Dodaj do ulubionych

niestety...

30.01.11, 22:46
poroniłam w 16 tygodniu, tydzien wczesniaj byłam na USG - wszystko była dobrze, dziecko sie rozwijało, ze mną tez było wszystko ok.......
jestem załamana
w piątek rano miałam lekkie krwawienia pojechałam do lekarza - nie mogę , bo mojego nie mogłam złapac na komorke a nie miała wizyt tego dnia
lekarka mnie zbadała - wszysto miało byc ok
wróciłam do domu i wody płodowe pociekły mi po nogach
potem krew
maz zawiózł mnie do szpitala
lekarka od razu powiedziała, ze na tym etapie ciazy nic sie juz nie ratuje - nie mam wod płodowych, pękł mi pęcherz
kazali mi lezec, obserwowali, byli bardzo mili i w ogole, ale nie ukrywali, ze to kwesta czasu az ustanie akcja serca
rano w sobotę juz dziecko nie żyło .....
przyspieszono wszystko poprzez wywoływanie porodu - to nie trwało dlugo, narkoza, zabieg i po wszystkim
dzis rano mnie wypuścili, jutro ide po wypis

jestem załamana, biore hydroksyzynę inaczej bym chyba padła
nie wiem co mam zrobić, jak dalej życ
maz tez sie tym wszystkim podłamał - płaczemy oboje
róznica polega na tym, ze ja bym chciała skorzystać ze swoich praw - dostać zaświadczenie, zgłosić dziecko w USC, dostac macierzyński....
mąz mowi, ze po co mi to, ze to rozdrapywanie ran, ze on tego nie chce
nie wiem jak to rozwiązać

powinniśmy chyba zdecydował co z pogrzebem, on nie chce, ja... nie wiem ale przeraza mnie to, chyba tez nie.....

tak bardzo chciałam tego dziecka, wybrałam czas, kiedy chce zajść w ciaze, przygotowałam sie do tego, zaszłam praktycznie od razu, miałam plany marzenia, wybieraliśmy imiona, w lipcu mieliśmy zostać rodzicami ....

teraz czuje totalną czarna dziure, szukam powodu, moze powinnam była zrobic cos inaczej, nie wiem jak to wszystko dalej będzie.....


Edytor zaawansowany
  • mamaali-1 30.01.11, 23:21
    bardzo mi przykro... powoli ułoży się... w sprawie pogrzebu Dzidziusia - zrób co Ci serce podpowie, bo serce Mamusi wie najlepiej...
    ciepło przytulam, siły życzę
  • kahakasurdo 30.01.11, 23:27
    Bardzo to przykre...Teraz to i tak żadne słowa Cię nie pocieszą, więc życzę Wam jedynie siły i dużo miłości, by przetrwać ten trudny czas.
    Trzymaj się.
    --
    Aniołki 14.12.2009 (8 tc), 13.01.2011 (10 tc)
  • ewra77 31.01.11, 07:34
    Faktycznie los Was dotknął okropnie. Bardzo, bardzo współczuję crying
  • eryk2601 31.01.11, 07:37
    Bardzo, bardzo ci wspólczuję.
  • aneta79_1979 31.01.11, 08:08
    Ściskam Was oboje....
    --
    Kinga 13.04.2005 Kuba 17.05.2007 Maleństwo[*4.04.2010]
    http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=11572
  • nikt111 31.01.11, 09:46
    jak ja straciłam Sylwunię to do nas zadzwoniono ze szpitala czy odbieramy płód w celu pochowania czy oddajemy na uczelnię. Tym pytaniem sami zdecydowano w sumie za nas, bo nie miałabym sumienia oddac swojego dziecka w celach naukowych. Choc w sumie my z mężem wiedzieliśmy niemal od razu choc o tym nie rozmawialiśmy że chcielibśmy pochowac naszego Aniołka. Mamy teraz miejsce gdzie odwiedzamy nasze dzieci..
    Rób to co serce Ci podpowie.
    (*) dla Waszego dziecka
    --
    moje dzieci Adaś-Aniołek 20.05.2006 Bartuś-04.06.2007 Natalka-05.05.2009 Sylwia-Aniołek 06.05.2010
  • migotka.s 31.01.11, 09:55
    boje sie, ze bede kiedys żałować, ze czegos nie zrobiłam
    ale na ta chwile jezcze bardziej boje sie własnie dalszego rozdrapywania tego wszystkiego
    na razie wszystko wysłano do badania hist. - co oznacza, ze teraz pewnie i tak nie musze jeszcze decydować

    to wszystko mnie totalnie przerastać, byłam juz w 16 tygodniu i nie sadziłam, ze moze cos sie stac, skoro na usg lekarz mowił, ze dziecko zdrowe, z szyjką i innymni moimi narządami tez wszystko ok...................
  • migotka.s 31.01.11, 09:43
    zaraz musze jechac do szpitala po dokumenty
    czuje sie jak automat

    nie bardzo mam z kim o tym pogadac
    Mama mowi, ze powinnam byc silna ale ja nie chce byc silna, ona chce o tym gadac w kołko, ale co ja mam jje powiedziec.........
    maz załatwił sobie kilka dni wolnego, z nim moge porozmawiac ale on jest tak samo tym wszystkim otumaniony i zdruzgotany jak ja

    ciagle zadaje sobie pytanie co poszło nie tak.........
  • adrianka124 31.01.11, 10:18
    Bardzo współczuję. Ja też straciłam dziecko w 16 tygodniu ciąży, kiedy myslałam, że już nic złego nie może się wydarzyć. To było w grudniu 2009r. Zdecydowaliśmy z mężem pochować dziecko i cieszę się, że podjęliśmy taką decyzję. Przyczyn obumarcia ciąży tak naprawdę nigdy nie poznałam. Padło podejrzenie na cytomegalię, ale nie ma pewności. Obecnie jestem w 26 tc. Wszystko przebiega prawidłowo, choć na początku ciąży miałam krwiaka. Daj sobie spokojnie czas na przeżycie bólu. Jak potrzebujesz to płacz i się buntuj, niczego nie przyspieszaj.
  • bari99 31.01.11, 10:44
    wspolczuje bardzo i rozumiem. Stracilam raz ciaze w 9tc i raz w 18tc. Tez szpital, tez krew, tez brak wod, ale jeszcze 2 tygodnie dziecko bez wod zylo. Co do pogrzebu zastanowcie sie wspolnie jeszcze raz. Ja wiedzialam, ze chce, ze musi byc. Maz nie chcial, ale stwierdzil, ze jesli ja chce to ok. Jednak po paru dniach sam stwierdzil, ze dobrze, ze tak zdecydowalismy, ze inaczej nie moglismy. Dziecko Wasze jest teraz na bad. histop., ale to tam chyba musza wiedziec czy bedziecie odbierac cialo, my przynajmniej odbieralismy juz po sekcji i lekarka ze szpitala zglosila do zakl. patamorfologii to wczesniej. Ja akurat przyczyne poznalam, ale nic to nie pomoglo. Placz ile tego potrzebujesz.
  • migotka.s 31.01.11, 13:20
    byłam w szpitalu, dostałam wszystkie papiery, bez problemu wypisano mi zaświadczenie lekarskie do urlopu macierzyńskiego - na początku sekretarka miała problem, bo nie było określonej płci dziecka - była przy tej rozmowie moja lekarka
    poszła do lekarza, który robił mi zabieg, za chwile oboje poszli do sekretariatu a potem powiedzieli mi, ze wszystko załatwione
    dostałam papier dla pracodawcy, oni wszystko zgłoszą, za tydzień mam jechać do USC i zarejestrować dziecko
    w tym calym zamęcie nie zapytałam sie lekarza jaka płeć wpisał a sekretarka powiedziała, ze nie wie.....
    moja lekarka powiedziała ze jak chce to zebym odstawiła sobie leki na uspokojenie bo teraz mam czas ma przeżycie żałoby i chyba tak zrobię......popłakałyśmy sie obie..... obiecała mi, ze juz niedługo bede miała zdrową ciaze i zdrowie dziecko

    jutro mam zadzwonić do sekretariatu i powiedzieć czy chcemy pogrzeb, to oni przygotują wszystko ze swojej strony

    chciałabym poznać powody tego wszystkiego, na razie wiem ze z wymazu nie wyszedł żaden stan zapalny, żadna bakteria itp
  • migotka.s 31.01.11, 13:24
    nie wiem czy to z powodu tabletki, czy czegos innego, ale czuje takie otępienie
    co jakis czas chce mi sie wyc, ale czuje ze nie mam juz siły
    czuje sie jakbym rok nie spała i jestem tak strasznie zmeczona.....
  • dzieciusie3 31.01.11, 19:53
    Jest mi przykro.Ja swoją ciąże straciłam w 11 tyg.Ze szpitala dostałam dokument o ur.martwego dziecka,zgłosiłam to w USC i mamy w niebie naszego Aniołka-Martynkę.Zrób jak Ci serce podpowiada.Życzę Ci dużo siły żeby to wszystko przetrwać...Przytulam
  • mentafolia 31.01.11, 21:46
    Migotko

    bardzo,bardzo Ci współczuję Twojej tragedii.
    Jeśli chodzi o pogrzeb dzieciątka,sami musicie podjąć decyzję,lecz jeśli mogę doradzić to oczywiście zorganizujcie pochówek.Dzięki niemu będzie Wam łatwiej ukoić ból.Wielu kobietom pogrzeb i świadomość że ich dziecko spoczywa sobie w jakimś konkretnym miejscu bardzo pomogła przejść przez czas żałoby.

    Otępienie o którym piszesz to rzeczywiście skutek uboczny leku który przyjmujesz.
    Hydroksyzyna bardzo często powoduje bóle głowy,senność i otępienie,to lek starej generacji.
    Myślę że byłoby lepiej ją odstawić,bo ona tak naprawdę nie pomoże przeżyć żałoby,a wręcz przeciwnie - po jej odstawieniu koszmary i bezsenność wrócą.

    Trzymaj się kochana,tutaj zawsze znajdziesz słowa otuchy,bo wszystkie doskonale wiemy co czujesz.
  • migotka.s 31.01.11, 23:36
    rozmawiałam z mężem o zarejestrowaniu dziecka w usc i... on nie chce
    mowi, ze nie potrafi nadać mu imienia (nie zdążyliśmy wybrać... )
    i ze nie chce tego - woli, zeby dziecko było bezimienne, ze tak mu bedzie łatwiej....
    staram sie go zrozumieć, ale tez nie wiem co mam robic, sama boje sie tej rejestracji, ale zgodziłam sie juz na macierzyński i nie mamy wyjścia - mówi, ze czuje sie postawiony przed faktem dokonanym

    nie wiem co mam robic, nie radze sobie z tym wszystkim


    i kolejna sprawa - nie odzywam sie do znajomych od pieątku, zaczynają sie dobijać, są smsy telefony maile - poza jedną przyjaciółką i rodziną nic nikomu nie mówiliśmy
    nie chce nikogo informować, z nikim rozmawiać, słuchac ludzkiego gadania (choc pewnie jest w dobrych intencjach) nie wiem jak przeciągać to ukrywanie się........
  • ewikowa 01.02.11, 00:05
    pomimo tego, ze bardzo rzadko sie odzywam, to wpadam zobaczyc co sie dzieje. Ja poronilam w 20tyg (niewydolnosc szyjki) i w 10tyg i mam 4-letnie coreczke (lezenie plackiem w szpitalu 16 tygodni).
    Mysmy tez sie zaszyli z mezem po poronieniu (tym w 20tyg), ktore do 20tyg - ciaza ktora byla ksiazkowa i sie rewelacyjnie rozwijala i ja sie czulam swietnie do 20tyg - i tez nie chcialam rozmawiac ze wszystkimi. jak chcesz to wyslij jednego do kogos kto moze przekazac info, albo ignoruj do tego momentu az bedziesz w stanie z tym sobie dac rade. Czeka cie teraz dluga droga. Nie martw sie, wszystkie reakcje twoje beda calkowicie w normie. Bedziesz czula sie wsciekla na caly swiat? norma. Bedziesz czula az momentami agresje wobec kobiet w ciazy? tez w normie. wscieklosc do kobiety z malym dzieckiem i w ciazy? Tez norma. Ale pozwol sobie dojsc do siebie w takim czasie jaki TOBIE bedzie potrzebny. Mi tez tlumaczyly kolezanki, ze powinnam wrocic do pracy jak najszybciej...ale mi bylo potrzeba troche czasu wlasnie takiego zaszycia i odciecia sie od calego swiata.
    Przytulam mocno
  • migotka.s 01.02.11, 00:30
    dziekuje Ci za te słowa....
    ja czuje sie bardzo dziwnie - wczoraj nie mogłam sie uspokoić
    dzis czuje otępienie, jakby zawieszenie
    wszędzie wiedzę dzieci, kobiety w ciazy, to mnie meczy
    zastanawiam sie ile jeszcze razy zmieni sie moj nastrój, a moze juz nie mam siły płakac?
    czas idzie tak wolno
  • meg-ela 01.02.11, 11:04
    migotko,
    współczuję bardzo i rozumiem Twój ból - poroniłam 7.01. br. w 12 tygodniu. Nadal walczę, nadal płaczę, nadal zadaję pytanie dlaczego... I pewnie długa jeszcze przede mną droga. Na początku nie byłam w stanie rozmawiać - mój Mąż poinformował rodziców, znajomych. Rozumiem, że nie chcesz kontaktu i słów pocieszenia, nawet tych w najlepszej wierze. Wiesz, ja tydzień po poronieniu musiałam pojawić się na weselu (bardzo bliska rodzina - siostra Męża) i panicznie bałam się dobrotliwych pocieszeń, wujków proszących do tańca, unikałam kontaktu wzrokowego... Planowałam wyjście po angielsku po kolacji, ale już połowie wyszłam zapłakana jak bóbr, łzy lały się na talerz, przeryczałam ze dwie godziny, a nikt nawet słowem nie wspomniał o Dziecku. Masz prawo do łez, smutku, bólu - moja ukochana lekarka powiedziała mi 'A co z pani byłaby za matka, gdyby pani nie rozpaczała!'
    Dodam jeszcze, że w tym smutku i rozpaczy rejestracja i pochówek dziecka przyniosły nam ulgę. Sam pochówek nie był łatwy, to trudne, pełne smutku doświadczenie, takie namacalne pożegnanie z naszym Dzieckiem, które ma imię i swoje miejsce tu na ziemi. I ta myśl pomaga.
    Polecam też książkę, którą podsunęła mi moja lekarka "O dziecku, które odwróciło się na pięcie". To praca pani psycholog, która zajmuje się kobietami po poronieniach i wyjaśnia krok po kroku na przykładach, co się dzieje w psychice kobiety tracącej dziecko.
    Mam też świetne nagranie, któe chętnie Ci udostępnię pt. "Pogrzeb, który pozwala żyć" - rozmowa z p. psycholog, która zajmuje się kobietami po poronieniach w jednym z warszawskich szpitali (chyba św. Rodziny). Wspominam o tym, gdyż mi książka i nagranie bardzo pomogają przejść przez ten ból, widzę, że moje łzy w niespodziewnym momencie są normalne, że poszczególne fazy żałoby można przeżywać świadomie, że ten czas smutku to czas dla mojego Dziecka, tego konkretnego, które mi umarło i że nie można przed tym smutkiem uciec...
    Ściskam serdecznie i wierzę, że nam też kiedyś zaświeci słonko.
    Magda
  • migotka.s 01.02.11, 11:45
    szukam tej książki, ale jest niedostępna, spróbuje jeszcze na allegro.
    Jesli mogłabyś przesłać mi nagranie na gazetowego to byłabym Ci strasznie wdzięczna

    U mnie trwa jakas "cisza przed burzą"
    nie płacze
    mysle, w kółko rozpamiętuję, czuje żal i niewypowiedziany smutek, ból
    rozmawiam z mężem ale nie płacze juz od wczoraj
    fakt-z nikim sie nie spotykam....

    w nocy śni mi sie ciąż, brzuch wiosna - w lipcu miałam rodzic przecież

    leki juz odstawiłam, wiec nie wiem skąd to poczucie ze nie mam juz uczuc.

    ciagle nie zdecydowalismy co z pogrzebem....
  • meg-ela 01.02.11, 11:53
    Książkę kupiłam na allegro jakieś 2 tygodnie temu. Napisałam już na priv z prośbą o kontakt mejlowy w sprawie nagrania (nie potrafię tu znaleźć Twojego mejla i wysłąć Ci załączników). Ta cisza przed burzą to chyba normalne - łzy przyniosą Ci oczyszczenie. Wiesz, ja nigdy nie przypuszczałam, że mogę wyprodukować tyle łez...
  • kinga_owca 01.02.11, 11:54
    przykro mi
    twój mąz przeżywa własnie tę żałobę, negację - to widać po fakcie, że nie chce nadać imienia dziecku
    to taki paradoks po poronieniu, szczególnie odczuwany przez mężczyzn - nie mogą zrozumiec czy to dziecko jest czy go nie ma, czy mają je pokochać czy o nim zapomnieć
    zrób to, co ci podpowiada serce, ale nic, co zrobicie i niezaleznie od tego, co zrobicie,nie zaneguje faktu istnenia Waszego dziecka, ono zawsze już będzie
    ściskam Cię
    --
    wierzę, że skoro coś się stało, to jest w tym jakiś cel...
    AniołekI , AniołekII , Tomek-mój ssak , AniołekIII
  • minka.b 01.02.11, 14:52
    Przytulam mocno, z perspektywy czasu wiem że pogrzeb mi bardzo pomógł. My wybraliśmy imię dla synka dzień przed jego śmiercią.
    Jeśli chcesz iść na macierzyński musisz mieć akt urodzenia w USC nie było strasznie, panie bardzo wyrozumiałe.
    Pogrzeb był trudny ale potem było już lepiej

    trzymaj się ciepło i płacz jesli potrzebujesz
    --
    http://lb3m.lilypie.com/E3Ntp1.png
    Remigiusz nasz Aniołek 24tc i W
  • emisiakk 01.02.11, 21:20
    Bardzo mi przykro z powodu Twojej Straty... i strasznie żałuje, że nie jestem wstanie napisać Tobie nic co może ukoić ból...
    Co do rozterek Twojego męża... Wydaje mi się że dla mężczyzn pierwsze tyg. ciąży to czas jeszcze abstrakcyjny... oczywiście cieszą się i wyczekują, ale tak naprawdę to, że zostali rodzicami dociera do nich dopiero wtedy, kiedy mają dziecko na rękach... my kobiety tą świadomość posiadamy znacznie wcześniej... Być może dlatego Twojemu mężowi tak trudno zdecydować się na pochówek. Mój mąż miał podobnie. Nie należy tego negować i zarzucać, że są okrutni, nieczuli, tylko po prostu potrzebują trochę więcej czasu niż my na oswojenie się z tą sytuacją.
    My zdecydowaliśmy się pochować Nasze Maleństwo. Dziś wiem, że zrobiliśmy dobrze. Może to dziwnie zabrzmi ale mam teraz namacalny dowód na to, że byłam Mamą... choć przez chwilę ... I właśnie tego potrzebowałam... Poczucie, że wtedy kiedy jest mi źle, mogę jechać na grób i zapalić świeczkę jest dla mnie zbawienne.

    Migotka trzymam za Ciebie mocno kciuki, życzę ci wiele wytrwałości bo przed Tobą bardzo trudny okres..., ale go przetrwasz tak jak ja i wiele innych dziewczyn...
    Po burzy zawsze wychodzi słońce...
  • basiulka999 01.02.11, 20:09
    ja też miałam termin na llipiec. dajcie sobie czas.
    --
    <Dominik 16.05.2005, Mateuszek 18.10.2007, Aniołek 22.12.2010>
  • migotka.s 01.02.11, 23:18
    rozmawiałam z koleżanką, ktora poroniła na przełomie 4 i 5 miesiąca
    powiedziała, ze jej dopiero pomogło zajście w drugą ciążę....
    powiedziała tez, ze nie robiła pogrzebu i mnie tez nie radzi.... ja juz nie wiem co mam robic, strasznie sie tego boje wszystkiego

    jutro musze jechać po jakieś dokumenty do szpitala, panie w sekretariacie obiecały umówić dla mnie wizytę ze szpitalnym psychologiem
    może to cos pomoże

    koleżanka powiedziała mi tez, ze moj mąz i tak super sie zachowuje, ze rozmawia, organizuje sprawy, przezywa, okazuje emocje
    jej mąz podobno po 3 dniach zaczął sie zachowywać jakby nic sie nie stało i wręcz nie chciał o tym rozmawiać, był bardzo zły, że ona do tego wraca.....
  • emisiakk 02.02.11, 08:06
    Wizyta u psychologa to dobry pomysł, być może pomoże trzeźwo spojrzeć na to, co się stało. Jeżeli nie chcesz organizować pogrzebu, to tego nie rób, nie rób nic przeciwko sobie. Ty sama wiesz, co w tej sytuacji jest dla ciebie najlepsze. Bez względu na to jakiekolwiek rozwiązanie wybierzesz - będzie dobrze. Nikt nie ma prawa negować twojej decyzji, to twoje życie i twoje wybory.
    Trzymam Kciuki
  • basiulka999 02.02.11, 08:31
    to że mężowie o tym nie rozmawiają i do tematu nie wracają to nei znaczy że nie przeżywają. mój zachowywal sie tak samo. a co do pogrzebu to nie wiem co ci doradzić. ja nie wiem czy bym robiła. wy musicie podjać decyzję.
    --
    <Dominik 16.05.2005, Mateuszek 18.10.2007, Aniołek 22.12.2010>
  • migotka.s 02.02.11, 21:11
    byłam dzis w USC
    dokonałam rejestracji - to było dla nas bardzo trudne
    na pogrzeb nie zdecydujemy się, to dla nas zbyt trudne

    chciałbym zeby był juz kwiecień, tymczasem dni wloką sie strasznie powoli
  • migotka.s 02.02.11, 23:17
    dziewczyny czy poronienie jest możliwe w takim przypadku: tydzien wczesniej zaczełam brac duphaston ale jednego dnia zapomniałam - to było jakies 3-4 dni przed poronieniem
    potem brałam i pękł ten pęcherz.... moze to od tego?
    to był 16 tydzien wiec mozliwe ze to miało wpływ, wczesniej brałam luteine ale to na poczatku
  • emisiakk 03.02.11, 08:44
    O to powinnaś zapytać się lekarza, ale wydaje mi się, że nie miało to najmniejszego znaczenia. Nie obwiniaj się (bo wydaje mi się, że to właśnie robisz). Nie miałaś na to wpływu... To nie Twoja wina.. To życie jest dla Nas paskudnesad
  • migotka.s 03.02.11, 08:53
    do lekarza ide 17.02 ( miałam wtedy dostac skierowanie na usg połówkowe... no cóz... juz nie dostane) wtedy pewnie zasypie ja po raz kolejny tysiącem pytan i bede prosic o mase skierowań na badania

    ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego dwoje zdrowych ludzi spotyka cos takiego....
  • emisiakk 03.02.11, 09:17
    ... bo tego nie da się zrozumieć. Niewiadomo, dlaczego, życie kładzie nam kłody pod nogi...
    Badania zawsze warto zrobić, w moim przypadku wykazały przyczynę.
  • ol2 03.02.11, 09:30
    co wykazały badania u Ciebie i przede wszystkim jakie badania robiłaś?

    dziękuję
  • migotka.s 03.02.11, 09:33
    mogę spytać jakie badania robiłaś i co wyszło???

  • emisiakk 03.02.11, 10:16
    Po pierwszym poronieniu (poroniłam dosyć wcześnie, bo w 6tyg.), po konsultacji z lekarzami nie robiłam żadnych badań. Uwierzyłam, że to po prostu cholerny pech. W kolejną ciąże zaszłam po ok. 3 miesiącach. Do 8 tygodnia było wszystko w porządku serduszko biło, jednak, gdy poszłam na USG genetyczne w 12 tyg. stwierdzono, że od ok. 3 tyg. serduszko przestało bić. Tym razem nie dałam za wygraną i zaczęłam robić szereg badań:
    TSH - ok
    toksoplazmoza - ok
    cytomegalia - ok
    przeciwciała antykardiolipidowe - ok (badanie na zakrzepice)
    antykoagulant tocznia - ok (badanie na zakrzepice)
    mamy z mężem konflikt serologiczny - wykluczono, aby to miało jakikolwiek wpływ
    histeroskopia (badanie macicy) - prawidłowej budowy, bez zrostów po łyżeczkowaniu
    Mieliśmy robione badania genetyczne:
    - kariotypy prawidłowe
    jednak badania pod kontem trombofilii wykazały u mnie "homozygotyczną mutację genu MTHFR". Oznacza to, że w mój organizm nie metabolizuje homocysteiny, (która działa embriotoksycznie). Jej poziom jest za wysoki, co powoduje, że nie przyswajam kwasu foliowego. Niedobory kwasu foliowego dobrze wiemy, czym grożą dla płodu. Tak jak mój lekarz stwierdził, że organizm (to zabrzmi okropnie) odrzucił płód ze względu na wady u dziecka. Pomimo przyjmowania maksymalnych dawek kwasu foliowego nadal jestem w grupie podwyższonego ryzyka urodzenia dziecka z wadami cezy nerwowej oraz zespołem Downa. Przy kolejnej ciąży mam przyjmować dodatkowo Clexane i acard.
    Ale się nie poddaje, mam nadzieje, że niedługo zdecyduje się na dziecko, choć teraz jest mi ciężko i strasznie się bije
    Wiem Migotka, że nasze przypadki są zupełnie inne, ale napewno są jakieś badania, które pozwolą na wyjaśnienie tego co się tak właściwie stało.
  • migotka.s 03.02.11, 10:34
    Dziękuję Ci za odpowiedz.
    moja lekarka powiedziała ze powtorzymy wszystkie badania typu toxo, cytom. chlam. etc + stan macicy po łyżeczkowaniu i jak wszystko bedzie dobrze to mi pozwoli w 3 cyklu na starania

    u mnie poronienie nastapiło po pęknięciu pęcherza, dziecko żyło i rozwijało się, nie miałam wod a miałam akcje serca dziecka-ustała rano następnego dnia....

    zastanawiam się wiec, czy ja lub jakis inny czynnik zależy ode mnie/lekarza mógł doprowadzić do pęknięcia tego pęcherza, to byl juz prawie 16 tydzień, lekarze w szpitalu w kółko powtarzali ze "to się zdarza przy zdrowej ciazy i nic nie mogłam zrobić"
    ale przecież pęcherz nie pęka tak po prostu
  • emisiakk 03.02.11, 11:11
    Migotka szukasz winnych, wiem miałam to samo, ale uwierz mi to nie pomaga... Nic nie mogłaś zrobić!!!!, lekarz wydaje mi się też nie mógł ci zaszkodzić. Musisz zrobić badania i poczekać może one coś wyjaśnią. Ale musisz być również przygotowana na to, że badania nic nie wykażą...
    Trzymam za Ciebe mocno kciuki
  • migotka.s 03.02.11, 14:02
    tak, wiem, ze to nic nie pomoże...
    boje sie zeby to sie nie powtórzyło przy kolejnej ciazy, rozważam różne opcje, moze da duzo komputera, może cos....
    nigdy na nic nie byłam chora, żadnej grypy, żadnych chorób wirusowych, bakteryjnych, teraz przyjmuje pierwszy raz w życiu antybiotyk. Tarczyca, hormony, budowa moich narządów, stan zdrowia męża - wszystko bez zarzutów....
    dlatego tak trudno mi to zrozumieć !
  • emisiakk 03.02.11, 21:26
    Obawy zawsze będą... ale teraz odpoczywaj i staraj się nie zadręczać...
    Limit nieszczęść wyczerpałaś i teraz musi być tylko lepiej!!!!!.
  • migotka.s 03.02.11, 23:01
    chyba znalazłam sposób na moje demony - odwiedzają mnie przyjaciółki rozmawiamy, te rozmowy działają kojąco, dają nadzieję - sama nie wiem dlaczego tak jest
    jestem porażona ilością osob, ktore chcą mi pomoc i na dodatek ta pomoc mnie nie rani.....
    mąz bardzo sie o mnie martwi - zmusza do jedzenia (bo kompletnie nie mam apetytu) pilnuje żebym sie nie zaziębiła zgodnie z zaleceniem lekarki

  • szarsz 04.02.11, 12:09
    Bardzo bardzo mi przykro sad Ja straciłam dziecko w 22 tygodniu. Było podobnie jak u CIebie. Zaczęło się od sączenia wód, którego nie rozpoznałam, poszłam do lekarza - bo myślałam, że to jakaś taka obfitsza wydzielina, ten na sygnale wysłał mnie do szpitala. Tam stwierdzono rozwarcie na 1.5 cm, pęcherz wpuklony do pochwy. Mój synek żył. Jego serce przestało bić następnego dnia, chwilę później samoczynnie zaczął się poród, pękł pęcherz, odeszły wody.

    Migotko, obwinianie siebie to też normalny etap żałoby. Ale przecież dbałaś o siebie, żyłaś normalnie, jak setki, tysiące kobiet w ciąży, które szczęśliwie rodzą swoje dzieci.

    Takie nagłe odejście wód to często wynik zakażenia wewnątrzmacicznego. Cały organizm nastawia się wówczas na ratowanie matki. Zakażenie często przebiega bezobjawowo i jest na tyle nagłe, że nic nie można zrobić. U mnie w badaniach po wyszła chlamydia. Ciężko było ją wybić (przeszłam dwie ostre kuracje antybiotykowe, miałam nawrót po 6 tygodniach), ale kiedy w końcu się udało, zaszłam w bezproblemową ciążę, z której mam córkę.


    Na pewno nie jest to wina duphastonu. Nie po 16tc, kiedy już wykształca się łożysko i kiedy ten lek zaczyna się odstawiać.

    Ściskam bardzo mocno.
  • szarsz 04.02.11, 12:16
    www.kanalen.org/prom/stories.php?list=story&w=17
  • migotka.s 04.02.11, 12:33
    a czy odkrycie takiego zakażenia mogło powstrzymam poronienie? ja byłam u lekarza dosłownie tydzień wcześniej, miałam niewielka nadżerkę - ginka mi to zaleczyła ale np nie zrobiła wymazu z pochwy a moze powinna ???????????

  • dagmaralodz77 04.02.11, 12:16
    migotka... rozumiem cie doskonale... ja stracilam blizniaki w polowie ciazy... najpierw jedno bliznie stracilo wody... kilka dni pozniej pepowina utraconego blizniaka wkrecila mi sie w szyjke macicy i bylo po drugim..... nie rejestrowałam, nie chowałam... oddałam do badań... I bliznie niedorozwój łożyska, II bliżnie przerost łożyska... powiedzieli : czasem się to zdarza... po kilku miesiacach trace kolejna ciaze... problem z sercem... jednego dnia jest łożysko,,, kolejnego dnia zanika... lekarze mówia: cos tu sie dzieje z łożyskami... po padaniach ktore nie daja jednoznacznej odpowiedzi mam zdiagnozowany zespól antyfosfolipidowy...
    ja czesto wracam myslami do utraconych ciąż, nie dzieci... czasem mam żal do świata że zycie tak paskudnie ze mna postąpiło i pozbawiło mnie tych ciąż... rozmowy z odpowiednimi ludzmi sa potrzebne... rozmawiaj, wspominaj jesli tylko dla ciebie tak jest lepiej...
    jesli chodzi o jedzenie... u mnie tez tak było... jadłowstręt totalny.... 161 cm wzrostu po porodzie blizniakow w 20 tygodniu ważyłam 42 kg... w jedzenie wdrażałam się powoli... dobrze ze mąż sie o Ciebie matwi.... ty czasem tez pomartw sie o niego... razem straciliscie ta ciaze... pozdrawiam cie serdecznie.... dagmara
  • migotka.s 04.02.11, 12:41
    to straszne przez co musiałaś przejść... bardzo CI współczuje sad

    ja sie zastanawiam czy powinnam przed kolejna ciaza zrobic absolutnie wszystkie nawet najbardziej nietypowe badania.....
  • dagmaralodz77 04.02.11, 12:43
    poczekaj na histopatologie... czasem cos wyjasnia...
  • migotka.s 04.02.11, 12:48
    boje sie tego wyniku - jesli sie okaże, ze dziecko było zdrowe to pewnie bede walczyć z poczuciem, ze cos zaniedbałam
    jesli sie okaże chore, wówczas panicznie bee sie bać kolejnej ciąży.....
  • dagmaralodz77 04.02.11, 12:59
    strachu w kolejnej ciąży nie pominiesz... jestem przekonana ze zrobilas wszystko co mogłaś...
  • migotka.s 04.02.11, 13:03
    mysle ze zbyt luzacko podeszłam do samej ciąży - zawsze byłam zdrowa, w ciaze zaszłam od 1. strzału nigdy nie miałam żadnych problemów ginekologicznych - wierzyłam wiec, ze skoro tak, to nie ma innej opcji jak zajść i urodzić... tym bardziej, ze moja mam tak miała
    dbałam o siebie, przygotowałam sie do ciazy (odstawiłam papierosy, brałam kwas foliowy zdrowo sie odżywiałam)
    nie wzięłam pod uwagę, ze los da mi po nosie sad
  • mama_pszczoly 05.02.11, 15:23
    sciskam was bardzo mocno...

    przeszukalam neta i znalazlam

    Tekst linka
  • asiulek99 05.02.11, 22:27
    Bardzo współczuję straty. Przeżyłam podobną.
    Pozwolę sobie podzielić się z Tobą moimi doświadczeniami.

