Dodaj do ulubionych

prośba o szczerą radę

08.06.06, 16:57
Witam serdecznie, jeszcze z Polski. Mam do Was prośbę o szczerą radę.
Zamierzam niedługo wyjechać do USA, dostałam wizę turystyczną na 10 lat. Nie
ukrywam, że chciałabym popracować. Tu, w Warszawie, pracuję od 8 lat w
kolorowym piśmie poradniczym dla pań. Zarabiam nieźle, mam swoje mieszkanie
(na kredyt). Znam nieźle angielski (albo tak mi się wydaje). :))) Chcę
wyjechać, bo:
1. Czuję ogromną potrzebę zmian w moim życiu. Zasiedziałam się strasznie w
tej mojej pracy.
2. Moja siostra od czasu rozwodu zmaga się z trudną sytuacją finansową, gdyż
były mąż zostawił jej głównie długi. Pomagam jej jak mogę, ale niewiele mogę.
Chciałabym pomóc jej bardziej.
3. Jestem bardzo ciekawa Stanów. Tak po prostu, bez żadnych ideologii.

Mam 32 lata, nie mam tu dzieci czy męża, których bym zostawiła. Partnera mogę
zostawić na razie, poradzi sobie. :))
Jak myślicie, powinnam jechać?
Obserwuj wątek
      • roza2004 Re: prośba o szczerą radę 18.06.06, 01:52
        Kochani ,kazdy ma inna sytuacje i inne szczescie .
        A moze nasz kol Dorota spotka tutaj kogos wymarzonego ,milionera ,wyjdzie za
        maz i nie bedzie w ogole pracowala ,a jedynie zajmie sie dzialnoscia
        chrytatywana etc..
        Znacie takie przypadki ,chocby Barbara Piasecka -Jonhson,z pomocy domowej stala
        sie wlascicielka korporacji.Do odwaznych swiat nalezy.Wrocic zawsze moze ,a
        podroze i doswiadczenia zyciowe sa wazne i bardzo ksztalca.
        Powodzenia Dorota .
      • roza2004 Re: prośba o szczerą radę 18.06.06, 01:52
        Kochani ,kazdy ma inna sytuacje i inne szczescie .
        A moze nasz kol Dorota spotka tutaj kogos wymarzonego ,milionera ,wyjdzie za
        maz i nie bedzie w ogole pracowala ,a jedynie zajmie sie dzialnoscia
        chrytatywana etc..
        Znacie takie przypadki ,chocby Barbara Piasecka -Jonhson,z pomocy domowej stala
        sie wlascicielka korporacji.Do odwaznych swiat nalezy.Wrocic zawsze moze ,a
        podroze i doswiadczenia zyciowe sa wazne i bardzo ksztalca.
        Powodzenia Dorota .
    • agniecha_r Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 17:05
      edytkus krotko i tresciwie Ci odpowiedziala. I miala racje.
      Na wizie turystycznej praca jest nielegalna. Przeciez rownie dobrze mozesz
      pracowac w Anglii i do tego legalnie! Jezeli postaralbys sie to i moze prace w
      swoim zawodzie bys znalazla? Praca i zycie na nielegalu nie jest zmiana na
      lepsze. Takze jezeli chcesz jechac to turystycznie bo taka wize dostalas.
      Chcesz popracowac, radzilabym zmienic kierunek na Anglie.
    • ertes Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 17:42
      Widze ze kolejna osoba z mitem Ameryki.
      Najlepiej to przyjedz i zobacz sama. Jak popracujesz jako sprzataczka (bo tylko
      taka prace dostaniesz) to zrozumiesz ze lepiej jechac tam gdzie mozna miec
      legalna prace a lamanie prawa w innych kraju jest ma niewielki sens.

      Dlaczego nie do Hiszpanii?

      A do Stanow przyjedz na wakacje! Super ciekawy i piekny kraj.

      --
      "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
      a trail."

      Galeria
    • nanuk24 Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 17:58
      <ROTFL>

      Ta porzadna praca w Polsce to chyba pica na wode, bo zaden zdrowy czlowiek nie
      rzuca dobrej roboty w Polsce, zeby przyjechac Ameryke sprzatac:-)))

      Bedac tutaj nielegalnie mozesz tylko sprzatac od switu do nocy 6 dni w tygodniu
      za marne centy.
      Nie znajdziej zadnej innej pracy bez papierow. nawet gdyby Ci sie cudem udalo
      znalezc prace chociazby w sklepie lub polskiej wypozyczalni musialabys miec
      dokumenty takie jak social security - co od pamietnego 11 wrzesnia jest nie do
      zdobycia dla osob, ktorzy sa na wizzie turystycznej. A bez social security nie
      bedziesz mogla zalozyc konta, realizowac wystawione czeki etc.

      --
      img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
      • speranzaa Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 03:47
        nie zachecam Cie do wyjazdu, bo nielegalnym nie jest latwo, chyba , ze
        dostaniesz wolne ( cho cpewnie nie dadza ci tyle wolnego) , popracujesz i
        pojedziesz spowrotem.
        I niekoniecznie to musi byc szmata, sa jeszcze nianki do dzieci i opiekunki
        starszych ludzi.
        A konto mozna zalozyc bez social security, wystarczy miec IRS numer , ktory
        daja bez zadnego problemu.
          • pojata Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 15:12
            No może nie do końca, bo nie była to praca zarobkowa. Dostałam niezłą szkołę
            życia, bo moja mama spędziła 3 miesiące na Oddziale Intensywnej Opieki
            Medycznej. Byłam wtedy w szpitalu prawie codziennie, pomagałam pielęgniarkom
            robić wszystko co było potrzeba. Przyzwyczaiłam się do wielu widoków, nie
            jestem histeryczką. Mamy nie udało się uratować. To ciągle bolesne wspomnienie,
            choć minęło prawie 10 lat..
            A potem też życie mnie nie oszczędzało. Siostra z mężem, który pił i bił,
            ojciec robiący długi u wszystkich znajomych i rodziny, brat z przeszczepem
            serca. Ale zgadzam się z powiedzeniem: co cię nie zabije, to cię wzmocni.
            Stwardniałam trochę po tym wszystkim. I chyba jednak zaryzykuję wyjazd do
            Stanów. Zawsze miałam szczęście do dobrych ludzi na swojej ścieżce. Doceniam
            wszystkie Wasze ostrzeżenia i dobre rady, ale spróbuję. Trzymajcie kciuki. :))
          • speranzaa Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 02:18
            nie, nie opiekowalam sie, ale znam 2 osoby, ktore sie opiekowaly przez pol roku
            ( i pojechaly do POlski) i mialy jak w niebie. BAbka spala przez pol dnia i
            cala noc, tv, internet, cos babce ugotowac i tyle. Babka byla bardzo przyjemna
            kobieta.

            Chyba lepsze to niz szmata, gdzie bosowa, ktora kiedys tez jechala na szmacie,
            stala sie legalna pania i teraz zyluje dziewczyny na maksa.
            • nanuk24 Re: prośba o szczerą radę 14.06.06, 18:44
              > nie, nie opiekowalam sie, ale znam 2 osoby, ktore sie opiekowaly przez pol
              roku
              >
              > ( i pojechaly do POlski) i mialy jak w niebie. BAbka spala przez pol dnia i
              > cala noc, tv, internet, cos babce ugotowac i tyle. Babka byla bardzo
              przyjemna
              > kobieta.

              A ja nie znam z opowiadan kolezanek, tylko z wlasnych doswiedczen i bynajmniej
              nie sa one przyjemne:-/ Ale prawda jest taka, ze to zalezy na kogo sie trafi.


              > Chyba lepsze to niz szmata, gdzie bosowa, ktora kiedys tez jechala na
              szmacie,
              > stala sie legalna pania i teraz zyluje dziewczyny na maksa.

              Nie trzaba byc legalnie, zeby serwis sprzatajacy otworzyc:-0 Trzeba miec li i
              jedynie checi i klientow.
              Ale prawda jest jednak, ze to najgorsza i najbardziej niewdzieczna praca. Tez
              znam z autopsji:-)

              --
              img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
              • speranzaa Re: prośba o szczerą radę 15.06.06, 05:06
                wiem , ze nie trzeba byc legalnie byc miec serwis, ale te baby ktore zyluja
                maksymalnie i maja setke domkow to sa legalnie i jeszcze podatku z tego nie
                odprowadzaja. Tez to znam z doswiadczenia te szmaty i te brudasy, nie bylo
                jeszcze tak tragicznie bym igla musiala cos skrobac, ale wystarczajaco daje w
                kosc. podobno ukrainki sa bardziej ludzkie niz polskie "panie boss".
    • marekatlanta71 Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 18:06
      Poszukuje kobiety do pracy jako pomoc domowa z zamieszkaniem w Macon GA.
      Wynagrodzenie do uzgodnienia. Pomoc domowa potrzebna nam bedzie od sierpnia.
      Prosze o kontakt e-mailowy [usunalem]
      lub tel [tez usunalem] Pod telefonem bede tylko do 10 czerwca, bo potem lece do
      Polski. E-mail bedzie najlepszym rozwiazaniem.
      Dziekuje [usunalem]

      Chca placic $1000 miesiecznie + pelne utrzymanie...
    • monie_pl Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 18:34
      Im wiecej juz budowalas w Polsce, tym trudniej bedzie wszedzie zaczac od nowa.
      Nawet bedac legalnie i rozpoczynajc nie od sprzatania nie bedzie lekko. Jestem
      w podobnym wieku i wyjechalam do USA do meza, wiec mialam latwiejsza sytuacje,
      ale wcale latwo nie jest, bo w Polsce zostawilam ciekawa prace, przyjaciol,
      mieszkanie. Dot ego tutaj ejst zupelnie inna kultura, wiec trzeba siebie troche
      dostosowac, bo rpzeciez cala Ameryka do ciebei sie nie dostosuje.

      Poza tym w Polsce rpzyjal sie mit Ameryki, jak juz zostalo to wczesniej
      wspomnianem, ale to jest tylko mit!

      Moja rada to powtorzenie za innymi forumowiczami: jedz do ktoregos z krajow
      Unii, bo bedzie znacznie latwiej i lepiej dla ciebie i dla twojeje rodziny.

      Pozdrawiam
      Monika
    • amelka75 Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 22:19
      Nie rzucaj rodziny i przyjaciol tylko dlatego ze ci sie praca znudzila. Wiem ze
      w POlsce jest trudno o prace ale czy naprawde uwazasz nielegalna prace na
      zmiane na lepsze? Faktycznie rozejrzyj sie ze praca gdzies w Europie, blizej i
      legalnie. Powodzenia.
      a
      • bella41 Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 22:38
        zamiana piora na szmate nie jest dobrym pomyslem, jesli chcesz cos zmienic
        wyjedz do kraju UE, bedziesz mogla robic cos w swoim zawodzie albo chociaz
        blisko tego
        musisz pamietac, ze za granica, mozna zarobic wiecej, ale tez i wiecej wydac
        niz w polsce
        w ostatecznym rozrachunku moze sie okazac, ze jestes w stanie zaoszczedzic
        tyle, ile oszczedzalas w polsce/piszesz, ze dobrze zarabiasz/, wiec wyjazd ze
        wzgledu na pieniadze nie mialby wowczas sensu
        --
        moje oczy sa niebieskie
        moja skora- oliwkowa,
        ach, juz idzie lato,a ja jestem kolorowa
    • triskell Re: prośba o szczerą radę 08.06.06, 23:08
      W sumie dostałaś już od dziewczyn (i chłopaków - Ertesie i Marku, politycznie
      poprawna muszę przez Was być ;-P) wyczerpujące rady, więc tylko w celach
      statystycznych dopiszę się jako głos na "nie". Niby świat jest już globalną
      wioską, samoloty latają jak szalone w obie strony, ale jednak koszta podróży są
      takie, że dla mnie ta cholerna odległość do Polski jest głównym problemem w
      mojej emigracji. Gdybym miała dokładnie to samo, ale mogłabym częściej bywać w
      Polsce, byłoby idealnie. Innymi słowy - wybieraj Europę.
      --
      Problems are opportunities in work clothes.
      • zyta2003 Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 04:04
        Oczywiscie, zgadzam sie z przedmowcami. Ciekawe, dlaczego wszyscy tak
        piszemy? Czy pare lat temu tez bysmy tak pisali? To chyba jednak w Polsce
        idzie ku dobremu, skoro jednoglosnie odradzamy zaczynanie tu zycia od nowa, a
        moze za duzo wlasnych zlych doswiadczen? Szczerze mowiac w Europie to tylko w
        gazetach tak rozowo wyglada.
        • ertes Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 04:50
          Mysle ze sie mylisz.
          Zadna z wypowiedzi to nie jest odradzanie zycia w USA.
          To jest odradzanie pracy i pozostania tu nielegalnie. Czyli bez ubiezpieczenia,
          z najgorsza praca.
          Jesli ktos ma ciekawe wyksztalcenie to jak najbardziej niech przyjezdza tutaj
          legalnie. Naprawde mozna swietnie zyc.


          --
          "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
          a trail."

          Galeria
          • ania_2000 Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 05:09
            popieram przedmowce - usa jest krajem niezmierzonych mozliwosci:) mit od
            pucybuta do milionera jak najbardziej obowiazujacy i mozliwy. kraj emigrantow -
            w ktorym emigranci moga czuc sie jak u siebie a nie jak w europei - zawsze tej
            drugiej, gorszej kategorii.
            usa jest krajem, gdzie jezeli chcesz cos osiagnac, to to osiagniesz. nikt ci
            nic nie da, nie dostaniesz nic za darmo, musisz na to zapracowac - ale tak
            bedzie. dlatego terz emigracja nie jest latwa i nie dla wszystkich.
            dlatego tez niektorym emigranotm, jest ciezko, oczekujac na to, ze im sie
            nalezy, ze dobrzy ludzie pomoga - zyjacy tez w okraku pomiedzy PL a USA.
            te osoby ktore potrafia ciezko pracowac (nie mowie tutaj o pracy fizycznej ale
            umyslowej, nad soba, nad wyksztalceniem) maja takie mozliwosci uczciwego
            sukcesu i rozwoju jakich nie osiagna w Pl (bez znajomosci, lapowek, kradziezy
            itp).
            oczywiscie wszystko to dotyczy LEGALNEJ emigracji.
            co do nielegalnej - to sadzac po ilosci ludzi, ktorzy tu sa nielegalnie - tez
            chyba nie narzekaja.

            Dla mnie osobiscie - zadne pieniadze/majatek/dorobek materialny nie bylby w
            stanie trzymac mnie w Polsce.

            Atmosfera ZYCIA, jaka tam panuje - po prostu mi nie odpowiada.
            Poczynajac od stanu zanieszczyszczenia powietrza, stanu infrastruktury,
            traktowania ludzi, ludzkich zachowan, konczac na atmosferze polityczno-
            spolecznej.

            • aniutek Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 05:23
              no pean ladny napisalas :)
              co ciekawe, musze sie z Toba zgodzic!!! jednak podkreslam zdanie
              >dlatego terz emigracja nie jest latwa i nie dla wszystkich. <

              a emigracja nielegalna.... no ciezko jest, nie mysle o finansach bo z tym roznie bywa akurat w moim
              wypadku bylo swietnie ale co z tego kiedy nie moglam po skonczonych studiach pracowac w zawodzie?
              nie moglam pojechac nigdzie za granice, bywalo, ze obawialam sie policjanta, kontroli jakiejs, kiedy
              prawo jazdy tracilo waznosc a papierow niet..... kiedy dziecko samo samolotem do rodziny w Pl
              jezdzilo.
              nieciekawe jest zycie nielegalnego emigranta, sprawia wrazenie normalnego ale jednak podszyte jest
              niepewnoscia jutra.
              Ertes bardzo madrze to wyrazil.

              --
              Change one person's mind.
              Change the world.
              Zazula
              • pojata Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 11:10
                Bardzo dziękuję za tyle odpowiedzi. Ale jak zawsze w tego typu rozmowach nie
                wszystko wyszło tak, jak powinno. Tzn. ja nie przedstawiłam dokładnej sytuacji,
                opisałam ją zbyt ogólnie. Dokładnie i w szczegółach byłoby zbyt długo. Nie
                jestem głupiutką blondynką wierzącą w mit Ameryki. Nie chcę jechać w ciemno. Od
                dawna jest tam kilkanaście osób z mojej bliższej i dalszej rodziny. Jeden z
                kuzynów jest już 3 pokoleniem, więc w gruncie rzeczy to Amerykanin. Chcę tam
                pojechać z taką wizą jaką mam, ale może dzięki tym wszystkim kontaktom uda się
                coś w tym zakresie zmienić.
                Moja praca wydaje się na pierwszy rzut oka ciekawa i warta zatrzymania. Ale
                ostatnio przedstawiono nam wyniki ankiety przeprowadzonej wśród pracowników.
                Firma, która zrobiła to badanie orzekła, że jeszcze nigdy nie spotkała się z
                tak kiepskimi wynikami w niektórych zakresach, np. poczucia bezpieczeństwa
                pracy, zaufania przełożonym, itd. Podobno w Warszawie mówi się, że rok w mojej
                firmie, to prawdziwa szkoła przetrwania. A ja tu jestem 8 lat! Nie boję się
                fizycznej pracy. Od kiedy skończyłam 15 lat każde wakacje pracowałam, bo trzeba
                było pomagać rodzicom w cukierni. Tu na miejscu nie mam szansy na inną pracę,
                która pozwoliłaby spłacać wszystkie moje kredyty. A w tej naprawdę nie mam już
                siły zostać.
                • alex113 Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 16:11
                  Wiesz czego chcesz i sie nie boisz.
                  Jako jedyna do tej pory napisze w tym watku JEDZ.
                  Uwazam ze w zyciu lepiej jest probowac czegos (nawet jesli grozi to
                  potencjalnym rozczarowaniem) niz siedziec trzymajac sie kurczowo pozornego
                  bezpieczenstwa i zalowac ze sie nie mialo odwagi pojsc za swoim glosem
                  wewnetrznym.

                  Trzymam kciuki
                  Pozdrawiam z "Dzikiego Zachodu"

                  --
                  Well behaved women don't make history
                • ertes Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 17:56
                  To powodzenia.
                  Zasilisz szeregi sprzataczek. Zawsze potrzebny zawod.
                  Zamiast pracowac sobie legalnie w Unii.
                  Nie rozumiem tego ale pewnie jeszcze innych rzeczy tez nie rozumiem.

                  --
                  "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                  a trail."

                  Galeria
                    • ertes Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 19:00
                      To byly inne czasy. NIEPOROWNYWALNE.

                      W 1988 gdy wyjezdalem rowniez bylem gotow robic, i robilem, wszystko co
                      przynosilo pieniadze. Czasy jednak sie zmienily.

                      --
                      "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                      a trail."

                      Galeria
                        • agniecha_r Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 19:28
                          to, prawda. Wszystko zalezy od punktu widzenia i siedzenia;)
                          Ja przed wyjazdem nie mialam dobrej pracy w przeciwienstwie do pojata. 5 razy w
                          tygodniu biegalam do pracy w zwyklym duzym sklepie za 700 zl miesiecznie. W
                          mieszkaniu 3 pokojowym mieszkalo nas 6 osob. Ja z dwoma chlopakami w pokoju.
                          Tak czy tak zbieralam sie do wyjazdu z kraju ale Stany mi nie przyszly na mysl,
                          ze wzgledu na to, ze przeciez w Europie mozna od razu leglanie.
                          Jakos tak zlozylo sie, ze poznalam R. i wyjechalam. I po tych 6 miesiacach wiem,
                          ze nawet jezeli nam by sie cos nie ulozylo, nie wrocilabym do Stanow choc bardzo
                          je polubialam. Po prostu nie wyobrazam sobie zycia na nielegalu! Raz przez to
                          przechodzilam. Jak jeszcze nie bylismy w Unii. Wyjechalam do Austrii i
                          zrezygnowalam po paru miesiacach. Tez tam mialam rodzine, znajomych, ktorzy mi
                          pomagali. Ale to nie bylo to.
                          Pajata, wiem, ze wierzysz w rodzinke - wspaniale, ze wierzysz w wlasne sily (to
                          jest najwazniejsze). Ale prawda jest taka, ze kazdy pomoze Ci ile moze. W pewnym
                          momencie zostaniesz sama. kazdy ma wlasne problemy, wlasne zycie.

                          Konsekwencje takiego postepowani: jestes nielegalnie i do tego dochodzi, ze tak
                          naprawde osoby, ktore Ciebie zatrudniaja patrza na Ciebie jak na ten "gorszy
                          gatunek" i tak naprawde nie masz zadnych praw. I nie wazne jakie studia
                          skonczylas i nie wazne co takiego waznego w Polsce robilas.
                          I naprawde trudno mi uwierzyc w to, ze ludzie majacy taki status w Stanach sa
                          szczesliwi. Moze garstka. Jakies wyjatki...
                          I wiem, ze co bysmy tutaj nie powiedzieli, decyzje podjelas. Badz tylko
                          przygotowana na wszystko.
                          I pisze z perspektywy osoby, ktora tez jakis czas siedziala gdzies nielegalnie,
                          pracowala nielegalnie, ktora jak Ty opiekowala sie schorowanymi starymi ludzmi i
                          wie jak to jest.
                          Powodzenia.
                      • doris-ek Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 21:09
                        Ertes:

                        Jest morze mozliwosci miedzy resident alien a nielegalnym pobytam. Przylecialm
                        na wizie B-2, zmienilam ja szybko (4 miesiace) na F-1 ktora dala mi takze prawo
                        pracy (limited) itd, itp. Dziewczyna ma tu rodzine ktora moze poswiadczyc
                        dokumenty potrzebne do podania. Z mojego punktu widzenia jest w lepszej
                        sytuacji niz ja 17 lat temu bez rodziny, bez pieniedzy i bez ukonczonych
                        wyzszych studiow i bez doswiadczenia zyciowego (mialam 20 lat).

                        Ale ciarki mnie przechodza na mysl kim bym teraz byla gdybym nie zaryzykowala
                        wyemigrowac.
                        --
                        Don't take life too seriously; No one gets out alive.
                        • zyta2003 Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 23:27
                          Autorka watku pisze, ze bedzie tu na wizie tylko turystycznej i to ustalilo
                          charakter rad. Dla osob mogacych pracowac tu legalnie sytuacja jest zupelnie
                          inna, ale i tak nie powiedzialabym: alez przyjezdzaj, tylko przedstawilabym
                          swoje za i przeciw. Teraz namawiam pielegniarke z rodziny, azeby tu
                          przyjechala, bedzie tu miala mniejsza konkurencje niz w Europie. .Niewiele
                          ryzykuje, bo znam jej usposobienie, a czesto zderzenie kulturowe,
                          nieumiejetnosc poruszania sie w nowym srodowisku, tesknota, za rodzina i
                          swoimi stronami moze przekreslic radosc z legalnej pracy i urzadzania sie. Nie
                          kazdy jest wystarczajaco odporny psychicznie - nawet jesli mialby od razu
                          zaczac od pozycji jaka mial w Polsce.
                          Ja np. w tej chwili tez wyjechalabym z Polski z takich samych powodow jak
                          przed laty i jaki wymienila tu jedna z forumowiczek. Nie wytrzymalabym
                          atmosfery w Polsce: klerykalno - patriotyczno - narodowej i narzucanie
                          spoleczenstwu jedynych slusznych zasad.
                          • doris-ek Re: prośba o szczerą radę 09.06.06, 23:52
                            zyta2003 napisała:

                            > Autorka watku pisze, ze bedzie tu na wizie tylko turystycznej i to
                            ustalilo
                            > charakter rad.


                            Od takiej sie zaczyna. Mozna zdobyc inna juz na miejscu.

                            B-2, potem F-1, potem H1-B potem zielona karta i obywatelswo.


                            --
                            Don't take life too seriously; No one gets out alive.
                            • ertes Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 02:54
                              Oczywiscie ze masz racje. Tak rowniez mozna.
                              Tylko to zajmie troche czasu a po co kiedy w UE mozna po prostu isc do pracy.

                              Ja tego nie rozumiem wlasnie. Po co praca na czarno, te wszystkie wizy i
                              klopoty, zalatwiania itp kiedy mozna sobie po prostu pojechac i znalezc prace.

                              --
                              "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                              a trail."

                              Galeria
                  • speranzaa Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 04:33
                    A Ty myslisz, ze w Unii to co robia? dyrektorami od razu sa? tez sprzataja,
                    dzieciaki bawia, kelneruj aitd. Uni awyglada rozowo tylko teoretycznie, ile
                    ludzi spi na dworcu w Wielkiej Brytanii? co powiesz o takich legalnych
                    pracownikach?

                    do Pojaty: na pewno ni ebediz eci na poczatku latwo, ale jak chcesz i masz
                    odwage to jedz, wielu jest tu nielegalnych i wcale nie narzekaja. I nie sugeruj
                    sie opinia, ze zasilisz szeregi sprzataczek. Znasz angielski poszukaj
                    dzieciakow, referencje ktos z rodziny zawsze ci da, szczegolnie jak masz kuzyna
                    tu od 3 pokolen, ktory mowi po angielsku bez akcentu.
                    • agniecha_r Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 08:35
                      Ci co spia na dworcach to w wiekszosci ludzie, ktorzy pojechali w ciemno. I w
                      wiekszosc z nich nie zna angielskiego. Dziwisz sie, ze znalezli sie w takiej
                      sytuacji a nie innej? Bo ja nie. Mi do glowy by nie przyszlo pojechac bez
                      posiadania biletu powrotnego, bez mozliwosci zatrzymania sie u kogos na poczatku
                      i bez umowionego spotkania w jakiejs agencji. I jest mozliwe wyjechac tam majac
                      to wszystko na poczatku. A to juz jest duzo.
                • takietam1 Absolutnie odradzam. 15.06.06, 05:30
                  uwazam, ze to jest calkowita pomylka i stracisz tylko kupe czasu i sporo zycia.

                  Mysle, ze takie pogaduszki na forum o tym jak sie komu powiodlo albo nie - sa
                  zupelnie nieadekwatne do percepcji osob z Polski.

                  Mowiac prosto - pojecia nie masz kobieto w co sie pakujesz.
                  Jezeli jestes faktycznie tak zdesperowana i chetna do wyjazdu - to jedz tam,
                  gdzie daja papiery do reki - czyli Kanada, Nowa Zelandia albo Anglia.

                  Jechac do USA do pracy na wizie turystycznej jest kompletnym nieporozumieniem.
                  USA zmienilo sie w ciagu ostatnich 3 lat nie do poznania. To juz nie ta Ameryka.
                  Chcesz sobie pogadac teoretycznie - to mozemy sie nawet na kawe umowic w Polsce
                  przy jakiejs okazji - ale teraz daj sobie spokoj z tymi szalonymi pomyslami.

                  Zaden wujek z 3 pokolenia nie zaplaci tobie czynszu za mieszkanie a nawet jak
                  zaplaci to zezra cie koszty utrzymania, kupna i utrzymania auta - a jak
                  dostaniesz 8 dolcow na godzine na poczatku - to bedzie swieto.

                  Nawet jezeli dobry wujcio zaplaci za ciebie dwa miesiace, to w trzecim mu sie
                  odwidzi - bo mu sie szkoda zrobi pieniedzy - a kuzynka z Polski stanie sie mniej
                  egzotyczna i znudzi mu sie, zwlaszcza jak nie bedzie mial z tego seksu ani
                  innych korzysci.

                  Mysl indywidualnie, za siebie i na nikogo nie licz.
                  Jak sobie wyobrazisz sytuacje, kiedy nikt po ciebie na dworzec nie wyjedzie mimo
                  obietnic, to dopiero wtedy zrozumiesz na czym polega zycie w USA i jak trzeba
                  sie pilnowac i uwazac.

                  A jak chcesz sobie USA zobaczyc, to przygotuj sie na wydatek kilku tysiecy
                  dolarow i zapomnij, ze te pieniadze odzyskasz. Wtedy moze nie bedzie Ci zal wracac.


                  • lucy58 Re: Absolutnie odradzam. 16.06.06, 05:35
                    takietam1 napisała:

                    > uwazam, ze to jest calkowita pomylka i stracisz tylko kupe czasu i sporo
                    zycia.
                    >
                    > Mysle, ze takie pogaduszki na forum o tym jak sie komu powiodlo albo nie - sa
                    > zupelnie nieadekwatne do percepcji osob z Polski.
                    >
                    > Mowiac prosto - pojecia nie masz kobieto w co sie pakujesz.
                    > Jezeli jestes faktycznie tak zdesperowana i chetna do wyjazdu - to jedz tam,
                    > gdzie daja papiery do reki - czyli Kanada, Nowa Zelandia albo Anglia.
                    >
                    > Jechac do USA do pracy na wizie turystycznej jest kompletnym nieporozumieniem.
                    > USA zmienilo sie w ciagu ostatnich 3 lat nie do poznania. To juz nie ta
                    Ameryka
                    > .
                    > Chcesz sobie pogadac teoretycznie - to mozemy sie nawet na kawe umowic w
                    Polsce
                    > przy jakiejs okazji - ale teraz daj sobie spokoj z tymi szalonymi pomyslami.
                    >
                    > Zaden wujek z 3 pokolenia nie zaplaci tobie czynszu za mieszkanie a nawet jak
                    > zaplaci to zezra cie koszty utrzymania, kupna i utrzymania auta - a jak
                    > dostaniesz 8 dolcow na godzine na poczatku - to bedzie swieto.
                    >
                    > Nawet jezeli dobry wujcio zaplaci za ciebie dwa miesiace, to w trzecim mu sie
                    > odwidzi - bo mu sie szkoda zrobi pieniedzy - a kuzynka z Polski stanie sie
                    mnie
                    > j
                    > egzotyczna i znudzi mu sie, zwlaszcza jak nie bedzie mial z tego seksu ani
                    > innych korzysci.
                    >
                    > Mysl indywidualnie, za siebie i na nikogo nie licz.
                    > Jak sobie wyobrazisz sytuacje, kiedy nikt po ciebie na dworzec nie wyjedzie
                    mim
                    > o
                    > obietnic, to dopiero wtedy zrozumiesz na czym polega zycie w USA i jak trzeba
                    > sie pilnowac i uwazac.
                    >
                    > A jak chcesz sobie USA zobaczyc, to przygotuj sie na wydatek kilku tysiecy
                    > dolarow i zapomnij, ze te pieniadze odzyskasz. Wtedy moze nie bedzie Ci zal
                    wra
                    > cac.
                    >
                    > Podpisuje sie pod tym postem "recami i nogami".
                    Faktycznie. Dorota. Chcesz zapieprzac jak dziki wol, za marne grosze? Chcesz
                    znosic "mile" traktowwanie zydowskich PAN, zmywajac na kolanach ich
                    podlogi.Chcesz pracowac w polskiej jadlodajni na Greenpoincie, pracujac po 11
                    godzin dziennie, i gdzie wlasciciel zaplaci tylko za 8 godzin. A moze chcesz
                    pracowac w hoteliku polskim na Florydzie?
                    Dziewczyno. Zapomnij. Jeszcze 10 -15 lat temu przelicznik zlotowkowo-dolarowy
                    byl inny i inna sytuacja w Europie. Masz mase mozliwosci pod nosem. Gdzie nawet
                    jak cos nie wyjdzie - bilet powrotny nie jest drogi. I zawsze bedziesz w
                    Europie LEGALNIE pracowala.
                    Chyba, ze masz na tyle ustawiona rodzinke w USA, ze Ci zapewnia prace w swoim
                    biznesie. Nie liczylabym na to w 100%. I tzw, calowanie wuja w czolo moglabym
                    znosic przez pierwszy miesiac. Pozniej niech sie sam caluje.
                    Mam nadzieje, jednak, ze sie nie zdecydujesz na przyjazd. (chyba ze na
                    wakacje i odpoczynek). Jesli na zaczecie wszystkiego od nowa - ODRADZAM.
                    ODRADZAM, ODRADZAM.
                    Lucy
    • artremi Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 04:02
      Musisz sie powaznie zastanowic i moze warto sprobowac. Czy masz jakis kontakt w
      USA - kogos kto by Ci zalatwil prace?

      Moglabys przeciez splacac mieszkanie w PL i sprobowac zycia w Ameryce. Jak
      wiele osob po pobycie w Stanach, pewnie stwierdzisz ze w PL nie mialas tak zle
      lub ze mialas lepiej niz w Stanach. Wiec lepiej nie palic mostow, ale chyba
      warto sprobowac. Jestes dosyc mloda i jeszcze kupa zycia przed Toba. Jeszcze
      mozesz sobie zmienic zycie na lepsze.
        • zyta2003 Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 05:43
          Claudia ma racje, decyzje autorka watku juz podjela. Zgadzam sie ze Speranza,
          ze w Europie tez trzeba przejsc ciezkie chwile. Glowna przewaga pracy w Anglii
          polega na tym, ze bilet jest nieporownywalnie tanszy. Anglicy w dalszym ciagu
          lubia zatrudniac na czarno, Polacy tez czesto to lubia. W Stanach przynajmniej
          nie ma koczujacych po ulicach, absolutnie niezorientowanych itd rodakow, a tam
          to staly obraz. Te kariery, przyjechal, zostal menadzerem w banku, to moze
          prawdziwe, tylko, ze nie informuja, ze wujek jest prezesem oddzialu tego banku
          w Warszawie. Natomiast nie mam watpliwosci, ze mimo tego, ze wszyscy w Europie
          sa Europejczykami i wiekszosc czlonkami tej samej UE, to jednak znacznie
          bardziej komfortowa byc cudzoziemcem tu niz tam.
    • lucy58 Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 07:59
      pojata napisała:

      > Witam serdecznie, jeszcze z Polski. Mam do Was prośbę o szczerą radę.
      > Zamierzam niedługo wyjechać do USA, dostałam wizę turystyczną na 10 lat. Nie
      > ukrywam, że chciałabym popracować. Tu, w Warszawie, pracuję od 8 lat w
      > kolorowym piśmie poradniczym dla pań. Zarabiam nieźle, mam swoje mieszkanie
      > (na kredyt). Znam nieźle angielski (albo tak mi się wydaje). :))) Chcę
      > wyjechać, bo:
      > 1. Czuję ogromną potrzebę zmian w moim życiu. Zasiedziałam się strasznie w
      > tej mojej pracy.
      > 2. Moja siostra od czasu rozwodu zmaga się z trudną sytuacją finansową, gdyż
      > były mąż zostawił jej głównie długi. Pomagam jej jak mogę, ale niewiele mogę.
      > Chciałabym pomóc jej bardziej.
      > 3. Jestem bardzo ciekawa Stanów. Tak po prostu, bez żadnych ideologii.
      >
      > Mam 32 lata, nie mam tu dzieci czy męża, których bym zostawiła. Partnera mogę
      > zostawić na razie, poradzi sobie. :))
      > Jak myślicie, powinnam jechać?

      Przyjezdzaj, tyle ze nie pal mostow w Polsce. Wez urlop bezplatny. Bedzie Ci na
      poczatku ciezko. Jedyna praca, jaka bedziesz mogla dostac, - jak pisza inni -
      sprzatanie lub nianka do dzieci lub staruszkow. Bez papierow nie da rady
      inaczej, tym bardziej, ze teraz w Senacie debatuja nad nowa ustawa emigracyjna.
      Co wymysla - nie wiadomo, ale prawdopodobnie naloza potezne kary na pracodawcow
      zatrudniajacych nielegalnych. Ty bedziesz legalnie, ale jako turystka. Nie
      bedzie Ci wolno pracowac. Zreszta to wszystko zalezy od Twojej determinacji.
      Czy chcesz tu przyjechac, aby odmienic swoje zycie.? Czy tylko zarobic pare
      groszy aby sie odbic z kredytow? Jesli to drugie - przyjedz, zaszyj sie gdzies
      na domku przy opiece nad staruszka (nie przy dzieciach!!!!), posiedz ile
      wytrzymasz i wracaj z pieniedzmi do Polski. Ale jezeli chodzi o zmiane zycia,
      srodowiska, czegos nowego, - tu sie zaczyna sprawa komplikowac. Zmienisz
      oczywiscie cale swoje zycie na inne - ale napewno nie na lepsze. Przynajmniej
      dopoki nie bedziesz miala papierow. Wiec juz od poczatku mysl jak te papiery
      zalatwic. Najprostrza droga to malzenstwo. Szukaj wiec od poczatku jakiegos
      przystojniaka z papierami. Sponsorstwo przez prace wchodziloby w rachube,
      gdybys byla pielegniarka. Ale nie jestes. I zapomnij o pomocy rodzinki. Zaraz
      po przyjezdzie bedzie wspaniale, a potem wsadza Cie na domek, i zapomna o Twoim
      istnieniu. Nie bedziesz miala swojego wlasnego kata, komputera i swojego czasu.
      Brrrr! Ja to przeszlam. I nie zycze nikomu. Tez mialam 32 lata jak tu
      przyjechalam. Bylam swiezo po rozwodzie i nie mialam dzieci. Mialam dobra prace
      w Polsce, ale postanowilam zaczac wszystko od nowa. W Ameryce. Tez przyjechalam
      na wizie turystycznej. Bez angielskiego i bez jakielkowiek rodziny. Przez 16
      lat tulalam sie tu bez papierow. Raz na wozie, raz pod wozem. Plakalam rzewnymi
      lzami jak musialam igla skrobac zydowskie kuchenki przed pasowerem. Ale wolalam
      te skrobanie niz zycie jak w klatce na pracy z zamieszkaniem. Niemalo upokorzen
      trzeba bylo zniesc, i nawet teraz, po 16 latach, kiedy wreszcie mam papiery
      (wyszlam za maz) nie jestem pewna czy tego wlasnie chcialam. Zyje tu, bo sie
      juz przyzwyczailam. Bylam pod koniec kwietnia w Polsce (pierwszy raz od 16 lat)
      i czulam sie jak na Marsie. Nie jestem tu szczesliwa, ale i do Polski nie chce
      wracac. Moze za duzo tych osobistych wynurzen, ale to dla przestrogi. Na
      poczatku to sie wydaje wspaniala, kolorowa przygoda. Potem robi sie z tego
      szara, nieciekawa uliczka, a w koncu blotnista droga. Jezeli chcesz sprawdzic
      swoj charakter - na co Cie stac - i ile mozesz zniesc - przyjezdzaj.
      Lucy
    • greeneyes27 Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 15:59
      Widze, ze juz podjelas decyzje, ale napisze jeszcze cos od siebie.
      Tak jak wiekszosc poprzednikow, poradzilabym Ci prace w UE:
      -legalna praca,
      -szansa na prace w zawodzie,
      -wlicza sie do emerytury,
      -mozna sobie wpisac do CV,
      -blisko do Polski, mozesz latach tanimi liniami chocby na weekend odwiedzac
      siostre i partnera.

      No i jeszcze to, o czym nie bylo mowy: co z Twoim zwiazkiem? Wyjedziesz do US
      na powiedzmy 2,3 lata i zwiazek tego nie przetrwa. Jak bardzo Ci na nim zalezy?
      • roza2004 Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 18:04
        Gratuluje Lucy 58 bardzo trafnej oceny sytuacji w USA na wizie turystycznej.
        Dodam od siebie ,mam znajoma w PL dentystke po studiach medycznych w
        Niemczech ,jest po 30-tce ,stanu wolnego -panna,z prywatna
        praktyka.Podobnie ,otrzymala zaproszenie do Kanady od rodzinki ,ze tam zarobi
        duza kase ,zrobi kariere i czekal na nia juz przygotowany man ,ktory mial ja
        uszczesliwic.Dziewczyna na szczescie nie spalila za soba mostow w
        PL ,przyleciala do Kanady ,zobaczyla ten kraj ze szklanymi domami z powiesci
        Prusa ,poznala tego niby supermana ,spedzila 2 tyg u rodzinki ,przelozyla bilet
        powrotny i wrocila do siebie .A teraz smieje sie z tych co mysla ,ze tam za
        oceanem czeka na nich kraj midem i mlekiem plynacy. Inna moja znajoma ,dyrektor
        szkol w Pl,tez przyleciala do NYC aby zarobic wiecej .Wytrzymala m-c sprzatajac
        zydowskie domy.Nie che wiecej slyszec o Ameryce.Takich przykladow moge podac Ci
        wiecej ....Lekarki wet ,informatyka po Politechnice Warszawskiej etc.
        Owszem w chwili obecnej warto przyjechac tutaj jedynie na kontrakt o prace,albo
        po prostu turystycznie ,zobaczyc Hawaii,z polskim przewodnikiem z polskiego
        biura podrozy w Honolulu.Przygoda niezwykla ,z super obsluga za nizsze
        pieniadze niz oferuja amerykanskie biura.
        Dziewczyno nie pal mostow za soba w PL ,nie skladaj podania o zwolnienie z
        pracy ,wez po prostu wakacje,przylec i zobacz co Cie tu czeka . A decyzje co
        dalej podejmiesz na miejscu.
        Powodzenia .
        • aniutek Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 18:13
          czekalam na wypowiedz Lucy58 i jest taka jakiej sie spodziewalam, reality bites :0
          powtorze tylko za Roza i innymi- urlop ( moze dluzszy 2mies np) ale bez palenia mostow.
          The grass is always greener on the other side jak mowia inn dobrze swoje wyobrazenia skonfrontowac
          z rzeczywistoscia zanim sie podejmie wazna zyciowa decyzje.
          Jak pisze Dorisek status mozna zmienic - z tym, ze mnie np zajelo to...17 lat i czuje sie podobnie jak
          Lucy.
          pozdrawiam i odwaznych ale rozsadnych decyzji zycze :)
          anka

          --
          Change one person's mind.
          Change the world.
          Zazula
        • bella41 Re: prośba o szczerą radę 10.06.06, 19:17
          Odpowiadasz na :
          roza2004 napisała:

          > Gratuluje Lucy 58 bardzo trafnej oceny sytuacji w USA na wizie turystycznej.
          > Dodam od siebie ,mam znajoma w PL dentystke po studiach medycznych w
          roza2004 napisała:
          > zobaczyla ten kraj ze szklanymi domami z powiesci
          > Prusa

          ten kraj z powiesci to byla polska
          powinnas napisac niczym z powiesci


          --
          moje oczy sa niebieskie,
          moja skora-oliwkowa,
          ach, juz idzie lato, a ja jestem kolorowa
          • pojata Re: prośba o szczerą radę 12.06.06, 10:43
            Jeszcze raz wszystkim dziękuję za każdą radę: za i przeciw. To prawda, decyzję
            już podjęłam, ale chciałam ją skonfrontować z ludźmi, którzy wiedzą więcej.
            Powtórzę: nie wyobrażam sobie Stanów, jako kraju miodem i mlekiem płynącego.
            Wiem, że czeka mnie tam ciężka praca. Nie wiem czy wszyscy przeczytali mój wpis
            w środku wątku, więc przypomnę z czym miałam do czynienia do tej pory: ojciec
            alkoholik ze skłonnościami do hazardu, dramatyczna śmierć mamy po 3 okropnych
            miesiącach na Oddziale Intensywnej Terapii, małżeństwo siostry z człowiekiem
            który ją poniżał i bił, przeszczep serca mojego brata chorującego na cukrzycę.
            Poza tym jeszcze praca w firmie, gdzie każdy dzień przynosi niespodzianki,
            przeważnie niezbyt miłe. Człowiek sam sobie nie zdaje sprawy jak wiele jest w
            stanie wytrzymać. Przy tym wszystkim co się działo miałam jedno szczęście:
            spotykać ludzi, którzy pomagali mi bezinteresownie. Ale sama też umiem sobie
            radzić.
            A mój związek? Jest dziwny. Może to lepiej jeśli się przerwie? Zobaczymy.
            Do Ertesa: pojechałabym do któregoś z krajów UE, gdybym tylko miała
            "konkrentny" zawód: lekarza, architekta, pielęgniarki, kierowcy, elektryka,
            itd. Niestety jestem dziennikarką, więc oferty dla mnie tam są takie same jak w
            Stanach. Niestety, Polaków ciągle się traktuje tam jak obywateli drugiej lub
            trzeciej kategorii. Moja znajoma, która wyszła za mąż za Francuza, dostała we
            Francji pracę za połowę francuskiej pensji. A pracodawca traktuje ją jak
            intruza.
            Oglądałam wczoraj najnowszy film Woody Allena. Dużo w życiu zależy od tego, po
            której stronie siatki spadnie piłka po necie: wygrywasz lub przegrywasz.
            Zresztą zawsze wszystko można zacząć od początku. :)))
            • zyta2003 Re: prośba o szczerą radę 12.06.06, 16:48
              Jestes naprawde zdeterminowana, chcesz przede wszystkim rozpoczac nowa
              kartke w swoim zyciorysie, niezaleznie od spraw materialnych. To zrobisz na
              pewno. Nie zrazaj sie, jesli przyjdzie ci pracowac w "serwisie uslugowym", w
              ktorym tez glownie pracuja Polacy w Europie. To nie musi byc na zawsze. W
              wieku 32 lat w Ameryce bedziesz mloda osoba, ktora moze zmienic wszystko -
              swoj zawod tez. Wiec zaryzykuj - chyba tacy jak ty stworzyli Ameryka. Po
              latach wiem, ze najwazniejsza pomoc w Ameryce - to informacja. Wielu stracilo
              duzo czasu, bo nie wiedzialo. Wiec pytaj, szukaj, dowiaduj sie - na tym forum
              tez.
              PS: W NY mloda (ale nie mlodziutka), na poziomie osoba, ze znajomoscia
              angielskiego dostanie znacznie wiecej "na domu" niz podano na tym watku.
            • alex113 Re: prośba o szczerą radę 12.06.06, 17:30
              Z moich kilkunastoletnich obserwacji zycia po tej stronie wielkiej wody wynika,
              ze ludziska ktore w poprzednim kraju dostaly od zycia po d_pie i musialy sie
              wykazac spora "obpornoscia zyciowa", bardzo szybko sie tu odnajduja, staja na
              nogi i radza sobie dobrze. Czego i tobie z calego serca zycze.

              A formalnosci tez sobie pozalatwiasz. Grunt zeby cie na lotnisku wpuscili do
              kraju, wiec zjaw sie na granicy z umiarkowana iloscia bagazu i przekonywujacymi
              planami niezbyt dlugich wakacji :)
              Pozdrawiam

              --
              Well behaved women don't make history
            • aniutek Re: prośba o szczerą radę 12.06.06, 18:09
              jedz, zycie Ci dokopalo czas na zmiany !
              jakos zupelnie inaczej Twoja sytuacja wygladala w poscie otwierajacym watek, gdzie bedziesz? w jakim
              stanie?
              wpadaj tu do nas, ogrom informacji i troche zyczliwych osob,
              poozdrawiam i powodzenia zycze,
              anka
              --
              Change one person's mind.
              Change the world.
              Zazula
            • 4me1 Re: prośba o szczerą radę 14.06.06, 17:27
              Przeczytalam przed chwiela wlasnie ten post pojaty.
              Przyjezdzaj tu, wiem na 100% ,ze taka osoba jak Ty da sobie rade.
              Nie miej ze soba waliz wez tylko to co bardzo lubisz i musisz, bo na granicy
              nie sa w ciemie bici. Tutaj ubrania mozna kupic za niewielkie pieniadze.
              W UE Polacy dlugo beda gorszej kategori i nic sie na to nie poradzi. Moja
              przyjaciolka z tutejszego HS (jej ojciec tez naukowiec i tu pracowal),super
              zdolna, intelig. wyszla za maz za Francuza i niewiele to jej dalo.tak jak Twoja
              znajoma najpierw nie mogla znalezc po doktoracie pracy,a jak w koncu znalazla
              to za duzo mniejsza pensje niz Francuzka. ja moge dodac,ze chodzialm do szkoly
              w Szwajcarii, kraju pieknym jak pocztowka,ale to co wycierpialam,to szkoda
              mowic. Nawet naturalizowany Szwajcar, nigdy nie ebdzie prawdziwym Szwajcarem.
              Tak samo jest w Anglii i Francji. Sa z cala pewnoscia wyjatki,ale sa to wyjatki.
              Szlam tu do szkoly, jak mialam 14 lat, wlasciwie nie znalam jezyka. Zarowno
              ja ,jak i moi rodzice ,wiem to, mieli bolesci. NGDY tu ani minuty nie czulam
              sie w szkole gorsza, otoczono mnie opieka, od razu poszukali mi tych ,ktorzy
              mowili po francusku, bo mowilam biegle.
              W tej kulturze zadna praca nie hanbi, na poczatku nie bedziesz pracowala w
              zawodzie,ani robila tego co chcesz robic,ale recze,ze szybko zaczniesz to robic.
              Powodzenia, dasz sobie rade, tez Dorota
            • speranzaa Re: prośba o szczerą radę 15.06.06, 05:00
              I co nie pisalam, ze Unia wyglada super tylko teoretycznie? ktos skrytykowal
              moj post, ze w Unii to legalnie itd a co sie okazalo? Pojata napisala tak jak
              jest naprawde z punktu widzenia czlowieka , bedacego w Polsce a nie w Ameryce i
              nie majcego pojecia o co tam w tej UE chodzi.
    • hannamay Re: prośba o szczerą radę 12.06.06, 21:21
      pojata --

      jesli czujesz ze powinnas wyjechac, ze cos powinnas zmienic w swoim zyciu to
      konicznie jedz! ja przed paru laty bylam w troche podobnej sytuacji, pracowalam
      jako mloda bardzo osoba na bardzo odpowiedzialnym stanowisku zarabiajac jak na
      tamte czasy troche pieniedzy, jednak czesto bylam zalamana tym w co musze sie
      wplatywac. postanowilam pewnego dnia rzucic prace i gdzies wyjechac. znajomi
      potrzebowali osobe ktora chcialaby pomoc mlodej ale prawie niewidomej osobie w
      usa, glownei jako kierowca :) wyjechalam i przez pol roku bylam wlasnei kierowca
      :) oplacalimi szkole tanca i inne tam rzeczy bardzo ciekawe. w tancu poznalam
      swojego ukochanego meza, duzo podrozowalam, studiowalam, duzo sie nauczylam,
      stalam sie duzo bardziej spokojna i otwarta na ludzi i wiem ze to byla
      najwazniejsza decyzja mojego zycia.

      nie zrazaj sie trudnosciami, licz na siebie i z pewnoscia bedziesz wspominac
      ten etap zycia jako bardzo pozytywny nawet jesli bedziesz musiala byc kierowca
      :) kariera to nei wszystko, ciepla posadka w firmie takze. zobaczysz jesli
      bedziesz szla za glosem serca to osiagniesz tutaj bardzo bardzo duzo!

      powodzenia i daj nam koniecznie znac jak sobie radzisz!

      • lucy58 Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 04:32
        hannamay napisała:

        > pojata --
        >
        > jesli czujesz ze powinnas wyjechac, ze cos powinnas zmienic w swoim zyciu to
        > konicznie jedz! ja przed paru laty bylam w troche podobnej sytuacji,
        pracowalam
        > jako mloda bardzo osoba na bardzo odpowiedzialnym stanowisku zarabiajac jak na
        > tamte czasy troche pieniedzy, jednak czesto bylam zalamana tym w co musze sie
        > wplatywac. postanowilam pewnego dnia rzucic prace i gdzies wyjechac. znajomi
        > potrzebowali osobe ktora chcialaby pomoc mlodej ale prawie niewidomej osobie w
        > usa, glownei jako kierowca :) wyjechalam i przez pol roku bylam wlasnei
        kierowc
        > a
        > :) oplacalimi szkole tanca i inne tam rzeczy bardzo ciekawe. w tancu poznalam
        > swojego ukochanego meza, duzo podrozowalam, studiowalam, duzo sie nauczylam,
        > stalam sie duzo bardziej spokojna i otwarta na ludzi i wiem ze to byla
        > najwazniejsza decyzja mojego zycia.
        >
        > nie zrazaj sie trudnosciami, licz na siebie i z pewnoscia bedziesz wspominac
        > ten etap zycia jako bardzo pozytywny nawet jesli bedziesz musiala byc kierowca
        > :) kariera to nei wszystko, ciepla posadka w firmie takze. zobaczysz jesli
        > bedziesz szla za glosem serca to osiagniesz tutaj bardzo bardzo duzo!
        >
        > powodzenia i daj nam koniecznie znac jak sobie radzisz!

        W zasadzie podpisuje sie pod tym. Jesli sie juz zdecydowalas psychicznie na
        zmiane - nic Cie od tego nie powstrzyma. Sproboj. Na tym polega zycie. Jak nie
        sprobujesz, nie bedziesz wiedziala jak to smakuje.
        Zycze powodzenia.
        Lucy.
        PS. Tylko prosze nie pal za soba mostow w Polsce.
        • pojata Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 09:52
          Jeszcze raz wszystkim Wam bardzo dziękuję!! No, i czy ja nie mówiłam, że mam
          szczęście do spotykania na swojej drodze fajnych ludzi? :))) Mam zamiar
          wyjechać w drugiej połowie września. Będę w Nowym Jorku, tam stacjonuje
          większość mojej rodziny. Jadę razem z moja najstarszą siostrą, która już tam
          była wcześniej, więc zna najważniejsze kontakty. Mamy gdzie mieszkać. Lucy,
          bądź spokojna. Pracę zostawię, ale mieszkanie w Warszawie zachowam. Zamieszka
          tam moja bratanica i wszystkiego będzie pilnować. :)))
          Ściskam Was mocno, trzymajcie kciuki, Pojata czyli Dorota. :))
          • doris-ek Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 16:20
            Bedzie dobrze. Sporo jest osob na tym forum (miedzy innymi i ja) ktore uciekly
            za ocean bo w domu mialy prze****ne. Wyczulam Cie dobrze od pierwszego postu.
            Poczatki sa zawsze trudne, ale dla pracowitych i wytrwalych jest szansa na
            dobre zycie.

            A co do Unii to moj M (urodzony w Anglii Irlandzkiej krwi), stamtad nawial
            majac tak jak ja 20 lat. Z jego pieciu braci tylko jeden mieszka w Anglii.
            Reszta wyemigrowala do Australii i USA. Nikomu wyjazdu do Unii (zwlaszcza
            Anglii) nie polecamy.

            --
            Don't take life too seriously; No one gets out alive.
          • aniutek Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 17:36
            :) to fajnie, ze bedziesz w NY .
            zobaczymy sie na powakacyjnym spotkaniu :)

            cos w tym co Dorisek i Alex pisza jest, ja zostawilam w Warszawie mase przyjaciol i bardzo dobry dom
            rodzinny pewnie dlatego ( tez) bylo mi tak zle przez pierwsze kilka lat. Ty juz wiesz to czego ja
            doszlam po latach ;)

            --
            Change one person's mind.
            Change the world.
            Zazula
          • roza2004 Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 17:55
            Hej hej ,Dorota ,mowisz ze prace zostawiasz ,tzn skladasz wymowienie ??
            Moze narazie nie rob tego,a co zrobisz gdy nie zostaniesz wpuszczona do USA na
            lotnisku w NYC??Czeka Cie powrot do W-wy , a wtedy warto miec swoja prace.
            Moze lepiej wziac urlop wypoczynkowy ,a podanie o rozwiazanie umowy ,mozesz
            wyslac i z USA,albo poprosisz kogos z rodziny aby je tam dostarczyl.
            A bedziesz miala zabezpieczenie na wszelki wypadek.A wiesz o tym ,ze najlepiej
            tez miec bilet np. miesieczny i zadeklarowac swoj pobyt turystyczny w USA na
            krotki okres np.miesiaca .
            Powodzenia .
            • alex113 Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 18:02
              no wlasnie, czeka cie przekonywanie urzednikow granicznych ze jestes TURYSTKA.
              To tak jakby powtorka z rozmowy w Konsulacie.
              Tak jak pisze Roza jedziesz tu na kilka tygodni (a nie miesiecy) wakacji.

              --
              Well behaved women don't make history
              • agniecha_r Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 19:15
                Przesadzacie ;) Z tego co pojata pisze jedzie pierwszy raz. Wiec bilecik z data
                na na powrot za miesiac, maly plan wakacyjny, kilka krotkich odpowiedzi na
                pytania i wpuszcza ja. Nie slyszalam o przypadkach, zeby ktos kto pierwszy raz
                wlatuje byl cofany...
              • speranzaa Re: prośba o szczerą radę 15.06.06, 05:14
                Nie straszcie jej, pierwszy raz jedzie to ja powinni wpuscic bez problemu, moj
                brat mial bilet na 3 miechy, zapytal go urzednik ile czasu tu zostaje, on ze
                tylko 3 mies i wbili mu wize na 3 miesiace a jego dziewczyna wjezdzala tu po
                raz drugi z biletem na 3 miesiace i dostala wize na 6 miesiecy.
          • lucy58 Re: prośba o szczerą radę 15.06.06, 04:03
            pojata napisała:

            > Jeszcze raz wszystkim Wam bardzo dziękuję!! No, i czy ja nie mówiłam, że mam
            > szczęście do spotykania na swojej drodze fajnych ludzi? :))) Mam zamiar
            > wyjechać w drugiej połowie września. Będę w Nowym Jorku, tam stacjonuje
            > większość mojej rodziny. Jadę razem z moja najstarszą siostrą, która już tam
            > była wcześniej, więc zna najważniejsze kontakty. Mamy gdzie mieszkać. Lucy,
            > bądź spokojna. Pracę zostawię, ale mieszkanie w Warszawie zachowam. Zamieszka
            > tam moja bratanica i wszystkiego będzie pilnować. :)))
            > Ściskam Was mocno, trzymajcie kciuki, Pojata czyli Dorota. :))

            Dorota. Jak juz bedziesz w NY, staraj sie zlapac kontakt z ludzmi przy Centrum
            Polsko-Slowianskim. Inaczej mowiac - Polski Bank. Jest to w zasadzie jedyna
            polska placowka, ktora na terenie Nowego Jorku moze pomoc we wszelkich sprawach
            emigracyjnych i innych. Nawet nie proboj z polskimi agencjami "na kornerach".
            Lucy
    • ertes Ale, 13.06.06, 17:58
      sie zrobil z tego ciekawy watek!
      Az z przyjemnoscia sie czyta.


      --
      "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
      a trail."

      Galeria
    • mjermak Re: prośba o szczerą radę 13.06.06, 20:12
      ja tez radze wziac roczny urlop z pracy. naleze do nielicznego grona wybrancow,
      ktorych cofneli z granicy, juz z USA wiec gdybym zlozyla wymowienie nie
      mialabym do czego wracac!!! Co prawda do swojej pracy nie wrocilam i
      przekiblowalam kilka miesiecy w innym miescie zupelnie w Polsce (bo mi bylo
      wstyd znajomym sie na oczy pokazac, taka bylam pewna ze mnie an biznesowej
      wizie, po raz kolejny zreszta wpuszcza) ale zawsze mialam te swiadomosc, ze
      jakby co to moja umowa na czas nieokreslony jest nadal wazna. I gdyby na ten
      przyklad moj M sie byl okazal niegodny i zmyl to przeplakalabym w jakim kacie
      kilak miesiecy, stanela na nogi i wrocila do swojej pracy jakby nic sie nie
      stalo opowiadajac bajki o tym, jak to super mi bylo w USA.
      I nie pisze tego, zeby straszyc ale zeby ostrzec, ze takie rzeczy sie zdarzaja
      zwyklym ludziom.
      --
      Don't look for problems look for solutions!
      Moj swiat:
      organicknitter.blogspot.com/
      • pojata Re: prośba o szczerą radę 14.06.06, 10:17
        Moi szanowni pracodawcy nie dadzą mi urlopu nawet na miesiąc, a co tu mówić na
        rok. Osoba na bezpłatnym urlopie blokowałaby etat, a w niemieckiej firmie liczy
        się każdy grosik. Mój najdłuższy urlop trwał tydzień, a wzięłam go w zeszłym
        roku po to, by uczestniczyć w kursie radiowym. Zdałam wtedy egzamin na Kartę
        Mikrofonową. Radio to moja miłość, niestety nie do końca odwzajemniona. :))
        Liczę na to, że na granicy nie będzie kłopotów, tak jak w Ambasadzie, gdzie
        cała rozmowa trwała 2 minuty. Może spodobało im się moje wspaniałe nazwisko?
        Mam takie samo jak Nasza Noblistka. :)))
        Gdyby się (tfu, tfu!) nie udało, to najwyżej wyjadę do któregoś z krajów UE, a
        potem spróbuję jeszcze raz.
        • lolyta Re: prośba o szczerą radę 17.06.06, 16:25
          > Gdyby się (tfu, tfu!) nie udało, to najwyżej wyjadę do któregoś z krajów UE, a
          > potem spróbuję jeszcze raz.

          Jakby to powiedziec... wiesz na czym polega to dziwaczne zjawisko, ze ludzie
          wyjezdzaja do innego kraju, zle sie tam czuja, narzekaja, odradzaja innym, a
          jednak tam zostaja? Bo taka przeprowadzka i zapuszczanie korzeni od nowa,
          zwlaszcza jak juz sie nie ma dwudziestu lat i raczej by sie chcialo juz jakos
          korzystac z owocow tego, co sie wypracowalo, a tu sie nagle zostaje bez wlasnej
          lyzki i widelca, to jest ogromny, niewyobrazalny dla kogos, kto tego nie
          przeszedl, koszt i stres emocjonalny i finansowy.
          Wiec jesli sie kiedys bedziesz zastanawiac nad tym, dlaczego ktos Ci mowi "nie
          przyjezdzaj" a jednoczesnie sam tu siedzi, to najpewniej bylo tak, bo tej osoby
          nie stac bylo - finansowo i psychicznie - na rzucenie tego w pizdu i zaczynanie
          wszystkiego od nowa. Gdyby Ci sie nie udalo to najwyzej pojedziesz do UE? Piekny
          plan. Kiedy stwierdzisz, ze "sie nie udalo"? Jak bedziesz na miejscu to sie
          okaze ze jest zupelnie normalne ze np. pierwsze trzy lata sa najnormalniej
          przejebane z gory na dol. A moze dwa i pol. A moze trzy i pol, a moze nawet
          cztery czy piec czy dziesiec, bo to panie dziejku nie wiadomo jak sie sytuacja
          imigrantow i nielegalnych tu poprzestawia w najblizszych latach. Do UE w tych
          pierwszych latach nie wyjedziesz z dwoch powodow: nie bedzie Cie na to stac, bo
          jednak bedziesz sobie musiala za te 8 dolcow na godzine ktore zorganizowac
          samochod, ubezpieczenie za niego, jakies sprzety do domu, czynsz, od czasu do
          czasu pojsc do lekarza, co pochlonie wszystkie oszczednosci bo na nielegalu nie
          masz szans na prace z ubezpieczeniem i tak dalej. Drugi powod to taki, ze juz
          bedziesz bogatsza o to jedno doswiadczenie: co to naprawde znaczy wbijac sie w
          nowy kraj i ze nei warto tego robic nei majac zaoszczedzonych kilku tysiecy
          dolarow na poczatek, zwlaszcza, ze i nie w kazdym kraju UE masz wujka z chata.
          A kiedy juz bedziesz na etapie takim, ze bedziesz mogla sobie na przeprowadzke
          do UE pozwolic, to bedzie Ci sie chcialo rzygac na sama mysl o zostawieniu
          jeszcze raz jako tako odbudowanego poczucia bezpeczenstwa i calego dobytku (bo
          koszty transportu sa takie, ze nei warto go zabierac) i przechodzenia przez to
          jescze raz. Wiec zostaniesz, niezaleznie od tego, czy bedziesz szczesliwa czy nie.


          --
          Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
          Pinezki nie ponosi za
          nie żadnej odpowiedzialności.
          www.pinezka.org/
    • monie_pl Re: prośba o szczerą radę 14.06.06, 18:36
      No coz, jesli po tych wszystkich wypowiedziach w dalszym ciagu chcesz tutaj
      przyjechac, to jedyne co pozstaje to zyczyc WYTRWALOSCI, WYTRZYMALOSCI I WIARY
      W SIEBIE ORAZ WIELU ZYCZLIWYCH LUDZI PO DRODZE!

      Skoro juz nas znalazlas to daj znac jak juz bedziesz w USA co sie z toba dzieje
      i jak ci idzie. Ciekawe bedzie ile z tych anszych czarnych scenariuszy sie
      sprawdzi, a ile jest w nas pesymizmu!

      Wlasciwie to masz juz dziennkikarska robote! I tak sobie mysle, ze jesli np
      zaczniesz blog na polskiej stronie internetowej i dogadasz sie z
      reklamodawcami, ktorzy beda placic ci na Polskie konto z ktorego zawsze mozesz
      internetowo pobierag pieniadze, to masz przynajmniej 6 miesiecy w Stanach do
      pracy jako samozatrudniajacy sie.

      Ale mi pomysl rpzyszedl do glowy! Ha.

      Pzodrowionka
      Monia
        • mjermak Re: prośba o szczerą radę 15.06.06, 16:53
          zyta, myslalam, ze mnie "po raz kolejny" wpuszcza bo wczesniej wjezdzalam, w
          ciagu 2 lat chyba ze 3 razy bez zadnych problemow. Tym razem trafilam na jakias
          upierdliwa urzedniczke, ktora chyba sobie musiala wyrobic norme dzienna i mi
          usilowala wmowic ze jade sprzatac do mojego chlopaka jako pomoc domowa i w
          ogole ze jade z nim brac slub-a to na innej wizie sie powinno robic a nie
          biznesowej. Moj chlopak sie podlozyl, bo czekal tam na mnie, wywolai go i
          zapytali czy na narzeczona czeka bo ja tak twierdze. I on, zamiast sie wyprzec
          mnie, potwierdzil i oni juz wiecej o nic nie pytali. Mysmy nie byli wtedy
          zareczeni, no owszem juz o tym myslelismy ale to mial byc moj wjazd troche tak
          na probe, czy damy rade ze soba wytrzymac a ja mialam swoje zawodowe powody
          przyjazdu tez, ino nie mialam na to zadnej bumagi, zaproszenia, potwierdzenia
          wspolpracy itd (i to byl moj blad) bo skoro kilka razy wpuscili na gebe, skoro
          w Europie jezdzilam non stop bez zadnego wypytywania to sie rozbestwilam.
          Dodam, ze nigdy nie pracowalam ani nie mailam zamiaru pracowac w USA na czarno.
          Oni mnie nie deportowali ani nic, tylko cofneli z granicy i wyslali z powrotem
          do Polski. Tylko, ze skasowali mi wize i musialam sie o nowa starac. Ktora
          dostalam zreszta bez problemu tylko, ze juz malzenska z calym wypasem.
          --
          Don't look for problems look for solutions!
          Moj swiat:
          organicknitter.blogspot.com/
      • aniutek Re: doslownie szczeka opada :O 17.06.06, 00:33
        niektorym osobom jest bardzo trudno pojac drugiego czlowieka i niestety jest to bardzo przykre.

        czy dla Ciebie Edyta opinie o USA moga przybierac jedynie kolor czarny lub bialy? nie ma nic pomiedzy??

        --
        Change one person's mind.
        Change the world.
        Zazula
        • edytkus moze to podstep? 17.06.06, 05:08
          aniutek napisała:


          > czy dla Ciebie Edyta opinie o USA moga przybierac jedynie kolor czarny lub bial
          > y? nie ma nic pomiedzy??

          przegapilas LOL na koncu mego postu? :( oczywiscie ze moze byc cala gama barw i ich odcieni a do
          tego nieskonczenie wielka skala szarosci ;) ale sama pomysl, najpierw sie ludzie zala jak im tu
          strasznie, brzydko, Amerykanie glupi i otyli, domy z tektury, samochody za duze, wakacje za krotkie,
          ubezpieczenie za drogie itp. itd., w Polsce bylo im jak w niebie a po chwili namawiaja goraco innych do
          emigracji ;O. Zmienili nagle zdanie? sa hipokrytami? a moze... tak po polsku... zeby tylko innym nie
          bylo lepiej i stad ta troska o zalozycielke watku (a co, niech tez pocierpi pod amerykanskim
          przescieradlem!)? ;)))

          --
          -----------\\- -//-------
          ---------( @ @ )-------
          --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
          • zyta2003 Re: moze to podstep? 17.06.06, 19:45
            Jednym nie podoba sie to, innym co innego. Ameryka to nie tylko fizycznie
            odczuwalne takie czy inne mankamenty, ale to cos z innej sfery. Poczucie
            wolnosci osobistej, szansy na zycie wg wlasnego prepisu, jednak jakiejs
            rownosci spolecznej (mimo klanu miliarderow), mozna widziec, ze NY jest
            brudne, a mieszkancy otyli i kochac i rozumiec to miasto. Tak jak mozna poczuc
            sie wolnym i szczesliwym jadac przez bezkresne autostrady, z ktorych tak
            naprawde niewiele widac. Kazdy ma inna wrazliwosc i potrzeby, uszanujmy to.
            • lolyta Re: moze to podstep? 17.06.06, 22:57
              Poczucie
              > wolnosci osobistej, szansy na zycie wg wlasnego prepisu, jednak jakiejs
              > rownosci spolecznej (mimo klanu miliarderow),

              szczerze zazdraszczam komfortu miecia poczucia wolnosci osobistej i rownosci
              spolecznej. Bo ja tu nie zauwazam ani jednego ani drugiego jakos szczegolnie.

              --
              Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
              Pinezki nie ponosi za
              nie żadnej odpowiedzialności.
              www.pinezka.org/
              • 4me1 Re: moze to podstep? 18.06.06, 01:47
                O Boze! Czy naprawde nie widzisz ,nie czujesz,ze w tym kraju ,ze wszystkimi
                jego wadami , jednak mozna miec jak nigdzie indziej poczucie wolnosci
                osobistej i naprawde szansy zycia wg wlasnego przepisu. Mimo, jak pisze
                Zyta "klanu milionerow" jednak nie ma wielkich nierownosci spolecznych ,ktore
                sa wynikiem zlej woli panstwa. Wszedzie i zawsze ,od pradziejow ludzie nie byli
                wszyscy rowni i nigdy nigdzie nie zyli na tym samym poziomie, tak nie bedzie
                nigdy i nigdzie. W duzej mierze czlowiek "jak sobie posciele ,tak sie wyspi".
                • zyta2003 Re: moze to podstep? 18.06.06, 02:40
                  Nie wiem Lolyta gdzie mieszkasz i jakie tam mozesz miec odczucia. Ja w NY tak
                  czuje. Ja ze swoja sytuacja osobista skazana bylabymn w Polsce na samotnosc,
                  nudna wegetacje, a obecnie i na ostracyzm, bo nie chodze do kosciola. A tutaj
                  moge wszystko. Ubierac sie jak chce, jezdzic czym chce, chodzic gdzie chce,
                  robic co chce - nierzadko samotnie. I podrozowac, mimo, ze nie naleze do
                  Krezusow, gdzie chce. Znam prowincje amerykanska tylko w stanie NY, wlasciwie
                  to samo, z wyjatkiem tego, ze wszyscy naleza do jakiegos kosciola. Jednak
                  przyzwyczajona do ciekawego zycia w NY nie moglabym tam mieszkac, bo ile mozna
                  chodzic na pikniki przykoscielne, ogladac mecze soccera dziewczynek z czwartej
                  przeciwko kolezankom z piatej, albo ogladac parade orkiestr szkolnych i
                  okolicznych strazy pozarnych. Jesli ktos w tym wzrastal, to moze. Jesli chodzi
                  o demokracje, to jesli nie czuje sie czlowiek pokrzywdzony, ze go nie
                  zapraszaja do miliarderow i gwiazd filmowych, to co krok mozna spotkac te
                  dowody demokracji. Chociazby obserwujac dystans miedzy lekarzami a pozostalym
                  personelem w szpitalu. W porownaniu z polskim jest minimalny. Chociazby
                  stosunek wykladowcow do studentow w porownaniu z sytuacja w Polsce. Czy
                  chociazby to, ze ludzie nie czuja sie skrepowani swoim strojem i nie krepuja
                  sie, ze to czy inne miejsce jest dla niego za dobre.
                  Jeszcze kilka lat temu w Polsce do malla chodzilo sie z wielkim nabozenstwem,
                  porownaj tutejsze swobodne tlumy. W warszawskim butiku w mallu omal wlazlam w
                  szybe zamiast w drzwi. Rozesmialam sie, wypindrzona ekspedientka (ona pracuje w
                  butiku) zlosliwie i ze zloscia powiedziala: nie widziala pani nigdy takich
                  okien wystawowych? Mojej znajomej z Ameryki, ktora nawet na tutejsze warunki
                  nie jest uboga w sklepie jubilerskim w Polsce ekspedientka odmowila pokazania
                  jakiegos cacka - bo pani tego nie kupi, na to stac przyjezdnych z Ameryki.
                  Moja znajoma jedza jest okrutna, wiec poleciala do domu i przyniosla swoj
                  paszport amerykanski. Na moje odczucie takie scenki niewyobrazalne sa tutaj.
                  PS artykul w Polityce o Polakach w Angli przeczytalam. Bardzo rozsadnie i
                  uczciwie napisany. Tylko do Ameryki nie maja polscy dziennikarze szczescia,
                  przesadzaja albo w jedna, albo w druga strone.
                  • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 03:55
                    Chyba mamy rozne definicje rownosci spolecznej w takim razie... bo jak dla mnie
                    to Ty piszesz o uprzejmosci a nie o rownosci.
                    W Ameryce co prawda ekspedientka by takim tekstem nie rzucila, ale na zakupy w
                    takim sklepie i tak stac promil spoleczenstwa, ja nie mowie, ze wszystkim ma byc
                    dane po rowno, ale nie pierdolmy o rownosci. A ubogi czlowiek w ogole do
                    niejednego z tych sklepow nie wejdzie, bo albo ma samochod w takim stanei ze mu
                    code enforcement officer nie pozwoli zaparkowac zeby krajobrazu nie psul, albo w
                    ogole sie tam nie dostanie, bo zadnego samochodu nie ma a transprtu publicznego
                    w takich dzielnicach niet. Mozna, oczywiscie, patrzec na to, ze ktos pracuje
                    przy kasie w Walmarcie za 7 za godzine i nie czuje sie poniewierany przez
                    spoleczenstwo jak na wyraz rownosci, ale mozna i patrzec na to jak na skutek
                    znakomitej propagandy - wszyscy jestescie tacy zajebisci, nawet, jesli jestescie
                    nawet nie trybem w maszynie, tylko smarowidlem do tryba - i tak mamic ludzi,
                    coby sie nie zbuntowali i tyrali za taka kase. Taka, wiesz, "pianola".
                    W firmie w ktorej pracuje - EOE oczywiscie - pracuja biali i kolorowi, tylko
                    jakos tak sie sklada ze to sie uklada w taki rowniutki gradient - bialo niczym
                    snieg w Alpach na najwyzszych stanowiskach, ciemno na najnizszych.

                    A Nowy Jork ma sie nijak do reszty Ameryki.

                    > Ubierac sie jak chce, jezdzic czym chce, chodzic gdzie chce,

                    Nie. Sa dzielnice, w ktorych nie mozesz jezdzic czym chcesz, nie mozesz parkowac
                    przed wlasnym domem czego chcesz, a znam i taka, w ktorej swego czasu we wlasnym
                    samochodzie przed wlasna chata nie moglas wystapic w podkoszulku bez krawata.

                    ile mozna
                    > chodzic na pikniki przykoscielne, ogladac mecze soccera dziewczynek z czwartej
                    > przeciwko kolezankom z piatej, albo ogladac parade orkiestr szkolnych i
                    > okolicznych strazy pozarnych.

                    coz za wolnosc i swoboda wyboru spedzania wolnego czasu, n'est-ce pas?
                    calkowite, nieprawdaz, przeciwienstwo nudnej wegetacji rodem z Polski :D


                    --
                    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                    Pinezki nie ponosi za
                    nie żadnej odpowiedzialności.
                    www.pinezka.org/
                • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 03:59
                  > jednak mozna miec jak nigdzie indziej poczucie wolnosci
                  > osobistej i naprawde szansy zycia wg wlasnego przepisu.

                  czego najlepszym przykladem sa murzynskie getta.... ci po maja opcji zyciowych w
                  ch... i jeszcze troche.


                  --
                  Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                  Pinezki nie ponosi za
                  nie żadnej odpowiedzialności.
                  www.pinezka.org/
                  • zyta2003 Re: moze to podstep? 18.06.06, 16:01
                    O.k. to jest twoj punkt widzenia, takie czy inne widzenie swiata z czegos sie
                    bierze i nad tym trudno zwlaszcza wirtualnie dyskutowac.
                    Ale ciagle nie rozumiem dlaczego mylimy demokracje ze stanem kieszeni.
                    Zaznaczasz, ze wiesz, ze nie wszyscy powinni miez rowno, po czym przytaczasz
                    przyklad biednej ekspedientki za 7 dol. Mysle, ze niekoniecznie trzeba sie za
                    nia martwic jej nierownym statusem. Ona naogol jest mloda, poludniowcem,
                    wychowana w Ameryce, gdzie jednak mniej zaglada sie bogatym do kieszeni i nie
                    przejmuje sie, ze nie jest tak bogata jak inni. Ja nie spelniam zadnych jej
                    cech, ale tez nie myle poczucia jakiejs rownosci, ze statusem majatkowym i
                    uwazam, ze tez jest czlowiekiem w tym kraju. Nie marze o butelce wina w
                    restauracji za 900$. Ale na butelke wina, w zwyczajnej restauracji stac mnie.
                    Na szczescie nie rozrozniam jakosci w stosunku 30 do 900. Kiedy jade na
                    wycieczke i chce cos naprawde zwiedzic, to jednakowo musze sie zmeczyc ja i
                    milion razy bogatszy ode mnie podejsciem w rozrzedzonym powietrzu w Andach, a
                    reszta, czyli oczka, mamy takie same.
                    Nie wyobrazam sobie, zeby mnie ktos wyprosil z parkingu, tylko dlatego, bo mam
                    poobijane auto. 250tys. odszkodowania od wlasciciela prywatnego, czy
                    publicznego mam wtedy jak w banku, oraz migawke w programie tv. Kilka lat temu
                    boom wygral wlasnie taka sume, bo strasznie smierdzial, a wszedl do biblioteki
                    i wyproszono go. Mowil, ze wszedl poczytac, a ja mysle, ze wszedl zrobic
                    toalete.
                    A zamkniete dzielnice wcale nie dotycza tylko bogatych, czy drugiej
                    przeciwnosci - gett biedoty. Bardzo duzo srednio nizszej klasy jak juz sie w
                    kupie wybuduje "to sie grodzi" i nie zawsze getta etniczne, to getta nedzy, nie
                    maja plotu, ale nie kupisz tam domu, bo nie jestes Irlandczykiem od pradziadka.
                    No i co z tego? Demokracja to tez uswiadomienie sobie ograniczen. Poznalam w
                    ostatnim okresie suburbia pod znanym miastem w Teksasie. Domy tam wielokrotnie
                    tansze niz w NY, a zarobki tylko troche mniejsze, wiec buduje sie tam na
                    potege i sliczniutko, az do mdlosci (kiedy np. w kilometrowej peryspektywie
                    stoja jednakowiutenkie, rowniutenko ustawione zielone kubly na smieci karnie
                    czekajac na woz sanitarny). Osiedla zamieszkuja bardzo przecietni, a jak sie
                    oni na tych posiedzeniach zarzadu "grodza i grodza", nie tylko plotami, ale
                    kartami czlonkowskimi, wlasnie zakazem parkowania na ulicach itd. Dla
                    wyjasnienia dodam, ze w promieniu wielu kilometrow nie udalo mi sie spotkac tam
                    czlowieka, ktory wygladal na takiego, ktory zaklocilby ich sielski spokoj.
                    Poniewaz jestem fanka NY musze poinformowac, moze niekoniecznie z tematem, ze
                    slynny murzynski Harlem, z pieknymi, zabytkowymi domami mieszkalnymi wraca do
                    dawnej swietnosci. Zaczal Clinton lokujac tam swoje biura, weszly najwieksze
                    firmy handlowe, odbudowa, rekonstrukcja idzie pelna para, normalne falowanie
                    wolnorynkowe, brak miejsca i uciazliwosc dojazdow z czysciutkich podmiejskich
                    miejscowosci odwraca trend. Wygrali ci, co przed laty nie pozbyli sie tam
                    domow, a byli tacy, ktorzy wykupywali w najgorszym okresie.
                    • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 18:47
                      Ja nie spelniam zadnych jej
                      > cech, ale tez nie myle poczucia jakiejs rownosci, ze statusem majatkowym i
                      > uwazam, ze tez jest czlowiekiem w tym kraju.


                      Ty przez rownosc byc moze rozumiesz rowne traktowanie wszystkich na poziomie
                      "Hi, how are you? I'm fine, too, thanks!" a ja rowny dostep do szans. Na
                      edukacje na przyklad czy przyzwoita opieke medyczna. Ups, trzeba za nia placic o
                      wiele wiecej niz gdzie indziej? No sorry Winnetou, jak widzisz, rowny dostep do
                      szans ma w tym kraju o wiele wiecej wspolnego ze statusem majatkwym niz by sie
                      chcialo.

                      Jeszcze raz: nie mowie, ze ma byc po rowno. Ale, na litosc, nie pierdolmy, ze
                      jest to kraj rownosci, bo nie jest.

                      >rowniutenko ustawione zielone kubly na smieci

                      no chyba ze o takiej rownosci mowisz....
                      a sprobuj miec rozowy :))) przywala Ci $200 dziennie kary dopoki tego nie
                      zmienisz, taki to kraj szanujacy indywidualizm.

                      --
                      Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                      Pinezki nie ponosi za
                      nie żadnej odpowiedzialności.
                      www.pinezka.org/
                    • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 19:07
                      > Zaznaczasz, ze wiesz, ze nie wszyscy powinni miez rowno, po czym przytaczasz
                      > przyklad biednej ekspedientki za 7 dol.

                      Proponuje sie przyjrzec kontekstowi, w jakim ten przyklad przytoczylam...



                      A tego to juz biez wodki nie razbieriosz:

                      >Poczucie
                      >wolnosci osobistej, szansy na zycie wg wlasnego prepisu, jednak jakiejs
                      >****rownosci spolecznej***** (mimo klanu miliarderow)


                      >Mysle, ze niekoniecznie trzeba sie za
                      > nia martwic jej *****nierownym statusem*******.


                      Chyba juz lapie co znaczy wedlug Ciebie poczucie rownosci spolecznej: to
                      poczucie ze jest wpyte nawet jak jest przejebane (zwlaszcza, jesli przejebane
                      jest komu innemu). No, mozna i tak.


                      Ona naogol jest mloda, poludniowcem,
                      > wychowana w Ameryce, gdzie jednak mniej zaglada sie bogatym do kieszeni i nie
                      > przejmuje sie, ze nie jest tak bogata jak inni.


                      No, tak jets najwygodniej, zalozyc, ze ona jest szalenei zadowolona i ma
                      dokladnie to, czego chciala, a gdyby jej zaproponowano podwyzke, albo chociazby
                      pare wiecej godzin tygodniowo zeby sie zalapala na ubezpieczenie, bo najpewniej
                      robi na pol etatu, zeby jej nei przyslugiwaly swiadczenia, odebralaby to jako
                      obelge. I znam ludzi bialych, Amerykanow urodzonych tutaj, niemlodych,
                      pracujacych w Walamrcie i jakbys ich zapytala o rownosc spoleczna jaka jest ich
                      udzialem, to by Cie chyba skopali.


                      --
                      Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                      Pinezki nie ponosi za
                      nie żadnej odpowiedzialności.
                      www.pinezka.org/
                    • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 19:12
                      > A zamkniete dzielnice wcale nie dotycza tylko bogatych, czy drugiej
                      > przeciwnosci - gett biedoty. Bardzo duzo srednio nizszej klasy jak juz sie w
                      > kupie wybuduje "to sie grodzi" i nie zawsze getta etniczne, to getta nedzy,

                      Zyta, no staram sie, naprawde sie staram zrozumeic, co chcesz przekazac. Moze za
                      glupia jestem na Twoj tok rozumowania, dlatego mi idzie opornie i po kawalku.
                      Ja piszac o murzynskich gettach mam na mysli murzynskie getta, getta nedzy,
                      miejsca, w ktorych jesli przypadkiem zbladzisz to masz wiecej szczescia niz
                      rozumu jesli zauwazy to odpowiednio wczesnie policja i pod eskorta Cie
                      popilotuje do najblizszego bezpiecznego zjazdu. I o "szansach", jakei maja
                      ludzie tam urodzeni i wychowani. Nie pisze o gated communities.

                      --
                      Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                      Pinezki nie ponosi za
                      nie żadnej odpowiedzialności.
                      www.pinezka.org/
                      • aniutek Re: moze to podstep? 18.06.06, 19:39
                        Lolyta,
                        cz Ty uwazasz, ze "oni" w gettach szansy nie maja???
                        w takim razie jaka ma szanse Polak tu przylatujacy z $70 w kieszeni i nic poza tym? bez papierow,
                        mieszkania, rodziny, bez jakiejkolwiek pomocy ????
                        IMO - tutaj powodzenie jednostki w ogromnej mierze zalezy od niej samej, glupi syn milonera po
                        harvard za rok moze byc na ulicy nacpany do granic bez $ przy duszy i.......
                        co powtsrzymuje kasjerke z walmarta od wyjechania z dziury w ktorej siedzi? to,ze zarabia $250
                        tygodniowo??? ech bull shit i tyle.
                        szalenie wygodnie i jest to powszechie stosowane jest zrzucanie odpowiedzialnosci za walsne zycie na
                        innych, na rzad najchetniej czy tu czy tam. siedzac na lawce przed mieszkaniem za ktore placi miasto,
                        popijajac budwaisera z papierowej torebki o 1pm nazekac na swoj biedny los dyskryminowanego
                        czarnego/bialego/ popielatego czlowieka w USA.

                        --
                        Change one person's mind.
                        Change the world.
                        Zazula
                        • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 20:38
                          > cz Ty uwazasz, ze "oni" w gettach szansy nie maja???

                          Uwazam, ze mimo wszystko maja ciut jakby mniejsza niz syn przecietnej rodziny z
                          klasy sredniej, ktoremu od przedszkola sie odklada pieniadze na college na ten
                          przyklad. I to "ciut" jest na tyle duze, zeby tego nie nazwac rownoscia.


                          > w takim razie jaka ma szanse Polak tu przylatujacy z $70 w kieszeni i nic poza
                          > tym? bez papierow,
                          > mieszkania, rodziny, bez jakiejkolwiek pomocy ????

                          Jak wyzej.

                          Ja nie pisze i nie pisalam o mnie, moich szansach i moim zyciu. Tylko o calym
                          "rownym" spoleczenstwie.

                          I jeszcze raz, ja nie mowie, ze ma byc rowno i bogaci maja dawac wszystko
                          bieudnym etc. Ja tylko twierdze, ze jak cos jest nierowne (tu: szanse na takie
                          zycie, jakei sie chce) az oczy bola, to nie nazywam tego rownoscia.

                          Wy piszecie z Nowego Jorku, miasta, dla ktorego imigranci w pierwszym pokoleniu
                          sa sola tamtej ziemi, kolorowych tam tez jakby wiecej, nie da sie tamtych
                          obserwacji przylozyc do calej Ameryki.

                          --
                          Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                          Pinezki nie ponosi za
                          nie żadnej odpowiedzialności.
                          www.pinezka.org/
                          • lolyta niekompletnie poszlo 18.06.06, 20:44
                            > Jak wyzej.

                            tylko, w przeciwienstwie do czarnego dziecka z getta, taki Polak z 70 dolcami
                            znalazl sie tu na skutek wlasnego wyboru, wiec uwazam, ze to nieporownywalna
                            sytuacja.

                            --
                            Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                            Pinezki nie ponosi za
                            nie żadnej odpowiedzialności.
                            www.pinezka.org/
                          • 4me1 Re: moze to podstep? 18.06.06, 23:42
                            Bardzo zrobila sie ciekawa ta dyskusja. Zawsze punkt wiedzenia swiata jest
                            subiektywny. Lolyta pisze,ze nie bierze tego ze swojej sytuacji, czy tego jak
                            sie ulozylo jej tu zycie. Trudno jak napisala Zyta dyskutowac te kwestie jak
                            sie kogos nie zna i nic o nim nie wie.A tak na marginesie ,obie panie nie
                            przedstawily sie..
                            Bardzo wielu ludzi z naszego kraju myli jednak demokracje ze stanem kieszeni.
                            Ale nigdzie demokracja nie dala wszystkim rownosci. Zaznaczasz Lolyto, ze
                            wiesz, ze nie wszyscy powinni miec rowno, po czym leci przyklad ekspedientki.
                            Droga Lolyto, ta ekspedientka jakby chciala moglaby studiowac w Harwardzie,
                            tak, nie jestem nienormalna, w Harwardzie, Princeton i innych Ivy Leaque,bez
                            odlozonych od przedszkola pieniedzy przez jej rodzicow. No,ale w tym przypadku
                            musialaby byc i bardzo zdolna. Ale jak nie jest bardzo zdolna, bardzo
                            srednia ,z tym,ze chce sie uczyc dalej ,jest ambitna, nie chce skonczyc za
                            lada, to ma dziesiatki mozliwosci . Studia sie w Community College.Niektore sa
                            znakomite.
                            Wiem co mowie,mieszkam dlugo i od nastu lat, tu zaczynalam HS, tu przeszlam
                            calutka edukacje. Akurat ja nie dostawalam panstwowych styp., bo moj tata za
                            duzo zarabial,chociaz z racji stopni podpadalam. Nie wiem jak dlugo tu Lolyto
                            mieszkasz i gdzie mieszkasz, czy jestes mloda dziewczyna, czy masz dzieci itd.
                            Ja oprocz tego,ze mieszkam tu juz dlugo, to skonczylam miedzy innymi
                            antropologie kulturowa , zajmowalam sie sprawami kobiet i tu i
                            pomsgalam ,zeby w W-wie powstalo dzialajace zreszta Centrum Praw Kobiet.
                            Jesli chodzi o murzynskie getta , to glownym problemem jest to,ze oduczono
                            ludzi pracowac, kiedy weszla pomoc dla Murzynow. Matki, czesto dziewczynki
                            dostawaly dodatek na kazde dziecko. Sa tam juz 4 pokolenia niepracujacych. To
                            samo dzieje sie wszedzie, bo ludzie sie nie roznia. Malo tego ludzie
                            wyksztalceni jak im sie daje tyle,ze moga sie utrzymac to nie ida do pracy. Mam
                            takie przyklady, jeden szczegolnie mi bliski, bo jest to byly maz mojej mamy
                            kolezanki. Ma doktorat z technologii drzewa, jest od 18 lat w Kanadzie i nie
                            pracuje, bo on zyczyl sobie pracowac w zawodzie, inne prace odrzucal. To,ze nie
                            znal jezyka (potrafil sie porozumiec), na oczy nie widzial komputera, dla niego
                            bylo niewazne. Swinie , dyskryminacja, nierownosc. DO tej pory siedzi ze swoim
                            bratem, rowniez wyksztalconym, ktory rowniez zostawil zone i dziecko(te to
                            kaleke z genetyczna ciezka wada) w Polsce, w tej Kanadzie maja mieszkania,
                            dostaja jakies zapomogi i smieja sie szczegolnie glupich pracusiow. Ale jacy
                            oni walczacy o rownosc, bo po tej stronie swiata zgnilizna, kapitalizm, jaka
                            nierownosc. A w Ameryce ,to po prostu wyzysk czlowieka przez czlowieka.
                            Chodzilam do szkoly IB, ktore to szkoly zaklada sie chyba zawsze w szkolach
                            gdzie 90% dzieci to Murzyni. Dostep do tej szkoly maja wszyscy,ale trzeba zdac
                            trudne testy, miec niemalze same A, itd. W moim IB na 150 osob bylo 2,slownie
                            dwoje czarnych,ktorzy zreszta nie chcieli wychodzic na przerwy, bo byli
                            szykanowani przez reszte ciemnoskorych kolegow. Teraz tam gdzie mieszkaja moi
                            rodzice dokladnie to samo jest w powstalej tak 3 lata temu IB. Jest ona przy
                            szkole gdzie sa prawie sami czarni i tylko troje do tego IB chodzi. Bylo nawet
                            w miejscowej gazecie,ze ta biedna trojka jest opluwana, wysmiewana, ze poszla
                            do IB.
                            W szpitalu przy Johns Hopkins Univ. jest jeden z najslynniejszych
                            neurochirurgow dzieciecych, Murzyn, syn matki analfabetki,mieszkali w
                            getcie,ale ta analfabetka wozila te dzieci do szkoly poza getto, a w domu
                            mieli wydzielona godzine na TV, reszte musieli jej czytac. Dopiero jako
                            dosrosli dowiedzieli sie ,ze ona nie umie czytac. To bylo juz ponad 40 lat
                            temu,a teraz jest o wiele latwiej jak dziecko chce i rodzice tez,zeby nie
                            podzielilo losu reszty. Ale tu nic nie zrobi rzad,zeby nie wiem jaki byl , to
                            musza rozwiazac sami Murzyni.
                            Juz ci madrzy zaczynaja mowic,ze te pomoce zniszczyly ludzi. Do tej pory
                            startujacy na studia Murzyni moga miec C, a biali musza miec w najgorszym
                            wypadku serdnia na B+. Tym intelig.to uwlaszcza,a biali dostaja szalu,ze to nie
                            jest sprawiedliwe.
                            Moj brat szedl do Hopkinsa, super sie uczyl wygrywal olimpiady, nie dostal
                            grosza styp.,a lezy tam duza pula dla Murzynow, nigdy nie wykorzystana. Tam
                            studia sa strasznie ciezkie, nazywaja te szkole "rzeznia".
                            Dobrze Zyta napisala,ze raczej miedzy bajki mozna wlozyc przyklad nierownosci
                            na parkingu, bo ktos ma nie takie auto. Rany Julek, ja juz widze na pierwszych
                            stronach gazet jak o tym pisza.
                            Mama mowila mi,ze wlasnie opisywali jak to Murzyn skonczyl HS, jako
                            najlepszy,a mieszkali z matka jakis czas na ulicy, potem w kosciele ,jakis
                            czas katem u kogos z tegoz kosciola, a on caly czas czysciutki, z odrobionymi
                            lekcjami. Nie mowie,ze w gettach maja idealnie, ale jak ktos naprawde chce, to
                            moze sie wygrzebac i z getta. Wlasnie w Ameryce, latwiej niz np. we
                            Francji,gdzie jak sie dziecka nie posle do odpowiedniej szkoly , to ma z gory
                            przechlapane.
                            Mojego brata jak zaczal w Stanach Ikl. wozono z naszego ladnego osiedla pol
                            godz. do szkoly do murzynskiej dzielnicy,a tamte dzieci wozili tu. Wlasnei,zeby
                            zacierac nierownosci. Nauczycielka brata mowila do moich rodzicow,ze murzynskie
                            dzieci ,ktore dostaly absolutnie wszystko i wiecej co potrzebne do szkoly po
                            tyg, nie mialy nic. Matki wzywane,ze dziecko nie robi lekcji nie przychodzily.
                            Ale byly dwie takie,ktore przylatywaly codziennie pytac jak sie uczy, co ma
                            robic,zeby lepiej czytalo itd. Co zrobic, jak to zmienic, oto pytanie.
                            Te maluchy, 6latki. w pierwszej klasie mialy bardzo czesto 20l. mamy i juz 2-3
                            rodzenstwa. Tatusie lataly za pilka.
                            Swiat nie jest cudowny,Ameryka nie jest cudowna. bo ludzie nie sa cudowni,ale
                            nie mozna mowic,ze taka tu nierownosc. Zyta ma racje, w tym kraju mozna spac
                            tak jak sie sobie posciele.
                            Nie wszyscy maja ubezp. , ale o tym jak sie tu wjezdza sie wie. Moze ktores z
                            naszych tu juz urodzonych dzieci zostanie prezydentem, moze oni cos
                            zmienia,moze one beda mialy pomysl jak zrobic,zeby bylo rowno ? Doswiadczenie
                            pokazuje,ze to chyba niemozliwe.
                      • zyta2003 Re: moze to podstep? 18.06.06, 19:39
                        Mozemy tak pitolic jeszcze dlugo, kazda na swoja nute. Moje szczescie, ze
                        zadawalam sie mniejszym niz Ty, nie wiem czemu jakos podskornie czuje, ze masz
                        kompleksy, ktore zaslaniasz troska o biednych murzynow i bialych. Masz
                        prawdopodobnie juz jakas pozycje i strasznie chcesz wiecej, zdrowy odruch, ale
                        nie trzeba nerwowo. Ty wiesz, ze narzekaja, ja wiem ze nie tak do konca. Ty
                        uwazasz, ze ja sie zadowalam, ze sie do mnie usmiechna z how... ( a wiesz to
                        jest tez wazne, zeby profesor na uczelni nie traktowal Cie z wyzszoscia), a ja
                        nie mam kompleksow wzgledem nich - chyba, ze wyzszosci, bo moja pozycja dosc
                        nedzna a znam od przecietnego adwokata, finansisty, a takze lekarza duzo lepiej
                        NY, czesto tez Ameryke, o swiecie nie wspominajac i to ich peszy, ( bo tych
                        najprostszych nie peszy), ze znaja tak bardzo malo z tzw. wiedzy ogolnej.
                        Itd. jedni maja to, a drudzy co innego. Nie zblizylysmy sie ani o mm, wrecz
                        oddalily w swoim widzeniu Ameryki. Obydwom nam jest dobrze z naszym widzeniem.
                        I o to w zyciu chodzi. Naprawde nie staraj sie zrozumiec mojego przekazu,
                        czasami nastepuje taka blokada, czy uczulenie na cos, ze juz nic nie pomoze,
                        zeby zrozumiec. Tez zapewne nie pisze wystarczajaco jasno, ale jakie to ma
                        znaczenie - i tak bedziemy trwaly przy swoim. No to ide na duze polsko -
                        amerykanskie spotkanie z okazji dnia ojca. Towarzystwo bedzie od
                        amerykanskiego korporacyjnego "lojera" ( nie jest partnerem - wiec tylko
                        220tys) do polskiego nielegalnego elektryka, 10 na godz. Zareczam Cie nie
                        bedzie frustracji na temat nierownosci spolecznych w Ameryce, ani na spotkaniu,
                        ani potem. Pozdrowienia.
                        • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 19:58
                          LOL, tos mnei zanalizowala :))))

                          Sluchaj, mnei nei idzie o Twoje poglady, tylko sposob argumentowania, ktorego
                          nei lapie za Chiny. Leci to mneij wiecej tak:

                          -Prosze, to jest pani wyprana bluzka, a tu rachunek na $30.
                          - Ale prosze pani, ta bluzka jest wciaz brudna z przodu.
                          - Ale pod pacha jest juz czysta, zreszta z przodu moze sobie pani trzymac, reke,
                          o tak, i nei bedfize widac.
                          - Ale rekaw sie skurczyl.
                          - Ale drugi tez, jest prawie rowno, a jest lato, to sie pani mniej spoci.
                          - Aleten kolor jest teraz wyblakly.
                          - Ale sie pani czepia, tamten pan tez ma wyblakly i nie narzeka. A na plecach
                          pani ma dobry kolor.

                          czaisz? nie moze byc bluzka troche czysta i nie moze byc spoleczenstwo troche
                          rowne. A Ty w jednym poscie piszesz ze jest rownosc a w drugim, ze jest
                          nierowno, tyle, ze to jest OK.


                          --
                          Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                          Pinezki nie ponosi za
                          nie żadnej odpowiedzialności.
                          www.pinezka.org/
                            • lolyta Re: moze to podstep? 18.06.06, 21:53
                              Jezu slodki, czy ja jestem az tak niekomunikatywna?
                              W Ameryce nie ma rownosci.
                              Ja nie pisze, ze gdziekolwiek jest.
                              Pisze WYRAZNIE i kilka razy, ze nie mowie, ze ma byc.
                              I pisze ROWNIE wyraznie, ze nie pierdolmy o tym, ze tu jest rownosc, skoro jej
                              nie ma. Tyle. Tylko tyle. Z mojej strony EOT.


                              --
                              Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                              Pinezki nie ponosi za
                              nie żadnej odpowiedzialności.
                              www.pinezka.org/
                                • zyta2003 Re: moze to podstep? 19.06.06, 07:39
                                  Przepraszam, ze nigdy sie nie przedstawilam i raczej dalej tego nie uczynie.
                                  Jakos lubie byc anonimowa, lub jak kto woli outsiderka. Nic jednak nie
                                  oszukuje - moje poglady i wypowiedzi, czy styl pisania nie tyle sa wyraziste
                                  (bo Lolyta za Chiny nie moze pojac co pisze, wiec chyba ma racje - bo bystra z
                                  niej osoba) co niezmienne. 4me, Aniutek i inne, osmielam sie uwazac, ze
                                  widzicie tak jak ja ta nierownosc. Wlasnie emigranci sa najlepszym przykladem,
                                  ze Ameryka jest krajem szansy dla wszystkich. Poniewaz mieszkam tu juz
                                  stosunkowo dlugo wokol mnie wiele chlubnych przykladow, a wszyscy startowali z
                                  samego dna, od zera i nie mieli nawet tej podstawowej rzeczy, ktora ma kazdy
                                  tutejszy czlowiek - znajomosci jezyka i wiekszosc drugiej jeszcze
                                  podstawowszej - pozwolenia na prace. Nie wszyscy ukonczyli dobre uczelnie, ale
                                  maja zawody, jakis godziwy zarobek, ktory pozwala im zyc godnie i spokojnie.
                                  Dla mnie - o to chodzi w zyciu.
                                  Absolutnie zgadzam sie z tym, ze ci czarni, ktorzy chca, tylko w bardzo
                                  rzadkich przypadkach nie wyrwa sie z zakletego kregu niemoznosci. Nawet jesli
                                  nie jest sie wystarczajaco zdolnym, zeby skonczyc dobra uczelnie, jakakolwiek
                                  jest w stanie skonczyc kazdy. I miedzy bajki tez nalezy wlozyc, ze sytuacja
                                  finasowa nie pozwala. Pozwala, pozwala, studia na miejskich, stanowych
                                  uczelniach nie kosztuja majatku i jest mnostwo sposobow na pozyczki, stypendia,
                                  prace itd. Tylko trzeba chciec, skonczyc chociaz HS, ktory jest za darmo. Kiedy
                                  przeczytalam jak ogromna ilosc mlodziezy porzuca HS to sie przerazilam, a potem
                                  sie placze, ze nie ma rownych szans.
                                  Bylam kilka lat temu w Nowym Orleanie, lubie penetrowac, wiec obeszlismy tez
                                  wlasnie takie najgorsze dzielnice. Fakt, ze byl upal, ale ci ludzie byli
                                  martwi. Mnie tez bylo goraco, a jednak poruszalam sie. Ich otepienie ruchowe
                                  potwierdzilo sie, kiedy zadnemu z nich nie przyszlo do glowy, zeby na piechote
                                  uciec przez most z tej cholernej hali sportowej, to bylo jakies 5 mil do
                                  przejscia. Zreszta mysle, ze to, ze nie uwierzyli wczesniej w zagrozenia i nie
                                  ruszyli sie ze swoich domostw swiadczy o tym samym. Nie mieli auta, benzyny,
                                  ale tez nie kazdy z nich mial staruszke matke, ktora nie mozna bylo wziac na
                                  plecy, moze trzeba by przejsc jakies kilkanascie mil - i nikt nie przeszedl.
                                  Wiem, wielu nie moglo sie poruszac, ale jeszcze wiecej mlodych leni - moglo.
                                  Oni czekali.
                                  Ostatnio pokazywali problem z N.Orleanczykami w NY. Hotele, hostele, schroniska
                                  juz nie chca, czy nie moga ich trzymac, a oni przez ten omal rok - nic.
                                  Przybyli do NY jak emigranci, tylko ze znajomoscia jezyka i papierami i
                                  zyczliwoscia ludzka i nie udalo im sie zalapac na zadna robote? Wynajac w
                                  pieciu mieszkanie? ani nawet kupic cieplejsza odziez?
                                  A wracajac do poczatku, to ja pisalam w poscie, ktory wzburzyl Lolyte o
                                  demokracji, a nie nedzy. Demokracja nie jest pojeciem z zakresu ekonomi, raczej
                                  polityki i mowi o rownosci obywateli z zakresu ich praw.
                                  A nedza jest tu taka, ze jednego dnia mowia, ze 8mil dzieci jest glodnych, czy
                                  nawet bez kolacji idzie spac. A drugiego dnia dowiadujemy sie o epidemii
                                  otylosci, ktora ogarnia przede wszytkim ubogich. No tak, nie stac ich na zakupy
                                  organicznej, niemodyfikowanej zywnosci, a moze to puchlina glodowa, czy co?
                                      • pojata się narobiło 19.06.06, 10:31
                                        Ależ się wywiązała poważna dyskusja o równości, demokracji itd. Nie wiem, jak
                                        mi się ułoży to zupełnie nowe życie tam. Tu, choć w ten sposób o tym nie
                                        myślałam, zrobiło się dziwnie. Ktoś tam zgłasza do prokuratury, że dostał
                                        mailem żarty o kaczuszkach, jakiś poseł wietrzy afery pedofilskie i jeszcze nie
                                        wiadomo jakie w środowiskach gejowskich, prezesem telewizji publicznej jest
                                        człowiek, który wyniósł z IPN listę tajnych współpracowników SB.
                                        Nie chcę zostawać w Stanach na zawsze. Mam pewne marzenie. Chciałabym po
                                        powrocie do Polski prowadzić własne kino. Malutkie, ze starymi dobrymi filmami,
                                        ze spotkaniami z ciekawymi ludźmi. Dużo w życiu przeszłam, jestem gotowa na
                                        jeszcze więcej. Nie oczekuję spełnienia amerykańskiego snu, wiem, że czeka mnie
                                        ciężka praca. Ale mimo wszystko cieszę się, że wciąż mam jakieś marzenia.
                                        • jaga_nj Pojata:) 19.06.06, 15:18
                                          Ja tylko dodam, ze tak naprawde to nie wiesz jak CIEZKA praca cie czeka, ale o
                                          ile jest tak jak piszesz to sobie poradzisz i polepszysz swoje zycie. Zycze ci
                                          duzo powodzenia i wytrwalosci.
                                          --
                                          It speaks well of the human race that we allow our tenagers to live.
                                        • 4me1 Re: się narobiło 19.06.06, 17:25
                                          Bardzo sie ciesze sie,ze "sie narobilo", bo dyskusja ciekawa i wiele mozna z
                                          niej sie nauczyc o nas Polakach . Dla mnie, ktora wyjechala z kraju w wieku 11
                                          lat(tu jestem od 14 roku,wczesniej Szwacaria)jest to szczegolnie interesujace.
                                          Dzieki rodzicom, glownie mamie (tata mowi,ze jestesmy masochistki, bo czytamy,
                                          a potem wsciekamy sie , szczegolnie moja mama, ktora bardzo tym jak teraz jest
                                          w Polsce zmartwiona) jestem niemalze na biezaco spraw Polski, mama podzrcuca
                                          mi artykuly,plus mam w kraju przyjaciol z podworka,wiec i do nich wiem jak to
                                          wyglada.
                                          Wiem ze Pojate glownie to wypycha z kraju. Nie zakladaj od razu,ze jak
                                          zarobisz, to wrocisz, bo bedzie ci to przeszkadzalo. Znam takich ,ktorzy sa
                                          tu 20 lat, mowili sobie,ze jak zarobia to wroca, wiec stale zyli jakby na
                                          walizkach ,podswiadomie bronili sie,zeby nie zapuscic korzeni, zaczynali
                                          wylapywac wszystko co tu zle. Dolaczyli do wiecznie narzekajacych. Ale w
                                          wiekszosci Polacy gdziekolwiek sa narzekaja. Interesowalam sie tym na studiach
                                          z antropologii, nawet pisalam kilka pracek na ten temat.
                                          Zyta ma oczy i uszy dookola glowy i z cale pewnoscia jest obiektywnym, swietnym
                                          obserwatorem. O tym przedstawieniu sie mowila pol-zartem. Przeciez ,zeby nie
                                          wiem co i tak jestesmy anonimami.
                                          Malo kto wie,ze "Czarne" uniwersytety maja multum pieniedzy , ktorych nie moga
                                          nawet wykorzystac , nie moga prowadzic wielu programow bez pomocy bialych.
                                          Szkoly sa za darmo, jesli rodzice przypilnuja dziecko, od malego, to ma ono
                                          takie same szanse na wyskocznie w gore jak i biale. A nawet wieksze, bo
                                          Murzyni maja wiecej pieniedzy na styp. ,mozna sie gorzej uczyc ,zeby je dostac.
                                          Zyta pieknie opisala Murzynow z Nowego Orleanu. Na Florydzie gdzie
                                          mieszkalismy ,w dzielnicy gdzie byla moja szkola IB (tzecia najlepsza w calym
                                          kraju), w czarnej dzielnicy , pod byle jakimi domkami staly auta na jakie nie
                                          stac bylo mego ojca naukowca. Pod domkami siedzialy,lezaly czesto 4 pokolenia,
                                          upal, nic sie nie chce. Ja wstawalam o 5.30 rano ,bo po 6.00 mialam
                                          autobus, ,ktory zwozil dzieci do tego IB z duzego obszaru. Placilo za to
                                          panstwo. W szkole nauczyciele o jakich mozna marzyc, ale duzo nauki. Upal,
                                          wstac rano, po cholere.
                                          Tam gdzie wozono mojego malego wtedy brata, z bialej do czarnej czesci, tez
                                          byly domeczki,a pod nimi , (autentyczny przyklad) siedziala 36 letnia babcia
                                          kilkorgiem juz wnukow , bo miala kilkoro dzieci. Sama babcia byla w ciazy.
                                          Jedna z jej corek rowniez, na oko 15-16l. , starsza 18. letnia byla z trzecim w
                                          ciazy. Kazde z innym. Wszyscy ubrani, nikt nie wygladal na glodnego, wrecz
                                          przeciwnie, baby jak lanie. W takim jednym domku byly 3,slownie trzy TV. Butle
                                          coca coli, stosy chipsow, jakis innych kolorowanych paskudztw. Nie raz w
                                          sklepie widze jak placa kuponami zywnosciowymi, jedno mleko , zadnego owoca,
                                          warzyw,ale za to ciastek ,chrupkow pol wozka.
                                          Jedyna nadzieja w kobietach Murzynkach, coraz wiecej dziewczyn studiuje,
                                          wiecej konczy HS. Im nalezy jak sie da pomagac i w wiekszosci moga pomoc
                                          otrzymac.
                                          Nie mozna takich nierownosci zwalac na ten kraj. W Harlemie zdolne dzieci
                                          ucza sie w super szkolach, na ktore nie stac srednio zarabiajacej bialej
                                          klasy,dostaja stypendia, pelne wyzywienie.
                                          Warto blizej sie przyjrzec tej nierownosci. Nie mozna stale zwalac wszystkiego
                                          na niewolnictwo i ten kraj.
                                          • aniutek Re: się narobiło 20.06.06, 21:05
                                            4me1 podzielam Twoj poglad i podobne mam doswiadczenia i obserwacje.
                                            oststnio na univ. mialam zajecia z ang. composition, prof murzynka jako i cala grupa z kilkoma
                                            wyjatkami (jeszcze jedna Polka, Rosjanin i Polak) nikt!!!! nie bral udzialu w dyskusjach oprocz nas i
                                            jednej kobitki z RPA, prof. zmienila w polowie semestru taktyke chyba ze wstydu, tematem stala sie
                                            muzyka afroamerykanska, jazz, ML King, i..... czlowiek o ktorym nadal nie wiem nic o slicznym imieniu
                                            50 Cents :( troche sie ruszylo ale cieniutko, prac nie pisali, nie czytali prawie nic, spoznieni, spiacy na
                                            zajeciach..... rece i nogi oppadaja.
                                            z domowego podworka moge sypac podobnymi przykladami jak 4me1- hummery, merce pod project
                                            buildings, nowe snickersy zawsze ( kurcze oni chyba nigdy nie nosza ich kilka razy?) wielopokoleniowe
                                            rodziny z mnostwem dzieci na lawace przed domem ( mieszkania sa malenkie i pewnikiem dlatego
                                            wylegaja na zewnatrz, luzniej im)
                                            syn moj zaczyna w tym roku HS, mial szanse dostac sie do Stuy, chodzil 2 lata ( rowniez w czasie
                                            wakacji, caly tydzien od 9 do 3pm) na bezplatna prep tam, mial wspanialych!!!!! nauczycieli, dzieki nim
                                            zainteresowal sie matematyka, fizyka, chemia, biologia,wiekszosc uczniow to azjaci, zawsze z nosem w
                                            ksiazce! a ich rodzice b.czesto nie znaja wcale angielskiego!!!
                                            w 100% wiem,ze tutaj jak sie chce to mozna, sprawdzialm to na sobie ( bez papierow !!!!! ale uczelnie z
                                            wyroznieniem skonczylam) na swoim synu i wielu znajomych, ktorym sie po prostu chcialo!

                                            --
                                            Change one person's mind.
                                            Change the world.
                                            Zazula
                                            • jaga_nj ja tez sie z wami zgadzam 20.06.06, 22:12
                                              I jeszcze dodam, ze sa to ludzie urodzeni w tym kraju, z jezykiem, ze
                                              wszystkimi przywilejami. Nie, wcale mi ich nie zal i nie uwazam, ze im sie
                                              nalezy. Moge sie jedynie litowac nad chorym i niedoleznym i tylko takiego moge
                                              zrozumiec, ze on nie moze. Kazdy czlowiek, ktory do czegos w zyciu doszedl
                                              zawdziecza to wylacznie swojej ciezkiej pracy(oczywiscie nie mam tu na mysli
                                              Paris Hilton;)). Kazdy adwokat, lekarz czy sprzataczka musi tyrac na swoj
                                              sposob. Najlatwiej jest powiedziec, ze sie nie da, ze nie tak wygladam, ze i
                                              tak tej pracy nie dostane. Przyslowiowy BS!
                                              --
                                              It speaks well of the human race that we allow our tenagers to live.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka