Jak długo rozpoczyna się krwawienie poronne Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,

    na początek napiszę, że jestem w stałym kontakcie z położną.

    Jestem prawdopodobnie w trakcie rozpoczynającego się poronienia. Wg OM to 6 tydzien i 3 dni. W 4 tyg i 4 dni dostałam lekkiego krwawienia, które utrzymywało się 3 dni (plama 4x4cm, raz dziennie) i 3 dni podbarwionego sluzu. Samo przeszlo. I dzis na nowo z tym, ze doszly skurcze i ostre bole okresowe. Zywo czerwona krew jedynie przy szyjce i na papierze toaletowym, nic nie wyplywa na wkladke, nie nasila sie. Dodatkowo meczy mnie lekka biegunka. Fizycznie czuje sie identycznie jak przed @, generalnie dobrze. Psychicznie... wiadomo.
    Jak nic sie nie nasili to we wtorek kontrola (bedzie 7 tydz od OM) i dezycja co robic. Jak sie zacznie wczesniej, mam zglosic sie do szpitala.
    Moje pytanie jak w temacie:
    jak dlugo to sie bedzie rozkrecac? i czy w ogole sie rozkreci? jesli tak to, ze wzgledu na prawdopodobne obumarcie ciazy w 4 tyg, duzo bedzie skrzepow i reszt jaja plodowego? czy bedzie to dobrze widoczne?
    Dziekuje za pomoc.
    • Ja poronilam w 9-tym tygodniu ale malenstwu nawet nie zabilo serduszko, wiec odszedl wczesniej (wg USG ciaza wygladala na 6 tydzien, wg beta HCG na 5-ty). Zaczełam plamic w pewna niedziele, pojechalam do szpitala (tam mialam pierwszwe USG). Odeslano mnie do domu. Potem bylo juz krwawienie, wiec we wtorek znowu wizyta w szpitalu. Kazano mi isc do lekarza pierwszego kontaktu po zwolnienie lekarskie i mialam sie zjawic w szpitalu w najblizszy poniedzialek rano (zeby zweryfikowac czy ciaza sie rozwija). Bole podbrzusza mialam prawie caly czas. Poronilam w czwartek w domu (od rana czulam skurcze ale caly czas mialam nadzieje...).
      --
      11.04.2013 - dzień, kiedy zgasło Słońce...
      • Bardzo mi przykro nik.men.
        Za pierwszym razem poronilam w 13 tyg i najpierw 1 dzien plamilam, nastepnego krwawilam z kazda gidzina coraz mocniej. W nocy doszly kosmicznie bolesne skurcze, podpaske musialam znieniac co godzine. Nadtepnego dnia szpital, cytotec i zabieg.
        2 ciaze poronilam w 8 OM i najpierw troche plamilam ale luteina blokowala poronienie, potem jeden dzien mocniejszego plamienia i okres. Troche pobolewal mnie brzuch, krwawienie bylo troche bardziej obfite niz zwykle i trwalo dluzej ale moglam normalnie funkcjonowac i obylo sie bez zabiegu. Taki troche bardziej intensywny okres.
        Im mlodsza ciaza tym wieksza szansa, ze organizm oczysci sie samoistnie.
        • ja bralam dufaston i tez sobie pomyslalam, ze moze poronilabym z pierwszym krwawieniem, gdyby nie ta blokada. Ostatnia tabletke wzielam w czwartek rano, wczesniej bralam dwie dziennie. Bardzo bym chciala, a by obylo sie bez zabiegu. Temp juz spadla, dufaston odstawiony, mam nadzieje, ze sie rozkreci, bo u mnie wciaz bez zmian. Sytuacja taka jak wczoraj.
    • Przykro mi....

      U mnie było tak, że wiedząc już, że ciąża obumarła (poszłam do gina z powodu różowego śluzu, chyba w pod koniec 7 tc) czekałam na zabieg. Po kilku dniach zaczęłam krwawić, powoli, zaczęło się od plamienia, a potem było tak normalnie, miesiączkowo. Bez skurczy, może odrobinę bolał mnie krzyż- takie mini bóle krzyżowe, nieporównywalne z tymi, które miałam podczas porodu.

      Swoją drogą mi lekarz od razu powiedział, że łyżeczkowanie będzie konieczne, niezależnie od tego czy zacznę krwawić itp.
      Czyli nie wszędzie tak jest? W innych regionach może się obejść bez tego zabiegu? Bo tak czytam.


      --
      pink stinks
    • Zastanawiam się czy czekać do wtorku, czy jechać do szpitala już dziś. Jak na razie mam ostre bóle, właściwie od czwartku wieczór. I na wkładce mini skrzepy, każdy około 3x4mm oraz nitki. Krwawienie nie jest silne.

      Nie wiem co robić... Bo generalnie nie czuję się źle.
      • Może lepiej pojechać, żeby skontrolowali. W razie czego zawsze możesz nie zgodzić się na hospitalizację.
        Ja za pierwszym razem zwijałam się z bólu, miałam skurcze 20-25 sek z zegarkiem w ręku co 3 minuty i bardzo mocno krwawiłam. Jeśli nie krwawisz bardzo mocno a ból jest do zniesienia, to chyba dobrze, może uda się uniknąć zabiegu.
        • Ja bym jechała.
          --
          11.04.2013 - dzień, kiedy zgasło Słońce...
        • jednak nie jadę. czekam.

          ból jest do zniesienia i krwawienie też.

          boli - owszem, ale "nie chodzę po ścianach", daje radę bez tabletek przeciwbólowych. Krwawienie jest trochę lżejsze niż okresowe, z malutkimi skrzepkami.
          • i jak się czujesz?
            • Ciebeles dziękuję, że pytasz smile generalnie nie jest zle smile

              W sobote wieczorem wydalilam pecherzyk ciazowy i skurcze przeszly.
              Wczoraj pobolewalo mnie w okolicy jajnikow i podbrzusze okresowo, ale juz bez skurczy, a przynajmnej nie tak mocnych jak wczesniej. Troszke skrzepow wylecialo, ale nie duzych.... Jutro ide do kontroli i zobaczymy.
              • No to dobrze, ze już się lepiej czujesz smile
                Zrób sobie na wszelki wypadek betę za jakiś tydzień-dwa, żeby sprawdzić czy spadła do 0 - wtedy będziesz miała pewność, że wszystko się oczyściło.
                • zobacze co mi powie polozna i moja lekarka rodzinna, bo mieszkam w NL i badan tutaj prywatnie zrobic nie mozna.

                  A teraz mamy wieczor, i jest jeszcze lepiej smile oczywiscie podbrzusze pobolewa, ale jak pisalam, lekko, bez skurczy typu porodowych, tak jak sie okres konczy, krwi duzo nie ma, wlasciwie mam takie lekkie krwawienie, lajcik. Mam nadzieje, ze to dobry znak smile
                  • ja właśnie też przez to przechodzę... strasznie to trudne bo o dzidziusia starałam sie prawie 2 lata i teraz poronienie...MIeszkam w Uk i jak tylko zaczęłam krwawić w 4tym tyg w szpitalu usłyszalam że to normalne a tydzień później stwierdzono nastepujące poronienie. Pojechałam jeszcze do polskiej przychodni prywatnie brałam cyclogest i no spę na skurcze, krwawienia ustały tak się cieszyłam że dzidzuś troszkę podrósł na następnym scanie ale później było już tylko cały czas to samo że 6ty tydzień i ciąża nie rośnie więc już nic sie nie da zrobić więcej sad Nie umiałam sie z tym pogodzić i tak jeszcze czekałam na cud ale sie nie wydarzył. W zeszły czwartek raz jeszcze pojechałam na usg i przyszło mi tylko przyjąc złą wiadomość do świadomości. Powinnam być w 12tym tyg ciązy a mój dzidziuś już dawno postanowił odejśc... Już w czwartek nie wzięłam progesteronu i w zasadzie w piątek wieczorem zaczęły sie brązowawe małe plamienia, w sobotę większe w niedzielę myślałam, że na rzęsach stanę z bólu, a dziś rano wyleciała ze mnie fasolka wielkości połowy kciuka i to chyba już po wszystkim... Teraz brzuch mnie nie boli a krwawienie tak jak przy miesiączce nawet mniejsze... Niewiem tylko jak długo to jeszcze potrwa tydzień dwa?? W czwartek mam dopiero wizytę na early pregnancy unit może dowiem sie czego się jeszcze spodziewać...
                    Z całej tej koszmarnej sytuacji cieszę sie tylko że uniknęłam tabletek poronnych i zabiegu...

                    A za jakiś czas znowu będę starać sie o dzidzię tylko muszę jeszcze poczytać jakie badania po poronieniu robić, bo już wiem że w anglii nie mam co liczyć na jakiekolwiek w ramach NHS bo do 3 poronień to dla nich przypadek...

                    Trzymajcie sie dziewczyny i sorki że się tak rozwlokłam ale musiałam sie wypisać...
                    • Moim zdaniem powinnaś zrobić USG. U mnie też nastąpiło poronienie samoistne ale pojechałam do szpitala i okazało się na USG, że zostały jeszcze "resztki", więc miałam zabieg.
                      --
                      11.04.2013 - dzień, kiedy zgasło Słońce...
                    • dobrze rozumiem, ze w 5 tyg lekarze uznali, ze juz nie ma szans, a w 12 zaczelas krwawic???? no to straszne dlugo czekalas. Od obumarcia zarodka czeka sie max 4 tyg, bo potem grozi krwotok, zakazenie i zakrzepica. idz jak najszybciej na usg. przytulam mocno.
                      • wiem że długo ale nadzieja umiera ostatnia. 17 lipca w angielskim szpitalu powiedziano mi "nic z tego nie będzie, poronienie" przyjść po tygodniu zobaczą co dalej 20.07 pojechałam do polskiej przychodni i ginekolog powiedziała że to młoda ciąza i wszystko sie może zdażyć, dostałam progesteron i po tygodniu na wizytę. Do szpitala jak wróciłam na umówioną angielską wizytę chcieli mi podać tabletki ale po usg (już wtedy progesteron działał i nie miałam krwawień) stwierdzili że jeszcze tydzień mogę poczekać choć nie dają szans tej ciązy jak sie coś będzie działo mam wrócić. Na drugiej wizycie u polskiej ginekolog usg pokazało że ciąza rośnie ale jeszcze nie ma serduszka no ale że to 6 tydź to jeszcze może być nie widać. Kolejna wizyta za 2 tyg. W międzyczasie znowu szpital i mętlik w głowie, oni chcą mi dać tabletki a ja mam zdjęcia że ciąza większa. No więc umówiono mnie na wizytę dokładnie 22.08 z podkreśleniem że poronienie zacznie sie w każdej chwili i jak będzie boleśnie przebiegał to szybko sie do nich zgłosić. Dokładnie 15 sierpnia ostatnia wizyta u polskiej ginekolog i jeszcze wtedy byłam święcie przekonana że anglicy sie mylą i będzie ok ale znowu usłyszalam że tym razem to napewno 6ty tydzień i takie gadki jak to lekarze potrafią i że wszystko się wyjaśni na kolejnej wizycie... Już wtedy nie uwierzyłam bo i ile przy nieregularnych miesiączkach może sie owulacja spóźnić??? nie o 4 tyg jak już mi chciala ginekolog wmówić. Bo powinnam być wg ostatniej miesiączki w 12 tyg ciązy a nie przez cały czas słyszeć że to 6ty tydzień. Tego samego dnia odstawiłam progesteron bo dziecku nie pomogę a sobie mogę coś zrobić takim czekaniem długim. Wczoraj jak pisalam wyleciało ze mnie coś wielkości kciuka a później przez cały dzień nic myślałam że to już koniec ale dzisiaj to leje sie ze mnie jak "z dzika" i jakieś takie duże skrzepy są... Brzuch mnie nie boli a już sie naczytałam że poronienie następuje obficie to jeszcze nie panikuję choć strach jest... Do szpitala mam iść w czwartek i zobaczę co dalej jak do tego czasu nie przestanę krwawić to nie mam pojęcia jak to długo jeszcze może potrfać, bo znając anglików do zabiegu sie tak nie śpieszą, lepiej jak sie wszystko samo oczyści...
                      • nik.men też przytulam no i trzymam kciuki za kolejne starania o dzidziusia, bo mnie tylko ta myśl przy zdrowym rozsądku trzyma. Tak dużo nas jest z tym samym problemem... Zycie jest niesprawiedliwe bez problemu rodzą chyba tylko te dziewczyny, które wogóle dziecka nie chcą...
    • bardzo wspolczuje, mam za soba 2 poronienia w 5/6 tyg zatrzymala sie ciaza

      1 poronienie bylo w 8tyg i krwawienie bylo szalone, jak krwotok 1 dzien od 9rano do 4 po poludniu, bralam leki przeciwbolowe i jakos przezylam..., cale poroneinie trwalo 2 tyg i samoistnie wyczyscilo sie wszystko na szczescie, co potwierdzilam usg wew
      gorzej psychicznie....

      po 6 mcach 2 poronienie bylo 2 godz wydalenie jaja plodowego doslownie raz dwa, z mniejszymi bolami niz za 1ym razem raczej skurczami
      krwawienie trwalo tydz, bylo slabe jak okres i niestety nie wyczyscilo sie, ale nie poszlam na lyzeczkowanie ze wzgledow psych oraz mozliwosc zrostow i innych komplikacji...zagralam vabank
      wiem lekarze kiwaja glowami ale jakby bylo b.zle to pewnie musialabym sie zdecydowac na zabieg
      po 63 dniach dostalam porzadny okres i poszlo samo juz wszystko endometrium zmnieszylo sie elegancko, co rowniez na usg potwierdzilam dla sw pokoju

      w obu przypadkach meczyla mnie goraczka i bralam amoxicyline by uniknac zakazenia

      za 1 razem goraczka byla spora i budzilam sie 4 x nad ranem mokra cala lacznie z wlosami wiec extra kapiel, za 2 razem goraczka nie byla juz tak silna, normalna z potami

      staramy sie z mezem ponownie, do 3 , 4 razy

      co sie zmienilo w mym organizmie to to ze okresy po poronieniu zaczely byc b,silne 2 pierwsze dni i bez znacznych bolesci

      dodam ze komplet badan po poronieniach lacznie z genetyka nie wykazal nic sad((
      • O kurde, nastraszylas mnie BO moje poronienie wcale nie bylo silniesze niz okres, a podobno wyczyscilo sie wszystko... Nie mialam wielkich skrzepow, tylko kilka takich malych. Za to jajo plodowe wylecialo w calosci, a potem jeszcze kawalek jak paznokiec od malego palca u reki.

        Na usg podobno czysto, bez resztek, goraczki nie mam. Dzis mam 6 dzien i krawienie przeszlo w brudzenie... Mam nadzieje, ze sie polozna nie pomylila robiac mi usg...

        Przykro mi, ze musialas przez to wszystko przechodzic.
        • Moje II poronienie było jak tak taki trochę bardziej bolesny okres i wszystko się ładnie wyczyściło, pewnie wielkość zarodka ma znaczenie.
          Pytałaś położną czy zrobią Ci betę? to byłoby ostateczne potwierdzenie, że jest ok.
          • tak więc na pytanie jak długo rozkręca sie poronienie mogę napisać, że w moim przypadku rozkręcało sie 2 dni po odstawienniu progesteronu, 3 dni bardzo mocnego krwawienia i bólu brzucha i 1 dzień delikatnego plamienia. We czwartek byłam na usg i powiedziano że już wszystko sie oczyściło samoistnie i że przez 2-3 tyg mogą sie zdarzyć jakieś małe plamienia...

            Ale mam inny problem naczytałam sie na różnych forach że po poronieniu trzeba jeszcze sprawdzić poziom bety, przy grupie krwi RH- do 72h zastrzyk immunoglobuliny antyD. I tu pojawia sie pytanie czy któraś z Was była w podobnej sytuacji?? otóż zapytałam w szpitalu o sprawdzenie bety i o ten zastrzyk (choć do tej pory nikt nie sprawdzał mojej grupy krw) ale usłyszałam, że nie jest to konieczne bo organizm sie sam oczyścił i nie powinno być z tym problemów... A i czy usg przez brzuch daje 100% pewności że macica już jest czysta??
            Dopiero teraz zaczynam panikować bo chyba za dużo czytam i sie przejmuję chyba lekarze (nawet jeśli angielscy) wiedzą co mówią.
            W poniedziałek lecę do Polski i będę u ginekologa więc czystośc macicy i tak sprawdzę ale co z tym zastrzykiem? Może być już za późno? z tego wszystkiego to chyba zrobię sobie prywatnie badanie jaką mam tę grupę
            • Przykro mi z powodu poronienia.

              U mnie rozkręcało się tak naprawdę 3 dni. 2 plamienien (ale to byla mala rozowa kropka na caly dzien), 1 dzien krew czerwona przy szyjce i na 4 zaczelo sie lac.

              To juz lekarze w GB powinni zbadac Ci grupe krwi. Ja mam + wiec nie musze miecc tego zastrzyku. Nie wiem jakie sa konsekwencje jego nie dostania przy krwi z minusem.

              Co do bety ja nie badalam po pierwszy, teraz mi nikt nie proponowal tez. Ale moze rodzinna poprosze.

              USg najlepiej robic dopochwowe, zeby dokladnie sprawdzic. Idz do gina w PL, bardzo dobry pomysl.
            • > Ale mam inny problem naczytałam sie na różnych forach że po poronieniu trzeba j
              > eszcze sprawdzić poziom bety, przy grupie krwi RH- do 72h zastrzyk immunoglobul
              > iny antyD. I tu pojawia sie pytanie czy któraś z Was była w podobnej sytuacji??
              > otóż zapytałam w szpitalu o sprawdzenie bety i o ten zastrzyk (choć do tej por
              > y nikt nie sprawdzał mojej grupy krw) ale usłyszałam, że nie jest to konieczne
              > bo organizm sie sam oczyścił i nie powinno być z tym problemów..

              Ja mam rh minus, mąż i córki plus. Po poronieniu w 6/9 tc (tak mam napisane, rozumiem, że obumarcie w 6, zabieg w 9 tc) dostałam immunoglobulinę. Od razu przy przyjęciu do szpitala na łyżeczkowanie mówili, że dostanę.
              --
              pink stinks
            • ja tam wierze w usg wylacznie dopochwowe, jest dokladniejsze i bardziej widac, a w tych sprawach trzeba byc pewnym na 100% ze wzgledu na ryzyko powiklan i zakazen

              Mialam po poronieniu robione w irl usg zew i powiedziano mi ze jest ok, wiec mowie ze byla duza goraczka i czy na pewno jest czysto mimo ze 2 tyg lecialo, to pokazali mi ze jak sa takie 2 kregi na usg i ze czysto i dali mi amoxyline na wszelki wypadek bym brala
              no ale ja Polka w irl sluzbe zdrowia nie wierze pojechalam do pl lekarza w cork na usg wew, sam robil nawet nie pytal no i bylo czysto na szczescie
              • ech dziewczyny człowiek sie całe życie uczy, a głupi umiera. Wcześniej nawet nie interesowały mnie takie sprawy a już najmniej spodziewałabym sie poronienia. Nikogo ani w mojej ani męza rodzinie ten problem nie dotyczył (przynajmniej nic o tym nie słyszałam), nigdy też nie chorowaliśmy (ot ospa, odra jak każdy w dzieciństwie) nawet grypy nie łapię zimową porą. Więc jak zorientowałam sie że jestem w ciązy nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś może być nie tak. Jak zaczęły sie problemy to jedyne co miałam w myśli to stwierdzenie że anglicy sie nie znają i muszę do polskiego ginekologa sie udać, bo przecież krwawienie nie musi oznaczać poronienia. Później stosowanie sie do zaleceń; leżenie, odżywianie, progesteron i dopiero gdy już doszło po 5 tyg do mojej świadomości, że już sie nic nie da zrobić zaczęłam szukać informacji co powinnam zrobić po poronieniu przed następną ciązą.
                Już jestem tak obkuta w badania które warto wykonać, że mi głowa pęka ile tego jest; przeciwciała antykardiolipidowe, poziom hormonów, przeciwciała tarczycowe antyTG i TPO, analiza krwi i moczu, poziom antyciał przeciw wirusom cytomegali. Pytałam o to w szpitalu ale nie zrobią mi tych badań bo po pierwszym poronieniu ich zdaniem nie trzeba, tak samo zresztą sprawa sie ma z tym zastrzykiem przy -Rh ich zdaniem ciąza była młoda, oczyściła sie sama więc nie jest to potrzebne.
                Ale będę w pl to już sobie sprawdze na przyszłość grupę krwi, sprawdzę czystośc macicy na usg przy okazji zrobię cytologię i usg pod kątem wad anatomicznych, zapytam ginekolog jeśli o co z tymi grupami krwi (mąż też zrobi grupę dla spokoju), i co dalej jeśli sie okaże że mam -Rh

                To wszystko jest takie trudne ale najbardziej boję sie stresu związanego z kolejną ciążą, to chyba nigdy nie minie... Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.