• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Poronienie w dom - pochówek Dodaj do ulubionych

  • 14.03.13, 11:06
    Witam wszystkich, szukam informacji jak załatwić pochówek po poronieniu w domu i nic. Wszędzie tylko piszą, ze mam takie prawo, ale jak z niego skorzystać? W szpitalu wiadomo ze dostaje się kartę zgonu, czy jakoś tak się to nazywa. A ja właśnie jestem w trakcie poronienia, jestem w domu i mam nadzieje ze uda mi się zachować szczątki malenstwa, tylko co dalej? Czy ktoś ma jakieś doświadczenie albo informacje względnie rzetelne? Dodam ze skończył się u mnie siódmy tydzień (wiek płodu wg usg został wczoraj ustalony przez lekarza na 6 tydzień). Będę wdzięczna za wszelkie informacje, bo nie chce maluszka dopuszczać w toalecie crying
    Edytor zaawansowany
    • 14.03.13, 11:07
      *spuszczac w toalecie
    • 14.03.13, 19:47
      To bardzo wczesna ciąża.
      Nie chcesz pochować dziecka "w swoim sercu"?
      Maluch ma w tym okresie ok 0,3mm- znacznie mniej niż najmniejszy skrzep wydalony z macicy.
      Sorry za "drastyczność" opisu, ale taka prawda.
      • 15.03.13, 01:41
        Dokladnie 3,4 mm. Nie jest to duzo, wiem. Raz juz poronilam na takim samym etapie i doprawdy nie jest to maly niewidoczny skrzep. Wowczas nie dalo sie go przeoczyc.
        Ale nie o wielkosci mowa. Moje poprzednie poronienie blizniakow potraktowalam podobnie jak Ty teraz. Zaloba wrocila do mnie z duza sila po roku. Przyszedl tez zal, ze nie ma sladu po moich Aniolkach. Tym bardziej ze o taki slad moge sie postarac.
        I prosze tylko o pomoc w zalatwieniu czysto formalnym. Wsparcie polegajace na umniejszaniu wazkosci mojego dziecka przez wzglad na jego fizyczne rozmiary nie jest mi potrzebne do niczego. Ja znam statystyki, wiem ze ciaza jest wczesna, wiem jak czesto zdarza sie takie wczesne poronienie samoistne. Ale dla mnie to bylo moje dziecko. Wiem ze to abstrakcja dla kobiet, ktore tego nie przeszly, jak rowniez np dla osob pracujacych w sluzbie zdrowia przy tego typu przypadkach, ktore musza sie zdystansowac zeby nie zwariowac.
        • 15.03.13, 09:22
          Może powinnaś pojechać z maleństwem do szpitala i poprosić,żeby spożadzili Ci akt zgonu.


    • 15.03.13, 09:51
      Znalazłam informacje, których szukałam tutaj:
      www.poronienie.pl/forum/index.php
      Może się komuś przyda.
    • 18.03.13, 14:46
      Pochówek to możesz załatwić dziecku które się urodzi martwe a nie 6 tygodniowemu płodowi indifferent
      • 18.03.13, 17:06
        A jednak moge rowniez plodowi, niezaleznie od czasu trwania ciazy.
        • 18.03.13, 19:38
          i co na cmentarzu poprosisz by ci dziurę wykopali? a potem pomnik postawisz? może jeszcze trumienkę na zamówienie zamówisz....ech dziewczyno dziewczyno...
          • 18.03.13, 20:41
            A chocbym grobowiec chciala postawic? To co? O dolek na cmentarzu sie nie prosi, sie "kupuje". Moze Ci sie nie miescic w glowie, ze mozna pochowac a nawet sporzadzic akt urodzenia z imieniem i nazwiskiem, plodu na tak wczesnym etapie ciazy (mam nadzieje ze nie spadlas z krzesla czytajac towink) ale sa tacy, dla ktorych to oczywiste. A ja nie zalozylam watku z prosba o rade co robic, tylko jak zrobic. Na szczescie znalazlam te informacje pomimo "pomocy" tu mi udzielonej. Swoja droga ciekawa jestem jak trafilas na ten watek...
            • 19.03.13, 09:05
              A ja uwazam ze na tym etapie ciazy sporzadzanie aktu zgonu i pochowanie dziecka pogarsza jeszcze stan psychiczny rodzicow. Moje dziecko pozostanie w moim sercu na zawsze, mysle o nim codziennie, czasem jeszcze placze, ale stracilam dziecko w 18tyg ciazy i wiem ze gdybym zrobila mu pogrzeb to chyba wpadlabym w depresje, jest w moim sercu i to mi wystarczy, nie potrzebuje namacalnych dowodow ze bylo.
              • 19.03.13, 09:48
                Bardzo wspolczuje straty. Zdaje mi sie ze przy poronieniu w polowie ciazy moj stan psychiczny bylby duzo gorszy niz teraz.
                Ale co do pogrzebu i spraw z tym zwiazanych mysle, ze to bardzo indywidualna kwestia. Kazdy z nas przepracowuje swoj bol na swoj sposob. A tez okolicznosci takiej straty bywaja rozne, rozne sytuacje rodzinne. W zwiazku z tym daleka jestem od generalizowania.
            • 19.03.13, 09:41
              syska_y napisała:

              > A chocbym grobowiec chciala postawic? To co? O dolek na cmentarzu sie nie prosi
              > , sie "kupuje". Moze Ci sie nie miescic w glowie, ze mozna pochowac a nawet spo
              > rzadzic akt urodzenia z imieniem i nazwiskiem, plodu na tak wczesnym etapie cia
              > zy (mam nadzieje ze nie spadlas z krzesla czytajac towink) ale sa tacy, dla ktory
              > ch to oczywiste.

              A ja uważam,że to jest każdego indywidualna sprawa.
              Ja też straciłam dziecko i gdy pochowaliśmy naszą córeczkę w pewnym sensie poczułam maleńką ulgę, bo w każdym momencie mogę pojechać na cmentarz,zapalić znicz i pomodlić się.


              • 19.03.13, 10:01
                Ja jak już pisałam wyżej rozumiem pochować dziecko ale nie płód...jakby tak każdy miał płód chować to by cmentarzy zabrakło...(w polce więcej poronień jest dziennie niż ludzi umierających) ale owszem to jest każdego indywidualna sprawa tak samo jak każdy ma prawo do swojego zdania które ja tu wyrażam...
                Ps.z krzesła nie spadłam bo z byle głupoty nie spadam :]
                A co do wątku to jakbyś zauważyła to na dole wyświetlają się często odwiedzane więc nie tak trudno było go przeoczyć :]
                • 19.03.13, 10:07
                  A kiedy wedlug Ciebie plod staje sie dzieckiem? Dla Ciebie moze plod, dla autorki dziecko. Tak jak mowie, ja mojego dziecka ktore stracilam w 18tc nie pochowalam, bo wiem ze bym sie z tego nie otrzasnela, ale zostalo pochowane we wspolnym grobie z innymi dziecmi. To bylo za granica. I nie uwazam ze bylo plodem, bylo moim dzieckiem, mam jego zdjecia, wygladal juz jak maly czlowiek. Ja tylko proponuje autorce zeby zastanowila sie czy to cale zamieszanie z aktem zgonu wyjdzie jej na dobre, i czy nie zatraci w tym tego co najwazniejsze dla niej. Zalobe przechodzi kazda z nas, ja musialam sie szybko otrzasnac bo mam mala coreczke, moze to zabrzmi okropnie ale nie moglam sobie pozwolic na totalne zalamanie sie, urzadzenie pogrzebu, bo kierowalam sie dobrem swoim i mojego 2 letniego dziecka, ktore potrzebuje normalnej mamy. Mojemu aniolkowi juz nie pomoge, mojej coreczce owszem.
                  • 19.03.13, 19:07
                    Autorka postara się o urzędowe uznanie 6 tyg zarodka, nada mu domniemaną płeć i zasiłek pogrzebowy będzie można odebrać.
                    Przy pochówku "w sercu" nic by nie dostała.
                    Echhh
                    • 19.03.13, 19:54
                      albertynaa napisała:

                      > Autorka postara się o urzędowe uznanie 6 tyg zarodka, nada mu domniemaną płeć i
                      > zasiłek pogrzebowy będzie można odebrać.
                      > Przy pochówku "w sercu" nic by nie dostała.
                      > Echhh

                      Czy wiesz ile teraz wynosi zasiłek pogrzebowy? A ile kosztuje pogrzeb? Ech...



                      • 19.03.13, 20:38
                        > Czy wiesz ile teraz wynosi zasiłek pogrzebowy? A ile kosztuje pogrzeb? Ech...
                        >

                        6 tyg zarodka nie ma obowiązku grzebać, wystarczy sam akt zgonu do otrzymania zasiłku
                        Czyż nie?
                        • 20.03.13, 12:28
                          Nie! doinformuj się!
                          --
                          http://lb3m.lilypie.com/TikiPic.php/NDsPBaJ.jpghttp://lb3m.lilypie.com/NDsPp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/TikiPic.php/6xgY92M.jpghttp://lb1m.lilypie.com/6xgYp1.png
                    • 19.03.13, 20:44
                      Heh. Szok. Rzadko korzystam z forumowych porad. Tzn rzadko sama o cos pytam. Juz wiem dlaczego. Zawisc zyczliwych poradniczek zaczyna sie rozkrecac, czekam na ciag dalszy. O akcie urodzenia wspomnialam przy okazji, nie jest mi on do niczego potrzebny. Jak pisalam w pierwszym poscie - zalezy mi aby pozostalosc po zyciu, ktore nie zdazylo sie porzadnie zaczac nie poplynelo rurami. Nie mam ziemi zeby pochowac we wlasnym zakresie, przy poronieniu w domu nie ma opcji masowego pochowku z innymi nienarodzonymi dziecmi.
                      Widze ze zorientowana jestes w procedurach - zarobilas na takim pogrzebie...? Zal sad
                      • 19.03.13, 21:04
                        Syska_y nie przejmuj się. Zawsze znajdą się jacyś "życzliwi" ludzie. Takim po prostu sprawia przyjemność psychicznego znęcania się nad ludźmi.
                        Bardzo Ci współczuję i rozumiem... sad Przykro mi sad
                        • 20.03.13, 09:40
                          Hmm mam nadzieje ze to nie do mnie, bo mnie zupelnie nie chodzilo o zaden zasilek pogrzebowy ani nic takiego. Po prostu o przezycie zaloby, a nie bieganie po urzedach i uzeranie sie z urzednikami, badz co badz to bardzo bolesny temat.
                          • 20.03.13, 12:08
                            Nie Forgetmenot, to nioe do Ciebie, tylko do Albertynaa.
                            Uwagi o "wyłudzeniu" zasiłku pogrzebowego były żenujące sad

                            forgetmenot19 napisała:

                            > Hmm mam nadzieje ze to nie do mnie, bo mnie zupelnie nie chodzilo o zaden zasil
                            > ek pogrzebowy ani nic takiego. Po prostu o przezycie zaloby, a nie bieganie po
                            > urzedach i uzeranie sie z urzednikami, badz co badz to bardzo bolesny temat.
                            • 20.03.13, 12:26
                              nie przejmuj się takim pierdolniętym gadaniem. Ktoś widocznie nie ma pojęcia jakie dokumenty nalelży złożyć żeby dostać zasiłek pogrzebowy. Bo sam akt zgonu nie wystarczy. Trzeba złożyć ORYGINAŁY FAKTYCZNIE PONIESIONYCH kosztow pogrzebu i jeszcze inne dokumenty. Jak chowałam synka (TAK! 16 tygodniowe dziecko) to do zasilku jeszcze dokładałam. I uprzedzając durne pytanie - nie! grobowca sobie nie postawiłam, tylko wzięłam co cmentarz dawał (czyli miejsce z gotową płytą).


                              --
                              http://lb3m.lilypie.com/TikiPic.php/NDsPBaJ.jpghttp://lb3m.lilypie.com/NDsPp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/TikiPic.php/6xgY92M.jpghttp://lb1m.lilypie.com/6xgYp1.png
                              • 21.03.13, 15:51
                                Ok
                                Zasiłek pogrzebowy może nie ale kasę z ubezpieczalni już tak uncertain
                                Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo...
                                Ps. 6 tyg zarodek to nie płód
                                • 21.03.13, 16:08
                                  Witaj Albertyna,
                                  nie widzisz co dziewczyna teraz przeżywa, po co jej piszesz takie rzeczy. Mam wrażenie, że głodny o chlebie....
                                  Sama przeżywałam niedawno taką sytuację i nigdy nie myślałam o pieniądzach. A leczę się prywatnie i chyba większe pieniądze wydałam w na rożne badania, leki, dojazdy niż cały te tzw. " pożal się Boże zasiłek pogrzebowy".
                                  A skoro ktoś płaci składki na ubezpieczenie, ma różne polisy to w razie właśnie takich tragedii chyba ma prawo do pieniążków.... Po tą są polisy na życie choćby... Ale to inny temat...
                                  --
                                  @aneja@
                                  mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                  igusiab.pamietajmy.com.pl
                                  • 21.03.13, 16:20
                                    anejaa napisał(a):

                                    > A skoro ktoś płaci składki na ubezpieczenie, ma różne polisy to w razie właśnie
                                    > takich tragedii chyba ma prawo do pieniążków....

                                    Nie do końca tak jest.
                                    Na wypłacone świadczenia składają się wszyscy podatnicy i postawa roszczeniowych dziewczyn tracących zarodek w 5-6 tyg źle rzutuje na wszystkie roniące, także te, które naprawdę tracą płód, którego ruchy wcześniej czuły i który muszą urodzić z całym dobrodziejstwem akcji porodowej i połogiem.
                                    Nie widzisz aniejaa różnicy..?
                                    Wg większości społeczeństwa to nadmierna egzaltacja- nie wnikam tu w zakamarki duszy i sumienia, a hasło "chcę i już" jest dobre dla przedszkolaków. Trzeba być w miarę rozsądnym i stojącym twardo na ziemi. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
                                    Pozdrawiam
                                    • 21.03.13, 16:49
                                      A czy ktoś tu napisał, że chce i już, może czegoś nie doczytałam...?
                                      Oj aby nasze państwo było takie dobre i kochane, znam wiele przypadków chorych osób i niedostających żadnych świadczyń, zasiłków, a im na 100% należą się... Ja haruję, płacę kupę kasy na ZUS i tak korzystam z prywatnej opieki medycznej, za duże pieniądze, bo państwowo nic nie da się załatwić...
                                      Ale ten wątek chyba nie tego dotyczy....
                                      --
                                      @aneja@
                                      mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                      igusiab.pamietajmy.com.pl
                                    • 21.03.13, 17:54
                                      Inspirująca jesteś albertynaa. Może sobie jeszcze wniosek o urlop macierzyński złoże. I porzutuje źle na te co to naprawdę straciły płód (!!!). Bo ja w calej mojej egzaltacji straciłam dziecko.
                                      • 21.03.13, 19:15
                                        syska_y napisała:

                                        Bo ja w calej
                                        > mojej egzaltacji straciłam dziecko.

                                        Obstawiam, że nie masz pojęcia co to znaczy "stracić dziecko".
                                        Straciłaś wyobrażenie o dziecku.
                                        Z całym szacunkiem do Twoich egzaltowanych uczuć.


                                      • 21.03.13, 19:53
                                        syska_y jeszcze poproś o becikowe !!!
                                      • 22.03.13, 13:36
                                        Syska należy się Tobie połowa urlopu macierzyńskiego z tytułu niespełnionego macierzyństwa. A co do mądrujących się co niektórych to pragnę zauważyć, że to Nasze Państwo daje Nam prawo do pochowania szczątków dziecka już od wczesnej ciąży a więc droga Albertyno nie czepiaj się, że to źle rzutuje na wszystkie dziewczyny po stratach - to Państwo daje nam takie prawo i tylko w Twoim mniemaniu jest to wykorzystywanie.

                                        g.ekspert.infor.pl/p/_dane/akty_pdf/DZU/2007/1/10.pdf#zoom=90
                                        --
                                        http://lb3m.lilypie.com/TikiPic.php/NDsPBaJ.jpghttp://lb3m.lilypie.com/NDsPp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/TikiPic.php/6xgY92M.jpghttp://lb1m.lilypie.com/6xgYp1.png
                                    • 21.03.13, 19:40
                                      ja lezalam w szpitalu i mi jakos kazano samej "urodzic" a nie poronic moje dziecko...bylam w 13 tyg....zaaplikowano mi tabletki i kazano czekac az zaczna sie skurcze...trwalo to prawie 10h az w koncu poronilam?...moje malenstwo jest w moim sercu...zapytano mnie co chce dalej zrobic...a ze to byla moja pierwsza ciaza niestety nie wiedzialam...zgodzilam sie tylko na badanie his-pat...
                                    • 22.03.13, 13:49
                                      tak mi się jeszcze nasuwa: Albertyna ale przecież ja też płacę podatki i mój mąż też... ludzie tacy jak Ty myślą, że na świadczenia składają się wszyscy podatnicy... owszem... na tych co podatków nie płacą... 4000tys to przeciętna rodzina płaci podatków w kilka miesięcy .... my z mężem daliśmy już państwu tyle, że ten zasiłek pogrzebowy miał prawo mi się należeć i tyle. Co do ubezpieczalni (owszem, jesteśmy ubezpieczeni) - odprowadzamy nie małe składki i dostaliśmy pieniądze z PZU - ta składka przymusowa nie jest i jak się komuś zasady ubezpieczeń na życie nie podobają to płacić nie musi.

                                      A w ogóle to zapytam, przepraszam, bo to osobiste: poroniłaś? Bo wiesz... rzadko kiedy poronienie jest bezbolesne ... szyjka rozwiera sie tak samo jak przy porodzie "o czasie", oczywiście, że im wyższa ciąża tym okres połogu też jest... także nie pisz, że to dobrodziejstwo... Wg, Ciebie dobrodziejstwo miałam 3 razy... ale żyjących dzieci mam 2kę.

                                      Masz rację może, że wg większości to nadmierna egzaltacja, ja też tak myślałam dopóki samej mnie to nie spotkało. Wiesz, mam w dupie co myśli społeczeństwo... społeczeństwo nie pomoże mi się uporać z tym bólem, że gdzieś tam zakopane pod ziemią leży ciało mojego dziecka. Minęło już dużo czasu od poronienia ale nie ma dnia żebym nie myślała o Maurycym.(wiesz, że od zrobienia testu ciążowego zarodek był Maurycym - a nie jakimś zarodkiem)
                                      --
                                      http://lb3m.lilypie.com/TikiPic.php/NDsPBaJ.jpghttp://lb3m.lilypie.com/NDsPp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/TikiPic.php/6xgY92M.jpghttp://lb1m.lilypie.com/6xgYp1.png
                • 21.03.13, 22:22
                  Mam nadzieję ze nigdy nie przytrafi ci się taka tragedia, ja ją przeszłam ... Chyba nie masz pojęcia o czym piszesz i jak to boli.... Dla nas kobiet które tracą dziecko nieważne czy w trzydziestym tygodniu czy w szóstym to są nasze dzieci ,kochane ,wymażone STRACONE!!!! Każda z nas ma prawo do przezywania tego bólu na swój sposób,choćby dla innych głupi dla danej osoby PRIORYTETOWY!!!!!
                  • 21.03.13, 22:34
                    moje słowa poprzednie i obecne kieruję do Maaadziaaa 87 TROCHĘ TAKTU!!!! I WSPÓŁCZUCIA!!!
                    • 22.03.13, 10:10
                      Dziewczynko X letnia ania-2604 Twoje słowa mnie nie dobiły pomimo utraty kilku ciąż domyślam, się że jednak mam większe w tym co przeszłam doświadczenie niż Ty oraz inne podejście do tego wszystkiego. POZDRAWIAM :]
    • 20.03.13, 15:34
      Witaj Syska_y
      bardzo Ci współczuję. Choć nie umiem Ci pomóc, bo nie mam pojęcia jak to się załatwia. Ja poroniłam ciążę w 9 tyg. w szpitalu, niestety okrutnie to zabrzmi, ale wszystko wyleciało ze mnie do wc. W szpitalu poinformowali mnie, że mogę pochować dziecko, ale że nikt tego nie robi we wczesnym etapie i lepiej jak zostawię tę sprawę jako już zakończoną... Na ostatnim badaniu przed samym zabiegiem lekarz powiedział, że już nic nie ma w środku. Nie byłam świadoma tego co się działo ze mną i maleństwem, do końca wierzyłam, że będzie dobrze, była to moja 1 ciąża, nigdy wcześniej nie interesowałam się poronieniami, myślałam, że to mnie nigdy nie będzie dotyczyło. I sądziłąm, że uchodzą ze mnie same skrzepy, a tu i dziecko.
      Ja jestem z Tobą i jeśli Ci się uda to załatwić, to uczynisz coś wielkiego.
      Ja generalnie dzisiaj myślę różnie, że jednak chciałabym pochować te dziecko, a z drugiej strony, zrobiłam to w sercu i myślę, że to zależy indywidualnie od nas samych, jak czujemy...
      Szkoda, że prawo i urzędnicy nie dają nam wyboru... No niby można tylko jak...???
      Pozdrawiam Cię i trzymaj się w tym smutnym czasie....
      --
      @aneja@
      mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

      igusiab.pamietajmy.com.pl
      • 20.03.13, 22:17
        Wspolczuje Ci bardzo Twojej straty sad Ja poronilam teraz drugi raz. Za pierwszym razem co prawda wiedzialam, ze nic juz z tego nie bedzie, ale tez nie myslalam o pochowku, nie mialam nawet pojecia, ze to jest mozliwe. Pozniej dopiero duzo czytalam na ten temat. I potem bardzo zalowalam, ze u mnie tez wszystko trafilo do toalety. Teraz mimo ze jestem w trakcie zalatwiania sprawy to wciaz roznie mysle. Nie wiem czy dojdzie do pochowku. Nie bylam jeszcze w urzedzie i nie wiem z jakim podejsciem tam sie spotkam. Nie wiem tez czy nie stchorze przed meta. Na razie czekam na wynik badania okreslajacego plec, zeby miec podstawe do dalszych dzialan i zobaczymy.
        Dziekuje wszakze za wsparciesmile. Bardzo to mile, tym bardziej po przeczytaniu niektorych powyzszych wypowiedzi dziewczyn, nie odnoszacych sie do mojego pytania, za to uparcie probujacych mnie przekonac, ze np czegos nie przemyslalam, albo ze w sumie to smieszna jestem chcac pochowac "cos" na tym etapie ciazy. A wlasnie - dziewczyny przeciwniczki - ciekawa jestem Waszego podejscia do aborcji - czy na tak wczesnym etapie ciazy to tez jest tylko "cos"? Czego mozna sie swobodnie pozbyc, bo to tylko skrzep?
        • 21.03.13, 09:59
          Trzymaj się dzielnie.
          Ja swoje dziecko straciłam w 14tc. i pochowałam na cmentarzu.

        • 21.03.13, 16:02
          Dziękuję także za miłe słowa.
          Wyobrażam sobie jak się czujesz. Wiem jakie to trudne, sama przez to przechodziłam. O tyle może było mi łatwiej było, że nie walczyłam z biurokracją... A trudniej, bo moje szczęście, radość, marzenia i przyszłość zostały spłukane w toalecie... tak jak Twoje za pierwszym razem.
          Wiesz dobre pytanie co do aborcji... Ja na to pytanie nie chcę odpowiadać....
          Ale tak myślę o tym pochówku co często samej nie daje mi spokoju, smutno mi, że po moim dziecku nie ma śladu oprócz tego w moich myślach, sercu i dokumentacji medycznej...
          A jeszcze pamiętam pierwszą wizytę u lekarza w 4tc. gdzie ledwie było widać ciążę, a jak mi gratulował, że jestem mamą, kazał dbać o siebie i dziecko, robić badania... Wtedy czułam się taka dumna, szczęśliwa, ehhh co bym dała, by wróciła tamta radość...
          Czekaliśmy na moment kiedy zacznie bić serce, niestety to nigdy nie nastąpiło...
          Przez cały czas byłam traktowana jako matka, a moje dziecko jak dziecko, a gdy stała się tragedia to moje dziecko nagle stało się płodem, czy jak piszesz skrzepem.... To mnie boli, że te samo Istnienie Ludzkie, które narodziło by się miało by swoją godność prawa i ja jako matka, a gdy stała się tragedia w 9 tc. wszystko zostało ucięte i znaczenie mojego stanu zmniejszyło się, zeszłam na drugi tor, na patologię no tak się czułam, gorsza i tyle...
          Wszystko co dobre pękło jak banka mydlana, może to za łagodne, bo raczej czułam się jakby mi ktoś serce wyrwał żywcem...
          Myślę, że może właśnie taka szansa pochowania dziecka pomogłaby przejść szybciej przez żałobę, bo my stałyśmy się matkami od dnia, w którym dowiedziałyśmy się o ciąży i od razu kochałyśmy nasze dzieci, tylko za szybko odeszły, a my nie mrzemy się z nimi godnie pożegnać, bo były za małe...
          A tym co piszą inni nie przejmuj się bardzo, też na innym wątku spotkałam się z nie miłymi słowami. Każdy ma tu prawo wyrazić swoje zdanie, a ze są różne to dobrze. Każdy ma prawo myśleć po swojemu.
          A matki są różne, to widać w wiadomościach jak słyszy się o różnych sytuacjach, ale już chyba za daleko weszłam w inny temat, a to nie istotne przy tym watku.
          Trzymaj się, bo nie wiem co Ci na pisać, sama nie wiedziałam co chcę usłyszeć w tym czasie, którym Ty teraz Jesteś...
          -
          @aneja@
          mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

          igusiab.pamietajmy.com.pl
        • 21.03.13, 17:43
          syska_y napisała:

          > czy na tak wczesnym etapie ciazy to tez jest tylko "cos"? Czego mozna sie swobo
          > dnie pozbyc, bo to tylko skrzep?

          Skoro nie widzisz różnicy pomiędzy aborcją a poronieniem, to nie ma o czym z tobą dyskutować.
          Serio.
        • 21.03.13, 17:50
          Boże dziewczyno różnica jest między aborcją a poronieniem - najpierw poczytaj sobie ,dowiedz się a potem porównuj i oceniaj uncertain
          • 21.03.13, 18:07
            U Was naprawde jest problem z czytaniem ze zrozumieniem. Od samego poczatku watku. Najpierw wypowiedzi nie na temat, teraz doszukujecie sie w moich wypowiedziach oceniania i porownywania poronienia z aborcja. Bylam ciekawa Waszej konsekwencji w wyrazaniu pogladow. Czy biale jest wciaz biale w innym swietle. Czy skrzep jest skrzepem niezaleznie od punktu widzenia.
            O czym mam czytac sobie? Ja 15 lat mam i nie wiem skad sie biora dzieci?
            • 21.03.13, 18:44
              syska_y napisała:

              teraz doszukujecie sie w moich wypowiedzi
              > ach oceniania i porownywania poronienia z aborcja.

              Sorry, ale sama wmieszałaś do dyskusji temat aborcji.
              Poronienie to zdaje się zdarzenie losowe/ niezależne od woli kobiety?
              I jak się ma do "konsekwencji w wyrażaniu poglądów"? No jak? Toż to zupełnie inny temat i zdecydowanie nie na to forum.
              • 21.03.13, 18:59
                W sumie to nawet bym z checia porozmawiala, poszerzyla horyzonty o np Twoj punkt widzenia. Tylko ton, ktory nadajesz nie sprzyja za bardzo rozmowie. Troszke wyzej napisalam: wyluzuj, nie musisz byc taka bunczuczna, nie zamierzam Cie ani spoleczenstwa okradac z niczego.
                • 21.03.13, 20:00
                  syska_y - być może 15 letnia nie wiem nie wnikam wyluzuj!!! co pomyślą sobie o Tobie kobiety,matki które naprawdę straciły(poroniły) płód-dziecko,a nie 6tyg.zarodek uncertain Matki które czuły ruchy dziecka słyszały bicie serduszka one mogą mówić o pogrzebach itd... ale Ty? Ja rozumiem Cie doskonale przez co przechodzisz gdyż sama 2 razy poroniłam ale nie robiłam z tego takich scen że pogrzeb,że płeć akt zgonu itd....postaw się na miejscu kobiet o których wyżej napisałam,że co sobie o Tobie pomyślą,że jaja sobie robisz itp....
                  • 21.03.13, 20:42
                    maaadziaaa87 napisał(a):

                    co pomyślą
                    > sobie o Tobie kobiety,matki które naprawdę straciły(poroniły) płód-dziecko,a ni
                    > e 6tyg.zarodek uncertain Matki które czuły ruchy dziecka słyszały bicie serduszka one
                    > mogą mówić o pogrzebach itd... ale Ty?

                    Zaraz autorka wątku Ci napisze, że nie będzie się licytowała z zaawansowaniem straconej ciąży. Dla niej dziecko to dziecko.
                    Ot, takie wąskotorowe myślenie.
                    • 21.03.13, 21:07
                      A ja sie poniekad dziewczynami(Albertyna, Madzia) zgadzam. Nie mowie ze nie masz prawa do zaloby, ale nie masz pojecia o prawdziwym cierpieniu zwiazanym ze strata dziecka. I nie zycze Ci zebys je kiedykolwiek poznala, masz szczescie w nieszczesciu ze poronilas w tak wczesnej ciazy, ja bym chciala zeby tak bylo w moim przypadku, ale niestety, ja poronilam w 18tyg kiedy czulam ruchy od paru tygodni, czekalam na synka. Byloby mi duzo latwiej gdyby to sie stalo wczesniej. Z kazdym kolejnym dniem w ciazy, z kazdym kolejnym ruchem wytwarza sie coraz mocniejsza wiez. Ja bylam juz spokojna o moja ciaze, niby po 12 tyg juz mozna jako tako odetchnac i co? Moje wszytskie plany, wyobrazenia, szlak trafil. W tak zaawansowanej ciazy masz juz caly plan, wszytsko robisz pod katem dziecka, wyobrazasz sobie jak urzadzisz pokoj, jak bedzie wygladal Twoj dzidzius. w 6 tygodniu to nawet jeszcze nie przywykasz to mysli ze jestes w ciazy, bylam w ciazy dwukrotnie i to normalne ze na poczatku jeszcze nie ma takiego przywiazania do dziecka. I tu nie chodzi o zadna licytacje bolu, tylko o zdanie sobie sprawy ze moglo byc gorzej. Ja sobie zdaje sprawe ze moglam to dziecko stracic pozniej, np w dniu porodu a tego moglabym juz nie zniesc.
                      • 21.03.13, 21:18
                        forgetmenot19 bardzo mi przykro z tego powodu co Cię spotkało ja miałam 2 poronienia w 8 tyg. tak więc na pewno nie byłam aż tak mocno związana z ciążą jak Ty bo tak jak mówisz i Cie popieram że im wyższy tydzień tym kobieta mocniej wiąże się emocjonalnie z dzidziusiem mocniejsza więź się pojawia,są plany itd...a początki ciąży...nie raz kobiety nie wiedzą,że są-że były i tracą ciążę...
                        Tak więc syska nikt tu nie pisze do Ciebie by Cię za przeproszeniem zgnębić,potępić itd... jednakże daje do zrozumienia że takie rozwinięcia wątku jak Twój to nie bardzo może dobrze wpłynąć...mówię postaw się na miejscu tych matek które musiały urodzić martwe maleństwa sad
                        • 21.03.13, 21:31
                          Mnie to niestety spotkalo, urodzilam mojego synka naturalnie. Nie bylam w stanie na niego spojrzec bo czulam taki bol ze gdybym go jeszcze w tym momencie zobaczyla to nie wyszlabym z tego. Mam jego zdjecia, ktore widzialam raz, zeby miec to za soba, nie jestem w stanie ich ogladac. A mam 2 letnia coreczke dla ktorej musialam sie otrzasnac. Kiedy widze w sklepie chlopczyka blondaska podobnego do mojej coreczki to rycze. Minely prawie 3 miesiace a bol nadal jest okropny. Ja nie mowie, ze kobiety ktore traca dzieci na poczatku maja zapomniec, albo nie powinny przezywac zaloby, to w ogole nie o to chodzi. Ale dajcie sobie szanse na w miare normalne zycie, tak jak pisze Madzia, niektore kobiety w tym tyg nawet nie wiedza ze sa w ciazy, ciaze koncza sie tak szybko bo np dziecko jest chore. Moj synek byl zdrowy, i to jest w tym wszytskim dla mnie najgorsze, odeszly mi wody i nie mial jak przezyc... Spojrzcie dziewczyny na to pod takim katem ze naprawde moglo byc gorzej, Wasze dzieci beda na zawsze w Waszych sercach, tego sie nie zapomina, nie potrzebujecie papierka zeby pamietac ze to dziecko istnialo, co to Wam da? Mi chodzenie po urzedach, tlumaczenie i zalatwianie daloby tylko dodatkowy bol, wolalam ten czas spedzic w otoczeniu rodziny, tak naprawde tydzien nie wychodzilam z lozka, to jest bardzo ciezki czas.
                          • 22.03.13, 00:10
                            Poroniłam ciąże w 6 i 19 tygodniu oraz straciłam dziecko 2 tyg po porodzie- więc wiem o czym piszę.
                            Podsumuję tak:
                            - panienka ze złamanym palcem ma prawo tak samo rozpaczliwie płakać jak ta, która straciła w wypadku obie nogi
                            Ona cierpi i nie pozwoli sobie tego cierpienia odebrać!
                            Czego tu brakuje?
                            Odpowiedzcie sobie sami...
                            • 22.03.13, 08:48
                              Albertyna bardzo wspolczuje. Rozumiem Twoja zlosc, bo ja tez to podobnie odczuwam. Straty dziecka po porodzie i tego cierpienia nie umiem sobie nawet wyobrazic. Podziwiam Cie, ze to przetrwalas.
                            • 22.03.13, 14:16
                              przepraszam nie doczytałam... zostałam gdzieś na górze wątku...

                              Dziewczyny ale dlaczego mierzycie swoją miarą innych??? Dla Was 6 tc to małe obciążenie psychiczne ale może dla samej zainteresowanej nie? Jak ja zaczęłam mówić na głos o swoim poronieniu to okazało się, że dużo osób dookoła przeszło przez to samo... ich ból był różny...


                              jak doczytałam do końca to mam wrażenie, że teraz t w tej dyskusji tylko rozchodzi się o to, że dziewczyny nie ma prawa mocno boleć strata przez co ma "nie robić szopek" z pogrzebem....
                              sorry laski, ale dla mnie jesteście śmieszne skoro rzekomo same przechodziłyście przez tą traumę a traktujecie ją jako gorszą bo poroniła wcześniej... wszystkie jedziemy na tym samym wózku i tyle...
                              --

                              tak panienka ze złamanym palcem ma prawo tak samo rozpaczliwie płakać bo dla niej złamany palec to koniec świata i dopiero jak straci obie nogi cierpienie będzie jeszcze większe... na razie dla niej niewyobrażalnym jest złamanie palca.


                              http://lb3m.lilypie.com/TikiPic.php/NDsPBaJ.jpghttp://lb3m.lilypie.com/NDsPp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/TikiPic.php/6xgY92M.jpghttp://lb1m.lilypie.com/6xgYp1.png
                              • 22.03.13, 14:32
                                Nikt nikogo nie traktuje jako gorszego, tylko stwierdzamy fakt. Wiele kobiet ktore poronily dzieci w pierwszych tygodniach i w poznej ciazy powie Ci to samo: bol jest nie do porownania, mimo ze za kazdym razem to byly ich dzieci i zadne nie jest dla nich lepsze czy gorsze, bol nie jest taki sam. I nie udawajcie ze nas rozumiecie, poki nie poczujesz(nie zycze Ci tego oczywiscie) to nie zroumiesz jak jest stracic dziecko w zaawansowanej ciazy. Czy naprawde nie macie odrobiny empatii zeby sie tego nie domyslac?? Po prostu dla mnie to jest nie na miejscu, zeby teraz robic szopke z pogrzebem kiedy sie stracilo dziecko w 6tyg kiedy wiele kobiet nawet nie wie ze sa w ciazy. Ja pogrzebu nie robilam i dziwie sie autorce ze chce w to brnac.
                                • 22.03.13, 15:07
                                  Długo myślałam nad tym i się zastanawiałam czy podpiąć się pod ten wątek ale im dłużej czytam niektóre wypowiedzi tym bardziej we mnie rośnie jakby gniew. Otóż kieruję me słowa historię do założycielki i tych wszystkich którzy ją popierają. Po części Cię rozumiem co przechodzisz sama straciłam 3 ciąże w pierwszych etapach leżąc na sali z kobietami w zaawansowanej ciąży też przeżywałam ale najgorszy dzień dopiero był przede mną kiedy już nam się udało kolejna ciąża dzień przed planowanym terminem wszystko przygotowane pokój dla syneczka ubranka itd... nagle skurcze wszystko wyglądało tak jakby się zaczęło...już widziałam jak przytulam go do siebie jak się uśmiecha itd...nie wiedziałam,że w tedy zawali się mój świat z przyczyn nie wiadomych (do dziś walczę o prawdę) mojemu synkowi zatrzymało się serduszko sad od lekarza usłyszałam jedynie słowa "bardzo mi przykro"
                                  Ps. wybacz,że nie będę dokładnie opisywać wszystkiego ale nie dam rady...
                                  Dopiero po tym wszystkim uświadomiłam sobie ból,pogrzeb itd... jaki przeżywa matka która w jednej chwili można powiedzieć traci wszystko a kobieta która traci "zarodek" to jest nie do opisania. Zapewne nie zrozumiesz tego bo nigdy tego nie przeżyłaś i nie życzę ale nie mogę zrozumieć takiego zachowania pisania o pogrzebie zasiłkach tak naprawdę "małej fasolki" która jeszcze sama nie oddycha,serduszko nie bije itd...wybacz za określenie ale to jak pochowanie "pestki od jabłka"
                                  Ps.może gdybyś w realu porozmawiała z kobietami takimi jak ja byś zrozumiała odczucia nasze do takich osób...
                                  • 22.03.13, 15:31
                                    Bardzo mi przykro aaawiolkaaa. Ja chociaz nie stracilam az tak zaawansowanej ciazy (moj synek zmarl w 18tc) tez czuje gniew jak czytam te wypowiedzi.
                                    • 22.03.13, 17:47
                                      Napisze raz jeszcze i mam nadzieje, ze wiecej nie będę musiała. I bardzo bym chciała żebyście zrozumiały. Jeśli nie i nadal będziecie mieć ze mną problem, trudno. Ton niektorych wypowiedzi plus jakieś dziwne dogadywania o zasiłku - zniechęca mnie do okazania większej empatii.

                                      Zacznę od tego, ze bardzo, ale to bardzo przykro mi jest z powodu Waszych strat, im straty bardziej namacalne fizycznie tym bardziej łzy cisną się do oczu. Doskonale rozumiem, ze czujecie teraz żal i gniew. W ramach wyjaśnienia - nie twierdze ze rozumiem co czujecie, rozumiem ZE czujecie. Więc słowo współczucie nie jest tu na miejscu. Nie przeżyłam tego co Wy ani tak jak Wy. Zreszta nasze uczucia i przezycia sa rowniez w duzej mierze zwiazane z innymi sprawami w naszym zyciu toczacym sie rownolegle do poronienia. Wiec nie ma nawet mozliwosci porownania dwoch przypadkow identycznych medycznie. Ja w ani jednej wypowiedzi nie pisalam o moich uczuciach, nie porównywalam siebie do którejkolwiek z Was, nie stawialam na równi. Nie czuje potrzeby opowiadania o tym tutaj. Wasze posty utwierdziły mnie w tym poczuciu, ze jest to moja osobista bardzo sprawa, o której nie rozmawiam z nikim ani tu ani w domu.

                                      Prosiłam o czysto formalna pomoc w zakresie tematu wątku. Nie proszę o rady jak sobie z tym radzić, czy sobie z tym radzić, czy płakać, czy grzebać, czy iść do urzędu, czy dać sobie spokój. Fakt, ze ktoś nie grzebał, bo to by był za duży bol, niczego nie wnosi do sprawy. Pisanie o prowadzeniu normalnego życia i zajmowaniu się dziećmi rownież. W moim osobistym odczuciu pogrzeb nie dezorganizuje życia, w każdym razie nie u mnie.

                                      Podjęłam taka a nie inna decyzje w oparciu o mnóstwo przemyśleń (myślałam o tej konkretnej sprawie 1,5 roku, a poza tym moje doświadczenie życiowe ukształtowało we mnie poglądy, których konsekwencja jest podjęcie próby pochówku), więc znów nie na miejscu jest pisanie mi, żebym może przemyslala sprawę. I co do moich poglądów - TAK, uważam ze człowiek jest człowiekiem od chwili poczęcia, nawet jeśli wyglada jak skrzep; i NIE, nie uważam ze moje uczucia są równe Waszym. Ponieważ moje dziecko, które poronilam tydzień temy było dla mnie dzieckiem (niezależnie od ilości wylanego z Was w moim kierunku gniewu i żalu), zamierzam go pochować. Nie po to, żeby zając miejsce na cmentarzu (to można załatwić bez zajmowania wolnej przestrzeni); nie po to, aby mieć akt urodzenia z USC, ani w końcu nie po to aby dostać zasiłek pogrzebowy (stać mnie żeby zapłacić za wszystko z własnej kieszeni, a nie stać mojej psychiki na to, żeby odwiedzać urzędy, których pomoc nie jest mi niezbędna). Chce pogrzebac "pestke", bo nie wyobrażam sobie po raz drugi wyrzucić "pestki" razem z fekaliami.
                                      • 22.03.13, 18:14
                                        Gratuluję w tym wszystkim sił i trzeźwego myślenia. Zaimponowałaś mi!!!
                                        Trzymaj się!
                                        mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                        igusiab.pamietajmy.com.pl
                                    • 22.03.13, 17:49
                                      Jeśli to wszystko co napisałam nie trafia do Was ani w prostym zdaniu z pierwszego postu, ani w tej szerszej wypowiedzi - nie jest to już moim problemem. Byłoby w porządku jeśli zeszlybyscie ze mnie skoro takie z Was dorosłe, twardo stapające po ziemi kobiety, niektóre z Was matki wychowujące dzieci. I nie wyżywały się dziwnymi uwagami z powodu swojego nieszczęścia na kim popadnie, a kto śmie postępować w życiu niezgodnie z Waszymi wytycznymi.

                                      Ps. Być może nie odniosłam się do wszystkich kwestii tu poruszanych, ale rozpraszaly mnie skaczace po mnie dzieci. Jeśli coś mi się jeszcze przypomni, może dopisze.

                                      POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE WSZYSTKIE PANIE UCZESTNICZĄCE W NIEZAMIERZONEJ PRZEZE MNIE DYSKUSJI
                                  • 22.03.13, 16:00
                                    Witajcie,
                                    dziewczyny jak ten wątek czytam to naprawdę nie rozumiem, o co Wam chodzi...
                                    Wątek dotyczył zapytania się, o coś co prawnie się należy i dziewczyna chciała się dowiedzieć, w Wy ją już osądzacie - dlaczego.... Forgetmenot19 2, wspomniałaś o empatii, sama wykaż się empatią, dojrzałością emocjonalną i zwykłym ludzkim współczuciem, autorka traci właśnie ciążę, jest w trakcie tego bardzo smutnego smutnego przeżycia, może, a na pewno targają nią hormony, jak to na początku ciąży, skoro sama przeżyłaś to dlaczego zamiast ją w delikatny sposób wesprzeć w tym trudnym i ciężkim czasie piszesz do niej takie słowa... W tym momencie, bardzo ją to boli, nie wiesz nic na zadane przez nią pytanie to nie pisz, nie kop leżącego.... Mam wrażenie, że niezbyt się orientujesz pisząc o pogrzebie, tu chodzi o pokropek....
                                    Wiadomo, że raczej się tego nie praktykuje, sama poroniłam w 9tc i pochowałam dziecka, tak bo to dla mnie dziecko! Wiem, że było za małe itp.
                                    Proszę serdecznie nie licytujcie się na krzywdzie nas wszystkich, wspólnie podobnie cierpimy z tego samego powodu jakim jest strata.
                                    Ja bardzo współczuję dziewczynom, które musiały rodzić martwe dziecko, współczuję matkom, które straciły dzieci już narodzone, współczuję matkom które tracą dzieci roczne, 10-letnie, 18-letnie, 30-letnie itd. Nigdy,a to przenigdy nie pogodzi się matka ze stratą swojego dziecka, nawet dorosłego....
                                    W wątku chodzi o upamiętnienie tej małego istnienia, dziewczyny, matki, przecież o człowieku mówi się od momentu poczęcia, aż do jego śmierci, jak możecie pisać, ze 6 tyg zarodek, to nic w porównaniu do dziecka już narodzonego, dla Boga każde istnienie jest ważne!!!
                                    Może ktoś latami stara się o dziecko i może dla kogoś ta ciąża jest jak cud i nigdy potem nie będzie mógł już mieć dzieci, więc proszę Was nie róbcie z tego fabryki i jak coś nie wyrosło to do kosza.
                                    Lepiej pomodlić się za tego Aniołka i jego Mamę także za wszystkie inne Aniołki bądź dać wsparcie choćby słowne tej kobiecie.
                                    I proszę nie mówcie kto ma większe doświadczenie, empiryczność każdy ma swoją. To, że ty czy ty to przeżyłaś, to nie znaczy, że ktoś inny nie ma prawa tego przeżywać po swojemu, bo ty już jesteś w tym mądrzejsza.
                                    Każda z nas ma swoje indywidualne emocje. Nie dokładaj roniącej, każąc postawić się na miejscu tych matek które musiały urodzić martwe maleństwa, ona teraz ma wystarczającą tragedię i w tym momencie myśli o swoim dziecku, które tak szybko traci!!!! (do ciebie Maaadziaaaa87)
                                    Albertynaa, bardzo mnie poruszyła Twoja historia, jest mi bardzo przykro to takie niesprawiedliwe... Pomodlę się za Twoje Aniołki... Wiem, jaki ból masz w sobie, przez to chyba jesteś taka zimna w stosunku do cierpienia innej osoby, wiem, że czujesz, że to co Ciebie spotkało jest czymś starszym i strata zarodka w 6 tyg to pikuś, tak to co innego, ale autorkę wątku też spotkała tragedia, zrozum ją, ona też cierpi, może właśnie cierpi dlatego, że nie było dane jej dziecku dalej rozwinąć się, że tak się skończyło ta ciąża, nie znasz jej sytuacji, co dla niej to dziecko znaczyło, może nie łatwo zaszła w tę ciąże, nie wiadomo czy będzie mogła mieć w przyszłości dzieci....
                                    Dziewczyny zakończmy pisać te przykre słowa do Autorki.
                                    Podsumowując:
                                    - 6 tyg zarodek jest faktycznie za mały nawet na pokropek,
                                    - strata dziecka dla każdej matki jest bolesna, więc bez sensu licytować się, czyja stara jest bardziej bolesna, a czyja mniej, to indywidualnie zależy, przecież są matki, które ogóle nie chcą dzieci, ale to już inny wątek,a le pamiętajcie, ze są i takie kobiety, które całą ciążę myślą jak się tu pozbyć tego dziecka,
                                    - każda z nas ma prawo to przeżywania swojej straty,strat po swojemu, ważne by uwolnić się od tych emocji,
                                    - każde istnienie ludzkie ma prawo do upamiętnienia, nie koniecznie to musi być, akt zgonu i pomnik....
                                    Pozdrawiam Was serdecznie i przepraszam, jak kogoś uraziłam, bo nie o to mi chodziło.
                                    Dzisiaj pomodlę się o wasze Aniołki i za Was, za wasze rodziny, o zdrowie i szczęście dla Was pomimo tego co nas spotkało, musi w tym być ukryty sens, którego trudno znaleźć, już nie mówiąc zrozumieć....
                                    Do Autorki wątku:
                                    Jak się czujesz? Co udało Cię się załatwić? I co postanowiłaś dalej? Pozdrawiam Cię i nie słuchaj tu nas, tyk zrób jak Ci serce i sumienie podpowiada. Każda decyzja będzie dobra, tu nie ma złej.
                                    Pozdrawiam Cię serdecznie smile
                                    Anejaa


                                    --
                                    @aneja@
                                    mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                    igusiab.pamietajmy.com.pl
                                    • 22.03.13, 16:12
                                      Sprostowanie do powyższego postu, nie pochowałam swojego dziecka.

                                      @aneja@
                                      mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                      igusiab.pamietajmy.com.pl
                                      • 22.03.13, 16:40
                                        To wszytsko pieknie brzmi, ale niestety to tylko slowa. Rzeczywistosc jest inna. Kiedy mowie komus o mojej stracie, czesc mowi "Tak, wiem jak to przezywasz, ja stracilam ciaze w 5/6 tygodniu". Uwazacie ze to to samo? Ja nie, mam poczucie ogromnej niesprawiedliwosci i jestem zla jak ktos mi mowi jak strasznie przeszedl ta strate. Wolalabym byc z Wami w gronie tych ktorzy stracili wczesna ciaze, naprawde. Ja nie udaje ze rozumiem kobiety ktore stracily dzieci przy porodzie, ich tragedia jest niewyobrazalna, a teraz okazuje sie ze wedlug czesci z Was nie ma roznicy czy przy porodzie czy w 6 tygodniu. Nie macie pojecia jak dziala psychika kobiety w kolejnych tygodniach ciazy, ile powstaje wyobrazen, planow i ile z nich pozniej musicie zapomniec. Matki ktore stracily wczesna ciaze nie sa pepkami swiata tak jak im sie wydaje, ja rowniez nie jestem, jetescie dorosle, trzeba przebolec ta strate i isc dalej. Moj synek nedzie zawsze w moim sercu, nie ma dnia zebym o nim nie myslala, ale mimo straty zamierzam byc jeszcze w zyciu szczesliwa a nie roztrzasac na nowo.
                                        • 22.03.13, 17:49
                                          Nikt nie mówi, że to samo. Nie mierz wszystkiego swoją miarą. Dziewczyno otrząśnij się, ja straciłam wiele bliskich osób, przez chorobę, wypadki i nie znaczy, że nie mogę być szczęśliwa. Tak samo Ty. Nie zamykaj się przez swoje nieszczęście na tragedię innych. Dojrzej emocjonalnie!
                                          --
                                          @aneja@
                                          mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                          igusiab.pamietajmy.com.pl
                              • 23.03.13, 09:06
                                kasiekonik napisała:

                                > tak panienka ze złamanym palcem ma prawo tak samo rozpaczliwie płakać bo dla niej złamany palec to koniec świata i dopiero jak straci obie nogi cierpienie będzie jeszcze większe...

                                Mądra, inteligentna panienka ze złamanym tipsem/ palcem przeżyje swój ból nie epatując nim na boki.
                                Pusta, egzaltowana lala pójdzie rozpaczać do szpitala onkologicznego/ ortopedycznego- wszak ma palec w gipsie, nie wolno jej?

                                Widzisz różnicę?
                                • 23.03.13, 09:21
                                  Piszesz, jakbyś tego...
                                  --
                                  @aneja@
                                  mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

                                  igusiab.pamietajmy.com.pl
    • 19.03.15, 17:11
      Syska_y czy mogłabyś sie do mnie odezwać prosze. To mój nr gadu gadu 1621360. Pozdrawiam Cie.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.