Dodaj do ulubionych

po jakim czasie od poronienia zaszlyscie?

26.01.11, 20:56
mam pytanie do Was dziewczyny-po jakim czasie od poronienia zaszlyscie w kolejna ciaze?
ja jestem prawie 2 miesiace po poronieniu ale juzmysle o kolejnym dzieciatku tylko boje sie troche czy wszystko bedzie ok,dlatego chcialabym wiedziec czy wy po stracie dziecka nie mialyscie powiklan i problemow z brzuszkiem....
opowiadzcie jak to z wami bylo...
Edytor zaawansowany
  • kahakasurdo 26.01.11, 20:58
    Ja dopiero po roku...A i tak poroniłam. Mam nadzieję, że Tobie uda się szybko i szczęśliwie.
    --
    Aniołki 12.2009 (8 tc), 01.2011 (10 tc)
  • paulisiaa59 26.01.11, 21:07
    wierze w to ze sie wszystko uda bez komplikacji a i tobie tego zycze z calego serca!!!!!!trzymaj siesmilewkorotce napewno bedziesz miala swojego dzidziusia!!!!
  • leesha 26.01.11, 21:31
    3 miesiące odczekane, teraz mija 9 cs i nadal nic. Za kilka dni minie rok od poronieniasad.
    A obiecałam sobie, że w lutym tego roku wrócę do szpitala do porodu...
  • 09.10.2001m 26.01.11, 23:17
    zachodziłam w ciążę w miesiącu, w którym miał nastąpić poród dziecka utraconego- raz nieszczęśliwie, raz szczęśliwie
  • anielka05 27.01.11, 08:26
    Ja zaszlam po 2 miesiaczce od zabiegu, lekarz dal mi zielone swiatlo bo wszystko bylo ok, wiec nie bylo na co czekac tylko "brac sie do roboty"smile. Tez chcialam zajsc w ciaze jak najszybciej, udalo mi sie i Tobie tez tego zycze. Powodzeniasmile
  • anka15_08 27.01.11, 13:32
    kobietki! Poroniłam 25 stycznia w nocy,w 5 tyg. ciąży. nie mogę się pozbierać. Psychicznie jest bardzo źle. Fizycznie - po zabiegu ból w prawym boku, da się przeżyć. Nie życzę tego żadnej kobiecie,żal jest tak wielki, że nie da się tego opisać.Ciągle płaczę,ale mąż pociesza, jest przy mnie, twierdzi , że się uda, żebym się tylko nie denerwowała na zapas. To nie jest łatwe, zawsze pozostanie strach. Pani doktor mówi ,że mamy próbować w kwietniu, bo teraz zimą jest niedobry czas, czas infekcji, przeziębień najlepiej na lato i również twierdzi, że muszę zrobić wszystko aby odciąć się od negatywnych myśli, bo psychika jest tu najważniejsza. Na dzień dzisiejszy wydaje mi się to niemożliwe.
  • 19b3atka90 27.01.11, 14:47
    anka15_08 wiemy dobrze co przezywasz bo kazda z nas Czuła to samo. JA moja ciaze straciłam 14 grudnia, nie pogodzilam sie z tym ale potrafie zyc z mysla ze jestem Mama Aniołka ktory pomimo tego ze mial tylko 6 mm to byl wtedy calym moim swiatem. Teraz jestem an tkaiem etapie ze wiem ze wszystko bedzie dobrzesmile Jestem po pierwszym okresie, czeam na 2 i na wizyte u endokrynologa i zaczyanm dalej staranka . Śledze to forum i bardzo cieszy mnie informacja o dziewczynach ktore pomimo proneien zaszly w kolejne ciaze bo to daje mi wiare ze kiedys i mnie sie uda . Życze Wam dziewczynki i sobie zeby wszystko było w jak najlepszym porzadku i zeby żadna z nas nie musiał nigdy wiecej przezywac tego koszmary.
  • pina.4 28.01.11, 11:47
    poronilam w grudniu 2010 odczekalam 3 miesiace i zaczelismy starania i w sierpniu zobaczylam 2 kreseczki kupa stresow i nerwow plamienie na poczatku i zalamanie alecz wyszlam z tego bralam luteine i jestem obecie w 22 tygodniu i odpukac ale jak narazie jest wsyztsko oki trzymam kciuki za wasze starania i oby jak najszybciej nadeszly te dwie krechy--
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3skjoehyoinhk.png
  • 88monia 28.01.11, 13:23
    dostalam zielone swiatlo po 3 okresie po poronieniu, w miedzy czasie zrobialm troche badan na wlasna reke, w 4cyklu staran zaszlam w kolejna ciaze czyli zabieg mialam 15 czerwca a ostatni okres 29 pazdziernika, oczywuscie stres byl i nadal jest, zaliczylam juz szpital ale wierze ze tym razem sie uda. Zycze ci rowniez zdrowej kolejnej ciazy
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/c55fpc0zdv0mrwc7.png
  • lidek0 02.02.11, 21:10
    Miałam łyżeczkowanie, po nim zrosty i cp /w rok po poronieniu/, ale to się zdarza żadko, dopiero po cp zostałam porządnie przebadana i wiedziałm na czym stoję i znalazłam przyczynę poronienia. Ja nie jestem zwoleniczką zbyt szybkich starań bo hormony mogły się jeszcze nie uregulować.
    pozdrawiam i życzę powodzenia.
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • kasielle 07.02.11, 17:16
    Poroniłam na początku 7 tc - 23 czerwca 2010 (to miał być taki pierwszy "Dzień Ojca" mojego męża) - było to poronienie samoistne. Zaczęło się krwawieniem, nie pomógł niestety duphaston. Z uwagi na młodą ciążę oraz fakt, że macica świetnie oczyściła się fizjologicznie sama, lekarz powiedział że jeśli czujemy się z mężem psychicznie gotowi, możemy zacząć starania już od kolejnego cyklu, o razu po poronieniu. No i się udało od razu w pierwszym cyklu, obecnie kończę 33tc i czekamy na naszego synka.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/xrotlhb84b98fup9.png
  • fok_a 08.02.11, 07:26
    W trzecim cyklu od poronienia a w pierwszym starankowym. Poszło szybciej niż się spodziewałam. W ciążę, którą poroniłam zaszłam w 4 cyklu starań. Tak bardzo chciałam ponownie być w ciąży i się udałosmile Teraz tylko strach i oczekiwania na to co przyniesie kolejny dzień...
    Powodzenia życzę. Myślę, że sama się zdziwisz jak szybko uda Ci się znowu ujrzeć 2 kreskismile Tego życzę Wam wszystkim Kochane, bo któż bardziej zasługuje na bycie mamą niż kobiety po poronieniach, które tak bardzo pragną mieć dzieci?!
  • migotka.s 08.02.11, 09:34
    a moge spytac czy miałas zabieg?
  • fok_a 09.02.11, 14:04
    Zaczęłam ronić samoistnie po 1,5tyg po odstawieniu Duphastonu. Niestety akcja nie chciała się sama zakończyć, więc po 11h krwawienia i okropnych bóli pojechałam do szpitala. Tam od razu wzięli mnie na zabieg, po którym lekarz oznajmił, że praktycznie poroniłam w domu a w szpitalu mnie doczyszczono. To był 10tc choć zarodek od dłuższego czasu przestał się rozwijać, więc wiedziałam co mnie czeka.
  • migotka.s 09.02.11, 14:11
    a jako pierwszy cykl policzyłas ten zaraz po zabiegu? przepraszam, ze tak dopytuje....
  • adamczykowa 08.02.11, 09:55
    Poroniłam w lutym 2010, w maju miałam ostatnią miesiaczkę i na luty 2011 mam termin rozwiązania kolejnej ciąży. smile smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/xrotk0s3sxjp16on.png
  • paulisiaa59 08.02.11, 12:29
    tak mialam zabieg. bylam u lekarza 3 tyg. po poronieniu i moj gin oznajmil mi ze wszystko jest w najlepszym porzadku,macica idealnie oczyszczona,wyniki badan ok,ale kazal poczekac 3 miesiace ,,na wszelki wypade",ale ja przyznam czuje sie na silach i fizycznie i psychicznie. moze jestem ,,w goracej wodzie kapana" ale tak bardzo pragne tego malenstwa,ze skonczyla mi sie akurat pierwsza miesiaczka a my z mezem juz staramy sie o malenstwo...
  • martabg 08.02.11, 13:33
    A w jakim szpitalu miałaś zabieg?
  • zolza79 08.02.11, 15:36
    Urodziłam równo rok po poronieniu. Łyżeczkowanie miałam 20 stycznia 2007, ostatnią @ 9 kwietnia 2009, a córcia urodziła się 20 stycznia 2008r. Jest zdrową, śliczną i mądrą dziewczynką.
  • migotka.s 08.02.11, 21:52
    ja poroniłam 29.01.2011
    mam nadzieje ze za rok napisze to samo co ty.....
  • new_kilioe 09.02.11, 00:02
    Trzymaj się i nie poddawaj !!! KAżda z nas pewnego dnia napisze to samo!! A w między czasie możemy zawsze wejśc na forum poszukać wsparcia!!
  • migotka.s 09.02.11, 10:21
    u mnie mija 11 dzien i na razie mam poczucie, ze ten inny czas nigdy nie nadejdzie....
  • annika23 18.02.11, 15:52
    Ja poroniłam 7 lutego, a więc 11 dni temu. Też mi jest ciężko i biję się z myślami czy jeszcze się starać ( to moje drugie poronienie), ale mam 5 letniego syna i nie chciałabym, żeby został jedynakiem. Co zrobię czas pokaże...
  • migotka.s 18.02.11, 16:03
    Kochana trzymaj się - mocno Cie przytulam i bardzo współczuję
    u mnie jutro miną 3 tygodnie - jest jakby lepiej, czuje ze dam rade pozbierać sie do kupy choc oczywiście to juz nigdy nie bedzie ta sama "kupa" co kiedyś.... ale chce życ szczęśliwie, nie chce bez konca pielęgnować żałoby...

    Słuchaj, a robiłas badania po 1. poronieniu? znasz jego przyczynę? duzo teraz czytam w necie i widze, ze czasem dziewczyny tracą kilka ciąż, bo np nie wiedza ze maja problem z krzepnięciem , przyswajaniem kwasu foliowego albo jakąs bakterie, ktorej nie leczyły
    moze u Ciebie uda sie szybko pokonać przyczynę i będziesz miała zdrowego dzieciaczka - za co trzymam kciuki !
  • annika23 18.02.11, 18:07
    Hej, dzięki za wyrazy współczucia, ja też jestem z Tobą, bo wiem jak to boli. Ja nie robiłam żadnych badań. Pierwszą ciążę poroniłam w 5 tc (było to w 2005r.) - zwyczajnie dzień wcześniej nie otrzymałam obiecanej umowy o pracę i bardzo to przeżyłam,czego efektem było poronienie. W następną ciążę zaszłam...2 tyg później i ponieważ przez 2 miesiące z rzędu miałam okres nawet się nie zorientowałam,że jestem w ciąży. Możesz sobie wyobrazić jaki był dla mnie szok, gdy usłyszałam od lekarza ALE PANI JEST W 8 TYG CIĄŻY. Może i dobrze, że nie wiedziałam, bo chociaż dwa miesiące mi zleciałysmile Po wielu trudach - luteina, pessar, izoptin, fenoterol urodziłam zdrowego synka w 37 tc przez cc. Mały ma teraz 5 lat. W lutym 2010 zaczęliśmy się starać z mężem o rodzeństwo dla Kubusia, w badaniach hormonalnych wyszła mi trochę za wysoka prolaktyna, więc gin leczył mnie parlodelem. W grudniu, gdzieś w okolicy świąt zaszłam w ciążę. Niestety praktycznie dzień po zrobieniu testu dopadło mnie przeziębienie, co nie jest trudne przy przedszkolaku w domu. Rozłożyłam się na dobre- miałam straszny kaszel w sumie przez 2 tyg. Bardzo się bałam i ciągle myślałam,że skończy się tak jak z pierwszą ciążą...i tak też się stało. Mój gin twierdzi,że ta moja infekcja była przyczyną poronienia. Podejrzewam, że ma rację. Wiesz w okresie organogenezy takie infekcje mogą spowodować nieodwracalne zmiany w małym organizmie i czasem matka natura robi nam przysługę...Tak to sobie próbuję tłumaczyć...ale boli i tak.

    A Ty robiłaś jakieś badania teraz?
  • migotka.s 18.02.11, 18:34
    aha, czyli wirus jakis grypowy ... kurcze, co za okrutny pech !
    ja dopiero bede robic badania , mam juz skierowania, nie wiem czy cos wyjdzie. JA tez byłam przeziębiona na przełomie grudnia i stycznia, lekarz kazał mi sie wykurować w domu, mialam tydzien zwolnienia potem wróciłam do pracy, gdzie poł biura chodziło przeziębione, a do teog koleżanka dośc mocno - teraz sie zaczęłam zastanawiać czy ktos mi czegos nie "sprzedał"
    ja mam silny organizm, mogłam kichnąć pare razy i po sprawie ale dziecku mogło to zaszkodzic...
    tyle, ze u mnie pękł pęcherz w 16 tc - to nie wiem czy to jednak nie mogła byc jakas inna bakteria.
