Kiedy mówię specjalistom, że bezpieczna miała być też szczepionka
użyta w USA w 1976 roku, z reguły zapada milczenie.
Tej historii raczej nie przypomina się w polskiej prasie piszącej o
pandemii. A jednak trudno nie zauważyć analogii. Kiedy w bazie Fort
Dix w New Jersey na nową odmianę grypy – także świńską – zmarł
żołnierz, a wielu innych zachorowało, uznano, że Stanom Zjednoczonym
grozi epidemia. Departament Zdrowia przestrzegał, że jeśli nie
zostanie podjęta akcja szczepień, dojdzie do mutacji wirusa i w
rezultacie wybuchnie światowa pandemia podobna do hiszpanki z 1918
roku.
Pospiesznie przygotowaną szczepionkę zaaplikowano ponad 40 mln
Amerykanów. Po dziesięciu dniach akcję przerwano. Było bowiem około
500 potwierdzonych wypadków syndromu Guillian-Barre, neurologicznej
choroby prowadzącej do paraliżu nerwów.
Lekarstwo – a właściwie szczepionka – okazało się gorsze od choroby.
– Spodziewana pandemia nigdy nie nadeszła. Jedna osoba zmarła na
grypę, natomiast co najmniej kilkadziesiąt w wyniku komplikacji
poszczepiennych – napisali autorzy publikowanych w USA raportów.
Czy można mieć gwarancję, że historia się nie powtórzy? I czy można
wierzyć zapewnieniom ekspertów, że szczepionka jest bezpieczna?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.