    Wiem, jak Ci ciężko. Każdej z nas było (lub jest) ciężko. Każdą z nas targają skrajne emocje. Długo nie mogłam pogodzić się ze stratą dziecka, wylałam morze łez, ale któregoś dnia wstałam z łóżka i zrozumiałam, że nie jestem sama. Że jest mąż, rodzice, rodzeństwo wszyscy Ci kochający ludzie, którzy cierpią, bo martwią się już nie o mojego małego Aniołka, ale o mnie. O to, że zamykam się w swoim cierpieniu, o to, że kolejny dzień nic nie jem tylko płaczę, o to, że leżę w łóżku i depresyjnie gapię się w sufit.
    Wstałam, ogarnęłam się i wyszłam do ludzi. Zajęłam myśli pracą, codziennymi obowiązkami, odwiedziłam lekarza. Zdecydowałam, że chcę mieć dzieci, że chcę próbować dalej, że zrobię wszystkie wyniki, że zadbam o siebie i moje zdrowie. Wróciłam powoli do świata żywych. Przestałam gdybać.
    Kilka miesięcy później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Był strach, żeby się nie powtórzyło. Była trudna ciąża, masa leków, kilka razy szpital, w końcu przedwczesny poród. Ale udało się. I kolejny raz również.
    Tobie także się uda, jak milionom innych kobiet. Nie my pierwsze straciłyśmy dziecko i nie ostatnie. Życie toczy się dalej, dzień ucieka za dniem, miesiąc za miesiącem. Teraz najważniejszy czas jest dla Ciebie. Musisz wziąć się w garść, fizycznie dojść do siebie, a wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

  • migotka.s 06.02.11, 22:40
    u mnie co jakis czas włącza sie myślenie o zaniedbaniu z mojej strony, nie moge tego zwalczyć
    moze jakby sie zaszczepiła na grype, moze jakbym wcześniej zjawił sie w szpitlau, moze miałam jakies zakażenie, ktorego nie czułam a powinnam.... przecież dalej nie wiem co sie stało ! dzis mam taki właśnie "myśleniowy" dzień
    byłam u mamy potem u teściowej - obie mi mowią, ze mam zapomnieć isc do przodu nie oglądać sie, nie myśleć
    łatwo powiedzieć...........
  • basiulka999 18.02.11, 11:49
    migotka ja miałam to samo. przeanalizowałam swoją ciążę od momentu poczęcia aż to jej stracenia. miałam żal do siebie czy przez to że wnosiłam z mężem kanapę zrobił mi się krwiak w czasie zagnieżdżania zarodka, czy to że byłam chora albo to czy myłam samochód albo myłam mopem podłogi. miałam żal do siebie o to ze byłam bardzo chora i skończyłam na antybiotyku i po tym antybiotyku miałam infekcję krocza. powiem ci że lista się nie kończy. ale mimo że nie minęło wiele czasu już nie winię się za to co się stało. wierzę że nie miałam na to wpływu. a nawet jeżeli to przez chorobę czy coś innego to przecież czy ja chciałm być chora? czy chciałam stracić dziecko. wiadomo- nie. dlatego nie wiń siebie za nic. tutaj jedna dziewczyna napisała mi że przecież nie jesteśmy maszynami do rodzenia dzieci. i uwierzyłam jej bo miała rację
    --
    <Dominik 16.05.2005, Mateuszek 18.10.2007, Aniołek 22.12.2010>
  • migotka.s 18.02.11, 14:42
    u mnie to poczucie winy powoli zaczyna wypuszczac mnie ze swoich szpon - czasem jeszcze mam takie mysli ale coraz rzadziej
    tez przeanalizowałam cała swoja ciaze i znalazlam kilka - kilkanasacie rzeczy ktore zrobiłam a ktorych moze robic nie powinnam (np byłam raz na basenie)
    no ale potem stwierdziłam, ze przeciez nie zamknę sie na 9 miesiecy w sterylnym inkubatorze i tam nie przesiedze do porodu, ze żyje w swiecie bakterii, brudu, zagrożeń, chemii stresu etc i ze wyeliminuje jedno to pojawi sie drugie, po prostu nie da się uniknąc zagrożeń.....
  • migotka.s 07.02.11, 11:02
    w mojej karcie wypisowej ze szpitala mam wpisane: biochemia CRP ilościowo 112.2 mg/l
    wymaz był pobierany juz jak trwało poronienie
    myślę, ze pecherz pękł bo miałam jakis stan zapalny, o cyzm nie wiedziałam a lekarka tego nie zbadała.....
  • dagmaralodz77 07.02.11, 11:35
    CRP 112,2 bylo mega wysokie i z pewnoscia moglo swiadczyc o zakazeniu wewnatrzmacicznym... migotka.s... musisz odpuscic.... nie masz na to wplywu... stalo sie i niestety nikt nie wroci ci tej ciaży... wiem ze kazdy przezywa to inaczej... ale czym szybsze "ogarniecie sie" tym szybciej bedziesz w kolejnej ciazy...
  • szarsz 07.02.11, 12:00
    Jeśli to było zakażenie, to z pewnością przebiegało bezobjawowo - inaczej byś o nim wiedziała. Ale obwinianie siebie nie ma sensu, choć to normalny etap żałoby i chyba po prostu trzeba przez niego przejść.
    Rozumiem, że będziesz chciała mieć dziecko, być jeszcze w ciąży. Na pewno nie będzie Ci łatwo, tak jak i nam wszystkim nie było. Ja odetchnęłam dopiero po porodzie, jak usłyszałam moją córeczkę, jak przytulili ją do mnie. To nawet nie było szczęście z narodzin, tylko po prostu przepotworna ulga, że już po wszystkim, że jest zdrowa i żywa po właściwej stronie brzucha. A te moje nieszczęśliwe tygodnie, 21, 22, 23... to nawet nie wiem, jak przeżyłam, codzienne koszmary, codzienny stres, co godzinę biegałam do toalety. Przez całą ciążę co chwilę niemal sprawdzałam pH wydzieliny, bo co chwilę wydawało mi się, że to wody znowu się sączą. Ale przeżyłam, dałam radę i gdy teraz przytulam moje dziecko wiem, że było warto.

    I co kilka tygodni sprawdzałam tę nieszczęsną chlamydię. Po trzecim, czwartym ujemnym to było pewnie bardziej potrzebne mi na głowę niż wskazane ze względów medycznych, ale i tak to robiłam.

    A u Ciebie tak wysokie crp w powiązaniu z nagłym pęknięciem pęcherza jest na pewno mocnym tropem. Lekarz pewnie zleci wymaz z kanału, mykoplazmy, ureaplazmy, chlamydię...
  • migotka.s 07.02.11, 13:57
    wiem, ze powinnam odpuścić, ale cholera nie moge przestać, to wszystko wraca.... minęło 10 dni, to chyba jednak ciągle za mało. dzis w nocy płakałam cała noc, dzis znowu jestem w dołku.

    mysle, ze to crp to własnie dobry trop, ale czemu tego nie zauważyłam wcześniej, mialam stan podgorączkowy, 37,5 + nadżerkę, lekarka mogła to zbadać i wyleczyć, przecież przy stanie zapalnym wcale nie trzeba tracić ciązy......
  • migotka.s 09.02.11, 13:15
    widziałam sie wczoraj z koleżanka, ktora jest teraz w 12 tc
    miedzy nami było 5 tygodni, ja miałam rodzic pod koniec lipca ona pod koniec sierpnia
    jest taka szczęśliwa dobrze sie czuje, a ja nie mogę opanować zazdrości
    poza tym ona sie właśnie umówiła na usg i idzie sobie pooglądać jak sie jej maleństwo rusza
    ja tez to widziałam, tydzień przed poronieniem
    na samo wspomnienie tego widoku mam łzy w oczach
    minęło 11 dni a ja sie czuje jakbym od wieków trwała w tej beznadziei sad((((((
  • abi35 09.02.11, 16:07
    Wiem, że moje słowa nic Ci nie pomogą, że żal i poczucie straty nadal będzie w sercu. Nikt Ci nie każe wyzbywać się tych uczuć. Myślę, że powinnaś dać sobie trochę czasu na żałobę i płacz, ale nie pozwól, by to zdominowało całe Twoje życie. Masz męża, rodzinę- dla nich warto żyć i iść do przodu. Nie udało się tym razem, trzeba mieć nadzieję, że uda się kolejnymsmile Trzeba zacząć myśleć pozytywnie i nie wpadać w paranoję. Wierzę, że wkrótce Ci się uda. Każda z nas tutaj straciła maleństwo i wiemy, co czujesz. Trzymam kciuki, by wiara, nadzieja i radość życia do Ciebie wróciła smile Buziaki, Mała kiss
    PS. Ja też widziałam bicie serduszka mojego maleństwa i też mam przyjaciółkę, która jest w ciąży (dzieliły nas 3 tygodnie). Cieszę się, że jej maleństwo jest zdrowe, a ona dobrze się czuje. Nam też się uda, zobaczysz! smile Pozdrawiam gorącosmile
  • migotka.s 09.02.11, 16:43
    staram sie jak moge zapanować nad tym wszystkim co czuje, ale jak mnie dopada jakaś mysl i mam galop....
    ja tez sie ciesze, ze moja koleżanka czuje sie dobrze i mocno jej kibicuje - absolutnie nie zycze zle nikomu, to nie tak... po porstu gdy na nia patrze to wraca do mnie wszystko to, czego juz nie mam i to mnie boli sad((
  • abi35 10.02.11, 07:46
    Doskonale Cię rozumiem.... Przytulam ciepłosmile
  • migotka.s 10.02.11, 10:41
    ja juz siebie przestaje rozumieć - wiem ze to nie wroci, ale katuje sie myślami "co by było gdyby"
    jakby moje myślenie miało przywrócić mi to, co straciłam....
  • basiulka999 18.02.11, 11:55
    ja miałam termin na 27 lipca a moja doba koleżanka ma termin na koniec sierpnia. jak zadzwoniła do mnie tydzień temu jak była po wizycie u gin i opawiada jak super i wszystko ok to miałam kluchę w gardle jak z nią rozmawiałam. ale nie dałam po sobie poznać. powiem ci że jak skończyłam rozmawiać z nia to tak jak nie płakałam od miesiaca tak znowu wylałam morzze łez. z tej zazdrości że ona moze się cieszyć a ja nie.
    --
    <Dominik 16.05.2005, Mateuszek 18.10.2007, Aniołek 22.12.2010>
  • migotka.s 18.02.11, 14:39
    ja mam dwie koleżanki z terminem na lipiec - w zasadzie to sie do nich nie odzywam teraz, nie moge... jedna wie co sie stalo, bo do mnie zadzwoniła, porozmawiałyśmy itp ale i tak teraz sie z ni,a nie kontaktuje; u mnie w pracy jest dziewczyna, ktora ledwo przyszła do pracy a juz sie okazało ze w ciazy i ze wpadła - szef jest na nia wściekły, tym bardziej ze nie chciał jej przedłużać po umowie próbnej, ale nie ma wyjścia... ona ma termin chyba dwa tygodnie po moim - nie mam pojęcia jak wrocić do pracy i patrzeć na nią - koleżanki mi donoszą, ze ona czuje sie świetnie, nawet nie wymiotowała, wszystko olewa (i sama jest olewana, o dziwo jej nikt nie funduje takich akcji jak ja miałam - moze sie boją??) zajmuje sie soba i swoiją ciazą, ktora nie daje jej sie we znaki.....
    czuje ze nie dam rady tam wrocić ...
  • kobietka_29 10.02.11, 16:17
    Migotko, tak mi przykro. my tu Cie doskonale rozumiemy. Stracic dziecko, to cos strasznego. Ja tez mialam termin na lipiec, ale na 2010 rok. Przytulam Cie.
  • migotka.s 16.02.11, 11:13
    Mam do Was pytanie
    Czy wiecie w jakim kierunku powinnam zrobić badania gdy przyczyną poronienia było pękniecie pęcherza płodowego? Zakładam, ze moje późniejsze poronienie moze miec inne przyczyny niz wczesne... jutro mam wizytę u ginekologa i chciałabym byc dobrze przygotowana.
  • goni99 16.02.11, 11:32
    czeste sa zakazenia wewnatrzmaciczne, powinna smiec na pewno zrobione posiewy: bakterilogiczny, na chlamydie, mykoplazmy, ureaplazmy.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 16.02.11, 12:09
    Bardzo dziękuje za odpowiedz - tez podejrzewam ze mogł tu byc stan zapalny
    zastanawiam sie czy powinnam zmienic lekarza skoro w 1. ciazy mogla nic nie zauwazyć...

    a wiesz moze czy powinnam naciskac na badania genetyczne, krzepliwości etc? czy raczej to sobie podarowac?
  • goni99 16.02.11, 19:51
    wiesz, u mnie zaczelo sie krwawieniem, ktore trwalo m-c, leukocyty byly podwyzszone, ale i lozysko sie powiekszylo stad tez lekarze obstawiali albo na wady genetyczne dziecka albo na infekcje. Zrobilismy badania gen. dziecka- bylo zdrowe, zrobilismy nasze kariotypy i tez sa ok. Krzepliwosc badano mi w szpitalu wielokrotnie, potem tez jeszcze raz badalam + przeciwciala antykariolipinowe i przeciwjadrowe. To moje drugie poronienie i musialam zrobic te badania dla samej siebie rowniez. Zrobisz jak uwazasz, mi stan zaplany spowodowal GBS, chlamydii nie mialam, a teraz wyszla u meza, zas jego posiew jalowy. Nie rozumiem tego, jutro ide do lekarza bo serie antybiotykow znowu.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 16.02.11, 21:16
    co to jest GBS ??

    u mnie były takie leciutkie plamienia - a w zasadzie brudzenia na brązowo
    nie było zywej krwi
    to sie pojawiło gdzieś tydzień wcześniej - byłam wtedy na wizycie, na USG - bdania nic nie wykazały, lekarz który robił mi USG powiedział, ze te brudzenia nie maja z ciaza nic wspólnego bo ciaza idealnie sie rozwija, wszystko pozamykane nic sie nie odkeja, szyjka była długa zamknięta itp
    potem tego samego dnia byłam u ginki, zbadała mnie powiedziała ze te plamienia mogą miec cos wspólnego z nadżerką, ktora mi sie zrobiła bo ani usg ani reczne badanie nie pokazują zeby cos sie działo
    dała mi duphaston i L4, zaleczyła nadżerkę i powiedziała, ze "coś moze lecieć" nie przejmować sie

    tydzień później pękł mi pęcherz - rano pojawiło sie bardzo delikatne plamienie pojechałam do lekarki - innej nie mojej, bo moja jak nigdy miała wyłączony telefon
    ta lekarka mnie obejrzała powiedziała, ze nic sie nie dzieje, tyle co dojechałam do domu i juz ciekły mi wody
    zadzwoniłam do mojej lekarki i ona juz odebrała - kazała jechać natychmiast do szpitala ale to juz nic nie pomogło....
    nie miałam żadnych objawów infekcji

  • goni99 17.02.11, 17:43
    GBS to paciorkowiec z grupy B, dokladnie Streptococcus agalactiae. Wiesz ja bylam na usg gen i wszystko super, duphaston bralam od poczatku ciazy (progesteron nie byl najwyzszy). I po kilku dniach od usg zaczelam mocno krwawic, wody jeszcze mialam ok. Potem jednak po 2 tyg juz wod nie bylo, odeszly razem z krwia bo czasam lalo sie ze mnie strumieniami. Po dzisiejszej rozmowy z lekarzem doszlam do wniosku, z etak naprawde nie wiem czy chlamydia sie do tego nie przyczynila. Dwukrotnie mialam ja badana i bylo czysto, ale skoro maz ma moze tez swiadczyc, ze ja mam tylko badanie jets niewiarygodne (mielismy robione innymi metodami- dzis sprawdzal to lekarz dla mnie w laboratorium). Na razie mamy antybiotyk, zobaczymy czy pomoze.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 17.02.11, 20:46
    dostałam skierowanie na badania, m.in bdanie bakteriologiczne wymazu z pochwy
    czy w tym badaniu mozna zdiagnozować również tego paciorkowca?
  • goni99 17.02.11, 21:08
    wydaje mi sie, ze tak- to chyba bedziesz miec posiew bakteriologiczny z pochwy zrobiony. A chlamydie robilas?
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 17.02.11, 21:16
    tak posiew z pochwy
    jeszcze wymaz na ureaplazme i mycoplazme (jakos tak) dostałam tez na chlamydie i cytomegalie
  • goni99 18.02.11, 10:35
    zrob jak najszybciej badania, moze cos wykaza i bediesz wiedziala co leczyc.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 18.02.11, 14:43
    zastanawiam sie tylko czy robic tez badania genetyczne przy moim poronieniu - lekarka mowi, ze nie ma sensu, ale same wiecie, jak to sie czasem los układa.... tfu tfu tfu !!
  • kriss_1 18.02.11, 17:18
    infekcja
    wada macicy
    niewydolnosc szyjki macicy
    --
    Agnieszka Mama Trzech Aniołków + 10.2006, ++ 07.2007
    oraz Poli Marii
    http://lb1m.lilypie.com/eQspp2.png
  • migotka.s 18.02.11, 17:27
    2 i 3 na pewno nie - macice ma książkowa (badane) a z szyjką nie było żadnych problemów

    czyli infekcja... moj maz miał b. dlugo jakiegos wirusa beta-grypowego(czy jakos tak) w oku, leczył to ponad 2 miesiace tak sie mocno trzymało
    dopiero po upływie 1. miesiąca leczenia okulistka mu wspomniała, ze przy tym trzeba bardzo uwazac bo moze mnie zarazić - super - rychło w czas sobie przypomniała, bo ja juz wtedy byłam w ciazy! zastanawiamy sie ciągle, czy to mogło byc przyczyną....
  • migotka.s 23.02.11, 23:07
    byłam dzis u innego lekarza, dostałam skierowania na te same badania kt zleciła moja ginka , poszerzone o wszystko co robiłam w ciąży + jeden ekstra wymaz; usg wyszło idealnie, zabieg miałam wykonany bardzo dobrze, juz wszystko puste obkurczone bez żadnych znaków......

    pokazałam mu moja cytologie z października i stwierdził-ze "dwójka" ok, ale jest zaznaczone "czynniki infekcyjne" i to należało zbadać

    stwierdził, przyczyny pęknięcia pęcherza w późniejszej ciąży są przeważnie dwie - albo wada pęcherza, ktory rośnie do pewnego momentu a potem pęka - nie da sie tego raczej zbadać, ale w następnej ciąży on postara sie tego szczególnie pilnować
    drugi powód to infekcje - i pod tym kątem chce mnie przebadać (podobnie jak moja lekarka - tyle ze ten nie owijał w bawełnę)
    powiedział, ze nie powinnam zachodzić w ciaze dopóki nie wykluczymy z cała pewnością, ze nie mam jakiejs bakterii - żeby nie było powtórki z rozrywki

    powiedział, ze dziecko pewnie było zdrowe i ze badanie hist.pat pewnie nie wykaże przyczyn po stronie dziecka

    powiedział mi, zeby sie nie obwiniać gdyby wyszły jakies bakterie, bo wiele tych infekcji przechodzi bezobjawowo i dopiero po badaniach to wychodzi.... kurde jest w kolejnej ciazy bede sobie kazała wymazy robić co 2 tygodnie !!!

    a i oczywiście usg potwierdziło owulacje - była z prawego jajnika

    jestem w szoku, ze moj organizm zadziałał jak w zegarku - juz "posprzątał się" po ciazy
  • szarsz 23.02.11, 23:42
    U mnie też tak było sad Owulacja bodajże po trzech tygodniach, jeszcze nawet krwawić nie przestałam...

    I też co chwilę biegałam sprawdzać tę nieszczęsną chlamydię i tylko sterta wyników rosła. Przynajmniej na głowę pomagało. W jednym na pewno lekarz ma rację - zakażenia często są bezobjawowe, ja nie miałam cienia podejrzenia, że coś złego się dzieje.
  • goni99 24.02.11, 09:07
    mam pytanie- czy chlamydie mozna leczyc w ciazy?, czy jezeli wyleczy sie infekcje przed, a pojawi sie znowu w ciazy antybiotyki na nia mozna przyjmowac i w 1. trymestrze tez? Z tego co sie zorientowalam na chlamydie dzialaja tylko silne dawki i nie wiem czy w ciazy mozna takowe stosowac.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • szarsz 24.02.11, 11:22
    Leczyłam chlamydie w ciąży ze starszym synem, ale to był drugi trymestr. Nie pamiętam już co brałam, ale do końca ciąży i przez parę następnych lat miałam spokój.
    Teraz było tak, że wyszła mi w wynikach po porodzie w 22tc (przed ciążą też robiłam było ujemnie). Brałam antybiotyk, trzy tygodnie, po tym wynik był ujemny. Po 6 czy 8 tygodniach chlamydia nawróciła, a jednocześnie zobaczyłam dwie kreski na teście - lekarz nie kazał nic brać. Ciąża okazała się biochemiczna, beta urosła malusieńko sad Chlamydia tak działa, przestraja immunologię, że ciąża nie może się rozwijać.
    Potem przeszłam drugą antybiotykoterapię, dwoma antybiotykami - klacid uno + tarivid, do tego wspomagająco NAC + uderzeniowa dawka citroseptu + macmirror (chyba, coś dopochwowo). I to w końcu pomogło, od półtora roku mam spokój. Zaraz po leczeniu zaszłam w ciążę, którą donosiłam bez problemu.

    A w ciąży nawet jeśli nie wyleczysz chlamydii do końca, to można ją przynajmniej zaleczyć, a to też dużo.
  • goni99 24.02.11, 11:56
    bardzo dziekuje za wyjasnienia. U mnie po poronieniu w 18tc wyszedl paciorkowiec GBS, chlamydia dwukrotnie powtarzana byla ujemna. Maz w koncu po pol roku zrobil badanie i on z kolei posiew nasienia ma czysty, ale ma chlamydie. Czytalam o wynikach falszywie dodatnich i falszywie ujemnych- ciekawe, w ktore sie wpasowalismy. Z mezem jedna rzecz mnie niepokoi gdyz kolezanka miala w tym lab. badania przez prawie rok bo ciagle byla chlamydia, w koncu gdzies indziej lekarz jej to wytlumaczyl, powtorzyl badanie i bylo czysto. Ale nie do konca wiem o co chodzilo. Z kolei teraz wiem, ze moje badanie bylo metoda immunochromatyczna, wiec pewnie jego czulosc moze byc kiepska. Niestety to wiem dopiero teraz. Lekarz zaproponowal powtorzenie badania poprzez PCR, ale zdecydowalismy sie na antybiotyk bo i tak z racji paciorkowca, ktorego nie moge wciaz wytepic musialam wziac. Dostalismy fromilid plus ja cos dopochowego. U mnie tez pekl pecherz, wczesniej przez m-c krwawilam, poczatkowo w szpitalu, stwierdzono krwiaka, ale wg mojego lekarza go tam nie bylo. Wczesniej 5 m-cy przed zajsciem w te ciaze poronilam w 9tc, 2 m-ce wczesniej biochemiczna- moze faktycznie ta chlamydia. W pierwsze ciazy mialam jedynie paciorkowca w moczu, ale szybko furaginem sie wyleczyl.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 24.02.11, 12:33
    czy u Ciebie przyczyną pekniecia pecherza byl ten paciorkowiec? ja wasnie m.in na to się badam, gdyż mnie pekł pecherz w 16 tc
  • goni99 24.02.11, 12:37
    bylismy o tym z lekarzem przekonani, ale teraz skoro u meza wyszla chlamydia, to mozna przyjac, ze u mnie tez byla i ona rowniez mogla to spowodowac. Tylko ja krwawilam wczesniej, wraz z krwia odchodzily mi wody, najpierw minimalnie, a potem juz po silnym krwawieniu juz ich nie bylo.
    --
    Weronika 10.09.2007
  • migotka.s 24.02.11, 12:57
    to u mnie wody nagle poleciały i dopiero potem było troszke krwawienia ale nie jakos duzo...

    a z ta chlamydią, to albo macie oboje albo żadne, bo inaczej sie chyba nie da, (ale tez słabo sie na clamydii znama...)
  • szarsz 24.02.11, 14:00
    Tak się mówi, że jeśli dwie osoby współżyją, to obie muszą mieć. My byliśmy leczeni zawsze jednocześnie, a mąż badał się tylko po skończeniu terapii.
  • hmmm-mmm 24.02.11, 11:33
    czesc dziewczyny, pozwole sobie wtracic sie do waszej rozmowy, ja rowniez stracilam dzidzie bylo to w 25 tygodniu ciazy, 23 stycznia 2011 na skutek pekniecia pecherza plodowego....
    ......... mimo iz cala wine chetnie zwalilabym na moja ginekolog ( lekcewazyla moj problem od poczatku) niestety nic to nie zmieni........
    obecnie zmienilam ginekologa (nie mam duzego wyboru bo mieszkamy w malym miasteczku na pol Francji) i juz jestem po pierwszej wizycie, oczywiscie tak ja wy domagalam sie wszelkich mozliwych badan jednak lekarz szybko odradzil mi to, w moim przypadku nie doszlo do zakazenia bo dwa ostatnie miesiace przed porodem spedzilam w szpitalu i raz w tygodniu mialam wymaz z pochwy ktory nie wykazal zakazenia, ponad to mam zdrowa coreczke 2,5 roku (ciaza bez zadnych problemowo )wiec genetyke tez mi odradzono i lekarz bez ogrudek powiedzial mi ze mialam najzwyczajniejszego w swiecie pecha, ze na kogos ta straszna statystyka musi wypasc i wypadlo wlasnie na mnie
    ............. co do kolejnej ciazy kazal mi zacisnac kciuki i wierzyc ze tym razem wszystko bedzie ok.........
    no coz mnie te wywody nie bardzo przekonaly , zwlaszcza ze moje szczescie jest raczej na urlopie gdzies daleko ode mnie i jesli powodzenie kolejnej ciazy zalezy tylko od tego to mam prawdziwego stracha ,postanowilam wiec skonsultowac moj przypadek z innym ginekologiem , (dyrektorem oddzialu patologi ciazy 50 km od nas ) choc wizyte mam dopiero na 14 kwietnia slyszalam ze babka jest niezla no i zobaczymy, jesli ona rowniez potwierdzi ze to zwyczajny pech to pozostanie mi to zaakceptowac i od przyszlego pazdziernika zaczniemy starania .....(chyba.....ja podobnie jak wy lubie wszystko zaplanowac )
    .......... zapomnialam dodac ze czekam jeszcze na wyniki autopsji dzidzi i lozyska (mialam lozysko nisko osadzone 4 minimetry od wewnetrznego uscia szyjki macicy, plamilam od 12 tygodnia ciazy ,a w 18 tyg doszlo do niewielkiego odklejenia i krwotoku ) choc lekarz powiedzial ze raczej nic nie wykaza bo mimo odjscia wod plodowych w 23 tygodniu maly rozwijal sie dobrze i nie doszlo do porodu wiec dwa tyg pozniej zatrzymano serce synka i podano mi leki na odklejenie pecherza plodowego i wydalenie ciazy bo syn nie mial szans na prawidlowy rozwoj jesli wogole przezyl by porod..........
    ...........dodam jeszcze, ze jako przyczyne odejcia wod plodowych podejrzewa sie dlugotrwale krwawienie ( dwa miesiace) ktore uszkodzilo pecherz plodowy w wyniku czego doszlo do rozerwania na duzym odcinku i mimo iz dano mi czas dwa tygodnie na odnowienie sie wod plodowych nic to nie dalo bo to co sie odnawialo od razu wyciekalo............reszte znacie....
    trzymam za nas kciuki kochane.................
  • hmmm-mmm 24.02.11, 12:16
    mojego linka wkleilam nie w tym temacie co potrzeba....
  • szarsz 24.02.11, 13:47
    hmmm-mmm napisała:
    > magalam sie wszelkich mozliwych badan jednak lekarz szybko odradzil mi to, w mo
    > im przypadku nie doszlo do zakazenia bo dwa ostatnie miesiace przed porodem spe
    > dzilam w szpitalu i raz w tygodniu mialam wymaz z pochwy ktory nie wykazal zaka
    > zenia,

    Ani mykoplazmy, ani ureaplazmy, ani chlamydia nie wyjdzie w zwykłym wymazie. Na nie się pobiera wymaz osobno (z kanału szyjki macicy albo z cewki moczowej). Natomiast jaki jest wpływ nisko osadzonego łożyska - nie wiem, akurat tego problemu nigdy nie miałam.
  • migotka.s 24.02.11, 14:08
    tak, to prawda, ja na mykoplazmę i ureaplazme oraz na chlamydie miała pobierane oddzielne wymazy
  • migotka.s 24.02.11, 12:28
    rozumiem, ze u Ciebie powodem była chlamydia??
  • szarsz 24.02.11, 14:08
    O ile czegokolwiek można być pewnym w takiej sytuacji to tak.
    Wymaz w szpitalu dwukrotnie pobierany czysty. Z posiewu nic nie wyrosło.
    Crp zawsze na granicy - 9.5, 10, 11, 9.7... Takie, że niby nic się nie dzieje, niby w normie, niby większość ciężarnych takie ma. Zresztą w ostatniej ciąży też takie miałam i nic się absolutnie nie działo. Potem czytałam gdzieś (bo przeczytałam praktycznie całą dostępną mi literaturę medyczną o zakażeniach chlamydią trachomatis), że zakażenia chlamydiowe czasem/często nie powodują podwyższenia crp sad
    Z kolei ja dostałam odpowiedź z histpatu - wyszły zmiany ropne w obrębie wód płodowych i kosmówki. A mój synek żył do końca, czułam ruchy do momentu pęknięcia pęcherza płodowego... Więc zakażenie nie mogło być wtórne, zresztą powinno chyba wtedy wyjść crp podwyższone? Tak mi się wydaje przynajmmniej.

    No, a potem wyszła ta chlamydia dodatnia. Reszta ujemna - miałam badanych dużo rzeczy, od zespołu antyfosfolipidowego, hormony, wymazy tylko genetyki nie zdążyłam.
  • goni99 24.02.11, 14:48
    Mi wynik histop. nic nie wykazal, sekcja tez nie. Badania genet. dziecka i nasze ok. U mnie bylo znacznie powiekszone lozysko co wskazywalo wg lekarzy o wadzie genet. lub infekcji. A czytalam, ze chlamydia wnika przez lozysko. Dziecko zylo bez wod 2 tygodnie, w koncu zaczelo sie rozwarcie i wypadla pepowina. Synek jeszcze zyl, na usg serce pomalutku bilo. Potem poczulam jego ostatnie ruchy i rano juz nie zyl. Mykoplaz i ureaplazmy - posiew czysty.
    Wiecie nie wiem czemu lekarze standardowo nie zlecaja kobietom przezd ciaza wlasnie posiewow wszystkich. Wg mnie powinno to byc standardowe badanie i kazdej kolezance bym polecila przed staraniami.
    --
    Weronika 10.09.2007
    --
  • migotka.s 24.02.11, 15:54
    ja tez nie rozumiem dlaczego nie zleca sie tych badan - przeciez to nie ejst jakas tajemna wiedza, ze te rozne infekcje sa przyczyna pękniecia pęcherza

    skoro to sie moze zdarzyć, a badanie jak widac nie ejst skąplikowane, to nie rozumiem czemu sie ich nie zleca
    czemu nie zleciła mi ich ginka?! nie wiem co mi tam wyjdzie, ale fakt jets taki ze tego nie badała i to jest wysoce prawdopodobne, ze z takiego powodu straciłam zdrowe dziecko sad(((((((((((
  • migotka.s 24.02.11, 23:45
    tak na marginesie - dostałam @, po 26 dniach, to az nie do uwierzenia.....
  • migotka.s 28.02.11, 18:55
    dziewczyny, mam wyniki badan - wszystko wyszło ok, żadnych bakterii, wirusów poza...
    Cytomegalią !!
    igG 139
    IgM 0,700

    czy to oznacza, ze niedawno byłam chora? kurcze 3 tyg przed poronieniem miałam katar kaszel bole krzyza - czytałam ze to moga byc objawy cyto.
    Kurcze blade, czy to mogło byc przyczyną pęknięcia pęcherza????


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka