W środę dowiedziałam się, że mojemu 9. tygodniowemu Maluchowi nie bije serduszko,a jeszcze w poniedziłek widziałam go żywego...
Jutro,w piątek minie tydzien od zabiegu łyżeczkowania...
Na USG w szpitalu tuz przed podaniem tabletek Arthroteku - widziałam Człowieczka: rączki, nózki, juz nie tylko Fasola- to było najostrzejsze USG jakie miałam... Niestety, nie poprosiłam lekarza o wydruk i to zastanie w dokumentacji szpitala.. Moze dla mojego męża byłoby to bardziej realne dziecko...
A dziś dzwonię do sekretariatu szpitala- powiatowy szpital nieopodal Warszawy i proszę o wydanie zaswiadczenia o urodzeniu martwego dziecka i bardzo miła pani ( naprawdę, bez ironii) odsyła mnie do ordynatora bo jest jakies nowe (?) rozporządzenie,że takowe chyba mogą mi wydac po wyniku histopatologii, czy były tam tam tkanki płodu... Parę godzin przed zabiegiem lekarz nawet mówił- ze "Dzidziuś juz na tyle duzy, ze nie ma możliwości by przegapic akcję serca"...
A teraz chcą dociekac czy były tam tkanki płodu?! I odesłała mnie do ordynatora. Boję się. Chciałabym to załatwić bezproblemowo a nie jeszcze sie wykłócać..
Pani sekretarka- od wydawania dokumentacji jeszcze mówi- ze trzeba było wczesniej zgłaszac takie zapotrzebiowanie. Tylko, nikt mnie nie informował o moich prawach. Nie chcę żadnegoo pochówku, żadnych zasiłków, urlopów. Chce zarejestrować dziecko w USC. Utwierdźcie mnie,że mam prawo, bo ja moze źle interpertuję porady prawne na poronienie.pl że moge to zrobic bez wzgledu, że mój Maluch miał tylko 9 tygodni i nieco ponad 2 cm..
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.