Obiecuję, że będzie dobrze!
Kochane Moje!
Poroniłam dwa razy, wydawało mi się, że świat się skończył. Bardzo, bardzo bolało. Paraliżował mnie ból mięśni, pozoim stresu w moim organizmie osiągał apogeum. Drażniło mi wszystko, najbardziej głupio-mądre teksty " będziesz jeszcze w ciąży". Wkurzało mnie nawet czytanie o dobrych zakończeniach, nie wierzyłam w nie! Stek bzdur, tak to w tedy odbieałam.
Dzisiaj sprzątałam szufladę i znalazłam dzienniczek, w którym opisywałam swoje odczucia. Chyba nigdy nie byłam w gorszym stanie i chyba nic nigdy nie bolało tak bardzo.
A jednak!!! Pisząc do Was kopie mnie w brzuchu Mała Dziewczynka!!!! Bryka sobie tu i tam!
Pierwszy trymestr był pasmem lęku i strachu, nie wiedziałam co robić. Wierzyć czy nie, cieszyć się już czy wypierać?Już się nie boję, już nie noszę w sobie panicznego lęku, który zasłonił mi radość pierwszych tygodni bycia Mamą.
Już nie płaczę z bezsilności, już nie drętwieje moje ciało na myśl o stracie. Już nie uciekam myślami najdalej jak mogę.
Już nie śnią się mi się w nocy koszmary. Już nie aranżuję sobie pracy i zajęć na siłę. Już nie boję się chodzić na badanie USG, już nie myślę tylko o jednym: Czy moje Dziecko żyje? Czy bije mu SERCE? Już się nie oszukuję! Już nie wymyślam co będzie, kiedy je stracę. Już nie myślę o nowych wyzwaniach, nowych studiach, nowych alternatywach i podróżach. Moją jedyną perspektywą jest DZIECKO. Już nie karcę się i nie złoszczę na siebie za te wszystkie myśli. Już nie gniewam się na siebie, że nie potrafię się cieszyć. Już nie boję się zmian w moim ciele, już bez lęku dotykam swoich piersi. Już nie boję się bólu brzucha, już nie boję się, że zachciało mi się kawy i jest to złym znakiem. Już nie muszę słuchać męża z Jego „Spokojnie Kochanie”. Spokój zamieszkał we mnie.
Dziewczynki, obiecuję,że będzie dobrze.
Starjcie się o dziecko najszybciej jak możecie.