Dodaj do ulubionych

Lipcowki 2012

27.12.11, 17:16
Jak sobie radzicie?
U mnie tak sobie, wciaz duzo placze. Jestem zmeczona, w nocy snia mi sie koszmary, a rano po przebudzeniu zdaje sobie sprawe, ze prawdziwy koszmar spotkal mnie naprawde.
Nie chce mi sie wychodzic z domu, rozmawiac z ludzmi... dobrze, ze mam juz dwoje dzieci, bo to jedyne, co mnie podnosi na duchu.
Jutro mam kontrole u gina, okaze sie, czy wszystko samo sie wyczyscilo, czy jednak bede musiala miec zabieg... oby nie!
Nie wiem, czy jeszcza kiedys odwaze sie na ciaze, samo wyobrazenie, ze jestem w ciazy powoduje u mnie silny lek. Z drugiej strony pewnie to jedyne lekarstwo na zalobe po poronieniu...
Kiedy bedzie lepiej???
Edytor zaawansowany
  • 27.12.11, 20:30

    -- Witaj kasiu ja czuje się podobnie do ciebie to moje drugie poronienie w tym roku i ta druga ciąża miała być lekarstwem na to pierwsze poronienie ale nie udało się jak wiesz więc nie wiem czy to był dobry pomysł więc teraz ja boje się podwójnie co u lekarza ja miałam czyszczenie więc idę na kontrole dopiero w przyszłym miesiącu trzymaj się i ciesz się córeczki Kasiu
  • 28.12.11, 00:03
    Jakoś przetrwałam Święta, wreszcie ciotki i wujkowie nie życzyli mi dziecka wiedząc co się stało. To była moja pierwsza ciąża, nie mamy dzieci. Zamówiłam i czytam "O dziecku, które odwróciło się na pięcie". Niby to było "tylko" puste jajo płodowe, ale i tak bardzo to przeżyłam. Boję się zdecydować na kolejną ciążę. Wizyta u lekarza pewnie po pierwszym okresie. Lekarz nie kazał wykonywać żadnych badań, sama nie wiem.


  • 28.12.11, 14:11
    Hej!
    Ja dzis rano bylam u lekarza na kontroli. Macica ladnie sie obkurcza, ale nie wszystko sie wyczyscilo. Na szczescie lekarz nie proponowal zabiegu, tylko przepisal na dodatkowe 10 dni Cytotec. Powiedzial, ze nie wyglada to zle i powinno samo sie doczyscic. Coz, bedzie mnie zoladek nawalal przez kolejne 10 dni, ale i tak wole to, niz lyzeczkowanie.
    Za to psychicznie caly czas kiepsko. Dzis zebralo mi sie na placz za kierownica w drodze do lekarza. To on prowadzil moje dwie poprzednie ciaze, poza tym przyjmuje w szpitalu, w ktorym dwukrotnie rodzilam - to wszystko przywoluje wiele wspomnien i tym mocniej uswiadamia strate sad
    Pozdrawiam Was, napiszcie czasem, jak sie macie!
  • 29.12.11, 01:08
    Cześć, ja ciągle jakoś odrętwiała, niemal czuję się i funkcjonuję jakby nic się nie stało, nie płaczę, nie rozmyślam. Ale w głębi jakoś czuję, że to reakcja obronna chyba tylko, spychologia uczuć i emocji. Czuję taki ciężar i niepokój. Nie wiem czy to się rozejdzie po kościach, czy wybuchnie, czy wyjdzie jakoś inaczej, bo już drugi raz od poronienia czyli w ciągu miesiąca, jestem chora, nic mi się nie chce i nie wychodzi, nie mogę spać, apatia taka.
    Też balsamem na to wszystko jest moje dziecko.
    I też nie wiem, czy się kiedyś zdecyduję na kolejna ciążę, a w moim przypadku to za długo już zwlekać nie mogę. Doktorka powiedziała, że jesli wszystko będzie ok, to na wiosnę mogę poszaleć, ale nie wiem. Tym bardziej, ze jeszcze nie znam wyniku histopatologicznego (dopiero pojutrze), a i nie wiem czy wszystko z macicą ok, bo w dniu kontroli dostałam okres - niecałe trzy tygodnie po poronieniu.
    Pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie.
  • 29.12.11, 09:56
    Princessdaisy, ja tez mam wlasnie drugi raz angine w ciagu ostatnich dwoch tygodni. Gdzies czytalam, ze zaloba oslabia uklad odpornosciowy.
    I tez nie moge za dlugo czekac, bo jestem rocznik '78 sad
    A tak mi sie marzylo to trzeciatko!!!
    A w ogole to taki miszmasz uczuc jest we mnie - jestem smutna, chwilami az mnie wszystko boli, poza tym latwo wybucham z byle przyczyny, a co chyba najgorsze, czuje wstyd, ze mi sie nie udalo. Czuje sie jakas taka beznadziejna i bezwartosciowa. Dlatego praktycznie nikomu nie mowie, co sie stalo i boje sie dnia, kiedy ludzie, ktorzy wiedzieli o ciazy powracaja z wakacji i bede musiala sie przyznac sad Co ciekawe, wcale nie mysle w ten sposob o innych kobietach, ktorym sie nie udalo, ale ja, owszem, jestem calkowicie do kitu. Boze, co za meka!
  • 29.12.11, 13:10
    Dobrze Kaixa, że założyłaś ten wątek bo inaczej cały czas siedziałabym na lipcówkach 2012 (bez sensu, przyzwyczajenie). Muszę przyznać, że ja też bardziej się smucę teraz. Wcześniej byłam nastawiona na to, żeby mieć za sobą zabieg, a teraz łapię doła. Do pracy wracam w poniedziałek, nie wiedzą, ale myślę, że się domyślą-byłam na zwolnieniu po zabiegu. Ja jestem rocznik '83 i jak na dzień dzisiejszy boję się zdecydować na kolejną próbę.
  • 29.12.11, 14:18
    Wolekanka, też ciągle zaglądam do lipcówek, choć ja wcale tam nie pisałam, miałam się ujawnić w dniu USG, ale wtedy właśnie wszystko się skończyło.... nie wiem czy to ciekawość co u nich, przyzwyczajenie czy masochizmuncertain
  • 29.12.11, 17:28
    Ja juz nie bede zagladac na Lipcowki, bo dziewczyny wlasnie zamknely forum. Nareszcie, bo maz juz chcial mi odciac dostep. Nie zapisalam sie, bo i po co, tylko by mnie to dolowalo. Ale plakac mi sie chce, ze nie jestem wsrod tych, ktore ciasza sie rosnacym brzuszkiem... wiem, ze juz bym czula ruchy malej rybeczki, w drugiej ciazy czulam w 13 tygodniu sad
    Cholera, no!!!
  • 29.12.11, 14:14
    Kaixa, musi coś być w tym, że stres - bo przecież żałoba, takie przeżycia, to stres dla organizmu - osłabia odporność, ja się czuje fizycznie niby nienajgorzej (prócz gardła, stawów etc, wiadomo, choroba), ale jakoś tak do niczego, jak balonik bez powietrza. Myślę, żeby powrócić do jogi (po 3 latach przerwy), tylko czasu brak...
    Kaixa, to Ty masz więcej czasu przynajmniej o 3 lata smile bo ja rocznik '75. Zawsze czułam się młodo, wręcz szczenięco, pewnie to sposób życia wpływał, do zajścia w pierwszą ciąże 3 lata temu nie chciałam mieć absolutnie nigdy dzieci... Synek zmienił moje życie i podejście, a teraz mam poczucie, ze może za późno to wszystko, po tym poronieniu czuję się jak staruszka, niepełnowartościowa już fizycznie..
    I wiesz co, mam podobnie jak Ty - jakieś takie poczucie wstydu, czy upokorzenia, że poroniłam.. Wiem że to głupie, bo innej kobiecie wybijałabym to z głowy, ale sama - tak mam. Zwłaszcza że wkoło wśród rodziny i znajomych dużo udanych ciąż. Ale może właśnie o tych nieudanych się nie mówi, nie potrafi się mówić.... pamiętam, że jak dziewczyna kolegi z pracy urodziła martwe dziecko, a niedługo potem poroniła kolejna ciąże, nikt nie potrafił mu nic powiedzieć, każdy czuł się bezradny wobec ich cierpienia, choc przedtem wszyscy mu głośno gratulowali, a była wtedy ogólna wesołość w pracy z powodu swoistej "epidemii ciąż" (na którą i ja się wówczas załapałam). Tylko jedna koleżanka, mądra życiowo, umiała z nim rozmawiać, i teraz też jej reakcja i rozmowy z nią trochę mnie postawiły do pionu.
    Kaixa, też się czuje do kitu.... ale obie nie jesteśmy wcale do kitu, żadna z nas tutaj! (to mówi rozum do serca....)

