Dodaj do ulubionych

Wracam po raz drugi :(

17.01.13, 14:53
No i ja po raz drugi straciłam właśnie moje maleństwo. Dziś skończyłby się 9tc - wczoraj wyszłam ze szpitala, przedwczoraj zabieg. Wszystko zaczęło się na wizycie 11.01 kiedy to na usg nie widać było bicia serduszka. Nadzieja przez weekend, że może jednak beta urośnie a serduszko się pojawi. Niestety beta spadła sad
W szpitalu inny lekarz potwierdził diagnozę - poronienie zatrzymane.
Mam pytanie do dziewczyn, które przez to przechodziły jak radziłyście sobie przez te pierwsze dni? Czym się zająć żeby tyle nie myśleć?
Dodatkowo wczoraj miałam tylko lekkie plamienia a dziś znów krwawię - kiedy to się skończy?
Edytor zaawansowany
  • railly 17.01.13, 15:21
    betty, bardzo mi przykro sad Ja miałam poronienie zatrzymane w 8tc.
    Przez pierwsze 2 tygodnie nie radziłam sobie z tym wcale, płakałam, czytałam dużo podobnych historii innych dziewczyn, nie chciało mi się żyć. Było tym trudniej, że byłam na zwolnieniu,w domu, bez kontaktu z ludźmi, sama ze swoim smutkiem. Bardzo pomogł mi powrót do pracy, zajęłam się zwykłym życiem i nie miałam czasu na myslenie. Tak naprawdę musi minąc trochę czasu, musisz wylać trochę łez, żeby próbować się z tym pogodzić. Nie ma złotego środka.
    Oszczędzaj się, nie przemęczaj fizycznie, dbaj o siebie. Krwawienie i plamienie przez 2 tygodnie jest normalne, ale jesli krwawienie się wzmoże albo zacznie się ból - pójdź do lekarza.

