Ja tez mialam same dobre doswiadczenia, chociaz sama malo chorowalam, ale mam
dziecko ktore wymagalo operacji korekcyjnej, urologicznej.
Umowilismy sie do specjalisty, urologa w Children's Hospital przyharwardzkim,
mielismy spisane pytania, wymadrzalismy sie jak cholera, i maglowalismy goscia
przez 45 minut. NIe okazal ani cienia zniecierpliwienia, odpowiadal na wszystkie
pytania i jeszcze wiecej. Pozniej na pytanie, co by zrobil gdyby to bylo jego
dziecko uczciwie powiedzial, ze zasiegnalby drugiej opinii, wiec polecielismy do
jego szefa, ordynatora oddzialu urologii, ktory to szef nam dopiero wyjawil, ze
gosciu jest jedynym z niewieli specjalistow swojego kalibru i tego schorzenia i
wlasnie wydal drugi podrecznik.
Coczny bilans mojego dziecka to 30-45min wizyta, moj maz zawsze ukradkiem
spoglada na zegarek, a lekarze nie chce konczyc. Pediatra dziecka dzwonila do
mnei przed operacja dziecka, w dniu operacji, jeszcze kilka razy w okresie
rehabilitacji. Nie pytana.
I mam jeszcze kilka takich opowiesci. I musze przyznac, ze w osrodkach
klinicznych Ci specjalisci sa kurcze dobrzy. Slyszalam tez kilka nieciekawych
historii, i gneralnie ludzie narzekaja, ale na prawde nie wiedza jak maja dobrze.
W rodzinie byly wielokrotnie raki roznego rodzaju, bypasy, operacje na oczy,
nos, obojczyki i wszyscy zdrowi i ciesza sie dobrym zdrowiem.