Dodaj do ulubionych

czytajac "nickel and dimed"/ bieda w US

28.04.04, 21:46
kupilam wczoraj ( dzieki Maruda :) i dopiero jestem na 65 str wiec tylko pierwsze refleksje: lektura
jest mocno dolujaca aczkolwiek otwiera oczy na biede i jej niuanse ( np jak czlek na/po welfare moze
miec 3 krotnosc miesiecznego rentu na security deposit?) jak zyc w rural america bez samochodu?
ale tez zadaje sobie pytanie - dlaczego osoba z papierami (ssn# citizenship) mowiaca bez akcentu,
biala (!!!!!) i tutejsza szuka pracy w beznadziejnych miejscach typu -wall mart, taco bell, motel 6 czy
innych chain companies, ktore nie dosc ,ze placa starszliwie kiepsko- $5- $7 na godzine, oferuja
fatalne warunki pracy to jeszcze odnosza sie do czlowieka jak do psa? dlaczego taka osoba nie
traktuje tego rodzaju pracy jako "temporary" aby przetrwac i nie szuka czegos lepszego??
sadze, ze sa to glebokie uwarunkowania socjologiczne, poczucie bezsilnosci, rezygnacja plus
poblazanie swoim slaboscom.
przeczytajcie te ksiazke, naprawde warto ( jest na theNYT bestseller list od wieluuuu tygodni)
a na jej okladce widnieja te slowa:
" captivating... just promise that you will read this explosive little book cover to cover and pass it on
to all your friends and relatives" Diana Henriques, The New York Times
-co, jak tylko skoncze chetnie uczynie, kto sie zglasza???
--
"jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
Edytor zaawansowany
  • ambernyc 28.04.04, 21:51
    Zglaszam sie Aniu i obiecuje, ze podam dalej:)
    Pozdrawiam,
    Amber
    -----------------
    "You should always go to other people's funerals;
    otherwise, they won't come to yours."
    (Yogi Berra)
  • aniutek 28.04.04, 22:01
    :)
    wiedzalam !!!!
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • aneta05 28.04.04, 22:33
    Ja tez z checia ustawie sie w kolejce...
  • jot-23 28.04.04, 22:53
    "With this, her latest production, Ehernreich demonstrates how she's managed to
    avoid the fate of working-class America. Through a skillful blend of elastic
    principles and seizing the main chance, this journalistic entrepreneur has
    authored a case study in turning other people's hardships in hard cash. Here we
    find, not an expose' of lower class exploitation, but the epitome of it.

    In the guise of a social do-gooder, Ehernrich shows she's no less a robber-
    baron than a Huntington or Morgan, climbing to new social heights on poor
    backs. Spend a few months among the prols prompted by one's literary agent,
    assume a sympathetic self-righteous activist persona, appropriate some labor-
    related statistics to bolster a non-existent credibility: the whole premise
    reeks of opportunism and self-promotion. The result: a resounding commercial
    success complete with best-seller status and $20,000 (you got it) speaking
    engagements round the country."


    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • aniutek 28.04.04, 23:35
    heheheh
    i znowu sobie po cichutku przeklinajac powiedzialam, ze ja na to wczesniej nie padlam.....
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • maruda78 29.04.04, 16:42
    I jeszcze smiala na tej ksiazce zarobic?????
    Bezczelnosc!

    Ps.: Poprosze jeszcze o rownie 'doglebna' merytorycznie recenzje "Fast Food
    Nation" do kompletu.
  • edytkus 29.04.04, 22:59
    maruda78 napisała:

    > I jeszcze smiala na tej ksiazce zarobic?????
    > Bezczelnosc!
    >
    > Ps.: Poprosze jeszcze o rownie 'doglebna' merytorycznie recenzje "Fast Food
    > Nation" do kompletu.

    Szczegolnie ciekawe ostatnie dwa ustepy: www.consumerfreedom.com/oped_detail.cfm?
    OPED_ID=138


    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • funieczka 20.07.04, 14:26
    Leci kielbaska przedwyborcza dla ludu. Po wyboral wspomnienie tej ksiazki
    bedzie wysoce niepatriotyczne. Lansowany upust nastrojow zawsze byl w modzie.
    Mirko zawsze o tych rzeczach wsopminal ale trudno byc krolem we wlasnym kraju.
  • edytkus 29.04.04, 01:26
    Ja w tym semestrze biore zajecia "Women & Work" i tej ksiazki mam juz, szczerze mowiac, dosc.
    Dorzucam do listy jeszcze dwa tytuly (aczkolwiek nie o biedzie):
    1. Studs Terkel "Working" z interviews wykonawcow roznych zawodow gdzie np. kelnerka twierdzi ze
    napiwki sa dla niej ponizajace
    2. Alice Kessler-Harris "Women have always worked" - ciekawy rys historyczny na temat
    "rownouprawnienia" kobiet

    A niedawno w NY Daily News reporterka probowala przezyc za minimalna wyplate i nie udalo sie jej.

    Czy mozna porownac biede amerykanska do polskiej?



    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • lolyta 29.04.04, 01:34
    Aniutku, znam bialych ludzi pracujacycch w miejscach typu Wallmart. I moge Ci
    troche swiatla rzucic: konczysz szkole publiczna, bo twoich rodzicow nie stac na
    wypasiona, potem masz dziecko lub dwojke, bierzesz pierwsza prace jaka mozesz
    zeby miec ubezpieczenie dla siebie i rodziny, menagos ci wmawia ze jestes niczym
    a po jakims czasie sama w to zaczynasz wierzyc. Nie masz jak tego zweryfikowac,
    bo w twojej okolicy w promieniu 50 kilometrow jest do wyboru wallmart, kmart,
    stacja benzynowa i macdonald, nie ma czegos takiego jak zycie towarzyskie, bo
    sie nie ma gdzie spotykac, a gdybys mogla zweryfikowac poczucie wlasnej
    wartosci, to i tak bys nie mogla zmienic pracy na lepsza, bo niczego lepszego w
    okolicy nie ma. No chyba ze dojezdzalabys godzine w jedna strone, to juz dwie
    dziennie, do tego godzina przerwy na lunch, to juz trzy, za te trzy godziny
    oczywiscie nikt ci nie placi, ale ty opiekunce do dzieci musisz zaplacic, albo
    uiscic za przedszkole. Oczywiscie jesli szef ktory Ci placi 15$ za godzine Cie
    przytrzyma dluzej w pracy to Ty w przedszkolu bulisz dodatkowe $10za kazde 15
    minut spoznienia. Nowy jork to nie Ameryka, to mi powiedziano juz dawno, kiedy
    przyjechalam tam pierwszy raz, ale dopiero z perspektywy zycia w takim miejscu
    przez dluzszy czas mozna naprawde pojac, co to znaczy.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • edytkus 29.04.04, 06:40
    lolyta napisała:

    >
    > bo w twojej okolicy w promieniu 50 kilometrow jest do wyboru wallmart, kmart,
    > stacja benzynowa i macdonald, nie ma czegos takiego jak zycie towarzyskie, bo
    > sie nie ma gdzie spotykac,

    Dupa Jasiu, za przeproszeniem. To dla kogo ten Walmart czy KMart wybudowano? Dla tych co tam
    pracuja? A kto kupuje? i za co?
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • edytkus 29.04.04, 07:02
    Przeanalizujmy co Lolyta napisała:

    > Aniutku, znam bialych ludzi pracujacycch w miejscach typu Wallmart. I moge Ci
    > troche swiatla rzucic: konczysz szkole publiczna, bo twoich rodzicow nie stac n
    > a
    > wypasiona,

    To ze szkola prywatna nie znaczy jeszcze ze dobra. Znam dziewczyne ktroa skonczyla publiczna,
    potem stanowy college, ale juz do robienia tytulu magistra byla oficjalnie PROSZONA przez
    renomowane uczelnie. Znam dziewczyne ktora rodzice posylali do tzw. najlepszych prywatnych szkol
    w okolicy, placili krocie, ona kula, tytuly zdobywala a jak przyszlo co do czego Harvard itp. sie wypial
    bo chcial miec diversity. WIEKSZOSC studentow w USA ma jakas forme pomocy finansowej, wystarczy
    chciec sie uczyc.

    >potem masz dziecko lub dwojke,

    Bociany dzieci nie zrzucaja, jak kogos nie stac niech sie zabezpieczy albo wypije szklanke wody
    zamiast. Osoby w wieku szkolnym powinny myslec o nauce a nie sex uprawiac.


    > bo w twojej okolicy w promieniu 50 kilometrow jest do wyboru wallmart, kmart,
    > stacja benzynowa i macdonald, i tak bys nie mogla zmienic pracy na lepsza, bo niczego lepszego w
    > okolicy nie ma.

    Jak jest walmart i kmart, i mcdonald to stacji musi byc wiecej, musi tez byc jakas szkola (praca dla
    dyrektora, nauczycieli, maintenance workers, kierowcy), jakis urzad pocztowy, sklepiki, pewnie nie
    jeden zaklad uslugowy i obowiazkowo przynajmniej jeden bar (jeden bar w promieniu 50km?!) itp.

    No chyba ze dojezdzalabys godzine w jedna strone, to juz dwie
    > dziennie, do tego godzina przerwy na lunch, to juz trzy, za te trzy godziny
    > oczywiscie nikt ci nie placi,

    Mozna sie przeprowadzic blizej miejsca pracy. Wiekszosc moich znajomych codziennie dojezdza do
    pracy i nie narzeka.

    Konkluzja: jak sie wolalo tarzac po sianie zamiast chodzic do szkoly to teraz nie ma co sie nad soba
    uzalac.


    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • lolyta 29.04.04, 15:49
    jest nieco inna, moja droga, ale jej tu nie napisze, bo otarlabym sie o
    zlamanie regulaminu forum.
    Aniutek napisala, ze czegos nie rozumie, ja jej sprobowalam rzucic troche
    swiatla na zycie w tej samej Ameryce, ale w innych realiach (czyli nie w
    wielkim miescie). Bez oceniania tych ludzi, ich zycie nie jest moim zyciem.
    Tak, jest "jakas szkola" (dzieci dojezdzaja do niej 45 minut, blizej nie ma)
    czy praca dla np. rozwozicieli pizzy. Placa tam moze dolara, moze dwa wiecej
    niz w Wallmarcie.
    Uwazaj, bo pogarda ktora siejesz dookola moze do Ciebie wrocic w momencie, w
    ktorym sie tego najmniej bedziesz spodziewac.
    pozdr.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • ambernyc 29.04.04, 15:59
    lolyta napisała:

    > Uwazaj, bo pogarda ktora siejesz dookola moze do Ciebie wrocic w momencie, w
    > ktorym sie tego najmniej bedziesz spodziewac.

    Pozdrawiam,
    Amber
    -----------------
    "You should always go to other people's funerals;
    otherwise, they won't come to yours."
    (Yogi Berra)
  • edytkus 29.04.04, 18:28
    lolyta napisała:

    > sprobowalam rzucic troche
    > swiatla na zycie w tej samej Ameryce, ale w innych realiach (czyli nie w
    > wielkim miescie). Bez oceniania tych ludzi, ich zycie nie jest moim zyciem.
    > Tak, jest "jakas szkola" (dzieci dojezdzaja do niej 45 minut, blizej nie ma)
    > czy praca dla np. rozwozicieli pizzy. Placa tam moze dolara, moze dwa wiecej
    > niz w Wallmarcie.

    Nie mieszkam i nigdy nie mieszkalam w "wielkim miescie," ba, nawet i "zadupie" sie zdarzylo (co wy z
    tym Walmartem?)

    > Uwazaj, bo pogarda ktora siejesz dookola moze do Ciebie wrocic w momencie, w
    > ktorym sie tego najmniej bedziesz spodziewac.

    Pogarda czy pragmatyzm?
    Najbardziej mnie wkurza gdy ktos sie nad soba uzala: "bo ja mam dzieci." To zaden argument ani
    wymowka.

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • lolyta 29.04.04, 18:42
    > Nie mieszkam i nigdy nie mieszkalam w "wielkim miescie," ba, nawet i
    "zadupie> sie zdarzylo

    zadupie zadupiu naprawde nierowne, na co dowod mam porownujac Twoje posty z tym
    co zdarza mi sie widziec dookola

    >(co wy z tym Walmartem?)

    To chyba oczywiste, ze Walmart jest tu uzyty jako pewien symbol. no chyba ze ty
    tak jak j23 nie jestes w stanie operowac skrotami.

    > Pogarda czy pragmatyzm?

    Jednak pogarda. Nie chodzi o to, co piszesz, tylko jak. I nie tylko w tym
    watku.

    > Najbardziej mnie wkurza gdy ktos sie nad soba uzala: "bo ja mam dzieci." To
    za
    > den argument ani
    > wymowka.

    Ale kto sie tu uzala? Poza tym wierz mi, ze sa bardziej wkurzajace rzeczy.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • edytkus 30.04.04, 07:24
    lolyta napisała:

    > zadupie zadupiu naprawde nierowne, na co dowod mam porownujac Twoje posty z tym
    >
    > co zdarza mi sie widziec dookola

    Lolyta, jesli cale swoje zycie porownujesz do tego co wyczytasz w kilku postach na forum to nie
    pozostaje mi nic innego jak Tobie wspolczuc. Taa, mam zielone wlosy, skosne oczy i jestem zydowskim
    Murzynem - jak to sie ma do Twego otoczenia? Wciaz nie pojmujesz ze Twoj przyklad jest totalna
    bzdura: tylko idiota moglby wybudowac sklep typu Walmart w miejscu bez perspektyw na zysk. Wierz
    we wszystko co Ci ludzie powiedza a bedziesz "zima w sandalach chodzic."

    > To chyba oczywiste, ze Walmart jest tu uzyty jako pewien symbol.

    Popatrz, kompletnie sie nie domyslilam, dzieki za oswiecenie. Jeszcze mi dokladnie opisz czym sie
    rozni Walmart od np. Target?

    >
    > > Pogarda czy pragmatyzm?
    >
    > Jednak pogarda. Nie chodzi o to, co piszesz, tylko jak. I nie tylko w tym
    > watku.

    Czyli co, mam zaczynac posty od "wielce szanowna Lolyto"? Z calym powazaniem ;) ale to tylko forum.

    >
    > > Najbardziej mnie wkurza gdy ktos sie nad soba uzala: "bo ja mam dzieci." T
    > o
    > za
    > > den argument ani
    > > wymowka.
    >
    > Ale kto sie tu uzala? Poza tym wierz mi, ze sa bardziej wkurzajace rzeczy.

    Odsylam do przykladu ktory podalas: "konczysz szkole publiczna, , potem masz dziecko lub dwojke,
    bierzesz pierwsza prace jaka mozesz." Zwroc uwage na kolejnosc faktow.

    Poza tym napisalas jedno:"bez oceniania tych ludzi, ich zycie nie jest moim zyciem" a robisz dokladnie
    na odwrot przytaczajac (naciagany) przyklad na zobrazowanie tego co jest wg Ciebie bieda. Bieda i
    bogactwo to pojecia wzgledne.



    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • jot-23 29.04.04, 16:17
    lolyta napisała:

    > Nowy jork to nie Ameryka, to mi powiedziano juz dawno, kiedy
    > przyjechalam tam pierwszy raz, ale dopiero z perspektywy zycia w takim miejscu
    > przez dluzszy czas mozna naprawde pojac, co to znaczy.

    co to za banaly? czy to forum dla inteligentnych inaczej?
    metro nowy jork to 20 milionow ludzi... 8% calej populacji USA
    to tak trudno zrozumiec ze stany sa i zawsze byly wysoko zroznicowane? nowy
    jork jest inny, west coast jest inny, new england jest inne, hawaje sa inne,
    alaska jest inna, kazda czesc ma swoja specyfike i rozni sie czasami mniej
    czasami wiecej od innych. Nie ma czegos takiego jak "prawdziwa Ameryka"


    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • aniutek 29.04.04, 16:28
    > > Nowy jork to nie Ameryka, to mi powiedziano juz dawno, kiedy
    > > przyjechalam tam pierwszy raz, ale dopiero z perspektywy zycia w takim mie
    > jscu
    q..... zaden to banal a zywa prawda.

    Ci ktorzy przyjezdzaja do NY chca poprawiac swoje zycie, ida na wyzwanie, nie boja sie, p[odejmuja
    jakies ryzyko wlaza w ta machine i zyja w expresowym tempie czesto pracujac ponad sily.
    rozmawialalam z l;udzmi gdzies z mid west zapytani dlaczego pomimo nudy, biedy, marazmu
    miasteczka w ktorym mieszkaja nie uciekna z niego, wzruszali ramionam.... a gdzie beda mieszkali, a
    takl daleko a jeden przyjechal do NY samochodem, zatrzymal sie pod Holland Tunnel popatrzyl i
    zawrocil... za duze stawierdzil, nie dla mnie to.
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • lolyta 29.04.04, 17:15
    > co to za banaly? czy to forum dla inteligentnych inaczej?

    Chyba tak, wlasnie to udowadniasz swoim postem.

    W tym watku ktos z perspektywy nowojorskiej (czyli wlasciwej dla az 8%
    populacji USA) chce udowodnic tym 92%, ze sa wielbladami. Szczerez mowiac, nie
    bardzo wiem, co mi chcesz przekazac, bo nie mam watpliwosci, ze kazdy kawalek w
    Ameryce, a nawet na Manhattanie jest inny od reszty. Dlatego np. rewelacje
    niektorych internautow o tym, ze se mozna noge ubezpieczyc, raczej przez
    wiekszosc Amerykanow spotkalyby sie z popukaniem w (nieubezpieczone) czolo.
    Jesli bedziesz miala mi cos do powiedzenia, ale do rzeczy, to zapraszam do
    dyskusji. Na razie tylko powtarzasz to, co napisalam - ja wiem, ze to banal,
    ale wyglada na to, ze nie dla kazdego na tym forum to jest oczywiste. To tyle.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • jot-23 29.04.04, 17:28
    lolyta napisała:


    > Na razie tylko powtarzasz to, co napisalam - ja wiem, ze to banal,
    > ale wyglada na to, ze nie dla kazdego na tym forum to jest oczywiste. To tyle.
    >

    heh, napisalas ze nowy jork to nie ameryka. ja napisalem ze nowy jork to jak
    najbardziej ameryka. ameryka sklada sie z wielu bardzo zroznicowanych czesci,
    kazda z nich jest ameryka, nie ma czegos takiego jak "prawdziwa ameryka" z
    definicji wiec, stwierdzenie ze "nowy jork to nie ameryka" jest dziecinnie
    niepowazny. tak samo jak stwierdzenie ze "mid-west" to prawdziwa ameryka.
    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • lolyta 29.04.04, 17:46
    och, juz rozumiem. Uzylam skrotu myslowego, chodzilo mi oczywiscie o to, o co
    Tobie - ze NYC to nie CALA Ameryka i tamtejszych standardow nie mozna
    przykladac do kazdej tutejszej wiochy (i na odwrot).

    dziecinnie niepowaznie cieplutko pozdrawiam.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • jot-23 29.04.04, 18:12
    lolyta napisała:

    > och, juz rozumiem. Uzylam skrotu myslowego

    hehe... "ny to nie ameryka" i "ny to nie cala ameryka" maja ZUPELNIE inne
    znaczenie. probowanie sie wymigania "skrotem myslowym" jest...errr dziecinnie
    niepowazne...oczywiscie
    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • lolyta 29.04.04, 18:17
    Sluchaj, mam swiadomosc ze NYC znajduje sie na terenie USA a nie Marsa. I mam
    swiadomosc, ze czytajacy to forum to wiedza wiec nie musze tego podkreslac,
    jakos tylko Ty tego nie pojales w tym watku.
    Ty mi uswiadamiasz - po raz kolejny - Twoim postem, zeby nie bylo niedomowien -
    ze to forum faktycznie odwiedzaja osoby inteligentne inaczej, i zeby uniknac
    mylacych skrotow myslowych dodam, ze mam tutaj Ciebie na mysli.
    I zeby uniknac kolejnego nieporozumienia dodam, ze "inaczej" znaczy w tym
    przypadku "mniej, i to duzo".

    Pozdrawiam cieplusienieczko. I zeby unikac skrotow myslowych dodam, ze jest tu
    szczypta ironii.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • jot-23 29.04.04, 18:41
    lolyta napisała:

    > Sluchaj, mam swiadomosc ze NYC znajduje sie na terenie USA a nie Marsa. I mam
    > swiadomosc, ze czytajacy to forum to wiedza wiec nie musze tego podkreslac,
    > jakos tylko Ty tego nie pojales w tym watku.
    > Ty mi uswiadamiasz - po raz kolejny - Twoim postem, zeby nie bylo
    niedomowien -
    >
    > ze to forum faktycznie odwiedzaja osoby inteligentne inaczej, i zeby uniknac
    > mylacych skrotow myslowych dodam, ze mam tutaj Ciebie na mysli.
    > I zeby uniknac kolejnego nieporozumienia dodam, ze "inaczej" znaczy w tym
    > przypadku "mniej, i to duzo".
    >
    > Pozdrawiam cieplusienieczko. I zeby unikac skrotow myslowych dodam, ze jest
    tu
    > szczypta ironii.
    >

    potrzeba ci duzo pracy nad "warsztatem" zacznij od podstaw, np: skroty myslowe
    nie maja zadnego wplywu na wydzwiek (ironiczny badz nie) tego co piszesz.

    pisanie ze "NY to nie ameryka" to forma retoryczna majaca na celu przekoannie
    czytajacego ze to co mozna zaaplikowac do tego miasta, nie jest prawda dla
    (jakiejs wyimaginowanej, monolitycznej) reszty kraju. Gdybys napisala ze "NY to
    nie cala ameryka" caly twoj argument stracilby na sile przekonywania (jak to
    sie potocznie mowi, "o kant dupy potluc"), bo stypulowalby rzecz oczywista, ze
    w roznym chiejscach jest...ehmm...roznie.

    no musze leciec, pogadaj z mironem albo maruda! oni cie doskonale rozumieja!

    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • lolyta 29.04.04, 19:10
    Hmmmm tak... no to mi przywaliles teraz swoja inteligencja (inna) i erudycja
    jak nie przymierzajac pijany dzik w sosne. Zbieram zabawki i ide do jakiejs
    piaskownicy gdzie nie bedzie az tak inteligentych rozmowcow bo tu za wysokie
    progi dla mnie najwyrazniej.
    A na odchodnym polecam uwazna lekture postow - napisalam wszak na poczatku
    "powiedziano mi" - to znaczy, ta wielka madrosc nie pochodzi z glebi mojego
    imbecylowatego mozdzku, tylko z ust samych nowojorczykow. Lec im uswiadomic, ze
    sie myla.

    Pozdrawiam normalnie tak cieplucienienienieczko, ze az obiad na tym mozna
    podgrzac.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • funieczka 20.07.04, 14:40
    ale jest me przykro ze jot-23 potrafil cie az tak obrazic. No trudno... Moj
    wklad w dyskusje to podsumowanie ze jeszcze nie tak dawno, moze dwa tygodnie
    temu zadna (i jot-23) by nie napisala ze jest w USA nieciekawie w jej zyciu.
    Teraz jednak, pojawily sie dzieci (albo pojawia), pieniadze potrzebne, praca
    placi malo, ubezpieczenia na garafkach, jak ktora taka ma... widac wyraznie ze
    cmok mial bardzo duzo racji opisujac te dylematy.. To ze potraficie teraz tak
    otwarcie pisac to jest wlasnie jego zasluga ze otworzym wam (nam) oczy ze tak
    wlasnie mozna pisac i trzeba przestac z powtarzaniem truizmow.