  • 29.12.11, 21:09
    Kaixa, princessdaisy- ja mam podobnie... Też właśnie jestem chora.. Psychicznie podobnie jak u Was- też jakiś taki wstyd i upokorzenie. W pracy akurat panuje epidemia ciąż, ja też do niedawna się do niej zaliczałam. I niestety sporo osób już o mojej ciąży wiedziało, nie ode mnie co prawda, ale jednak. Najpierw było mi bardzo przykro, że wyszła ta informacja poza mną, wcale nie chciałam jeszcze się chwalić, a teraz przerabiam to drugi raz, bo już wiadomo, co się stało.. Niby nikt nie pyta, ja sama też nie mówię, bo nie mam się w końcu czym chwalić.. Też moje poronienie odczuwam jak upokorzenie jakieś, czemu akurat mnie się nie udało?
    Na szczęście już po Świętach, ciężko było wytrzymać, bo wciąż mi się to wszystko przypominało. Już mi sie wydawało, że się pozbierałam, ale co chwilę mi się na płacz zbierało. I jeszcze te życzenia od rodziny, żebyśmy się postarali w końcu o jakieś potomstwo.. Wiem, że nie mogę mieć pretensji, bo nie wiedzieli przecież, ale nawet od tych, którzy wiedzieli, dostałam takie mniej więcej życzenia.. Nie wiem, kiedy mi przejdzie, ale naprawdę chciałabym już wrócić do równowagi, zarówno psychicznej, jak i fizycznej, bo chcemy próbować znowu. Nie mamy jeszcze dzieci, to była moja pierwsza ciąża, najmłodsi też nie jesteśmy, a do tego teraz- jakby na przekór- jak najszybciej chciałabym znowu być w ciąży..
    Trzymajcie się Dziewczyny! Nie jesteście same ze swoimi odczuciami. Szkoda tylko, że samej sobie tak ciężko to wytłumaczyć...
  • 30.12.11, 00:15
    Właśnie Asiu_1_2, ciężko to sobie wytłumaczyć.... dlatego dobrze, że możemy tu nazwać, określić swoje uczucia, odczucia, emocje i zobaczyć, że nie jesteśmy z nimi same.. W pewnym sensie dla mnie ma to działanie terapeutyczne. Oczywiście nikomu nie życzę, by to przeżywał. Pozdrawiam serdecznie.
  • 29.12.11, 19:58
    Ja wlasnie wrocilam od lekarza i niestety. dzis bylby (jest?) 12tc i 5 dni. Jutro mam dostac telefon ze szpitala, bo lekarz zaproponowal tabletke. To juz 3 raz i chce sprawdzic czy to nie gdzies glebiej przyczyna. Nawet nie wiem co mam myslec.
  • 29.12.11, 22:41
    qqqaaaqqqw bardzo Ci współczuję. Jeśli to Ci pomoże to pisz, mi jakoś to forum pomaga.
    --
  • 29.12.11, 22:49
    Ja narazie nie wiem co mam myslec co mam czuc, za wczesnie. Mialam 2 usg na ktorych bylo dobrze, przed 2 wlasnie w 8 tygodniu niemal atak paniki ale wszysko bylo dobrze. Az do 2 dnia swiat gdzie cos niepokojacego, jazda do szpitala. Niestety to gdzie mieszkam przed 1 usg na oddziale polozniczym nie pomoga- mimo ze przekroczylam magiczne 12 tygodni. Czekanie na ostrym dyzurze, gdzie lekarz podotykal brzuch i zgodzil sie ze trzeba wykonac wczesniejsze usg niz to zaplanowany na za 2 tygodnie. Niestety owo usg nie wczesniej niz za 10 dni. Jestem wsciekla na opieke tutaj, polozna po telefonie prosze czekac do usg. Ja dal wlasnego spokoju na prywate sie umowiam gdzie potwierdzilo sie najgorsze. Lekarz zaproponowal szpital, jutro maja dzwonic. Ja wolalabym w domu jak ostatnio, ale moze lepiej bedzie bo zrobia jakies badania.
  • 29.12.11, 23:47
    Bardzo Ci współczuję i jestem z Tobą myślami i sercem, żeby ten trudny czas minął jak można najszybciej. Na pewno warto porobić rożne badania, skoro to już trzeci raz, ja sama nie wiem dokładnie jakie, ja się jeszcze nad takimi nie zastanawiałam, ale tu na forum są informacje.
    Tutaj znajdziesz zrozumienie i przyjazną atmosferę, ja choć się mocno nie udzielam to i tak znalazłam tu podporę chyba większą niz w realu.
  • 30.12.11, 00:09
    Dziekuje. Ja za 2 razem robilam wszyskie podstawowe typu morfologia, hormony itp. Wyszly ok wiec jakos sie podbudowalam. Mam tylko nadzieje, staram sie wiezyc, ze bedzie dobrze. Nie wiem jak u was ale jak z kim nie rozmawialam to abo problemy z zajciem, albo donoszeniem, praktycznie wiekszosc po stracie.
    Princessdaisy tutaj kazda przezyla te tragedie, nie trzeba nawet slow. A nawet czasem latwiej porozmawiac z kims 'obcym'. Trzeba wiezyc.
  • 30.12.11, 14:38

    --
    Faktycznie dobrze ze lipcówki sie zamknęły bo ja też tam zaglądałam a dół coraz wiekszy też bym chciała spróbować jeszce raz , ale strach mnie paraliżuje trzeci raz bym tego już nie chciała przerabiać , jestem rocznik 74 może to już za stara jestem na dzieci, też mam doła
  • 03.01.12, 13:44
    Dziewczyny, co u Was? Jak sie czujecie? U mnie chwilami jest lepiej, a potem znow rozpacz...
    Od wczoraj placze prawie caly czas. Chcialabym zniknac, zapomniec...
  • 03.01.12, 14:43
    Do mnie to jeszcze nie doszlo. Nie czuje sie jakbym stracila dziecko. Mialam zalamke po usg ale pozniej przyszly wszyskie obawy o to co dalej, jak to rozwiazac zeby bylo jak najlepiej dla mnie. Ani troche mysli o dziecku. I w sumie nadal mimo iz minol tydzien jestem pograzona w tych "technicznych" aspektach. Ale zdaje sobie sprawe ze przyjdzie tez tem moment jak juz wszysko bedzie ze mna dobrze.

    Kaixa wiem ze slowa bedzie lepiej nic nie pomoga bo mnie sama denerwuje ale jakos to trzeba przeczekac. Masz potrzebe plakac- placz, przeklinac- przeklinaj, nie czuc nic- poprostu sie wylacz. Ja wczoraj opieprzylam mame bo powiedzila ze mam wiecej nie czytac. A ja bede czytac o przyczynach skutkach mozliwosciach i zagrozeniach- bo dalej nie wiadomo. Wiem jedno napewno zmienie kilka rzeczy, nie bede sie cala angazowac w operacje dziecko- zaczne normalnie zyc bo mysle ze rok to za duzo z zycia. I mam nadzieje ze kiedys sie uda a jak nie coz nie.
  • 03.01.12, 18:44
    Ja trzymam się nadspodziewanie dobrze, ale u mnie działa jakiś odruch obronny, który objawia się tym, że odcinam uczucia i emocje związane z utratą.... no właśnie, czego/kogo? uczepiłam się myśli o utracie ciąży, a nie dziecka, że to było puste jajo , że serduszko nigdy nie zabiło (trudno stwierdzić bo usg w szpitalu było popsute a następnego dnia było już po wszystkim). Ale podskórnie czuję, ze to było dziecko, jeśli nawet nie zabiło serduszko, to było moje dziecko i moje marzenia.... wczoraj trochę te uczucia doszły do głosu, kiedy odebrałam wyniki histopatologiczne, które zresztą nic nie wykazały poza tym, że byłam w ciąży...
    Kaixa, wg psychologów to lepiej jak człowiek uzewnętrzni swoje uczucia, pozwoli sobie na płacz, żałobę. Choć ja w tej chwili wolę to, że nie czuję niemal nic, z drugiej strony stres wychodzi przez chorobę - jestem chora już trzeci raz w ciągu miesiąca, wczoraj straciłam zupełnie głos.

    qqqaaaqqqw napisała:
    > Wiem jedno napewno zmienie kilka rzeczy, ni
    > e bede sie cala angazowac w operacje dziecko- zaczne normalnie zyc bo mysle ze
    > rok to za duzo z zycia. I mam nadzieje ze kiedys sie uda a jak nie coz nie

    Qqqaaaqqqw - podpisuję się pod Twoimi słowami.

    Trzymajcie sie Dziewczyny, stary banał ale i stara prawda - czas leczy rany, teraz jest źle, ale niedługo nadejdzie wiosna, ja czekam na nią jak na świt po ciężkiej czarnej nocy.
  • 03.01.12, 20:00
    Witajcie
    Ja też miałam termin na lipiec dokładnie na 12. To była moja 2 ciąża z pierwszej mam 5 letniego synka. Poroniłam w 9 tc - 8 grudnia dowiedziałam się że ciąża jest martwa wiec od razu szpital i same wiecie co dalej. Z mojego badania histopatologicznego coś wynikło - podobno średnio 2 takie przypadki na 1000. Miałam zakażenie wewnątrzmaciczne. Na samym początku ciąży przeszłam jelitówkę i najprawdopodobniej to było przyczyną poronienia. Jest mi ciężko bo nie wiem czy się zdecyduję na kolejną ciążę i jakoś dużo spraw się nie układa ostatnio - taki trudny okres nam nastał.
  • 03.01.12, 22:17
    U mnie samopoczucie takie sobie.. W pracy jakoś się trzymam i staram się normalnie funkcjonować, ale później w domu już tak nie jest. Zresztą nawet jak się czymś zajmę, to i tak gdzieś tam w tyle głowy ciągle o tym myślę. A do tego jeszcze dziś spotkałam koleżankę z dawnych lat, wracała właśnie z 4-miesięcznym dzieckiem ze szczepienia, a ja nie umiałam się powstrzymać od zaglądania do wózka.. Do tego też wciąż jestem chora, może to jest rzeczywiście wynik stanu psychicznego. Poza tym czekam, aż organizm powróci do normalności, bo chciałabym znowu spróbować, ale jak na złość nic się nie dzieje ani nawet nie zapowiada.. To mnie dodatkowo dołuje, bo teraz po tym wszystkim chyba zaczęło mi jeszcze bardziej zależeć na ciąży...
  • 03.01.12, 23:40
    Zawsze bedziemy myslec. Nie da sie tego uniknac niestety, nie da sie zapomniec. Ja mimo, ze pierwsze poronienie jakos mnie tak obeszlo bo to byl tylko 4 albo 5 tydzien, o drugim przeczowalam bo od poczatku strasznie sie balam i jakos tak sie przygotowywalam to jednak dalej we mnie siedzi. Wlasnie tak gdzies w srodku i wiem ze bedzie. Narazie chce zaczac wszysko od nowa, chce zeby sie wyjasnilo wszysko, doszlo do siebie. Pozniej badania- mam nadzieje ze wyjda pozytywne. Trzeba jakos zyc dalej. Narazie chce sie wylaczyc ale coraz ciezej idzie. Bedzie dobrze musi byc.
  • 03.01.12, 23:53
    Slonce.1, u mnie tez ostatnio nic sie nie uklada.
    Ciesze sie tylko, ze mam juz dwie corki (starsza tez niedawno skonczyla 5 lat), one trzymaja mnie przy zyciu. Szkoda tylko, ze nawet dla nich mam teraz mniej cierpliwosci i sil...
  • 04.01.12, 00:00
    Princessdaisy, jak dobrze Cie rozumiem! Ja tez nie moge doczekac sie wiosny, jakiejs zmiany. Chcialabym wyjechac, oderwac sie od tego wszystkiego, ale niestety nie mam w tej chwili takiej mozliwosci sad
    Wiecie, zazdroszcze Wam jednego - ze juz niedlugo ponownie bedziecie w szczesliwych ciazach, a ja sie pewnie nigdy nie zdecyduje... bo za bardzo bede sie bac, bo maz jest niechetny (zgodzil sie, bo ja chcialam), bo mam tyle do poukladania w glowie i w zyciu, ze jak sie z tym uporam, to bede za stara na powiekszanie rodziny...
    Ech...
    Dobrze, ze mam moje dwie urwiski, ale one tak naprawde nie zapelnia tej wyrwy po malenstwie, ktoremu nie bylo dane sie urodzic...
  • 04.01.12, 11:04

