Dodaj do ulubionych

Jak czujecie się psychicznie po poronieniu?

09.10.04, 14:58
Straciłam dwie ciąże. Obydwie w 11 tgc. Jedną w 1998 a drugą w 1999. Nie
poznałam płci. Pierwsze poroninie przeszłam jako tako. Miałam wtedy roczną
córeczkę. Drugie juz o wiele gorzej. Zdawało mi się, ze juz nigdy nie urodzę,
że jestem do niczego. Mama śmiała się ze mnie, bo nie lubi dzieci i cieszyła
się, ze poroniłam. Sama usunęła ciąże kiedyś..... To bolało....A Wy? Potem
urodziłam zdrową Jadzię... i juz mi lepiej. Choć nadal noszę w sercu moje
maluchy. Napiszcie jak to było u Was?
Edytor zaawansowany
  • anuteczek 09.10.04, 18:39
    Mnie boli cały czas - od jednego poronienia minął miesiąc - to był 8 tydzień -
    dziewczynka, od drugiego prawie dwa lata (grudzień 2002) - 20/21 tydzień. To
    były dwie dziewczynki Zoja i Tosia. Drugie poronienie odnowiło ból.
    andzia
    --
    TRUDNA CIĄŻA
  • dd5 12.10.04, 13:34
    Nie było najlepiej. poroniłam w 9 tygodniu. a dokładnie okazało się że zarodek
    obumarł. myślę że gdybym miała już jedno dziecko to byłoby może troszkę
    łatwiej, ale to była pierwsza ciąża - oczekiwana. na szczęście w trzy miesiące
    po... udało się i teraz mam śliczną 4,5 miesięczną córeczkę,to było najlepsze
    lekarstwo. ale od czasu do czasu i tak zastanawiam się ile miałby dzidziuś
    którego straciłam. Pozdrawiam! Dorota.
  • agataa 12.10.04, 14:57
    Ja też czuję czuję sie okropnie.Własnie w sobotę minął 9 tydzień po zabiegu.A
    moja dzidzia miałaby już 16 tygodni.Cały weekend płakałam.Choć ostatnio czułam
    się jakoś w miarę dobrze te ostatni dni były okropne.Myślałam,ze im więcej
    czasu minie tym lepiej.A jedank tak wcale nie jest.A już mi nawet się pisać nie
    chce bo ma łzy w oczach...
    A.
  • katarzynaula 14.05.05, 09:28
    Mam 44 lata i uwierz Mi śmierć dziecka w płodzie zawsze boli mimo upływu nawet
    tak dalekigo czasu.W sercu pozostaje piękna pamięć, ale ciało przypomina o tej
    tragedii,bo umierające dziecko to cząstka nas kobiet i mężczyzn.Moje dziecko
    zmarło w sierpniu 1984 roku, teraz kiedy następne pokolenie w mojej rodzinie
    przeżywa tak ciężkie doświadczenie jak Ty, ból tamtych lat wraca. Chcę Ci
    napisać, że determinacja i ból wzmagały we mnie walkę o przyszłe dzieci. Duża
    dawka modlitwy, wyciszenia, intuicji co do wyborów zawodowych, lekarz, miłość
    dla samej siebie, pozwoliły zastać Mi matką obecnie trojga żyjących dzieci.Anna
    studentka lat 22,Marcin student lat 20 i Agnieszka licealistka lat 17.Przed
    napisaniem tego listu mocno płakałam, łzy oczyszczenia lały się bez
    ogrzniczeń,ale wiem napewno,że nie zmarnowałam swojego powołania do
    macierzyństwa.Z całego serca Cię pozdrawiam i życzę Ci dużo miłości dla samej
    siebie oraz czujności do otoczenia.Miłość i intuicja połączona z modlitwą, to
    wielka nadzieja na ukojenie bólu i wzrostu ku przyszłości
  • lahsa 14.05.05, 19:23
    ja poroniłam dwa tygodnie temu 5tyg.dziecko.Przezyłam szok w szpitalu bo
    strasznie mnie potraktowno.To była pierwsza ciaża.W domu cisza, w pracy
    cisza.Tak jakby miał byc.Kazdy powtarza ze bedzie dobrze ale nie jest.Z dnia na
    dzień czuje coraz wiekszy dół.Po dwoch tyg.wróciłam do pracy ale nie moge sie
    skupic.Najgorsze jest to,że nie mieszkam z mężem i on jest daleko.Jestem z tym
    problemem sama.Chyba odwiędzę psychologa.Badanie kontrolne mam we wtorek boję
    się co powie lekarz.Nigdy nie spodziewałam się problemów.Boję się,że poronię
    kolejne dziecko.
  • niedzwiedziczka 12.10.04, 15:14
    Mam 4,5 letnią córkę. Więc ona mnie jakoś trzyma. Ale i tak zdarza mi się
    czasami płakać. Cudowny jest wtedy mój mąż. Nic nie mówi, tylko mnie przytula.
    --
    "Czas na małe conieco"
  • zebra12 12.10.04, 20:36
    Widzę dziewczyny, że czujemy podobnie. Ważna jest osoba, która nas wspiera. A
    siły do dalszego zycia często dają nam nasze żyjące dzieci... Wiecie, cieszę
    się, że nie jestem sama, że ktoś mnie rozumie. Choc przykro mi okropnie, że
    musicie przeżywać takie tragiczne chwile. Dobrze, że mamy to forum!
  • agataw9 13.10.04, 11:27
    Dzisiaj mija równy miesięc od zabiegu (13.09.04 godz. 13.00 - i jak tu nie
    wierzyć w pechową 13). Był to 7 tydzień, pierwsza cięża. Od poniedziałku
    wróciłam do pracy, ale i tak przez cały dzień nie jestem w stanie myśleć o
    czymkolwiek innym. Cały czas analizuję dlaczego tak się stało i zastanawiam się
    czy nadejdzie dzień, gdy będzie mniej bolało.
  • judyta10 14.10.04, 19:56
    Cześć dziewczyny ja poroniłam dwa razy w 6tyg,pierwsze 26 01 2004 drugi 26 06
    2004 czuje się tak ,że od pewnego czasu zaczelam chodzic do psychologa bo sama
    nie daje rady.
  • monik14 15.10.04, 11:51
    12 grudnia miną 4 lata, to był 11 tydzień. było fatalnie. po 10 miesiącach
    urodziłam synka, potem następnego. teraz jest cudownie. wtedy jak przyszedł
    dzień planowanego terminu porodu byłam w 6 miesiącu w drugiej ciąży i płakałam
    jak bóbr. mówią, że druga ciąża nie powinna być lekarstwem na tą utraconą. Dla
    mnie była i nie żałuję. Ja sobie to wytłumaczyłam, że to jest ten sam
    człowieczek, tylko urodził się 3 miesiące później. I to pomogło... Choć teraz
    jestem szczęśliwa to i tak będę to zawsze pamiętała ten potworny ból.

    PS. Tylko nie rozumiem jak można się śmiać z utraty czyjegoś dziecka!
  • mirella67 15.10.04, 12:08
    Ja poroniłam ok. 8 lat temu (ciąża obumarła w 10 tc). Przezyłam to okropnie jak
    i Wy wszystkie. Potem urodziłam jeszcze 3 zdrowych dzieci i z tego się cieszę.
    Ból po stracie tego maluszka wytłumaczyłam sobie tym, że natura sama podjęła
    decyzję, że był za słaby, żeby się urodzić i że nawet gdyby udało się utrzymać
    tamtą ciążę - to miałby w życiu bardzo ciężko, jako kaleka obarczony jakimiś
    strasznymi chorobami. Więc zaufałam naturze i opatrzności i się uspokoiłam -
    wierzę, że tak po prostu miało być. Najważniejsze, że mam teraz 4 cudownych
    dzieci, a o nim zawsze będę pamiętać...
