Dodaj do ulubionych

do mam którym się udało..urodzić po poronieniu

26.11.12, 16:06
Drogie mamusie aniolków,jestem jedną z was....stracilam 3skarby (jedna to ciąża bliżniacza)...jestem 26 dni po ciąży obumarlej ,bliżniaczej w 15tyg....wciąż opłakuję chłopców,nigdy o nich nie zapomnę o żadnym z moich 3 aniołków....bardzo jedank chcę urodzić dziecko i tu moje pytanie do mam którym się udalo....jak szybko zaszłyście w ciąże po poronieniu...długo się starałyście i czy wszystko przebiegalo dobrze...i jeszcze naj ważniejsze jak dałyście sobie radę z lękiem w ciąży,nie będę ukrywać ,że bardzo się boję bo już wiem ,że historia lubi się powtarzać...dziękuję wam bardzo za odpowiedzi
Edytor zaawansowany
  • 333a13 27.11.12, 11:31
    Bardzo bałam się kolejnej ciąży i nie chciałam zbyt szybko w nią zajść, a z drugiej strony byłam w stanie kilka razy w ciągu miesiąca robić testy ciążowe z nadzieją, że któryś w końcu będzie pozytywny... Po stracie zdaliśmy się na "los" i nie staraliśmy się jakoś specjalnie o poczęcie, wyszliśmy z założenia, że co ma być to będzie. Zaszłam w ciążę prawie rok po stracie. Miałam już zacząć chodzić do lekarza i zacząć leczyć niepłodność, a tu na wizycie okazało się że jestem w ciąży. Teoretycznie nie powinnam "zajść", bo miałam cały czas jakieś dziwne, nieregularne cykle itd, a ten styczniowy był wyjątkowy, bo miesiączkę dostałam już po 2 tyg. od poprzedniej. Z perspektywy czasu uważam, że rok to optymalny czas na przeżycie żałoby i nauczenie się życia od nowa. W drugiej ciąży miałam masę obaw i trochę komplikacji, w pierwszym trymestrze bardzo często "łapałam doły" jak pojawiały się plamienia czy jakieś małe bóle brzucha, wydawało mi się ciągle, że to koniec. W miarę wzrostu brzucha strach się zmniejszał i pojawiał się większy optymizm... Wszystko da się przeżyć... Teraz po porodzie nie czuję jakiejś mega euforii z powodu tego, że urodziłam córeczkę. Kocham ją bardzo, ale zdarza mi się uronić łzę nad dzieckiem, którego nie mogę utulić. Pociesza mnie to, że Aniołek jest w najbardziej troskliwych i kochających rękach jakie można sobie wyobrazić i kiedyś się mam nadzieję spotkamy. A teraz pozostaje mi żyć dalej, opiekować się małym grobkiem i córeczką.
    --
    Aniołek Piotruś 26.01.2011 (10tc)
    Magdusia 03.11.2012
  • 19b3atka90 27.11.12, 13:23
    Poronilam 2 ciaze , po ktorych postanowilismy sobie dac spokoj , odlozylismy plany posiadania dziecka na blizej nieokreslona przyszlosc. W moim wypadku los okazal sie przewrotny i w 2msc po zabiegu kolejna ciaza zaplanowala sie sama, i zakonczyla sie happy endemsmile od poczatku bylam na lekach, balam sie i to bardzo, bylo to takie odliczanie do 8tc, potem do 12tc , do 16tc , po USG polowkowego , do 32tc i jakos zlecialo to 9 msc.
    Wiecie co , moze to co mysle jest strasznie glupie i egoistyczne , ale jak sie patrze na synka to wierze ze ja musialam miec wlasnie jego , ze to wlasnie on mial sie dla mnie urodzic i to on byl mi pisany. wcale to nie znaczy ze nie pamietam o 2 poprzednich ciazach , bo pamietam doskonale. Ale z takim przekonaniem mi sie latwiej zyje
    --
    ...if only one takes care of means, the end will take care of itself...
  • acorsa 27.11.12, 17:53
    19b3atka90 gratuluję z całego sercasmile możesz napisać jakie leki brałaś?
  • 19b3atka90 28.11.12, 09:28
    acorsa bralam zastrzyki Fraxiparine , Acard i Luteine. Zrobilam mnostwo badan ale nie znalazlam przyczyny i lekarz stwierdzil ze mozna sprobowac na tym zestawie i sie udalosmile
    --
    ...if only one takes care of means, the end will take care of itself...
  • aneta79_1979 04.05.13, 23:09
    coś w tym jest ...straciłam 2 ciąże po dwójce starszaków i nie wyobrażam sobie żeby Najmłodszego miało nie być...a pewnie gdybym nie poroniła to by go nie było...i przewrotność losu....mam nadzieję że nigdy się nie dowie że gdyby nie......
    --
    Kinga 13.04.2005 Kuba 17.05.2007 Maleństwo[*4.*7.2010] Daniel 19.05.2011
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliha06cs1k.png
  • m.b.g 27.11.12, 22:11
    +12 tc, 28tc, 6tc+

    Doczekałam się zdrowego, uśmiechniętego wiecznie synka, który jest owocem trudnej ciąży.
    Wiele stresu, leżenia, trudny i długi poród, ale udało się, głównie za sprawą lekarza i przede wszystkim wiary w to, że wyczerpałam limit nieszczęść.

    Nie brałam leków, nie było takiej potrzeby; strach towarzyszył mi cały czas, ale i jest obecny teraz, rok po porodzie, o dobro mojego synka, o to, czy życie się z nim łaskawie obejdzie...

    Wszystkiego dobrego, powodzenia.
  • gramacja 28.11.12, 13:45
    Witam cię i pamiętaj, że jestem z tobą. Ja mam jednego aniołka, który zawsze będzie miał swoje miejsce w moim sercu. W kolejną ciążę zaszłam po pół roku. Aktualnie jestem w 29 tygodniu. Dzisiaj wszystko jest dobrze. Ale strach mnie nie opuszcza. Przede wszystkim staram się unikać negatywnych i pesymistycznych wpisów na forach, tylko dobijają. Zapraszam cię na mojego bloga: ciaza-szczescie-smutek.blogspot.com/ Tam opisałam swoją historię. Pozdrawiam
  • kasiekonik 30.11.12, 09:26
    Ja Maurycego straciłam w 16tc, lekarz proponował odczekać min. 3mc, ale "stety" pomyliły mi się dni płodne jak obliczałam i zaszłam w ciążę w drugim cyklu po łyżeczkowaniu. Obecnie jestem w 30tc. Na początku przez pierwsze miesiące miałam plamienia o nieznanym pochodzeniu - właściwie co tydzień jeździłam na Izbę Przyjęć bo ciągle coś się działo, w sierpniu okazało się, że łożysko zachodzi na ujście i znów leżenie - wstałam we wrześniu dopiero. Od tego czasu jest wszystko ok. Ale psychika nie pozwala do końca cieszyć się ciążą - od początku mam schizy, że przy mocniejszym parciu w toalecie dziecko mi wyleci, mam w sobie niewytłumaczalną obawę, że moje ciało jest wrogiem dla małej (,że udusi się pępowiną, że pępowina wypadnie, będzie ucisk i małej zaniknie tętno, że pójdzie coś nie tak) i modlę się o ten 36 tydzień, żeby już można bezpiecznie rodzić...

    --
    http://lb2m.lilypie.com/nU5Mp1.png http://lbdm.lilypie.com/JEcMp1.png
  • kasiamalpa 30.11.12, 12:30
    po 1 stracie,odczekałam 4 lata,bo psychicznie nie byłam gotowa
    po 2 giej stracie odczekałam pół roku,straciłam dzieciątko.
    po 3 stracie zaszłam w ciąże po 2 latach,mimo,że chciałam wcześniej to nie udawało "się zajść"
    Postanowiliśmy z mężem do końca roku 2012 się starać a potem iść na in vitro,z racji naszego wieku 32,nie chciałam marnować kolejnych miesięcy.w sylwestrową noc miała taką nadzieję,takie życzenie żebym w końcu była w tej ciąży,,,
    nie wypiłam ani łyka szampana,bo byłam kierowcą,i dziękuję za to losowi.bo....
    2 stycznia zrobiłam test,beta 4000 wink
    Całą ciążę na lekach,3 pierwsze miesiące plackiem leżałam,potem 4-6 trochę już mogłam się ruszać,od 6-8 msc leżenie znów...ale udało się.
    .... moje szczęście leży w łóżeczku teraz i śpi słodko ...
    więc
    nie trać nadziei
  • 1_ania_79 06.12.12, 22:13
    poroniłam pierwszą swoją ciążę w która zaszłam bez żadnego problemu (w pierwszym cyklu starań) kolejna próba po 1,5 roku z przyczyn psychicznych - nie byłam wcześniej gotowa.w drugą ciąże też saszłam w pierwszym cyklu starań. cała ciążę miałam urojenia że dzieje się coś niedobrego, lezałam 9 miesięcy mimo ze na żadnym etapie ciąża nie była zagrożona, brałam acard i luteinę ale to raczej zapobiegawczo bo moja ginka widząc co dzieje się ze mną za każdym razem kiedy odstawiam leki wolała żebym je brała. Próbowałam odstawic luteinę po 15 tc bo było wszystko w najlepszym porządku po czym pojechałam na IP bo WYDAWAŁO MI SIĘ ze mam skurcze. cała ciąża tak wyglądała, każdy dzień był ogromnym stresem, po porodzie pierwsze o co zapytałam lekarza to czy synek żyje - popatrzył na mnie jak na wariatkę bo chwilę wcześniej określili jako 10 pt apgarsmile ale udało się i mam teraz prawie rocznego Synunia smile musisz wierzyć kochana a uda się napewnosmile

    --
    (*) 10.01.2010
    ..............................................................
    http://lb1m.lilypie.com/us3Vp1.png
  • gocha34 07.12.12, 16:30
    Jestem Mamą trzech Aniołków....poronienia w 9 tyg......
    i Mamą dwójki dużych już Dzieci -córeczka 11, synek 7 lat .... Cudowne , kochane .....
    Kolejnośc byla taka 2 poronienia, córka , 1 poronienie , syn....
    Są wspaniali, zdolni i wierzą w świętego Mikołaja.... i pyskaci czasami- jak na ten wiek przystalo....
    Gdy na Nich czasami się pozłoszczę ....przypominam sobie jakimi są Wyczekanymi Skarbami , jak bardzo kiedyś bolalo......

    Dziewczyny , doskonale wiem o czym mówicie ....o cierpieniu, bólu serca , pragnieniu, lęku , niepokoju, łzach przy każdej miesiączce ,że znowu nic ....o trosce przy najmniejszym niepokojącym objawie gdy już test pokazał 2 kreski....
    Mnie już tak bardzo nie boli ...ale pamiętam ,czasem myslę jacy by byli....nie nadałam imienia , nie wiem jakiej płci ....ale mamy symbolicznie miejsce na cmentarzu, symboliczne miejsce Naszych Dzieci, które nie zdążyły sie urodzić ...
    Dziewczyny lęku nie unikniecie , ale wierzcie że i Wam los się odwróci , że jeszcze będziecie tulić swoje Szcześcia i patrzeć jak rosną i nie będziecie wierzyć ,że tak szybko ten czas uplywa....
    Trzymam kciuki za Każdą z Was....
    Pozdrawiam cieplutko...


  • marcelinka24 13.12.12, 21:28
    witaj :0 bądz dobrej mysli i wierz w to ze w koncu ci sie udasmile\
    Moja pierwsza ciaza obumarla ok 11 tygodnia. Druga ciąza została zakonczona w 24 tygodniu Córeczka zyla 8 mcy ( zmarla z powodu zaniedbania pielegniarki ) po smierci marcelki dałam sobie na spokoj a teraz ................ obok mnie lezy 3 miesieczna Tamarka smilesmile taka slodka bozonarodzeniowa wpadka Ciaza donoszona Bez najmniejszych problemow smile bylam na clexanie, duphostanie.... potem na luteinie i fenoterolu smile mala cudna
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/lph8kwk4cqek20lm.png
  • 06gosia34 14.12.12, 17:09
    Kochane mamusiesmile cieszę się waszym szczęściem ....jesteście dla mnie wielką nadzieją na przyszlość...ja wlaśnie jestem po @ i weszlam w dni płodne-więc będziemy dzialać z mężem....mam nadzieję,że się uda i zajść i donosić...jak czytam wasze posty o cudzie narodzin po morzu łez to nabieram wiary ,że i mi się uda.Bardzo wam dziękujęsmile
  • kasiulka.2108 15.05.13, 15:29
    Nigdy nie przestawajcie wierzyć, ze się uda!!!!!! Nigdy!!! Ja poroniłam 3 razy i bardzo ciężko to znosiłam, leczyłam się u psychologa, miałam nerwicę lękową i w sumie to nadal ją mam...
    W maju zeszłego roku zaszła,m w ciążę, planowaliśmy ją, choć byłam przerażona i sama nie wiedziałam co robię. Udało się zajść szybko. Gdy poszliśmy na 1 wizytę do lekarza to byłam tak przerażona, że nie wiedziałam co wtedy myślałam, byłam już chyba pogodzona z tym, ze znów poronię i trafię do szpitala zaraz i historia zatoczy ponownie krąg. Lekarz wtedy powiedział, ze widzi już jakieś strukturki płodu przepisał mi duphaston i acard (wcześniejsze ciąże to były w prawdzie puste pęcherzyki ciążowe, a tu już coś było widać). Byłam pełna nadziei i lekarz pocieszył mnie, że jeśli wymiotuję to bardzo dobrze bo to oznacza, ze ciąża się dobrze rozwija (wcześniej nie miałam takich objawów). Po 2 tyg poszliśmy na kontrolną wizytę i co??? BIŁO SERDUSZKO NASZEJ CÓRECZKI. Czułam się jak we śnie... nie mogłam uwierzyc. Kontrolne wizyty miałam co 2 tyg i malutka świetnie się rozwijała. Mieliśmy troszeczkę przygód bo występowały krwawienia i w 21 tyg założyli mi szew na szyjkę bo się mocno skróciła. Ale wytrwaliśmy na szczęście i teraz córeczka ma prawie 4 miesiące. Takze dziewczyny nie poddawać się proszę!!! Wam też się uda. POWODZENIA Gosia.
  • mamcia07 08.05.13, 21:53
    Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie skomentować Twojego wpisu. Patrzę na niego z nadzieją, bo moja historia pokrywa się w dużej części z Twoją. Ja też jestem po 2 poronieniach, urodziłam córcię a obecnie jestem 5 dni po zabiegu po poronieniu. Mam więc cichą nadzieję, że teraz mi się uda. Pozdrawiam cieplutko
    --
    smile
  • mamcia07 08.05.13, 21:54
    Nie dodałam, że do gochy 34
    --
    smile
  • guderianka 18.12.12, 16:30
    po dwóch cyklach
    koniec sierpnia zabieg-9 pazdziernikan OM
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    NieŚwiętaBynajmniejTrójca
  • justynekg 29.12.12, 22:48
    straciłam dziecko w 19tc w wyniku niewydolności szyjki macicy. Mimo psychicznego koszmaru, który przeżywam, myślę już o kolejnej ciąży. Wiem natomiast, że przyczyna poronienia tkwi w moim organizmie oraz że w kolejnej potencjalnej ciąży problem wystąpi ponownie. Lekarz zapewnia, że rozwiązaniem jest założeniu szwu, natomiast czytając fora wiem o szeregu innych zagrożeń temu towarzyszących. Czy któraś z Was poroniła z powodu niewydolności szyjki? Czy kolejne ciąże się zakończyły sukcesem?
    Pozdrawiam wszystkie Aniołkowe mamy smile

    -----
    Piotruś 14.10.2012 (19tc)
  • asiazg82 03.01.13, 15:15
    justynekg
    ja poroniłam w 18 tygodniu z powodu niewydolności tak twierdzi część lekarzy inni mówią że to infekcja bo łożysko było zakażone paciorkowcem (wyniki badań histopatologicznych) z tego co wiem szew daje dobre rezultaty jak jest założony w 13, 14 tygodniu ciąży czyli profilaktycznie ze względu na wywiad, jak zakładają szew terapeutycznie czyli jak szyjka się skraca i jest rozwarcie to daje on gorsze rezultaty, u Ciebie ze względów profilaktycznych powinien zostać założony jak jeszcze nie będzie rozwarcia robiono badania z których wynika, że szew w ok 90% pozwala donosić ciążę do 36 tyg. więc prognozy są dobre jak szew się zsuwa można dołożyć pessar szyjkowy lub obszyć szyjkę szwem Shirodkara, podaje się leki tokolityczne, które hamują skurcze i trzeba leżeć chociaż niektóre kobiety nie leżą i przenoszą ciążę, ważne że już wiemy o tej dolegliwości bo teraz można zacząć to kontrolować usg przezpochwowe, jak te metody nie zadziałają to zostaje szew brzuszny TAC który jest zakładany przez Prof. Krasomskiego w Łodzi i prof. Dębskiego w Warszawie, ale to już w tragicznych przypadkach, podobno w Stanach co drugiej kobiecie zakłada się taki szew profilaktycznie jak też nie wiedziałam o takiej dolegliwości dopóki mnie nie spotkała, szkoda że taką cenę musiałam zapłacić, jest wiele ciąż zakończonych sukcesem, bo to bardzo powszechne schorzenie
  • justynekg 03.01.13, 23:58
    dziękuję za informację.
    ja leżałam w szpitalu z podejrzeniem łożyska przodującego, które się nie potwierdziło i po 10 dniach zostałam wypisana mimo utrzymującego się plamienia. lekarz wspominał o możliwej konieczności założenia pessaru ze wzgl. na już wtedy krótką szyjkę,ale jak stwierdził: "jeszcze nie teraz". Po 5 dniach wróciłam ale niestety było już za późno... Z tego względu mam ogromne pretensje do siebie, że wyszłam ze szpitala, że dałam się wypisać, choć czułam, że "coś" jest nie tak. Mam żal do lekarzy, że moim zdaniem nie dołożyli staranności, nie przewidzieli.
    Zmieniłam lekarza - na profesora ze szpitala (Wrocław), który jest przeciwnikiem pessara natomiast twierdzi, że szew McDonalda będzie konieczny podczas kolejnej ciąży...
    Dziękuję Ci za te informacje, na pewno skonsultuję pozostałe 2 opcje. Muszę rozważyć też wizytę u wymienionych lekarzy, gdyż ja sama muszę mieć pewność, że zrobiłam wszystko...
    Pozdrawiam, justyna
  • asiazg82 04.01.13, 11:45
    wiem jak się czujesz mam to samo wydaje mi się że czegoś nie dopilnowałam że powinnam leżeć w ciąży a chodziłam że powinnam dowiedzieć się o tej dolegliwości i kontrolować żeby lekarze badali szyjkę ja tydzień przed poronieniem też byłam w szpitalu ale lekarz który mnie badał nic nie zauważył dawali mi dufaston i wypuścili po 3 dniach potem nic się nie działo i nagle odeszły mi wody czuje że miałam pecha że jakby mnie badał inny lekarz to coś by zauważył lekarze u których ja byłam też mówili że szew Mcdonald jest lepszy niż pessar różnica podobno jest taka że szew zabezpiecza szyjkę wewnętrznie a pessar zewnętrznie pessar jest mniej inwazyjną metodą bo zakłada się go w ciągu minuty w gabinecie a szew to zabieg który trwa ok pół godziny w znieczuleniu ogólnym podstawa to znaleźć dobrego lekarza, który nie będzie tego bagatelizował trzeba badać szyjkę od 10 tyg co tydzień na usg przezpochwowe i robić posiew z pochwy bo tego nie zakładają jak jest infekcja napisz skąd się wzięła u Ciebie ta niewydolność czy szyjka słaba z natury czy infekcja czy miałaś jakieś zabiegi na szyjce?
  • asiazg82 04.01.13, 11:50
    napisz do mnie maila asiazg82@gazeta.pl to Ci wyślę kilka artykułów o tych metodach
    pozdrawiam
  • glinicka 21.02.13, 13:53
    PO PIERWSZYM PORONIENIU DŁUGO NIE MOGŁA PSYCHICZNIE DOJŚĆ DO SIEBIE, WIĘC DECYZJE O KOLEJNEJ CIĄŻY ODKŁADAŁAM. KIEDY Z MĘŻEM POD JELIŚMY PRÓBĘ ZAJŚCIA W KOLEJNĄ CIĄŻE, ZACZELIŚMY OD ZMIANY LEKARZA I DOKŁADNYCH BADAŃ (MICH I MĘŻA). ZROBILIŚMY NAWET BADANIA GENETYCZNE. WSZYSTKO BYŁO W PORZĄDKU OPRÓCZ MOJEGO BADANIA HORMONALNEGO W KTÓRYM WYSZŁO, ŻE MAM NIEDOBÓR HORMONU ODPOWIEDZIALNEGO ZA PODTRZYMANIE CIĄŻY W PIERWSZYCH 3 MIESIĄCACH. GDY ZASZŁAM W CIĄŻE MUSIAŁAM GO PRZYJMOWAĆ. W 6 MIESIĄCU CIĄŻY OKAZAŁO SIĘ, ŻE JEST TO CIĄŻA BLIŹNIACZA I DOSTAŁAM DODATKOWE LEKARSTWA NA PODTRZYMANIE PODWÓJNEGO PŁODU ORAZ ZAŁOŻONO MI SZEW NA SZYJKĘ MACICY. PÓŹNIEJ CIĄŻA PRZEBIEGAŁA PODRĘCZNIKOWO JAK OKREŚLAŁA MOJA PANI DOKTOR.
    ALE JA BYŁAM PEŁNA OBAW PRZEZ CAŁY CZAS. BAŁAM SIĘ KOLEJNEGO NIE POWODZENIA, WPADAŁAM W PANIKĘ I WTEDY MOJA MAMA POWIEDZIAŁA MI, ŻE ZŁYMI MYŚLAMI ZCIĄGA SIĘ NIESZCZĘŚCIA. ZACZEŁAM STARAĆ SIĘ POZYTYWNIE MYŚLEĆ, ZAJMOWAĆ SWÓJ CZAS TAK ABY NIE MIEĆ MOŻLIWOŚCI WPADAĆ W PANIKĘ. I UDAŁO SIĘ, URODZIŁAM WSPANIAŁA DZIEWCZYNKĘ.
    PAMIĘTAJ NAJWAŻNIEJSZE JEST ABY SIĘ NIE PODDAWAĆ I WALCZYĆ DO KOŃCA.
  • chyba.ze 21.02.13, 17:03
    Wyłącz na Boga CapsLocka, bo czytać się tego nie da.
  • glinicka 21.02.13, 18:02
    Przepraszam smile
  • madzikn 21.05.13, 21:14
    Ja również jestem po 3 poronieniach ale dopiero teraz trafiłam na lekarza który mi to potwierdził i zlecił mi konkretne badania dzisiaj z mężem zrobiliśmy badanie kardiotypu odpłatnie aby było szybciej bo najbliższy termin był dopiero na marzec 2014 zobaczymy jaki bedzie wynik, chcielibyśmy juz wiedziec jaka jest przyczyna tych poronień.
    Chciałabym bardzo sie dowiedzieć jakie badania robiłyście i jaką diagnozę postawił wam lekarz, przed nami czas oczekiwania na wynik 3-4 tyg ale napewno na tym jednym badaniu sie nie skończy...
  • bubus233 21.02.13, 18:12
    Ja jestem po 3 poronieniach. Bardzo się bałam zajść ponownie w ciążę, niespecjalnie się ucieszyłam jak już mi się udało, byłam pewna, że ją również stracę więc się nie przyzwyczajałam. Przez całą ciążę się zamartwiałam mimo, że przebiegała bez żadnych komplikacji. Urodziłam zdrowego chłopaczka, który jest całym moim światem.
  • asiazg82 21.02.13, 18:22
    bubus a udało się ustalić przyczynę poronienia?
  • bubus233 21.02.13, 19:40
    Wszystkie badania wyszły bardzo dobrze, przyczyny nie znaleziono. Profilaktycznie przez całą ciążę brałam zastrzyki Clexane. Moja Pani Doktor stwierdziła, że napewno nie zaszkodzą a mogą ewentualnie pomóc. Wspólnie ustaliłyśmy, że Jeżeli nie znaleziono przyczyny poronień to trzeba kombinować i tak zrobiłyśmy. Nie wiem czy te zastrzyki przyczyniły się do tego że ją donosiłam. Ale powiem Ci, że rozmawiałam z dziewczynami na patologii ciąży ( zostałam przyjęta na wywołanie porodu) to podobno te zastrzyki w wielu przypadkach wczesnych poronień są pomocne. Moja Pani Dr, również tak uważała. Opowiadała, że wiele jej pacjentek biorąc te zastrzyki ciążę donosiło.
    Dobrze by było gdyby się tu wypowiedziły osoby biorące w ciąży te zastrzyki czy im również pomogły.
  • gramacja 30.04.13, 21:36
    Mnie się udało urodzić w lutym wspaniałą dziewczynkę. Ciąża przebiegała pod znakiem strachu a czasami wręcz przerażenia. Były plamienia, krwawienia, podejrzenie poważnej choroby u dziecka. Ale udało się i jestem szczęśliwa. Myślę, że warto walczyć - mimo, że po raz kolejny próbować nie będę. Nie czuję się na siłach by znowu przechodzić przez ten koszmar.

    ciaza-szczescie-smutek.blogspot.com/
  • madzi_arka 04.05.13, 17:22
    gosia strach zawsze oanuje.
    ja jestem w 23 tygodniu-zaczynam, poroniłam 2 razy i teraz z kazdym ukłuciem, plamieniem itp jestem przerażona. ale jest dobrze i wierzę że do konca będzie....i ty w to uwierz. bo bardzo chcesz zostać matką. uda się. życzę wiele wiarywink
    gramacja napisał(a):

    > Mnie się udało urodzić w lutym wspaniałą dziewczynkę. Ciąża przebiegała pod zna
    > kiem strachu a czasami wręcz przerażenia. Były plamienia, krwawienia, podejrze
    > nie poważnej choroby u dziecka. Ale udało się i jestem szczęśliwa. Myślę, że wa
    > rto walczyć - mimo, że po raz kolejny próbować nie będę. Nie czuję się na siłac
    > h by znowu przechodzić przez ten koszmar.
    >
    > ciaza-szczescie-smutek.blogspot.com/


    --
    Bartoszek
    http://s3.suwaczek.com/201009151678.png
    Aniołeczek 27.02.2012(8t.c);Aniołeczek 4.09.2012(8t.c)
    http://www.suwaczki.com/tickers/h4zprjjg5194mnto.png
  • mackowa82 09.05.13, 14:45
    Witam drogie mamy,ja mieszkam w Irlandi Pólnocnej ,tydzien temu stracilam dziecko bylam w 9 tc.Pisze temu gdzie mieszkam bo tu lekarze podchodza do calej sprawy lekcewarzaca,trzy dni lerzalam w szpitalu z ogromnymi bolami i krwawilam bardzo mocno.Co jakis czas dawali mi paracetamol ,lekarz wcale do mnie nie zaglondal tylko pielengniarki ,zabieg zrobiony mialam na 2 dzien puznym wieczorem pod narkoza.Tydzien dzis mija odkad jestem w domu chcialam popelnic samobujstwo w szpitalu po zabiegu ale obecnosc meza dala mi sily,niestety ciagle placze kiedy widze niemowleta i kobiety ciezarne.Mam juz jena corke ma 8 lat a na to dziecko czekalismy 5 lat.
  • aagata4 13.05.13, 20:23
    po dwóch poronieniach mam 7 letniego syna i 6 letnia córkę

    niby wszystko było dawno a jeszcze tu zaglądam, choć rzadko
    trzymam kciuki abyście miały siłę do dalszej walki o dziecko

    tu moja historia

    www.poronienie.pl/nasze-historie/udalo-sie/po-dwoch-stratach/moja-droga-do-macierzynstwa/
    Agata
    --
    www.sobienie-jeziory.cba.pl
    www.poronienie.pl
  • asiazg82 14.05.13, 00:30
    przeczytałam Twoją historię, chyba wszystkie kobiety tracące ciążę czują się tak samo
    mam pytanie do Ciebie Agata, czy miałaś zakładany szew lub pesar, bo piszesz o niewydolności szyjki?
  • aagata4 19.05.13, 12:38
    tak miałam pesar w tych udanych ciążach

    i on byl między innymi przyczyną ciągłych kolorowych wydzielin, ale badania posiewu robione prawie co 2-3 tygodnie wychodziły dobrze i w tych ciążach urodziłam zdrowe dzieci.

    pozdrawiam

    Agata



    --
    www.sobienie-jeziory.cba.pl
    www.poronienie.pl
  • malawi_as 21.08.14, 13:05
    Agatko kochana,
    Przeczytałam Twoją historię na ... www.poronienie.pl/nasze-historie/udalo-sie/po-dwoch-stratach/moja-droga-do-macierzynstwa/ - czułam się identycznie, jak czytałam co tam napisałaś, to tak jakbyś przchodziła kropla w kroplę to co ja.
    Podasz mi bezpośredniego maila do Ciebie? Chciałabym wiedzieć jaki badania powinna zrobic na własną rękę.
    Z góry dziekuje
  • lidek0 22.08.14, 07:23
    pytanie co prawda nie do mnie ale poczytaj tu: www.poronienie.pl/warto-wiedziec/aspekt-medyczny/badania-po-poronieniu-2/badania-po-poronieniu/

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • kopiko-lol 26.05.13, 21:32
    ja zaszlam w kolejna ciaze po 3 msc, o ironio termin porodu mialam dokladnie w rocznice poronienia. W ciazy bylam z blizniakami, jednak jedno obumarlo, drugie przezylo i teraz spi obok mnie. Bardzo chcialam zajsc w kolejna ciaze po poronieniu, jednoczesnie strasznie sie balam tej kolejnej ciazy. Kazdy bol brzucha czy plaminie strasznie przezywalam. Po jazdej wizycie lekarskiej kamien z serca, jednak po kilku dniach znowu strach. Uspokoilam sie dopiero jak zaczelam czuc ruchy dziecka, bo na biezaco wiedzialam ze jest dobrze. Na poczatku poczucie winy, ze dziecko kore nosze w sobie zostalo poczete dzieki smierci braciszka lub siostrzyczki.... dlugo mialam takie poczucie. Nawet czasem tak myslalam tuz po narodzinach.... na szczescie juz tak nie mysle. Poronienie strasznie przezylam.
  • kopiko-lol 26.05.13, 21:43
    aha... prawie 5 pierwszych miesiecy lezalam plackiem. Lekarstwa luteina, duphaton, acard, glucofarsche
    --
    gdzie to lato....?
  • 06gosia34 26.05.13, 21:36
    Moje drogie mamusie dzieci tu na ziemi i te aniołkowe...kiedy za kładałam ten wątek byłam w rozpaczy....w obecnej chwili jestem w 25 tyg ciąży,we wrześniu przywitam na świecie syneczka Olusia...wprawdzie jeszcze trochę czasu mi jeszcze pozostało,ale wiem ,że wszystko będzie dobrze(czuwają nad nami moje Aniołki)...ciąża przebiega bez problemowo i ja czuję się naprawdę dobrze...Wszystkim wam czekającym na cud poczęcia i moment przytulenia dzieciątka ,życzę wytrwałości...w sercu mam moje Aniołki a pod sercem rośnie mały cud....obyście wszystkie mogły niebawem podzielić się szczęściem oczekiwania po morzu łez.
  • kopiko-lol 26.05.13, 21:44
    trzymam kciuki kochana smile
    --
    gdzie to lato....?
  • kobietka_29 27.05.13, 13:23
    Super! Gratulacje, Gosiu. Trzymam kciuki za dalszy bezproblemowy przebieg ciazy i pomyslne rozwiazanie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7ye0wof4y2.png
  • madzikn 28.05.13, 19:49
    Napiszcie drogie Panie jak przebiegało wasze leczenie bo to teraz jest dla mnie najważniejsze, pytam aby nie pominąć żadnego badania i czy chodziłyście po innych lekarzach niż ginekolog? wasze wskazówki będą dla mnie naprawdę bardzo pomocne...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.