciez anemii mogę się nabawić.
    Tak naprawdę jestem przerażona i ciągle zestresowana, i boję się bo ciągle nosze tą martwą ciążę. Ponac ma się wchłonąć przez kilka miesięcy. Oby...
    Pozdrawiam.
  • 09.10.2001m 04.01.11, 23:05
    Cześć - dawno nic nie pisałaś... Jak się czujesz, co powiedzieli lekarze na ostatniej kontroli?
    Pozdrawiam
  • 4aniela123 06.01.11, 14:37
    Mój cd.
    29 grudnia w szpitalu, usg wykazało że płód się obkurczył miał 4.6 cm, wcześniej 7 cm. Był w szyjce macicy, szyjka miała rozwarcie na 4 mm i mówili że poronię za 2/3 dni. Jednak dziś już jest 6 stycznia a ja nadal nie poroniłam. Usg wykazało też że łożysko jest martwe wiec miało się odkleić lada chwila. Tak wiec nadal czekam, jestem w domu, nadal krwawie mocno, leci coś gęstego z krwią. Wydaje mi się że to wszytko się wydala pomału.
    Teraz mam wizytę w szpitalu 11 stycznia, więc się dowiem co i jak.
    Bardzo bym chciała mieć to wszytko już za sobą, trwa to już 3 miesiące, borykam się z tym problemem. tak mi też szkoda dzidizusia był taki już duży, a teraz jak nie żyje już tyle tygodni, kurczy sie we mnie i juz sie pewnie rozłożył. To okropne.

  • 09.10.2001m 06.01.11, 19:47
    Trzymam kciuki by Wasz koszmar z poronieniem już się skończył... Jesteś bardzo dzielną kobietą i wierzę, że już niedługo zaświeci dla Ciebie słonko smile
    Pozdrawiam
  • 09.10.2001m 11.01.11, 15:29
    Pamietam, że miałaś dziś jechać na badania - mam nadzieję, że wszystko ok.
    Nie wiem, czy potrzebujesz wsparcia za pomocą forum - jeśli masz ochotę pogadać to wyślij swoje zgłoszenie na forum Promyczek
    Pozdrawiam
  • e-dziunia 12.01.11, 07:31
    Czytam Twoją opowieść ze łzami w oczach....
    Przeszłam 4 poronienia, Promyczka założyłam 4 lata temu i wiele dramatów już widziałam, ale Takiego jak Twój - nigdy w życiu!
    A ja myślałam, że mi było ciężko.....
    ....pochylam przed Tobą głowę w pokorze....

    Jak wyniki wczorajszych badań?

    --
    Alutka i Oskaro
    oraz Aniołeczki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007
    Forum PROMYCZEK
    GG 4623970
  • 4aniela123 12.01.11, 17:42
    Witam ponownie, dziękuję za wszytkie wpisy, czytam je jak mi ciężko.
    Dzisiaj USG wykazało, że łożysko się obkurczyło i odkleiło, już nie jest w bliźnie po c.c., płód tez się obkurcza w sumie to wszytko jest dwa razy mniejsze niż 2 tygodnie temu. Szyjka macicy się zamkneła i nie ma rozwarcia jak było wcześniej, że Profesor myślał że już poronię.
    Ma to jeszcze potrwac z mesiąc.
    Dostałam lek o nazwie Ergotamina, na obkurczenie macicy i żeby szybciej sie to wydaliło.
    Jakoś się zestresowałam tym lekiem, boję się że jeszcze jakiegoś krwotoku dostanę od tego leku.
    Mam brać 2 razy po 1 tabletce.
    Dostałam 2 opakowania czyli 40 tabletek, to wychodzi 20 dni brania.
    Biorac 2 razy dziennie tygodniowo wypada mi 14 tabletek a norma na ulotce jest max.12 tygodniowo, wiec coś mi tu nie pasuje i wydaje mi się że za dużo mi przypisali.
    W poniedziałek mam zadzwonić do lekarza i powiedzieć jak po tych lekach więc zapytam.
    Do usłyszenia.
  • 4aniela123 12.01.11, 17:43
    Współczuję Ci bardzo też tylu poronień, ja teraz mam tak że jak widzę kobietę w ciąży to tylko stres czuję. Chyba już nigdy się nie odważę zajść ponownie w ciążę.
  • ania26a 12.01.11, 18:06
    Tule bardzo mocno, przykro mi strasznie
    --
    Mama Aniołka 05.05.2007
    Jesteśmy razem
    Kubuś na już
  • e-dziunia 12.01.11, 21:16
    rozumiem.... strach jaki w Tobie pozostanie może okazać się nie do przeskoczenia sad
    cały dzień o Tobie myślałam.....
    Co do tego leku to tak się zastanawiam, czy lekarze celowo nie przepisali większej niż zalecana dawki, licząc, że to się skończy przed upływem tygodnia. Zadzwoń, zapytaj, upewnij się, albo im zaufaj, bo robią wszystko co mogą by Ci pomóc...

    Jestem z Tobą myślami i bezustannie Cię wspieram.

    --
    Alutka i Oskaro
    oraz Aniołeczki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007
    Forum PROMYCZEK
    GG 4623970
  • 09.10.2001m 12.01.11, 23:00
    Ja takż wspieram Cię myślami - inaczej nie mogę pomóc, choć bym chciała....
  • blackolive 13.01.11, 00:24
    Witaj, jestem na tym forum po raz pierwszy i przeczytałam Twój wątek z zapartym tchem na raz. Strasznie Ci współczuję i od teraz myślami jestem z Tobą!
    Ja byłam troche w innej sytuacji ale też nieprzyjemnejsad
    W 19 tc. ciąży dowiedziałam się,że mam zaśniad groniasty łożyska. Na moje pytanie lekarza co teraz odpowiedział:"co pani chce? żebym żywcem z brzucha dziecko wyrwał?" Brak słów. Pod naporem pytań powiedział,że muszę czekać aż dziecko samo umrze... Pytam:ile to może potrwać? On:2-3 dni. Pomyślałam,że chyba zwariuję czekając 3 dni na śmierć dziecka ze świadomością ze nic nie mogę zrobić. Gdybym wtedy wiedziała ile to faktycznie będzie trwało chybabym się załamała. Czekałam 5 TYGODNI codziennie budząc się i czując dziecka ruchy...
    W 25 tygodniu ustała praca serca. Podano mi 3 oksytocyny, żel na szyjkę, później przebito pęcherz płodowy. Musiałam rodzić martwe dziecko...
    NIe wspomnę, że mogłam tego uniknąć gdyby lekarka prowadząca ciąże posłuchała mnie co mi dolega i zleciła badania beta hcg już na długo wcześniej...
    --
    www.dzieciaczki-blackolive.blogspot.com
  • 4aniela123 13.01.11, 15:09
    Tak wiem co czułaś, tego nie da się opisać co czuje się gdy czeka się na śmierć dziecka. Przeszłam to samo, tylko ja chciałam żyć, z jednej strony tak strasznie żal mi było dzidziusia a z drugiej wiedziałam ze jak ono nie umrze ja nie przeżyję. Cos strasznego.
    Teraz czekam aż ono zaniknie, wchłonie się i wydali. Nawet nie moge go pochować.
    A był już taki duży miał 15 tygodni. Zakina we mnie jak był tak zniknie jakby nigdy go nie było.
    Lekarze martwili się o mnie bardzo, wczoraj robił mi mój lekarz usg, i powiedział, że jest w szoku, że jak żyje takich cudów nie widział, że od dzisiaj wierzy w cuda. Chodzilo mu o to, że łożysko które było przyklejone niedawno i miało 83 cm 3, ma dzisiaj 2.5 cm 3, płodu nawet nie mierzył ale wszytko się obkurczyło zmalało i część wydaliło.
    Od wczoraj wieczorem mam też mniejsze krwawienie można powiedzieć, ze to już nie krwawienie ale plamienie. Nie wiem czy to dobrze, bo to co w środku zostało się nie wydali tak szybko, chyba ze te leki pomogą co dostałam.
    Jak ja bym chciała mieć już wolną głowę, wolne myśli, zapomnieć o tym koszmarze i zacząć od nowa normalnie żyć. Wierzę, że tak będzie już niedługo.
  • e-dziunia 13.01.11, 17:34
    już bliżej końca niż dalej..... jeszcze troszkę....
    Dobrze, że wszystko ładnie się wchłania i że nie ma kolejnych niebezpiecznych komplikacji....
    Pochować dzidziusia? Powstał w Tobie i z Tobą się złączył na zawsze. Zawsze będzie już częścią Ciebie, będzie przy Tobie, a nie w zimnej ziemi... więc może nie ma czego żałować....? Gdzie byłoby mu lepiej jeśli nie blisko Ciebie....

    --
    Alutka i Oskaro
    oraz Aniołeczki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007
    Forum PROMYCZEK
    GG 4623970
  • minka.b 13.01.11, 20:14
    Trzymam kciuki żeby w końcu skończyła się twoja tragedia
    Nie potrafię sobie wyobrazić jaki to ból czekać na śmierć dziecka, ja moje wieczorem czułam a rano już nie zasnęliśmy razem, ja się obudziłam a on już nie
    Niech cud się zdarzy i wróć do normalnego życia
    --
    http://lb3m.lilypie.com/E3Ntp1.png
    Remigiusz nasz Aniołek 24tc i W
  • annawoj 14.01.11, 11:30
    ja tez kibicuje Ci od dawna, podziwiam i wierze, ze to skonczy sie niedlugo, a Ty wrocisz do zycia.
  • e-dziunia 17.01.11, 13:35
    trzymasz się jakoś? byłaś na kolejnej kontroli? wiadomo coś nowego?
    wciąż mi się to w głowie nie mieści, wiesz? przytulam...

    --
    Alutka i Oskaro
    oraz Aniołeczki: +02.2001; +09.2005; +01.2007; +05.2007
    Forum PROMYCZEK
    GG 4623970
  • 4aniela123 18.01.11, 16:04
    Na kontroli byłam w środę jak już pisałam w ostatnim poście, ale jak wróciłam ze szpitala z kontroli raptem przestałam krwawić, nie biorąc nawet leków , ale leki wziełam mimo to bo kazali to kazali. W poniedziałek zadzwoniłam do swego lekarza do szpitala i powiedziałam, że już nie krwawię, więc kazał mi odstawić leki.
    Teraz czekam do 26 stycznia na kolejną wizytę. Już tak chce zyć normalnie na luzie, zakończyć tamten smutny rozdział.
  • 09.10.2001m 26.01.11, 16:44
    I jak po kontroli? Czy lekarze powiedzieli coś sensownego, optymistycznego?
    Pozdrawiam
  • 4aniela123 01.02.11, 15:22
    Witajcie, kończąc mój wątek:
    26 stycznia byłam na kontroli , jama macicy pusta, to co zostało zwapniałe resztki sa w szyjce macicy, mają się wydalić z miesiączką, na prawym jajniku zrobiła się torbie. Ale lekarz mówi że to znak ze jajniki zaczeły pracować a torbiele będą się robić i znikać z cyklami.
    30 stycznia dostałam miesiączki, teraz wizytę mam za miesiąc.
    Mam nadzieję, że to już koniec tego koszmaru.
    Nigdy bym nie pomyślała, że to możliwe aby 15 tygodniowa ciaża z łożyskiem, sama znikneła wchłonęła się a część prawie niewidocznie wydaliła z krwawieniem, bez żadnej interwencji chirurgicznej czy zabiegu.
    Jednak to możliwe....
    Pozdrawiam wszystkich którzy czytali. Napisze za miesiąc.
  • 09.10.2001m 01.02.11, 21:09
    dzięki za odpis smile
    teraz mogę chyba napisać ufffff
    trzymam za Ciebie kciuki
  • 4aniela123 01.02.11, 22:00
    A ja Tobie dziękuje, bo czytałaś zaglądałaś, więc myślałaś. Dziękuję Ci serdecznie. Mam nadzieję, że można powiedzieć ufff.smile i to już jest koniec tej smutnej historii która trwała kilka miesięcy.
  • annawoj 02.02.11, 15:17
    ciesze sie, ze juz po wszystkim-jesli mozna tak powiedziec...Smutna bardzo byla Twoja historia, ale warto bylo walczyc i czekac, wciaz mozesz byc ponownie mama. Przewalczylas ten zly czas. Trzymaj sie, wszystkiego dobrego ci zyczesmile
  • minka.b 02.02.11, 16:58
    Pierwsze co mi przyszło do głowy to napisanie nareszcie!
    Trzymam kciuki za powrót do pełnej formy głównie tej psychicznej

    --
    http://lb3m.lilypie.com/E3Ntp1.png
    Remigiusz nasz Aniołek 24tc i W

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.