  • annika23 18.02.11, 19:12
    Czyli całkiem prawdopodobne, że u Ciebie też to kwestia jakiejś infekcji, ale daj spokój i nie rozpamiętywaj tego myśląc, że zaraziłaś się w biurze. To niczego nie zmieni, a samopoczucia Ci nie poprawi. Ja teraz jestem na takim etapie,że nawet myśleć nie chcę o żadnych badaniach. Idę do gin 23. 02, bo potrzebuję jeszcze trochę zwolnienia- chcę wrócić do pracy od 1 marca. Mój lekarz jest wielkim optymistą, więc pewnie będzie mnie namawiał na dalsze starania, ale ja nie wiem czy chcę. Mówię Ci nie wiem czy to jeszcze wpływ nieunormowanych hormonów, czy też jakaś deprecha, ale popadam ze skrajności w skrajność. Z jednej strony bardzo bym chciała zacząć starania po 2 miesiączkach (tak jak mówił mój lekarz kiedy byłam w szpitalu), a za chwilę jak pomyślę,że znowu może się nie udać i znowu będzie tak bolało, to mówię sobie nigdy więcej. 6 lat temu byłam jednak sporo młodsza i to los rozwiązał za mnie tę sprawę, a teraz. Czy Ty też myślisz podobnie?
  • migotka.s 18.02.11, 19:22
    ja tez mam takie mysli, ze drugi raz może sie nie udać, jak i pierwszy, ale bardzo pragnę mieć dziecko, a nawet dzieci - jestem gotowa na to ryzyko. Gdy zachodziłam w ciąże za pierwszym razem niczego sie nie bała, nie było w mojej głowie nawet jednej myśli,ze ja mogłabym nie urodzic zdrowego dziecka - byłam zdrowa, maz tez, z kazdej strony zdrowe geny, zaszłam praktycznie od razu - wszystko tak jak chciałam
    a tu cos takiego....
    teraz o ciąży myślę juz inaczej, zniknęła moja naiwność w tym temacie, ale za 10 miesięcy koncze 30 lat, zalezy mi na w miare szybkim zajściu w kolejną ciaze
    ale nie poddam sie, nie wyobrażam sobie zycia bez dzieci, rodziny ... oby nam sie udało!
  • annika23 18.02.11, 19:53
    Widzę,że rzeczywiście mamy podobne myśli. Ja zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, a w kwietniu kończę 31 lat i coś mi się wydaje,że jak będę zachodzić w takim tempie to raczej będzie ciężko- no chyba,że trafię bliźniakismile
    Fajnie,że jesteś, bo jest mi lżej,że mogę porozmawiać z kimś kto mnie rozumie. Jak na złość mam wkoło same ciężarne koleżanki,albo takie co dopiero urodziły maluchy, które zwyczajnie nie potrafią ze mną rozmawiać. Wcale im się nie dziwię z jednej strony.
    Ja na pewno odczekam dwie miesiączki - zabieg miałam 8 lutego, a lekarz mówił,że mogę dostać @ za 4-6 tygodni i zobaczę co wtedy będę czuć, ale wydaje mi się,że zaryzykujęsmile Od razu wskoczę na luteinę jak się uda, pójdę na zwolnienie i nogi do góry tak długo jak będzie trzebasmile
    A uda nam się na pewno- zobaczysz,że sobie jeszcze prześlemy zdjęcia naszych maluchówsmile
  • migotka.s 18.02.11, 20:23
    Bardzo dobrze CIe rozumiem - chciałam miec dzieci ale zawsze było jakieś "jeszcze nie teraz" - wazne bylo wygodne zycie dobra praca wyjazdy przyjemności - w zeszłym roku poczułam, ze jestem gotowa - ale jeszcze wakacje, jakies wesele, dziesięciolecie matury i tak zrobiła sie jesień - zaszłam w ciaze i zapowiadało sie idealnie - dziecko latem, bedzie miało 5 miesięcy zimą, nawet zaczęłam juz planować swoja imprezę na 30-stkę (ze sie mamę zatrudni do opieki zrobi wielka bibe itp) no jaki widac pewnych rzeczy nie da sie zaplanować na przyszłość

    tak sobie mysle, ze mimo wieku jednak były we mnie duże pokłady naiwności

    w okół mnie tez masa koleżanek w ciazy albo z dziecmi - jakoś tak wyszło, ze w zeszłym roku wiele moich koleżanek porodziło (latem) i kazda z bobasem poł roku - żadna mnie nie zrozumie, wiedzą co tak naprawdę czuje tylko te, ktore tez poniosły taką stratę...

    powiem wiecej - nigdy nie miałam hopla na punkcie dzieci, interesowało mnie posiadanie tylko własnych, teraz mi sie odkręciło w drugą stronę, mam jednak nadzieje ze obce dzieci przestana wzbudzać moje emocje....