    --
    A ja zamknęłam się w domu z racji mojej pracy ograniczyłam kontakty do minimum nie mogę potrzeć ani na śliczne dzidziusie w sklepach ani w telewizji i szlak mnie trafia i puste czuję chociaż fizycznie czuję się nie źle.
  • 04.01.12, 12:33
    Wrocilam wlasnie ze szpitala. Wszysko ladnie sie wyczyscilo. Jedna dobra wiadomosc, juz koniec fizycznego bolu. Niestety nie wiem kiedy stracilam dzieciatko w domu czy w szpitalu i dobrze nie sprawdzili. Nie zrobia wiec badan. Wiem ze moze by nie bylo wyniku, a moze by byl nie wiem. Pobrali krew na jeszcze jakies badania i za ok 8 tygodni przyjda wyniki. Przyszlam i rycze.
  • 04.01.12, 13:24
    ja wróciłam do pracy, o dziwo wszyscy wiedzą, mimo,że ja nikomu nie mówiłam, ale pewnie wyglądam jak siedem nieszczęść. Fizycznie jest ok, psychicznie fatalnie, nie mogę spać i płaczę. Trzymałam się przez święta ze względu na rodzinę, a teraz nie mogę się pozbierać.
  • 05.01.12, 17:30
    Kochane wczoraj myslalam, ze mialam wszysko za soba. Usg pokazalo wszystko ladnie sie wyczyscilo. Niestety moje watpliwosci co do usg, ze co to jest ta ciemna plama na srodku zostaly wyjasnione inna plaszczyzna badania i na pewno wszysko ok. Poznym wieczorem, poczulam ze jednak nie wszysko sie skonczylo. Nie wiem czy slowo urodzilam jest najwlasciwsze, ale dopiero wtedy, okazalalo sie ze juz jest wszystko skonczone. W szpitalu powiedzieli, ze czasem sie tak zdaza ze nie widac dokladnie. Z jednej stony czuje ulge, ze zrobia badania i moze znajda przyczyna, a zdrugiej czuje wscieklosc. Jak moza bylo przegapic. Mialam wrazenie, ze chca mnie jakos udobruchac. Zastanawiam sie nad zlozeniem skargi. Bo od poczatku wszysko bylo nie tak. Na opieke nie moge narzekac, na informacja tez nie, ale samej procedury nie rozumiem. Kipi wszysko we mnie.
  • 10.01.12, 19:11
    Witajcie, ja miałam termin na 2 lipca poronilam bardzo wcześnie - w 5 tygodniu. Jestem ciagle zamrożona, jakby to nie mnie dotyczyło. Na początku plakalam, a teraz nie czuje nic. Ale wiem, ze to nie koniec tego tematu, tylko ze go zepchnelam - a on i tak się o mnie upomni. Dzisiaj pierwszy raz weszłam na forum poronienia. Trzymajcie się.