  • basik204 25.02.13, 22:12
    witam ja też jestem po stracie mojej kruszynki poroniłam w 8 tygodniu ciąży jest mi żle najgorzej jest w nocy kiedy nikt mnie nie widzi to płaczę w dzień muszę zająć się dziećmi( 9,7 i 4 lat) mąż poprosił mnie żebym nie płakała przy dzieciach ,jest to moje drugie poronienie pierwsze było 2007 roku w 7 tyg. ale udało się i zaszłam córką w ciąże po 10 miesiącach teraz bałam się tego 7 tygodnia a poroniłam w 8 tyg,nikt mnie nie rozumnie jaki jest to dla mnie ból bo już się cieszyłam że zostanę znowu mamą .Jak sobie dalej radzić
  • justka.easy 17.01.13, 15:50
    Przeszłam przez to 3 razy. Od razu wracałam do pracy zeby byc wsrod ludzi i nie myslec. Nie wyobrazam sobie siedzenia w domu sam na sam z myslami i internetem.
    I nie czytaj historii podobnych do Twoich - ja niestety to robiłam i mnie to dobijało, czytałam i płakałam. Nie wchodz na to forum najlepiej bo nie wiem czy na tym etapie nie wpłynie destrukcyjnie na Twoją psychike.
    Jak juz dojdziesz do siebie i bedziesz chciała spróbowac znów zajsc w ciaze poszukaj dobrego lekarza który nie zbagatelizuje Twoich poronien. Mi to zajęło 3 lata ale w koncu znalazłam.
  • papuga_ara 18.01.13, 23:39
    Strasznie mi przykro. Współczuję i dobrze wiem, co przeżywasz. Ja dziś miałam wizytę u lekarza (11 t.c.) i okazało się, że serduszko przestało bić. Jeszcze 3 tyg. temu wszystko było w porządku. Drugi raz przydarzyła mi się taka historia, a już chciałam biec na forum z dobrymi historiami i pisać, jak to poprzedniej stracie się udało....
    Czuję pustkę i tak potwornie boli dusza, że sama sobie nie potrafię tego opisać.
    Trzymajmy się.
    --
    http://i42.tinypic.com/33atlib.jpg
    "Jeżeli coś kompletnie przekracza ludzką wytrzymałość, należy to
    uznać za śmieszne" (Gurua) i iść dalej (papuga)
  • betty1234 19.01.13, 12:47
    Dzięki Dziewczyny! Ja pierwsze poronienie przeżyłam w sierpniu 2011 - wtedy jakoś był to 5tc ale podejrzenie ciąży pozamacicznej. Wylądowałam w szpitalu ale beta spadała a ciąża sama się poroniła. Później 16 cs, jedna ciąża biochemiczna i zaraz po niej cud. Beta ładnie rosła, objawów nieznośnych nie miałam. Aż tu zamiast serduszka informacja, że jest nie tak sad
    Po tylu niepowodzeniach jakoś staram się nie rozklejać ale łatwo nie jest. Fizycznie też nie bo taka słaba dawno nie byłam. Dziś jednak postanowiłam wziąć się za siebie bo mąż wyjechać musiał a w domu rozrabiający 8 latek.
    Wiecie złapałam się na tym, że chciałabym aby jak najszybciej @ przyszła i cykle się unormowały i można było zacząć starać się na nowo. Jestem świadoma, że poczekać trochę trzeba ale ... te myśli silniejsze ode mnie.
  • mrowanemo 23.01.13, 10:15
    ja miałam zabieg ponad miesiąc temu. Bardzo to przeżyłam. Właściwie po zabiegu nic mnie nie bolało, ale 2 dni potem strasznie zaczął mnie boleć brzuch i tak 4 dni leżałam zdychając. Miałam też biegunkę więc zwalałam to na to i na stres, wtedy też już nie krwawiłam, ale 4 dnia mega bólu zaczęłam znów krwawić więc coś mi się tam musiało jak ja to mówię zaskrzepić, ciśnienie rosło w brzuchu i mega bolało. Przez ten ból właściwie nie miałam czasu tego poronienia przeżyc opłakać, do tego to były święta i większość rodziny przyjeła strategię nie mówmy o tym wcale żebym nie myślała. Wiecie mi nie chodziło o to żeby o tym gadać jakie to straszne i w ogóle ale chociaż jakieś przytulenie, i zwykłe słowa otuchy a tu nic jakby udawali że tego nie ma. Jeszcze na święta odwiedziła rodzinę małża taka laska w ciąży więc cały czas tylko " o jaki piękny brzuszek, a jakie imię, a chłopczyk czy dziewczynka"
    więc ogólnie czułam się strasznie:/jeszcze się dowiedziałam że moja bratowa też w ciązy i tez na lipiec tak jak ja mialam miec.
    duzo sprzecznych emocji w sobie mialam, jednoczesnie bylo mi strasznie przykro a musialam sie usmiechac bo swieta itp...
    duzo rzeczy wlasciwie wszystko mnie wkurzalo, chatę zaniedbałam, zero prania, sprzątania, strasznie mnie denerwowały takie czynności, też nie miałam cierpliwości dla 4-ro letniej córki, po czym miałam wyrzuty sumienia.
    wszystko się zmieniło z dnia na dzień
    moja córa wyjechała z dziadkami na 10 dni, daleko na wakacje, wiecie samolot itp więc wtedy sięgnęłam emocjonalnego dna!chyba ta tęsknota za córką wszystko zmieniła, miałam mega doła że jej nie ma,schudłam chyba z 3 kilo jak jej nie było,jakiś taki wrak emocjonalny ze mnie się zrobił, tak jakby ten cały ból którego wcześniej nie miałam "czasu" wyrzucic wyszedł ze mnie. Bardzo źle się czułam nawet gorączkę miałam. jak córa wróciła to jak ręką odjął!nie wiem co takiego zaszło w moim organizmie, czułąm się jakbym z siebie wszystko wyrzucila ta cała złość, jakby moje ciało sie z tym pogodziło! również w tym czasie dostałam okres. wyszła ze mnie ta cała złość...
    teraz jak widzę ciążówki to jasne myślę o naszym dzieciaczku którego nigdy nie zobaczymy ale już nie z zazdrością złością tylko tak się uśmiecham,
    w ogóle teraz mam mnóstwo energii, wariujemy z córą, jasne też mnie czasem męczy i denerwuje ale tak jak przedtem w sensie przed poronieniem.
    ogólnie trochę nie poznaję siebie, bo faktycznie przez większość dnia o tym nie myślę a ja zawsze rozpamiętuje wszystko aż przesadnie...
    jedynie czego się obawiam to że ta bańka pęknie i wszystko wróci, ale o tym też staram się nie myśleć bo jeszcze to wywołam a ja chcę jak najdłuzej być w tym stanie psychicznym który teraz mamsmile
    a co do starań następnych to nie wiem, chciałabym drugie dziecko ale jeszcze trochę to jest mimo wszystko strach że znów będzie podobnie .To zatrzymuje mnie przed zajściem , na razie też nie myślę kiedy, moze po prostu się stanie, a może nie! nie wiem, szkoda że nie można zajść w ciążę tak o i tak o sobie w niej być i tak sobie urodzić bez stresu jak poranna kawka czy herbatkasmilealbo żeby mąż był w ciąży hehe
    my kobitki dużo mamy na tej głowie i mimo cierpienia po stracie i takiego poczucia bezsensu , słabości to uwarzam że nawet w tych najgorszych chwilach jesteśmy bardzo silne, choć tego nie czujemy i właśnie ta niewidzialna siła moze daje nam nadzieję że będzie dobrze, choć nawet jeśli się polepszy stan psychiczny po poronieniu to kawałek serca pod mostkiem został wyrwany bezpowrotnie i to zawsze będzie boleć...
    długie ale musiałam się wypisaćsmile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/27977c9401.png
  • anejaa 25.01.13, 11:22
    Witaj betty1234,
    piszę do Ciebie, bo równo 3 miesiące temu przeszłam przez to samo.... Też 9 tc, poronienie zatrzymane. Koszmar. Niestety nie mogę Ci pomóc, bo nie umiem sad, ale choć nie będziesz z tym sama.
    Pytasz, jak sobie radzić przez te pierwsze dni, nie wiem, ja od razu wróciłam w wir pracy, po wyjściu ze szpitala od razu zajęłam się 2 letnią córeczką mojego brata. to bardzo bolesne, ale chyba im wcześniej stawimy czoło wszystkiemu co nam przypomina o naszym dziecku tym lepiej, choć zawsze boli, to przynajmniej przyzwyczaić się można do tego wielkiego bólu.
    Co do krwawienia, to może ono utrzymywać się do 2 tygodni podobno, jak dłużej, albo bardzo Cie to niepokoi to zgłoś się do lekarza.
    Ja nie krwawiłam wcale po zabiegu wyłyżeczkowania jamy macicy, tylko lekko plamiłam do 5 dni. Fizycznie to czułam się bardzo dobrze. Samo wywołanie poronienia, potem zabieg i po nim wszytko było dobrze ze mną (prócz psychiki)
    Byłam raz u lekarza po miesiącu od zabiegu i niby wszystko dobrze, choć, pierwszy okres dostałam po 5 tyg. i 6 dniach od zabiegu kolejny za kolejne 5 tyg. i 3 dni, więc trochę niepokoje się, dlaczego tak wydłużyły mi się cykle, wcześniej miałam regularne, 28-29 dni.
    A z moim Aniołkiem nie umiem się rozstać, nadal śledzę w internecie, w literaturze tydzień po tygodniu, dzień po dniu, co teraz by się działo z moim maleństwem, ja nadal czekam dnia jego narodzin, nie wiem jak to przeżyć, gdy nadejdzie ten dzień. Teraz byłby 22 tc, już byśmy byli za połową drogi. Tak bardzo boli, Kochana nie wiem co Ci więcej napisać, chyba bardziej cie zdołuję niż pocieszę, ale my matki, którym tak wcześnie zabrano dzieci, musimy znaleźć siłę by dalej żyć, nie wiem tylko skąd, sama jej szukam. Dzisiaj przeczytałam na forum, o chrzcie dzieci nienarodzonych, nie wiem jak do tego podejść, ale muszę to rozważyć... Podsycam Ci link: www.malirycerze.koszalin.opoka.org.pl/start/index.php/duchowosc/praktyki-duchowe/724-oo-jerzy-wierdak-ofm-chrzest-nienarodzonych
    Trzymaj się KOCHANA!
    --
    @aneja@
  • betty1234 25.01.13, 12:15
    Dzięki Dziewczyny za Wasze wpisy.
    Mija 1,5 tygodnia od zabiegu i u mnie nieco lepiej. Wczoraj jeszcze plamiłam ale dziś na razie jest cisza. Staram się teraz zająć czymś innym myśli i znalazłam cel na kilka kolejnych miesięcy - postaram się trochę schudnąć.
    W przyszłym tygodniu chciałabym sprawdzić jak spadnie bhcg (przed zabiegiem była 15972) a ok. 15 lutego pójdę na kontrolę. Zapytam też kiedy możemy znów zacząć się starać smile
  • anejaa 25.01.13, 15:02
    Hej,
    co do starania się, tutaj nie ma jakiś sztywnych reguł, najczęściej lekarze zalecają zaczekać 3 miesiące (cykle), aż się wszystko zregeneruje wewnątrz oraz w naszej psychice. Choć myślę, że każda z nas sama czuje kiedy można, bo to sprawa bardzo indywidualna.
    Cieszę się, że już lepiej u Ciebie. U mnie dzisiaj mija równo 3 miesiące i nie czuję się w stanie, by starać się od nowa, nie mogę zapomnieć o dzidziusiu, który jeszcze niedawno był we mnie.
    Strasznie mi smutno...
    --
    @aneja@
  • betty1234 25.01.13, 21:54
    Anejaa ja gdybym mogła juz teraz bym się znów starała.
    U mnie ciąża była w sumie po 16 cyklach od poprzedniego poronienia a miesiąc wcześniej ciąża biochemiczna więc przez te miesiące przyzwyczaiłam się do porażek.
    Teraz miałam nadzieje, że będzie mi dane no ale niestety sad
    U mnie wiek nie ułatwia sprawy bo w niedziele skończę 35 lat więc im szybciej będę miała maluszka tym lepiej. Wierzę, że w końcu mi się udać musi smile
    _________________________________
    Moje starania: enpr.pl/1893
  • biedroneczka218 31.01.13, 15:48
    Witajcie dziewczyny jestem tu nowa mam nadzieję,że wysłuchacie mojej historii i troszkę mi pomożecie... łączy nas to samo.... tylko mnie to spotkało 3 razysad wiem co czujecie i jak wam jest ciężko z pustką w sercusad nie wiem jak mam się odnalezć jest tylko gorzejsad chciała bym w końcu mieć kogoś z kim mogła bym o tym porozmawiać.... pomyślałam, że tu na forum znajdę zrozumienie i usłyszę jakieś dobre słowo.... Mój facet ani rodzina tego nie rozumieją... co czuję... jak bardzo cierpię. Tylko słyszę jak można kochać kogoś kogo nie widziałaś?? Można to żyło we mnie i tylko mnie zastanawia co by było gdyby moje aniołki żyły.... Jedyne co mnie pociesza w tym wszystkim to,że jestem już mamą trzyletniego synka.... i może dlatego tak bardzo to wszystko przeżywam... Jestem już dwa miesiące po zbiegu a nadal o tym myślę... Szczęścia wam życzęsmile
  • anejaa 01.02.13, 09:03
    Witaj biedroneczka218, przepraszam, że nie piszę tylko cytuję niżej moją wypowiedź sprzed paru dni na innym wątku... Ta wypowiedź doskonale odzwierciedla stan, w którym tkwięsię od momentu utraty mojego dziecka:
    "Kochane,
    te forum bardzo mi pomaga, łatwiej jest pisać z osobami, które są obce, a zarazem tak bliskie w tym co się czuję, w tym strasznym cierpieniu i tęsknotą za dzieckiem.
    Tutaj jak piszę, łatwiej jest mi pisać bez emocji, wyłączam je, a bardziej rozumem kieruję się, bo np. w rozmowie z tatusiem dziecka, ciągle górę biorą emocje i płacz i złość na to co się stało, a on też cierpi i to podwójnie, też stracił dziecko i widzi jak cierpi mama małego Aniołka. Teraz otwieram się też na cierpienie ojca, bo wcześniej widziałam tylko siebie w tym nieszczęściu. Teraz wiem, że stała się dla nas OGROMNA tragedia. Była radość, oczekiwanie na dziecko, piękne plany, marzenia. STALIŚMY SIĘ MAMĄ I TATĄ. Ale nasze maleństwo bardzo szybko odeszło od nas...
    Nic nie mogliśmy zrobić, pomimo, że od 4 tygodnia ciąży do 9 byliśmy w stałym kontakcie z lekarzem, robiliśmy badania by było dobrze dla naszego MALEŃSTWA, ale nie udało się.
    Staliśmy się rodzicami, czujemy to i tak już będzie na zawsze. Czujemy się odpowiedzialni za to co się stało. Cieszymy się, że dostaliśmy te maleństwo choć na te 9 tygodni, że dało nam w tym czasie tyle radości. Choć nigdy nie będzie mieszkało w swoim DOMU z nami, nie zajmie pokoiku, który był planowany dla niego, nie będzie będzie JEGO narodzin, porodu, bólu, a w naszym domu nie będzie słychać Jego płaczu, kroków, oddechu, gaworzenia, nie będzie usypiania, kołysania, spacerów, kąpieli, odwiedzin rodziny oraz znajomych, nie będzie karmienia, zabaw, noszenia na rękach, kolek, wyrastania ząbków, nauki leżenia na brzuszku, siadania, chodzenia, nie będzie nieprzespanych nocy, nie wiemy jak nawet jakby wyglądało, czy będzie bardziej podobne do mamy, czy taty, a może babci, a może dziadka. Nie poczujemy Jego zapachu, nie usłyszymy jego głosu, nie poślemy Jego do szkoły, na studia, nie zobaczymy jak dorasta, zakłada swoją rodzinę, nie będzie wnuków, nie będzie laurek na dzień mamy i taty, babci i dziadzia, nie usłyszymy mamo, tato KOCHAM WAS....
    Nie będzie tego co mają inni rodzice, choć sami staliśmy się rodzicami....
    To nie jest tylko strata, próba, to jest osierocenie, ból, tęsknota, rozpacz. Tak bardzo chcę z powrotem swoje DZIECKO.
    Nie mogę zrozumieć dlaczego, nie możemy też przeżywać tego ci inni rodzice, którym dzieci rodzą się, rosną itd. .... Tak musi być.... Boli...
    --
    @aneja@
  • mycha912 02.02.13, 16:13
    Witaj Anejaa!
    Też mam takie wrazenie ze nie bede w stanie myśleć po 3 m-c o staranie sie o dziecko.
    przechodze koszmar z bólem mam takie kłucia i ból że nie daje radysad
    czy tez takie miałaś nawet cięzko mi sie załatwicsad ten ból kłucie przychodzi łapie i puszcza okropne. Tule mocno!
  • anejaa 03.02.13, 10:50
    Witaj Mycha912!
    Bardzo mi przykro z powodu i Twojego nieszczęścia. Ja nie mam siły i staranie się o kolejne dziecko, nie teraz. Muszę zająć się swoim zdrowiem, bo widzę, że trochę problemów narobiło mi się. Hormony, cukier i ciśnienie, wszystko nie tak, a po tym poronieniu jest ze mną coraz gorzej i od strony psychicznej. Myślę, że przyjdzie czas i Bóg da mi dziecko, ale nie będę do tego chorobliwie dążyła. Może to oznaka mojej słabości, ale doszły też u mnie problemy z pracą. Wszystko w życiu muszę rozpocząć od nowa.
    Tak przez prawie dwa miesiące też miałam takie bóle, nie aż tak straszne, ale były i problemy z załatwianiem minęły mi dopiero po 2 okresie. Ale zdarza się, że wracają i ból też...
    Wszystko powoli dochodzi do siebie wewnątrz, musimy to przejść i nie ma wyjścia. Trzymaj się KOCHANA! Przytulam i jestem z Tobą!!!

    --
    @aneja@
  • mycha912 03.02.13, 12:15
    Witaj Anejaasmile
    Masz rację nic na siłę najpierw zadbaj o siebie i swoje zdrowie oraz zacznij życie od nowa z dnia dzień będzie tylko lepiej zobaczysz po układa się wszystko. Ja także zaczynam od piątku jezdzić po lekarzach a muszę zacząć od Endokrynologa z tarczycą bo mam za wysoki poziom w ciąży powinnam mieć 2,5 a ja miałam 4,20 i to od razu dostałam skierowanie do lekarza lecz na czasie zależy mi żeby wiedzieć co jest grane to niestety u nas w Krqaju szybciej człowiek sie dostanie do lekarza jak Zapłaci za wizytesad ale cóż zdrowie najważniejsze! Ja takżę planuję zacząć wszystko od nowa znaleść pracę i zadbać o swoje sdrowie na dziecko drugie przyjdzie czas jeszcze. Pozdrawiam
  • betty1234 03.02.13, 13:04
    Oj nie zaglądałam tu przez chwilę a widzę, że wątek się rozwinął.
    U mnie prawie 3 tygodnie po zabiegu (minie we wtorek). Plamienia w końcu ustały a ja czekam na @, która mam nadzieję wkrótce nadejdzie. Potem kontrola u ginki i decyzje co dalej.
    Ja cały czas liczę tygodnie od czwartku do czwartku sad w tym tygodniu byłby 12 tc. Czuję taka pustkę tym bardziej, że jedna z forumowych koleżanek jest na tym samym etapie ale u niej na szczęście wszystko w porządku ale jak czytam jej wpisy żal serce mi ściska, że nie jest mi dane dzielić się z nią radością.
  • mycha912 01.02.13, 13:08
    Witam jestem tutaj nowa i także dowiedziałam się że ciąża obumarła w 7 tyg a dowiedziałam się będąc w 10 tc sad Była to moja druga ciąża w pierwszej urodziłam synka który ma 5 lat.
    W niedzielę trafiłam do szpitala z lekkimi plamieniami dostałam tabletki na poronienie i całą noc nie przespałam z bólu.W Poniedziałek zrobili mi łyżeczkowanie bez znieczulenia hmm niby dali jakiegoś głupiego jaśka ale wcale mi nawet w głowie nie zaćmiło dopiero jak było po wszystkim to coś mnie zakręciło... po 6 godzinach wróciłam do domu. pierwsze dwa dni były okropne bolał brzuch i osłabiona byłam środa czwartek było wszystko ok a od dziś mam bóle brzucha silne i kłucia niesamowite. Jestem na tabletkach przeciw bólowych chociaż mało pomagają. Gdy lężę nie boli tak ale jak mam wstać do wc to cholernie kujesad Czy któraś z was też tak miała lu ma? Proszę o odpowiedz i poradę co zrobić dodam że krwawienia nie ma są tylko lekkie plamienia!!!
  • anejaa 01.02.13, 13:36
    Witaj mycha912,
    na początek bardzo mi przykro, że i Ciebie to spotkało, że Twój dzidziuś tak szybko odszedł (przytulam)...
    Jestem zszokowana, że miałaś zabieg wyłyżeczkowania macicy bez znieczulenia, aż nie mogę sobie tego wyobrazić,! Chyba, że miałaś jakieś przeciwwskazana medyczne do zastosowania znieczulenia ogólnego?
    Co do opisywanych objawów najlepiej to zgłosić się do lekarza, może u Ciebie ma tak być, ale lepiej dmuchać na zimne.
    Ja wszystko przeżyłam bezboleśnie (nie licząc psychiki) i bez krwawo, na drugi dzień nie czułam, że miałam jakikolwiek zabieg... od razu wróciłam do pracy.
    --
    @aneja@
  • mycha912 01.02.13, 14:41
    Witaj Anejaa!!!
    Dziękuję za odpisanie. kontaktowałam się dziś z moją doktor twierdzi że wszystko jest ok
    jestem bardzo szczupła i dlatego tak to odczuwam a macica mi sie kurczy w szybkim tempie i może dlatego jeżeli będzie się ból utrzymywał do jutra to chyba podjadę na pogotowie niech skontrolują. Czy wiesz już przyczynę twojego poronienia co wskazały badania i wyniki?
    Ja czekam na swoje wyniki hist-patol za 4 tygodnie... U mnie wyszło też że mam wysoki poziom tarczycy gdyż w ciąży powinnam miec wartość 2,5 a ja miałam 4.20 to jest zbyt duża. Teraz mama 8 lutego wizytę u endokrynologa zobaczymy co on powie! Pozdrawiam cię!
  • biedroneczka218 01.02.13, 15:15
    Dziękuje Aneja, jesteś wspaniała...Pięknie to wszystko opisałaś...Dziękuje. Wiecie co jest najbardziej nie zrozumiałe, że nie znam przyczyny swoich poronień. Z badań histopatologicznych nic nie wychodziło tylko tyle, że to resztki po poronieniu. Żaden lekarz nie jest w stanie mi pomóc. Jedyne co mi mówili po poronieniach to, żebym zachodziła w kolejna ciążę bo nie ma żadnych przeciw wskazań mimo że, nie dawał żadnych skierowań na dodatkowe badania. Nic już z tego nie rozumiem. Stwierdziłam, że nie będę już chodzić tutaj u siebie do lekarzy zacznę szukać w łodzi, warszawie... Tutaj w Skierniewicach umieją tylko się wzajemnie obrażać i bardzo zle podchodzą do pacjentów. Mam dopiero 21 lat i taki duży bagaż doświadczeń 3 poronienia i jednego zdrowego synka. Miesiąc temu otworzyłam swój sklep z nową i używaną odzieżą dla dzieci i powiem wam, że rożne mamy do mnie przychodzą i czasem opowiadają swoje historie..... Jestem po prostu w szoku.
  • anejaa 01.02.13, 15:57
    Nie ma za co, po prostu rozumiem co czujesz. Bardzo Ci współczuję, że pomimo tak młodego wieku masz już za sobą 3 poronienia. Ja jestem po jednym i to jest dla mnie ogromna tragedia. Ja też nie znam przyczyny swojego poronienia. Szukam.... Póki co już jestem na drodze, że trochę nie tak u mnie jest z glukozą we krwi oraz hormonami płciowymi. I to wymusiłam skierowanie na te badania (i tak wszystko prywatnie robię). Smutne te nasze historie... Dzisiaj pierwszy czas po ponad 3 miesiącach poczułam się taka bezsilna, dociera do mnie, że już nic czasu nie wróci, że nie mam żadnego wpływu na to co się stało, już nie mam siły płakać.... Czuje się wypalona, nie mam siły myśleć o kolejnej ciąży, bo i tak zawsze w sercu i głowie będę miła moje pierwsze dzieciątko póki co jedyne. Źle mi z tym, że już nie płaczę...
    --
    @aneja@
  • anejaa 01.02.13, 16:05
    Mycha912 bardzo dobrze, że rozmawiałaś ze swoją Panią Doktor. Ona doskonale zna Twoją historię choroby i Ciebie oraz wie jak to możesz przechodzić... Natknęła mnie taka refleksja po wcześniejszym moim komentarzu do twojego postu, czy to sprawiedliwe, że ja nic nie czułam, samo poronienia miałam zatrzymane, potem po zabiegu żadnych dolegliwości, taką ogromną pustkę czuję... Trzymaj się i Jestem z Tobą, za parę dni minie ból, plamienie i zaczniesz powoli wracać do siebie pomimo tak wielkiej rany...
    Ja przyczyny poronienia nie znam. Robię badania i mam co nie tak z glukozą i hormonami płciowymi (DHEA-s ponad normę oraz testosteron górnej granicy). Nic nie wiem, lekarz mówi, że od samego początku było coś nie tak z ciążą, pewnie wadliwe połączenie się komórek. Poroniłam w 9 tc, a mojemu dzidziusiowi nigdy serduszko nie zabiło...
    --
    @aneja@
  • biedroneczka218 01.02.13, 16:39
    U mnie to ostatnie poronienie było po prostu straszne przez cały okres jej trwania leżałam w łóżku lekarz mi tak zalecił 14tygodni trwała a obumarła w 10 biło serduszko i nagle przestało jak jeszcze chodziłam do lekarza to nawet nic nie zauważył, że nie było już bijącego serduszka... Mam dosyć tej służby zdrowia... Jakie to wszystko trudnesad cykle miesiączkowe mi się wydłużyły 34-40 dni. Od dzisiaj zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne na wyregulowanie @.Jestem psychicznie zmęczona... Co ciekawe, że mojego brata dziewczyna zaszła w ciąże dwa razy w tym samym czasie co ja i jej się udało mimo picia alkoholu i brania amfetaminy... Tak sobie myślę gdzie tu jest sprawiedliwość. Mój brat się z nią związał jak miała już 2 dzieci z poprzedniego małżeństwa i z nim2 dzieci ma. Jeszcze gorzej to wszystko przeżywam. Ja też teraz zacznę szukać przyczyny na własną rękę, ta niepewność...
  • anejaa 01.02.13, 16:54
    A już mi nawet nie pisz, wiem doskonale, w jakich warunkach rodzą się gromadki dzieci i żyją, dorastają. Nie rozumiem, co jest z nami nie tak... Straciłam już siły. Dlaczego nam się nie udało. A co do cykli to mnie też wydłużyły się
    -- , pierwszy cykl po zabiegu trwał 41 dni, a drugi 38 dni. Wcześniej miałam książkowo 28-29 dni. Choć od stycznia pamiętam, ze te cykle trochę mi się wahały miedzy 28-36 dni....
    @aneja@
  • mycha912 01.02.13, 18:02
    witaj biedroneczka 218 Przykro mi wiem co czujesz. Mojemu maleństwu w 7 tc nie biło już serduszko a dowiedziałam się dopiero na wizycie u lekarza w 10 tc szok płacz panika nie do wytrzymania. W poniedziałek miałam robiony zabieg łyżeczkowanie koszmar przeszłam. Pierwszego synka mam 5 lat teraz chcieliśmy bardzo drugie ale los nam go zabrałsad
    Wyszłam po 6 godzinach od zabiegu. Pierwsze dwa dni były tragiczne mąż mnie prowadzał do toalety bo nie miałam sił się podnieść z łóżka środa czwartek był spokój chodziłam sama nawet sobie pomału sprzatałam. Od dziś mnie znów wzieły bóle i kłucia takie że ani siedzieć ani chodzić okropny ból krwawienia nie ma tylko plamienia.Tabletki owszem przeciw bólowe no-spa Nurofen ultra forte nie pomogły teraz biore Ketonal 100 ból ustąpił ale kłucia dalej są. Kontaktowałam się z moją doktor i jestem bardzo szczupła więc będę odczuwać bólsad dodam jeszcze że łyżeczkowali mnie na żywca bo znieczulenie nie zadziałało od razu tylko dopiero po wszystkim!!! Zabieg trwał 5 min ale ja czułam jakby mnie ze skóry obdzierali. Pozdrawiam cię i nie poddawaj się!
  • mycha912 01.02.13, 17:52
    Anejaa ja także nie znam przyczyn swojego poronienia. Czekam na wyniki histo-pato za 4 tygodnie dopiero mam po nie jechać do szpitala koszmar!!!! Wiem tylko że z badań które robiłam 31.12.2012 będąc już w ciaży wyszło mi że mam wysoki poziom tarczycy gdzie powinnam mieć 2.5 a doszło do 4.20 więc myślę że chyba to będzie przyczyną w piątek jadę do lekarza Endokrynologa zobaczymy co on mi powie!!! Ciężko mi jest teraz z tymi bólami już biore leki jakie tylko mogę i bóle mijają lecz te bolesne kłucia niesad Jednak wierzę w to że kiedyś uśmiechnie się do nas los szczęścia i jeszcze spotkamy się na forum i będziemy chwalić się naszymi maleństwami. Głowa do góry najważniejsze jest walczyć i nie poddawać się wiec Anejaa głowa do góry jestem z TOBAsmile
  • truskawka1211 01.02.13, 18:55
    Witajcie,
    Jestem tu po raz pierwszy... Ja jestem właśnie po pięciu poronieniach. Każde przyprawia mnie o łzy... Przeszłam wiele badań, Kariotyp, tarczyca, przeciwciała, Zespól antyfosfolipidowy... Po pierwszym poronieniu dostawalam leki na podtrzymanie, lek na rozrzedzenie krwi... Póżniej doszły zastrzyki i jeszcze więcej leków... Niestety ja nigdy nie widziałam bijącego serduszka.
    Każde poronienie jest straszne... a lekarze... ech...
    Dziewczyny nie czekajcie aż samo się skończy... Szukajcie pomocy, walcie oknami jak was wypraszają drzwiami... Aktualnie czekam na wyniki badania genetycznego płodu...
  • mycha912 01.02.13, 19:10
    O jej bardzo mi przykrosad
    wiem co czujesz!!!
    Czy naprawdę lekarze nie mogą nic zrobić i znalesc przyczyny poronień?
    Ja poroniłam pierwszy raz i do dziś staram się dojść do siebie. Trzymaj się cieplutko i głowa do góry nadęjdą te dni kiedy wszystko bedzie dobrze! Przytulam cię mocno!
  • biedroneczka218 02.02.13, 09:46
    Dzień Dobry Dziewczyny big_grin Nie wiem jak wy,ale ja miałam ciężką noc, myślenie nie dało mi spać...Stwierdziłam,że od poniedziałku zaczynam walkę żeby znalezć przyczynę tych poronień. Dzięki wam zrozumiałam,że trzeba iść do przodu. Nigdy nie dostałam tyle wsparcia jak od was cieplutko na serduszku się zrobiło... Dziękujekiss
  • mycha912 02.02.13, 16:15
    Witaj biedroneczka218
    Głowa do góry i patrz w przyszłość wiadomo to co nas spotkało boli!!!
    Ale musimy być twarde i walczyc do samego końca.
    Tulę cię mocno i zapalam swiatełko dla naszych ANIOŁKÓWkiss { * }
  • anejaa 02.02.13, 16:41
    Biedroneczka218,
    trzymaj się dzielnie w tych badaniach, bo wiem jak to jest, lekarze, ludzie dookoła, nawet nasi partnerzy, nie widzą w tym problemu, stało się i trzeba żyć dalej. To jest okropne jak to tego podchodzą!!! Dla nas to są nasze dzieci i nie ważne czy dowiemy się o ciąży w 2, 4 tc, czy 10 tc, to są nasze dzieci od dnia, w którym dowiemy się o nich i pokochamy, ale kto to zrozumie jak nie my kobiety po tak ciężkiej starcie...
    Wiem jedno te dzieciaczki zawsze będą w naszej głowie i sercu, ale też trzeba przyjąć kolejne. Ja dzisiaj próbuję zrozumieć dlaczego Bóg wybrał mnie na mamę ANIOŁKA, ale też może w swoim planie ma inne dziecko/ci, które tu da mi je poznać, a nie koniecznie tylko w niebie, zobaczymy, tak czy owak będę je wszystkie tak samo kochała!
    --
    @aneja@
  • malenka403 16.11.13, 20:51
    truskawka1211 powiedz mi gdzie robiłaś badanie genetyczne płodu? Na NFZ czy prywatnie? I co masz już wyniki?
  • anejaa 02.02.13, 16:32
    Dziewczyny mija już 3 miesiące, tydzień i kilka dni od zabiegu, a ja jak do tej pory walczyłam, badania, czytanie internetu, prasy, tak od 3 dni nie mam i na to sił. Ta złość na to co mnie spotkało odchodzi, albo przywykłam do niej, wcześniej to ona dawała mi siły nie spać, czytać, myśleć, chodzić do lekarza, na badania, a teraz czuję się, beznadziejnie, tak bardzo bezsilna...
    Nie wiem, czy to normalne, czy nie, ale powoli godzę się z tym, że moja KRUSZYNKA nie może być ze mną, a też nie chcę zamykać się w tym nieszczęściu, nie chcę by mój ANIOŁEK widział, że cierpię, a z drugiej strony myślę i myślę o NIM.
    Mam duży mętlik, naczytałam się na różnych forach, że jedne dziewczyny po poronieniu rdzą kolejne zdrowe dzieci, inne mają duże problemy w następnęj ciąży, ale udaje się im urodzić, a jeszcze inne przeżywają kolejne straty inne walczą z dużymi problemami zdrowotnymi. sama nie wiem czy można temu zapobiec, czy po prostu tak miało być i jesteśmy wybrane jako mamy dla Naszych ANIOŁKÓW, bo ANIOŁY są potrzebne ludziom, nie wiem? Zwątpiłam, bo nadal do końca nie mogę zrozumieć dlaczego...? Nie widzę w tym sensu i BARDZO TĘSKNIE, byłby teraz 23 tc....
    --
    @aneja@
  • mycha912 02.02.13, 17:26
    Mi dopiero tydzień minie w poniedziałek od zabiegu... przechodzę katusze już mam dość myślenia i leżenia w łóżku.Chodza mi myśli po głowie i zastanawiam się dlaczego mi go bóg zabrał i nie pozwolił się cieszyćsad Boli mnie to i opłakuję jeszcze po kątach gdy jestem sama.
    Sama myśl i zadawane przez zemnie pytania czy wszystko sie ułoży i będzie dobrze??? Odpowiedz brzmi musi być dobrze i bedzie dobrze!!Bardzo pragnę spróbować kolejny raz byc w ciąży ale myśl i strach mnie przerastasad
  • truskawka1211 02.02.13, 17:40
    Kochane dziewczyny...Bardzo mi przykro, że wszystkie musimy przez to przechodzić. Za wszystkie bardzo trzymam kciuki. Choć sama jestem tydzień po zabiegu, nie płaczę...nie mówię. Choć jest mi źle staram się myśleć pozytywnie.
    Pamiętam jak sama przechodziłam przez badania, jak bałam się wizyt u lekarza... Czekałam jak na wyrok. W sumie kariotypy z mężem mamy okey, tarczyca, wyniki nasienia też, stwierdzono u mnie zespół antyfosfolipidowy, ale z nim kobiety rodzą. Nie wiem dlaczego tyle razy musiałam cierpieć, dlaczego kolejny raz musiałam przechodzić przez ten koszmar, diagnoza potem zabieg...i kolejny zabieg... Szok
    Teraz czekam na wyniki genetyczne płodu z Poznania( GENESIS). Może one zapalą światełko w tunelu?
    nie boję się kolejnej ciąży... boję sie że kolejny zabieg przekreśli moją szansę na bycie mamą....

    Kochane dziewczyny nie zapominajcie w tym wszystkim o swoich partnerach, oni też cierpią... Rozmawiajcie z nimi i nie oddalajcie się od nich... taka moja mała rada, w sumie oparta na doświadczeniach...

    Przestałam już dawno wierzyć jednemu lekarzowi, dlatego pojechałam do Warszawy do Profesora Dembskiego. Chciałam potwierdzenia, że jestem dobrze prowadzona..., że robię wszystko by było dobrze... Profesor Dembski powiedział, że w moim przypadku każda ciąża to 30% ryzyko poronienia. Kazał wziaść się w garść, porozmawiać z psychologiem i działać... Może trzeba pójść do psychologa? Co o tym sądzicie?

    Pozdrawiam wszystkie bardzo cieplutko!
  • beatka223 03.02.13, 14:34
    Wiecie, nigdy nie myslałam o poronieniu, wiedzialam ze takie "rzeczy sie dzieja" ale o tym nie myslałam, nic nie wiedziałm. Pierwsza ciąża była całkiem ok właściwie zero problemów, niestety poród był dla mnie strasznym przezyciem i z drugim dzieckiem czekałam prawie 4,5 roku. Nagle z dnia na dzień poczułam potrzebe posiadania drugiego dziecka, test robiłam zaraz po swietach ale gdzieś w srodku czyłam ze nas jest juz dwoje. Cudowne chwile. I nagle serduszko przestało bić. I nie wiem co dalej, nie wiem dlaczego, nic nie wiem. I nagle okazuje sie ze tyle kobiet jest w podobnej lub nawet gorszej sytuacji. Zrozumiałm ze nie jestem sama bo mam Was i chyba tylko Was. Mam wrażenie ze reszta swiata nas nie rozumie, bo przeciez jak usłyszłam są gorsze tragedie na świecie. Dajecie mi siłę i wiarę. Dziekuje. Z moim Aniołkiem wczoraj zaczynalibysmy 11 tydzień, niestety dotrwalismy do 9. Wiele nad tym myslałam, Wasze wypowiedzi tez mi pomogły. Spróbuje ponownie jak tylko bedę mogła. I wierze, że tym razem mi sie uda i nie tylko mnie Wam też. Ściskam Was mocno.
  • anejaa 03.02.13, 11:12
    Trzymaj się Mycha912!
    Wiem co czujesz, choć nie umiem Ci nic poradzić, jedynie wiem, że czas tu trochę pomaga, że rzadziej zaczynamy z czasem płakać, myśleć, choć do końca myśleć i czuć to nie wiem bo nadal sama myślę i czuję. Wiesz jedno, czytając różne fora, najlepiej jest się jak najwcześniej wypłakać, wyrzucić ból z siebie, rozmawiać o tym z zaufanymi, bliskimi osobami, niestety z partnerem może nie wyjść, dla niego to też jest to trudne, trzeba delikatnie i bez emocji podejmować takie rozmowy... Można też tutaj pisać, mnie to pomaga. Pisząc i widząc te słowa, mogę powoli uspokoić się i wyważyć co tak naprawdę chcę napisać, powiedzieć. Myślę, że musisz po raz drugi dojrzeć do podjęcia decyzji o kolejnym maleństwie, świadomość poronienia utrudnia nam decyzję, też zależy jak kto do tego podchodzi, są dziewczyny, które nie wahają się i od razu gdy dostaną światło od lekarza, decydują się na dziecko. Ja takie dostałam, ale nie dam rady teraz. Może dlatego, że moja ciąża była dla mnie dużą niespodzianką, choć chcianą, tylko odkładaną. Szczerze kilka tygodni wcześniej planowałam ciążę na wrzesień, ale mój partner przekonał mnie, że nie teraz, więc na tydzień przed zapłodnieniem wspólnie odłożyliśmy tę decyzję, a tu się stało, po 8 latach bycia razem, nagle wpadliśmy jak nastolatkowie, było to dla nas jak CUD!
    Teraz boję się myśleć o kolejnej ciąży. Załamało mnie te doświadczenie...
    --
    @aneja@
  • mycha912 03.02.13, 15:00
    Anejaa na szczęście z mężem moge rozmawiać i mam duże wsparcie u niego!
    Wiem że go to też boli i nie za bardzo ruszamy ten tematsad jest mu tez przykro i wiem o tym bo plakal tak samo jak ja!!! chociaz w ciaż mamy ta nadzieję że nam sie uda i będziemy mieć zdrowe 2 dziecko! buziaki
  • anejaa 05.02.13, 09:43
    Witaj Mycha912,
    dobrze, że z mężem możesz o tym rozmawiać i masz pełne wsparcie. Źle może wyraziłam się, bardziej chciałam napisać, że na forum możemy porozmawiać z innymi kobietami i o naszych uczuciach co to tych naszych nieszczęść. Ja z moim partnerem też mogę o tym rozmawiać, ja bardzo chciałam tego dziecko, a on chyba jeszcze bardziej, więc to nie o to chodzi, ale inaczej jednak jest też jak piszemy o tym innymi kobietami, które rozumieją to co się stało i czują to co my.
    Ja z moim ukochanym rozmawiamy, analizujemy, wykonujemy badania, ale temat mimo upływu ponad 3 miesięcy jest dla nas bardzo bolesny... Nadal jest dużo emocji, płaczu, nie wiem czy kiedyś się z tym pogodzę...
    Trudne to dla mnie bardzo jest.
    Trzymaj się i życzę i wszystkiego najlepszego, a najlepiej szczęśliwego finału w posiadaniu potomstwa!
    --
    @aneja@
  • mycha912 05.02.13, 19:01
    Hej anejaa!
    Czy możesz mi powiedzieć jakie badania wykonujesz z meżem lub partnerem?
    Może ja swojego też bym poprosiła żeby sie zbadał? buziaki i pozdrawiam!
  • anejaa 05.02.13, 21:50
    Cześć Mycha912,
    ja i partner zrobiliśmy wszystkie ogólne badania (mocz, tarczyca, morfologia, cukier, cholesterol, ja hormony płciowe). I mnie wyszło nie tak z hormonami DHEA-s i testosteron 75, na 76, więc górna granica oraz cukier we krwi mam 125, a jest do 126 na czczo, ale to w ciąży już wiedziałam, że mam wysoki cukier. No i choruję na nadciśnienie tzw. "białego fartucha". Ze względu, że wydłużył mi się cykl do +/- 40 dni, czekam na 3 okres po poronieniu, kiedy się pojawi i wtedy zobaczymy co lekarz będzie działał...
    --
    @aneja@
  • mycha912 06.02.13, 11:17
    Hej ANEJAA
    No to troszkę jest u ciebie tych powodów przez które doszło do poronienia.
    Ja dziś bylam u neurologa i dał mi skierowanie na eeg głowy i wyszło ze jestem bardzo nerwowa a ogólnie jestem zdrowa! Miałam robione badania morfologi i na szczęście nie mam anemi i wszystko jest ok. W piątek jadę do endokrynologa i zobaczymy co powie... Ja jestem tydzień od zabiegu i dzis dostałam miesiączkę... Przed wczoraj byłam na pogotowiu bo zle sie poczułam wiec takze zostałam zbadana przez doktora ginekologa który mnie łyżeczkował i wszystko w porządku... A jestem dumna z siebie zdecydowałam się na psychologa i zaczynam 1 wizytę 15 lutego... Chcę żeby mi pomógł wyjść z tego co mnie spotkało bo sama nie daje radysad No i dziś to samo usłyszałam od neurologa że bardzo dobrą decyzję podjełam!!! Ogólnie zaczynam już zajmować się zdrowiem nie będę czekac!!!! Buziaki i pozdrawiam tulę ciebie mocnosmile
  • anejaa 06.02.13, 12:11
    Witaj Mycha912,
    gratuluję Ci konkretnych kroków, popieram. Widzę jak każda z nas jest inna w tej sytuacji, choć łączy nas wspólna tragedia. Wiesz dla mnie jest to trochę trudniejsze, ja bardzo przywiązałam się do mojego utraconego dziecka. Jakoś nie mogę pogodzić się z utratą ciąży. A o kolejnej nie myślę, za wcześnie, tym bardziej, że trochę ze zdrowiem nie jest ok...
    Trzymam kciuki by wszystko Ci się ułożyło i udało Ci się zostać mamą...
    Bardzo zazdroszczę Ci takiego podejścia do sprawy, ja tkwię w jednym miejscu, ale jak inna koleżanka z forum napisała, może ja tego potrzebuję....
    Pozdrawiam i przytulam!
    --
    @aneja@
  • mycha912 06.02.13, 12:20
    Anejaa! Mi jest również bardzo trudno i ciężko ale nie możesz zamykać się w sobie i ciągle płakać bo w końcu siadzie to na psychikę. Brakuje mi tych porannych mdłości i zachcianek na lody pistacjowe!!! Płaczę też zawsze kiedy tylko zostaję chwilkę sama!!! Ponieważ mam synka w domu bo ma feriie zimowe i nie mogę płakać przy nim... nie chce żeby widział że cierpię bo będzie cierpiał razem zemną !!!! jeszcze długo będzie nam ciężko ze wszystkim tym się pogodzić ale nie poddawaj się walcz i dbaj o to co najważniejsze a najważniejsze jest twoje zdrowie i ty cała. Będę trzymać kciuki za to żeby było i u ciebie wszystko ok bo musi być!!!!! Jesteś silna i wierzę że już w krótcę napiszesz jestem znów w ciąży i jest wszystko ok!!! Ja chcę odczekać minimum 6 miesięcy jeżeli na moich wszystkich badaniach wyjdzie ze wszystko jest ok jeżeli nie to będę leczyć się chociaż wiem że z tarczyca na pewno będę mieć problemysad Przytulamkiss
  • anejaa 06.02.13, 12:58