  • migotka.s 18.02.11, 20:29
    ps: kto wie moze razem bedziemy w ciazy razem urodzimy i razem bedziemy sie cieszyc zdrowymi dzieciaczkami smile

    ja juz niedługo bede miala okres, bo miałam w tym cyklu jajeczkowanie - co jest dla mnie lekkim szokiem, ale wczoraj lekarka powiedziała, zebym sie nie dziwiła skoro od zawsze miałam cykle regularne jak w zegarku; kolejny okres płodny powinnam miec miedzy 10 a 14 marca i wtedy chyba ruszymy do dzieła
  • annika23 18.02.11, 20:44
    Byłoby supersmile Choć ja tak jak Ci pisałam wcześniej starałam się od lutego- miałam już nawet napady płaczu, gdy dostawałam miesiączkę. Momentami seks przestał być przyjemnością, a stał narzędziem pracy...Nikomu nie życzę,aby coś takiego przeżywał. Dlatego nie chcę sobie robić super nadziei, że zajdę w ciążę jakoś szybko. Choć z drugiej strony "po deszczu zawsze wychodzi słońce".
    Widzę,że mamy jeszcze jedną cechę wspólną- uwielbiamy mieć wszystko zaplanowane od A do Z, a uwierz mi, że to nie jest wcale dobra cecha, ja próbuję z nią walczyć, bo właśnie wtedy, gdy się coś nie udaje, nie jest po mojej myśli to dopada mnie deprecha. Ktoś mi kiedyś powiedział: "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga- powiedz mu o swoich planach". Więc może nie planujmy i pozwólmy życiu toczyć się własnym torem...
  • migotka.s 18.02.11, 21:24
    Kochana ja zawsze miałam wszystko zaplanowane i w moim 29-letnim życiu nigdy nic nie nawaliło - co wiecej, jak sobie cos umyśliłam, ze np tak i tak było by super nagle nie wiadomo jak i kiedy po prostu sie udawało. Zawsze intensywnie myślałam o swoich planach i działo sie
    - dlatego lubiłam planowanie bo to dawało mi poczucie, ze panuje nad rzeczywistością

    tym razem sie nie udalo - w tak ważnej sprawie...

    co do zachodzenia w ciaze, to wiesz ze zajść możesz, bo zaszłaś - musisz wyluzować ! ciesz sie seksem a nie "robótkami domowymi" ; im bardziej sie spinasz tym bardziej organizm sie buntuje - winko, miłe słowa i bara bara bez myślenia czy zaszłaś czy nie wink moja przyjaciółka zachodziła rok zdrowa jak ryba wszystko u niej grało - zajsc w ciaze to wcale nie takie hop sius twoja komórka zyje tylko pare godziny !
  • annika23 19.02.11, 07:42
    No ja też od zawsze uwielbiałam wszystko planować, począwszy od studiów,pracy, wyjazdów na wakacje, budowy domu, itp. dlatego w zeszłym roku byłam niemalże pewna, że od razu "zaskoczę", a tu nic. Minął miesiąc, drugi, trzeci i dalej nic. Powiem Ci, że bycie takim "plannerem" wtedy nie pomaga- u mnie pojawiła się frustracja. Nie pomogły winka, wyluzowania, urlopy, zadziałała dopiero "magia świąt"...szkoda tylko, że nie na długo. Teraz to boję się w zasadzie dwóch rzeczy: 1. Że znów będę się starać prawie rok. 2. Że znów może pójść coś nie tak. Te dwie rzeczy mnie wręcz paraliżują jak tylko o nich pomyślę. Oczywiście każdy mówi- "nie myśl tak", "trzeba myśleć pozytywnie" itd. Tyle,że łatwo się to mówi (w szczególności osobom, które nigdy podobnych problemów nie miały), a wdrożyć w życie już tak łatwo nie jest.
    Tak czy inaczej trzeba jednak iść do przodu i się nie poddawać. Jesteśmy jeszcze młode i do tej granicy "35" trochę nam jeszcze brakuje. Choć ostatnio moja koleżanka urodziła zdrowego synka mając 37 lat, więc może mamy jeszcze więcej czasusmile
  • migotka.s 19.02.11, 13:24
    ja wiem, ze łatwo sie mówi gorzej robi - ja tez należę do osob niecierpliwych, ktore chcą wszystko miec tu i teraz a efekty natychmiast - taka postawa nie zawsze pomaga, nauczyłam sie nad sobą panować, ale nie zawsze sie udaje
    im bardziej sie spinasz tym trudnej jest zajśc - no chyba ze robiłaś badania i jest cos, co Ci to zajście utrudnia - moze warto sie zbadać i usunąć ewentualna przyczynę (no chyba ze jej nie ma i to naprawdę tylko stres) moze męża jeszcze przebadaj
    nie nastawiaj sie ze od razu zajdziesz - moze bedzie łatwiej
  • annika23 19.02.11, 14:00
    No właśnie nie chcę się tak nastawić, ale sama wiesz, że człowiek chciałby od razu wypełnić pustkę...