  • monik14 15.10.04, 12:19
    szkoda, że nie ma lekarstwa na ten ból psychiczny. Jakiegoś syropu albo
    tabletek. Mi pomógł mój mąż - on też słyszał słowa lekarki - "przykro mi
    właśnie pani roni" - płakaliśmy wtedy razem i razem cierpieliśmy. rozmowy o tym
    wszystkim z innymi dziewczynami które to przeszły też pomogły. Trzeba się wziąć
    w garść i jakoś ciągnąć do przodu. Chyba nie ma innej rady.
  • aglask 15.10.04, 22:15
    Wejdź na forum "Bliźniaki i więcej" i przeczytaj wątek "koala11-uwaga"! Jeżeli
    to faktycznie zbieg okoliczności to przepraszam. I zapewniam Cię, że nikt tu
    nie żartuje.
  • adju 17.10.04, 19:06
    Droga aglask
    Dostałam wiadomość na prv od zebry11 z prośbą o wykasowanie Waszego dialogu.
    Jako admin nie mam prawa nikogo osądzać bez wyraźnych dowodów i prośbę
    spełniłam. Jestem ufna do ludzi bo wychodzę z założenia, że każdy kto odwiedza
    to forum jest albo po takich samych przejściach jak my albo stara się zrozumieć
    nasz ból. Jeśli ktoś chce tu oszukiwać i pisać historie wyssane z palce to
    pozostawiam to sumieniu tej osoby a sama nie dochodzę czy to prawda czy nie. W
    każdym razie dziękuję Ci aglask za czujność wink
    Buziaki
    Justa
    --
    Forum PORONIENIE
  • joanka741 18.10.04, 16:43
    Witam!
    Zabieram głos chociaż nie poroniłam i nie znam tego bólu,ale znam zebre-Ewe i
    dlatego pisze.Jest moją przyjaciólką- niewirtualna od lat ok 14 i bardzo
    zabolało mnie to o co ja ktoś tu podejrzewał.
    Jestem też osobą ,która ja wspierała w chwili kiedy straciła 2 swoich
    dzieci,ostatnio na forum CHORE DZIECKO ,STRATA DZIECKA wystapiłam z prośbą o
    światełko dla jej zmarłych dzieci.
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec77.htm
    Szkoda ze zamiast najpierw zapytac sie na prv i ustalic fakty,dziewczyny
    skoczyły na nią,jest to przykre dla mnie więc wole nie myśleć jak zuje sie ONA.
    Mam nadzieje ze słowo PRZEPRASZAM tak samo łatwo przyjdzie WAM wypowiedzieć jak
    słowa oskarzenia.
    Dziękuje
    ps.Myśle ze mnie rozumiecie,ja po prostu walcze o dobre imie osoby ,która jest
    kims waznym dla mnie i nie pozwole na takie jej potraktowanie.
    --
    Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
  • aglask 18.10.04, 21:22
  • aglask 18.10.04, 21:27
    Witam! Trochę jesteś nie w temacie. My już sobie wszysto wyjaśniłyśmy z
    Zebrą12. Ale jeżeli Cię to uspokoi, to przyznaję, że nie miałam racji, za co
    przpraszam.
    Agnieszka, mama Ani i Jasia (17.08.2003)
  • joanka741 18.10.04, 21:56
    Dziekuje uspokoiło mniesmile).
    Mysle że sie Ewie to należalo .Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje ze
    wszystkich czegoś ta sytuacja nauczyła.
    Pozdrawiam
    --
    Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
  • adju 18.10.04, 22:06
    oj dziewczyny bardzo się cieszę, że już się ta przykra sprawa wyjaśniła wink
    Szacunek i zaufanie jest tu podstawą.
    Pozdrawiam
    Justa
    --
    Forum PORONIENIE
  • bartosowa 19.10.04, 13:48
    U mnie minął własnie misiąc od poronienia. Dzidziiuś miał 6 tygodni. Wiem, ze
    to mało, ale człowiek już mysli inaczej, już temu dziecku matkuje. Było mi
    strasznie przykro i bardzo to przeżyłam. To moje pierwsze dziecko, ktorego
    bardzo, bardzo chieliśmy. Mąż był i jest dla mnie dużym oparciem, gdyby nie on
    nie wiem co bym zrobiła. A lekarze zachowali się jak bezduszne roboty, dla nich
    to był tylko nieregularny pęcherzyk płodowy, który popłynął...
  • ninek79 19.10.04, 22:39
    Czesc
    Jestem dwa tygodnie po,tym najgorszym dniu w moim zyciu.Staralam sie o dziecko
    przez rok,i w 15 tc,dowiedzialam sie,ze plöd jest martwy.To byl ogromny szok
    dla nas, poniewaz czulam sie rewelacyjnie.Na wczesniejszych badaniach,lekarz
    zapewnial mnie,za wszystko jest w najlepszym porzadku i zalecil wizyte dopiero
    za miesiac.Drecza mnie mysli,ze moze jak bym przyszla wczesniej to mozy bym
    uratowala swoje malenstwo.Zabieg odbyl sie pod narkoza wiec nic niepamietam,ale
    lecze sie psychiatrycznie,zeby nie zwariowac.Mam nadzieje,ze za trzy miesiace
    mi sie uda!.Dlaczego jak sie chce to sie nie da?.W przyszlym tygodniu przyjda
    wyniki badan,jestem przerazona,i nie wiem czy chce wiedziec,co moglo byc
    przyczyna,bo jezeli z mojej winy to sobie niewybacze tego.
    Dlaczego...
  • zebra12 20.10.04, 07:52
    Bardzo mi smutno, gdy słyszę kolejne takie historie...
    Lepiej wiedzieć co było przyczyną poronienia. Wtedy można podjąć pewne kroki,
    żeby sytuacja się nie powtórzyła.
  • zuzia_kow 15.05.05, 19:52
    Od poronienia minelo juz 3miesiace- a mnie wydaje sie jakby wczoraj... mam
    22lata,studia,wspanialego czlowieka przy boku,kochane siostry i mame i przez
    prawie 17 tygodni mialm szczescie,ktorego nie sposob wypowiedziec slowami.Kiedy
    mysle o Kubusiu, wszystko wydaj sie takie nie istotne..On nadal jakby rosnie we
    mnie...tylko tlumacze sobie,ze jest w innym wymiarze..ale moge go nadal kochac
    i nazywac moim syneczkiem.
    Kiedy zrobilam tes ciazowy i zobaczylam 2 przesliczne kreseczki nie umialam
    przestac sie smiac.Wtedy wszystko bylo takie latwe,nie martwilam sie o
    pieniadze o to jak sobie poradze na studiach,myslalam tylo jak bedzie pieknie
    kiedy juz sie urodzi... W tym czasie moja siostra byla w 7miesiacu ciazy..razem
    planowalysmy,ze nasze dzieci beda w jednym wieku..beda sie razem bawic..bedzie
    tak naprawde dobrze...
    Pozniej wszystkie plany,cala nasza radosc prysla jak banka mydlana..bol,strach
    i lzy..koszmarna noc w szpitalu...dzidzius zasna...serduszko nie bije...zawalil
    sie swiat..w myslalch krzyczlam za kazdym razem kiedy szpitalnym korytarzem
    szla kobieta w ciazy..lzy smakowaly tak gorzko,nik nie staral sie
    zrozumiec..bylam przypadkiem..kartka z ksiazki,ktorej krwawilo serce..
    maz byl przy mnie caly czas,gdyby nie on nie przezylabym tego...
    dlugo nie moglam zrozumiec dlaczego..zanim nauczylam sie kochac Kube tam gdzie
    jest..
    dlugo obwinalam meza,ze juz przeszedl do pozadku dziennego nad tym co sie
    stalo..zanim zrozumialam,ze On naprawde cierpi-tylko jest silny dla mnie...
    byly dni,kiedy nie moglam wstac z lozka,bo bolalo mnie doslownie wszystko,kiedy
    krzyczalam w myslach na Boga,zamknelam sie w domu-spedzalam dnie na wluczeniu
    sie w szlafroku,ogladaniu zdjec z usg...nie chcialam zyc...
    Kuba przyszedl noca..spalam..3letni urwis,rozesmiana buzia,szparki miedzy
    zebami...postanowilam,ze juz dosc...staram sie zyc,dostrzec sens tych
    wydarzen..nie uginam sie pod ciezarem wspomnien,choc kiedys myslalam,ze nie
    bede potrafila z nimi zyc... Boli nadal,ale wiem,ze Kuba jest gdzies gdzie ja
    tez bede..ze dobieglam juz na koniec swojego krzyku i teraz widze wyraznie,ze
    moge go kochac -choc nigdy nie bylo mi dane tulic go w ramionach..ale kiedys to
    nadrobimy..juz teraz to wiem....
    Bog wybieta tylko dobrych ludzi i to im odbiera dzieci....zrozumialam sens tych
    slow i sens cierpienia...czy wiedzialabym jaka wielka potrafi byc sila
    milosci..gdyby Bog nie obdarzyl mnie szczesciem bycia z Kuba..? co z tego,ze
    tak krotko...w nas mamach naszych Aniolkow czas nie istnieje..One rosna w
    naszych sercach. Zyjmy pieknie..nie przestawajmy wierzyc - kiedys bedzie nam
    dane tulic nasze dzieci...
    "bo jak smierc potezna jest milosc"Pozdrawiam Was i przepraszam,ze sie tak
    rozpisalam.
    Zuzia-mama Kubusia
  • niki802 01.04.06, 18:46
    Ja moje dziecko straciłam w 12 tyg rowniez zasneło snem wiecznym,rowniez nie
    było mi dane go tulic,powiedziec jak go kocham, podziwiam cie że tak to
    wszystko zrozumiałas ja nie potrafie, nie umię się modlić nie umię zrozumiec za
    co bog mnie tak skrzywdził, bo mnie skrzywdził w taki sposob 2 razy, mysle o
    swoich dzieciach jak by wygladały, nawet nie powiedzieli mi czy chłopiec czy
    dziewczynka, zapytałam lekarza zaraz po zabiegu a on mi powiedział po co ci to
    wiedziec czy bedzie bolało mniej, a ja chciałam dac mu wybrane wczesniej imie
  • anka304 07.04.06, 18:09
    W 10 tyg. trafiłam do szpitala z bólami i krwawieniem, po USG okazało się że
    moje maleństwo nie żyło już od 4 tygodnie. Nie mogłam zrozumieć co do mnie
    mówił lekarz- przecież tydzień wcześniej byłam na badaniach i miało być
    wszystko w porządku!!! Płakaliśmy oboje z mężem! 5 miesięcy poźniej okazało się
    że jestem w ciąży- teraz to już 14 tydzień smile
  • hebbe 15.05.05, 18:12
    Poroniłam 3 miesiące temu, w 7 tc, puste jajo płodowe. Chwilami podnosi mnie to
    na duchu - to PUSTE jajo - znaczy, że nie było zarodka, nie było dziecka, które
    straciliśmy - a może było jeszcze takie malutkie, że po prostu nie było go
    widać?... Nigdy się tego nie dowiem. sad
    Wiadomość o ciąży spadła na nas zupełnie nieoczekiwanie. W styczniu tego roku
    zaczęłam odstawiać od piersi moją 7 - miesięczną wtedy córkę, bo chcieliśmy
    zacząć starania o następne dziecko. No i udało się, już po pierwszej
    miesiączce, to naprawdę niesamowity fart, bo u mnie owulacja średnio 2 razy w
    roku... Myśleliśmy, ze starania zajmą nam najmniej kilka miesięcy! Byliśmy
    bardzo zaskoczeni - i szczęśliwi. Zaraz też przyszedł niepokój, jak sobie
    poradzę, bo przecież małe dziecko, któremu do chodzenia było wtedy baaardzo
    daleko, a więc trzeba było nosić je, wózek itd. Pierwszą ciążę praktycznie całą
    przeleżałam, nie myślałam, że w następna uda mi się zajść tak prędko, zatem
    pojawiły się problemy już na samym starcie - jak to wszystko zorganizować?
    Do tego córka ostro przeziębiona, mąż leży zagrypiony, więc wszystko na mojej
    głowie. Pod koniec 6 tc zaczęłam plamić. Lekarz zaleca bezwzględne leżenie.
    Dzwonimy do teściów z prośbą o przyjazd i pomoc przy małej Oli, przynajmniej na
    początek, potem pewnie jakaś opiekunka, planujemy, jakoś to się ułoży... Dwa
    dni później tracę ciążę.

    Najpierw to do mnie nie docierało, tak jakbym oglądała film z kim innym w roli
    głównej. Potem oczywiście rozpacz - i wyrzuty sumienia, potworne. Dlaczego tak
    dużo dźwigałam - córkę, wózek, zakupy, dlaczego więcej nie odpoczywałam,
    dlaczego nie pozwalałam sobie pomóc w codziennych obowiązkach? I najgorsze,
    czego nie mogę sobie wybaczyć: Leżąc w domu z plamieniem, dzień przed
    poronieniem, słysząc żałośnie płaczącą chorą córeczkę i patrząc na męża, który
    bezskutecznie stara się ją uspokoić, przebiegła mi przez głowę myśl - może
    lepiej, że teraz nie utrzymam tej ciąży, same przez nią komplikacje, jeszcze za
    wcześnie, Ola mnie potrzebuje tylko dla siebie... sad(((

    Jutro mijają 3 miesiące. W tym czasie przeszłam wiele etapów, od chęci
    natychmiastowego przebadania się na wszystkie możliwe strony, pragnienia
    szybkiego zajścia w ciążę, do totalnego odrzucenia myśli o szukaniu przyczyny,
    ponownych staraniach, nawet celowo opuściłam wizytę u lekarza, bo po prostu nie
    byłam w stanie znów o tym rozmawiać. Teraz jestem spokojniejsza. Dziękuję Bogu,
    że mam moją Oleńkę. Spojrzenie na nią, jej uśmiech, tulenie w ramionach, a
    nawet zwykłe codzienne przewijanie, karmienie, spacer pozwoliły mi przetrwać
    pierwszy, najgorszy dla mnie miesiąc. Czasami tylko, gdy na nią patrzę, myślę
    sobie, czy jej braciszek lub siostrzyczka byłaby do niej podobna? sad



    Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale pierwszy raz zaczęłam wszysto ubierać w
    słowa i tak jakoś wartko popłynęły...
  • beettinna 16.05.05, 22:11
    Już mi chusteczek brakło....
    minęło 3 tygodnie od tego starszna dnia,na zawsze oddzielili mnie od mojej
    Niuni,już nie mogę pogadać do brzuszka,bo tam nikogo nie ma....
    12tc

    pozdrawiam
    ps.szukam dobrego psychologa bo nie daje rady,to było pierwsze i planowane
    dziecko,zawsze zostanie pierwsze....
  • zebra51 17.05.05, 08:17
    Chyba jestem zmuszona do zmiany konta uncertain
    Zbyt wiele jest zebr.
    Najgorsze, że niektóre mają nie do końca zrozumiałe intencje!
    --
    nie chcę sygnaturki
  • danade 18.05.05, 11:00
    witaj
    skąd jesteś? mogę polecić Ci psychologa w Warszawie, a sama szukam we Wrocławiu...
    trzymaj się
  • ginger_77 19.05.05, 10:43
    Danade,
    jesli mozesz prosze podaj mi namiary na psychologa w Warszawie. Moze byc na
    priv.
    Dziekuje
  • danade 19.05.05, 12:06
    witaj
    wysłałam na priv
    pozdrawiam
  • niki802 01.04.06, 18:33
    Ja rowniez poroniłam w 12 tyg moje malenstwo nie moge sobie poradzic w zaden
    sposob,najbardziej mnie boli ze nigdy nie powiem mu jak bardzo je chciałam i
    jak kochałam, nigdy nie zobacze jak rośbie. zawsze bedzie mi brakowało moich
    dzieci, dlatego ze to była druga ciaza i druga straciłam, nie wiem jak mam
    wierzyc, nawet nie moge sie przełamac zeby isc do koscioła, bo nie wiem co
    takiego w zyciu zrobiłysmy ze tak cierpimy.
  • magi91 17.05.05, 15:04
    poroniłam ostatniej niedziel 15.05.05 w 8tc wczesniej w środe na USG lekarz
    powiedział że to może byc puste jajo
    niezdążyłam już zrobic drugiego USG
    myślałam,że dobrze się trzymam szczególnie że w domu mam synka 22mieś,
    ale czuje się coraz gorzej
    serce mi pęka termin miałam na wigilie Bożego Narodzenia myślę, że to będą moje
    najsmutniejsze święta......
  • witkaa1 18.05.05, 09:53
    Ja tez poronilam dwoje...jakos sie trzymam, ale zawsze o nich mysle smile
    Jak chcesz pogadac to wejdz dzis na czat w interii o 13.00 ...zbieramy sie
    tam,zeby pogadac o poronieniu
  • anka9944 31.10.05, 17:27
    Hej!! wlaśnie mija rok odkąt straciłam dziecko. Poromiłam w 16 tygodniu ciąży
    to był dla mnie szok! Nadal jest mi ciężko i nie potrafie się z tym pogodzić,
    może dlatego że "urodziłam" dziecko w domu i miałam je przez jakiś czas w
    rekachsad Widok 16- to tygodniopwego dziecka jest bolesny1 czesto wieczorami
    siedzac w domu wracam do tamtej chwili! obecnie nie mam oparcia z zadnej strony
    i nie wiem co mam robić!!
  • agaa5 02.04.06, 09:53
    Mineło 12 dni od zabiegu. Staram się myśleć pozytywnie ale przyznam jakoś
    ostatnio łatwo się irytuję. Co do straty o tyle mi łatwiej że to był początek i
    nigdy swojego malucha nie zobaczyłam, nie usłyszałam bicia serca. Więc nie mogę
    powiedzieć żeby to była ogromna strata. Bardzo chciałabym być już w kolejnej
    ciąży smile))ale wiem że trzeba czasu-musi organizm wrócić do równowagi a przede
    wszystkim ja musze psychicznie odpocząć, bo jednak ciągle się wracam myślami.
    Wiem że tym osobom, które juz widziały swoje dziecko, rączki nóżki jest o wiele
    trudniej. Ale czas i kolejna ciąża pomoże. Najłatwiej mają osoby wierzące, bo
    wiara pozwala na wszystko spojrzeć z dystansem i z nadziejąsmile))
    Pozdrawiam Aga
  • wiolasb 02.04.06, 12:33
    Jutro miną 3 tygodnie od zabiegu... Straciłam ukochanego Dzidziusia, mimo iż
    nie słyszałam bicia serduszka, nie widziałam rączek i nóżek nie jest mi
    łatwo... Zresztą nie tylko mnie. Razem z mężem bardzo to przeżywamy, już
    myślałam, że jest lepiej, że uporaliśmy się z tym ogromnym bólem... Nic
    bardziej mylnego - zawsze znajdzie się coś, co przypomni. I wtedy płacz,
    tęsknota... Wcale nie jest łatwo, ale wierzę, że wkrótce doczekamy się
    Dzidziusia - to trzyma mnie przy życiu! Głęboko wierzę, że urodzę zdrowe
    dziecko. Jet ciężko, ale po to, żeby było lepiej!
    Pozdrawiam Was kochane Dziewczyny - trzymajcie się ciepło.
    "Bóg daje nam tyle cieprienie, ile zdołamy unieść..."
  • agaa5 02.04.06, 13:58
    Do wioslab - widzisz u mnie to nawet zarodka nie było wiec taka ciąża nie
    ciąża. Ale fakt przygotowywałam się długo do niej i byłam b. zdeterminowana eby
    mieć dziecko więc teraz odczuwam rozczarowanie, czasem lęk o losy następnej
    ciąży.Ale z tym walczę, bo przeszłości nie zmienię a trzeba dać szanse nowej
    ciązy, nowemu życiu.
    Liczę na to, że z każdym dniem będzie łatwiej a i pogoda nastraja pozytywnie.
    Pomyślcie że za chwilę będzie lato, zmienimy otoczenie, klimat, odpoczniemy. A
    to dobry sposób na te nasze smutki.Ja już nie mogę się doczekać wyjazdu, który
    powoli sobie planujemy gdzieś w ciepłe regionysmile)).
    Pozdrawiam serdecznie
    Aga
  • fantaisie 02.04.06, 20:57
    Ja jestem kilka dni od zabiegusad( Jest mi smutno, źle, widzę jak płacze mój mąż,
    bliscy, przyjaciele...
    Nie mogę się z tym pogodzić, cały czas zadaję sobie pytanie dlaczego??!!
    Wierzę, że będę mieć słodkiego i zdrowego dzidziusia, muszę w to wierzyć, ale to
    wcale nie zmienia faktu, że łzy spływają nieprzerwalniesad((
    Od jutra idę do pracy, muszę coś robić, siedzenie w domu doprowadza mnie do
    szału, wpadam w jakiś marazm, i robi mi się gorzej.
    Planujemy z mężem pojechać gdzieś do ciepełka, popływać w morku, pogrzać się na
    słonku, na to samo namawia mnie przyjaciółka i mama, więc chyba się zdecyduję.
    W tym nieszczęściu, które nas spotkało, widzę jeden pozytyw zobaczyłam bardzo
    wyraźnie jak wiele mamy dobrych i kochanycg dusz obok siebie, przyznaję się że
    nie zdawałam sobie z tego sprawy, że tak dużo osób nas kocha i razem z nami
    teraz cierpi...
    Pozdrawiam

    --
    ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪
  • aliah1 03.04.06, 14:23
    Witam fantaisie... U mnie też minęło parę dni od zabiegu. Nie jestem z
    maleństwem dokładnie od 28.03. Powoli staram się egzystować, cos robić, myśleć
    o innych rzeczach choc nie jest łatwo...Muszę teraz przygotowywać się do
    ponownej próby. Nie przestałam brać kwasu foliowego, to mnie utrzymuje w jakiś
    sposób przy życiu...To był 9 tydz. ciąży, a mluszek zm. w 8 tyg. Przed
    zabiegiem leżałam w szpitalnym łóżku, głaskałam się po brzuchu i żegnałam z
    moim dzieckiem...Zyczę wszystkim dziewczynom po stracie, wszystkiego
    najlepszego i przede wszystkim zdrowych maluchów. Tobie również fantaisie...
  • fantaisie 03.04.06, 23:48
    Aliah, ja się dowiedziałam, że serduszko nie bije właśnie 28.03. widocznie to
    był naprawdę niedobry dla nas dzieńsad
    Też biorę kwas foliowy, bo skoro miałam go zacząć brać na trze miesiące przed
    rozpoczęciem staranek, a mam nadzieję, że właśnie za trzy miesiące a może ciut
    wcześniej dostanę zielone światło, to nie przerywam....
    Kochana, przed samym zabiegiem żegnałam się ze swoją Kruszynką, mówiłam jak
    bardzo ją kocham, i że tak bardzo żałuję że nie pokażę jej tych wszystkich
    cudów, które chciałam pokazaćsad
    Jest ciężko, ale trzeba mieć nadzieję!!!
    Pozdrawiam
    --
    ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪
  • aliah1 04.04.06, 15:24
    No musimy się jakoś trzymać... Ja mam potrzebę wygadania się i wypłakania i
    postanowiłam założyć swój pierwszy w życiu blog. Stara już jestem, ale co tam...
  • aania25 04.04.06, 21:20
    Ja moje Malenstwo stracilam w 12 tygodniu. Dzidzius zmarl okolo 1-2 przed
    poronieniem. Poczatek byl bardzo ciezki. Dzis jest lepiej, ale w moim sercu juz
    zawsze pozostanie smutek i tesknota. Do tego jeszcze nie moge zajsc w ciaze. To
    wszystko jest nieraz ponad moje sily. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.
    Ania
    --
    "Spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza..."
  • ewelinaaa3 09.08.06, 21:32
    ja sie czuje potwornie i nie wiem co mam ze soba zrobic, nie wiem gdzie szuakc
    pomocy choc to juz 2 miesiace po tym, nie moge liczyc na wsparcie ojca
    dziecka , wlasciwei na niczyje wsparcie nie moge liczyc, bo znajomi uwazaja ze
    juz mi powinno przejsc...ale nie przechodzi...
  • papuga_5 14.08.06, 09:23
    Dzisiaj bylam u mojego specjalisty i tez mi to samo powiedzial, ze przewaznie poronienie nastepuje jak
    plod jest uszkodzony, a to jest lepsze niz urodzenie chorego dziecka. Powiedzial tez ze on nie podaje
    hormonow na podtrzymanie ciazy bo jak plod ma wade to hormony naturalnie sie obnizaja co
    doprowadza do poronienia i nigdy nie mozna przewidziec wczesniej z jakiej przyczyny hormony sie
    obnizyly.
  • sylpal13 12.08.06, 07:05
    Ja poroniłam 2 tyg. temu, 13 tyg., ale płód był martwy od 3 tyg. Jak na razie
    znoszę to całkiem nieźle, wytłumaczyłam sobie, że dzidziuś urodziłby się chory,
    natura tak to obmyśliła, że pilnuje i jeżeli coś jest nie tak, sama
    to "naprawia". Najwidoczniej tak miało być. Za kilka miesięcy być może
    zdecydujemy sie na kolejną próbę.
  • ewik771 09.12.06, 19:35
    Minął prawie miesiąc a ja nadal czuję się koszmarnie... Jestem przerażona
    ilością kobiet, które czują to samo co ja...
  • jutka_25 09.12.06, 19:46
    Dziś u mnie mija 3 tygodnie od zabiegu... moje samopoczucie jest znacznie
    lepsze niż na początku ale nigdy już nie będzie tak samo dobrze jak kiedyś... W
    tym roku straciłam dwie ciąże, czy ja doczekam się maleństwa? Życie jest
    strasznie ciężkie nigdy nie zdawałam sobie z tego sprawy...
    --
    Moje Aniołki *23.06.06r
    *18.11.06r
  • agulka1001 09.12.06, 21:07
    dla mnie 2006 rok to rok tragedii-2 poronienia...
    po pierwszym poronieniu nic mi nie bylo,czulam sie swietnie...
    po drugim poronieniu bylo gorzej...
    od zabiegu minelo 1,5 m-ca (od poronienia 3 m-ce),a jest znacznie gorzej niz na
    poczatku...zero nadziei...i straszliwy ból w sercu na samą mysl...
  • lola_la1 13.12.06, 16:17
    Szczerze mówiąc, bardzo dobrze. Tylko czasami mi się przypomina, że spotkała
    mnie taka historia. Zabieg miałam 20 października, to był 9tc. Przypuszczam, że
    zaraz zostanę doszczętnie skrytykowana, ale wydaje mi się, że takie nadmierne
    przeżywanie poronienia, które zdarzyło się w pierwszym trymestrze to przesada.
    Jakieś aniołki, świeczki, przeżywanie terminu porodu, sorry zupełnie tego nie
    rozumiem. Trzeba się z tego otrząsnać i iść do przodu, a nie rozpamiętywać w
    nieskończoność. Mam rozpaczać nad wadliwym zlepkiem komórek, który miał trzy mm?
  • magda742 13.12.06, 16:32
    Nie mam zamiaru Cie na pewno krytykować,
    Chciałam tylko napisać, że dla mnie to nie był zlepek komórek, dla mnie to było
    MOJE DZIECKO, po którego stracie jest mi bardzo smutno, przykro i po którym mam
    w sobie wielką pustkę
    --
    --
    Agatka
  • agulka1001 13.12.06, 20:06
    ja powiem tak-nie potrafie mowic "moj aniolek", palic zniczy na Necie...ale
    przezywam w sercu bardzo,mimo ze bylo to malenstwo..i bardziej przezywam po
    kilku miesiacach od zabiegu,mając swiadomosc,ze teraz bylabym tuz przed
    porodem,a dziecko mialoby 55 cm...
  • monis_21 14.12.06, 13:31
    Sory ty chyba wogóle nie masz serca ja miałam dzidzie która była juz miniaturowym człowieczkiem. Czy wiesz jak wyglada człowiek wogóle bo mi sie wydaje ze nie bo sory ale dla mnie jestes potworem. Moj facet płakał po stracie swojego dzidziusia gdzie jest silny psychicznie. Gdy przyjezdzał do domu zawsze sie witał ze mna i z dzidzia kładł głowe na brzuchu moim i mowił do niego ze jest i bardzo ja kocha. po co wogóle przyszłas na to forum skoro tobie nic nie dolega i czujesz sie swietnie. My opłakujemy swoje dzidzie bo mamy serce a nie kamien.
  • lola_la1 14.12.06, 14:24
    Wiesz co, chcialam po prostu przedstawic inny punkt widzenia. Jasne, ze
    pierwszy tydzien po zabiegu byl ciezki, ale...show must go on. Jasne, ze
    cieszylam sie ta ciaza, przeczytalam wszystkie mozliwe strony w necie, kupilam
    ksiazke o ciazy, witaminy i krem na rozstepy. Wchodzilismy juz nawet do sklepow
    z wozkami. Ale w zyciu sa dobre i zle chwile. Przezylam poronienie bardziej w
    kategoriach rozczarowania niz tragedii. Mam po prostu wrazenie, ze tak sie
    jakos utarlo, ze po poronieniu trzeba strasznie rozpaczac i kobiety to robia.
    Chcialam tylko pokazac, ze mozna przezyc to inaczej, po to przyszlam na to
    forum.
  • monis_21 15.12.06, 12:21
    Witam. Widzisz ja dopiero dzisiaj jestem tydzien po zabiego dokładnie o godzinie 13 10. I jest mi ciezko, nie kazda kobieta jest tak silna zeby tak szybko sie uporac ze swoim bolem. Kazda kobieta inaczej przezywa poronienie ty w kategori rozczarowania a inna w kategori tragedii. Ja to przezywam jako tragedie bo mam do tego prawo. Tak jak i ty chodzilismy ogladac wózki łozeczka i tak samo czytalismy ksiazki czasopisma na temat ciazy dziecka. Ty moze miałas wsparcie rodziny która ci pomagała uporac sie z tym wszystkim i napewno twój partner czy moze maz tez ci duzo pomogł. A ja akurat jestem zupełnie sama i dlatego jestem tu na forum. Pozdrawiam
  • madness1979 10.02.07, 14:09
    lola,
    w pierwszej chwili az sie we mnie zagotowalo jak przeczytalam twoja wypowiedz.
    teraz mysle ze jestes jeszcze poprostu niedojrzala do macierzynstwa.podejrzewam
    ze nie planowalas zajscia w ciaze i nie bylas jeszcze psychicznie przygotowana
    na bycie matką. roznica miedzy tym co piszesz ty a tym co pisze reszta
    dziewczyn jest taka, ze bez wzgledu na to ile trwala ciaza- my mowimy o
    DZIECKU.a czym/kim dla ciebie bylo tych "kilka wadliwych komorek"? moze jakąś
    choroba z ktorej organizm sie oczyscil?. co oznacza wedlug ciebie "nadmierne
    przezywanie poronienia w pierwszym trymestrze"? czy placz po smierci dziecka
    jest przesadą? bo przezywanie rozpaczy po poronieniu jest wlasnie niczym innym
    jak oplakiwaniem smierci dziecka. bylo ono owszem zlepkiem komórek ale bez tych
    kilku komorek potem nie wyrosloby z niego "normalne" gotowe do urodzenia i
    zycia dziecko.
    wiesz,zadna z nas nie rozpamietuje poronienia na sile, zadna z nas nie ma
    satysfakcji z tego zeby plawic sie w swoim cierpieniu i gdybysmy
    mogly,zrobilybysmy wszystko zeby nigdy nie znalezc sie w tej sytuacji. ale
    skoro dotknela nas ta tragedia, to nie ma mozliwosci aby udawac ze nic sie nie
    stalo.
    zgadzam sie z tym co piszesz ze nie trzeba tego rozpamietywac w nieskonczonosc.
    ale potrzeba mimo wszystko czasu aby poukladac sobie swiat na nowo, oplakac
    utracone dziecko, pogodzic sie ze strata i zyc dalej. nie da sie tak po prostu
    nastepnego dnia obudzic rano i zapomniec o tym co wydarzylo sie wczoraj.
    z jednej strony troche zazdroszcze ci odpornosci psychicznej- nie zwijasz sie z
    tesknoty i zalu jak my wszystkie po poronieniu, nie placzesz po katach i nie
    musisz borykac sie z brakiem zrozumienia i zlosliwosciami ze strony
    najblizszych. jednak z drugiej strony- nigdy nie chcialabym byc na twoim
    miejscu. nie majac swiadomosci ze od momentu zaplodnienia jestes matką- byc
    moze nie bedziesz miala rowniez tej swiadomosci gdy dziecko sie urodzi a nie
    bedzie spelniac twoich oczekiwan. albo gdy nie daj Boże okaze sie w ciązy ze
    jest chore. mam jednak nadzieje ze nigdy nie spelnia sie moje przypuszczenia.
    nie mam do ciebie pretensji ze przezywasz poronienie po swojemu. ale wiedzac o
    tym jak wiekszosc kobiet to przezywa, nie powinnas tu pisac, a juz napewno nie
    w tak pretensjonalny, arogancki i pelen cynizmu sposob bo sprawilas tym
    przykrosc wielu z nas i spowodowalas niepotrzebe ataki gniewu i nienawisci na
    swoja osobe.
    zycze ci nie tylko dojrzalosci do macierzynstwa i zdrowej ciazy ale rowniez
    wiekszej empatii i wyczucia w rozmowach z osobami ktore dotknela tragedia
    utraty najblizszej ukochanej osoby. t orpzyda ci sie w wielu sytuacjach zycia,
    nie tylko w kontakcie z kobietami po poronieniu
  • madness1979 10.02.07, 14:30
    ja poronilam 23 stycznia 2005.to byl 8 tc. jak to przezylam? bylo strasznie.
    cierpielismy z mezem okropnie.ale jestesmy wierzący i przetwalismy dzieki Bogu
    i modlitwie. moim bledem bylo to ze za szybko chcialam wrocic do normalnosci,
    zbyt szybko wydawalo mi sie ze juz sie pogodzilam ze strata i ze wszystko jest
    ok. glownie dlatego zeby pokazac mojej rodzinie ze nie potrzebuje ich pocieszen
    typu "jeszcze bedziecie mieli dzieci" itp. wielkie tąpnięcie nastapilo kilka
    miesiecy pozniej gdy dostalismy od lekarza 'pozwolenie' na kolejne
    starania.bylam tak pewna ze uda mi sie w pierwszym cyklu zajsc w ciaze, ze
    kiedy to nie nastapilo, wszystkie wspomnienia i niewyplakane lzy wrocily ze
    zdwojona sila. i wtedy nie moglam juz po raz kolejny od nich uciekac. dalam
    sobie czas na placz, na chodzenie na cmentarz i wszystkie formy smutku jakie na
    mnie przychodzily. dzieki temu przezylam moja zalobe do konca. miesiac pozniej
    poczal sie cyprian ktory za kilka dni skonczy rok. jest naszym najwiekszym
    skarbem chodziaz jego brat- wymyslilismy plec dziecka i nadalimy mu imie Benon-
    caly czas jest obecny w naszych sercach. sciskam, zycze wam duzo sil
  • monis_21 14.12.06, 13:22
    Straciłam swoja dzidzie bedac w 11 tc w mikołajki tego roku, mam słaba psychike i nie wytrzymuje tego wszystkiego, nie spie po nocach , dni przepłakuje poprostu zycie straciło ses. To była moja pierwsza ciaza, taka naprawde upragniona i wystarana a jednak bog chciał moja dzidzie do siebie, nie moge do tej pory zrozumiec dlaczego?? Dlaczego my kobiety musimy tak cierpiec ?? Czytałam tydzien po tygodniu co krztałtuje sie u mojej dzidzi i była juz malutkim człowieczkiem z raczkami i nozkami , oczkami i uszkami. A teraz cierpienie , bol , smutek , zal w sercu pozostał mi. I nie potrafie pozbierac sie. Przykro mi i wiem ze wszystkim kobieta jest ciezko i równiez wam współczuje i jestem z wami. Pozdrawiam Monika
  • capri_lola 08.03.07, 03:11
    Ja wlasnie stracilam ciaze tydzien temu .. jestem bardzo smutna, moje malenstwo
    Aleko mial juz 24 tygodni (6 misiac) , to jest moja pierwsza ciaza i jestem
    zalamana .. dzisiaj byl pogrzeb . Wiem jaki to jest bol trzymac swoje
    dzieciatko na rekach i nie moc nic zrobic ,mam nadzieje ze wam wszystkim sie
    powiedzie drugim razem i mi tez! zycze szczecia dla wszystkich
  • mada567 26.03.07, 19:06
    Ja urodziam w 26 tygodniu. Synek nie przezyzl byl zbyt slaby a bylo za pozno na
    cesarke i rodzilam naturalnie. Mialam go w ramionach byl taki malutki 940 g i
    sliczny mam na pamiatke jego zdjecie, kocyk w ktory byl zawiniety i pare innych
    drobiazgow. Zawsze bedzie w moim sercu.
  • minerwamcg 12.03.07, 17:40
    Jest mi smutno. Ale żyję dalej i wiem, że moje życie nie straciło sensu.
    --
    Osoby mrowie a mrowie
  • poleczka2 28.03.07, 23:56
    Ja poroniłam w 4 tygodniu. Wiem, że to było życie ale nie patrzę na to jako na
    dziecko. Tak jest łatwiej i bardziej bliskie prawdy. Poroniłam trzy dni po
    zrobieniu testu. Jajo było pewnie źle zapłodnione lub miało wadę genetyczną.
    Nie czułam się nawet bardzo w ciąży, zadawałam sobie pytanie czy reczywiście
    jestem. Dlatego smutno mi ale bardziej żal mi straconej szansy. Fajnie byłoby
    mieć dziecko październikowe znowu. Teraz staramy się i patrzę w przyszłość a
    nie w przeszłość.
    --
    mama Olusia (12.05.2002) i Nataszy (01.10.2004) i Lilii (11.03.2006)
  • julanna75 06.04.07, 08:01
    Ja urodzilam Sashe 01.04.2007 -ledwo 5 dni temu. Mial 18 tyg i 2 dni i byl tak
    cudowna perfekcyjna miniaturka czlowieka. 3 dni wczesniej odeszly mi wszystkie
    wody. Jego serduszko bilo jeszcze na kilka godzin przez porodem. Nie chce
    wiedziec czy po urodzeniu tez, wole myslec ze wtedy juz nie zyl, ze nie
    odebrano mu zycia poprzez przeciecie pepowiny, pomimo, ze i tak nie mial szans
    na przezycie bez wod.
    Najbardziej boli mnie chyba wlasnie to, ze on zyl do konca, byl silny, braklo
    mu tylko warunkow do rozwoju.
    Jednoczesnie probuje sie sama przekonac, ze skoro tak juz mialo sie stac to
    lepiej ze teraz, kiedy jeszcze nie czulam jego ruchow. Widzialam rosnacy
    brzuch, bawilam sie z nim w wyobrazni ale go jeszcze nie czulam. Nie potrafie
    sobie nawet wyobrazic jakbym sie czula gdyby to wszystko nastapilo za kilka
    tygodni. Juz teraz ledwo sie trzymam.
    Chcemy za kilka miesiecy zaczac sie starac ponownie o malenstwo a juz teraz
    ogarnia mnie strach czy wtedy si euda, czy sytuacja sie nie powtorzy.
    Najchetniej w kolejnej ciazy sama wpakowalabym sie na 9 m-cy do lozka.
    Na razie czekamy na wyniki badan.
  • rosool 09.04.07, 17:57
    Straciłam moje Maleństwo w Niedzielę Wielkanocną rok temu. Pocieszające miały
    być dla mnie opowieści znajomych, których też ”to” spotkało. Że potem jakoś
    wszystko im się ułożyło...
    Tylko że mi się nie układa> czasem myślę, że to wszystko nie mogło mnie
    spotkać. Ale jednak mnie. Raz jest gorzej raz lepiej. Mój lekarz prowadzący
    cały czas powtarza mi, że najlepszym lekarstwem będzie ciąża. Tylko jakoś nie
    mogę w nią zajść. Mój M. nie bardzo rozumie to moje dążenie do zaciążenia i do
    dzieci wogóle, ale już wiem, że jest to kwestia wzięta z rodzinnego domu.
    Czasem chcę zabrać czyjeś dziecko z wózka przez sklepem...
    Po jakimś czasie od poronienia dowiedziałam się, że moja znajoma jest w ciąży.
    Postanowiłam jej pomagać w miarę możliwości. Dziś staram się być Aniołem
    Stróżem jej cudownej córeczki.
  • asia_1234 20.04.07, 10:51
    Ja urodziłam w 15 tc, 02.04.2007 - najbardziej traumatyczny dzień w moim życiu.
    Cztery dni wcześniej zaczęło się krwawienie. Po badaniu USG okazało się, że jest
    krwiak, nieduży na szczęście, bo ok. 1 cm. Takie rokowanie brzmiały w ustach
    lekarza optymistycznie - leżenie, lekarstwa... Ale następnego dnia pojawił się
    dużo większy krwiak. Przeżyliśmy z Mężem weekend pełen strachu. I już wydawało
    się, że sytuacja się uspokaja, krwawienia co raz mniejsze. Niestety w
    poniedziałek o 13-tej odeszły mi wody. Nie wiem czy synek potem jeszcze żył, czy
    wcześniej, w weekend....W tym najgorszym dniu chyba miałam trochę szczęścia w
    nieszczęściu jeżeli chodzi o szpital i lekarzy, pielęgniarki, bo wszyscy
    okazywali współczucie i troskę. Położono mnie na ginekologii w pustej sali a mąż
    był przy mnie prawie do dwunastej w nocy. Minęły już prawie 3 tygodnie. Próbuę
    sobie jakoś radzić, ale psychicznie jestem w rozsypce. Mam takie uczucie obręczy
    na piersiach, coś tak ściska i z trudem głębiej oddycham... Mam pytanie.
    Ponieważ w szpitalu badania miałam w normie, teraz moja ginekolg nie zleciła mi
    żadnych. A ja mam potrzebę ich zrobienia. Tylko nie wiem jakie. Zastawiam się po
    za tym nad zmianą lekarza.
    Sciskam Was mocno
    Asia
  • julanna75 24.04.07, 23:07
    Prawie w tym samym czasie spotkało nas niemal to samo. Z tym, ze ja nie miałam
    żadnych objawów wczesniej, czułam się swietnie i nagle o 9.00 /30 marca/ rano w
    pracy odeszły mi wody a 1 kwietnia urodziłam synka - moje pierwsze wytęsknione
    dziecko. Kiedy zostawałam sama w domu wyłam jak wariatka, ale to też chba
    pomogło mi się szybciej pozbierac. Nadal kiedy myśle o moim chlopczyku łzu
    cisną mi się do oczu ale jestem w stanie juz normalnie zyc a nawet smiac sie.
    Po dwóch tygodniach zdecydowałam sie równiez wrócic do pracy.
    Na razie skupiam się na znalezieniu przyczyny odejscia wód aby uniknąć tego w
    kolejnej ciąży. Jednym z powodów wczesnego odejscia wód są bakterie, które
    nieraz są 'ukryte' i nie wykryte za wczasu. Należy wykonać posiew z kanału
    szyjki macicy aby sprawdzic tą opcję.
    Podobno ważne jest również aby odebrać badanie histopatologiczne płodu i
    łożyska ze szpitala, szczególnie jeśli planujesz zmienić lekarza. Być może inny
    lekarz na podstawie tych badań będzie w stanie coś okreslic. Nie wiem tylko czy
    mialas robione takie badania.
    Podobno warto również sprawdzić hormony. Najgorsze jest to, ze ja znalazłam
    mnóstwo informacji odnośnie badań, które warto wykonać w przypadku poronienia w
    pierwszych 10-12 tyg ciąży kiedy to dziecko samo obumiera. Natomiast ciężko
    jest cokolwiek znaleźć odnośnie pozniejszych poronien zwiazanych z odejciem wod.

    Czy mogłabyś mi napisać coś o tym krwiaku, który miałaś? Czy lekarz stwierdził
    go podczas USG czy normalnego badania? I co oznacza to pojecie 'krwiak'?
    Czytałam juz pare razy jak dziewczyny o tym pisały na innych forach ale nie
    bardzo rozumiem o co chodzi.

    Pozdrawiam cieplutko
  • asia_1234 25.04.07, 10:51
    julanna75,
    też podejrzewam bakterie. Na razie czekam na wizytę u nowego lekarza, zobaczymy
    co powie. Badanie histopatologiczne wykazało, że wystąpiło zakażenie wstępujące,
    ale co je wywołało jeszcze nie wiem. Mam nadzieję znależć odpowiedź.
    Jeżeli chodzi o krawiaka to raczej przy pomocy usg można go wykryć. wydaje mi
    się, że pojęcie krwiak dotyczy takiej skrzepniętej krwistej materii. Z
    autopsjisad mogę powiedzieć, że wygląda podobnie jak wątróbka:/.
    pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam mocno, musimy być dzielne
  • julanna75 25.04.07, 15:37
    Asiu, przypomniała mi się jeszcze jedna przyczyna wczesnego odejscia wód -
    słaba szyjka macicy, która po prostu nie wytrzymuje ciężaru pęcherza płodowego.
    Temu przeciwdziała się zakładając w czasie ciąży szew lub pessar. Ale nie wiem
    jak można stwierdzić, że szyjka jest słaba.
    Ty masz już chociaż jakieś podejrzenia co mogło stać się u Ciebie. Ja nadal
    czekam - 15 maja mam wizte u lekarza i wtedy się wszystkiego dowiem, a w każdm
    razie mam taką nadzieję. Mieszkam teraz w Holandii a służba zdrowia działa tu
    zupełnie inaczej niż u nas. Tak więc pozostaje się uzbroic w cierpliwość.

    Jeśli chodzi o skrzepy to mam spore doświadczenie. Niestety mam mięśniaki /to u
    mnie jedno z podejrzeń o przyczyne poronienia/ i moje miesiączki przypominają
    wodospad Niagara.
    Uściski
  • zolza22 21.04.07, 16:48
    To stało się 3 dni temu.Lezalam w szpitalu trzy dni w bolach,krwawiac proszac o
    pomoc, o znieczulenie o zbadanie mnie...Spotkalam sie tylko z uwagami od
    poloznej o uspokojenie sie i lezenie i ze nic nie moga zrobic.Nie dawalam za
    wygrana i skamlalam i jakis lekarz sie zlitowal ,zbadal mnie a potem dal tylko
    znak pielegnirkom o kroplowce,ktora i tak nic nie dala,bol rozrywal moj brzuch a
    drugi serce.Zasnelam z wyyczerpania.Nastepnego dnia nie moglam sie ruszac,kiedy
    probowalam wstac bol byl nie do zniesienia.Wizyta ,lekarze ,ordynator...i
    zalecenie:prosze lezec,jutro usg,zastrzyk domiesniowy"Lzy mi sie saczyly,nikt
    nic nie mowil,nic nie robil!Jakis czas pozniej bol powrocil.Znow poszlam po
    pomoc,tym razem spotkalam sie z kobieta potworem.Po prosbach i modlach zgodzila
    sie mnie zbadac.Krzyczac na mnie ,zalecila zastrzyk na rozkurcz.Stwierdzila
    ,wszystko ok.Ale ja wiedzialam ze nie jest.Plakalam.Lezalam.3go dnia usg.Boze to
    bylo chyba najstraszniejsze.Pokoj pelen dziewczyn z duzymi brzuszkami,ja w 7
    tyg.Wzieli mnie odrazu.Nagle kobieta bez serca krzyknela "tu nie ma juz ciazy
    ,zapisz to i to krysia...."poczym aparatem do usg dzgnela mnie tak bardzo ze
    krzyknelam z bolu.Wstajac,zalana lzami czulam straszne upokorzenie i bol,jak
    ludzie moga tak sie zachowywac?Przeciez jestem czlowiekiem,stracilam dziecko a
    potraktowano mnie tasmowo jak przedmiot.Wychodzac wszyscy na mnie patrzyli,jak
    na dziwny okaz.Potem zabieg,zaczelam plakac ,z przerazenia,wciz zadajac sobie
    pytanie dlaczego ja???Nagle doktor ktora robila mi zabieg zapytala czemu ja
    placze??Pozostawiam to bez komentarza.Opisalam to wszystko bo przezylam bardzo
    wiele bolu,upokozenia,cierpialam .Człowiek slyszy o takich tragediach ale mysli
    ze jego to nie dotyczy a jednak...Byc moze nie udalo by sie uratowac mojej
    dzidzi ale oni nawt nie ruszyli palcem.Spotkalm tych lekarzy na 2gi dzien ,jeden
    zapytal jak sie czuje,ze mu przykro a pani potwor byla zdziwiona zabiegiem,bo
    przeciez krzyczala zebym sie uspokoila bo wszystko jest ok!!!Moje malenstwo
    umarlo,pani dktor w dniu kiedy powiedziala pani ze wszystko jest ok.Wiem ze moja
    dzidzia bylaby piekna.Przysnila mi sie 1szego dnia kiedy dowiedzialam sie ze
    jestem w ciazy.Wierze malutka dzidzio ... jeszcze sie zobaczymy.Wierze ze
    zaswieci jesze dla nas slonce...
  • zolza22 21.04.07, 17:23
    Niby sie trzymam i mowie sobie ze jeszcze bedzie dobrze...ze tak mialo byc,ze to
    malenstwo jest tam szczesliwe ale druga ja jest rozdarta ,zalamana i
    zrozpaczona.Wszystko wokol drazni,nawet dzwiek glosu najblizszych,jak dalej
    funkcjonowac,jak znosic pytania innych?To byla nasza pierwsza wymazona
    ciaza...czuje taka straszna pustke...mialo byc tak pieknie...
  • mada567 21.04.07, 22:51
    Witaj. Nasza sluzba zdrowia niestety jest nie najlepsza. Przykro mi ze nic nie
    zrobili by uratowac twoje malenstwo i ze pozwolili ci tak cierpiec. Ja stracilam
    synka w 26 tyg. ciazy. Pozdrawiam
  • zolza22 22.04.07, 09:51
    Wiem ze im stanie sie to pozniej tym jest to trudniejsze...bardzo wam wszystkim
    wspolczuje i zycze z calego serca optymizmu i powodzenia w przyszlosci.Pozdrawiam.
  • julanna75 24.04.07, 22:51
    Bardzo Ci współczuje zarówno z powodu straty dziecka jak i z powodu tego jak
    Cie potraktowano w szpitalu.
    Ja miałam szczescie... wszyscy w szpitalu mi wspołczuli i byli bardzo mili, a
    moj partner mógł być ze mną przez cały czas. Choć nie wiem jakby to wyglądało w
    przypadku tak wczesnej ciąży jak Twoja.
    Czasami zazdroszczę tej Amerykance, która dowiedziała sie, że jest w ciąży na 2
    dni przed porodem. Ile stresu, nerwów i nieprzespanych nocy ją ominęło. Bo nie
    wierze, ze którakolwiek z nas bedzie potrafiła równie radoścnie i spokojnie
    podejść do kolejnej ciąży tak jak do pierwszej.
  • mamanadii 27.04.07, 11:55
    Jeszcze w poniedziałek byłam na grudniówkach 2007. Teraz jestem tu. Stało się
    to 24.04.2007r. to był 6tc. O ciąży wiedziałam przez tydzień i już snułam
    plany ...
  • organza77 27.04.07, 12:44
    w najbliższym tygodniu miną 4 miesiące od dnia kiedy zostałam Mamą Aniołka ..
    psychicznie czuję się jako - tako.
    Byłam sierpniówką ... i już nie jestem - przeżywam katusze patrząc na 2
    koleżanki z pracy - właśnie Sierpniówki. Serce mi się kraje..
    często rozmyślałam o kolejnej ciąży .. ale dla mojego partnera to za
    wcześnie .. najgorsze jest to,że po poronieniu wykryto u mnie PCO .. więc
    owulacje będę mieć w kratkę sad ale mój partner tego nie rozumie ...
    mam 30 lat, zdiagnozowane PCO, 1 ciążę utraconą - nie mogę- nie chcę czekać
    kolejny rok z próbami sad

    dlaczego mężczyźni są takimi egoistami ?
  • marica79 27.04.07, 14:34
    Ja utraciłam moje maleństwo 2 lata temu... Było mi bardzo ciężko i nie
    potrafiłam nie płakać gdy widziałam i słyszałam małe dzieci. Po 10 miesiącach
    znowu zaszłam w ciąże.Choć musiałam leżeć pół roku to mimo tego czułam, że tym
    razem się uda!!! Bałam się, nerwowo sprawdzałam czy nie plamie ale mocno
    wierzyłam, że będzie dobrze. Moja wiara była tak silna, że nawet jak mi się
    śniło, że krwawie to w śnie tłumaczyłam sobie, że to nie mozliwe, że to musi
    być sen bo przecież ja mam urodzić zdrowe dziecko...a że wiara czyni cuda to
    mam teraz w domu 8 miesięczny cud!!!! Bardzo często myśle o mojej pierwszej
    Pestce zastanawiam sie jaka by była ... tęsknię za nią... ale wiem ,że kiedys
    się spotkamy... wiem też, że jeśli jeszcze zajdę w ciążę to znowu bedę się bała
    i martwiła ale mam nadzieję, że znowu tak mocno zawierzę i to mi pomoże
    przetrwać wszystko!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka