Dodaj do ulubionych

in vitro udane / poronienie-szukam bratniej duszy

08.01.08, 18:58
hej,
droga po moje upragnione szczęście jest tak długa i tak kręta.
jestem po laparoskopii - usunięcie jajowodów, po 2 próbach in vitro
i wreście udało się, szczęście moje było nie do opisania i straciłam
je tuż przed wigilją odeszło. jestem taka pusta i tak mi jest
przykro. już nie mam siły na zastrzyki, stymulacje i przystąpienie
do programu. czekać pół roku. a jak się nie uda? tak się boje. boje
się wejść na formum niepłodność. znowu niepłodność.
Edytor zaawansowany
  • ankups 08.01.08, 19:36
    Ricia, każda z nas będzie Ci bratnia, bo każda pragnie tego, co
    Ty...każda chciałaby przytulić juz swojego Malucha, nakarmić, mieć
    Go nawet czasem troszkę dosyć smile
    Kochanie, nasze oczekiwanie trwa dłużej, niż przepisowe 9mcy. Bardzo
    mi przykro, że tu zajrzałaś - wolałabym nigdy Cię tu nie spotkać -
    czasem tylko na ulicy, kiedy ganiasz za malcem dopiero co
    odkrywającym świat. Wierzę jednak, że tak będzie! Rita, wierzę! I Ty
    tę wiarę na nowo w sobie odnajdziesz, zobaczysz1 Nawet jesli teraz
    myslisz, że Twój limit się wyczerpał.
    Będziemy cię wspierać w tym "odzyskiwaniu", ale Kochanie, to niesty
    trwa. Chociaż nie wiem, czy tak niestety...po prostu taki porządek
    świata. Po stracie ostatniego Maluszka wracałam do siebie ponad 3-
    prawie 4 mce. Ale jestem - Nadzieja stoi obok mnie na twardych
    nogach, teraz czekam na wyprostowanie spraw zdrowotnych i spróbuję -
    Ty TEŻ!
    Płacz, jeśli to daje ci ulgę. Będę przy Tobie myslami. Wpadnę jutro
    zapytać, jak się czujesz. I nie musisz kłamać, ze "dobrze". I tak
    Cię przytulę.
    Jeśli boisz się, nie wchodź na to forum. Nie wchodź, bo po co? Nie
    każdy płacz oczyszcza, wiec chroń się od przykrosci.
    Całusy i ciepłe mysli slę.
  • ik07 08.01.08, 21:15
    witaj.. nie wiem czy to co napisze ma jakieś znaczenie dla ciebie,
    ale dowiedziałam się przy okazji mojego poronienia(nie po in-vitro),
    że statystyki mówią, ze najwięcej poronień jest w
    listopadzie/grudniu i w marcu. dlatego też nawet już in-vitro
    przeprowadza się ponoć tak, żeby pierwszy trymestr przypadał na
    okres omijający te miesiące.. bo to miesiace wirusów i bakterii,
    które niezauważone nawet wnikaja do organizmu i na taką maleńką
    istotkę działaja destkrukcyjnie.. nie wiem który to był tydzień, czy
    wczesne poronienie.. jeśli tak, to moze powinnaś spróbować wiosną-
    latem??

    trzymaj się, sciskam!
  • ankups 09.01.08, 21:21
    Jestem i Tule Cię jak najmocniej, oby sen przysiósł ukojenie.
  • gnisik 19.01.08, 19:29
    czesc,jestem w podobnej sytuacji.Ale od poniedzialku czekam na
    poronienie a jestem w 7tyg ciazy przez in vitro! To straszne a tak
    sie cieszylam, ze po 9 latach bede mamą! DASZ RADE NIE ZALAMUJ SIE W
    KONCU DOSTANIEMY SWOJA CUDOWNA NAGRODE!!!! TRZYMAM KCIUKI
    JA BEDE WALCZYC!!!
  • edak 03.02.08, 17:40
    ja tez jestem po invitro i utraconej ciąży sad
    3 lata starań, w końcu decyzja o invitro, pierwsza próba udana -
    bliźniaki, niestety bez mrozaczków. Ciąża rozwijała się pięknie,
    badania genetyczne ok, czułam się rewelacyjnie. Aż tu jednego dnia
    (około 16 tygodnia ciąży) dostałam krwawienia i okazało się, że
    wypłynęły wody z jednego Dzidziulka. Była jeszcze szansa. Ale po
    tygdniu okazało się, że drugi Dzidziulek we mnie umarł sad stan
    zapalny w moim organizmie rósł. Dokładnie w dniu, w którym przypadał
    17 tydzień ciąży urodziłam martwe Dzieci i miałam zabieg. To jest
    straszna tragedia. Żadne słowa nie pomogą. Trzeba miec nadzieje, że
    będzie lepiej, patrzeć optymistycznie w przyszłość i nie dac się
    losowi! Jestem tydzień po zabiegu, a juz myślę o tym, żeby po
    wakacjach podejść do invitro. Będzie dobrze, wiem to mimo wielkiej
    rozpaczy. Teraz musi być tylko dobrze i tego się trzymam z całych
    sił!!! Buziaki dla Was Wszystkich i mimo tragedii jaką przeżywacie
    głowa do góry! Musimy walczyć, aby doczekac się w końcu naszych
    Skarbów!
  • kotekk75 04.02.08, 14:37
    Ja tez jestem po pierwszym in vitro udanym, na ciążę czekalam ok 12
    lat cieszylam sie ale krótko. Zarodek obumarł nie widzialam
    serduszka nawet. Przeraża mnie tez to że lata uciekaja mam juz 33 l.
    a wy dziewczyny w jakim wieku jesteście?
  • edak 04.02.08, 17:00
    ja mam 32 lata
    na jesieni znów stratuję z invitro, mam nadziję, że tez od razu
    zajdę w ciążę a Dzidziulek/Dzidziulki juz mnie nie opuszczą!
  • marcik32 19.03.09, 08:25
    Witaj.
    Chciałam podzielić się z Tobą swoim bólem. Jestem w identycznej
    sytuacji, jak twoja. Również po 3 latach starania zdecydowaliśmy się
    z mężem na in vitro. Udało się za pierwszym razem. Zaszłam w ciążę
    blixniaczą. Czulam się bardzo dobrze, wszystko przebiegało super.
    Nagle w 17 tygodniu ciąży odeszły mi wody. W szpitalu okazało się,
    że to wody od jednego dziecka, które już nie żyło i że mam szansę
    donosić drugie. Po tygodniu zostałam wypisana do domu. Po dwóch
    dniach pobytu w nocy ponownie odeszły mi wody. Znow szpital. Już nie
    miałam nadziei.Okazało się, że powstał stan zapalny w moim
    organiźmie, rosła mi temperatura, strasznie krwawiłam. Lekarze
    podjeli decyzję o wywołaniu porodu. I tak się stało.
    Jestem 5 tydzień po zabiegu. Fizycznie czuje się dobrze, ale
    psychiczmnie chyba nigdy nie wrócę do normalnego życia. Nie wiem
    dlaczego tak się stało, lekarze nie potrafią powiedziec, dlaczego
    poronilam. Tak bardzo byłam szczęsliwa, że zostanę matką, aż tu
    nagle wszystkie marzenia i nadzieje odeszły.
    Jak Ty się czujesz? Czy planujesz kolejny zabieg in vitro? Czy Wiesz
    jaka była przyczyna Twojego poronienia?
    Pozdrawiam Cię gorąco i życzę wszystkiego dobrego.
  • ankups 06.02.08, 16:45
    Zastanawiam się, co się z Toba dzieje, jak sobie radzisz, czy znów
    odzyskałaś nadzieję. myslę o tobie często, trochę się martwie.
    cieplutko i słonecznie pozdarwiam!
  • edak 11.06.08, 19:09
    Witam, co u Was? może ktoraś z Was już się cieszy maleństwem? może
    poczętym naturalnie? piszcie! ja pod koniec wakacji znów wyruszam w
    bój i modlę się, żeby tym razem zakończony był małym ,
    wrzeszczącym smile Cudem
    pozdrawiam
  • ankups 15.09.08, 21:45
    Witaj! ja doczekałam sie dwóch kresek - po raz 4 smile prztrwałam
    cholerny pierwszy trymestr - w szpitalu, ale jesteśmy we... DWIE! to
    już 25tc...
    Dziewczyny, trzeba walczyć - my straciliśmy juz nadzieję,
    postanowiliśmy adoptować, nawiązaliśmy kontakt z oa, dostaliśmy zapr
    na pierwsze spotkanie i... i juz nie pojechaliśmy, bo Nini mieszkała
    pod moim sercem - owszem, walka była trudna, omal nie straciliśmy
    Córci, teraz zmagamy się ze skurczami macicy, ale trwamy w Wierze smile
    Trwajcie!
    Edak, koniec wakacji za nami... może pora na wieści?... smile

    --
    ******************************************************************
    Czekamy na Ciebie Kochanie
  • xjustynkax 12.06.08, 08:27
    ja też jestem po in-vitro i utraciłam Aniołka kilka dni temu. Jest
    mi cięzko, ale trzeba zyc dalej. Nie poddawać się. Jak kończylismy
    szkoły nikt nie obiecywał nam, że bedzie łatwo. Walcz o swoje
    szczęście. Przytulam Cię mocno. Trzymaj się.



    --
    Justyna (29lat)
    Córka Sara (ur.5.10.2000)
    Mąż Hubert (34lata)
    Aniolki *11.2006 i *05.2008
  • edak 13.06.08, 11:04
    Walczę, walczę...przypomnailo mi się, ponieważ dwa dni temu
    odebrałam wyniki sekcji zwłok. Zdecydowałam się na jej
    przeprowadzenie, ponieważ chciałam znaleźć przyczynę. Jednak na
    wyniku było napisane, że nie można było wykonać sekcji, ponieważ
    płody były w stanie zaawansowanego rozkładu...pytam się jak! skoro
    jednemu dzieciaczkowi na dwa dni przed zabiegiem biło jeszcze
    serduszko! po prostu olali to badanie, jestem wściekła!
  • mena003 16.06.08, 10:06
    i jak sobie radzisz???ja juz miesiac płaczę ale nie minęła mi
    złość,czemu to nam się przytrafiło.i te cholerne stwierdzenia
    lekarzy;pierwsze poronienie to jakby go nie było;a lat 35 mam i
    stres duży.bo czas i pieniążki na invitro.a oni każą czekać!a moje
    blizniaczki sa juz tylko w naszych sercach.a ja oglądam na ulicach
    kobietki z krągłościami,i jak tu byc spokojnym,nie płakać?!jakoś nie
    umię....
  • edak 16.06.08, 11:30
    Kochaman Meno! muszę sobie jakos radzić! musimy! czasu nie cofniemy
    i trzeba dalej walczyć o Sczęście!
    ja mam 32 lata, mąż 38 lat. Żadnych mrozaczków i musimy zaczynać
    procedurę od nowa. I zaczniemy - w lipcu idziemy na pierwszą wizytę
    do kliniki, zrobimy zlecone badania i jak będzie dobrze, to ruszymy
    do boju. Pragnę dziecka bardzo, ból po stracie bliźniaczkow już nie
    jest aż tak ogromnie przytłaczający .To prawda, że czas leczy rany
    (prawie leczy) a trzeba iść na przód - cofanie się w niczym nam nie
    pomoże. Chociaż serce jest rozdarte bólem, to nie wolno nam sie
    poddawać. Trzymam kciuki żeby było tylko dobrze!

    A jeśli moge spytać, dlaczego invitro?
  • mena003 16.06.08, 21:58
    witaj.po jakim czasie(ile cykli) macie wizyte w klinice?i ktorej?my
    Łodzka Gameta.jakie to szczescie ze mozna znalez inne dziewczyny z
    takimi problemami.nie ja jedna taka "krowa".choc wolała bym abyśmy
    tuliły swoje dzieciątka w ramionach a nie szukały wsparcia.mam
    nadzieję ze szybko wam pojdzie,i ten czas oczekiwania na bhcg minie
    szybko.buziaczki.ps invitro-bo droznosc zła,bo inaczej sie nie
    udało,i po kilku inseminacjach taka była jedyna propozycja
    prof.trzymam kciuki
  • edak 18.06.08, 10:59
    zabieg miałam 25 stycznia sad sekcja i badania histopatologiczne nic
    nie wykazały sad w lipcu ide na wizytę, aby lekarz zlecił mi badania
    (warszawski Invimed), a we wrześniu chciałabym ruszyć z procedurą.
    U mnie brak drożności obu jajowodów, plus słabe nasienie męża = 3
    lata bezoowocnych starań. Zaszłam w ciążę przy pierwszym icsi, mam
    nadzieję, że przy drugim tez od razu zajdę i uroszę zdrowe dziecko.
    Ale teraz chyba poprosze o jeden zarodek. Boję się ciąży mnogiej...
    Meno, zawsze możesz ze mną pogadać smile
  • mena003 18.06.08, 13:54
    witaj edak.tez miałam podobnie,no nasienie dosc dobrej jakosci.po 1
    icsi była ciaża.bez mrozaczków...tylko ja juz 10 lat temu sie
    leczyłam ale po 3 latach skończyło się rozwodem.(z 1 mężem,jako
    jedna z przyczyn).pewnie dlatego teraz jak lekarz mowi mi prosze byc
    spokojna i cierpliwie poczekac to ogarnia mnie"szał malajski".teraz
    jeden z doktorków wpadł na pomysł,że może naturalnie??!!!ponoć mam
    czas do 40.niezłe dowcipy.ale starczy uzalania.chciałam spytać czy
    informowali was o wysokim ryzyku poronienia po invitro?nas jakoś
    nie.chwilami czuje sie jakby robiono na mnie "doświadczenia",jak
    zareaguje na luteine w może tej dawce,a moze jeszcze cos innego??ale
    jestem zdecydowana nie poddawać się i zrobic WSZYSTKO co umiemy aby
    miec dzieciątka.jak bedziesz miała liste badań daj info.nie martw
    sie na zapas jakos wszystko sie ułoży.moc uścisków
  • edak 18.06.08, 15:44
    Mena, a cóż my możemy zrobić, dobrze chociąz że medycyna wymyśliła
    takie "doświdczania", które mogą nam dawać szanse albo chociaż
    nadzieje na dzieci!
  • edak 15.09.08, 19:31
    Dziewczyny, co u Was? ja w pażdzierniku znów ruszam po dzidzię...mam
    nadzieję, że tym razem wszystko będzie ok.
  • kotekk75 17.09.08, 14:12
    Witam Was
    Po pierwszym ICSI zaszłam w ciążę. W 7 tc dzidzia przestala sie
    rozwijać zabieg miałam początkiem lutego, drugie ICSI miałam w
    kwietniu niestety ciąży nie bylo mrozaczkow tez nie ma. Mam zamiar
    spróbowac jeszcze raz ale zmienie klinike
  • edak 22.09.08, 12:31
    Witam, ja za miesiąc zaczynam procedurę - więc pod koniec listopada
    powinien być transfer...mam nadzieję, że do niego dojdzie...ale
    teraz poproszę o transfer jednego zarodka, strasznie boję się
    ponownej mnogiej ciąży...
  • dziejba2 08.10.08, 12:02
    Witajcie,
    mnie też to spotkało. W połowie lipca miałam udany transfer a w 9
    tc. stwierdzono brak akcji serca zarodka. Przez cały czas ciązy coś
    było nie tak. USG i badania krwi robione raz w tygodniu. Zdażały sie
    krwawienia, miałam wielkie niedobory progesteronu. Brałam ogromne
    dawki kaprogestu i luteiny. Leżałam. Ciągle słyszałam, że zarodek
    jest za mały w stosunku do wieku ciąży aż w końcu stało się. Minęły
    już 4 tygodnie a ja zupełnie nie mogę sie pozbierać. Nie moge
    przestać płakać. Nie wiem co zrobić, żeby zebrać się "do kupy". Mam
    tylko dwa mrozaki, więc prawdopodobnie będę musiała zacząć wszystko
    od początku. I paralżuje mnie starch na myśl, że sytuacja może się
    powtórzyć. Staram się znaleźć jakiś sens tego wszystkiego i nie
    potrafię. Cięzko mi skupić się na pracy, na sprawach które nie
    dotyczą mojego in-vitro, ciąży, zabiegu, poszukiwań wyjścia z
    sytuacji. Do tego dokładają sie koszmarne wspomnienie ze szpitala w
    którym wykonano zabieg. Pobyt tam śni mi się po nocach. Medycznie
    wszystko przebiegło normalnie jednak nigdy nie zapomnę znieczulicy,
    braku zrozumienia, potwornie przedmiotowego traktowania. Wybaczcie
    przydług wpis, bardzo potrzebwałam troszkę się pożalić.
  • moni-k30 13.10.08, 20:40
    dziejba, nie wiem czy mnie pamietasz ale mnie spotkało to samo.
    Pojechałam do lekarza w 12 tyg ciązy na wizyte i usłyszałam ze
    serduszko juz nie bije. Badania były Ok, ja sie czułam dobrze.
    Wystapiły u mnie plamienia, które zgłosiłam lekarzowi - ale on
    powiedział ze to powiekszajaca sie macica itp. Jak skończyłam 6 tydz
    to wynioasłam sie z nonvum i poszłam do mojego lekarza. (Ale miałam
    pozwolenie) Teraz chyba troche załuje. Później zadzwoniłam do novum -
    innego lekarza niz mnie prowadził i był lekko zdziwony ze byłam
    tylko na foliku, nospie i luteinie jak miałam plamienia. Załuje tez
    ze nie poszłam do innego lekarza zeby to sprawdzic - bo uwazam ze
    nadal byłabym w ciazy. Na ta chwile zrobiałm badania i mam odczekac
    3 miesiące.
  • dziejba2 14.10.08, 08:47
    Monik Kochana oczywiście, że Cie pamiętam i czytałam o tym co Cię
    spotkało. Nie masz pojęcia jak mi przykro i jak Ci współczuję tym
    bardziej, że doskonale wiem co przeżywasz. Jeszcze kilka tygodni
    temu przez myśl mi nie przeszło, że tu się spotkamy. Powiedz jak się
    czujesz? Jak znosłaś zabieg? Jakie plany? Myśle, że nie powinnaś
    mieć wyrzutów co do lekarza. ja barałam wszysko co sie dało, badania
    robiłam co tydzień a skończyło sie źle. Usłyszałam, że zarodek miał
    poprostu wady genetyczne i bez względu na wszystko i tak obumarłby.
    Plamienia były z kolei spowodowane brakiem progesteronu, który
    uzupełniałam zastrzykami, ale to i tak mało pomagało. Powiedz
    dostałas już @? Zaczynam sie poważnie martwić bo mija juz 5 tydzień
    a ja nic. Jakie badania robiałaś? Mnie dr Szulc z Novum (wyjątkowo
    serdeczny, fajny - jestem mu naprawdę wdzięczna) powiedziała, żeby
    przyjść dopiero po @. Pozdrawiam serdecznie i czekam na wieści
  • moni-k30 14.10.08, 21:34
    Dziejba jak miło ze odpisałas. Cały czas zastanawiałam sie co u
    Ciebie ? Czuje sie dobrze ale wspomnienia cały czas wracają, @
    jeszcze nie dostałam (zabieg miałam robiony 19 września).
    Przeczytsłam ze jesli nie dostamiesz @ w ciągu 60 dni to powinno sie
    zgłosić do lekarza.Jeśli chodzi o pobyt w szpitalu to jestem
    zadowolona - na wszystkie moje pytania odpowiadali. Mam wizyte
    23/10/08 w szpitalu po odbiór badan histopatol. Jak siedziałm na
    zwolnieniu to zadzwoniłam do novum (p. Starosławska) i powiedziałam
    co sie stało. pani dr powiedziała mi ze mam odczekac 3 miesiące i
    dopiero kolejna próba. Poprosiła abym zrobiła następujące badania:
    p/ciała kardiolipinowe, p/ciała jądrowe i antykoaugulant tocznia.
    Czekam teraz tylko na wyniki. Jesli wynik wyjdzie mi pozytywny - to
    to było pczyczyna poronienia. Ja tez mam przyjsc dopiero po @ na
    kontrole. Zapisałam sie równiez na wizyte do dr. Jerzak, która
    zajmuje sie taki rzeczami. Zobaczymy co mi powie. Przesyłam Ci link.
    www.nasz-bocian.pl/modules.php
    name=Forums&file=viewtopic&t=34418
    Dziejba moja fasolka rozwijała sie prawidłowo i zawsze na kazdej
    wizycie było ok. Ale jak miałam plamienia i dostałabym odpowiednie
    leki to pewnie byłoby ok. Ale ciesze sie ze mam mrozaczki. I mam
    nadzieje ze bede dobre.
    A ty kochana kiedy chcesz podejsc jeszcze raz ??
  • dziejba2 15.10.08, 09:34
    Wiesz chciałabym spróbowac jak najszybciej się da, oczywiście w
    ramach rozsądku. Też usłyszałam, że jeśli wszystko będzie w porządku
    to za trzy miesiące. Mysle więc, że styczeń jest realny. Ja niestety
    mam tylko dwa mrozaki więc choć były dobrej jakości boję się
    nastawiać na sukces. Raczej myślę o kolejnym programie.
    Prawdopodobnie zmienię klinikę. Wyczytałam, że jednak IMSI daje
    więcej szans szczególnie przy problemach z nasieniem i po poronieniu
    więc w grę wchodzi Provita w Katowicach. Nie bardzo jeszcze wiem jak
    to zorganizuję, w końcu to 300 km. Nie dostałam do zrobienia żadnych
    badań. Musze to sprawdzić. Cały czas słysze, że to wady genetyczne
    zupełnie niezlaezne od in-vitro. Podobno to jest najczęstsza
    przyczyna poronień. Dochodzi do jakiś mutacji na etapie tworzenia
    się zarodka. Odberałam już wynik histopatologii,(żeby było zabawniej
    był po łacinie, więc trochę trwało zanim odkryłam co tam jest
    napisane) który nic zupełnie nie wyjasnił. Wiem tylko z niego, że
    nie doszło do żadnego stanu zaplnego ani innych powikłań. Cieszę
    się, że twój pobyt w szpitalu przebieg dobrze. Ja mam jak najgorsze
    wspomnienia, nawet zastanawiam sie nad napisaniem skargi.
    Fizycznie też czuję sie normalnie tylko ze sobą nie umiem sobie
    poradzić. Potwornie sie boję.
    Dzięki za link i proszę odzywaj się jak najczęściej.
  • moni-k30 15.10.08, 20:57
    Dziejba moim zdaniem skorzystaj z tych dwóch mrozaczków. warto
    spróbować. Kochana nie musisz jechac az 300 km, poniewaz provita
    otworzyła swoja klinike również w w-wie i to w centrum. Wejdz moze
    na ich srone. Otrzymałam dzis wyniki p/ciał kardiolipinowych ale
    sama nie wiem czy sa dobre sad i nie mogłam sie dodzwonic dzis do
    novum na konsultacje. Ale wytrzymam jeszcze tydzien.
    Ja czasami mysle sobie... o dzis byłabym w X tyg ciazy sad Ja w
    listopadzie podjade sobie do novum na wizyte i zobacze co mi
    powiedza. Mi by pasowało podejsc jeszcze raz pod koniec grudnia,
    wtedy mam wolne w pracy. Ale zobaczymy.
    dziejba fajnie ze jestes.
  • dziejba2 16.10.08, 10:09
    Monik a ja się cieszę, że Ty jesteś, że mogę sobie pogadać. Wiesz
    oczywiście pójde po mrozaki tylko nie chcę się nastawiać na sukces,
    raczej staram się robić długofalowe plany na zasadzie "co będzie
    gdy..." Kurcze przekopłam strone Provity, google i nie znalazłam
    żadnych info o ich oddziale w Wawie. Dowiedziałamsię za to, że
    Invicta otowrzyła się w stolycy. Masz może jakieś linki o Provicie w
    w Wawie? Dla mnie to byłoby super.
    Posprawdzałam te badnia i lekarkę o których pisałaś. Wychodzi na to,
    że u Ciebie podejrzewają jakies problemy immunologiczne. To chyba
    dobrze, bo jesli zanjdzie sie przyczyna to będzie ja można leczyć
    nie?
    Co do p/ciał kardiolipidowych to może podali ci jakieś zakresy norm
    na wyniku? Zawsze można się ciut zorientować. Kurcze nic nie wiem na
    ten temat, więc nie potrafię poradzić.
    Ja też licze tygodnie, zastanawiam się jak byłoby wspamniale, cały
    czas mam przed oczami jedno ze zdjęć USG. Na nim dopatrzyłam się
    kształtu, który już nie był tylko zlepkiem komórek, ale przypominał
    dziecko... A powiedz jak trzyma się twój facet? bo mój m. jest nie
    mniej zszokowany i rozbity jak ja. Bardzo chciałabym mu pomóc.
  • moni-k30 16.10.08, 18:53
    Dziejba pomyliłam sie chodziło mi o invicte, adres j/n.
    dzwoniłam dzis do novum i powiedziałam jakie mam wyniki i pani dr
    powiedziała ze ten który mam dodatni powinien byc ujemny. Przy
    kolejnej ciazy bede musiała brac jakies leki. Ale jak przyjade to
    sie dowiem, planuje wizyte w listopadzie. Dziejba masz racje były
    normy ale ja niewiedziałam czy jeden wynik ujemny a drugi dodatni
    jest OK. Nawet w labolatorium mi nie potrafili powiedziec.
    Zastanawiam sie czy tylko to mogło byc przyczyna poronienia?? Po
    poronieniach powinno sie zrobic takie badania ( w wiekszosci sa
    przyczyna poronien) ale sa osoby, które robia takie badania i maja
    dobre. Mój maz teraz chyba trzyma sie lepiej ale jak mu powiedziałam
    bo był razem ze mna to było mu bardzo przykro.


    INVICTA - KLINIKA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI
    JUŻ W WARSZAWIE
    Invicta Sp. z o.o.
    ul. Złota 6, 00-019 Warszawa www.invitro24.com/
    tel. 022 892 93 60
    fax 022 892 92 80
    invicta@invicta.pl
  • dziejba2 21.10.08, 10:25
    Hej - co słychać? Myślę, że to fajnie, że znaleźli przyczynę i
    najwazniejesze, że jest na to lek. Ciesze się. U mnie nic się nie
    dzieje i własnie to zaczyna mnie martwić coraz bardziej. Tzn dlej
    nie mam @ a to już kurna 6 tydzień. Chyba wybiorę się na kontrolę.
    Słuchaj może to głupie pytanie ale co sądzisz o bioenergoterapi,
    albo innych "czarodziejskich" metodach bo ja ostatnio zastanawiałam
    sie nad tym czy by takich "cudów" nie spróbować.
  • moni-k30 21.10.08, 21:21
    Dziejba ja @ też nie dostałam. Ale ide w czwartek do lekarza to może
    jakies leki dostanę bo u mnie tez to długo trwa. Myśle ze w czwartek
    bede miała wiecej informacji. Zapisałam sie do novum w listopadzie -
    ciekawe co mi powiedza. Dziejba co do bioenergoterapii to nigdy nie
    stosowałam takich metod. I trudno mi cos powiedziec. Może poszukaj w
    necie na ten temat lub jak bedziesz na wizycie porozmawiaj z
    lekarzem. Jest mi tak przykro ze sie nam nie udało sad((
    Napisze do Ciebie w czwartek
  • dziejba2 23.10.08, 13:37
    pisz koniecznie co na wizycie. Ja mimo, że miałam się zgłosić po @
    to umówiłam się na początek listopada. Rozmawiałam też lekarzem i
    trochę zaniepokoił się tym, że jeszcze nic się nie dzieje.
    Zobaczymy.
  • moni-k30 23.10.08, 18:53
    Dziejba otrzymałam dzis wyniki histop i sa ok. Tak naprawde to w
    szpitalu nic sie nie dowiedzialam. Pojechałam poxniej do dr Jerzak i
    tam tez nic. Powiedziała ze po 12 tyg od daty zrobienia tych badan
    mam jeszcze raz zrobic p/ciała kardiolipinowe i dostałam jeszcze
    jedne badania. Nie mam zadnych p/cial. Dostałam dzis @ a tak wogóle
    to jestem zła, wściekla ze nikt nie wie dlaczego to sie stało .
  • dziejba2 24.10.08, 09:24
    Mnie też histopatologia nic nie powiedziała i też chciałabym znać
    przyczynę. Fajnie, że masz już @ - to zanczy, że wszystko wraca do
    normy i będziesz niedługo mogła znów próbować. Powiedz jak przebiega
    @ bo ja już niedługo zwarjuję - wsłuchuje się w organizm, szukam
    objawów i kurna nic. Martwie się tym.
  • moni-k30 26.10.08, 11:45
    Dziejba co do @ to u mnie zdecydowanie było jej wiecej ale nic mnie
    nie boli. Jest OK. Chociaż u mnie co miesiac zawsze jest w porządku,
    nie mogę narzekać. U mnie od zabiegu mineło 35 dni. Dziejba nie
    martw sie tylko idz do lekarza to da Ci proszki na wywolanie. Ja nie
    moge sie doczekac wizyty w novum - ciekawe co mi powiedza. jaka
    bedzie ich interpretacja tych p/ciał.
  • pantofelek36 29.10.08, 21:59
    to i ja wam opowiem moja historie, nie tylko moja - nasza historie

    pierwsza punkcja, wszystko ok,
    1 transfer 2 zarodkow - nieudane
    2 transfer 1 mrozaczka - nie powiodlo sie

    kolejna punkcja - komplikacje
    1 transferr 2 zarodki - pozytywne, radosc, lzy szczescia, szpital,
    woda w brzuchu, problemy po punkcji, powrot do domu na 3 dni,
    kolejny szpital, 15.05.2008 usg po 6 tygodniach - nie ma nic.... lzy
    30.10.2008 2 transfer 1 mrozaczek - pozytywne - szczescie, lezenie
    plackiem, dmuchanie na zimne, 28.10.2008, godzina 22.43 piekielny
    bol w dole brzucha, 10 minut i czuje cieplo ze mnie wyplywajace,
    bieg do toalety, krew sad kolejny "wyplyw" i czuje plusk jakby cos ze
    mnie wyskoczylo, biore rekawice i patrze co to, po twarzy ciekna
    lzy, a serce lamie sie na czastki, dziewczyny wielkosci 2zlotowki
    wsrod skrzepow i krwi widze moje dziecko, dla kogos to tylko zlepek
    komorek o galaretowatej konsystencji, dla mnie to caly moj swiat.
    Dzis mialam usg, nie ma nic, pustka we mnie i wokol, krwawienie
    ustapilo, czekam na wyniki z krwi,
    becze i pytam dlaczego, dlaczego. w klinice tez nie wierza, bo
    mialam tak wysokie i dobre wyniki, ze mysleli o blizniakach.
    przestaje wierzyc we wszystko, w dobrych lekarzy, brakuje mi wiary w
    to, ze kiedys bede miala wielki brzuch wypelniony nadzieja na nowe
    zycie.
    in vitro nie z mojego powodu, a za slabe nasienie na naturalne
    poczecie, wszystkie moje badania ok i co poczac, jak drogi nie ma,
    dokad pojsc, gdy nadziei brak sad

    wierze, ze wam sie uda, trzymam za was kciuki i za wasze mrozaczki
    co zrobia was wakacyjnymi rodzicami kiss
  • dziejba2 30.10.08, 11:16
    Pantofelku,
    brak mi słów żeby coś mądrze napisać, brak mi rozumu, żeby objąć to
    co przeszłaś. Mogę tylko powiedzieć, że naprawdę wyobrażam sobie co
    czujesz i gorąco, jak tylko mogę współczuję. Wiem też, że jesteś
    niezwykle twardą i dzielną kobietą i, że tak jak my wszystkie tutaj
    tak naprawdę nigdy nie starcisz wiary, że kiedyś się uda...
    Wyczytałam między wierszami, że ty i twój facet przechodziliście
    przez wszytsko razem. A to już jest wartość. Mnie myśl o tym, że mam
    pełne wsparcie w swoim (in-vitro z tego samego powody co Wy)facecie
    trzyma "na powierzchni"
    Jeśli masz ochotę to pisz proszę. Napisz jak się teraz czujesz, czy
    coś planujesz.
  • pantofelek36 30.10.08, 12:32
    co planuje, po pierwsze przestac plakac przy moim M, bo on sie
    obwinia, ze to z jego powodu, dzis mi powiedzial, ze on nie chce juz
    probowac, bo widzi jak cierpie,
    ja widze, ze on tez cierpi, a moje lzy i pytania dlaczego,
    przygnebiaja go i pierwszy raz zobaczylam jak po jego policzkach
    splywaja lzy.
    Chcialabym sie obudzic i zobaczyc, ze to tylko bardzo koszmarny sen,
    dzis mam wyniki z krwi 4417, wysoko, mowia, ze moze jest ciaza, ze
    moze to byly blizniaki, ze moze sie 1 "gdzies schowalo" ale ja w to
    nie wierze, ja czuje, ze to koniec. Biore jeszcze tablety, bo oni
    nie wierza, ze tak wszystko idealnie szlo i nagle krach. Jutro
    kolejne badania, usg na 5 listopada, gdy mialam zobaczyc moje
    kochane serduszko, a ja juz nie chce nic, chce swietego spokoju, bez
    sluchania "tak mi przykro".
    Choc wczoraj trafilam na genialnego lekarza, mial lzy w oczach jak
    mi mowil, ze niestety nic nie widzi na usg...

    Co planuje kolejnie.
    Nie poddac sie, bede walczyc, chocbym miala sama przy tym stracic
    zycie. A wtedy jak dobry Bog pozwoli mi to zaopiekuje sie wszystkimi
    naszymi "fasolkami", wezme je na kolana i ucaluje od kazdej mamy,
    opowiem o naszej milosci, choc one napewno to wiedza.

    Miales byc przy mnie, a ja przy Tobie,
    kiedys myslalam, ze staniesz przy matczynym grobie,
    ze lampke mi zapalisz, jaka mame miales wszystkim sie pochwalisz,
    a los przewrotnie wszystko odmienil,
    zamiast lekarzem czy pilkarzem Aniolem zostac chciales,
    zamias mamo tato, do Boga pobiegnac chciales,
    i uciekles wolajac Ojcze w Niebie...
    a nam - mamie i tacie - tak teskno do Ciebie <*>
  • pantofelek36 30.10.08, 12:37
    i nie mysl o kolejnym procesie!
    ja tez myslalam, ze mrozaki to nic pewnego

    a uwierz i z nich wyrastaja cudowne dzieciaki, masz je 2 to mozesz
    miec nawet blizniaki i tak masz myslec, wiem, ze ciezko, ale tak
    wlasnie musi byc!
  • dziejba2 31.10.08, 09:50
    wiesz ja boję się karmić nadzieją, boję się zakładać, że się uda bo
    rozczarownie może być okropne. Też na początku miałam bardzo wysoką
    betę, i o ironio też wróżono bliźniaki. Chodziłam tak adumna i
    szczęśliwa. Ale po tym co napisałaś myślę, że może faktycznie
    powinnam bardziej optymistycznie zacząć myśleć o mrozakach.
    Kochana, imponujesz mi siłą i naparwdę mocno wierzę, że prędzej czy
    później uda Ci się. Jeśli nie Tobie to komu. Masz tyle miłości w
    sobie. Wiem tez dobrze co przeżywa twój facet. Mój był w kompletnej
    rozsypce, też ma wyrzuty, nie może sobie miejsca znaleźć, cierpi nie
    mniej niż ja, a ja nie mam sił żeby jakoś mu pomóc. Powiedz, czy
    lekarze podejrzewają jakąś przyczynę? Próbują wyjaśnić dlaczego ?
    Boże, a może jednak wszystko się jeszcze odwróci. Prosze napisz co i
    jak. Cały dzień wczoraj myślałam o Tobie mimo, że się przecież nie
    znamy. Powiedz czy mogę jakoś pomóc?
    www.naszkle.blox.pl/
  • pantofelek36 01.11.08, 23:14
    Dziekuje, ze o mnie myslisz, ja o Tobie tez, ogolnie o Was
    wszystkich mysle, bo my rozumiemy sie najlepiej kiss

    Dzies bylam caly dzien w Kosciele, duzo rozmawialam z siostra
    zakonna, baaardzo mi to pomoglo

    Jutro Wam napisze wiecej kiss
    Sciskam Was mocno - swiatlo wiary miejmy w sercach, niech jest
    trwala jak nasza milosc do "Fasolek"
  • dziejba2 03.11.08, 08:31
    Hej,
    bardzo się cieszę, że znalazłaś choć trochę ukojenia. Wiara napewno
    pomaga, cóż mnie nie jest dana, ale to naprawdę wielka radość
    przeczytać, że jest Ci choć odrobinę lżej.
    Pisz prosze jak się czujesz i wogóle co u Ciebie.
    Monik pojawiasz się jeszcze?
    --
    www.naszkle.blox.pl/
  • nimeska 01.11.08, 11:34
    przytulam sie kochana moocno i podpisuje sie pod slowani Ankpuski,


    --
    a to Promyczek - mAgIcZnEmIeJsCe
    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/0;1;54;117/st/20081030/l/29/dt/-11/k/e1e5/s-ttc.png
  • dziejba2 05.11.08, 10:07
    Witajcie,
    chyba w końcu mój organziam wraca do jakiej takiej normy. Dziś
    dostałam @. W końcu po 9 tygodniach.
    --
    www.naszkle.blox.pl/
  • moni-k30 05.11.08, 20:49
    hej,
    Dziejba to bardzo dobra wiadomość. A byłaś u lekarza ??
    Ja jade do novum w poniedziałek i zobaczymy co mi powiedzą. Czekam
    jescze na wyniki chlamydii, posiewów i cytologii. Jestem taka
    ciekawa czy wszystko w porządku. Napiszę jak bede juz po.
    Pozdrawiam smile
  • dziejba2 12.11.08, 08:50
    pisz, pisz wink mnie te wszytskie badania kazali zrobić przed całą
    procedurą - tobie nie robili czy masz powtórzyć? Miałam umówiona
    wizytę na zeszły poniedziałek , ale oczywiśie własnie wtedy dostałam
    okres i musiałam odwołać. Ide za tydzień. Matko kamiń z serca mi
    spadł jak przyszła @, naprawde się już martwiłam trwało to u mnie 9
    tygodni. Czekam na wieści
    --
    www.naszkle.blox.pl/
  • moni-k30 13.11.08, 17:51
    Dziejba po wizycie w novum mam następujące wieści: podchodze do
    kolejnej próby w styczniu, myśleliśmy o grudniu ale nie bede miała
    wszystkich badań. Pani dr powiedziała ze moje p/ciała
    antykardiolipinowe są troche dodatnie i przy następnej ciązy bede
    brała fraxiparinę (wcześniej też to brałam), powiedziała ze dobrze
    zrobiałam ze skonsultowałam badania z dr. Jerzak. Pani dr. Jerzak
    powiedziała ze przed następnym podejściem do ICSI mam zrobic jeszcze
    takie badania jak: p/ciała homocysteiny, p/ciała kardiolipinowe i
    p/ciała glikoproteinowe w frupie 2 i przyjśc z nimi do niej.
    Dziejba wcześniej robiłam posiewy, toxoplazmozę... ale w novum mi
    powiedzieli ze musze to powtórzyc czy wszystko jest OK i dotego
    kazali mi zrobić chlamydie - wymaz. W grudniu kolejna wizyta.
  • dziejba2 18.11.08, 09:45
    ja też podchodze w styczniu! Wczoraj byłam na wizycie. Wszytko jest
    ok z czego bardzo się cieszę. Zapytałam lekarza o badania, które ty
    miałas (te immunologiczne) i też mi je zelcił, ale jednocześnie
    zastrzegł, że one niewiele wnoszą - nie wiem co o tym myśleć. Z
    badań przygotwujących do podania mrozaków polecił zrobienie tylko
    posiewu. Nie wiem czy to dobrze (bo mało latania) czy źle (bo nie
    sprawdzi wszytskiego). Generalnie jestem zadowolona bo powiedział,
    że wszysko bardzo dobrze się wygoiło i jest "bardzo ładne". Mnie
    kazał zgłosić sie dopiero w styczniu na początku cyklu (3, 4 dzień)
    już po to żeby zacząć monitorować owulacje tak żeby wiedzieć kiedy
    podac mrozaki. A ty tez będziesz miała mrozaki czy całą procedurę
    ICSI od początku.
    --
    www.naszkle.blox.pl/
  • moni-k30 18.11.08, 18:23
    Dziejba to fajnie ze masz wszystko OK. Ja umówiłam sie na 29 grudnia
    bo mam pokazac badania, ktore kazali mi zrobic. wstępnie wyliczyłam
    sobie ze bede podchodziła ok 20 stycznie. Mam jeszcze 8 mrozaczków :-
    ). Nie bede już brała żadnych leków - taka powiedział lekarz. Moim
    zdaniem badania immunologiczne dużo wnoszą, ja co prawda mam troche
    dodatnie a jak innym wychodza barzdo wysokie - to kolejna ciąża
    również grozi poronieniem (bez leczenia). A po drugie p/c dopisali
    do swojego cennika.
    Ale mam nadzieje ze styczen bedzie udany smile)))
  • edak 02.12.08, 14:56
    hej, pisałam na początku tego wątku, że w styczniu straciłam
    bliżniaki w 17 tc. Teraz podeszłam do kolejnego invitro, mimo 10
    pobranych komórek, tylko 3 się zapłodniły. Wzięłam jeden zarodek z
    obawy przed ciążą mnogą i co...wczoraj robiłam betę...nie jestm w
    ciąży sad strasznie mi z tym źle, okropnie. Tak wierzyłam, że się
    uda, skoro za pierwszym razem przyjęły się oba zarodki. Została mi
    jeszcze 2 mrozaczki, ale tak koszmarnie się boję, że wraz z ich
    transferem przepadnie mi szansa na pozostanie bilogiczną mamą. A tak
    bardzo tego pragnę i tak strasznie mi serce krwawi sad
  • ankups 02.12.08, 16:21
    Edak, a Ty mnie powiedz, kiedy był trans i kiedy robiłas test?... bo
    moze...
    a jeśli jednak nie ma "moze", nie trać wiary - cuda istnieją - a
    cudami się zwą, bo zachodzą ;-D na złość i wbrew ludzkiemu rozumowi

    --
    ******************************************************************
    TROJE DZIECI W NIEBIE, TU CZEKAMY NA CIEBIE
  • edak 04.12.08, 21:29
    transferr miałam 19 listopada, betę robiłam 1 grudnia i 3 grudnia
    dostałam okres...nie mogę sie pogodzić z tym, że się nie udało.
    Myślałam, że skoro pzy poprzednim invitro od azu była ciąża mnoga,
    to z jednym nie będzie problemu...a tu niestety...jak to świat
    potrafi runąć sad juz staram się ponad 4 lata, więc na naturals nie
    liczę, bo mąż ma słabe nasienie a ja ponoc niedrozne jajowody...żeby
    chociaż to invitro wyszło, a tu nic sad mam jeszcze 2 mrozaczki, mam
    nadzieję, że sie rozmrożą, to w lutym je zabiorę...mam nadzieję, że
    chociaż jeden ze mną zostanie...ech
  • dziejba2 09.12.08, 09:40
    Edak - ja też mam dwa mrozaki i mówię sobie, że to AŻ dwie szanse.
    Naprawdę wszysko jest możliwe i w takich sprawach nigdy nie ma
    reguły. A nawet jeśli się nie uda to można próbować znów. Wiem, że
    to niełatwe, ale póki zostaje jakaś furtka póty można mieć nadzieję -
    - byle tylko sił straczyło. A czy wiesz może czemu tak mało komórek
    się zapłodniło? Gdzie robiłaś zabieg? Może warto pomyśleć o innej
    klinice? Pozdrawiam gorąco
    --
    www.naszkle.blox.pl/
  • edak 09.12.08, 17:05
    podejrzewam, że winne są i słabe plemniczki i słaba ja sad
    przy poprzedniej stymulacji miałam tylko 5 komórek i 3 się
    zapłodniły, teraz miałam 10 i tez tylko 3 się zapłodniły...leczę się
    w Invimedzie i póki co jestem zadowolona. Mam nadzieję, że transfer
    mrozaków się uda i nie będę musiała szukac innej kliniki. "poznałam"
    Novum i Gametę - nie podobało mi się sad
  • edak 26.01.09, 18:27
    cześć Dziewczyny! co u Was?
    ja na początku lutego szykuję się na transfer mrozaczków - dwa
    zarodki na mnie czekają i moja ostatnia szansa na macierzyństwo. Mam
    nadzieję, że chcociaz jeden ze mną zostanie!
  • ed1313 09.03.09, 12:24
    Ritka11111. Ja mam podobną sytuacje do Twojej. Też mam usunięte dwa jajowody, z
    powodu ciąży pozamacicznej. W lutym 2009 miałam pierwsze in vitro udane, ale
    cieszyliśmy się tylko 7 tyg. bo doszło do poronienia. napisz skąd jesteś, i
    gdzie się leczysz i ile masz lat? Ja jestem z Będzina i leczę się w provicie w
    Katowicach, mam 28 lat.pozdrawiam.Pa
  • marcik32 20.03.09, 11:54
    Hej, ja jestem ze Szczecina. Jestem po in vitro, udało się za
    pierwszym razem, ale niestety w 5 miesiącu poroniłam. Do dzisiaj nie
    znam przyczyny, dlaczego tak się stało.
    Bardzo mi ciężko, nie mogę przestać mysleć o ym, co się stało.
  • pantofelek36 20.06.09, 19:55
    Czesc dziewczyny, to ja pantofelek
    w pazdzierniku plakalam tu razem z innymi dziewczynami, nie
    poddawajcie sie!!!
    teraz mam w sobie mala zlosnice co juz mnie zaczyna kopac smile
    musi byc dobrze, potrzebujecie wiary i nie pozwolcie by wasza
    nadzieja odeszla.

    Wczesniejsze proby konczyly sie fiaskiem, nikt nie wie dlaczego.
    Zwolnilam sie z pracy, siedze teraz w domu i jest ok, pierwszy raz
    sprawdzili "lebki plemnikow" drogie badanie ale sie oplaca, wydaje
    mi sie, ze dzieki wyborowi najlepszych teraz jest sukces, nie moze
    zakonczyc sie fiaskiem, nie wierze!!
    co tydzien lub dwa robie badania, usg itd jest wsio ok, dmucham na
    zimne.
    mialam chwile zalamania, bo w kwietniu pojawilo sie plamienie, ale
    natychmiast szpital, badanie i wynik ok. pan doktor wzial mnie za
    reke i powiedzial, ze nie moge sie poddawac i zle myslec, mam byc
    szczesliwa, wiec jestem!!
    oczekiwalam 3 m-ca jak glodny chleba, jest juz prawie 4.

    Dbajcie o siebie i nie traccie wiary!!
    Jestem z wami myslami kiss

    Przestancie myslec o tym co bylo, nie zapominajcie ale nie
    rozpamietujcie tez! wiem, ze to nie jest latwe ale sie da

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka