W poniedziałek dowiedziałam sie niespodziewanie,ze moja 9 tygodniowa ciaża nie rozwija sie.Rozwój dziecka zatrzymał sie w 7 tygodniu.Byłam w szoku pojechałam do najblizszego szpitala i zaraz rano zrobiono mi łyzeczkowanie. Wszystko trwało niespełna pół godziny potem dwie godziny spałam.Dostałam wypis i informację,ze mam sie zgłosic po wynik badań histopatolog za 2 tygodnie. Dziś przegladam forum i czytam,ze od niedawna poronienie traktowane jest jako zgon dziecka.Mozna dostać akt zgonu,pochować dziecko?Nikt mi o tym w szpitalu nie mówił...W pierwszej chwili chciałam pojechac do szpitala i załatwiac formalności chociaż nie mam na to sił fizycznych ani psychicznych...Maż twierdzi,ze to absurd, że pożegnał sie juz z naszym dzieckiem, ma je w sercu i nie chce abyśmy to rozdrapywali...Ja jestem w rozterce, bo tak na prawde nawet nie zapytałam co dalej z zarodkiem...palą je?Ta mysl nie daje mi spokoju.Jak postąpiłyście?Odbierałyscie potem ten materiał do badania z zarodkiem?Czuję sie dziwnie jakbym czegoś nie dopełniła...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.