    Wlamarty maja warunki pracy jak cytowano. Kto kupuje w walmartach? Ten do kogo
    jeszcze nie dotarlo ze plastyk ma limity. Poza tym pamietajmy zlota opinie
    cmoka ze maz zostawi zone a zona zostawi meza jak to drugie przestanie ciagnac.
    To nie jest to na dobre i na zle naszych polskich rodzicow. To jest bezduszne
    kopniecie partnera ktory jest nam niepotrzebny bo wyczerpal limit plastyku...
    hello friend of mommy!
  • francesca2003 29.04.04, 19:20
    Wielkie brawa dla lolyty! Od jakiego czasu czytam, czytam i oczom nie wierze.
    Malo sie tu odzywam, ale lekko zaczelo sie we mnie gotowac po przecztaniu paru
    ostatnich watkow. Po prostu zadufanie w sobie co poniektorych nie ma chyba
    granic. Gratuluje pasma sukcesow w zyciu, ale klapki na oczach czasem warto
    otworzyc. Jak sie chce, oczywiscie. Niektorzy nie chca.
    A co do ksiazki, to slyszalam o niej i teraz to juz na pewno sie wybiore, zeby
    nabyc :-)
    Pozdrawiam!
  • monie_pl 29.04.04, 10:55
    Rowniez polacam, bo warta przeczytania!
    Monia
  • cmok_wawelski 29.04.04, 15:34
    aniutek napisała:

    > ...jakos znalazlam prace, zaplacilam rent za pierwszy pokoj,
    > zrobilam sobie historie kredytowa etc. jesli ktos w USA nie moze wyzyc
    > z wlasnej pensji to... sorry ale sam sobie jest winien.
    > wiem, rozni jestesmy i daleka jestem od potepiania tych
    > co im w zyciu gorzej, nie radza sobie etc im nalezy pomagac
    > i tak bogaty kraj winien sie nie radzacy
    > mi osobami zajac a nie spychac ich na boczne tory- nie godzi sie!!!!!
    > ale nie nam emigrantom lzy wyciskac jak to w hameryce trudno i bida az
    > piszczy, no nie mnie :)
    ...

    To te opisy z tej książki o dorabianiu się na dwóch etatach to z jakiegoś
    innego kraju są - przepraszam - niż ten w którym można mieć dwie prace,
    zapłacić no-problemo czynsz i jednocześnie ubezpieczyć się od nieszczęść od
    koniuszków pomalowanych paznokci u nóg do natapirowane czubki włosów za "cena
    nie gra roli aby na Manhattanie"?

    No a może to słynne "tax cuts" "pożal-się-Boże-Preza" mające wystymulować
    ekonomię robią tę całą różnicę? Coś się tu moje miłe Panie kupy nie trzyma w
    tej pokrętnej logice.
  • aniutek 29.04.04, 16:18
    kurcze blade......
    ja sie nie chce klocic ani do gardla nikomu rzucac.

    wyjasniej gdzie widzisz brak konsekwencji??? nie lapie

    Lolyta ( jak i autorka N&D) napisala jak jest, co widzi w swojej okolicy, jakie jest zycie, praca, realia, ja
    napisalam jakie sa tu gdzie jestem.
    NYC to nie Ameryka. Ja nie amerykanka hehehehhe

    >Coś się tu moje miłe Panie kupy nie trzyma w
    > tej pokrętnej logice.
    co ?????
    widac przyglupia jestem bo nie rozumiem o co ci tym razem biega?
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • cmok_wawelski 29.04.04, 16:31
    Wyjaśniam "brak konsekwencji" (i bynajmniej daleki jestem od gardeł i innego
    skakania):
    Na mój link i posty do amerykańskiego BOGACTWA napisałeś, że Ty imigrantka, która sama do wszystkiego doszła nie
    rozumiesz jak uczciwie pracując można nie wyrabiać.
    A za 5 minut zachwycasz się szokiem
    własnego odkrycia Ameryki
    No więc jak jest? Biało czy czarno?
  • aniutek 29.04.04, 16:40
    cmok_wawelski napisała:

    > Wyjaśniam "brak konsekwencji" (i bynajmniej daleki jestem od gardeł i innego
    > skakania):
    > Na mój link i posty do amerykańskiego BOGACTWA
    napisałeś, że Ty imigrantka, która sama do wszystkiego doszła nie
    > rozumiesz jak uczciwie pracując można nie wyrabiać.
    > A za 5 minut zachwycasz się szokiem
    > własnego odkrycia Ameryki
    > No więc jak jest? Biało czy czarno?

    zaraz poczytam Towje linki ;)
    i jak powiedzialam juz razy wiele NIC ani NIKT nie jest bialy ani czarny to raz.
    a dwa tylko krowa/osiol/mul etc zdania nie zmienia, ja oceniam zycie na podstwaie wlasnych
    doswiadczen, moje byly jakie byly innych sa nieco inne, geograficznie, ekonomicznie, rodzinnie etc.
    ja wierze, ze w zyciu trzeba walczyc i wspinac sie i jestem pieronsko zacieta, moze dlatego tak trudno
    jest mi zrozumiec ludzi, ktorzy nazekajac tkwia w tym samym miejscu latami.

    zaraz wracam, real wzywa
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • maruda78 29.04.04, 16:39
    No to teraz musisz przeczytac "Fast Food Nation: The Dark Side of the All-
    American Meal" - tez NY Times bestseller - fascynujaca lektura, trudno sie
    oderwac (przynajmniej dla mnie :-) - no i niezly 'shocker'.
  • cmok_wawelski 29.04.04, 16:44
    Kilka
    suchych cyfr na zakończenie,
    bo tymczasem wypaliło mi nagle kilka pracowicie wydeptanych ;) zamówień, więc
    tyle mojego postowania bedzie na czas jakiś lub dłuższy.
    Pozdrawiam.

  • aniutek 29.04.04, 19:16
    rece i nogi sie uginaja jak sie to czyta.
    nie mozna NORMALNIE porozmawiac ???? czy prawda, racja etc jest jedna???? naprawde Jot tak myslisz??
    i co chciales powiedziec, udowodnic ?? bo nie kumam??? czyzbys chcial Lolycie udowodnic ,ze jest
    hmmm glupia ( heheheheh bullshit ) ? to Ci sie kurcze nie udalo sam z siebie zrobiles glupka,
    nagadales bzdur nic nie znaczacych, nie powiedziales nic wnoszacego do dyskusji. ech wkurzyles mnie.
    Po co taka gadka, slowko za slowko?? cala ameryka, ameryka - q... przeciez wiadomo o co chodzi.

    a mozesz mi odpowidziec na pytanie, wraz z innymi - w sumie na podobnych wozkach jedziemy, nikt
    na welfare nie siedzi, kazdy jaks robote ma, bidy nie klepie, pyrow na obiad solo n ie je.

    dlaczego mieszkasz tu gdzie mieszkasz?
    jak do tego co masz, kim jestes doszedles a moze raczej- DLACZEGO?
    co tych biednych nie radzacych sobie ludzi powstrzymuje aby pojsc w nasze slady?

    ksiazka, ktora czytam otwiera oczy, Lolyta napisala zywa prawde, ja teraz troche inaczej widze - po
    lekturze i przemysleniu ten mechanizm amerykanskiej biedy ale nadal uwazam, ze ja wyrwalabym sie z
    tego. moze nieskromnie, moze bunczucznie ale taka juz jestem.
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • edytkus 29.04.04, 19:29
    aniutek napisała:

    >> a mozesz mi odpowidziec na pytanie, wraz z innymi - w sumie na podobnych wozkac
    > h jedziemy, nikt
    > na welfare nie siedzi, kazdy jaks robote ma, bidy nie klepie, pyrow na obiad so
    > lo n ie je.
    >
    > dlaczego mieszkasz tu gdzie mieszkasz?
    > jak do tego co masz, kim jestes doszedles a moze raczej- DLACZEGO?
    > co tych biednych nie radzacych sobie ludzi powstrzymuje aby pojsc w nasze slady


    To jest pytanie raczej do Lolyty, ale uwazaj! posadzi Cie o pogarde ;)
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • aniutek 29.04.04, 19:45
    edytkus napisała:

    > aniutek napisała:
    >
    > >> a mozesz mi odpowidziec na pytanie, wraz z innymi - w sumie na podobny
    > ch wozkac
    > > h jedziemy, nikt
    > > na welfare nie siedzi, kazdy jaks robote ma, bidy nie klepie, pyrow na obi
    > ad so
    > > lo n ie je.
    > >
    > > dlaczego mieszkasz tu gdzie mieszkasz?
    > > jak do tego co masz, kim jestes doszedles a moze raczej- DLACZEGO?
    > > co tych biednych nie radzacych sobie ludzi powstrzymuje aby pojsc w nasze
    > slady
    >
    >
    > To jest pytanie raczej do Lolyty, ale uwazaj! posadzi Cie o pogarde ;)

    nie posadzi bo nie czuje pogardy, naprawde.
    ludzie rozne maja losy, zycia, popelniaja bledy ( kto jest bez winy etc.....) roznie zostali wychowani,
    rozny temperament i mozliwosci. co dla jednych jest normalka np ( ja przeprowadzalam sie w zyciu
    pewnie ze 20 kilka razy) dla innych jest szokiem bo od urodzenia mieszkaja w tym samym miejscu.
    po prostu zastanawiam sie nad mechanizmem, nad przyczynami...
    a pytanie przede wszystkim skierowalam do Jota i Cmoka i ciekawa jestem ich odpowiedzi.
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • lolyta 29.04.04, 19:30
    dziekujac sploniona za cieple slowa chcialam niesmialo przypomniec (albo
    poinformowac, bo nie wiem czy wiesz) ze planujemy zrobic numer Pinezki o Aeryce
    i na pewno bedziemy Cie molestowac o napisanie czegos.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę g3ęboką gęślą gżąśl!
    nie klikaj tutaj!!!
  • aniutek 29.04.04, 19:50
    lolyta napisała:

    > dziekujac sploniona za cieple slowa chcialam niesmialo przypomniec (albo
    > poinformowac, bo nie wiem czy wiesz) ze planujemy zrobic numer Pinezki o Aeryce
    >
    > i na pewno bedziemy Cie molestowac o napisanie czegos.
    >

    :)
    bardzo chetnie ino moze byc mocno kontrowersyjne (daleka jestem od wnoszenia US pod niebiosa choc
    blotem obrzucac tez nie bede)
    kolejny banal zarzuce hehehehehe
    -ameryka to kraj kontrastow -
    hehehehehehhehehe zlosliwa jestem ;)
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • jot-23 29.04.04, 20:03
    denerwuje mnie "lewacki skew" pewnej "grupy trzymajacej wladze" heh...
    czy bieda byla wynaleziona dzisiaj? hehe i to przez amerykanow? przyczyny jakie
    sa takie sa, relatywnie biedakow jest tu mnie, i lepiej im sie zyje niz w
    ogromnej wiekszosci reszty swiata. To mlody kraj, ale bardzo prezny...
    historycznie patrzac zyje sie tu CORAZ LEPIEJ dla przecietnego amerykanina...
    byly krotkie okresy gorsze i lepsze, to normalne fluktuacje. Te ciagle
    biadolenia, wieszczenia rychlego konca, "vilifajowanie" tego kraju i tych ludzi
    jest zalosnie male! nie mowiac juz ze krzywdzace. Ale widocznie niektorzy tak
    musza! again and again... i te klepanie nie ma wiele wspolnego ze chcecia
    polemizowania, badz tez OLABOGA! proba zglebienia problemu, tak o dla samego
    siebie (uczenia sie , w prostych slowach)


    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • chlopaczek1 29.04.04, 20:36
    no coz j-23 ma racje mozna plakac codziennie nad bieda drugiego i chciec mu
    pomagac ale to nie dzis wymyslono glupote biadolenie i biede,
    mozna byc glupim ale po co?
    przeciez mozna sie wyuczyc i miec lepiej
    mozna byc biednym ale mozna tez byc bogatym, itd
    ksiazka jest idiotyczna, autorka posunela sie do czegos co mozna porownac z
    idiotyzmem, pokazala w sumie nie prawde bo pokazala ja od strony osoby
    wyksztalconej ktora wciela sie w kogos kim nie jest, sposob myslenia jest
    zupelnie inny, naciaga rzeczy aby byly bardziej dramatyczne, bo to sie
    sprzedaje, sprzedaje sie dramat,
    popatrzcie na wiadomosci ze swiata, sprzedaje sie wojna gdzie pokazane jest jak
    zabijaja biedne dzieci i kobiety w iraku czy innym izraelu, nie pokazane jest
    jak te biedne dzieci nosza amunicje lub rzucaja granaty,
    ludzie placza, wspolczuja, biadola
    ale rzecz w tym ze usa jest jedynym krajem na swiecie gdzie mozna byc tym kim
    sie chce (no prawie) sukces zalezy od samego czlowieka i jego umiejetnosci od
    nikogo wiecej, mozna pisac o usa wszystko i to wszystko bedzie mialo w sobie
    czastke prawdy, zjechalem cale usa (kiedys tam taka mala wycieczka miesiac w
    samochodzie po calych usa) kraj piekny, bieda bogactwo, wszystko zmieszane
    razem, ludzie ktorzy maja lepiej od innych zrobili ten jeden krok wiecej w
    swoim zyciu i im sie chcialo, inni (sa napewno wyjatki) nie zrobili nic i tak
    maja jak sobie zapracowali,
    a cwok no coz ten czlowiek od linkow i reszta wie ze mozna znalezc link do
    kazdej nawet najbardziej absurdalnej rzeczy,
    cwok miales kiedys sex w swoim zyciu? polecam na rozladowanie twojego stresu
    zwiazanego z ciaglym siedzeniem na pupci i patrzeniu w te linki

    kiedys zadalem pytanie tutaj co trzeba zrobic aby pomoc tym najbardziej
    potrzebujacym, jakos nie widzialem odpowiedzi na to pytanie, ani matka teresa
    loyola, ani cwok zastepca matki teresy specialistki od biedy,
    to tak jakbym slyszal te piekne hasla idiotow demokratow trzeba naprawic
    poprawic dac uzdrowic i znow dac tylko z czyjej kieszeni? ze swojej czy z
    czyjejs?

    przecietny amerykanin zyje lepiej niz ktokolwiek inny na swiecie, nawet biedak
    tutaj zyje niezle, o czym wy ludzie mowicie?
    kazdy chce jakos byc antyglobalista troche ale i kapitalista bo i chce samchod
    i dom ale z drugiej strony chce dobra i pokoju na swiecie, wooow jakie piekne i
    nie mozliwe
    moj profesor z ekonomii mawial (tu w NYC) "mozna byc idiota demokrata ale po
    co?"
    ekonomia jest jedna i nie ma nic wspolnego z byciem lewicowym (lub nawet
    lewicujacym) idiota, wspolczucie nie pomoze biednemu

    pogoda piekna dzis w NYC, szkoda ze musze wracac do bostonu
  • asiaasia1 29.04.04, 20:50
    > pogoda piekna dzis w NYC, szkoda ze musze wracac do bostonu

    dlaczego ?
    nie lubisz bostonu ?
    czy jest tam dzisiaj chłodniej niż w NYC ?
    ja bardzo lubie to miasto (tzn. boston ) ...
    szczególnie taki klub middle east albo house of blues ...
    tęsknie za moim bostonem ...
    pozdrawiam .




  • maruda78 29.04.04, 22:59
    chlopaczek1 napisaŠŻ:

    > mozna byc biednym ale mozna tez byc bogatym

    Chlopie, 'glebia' twojej analizy socjo-spolecznej problemu powala wprost na
    kolana.


    > mozna byc glupim ale po co?

    Chyba powinienes czesciej zadawac sobie to pytanie...


  • monie_pl 29.04.04, 22:17
    Przeczytalam ksiazke, przeczytala posty i tak sobie mysle....

    1. Ameryka jest zroznicowana - fakt
    2. Ameryka jest i stara sie pozostac prosta, choc rzeczywistosc nie da sie
    opisac w prosty sposob, co powoduje iz wielu ludzi woli poprzestac na "prostym"
    zyciu i nie dazy do wyzszego poziomu
    3. Amerykanie nie maja wielkiej ochoty myslec patrzec z szerszej perspektywy
    niz tylko amerykanska, bo to spowodowaloby koniecznosc zakwetionowania jedynej
    slusznej tezy, ze "Ameryka jest wielka" (zauwazcie, iz Rosjanie takze maja
    podobny schemat, wiec moze to wielkosc kraju ma z tym cos wspolnego?)
    4. Amerykanie nie lubia wyjezdzac ze swojego kraju (jest duzy, wiec w ramach
    tego samego panstwa moga na prawde w roznorodnych miejscach zyc) i nie moga (a
    moze i nie chca) porownac swojego kraju z innymi, wiec nie maja checi zmiany
    poprzez wprowadzanie/przesadzanie czegos innego na swoj grunt
    5. Kultura amerkanska jest oparta znacznie bardziej niz europejska na
    materializmie i posiadaniu (bardzo mi to przeszkadza, choc nie jestem osoba bez
    ambicji posiadania), co gwarantuje rozwoj gospodarczy, ale nie idzie za tym
    rozwoj mentalny, czyli aby wiecej bylo "byc" niz "miec" jak to normalnie jest w
    piramidzie potrzeb psychologicznych
    6. Kultura amerykanska oparta jest w znacznie wiekszym stopniu na
    indywidualizmie, co powoduje, ze moze wiecej ludzi wyszloby z poziomu biedy
    gdyby nie istnialo tak wielkie zatomizowanie spoleczenstwa, gdzyby mieli
    wsparcie ze strony rpzyjaciol i rodziny a nie tylko panstwa (zauwazcie jak
    czesto ludzie podkreslaja do czego to oni SAMI doszli)
    7. Wyksztalcenie mozna zdobyc jesli tylko sie chce ciezko pracowac, i rpzyklady
    na to mam wokol siebie, ale tylko gdy dazenie doc zegos wiecej (czytaj: awansu
    spolecznego) jest kultywowane w rodzinie i dziecko widzi to i nasiaka tami
    podejsciem do zycia.

    Takie sa moje spostrzezenia po kilku miesiacach i ksiazka, ktora przeczytalam
    juz w zeszlym roku pozwolila mi na spojrzenie troche inaczej. Dodatkowo powiem
    wam, iz ludzie wychodzacy z bezdomnosci potrzebuja okolo 2 lat na nauczenie sie
    normalnego zycia, czyli mycia sie codziennie, starannego ubierania i
    wychodzenia do pracy. Wiele tez osob, ktore nawet przez pewien czas rpzestaly
    byc bezdomne nie potrafi lub nie chce takeigo zycia i powracaja do bezdomnosci.

    Pozdrowionka
    Monia
    P.S. Bardzo mi sie spodobalo to, ze moglismy podyskutowac o ksiazce, nawet
    jesli bylo w tym troche pyskowki. :-)
  • edytkus 30.04.04, 02:01
    Bosz, pipole kochane, poczytajcie sobie ten watek z dystansu :)))))))). Jak juz Cmok interesy pozalatwia
    to ze smiechu chyba peknie - tak tu tworczo i elokwentnie :))))))))))

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • aniutek 30.04.04, 02:05
    edytkus- sarkazm? zlosc?
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • edytkus 30.04.04, 07:56
    aniutek napisała:

    > edytkus- sarkazm? zlosc?

    Ani jedno, ani drugie, raczej politowanie. Az trudno uwierzyc ze tutaj dorosli pisza. Sama popatrz:
    1. dyskutujemy o ksiazce ktora przeczytaly zaledwie 2 osoby
    2. Lolyta buduje Walmart-fatamorgane na budowe ktorego zaden bank nie udzielilby kredytu, bazujac
    na tym losy jakiejs tam rodziny
    3. Jot-23 czepia sie o znaczenie slowa "cala"
    4. Aniutek jest za a nawet przeciw (wybaczamy, to na pewno hormony): "Lolyta napisala zywa prawde" a
    za chwile "trudno jest mi zrozumiec ludzi, ktorzy nazekajac tkwia w tym samym miejscu latami"
    5. Cmok podaje nieaktualne dane i zostawia nas samopas (a my udowadniamy ze bez niego tez moze
    byc ciekawie)
    6. w miedzyczasie przewija sie towarzyska konwersacja o pinezkach, ksiazce o hamburgerach i urokach
    Bostonu
    7. jedyny sensowny post (monie_pl) zostaje calkowicie zignorowany
    8. a najlepsze jest to ze o biedzie i bogactwie dyskutuje amerykanska klasa srednia (jak sadze), ktora
    nie jest ani biedna ani bogata (Maruda niewatpliwe zarzuci mi "odkrycie Ameryki), a o pracy w
    Walmarcie wie tyle co przeczyta lub gdzies uslyszy

    Dobranoc.

    PS. Jedna z moich profesorow, zaciekla bojowniczka o prawa kobiet i fanka omawianej tu ksiazki,
    stwierdzila niedawno ze w USA sa najlepiej na swiecie ubrani biedacy.
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • ambernyc 30.04.04, 13:20
    Dyskuja jak dyskusja, niczym sie nie rozni od innych podejmownych
    na tym forum, dla mnie najbardziej irytujacym elementem tej dyskusji
    jest patronizujacy ton wypowiedzi pewnej internautki (hint, hint),
    ktorej sie wydaje, ze wszystkie rozumy zjadla:)

    Pozdrawiam,
    Amber
    -----------------
    "You should always go to other people's funerals;
    otherwise, they won't come to yours."
    (Yogi Berra)
  • aniutek 30.04.04, 13:21
    > Aniutek jest za a nawet przeciw (wybaczamy, to na pewno hormony): "Lolyta napisala zywa prawde" a
    >za chwile "trudno jest mi zrozumiec ludzi, ktorzy nazekajac tkwia w tym samym miejscu latami"

    sprzecznosci nie widze :)
    Lolyta prawde napisala a ja sie DZIWIE tym ludziom.
    BTW wprawdzie w wallmart nie pracowalam ale: sprzatalam w ludzkich domach i rozne kiepsko platne
    parszywe prace np w dinerach byly moim udzialem wiec troche wiem co mowie.

    Post monie_pl bardzo sensowny- ale czy zignorowany? hmm zobaczymy co sie dzis wyprodukuje :)
    pozdr
    anka
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek :)
  • chlopaczek1 30.04.04, 14:50
    edytkus napisała:

    nie bede cytowal, kazdy moze wrocic do postu,
    a wiec,
    1 ktos mie te ksiazke polecil kiedys i staralem sie ja przeczytac, choc ciezko
    mi bylo przejsc przez nia, bo opisy sa tragiczne (nudne), ale nazwijmy
    to "przekartkowalem te ksiazke", czyli trzeci osoba ktora ma wzgledne pojecie o
    ksiazce
    2 podrozujac po usa oprocz miejsc takich otwartych jak montana czy inne idaho
    raczej jak juz gdzies ludzie mieszkaja to jest tam wiele miejsc gdfzie mozna
    pracowac i dojazd do pracy 50 mil w jedna strone (czyli w otwartych malo
    zaludnionych miejscach to 1 godzina) nie rozni sie niczym od washyngtonu
    bostonu czy NYC gdzie pokonanie 20 mil to tez godzina (znam to z autopsji) a
    wiec ten jeden wallmart na 100 mil kwadratowych (a juz szczegolnie na florydzie
    gdzie populacja rosnie jak na drozdzach jest to malo prawdopodobne) to jednak
    utopia, loyola nie wpadaj w pulapke dramatyzowania zycia bo to sie podoba tylko
    placzkom i marudom (doslownie tez)
    3 NC
    4 aniutek sie szamoce we wlasnej niezdecydowaniu bo chcialby byc tu i tam a
    moze po srodku i jakos to smiesznie wychodzi masz racje edytkus
    5 zbyt latwo komentowac cwoka, latwy cel, niech spoczywa w spokoju
    6 boston to fajne miasto ale wole NYC, tu "roslem" po przyjezdzie do usa i
    nadal tu czasami mieszkam, pinezki nie skomentuje bo cholera nie wiem co to
    jest ale podejrzewam ze to pewnie nastepny magazyn/czasopismo/cos tam jeszcze
    internetowe, a loyola jest pewnie redaktorem naczelnym ktory z racji starania
    sie bycia zurnalistka musi byc lewicujaca brrrrrrrrrrrrr
    7 sensownie za miekko, ale masz racje z tego co pisza np takie marudy to nie ma
    co porownywac
    8 no coz po przyjezdzie do usa, jak kazdy zaczynalem od pracy na budowie,
    dobrze ze czlek ma sie dobrze w miesniach to pomagalo, w czasie studiow, a
    zaczynalem od Kingsborough community college, przez city college, pozniej
    Princeton University przez pierwsze 4 lata w NYC pracowalem jako elektryk na
    budowie (praca zwiazkowa) i jakos nie chcialo mi sie rezygnowac z niezlej
    pensji aby po studiach zostac iznynierem w tej samej firmie i zarabiac mniej,
    no ale wiedzielem ze taka to jest kolej rzeczy trzeba zaczynac i isc gdzies,
    wiec nie wiem jak wy ale ja zaczynalem od poczatku bez zadnych ulg ciezko
    pracujac, i mysle ze dzis tez ciezko pracuje tylko z ta roznica ze nie musze
    machac lopata, bo moglem wykorzystac to ze ten kraj dal szanse mi na skonczenie
    szkol i prace inaczej wykorzystanie swoich talentow i to jest wazne, tu mozna
    wykorzystac talenty
    dodam tylko ze moje dziecko 17 letnie (uczone w publicznych szkolach NYC,
    wladajace biegle takze polskim jezykiem, oraz paroma innmi) wlasnie konczy 1
    rok (ze swietnymi wynikami na prawie) na renomowanym univ. NYC. czy to jest
    mozliwe gdzies indziej? czy to nie jest przejaw ciezkiej pracy z mojej strony i
    strony dziecka? tutaj w usa (a szczegolnie w wiekszych miastach tak mi sie
    wydaje) wylapuje sie talenty bo to one pozniej tworza trzon tego kraju, i
    jakies wypoiciny idiotki ktora chce zrobic sobie imie pokazujac biede mnie
    akurat nie wzruszaja, bo bieda istnieje i bedzie istniala to bardzo oczywiste i
    niestety czesc naszej exystencji
    9 to juz dodatek, w kazdym miejscu na swiecie mozna zobaczyc piekno i brzydote,
    to od czlowieka zalezy co chce widziec i jak przez zycie przejsc, nie mozna
    ubezpieczyc sie od wszystkiego, bo najciezej jest ubezpieczyc sie od glupoty
    ludzkiej, roznego rodzaju naprawiaczy swiata, lewicujacych zurnalistow, itd,
    wazne jest aby zycie przezyc tak jak samemu sie zaplanowalo, bo wtedy nie ma
    pretensji do calego otoczenia ze cos jest zle i ktos cos skoncil, biedy itd.
    placz w zyciu nie pomaga, ale uzywanie talentow danych nam i wyrabianie nowych
    talentow pomaga w zyciu
    10 czy ja mam powody aby pomarudzic, pewnie, w waszyngtonie w tym tygodniu ktos
    mi zbil swiatlo, koszt naprawy 900$, znow wiosna musze zaplacic ogrodnikom w
    bostonie i NYC aby zrobili porzadek przed przed domem, wysokie rachunki za gas,
    elektrycznosc, paliwo, mleko, itd, po co narzekac nie zmienie tych cen, swiatlo
    juz naprawione, ogrodnicy musza zrobic porzadek u mnie (ja nie mam czasu) to po
    co sie wprowadzac w idiotyczna atmosfere, jak w tym czasie mozna wypic piwo,
    zjesc sniadanie w milym towarzystwie, i zaplanowac weekend, itd czyz to nie
    lepsze?
    no ale ja moge sie mylic jestem tylko czlowiekiem, choc jesli sie myle to ja
    sie myle a nie ktos za mnie, i to ja bede ponosil konsekwencje moich pomylek i
    dobrze, bo to moj biznes

    weeken w NYC, szkoda ze podaja deszczyk na weekend, no ale przeciez jest tyle
    ciekawych rzeczy ze nie mozna narzekac.
    zycze udanego weekenda i mniej placzu
  • rebate 30.04.04, 15:17
    Czasami tu zagladam i widze stalych uczestnikow. Sama nigdy nie pisalam bo
    wprawdzie Polka ale nie w Stanach ale za to spikujaca i ridujaca po ang.
    Chcialam napisac ze ja lubie czytac posty Cmoka i od poczatku nie rozumialam
    atakow poniektorych dyzurnych psow ogrodnika na niego. Teraz, po jakims czasie
    mam juz przekonanie, ze to ze on podaje te swoje linki irytuje przede wszystkim
    tych ludzi ktorych poziom jezyka oraz osobisty jest tak niski ze nie stac ich
    na nic innego jak tylko atak. Oczywiscie nie dotyczy to tylko atakow na Cmoka.
    Z Cmokiem rzeczywiscie moze sie trudno dyskutowac bo ma on swoje stanowcze
    poglady, n.p. o biedzie ktore sa w watku na ten sam temat z podobna iloscia
    postow.
    Czesto mnie dziwia posty Edytkusa, ktora tutaj chce byc autorytetem Alfa i
    Omega i o samochodach i o dzieciach i o ubezpieczeniach itd ale jej to nie
    wychodzi bo to co wie wie teoretycznie bo albo slyszala albo przeczytala czyli
    jak wielu Polakow wie jak to zrobic bo slyszal, slyszala ale nic wiecej. Na
    dzieciach sie zna ale nie wiecej niz kazda przecietnie oczytana mama i osobicie
    wolalabym zeby na tym zakresie tematycznym sie skupila bo w samochodach jej nie
    wychodzi.
    Dziekuje za chwile uwagi.
  • edytkus 30.04.04, 18:11
    rebate napisał:

    > Czasami tu zagladam i widze stalych uczestnikow. Sama nigdy nie pisalam

    Swoja droga ciekawe zjawisko: "czytajacy - niepiszacy," sporo was ostatnio ;)


    > Chcialam napisac ze ja lubie czytac posty Cmoka i od poczatku nie rozumialam
    > atakow na niego" vs. " ludzi ktorych poziom jezyka oraz osobisty jest tak niski ze nie stac ich
    >na nic innego jak tylko atak"

    Sama sobie zaprzeczasz, raz jestes za Cmokiem a za chwile przeciw (syndrom Aniutka?) Niska kultura
    wypowiedzi Cmoka jest OK? Zwroc uwage ze Cmok uzywa epitetow i porownan gdy juz nie ma co
    napisac, wg ciebie to nie atak?


    > Czesto mnie dziwia posty Edytkusa, ktora tutaj chce byc autorytetem Alfa i
    > Omega i o samochodach i o dzieciach i o ubezpieczeniach itd ale jej to nie
    > wychodzi bo to co wie wie teoretycznie bo albo slyszala albo przeczytala czyli
    > jak wielu Polakow wie jak to zrobic bo slyszal, slyszala ale nic wiecej.

    Na samochodach sie nie znam, przyznalam w poczatkach tamtego watku (gdybym sie znala nie
    pytalabym o rady). Jak sie pozniej okazalo panowie experci wiedza tyle co i ja ;)) Co do ubezpieczen i
    finansow to tak sie sklada ze mam wyksztalcenie ekonomiczne, wiele spraw o ktorych tu pisalam znam
    z zycia a nie z zaslyszenia wiec twoj przytyk jest nie na miejscu. Jesli naprawde nie mam pojecia na
    dany temat (np. jak ugotowac macaroni & cheese cz cykolwiek innego) to sie nie wypowiadam i tobie
    tez tak radze ;)

    > Na dzieciach sie zna ale nie wiecej niz kazda przecietnie oczytana mama

    Przecietnie oczytanych mam chyba tu jednak brakuje (ale nie bede wchodzic w szczegoly zeby nikogo
    nie obrazac).



    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • rebate 30.04.04, 18:53
    Bylam faktycznie niezmiernie zdziwiona, ze przepuscilas temat makaronu z serem
    zeby sie jak zwykle elokwentnie i precyzyjnie nie wypowiedziec doglebnie.
    No ale taki masz styl i tak widac musi byc. Nie bede wiec dalej polemizowac.
    Pozdrawiam i zegnam, bo od dawna powinnam siedziec w samochodzie i jechac do
    domu na dlugi i bardzo wiosenno pachnacy weekend, swietowac Europe - czego
    rowniez wszystkim zycze.
  • jot-23 30.04.04, 19:05
    rebate napisał:

    > Bylam faktycznie niezmiernie zdziwiona, ze przepuscilas temat makaronu z
    serem
    > zeby sie jak zwykle elokwentnie i precyzyjnie nie wypowiedziec doglebnie.
    > No ale taki masz styl i tak widac musi byc. Nie bede wiec dalej polemizowac.
    > Pozdrawiam i zegnam, bo od dawna powinnam siedziec w samochodzie i jechac do
    > domu na dlugi i bardzo wiosenno pachnacy weekend, swietowac Europe - czego
    > rowniez wszystkim zycze.


    hehe, pakujesz sie we wlasne te... eh mniejsza z tym... w kazdym badz razie,
    niewatpliwie doceniasz "elokwencje i precyzje" wypowiedzi Cwoka na temat "krwi
    pepowinowej" , tez uwazam ze nie moglo go tam zabraknac! To moj ulubiony autor!
    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • edytkus 30.04.04, 19:13
    rebate napisał:

    > > Pozdrawiam i zegnam, bo od dawna powinnam siedziec w samochodzie i jechac do
    > domu na dlugi i bardzo wiosenno pachnacy weekend, swietowac Europe

    Szerokiej drogi (bez rollover ;)) :)
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • jot-23 30.04.04, 15:23
    no to ja skomentuje pt #3!

    moze sie to wydawac typowa meska proznosc, ale bede sie klocil o
    kazdego "cala" ... wiezcie mi ...kazdy cal pomaga, przynajmniej jezeli chodzi o
    prestiz i pozycje na drabinie w stadzie.
    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • blockbuster 04.05.04, 01:25
    mnie uwaga Aniutka ze "dlaczego taka osoba nie
    traktuje tego rodzaju pracy jako "temporary" aby przetrwac i nie szuka czegos
    lepszego??
    sadze, ze sa to glebokie uwarunkowania socjologiczne, poczucie bezsilnosci,
    rezygnacja plus
    poblazanie swoim slaboscom."

    Wlasnie odplozylem telefon z kolega ktory jest 100% amerykaninem. Jest tez
    doskonalym software engineer w poszukiwanej dziedzinie min. firmware. Jest juz
    bez pracy 2 lata nie mogac dojsc do siebie po stressach ostatniej pracy i samej
    wywalanki a przepracowal tam 12 lat. Zadzwonil do mnie i mowi ze zlozyl podanie
    o prace w sklepie outdoors. Co mam mowic? Nie bierz? Probowalem nie znosi tej
    dziedziny. Zlozyl podanie. Ile tam placa? $5 na godzine? $6.50??

    Ile zarabial? Sami wiecie nie musze pdoawac liczb.

    I wtedy trafilem na komentarz Aniutka myslac, co jest grane??? My na zwnatrz
    widzimy tylko: pracuje, nie pracuje a tam w srodku jest czlowiek ktory cholera
    wie ile razy myslal o samobojstwie z jakiegos blachego (dla nas powodu, czy cos
    w tym stylu. Przez dwa lata mowil o przeprowadzce do Denver, co mu odradzalem
    teraz pytam, kiedy przeprowadzka? Odpowiedz: na razie nie....

    J-23 poruszyl bardzo madry punkt, j-23 jestes geniuszem. Dodam, ze to sie
    przydaje szczegolnie w sytuacji podbramkowej. Ciekawe ile osob zrozumialo.

    Jezeli chodzi komus o jakies frazesy ze demokracja, ze wolny rynek, to zwracam
    ze not what you know but who you know matters.
  • monie_pl 04.05.04, 18:58
    Przeczytalam twoja wypowiedz z punktu widzenia rekrutera i wnioski mam
    nastepujace:
    1. facet 2 lata "mowil" o przeniesieniu sie do Denver - bardzo dziwne...
    2. jesli ejst specjalista to musi umiec takze rzeczy prostsze, ktore moglby
    robic, ale nie az tak proste jak bycie sprzedawca w sklepie, np. praca w
    sklepie z akcesoriami komputerowymi... a nie outdoorowymi
    3. zastanow sie dlaczego on siedzial 12 lat w jednej firmie (zaznaczam, ze nie
    ma w tym nic nagannego!) i jak jego rpaca ewoluowala
    4. stresy w pracy ma kazdy i nawet jesli sa duze, to czlowiek ma system
    obronny, a jesli on doszedl do zalamania nerwowego, to nie mozna go porownywac
    z osobami pracujacymi w sklepie i nie bedacymi po takich przezyciach! Zreszta w
    ksiazce tez mowi sie o ludziach, ktorzy takich rpzecyc nie mieli.

    Podsumowujac:
    - bardzo mi przykro z powodu twojego kolegi
    - z twojego posta wynika, ze ma wiekszy problem niz tylko stres zwiazany z
    poprzednia praca
    - ksiazka od ktorej dyskusja sie rozpoczela nie uwzglednia takich sytuacji, bo
    wiekszosc ludzi jest w lepszym stanie

    Mam nadzieje, ze twoj kolega podskoczy szybko na wysze poziomy.

    Pozdrowionka
    Monia

  • blockbuster 05.05.04, 05:54
    monie_pl napisała:

    > Przeczytalam twoja wypowiedz z punktu widzenia rekrutera i wnioski mam
    > nastepujace:
    > 1. facet 2 lata "mowil" o przeniesieniu sie do Denver - bardzo dziwne...
    co w tym dziwnego? Nie uwazasz ze czepiasz sie? Tak bylo, pisze tak wiec
    zaakceptuj jako fakt.


    > 2. jesli ejst specjalista to musi umiec takze rzeczy prostsze, ktore moglby
    > robic, ale nie az tak proste jak bycie sprzedawca w sklepie, np. praca w
    > sklepie z akcesoriami komputerowymi... a nie outdoorowymi

    malo wiesz o komputerach. Facet lubi outdoors i nienawidzi komputerow. Mierzysz
    ludzi swoja miarka.


    > 3. zastanow sie dlaczego on siedzial 12 lat w jednej firmie (zaznaczam, ze
    nie ma w tym nic nagannego!)
    dlaczego siedzial? Bo Fortune 100 i dobrze placili.


    i jak jego rpaca ewoluowala
    -jak to jak ewoluowala? Normalnie , z roku na rok to samo. Ty masz mylne
    pojecie ze inzynier najpierw jest drobnym inzynierem a na koniec super
    menadzerem zarabiajacym 300 kola. Tojest troche inaczej, drobny i starszy no i
    roznica w apanazach.

    > 4. stresy w pracy ma kazdy i nawet jesli sa duze, to czlowiek ma system
    > obronny, a jesli on doszedl do zalamania nerwowego, to nie mozna go
    porownywac
    > z osobami pracujacymi w sklepie i nie bedacymi po takich przezyciach!
    --ja do sklepu bym nie poszedl bo wiem co to znaczy, kiedys pracowalem tam i
    wiem.

    Zreszta w
    >
    > ksiazce tez mowi sie o ludziach, ktorzy takich rpzecyc nie mieli.

    --jakby ci tu porownac? Acha, wiesz co to jest dekompresja nurka? Albo mourning
    po smierci bliskiej osoby? Psycholog moze ci tlumaczyc a ty swoje i tak wiesz i
    czas musi po prostu uplynac. Keine Wunde heilt in einer Stunde. Taka wywalanka
    to jest rana. Szczegolnie jak placili znaczny szmal.


    >
    > Podsumowujac:
    > - bardzo mi przykro z powodu twojego kolegi.--mnie tez ale takie zycie, jak
    widac.
    > - z twojego posta wynika, ze ma wiekszy problem niz tylko stres zwiazany z
    > poprzednia praca
    ==tu chya masz racje ale nie moge wyczaic co to jest. To nie jest Polak i nie
    jakis analfabeta. Wrecz przeciwnie, bardzo swiatla osoba i zadnych widocznych
    problemow.


    > - ksiazka od ktorej dyskusja sie rozpoczela nie uwzglednia takich sytuacji,
    bo
    > wiekszosc ludzi jest w lepszym stanie

    --A kto to wie jak to tam naprawde cyka pod kopula? Raz widzialem faceta przed
    swietami a po swietach juz sie zastrzelil. Ten sam dzial.

    >
    > Mam nadzieje, ze twoj kolega podskoczy szybko na wysze poziomy.

    -nie wiem, wyglada trwale. Zapytalem a co z forsa, bo w sklepie placa racje
    glodowe. Odp: mam male potrzeby, dom splacony, pare godzin odbebnie i mam czas
    na wlasne hobby. Acha, bardzo chcialby sie ozenic ale to juz chyba dwie dekady
    bez dziewczyny. Dziekuje za komentarz bo cos tam wniosl nowego.
    >
    > Pozdrowionka
    > Monia
    >
  • monie_pl 05.05.04, 09:23
    Hm,
    1. "mowienie" tylko o przeprowadzce przez 2 lata nie ejst z mojej strony
    czepianiem sie, ale analiza informacji... poza tym akceptuje informacje.
    2. jesli rzeczywiscie na kompterach tak malo sie znam, to dlaczego tylu
    inzynierow przeszlo przez proces: a) outplacementu, b) przekwalifikowania z
    duzym sukcesem, bo wiele czynnosci i umiejetnosci mozna zastosowac pod roznym
    atem w roznych miejscach, a moj przyklad ze skepem komputerowym mial byc tego
    rpzykladaem, ale... chyba mnie nie zrozumiales... jednak skoro lubi outdoors to
    gratuluje twojemu koledze polaczenia przyjemnego z pozytecznym
    3. przyczyny siedzenia w jednej firmi 12 lat - dla mnie OK, ale... kazde
    stanowisko jakos ewoluuje, np. stajesz sie bardziej doswiadczony i pomimo, ze
    nie masz awansu pionowego to dostajesz asystenta (mlodszego inzyniera) do
    pomocy, z kroym musisz wspolpracowac i czego go nauczyc (pierwszy krok w
    procesie uczenia sie zarzadzania ludzmi), dostajesz tez nowe projekty i to
    takze nazywa sie ewoluowaniem stanowiska...i rzeczywiscie nie kazdy musi stac
    sie managerem wychodzac z pozycji inzyniera... i tyle
    4. zgoda co do tego, ze praca w skklepie nie ejst ani rozwijajaca ani wesola,
    ale dekompresja to smierc mozgu na poziomie podstawowych czynnosci
    biologicznych, a on przeciez chodzic bedzie do pracy w sklepie. Juz lepsze jest
    porownanie z zaloba po stracie bliskiej osoby, ale.... chyba nie w przypadku
    twojego kolegi, bo z tego co dalej napisales jest na dobrej drodze do zjechania
    z wszelkich ambicji, a przeciez szkoda czlowieka

    - twoj kolega ma problemy widoczne, bo sam to widzisz... nie moze sie podniesc
    po porazce (bo to byla porazka i na pewno bolesna), nie moze sobie ulozyc zycia
    (tak przynajmniej wynika z twojego postu)
    - rzeczywiscie moze musi osiagnac swoje dno by sie odbic samemu albo bedzie
    bodziec , tkory go jakos ruszy

    Gdybym byla toba:
    - wyciagnelabym go do ludzi
    - sprzedawalabym info o mozliwym zastosowaniu jego umiejetnosci w innych
    dziedzinach... na zasadzie kropla drazy skale
    - poszukalabym psycholog od depresji w wyniku przejscia na emeryture lub straty
    pracy i staralabym sie namowic go na choc jedno spotkanie

    Tak wiem, to takie babskie rady, ale jesli ten krotki psot rzeczywiscie opisuje
    adekwatnie sytuacje, to nie wyglada ona wesolo
    Powodzenia
    Monia
  • rebate 05.05.04, 17:23
    Co moze sie zmienic w amerykanskiej polityce wewnetrznej i swiatowej po
    wyborach jesli Busz przegra a widac ze przegra na pewno a jeszcze dodatkowo po
    projekcji latem nowego sensacyjnego filmu Moora p.t."Fahrenheit911" o
    powiazaniach rodziny Buszow i rodziny Binladenow?
    (No bo i dlaczego jeszcze nie zlapaliscie Binladena?)
    Film jest blokowany i cenzurowany na wszystkie sposoby - ale tym sie chyba
    Stany roznia od Chin ze predzej czy pozniej szydlo wyjdzie z worka.
    (Czytam ze jest to walka Disney kontra Miramax, ktory Disney kontroluje tak jak
    dzialalnosc Disneya na Florydzie kontroluje za pomoca ulg podatkowych brat
    Busza)
  • chlopaczek1 05.05.04, 18:04
    rebate napisał:
    no mozna przeczytac wiec nie bede cytowac

    matko czlowieku zastanow sie co piszesz, moora to nawet w wygwizdali przy
    wreczaniu nagrod,
    hmm, napisze tak, w sklepie kup mlotek walnij nim w glowe i zastanow sie wtedy
    jakie wiadomosci moga byc prawdziwe a jakie to kompletna bzdura
  • jot-23 05.05.04, 18:07
    "rebate" to wielonickowiec... snuje sie jak potepiona dusza po wszelakich
    forumnach i zatruwa atmosferem, jedyny sposob aby dac mu wiekuiste odpoczywanie
    to , jak moia nasza gospodyni "totalna ignorancja"
    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • blockbuster 06.05.04, 03:01
    monia: masz wiele racji. Powiedzialas duzo interesujacych rzeczy. Naprawde
    bardzo dizekuje ze zajelas sobie trud rozmowy ze mna, co przyznaje nie jest
    latwe dla przecietnej kobiety. Pozdrawiam.

    wielonickowy: poszukam o tym filmie. neizwykle informacje, obawiam sie jednak
    ze wygra na 100% chociaz mnie to lata.

    Jot-23: Zgadzam sie ze Tim O. to kawal skurwysyna, hehehe
  • edytkus 05.05.04, 18:19
    blockbuster napisał:

    12 lat w jednym miejscu? Ile lat ma Twoj znajomy? Moze w mysl zasady "starych drzew sie nie
    przesadza" tu lezy wyjasnienie jego problemu?
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
    Alexandra
  • blockbuster 06.05.04, 03:02
    ma cos 48 lat. Dochodze do przekonania ze on po prostu jest chory umyslowo i
    zaczynam sie bac o siebie.
  • dziewczyna13 16.07.04, 19:21
    chlopaczek1 napisal.. no coz po przyjezdzie do usa, jak kazdy zaczynalem od
    pracy na budowie,
    dobrze ze czlek ma sie dobrze w miesniach to pomagalo, w czasie studiow, a
    zaczynalem od Kingsborough community college, przez city college, pozniej
    Princeton University przez pierwsze 4 lata w NYC pracowalem jako elektryk na
    budowie (praca zwiazkowa) i jakos nie chcialo mi sie rezygnowac z niezlej
    pensji aby po studiach zostac iznynierem w tej samej firmie i zarabiac mniej,
    no ale wiedzielem ze taka to jest kolej rzeczy trzeba zaczynac i isc gdzies,
    wiec nie wiem jak wy ale ja zaczynalem od poczatku bez zadnych ulg ciezko
    pracujac, i mysle ze dzis tez ciezko pracuje tylko z ta roznica ze nie musze
    machac lopata, bo moglem wykorzystac to ze ten kraj dal szanse mi na skonczenie
    szkol i prace inaczej wykorzystanie swoich talentow i to jest wazne, tu mozna
    wykorzystac talenty
    dodam tylko ze moje dziecko 17 letnie (uczone w publicznych szkolach NYC,
    wladajace biegle takze polskim jezykiem, oraz paroma innmi) wlasnie konczy 1
    rok (ze swietnymi wynikami na prawie) na renomowanym univ. NYC. czy to jest
    mozliwe gdzies indziej? czy to nie jest przejaw ciezkiej pracy z mojej strony i
    strony dziecka? tutaj w usa (a szczegolnie w wiekszych miastach tak mi sie
    wydaje) wylapuje sie talenty bo to one pozniej tworza trzon tego kraju, i
    jakies wypoiciny idiotki ktora chce zrobic sobie imie pokazujac biede mnie
    akurat nie wzruszaja, bo bieda istnieje i bedzie istniala to bardzo oczywiste i
    niestety czesc naszej exystencji

    ALE DEMAGOGIA !!!! Po prostu smiech na sali Po skonczonych studiach inzynierowi
    zaproponowali w tej samej firmie mniejsza pensje???
    Tak to bylo w socjalistycznej Polsce. W USA inzynier zawsze zarabia wiecej niz
    robotnik.

    jak piszesz farmazony to chociaz realne bo czlek wyksztalcony w USA zawsze
    zarabia wiecej niz robotnik.
    Ale z Ciebie fantasta i demagog!!!
    Chlopaczek1 w swoim zachwycie nad USA po prostu juz bredzi!!!
    A co Wy o tym myslicie ??? Znacie inzyniera, czleka po studiach w USA, ktory
    zarabia mniej od robotnika??? i to w tej samej firmi???
  • chlopaczek1 16.07.04, 20:06
    dziewczyna13 napisała:

    > ALE DEMAGOGIA !!!! Po prostu smiech na sali Po skonczonych studiach
    inzynierowi > zaproponowali w tej samej firmie mniejsza pensje???
    > Tak to bylo w socjalistycznej Polsce. W USA inzynier zawsze zarabia wiecej
    niz > robotnik.
    > > jak piszesz farmazony to chociaz realne bo czlek wyksztalcony w USA zawsze
    > zarabia wiecej niz robotnik.
    > Ale z Ciebie fantasta i demagog!!!
    > Chlopaczek1 w swoim zachwycie nad USA po prostu juz bredzi!!!
    > A co Wy o tym myslicie ??? Znacie inzyniera, czleka po studiach w USA, ktory
    > zarabia mniej od robotnika??? i to w tej samej firmi???

    jako elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabialem wtedy prawie 55tys
    rocznie jako inzynier na start dostalem 42tys rocznie (wtedy wiekszosc moich
    kolegow dostala okolo 40tys rocznie)
    mowimy o roku 94, bo to jest rok w ktorym skonczylem studia
    w tamtym roku zatrudnilem inzyniera jako swojego asystenta na poczatek dostal
    42 tys rocznie, elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabia (od maja tego
    roku) $42/hr zwiazkowiec pracuje 35 godzin tygodniowo czyli jest to $1470/week,
    czyli $76,440 rocznie ponadto elektryk w firmie elektryczne ma 121% wyplacane w
    benefitach! a wiec ubezpieczeniach funduszach A i B itd, jest to jeden z
    najbardziej oplacalnych zawodow do wykonywania w NYC jako robotnik, inne ktore
    sa dobrze platne zwiazkowe prace to plumber, sheetmetal worker, pipefitter, i
    mechanicy ze zwiazku #1 (local #1) wszyscy wymienieni zarabiaja powyzej $40/hr
    i maja swietne bedenfity, jesli zas firma jest dobra i ludzie maja nadgodziny
    to stawka jest wieksza, itd do wiadomosci tych ktorzy nie maja pojecia o czym
    mowia i pisza
    jesli ten inzynier bedzie dobry to po 3 latach dogoni dopiero elektryka jesli
    taki sobie to moze miec klopoty dogonic w zarobkach elektryka i po 6 latach

    dziewczyna13 to pewnie nastepne wcielenia cwoka ktory nie ma pojecia o czym
    mowi,
    bredzisz to ty dziewczynko nie majac pojecia o zarobkach
    zanim cos napiszesz nastepnym razem krytykujac to poswiec troche czasu aby sie
    dowiedziec cos na tematy o ktorych piszesz i krytykujesz

    no i kto sie teraz okazal fantasta i demagogiem glupku?

  • dziewczyna13 16.07.04, 20:34
    chlopaczek1 napisał:

    > dziewczyna13 napisała:
    >
    > > ALE DEMAGOGIA !!!! Po prostu smiech na sali Po skonczonych studiach
    > inzynierowi > zaproponowali w tej samej firmie mniejsza pensje???
    > > Tak to bylo w socjalistycznej Polsce. W USA inzynier zawsze zarabia wiece
    > j
    > niz > robotnik.
    > > > jak piszesz farmazony to chociaz realne bo czlek wyksztalcony w USA
    > zawsze
    > > zarabia wiecej niz robotnik.
    > > Ale z Ciebie fantasta i demagog!!!
    > > Chlopaczek1 w swoim zachwycie nad USA po prostu juz bredzi!!!
    > > A co Wy o tym myslicie ??? Znacie inzyniera, czleka po studiach w USA, kt
    > ory
    > > zarabia mniej od robotnika??? i to w tej samej firmi???
    >
    > jako elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabialem wtedy prawie 55tys
    > rocznie jako inzynier na start dostalem 42tys rocznie (wtedy wiekszosc moich
    > kolegow dostala okolo 40tys rocznie)
    > mowimy o roku 94, bo to jest rok w ktorym skonczylem studia
    > w tamtym roku zatrudnilem inzyniera jako swojego asystenta na poczatek dostal
    > 42 tys rocznie, elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabia (od maja tego
    > roku) $42/hr zwiazkowiec pracuje 35 godzin tygodniowo czyli jest to
    $1470/week,
    >
    > czyli $76,440 rocznie ponadto elektryk w firmie elektryczne ma 121% wyplacane
    w
    >
    > benefitach! a wiec ubezpieczeniach funduszach A i B itd, jest to jeden z
    > najbardziej oplacalnych zawodow do wykonywania w NYC jako robotnik, inne
    ktore
    > sa dobrze platne zwiazkowe prace to plumber, sheetmetal worker, pipefitter, i
    > mechanicy ze zwiazku #1 (local #1) wszyscy wymienieni zarabiaja powyzej
    $40/hr
    > i maja swietne bedenfity, jesli zas firma jest dobra i ludzie maja nadgodziny
    > to stawka jest wieksza, itd do wiadomosci tych ktorzy nie maja pojecia o czym
    > mowia i pisza
    > jesli ten inzynier bedzie dobry to po 3 latach dogoni dopiero elektryka jesli
    > taki sobie to moze miec klopoty dogonic w zarobkach elektryka i po 6 latach
    >
    > dziewczyna13 to pewnie nastepne wcielenia cwoka ktory nie ma pojecia o czym
    > mowi,
    > bredzisz to ty dziewczynko nie majac pojecia o zarobkach
    > zanim cos napiszesz nastepnym razem krytykujac to poswiec troche czasu aby
    sie
    > dowiedziec cos na tematy o ktorych piszesz i krytykujesz
    >
    Przeciez jak byles taki wspanialy jako robotnik to po skonczeniu studiow
    powinienes bardzo awansowac, co oczywiscie znaczy dostac o wiele wyzsza pensje.
    Zacznij pisac bajki dla dzieci bo ty nie masz pojecia o USA. TU PLACI SIE ZA
    WYKSZTALCENIE.Wedlug Chlopczyka USA to kraj gdzie nie oplaca sie ksztalcic!!!!
    pomysl zanim cos napiszesz!!!
    W USA inzynier zarabia zawsze wiecej niz robotnik bo to KAPITALIZM I placa za
    wiedze a nie machanie lopata !!!
    po prostu klamiesz chlopaczku.
    Mamy rok 2004

    chlopaczku wydoroslej i zajmij sie czyms bo nadmiar czasu po prostu miesza ci w
    glowie.



  • jot-23 16.07.04, 20:45
    hehe, jak widzisz to faktycznie "dziewczyna", logika i skladnym wywodem nic nie
    zdzialasz, bo juz sie "zablokowala" i cokolwiek nie napiszesz, bedzie powtazac
    te swoje androny.


    > jako elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabialem wtedy prawie 55tys
    > rocznie jako inzynier na start dostalem 42tys rocznie (wtedy wiekszosc moich
    > kolegow dostala okolo 40tys rocznie)
    > mowimy o roku 94, bo to jest rok w ktorym skonczylem studia
    > w tamtym roku zatrudnilem inzyniera jako swojego asystenta na poczatek dostal
    > 42 tys rocznie, elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabia (od maja tego
    > roku) $42/hr zwiazkowiec pracuje 35 godzin tygodniowo czyli jest to
    $1470/week,
    >
    > czyli $76,440 rocznie ponadto elektryk w firmie elektryczne ma 121% wyplacane
    w
    >
    > benefitach! a wiec ubezpieczeniach funduszach A i B itd, jest to jeden z
    > najbardziej oplacalnych zawodow do wykonywania w NYC jako robotnik, inne
    ktore
    > sa dobrze platne zwiazkowe prace to plumber, sheetmetal worker, pipefitter, i
    > mechanicy ze zwiazku #1 (local #1) wszyscy wymienieni zarabiaja powyzej
    $40/hr
    > i maja swietne bedenfity, jesli zas firma jest dobra i ludzie maja nadgodziny
    > to stawka jest wieksza, itd do wiadomosci tych ktorzy nie maja pojecia o czym
    > mowia i pisza
    > jesli ten inzynier bedzie dobry to po 3 latach dogoni dopiero elektryka jesli
    > taki sobie to moze miec klopoty dogonic w zarobkach elektryka i po 6 latach
    >
    > dziewczyna13 to pewnie nastepne wcielenia cwoka ktory nie ma pojecia o czym
    > mowi,
    > bredzisz to ty dziewczynko nie majac pojecia o zarobkach
    > zanim cos napiszesz nastepnym razem krytykujac to poswiec troche czasu aby
    sie
    > dowiedziec cos na tematy o ktorych piszesz i krytykujesz
    >
    > no i kto sie teraz okazal fantasta i demagogiem glupku?
    >


    --
    pozdrawiam "cieplutko"!

    I'm a legend in my own mind
  • dziewczyna13 16.07.04, 21:10
    jot-23 napisał:

    > hehe, jak widzisz to faktycznie "dziewczyna", logika i skladnym wywodem nic
    nie
    >
    > zdzialasz, bo juz sie "zablokowala" i cokolwiek nie napiszesz, bedzie
    powtazac
    > te swoje androny.
    >
    >
    > > jako elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabialem wtedy prawie 55tys
    >
    > > rocznie jako inzynier na start dostalem 42tys rocznie (wtedy wiekszosc mo
    > ich
    > > kolegow dostala okolo 40tys rocznie)
    > > mowimy o roku 94, bo to jest rok w ktorym skonczylem studia
    > > w tamtym roku zatrudnilem inzyniera jako swojego asystenta na poczatek do
    > stal
    > > 42 tys rocznie, elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) zarabia (od maja t
    > ego
    > > roku) $42/hr zwiazkowiec pracuje 35 godzin tygodniowo czyli jest to
    > $1470/week,
    > >
    > > czyli $76,440 rocznie ponadto elektryk w firmie elektryczne ma 121% wypla
    > cane
    > w
    > >
    > > benefitach! a wiec ubezpieczeniach funduszach A i B itd, jest to jeden z
    > > najbardziej oplacalnych zawodow do wykonywania w NYC jako robotnik, inne
    > ktore
    > > sa dobrze platne zwiazkowe prace to plumber, sheetmetal worker, pipefitte
    > r, i
    > > mechanicy ze zwiazku #1 (local #1) wszyscy wymienieni zarabiaja powyzej
    > $40/hr
    > > i maja swietne bedenfity, jesli zas firma jest dobra i ludzie maja nadgod
    > ziny
    > > to stawka jest wieksza, itd do wiadomosci tych ktorzy nie maja pojecia o
    > czym
    > > mowia i pisza
    > > jesli ten inzynier bedzie dobry to po 3 latach dogoni dopiero elektryka j
    > esli
    > > taki sobie to moze miec klopoty dogonic w zarobkach elektryka i po 6 lata
    > ch
    > >
    > > dziewczyna13 to pewnie nastepne wcielenia cwoka ktory nie ma pojecia o cz
    > ym
    > > mowi,
    > > bredzisz to ty dziewczynko nie majac pojecia o zarobkach
    > > zanim cos napiszesz nastepnym razem krytykujac to poswiec troche czasu ab
    > y
    > sie
    > > dowiedziec cos na tematy o ktorych piszesz i krytykujesz
    > >

    Wiesz co J_23 tak naprawde to lubie czytac chlopaczka1. Ma wyraznie talent
    pisarski i wielka szkoda, ze marnuje go na forum zamiast lepiej wykorzystac.
    Czesto to co pisze jest malo dojrzale i bardzo jednostronne ale z polotem.
    Ja tez lubie USA fajnie mi sie tu zyje.
    Niestety nadal twierdze, ze INZYNIER wyksztalcony w USA zarabia wiecej niz
    robotnik, ktory przyjechal z POLSKI???




    >
    >
  • chlopaczek1 16.07.04, 21:44
    dziewczyna13 napisała:

    no coz moge pogratulowac tylko tego ze jestes nie douczonym czlowiekiem i nie
    wiesz co mowisz
    w usa nie dostaje sie pensji za tytul ale za to co sie potrafi zrobic i ile
    potrafi sie wyprodukowac itd

    no coz obys tylko dojrzala tak jak ja i doszla do tego co ja tego zycze tobie
    moze zaczniesz wtedy rozumiec o czym mowisz bo narazie ta "13" to oznacza
    raczej wiek w ktorym zatrzymal sie twoj rozwoj umyslowy

    zaczynajac prace po studiach czy nie zaczynasz od tego aby sie nazwijmy
    to "przyuczyc" do zawodu i dopiero pozniej awansujesz
    robotnik jesli nie doksztalci sie i bedzie pracowac dla kogos bedzie zawsze
    robotnikiem, inzynier ma szanse zarabiac duzo a jak duzo to sobie popatrz w
    statystykach lub podzwon do firm ktore daja ogloszenia o zatrudnieniu,

    glupich nie sieja sami sie rodza, ty jak widac jestes wybrykiem natury
    greenpointu lub jackowa jesli jak mowisz jestes w usa

    j-23 czasami trzeba choc probowac edukowac ludzi nawet jesli nie ma nadzieji w
    tym ze takie stworzenie moze byc wyedukowane na cokolwiek, ale tego sie dowie
    pozniej jak chlopak z puerto rico da w buzke pare razy,

    jak pech to pech
    mamy jakos tutaj urodzaj na matolow, a moze to ten sam?
    nie chce mi sie nawet tlumaczyc niczego wiecej
  • dziewczyna13 16.07.04, 21:59
    chlopaczek1 napisał:

    > dziewczyna13 napisała:
    >
    > no coz moge pogratulowac tylko tego ze jestes nie douczonym czlowiekiem i nie
    > wiesz co mowisz
    > w usa nie dostaje sie pensji za tytul ale za to co sie potrafi zrobic i ile
    > potrafi sie wyprodukowac itd
    >
    > no coz obys tylko dojrzala tak jak ja i doszla do tego co ja tego zycze tobie
    > moze zaczniesz wtedy rozumiec o czym mowisz bo narazie ta "13" to oznacza
    > raczej wiek w ktorym zatrzymal sie twoj rozwoj umyslowy
    >
    > zaczynajac prace po studiach czy nie zaczynasz od tego aby sie nazwijmy
    > to "przyuczyc" do zawodu i dopiero pozniej awansujesz
    > robotnik jesli nie doksztalci sie i bedzie pracowac dla kogos bedzie zawsze
    > robotnikiem, inzynier ma szanse zarabiac duzo a jak duzo to sobie popatrz w
    > statystykach lub podzwon do firm ktore daja ogloszenia o zatrudnieniu,
    >
    > glupich nie sieja sami sie rodza, ty jak widac jestes wybrykiem natury
    > greenpointu lub jackowa jesli jak mowisz jestes w usa
    >
    > j-23 czasami trzeba choc probowac edukowac ludzi nawet jesli nie ma nadzieji
    w
    > tym ze takie stworzenie moze byc wyedukowane na cokolwiek, ale tego sie dowie
    > pozniej jak chlopak z puerto rico da w buzke pare razy,
    >
    > jak pech to pech
    > mamy jakos tutaj urodzaj na matolow, a moze to ten sam?
    > nie chce mi sie nawet tlumaczyc niczego wiecej

    Chlopaczku niedouczony to jestes TY. JUZ na starcie czlowiek majacy wyzsze
    wyksztalcenie zarabia wiecej. Dlatego tak bardzo oplaca sie w USA ksztalcic bo
    to % w postaci zarobkow.
    Fantazjujesz. Inzynier elektryk z wyzszym wyksztalceniem zarabia lepiej w USA
    niz bez wyksztalcenia zwykly elektryk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    A Ty piszesz, ze po studiach chcieli ci zabrac kilkanascie tysiecy $ rocznie.
    przeciez to ABSURD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    KLAMIESZ!!!!!!!!!!! i fantazjujesz
  • chlopaczek1 17.07.04, 00:54
    dziewczyna13 napisała:
    nie wazne pewnie co sam belkot to jest mozna sprawdzic zreszta,

    sprawdz matole jeden zanim bedziesz pisac cokolwiek,
    widze ze nie masz zadnego wyksztalcenia dlatego tak chrzanisz jak potluczona

    poczytaj, popatrz, poszukaj zanim te glupie wywody swoje tu wyglosisz
    nie masz pojecia o czym mowisz

    no ale sie nie dziwie ty to pewnie nastepnym idiotycznym wcieleniem cwoka
    jestes, albo oboje pewnie na te same uczelnie biegaliscie co?

    zwykly elektryk w firmie zwiazkowej (local 3) w NYC zarabia niezle pieniadze,
    no ale takie matoly jak ty nie moga tego wiedziec.

    a po studiach trzeba zaczac sie nadal uczyc aby zarabiac wiecej, bo inaczej tez
    sie nie osiagnie nic matole jeden

    spytaj sie tutaj jest pare osob po studiach one moga ci podpowiedziec kaleko
    umyslowa

    -no ale jest inna mozliwosc nie masz pojecia bo nie jestes w usa
    -nastepna mozliwosc to nadal chlopak z mexyku tlumcze po lepetynie ciebie i nic
    tam nie wchodzi oprocz belkotu na greenpoint

    niezly ubaw z ciebie "13"
    no i jest niestety duzy urodzaj na matoly ehh szkoda gadac

    no prosze powiedz jeszcze cos podaj nam moze jakies fakty co? ciekaw jestem
    objawienia takiego jak ty, ciekaw jestem tej "wiedzy plynacej" z twoich wypocin
  • ertes 17.07.04, 01:08
    Nie daj sie nabierac chlopaczek1. Przeciez on wyraznie cie prowokuje a nie ma
    nic do powiedzenia hehe
  • dziewczyna13 17.07.04, 01:30
    ertes napisał:

    > Nie daj sie nabierac chlopaczek1. Przeciez on wyraznie cie prowokuje a nie ma
    > nic do powiedzenia hehe

    Nic ertres nie prowokuje. Przeczytaj co pisze chlopczek1. w tym nie ma logiki.
    Przyjechal do USA dostal 55 000$ a po 4 latach jak skonczyl studia i zostal
    inzynier elektryk zabrano mu 12 000$ rocznie.
    Jednym slowem lepiej machac lopata niz uzywac rozumu??? Toz to czysty KOMUNIZM
    W USA rzadza mimo wszystko madrzy ludzie i wiedza, ze placic trza madrym,
    wykszktalconym a nie tym od lopaty.
    Ameryka od lat robila "drenaz mozgow" sciagajac wybitnych i dobrze im placac.
    A wyzwiska chlopaczka swiadcza tylko, ze nie ma racjii, sie miota i nie warto z
    nim rozmawiac.
    Jaka pogoda w Kalifornii???
  • ertes 17.07.04, 02:04
    Chlopaczek ma racje i nie bardzo rozumiem dlaczego sie z nim wyklocasz.
    Bardzo czesto jest tak jak on opisuje choc nie zawsze. Zalezy od firmy, zawodu
    itp. Akurat w elektryce jest tak jak pisze chlopaczek zwlalszcza tam gdzie sa
    zwiazki.
  • dziewczyna13 17.07.04, 05:12
    ertes napisał:

    > Chlopaczek ma racje i nie bardzo rozumiem dlaczego sie z nim wyklocasz.
    > Bardzo czesto jest tak jak on opisuje choc nie zawsze. Zalezy od firmy, zawodu
    > itp. Akurat w elektryce jest tak jak pisze chlopaczek zwlalszcza tam gdzie sa
    > zwiazki.
    Ertres!! W czym chlopaczek ma racje. Skad wiesz, ze tak bylo w jego przypadku?
    Znasz go??
    Dla mnie to bujda na resorach. Jak czlek , ktory przyjechal z Polski jako
    robotnik moze w USA zarabiac wiecej niz inzynier wyksztalcony w USA?
    To jest ertres sen emigranta.
    Mnie tylko chodzi o to, ze on pisze bajki. Robotnik zarabia mniej niz
    wyksztalcony w USA inzynier.
    Przeczytaj jeszcze raz co on napisal. Ten czlowiek chyba nigdy nie pracowal w
    USA. I watpie zeby byl inzynierem kiedykolwiek. Wierze mu z ta lopata.
    pozdrawiam
  • chlopaczek1 19.07.04, 14:08
    dziewczyna13 napisała:

    > ertes napisał:
    >
    > > Chlopaczek ma racje i nie bardzo rozumiem dlaczego sie z nim wyklocasz.
    > > Bardzo czesto jest tak jak on opisuje choc nie zawsze. Zalezy od firmy, z
    > awodu
    > > itp. Akurat w elektryce jest tak jak pisze chlopaczek zwlalszcza tam gdzi
    > e sa
    > > zwiazki.
    > Ertres!! W czym chlopaczek ma racje. Skad wiesz, ze tak bylo w jego
    przypadku?
    > Znasz go??
    > Dla mnie to bujda na resorach. Jak czlek , ktory przyjechal z Polski jako
    > robotnik moze w USA zarabiac wiecej niz inzynier wyksztalcony w USA?
    > To jest ertres sen emigranta.
    > Mnie tylko chodzi o to, ze on pisze bajki. Robotnik zarabia mniej niz
    > wyksztalcony w USA inzynier.
    > Przeczytaj jeszcze raz co on napisal. Ten czlowiek chyba nigdy nie pracowal w
    > USA. I watpie zeby byl inzynierem kiedykolwiek. Wierze mu z ta lopata.
    > pozdrawiam


    no coz dziewczynko13 (vel cwok, vel inne nicki) to moze ty nas oswiecisz swoja
    znajomoscia tematu i powiesz ile zarabia inzynier i np elektryk czy inny
    plumber w metropoliach takich jak boston czy NYC? czekam z niecierpliwoscia na
    informacje

    PS. gdybys uwaznie przeczytal(a) to ... eh przeciez jestes kaleka umyslowa nie
    da rady aby cos takiego bylo mozliwe...


  • cmok_wawelski 23.07.04, 14:21
    Ciekawe, że niektórzy dyskutanci tutaj notorycznie czynią dodatkowe
    założenia "dla wzmocnienia" swoich argumentów (być może słusznych, nie wiem,
    nie wnikałem) t.j. że adwersarz(-ka) nie ma racji, bo... nie jest tym za kogo
    się podaje.
    Czyli że n.p. chłopaczek to cmok czy nie cmok, że dziewczyna to chłopak a
    chłopak to cmok czyli że dziewczyna to cmok itd. Pokrętna ta logika
    jest to na pewno jakaś metoda ale niekoniecznie skuteczna. Albo i na odwrót.
    Zapewne jeszcze parę chwil upłynie zanim do logowania się będzie trzeba
    odcisków palców ale chyba nie tędy droga więc pozostali muszą zdać się na
    własne instynkty.
    Jeśli bowiem Cmok nie jest dziewczynką czy dziewczyną i conajmniej kilka osób
    wyczuwa płeć cmoka i dziewczyny jako odmiennie różne tzn że nieudolna
    próba "wzmocnienia" argumentu ma odwrotny skutek, czyli że żeby nie wiem jak
    słuszny był następujący po podanym jako akcjomat równaniu cmok=dziewczynka (co
    de facto nie jest prawdą) i jakaś część czytelników to wie bądź czuje i dlatego
    wie - cała reszta jest też odbierana jako totalny kit (co tez zreszta nie jest
    często odległe od prawdy).

    No ale do tematu. Trochę
    statystyki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka