claiming a child for tax purposes Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam pytanie. Jakie dokumenty sa potrzebne " to claim a child " przy rozliczaniu podatkow w USA? Pomyslalem sobie, ze moze moglbym miec" fikcyjne dziecko w Polsce", zeby dostac wiekszy zwrot. Czy IRS dowiedzialby sie, ze dziecko wogole nie istnieje? Jakie dokumenty musialbym przedstawic, zeby udowodnic, ze dziecko mieszka w Polsce z "matka" np. akt urodzenia.
    Dziekuje z gory za wszelkie porady, uwagi i sugestie.
    • Potrzebujesz SSN dla dziecka, wiec raczej nie da sie przeginac. Slyszlam, ze wiele lat temu co niektorzy "wynalazcy" mieli niezla gromadke dzieci w PL. Oczywiscie tylko dla podatkow, ale te czas juz sie skonczyly.

      --
      ~~If today was your last day...
      Would you live each moment like your last
      Leave old pictures in the past~~ Chad
      • Nie musisz miec #SS, wystarczy nr podatkowy. Moj brat od wielu lat claims nasza Mame w PL, ktora nie ma numeru SS, jego podatki rozlicza gosc z IRS wlasnie, wiec calkiem legalnie. Gdyby nie to brat jako singiel doplacalby zamiast miec zwrot. Grunt to znalezc dobrego ksiegowego, ktory zna sie na wszystkich klauzulach.

        --
        ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
        ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
        ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
        • edytkus napisała:

          > Nie musisz miec #SS, wystarczy nr podatkowy. Moj brat od wielu lat claims nasza
          > Mame w PL, ktora nie ma numeru SS, jego podatki rozlicza gosc z IRS wlasnie, w
          > iec calkiem legalnie. Gdyby nie to brat jako singiel doplacalby zamiast miec zw
          > rot. Grunt to znalezc dobrego ksiegowego, ktory zna sie na wszystkich klauzulac
          > h.
          >

          Aby ktos byl "dependent" na rozliczeniu musi byc obywatelem albo legalnym rezydentem USA. Takie jest prawo i tyle i nie maja tu znaczenia zadne klauzule, "kruczki" etc. Ktos kto jest z IRS tez moze swiadomie omijac prawo (dostaje za to kase od Twojego brata nie?) albo po prostu byc imbecylem ktory nie ma elementarnej wiedzy.

          "If you want to claim a person as a dependent on your tax return, that person must meet five criteria. A dependent must be a member of your household, be a US citizen or resident, not be married and filing a joint return, have income less than $3,050, and you must provide more than half of their support."


          • aneta05 napisała:

            >. Ktos kto jest z IRS tez moze swiadomie omijac prawo (dostaje za to k
            > ase od Twojego brata nie?) albo po prostu byc imbecylem ktory nie ma elementarn
            > ej wiedzy.


            Ten facet pracowal dla IRS min. 20 lat, od lat rozlicza kilka znanych mi osob, w tym paru wlascicieli firm. Nikt z nich nigdy nie mial zadnych problemow wiec raczej wie co robi.


            --
            ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
            ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
            ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
            • ta ten co rozlicza podatki i podatknik sa tak samo odpowiedzialni za to co jest na rozliczeniue podatkowym. Z tym ze on po tylu latach pracy w IRS on ma plecy i jesli cos to jemu pewnie g zrobia a twoj brat i cala reszte bedzie za to bekec. Wiec tak dokladnie wie co robi - jego tylek jest chroniony wiec wrazie czego bedzie sie smial i tyle. Kilientow sobie nagarnal bo zawsze im zwrot "zalatwi" wiec ludzie zadowoleni.
              --
              mojlink.info/yw1qss
              • Jesli on ich rozliczen nie podpisuje to moze mowic co chce.... znajomi beda ponosic konsekwencje a nie on. Jesli podpisuje jako "preparer" to tez d... moczy.

                A dependent to kazdy moze sobie wymyslec, wpisywac co chce i nawet latami nie zostac przylapanym. Gorzej jak IRS poprosi o dowody.
                • edytais napisała:

                  > Jesli on ich rozliczen nie podpisuje to moze mowic co chce.... znajomi beda pon
                  > osic konsekwencje a nie on. Jesli podpisuje jako "preparer" to tez d... moczy.

                  Podpisuje, stempluje, i daje gwarancje. Moj accountat tez daje gwarancje ze nadstawia karku w razie audit. Tez nigdy nie mielismy zadnych problemow (a juz ponad 10 lat z nich korzystamy), ani nikt z meza wspolpracownikow - wszyscy sie tam rozliczaja bo oni wiedza jak w przeciwienstwie do np. H&R Block, ktorzy kiedys wmawiali ze np. college tuition nie mozna odliczyc.


                  --
                  ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                  ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                  ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
            • edytkus napisała:

              > Ten facet pracowal dla IRS min. 20 lat, od lat rozlicza kilka znanych mi osob,
              > w tym paru wlascicieli firm. Nikt z nich nigdy nie mial zadnych problemow wiec
              > raczej wie co robi.

              Pewnie ze wiec co robi - lamie prawo i tyle.
              >
          • dawno temu rozliczlama podatki i wlasnie po takich tekstach sobie darowalam. Nie warte zachodu. Cigle slyszalam jak ja moge doplacac jak moja sasiadka zawsze dostaje zwrot ... itd. a moja sasiadka to odlicza sobie to i to bo tak jej ksiegowy powiedzil. I zadne argumenty tez tak nie mozna ,lacznie z pokazaniem przepisu do takich ludzi nie dochodzi...
            --
            mojlink.info/yw1qss
        • > Nie musisz miec #SS, wystarczy nr podatkowy. Moj brat od wielu lat claims nasza
          > Mame w PL, ktora nie ma numeru SS, jego podatki rozlicza gosc z IRS wlasnie, w
          > iec calkiem legalnie.

          Hahaha :)
          • marekatlanta71 napisał:

            > > Nie musisz miec #SS, wystarczy nr podatkowy. Moj brat od wielu lat claims
            > nasza
            > > Mame w PL, ktora nie ma numeru SS, jego podatki rozlicza gosc z IRS wlasn
            > ie, w
            > > iec calkiem legalnie.
            >
            > Hahaha :)


            Cieszysz sie z wlasnej niewiedzy?

            Przypomnij sobie jak rozliczales podatki ZANIM dostales green card (czyli ZANIM dostales numer SS). Zaloze sie ze tak jak i ja miales najpierw numer podatkowy ITIN, ktory mozna otrzymac nawet nie mieszkajac w USA.

            ze strony IRS.gov
            IRS issues ITINs to foreign nationals and others who have federal tax reporting or filing requirements and do not qualify for SSNs. A non-resident alien individual not eligible for a SSN who is required to file a U.S. tax return only to claim a refund of tax under the provisions of a U.S. tax treaty needs an ITIN.



            --
            ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
            ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
            ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
            • ChodzI mi o legalnosc odpisow na matke mieszkajaca w Polsce :)
              • marekatlanta71 napisał:

                > ChodzI mi o legalnosc odpisow na matke mieszkajaca w Polsce :)

                skoro prawo to dopuszcza to co jest w tym nielegalnego?

                --
                ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
                • edytkus napisała:

                  > marekatlanta71 napisał:
                  >
                  > > ChodzI mi o legalnosc odpisow na matke mieszkajaca w Polsce :)
                  >
                  > skoro prawo to dopuszcza to co jest w tym nielegalnego?

                  otoz prawo tego nie dopuszcza chyba ze mama jest obywatelka USA albo ma zielona karte

                  • aneta05 napisała:


                    > otoz prawo tego nie dopuszcza chyba ze mama jest obywatelka USA albo ma zielona
                    > karte
                    >

                    najwyrazniej dopuszcza skoro brat ma ja na rozliczeniu juz od ok. 10 lat i jakos nikt sie nigdy do tego nie przyczepil. Nie wiem na jakiej zasadzie to dziala w jego przypadku, ale wiem ze np. sa kraje z ktorymi USA ma tax treaty i przepis o obywatelstwie czy rezydenctwie jest pominiety. Dobry accountant znajdzie rozne luki, przepisy etc. zgodne z prawem a przy okazji dzialajace na korzysc klienta. Accountant brata ma opinie bardzo dobrego, gdyby przyjmowal nowych klientow chetnie sama bym do niego poszla. To tak jak z tym przykladem z college tuition gdy w H&R Block powiedziano mi ze sie tego nie odlicza a w innym miejscu na odwrot. Nie kazdy accountant wie co robi a inny az nadto.

                    --
                    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
                    • edytkus napisała:

                      > aneta05 napisała:
                      >
                      >
                      > > otoz prawo tego nie dopuszcza chyba ze mama jest obywatelka USA albo ma z
                      > ielona
                      > > karte
                      > >
                      >
                      > najwyrazniej dopuszcza skoro brat ma ja na rozliczeniu juz od ok. 10 lat i jako
                      > s nikt sie nigdy do tego nie przyczepil

                      to akurat nie jest zaden argument, mozna lamac prawo dopoki sie nie wpadnie, brat nie trafil na audit IRSu i tyle
                      A z ciekawosci, nich brat sie zapyta na jakiej podstawie prawnej moze rozliczac sie z mama jako dependent i napisz co powiedzial ten super madry accountant
                      • aneta05 napisała:

                        > edytkus napisała:
                        >
                        > > aneta05 napisała:

                        > to akurat nie jest zaden argument, mozna lamac prawo dopoki sie nie wpadnie, br
                        > at nie trafil na audit IRSu i tyle

                        skad wiesz ze nie byl?

                        > A z ciekawosci, nich brat sie zapyta na jakiej podstawie prawnej moze rozliczac
                        > sie z mama jako dependent i napisz co powiedzial ten super madry accountant

                        przypomnij sie w kwietniu, on sie rozlicza zawsze w ostatniej chwili, moze do tego czasu sie pogodzimy

                        --
                        ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                        ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                        ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
            • Eeeee... Nie wiem, Edytkus, czy wiesz, ale mozna miec SSN nie majac zielonej karty.
              --
              "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
              • staua napisała:

                > Eeeee... Nie wiem, Edytkus, czy wiesz, ale mozna miec SSN nie majac zielonej ka
                > rty.

                no mozna, ale nie unrestricted. Poza tym np. bez pozwolenia na prace, z wiza nie-turystyczna, nie mozna dzisiaj dostac SSN a ITIN tak.

                --
                ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
                • Mozliwe - nie znam sie az tak na wszystkich rodzajach wiz :-) Nie wiedzialam nawet, ze sa wizy nie-turystyczne bez pozwolenia na prace (narzeczenskie?).
                  --
                  "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
                  • staua napisała:

                    > Mozliwe - nie znam sie az tak na wszystkich rodzajach wiz :-) Nie wiedzialam na
                    > wet, ze sa wizy nie-turystyczne bez pozwolenia na prace (narzeczenskie?).

                    dla malzonkow tych co maja wizy z pozwoleniem ;)
                    --
                    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
                  • staua napisała:

                    > Mozliwe - nie znam sie az tak na wszystkich rodzajach wiz :-) Nie wiedzialam na
                    > wet, ze sa wizy nie-turystyczne bez pozwolenia na prace (narzeczenskie?).

                    Nie spotkałaś się z największym idiotyzmem typowej ścieżki wizowej dla pracujących w nauce?

                    Zaczynają na J-1, ewentualny mąż/żona dostaje odpowiednią wizę "dependent" J-2 i może pracować. Nawet ma lepiej niż naukowiec, bo może pracować gdzie chce, a nie tylko w instytucji sponsorującej wizę.

                    Po paru latach J-1 się wyczerpuje, naukowiec przechodzi sobie na H-1B. A co dla męża/żony? H-4 na której nie wolno pracować.




                    --
                    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim
                    • Tak, wiem, ze na H-4 nie wolno pracowac, ale nie pomyslalam o SSN. Rzeczywiscie.
                      J-1 w ogole ominelam i dowiadywalam sie stopniowo o jej szczegolach - przyjechalam tu na H-1B i maz tez, bo nasz pierwszy uniwersytet zapytal nas, ktora wolimy i ktos nam powiedzial, zeby wybrac H-1B. jak sie okazalo, w naszym wypadku byl to dobry wybor. Ale wiem, ze wiele osob tego wyboru nie ma (np. NIH daje postdocom tylko J-1).
                      --
                      "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
    • buszar napisał:

      > Mam pytanie. Jakie dokumenty sa potrzebne " to claim a child " przy rozliczaniu
      > podatkow w USA? Pomyslalem sobie, ze moze moglbym miec" fikcyjne dziecko w Pol
      > sce", zeby dostac wiekszy zwrot. Czy IRS dowiedzialby sie, ze dziecko wogole ni
      > e istnieje?

      Fantastyczny wątek.

      Ja się podepnę i zapytam, czy ktoś nie wiem, gdzie można dostać urządzenie do zdejmowania takich przeciwkradzieżowych klipsów z ubrań w sklepie. Spodobało mi sie kilka rzeczy w Saksie, ale są dość drogie, więc pomyślałam, że w przymierzalni odczepię ten klips i po prostu wyjdę tak ubrana.

      --
      - Looks like we're surrounded by Indians, Tonto!
      - What do you mean: "we", white man?
      • 08.02.11, 18:53

        Fantastyczny wątek.
        >
        > Ja się podepnę i zapytam, czy ktoś nie wiem, gdzie można dostać urządzenie do z
        > dejmowania takich przeciwkradzieżowych klipsów z ubrań w sklepie. Spodobało mi
        > sie kilka rzeczy w Saksie, ale są dość drogie, więc pomyślałam, że w przymierza
        > lni odczepię ten klips i po prostu wyjdę tak ubrana.


        Sondra ide z toba. Wlasnie fajna kiecke tam widzialam, tylko 1,100 i to na sale. Mysle ze nie zauwaza. Maja ludzie pomysly a pozniej lamenty, ze wiz nie chca znosic. Wstyd i tyle.



        --
        If you want to borrow money, borrow it from the pesimist.
        They don't expect it back.
        • 08.02.11, 22:17
          jaga_nj napisała:

          > Sondra ide z toba. Wlasnie fajna kiecke tam widzialam, tylko 1,100 i to na sale
          > . Mysle ze nie zauwaza.

          Ale masz ten wihajster do odczepiania, bo jak nie, to po co w ogóle wchodzić do sklepu?

          Przy okazji mogę Ci opowiedzieć, jaki mam plan wspólnie z pewnym blacharzem samochodowym, dwoma policjantami z naszej dzielnicy, pracownikiem agencji ubezpieczeniowej i zaprzyjaźnionym dentystą. Można zrobić kokosy, potrzebny nam tylko dobry computer hacker i ktoś, kto będzie drukował faktury. Jeśli znasz kogoś zaufanego, to możemy otworzyć interes.

          A po drodze ze sklepu przejdziemy przez Four Seasons i pokażę Ci, jak można świetnie kraść ręczniki z pokojów hotelowych w czasie turn-down service.

          --
          - Looks like we're surrounded by Indians, Tonto!
          - What do you mean: "we", white man?
    • Jeżeli chcesz się znaleźć w tym rankingu:
      www.dumbcriminals.com/
      to wybrałaś w sumie niezłą drogę.
    • buszar napisał:

      >> Dziekuje z gory za wszelkie porady, uwagi i sugestie.

      Ja sugeruję, żebyś mnie nie okradał.


      --
      Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim
    • Slyszalam o takich fajnych przekretach od ludzi, ktorzy byli w USA nielegalnie (ale podatki placili) wiedzac, ze sa na krotko, wiec chcieli jak najwiecej zarobic, i w latach 80 to bylo. Wielu z nich mogloby juz dostac wize i tu wjechac, ale sa uziemieni wlasnie przez IRS, ktory , oczywiscie, juz wie o ich sposobie na zwroty (znam takich, co wpisywali sobie od czworga do siedmiorga dzieci).
      Kiedys ci ludzie przynajmniej, po pierwsze, byli homo sovieticus, po drugie, naprawde na tym zarabiali, bo w Polsce to byly fortuny. Nie usprawiedliwiam ich, ale widze wiecej sensu w tym (jesli mozna mowic o bardziej czy mniej sensownej nieuczciwosci czy kradziezy) niz teraz, no, ale mentalnosc niektorych sie nie zmienia i to zostaje w rodzinie.
      Fikcyjne dzieci, fikcyjne malzenstwa dla zielonej karty... Kreatywnosc nie zna granic. Trzeba tylko przewidywac tez konsekwencje, jesli wyrzuty sumienia sie nie pojawiaja.
      --
      "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
    • wstyd, po prostu wstyd i zenada.
      --
      "When people show you who they are, believe them the first time." -Maya Angelou

      Zuza i Lukasz
      • I jak tu nie przyznać racji stereotypowi, że każdy Polak to złodziej :/
        Ja wiz do Stanów bym nie znosiła. Wywaliłabym wszystkich nielegalnych i złodziei. Przez takich właśnie muszę się wstydzić, ze jestem Polką jak za granicę wyjeżdżam :(
        • Dziecko i matka mieszkajaca w PL nie sa tej samej kategorii do rozliczania.
          Mozna miec dependent rodzicow lub tesciow, ktorzy mieszkaja gdzies indziej jesli ich sie utrzymuje. Inaczej jest z dzieckiem i nie musi miec SSN, ale musi miec zielona karte lub byc obywatelem. Dzieci adoptowane, ktore jeszcze nie sa obywatelami itp maga byc "dependent child". Wlasnie mecze drugi semestr podatkow. Mialam projekt do oddania w tamtym semestrze i caly byl przeznaczony wlasnie jakie dzieci/rodzina sie licza i co mozna odpisac. Dostalam 100% wiec dobrze poszlo. Na pewno nie orientuje sie tak dobrze jak agent IRS....ale....
          Zeby odliczyc dziecko to trzeba zdac 4 test: relationship test, abode test, age test, support test. RElationship: dziecko, adoptowane lub nie, foster, brat, siostra, tez i przyrodnia lub wnuczek, siostrzenica, tesciowie itp
          Abode test: dziecko musi mieszkac z toba wiecej niz pol roku.
          Age test: ponizej 19 lat lub 24 jesli studiuje, wiek nie ma znaczenia jesli niepelnosprawne.
          Support test: ponad 50% musisz lozyc na to dziecko (moga prosic o dowod wysylania kasy itp)

          Natomiast mama, tesciowie to inna kategoria tzw QUALIFYING RELATIVE
          Jesli dziecko nie kwalifikuje sie jako Qualifying child, moze kwalifikowac sie jako Qualifying relative. Potrojny test: Relationship test, gross income test,, support test
          Relationship test: wiecej tego niz w Qualifying child bo tez mozla liczyc wujkow, ciotki ...
          Gross Income Test: zarobki Qualifying relative nie moga przekroczyc $3,650 rocznie (jesli student to wydane na czesne sie nie liczy)
          Support test: placisz pow 50% wydatkow takiej osoby.
          Osoba ta nie musi z toba mieszkac

          Czyli dziecko, ktore jest z matka w PL moze byc tzw Qualifying Relative, miec przynajmniej zielona karte jesli nie obywatelstwo (nie musi miec SSN) i musisz byc w stanie udowodnic, ze zapewniasz pow 50% utrzymania.
          • 08.02.11, 21:33
            edytais napisała:

            Czyli dziecko, ktore jest z matka w PL moze byc tzw Qualifying Relative, mie
            przynajmniej zielona karte jesli nie obywatelstwo (nie musi miec SSN) i musis
            z byc w stanie udowodnic, ze zapewniasz pow 50% utrzymania.[/b]

            To wszystko prawda tyle tylko, ze w odniesieniu do zyjacego dziecka a tutaj autor po prostu pyta jak oszukac i rozliczyc sie z fikcyjnym dzieckiem
    • Czy ktos moze mi powiedziec ile 'zyskuje' sie na posiadaniu dziecka przy rozliczeniu podatkow? My w zeszlym roku mielismy do rozliczenia nasza corke i nie zauwazylam aby to jakos znaczaco wplynelo na nasze rozliczeia. Znowu musielismy doplacic... Moze cos zle robimy podczas rozliczen, skoro ludzie sa gotowi oszukiwac aby na dzieciach sie 'dorobic' !?
      • inka26 napisała:

        > Czy ktos moze mi powiedziec ile 'zyskuje' sie na posiadaniu dziecka przy rozlic
        > zeniu podatkow? My w zeszlym roku mielismy do rozliczenia nasza corke i nie zau
        > wazylam aby to jakos znaczaco wplynelo na nasze rozliczeia. Znowu musielismy do
        > placic... Moze cos zle robimy podczas rozliczen, skoro ludzie sa gotowi oszukiw
        > ac aby na dzieciach sie 'dorobic' !?

        Nie pamietam w tej chwili dokladnie kwoty ale zawsze to bylo okolo $3,000-3,500 ale nie od ostatecznej sumy do zaplacenia/zwrotu tylko do obliczenia dochodu do opodatkowania. Nie sa to wcale jakies "kokosy".
    • Tak naprawde, to mysle, ze zalozyciel watku robi sobie zarty/sprawdza reakcje/cokolwiek innego, ale nie jest to powazne pytanie.
      --
      "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
    • Wiecie co, ja nie jestem swieta ale troche mnie dziwi, ze zamiast ochrzanic buszara, ze probuje popelnic przestepstwo to dyskusja potoczyla sie w kierunku techniczno-prawnym.
      • dobra, dobra, lepiej powiedz jak tu tescia podpiac, zeby sie z nim rozliczyc. Maz ma pol rodziny, ja tez pare osob w Polsce.... kurka na kazda glowe po kilka tys. Manna z nieba.
        Mam schorowana babcie w Polsce, moze food stampsy dadza??? I po co do pracy rodacy?
        • Przeczytalam watek i...zatkalo mnie. Bylam przekonana, ze zalozyciel watku podpuscil forumowiczki. Skoro dalej drazy temat, teraz chcac dopisac rodzicow na emeryturze w Polsce - to co tu mozna komentowac. Zreszta sam watek rozwinal sie w nieoczekiwanym kierunku.
          Kiedys moja corka polecila serdecznej kolezance z pracy - Polce- rzeczywiscie dobrego , ale "niestety" uczciwego ksiegowego z licencja, ktory ma swoja firme. Po dwoch tygodniach telefon od niej, ze jest on idiota. Co roku podawali te same dane i swietnie byli rozliczeni, a teraz co? Z hukiem zabrala papiery, on honorowo nie wzial pieniedzy. Kiedy wyjasnil potem co jej sie nie podobalo - to ciezki wstyd, jak straszliwie oszukiwali ( a moze dalej oszukuja) z mezem Ameryke, gdzie pracuja na kontrakcie, bo to wielce "wyksztalcone ludzie". Ksiegowy - Amerykanin- byl co najmniej zbulwersowany tak prymitywnym oszustwem.
          • Z tego co mnie teraz ucza... jest tak, ze jesli 30 licencjonowanych dobrych ksiegowych rozlicza podatki to 30 razy roznie oni to zrobia i niekoniecznie zle... Niektore przepisy naprawde nie sa jasne i podlegaja interpretacji. Z powodu tych niescislosci ludzie laza po sadach z IRS i sady decyduja jak te przepisy interpretowac. Jesli nie bardzo wiadomo jak je interpretowac, to zawsze sie je robi na korzysc klienta a nie IRS. Jesli IRS zadecyduje inaczej, to sie doplaca. Jesli kwoty nie sa duze w porownaniu do zarobkow to nie koniecznie jest to cos nielegalnego..... oczywiscie nie ma to zwiazku z watkiem buszara (to jest nielegalne).
            A tak apropos uczciwych i wszystkowiedzacych dobrych ksiegowych.... nasz znajomy z PhD i CPA, ktory uczy kursu podatkow na uczelni (mnie juz nie uczy bo mieszka w CO) tez zle potrafi doradzic wszystkim zadowolonym klientom, dopoki IRS nie przylapie. Moj maz kupuje i sprzedaje podreczniki uczelni wyzszych. Jesli by regularnie jezdzic na rozne uczelnie i kupowal od profesorow to benzyne, posilki (nie w 100%) oraz nawet i koszt eksploatacji samochodu odliczyc od zyskow. Raz do roku jezdzimy na wakacje do Colorado (2 dni jazdy w jedna strone) na 2 tygodnie pod namiot. Odwiedzamy tego znajomego (dziekan, porfesor kursu podatkow itp). On zawsze trzyma dobre ksiazki dla meza i maz od niego je kupuje. Ten ksiegowy mowi, ze mozemy sobie cala nasza podroz od podatkow odliczyc jesli kupimy chociaz jedna ksiazke. To jest gowno prawda, ale mu nie powiem, ze on sam przepisow nie zna mimo, ze je juz 20 lat uczy. Tak on tez doradza swoim klientom.
            To, ze ksiegowy ma duzo zadowolonych klientow, ktorym nigdy nie trafil sie paskudny audit IRS nie znaczy, ze jest dobry. JA juz po jednym semestrze nauki wiedzialam, ze nie mozemy sobie podrozy odliczyc. Jesli maz by czesto jezdzil daleko to tez nie moglibysmy jej w calosci odliczyc, tylko jakis procent w najlepszym przypadku.
            • Oczywiscie nie mam zamiaru popelniac przestepstwa ani robic nic nielegalnego ani okradac podatnikow( np. Miskidomleka)...LOL Chcialem sie dowiedziec, bo nie chce po latach zalowac, ze moglem cos claim a nie zrobilem. Kazdy grosz sie liczy w dzisiejszych czasach.
              Przypominam sobie teraz, ze moj ojciec zawsze mnie podawal kiedy sie rozliczal ale to bylo w latach 80-tych. Ja wtedy mieszkalem w Polsce z matka. On mowi, ze to bylo legalne.
              Dziekuje za dyskusje. Nie chcialem nikogo urazic ani zbulwersowac tym watkiem.
              • buszar napisał:

                > Oczywiscie nie mam zamiaru popelniac przestepstwa ani robic nic nielegalnego

                A jak inaczej bys to nazwal?


                > Przypominam sobie teraz, ze moj ojciec zawsze mnie podawal kiedy sie rozliczal

                Ale ty istniales naprawde, nie byles wymyslonym dzieckiem na papierze.

                Miskidomleka ma racje, ty chcesz nas okradac.
              • Ale ty chciales podac fikcyjne dziecko, ktorego nie masz - to juz jest przestepstwo.
                --
                A little learning is a dangerous thing;
                Drink deep, or taste not the Pierian spring:
                There shallow draughts intoxicate the brain,
                And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
    • Bardzo zaintrygowal mnie ten watek. Nigdy nie zastanawialam sie nad rozliczaniem podatkow. Moj maz sie tym zajmuje a ja tylko grzecznie podpisuje (wiem, wiem..zaraz odezwa sie nozyce  ). Potepiam przypisywanie sobie nieistniejacych dzieci ale z rozliczaniem sie na rodzicow nie widze problemu. Wydaje mi sie, ze wiekszosc z nas ma na utrzymaniu swoich rodzicow lub w znaczynym stopniu doklada sie do ich zycia wiec dlaczego tego nie ujac.
      Na co ida te nasze podatki? Na edukacje place wysoki podatek od domu, na opieke medyczna place bardzo wysokie ubezpieczenie i na dodatek okazuje sie, ze jak potrzebuje to oni nic nie pokrywaja…wrrr (nie bede sie rozpisywac bo mi cisnienie skoczy). Z tego co wiem Medicare tez nie dziala bo slysze non stop jak leciwi sasiedzi zastanawiaja sie czy stac ich na wykupienie lekarstw czy nie. SS tez ponoc obcieli i staruszkow nie stac nawet na godne zycie! Zdarzylo mi sie zaplacic staruszkowi za zakupy w sklepie kiedy z oczami pelnymi lez odkladal pare plasterow szynki przy kasie bo okazalo sie, ze ma tylko wystaraczajaco pieniedzy na chleb i mleko 
      Wiec na co ida te podatki!!! Na wojne ktorej nie popieram? Na utrzymanie politykow? Pytam zupelnie powaznie.
      Wpisu Sondry nie bede komentowala bo jestem pewna, ze to byl zart :)
      Natomiast bardzo zbulwersowal mnie wpis Fotigo: “I jak tu nie przyznać racji stereotypowi, że każdy Polak to złodziej :/
      Ja wiz do Stanów bym nie znosiła. Wywaliłabym wszystkich nielegalnych i złodziei. Przez takich właśnie muszę się wstydzić, ze jestem Polką jak za granicę wyjeżdżam :( "
      Mi wstyd jest za Ciebie! Jak mozesz stawiac nielegalnych ze zlodziejami na jednej szali!!!! Znam kilku nielegalnych ktorzy zyja tu uczciwie, ciezko pracujac, placac podatki a jedynym ich wykroczeniem jest to, ze chca lepszego zycia dla siebie i swoich rodzin. Nikt nie wybiera gdzie sie rodzi i nie kazdy ma takie same mozliwosci. Slyszac co sie dzieje teraz w Meksyku nie mialabym najmniejszych skrupulow zeby zabrac dzieci i przejsc do Stanow nielegalnie. Jesli do wyboru mialabym zycie moich dzieci a zlamanie prawa nie wahalabym sie ani chwili. Wiecej zrozumienia dla blizniego swego!!!
      • lilazw napisała:

        > Natomiast bardzo zbulwersowal mnie wpis Fotigo: “I jak tu nie przyznać r
        > acji stereotypowi, że każdy Polak to złodziej :/
        > Ja wiz do Stanów bym nie znosiła. Wywaliłabym wszystkich nielegalnych i złodzie
        > i. Przez takich właśnie muszę się wstydzić, ze jestem Polką jak za granicę wyje
        > żdżam :( "

        > Mi wstyd jest za Ciebie! Jak mozesz stawiac nielegalnych ze zlodziejami na jedn
        > ej szali!!!!

        Dla mnie nie ma specjalnej różnicy. Albo ktoś jest uczciwy albo nie jest.

        > Znam kilku nielegalnych ktorzy zyja tu uczciwie,

        I tu się wtrącę, bo dla mnie z założenia trudno być uczicwym kiedy się łamie prawo kraju, w którym się przebywa.


        ciezko pracujac,
        > placac podatki a jedynym ich wykroczeniem jest to, ze chca lepszego zycia dla s
        > iebie i swoich rodzin. Nikt nie wybiera gdzie sie rodzi i nie kazdy ma takie sa
        > me mozliwosci.

        Nie dramatyzujmy. Ja też urodziłam się w głębokiej komunie i też mi było ciężko. Ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy łamać prawo z tego powodu.


        Slyszac co sie dzieje teraz w Meksyku nie mialabym najmniejszych
        > skrupulow zeby zabrac dzieci i przejsc do Stanow nielegalnie. Jesli do wyboru
        > mialabym zycie moich dzieci a zlamanie prawa nie wahalabym sie ani chwili. Wiec
        > ej zrozumienia dla blizniego swego!!!

        Mam i dlatego będąc meksykańską matką pojechałabym w innym kierunku niż Stany.
        Ale nie zapominaj, że mówimy o POlakach łamiących prawo, którzy u siebie w kraju mają demokrację i całą Europę w zasięgu ręki, gdzie mogą legalnie pracować.

        Rozumiem tez, że uderzyłam w czuły punkt, ale niestety dzięki takim nielegalnym obraz Polski w oczach Stanów Zjednoczonych jest mizerny. I podobnie jak Meksykanie traktowani jesteśmy jak ludzie gorszej kategorii. I nie mówcie, że tak nie jest, bo jest. Cały czas Dla AMerykanów Polak to jest od sprzątania albo pilnowania dzieci.

        • w dziwnym towarzystwie sie obracasz i jak zwykle dramatyzujsze i wyolbrzymiasz wszystko.
          no ale jesli tobie w czasie twojego pobytu tutaj sugerowano ze tylko do sprzastania i bawienia dzieci sie nadajesz to wcale sie nie dziwie ze wrocilas do PL.



          --
          mojlink.info/yw1qss
          • magdamajewski napisała:

            > w dziwnym towarzystwie sie obracasz i jak zwykle dramatyzujsze i wyolbrzymiasz
            > wszystko.
            > no ale jesli tobie w czasie twojego pobytu tutaj sugerowano ze tylko do sprzast
            > ania i bawienia dzieci sie nadajesz to wcale sie nie dziwie ze wrocilas do PL.

            To nie dziwne towarzystwo tylko klasa średnia w Stanach, która zatrudnia Polaków do sprzątania albo do dzieci.
            Ja ze Stanów nie wyjechałam, bo nigdy do nich na stałe nie wjechałam. Wjeżdźam i wyjeżdżam kiedy mam na to ochotę. Wcześniej na wizie biznesowej a teraz juz na stałej. I nigdy w Stanach nie pracowałam, chociaż mam pozwolenie na pracę, bo nie musiałam.
            Wszystko można zrobić legalnie jak się chce i nie trzeba dobudowywać ideologii do nielegalnego pobytu.
            • z tego co ja slysze to wlasnie jest takie pogardliwe zadnie o Polakach w Stanach maja wlasnie rodacy mieszkajacy w PL, nigdy sie nie spotkalam z takim okreslienie ze storny Amerykanow, a juz troche tutaj mieszkam a nie wpadam z wizytami.


              --
              mojlink.info/yw1qss
              • magdamajewski napisała:

                > z tego co ja slysze to wlasnie jest takie pogardliwe zadnie o Polakach w Stanac
                > h maja wlasnie rodacy mieszkajacy w PL, nigdy sie nie spotkalam z takim okresli
                > enie ze storny Amerykanow, a juz troche tutaj mieszkam a nie wpadam z wi
                > zytami.

                Może w takim razie trudno ci spojrzeć na problem z dystansem...
                Wielu Polaków na emigracji przebywa w swoim własnym towarzystwie w polskich dzielnicach. Mówią po polsku, kupują w polskich sklepach i zatrudniają się na czarno lub nie u Polaków.
                Ja wyjeżdżam do rejonów, gdzie Polaków nie ma wcale i przynajmniej na początku ludzie byli zdziwieni, że jestem wykształcona, przyjechałam legalnie, że nie sprzątam ani też nie jestem niczyją nianią. I nie pisz mi tylko, że ten stereotyp o Polakach, który pokutuje w Stanach to jest moja wina.
                Na zmianę tego wizerunku trzeba uczciwie zapracować. A póki co z uczciwością też nie jest najlepiej i wizy cały czas nas obowiązują z jakiegoś konkretnego powodu.
                • wielu a nie wszyscy
                  a ty wrzucasz wszystkich do jednego wora
                  --
                  mojlink.info/yw1qss
                • > magdamajewski napisała:
                  >
                  > > z tego co ja slysze to wlasnie jest takie pogardliwe zadnie o Polakach w
                  > Stanac
                  > > h maja wlasnie rodacy mieszkajacy w PL, nigdy sie nie spotkalam z takim o
                  > kresli
                  > > enie ze storny Amerykanow,
                  Zgadzam sie.


                  > Ja wyjeżdżam do rejonów, gdzie Polaków nie ma wcale i przynajmniej na początku
                  > ludzie byli zdziwieni, że jestem wykształcona, przyjechałam legalnie, że nie sp
                  > rzątam ani też nie jestem niczyją nianią.

                  Ciekawe, ja sie nie spotkalam z zadnym zdziwieniem, a nie mieszkalam w polskich dzielnicach.
                  Moze sobie cos wyobrazasz, zeby sie dowartosciowac?
                  --
                  Life goes on long after the thrill of living is gone
                  • staua napisała:

                    >> Ciekawe, ja sie nie spotkalam z zadnym zdziwieniem, a nie mieszkalam w polskich
                    > dzielnicach.
                    > Moze sobie cos wyobrazasz, zeby sie dowartosciowac?

                    Znam swoją wartość, więc nie potrzebuję dodatkowego.
                    • Ja niestety nie przebywam wsrod Polakow. Raz tylko zdarzylo mi sie mieszkac przez rok w miescie gdzie spotkalam kilka osob....ale tylko rok.... Szkoda :(
                      Mieszkam w USA od 1994 roku wiec juz mam swoj staz i naprawde nie zdarzylo mi sie, zeby ktos sie zdziwil, ze jestem wyksztalcona. Nie wiem, moze nigdy nie mieli do czynienia z Polka sprzataczka czy niania.... a moze swoim zachowaniem ich nie dziwilam ;) Kto wie gdzie pies pogrzebany???
                      • edytais napisała:

                        > Ja niestety nie przebywam wsrod Polakow. Raz tylko zdarzylo mi sie mieszkac pr
                        > zez rok w miescie gdzie spotkalam kilka osob....ale tylko rok.... Szkoda :(

                        A moja kuzynka z Chicago twierdzi, że prawie co tydzień znajdują jakiegoś zamordowanego Polaka, który ginie z rąk ziomków w ramach zemsty. No ale duże miasto to zupełnie inna bajka.

                        > Mieszkam w USA od 1994 roku wiec juz mam swoj staz i naprawde nie zdarzylo mi s
                        > ie, zeby ktos sie zdziwil, ze jestem wyksztalcona. Nie wiem, moze nigdy nie m
                        > ieli do czynienia z Polka sprzataczka czy niania.... a moze swoim zachowaniem i
                        > ch nie dziwilam ;) Kto wie gdzie pies pogrzebany???

                        Może pod płotem?.... Ja w Waszyngtonie spotykam na placu zabaw mnóstwo niań z Polski i dlatego też spotykam sporo ludzi, którzy je zatrudniają. I owszem w twarz to ci nikt nie wypali, że Polak to ewentualnie "sprzątacz,czy niania", ale już przy winku w luźnej atmosferze sporo się można dowiedzieć.

                        No ale ja to skandalistka jestem i zawsze prowadzę dyskusje społeczno polityczne.
                        • A moja kuzynka z Chicago twierdzi, że prawie co tydzień znajdują jakiegoś zamor
                          > dowanego Polaka, który ginie z rąk ziomków w ramach zemsty. No ale duże miasto
                          > to zupełnie inna bajka.
                          >
                          ha ha ale mi sie humor z rana poprawil - swoja droga to masz niezla fantazje ze wierzysz w takiem bajki. No ale teraz US to bedzie nie dosc ze ble kraj to jeszcze w nim morduja co chwile naszych rodakow. W takim tempie to nasz szybko wszystkich wytluka.
                          Jak to bylo w tych Samych Swoich jak to do Ameryki sie wybrali ze we wtorki morduja a w srodu gwalca ? :)
                          --
                          mojlink.info/yw1qss
                          • magdamajewski napisała:

                            >> ha ha ale mi sie humor z rana poprawil - swoja droga to masz niezla fantazje z
                            > e wierzysz w takiem bajki.

                            tak wierzę w bajki :)

                            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7817920,Rosnie_przestepczosc_w_Chicago__Kongresmani_chca_wsparcia.html
                            • A Ty przeczytalas ten artykul czy tak klepiesz trzy po trzy?
                              gdzie jest w artykule mowa, ze Polakow morduja?;-)
                              Zgadzam sei ze przstepczosc nieco wzrosla w ostatnich latach i sa to przewaznie porachunki gangow na Poludniu Chicago.

                              --
                              This boat that we just built is just fine
                              And don't try to tell us it's not
                              The sides and the back are divine -
                              It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
                          • :-D:-D:-D

                            Mieszkam na przedmiesciach Chicago i nie slyszalam zeby naszych tlukli:-D
                            moze kolezanka po tym winie tak fantazjuje:-D

                            --
                            This boat that we just built is just fine
                            And don't try to tell us it's not
                            The sides and the back are divine -
                            It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
                            • nanuk24 napisała:

                              > :-D:-D:-D
                              >
                              > Mieszkam na przedmiesciach Chicago i nie slyszalam zeby naszych tlukli:-D
                              > moze kolezanka po tym winie tak fantazjuje:-D

                              Na pewno fantazjuje, bo jedyną rację mają ci w różowych okularach :P
                              • Czogos tu nie rozumiem. Ani tu nie mieszkasz, ani tu nie pracujesz, czyli podatkow nie placisz, a pretensji masz co niemiara. Nielegalni imigranci to bandyci, w Chicago czystki etniczne i jeszcze tubulcy sie dziwuja, ze masz wyksztalcenie. W jakims przeciekawym towarzystwie sie obracasz.
                                • pan_berbelek napisał:

                                  > Czogos tu nie rozumiem. Ani tu nie mieszkasz, ani tu nie pracujesz, czyli poda
                                  > tkow nie placisz, a pretensji masz co niemiara.

                                  Płacę podatki zarówno w Polsce jak i w Stanach od wielu wielu lat. Czy już teraz mogę mieć pretensje?

                                  Nielegalni imigranci to bandyc
                                  > i, w Chicago czystki etniczne i jeszcze tubulcy sie dziwuja, ze masz wyksztalce
                                  > nie. W jakims przeciekawym towarzystwie sie obracasz.

                                  W towarzystwie Amerykanów i masz rację to bardzo ciekawe towarzystwo :P. A o porachunkach w Chicago wiem od tamtejszych mieszkańców, bo osobiście nie miałam przyjemności. Na szczęście.
                              • Nie patrze przez rozowe okulary, a przestepczosc w Chicago jak byla tak jest - bez zmian, ale ze to naszych wybijaja to tylko wyjatkowy fantasta jest w stanie wymyslec.

                                --
                                This boat that we just built is just fine
                                And don't try to tell us it's not
                                The sides and the back are divine -
                                It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
                                • nanuk24 napisała:

                                  > Nie patrze przez rozowe okulary, a przestepczosc w Chicago jak byla tak jest -
                                  > bez zmian, ale ze to naszych wybijaja to tylko wyjatkowy fantasta jest w stani
                                  > e wymyslec.
                                  >

                                  Własną krwią tego nie podpiszę, ale mam te wiadomości od Polaków, którzy mieszkają w Chiacago od 8 lat i wcale nie są zadowoleni z tego stanu rzeczy.
    • Wczoraj trafilam w tv na program “I shouldn’t be alive” ( to chyba nowy program jest) anyway wczorajszy odcinek byl o rodzinnie ktora zagubila sie w “Arizona desert”. Byli tam na pikniku z dziecmi. Ich samochod wysiada wiec musza wydostac sie stamtad o wlasnych silach. Facet idzie 3 dni bez kropli wody w 120F upale. Po 3 dniach dochodzi do drogi na ktorej napotyka samochod ktorym jedzie dwoch gosci. Samochod zatrzymuje sie i facet prosi o pomoc. Gosc wymysla mu od nielegalnych, wypija wode na jego oczach, pluje w twarz i odjezdza. Jakim czlowiekiem trzeba byc zeby odwrocic sie od potrzebujacego tylko dlatego, ze jest nielegalny. Dla wyjasnienia dodam tutaj, ze facet nie byl nielegalny. Nie byl nawet meksykanskiego pochodzenia ale czy to w ogole ma jakies znaczenie?! Zatracamy nasze czlowieczenstwo czasem w imie prawa! A propos prawa warto tu przypomniec sobie postac Rosy Parks. Zlamala prawo a dzis jest bohaterka! Prawo nie zawsze jest prawu rowne wiec nie badzmy ignorantami !
      • lilazw napisała:

        > Prawo nie zawsze jest prawu rowne wiec nie badzmy ignorantami !

        Owszem i nie zapominajmy, że poza prawdziwymi dramatami mamy rzesze ludzi, którzy łamanie prawa mają we krwi i żyją z opieki społecznej nie pracując i nie robiąc nic.

      • lilazw napisała:

        > Wczoraj trafilam w tv na program “I shouldn’t be alive” ( to
        > chyba nowy program jest)

        nie, nie jest nowy, to juz chyba piaty czy szosty sezon


        --
        ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
        ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
        ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
        • Tez ogladam ten program dokumentalny, wole niz filmy. Niestety czesto mysle, a po co sie tam pchales, zwlaszcza kiedy potem okazuje sie, ze trzeba bylo obciac wszystkie paluszki i wiecej. (Ale to tak przy okazji).
          Edytais, zgadzam sie, ze prawidlowe rozliczenie moze sie roznic. Ale piszac o oszukujacej parze wspomnialam, ze ich oszustwo bylo (jest?) prymitywne, teraz wiec wyjasnie jakie: maja trojke dzieci, rozliczaja sie osobno wpisujac sobie po komplecie przychowku. Chyba poglad na taki sposob rozliczania maja jednakowy wszyscy licencjonowani ksiegowi.
          Zasiegnelam jezyka u wspomnianego przeze mnie ksiegowego. Tak, sa pewne warunki w ktorych mozna sie rozliczyc z rodzicami mieszkajacymi czasowo zagranica, ale jednak jest to tyle restrykcji, ze poza checiami zadna tu osoba nie kwalifikuje sie.
          Na pewno rowniez w latach 80-tych osoba rozliczajaca sie w Ameryce i wpisujaca rodzine zamieszkujaca w Polsce lamala prawo. Tylko, ze w tych czasach wszystko uchodzilo.
          Jesli kogos dotychczas nie przylapali na oszustwie, to nie dlatego, ze dobrze sie rozlicza, tylko, ze nie wytypowali go. Dawniej lapali sie za tych z duzymi rozliczeniami. Teraz ubodzy tez nie sa bezpieczni, w ostatnich latach baaaardzo wzrosla ilosc wezwan wsrod nabywcow zwyczajnych domow. Oczywiscie Amerykanie sa pragmatyczni i jesli suma nie jest zbyt duza, to wola dac grzywne, rozlozyc na raty zaleglosci, ale wizyta i przygotowwania do niej niezbyt mila. A jeszcze jesli rozliczajacy byl nielicencjonowany, to trzeba najac adwokata.
          Co do tego jak nas widza Amerykanie, to jednak uwazam, ze widza nas przez pryzmat XIX - wiecznych chlopow przyjezdzajacych tu "za chlebem". W jakis reality show bogu ducha winny farmer z Arizony polecal: wez tam ze stodoly "polish pick - up", a byly to.. taczki. Swiete oburzenie przeszlo przez srodowisko polonijne. Zreszta i w dalszych okresach nie bylismy wzorem intelektu i nie podejmowalismy sie i nie podejmujemy w ogolnej masie prac wymagajacych wyksztalcenia.
          Zawsze trzeba sie kogos czepic, czy cieszyli sie szacunkiem Irlandczycy, teraz najgorsi ponoc sa Meksykanie, a przeciez w Meksyku i wszystkich krajach latynoskich tez sa ludzie z wyzszych polek. Z jak wysokich polek!!
          Dlaczego jednak tak okropnie was to boli, ze kojarzymy sie z niezbyt wyrafinowanymi zajeciami? Dlaczego tak zazarcie niektore bronia, ze nigdy nie spotkaly sie ze stereotypem Polaka. Moze nie spotkalyscie sie, ale wynika to z wielu okolicznosci, a nie z tego, ze takiego juz nie ma.
          Wy, ja jestesmy inni, inne (tak mniemam) i tylko mozemy miec zlosliwa satrysfakcje, kiedy zauwazamy, ze rozmowcy szczeka opada, ze jednak nasza osoba, rodzina nie pokrywa sie z tym, co "wiedza" o nas. Ci, co pracuja w amerykanskim srodowisku moga zdzialac cuda w zmianie obrazu. Tylko umiejetnie. Nie nalezy uogolniac, ze wy Amerykanie to to i to zle, tylko mowic w liczbie pojedynczej i nie chwalic sie, tylko opowiadac tak naturalnie. Nie- co to u was za swieta, nauka, tylko miedzy wierszami pochwalic sie wiedza, ktora nabylo sie w w Polsce np. z geografii, albo o zupelnie milym dziecinstwie...
          Zreszta dziala to w druga strone takze. Pracujac w wielokulturowym srodowisku tez sila rzeczy zauwazamy, ze te "inne" chociaz inne od nas, to tez "normalne ludzie".
          A zaczelo sie, czy dopisac sobie falszywe dziecko.
          • tylko ze ten stereotyp Polaka na emigracji to wyrobili nam przewaznie rodacy z kraju.
            Tak sa ludzie ktorzy z braku znajomosci jezyka mieszkaja w skupisach takich jak kiedys Greenpoint a teraz Ridgewood w NY czy jackowo w Il, ale czasy kiedy tutaj przybywali tylko ludzie z malych miejscowosci lub wsi, bez zadnego wykszalcenia znajacego kilka slow po angielsku to juz przeminely. Nie twierdze ze tego nie ma ale nie przesadzajmy ze jest tak zle ze bieni rodacy z kraju wyjezdzajacy na zagraniczne wakacjie musza sie przez nas wstydzic.
            I "prostowanie" wizerunko Polaka na emigracji to powino sie zaczac od tych co zostali w kraju a nie od Amerykanow, no ale to jest prakyczne nierealne bo "oni widza lepiej"...

            --
            mojlink.info/yw1qss
            • niestety czasy kretactw nie przeminely, a moze dzieki recesji sie dopiero na powaznie zaczely.

              Moja sasiadka teraz ostro kombinuje, zeby domu nie stracic, bo ja sasiad podkablowal, ze ma lokatora.

              • tylko ze kreca wszyscy nie tylko Polacy.
                Wstrczy przejechac sie w NY do rosyjskiej dzielnicy gdzie wiele razy widzialam kobiety pojezdzajace wpasiony samochodami pod sklep, poubierane jak lale i placace w sklepie food stamp - co kazdy Rosjanin tak robi? A kazdy Mesyk to od razu nielegalny z kupa dzieci ?


                --
                mojlink.info/yw1qss
              • beatamc napisała:

                > niestety czasy kretactw nie przeminely, a moze dzieki recesji sie dopiero na po
                > waznie zaczely.
                >
                > Moja sasiadka teraz ostro kombinuje, zeby domu nie stracic, bo ja sasiad podkab
                > lowal, ze ma lokatora.
                >
                a skad sasiad wiedzial, ze ona nie rozlicza sie z lokatora? wymieniali sie swoimi tax returns?
                • tamsin napisała:


                  > a skad sasiad wiedzial, ze ona nie rozlicza sie z lokatora? wymieniali sie swoi
                  > mi tax returns?

                  pewnie wcale nie chodzi o tax returns tylko proceder nielegalnego wynajmowania. Skad sasiadka wie ze to sasiad, moze lokator? Jemu przeciez najbardziej sie to oplaci, sad mu przyzna zwrot wszystkich oplat jakie dotad uiscil zwiazanych z tym mieszkaniem. Poza tym nielegalne mieszkania sa powaznym safety hazard.

                  --
                  ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                  ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                  ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
    • fogito napisała:

      > Ja w Waszyngtonie spotykam na placu zabaw mnóstwo niań z Polski

      To sa nianie zatrudnione na czarno czy au-pair?
      • parasol-ka napisała:

        > fogito napisała:
        >
        > > Ja w Waszyngtonie spotykam na placu zabaw mnóstwo niań z Polski
        >
        > To sa nianie zatrudnione na czarno czy au-pair?

        Te co spotkałam to dorabiają na czarno.
    • 11.02.11, 21:44
      Z bratem jeszcze nie rozmawiam ale pytalam sie siostry ktora tez sie rozlicza u tego accountant. Ona nie wie na jakiej zasadzie brat odlicza nasza Mame, ma to cos wspolnego z regularnym przesylaniem pieniedzy dla niej. Moja siostra mowi ze ma do niego pelne zaufanie, przez te wszystkie lata gdy pracowal dla IRS zajmowal sie... przeprowadzaniem audits. Czyli ze musi wiedziec co robi. Jest bardzo dokladny, kaze trzymac kazdy jeden rachunek, wszystko szczegolowo jest na rozliczeniach (ja np. nie mam az tak wypunktowanych rozliczen z podaniem kazdej jednej uslugi/zakupu tylko koncowe kwoty). Kiedys siostra zapytala czy moze cos odliczyc, odparl ze teoretycznie tak, ale on w tym wypadku sie na rozliczeniu nie podpisze.
      --
      ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
      ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
      ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
      • edytkus napisała:

        > Z bratem jeszcze nie rozmawiam ale pytalam sie siostry ktora tez sie rozlicza u
        > tego accountant. Ona nie wie na jakiej zasadzie brat odlicza nasza Mame, ma to
        > cos wspolnego z regularnym przesylaniem pieniedzy dla niej. Moja siostra mowi
        > ze ma do niego pelne zaufanie, przez te wszystkie lata gdy pracowal dla IRS zaj
        > mowal sie... przeprowadzaniem audits. Czyli ze musi wiedziec co robi. Jest bar
        > dzo dokladny, kaze trzymac kazdy jeden rachunek, wszystko szczegolowo jest na r
        > ozliczeniach (ja np. nie mam az tak wypunktowanych rozliczen z podaniem kazdej
        > jednej uslugi/zakupu tylko koncowe kwoty). Kiedys siostra zapytala czy moze co
        > s odliczyc, odparl ze teoretycznie tak, ale on w tym wypadku sie na rozliczeniu
        > nie podpisze.

        moze facet naprawde mysli, ze Mama jest obywatelka albo ma zielona karte tylko mieszka w PL
    • Czyli odliczacie od podatku koszty zwiazane z utrzymaniem tzw. common space? Jesli tak to czy w calosci czy dzielicie na 2,3? Moja ksiegowa twierdzi ze tego robic nie wolno a znajomych ksiegowy odlicza im 2/3 (trzyrodzinny dom).
      Teraz inny problem, moj dom ma dwa mieszkania i kazde ma drewniany deck, ktory musi byc przeciez stained etc. Moja ksiegowa nie pozwolila odliczyc kosztow utrzymania deck'u lokatora. Czy miala racje skoro to deck tylko do jego uzytku? Teoretycznie podstawowy maintenance nalezy do lokatora ale juz widze jak ten wydaje co dwa lata dwa tysiace na malowanie albo sam sie za to zabiera a mnie zalezy zeby deck wytrwal jak najdluzej w jak najlepszym stanie (taniej pomalowac niz wymienic na nowy).
      --
      ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
      ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
      ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
      • Normalnie to maintenance swojego domu nie odlicza sie. Jesli wymieniasz dachowke to mozesz odliczyc ale nie w roku kiedy zaplaciclas tylko w formie doliczenia do kosztu domu, wiec jak sprzedarz to twoj zysk jest mniejszy (bo to jest capital addition). Jesli tylko naprawiasz cos w domu (nawet ta dachowke) to jest to maintenance i nic sie nie odlicza. Z tym deckiem to widocznie ksiegowa liczy jako normalny maintenace twojego domu, dlatego nie odlicza ci od podatku. Jesli chcesz oszczedzic to zapytaj swojej ksiegowej czy jesli popros swojego lokatora, zeby ten deck pomalowal (lub zatrudnil ta samoa firme co maluje twoja polowe) a ty mu odliczysz cala kwote od czynszu :) W ten sposob droga okrezna odliczysz malowanie, przez zmniejszenie rent income, ktore pobierasz od lokatora.
        • A co ( jak napisal ktos wczesniej) ma Greenpoint, Ridgewood w NY i Polacy w Polsce do "wyrabiania nam zlej opinii" ? Ta opinia naprawde pochodzi z zamierzchlych czasow. Kiedy Arthur Miller pisal swoj "Tramwaj zwany pozadaniem" naprawde nie tylko on nie slyszal o tych psujacych nam opinie skupiskach polskich, bo one nie istnialy, a bohaterem tej sztuki, jak wiemy, jest gbur, cham i prostak o nazwisku Kowalski. Niedawno zmarly pisarz John Updike piszacy glownie o miasteczkach na Wschodnim Wybrzezu tylko w jednej swojej ksiazce "Czarownice z Wickfield' (bardzo popularna, nawet zekranizowana) na przedmiesciu owego miasteczka umieszcza white trashow w trajlerze o swojsko nam brzmiacej koncowce nazwiska na - "ski" . Poza tym bohaterki ksiazki sa zbulwersowa bo ktos tam chce nazwac placyk : Kazimierczak Square, to brzmi wielce humorystycznie (to bylo nazwisko zolnierza, ktory zginal w Wietnamie). Zareczam, ze Updike nie tylko nie znal Polakow z Greenpointu, ale nawet nie byl Zydem, zeby chciec nam specjalnie przywalic, o co zawsze ktos moglby go posadzic. W ksiazce (Kramer v. Kramer), na ktorej zostal oparty modny w swoim czasie film, tatus synka zastanawia sie, czy zatrudnic polska nianke do dziecka, bo niby wzbudza zaufanie, ale czy bedzie wystarczajaco intelektualna dla jego syna. Dalej przytaczac? Bo mam jeszcze z piec przykladow z literatury pod reka, a mysle ze znalazlabym wiecej. Mozna wrecz stworzyc antologie.
          Pamietam tez film, ale nie pamietam tytulu, w ktorym Mickey Rourke znany ze swojej "subtelnej" , ze tak powiem urody, gra dedektywa polskiego pochodzenia ozenionego z rodaczka pielegnierka, wielce szara myszka. Jest oczywiscie straszliwym prostakiem i brutalem. A komedia braci Coenow "Big Lebowski". Dlaczego wybrali takie nazwisko?.
          No, ale oni sa Zydami.
          Absolutnie nie widze nic zlego jesli ktos chce mieszkac w polskim srodowisku. Emigranci kazdej narodowosci lgna do siebie, czuja sie bezpieczniej, bardziej u siebie i to jest zawsze przyjmowane z zyczliwoscia. To nie jest wstydliwy wybor. A kto nie lubi tak, kupuje dom na Long Island i po kilku latach zamieszkania okazuje sie, ze na zorganizowanym grillu znow wszyscy mowia po polsku.
          A tak naprawde to wlasnie my Polki i Polacy kierujemy sie stworzonym przez nas samych stereotypem polskiego getta. Rdzenni Nowojorczycy jesli juz wiedza o istnieniu Greenpointu, to maja o nim zupelnie dobre zdanie. W takim duchu sa tez notki krajoznawcze o Greenpoincie w nowojorskich gazetach, a teraz poniewaz sasiaduje z wielce modnym artystyczno- artystowskim Williamsburgiem, to jego ranga tym bardziej wzrasta. Patrz - ceny nieruchomosci i ile sie tam buduje. Moglabym napisac kilka pozytywow, ktore zauwazaja tam Amerykanie, ale po co? My wiemy swoje.
          Podane przeze mnie przyklady nigdy mnie nie bolaly jako Polki. Mam o sobie dobre zdanie, o wielu innych tez. O niektorych niekoniecznie. Mam bardzo zle zdanie o naszej nietolerancji, wtracaniu sie w czyjes zycie, nieuczciwosci i innych cechach, ktore mnie zawsze razily....
          ale o tym Amerykanie naprawde nie wiedza. Widza natomiast nasze czesto skromne, ale bardzo zadbane domy, widza tesknote za ladna zielenia,, bo nawet na betonie stawia sie donnice, zeby cos uroslo, widza doniczki, skrzynki, urodziwe, zadbane, dobrze ubrane matki na spacerze z dziecmi, lubia nasze uroczystosci domowe, czy w naszych lokalach. Jak juz sie zaplataja na Greenpoint to widza pijaczkow, przeklenstw nie rozumieja, ale poniewaz sa dobrotliwi, to mysla, ze to z tego komunizmu, mroznych zim i bialych nioedzwiedzi tak musimy pic.
          A wogole mile forumowiczki, znacznie lepiej prezentujecie sie jako Polki, niz panowie jako Polacy. Oczywiscie to uogolnienie, nasi nieliczni panowie na tym forum, przynajmniej na pismie prezentuja sie elegancko.
          I tym mily akcentem zakoncze.
        • edytais napisała:

          > Z tym deckiem to widocznie ksiegowa licz
          > y jako normalny maintenace twojego domu, dlatego nie odlicza ci od podatku.

          chyba znalazlam dlaczego tego nie mozna odliczyc, bo to chyba trzeba zaliczyc jako improvement a improvements sie nie odlicza (jw napisalas): An improvement adds to the value of your property, prolongs its useful life, or adapts it to new uses. A z drugiej strony znalazlam tez informacje ze mozna odliczyc np. maintenance needed to keep rental unit livable. Jesli nie bede dbac o ten deck (po czorta budowali go przy mieszkaniu lokatora) to sie rozpadnie a zabronic uzywac wg prawa nie moge, wiec jesli lokatorowi cos sie stanie bedzie na mnie.





          --
          ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
          ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
          ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
          • Jak bys nowy dek budowala albo go przerabiala to to koszt deku bylby wpisany jako
            "capital improvement" i co za tym idzie "depreciated over" iles tam lat. Deki -chyba 5 lat.
            Jesli go malujesz to raczej jest to maintenance.
            • iamhotep napisała:

              > Jak bys nowy dek budowala albo go przerabiala to to koszt deku bylby wpisany ja
              > ko
              > "capital improvement" i co za tym idzie "depreciated over" iles tam lat. Deki
              > -chyba 5 lat.
              > Jesli go malujesz to raczej jest to maintenance.

              nasza ksiegowa jak zwykle tych kosztow nie wziela pod uwage, ale ksiegowy mojej siostry stwierdzil ze skoro ten deck sluzy tylko i wylacznie do uzytku lokatora to jak najbardziej mozna to odliczyc jako koszt wynajecia. I w sumie dlaczego nie mialby racji? Gdy poprzedni lokator sie wyprowadzil moglismy odliczyc koszt doprowadzenia mieszkania do porzadku: malowanie, sprzatanie itp. A to przeciez tez jest wlasciwie tylko maintenance.
              --
              ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
              ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
              ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.