    --
    Zosia 15.08.2007; Piotruś 15.11.2009
  • 10.01.12, 21:21
    Cześć
    Przykro nam witać Cię w naszym gronie. Miejmy nadzieję, że z czasem będziemy mogły podzielić się dobrymi wiadomościami.
    Pozdrawiam
  • 10.01.12, 22:27
    Witaj Marynio smile
    Wspolczuje Ci przezyc, ktore nas wszystkie na tym forum lacza.
    Widze, ze i Ty mialas miec Trzeciatko...
    Ja stracilam ciaze w 12-tym tygodniu, kiedy juz myslalam, ze wszystko bedzie dobrze.
    I teraz nie wiem, co dalej. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek zrealizuje marzenie o trzecim dziecku. Bo na razie na sama mysl o ciazy wpadam w panike uncertain
    Pozdrawiam Cie serdecznie kiss
  • 10.01.12, 22:30
    Marynio5- trzymaj się! My wszystkie tu znamy te uczucia, każda z nas jest tutaj z tego samego powodu niestety. Mnie pomogło trochę własnie to forum, chociaż sama jakoś bardzo się nie udzielam. Ale już samo przeczytanie podziałało na mnie kojąco, mam nadzieję, że Ty również znajdziesz tu pomoc.
    Trzymaj się, pozdrawiam Cię serdecznie!
  • 15.01.12, 09:03
    witajcie przeszłam niestety to co wy 11 .01.11 miałam łyzeczkowanie obumarłego w 11 tyg ciąży płodu,wszystko było dobrze aż do dramatycznego usg na którym to dowiedziałam się że serduszko nie bije ,jestem załamana,tak bardzo cieszyłam się na myśl o tym maleństwie które we mnie rosło ,nie mogę sobie z tym poradzić ,płaczu i żalu nie ma końca
  • 16.01.12, 00:31
    Jasmina, tak mi przykro!
    Mam bardzo podobna historie, tez nigdy nie zapomne tego USG, na ktorym padla diagnoza obumarlej ciazy. Bylam na poczatku 12-go tygodnia, cztery dni pozniej bylam umowiona na USG genetyczne. Dzis mija miesiac i nie rozpaczam juz caly czas, tak, jak na poczatku, ale wciaz mam regularnie gorsze chwile.
    Sciskam Cie mocno i zycze szybkiego powrotu do zdrowia i rownowagi emocjonalnej...!
  • 16.01.12, 00:36

    Bardzo współczuję, rozumiem przez co przechodzisz.
    U mnie minął już miesiąc, emocjonalnie jest dużo lepiej, czasem tylko łza się w oku zakręci.
  • 17.01.12, 11:07
    Cześć
    Ja też dopisuję się do listy.
    Też miałam termin na lipiec. Niestety, dokładnie tydzień temu na badaniu usg okazało się, ze mojemu synkowi nie bije serduszko.

    Szok, niedowierzanie, wizyta do kolejnego lekarza, do jeszcze jednego.
    Niestety... potwierdzenie.
    To był koniec 13 tygodnia, nazajutrz już 14 tydzień by się zaczął.
    Wszystko rozwijało się wspaniale, badania wzorcowe, dzidziuś jeszcze w czwartek, 5 stycznia się ruszał.
    Potem diagnoza, szpital, wywołanie porodu, załatwianie pogrzebu, trumienka, kwiaty....

    Już miałam stos ubranek, fotelik, kocyki....

    Musiałam wybrać maleńką trumienkę...

    To był Wojtuś. Mój wymarzony, wyczekany, o którego staraliśmy się 3 lata.

  • 17.01.12, 12:00
    Witaj olesiu na tym smutnym dla nas wątku ja podobnie jak ty miałam termin na lipiec i podobnie jak u ciebie wszystko było wzorcowo a jednak w 11 tyg serduszko przestało bić i też niewiadomo co mogło być tego przyczyną,jestem już tydzień po zabiegu smutno mi bardzo ,mąż bardzo mnie wspiera chociaż wiem że też cierpi ,ale mam nadzieję że czas pozwoli nam zagoić tę ranę i smutek będzie mniejszy,przytulam Cię gorąco i jednoczę się z tobą w twoim żalu ,bo wiem jak jest Ci ciężko.
  • 17.01.12, 21:01
    Też mi ciężko.
    Najpierw działałam w amoku, a może to leki ze szpitala działały.
    Teraz doszedł ból kurczącej się macicy, koszmar.

    Nie wiem, co u mnie mogło być powodem. Czy zmiana leku z luteiny na duphaston mogła spowodować zatrzymanie serduszka?
    Brałam 2x2 tabl pod język - profilaktycznie, bo progesteron był ok.
    Lekarz zmienił mi na duphaston 3x1 tabletka - po 2 dniach "kuracji" serduszko zamarło.
    Wiem,ze oba leki są dopuszczone, ale czy można tak gwałtownie je zamienić?

    Czekam jeszcze na badanie genetyczne Wojtusia, które robiliśmy na wlasny koszt oraz badanie histopatolog w szpitalu.
  • 17.01.12, 22:55
    Olesia mocno Cie przytulam... ja rok temu o tej porze tez jeszcze byłam lipcówką - poroniłam w 15 tc - wiem co czujesz
    miałam juz ubranka od koleżanek i spodnie ciazowe, w ktore zamierzałam za jakies 2-3 tygodnie sie wbijac

    wiem, jak strasznie sie czujesz

    --
    Jeśli życie karmi Cię cytrynami zrób z nich lemoniadę smile
  • 18.01.12, 00:11
    Olesiu, przytulam Cie mocno! Im pozniejsza strata, tym na pewno bardziej boli... Za jakis czas bedzie lepiej, choc w pierwszych dniach i tygodniach ciezko w to uwierzyc.
    Mi baaardzo duzo daje uczestnictwo w forum Promyczek - nigdzie indziej nie spotkalam tyle tak zyczliwych, pomocnych, madrych osob. Dzieki niemu mam poczucie przynaleznosci, czuje sie zrozumiana i... normalna, bo tam jest pelno naprawde wspanialych osob, ktore przechodzily przez ten sam koszmar. Takze goraco polecam!
    Sciskam raz jeszcze!
  • 19.01.12, 14:22
    moze kojarzycie mnie z lipcowek...

    ja tez polecam wam forum Promyczek - trafilam tam po pierwszym poronieniu /4 lata temu/ i wciaz tam jestem
    tu jest link do nas: forum.gazeta.pl/forum/f,45523,PROMYCZEK.html

    przykro mi z powodu waszych strat sad pamietam jak to boli...

    mam nadzieje, ze wkrotce uda sie wam cieszyc kolejna ciaza

    pozdrawiam
    Kwiecienka z Linkiem

    --
    Kuchnia Kwiecienki
    http://emoty.blox.pl/resource/000672828.gif + Lanzarote 2011 http://emoty.blox.pl/resource/aparat.gif
  • 22.01.12, 14:24
    Cześć dziewczyny,
    Ja już jestem po wizycie u lekarza po zabiegu. Wszystko jest ok. Lekarz pozwolił mi starać się o kolejne dziecko po dwóch okresach. Od zabiegu minęło 37 dni, okresu po zabiegu jeszcze nie dostałam, a Wy? Lekarz powiedział, że w kolejnej ciąży będę brała duphaston i luteinę,jak najwcześniej. Jak tam u Was?

  • 22.01.12, 15:04
    Ja czekam na badania genetyczne Wojtusia, będą pewnie w połowie lutego, na histopatologięze szpitala, mój posiew z macicy oraz badania krwii.
    20 marca mam wizytę u profesora z genetyki.
    Lekarz nam powiedział, że trzeba tyle odczekać, ile trwała ciąża.

    Psychicznie nie jestem gotowa, ciągle myśle i tęsknięza wojtusiem, ale też młodsza nie jestem.
    W moim wieku muszę się spieszyć.
    Na Wojtusia czekaliśmy 3 lata.
    --
    1% dla Piotrusia www.mm.pl/~atru/
    Wojtuś [*] 13 tc
  • 22.01.12, 15:42
    Wolekanka- ja czekałam na okres jeszcze dłużej, przyszedł dokładnie 6 tygodni po poronieniu, tyle, że ja nie miałam zabiegu, bo to była wczesna ciąża i wszystko oczyściło się samo. Jeszcze nie byłam u lekarza, wybieram się zaraz po zakończonym okresie i zobaczymy, co powie. Wtedy kazał poczekać 3 miesiące, przyjść na kontrolę i się starać od nowa. O lekach nic nie mówił, stwierdził, że szansę na zdrową ciążę mam taką samą, jak kobiety, które nie poroniły. Ale chyba nie będziemy tyle czekać tych 3 miesięcy, ja się czuję gotowa już teraz i chyba spróbujemy. Poza tym mnie i męża już wiek goni, a to była moja pierwsza ciąża. Na razie jestem pełna optymizmu, ale zobaczymy, co lekarz powie.
    Pozdrawiam Was serdecznie!
  • 22.01.12, 16:14
    Ja nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek zdecyduje se na ciaze i to tez bardzo mnie boli, bo czuje sie tak, jakbym wraz z tym poronieniem stracila jednoczesnie jakakolwiek szanse na trzecie dziecko. Chyba byloby mi latwiej, gdybym lada chwila miala znow sie starac.
    Moze kiedys przejdzie mi ten lek przed ciaza, ale w kwietniu skoncze 34 lata, wiec jak nie teraz, to pewnie nigdy... sad
  • 22.01.12, 20:09
    Ja mam 28 lat, mąż 29. To była moja pierwsza ciąża, badań nam nie zlecono, to było puste jajo płodowe. Chcielibyśmy, żeby już jakiś maluch z nami był. Pozdrawiam Was dziewczyny.
  • 22.01.12, 21:27
    Ja w kwietniu kończę 30 lat, a mąż 35, więc na pierwsze dziecko to chyba najwyższy czas... Bardzo bym chciała już być w ciąży, ale obawa, żeby się wszystko nie powtórzyło znowu cały czas bedzie. Bo długo się pierwszą ciążą nie cieszyłam. Tyle, że u mnie przeważa jednak chęć dziecka...
  • 22.01.12, 22:08
    Ciesz się, że masz dwójke...wiele z nas dostało takiego kopa od zycia juz przy pierwszych staraniach.... Ale z drugiej strony rozumiem Cie..... Ja w tym toku skoncze 28 i juz dobry rok staramy sie o dziecko (niestety 6.01 stracilismy nasze malenstwo). Jest cos takiego ze czuje sie jakby mi czas uciekal....i najgorsze jest to ze czas ucieka mi od okresu do okresu, czekam tylko na kolejna owulacje aby sprobowac. Obecnie to musze odczekac jakis czas (po poronieniu)) aby znow podjac starania sie o dziecko.... a dokoła znajomi płodzą dzieci i rodzą dzieci, a mi serce peka... Ciesze sie z ich szczescia, ale jednoczesnie nie moge sie pogodzic z tym co mi sie przytrafilo... smutno mi sad
  • 22.01.12, 22:43
    Gulis ja mam podobnie. Miało być wszystko na spokojnie, bez stresu i się nie udało. Jakoś mi to całkiem świat zmieniło. Myślę tylko o potomstwie, a tak nie chciałam zbzikować na tym punkcie.
  • 22.01.12, 23:48
    Ja tez mialam okres "zbzikowania", kiedy to mialam juz starsza corke, a potem bardzo pragnelam drugiego dziecka a zamiast tego mialam dwie ciaze biochemiczne.
    Teraz tez we wrzesniu mialam biochemiczna, w pazdzierniku zaszlam, a w grudniu poronienie w 12-tym tygodniu.
    Wiec tez mi nie jest latwo i swoje przezylam sad
    Choc oczywiscie rozumiem, ze tym, ktore w ogole nie maja jeszcze upragnionego potomstwa jest pewnie jeszcze trudniej.
    Gdybym nie mala jeszcze dzieci, lub miala jedno, to pewnie staralabym sie pomimo traumatycznych przezyc, ale majac juz dwojke, czlowiek zastanawia sie, czy za "luksus" posiadania trzeciego warto placic cene zdrowiem i nerwami.
    Tyle, ze pewnie do konca zycia bede zalowac, jesli teraz sie poddam...
    No nic, zobaczymy, jak sie sytuacja rozwinie...
  • 23.01.12, 09:09
    Jesteśmy na forum, więc pewnie za każdą ciągnie się większa lub mniejsza tragedia. Często jak sie nie chce to sie ma, tylko jak to zmienic w glowie zeby sie o tym nie myslalo....? Trudno! Pozdrawiam!
  • 23.01.12, 18:44
    No właśnie! Ja jestem po prostu opętana myślą o ciąży, chociaż też nie tak miało być. I jeszcze wokół mnie same ciąże, nie da się udawać, że się nie widzi i nie słyszy. A ja na razie po cichu zazdroszczę...
  • 23.01.12, 19:03
    Zazdroszczę i szczerze wkurzam się, dlaczego innym się udaje, a mnie nie? Może nie powinnam tak myśleć, ale tak czuje- więc dziele się tym z Wami! Tak bardzo chciałabym mieć dziecko! Marzę aby mój aniołek do mnie wrócił.....ale wiemy że to jest niemożliwe sad((((...taka ogromna pustka w sercu..boli sad
    --
    [*] Aniołek 10tc 06.01.2012
  • 23.01.12, 09:04
    Wiesz wolekanka, mi sie udało w koncu zajsc jak na chiwle odpuscilismy (zmienialam prace, przeprowadzalismy sie), i kochalam sie tylko dla przyjemnosci, nie myslalam o dziecku.... wrecz bylam zaskoczona ze sie udalo, jednak nie do konca "udało się" . Teraz mam aniołka w niebie..... Niech tam do góry opiekuje się nim babcia, a ja kiedyś na pewno do nich dołącze i będę mogła przytulić moje maleństwo....
  • 23.01.12, 08:02
    Jak się czujecie?
    U mnie raz dobrze, zwłaszcza w dzień - zajmuję się Piotrusiem, obiad, itd.
    Tylko wychodzić nie mam nigdzie ochoty, nawet zakupy, a bardzo to lubiłam, są nie do zniesienia.
    Najgorzej jest wieczorami i gdy zasypiam. Wtedy bardziej "byłam" z moim Wojtusiem.
    Gładziłam się po brzuchu - miałam już spory, uważłam, by spać na plecach, bo na boku ciągnęły jakieś mięśnie....Były te męczące, ale pozytywne objawy - niechęć do kawy, do niektórych potraw.
    Teraz nie wiem, gdzie się podziać. Moja siostra jest na tym samym etapie ciąży, co ja byłam, rodzi w lipcu. Ma już 2 zdrowe córki. Bardzo nie chcę czuć niechęci do tego dziecka, ale wiem, ze zawsze będize kojarzyło mi się z moim synkiem.
    Ja czuję się jak Hiob - synek niepełnosprawny, drugi w niebie i brak pewności, czy w moim wieku będzie następne.
    Nie wiem, czy na górze jest jakiś plan. Jeśli tak, to dla niektórych bardzo okrutny.
    --
    1% dla Piotrusia www.mm.pl/~atru/
    Wojtuś [*] 13 tc

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.