    Co do zdrowia to po wakacjach wyszła mi podwyższona prolaktyna, którą lekarz zbił mi skutecznie parlodelem - bo w grudniu udało się zajść. W następną środę idę do niego na wizytę zobaczymy co mi powie. Podejrzewam jednak,że żadnych badaniach teraz nie zleci, gdyż chyba jeszcze hormony buzują i nie wróciły jeszcze do normy. Zresztą cały czas jeszcze trochę plamię. Męża już wysyłałam na badania nasienia, gdy się okazało,że jestem w ciąży- śmiał się potem z tego. Nie zamierzam się spinać, ani myśleć, zobaczymy jak to będzie w praktyce;0
    --
    Aniołek IX 2005r. (5tc)
    Kubuś 16 VI 2006r.
    Aniołek II 2011r. (8tc)
  • migotka.s 24.02.11, 02:41
    ja ruszyłam z badaniami
    a jak u Ciebie?
  • annika23 24.02.11, 08:40
    No hej,
    Ja byłam wczoraj u lekarza, nie była to łatwa wizyta, gdyż wszystko do mnie wróciło, wydawało mi się,że już w miarę się uporałam z całą sytuacją, a tu przed oczami stanął mi cały pobyt w szpitalu. Ale mniejsza o to.
    Pan dr zbadał mnie, stwierdził, że już nie ma żadnego krwawienia i że wszystko jest ok. Powiedział, by odczekać dwie miesiączki i znowu się starać. Na moje pytanie, czy powinnam zrobić jakieś badania (poczytałam trochę w necie) powiedział, że nie ma takiej potrzeby...On z góry wie, że przyczyną poronienia była infekcja dróg oddechowych. Skoro mamy już zdrowe dziecko, to znaczy, że genetycznie jest ok. Kurczę Migotka ja sama nie wiem, ale chyba powinnam iść do innego gin. nie? Czy może rzeczywiście powinnam to zostawić? Biję się z myślami teraz.

    A Ty jakie badania robisz?
    --
    Aniołek IX 2005r. (5tc)
    Kubuś 16 VI 2006r.
    Aniołek II 2011r. (8tc)
  • hmmm-mmm 24.02.11, 12:20
    czesc dziewczyny, pozwole sobie wtracic sie do waszej rozmowy, ja rowniez stracilam dzidzie bylo to w 25 tygodniu ciazy, 23 stycznia 2011 na skutek pekniecia pecherza plodowego....
    ......... mimo iz cala wine chetnie zwalilabym na moja ginekolog ( lekcewazyla moj problem od poczatku) niestety nic to nie zmieni........
    obecnie zmienilam ginekologa (nie mam duzego wyboru bo mieszkamy w malym miasteczku na pol Francji) i juz jestem po pierwszej wizycie, oczywiscie tak ja wy domagalam sie wszelkich mozliwych badan jednak lekarz szybko odradzil mi to, w moim przypadku nie doszlo do zakazenia bo dwa ostatnie miesiace przed porodem spedzilam w szpitalu i raz w tygodniu mialam wymaz z pochwy ktory nie wykazal zakazenia, ponad to mam zdrowa coreczke 2,5 roku (ciaza bez zadnych problemowo )wiec genetyke tez mi odradzono i lekarz bez ogrudek powiedzial mi ze mialam najzwyczajniejszego w swiecie pecha, ze na kogos ta straszna statystyka musi wypasc i wypadlo wlasnie na mnie
    ............. co do kolejnej ciazy kazal mi zacisnac kciuki i wierzyc ze tym razem wszystko bedzie ok.........
    no coz mnie te wywody nie bardzo przekonaly , zwlaszcza ze moje szczescie jest raczej na urlopie gdzies daleko ode mnie i jesli powodzenie kolejnej ciazy zalezy tylko od tego to mam prawdziwego stracha ,postanowilam wiec skonsultowac moj przypadek z innym ginekologiem , (dyrektorem oddzialu patologi ciazy 50 km od nas ) choc wizyte mam dopiero na 14 kwietnia slyszalam ze babka jest niezla no i zobaczymy, jesli ona rowniez potwierdzi ze to zwyczajny pech to pozostanie mi to zaakceptowac i od przyszlego pazdziernika zaczniemy starania .....(chyba.....ja podobnie jak wy lubie wszystko zaplanowac )
    .......... zapomnialam dodac ze czekam jeszcze na wyniki autopsji dzidzi i lozyska (mialam lozysko nisko osadzone 4 minimetry od wewnetrznego uscia szyjki macicy, plamilam od 12 tygodnia ciazy ,a w 18 tyg doszlo do niewielkiego odklejenia i krwotoku ) choc lekarz powiedzial ze raczej nic nie wykaza bo mimo odjscia wod plodowych w 23 tygodniu maly rozwijal sie dobrze i nie doszlo do porodu wiec dwa tyg pozniej zatrzymano serce synka i podano mi leki na odklejenie pecherza plodowego i wydalenie ciazy bo syn nie mial szans na prawidlowy rozwoj jesli wogole przezyl by porod..........
    ...........dodam jeszcze, ze jako przyczyne odejcia wod plodowych podejrzewa sie dlugotrwale krwawienie ( dwa miesiace) ktore uszkodzilo pecherz plodowy w wyniku czego doszlo do rozerwania na duzym odcinku i mimo iz dano mi czas dwa tygodnie na odnowienie sie wod plodowych nic to nie dalo bo to co sie odnawialo od razu wyciekalo............reszte znacie....
    trzymam za nas kciuki kochane.................
  • migotka.s 24.02.11, 12:50
    nie moge zrozumiec dlaczego zatrzymali akcje serca dziecka - mnie poszedł pecherz w 16 tc i choc wiadomo było ze dziecko nie ma szans to lekarz powiedział, ze dopóki jest akcja serca i szansa granicząca z cudem, ze cos sie odnowi - zmieni, to oni nie beda wywoływać porodu ani nic takiego
    mojej koleżance pęcherz płodowy pękł na skutek zarażenia parovirusem B 19 bodajże w 27 tc (ale dziecko nie rozwijało sie od 25 tc)
    trzymali ja bez wód do 31 tc
    podawali sterydy na porost płuc u dziecka, cały czas monitorowali dziecko - i udało sie! fakt, ze urodził sie wczesniak, no ale jest, zyje, rozwija sie ładnie i juz niedługo dogoni rówieśników.....
  • hmmm-mmm 24.02.11, 14:20
    dzieci urodzone miedzy 24 a 26 to ekstremalne wczesniaki, we Francji za wiek pozwalajacy przezyc dziecku poza pecherzem plodowym okresla sie 24 tyg. jest to jednak granica bardzo ekstremalna, a faktyczne szanse okresla sie na 29 tydzien ciazy..........mi wody odeszly w 23 tygodniu, utrzymywano mi ciaze do 25 tygodnia (codziennie bardzo silna dawka antybiotykow aby nie bylo zakazenia) liczac ze pecherz sie wypelni w stopniu pozwalajacym na rozwoj pluc tak sie jednak nie stalo, podawanie sterydow natomiast dozwolone jest od 25 tyg. ciazy, podobnie reanimacja dziecka dopiero po 24 tyg. takie jest prawo a za prawem ida pieniadze,
    i dlatego sa to magiczne granice nie do przeskoczenia......
    ......... jak wczesnie pisalam mialam ciaze bardzo trudna , plamilam od 12 tygodnia, od 18 lezalam w szpitalu gdzie przeszlam krwotok i pekniecie jednej z blon plodowych............walczylam o ta ciaze jak moglam, dwa miesiace w szpitalu bez zadnego ruchu (kupa i siku do basenu, mycie w lozku, nie przekrecalam sie nawet na bok bojac sie ze to naderwie lozysko) nic to nie pomagalo krwawilam ciagle , lozysko sie nie podnosilo, az doszlo do najgorszego..........
    ..........rozmawialam bardzo duzo z lekarzami, ginekologami , neantologiem , pediatra, psychologami, podjelam decyzje o zatrzymaniu ciazy , byla to najgorsza decyzja w moim zyciu, komisja lekarska najwyzszego stopnia (jest to szpital 3 stopnia w Nicei ) odrzucila moja prosbe liczac na cud i to ze pecherz plodowy sie wypelni ...
    ......tak sie jednak nie stalo i po dwoch tygodniach ta sama komisja podjela decyzje o zatrzymaniu ciazy nie rokujac szans na prawidlowy rozwoj dziecka,
    ........... uznali ze urodzic dziecko z powaznymi uposledzeniami nie tylko oddechowymi, ale byc moze i umyslowymi (bo przeciez krwawilam od 12 tyg. i tez od tego czasu ciagle bylam na lekach, antybiotykach, rozkurczowych, na uspokojenie itd.) nie ma najmniejszego sensu , skazujac je na cierpienie, wiazace sie ze wszystkimi czynnosciami reanimacyjnymi , podlaczeniem do aparatury podtrzymujacej zycie itd...
    ......... ja jako matka nie moglam i nie chcialam na to pozwolic...............
    .........boze nawet nie wiecie jak ciezko jest o tym wszystkim myslec, a co dopiero pisac......
    .........malutki nie cierpial, najpierw znieczulono go ogolnie, a pozniej zatrzymano akcje serca, on sobie po prostu zasnal bez swiadomosci ze kiedys mial sie urodzic , to tylko we mnie pozostal ogromny bol i pustka...........
  • migotka.s 24.02.11, 12:46
    wiesz co no ale jednak ten pęcherz pękł i to mogła byc inna infekcja, niz pan doktor obstawia na zasadzie wróżenia z fusów
    pierwsze słysze, zeby wiedzę medyczną o pacjencie opierać na "wiem" lekarza, a nie na badaniach-moze to była infekcja tego, a moze tamtego, a moze masz jakąś bakterie której nie miałas z 1. dzieckiem....

    ja bym na Twoim miejscu zdecydowanie poszła do innego lekarza i poprosiła o badania
  • annika23 24.02.11, 13:23
    Hej, tak też zrobiłam, zapisałam się dziś do pani dr (ponoć super doświadczona i w ogóle, tyle,że średnio miła) ale dopiero termin jest na 30.03 - dla mnie to cała wieczność!!! U mnie jeszcze dochodzi problem, że mieszkam na wsi i tak naprawdę dostęp do jakiejkolwiek pomocy medycznej jest równy zeru (podobnie w najbliższym miasteczku).
    Teraz borykam się z innym problemem - we wtorek wracam do pracy. Zwyczajnie nie mogę już siedzieć w domu (sama nie chciałam więcej zwolnienia), ale boję się zarówno pytań, jak i milczenia. Brrr...jakoś to będzie.
    HmmmHmm bardzo mi przykro, przytulam Cię mocniutko i wierzę,że wszystko się nam poukłada, a to jest tylko kwestią czasu.
    Migotko trzymam kciuki za znalezienie przyczyny!!!

    --
    Aniołek IX 2005r. (5tc)
    Kubuś 16 VI 2006r.
    Aniołek II 2011r. (8tc)
  • migotka.s 24.02.11, 13:48
    bardzo dobrze, ze sie zapisałaś do innego lekarza
    a to że średnio miła... no cóz , wazne zeby była skuteczna wink
    niestety tak długo sie czeka na te terminy - ja mam karte Lux Medu wiec to wygląda trochę inaczej i lekarze w nagłych przypadkach zgadzają sie na wizyte dodatkową - tak jak moja wczorajsza wizyta - jesli lekarka nie dała sie namówić na wcześniejszy termin to niestety trzeba czekac

    ja tez trzymam kciuki za Ciebiesmile
  • annika23 24.02.11, 16:34
    To też tak myślę, może być nawet gburem, byleby zadziałaławink
    Mi w tej klinice polecali jeszcze jakiś innych lekarzy z krótszymi terminami nawet w przyszłym tyg, ale nasłuchałam się o tej babce, że jest bardzo dobrym lekarzem, że od lat pracuje w szpitalu MSWiA i dlatego chciałam do niej. Zobaczymy co mi powie, oby mnie tylko nie zbyła. Jak ja czytam te wszystkie posty, to zwyczajnie załamuję ręce, że tak niewiele się robi dla kobiet, które straciły swoje dzieci - dla służby zdrowia to po prostu zlewka i już i jak się samemu za siebie nie zabierzesz, to nie ma co liczyć na niczyje wsparcie.
    Dobrze, że są takie fora i przynajmniej można czegoś więcej się dowiedzieć.
    Pozdrawiam cieplutko!
    --
    Aniołek IX 2005r. (5tc)
    Kubuś 16 VI 2006r.
    Aniołek II 2011r. (8tc)
  • jagodka81 24.02.11, 22:40
    ja nie mogłam się doczekać więc spróbowaliśmy po 2 pełnych cyklach, ale nie wyszło, więc spróbowalismy po 3 pełnym cyklu i udało się. Nie miałam żadnych problemów, ciąża była wręcz idealna, może poza porodem, ale dziś jestem szczęśliwą mamą 3,5 mies. synkasmile
    --
    http://lb1f.lilypie.com/qoJ0p1.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka