Dodaj do ulubionych

Poronienie w 21 Tyg. Ciąży - kto przeżył to samo ?

29.12.04, 18:09
Witam
22 grudnia urodziłam martwego synka w 21 tygodniu ciąży. Dziś mija tydzień.
Dzidziuś nie żył już od 10 dni - tak oceniają lekarze po wielkości płodu (19
tydzień). To dla nas ogromny szok. Czekalismy na to dziecko 4,5 roku. Przez
cały 2 i 3 miesiąc miałam infekcję w postaci okropnego kaszlu (2,5
miesiecznego). Jednak nikt z lekarzy nie był w stanie mi pomóc, po prostu nie
wiedzieli jaka jest jego przyczyna. Brałam Bioparox i Amotaks - oba
antybiotyki. Jednak i one mi nic nie pomogły. W końcu odstawiłam je i kaszel
minął po tygodniu (piłam syropy dla kobiet w ciąży). Ponadto do końca 3
miesiąca brałam również Duphaston - lek na podtrzymanie ciąży. Usiłuję
znaleźć przyczynę, dlaczego dzidzia przestała żyć ? Moja lekarka stwierdziłą,
iż na obumarcie płodu mogła mieć wpływ ta długotrwała infekcja bądź po prostu
wady genetyczne. Lekarz robiący mi USG na poczatku porodu (rodziłam 14
godzin) stwierdził, iż dzidzia nie miała wykształconego układu moczowego, i
było bardzo mało wód płodowych. Chcę zaznczyc równiez, że mam ujemny odczyn
Rh, ale robili mi w 17 tygodniu ciązy i przed przyjsciem do szpitala na poród
odczyn Coombsa - był ujemny.
Mam skierowanie na badania genetyczne w Krakowie, ponoc ogromna kolejka już
jest, ale będę stała choćby nie wiem co.
Mam pytanie do wszystkich kobiet będących w podobnej sytuacji: kiedy
najlepiej zacząć starać sie o dziecko ? jakie badania dobrze jest zrobić i w
ogóle prosze o wskazówki jak dalej postępować ?
Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.
Święta były okropne pod tym względem.
Pozdrawiam
ivonne
Edytor zaawansowany
  • 29.12.04, 19:14
    Kochana,
    Przeżyłam to w 30 grudnia 2002 roku. Moja maleńka Tosia odeszła na przełomie 20
    i 21 tygodnia... Przytulam Cię bardzo mocno, wierz mi, ze ból, który teraz
    czujesz z czasem stanie się do zniesienia...
    Teraz znowu jestem w ciąży. To już 21 tydzień, drżę o Maćka z każdym dniem
    bliżej 30 bardziej. Maciek miał siostrę bliźniaczkę - maleńką Zojkę, która jest
    już Aniołkiem...
    Tak naprawdę nie dowiesz się niczego bez badań, ich listę znajdziesz na forum,
    badania zacznij już, ze staraniami o dzidzię radzę zaczekać, aż do ukończenia
    badań i ewentualnego leczenia. Nie zapominaj, że następna ciąża może być bardzo
    trudna psychicznie, lepiej zajść w nią dopiero po wyjściu z dołka
    pozdrawiam
    andzia
    ps. masz prawo pochować Synka
    --
    TRUDNA CIĄŻA
  • 19.03.07, 16:01
    gdzie mogę znaleźć listę badań ?
  • 29.12.04, 19:19
    Rozumiem, że czekasz na Forum Ginekologicznym na odpowiedź eksperta (tam też do
    Ciebie napisałam). Mój Synek też zmarł z podobnych powodów urodziłam go
    wcześniej, ale zdania lekarzy u mnie są inne. Twierdzą, ze wady takie są wadami
    rozwojowymi a nie genetycznymi, stąd zdziwiłam się czytając, ze Ty zostałas
    skierowana na genetykę.

    Sciskam Cię mocno...
  • 29.12.04, 19:59
    Dzięki wielkie, ze jesteście ze mną. Współczuję wszystkim kobietom, które tego
    doświadczyły. Teraz czekam na wynik histopatologii, ma być 10 stycznia. Ja
    zaraz po porodzie nie widziałam synka. Został ochrzczony w szpitalu imieniem
    Kubuś. Nie wiem co dalej się z nim stało, co się dzieje z takimi dziećmi. Nie
    miałam siły pytać nikogo. Nie pochowałam go, jak zachowywac się teraz w tej
    sytuacji, kiedy nie został pochowany ? On zawsze będzie w naszym sercu. Kochamy
    Cię Kubusiu - Mamusia i Tatuś
  • 30.12.04, 11:42
    ja urodzilam w 24 tyg - u mnie pojawiła sie paskudna infekcja pochwy , która
    przebiegala bezobjawowo - bakteria przedostala sie do macicy i wywolala
    skurcze.......starania mozesz zaczac po poł roku
    ja doczekalam sie własnie zdrowego synka - po trezch latach - ale to dlatego ze
    najpierw ja nie chcialam zachodzic w ciaze a potem moj maz nie chcial.......
    kochana, kazda ciaza jest inna - teraz to wiem i wiem rowniez ze zadne slowa
    nie sa w stanie choc troche ulzyc tobie w cierpieniu - po prostu przezyłam to
    samo co ty.......
  • 30.12.04, 13:09
    Procedury szpitalne są takie, ze szczątki są poddawane kremacji. Ja też nie mam
    grobu Synka. Odwiedzamy z mężem cmentarz i "adoptujemy" zaniedbany grób
    dziecięcy zapalając na nim znicz.
  • 03.01.07, 14:41
    cześć przeczytałam twoją historie i jest ona bardzo podobna do mojej miałam
    podobne objawy...gdy moje córka rodziła się mówiono mi w szpitalu że to może
    byc wada płodu.Po przeczytaniu twojego listu pomyślałam sobie że ja też mogłam
    mieć taką infekcję tylko czemu lekarze nie rozpoznali tego tylko wmawiali mi co
    innego.Troche się uspokoiłam bo bałam się tej diagnozy lekarzy o wadzie
    płodu.Bardzo bym cię prosiła o kontakt ze mną bo bym się chciała dowiedzieć o
    twoich objawach mój adres milena240@poczta.onet.pl prosze o kontakt.Milena
  • 30.12.04, 13:51
    Może się zdarzyć że nigdy nie dowiesz się co było przyczyną śmierci Twojego
    maluszka. Ja w 8 m-cu ciąży dziwnie się poczułam, badania wykazały złe tętno
    mojego dziecka. Zrobili mi cc. Moja córeczka zmarła po kilku godzinach - miała
    jakieś wylewy. Zrobili sekcję zwłok, która nic nie wykazała. Wypytywali mnie,
    czy może spadłam z wysokości? - nie. Czy ktoś mnie nie uderzył? - nie. ITD.
    Potem wymyślili, że to była BAKTERIA. Ale żadnej nie wychodowali. Czyli do
    końca nie wiem czy to była bakteria. Czy po prostu tak miało być. Na początku
    wyszukiwałam jakichś przyczyn we mnie. Oskarżałam się że pracowałam zbyt ciężko
    zamiast wziąć L4, że niepotrzebnie robiłam do późna wieczór zaprawy, że
    mieliśmy gości, którzy siedzieli do 23.00.
    Dostałam skierowanie na badania genetyczne. Pan doktor genetyk mnie olał. Jak
    się dowiedział że sekcja zwlok nie wykazała żadnych zmian genetycznych ani
    wrodzonych, że to było moje pierwsze dziecko, pocieszył mnie że do niego
    przychodzą kobiety które straciły po 3 i więcej dzieci. No to sobie poszłam i
    staram się nie szukać winnego.
    Tobie życzę zdolności nie zagłębiania się zbytniego w przyczyny, wspaniałego
    Nowego Roku 2005 (życzę Ci żebyś "wpadła" w styczniu, zorientowała się że
    jesteś w ciąży w maju, nie myślała za dużo o niepokojących objawach typu katar
    czy kaszel w lipcu i sierpniu i pięknego zdrowego maluszka we
    wrześniu/październiku).
    EWA
  • 30.12.04, 21:52
    Witaj!
    ja przeżylam ten sam bólsad. dzis mijają trzy tygodnie od urodzin mojej córeńki.
    to był 22 tydz.ciąży - wstałam rano i zobaczyłam plamienie a zaraz potem
    odeszły mi wszystkie wody. w szpitalu okazało się że mojej Hani nie ma szans
    już uratować i wywołano poród. nasze Słoneczko było bardzo bardzo upragnionym i
    wyczekiwanym skarbeczkiem.... ale cóż nie dane nam było być razem.
    powiem Wam, że dopiero teraz odnajduje jak wiele jest mądrości w
    stwierdzeniu: "czas goi rany". z każdym dniem jest mi łatwiej, chociaż wciąż
    strata Maleństwa ogromnie boli. ale wiem że tam w niebie mój Aniołek jest
    szczęśliwy i kiedyś będzie dzień kiedy się spotkamy.
    życzę sobie i Wam aby ten Nowy Rok 2005 był pełen nadzieji i miłości i oby
    spełniły sie nasze marzenia!
    pozdrawiam
  • 03.01.05, 09:23
    Rozumiem Twój ból i wiem że nie istnieją żadne słowa, bym mogła dodać ci otuchy
    bądź pocieszyć. Rozumiem bo przeżyłam to samo. Za trzy tygodnie będzie rok jak
    nie ma mojego syneczka ze mną. Przyczyna też ponoć infekcja,(miałam kaszel i
    gorączkę). Mi też nie pokazali jego ciałka, ani nie dali do pochowania. W ogóle
    to nie chce mi się o tym ani pisać. Ja miałam niby to mniejszą ciążę o 5
    tygodni. Tylko że dwa tygodnie przed porodem miałam robione USG i wymiary
    dzidzi były OK. I komu tu wierzyć? Powiedzieli że to 22 tydz. i klasyfikuje sie
    jako poronienie. Szkoda słów i tyle. Chodze na cmentarz i zapalam znicze na
    pomniku Matki Boskiej lub na jakiś zaniedbanych grobkach od dzieci. Jakiś
    wnikliwych badań po tym wszystkim nie robiłam. Po trzch miesiącach dostałam
    zielone światełko na starania. Wtedy to zrobiłam podstawowe hormony i to
    wszystko. I tak mija chyba 8 cykl starań a ja nie umiem zajśc w
    ciąże.Poprzednio udało nam się za pierwszym razem, teraz nie wiem co jest
    przyczyną. Łykam duphaston i czekam aż pod moim sercem zamieszka dzieciątko i
    wierze że tym razem będzie w porządku, bo będzie miał brata jako anioła
    stróża ... Tak widocznie musiało być, wiem ze to niesprawiedliwe ale stało
    się ..
    pozdrawiam serdecznie i uwierz,że będzie dobrze wink

    --
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec30.htm
  • 25.09.05, 20:04
    witam.ja przeżyłam to 8 września tego roku.byłam w 26 tygodniu, czułam się
    dobrze, nic mi nie dolegało, nagle przestałam czuć ruchy dziecka. lekarz
    stwierdził, że dziecko nie żyje. powiedział:"ciąża obumarła". na drugi dzień
    wywołanie porodu. na szczęście wszystko mineło szybko, mogło trwać do 3 dni a
    urodziłam po 15 godzinach.to była córeczka. pochowaliśmy ją w grobie gdzie leżą
    moi rodzice.bede szukać przyczyny tego co się stało, bardzo pragnę mieć dziecko
    ale nie zacznę starań do póki nie dowiem się dlaczego. drugi raz tego bym nie
    przeżyła.
  • 09.01.05, 12:14
    Bardzo Ci współczuję.Mój synek przestal żyć w 35tc, na szczęście nie musiałam
    rodzić, była błyskawiczna cesarka. Przyczyny nieznane, ciąża prawidłowa.Łożysko
    było małe w stosunku do wieku ciąży, dzidziuś natomiast duży (3600g).Zrobiłam
    badania TORCH(tokso, cytomegalia, opryszczka, różyczka), przeciwciała
    antyfosolipidowe i antykardiolipinowe (trombofilia, czekamy na wyniki
    parwowirusa b19.Polecam badania genetyczne w Poznaniu u prof. Anny Latos-
    Bieleńskiej. Dzwoniłam, żeby się umówić pod koniec roku 2004, wizyta była już 3
    stycznia(bezpłatna, skierowania od rodzinnego).udało nam siE, bo były jeszcze
    niewykorzystane badania za stary rok, nie wiem jak jest teraz, w każdym razie
    podaję namiary i naprawdę polecam - ciepła, wrażliwa pani, luksusowe warunki
    przyjęcia, godzina rozmowy, pobrana krew i wyniki po miesiącu.
    cgm@cengenmed.com.pl, rejestracja w P-niu (061)852 73 32, kom.p.profesor
    Bieleńskiej 0601 561 407. Owodzenia
  • 13.02.05, 18:36
    Witaj,
    dzis mija tydzien od porodu moich perelek.Moich chlopcow zabil wirus,ktorym
    prawdopodobnie zarazilam sie w szpitalu.W tej chwili jestem juz zdrowa i nie ma
    przeszkod by zachodzic w ciaze,procz czasu poswieconego na badania!Choc
    wczesniej bylam 5-krotnie w szpitalu nikt sie nawet nie domyslil przyczyny!
    Jeden z bobasow nie zyl juz 3 tygodnie, w tym czasie bylam 2-krotnie u lekarza!
    I wszystko bylo dobrze!!!!!Wiesz na pewno, jaka to radosc uslyszec, ze jest sie
    w ciazy, a ja mialam , az dwa powody do radoscismile
    Postanowilismy z mezem ,ze pochowamy nasze perelki, mimo ze to byl 20
    tydzien,ale spotkalismy sie z ogromnymi problemami.Ale poradzimy sobie!
    Chcialabym napisac cos, co by nas wszystkie pocieszylo, ale ja sama nie moge
    znalesc spokoju!
    Ktos mi napisal ;"nasze zycie jest na nasza miare i nie spotyka nas wieksze
    nieszczescie niz to , ktore mozemy udzwignac.I nawet ,gdy cos przygniata Cie do
    ziemi, pamietaj ,ze od dna tez mozna sie odbic."
    Jutro powinnam zaczac kolejny semestr studiow.Ale dzis wszystko staje sie
    takie blahesmile
    pozdrawiam
  • 15.02.05, 23:16
    Kamula my też z mężem straciliśmy dwa szczęścia tyle że dziewczynki i w 24 tyg.
    To było 5 tyg temu. Mieliśmy również mnóstwo problemów. To straszne żeby w
    takich chwilach walczyć o godne potraktowanie naszych dzieci. Jak masz jakieś
    pytania to pisz na maila gazetowego. Chętnie ci odpowiem.
  • 06.03.05, 15:16
    Dziekuje za odp.Wiem, ze w Waszym przypadku nie bylo problemu z pochowaniem
    dzieci bo dla lekarzy po 22 tygodniem to juz porod!I to jest nasz problem!nie
    moga tzn. nie chca wystawic dokumentu o urodzeniu martwych dzieci.w takim
    ukladzie nie mozemy ich pochowac.To wszystko jest bardzo skaplikowane i trude!
    Ciekawi mnie czy sa ludzie, ktorzy zglosili tak male dzieci USC.
  • 07.03.05, 10:28
    wcale nie było tak łatwo jak ci się wydaje, bo napisali mi że to było
    poronienie i mimo że to był 24 tydz. to napisali że to poronienie w 21 tyg.
    Dzieci pochowaliśmy zanim załatwiliśmy sprawy papierkowe dzięki księżom z
    naszej parafii, którzy jak powiedzieliśmy że to było poronienie bez żadnych
    problemów na słowo odprawili mszę i pochowaliśmy je na cmentarzu, tyle że to
    nie jest cmentarz komunalny tylko parafialny i żadne dokumenty nam nie były
    potrzebne.
  • 08.03.05, 10:50
    A ja wczoraj miałam pogrzeb synka 600 g, 22-23 tydzień ciąży. Czuję sie
    fatalnie, jestem wypluta, zdołowana. Czekam na wyniki badań, ja osobiście
    stawiam na wirus grypy, miesiąc temu miałam grypę i długo kaszel a potem
    wszystko potoczyło się szybko.
    Na szczęście uzyskaliśmy wszystkie dokumenty, księdza też znaleźliśmy, niby to
    dobrze że tak się stało, mamy grób, większy spokój ale poczucie winy pozostanie
    ze mną na długo. Mogłam postarać się jeszcze bardziej ale nie dałam rady. Chyba
    wszystkie mamy poczucie winy, że się nie postarałyśmy i mamy je niepotrzebnie,
    ale mi osobiście żadne tłumaczenie nie pomaga.
    Może za rok mi się polepszy, może jutro.

    pozdrawiam gorąco
    Monika
  • 13.06.06, 10:02
    Witam serdecznie i zycze wszystkim mamom lagodnego bolu.Dzisiaj jest tydzien
    2.15 synek Casperek,czy jest mu tam dobrze?ahh chcialabym byc
    silniejsza.Obudzilam sie o 2rano a o 6 rycze teraz jest 9 i rycze.Wiem ze to
    nie ma sensu ale dlaczego tak wlasnie?On mial taka milutka skore i usmiech na
    twarzy.Sciskam was najkochansze istoty "mamy"bo to wy jestescie takie dzielne i
    tylko wy o tym wiecie.
  • 09.03.05, 19:30
    ja jestem po kolejnych staraniach!Juz nawet otrzymalam papierek ale bez plci i
    bez wzrostu!Czy ja bylam w ciazy!?Jakbym byla corka prezydenta to nie mialabym
    takich problemow!Wydaje mi sie, ze umie juz o tym rozmawiac,ale jak tylko ktos
    mowi cos nieprzyjemnego,albo jak widze jak matki traktuja dzieci to pytam sie
    dlaczego i placze!
  • 30.05.05, 13:22
    witam mam 23 lata i 13.03.05.dowiedziałam sie ze jestem w ciazy.bardzo z mezem
    chcielismy miec dzidziusia(zaszłam bardzo szybko bo w 13 dni)wszystko było
    ok.az w 14 tyg.wracajac z miasta dostrzegłam bardzo malenka plamke krwi na
    bieliżnie, od razu pojechałamdo szpitala.w szpitalu przezyłam szok!!!moje
    maleństwo nie żyło juz od 2 miesiecy!!!załamałam sie.(amarło w 8 tyg.)wzieli
    mnie na oddział.Musieli wywołac sztuczne poronienie.nie chciałam tego ale
    musiałam podejzewali krwotok wewnetrzny.i tak po2 godzinach(bardzo szybko bo
    poronienie przez wziecie tabletki trwa od 1 do 2 dni a u mnie nastapiło po
    godzinie)wzieli mnie na zabieg.najpierw problemy z narkoza bo dostałam
    najwieksza dawke a mimo tego nie mogłam zasnac,pózniej sie dowiedziałam ze mnie
    reanimowali przez 1,5godz.a nastepne 2 dobudzali.Nie chciałam wtedy zyc!!!a po
    zabiegu wielka pustka we mnie została nienawidziłam lekarza za to ze mówił mi
    ze moje malenstwo zyje ,prawidłowo sie rozwija itd.a ono niezyło juz od bardzo
    dawna .To mnie dobiło.byłam na dnie ale maz mi pomógł ,miałam w nim oparcie.2
    tyg po zabiegu wykryto u mnie miesniaka(a po zabiegu krwawiłam 3 tyg. a
    powinnam od 3 do 4 dni)teraz robie wszystko prywatnie.zaczelismy starania z
    mezem o dziecko po roku.ale strach pozosał i to paniczny.nie przezyłabym tego
    po raz drugi.i chociaz minał juz rok to ja nadal nie umiem sobie z tym poradzic
    podaje mój nr.gadu-gadu 8526391 jezeli ktos chciałby pogadac o tym to bardzo
    zapraszam bardzo mi tego brakuje pozdrawiam wszystkich trzymajcie sie asia.m23
  • 30.05.05, 13:26
    czesc mam 23 lata i 13.03.05.dowiedziałam sie ze jestem w ciazy.bardzo z mezem
    chcielismy miec dzidziusia(zaszłam bardzo szybko bo w 13 dni)wszystko było
    ok.az w 14 tyg.wracajac z miasta dostrzegłam bardzo malenka plamke krwi na
    bieliżnie, od razu pojechałamdo szpitala.w szpitalu przezyłam szok!!!moje
    maleństwo nie żyło juz od 2 miesiecy!!!załamałam sie.(amarło w 8 tyg.)wzieli
    mnie na oddział.Musieli wywołac sztuczne poronienie.nie chciałam tego ale
    musiałam podejzewali krwotok wewnetrzny.i tak po2 godzinach(bardzo szybko bo
    poronienie przez wziecie tabletki trwa od 1 do 2 dni a u mnie nastapiło po
    godzinie)wzieli mnie na zabieg.najpierw problemy z narkoza bo dostałam
    najwieksza dawke a mimo tego nie mogłam zasnac,pózniej sie dowiedziałam ze mnie
    reanimowali przez 1,5godz.a nastepne 2 dobudzali.Nie chciałam wtedy zyc!!!a po
    zabiegu wielka pustka we mnie została nienawidziłam lekarza za to ze mówił mi
    ze moje malenstwo zyje ,prawidłowo sie rozwija itd.a ono niezyło juz od bardzo
    dawna .To mnie dobiło.byłam na dnie ale maz mi pomógł ,miałam w nim oparcie.2
    tyg po zabiegu wykryto u mnie miesniaka(a po zabiegu krwawiłam 3 tyg. a
    powinnam od 3 do 4 dni)teraz robie wszystko prywatnie.zaczelismy starania z
    mezem o dziecko po roku.ale strach pozosał i to paniczny.nie przezyłabym tego
    po raz drugi.i chociaz minał juz rok to ja nadal nie umiem sobie z tym poradzic
    podaje mój nr.gadu-gadu 8526391 jezeli ktos chciałby pogadac o tym to bardzo
    zapraszam bardzo mi tego brakuje pozdrawiam wszystkich trzymajcie sie asia.m23
  • 30.05.05, 13:53
    mam pytanie czy ktos wie czym moze byc spowodowane samoistne poronienie.bo
    lekarze mówia ze niewiedza.Ja dowiedziałam sie w 14 tyg.ze moja dzidzia zmarła
    w 8 tyg.chodziłam z artwym dzieckiem przez 2 miesiace DLACZEGO NIE WYSTAPIŁO
    PORONIENIE!!!MIAŁAM WYWOŁYWANE JEZELI KTOS PRZEZYŁ TO CO JA ALBO WIE WIECEJ NIZ
    JA TO PODAJE MÓJ ADRES E-MAIL KORA11111@VP.PL ALBO NR.GG.8526391 POZDRAWIAM
  • 28.12.05, 13:22
    Witam przeczytałam twoj post sprzed roku wspólczuje!Napisz jak sprawy sie maja
    teraz po roku Zycze wam najlepszego
  • 30.12.05, 19:54
    Dzięki za podciągnięcie tego wątku.
    Przeczytałam wszystko ze łzami w oczach. Wszystko do mnie wróciło, mimo, że to
    już ponad dwa miesiące po. Ja straciłam dzieci (córkę i drugą dzidzię,której
    płci nie mogli rozpoznać) w 18 tc. Wiem, że ból kobiety po poronieniu zawsze
    jest duży, ale wydaje mi się, że czym ciąża jest większa to jest gorzej. Ja
    widziałam moje dzieci jak machały rączkami i nóźkami. Wydawało mi się, że
    czułam już pierwsze ruchy. Do tego nie wiem czy jeszcze kiedyś zostanę matką.
    Na moje maluchy czekałam 3.5 roku. Ja nie pochowałam moich dzieci, nie miałam
    siły na dalszą walkę z urzędami i papierami. Nam dali 2 dni na decyzję co
    robimy, tylko 2 dni!!! Jeżeli miałbym więcej czasu na pewno zabrałabym siły i
    zawalczyłabym. Jakie to wszystko jest chore...
  • 07.02.06, 17:16
    ja tez przezylam to w grudniu w swoje urodziny Stracilam dzidzie w 20 tygodniu
    ciazy i choc mija dzis 6 tydzien nie umiem z tym zyc Najbardziej meczy mnie to
    ze nie pochowalam go Nie wiedzialam ze mozna Dzis wiem ze mozna i jest mi z tym
    jeszcze gorzejTak bardzo go kochalam.Mam w domu synka i wiem ze musze byc silna
    dla niego tylko to tak ciezko pozdrawiam
  • 08.02.06, 20:19
    czesc nazywam sie ewka przeszlam niedawo to samo prosze skontaktuj sie ze mna na
    gg8675296
  • 12.02.06, 17:48
    Ewo, trzymaj się dzielenie. 6 tygodni to jeszcze zbyt mało czasu, żeby jakoś
    dojść do siebie. Ja wrociłam do pracy dopiero po 2 miesiącach, a do tej pory
    miewam róźne dni, czasami tylko płaczę. Nie możemy jednak cofnąć czasu. Musimy
    starać się żyć dalej z nadzieją, że życie będzie dla nam bardziej łaskawe.
  • 12.02.06, 17:52
    I jeszcze jedno, nie obwiniaj się,że nie pochowałaś dziecka. Ja też tego nie
    zrobiłam. Nawet jeżeli jest taka prawna możliwość, nie wszyscy mają
    wystaczająco duzo siły, żeby to zrobić. Najważniejsze to mieć zawsze to dziecko
    w sercu, modlić się za nie i nigdy o nim nie zapomnieć.
  • 12.02.06, 21:50
    Witaj!!!!
    JA poroniłam w 21 tyg ciązy ,u mnie bylo przyczyną infekcja pochwy ,ktora spowodowała przedwczesne rozwieranie szyjki macicy.
    Moj lekarz powiedział ze moge starac sie po pierwszj @ o kolejna ciąże , z badan mialam zrobic tylko badanie krwi ,moczu oraz
    wymazy z pochwy i szyjki macicy.
    Badania wyszły prawidłowe, a od poronienia minęło juz 2,5 miesiaca i zamierzam zacząc kolejne strania.
    Wydaje mi sie ze mialam zrobic tylko tak malo badan poniewaz znaleziono przyczyne poronienia,dziecko bylo zdrowe.
    Iza mama NAtalki 4lata i Mayeczki (aniołka 21 tydz)
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec299.htm
    Jesli masz jakies pytania pisz na priva lub na gg 4148006
  • 14.02.06, 16:44
    straciłam synka w 21/22 tc, chociaż lekarze twierdzili, że musiał umrzeć w 19
    tc. Dostałam ciałko mojego maluszka - chociaż ważył jedynie 150g,
    zarejestrowałam go w usc i mam jego grób.
    Mimo opinii szpitala, że było to poronienie, na podstawie opinii prawnika
    Inspekcji Pracy mój szef udzielił mi 8 tyg urlopu macierzyńskiego. Wiem, że to
    głupie cieszyć się w takiej sytuacji z urlopu, ale nie wyobrażam sobie powrotu
    do pracy po dwóch tygodniach. miałam czas na wyciszenie się i nabranie dystansu
    do wszystkiego.
  • 17.02.06, 21:14
    wiem ze nie cofne czasu i nic nie zmienie mam tylko straszny zal do lekarzy ze
    mimo ze wiedzieli ze tak chcialam go pochowac to nie powiedzieli ze moge to
    zrobic legalnie Wiem ze musze sie z tym pogodzic i zyc dalej tylko ze jest to
    takie ciezkie !!!
  • 22.05.06, 07:32
    napisz mi jak i czy bez przeszkód dostałaś ciałko?i papiery?o co prosiłaś w
    szpitalu?ja dziś jade to załatwiać ale mam obawy że mi sie to nie uda.ja ur
    5dni temu w 21tyg.niewiem czy dam rade.odp.
  • 25.05.06, 00:01
    masz do tego prawo Ja o tym wtedy nie wiedziałam ale teraz duzo czytałam i wiem
    ze nie moga ci tego zabronic Musisz byc silna a na pewno ci sie uda!!!!!napisz
    mi jak duza była twoja dzidzia i czy mogłas ja zobaczyc TRZYMAM KCIUKI
  • 15.02.06, 22:12
    Szkoda, że lekarze nie wykonali badań dziecka w tym genetycznych, byłabyś
    bliżej odpowiedzi na pytanie dlaczego to się stało. A jak choroby odzwierzęce.
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996
    Aniołek XI 1997
  • 17.02.06, 21:24
    w moim przypadku powodem byla wada macicy wiedzial o niej tylko lekarza nic nie
    kazali mi z nia robic bo twierdzili ze jasli urodzilam jedno dziecko zdrowe i o
    czasie to nie ma ryzyka abym starala sie o kolejne dziecko Niestety zaufalam im
    i niestety moje dziecko nie mialo najmniejszych szans aby zyc(niespelna 300 gr)
    a oni w dodatku nie dali mi go zobaczyc i pochowac i nie wiem czy kiedys bede
    mogla z tym zyc
  • 18.02.06, 20:03
    Skąd ta pewność, że to wada macicy zawiniła, dziecko miała robione badania
    genetyczne, było zupełnie zdrowe? Sama mam wadę macicy i wiem,że czasmi korekta
    może być zgubna w skutkach i nie zawsze ona jest przyczyną niepowodzenia, ale
    każdy przypadek jest inny. Jeżeli dziecko było zdrowe i nie nmiało żadnych wad
    genetycznych to może faktycznie wada macicy.
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996
    Aniołek XI 1997
  • 18.02.06, 21:51
    dziecko bylo zdrowe. Mam przegrode macicy i jedna ciaze donosilam z niewielkimi
    problemami ale sie udalo niestety mimo zapewnien lekarzy ze i teraz sie uda tej
    ciazy nie udalo sie utrzymac Dziecko ulozylo sie tak ze nie moglo dalej rosnac i
    sie rozwijac nie mialo miejsca
  • 17.02.06, 21:50
    Witam Was.
    To ja założyłam ten wątek i po długiej nieobecnosci postanowiłam napisać do Was.
    Czas leczy rany to po pierwsze ale nigdy sie o tym nie zapomni - to
    pewne !!!!!!!!!!!!!!!
    Zaraz na początku roku mielismy z mężem robione badania genetyczne - wyszły OK,
    potem mnóstwo badań - wyszły OK. Więc dostałam zielone swiatło od kwietnia na
    starania. Ale nic. W czerwcu miałam okropny ból prawego jajnika, ale moja ginka
    to zbagatelizowała. Moje @ stawaly sie coraz boleśniejsze. W końcu pomyślałam,
    ze cos jest nie tak i zmieniałm gina. To był bardzo dobry krok ale za późno.
    Okazało się, ze na prawym jajniku mam torbiel endometrilaną 4 cm i w ogóle mam
    podejrzenie endometriozy. Szok - co to jest endometrioza ? zaczełam szperać po
    necie i doznałam kolejnego szoku. Nie miałam na co czekac. W październiku
    zrobili mi laparoskopię, usunęli ogniska endometriozy i torbiel. Jajnik prawie
    do niczego. Gina dał mi czas na zachodzenie w ciążę do końca roku. jeden cykl
    super, śliczna owu potwierdzona monitoringiem, ale nie udało się. Kolejny cykl -
    kolejny szok - edno wróciła do mnie w zastrzaszjacym tempie i zaatakowała
    zdrowy, lewy jajnik. Nie czekałam już na zadne starania tylko gin podał mi
    specjalne leki na wywołanie sztucznej menopauzy, która spowoduje uśpienie
    endometriozy, która za każdym razem budzi sie podczas @. Obecnie jestem starszą
    Panią w młodym ciele. Przechodzę wszystkie objawy jak kobiety przechodzące
    menopauzę. I tak do maja. To okropna choroba, która powoduje bezpłodność. Po
    leczeniu moze dostanę kolejne zielone światło na starania naturalne a jeśli one
    nie wyjda to czeka mnie in vitro, na które po prostu mnie nie stać.
    I tak walczę i walcze choć o jedno dziecko.
    To skrajny przypadek, bo znam wiele dziewczyn, które po poronieniu zaszły w
    ciązę bez problemów.

    Wspominam mojego Kubusia bardzo często. Niestety tez go nie pochowałam,
    ponieważ nie miałam pojecia o takich rzeczach. Przecież nie mialam pojecia, ze
    spotka mnie cos takiego. Zapalam świeczkę na grobie mojego taty za Kubusia

    Jestem pełna wiary, że nasze aniołki czuwają nad nami.
    Życzę Wam samych radosnych chwil i nie traćcie nadziei.
    Mam nadzieję, ze ten watek się już nie wydłuży.

    Pozdrawiam
    Iwona
    --
    Pozdrawiam Iwona
    Kubuś (21tc)- 22.12.04 r.[ ' ]
    Endometrioza IV st., X.2005 r. - laparoskopia i histeroskopia, 20 grudnia '05
    pierwszy analog i tak do maja 2006 r.
  • 21.02.06, 10:03
    Straciłam mojego synka pare dni temu , 16 lutego 2006, wszystko przez krwiaka
    pod łożyskiem , przez którego wykrwawiałam się do wewnatrz. Krwiak oderwał
    gwałtownie łozysko. Prawie do końca na porodówce czułam ruchy maluszka. To
    okropne rodzić dziecko zdrowe ze swiadomoscia ze zaraz umrze. Okropnie sie
    czuje psychicznie...
  • 21.02.06, 13:01
    Trzymaj się i nie poddawaj! Nie wiemy czemu życie jest takie okrutne.
    Mamy pytanie: jak stwierdzono tego krwiaka, jakie miałaś objawy? Pytam,
    ponieważ ja miałam krwiaka kosmówkowego i myślę, że to przez niego straciłam
    dzieci. U mnie potem wykształciły się prawidłowe łożyska, ale zaczęły się
    inne problemy i nie było już ratunku.
  • 22.02.06, 09:37
    Tak stwierdzono tego krwiaka w 12 tgc na badaniu USG usadowionego w centrum
    łóżyska.
    Pierwszymi objawami było krwawienie swieżą krwią, 3 razy miałam silny krwotok a
    ze twierdzono róznież łożysko "niskoschodzące" (8mm od ujścia) krwiak w ten
    sposób sie opróżniał. Gdy brzuszek zaczął widocznie rosnąć i łożysko podsunęło
    sie do góry , krwiak nie miał jak sie opróżnić i stawał sie coraz wiekszy ,
    nastąpiło " rozwarstwienie błon płodowych " . W 21tgc. krwiak dosłownie wyrwał
    łóżysko .
  • 21.02.06, 20:39
    Bardzo mi przykro ,nie powiem ze bedzie ci latwo bo nie jest Ja juz dochodze 2
    miesiace i w ciaz boli Prosze napisz ktory byl to tydzien ciazy i czy udalo ci
    sie pochowac dziecko trzymaj sie!
  • 22.02.06, 09:42
    To był 21 tydzień ciąży. W szpitalu dostałam dokument stwierdzający urodzenie
    martwiego dzidziusia. Mam tez akt urodzenia małego. Pochówek jest dzisiaj. Bez
    problemu odebralismy ciałko. W ZUS-ie również nie było problemów z zasiłkiem
    pogrzebowym.
  • 22.02.06, 12:40
    Dziękuję Orfinko za odpowiedź. Jak czytam w internecie takie szczęśliwie
    zakończone historie walki z krwiakami to mnie aż skręca. Robiłam wszystko co
    kazali lekarze (Ty pewnie też), a krwiak pozostał, rozszerzał się i krwawił.
    Obie nie miałyśmy szczęścia.
    To dobrze, że chociaż w szpitalu nie robili Ci problemów z formalnościami.
    Chociaż to...
  • 22.02.06, 20:07
    nawet nie wiesz jak ci zazdroszcze.Mi nie bylo dane go pochowac lekarze wpierali
    mi ze nie moga wystawic mi aktu (bo wazny niecale 300 g)tylko zaswiadczenie a na
    podstawie takiego kwitka nie moglam legalnie zrobic nic(sprawdzilam). Dzis gdy
    wiem ze wszystko tak naprawde wyglada inaczej i mogli to zrobic czuje sie
    okropnie i nie wiem jak mam dalej z tym zyc bo ja poprostu nie potrafie
  • 22.05.06, 07:36
    ja też do końca czułam ruchy mojej córeczki.dziś jade spróbować odebrać jej
    ciałko.ja przeżyłam to 5dni temu.byłam w 21tyg.
  • 10.04.06, 19:39
    mi musiano usunac ciaze w 22 tygodniusad stwierdzono wade letalna u dzidziusia.
    nie mial zadnych szans na przezyciesad to jest najstraszniejsza informacja dla
    matki. minal miesiac a ja czuje sie jakby to wszystko bylo wczoraj. nie zycze
    tego nikomu. nie wiem czy sie kiedys z tym pogodze. mam wsparcie ze strony meza
    ale widze ze on to tez bardzo przezywa.
  • 14.04.06, 11:01
    Ja straciłam swoje maleństwo w 22 tygodniu. Nagle odeszły mi wody, a później to
    wszystko samo się potoczyło. Poród drogą naturalną i łyżeczkowanie, ponieważ
    łożysko nie chciało się odkleić. Teraz mijają trzy miesiące od tej tragedii
    jestem po wszystkich badaniach, wyniki są bardzo dobre więc moja ginekolożka
    powiedziała, że możemy rozpocząć starania. Bardzo mi pomagają rozmowy z moim
    psychiatrą. To on powiedział, że najlepszym lekarstwem na mój szybki powrót do
    równowagi będzie kolejna ciąża. Mój mąż bardzo mnie wspiera.
    Trzymaj się cieplutko wiem co czujesz.
    Pozdrawiam Kasia
  • 15.04.06, 19:43
    napiszcie czy przy tym wszystkim miałyscie problemy z pochowaniem dzieci takie
    jak ja
  • 22.05.06, 12:54
    Ogromnie Ci współczuję. Ja straciłam 2 maluszków, ale na wcześniejszym etapie
    ciąż...
    Z tego co wiem, to w klinice Genos w Łodzi na ul. Piotrkowskiej czeka się
    krótko ( ja 2 tyg.) i od razu robią na pierwszej wizycie kariotyp. W innych
    szpitalach kolejki sa strasznie długie i trzeba czeka cząsto 2 razy - na wizytę
    i na badanie. Ja jade na początku czerwca. Jednak nie mam sił na starania i
    chyba nawet jesli wynik będzie dobry, wstrzymam się z palnowaniem dzidzi na
    przyszły rok. Pozdrawiam Cię serdecznie, trzymaj sie.
  • 30.05.06, 23:35
    cześć begonia4, tak sobie to wszystko czytam i pogrążam się chyba...właśnie
    mija miesiąc odkąd straciłam 2 dzieci- 2 chłopczyków, w 19 tygodniu.Jestem zła
    na cały świat! i nie ma dnia żebym o tym nie myślała.Przeleżałam od połowy 2 m-
    c w łóżku, bo krwawiłam, jadłam garściami Duphaston, a lekarze nicccccc!
    wkońcu jak wylądowałam u znajomego ginekologa okazało się, że to bliżniaki-do
    tej pory mimo USG nikt nie widział-masz pojęcie.Mało tego, okazało się,że
    dzidzie połączone są naczyniowo, pojechałam do Łodzi do CMP na rozdzielenie-
    było dobrze- dobę..potem serduszka przestały bić sad sad.....resztę zapewne
    znasz. Chciałabym mieć kolejne dzieci ale najzwyczajniej się boję. Niby
    wszystko jest ok, nie było to genetyczne ale- no właśnie ten strach,że mogłoby
    mnie to znowu spotkać....sama nie wiem. Napisz jak znajdziesz chwilkę.
    Pozdrawiam- Olka
  • 10.06.06, 19:09
    cze?ć wszystkim cieszę się że jeste?cie i że mogłam poczytać o waszym
    cierpieniu ja straciłam moje dziecko 4 dni temu czuje się strasznie. Na drugi
    dzień po porodzie oddziałowo powiedziała do mnie i do męża co majš zrobić z
    płodzikiem nie powiedziała nam jaka była płeć stwierdziła że nie do okre?lenia
    mimo że to 20 tydzień. Powiedziała że żadnej dokumentacji nie otrzymamy i że
    inni w tej sytuacjizostawiajš płodzik do kremacji albo zakopujš w grobach
    swoich bliskich. Więc my zaszokowani całš tš sytuacjš zabrali?my dzidziusia i z
    pomocš bliskich zakopali?my go w grobie u moich dziadków. Ale teraz jak czytam
    wasze wypowiedzi to mam wštpliwo?ci, wyrzuty sumienia że nie było przy tym
    księdza. Co wy my?licie o tej sytuacji proszę o wasze opinie.
  • 11.06.06, 22:09
    Do madasia dzięki za tak wyczerpujšce informacje. Cały czas się zastanawiamy bo
    wła?ciwie nasze dziecko leży już na cmentarzu ze swoimi pradziadkami. Nie
    zależy nam na osc ja jestem nauczycielkš więc i tak będę miała trochę czasu na
    zebranie się. Bardziej męczy mnie to że został pochowany bez chrztu i tak
    dalej.Ale z drugiej strony nie mogę nawet my?leć o tym, że musiała bym i?ć
    teraz do księdza i przeżywać całš sytuację na nowo. Trzymam się tylko wtedy gdy
    jestem w domu i z nikim nie rozmawiam wystarczy mi obecno?ć siedmioletniego
    synka i męża. Mam nadzieję że to minie. mieszkam w małym miasteczku i sama my?l
    o tym że wychodzę z domu a wszyscy mnie zaczepiajš współczujš doprowadza do
    płaczu. Jeszcze raz Ci bardzo dziękuję za pomoc.
  • 11.06.06, 14:38
    Bardzo mi przykro z powodu odejścia Waszego dziecka. Tym bardziej, że stalo się
    to tak niedawno. Rok temu przezylam podobną tragędię,W Waszym przypadku widzę
    kilka wyjść.

    - jeśli Wam zalezy tylko na dopełnieniu formalności na cmentarzu ( nie
    myslicie o zarejestrowaniu dziecka w USC- o czym napiszę poniżej) musicie
    skontaktować się z ksiedzem, do którego macie zaufanie i opowiedzcie mu, ze
    chcecie godnie pochowac synka na cmentarzu ( tzn. dokonąc ceremonii
    kościelnej). Trudno mi wyrokować, ale ksiądz prawdopodobnie poprosi o
    jakikolwiek dokument potwierdzający urodzenie dziecka. Dokumentu rowniez będą
    ządali zarządcy cmentarza. Jakiego - to zalezy od miasta, charakteru cmentarza.
    Ja otrzymałam zaświadczenie lekarskie o urodzeniu dziecka niezdolnego do zycia
    ( moja historia zostala opisana tutaj

    www.poronienie.pl/prawo_hist2.html

    I na podstawie tego zaswiadczenia pochowałam dziecko na cmantarzu komunalnym.
    Ale nie zawsze jest to możliwe
    Przeczytaj tutaj:

    www.poronienie.pl/prawo_hist9.html
    - natomiast z punktu widzenia prawa macie mozliwisc pochowania i
    zarejestrowania dziecka w USC, bo żaden przepis nie wprowadza ograniczen ani
    wieku ciązy, ani cięzaru dziecka, aby dziecko moglo być zarejestrowane w USC.
    Inne przepisy mowia o dokumentacji szpitalnej, inne o dokumentacji dla celow
    USC.

    Żeby zrozumiec jaka jest roznica miedzy tymi dokumentacjami, przeczytajcie
    poszczególne historie i przepisy prawne zawarte na stronie:

    www.poronienie.pl/prawo.html#naszehistorie

    Bo dzialanie szpitala, w którym urodzilas polega na celowym wprowadzeniu
    Ciebie w bład.W ten sposób
    Zaniza statystyki matwych urodzeń.


    Anito w swoim poscie piszesz, ze nie było Ci dane poznać plci dziecka.
    Przeczytaj tu-

    www.poronienie.pl/prawo_hist8.html
    Zyczę tobie i twoim bliskim wiele wytrwalości. Jeśli możesz, odezwij się i
    napisz, jaka podjeliscie decyzje
    . Pozdrawiam.
    madasia




  • 12.06.06, 08:49
    Anitko, dziekuje, ze się odezwałas.
    Co do chrztu, proszę ,przeczytaj tu
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=19343761&v=2&s=0
    Jest to bardzo ważne dla rodziców, którzy mieli zamiar ochrzcić swoje dziecko,
    ale nie zdązyli.... lub nie było im to dane.....Chrzest pragnienia jest chrztem
    dla Twojego dziecka.....To bardzo wazne.

    Anitko, mogę tylko sobie wyobrazić, jak Tobie jest bardzo cięko.... Ja prawie
    przez dwa miesiące po stracie synka nie wychodzilam z domu, nie odbieralam
    telefonów. Mój maz nie mogl zrozumiec, ze majac starsze dziecko ( 8 lat) nie
    jetem w stanie poświęcić jej czasu, a caly czas mysle o tym, które odeszlo.....
    Bardzo duzo pomogl mi psycholog, kobieta, która tez kiedys przezyla poronienie,
    krok po kroku „ustawiala” mi cele na kolejny dzien ,tydzien, miesiac. I teraz,
    gdy wspominam mojego synka, może nie ma już we mnie tej przejmujacej niemocy i
    pytan bez dopowiedzi; Czemu ja? Dlaczego? Jest smutek i zal, ze nie było dane
    mi go tu poznac i cieszyć się nim, ale rownoczesnie pokora wobec zycia, ze
    zrobilabym wszystko, ale to co się stalo, nie zalezalo ode mnie i musialam się
    z tym pogodzic...

    Anitko, to są bardzo trudne chwile dla ciebie i ja to rozumiem. Nie wiem, czy
    osobom, które ni doświaczyly tego nieszcześcia sa w stanie zrozumiec Twój
    smutek, twoje zachowanie....
    Jeśli masz ochote napisz do mnie
    ebatawawa@neostrada.pl

    PS. Mam dwoch znajomych ksiezy, sprobuje się popotac się ich w Twojej kwestii...

  • 18.06.06, 19:14
    Dzięki że odpowiedziała?, twoje uwagi naprawdę mi pomogły. Chociaż ostatnio
    czuję się coraz gorzej. Napisałam do Ciebie meila ale nie wiem czy doszedł więc
    kontaktuję się przez forum. Mam do Ciebie jeszcze kilka pytań więc je?li masz
    ochotę to napisz jeszcze do mnie.


  • 20.06.06, 12:40
    Witam!Jest to taka sama strata jak strata dziecka ,które już się urodziło.
    Niestety nasze społeczeństwo ( często) nie daje prawa rozpaczać kobiecie, która
    straciła dzidziusia w wyniku poronienia lub przedwczesnego porodu tak samo jak
    tej , której dzidziuś umarł już po urodzeniu!!!Moim zdaniem warto przeżyć
    żałobę ,dać sobie prawo do smutku i pożegnania!Nie jest mi obojętny los kobiet,
    które straciły dziecko w wyniku poronienia, dlatego w3 ramach magisterki
    przeprowadzam badanie dotyczące kobiet , które doznały takiej straty. Zwracam
    się z prośbą o wypełnienie kwestionariusz ,który jest na
    www.kwestionariusz.bo.pl , wyniki mogą pomóc w zorganizowaniu wczesnej
    psychologicznej pomocy, kobietą w trudnym okresie radzenia sobie ze stratą.
    DZIĘKUJĘ!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.