    Mycha912 dziękuję za słowa i czas poświęcony by mi je napisać! Dajesz mi duże wsparcie. Mnie najbardziej martwi to, że to była moja pierwsza ciąża i boję się, że już może coś jest nie tak... ty masz już zdrowe dziecko, więc myślę, że Tobie na pewno uda się zostać kolejny raz mamą... Bo masz już dziecko. Ja mam tylko w głowie, że już raz mi nie udało się, boję się jakbym zniosła kolejną ciążę, przy moim nerwowym podejściu bardzo bym się bała i boję....
    Życzę wszystkiego dobrego i by z tarczycą było wszystko w porządku u Ciebie.
    --
    @aneja@
  • mycha912 06.02.13, 13:46
    Anejaa !!!
    Kochana wiem trudno jest gdy to pierwszą ciążę tracisz wiesz moja kuzynka straciła też dwie pierwsze ciążę jedną urodziła martwego synka w 8 miesiącu ciąży załamała się strasznie to dopiero ból urodzić i pochować własne dzieckosad
    Drugą ciąże poroniła tak jak ja w 3 miesiącu
    Unikała kontaktów z ludzmi i unikała tym bardziej kontaktów z dziećmi!!!!
    Tłumaczyliśmy jej że zle robi musi iść do psychologa po to oni są żeby pomagać ludziom w trudnych sytuacjach takich jak my mamy wyleczyć to co było przyczyną!!! po 6 miesiącach zaszła w ciąże dalej korzystając z psychologa i urodziła zdrowego synka!!! teraz myśli nad kolejnym dzieckiem!!! To są tylko twoje myśli i myśli możesz mieć 10000 na minutę!!! Zbadaj się porób badania i wtedy nie będziesz mieć tych myśli że znów się nie uda!!!! Nie pogrążaj się bardziej bo popadniesz w depresję!!!!!!! Właśnie tak jak napisałaś W GŁOWIE MASZ TYLKO JEDNĄ MYŚL skupiasz się teraz na tym że straciłaś dziecko zacznij się skupiać na tym jak i co robić żebym została szczęśliwą mamą!!!!
  • anejaa 06.02.13, 14:49
    Dzięki Mycha912, będę to przetrawiała powoli co napisałaś. Wiesz, jedno już zrozumiałam, że to nie mnie tylko spotkało, ale dużo takich przypadków jest dookoła nas... Nigdy to nigdy nie przypuszczałam, że może mnie coś takiego spotkać...
    Nie jest ze mną źle, żyję, opiekuję się często 2-letnią bratanicą. Wszystko jest dobrze, ale nie mogę myśleć o kolejnym dziecku, boję się i nie mogę pogodzić się, że to co już było we mnie odeszło. Myślę, że potrzebuję dużo czasu. A co do kolejnej ciąży, nie wiem, chyba nie...
    Badania robię właśnie, by wiedzieć co stało się, że straciłam moje upragnione dzieciątko.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się i sukcesu w terapii...
    --
    @aneja@
  • mycha912 06.02.13, 12:12
    Dzieki Anejaa z tego co wiem mój mąż ma podwyższony cholesterol ja na pewno jestem nerwowa bo dziś stwierdził to neurolog i musze psychologa miec wygadać się ale to juz nie musiał mi lekarz mówic bo wczoraj sama to stwierdziłam także zaczynam działac i dbać o siebiesmile
  • anejaa 06.02.13, 12:19
    Ja też jestem bardzo nerwowa i emocjonalnie do wszystkiego podchodzę, przez to mam chorobę "białego fartucha" Ciśnienie mi skacze ze stresu. Choć byłam pod opieką dobrego lekarza i internisty, to i tak nic nie pomogło. Choć oni twierdzą, że to nie przez moje dolegliwości, tylko to niestety na tle genetycznym coś nie tak wyszło, że tak bywa. Ja zastanawiam się, czy też nie zostawić tych badań, zresztą lekarz sam tak mówi, ale ja sama szukałam na siłę... Teraz jestem na diecie, zdrowo się odżywiam i niby lepiej się czuję. Może natura sama zadziała, a w gronie znajomych mam przypadki, że kobiety z nie takimi chorobami rodzą zdrowe dzieci. Np. znajoma po przeszczepie nerki urodziła dziecko, fakt wcześniaka i cc,a le dzidziuś jest.... Też na przełomie 3/4 tygodnia ciąży jadąc autem z naprzeciwka inne auto prawie we mnie wjechałam, mocno dobiłam na pobocze, trochę mną szarpnęło, może wtedy coś się stało i to przez to...
    --
    @aneja@
  • rosomak801 04.02.13, 17:00
    ..... rozumiem was wszystkie aż za bardzo. W 2009 r. zaszłam w upragnioną ciążę, mając już wówczas prawie 30 lat. Termin porodu wyznaczony na 20 sierpnia 2010 r. W okolicach już prawie 10 tc zaczęłam plamić.... I koniec mojego bycia Mamą. Zabieg jak i towarzyszące temu wszystkiemu, kwestie techniczne "poszły" książkowo, szpital ok, personel jednego ze szpitali w warszawie, bez zarzutu. Po zabiegu 2 dni później siedziałam już w pracy. Wszystkie uczucia o których piszecie przerobiłam dokładnie, najgorszym jednak była przerażająca pustka od czubków palców u nóg po czubek głowy, coś przerażającego i niesamowicie przeszywającego. Mimo braku wsparcia partnera, szybko doszłam do siebie, nie wiem jakim cudem bo nie jestem zbyt mocną psychicznie osobą. Do dziś dnia tego nie rozumiem... Ale chyba ten uciekający czas, że skończyłam 30 lat (wtedy minęło już parę m-cy od poron.), cały czas się starałam o dziecko i nie poddawałam, mimo iż nawet z moim parterem przeżywałam duży kryzys ( nie przez ciążę). Po 6 miesiącach od poronienia okazało się, że jestem w ciąży. Oczywiście radość, ale również strach i panika, że znów może serduszko przestać bić. Z określonego terminu porodu, wielkości ciąży, no a także z mojej pamięci wychodzi, że prawdopodobnie zaszłam w ciążę 20 sierpnia 2010 r. W dzień w którym miałoby się narodzić moje pierwsze dzieciątko, mój Aniołek. Ta data jest dla mnie jakaś symboliczna, nie wiem może to przypadek, może głupia jestem, że tak to wszystko interpretuję, ale tak już zostanie do końca moich dni. Ula urodziła się w maju, zdrowa, silna, siłami natury, ciąża przebiegała wspaniale,poród także wspominam jako cudowne przeżycie. Mam dzisiaj 33 lata, to był dar dla mnie od Boga, za wszystko, co w życiu przeszłam, nie tylko poronienie. Kiedyś pewna położna powiedział, że dziecko jest darem i choć to może niesprawiedliwe słowa ale, że trzeba sobie na nie zasłużyć. Wiecie, nie wiem może te co piją i ćpają dostają szansę bycia matkami, po coś, w dalszym planie życia pewnie jest w tym jakiś sens. Do póki możecie starajcie się o dziecko, ale też żyjcie i cieszcie się zdrowiem, że istniejecie i w każdym miesiącu macie szansę zostać Matkami. Wierzę w to, że dla Każdej z Was przyjdzie ten dzień, ten czas. Tylko wiem też, że dla Każdej z Was to będzie inna droga, inny czas, dar dany indywidualnie. I jeszcze jedno, myślę że po takich doświadczeniach jak ja, jak Wy, gdy ma sie już Bobaska i to takiego biegającego, czasem marudzącego, to gdy przychodzi zmęczenie albo zwykła złość na Dziecko, to wtedy mija gdy pomyślisz jaką drogę przeszłaś, żeby Ją/Jego mieć. To potem pomaga być mądrzejszym Rodzicem, co nie znaczy rozpieszczającym. Tego Wam życzę z całęgo serca. Z całej duszy swojej. A o miom Aniołku pamiętam , noszę w portfelu stare zdjęcie z usg, choć nie ukrywam, że staram się nie wyciągać go zbyt często. Ale w sercu mam 2 dzieci ( Ulę i Aniołka). P.S. Ula kończy jutro 21 miesięcy.
  • betty1234 04.02.13, 20:44
    Rosomak801 piękne to co piszesz smile
    Wiesz ja tym razem też miałam mieć termin na 20 sierpnia. Ucieszyłam się bardzo tym bardziej, że 23 sierpnia obchodzić będziemy 10tą rocznicę ślubu no ale nie dane mi było dostać na nią prezentu w postaci drugiego dziecka sad
    Staram się teraz skupić przez te kolejnych kilka miesięcy na innym celu ale starań nie odpuszczę.
    Jeśli mi dane to zostanę mama po raz drugi ale widocznie muszę sobie na to zasłużyć. wink
  • czarnulka1984sty10 05.02.13, 07:47
    Witam, podzielam bol i smutek po stracie. Jestem w trakcie drugiego poronienia-ciąża biochemiczna, poprzednia była we wrześniu miałam lyzeczkowaniee w 6 tyg.c. Teraz w 5tc ale obyło się bez zabiegu. Bol ogromny gdyż bardzo chce mieć dziecko, jednak największego powera daje mi moja 5 letnia corcia która właśnie słodko śpi koło mnie. Postanowiłam się nie poddać mimo ze z każdej strony kop. W pracy mój szef stwirdzil ze nie ma co na mnie liczyć bo staram się o dziecko jestem tydzień na l4 a juz maja stazystke na moje miejsce. To jest też dobijają e, ale nic, wzięłam się za badania oraz za wspomoganie organizmu. Witaminki dla siebie i męża typu cynk dla siebie i męża i dla siebie jeszcze A+E folik b12. I badania na przeciwciała immunologiczne hormony i za2 miesiące do dzielasmile
  • truskawka1211 05.02.13, 12:31
    Witam, tak na podtrzymanie na duchu polecam :

    www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/jak-dojsc-do-siebie-po-poronieniu/9158214

    Trzeba mocno wierzyć, że się uda!

    Buziaki!
  • migotka.s 05.02.13, 23:43
    Dziewczyny Bardzo Wam wspołczuje, wiem jak okrpnie się teraz czujecie, ale naprawdę warto walczyć, naprawdę sa duze szanse na sukces....
    nie wykasowuje mojego suwaczka, zebyście mogły zobaczyć : po 3 poronieniach własnie konczymy 4 ciąże - w sobote bede w 37 tygodniu i jest to dla mnie wielki sukces !! odkryłam przyczynę, znalazłam dobrego lekarza i bedę mamą

    teraz boje się juz tylko tego, czy nie utopie dziecka przy pierwszej kąpieli smile

    sciskam Was wszystkie, uda się, zobaczycie - ta czarna rozpacz mija....


    --
    puk puk
  • anejaa 05.02.13, 23:59
    Witaj Migotka.s!
    bardzo Ci gratuluję Twojego szczęścia!!! Jesteś mega dzielna i odważna! Ja chyab zatrzymałam się, ale jeszcze sporo przede mną w podreperowani zdrowia. teraz przeszłam na dietę, zdrowe odżywianie. Zobaczymy jak to się potoczy, ale na razie nie zdecyduję się na kolejną ciąże.
    A mogę zapytać o przyczynę, co u Ciebie spowodowały utraty ciąż?
    Dziękuję za miłe słowa, są krzepiące!
    Tobie życzę szczęśliwego rozwiązania i niech pociecha zdrowo rośnie!
    --
    @aneja@
  • migotka.s 06.02.13, 00:17
    Dziekuje Aneja "smile My juz sie turlamy do konca i niecierpliwie go wyczekuję smile

    Wiesz, kazda z nas jest dzielna i odważna, czasem trzeba wiecej czasu,c zasem człowiek zbiera się szybciej-niemniej naprawdę kobiety potrafia niesamowicie wiele udźwignąc, nawet nie zdają sobie sprawy ze swojej siły smile

    MOwisz, ze się zatrzymałas-byc moze na ta chwilę wąłsnie tego Ci trzeba, kazda z nas ma inny sposob na to wszystko. Ja czułam ze nie moge sobie odpuscić, ze po prostu nie mogę-połtora roku to było tak -ciaza-poronienie-badania-czekanie-ciaza-poronienie... i tak w kółko
    czytałam, badałam szukałam lekarzy no i się udało smile


    U mnie zadziałał zestaw: encorton (steryd) clexane + acard
    i eutyrox na tarczyce
    do teog bardzo duze dawki utrogestanu (progesteron) ktory tez ma działanie immunologiczne

    u mnie poronienia były na tle immunologicznym, mam hashimoto i przeciwciała ANA
    reszta z tony badan - bez zarzutu
    --
    puk puk
  • anejaa 06.02.13, 12:05
    Dziękuję za odpowiedź. Na pewno Twoja, a zarazem Wasza historia jest dla nie natchnieniem na przyszłość. Ale teraz nie zdecyduję się, poczekam, zobaczę jeszcze co lekarz powie...
    Przytulam i czekam na wiadomość kiedy dzidzia będzie już na świecie smile
    --
    @aneja@
  • mycha912 07.02.13, 20:07
    hej anejaasmile
    jak samopoczucie? ja już jutro mam endokrynologa trzymajcie kciuki dziewczynysmile
    pozdrawiam i tule was mocnosmile
  • anejaa 07.02.13, 21:51
    Cześć Kochana Mycho912!
    Dziękuje, że piszesz i martwisz się, tylko oby nie bardzo, tak wspólnie jakoś raźniej jest.
    U mnie dobrze, aż mnie to zaczyna martwić, że dobrze wink... W ciągu dnia coraz mniej myślę o tym. Ale jak mam tylko wolą chwilę to od razu myśli wracają i smutno się robi...
    Dzisiaj miałam niesamowity sen. Pierwszy raz od poronienia śniło mi się moje maleństwo. Wcześniej śniło mi się jak jeszcze byłam w ciąży...
    A dzisiaj, śniło mi się, jak byłam w ciąży, potem poród, a potem jak już dzieciątko było na świecie. Może to dziwne, ale bardzo mnie ten sen ucieszył. Bo choć w ten sposób choć trochę byłam, widziałam moje dziecko. Sen miałam bardzo realistyczny, po przebudzeniu długo nie mogłam dojść do siebie i normalnie szukałam swoje dziecko gdzie ono jest... Jednak to był tylko sen i mojej Kruszynki nie ma koło mnie, ale jakoś tak serce mi się raduję, że mam ją w niebie, że tam na mnie czeka, że jest taka śliczna, że widziałam jak wygląda, karmiłam ją, urodziłam we śnie, że była zdrowa, grzeczna, że taka podobna do mnie i swojego taty, że cały czas się uśmiecha. Myślę, że to znak dla mnie.... Celem naszego życia jest życie wieczne, a ja jej takie dałam, więc w przyszłości będziemy razem.
    Przepraszam, że o tym wam piszę na forum, ale musiałam się Tobie Mycho912 i innym dziewczynom pochwalić. Myślę, że o jest jakiś przełom kolejny w moim życiu, po tej tragedii, pisząc to znowu łzy pojawiają się, ale nie są one takie już bolesne. Po prostu mam dziecko w sercu i muszę się powoli godzić z jego odejściem i czekać na spotkanie, to mi pozostaje.
    Pozdrawiam smile
    --
    @aneja@
  • mycha912 09.02.13, 09:09
    Witaj Anejaasmile
    To miałaś piękny sensmile
    Ja właśnie jestem po wczorajszej wizycie u pana dr. endokrynologa i się w sumie nic nie dowiedziałamsad Musiałam na nowo robić badania z krwi ponieważ te wyniki co miałam to były jeszcze gdy byłam w ciąży i on nic nie mógł powiedzieć ponieważ teraz nie jestem w ciąży i musi mieć świeże wyniki. Do odebrania mam już w poniedziałek ale jeszcze mnie czeka USG tarczycy mam dopiero 19 lutego! i kolejną wizytę mam 22 lutego u lekarza. Rozpoznanie na karcie napisane mam podejrzenie dysfunkcji tarczycy. Sprawdzałam co to oznacza w necie więc chodzi właśnie głównie o ciążę i jej poronienie tak jak to było u mniesad W piątek mam okulistę i psychologa na którego czekam z niecierpliwością smile Po wszystkich badaniach planuję wyjechać za granicę do rodziców na tydzień czasu żeby odpocząć i zabrać synka ze sobą niech troszkę też odpocznie przez to wszystko nie mieliśmy czasu ani chęci nigdzie pojechać z nim na ferie zimowesad Po powrocie chcę poszukać pracy i pójść do pracy i zacząć wszystko od początkusmile O moim aniołku myślę codziennie nie ma dnia ani godziny żebym nie myślała. Płacz jest ale już nie tak mocno i nie często ponieważ nie dawno przyjaciółka mi powiedziała. Kochana nie płacz wiem że jest ciężko ale nie płacz bo Aniołkowi jest wtedy ciężko w niebie!!!! Buziaki i przytulam mocnosmile
  • anejaa 14.02.13, 08:12
    Witaj Mycha912,
    dziękuję za odpowiedź. I słusznie jedź z synkiem i odpoczywaj. Ja też próbuję oderwać się od tego i często już mi się udaje. Choć wczoraj byłam z moim partnerem na zakupach, wszędzie było pełno mam z malutkimi dziećmi i nie wytrzymałam. Wróciłam do domu i myślałam, że pęknie mi serce. Znowu przepłakałam cały wieczór, próbowałam się powstrzymać,a le nie dałam rady. Tak bardzo chciałam tego dziecka, a teraz bardzo boję się, że nie dam rady urodzić kolejnego. Problemy zdrowotne pogarszają mi się, nie wiem czy z tego wyjdę...
    Może za bardzo się cieszyłam, jak dowiedziałam się o ciąży, za dużo namyślałam sobie i teraz trudniej mi się z tym pogodzić. Generalnie żyję normalnie, pracuję, spotykam się z ludźmi, ale zdarzają się takie dni, że jest mi bardzo smutno, źle i tęsknie... te dni są już coraz rzadziej... Ale są...
    Trzymaj się Kochana i daj znać jak będziesz coś więcej wiedziała...
    Pozdrawiam Cię i twojego synka smile
    --
    @aneja@
  • weerka32 25.02.13, 20:56
    Witam, jestem tu nowa ale jak przeczytałam ten post to tak jak bym czytała trochę swoją historię.
    Jestem po czterech poronieniach mam już jedno dziecko ale pragnę mieć drugie właśnie wróciłam od immunologa który zalecił encorton 10 mg i 5 mg... do tej pory brałam podczas kolejnych ciąż Euthyrox (mam hashimoto) luteinę, acard i nic nie pomogło sad

    dochodziło do max 10 tg ciąży

    nie ukrywam że strasznie się boję brać encorton, może zbyt mało o tym wiem ale już czytam że wpływa na dziecko i stoję przed dylematem.. możesz coś poradzić?

  • enya1981 09.02.13, 00:25
    Migotko kochana a u kogo się leczyłaś??? Ja właśnie poroniłam po raz 4. Za 2 tygodnie jadę na wizytę do prof. Malinowskiego z Łodzi i jestem gotowa na szczepienie limfocytami męża. Akurat u mnie tarczyca w porządku, zakrzepica wykluczona, ANA - ujemne.
  • dzeni4 12.02.13, 00:40
    przykro sie czyta takie wiadomosci......ale do puki macie siły nie poddawajcie sie.......ja ma dwóch synów jeden prawie 19 lat drugi 19 miesiecy.....miedzy nimi w ciagu 5 lat poroniłam 5 razy w tym blizniaki....masakra........badania,tabletki..leczenie i tak w kółko.....niby juz odpusciłam,ale w srodku cos mi mowiło musisz byc silna,sprobuj jeszcze raz....z drugiej strony nie chciałam przezywac kolejnego rozczarowania.....z wielkim strachem w oczach ,ale sie udało.....dotrwałam prawie do 37 tyg....chłopak wielki jak dab...4120 i 62 długi....to była moja wygrana.......mimo ze pragnełam corki...moj mały chłopczyk wynagrodził mi wszystko.......nigdy nie zapomne moich malenkich aniołków,niewiem jakie by były chociaz czesto o nich mysle,,nie da sie zapomniec ani nie myslec........trzymam za was kciuki,abyscie tak jak ja doczekały sie tego małego,wielkiego szczescia......
  • migotka.s 06.02.13, 12:43
    bucks7 napisała:

    > Na pewno słodycze w ciąży nie są wskazane, jak i inne niezdrowe jedzenie (fast
    > foody, frytki i potrawy smażone). Ja już na etapie planowania dzidziusia dbam o
    > zdrową dietę smile
    > Polecam ciekawy artykuł: dzieci.pl/kat,1033553,title,Dieta-przyszlych-rodzicow,wid,15297412,wiadomosc.html

    Nid bardzo rozumiem w jakim kintekscie do mnie ten post ale domyslam sie ze to reklamasmile no coz trafiona jak kula w plot bo slodyczy nie lubie i nie jem, fast foodow nie znosze smazonego bardzo rzadko odzywiam sie b.zdrowo czy to w ciazy czy bez a do tego prowadze aktywny styl zycia wink pozdrawiam smile


    --
    puk puk
  • mycha912 06.02.13, 12:51
    a co ma jedzenie do ciąży ?
    ok trzeba się zdrowo odżywiać ale ja np. Pierwszą ciążę zniosłam b.Dobrze i urodziłam zdrowego synka siłami natury i jadłam wszystko i nie odmawiałam sobie mac-donalda jak byłam na zakupach więc może nie długo wprowadzą wogóle jakieś banalne rzeczy czego nie można a co można itd... Człowiek je to na co ma ochotę bo sam lekarz mówi nie odmawiać sobie zachcianek czy rezygnować z jedzenia!!! Ale dziękuję za stronkę!!! u mnie bardziej wchodzi gra Tarczycy;/ Pozdrawiam
  • migotka.s 06.02.13, 23:17
    Mycha olej, to rekalma ...... ja nawet nie otwieram takich linków

    autorce gratulujemy wyczucia.....
    --
    puk puk
  • anejaa 22.02.13, 19:32
    Witajcie Kochane,
    za 3 dni minie 4 miesiące od mojego poronienia zatrzymanego... Z każdym dniem lepiej się czuję. Przez te miesiące nie poddałam się samej żałobie i rozpaczy, ale też badaniom. Choć żaden lekarz nie widział potrzeby, bo niby tak się zdarza etc. ... Ale uparłam się, bo czułam, że w życiu nic się nie dzieje bez przyczyny i wyszły mi złe wyniki androgenów + wysoki cukier na czczo + skoki ciśnienia w stresie i teraz działam z endokrynologiem, bo być może mam poważne problemy ze strony nadnerczy. Ogólnie niepokojące mam wyniki hormonów płciowych.
    Zobaczymy jak to się potoczy, ale trzeba się leczyć by mieć jeszcze kiedyś szanse na dzidziusia.
    A co tam u Was, jak wasze sprawy, jak się czujecie?
    --
    @aneja@
  • 3beata33 22.02.13, 21:51
    witajcie kochane.
    ja dowiedziałam się że mojemu maluszkowi nie bije serduszko w 13 tygodniu( nie biło prawdopodobnie w 10)...sad...musiałam mieć zabieg...poroniłam 19.02.2013...tak strasznie boli tym bardziej że to moja pierwsza ciąża...a jeszcze przyplątało mi się zapalenie przydatków...straszny ból podbrzusza promieniujący w dół...mimo, że tak jak piszecie lekarze mówią że to się często zdarza zamierzam zrobić sobie wszystkie badania....sprawdzę też tarczycę bo jak byłam mała to chorowałam mimo, że wyleczono, może w ciąży się coś odezwało....
    Pozdrawiam cieplutko
  • anejaa 22.02.13, 22:02
    Witaj 3beato33,
    doskonale Cię rozumiem co czujesz i współczuję Ci, że też Cię to spotkało [przytulam i ściskam mocno, słowa teraz mało pomogą]. Ja 4 miesiące temu poroniłam w 9 tc. I znam ból po stracie.
    Kochana wiem, że często się zdarza, mi lekarz tłumaczył, że albo sprawy genetyczne, albo coś w moim organizmie spowodowało, że dzidzia nie mogła się rozwinąć, tylko co... U mnie na pozór wszystkie podstawowe badania było ok. Jednak czytając różna fora, postanowiłam zrobić szczegółowe i specjalistyczne badania i poprosiłam lekarza, aby wskazał mi, które badania zrobić, bo i tak je zrobię, zresztą leczę się i robię badania i tak prywatnie.
    I niestety hormony płciowe mam zaburzone, cukier wysoki i prawdopodobnie mogę coś mieć nie rak z nadnerczami... 26 lutego idę na dalsze konsultacje do endokrynologa...
    Także sprawdź swoją tarczycę i porób na ile możesz różne badania.
    Pozdrawiam CIĘ i trzymaj się, z czasem mniej będzie bolało, choć zawsze będziemy o tym pamiętały...
    --
    @aneja@
  • 3beata33 22.02.13, 22:17
    witaj. Dzięki za słowa otuchy....smile....wierze, że będzie lepiej...własnie na wizycie 13 marca zamierzam z moim lekarzem porozmawiać i zacząć badania...ja mam takie szczęście że mój zakład pracy ma podpisaną umowę z prywatna przychodnią...place tylko niski abonament i mam wejscie do wszystkich specjalistów za darmo+ wszystkie badania..takze zamierzam to wykorzystac...

    Pozdrawiam cieplutko i napewno sie nam uda...ja zamierzam próbować jak tylko będę mogła...smile

    czy robienie toksoplazmozy po ciąży ma jakis sens? robiłam w ciazy i nie bylo zadnych odchylen...
  • anejaa 23.02.13, 10:09
    Jak masz taką możliwość to koniecznie rób te badania.
    Chyba teraz nie ma sensu robić toksoplazmozy. Ale niech o tym zadecyduje lekarz.
    Pozdrawiam Cię i dużo sił w tym wszystkim i takie działanie (badanie+lekarze) to pomaga, bo człowiek czuje, że coś robi... A trzeba ten etap w życiu zakończyć, by móc od nowa starać się...
    Ściskam mocno!
    --
    @aneja@
  • mycha912 23.02.13, 10:37
    witaj anejaasmile
    Co u ciebie słychać?smile pozdrawiam
  • anejaa 23.02.13, 11:18
    Witaj Kochana Mycha912!
    A u mnie pewne zmiany zaszły. Powoli ogarniam się w tym wszystkim i zrobiłam badania byłam u lekarza i wszystko się zmieniło. Wcześniej na wizycie kontrolnej po zabiegu wyłyżeczkowania lekarz gin. namawiał mnie bym rozpoczęła starania o dzidzię od lutego, bo wszystko ok, poronienia się zdarzają itp. ...
    Ja nie chciałam myśleć o tym, bardzo przeżyłam te poronienie i nie w głowie były mi następne starania... Ta ciąża była dużą niespodzianka, teraz nie planowaną, ale bardzo chcianą i bardzo nas ucieszyła, a tu taka tragedia... Jednak czas robi swoje i mam siły by dokładnie sprawdzić stan zdrowia i zajęłam się badaniami.
    A tu zaskoczenie, bo kiepsko wychodzą mi badania hormonalne, dokładnie androgeny i mam podejrzenia kłopotów ze strony nadnerczy, do tego pomimo diety, dzięki której schudłam już z 7-8 kg, cukier mi nie spada, skoki ciśnienia zdarzają się. We wtorek mam konsultację u endokrynologa i nie wiem co będzie dalej, także po wynikach widziałam, że gin. lekko wystraszony od razu skierował mnie do endo. Podejrzewa także PCOS. Także już wiem, że mogę mieć mega problemy z kolejnym zajściem w ciążę, także tym bardziej fatalnie się czuję, ale nie daję tego po sobie poznać, tylko w środku nie potrafię się pogodzić z takim obrotem sprawy... Także tyle u mnie,a co u Ciebie jak po feriach, jak wizyta u psychologa?
    Pozdrawiam
    --
    @aneja@
  • mycha912 23.02.13, 11:29
    u mnie jakoś wszystko się kieruje w dobrym kierunku odebrałam już wyniki histo-pat i w czwartek mam wizytę u ginekologa i w środę u endokrynologa. W usg tarczycy wyszło mi wszystko ok wartość tarczycy po poronieniu także mi spadła badania ogólne tez w porządku. U psychologa także jest ok sam stwierdził że sama sobie poradziłam z tym cierpieniem i bólem ale rozmawiamy dużo na inne tematysmile Była także tydzień czasu u mnie moja mama więc też mi dużo to pomogłosmile Mam już pierwszą @ wiec cieszę się bo bardzo często zaczynam myśleć o ciażysmile buziaki i pozdrawiam
  • 3beata33 23.02.13, 11:37
    ja się nie mogę doczekać mojej miesiączki....wiem że to jeszcze potrwa zanim ją dostanę ale jak już będzie to będę mogła sobie pomału myśleć o tym żeby zostać mamą...smile
  • mycha912 23.02.13, 11:38
    3beata33
    życzę tobie jak najlepiej i najszybciej tego czego wszystkie tak bardzo pragniemy pozdrawiam
  • 3beata33 23.02.13, 11:44
    dzieki mycha i wzajemnie życzę aby nasze marzenia się spełniłysmile

    Pozdrawiam
  • mycha912 23.02.13, 11:45
    Spełnią się tylko musimy mocno w nie wierzyć i upewnić się że nasze badania i wyniki sa w porządkusmile
  • 3beata33 23.02.13, 11:51
    a mam takie pytanie...czy wy odstawilyscie kwas foliowy? czy można go brać dalej?...na razie odstawiłam ale sie zastanawiam czy nie zacząć brać znowu...
  • mycha912 23.02.13, 11:52
    ja odstawiłam nie biorę na razie żadnych tabletek w czwartek mam wizyte u gin więc się zapytam czy mogę zacząć brać
  • anejaa 23.02.13, 12:29
    Ja i mój partner bierzemy kwas foliowy, tran i kilka jeszcze witaminek. Także póki co nie odstawiliśmy ich. Lekarz też nie kazał nam odstawić.
    --
    @aneja@
  • anejaa 23.02.13, 12:31
    Super, że wszystko idzie dobrą stronę. Ważne by iść do przodu. Ja też jakoś sobie radzę pomimo, że jest to dla mnie trudny czas...
    Trzymaj się i serdecznie Cię pozdrawiam smile
    --
    @aneja@
  • 3beata33 23.02.13, 12:51
    to zaczynam znowu braćsmile, namówię męża żeby też brałsmile
  • anejaa 23.02.13, 12:58
    W niektórych krajach są przepisy prawne, które nakazują dodawanie kwasu foliowego do mąki, by jedząc chleb suplementować ten kwas, więc na pewno nie zaszkodzi, a u przyszłych tatusiów podobno poprawia jakość nasienia, czy samych plemników, coś koło tego.
    --
    @aneja@
  • 3beata33 23.02.13, 13:26
    no więc nie będę mieć problemu żeby mój mąż brał kwas foliowy,jesli ma takie dzialaniesmile
  • anejaa 23.02.13, 13:34
    www.strefakobiety.pl/dziecko/chce-byc-mama/starania-o-dziecko/kwas-foliowy-rowniez-dla-twojego-mezczyzny.aspx
    Powodzenia dla WAS! Poczytaj w internecie nt. Pozdrawiam smile
    --
    @aneja@
  • courrare 23.02.13, 13:49
    Absolutnie, nie powinno się odstawiać kwasu foliowego, zresztą lekarze zalecają branie go 3 miesiące przed zajściem w ciążę. Moja gin kazała odstawić duphaston, endokrynolog kazał odstawić euthyrox, ale kwas foliowy jak najbardziej i to w zwiększonej dawce (ponoć lepiej "odżywia" organizm oslabiony poronieniem).
    Nie słyszałam natomiast o tym, żeby mężczyzna brał. To pomaga na płodność?
  • 3beata33 23.02.13, 13:57
    dawke to moze zwieksze po rozmowie z moim ginekologiem....na razie bede brac tak jak do tej pory....duza dawke bralyscie? ja 1 tabletke 0,4mg - folik....
  • anejaa 23.02.13, 14:02
    Podobno poprawia jakość plemników. Na pewno nie zaszkodzi.
    --
    @aneja@
  • betty1234 23.02.13, 16:08
    Ja też cały czas biorę po 1 tabletce. W sumie to zaczełam od sierpnia 2011 od pierwszego poronienia i tak do dziś.
    Przed poronieniem moja ginka kazała mi zwiększyć dawkę do 2 tabletek.

    U mnie @ nie było ale owulacja za to tak więc jeszcze trochę potrwa jak pierwsza 2 po zabiegu się pojawi.
    --
    _________________________________
    Moje starania: enpr.pl/1893
  • miximi 26.02.13, 19:37
    Nie wiem, czy da się nie myśleć... Ja starałam się wypłakać z siebie wszystko... Mieszkam w domu jednorodzinnym - schodziłam do piwnicy, żeby nikt mi nie przeszkadzał i... trochę się zabliźniało, powoli, chociaż boli do dziś i pewnie będzie...

    Krwawienie może się utrzymywać do 2 tyg. (gdyby było za mocne idź do lekarza). I wszystkim dziewczynom mówię, żeby zrobiły sobie dokładne badania (nie tylko toxo i całą standardową resztę, ale przeciwciała antyfosfolipidowe, poziom progesteronu (ja dwoje dzieci straciłam w tym samym tc co Ty - mam b. niski poziom, dostawałam zastrzyki podnoszące poziom prog.) Niestety nie wiedziałam,ze po 2 poronieniu z diagnozą "poronienia nawracające" powinnam zrobić badania genetyczne w kierunku trombofilii i zakrzepicy.... Dlatego znów miałam poronienie.
    Wiem ,że możesz teraz nie chcieć o badaniach itd myśleć, ale ja mogę więcej Cie nie spotkać... Przepraszam i bardzo serdecznie pozdrawiam
    --
    Ania mama
    Max (4 l.smile
    4 aniołków - 25.02.2008(Martynka), 28.11.2011 (Jaś), 17.10.2012(Aluś i Michaś)
  • anejaa 17.03.13, 12:50
    Witajcie,
    co tam słychać u Was dziewczyny? Jak się czujecie? Ja w końcu dostałam 4 okres po zabiegu, znowu cykl miałam długi, aż 35 dni, 3 dnia w poniedziałek lecę wykonać kolejne badania hormonalne, bo podejrzewa się u mnie PCO...
    Pozdrawiam Was serdecznie smile
    --
    @aneja@
    mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

    igusiab.pamietajmy.com.pl
  • takaona6 17.03.13, 14:07
    Cześć dziewczynysmile Jestem tutaj nowa! Opowiem wam krótko moją historię... jestem mama 2 Aniołków.. Pierwsze poronienie w 6 tyg (nie widzialam nawet serduszka) drugie poronienie w 9 tygodniu (wszystko bylo super az nagle na usg kontrolnym okazalo sie ze serce przestalo bic sad)
    Po pierwszym poronieniu lekarz mi mowil zebym nie robila badan bo tak sie zdarza;/ zrobilam tylko kilka podstawowych... po drugim poronieniu w badaniu hist. wyszlo ze byla zle zaplodniona komorka jajowa wiec moj lekarz powiedzial zebym sobie dala spokoj z badaniami bo to i tak nic nie da ze jestem zdrowa i mam jechac na wakacje i sie wyluzowac (latwo sie mu mowi!!)
    Z natury jestem uparta wiec robie badania szukam ale na razie nic nie wyszlo u mnie zle... czasami juz nie wiem czy to dobrze, czy nie lepiej byloby cos znalezc?
    Jutro ide robic badania na trombofilie i na mutacje genu MTHFR tak wiec zobaczymy po 20 dniach jakie beda wyniki bo tyle sie na to czeka... Koncem marca ide do mojego gin i zrobie jeszcze badania hormonowsmile
    Tule was cieplo i wierze ze kiedys doczekamy sie naszych malenstw smile
  • takaona6 17.03.13, 14:08
    Aha i jeszcze jedno.
    Kolejna ciaze mam miec prowadzona na heparynie i acardzie i luteinie i duphastonie i chce jeszcze porozmawiac z moim lekarzem o kwasie foliowym 5 mg i encortonie a co wy o tym myslicie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.