Dodaj do ulubionych

zostałam mamą po poronieniu II

13.11.08, 09:37
dziewczyny!
czas założyć drugą częśc szczęśliwych finałów..lista gogo zrobila sie
bardzo dluga.
wpisujcie tutaj słowa otuchy dla tych, ktorzy sa dopiero na poczatku
walki o zostanie mamą..opowiadajcie pokrzepiające historie..dajcie
wiarę wszystkim, którzy watpią...
--
Moja rodzinka
Kajtek
Edytor zaawansowany
  • elfinka1988 14.11.08, 13:41
    witajcie!
    wiem jak ciezko jest po wszystkim dojsc do sieie, sama to przezylam, dlugo potem
    plakalam, ale udalo sie 6ede mama.trze6a tylko wierzyc i dac o sie6ie, ze6y
    ze6rac sily dla drugiegio dzidziusia.trzymajcie sie 6edzie OK.
  • aniaimax 17.11.08, 22:34
    Dziewczyny jak przetrawyscie ciaze po poronieniu, w sensie obaw?
    Ja za kazdym razem kiedy ide do toalety, boje sie, ze zobacze krew,
    juz mi sie to sni po nocach. Ciesze sie ta ciaza jak szalona i
    zakladam, ze wszystko bedzie dobrze, a mimo wszystko nie moge sie
    pozbyc strachu.

    --
    maks
    maxiolino.blox.pl/html
    Aniolek 25.04.07
  • dziabula27 26.05.09, 09:06
    Witam na tym forum jestem nowa ale chętnie podzielę się moją historią ku
    pokrzepieniu tym które wątpią że się uda. 8 lat temu poroniłam moją pierwszą
    ciążę było mi z tym bardzo zle i smutno ale byłam młoda miałam 21lat i wszyscy
    mi tłumaczyli że jeszcze mam czas że następnym razem mi się uda. 4lata temu
    zaszłam ponownie w ciążę byłam przeszczęśliwa i w 12 tygodniu dowiedziałam się
    że noszę martwą ciążę poczułam się jakbym dostała obuchem w głowę wiele miesięcy
    płaczu i żal wielki żal dlaczego znowu ja. Zaczeliśmy się z mężem starac o
    kolejną ciążę i nagle okazało się że męża plemniki są coraz słabsze u mnie
    wykryto anty ciała i stwierdzono zespół fosfolipidowy. Po 3 latach prób lekarz
    powiedział nam że niestety zostało nam tylko in vitro i nagle 3 tygodnie pózniej
    szok bo okazało się że jestem w 5 tygodniu ciąży. Większośc ciąży przeleżałam
    brałam codziennie zastrzyki w brzuch 4 razy byłam hospitalizowana podczas ciąży
    i udało się dziś jestem mamą cudnej 5 miesięcznej Igi. Kobiety wierzcie że warto
    próbowac mi się udało i to wtedy gdy przestałam już w to wierzyc. Życzę
    wszystkim dużo wytrwałości i powodzenia pozdrawiam
    --
    IGA moje szczęście 26.12.2008
  • mamka74 19.11.08, 18:51
    To może ja zacznę. Trzy lata temu dokładnie w listopadzie straciłam
    swoje maleństwo w 8 tygodniu ciąży. Po 6 miesiącach znowu byłam w
    ciąży. Ta radość trwała do 10 stycznia 2007 roku kiedy przestałam
    czuć ruchy. Był to 36 tydzień ciąży. Niestety znowu się nie udało
    gdy dotarliśmy do szpitala było już za późno nasza malutka córeczka
    Hania już była Aniołkiem. Urodziła się po trzech dniach bardzo
    długich dniach. Zastanawiałam się dlaczego każą mi samej urodzić ale
    lekarz wiedział co robi. W maru tego roku zaszłam ponownie w ciążę.
    Nie muszę chyba pisać jak wyglądały nasze ostatnie miesiące. Trzy
    pobyty w szpitalu z czego ostatni prawie 4 tygodnie. Codziennie
    zastrzyki przeciwzakrzepowe, wsłuchiwanie się w ruchy dobiegające z
    brzuszka. Lęk o każdy dzień. BYŁO WARTO. Właśnie karmię moją malutką
    córeczkę Marysię. Przyszła na świat 16 dni przed terminem przez cc.
    Życzę Wam wszystkim aby Wasze marzenia o dzieciach się spełniły i
    abyście rozwinęły ten wątek tak jak poprzedni. Pozdrawiam i trzymam
    za Was kciuki Agnieszka mama Anastazji prawie 9 lat Aniołka
    listopad 2005, Aniołka Hani 13.01.07, Marysi 03.11.08r.
    --
    [link=http://www.suwaczek.pl/][image noborder]
    www.suwaczek.pl/cache/6cf674fc5a.png[/image][/link]
  • hanka97 03.12.08, 00:00
    Jak każda z nas tutaj napisze ,ze warto powalczyć ,chodź chwile zwątpienia i
    strachu zawsze nam towarzysza nie poddajemy sie .Jak w tytule zostałam mama po
    trzech stratach AMELKA,EWA,i FIONA to moje aniołki w niebie ,a tu mały FELIX
    przy mnie ,jest dowodem na to ,ze warto,wręcz trzeba wierzyć i walczyć
    .Pozdrawiam Hanka
  • malgoshia 08.12.08, 15:27
    Ja mam w niebie trzy moje aniołeczki sad(,
    walczylam o dzieciątko i teraz obok mnie śpi słodko moja mała
    Weronisi!
    Warto było nareszcie jestem mamą!!
  • zolinkal 27.12.08, 21:05
    ja również poroniłam dwa razy.A teraz?Mam dwójkę dzieci-córkę i
    syna.Udało się!!!!!Wam też!!
    --
    Kornel(11.X.2007),
    Kinga(29.III.2002)
  • id.kulka 11.01.09, 00:47
    15 listopada 2006 miałam zabieg - ciąża obumarła. Było ciężko,
    bardzo cieżko.
    15 listopada 2008 Szymcio skończył pół roku smile Ciąża była trudna,
    szczególnie pod względem psychicznym. Wydawało mi się, że już lada
    chwila lęk odpusci - po pierwszym usg, po ukończeniu 12 tyg, po
    pierwszych ruchach. Nie odpuscił. Jakiś taki niepokój, strach
    pozostał aż do końca. W pierwszej ciąży miałam jakieś obawy i
    niepokoje, ale w zasadzie nie dopuszczałam sie do siebie myśli, że
    to własnie mnie może się przydarzyć coś złego. Po stracie już
    wiedziałam, że wszystko moze się zdarzyć. Udało się, choć nigdy się
    tyle nie nastresowałam, co w tej ciąży smile

    --
    Kulczę blade
    Supeł Z Pętelką I Inne Historie
    kulcze@gmail.com
  • kacha7808 25.11.13, 21:44
    Ja tez mam w niebie 3 aniolki! Ostatniego stracilam tydzien temu w 11 tc, to bylo straszne, ale bedziemy walczyc o to aby miec w koncu upragnionego dzidziusia! Wam tez zycze wszystkiego dobrego, powodzenia i mam ogromna nadzieje ze w koncu uda sie wszystkim ktorzy marza o dzieciatku! Pozdrawiam! smile
  • emiliah 13.01.09, 14:15
    7 stycznia urodziłam córeczkę. Jest pięknasmile. Waga 3550g, wzrost 55cm. Poród
    był lekki i szybki, już na IP miałam pełne rozwarciesmile.
    Wracając ze szpitala przepłakałam pół drogi ze szczęścia, że wracamy do domu z
    naszym dzieckiem i teraz już wszystko będzie dobrze. Nie przypuszczałam, że
    można czuć tak wielkie emocje.
    Owszem, jak przywoziliśmy starszą dwójkę też się cieszyliśmy ale tym razem to
    było coś wyjątkowego. Dotąd pamiętam przecież powrót bez dzieci po poronieniu.
    Czułam się taka pusta.
    A teraz patrzę na te słodkie maleństwo i jej uśmiech, choć jeszcze nieświadomy
    wynagradza mi wszystko. Starsze dzieci też się cieszą, mówią, że mają śliczną
    siostrę. Synek ciągle mnie przytula i mówi, że ładnie wyglądam i jestem cudnasmile.
  • emiliah 15.01.09, 12:55
    Dodam jeszcze, że córeczce nadaliśmy imię Jaśminasmile.
  • moniawilk 07.02.09, 21:11
    witaj bardzo gratuluje.ja niestety przechodze jeszcze przez
    piekło.jestem po 2poronieniach.boje sie 3 ciązy .jesli mozesz to
    napisz jakie badania robiłas.ja czekam teraz za
    genetyką.pozdrawiam.ciesz sie szczęsciem
  • grochalcia 11.02.09, 18:32
    sierpień 2007-puste jajo płodowe
    listopad 2007-zasniad groniasty
    styczeń 2009-Kajtus 53 cm i 4050g

    i bede probowac jeszcze razsmile za jakis czas oczywiscie. służę pomoca
    i rada, Kasia

    gg 9178490
    --
    Moja rodzinka
    Kajtek
  • mania2008 12.02.09, 11:56
    Witam,
    poroniłam w 11tc 27 września 2007 (poronienie zatrzymane)przeszłam
    zabieg łyżeczkowania, mój świat się wtedy zawalił tak bardzo
    pragnęłam tego maleństwa. Lekarz kazał nam odczekać 3 cykle i
    spróbowac ponownie. Przez te 3m-ce, które były dla mnie jak
    wieczność o niczym innym nie myślałam tylko żeby znowu zajść w ciąże
    i żeby tym razem wszystko było w porządku. Nie wierzyłam kiedy po
    pierwszym miesiącu starań w sylwestra zobaczyłam na teście
    upragnione 2 kreski (1 była wtedy bardzo blada)Oczywiście wysłałam
    męża do apteki po drugi test, który również wskazał 2 kreski. Byłam
    bardzo szczęśliwa i wierzyłam, że Nowy Rok 2008 będzie dla nas
    radością. Miałam racje ciąże zniosłam super bez żadnych
    dolegliwości,choć cały czas strzasznie się bałam o swoją dzidzię i
    modliałam się aby urodziła się zdrowa. I tak się dzięki Bogu stało,
    swoją upragnioną córeczkę urodziłam 15 września 2008 czyli prawie
    rok po zabiegu smile Poród był krótki i niezbyt ciężki także
    trzymajcie się dziewczyny Wasze marzenie o byciu mamą napewno się
    spełni, musicie tylko wierzyć że się uda i nie poddawać się. Trzymam
    za Was kciuki
    Pozdrawiam smile
  • margo-222 28.03.09, 15:40
    Dziewczyny! Naprawdę się udało!!! 18 marca 2009 przyszła na świat
    nasza Karolinka!!

    O napisaniu tego postu marzyłam od maja 2008. Wtedy to po raz drugi
    poroniłam (obumarcie ciąży). Zrobiłam wiele badań, min. pod kątem
    zespołu antyfosfolipidowego. Niestety nie udało sie znaleźć
    przyczyny strat.

    Dostaliśmy zielone światło na jesień. Do tego czasu postanowiłam
    lepiej poznać swoje cykle i zaczęłam stosować metodę NPR. Tak ją
    wdrażałam, że po pierwszej miesiączce po poronieniu niespodziewanie
    zaszłam w ciążę. Stało się tak, bo owulacja wystąpiła w 21 dniu, a
    nie 14 jak dotychczas.

    Bardzo się bałam, co lekarz na to powie, ale on zachował stoicki
    spokój. O ciąży dowiedziałam się będąc na wakacjach w Ustce (choć od
    samego początku podejrzewałam że zaciążyłam, bo tempka wzrosła). Po
    kilku dniach zadzwoniłam do swojego gina, a ten natychmiast kazał mi
    szukać lekarza, który przepisze mi heparynę. Postanowił, że po 2
    obumarciach spróbujemy zastosować ten lek, mimo nie potwierdzonego
    zespołu.

    Tak oto po znalałam się w szpitalu, a lekarz który mnie przyjmował
    za nic nie chciał przepisać mi Clexane, bo stwierdził że i tak
    poronię. W końcu zadzwonił do mojego gina i dał się przekonać.
    Przez 8 miesięcy codziennie kłułam się w brzuszek z rewelacyjnym
    skutkiem.

    Karolinka urodziła się zdrowa jak rybka w 40 tc. Ponieważ ułożona
    była pośladkowo, a wywiad mam obciążony, konieczne było CC.

    Jestem dozgonnie wdzięczna mojemu lekarzowi za danie mi szansy, za
    Clexane. Pewnie gdybym była pod opieką tamtego lekarza, małej nie
    byłoby z nami..

    Dodam jeszcze, że na tym forum spędziłam wiele godzin. Przyplątała
    mi się depresja, którą odczuwałam jeszcze długo będąc w ciąży.

    Nie wierzyłam, że i do mnie uśmiechnie się szczęście. Do dziś nie
    mogę uwierzyć, że naprawdę się udało, że to nie sen.

    Teraz wiem, że cuda się zdarzają. Życzę Wam, żeby ten mały cud jak
    najszybciej na stałe zagościł w Waszym życiu.

    Małgosia

  • kosmosik 30.03.09, 15:59
    W listopadzie 2007 straciłam ciążę. Widoku nieruchomego zarodka na
    monitorze USG nie zapomnę nigdy. Szok i żałoba były ze mną długo...
    ale szybko rozpoczęłam kolejne starania. W maju 2008 zobaczyłam dwie
    kreski a kilka tygodni później bijące serduszko na USG jak wsiadłam
    do samochodu po badaniu dostałam ataku histerii. Prawie godzinę nie
    mogłam się opanować z żalu za tamtym dzieciątkiem, z ulgi i strachu,
    który mi towarzyszył w tej ciązy. Przez resztę ciązy byłam już
    spokojniejsza a 25 stycznia tego roku wreszcie urodziłam moją
    kochaną, zdrową córeczkę, której by przecież nie było, gdyby nie
    poronienie. Życie jest przedziwne... życzę wszystkim spokojnej ciąży
    i donoszonych, wyczekanych maluchów.
    --
    Synek
    Córeczka
  • kamila22-1985 22.04.09, 23:29
    To i ja opowiem moja historie jescze raz choc juz gdzies tu jest ale nie na tym
    szczesliwym wątkusmile
    Mialam juz synka wtedy 2 letniego gdy postaralismy sie o kolejne dziecko.TYdzien
    przed swietami Bozego narodzenia 2007r zrobilam test, blada kreska ale
    byla...wielka radosc...badania super, samopoczucie super, macica rosla, pierwsze
    usg ok. Na kolejnej wizycie poprosilam lekarza o ponowne usg zeby zobaczyc czy
    juz bije serducho,lekarz sie smial ze mnie... usg niby w porzadku choc opis
    tygodniowy miedzy jednym a drugim usg zaniepokoil lekarza(pozniej sie okazalo ze
    lekarz sie pomylil we wpisywaniu tyg.)Wyslal mnie do innego specjalisty na usg.
    troszke sie martwilam choc tlumaczylam sobie ze nie ma czym bo byl postep miedzy
    pierwszym a drugim usg(na tym drugim byly juz widoczne male raczki i nozki)
    Poszlam na usg, bylo ciemno i padal deszcz(godzina 18 25.stycznia.2008)Lekarz
    patrzac na zdjecie poprzednie powiedzial ze wyglada ok, zrobil usg i...nigdy nie
    zapomne tych slow:"Żuczku ale tu nie jest dobrze..." Jak by mnie ktos zdzielil
    kijem w twarz,myslalam ze snie!Ledwo wyszlam z gabinetu...tak strasznie
    plakalam...pozniej szpital... wywolanie poronienia...zabieg... Okazalo sie ze
    dziecko nie zylo od paru dni, na wizycie gdzie zrodzily sie podejrzenia wszystko
    bylo jescze ok
    1.03 dostalam pierwsza po poronieniu @ bede pamietac ta date do konca zycia bo
    towarzyszyla mi pozniej przez 9 miesiecy poniewaz byla to zarówno data mojej
    ostatniej miesiaczkismile...
    Byl strach ogromny, usg robione co miesiac i wielki strach pred nim,zwlaszcza
    przed pierwszym...czy zobacze serduszko...2 razy zobaczylam krew na bieliznie i
    lezalam w szpitalu ale wszytsko bylo ok... 24 listopada, rowniutko 2 tyg przed
    terminem o 7.30 urodzilam moje cudo.Ksawey Kamil waga 3400 i 57cm... codziennie
    dziekuje Bogu za niego. Choc watpilam wiele razy ze ciaze donosze szczesliwie to
    sie udało smile
  • zabolix 28.04.09, 09:29
    jak dobrze że jest taki wątek! daje nadzieje, oby wiecej nas tutaj!
  • aaggat 29.04.09, 21:49
    ciesze się bardzo, ze moge dopisac sie własnie w tym watkusmile))

    W lutym 2008 straciłam dzieci (bliźnieta) w 9tc- ciąża obumarła. Nie musze
    opisywac tu moich emocji, znacie przecież doskonale ten bólsad O ciążę starałam
    się długo, moje wyniki były nienajlepsze i dwie kreski na teście lekarze uznali
    za cud. Byłam więc tym bardziej rozgoryczona po stracie, wiedząc, że ta szansa
    juz prawdopodobnie sie nie powtórzy.

    Starania podjęlismy po 3 miesiącach od zabiegu, ale nie wierzylam, że może sie
    udać. Udało się! I to już w drugim cyklu starań! Od dwóch miesięcy jestem
    szczęśliwą mamą Tymka.

    Nie poddawajcie sie, nie traćcie wiary, mamusiesmile
    Wszystkiego dobrego!
  • anick5791 13.05.09, 20:18
    Kiedyś czytałam taki watek i bardzo mi to pomogło. Wtedy obiecałam sobie, że też
    opiszę moją historię - kiedy już będę szczęśliwą mamą.

    A było tak:
    Pierwsza ciąża - lipiec 2007. W 8 tc na usg dowiedziałam się, że serduszko
    przestało bić. Szpital, zabieg. Podejrzenie, że przyczyną niepowodzenia była
    lekka niedoczynność tarczycy. We Wszystkich Świętych zapaliliśmy znicz za
    duszyczkę naszego nienarodzonego dzieciątka...
    Druga ciąża - poczęcie w Nowy Rok 2008. Wydawałoby się, że to dobra data, że
    może przyniesie szczęście... Potem wolno przyrastająca beta... Nadzieja, że mimo
    to zdarzy się cud... Nie zdarzył się. W 11 tc dowiedzieliśmy się, że ciąża
    obumarła. Tym razem obyło się bez łyżeczkowania.
    I wreszcie trzecia ciąża - sierpień 2008. Mnóstwo obaw, w pierwszym trymestrze
    przed każdym usg umierałam ze strachu. Ale tym razem zawsze wychodziłam z
    gabinetu lżejsza o tonę i uspokojona. W 14 tc postanowiłam przestać się bać i
    zaczęłam kompletować wyprawkę. Mąż nadal zachowywał dystans. Teściowa
    przypominała wcześniejszą sytuację (o drugiej ciąży do tej pory nie wie)... A ja
    powtarzałam mojemu maleństwu, że w nie wierzę, że tym razem nam się uda. I udało
    się. Obok mnie śpi słodko nasza wspaniała córeczka.

    Wszystkim, które borykają się z przeciwnościami losu, życzę szczęśliwego finału.
    Pozdrawiam serdecznie. Anka

  • kajka271 22.05.09, 13:02
    Też mi kiedyś taki wątek pomógł i długo marzyłam by móc tu się wpisać.
    Pierwsza ciąża była książkowa, po 9ciu miesiącach urodziłam synka smile Myślałam wtedy, że jestem stworzona do rodzenia dzieci smile
    Gdy Grześ miał troszkę ponad rok zaczeliśmy się starać o drugiego dzidziusia. Chciałam mieć małą różnicę wieku między dziećmi. Najpierw pół roku starań, w końcu zobaczyłam te upragnione II, cudowne święta Bożego Narodzenia, 2gie urodzinki Grzesia obchodzone w wielkim szczęściu... kilka dni później wylądowałam z krwawieniem w szpitalu i świat mi się zawalił. Do tej pory płaczę na myśl o tym dniu, 18.01.2007. Cieszyłam się tylko, że mam Grzesia i że on nie wie dlaczego płaczemy...
    Po 3ch cyklach zaczeliśmy delikatne starania. Wyszło w pierwszym cyklu. Bardzo się bałam na początku czy wszystko będzie dobrze, ale nic złęgo się nie działo. Pierwze usg, potem genetyczne, pierwze ruchy, połówkowe... potem zaczełam się oswajać z tą ciążą, uwierzyłam w nią i czekałam na moją malutką Hanusię. Niestety nagle w 36tc obudziłam się w nocy z wielkim krwawieniem, po godzinie byłam już w szpitalu po cesarskim cięciu, Hania urodziła się w zamartwicy, żyła ale była nieprzytomna. Po kilku godzinach zaczełą sama oddychać... do głowy nie przychodziły mi złę scenariusze, nie chciałam słuchać lekarzy, któzy mówili, że są małe szanse... Następnego dnia Hania odeszła...nie mogłam w to uwierzyć, nie mogłam tego zrozumieć. Jeszcze długo budziałam się w nocy z ręką na brzuchu, zdziwiona, że jest on pusty... Nie chciałam słuchać, że mam odczekać rok ze staraniami...
    Znalazałam lekarza, któy powiedział, że mogę się starać już po 2gim cyklu, że mam problemy z krzepliwością i poprowadzi moją ciążę z heparyną. Znów po 3ch miesiącach byłam w ciąży. Jeszcze szybciej niż chciliśmy się starać... odebrałam to jako przeznaczenie... Ciąża była dla mnie bardzo ciężka, choć nic złego się nie działo. Całą ciążę robiłam sobie zastrzyki z heparyny, lekarz zmieniał mi tylko dawki w zależności od przepływów w pępowinie i łożysku. Właściwie do końca nie wierzyłam, że się uda... pod koniec już tak się stresowaliśmy, że poprosiłam lekarza o szybszą cesarkę i 13.01.2009 urodziła się Ewcia, nasz wyczekany, wyśniony, wymarzony cud smile

    Dziewczyny, wam też się uda. Szukajcie dobrych lekarzy i próbujcie. Każda z nas może być mamą smile
    --
    Grzesiu 12.01.2005
    Aniołek 11tc(*)01/2007 Hanusia 36tc(*)10-11.01.2008
    Ewunia 13.01.2009
  • mama-wczesniaka 29.05.09, 09:28
    WITAM ZOSTAŁA MAMA PO 2PORONIENIACH URODZIŁAM W 34 TYGODNIA SYNKA PRZEZ CC JEG
    WAGA 1860 50CM DŁUGO CZEKAŁAM BARDZO PONIEWAŻ PIERWSZE PORONIENIE BYŁO W 2007
    ROKU A PORÓD 24MARCA 2009 WIEC WSZYSTKO JASNE NACIERPIAŁAM SIĘ BARDZO ALE DZIŚ
    WIEM ZE WARTO PODJĄĆ SIĘ DOBREGO LECZENIA I POSZUKAĆ ZAUFANEGO GINA JA TAKIEGO
    ZNALAZŁAM ZROBIŁAM BADANIA I ZASZŁAM UDAŁO SIĘ DZIŚ LEŻY KOŁO MNIE MÓJ MAŁY
    KRZYKACZ TYMUS MA 2MC POZDRAWIAM WAS
  • monikaa1982 02.06.09, 19:45
    na napisanie tego postu czekałam od 28 września 2007. Wtedy to
    straciłam swoje pierwsze Maleństwo w 10 tc( ciąża obumarła ).
    Był żal, ból, rozpacz, poczucie że jestem gorsza i do niczego sie
    nie nadaję.
    Dziś obok spi mój ukochany synek Pawełek. Urodził się prawie
    dokładnie rok później niż miało urodzic się pierwsze Maleństwo.
    Ciąża była ciężka psychicznie, ciągłe wizyty w toalecie- sprawdzanie
    czy nie plamię, paniczny strach przy jakimkolwiek ukłuciu w brzuchu,
    nie było lepiej nawet gdy zaczęłam czuc ruchy, strach towarzyszył mi
    aż do dnia porodu.
    Ale UDAŁO SIĘ!!!
    Dziewczyny nie poddawajcie się! Znajdźcie w sobie siły by spróbować
    ponownie!! Nie macie innego wyjścia!!! Myslę o Was i trzymam kciuki!

    --
    (*)Aniołek 28.09.2007
    http://s9.suwaczek.com/200904171662.png
  • ewalinka82 10.06.09, 11:33
    witam Was wszystkie...zaglądam tu od dawna.chyba trochę nie całkiem na temat, ale mam nadzieję,że i ja kiedyś podpiszę się pod tym wątkiem.staram się nie tracić nadziei...
  • aga43214 23.07.09, 14:16
    to znowu ja! przypomne, ze poronlam 3 razy, dwa lata temu urodzila
    corke, a teraz doczekalismy sie syna!
    wszystko dzieki prof. Wolczynskiemu z Bialegostoku!
    pozdrawiam
  • ewcik66 24.07.09, 18:56
    Witajciesmile Ja straciłam cztery ciąże. Dwa porody przedwczesne(23
    tydz.) i dwa poronienia (8 i 20 tydz.) Na piątą ciążę myślałam, że
    się nie zdecyduję. Było mi bardzo ciężko podjąć decyzję, ale
    podjęłam i to była najlepsza decyzja w moim życiu. Mam w domku
    ukochaną córeczkę, która jest dla mnie wszystkim. Udało się donosić
    a właściwie doleżeć do 9 m-ca. Pozdrawiam
  • hainaut 13.08.09, 11:01
    Dopisze sie i tutaj.
    Po 5 dlugich latach podczas ktorych przeszlismy 3 poronieni tracac 4 dzieci
    wreszcie doczekalismy sie na nasz cud. Moja corka urodzila sie w 41 tc i wlasnie
    skonczyla 2 tygodnie. smile)) Te ostatnia ciaze, mimo dobrych wynikow wszystkich
    badan prowadzilismy na aspirynie i heparynie. No i udalo sie!
  • czaarodziejka 29.08.09, 09:44
    Czas na mnie...
    od poronienia upłynął rok i dwa miesiące.Bardzo chcieliśmy założyć z mężem
    rodzinę.Ciąża była więc oczekiwana i upragniona.W 10tc okazało się,że obumarła.
    Byłam załamana. Nie sądziłam,że kiedyś znów się uśmiechnę.Płakałam,płakałam...
    nie wiedziałam,co alej.Czy będę mieć dzieci? Jaki kolor oczu miałoby moje
    maleństwo?Jaki zapach? Na pociechę wyczytałam,że takie dzieci idą do nieba.Więc
    kiedyś się spotkamy.Przyczyny poronienia nie ustalono.Lekarz pocieszał mnie,że
    często się zdarza przy pierwszej ciąży poronienie i nie wiadomo dlaczego.Zalecił
    3 miesięczną przerwę w "staraniach".Ten 3 miesięczny czas bardzo mi się
    przydał.Wyjechałam w góry,co było już wcześniej zaplanowane,lecz zmiana
    otoczenia bardzo pomogła.Koleżanka powiedziała mi"Wszystko ma swoje miejsce i
    swój czas.Uwierz w to!". Nie mając co zrobić uczepiłam sie tego i uwierzyłam.Te
    słowa to było jedyne,co miałam.No i mąż,który o mnie dbał,pilnował,abym nie
    płakała,pocieszał.Zazdrościłam kobietom w ciąży.Nie tak zawistnie,ale tak,że one
    nie wiedzą czasem,jak trudno jest,że nie każdemu ciąża tak łatwo przychodzi.Po 3
    miesiącach powrót do "starań". Po 5 miesiąch są - 2 kreski! Radość i wielki
    strach... Wymioty-myślę grypa żołądkowa.Lekkie kłucie z boku-myślę ciąża
    pozamaciczna... wizyta u lekarza w 6tc i lekarz mówi,że jest ładnie zagnieżdżony
    zarodek i pokazuje bijące serduszko! Przed każdą wizytą stres jak nie wiem.Że
    usłyszę,że to serduszko już nie bije... Dużo wymiotuję,całe dnie
    mdłości.Czytam,że to dobrze,że to znak,że hormony pracują... W 12 tc wizyta na
    USG 3D (takie szczegółowe).Dokładnie w dniu,w którym miało się urodzić
    poprzednie maleństwo.Wszystko ok! Obiecuję sobie,że od tego badania będę
    spokojniejsza,stres szkodzi dziecku.Mąż postanawia,że już trzeba ogłosić
    "nowinę",bo brzuszek zaczyna powoli się zmieniać.W 16tc nowiny nie da się już
    ukryć... wierzę,że nienarodzone dziecko czuwa nad swoim bratem lub siostrzyczką.
    I czuwa. Ciąża przebiega bez większych komplikacji.Cieszę się nią.Wszystko jest
    dobrze.17 lipca 2009 roku siłami natury na świat przychodzi moja
    córeczka.Najwspanialszy dzień w życiu. Śpi teraz obok w wózku.Wiem,jak trudno
    wam. Wiem jaki to strach i cierpienie.Mam nadzieję,że na tym forum znajdziecie
    pocieszenie.Że historia jaką piszę ja i wszystkie inne "mamy po poronieniu"
    pomoże wam uwierzyć,że Bóg ma swój plan i przyjdzie ten CZAS,kiedy i wy
    zostaniecie mamami.WSZYSTKO MA SWOJE MIEJSCE I CZAS.UWIERZCIE.Bądźcie silne dla
    waszych przyszłych pociech. Życzę wam ich z całego serca.
  • beti0609 30.08.09, 14:34
    Witam
    I ja także przeżyłam dwukrotnie koszmar poronienia . Za równo pierwsza jak i
    druga strata dziecka była bardzo bolesna i potrzebowałam dużo czasu żeby się
    pozbierać . Jadnak udało się i teraz jestem mamą zdrowego i wesołego dwulatka
    którego uśmiech daje mi tak wiele radości .
  • hiljo 01.09.09, 21:03
    30 lipca 2008 straciłam 2 aniołki (ciąża bliźniacza). Było to
    poronienie zatrzymane w 10 tc.
    18 sierpnia 2009 zostałam mamą Piotrusia wink
  • rybaa25 15.09.09, 16:11
    Witam. Nie mozna tracić nadziei. Poroniłam w 2001, 2006, 2007.
    Zrobiłam kupę badań - brak przyczyny. Odwiedziłam Novum - ewidentnie
    chcieli wyciągnąć kasę i powtórzyć wszystkie badania bo nie robione
    u nich. W chwili kiedy przestałam szukać przyczyn i przestałam
    chwilowo myśleć o dziecku i przestałam o siebie dbać - zaszłam w
    ciążę. W moim przypadku do 4 razy sztuka - dwa tygodnie temu
    urodziłam zdrowego chłopca smile
  • ankawt 28.09.09, 11:03
    Z pierwszej ciąży mam Magdalenę, urodzoną w 36tc SN. Ciąża nie była łatwa, 5
    pobytów w szpitalu, krwawienia, przedwczesne skurcze, niewydolność szyjki.
    Po jej urodzeniu decyzja, że zostanie jedynaczką (doszły jeszcze jej problemy ze
    zdrowiem). Po 4 latach doszliśmy do wniosku, że nasza córcia zostanie kiedyś
    sama na świecie, braknie dziadków, nas, nie ma żadnych kuzynów.
    Zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu starań, w sierpniu 2007. Ciąża okazała się
    bliźniacza. Radość wymieszana z przerażeniem. Na 2 usg okazało się, że serduszka
    nie biją. Kolejnego dnia zabieg, potem 4 miesiące chorowałam, odezwała się depresja.
    Kolejna ciąża w lutym 2008, też bliźniaki. Obumarły w 10tc. Na zabieg czekałam 4
    dni, bo nie było miejsc w szpitalu.
    Znów depresja, ale i cień nadziei, bo znaleziono przyczynę niepowodzeń-
    przegroda w macicy. Usunięto mi ją histeroskopowo w Provicie w Katowicach.
    Zaszłam w ciążę "przypadkiem", w pierwszym cyklu po histero.
    Na pierwszą wizytę do gina poszłam w 10tc. Wiedziałam, że jestem w ciąży, ale
    nie chciałam złudnych nadziei. Lekarz nie był zadowolony smile, najpierw kręcił
    nosem, że za szybko, że może się nie udać, a potem stwierdził, że jestem
    ciekawym przypadkiem smile.
    Leżałam w szpitalu 3 razy, w tym ostatni- 4tyg. Przedwczesne skurcze,
    niewydolność szyjki- pessar, fenoterol i leżenie.
    Synek urodził się w 36tc przec CC (ordynatorka stwierdziła, że cała ta ciąża to
    jedno wielkie ryzyko, więc choć przy porodzie je zminimalizujemy- choć osobiście
    ja cc nie polecam)z wagą 3200g dł56cm 8pkt Apgar.

    W między czasie moja siostra urodziła Jagódkę, a szwagierka tuż po mnie Olę.

    Miejcie nadzieję. Szukajcie dobrych specjalistów.
    Życzę, żeby każdej kobiecie się udało zostać matką, nawet niejednokrotnie.
    --
    http://my.lilypie.com/7gDfp2/.pnghttp://m1.lilypie.com/D303p2/.png
  • kasiula19800 29.09.09, 13:54
    W kwietniu 1raz poroniłam.>> Miesiac temu robilam test beta hcg wyszło 29,
    niestety po 2dniach spadlo prawie do zera. Bylam przekonana że to jakas ciaza
    biochemiczna az wczoraj cos mnie tknelo i poprosilam meza zeby kupil mi test
    ciazowy a jak zobaczylam wynik to malo z toalety nie spadłamwink Oczywiscie ciaza.
    Poszłam od razu do gina i usłyszałam bicie serca dzidzi. To juz 8 tc. Nie
    rozumiem tylko w jaki sposob w laboratorium był błąd przecież płaciłam te 35 zł
    i dla mnie to jest nie do pomyślenia
  • zaisa 11.11.09, 11:29
    I 2002 - obumarcie maluszka w pierwszych tyg. ciąży (poronienie zatrzymane)
    XI 2004 - poronienie samoistne ok. 14 tc - prawdopodobnie zdrowa dziewczynka -
    zakażenie pozałożyskowych błon płodowych
    2006 - wiosna - 2 bijące serduszka w jednej owodni - 3 tyg. później jeden
    maluszek się rozwija, po drugim prawie nie ma śladu - 11.X.2006 urodziny synka
    36tc po ciązy powikłanej cukrzycą, skracającą się szyjką i in. Synek jest fajnym
    (choć przeziębionym trzylatkiemwink. Był acard, luteina i dużo ludzi, którzy o nas
    myśleli i się modlili, trzymali kciuki, wysyłali dobre fluidy.
    16.X.2009 - córka, też 36 tc, z prawie niepowikłanej ciąży. Piękna jest
    (no, może dla mniewink).
  • duna23 20.12.09, 22:02
    po dwóch poronieniach na świecie pojawiła się Matylda. Do końca nie
    do końca wierzyłam, że mnie to szczęście spotyka. Powodzenia dla
    wszystkich starających się.
  • black.bola 08.01.10, 11:39
    Zostałam mamą po dwóch poronieniach, Igorek urodził się w 40
    tyg.ciąży, po zajściu od razu zgłosiłam się do przychodni patologii
    ciąży i wspaniała pani doktor prowadziła nas smile. Po Igorku urodził
    się jeszcze Marcelek, ale jest wcześniakiem. Strata po poronieniach
    jest ogromna. Radość z narodzin dzieci jest wspaniała. Ja wierzyłam,
    że będę mamą biologiczną (mam jeszcze adoptowaną córkę, zaszłam w
    ciążę jak odpuściłam sobie starania, od razu po adopcji). Wcześniej
    leczyłam się, ale po poronieniach załamałam się i dałam sobie
    spokój, i proszę smile Powodzenia, przesyłam pozytywną energię.
  • yanca1 12.01.10, 14:23
    dziękuję za to forum. w sobotę przeszłam zabieg usunięcia resztek mojej 8 tyg ciąży. boli, bardzo boli, ale dzieęki wam mam nadzieję, że następnym razem się uda
  • dolores5 24.01.10, 14:38
    Witam
    A ja mam takie pytanie: jak rodziłyście po wcześniejszych stratach czy
    naturalnie czy przez cesarkę? Co wam proponowali lekarze, co jest
    bezpieczniejsze dla dziecka?

    Ja też straciłam 2 ciąże, a obecnie jestem w 33 tc i mam właśnie duży dylemat
    jak rodzić. Po tych stratach teraz okropnie paraliżuje mnie stać o pomyślny
    przebieg porodu. Nie wyobrażam sobie gdyby teraz miało się coś stać, tym
    bardziej że ciąża nie należała do łatwych. Proszę o doradę z waszego doświadczenia
  • grochalcia 31.01.10, 12:49
    ja akurat cesarkę, ale dlatego tylko, za łobuz xle sie wstawil w kanał i nie
    chciala główka przejśćsad ale żałuję...meczylam sie 7 godzin i potem
    cesarka..pierwszego synka rodzilam naturalnie i zdecydowanie lepiej czulam sie
    po porodzie..i psychicznie lepiej..tutaj jakos siadla mi psychika. wiesz? bylam
    zla o to, ze tyle przeszlam i nie dałam rady urodzic naturalniesad
    --
    Moja rodzinka
    Kajtek
  • majumaja 05.02.10, 00:13

    Jestem szczęśliwą mamą po dwóch poronieniach. Jestem mamą dwóch
    ślicznych dziewczynek, starsz ma 6 latek urodziła się w zamartwicy i
    nie było wiadomo czy będzie zdrowo się rozwijać. Dziś jest
    superextrafajną kochaną, mądrą dziewczyną moją rodością. Druga moja
    dziewczynka urodziła się z czwartej ciąży i nadal nie mogę uwierzyć,
    że jest, że jest moja, że jest. Codziennie rano rano patrzę na tą
    słodką, roześmianą bużkę i w duchu zadaję pytanie, którego nie
    chcę,chciałabym , żebym nigdy tak nie myślała ale samo mi się
    nasuwa, co by było gdyby .. nie mogę dokończyć. Bardzo kocham moje
    córeczki.
    Rodziłam przez cc, po raz pierwszy z powodu zaniku tętna dziecka, a
    drugi raz ze strachu, chciałam do końca mieć pewność, że nic nie
    zagrozi życiu mojego dziecka.
    Pozdrawiam gorąco
  • 02kaja 13.02.10, 17:50
    Hej dolores!
    Moja lekarka wolała dmuchać na zimne i doradzała cesarkę - żeby już
    żadnych komplikacji nie było przy porodzie - stwierdziła, że zbyt
    cenna jest ta ciąża, żeby ryzykować. I miałam cesarkę - ale głównie
    z powodów neurologicznych, bo mam dyskopatię.
    Rodziłam w znieczuleniu podpajęczynówkowym - córeczkę zabrali od
    razu, ale było wszystko ok, nawet nie trzeba było jej odśluzowywać,
    cała zdrowa - 10 pkt Apgar.
    Byłam świadoma wszystkiego i strasznie dłużyło mi się to kiedy mnie
    zszywali. W trakcie szycia przynieśli mi małą i mogłam ją pogłaskać.
    Super uczucie. Najgorzej co wspominam to to,że w 3 dobie miałam
    okropne bóle głowy - mimo że zaraz po cc leżałam plackiem 24h, bez
    podnoszenia głowy. Bóle nie do wytrzymania, trwało to trzy dni,
    tylko jak płasko leżałam było ok - ale jak w takiej pozycji zajmować
    się dzieckiem? Wszystko przeszło jak wróciłam do domu.
    Dla mnie ważne było to żeby rodzić naturalnie - skoro nie mogłam,
    dylematem stał się wybór znieczulenia. Moja mama zachęcała mnie do
    ogólnego (ma doświadczenie z pacjetkami po porodach), a ja jednak
    posłuchałam lekarzy. Nie wiem co zrobiłabym drugim razem. Tyle z
    moich doświadczeń. Myślę, że nie masz co się bać cc, bardzo szybko
    wróciłam do formy, brzuch najbardziej bolał przez pierwsze trzy dni -
    właściwie mięśnie, potem tylko rana mnie ciągnęła, ale ogólnie
    czułam się dobrze.
    --
    Aniołek (04.2006 - 8tc); Aniołek (04.2007 - 8tc)
    Aniołek (12.2007 - 9tc); Aniołek (09.2008 - 9tc)
    Anna Katarzyna ur. 25.01.2010
    img718.imageshack.us/i/img3447.jpg/
  • aga_sg 22.06.10, 20:22
    Ja straciłam 2 ciąże i rodziłam normalnie tylko zaraz po terminie mój lekarz
    prowadzący wywoływał mi poród na swoim dyżurze wiec byłam pod dobra opieką
  • yanca1 09.02.11, 19:55

    Zawsze chciałam wrócić na to forum. Od 3 II jestem mamą!!! Niewiele ponad rok po poronieniu udało się. Ciąża była książkowa, poród błyskawiczny. jestem szczęśliwa.
  • 02kaja 05.02.10, 10:54
    Witajcie dziewczyny!!!
    Chciałam się pochwalić, że 25.01.2010 urodziłam zdrową córeczkę. Dla
    nas to istny cud, dar Boży, wymodlony, wyczekany.
    Po czterech poronieniach udało się. Mam nadzieję, że mój przykład
    będzie nadzieją dla innych.
    Warto szukać, dociekać, badać się i wierzyć Bogu, Jemu zaufać.
    --
    Aniołek (04.2006 - 8tc); Aniołek (04.2007 - 8tc)
    Aniołek (12.2007 - 9tc); Aniołek (09.2008 - 9tc)
    Anna Katarzyna ur. 25.01.2010
  • meresanch 08.02.10, 19:50
    melduję sie że zostałam mamą
    mój synke jest cudny i wart tego co przeżyłam
    nie moge przestać na niego patrzeć
    --
    NATANIEL 5 luty 2010 moje aniołki 07.07.08 i 13.02.09 [*]
    mój blog fotograficzny
  • enka80 11.02.10, 00:26
    Witam. Kiedy poronilam w marcu zeszlego roku, zawalil mi sie swiat.
    To byla dlugo wyczekiwana ciaza. Czytalam wtedy wpisy na tym forum i
    postanowilam, ze jesli kiedys mi sie uda donosic ciaze, wpisze sie
    tu dla pokrzepienia innych. Mnie historie kobiet, ktorym mimo
    przeszkod sie udalo, bardzo pomogly.
    Rowne 2 m-ce po poronieniu okazalo sie ze znowu jestem w ciazy. Byl
    to szok polaczony z ogromna radoscia i strachem. Na szczescie ciaza
    okazala sie bezproblemowa, choc strach towarzyszyl mi prawie do
    konca. Udalo sie jednak - 2 tygodnie temu zostalam mama przeslicznej
    i przede wszystkim zdrowej dziewczynki, ktora w tej chwili lezy u
    meza na kolanach i jest naszym najwiekszym cudem. Warto bylo na nia
    czekac.
    Zycze wszystkim, ktorzy to czytaja, aby odzyskali wiare, ze sie uda
    i aby ich marzenia o zdrowym dzidziusiu sie spelnily.
  • eryk2601 16.02.10, 13:46
    Po trzech latach walki o drugie dziecko i trzech poronieniach zostałam
    szczęśliwą mamą Juliana.Mimo prawidłowych wyników badań po pronieniach tę ciążę
    prowadzono na acardzie i heparynie.Nie wiem do końca, czy ta terapia
    poskutkowała, czy tak po prostu miało być.Najważniejsze, że mogę napisać
    "zostałam mamą po poronieniu".Dziewczyny naprawdę może się udać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.