prosze o porade - rak szyjki macicy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • moje ciotce wyrkryli rak szyjki macicy, potrzebuje kolejnej biopsji a potem
    prawdopodobnie, chemi i operacji wyciecia calej macicy.
    Jest tutaj nieleganie i nie ma ubezpiecznia, poradzcie co robic, wszsytko
    trzeba robic na juz bo mam oprocz jednej komorki rakowej 11 pre-cancer,jesli
    szybko tego nie zrobi to sie rozprzestrzeni. W ostatecznosci wyslemy ja do
    Polski ale tam do specalisty trzeba czekac a tutaj jak lekarz powiedzial
    liczy sie kazdy dzien.
    Probuje sie dodzwonic do szpitala na state island (ny)ale jakos bez skutku,
    moze tam mi poradza co robic, wolalabym jednak wiedziec na czym stoje.
    na zaplacenie z wlasnej kieszenie jej po prostu nie stac, bo nawet tak kwota
    nie dyspnuje.
    Prosze pomozcie
    • Nie mozesz pojsc do lekarza ktory zna sie, gdzie mozna sie udac po bezplatna
      opieke lekarska? Tyle sie mowi o kosztach leczenia nielegalnych imigrantow.

      Moim zdaniem jako nielegalna moze miec wieksze szanse na pomoc medyczna niz
      gdyby byla legalnie. Moze zadzwon do szpitala i zapytaj sie gdzie mozna pojsc
      bez ubezpieczenia i bez pieniedzy. Pewnie tez sa organizacje ktore pomagaja
      emigrantom w tego typu sprawach. A moze jest jakas polonijna organizacja.

      Zycze powodzenia i pozdrawiam Twoja ciocie. Napisz jak dowiesz sie czegos.
      • Magda,

        Tutaj jest cos takiego jak "charity care" z tym, ze calkiem mozliwe, iz jest to
        tylko dla osob przebywajacych legalnie. Musialabys skontaktowac sie w szpitalu z
        social worker i na ten temat porozmawiac. Pamietaj, ze szpital szpitalowi nie
        rowny i moze w jednym wymagaja zielonej karty a w innym nie. Musicie sprawdzic
        kilka. Poza tym, ten lekarz prowadzacy tez powinien cos zasugerowac. Nie mial
        zadnych pomyslow jak najtaniej przeprowadzic leczenie?
        Powodzenie i daj znac jak sie sytuacja przedstawia.
        • aneta05 napisała:

          > szpital szpitalowi nie
          > rowny i moze w jednym wymagaja zielonej karty a w innym nie

          niedawno czytalam ze w NY w minionym m-cu wprowadzono przepis ze aby sie starac o pomoc
          lekarska trzeba udowodnic ze jest sie legalnym rezydentem, ale szczegolow nie znam


          magdamajewski napisała:
          > Probuje sie dodzwonic do szpitala na state island (ny)ale jakos bez skutku,


          moze dzwonisz do tego ktory oglosil bankructwo i jest wlasnie sprzedawany?
          --
          -----------\\- -//-------
          ---------( @ @ )-------
          --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
        • Magda,

          Spruboj moze w Linda Creed Foundation - tel. 1-215-564-3700 lub 1877-99-creed.
          Co prawda jest to fundacja zajmujaca sie rakiem piersi,ale moze dadza ci jakies
          namiary na inna fundacje,ktora zajmuje sie zachorowaniami na raka.
          Mnie sponsorowali mammografie i usg piersi,gdy jeszcze nie mialam tutaj
          ubezpieczenia.
          Pozdrawiam i nie przejmuj sie niektorymi zbytnio zamerykanizowanymi rodakami.
    • magdamajewski napisała:

      > moje ciotce wyrkryli rak szyjki macicy, potrzebuje kolejnej biopsji a potem
      > prawdopodobnie, chemi i operacji wyciecia calej macicy.
      > Jest tutaj nieleganie i nie ma ubezpiecznia, poradzcie co robic, wszsytko
      > trzeba robic na juz bo mam oprocz jednej komorki rakowej 11 pre-cancer,jesli
      > szybko tego nie zrobi to sie rozprzestrzeni. W ostatecznosci wyslemy ja do
      > Polski ale tam do specalisty trzeba czekac a tutaj jak lekarz powiedzial
      > liczy sie kazdy dzien.
      > Probuje sie dodzwonic do szpitala na state island (ny)ale jakos bez skutku,
      > moze tam mi poradza co robic, wolalabym jednak wiedziec na czym stoje.
      > na zaplacenie z wlasnej kieszenie jej po prostu nie stac, bo nawet tak kwota
      > nie dyspnuje.
      > Prosze pomozcie

      Natychmiast do Polski.!!!!. Bilet na najblizszy samolot.!!!!. Dziewczyno?
      Liczyc na amerykanski system zdrowotny???? Zapomnij!!! Tu OBYWATELE od pieciu
      pokolen nie maja zabezpieczonej opieki zdrowotnej , a co mowic o
      nielegalnych!!!!.
      Operacja w USA bedzie w granicach 30 tysiecy dolarow.Jak nie wiecej. Nie ma
      takiej mozliwosci, aby jakakolwiek organizacja charytatywna pokryla te sume,
      jesli jest ona nielegalnie. Nawet sie nie staraj, bo Cie -delikatnie mowiac-
      wysmieja. Jedyna nadzieja - jesli ciotka udzielala sie w jakims kosciele. Moze
      ksiadz pomoze? Nie wiem.? Ale warto sprobowac.
      Lucy
    • Biopsja w Planned Parenthood kosztuje jakies 300 dolarow. Nie wiem nic o
      bezplatnej pomocy dla nielegali, ale chce tylko dodac,ze rak sie w ciagu kilku
      miesiecy nie rozwija... I nie wytna jej calej macicy, kto ci tak naopowiadal?
      Czeka ja pewnie wymrazanie albo wypalanie kawalka szyjki, w ostatecznosci jesli
      dysplazja jest duza, wyciecie KAWALKA SZYJKI macicy. Doradzam wizyte w Planned
      Parenthood i rozmowe z ichniejsza pielegniarka.
      --
      Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
    • Nie wiem jak jest z opieka zdrowotna tutaj, jedynie moge powiedziec jak jest w
      Polsce.

      W polskiej sluzbie zdrowia osoby z wykrytym nowotworem przyjmuje sie bez
      kolejki. Natychmiast. Wszelkie badania(biopsja itp., operacja, chemioterapia i
      radioterapia) robione bez kolejki!

      Wiem stad, ze moja mama niedawno zmagala sie z rakiem piersi. Jak tylko wykryli
      jej guza na piersi - nastepnego dnia miala juz robiona biopsje, pozniej bez
      zwloki i czekania operacja, chemioterapia, radioterapia i wszelkie badania
      robione bez kolejki - bo liczy sie kazdy dzien.
      Opieke miala cudowna, cudownych lekarzy. Proteze piersi, peruki(po wypadnieciu
      wlosow) pokryl NFZ.

      Radzilabym leczyc sie w Polsce.
      --
      img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
      • no tak, ale w PL sytuacja tez sie chyba zmienila i teraz trzeba byc
        ubezpieczonym aby leczyc sie darmowo. Nie wiemy jak dlugo ciocia tutaj jest, ale
        jesli spedzila tu ladnych pare lat zycia, w PL nie ma pracy ani nie jest
        zarejestrowana jako bezrobotna to chyba tez ciezko jej bedzie leczyc sie za
        darmo, prawda?
        • To jest faktycznie trudny orzech do zgryzienie. Moze ciocia chce zostac w
          Stanach i jak pojedzie do PL to moze miec zamknieta droge powrotu.

          Ja bym sie popytala po roznych znajomych i organizacjach gdzie sie skupiaja
          emigranci. Nie chodzi zeby ktos pokryl cene operacji, ale byc moze jest szpital
          ktory to robi za darmo. Wiem ze sa szpitale ktore lecza za darmo.

          A opisany zabieg/operacja nie jest to cos niezwyklego. Na pewno bedzie drogo,
          ale zabieg jest powszechny. Nie chodzi tu o przeszczep serca.... Uwazam ze
          powinny byc szpitale ktore to robia za darmo.
          • > A opisany zabieg/operacja nie jest to cos niezwyklego. Na pewno bedzie drogo,
            > ale zabieg jest powszechny. Nie chodzi tu o przeszczep serca.... Uwazam ze
            > powinny byc szpitale ktore to robia za darmo.


            tak, ale skoro wycinaja szyjke macicy - nowotwro prawdopodobnie jest zlosliwy i
            na operacji sie nie zakonczy, niestety. na pewno bedzie chemioterapia - kilka
            sesji(niemale pieniadze), po chemii radioterapia - codziennie przez okolo 2-3
            tygodnie., leki, wszelkie badania miedzy sesjami chemioterapii, badania
            kontrolne etc. To jest naprawde kupe pieniedzy:-)

            Ale warto tez popytac o organizacje charytatywne.

            --
            img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
        • No tak, nie pomyslalam o tym:-)
          Ale z drugiej strony prreciez sa bezrobotni, a i tak oni maja darmowa opieke.
          Wystarczy sie tylko zarejestrowac w urzedzie pracy(/) i dostaje sie ksiazeczka
          ubezpieczeniowa:-) ja mialam taka ksiazeczke 6 lat temu i nie pracowalam -
          musialam sie tylko co miesiac w tym urzedzie "odfajkowac":-)

          --
          img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
    • To znaczy kto ma za to zaplacic? My? Podatnicy?
      Co przeszkadzalo tej pani wykupic sobie ubezpieczenie?

      Niech jedzie do Polski. Wedlug niektorych jak czytam tam jest superasta sluzba
      zdrowia a przyjmuja bez sprawdzania ubezpieczenia hehe
      Tylko nie mowcie za glosno bo jak ci biedni Amerykanie bez ubezpieczenia sie
      zwiedza to pojada od razu do Polski sie leczyc.
      • Szczerze mowiac troszke rece opadaja czytajac niektore posty. Po pierwsze -
        nawet lekarz majac taka wiedze jak podala autorka postu o chorobie ciotki nic
        by nie wyrokowal,, ani powagi choroby, ani szybkosci rozwijania sie, ani
        sposobu leczenia, wiec tez nie radzmy w tym zakresie - na litosc boska. Druga
        sprawa, leczenie nielegalnego w Ameryce, przynajmniej w stanie NY jest mozliwe
        tylko poprzez emergency room, obecnie w bardzo specyficznych okolicznosciach.
        Stawianie na jednej szalce zycia (juz nawet nie zdrowia), a na drugiej utrate
        mozliwosci powrotu do USA co najmniej mnie dziwi. Jesli osoba nie ma
        ubezpieczenia w Polsce, to zapewne po wielu latach pobytu ma jakies pieniadze,
        ktore wystarcza przynajmniej na poczatek sprawy. Orientuje sie tez, ze
        indywidualne ubezpieczenie sie w kraju, jesli zawioda inne sposoby
        ubezpieczenia sie w wysokosci, ktore kazdy po powrocie z Ameryki jest w stanie
        zaplacic.
        Podobnie jak Ertes uwazam, ze myslenie wielu uczestniczek forum jest
        grzecznie mowiac dziwne, bez watpienia ciocia powinna najblizszym samolotem
        wrocic do Polski. Mozna tez pomyslec o zaplaceniu samemu, wielu Amerykanow
        splaca przez wiele lat wlasnie dlugi za leczenie, oni moga, a nielegalny Polak
        nie? Tym bardziej, ze w takich przypadkach sciagajacy pieniadze szpital idzie
        bardzo na reke pacjentowi, mozna splacac wiele lat, bardzo duzo umorzaja itd.
        • teraz to juz bardzo zaluje ze taki posta napisalam.
          tlumaczyc nie bede ale dodam ze ona ma 10 letnia wize i niepelnosprawnego meza
          w polsce ktorego utrzymuje pracuja tutaj. niewiele ma ale robi co moze. byla w
          polsce kilka miesiecy temu i robila cytologie i jakos nikt nic nie znalazl.
          tutaj przez przypdek ( nie bede sie rozpisywala) zrobila jeszcze raz, bylismy u
          3 roznych lekarzy (dla informacji za wizyty i jedna biopsej zaplacila z wlasnej
          kieszeni, zeby nie bylo ze proboje systmem Amerykanski naciagnac) ktorzy
          potwierdzili diagnoze. Ona po prostu szuka gdzie moze miec szanse na leczenie.
          • Magda, sprobuj udac sie do szpitala i porozmawiac z Social Worker, ja ostatnio
            jakos tak sie wplatalam w bycie tlumaczem w sprawie polskiego nielegalnego
            emigranta, lezacego od wielu miesiecy w szpitalu, ktory pokryl koszty jego
            leczenia i transportu do Polski, wszyscy pracownicy byli bardzo mili i
            troskliwi, udaj sie rowniez do Planned Parenthood, tam napewno udziela Ci jakis
            porad... Zycze zdrowia cioci i spotkania na swojej drodze wielu zyczyliwych i
            pomocnych osob...
      • nie ma jak to rodak z odrobina wsplczucia, eh. szkoda slow.
        to nie jest zabieg kosmetyczny tylko powazna operacja majaca na celu uratowanie
        jej zycia.
        jak ktos zarabia $350 tygodniowo to niestety nie stac go na ubezpiecznie.
        Zastanow sie zanim cos takiego napiszesz.
        Dodam ze ciocia tutaj przyjechala bo pochodzi z rejonu w Polsce gdzie dostac
        prace graniczy z cudem.
        wszystkim innym dziekuje za pomoc
        • 14.07.06, 16:22
          Magda, alez ja tej pani wspolczuje calym sercem. Naprawde.
          Ciocia jednak podjela pewna decyzje tzn byc tu nielegalnie, bez ubezpieczenia itp.
          Niestety czasami trzeba poniesc konsekwencje swoich czynow. Przebywanie
          gdziekowliek bez ubezpieczenia lekarskiego jest proszeniem sie o tragedie co
          widac na tym przykladzie. Nie jest tez zadnym wytlumaczeniem ze gdzies tam nie
          ma pracy. Tym bardziej ze okazuje sie teraz to i tak nie ma znaczenia gdyz mimo
          tej pracy nie stac ja na wyleczenie sie.


          --
          "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
          a trail."

          Galeria
          • 14.07.06, 16:31
            ertes napisał:

            > Ciocia jednak podjela pewna decyzje tzn byc tu nielegalnie, bez ubezpieczenia i
            > tp.
            > Niestety czasami trzeba poniesc konsekwencje swoich czynow. Przebywanie
            > gdziekowliek bez ubezpieczenia lekarskiego jest proszeniem sie o tragedie co
            > widac na tym przykladzie.

            wyjezdzajac z Polski mogla chyba wykupic ubezpieczenie dla turystow?

            --
            -----------\\- -//-------
            ---------( @ @ )-------
            --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
            • 15.07.06, 03:36
              > wyjezdzajac z Polski mogla chyba wykupic ubezpieczenie dla turystow?

              szanowna pani raczy zartowac? albo nie miec pojecia, ile takie ubezpieczenie
              kosztuje, na jaki okres starcza i co pokrywa?

              --
              Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
              Pinezki nie ponosi za
              nie żadnej odpowiedzialności.
              www.pinezka.org/
              • 15.07.06, 04:38
                lolyta napisała:

                > > wyjezdzajac z Polski mogla chyba wykupic ubezpieczenie dla turystow?
                >
                > szanowna pani raczy zartowac? albo nie miec pojecia, ile takie ubezpieczenie
                > kosztuje, na jaki okres starcza i co pokrywa?

                moj brat byl tu na wakacjach 7 tygodni i mial takie ubezpieczenie wykupione w
                PZU w Polsce za bardzo smieszne pieniadze, a polisa byla zdaje sie na 200K czyli
                nie tak znowu malo...
                >
                • 15.07.06, 05:20
                  Po pierwsze: ubezpieczenie turystyczne nie obejmuje leczenia raka...

                  Po drugie: Ertes po 18 latach moze wrocic do PL i zarejestrowac sie jako
                  bezrobotny,tym samym otrzymujac prawo do bezplatnej publicznej opieki
                  zdrowotnej.

                  Po trzecie: czasami ciezko jest zniesc te wyrzekania i teksty ze w razie czego
                  wolaloby sie wsiasc w samolot i leciec do USA po pomoc medyczna. To,ze nam sie
                  sluzba zdrowia boryka z problemami nie oznacza,ze osoba z nowotworem nie
                  otrzyma niezbednej pomocy. Malo tego- nie bedzie raczej jej grozila bezdomnosc
                  po wyjsciu ze szpitala,albo splacanie operacji do konca zycia. Opieka zdrowotna
                  w USA jedno, a jej kosztownosc drugie. Nie ma sie czym zachwycac, bo jesli w
                  szpitalu wiedza (a wiedza, bo od razu wypelniasz formy i podajesz
                  ubezpieczyciela) ze niewiele na tobie zarobia, to mozesz liczyc na mniej niz w
                  PL.

                  --
                  Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
                  • 15.07.06, 05:44
                    samo napisała:

                    >> jesli w
                    > szpitalu wiedza (a wiedza, bo od razu wypelniasz formy i podajesz
                    > ubezpieczyciela) ze niewiele na tobie zarobia, to mozesz liczyc na mniej niz w
                    > PL.
                    >

                    w szpitalu byc moze, ale prywatne gabinety czasem wola pacjentow z gotowka

                    --
                    -----------\\- -//-------
                    ---------( @ @ )-------
                    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
                    • 15.07.06, 05:45
                      Pacjentow z gotowka to wszyscy wola...
                      --
                      Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
                      • 15.07.06, 05:47
                        samo napisała:

                        > Pacjentow z gotowka to wszyscy wola...

                        a najbardziej sama gotowke ;) w duzych nominalach ;)

                        --
                        -----------\\- -//-------
                        ---------( @ @ )-------
                        --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
                • 15.07.06, 15:29
                  > moj brat byl tu na wakacjach 7 tygodni i mial takie ubezpieczenie wykupione w
                  > PZU w Polsce za bardzo smieszne pieniadze, a polisa byla zdaje sie na 200K czyl
                  > i
                  > nie tak znowu malo...

                  ale ciocia tu jest dluzej niz 7 tygodni, nie? to raz.
                  na polisie jest szczegolowo napisane, co ta polisa obejmuje i jakie przypadki,
                  to dwa. I dlugiego leczenia nie ma tam na pewno, co najwyzej zabieg ratujacy
                  zycie i podleczenie pacjenta do takiego stopnia, zeby byl w stanei wracac do
                  kraju i kontynuowac leczenie, to dwa.


                  --
                  Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                  Pinezki nie ponosi za
                  nie żadnej odpowiedzialności.
                  www.pinezka.org/
          • 15.07.06, 03:38
            Przebywanie
            > gdziekowliek bez ubezpieczenia lekarskiego jest proszeniem sie o tragedie co
            > widac na tym przykladzie.

            tia, a te dziesiatki milionow Amerykanow ktorzy tu przebywaja bez ubezpieczenia
            to tak specjalnie kusza los, a tylko sciemniaja, ze ich nie stac.

            --
            Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
            Pinezki nie ponosi za
            nie żadnej odpowiedzialności.
            www.pinezka.org/
    • piszac ten post nie prosilam o nagonke albo wytykanie i radzenie co ona mogla
      zrobic a co nie. Teraz to i tak nic nie zmieni. Ja prosilam o porade co ona
      TERAZ moze zrobic. Jesli nie nie jescie w stanie nic poradzic, prosze nie
      piszcie nic wiecej.
    • Mam nadzieje, ze lekarze polscy albo amerykanscy wylecza Twoja ciocie.
      Kiedy bedzie znowu mogla pracowac, to proponuje znalezienie pracy w Uni, blizej
      chorego meza. Ja bym nie siedziala w Stanach, tak daleko od rodziny, do tego
      nielegalnie za $350 na tydzien. Od tej sumy trzeba odliczyc koszty utrzymania.
      Ile ciocia jest w stanie odlozyc?
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • A kto bedzie utrzymywal meza w Polsce, a ciocie tutaj w czasie jej choroby i
        rekonwalescencji? To moze potrwac wiele miesiecy, jesli autorka postu, to czyz
        nie lepiej te pare groszy przeslac wujostwu do Polski, gdzie wspolnie przejda
        to trudne doswiadczenie zyciowe.
        Rhodeisland, wlasnie to jest zasadnicze, co napisalas. Nikomu nie mozna
        radzic, skad lepiej utrzymywac chorego meza, ale jesli ta osoba wroci do
        Polski, wyleczy sie, nie bedzie miala przed soba sciany, przez ktora nie mozna
        przejsc. Zawsze mozna wyjechac po powrocie do zdrowia wyjechac do Europy
        Zachodniej, nmie trzeba wyliczac zalety takiego wyjazdu w takiej sytuacji w
        porownaniu z Ameryka.
        PS - Magdo, to nie jest kwestia braku wspolczucia, dobrego serduszka itd, tylko
        tego, ze Twoja ciocia ma mozliwosc leczyc sie w Polsce, a nastepnie ma
        mozliwosc utrzymywac dalej meza poszukawszy sobie prace w Zachodniej Europie.
        Absolutnie ciesze sie, kiedy w Ameryce lecza sie chore dzieci z calego swiata,
        tez z Polski, bo tam nie odpowiednich mozliwosci, tez finansowych etc. Wybacz
        magdamajewski, Twoja ciocia nie podlega pod zadna kategorie. Zycze zdrowia.
        powro
    • juz dajcie spokoj tej cioci - chcecie kogos przestrzegac to zalozcie oddzielny watek a tak to na maxa nie
      delikatnie!
      bez przesady przeciez to koszmarna sytuacja, jak tak mozecie! serca nie macie?
      • Teraz doczytalam, ze nastawiona tylko na wersje leczenia w Ameryce
        Magdomajewski nie zauwazylas, ze napisalam,ze za niewielka sume moze sie
        ciocia ubezpieczyc w Polsce. ( Jak moglabym taka bzdure napisac o Ameryce)
        Jednak jako zona rencisty, (a moze sama jest rencistka) o ile jest pow. 50 lat
        ma normalne ubezpiecznie w Polsce. Zapewne o tym wiesz. Nie w Ameryce-
        zaznaczam, zeby znow nie doszlo do nieporozumienia.
      • Wspolczuciem jeszcze nikt nikogo nie wyleczyl.
        Co tu ma czyjes serce do tego? Kazdemu jest przykro i wspolczuje.
        To nie znaczy jednak ze nie mozna wypowiedziec swojego zdania.
        • tylko ze ja nie jestem zateresonawan twoim zdaniem ani pouczaniem na temat co
          powienna zrobic. Zycze duzo ZDRWIA.
          • > tylko ze ja nie jestem zateresonawan twoim zdaniem ani pouczaniem na temat co
            > powienna zrobic. Zycze duzo ZDRWIA.

            To ja czegos nie rozumiem chyba. Przeciez wyraznie zalozys watek piszac "Prosze
            pomozcie". To chyba jasne ze prosisz o rady. Przeciez nie wszystkie ci musza
            odpowiadac tak jak mi nie musi odpowiadac ze jakas nielegalna osoba moze byc
            leczona na moj koszt.
            I tak jak Aneta napisala moze przeczyta to ktos kto chcial zrobic podobnie do
            Twojej cioci i sie zastanowi ze moze nie jest to wcale najlepsze rozwiazanie.
            To tez jest rada.
            Nie zawsze tez rady musza byc po naszej mysli. Zreszta nikt chyba w niczym ci
            nie pomogl. Zamiast sie denerwowac zapakuj ciocie do samolotu.


            --
            "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
            a trail."

            Galeria
            • Droga Magdo - rob, tak jak CI wszyscy radza - Ciocie do samolotu i jak
              najszybciej do Polski. Ty jej mozesz pomoc w jeden sposob - wez pozyczke z
              banku, nie wiem jakie masz mozliwosci, home equity loan np? Daj cioci pieniadze
              na lecznie w PL. Ona niech pojdzie do najblizszego specjalisty - prywatnie,
              wylozy kase na stol i wszystko sie zalatwi..(tak jak Ertes mowi - w naszym
              lapowkarskim kraju jest kwestia tylko "ile") - to jest jedyne wyjscie. Lecznie
              w USA wybij sobie z glowy - nikt nic nie pomoze. Takie sa realia. Ciocia byc
              moze juz wiecej na roboty tutaj nie przyjedzie - ale zycie jej chyba jest
              wazniejsze prawda?
              Zycze powodzenia i szybkich rozsadnych decyzji.
        • oczywiscie ze serce ma do rzeczy sporo - chcesz sie bawic w pouczanie zrob nowy post - specjalnie dla
          tych ludzi co to uwielbiaja pouczanie - wiesz przeciez ze cale rzesze tego sa.....
    • Ja jeszcze dodam swoje 2 centy.

      Jesli sprawa cioci jest rzeczywiscie bardzo powazna i jest to sprawa zycia i
      smierci, to oczywiscie lepiej wrocic do PL. Lub jesli leczenie moze dlugo
      trwac. Szczegolnie jesli w PL jest wiekszosc rodziny. Ja bym tak sama zrobila.

      Ale jesli jest to sprawa tylko kilku tygodni i ciocia chcialaby tu dluzej byc,
      to proponuje zrobic wszystko zeby sie dowiedziec gdzie takie leczenie robi sie
      za darmo. Nawet jak ktos pisal, pojsc do polskiego ksiedza, bo oni maja duze
      doswiadczenie z ludzmi ktorzy potrzebuja pomocy.

      Cioci zycze wszystkiego najlepszego i szybkiego wyleczenia.

      • Przestan opowiadac dziewczynie glupoty, i robic jej nadzieje! Za darmo w
        stanach to mozesz tylko za przeproszeniem w ryj dostac.

        BOszesz.. Tak jakby istaniala jakas specjalna "dzialka" dla tych wszystkich
        nielegalnych biednych schorowanych ludzi, co im ksieza zalatawiaja leczenie
        RAKA! lacznie z chemioterapia, lekarstwami, operacjami...Jakies "tajemne"
        adresy szpitali i lekarzy, ktorzy to zrobia ZA DARMO.

        Jak dlugo tu mieszkasz artemi? 2 tygdonie? chyba tak, bo jeszcze nie wiesz, ze
        bez ubezpieczenia mozesz sobie pogwizdac? ludzie MAJACY ubezpieczenie - a
        leczacy sie na powazne choroby MAJATKI placa, bankrutuja, sprzedaja domy -
        wszystko idzie na doplaty od ubezpieczenia. To, ze bez ubezpieczenia zycie
        tutaj jest igraniem z ogniem wszyscy dobrze wiedza. I decydujac sie na takie
        zycie - niestety, musza sie liczyc z przykrymi konsekwencjami.
        • przepraszam wszystkich - unioslam sie.

          porada - isc do polskiego ksiedza, bo on zalatwi..ufff
          chyba ze swiecona wode.
          • Ania, ale taka jest prawda. Nie masz co przepraszac.
            • a swoja droga chcelibyscie sie leczyc w Polsce? nie mowie tu o mozliwosciach
              czy nie, ale artemi wspomniala ze sama by pojechala sie leczyc do Polski,
              jezeli choroba przewlekla (tak zrozumialam), pojechalibyscie dobrowolnie?
              • Nie.
                Zreszta po ponad 18 latach poza Polska na jakiej zasadzie ja bym mogl sie tam
                leczyc?
                • no za dulary sie leczyc :-) nie wiem jak jest obecnie, ale 11-12 lat temu jak
                  bylam w Polsce, to tak zastanawialam sie jak by mnie szlag trafil niechcacy, to
                  chyba lepiej jakos sie pozbierac i poleciec do najblizszego szpitala np. w NYC
                  zeby ratowali, bo stan sluzby zdrowia wydawal mi sie oplakany a na dodatek,
                  kazdemu trzeba bylo odpowiednia dawke dac, lub miec jakies znajomosci:
                  pielegniarce tyle, lekarzowi troche wiecej - nie wygladalo to na lapowke, tylko
                  na ustalone umowne wynagrodzenie.
                  Podobno jest takie ubezpieczenie dla amerykanskich turystow, ze w razie
                  wypadku, czy cos, zeskrobuja cialo z jezdni i prywatnym czarterem sru do
                  szpitala w USA na leczenie.
              • Dobrowolnie? Nigdy w zyciu!! Ale na cale szczescie nie musze.
                Jezeli natomiast bylabym na miejcu tej pani? To bym nie miala wyjscia.
                Tamsin - to nie chodzi o to, ze ta pani jest chora - bo wiadomo, kazdy jej
                ogromnie wspolczuje - tak jak kazdemu innemu choremu czlowiekowi. Natomiast
                sytuacja tej pani jest dla mnie jasna - w jej przypadku - leczenie tylko i
                wylacznie w PL - Magdamajewski moze jej pomoc finansowo.
                Natomiast proby polskiego kombinowania, cos tam z kosciola, cos moze ktos komu
                cos powie - to takie beznadziejne igranie z ogniem, w przypadku powagi
                choroby,kiedy to kazdy dzien bez leczenia jest stracony..
                • ja wiem, ze to najlepsze wyjscie, ale na sama mysl to mna wstrzacha..brr..nie
                  dziwie sie tej cioci, ze wolalaby tu sie leczyc. Juz sam fakt, ze ma raka a w
                  Polsce tego nie zdiagnozowali...a teraz wracac do tego samego. Sama bym sie
                  pazurami tutaj trzymala jak mogla..
                  • tamsin - wiesz, jak sie ma raka to specjalnie wyjscia sie nie ma...
                    albo sie go leczy i ma nadzieje na wylecznie albo jedzie na jakas fajna
                    karaibska wyspe i tam pod palma pije kokosowe drinki...

                    ciocia na leczenie w usa nie ma szans. nie ma ubezpieczenia, wiec nie ma o czym
                    mowic; wszyscy wiemy jaki tutaj jest popieprzony system.
                    wszystkie dobre rady w stylu : sciskam cie, wspolczuje - dobrze wygladaja tylko
                    do przeczytania.
                    a tu trzeba dzialac..i to szybko.
                    w PL wiadomo - syf, ale to tez nie afryka, lekarze sa, jak im sie zaplaci to
                    moze i do szpitala poza kolejnoscia przyjma. moim zdaniem ciocia potrzebuje
                    kasy, i biletu na samolot.

                    ale oczywiscie jest to moje zdanie..
                    • moge cos opisac z doswiadczenia bliskiej mi osoby ..
                      otoz u mojego dziadka wykryto zlosliwego raka struny glosowej , rak byl
                      wielkosci lepka(lebka?)od szpilki w tym samym dniu wyladowal w szpitalu na
                      drugi dzien biopsja od trzeciego dnia zaczelo sie leczenie w Szpitalu
                      Onkologicznym na Ursynowie
                      i dodam tylko ze dziadek wiekowy byl 75 lat mial w trakcie wykrycia obenie
                      liczy sobie 82 wiosny , z malej dziury pochodzil trafil do dobrego szpitala i
                      chyba na dobrych lekarzy udalo mu sie trafic bo na dzien dzisiiejszy po raku
                      nie ma sladu :) i obylo sie bez lapowek itp itd wiec wcale w tej Polsce nie
                      jest az tak bardzo zle a jak ktos dysponuje gotowka to podejrzewam , ze w
                      jeszcze bardziej expresowym tempie zostanie obsluzony i w lepszych szpitalach
                      np prywatnych ,,,
                      --
                      nadzieja jest jak cukier w herbacie- nawet niewielka ilosc wystarczy , by
                      oslodzic wszystko
                      • Jesli ma sie pieniadze, to w Polsce opieka lekarska moze byc na pewno szybsza
                        a jednakowo skuteczna jak w Ameryce. Jest to nie tylko lapowka, ale tez szybsza
                        sciezka dla prywatnych pacjentow, tzw. fundacji, czy tez w szpitalach
                        prywatnych. Moze to kosztowac kilka tysiecy dol., ale nie kilkadziesiat, czy
                        kilkaset. Poziom wiedzy onkologicznej niewiele odbiega w dobie internetu,
                        stypendiow,, dostepnosci prasy od tej w Ameryce. Akurat mam w rodzinie osobe po
                        raku, corocznie bedac w Polsce jezdzi na wszelki wypadek na kontrole do
                        Instututu Onkologicznego w Gliwicach - w ramach wlasnie fundacji. Poziom wiedzy
                        lekarza prowadzacego jest dokladnie taki sam, jak tutejszych. Brakuje mu
                        najnowoczesniejszych lekow, ale jednak sa to leki dosyc priorytetowe w
                        lekospisie. Zasadnicza roznica dla pacjenta jest w komforcie lezenia w
                        szpitalu. Nie porownuje oczywiscie z medycyna w trakcie eksperymentow w
                        najlepszych osrodkach amerykanskich.
                        W ostatnich miesiacach w Polsce moja siostrzenica lezala wiele tygodni w
                        szpitalu. Poniewaz tutaj mam w rodzinie osoby zwiazane ze szpitalem, to
                        sprawdzali omal dzien za dniem procedure leczenia dziewczynki, przebiegala
                        dokladnie tak samo jak w przebiegalaby tutaj, fakt, ze na jeden lek musial
                        wyrazic zgode lekarz wojewodzki, a tu zapewne lezy na polce. Akurat ten szpital
                        mial nowoczesna pomieszczenia (dwuosobowe pokoje), calodobowe wizyty rodzicow.
                        Tak sie zlozylo, ze byla to dosyc prestizowa sprawa dla szpitala i dlatego
                        przy wyjsciu dziecka nikt nie wzial wpychanych pieniedzy. Wczesniej nie
                        pomogly moje perswazje, zeby nie wpychac.
                      • mazurka313 napisała:

                        > moge cos opisac z doswiadczenia bliskiej mi osoby ..
                        > otoz u mojego dziadka wykryto zlosliwego raka struny glosowej , rak byl
                        > wielkosci lepka(lebka?)od szpilki w tym samym dniu wyladowal w szpitalu na
                        > drugi dzien biopsja od trzeciego dnia zaczelo sie leczenie w Szpitalu
                        > Onkologicznym na Ursynowie
                        > i dodam tylko ze dziadek wiekowy byl 75 lat mial w trakcie wykrycia obenie
                        > liczy sobie 82 wiosny , z malej dziury pochodzil trafil do dobrego szpitala i
                        > chyba na dobrych lekarzy udalo mu sie trafic bo na dzien dzisiiejszy po raku
                        > nie ma sladu :) i obylo sie bez lapowek itp itd wiec wcale w tej Polsce nie
                        > jest az tak bardzo zle a jak ktos dysponuje gotowka to podejrzewam , ze w
                        > jeszcze bardziej expresowym tempie zostanie obsluzony i w lepszych szpitalach
                        > np prywatnych ,,,

                        Moze nie jest tak zle, ale zdarzaja sie kuriozalne przypadki. Niedawno mojej
                        mamie chorej na raka pluc przesunieto druga ture naswietlan o miesiac, bo....
                        lekarz prowadzacy udal sie wlasnie na urlop! Dodam, ze leczy sie w renomowanym
                        szpitalu w Krakowie. A tata narzeka, ze na spotkanie z lekarzem musi brac
                        slownik medyczny, zeby zrozumiec co lekarz do niego mowi w sprawie leczenia
                        mamy, bo najczesciej spotkania odbywaja sie na korytarzu a lekarz jest w
                        przelocie miedzy jedna wazna sprawa a druga i nie potrafi sprawnie
                        przelozyc "na ludzki jezyk".
                        • na poczatku mojego pobytu w stanach poznalam ok. 30letniego
                          chlopaka/amerykanin/, byl chory na raka
                          zdarzyla mu sie podobna historia-mial ustalony termin operacji i kiedy
                          przyszedl czas, zglosil sie do szpitala,operacji nie bylo, bo lekarz na urlopie
                          zanim poszedl ponownie do szpitala, widzialam go jeszcze kilka razy
                          byc moze wczesniejsza operacja uratowalaby mu zycie-nie wiem
                          w kazdym badz razie, takie rzeczy zdarzaja sie tez w stanach
                          --
                          napisal mi w lisciku,
                          kocham cie promyku
                          • No tak, ale jestem sobie w stanie wyobrazic przesuniecie operacji jezeli lekarz
                            majacy ja wykonac wyjechal (choc w takim waznym przypadku chyba bylby ktos na
                            zastepstwo) ale co ma urolp lekarza prowadzacego do naswietlan wykonywanych
                            przez technikow? Tu bylo sedno naszego zdumienia przelozeniem terminu.
    • Ten post dal mi do myslenia. Gdybym byla powaznie chora, czy pojechalabym do
      Polski na badanie. Chyba tak. Dlaczego? Bo mimo tego, ze mam ubezpieczenie,
      musialabym na pewno duzo doplacic. Duzo wiecej, niz bym zaplacila za leczenie w
      Polsce. Co do jakosci lecznia, to sadze, ze w Polsce jest podobne.
      • rhodeisland napisała:
        > Ten post dal mi do myslenia. Gdybym byla powaznie chora, czy pojechalabym do
        > Polski na badanie. Chyba tak. Dlaczego? Bo mimo tego, ze mam ubezpieczenie,
        > musialabym na pewno duzo doplacic. Duzo wiecej, niz bym zaplacila za leczenie w
        > Polsce. Co do jakosci lecznia, to sadze, ze w Polsce jest podobne.

        Ja właśnie z tego samego powodu jadę w grudniu do Polski operować żylaki. Nie
        jestem ubezpieczona ani tu, ani tam, ale koszt jest nieporównywalny. Stać mnie
        na zapłacenie za to w Polsce, tutaj - nie. Pomijając już operację, sam test
        Dopplera (konieczny przed operacją) podobno (źródło informacji: Samo :-P) tutaj
        kosztuje $1200-1300, natomiast w Polsce (źródło informacji: moja mama)... 60 zł
        (mówię oczywiście o pełnopłatnych kosztach, mama płaciła 3 zł, ale sponsorował
        zakład pracy). Jeśli chodzi o jakość usług, moja mama miała w Polsce usuwane
        prywatnie, oczywiście zapłaciła określoną cennikiem stawkę a nie jakieś łapówki,
        i jest zadowolona.

        Podobnie zrobiłabym w przypadku poważniejszej dolegliwości.

        Oczywiście sytuacja Twojej Cioci, Magdo, jest zupełnie inna, ja mogę sobie
        pojechać do Polski i w każdej chwili tu wrócić. Ale jeśli jej stan faktycznie
        jest poważny, to - jak już pisano powyżej - zdecydowanie postawiłabym
        życie/zdrowie ponad możliwość powrotu do Stanów. Nic więcej niestety nie mogę
        poradzić, nie mam doświadczeń z tutejszą służbą zdrowia. Mam nadzieję, że uda
        Wam się znaleźć najlepsze wyjście z tej sytuacji.
        --
        Problems are opportunities in work clothes.
        • Moze juz pisalam ta anegdote na temat kosztow tu i tam, jesli nawet - to
          powtorze, bo zwalajaca z nog. Cena spirali antykoncepcyjnej w USA wynosi okolo
          500$, ta sama spirala (wyprodukowana w firmie farmaceutycznej w miescie NY),
          ale sprzedawana w polskich aptekach kosztuje od 75 do 80zl. Jesli nie
          wierzycie zadzwoncie do polskich aptek, ale jest troche trudnosci. Apteki boja
          sie, ze to prowokacja obroncow zycia nienarodzonego i wykrecaja sie z
          odpowiedzia, czy maja na stanie spirale, wiec wyciagaja je spod lady dopiero,
          kiedy sie przyjdzie do apteki z recepta.
          Czyli pieniadz lezy na ulicy, tylko nawiazac kontakt z chetnym amerykanskim
          ginekologiem)))))
          • Te same lekarstwa sa w USA drozsze o 2 -3 razy niz w Anglii, ktora jest
            najdrozszym krajem w Europie. W Polsce jest wszystko odpowiednio taniej.

            Teraz coraz wiecej mowi sie o tym, ze sami Amerykanie wyjezdzaja leczyc sie za
            granice. Ktoregos dnia na wiadomosciach pokazywali kobiete ktora musiala
            gruntownie wyremontowac zeby - implant, kilka koron, iles tam leczen
            kanalowych. Pojechala do Kolumbii i zplacila za wszystko $1,600. Tutaj to by
            kosztowalo 10-20 x wiecej. Jakos uslugi moze byc taka sama lub lepsza. Problem
            w tym ze trzeba zrobic "research" zeby znalezc odpowiednie miejsce.

            Uwazam ze w Polsce gdy sie placic lapowki lub idzie do prywatnej kliniki, to
            tez nie jest zle.
    • Magdo!Powiem ci tylko:podejmijcie decyzje szybko,jakakolwiek by ona nie
      byla.Nalezy jak najszybciej rozpoczac leczenie,by rak mial jak najmniejsza
      przewage nad organizmem twojej cioci.Wiem co pisze,bo wczoraj odeszla moja
      ukochana Mamusia,ktora walczyla z rakiem przez poltora roku.Niestety byl on za
      pozno zdiagnozowany i leczony.......Robcie wszystko by Ja wyleczyc.
    • Magda,najrozsadniejsze wyjscie z sytuacji to jest powrot do Polski. Pisalas ,ze
      ciocia praktycznie utzrymuje rodzine w Polsce. Jesli zostanie tutaj z samej
      rzeczy nie bedzie mogla tego robic i sama bedzie potrzebowala pomocy.
      Pieniazki ,ktore zarobila wyda na lekarzy.Koszty sa ogromne. Powiem ci
      szczerze ,ze nie wyobrazam sobie bycia w takiej sytuacji i nie posiadania
      ubezpiecznia.Ja wiem ,ze szukasz pomocy. 4 lata temu sama mialam raka i wiem
      ile kosztuje leczenie.Operacja kosztuje kilka tys, nastp.tysiace pobyt w
      szpitalu, naswietlania i chemia to sa ogromne sumy. Przy tym dochodza czeste
      wizyty u specjalistow. Z reguly widujesz 3(onkooga , chirurga i radiologa).
      Cena jednej wizyty u specjalisty jest wyzsza niz ciocia zarabia tyg.Sa
      panstwowe szpitale gdzie opiekuja sie ludzmi o niskich zarobkach. Hm leczenie
      jest darmowe. Nie wiem czy pytaja sie o status. Z tego co slyszalam to nie
      sadze aby kto kolwiek chcial trafic do takiego szpitala. Podobno z opieka
      medyczna jest jeszcze gorzej niz w Polsce.
      • ja lezalam w polsce w szpitalu, szybko, bez lapowek, lekarze ok, pielegniarki
        nie
        badaniami z polski poslugiwalam sie w stanach, byly czytelne i wiarygodne dla
        lekarza
        z polski przyjechalam w sumie niedawno, chodzilam tu do lekarzy, lezalam w
        szpitalu, mam porownanie
        roznica/ogromna/ jest w sprzecie-nawet amerykanski fotel ginekologiczny w
        porownaniu z polskim jest jak z kosmosu
        dwa-w usa fantastyczne pielegniarki, w polsce, podczas pobytu w szpitalu,
        mialam wrazenie, ze 'przeszkadzam im w pracy'
        poza tym moja mama ma coroczne mammografie, wystarczy, ze sie zapisze na
        termin,jednakze oni wybieraja czas i sama musi zadbac, zeby isc i sie zapisac,
        nie dzwonia tak, jak tu
        mojego tescia po zdiagnozowaniu nowotworu od razu zabrali do szpitala, zostal
        poddany odpowiednim badaniom i leczeniu-bez lapowek
        --
        napisal mi w lisciku,
        kocham cie promyku
        • Ciekawe porownanie - mnie nie dziwi ani lepszy sprzet w usa (w koncu to jest
          bogatszy kraj) ani fantastyczne pielegniarki (w koncu wiecej zarabiaja, i jest
          inna kultura "customer service.")

          Co dla mnie bylo najwazniejsze to stwierdzenie, ze "w polsce w szpitalu,
          szybko, bez lapowek, lekarze ok ... badaniami z polski poslugiwalam sie w
          stanach, byly czytelne i wiarygodne dla lekarza." Wiec jednak opieka jest
          dobra, chociaz w momentach moze nie az tak przyjemna...
          • znalezlismy jej lekarza w NY. W czwartek ma 2 i ostatnia biopsje, ktora jest
            potrzebna przed operacja. Operacja wyznaczona za 2 tygodnie. Biopsje i operacje
            zrobi jeden z lepszych lekarzy w NY zajmujacy sie rakiem szyjki macicy i
            piersi. Wszystko bedzie zrobione w ramach badan naukowych sponsorowanych przez
            rzad stanowy. Koszt z jej strony to bedzie tylko tzw. co-pay za pobyt w
            szpitalu czyli $500. Okazalo sie ze jest wiele oragnizacji ktore pomagaja
            ludziom jak moja ciocia, ludziom ktorych nie stac na leczenie.
            tutaj jestl lista z telefonami do oragnizaji zajmujachy sie roznego rodzaju
            rakami
            www.health.state.ny.us/nysdoh/cancer/center/partnerships.htm#kings
            ludzie sa przesympatyczni i bardzo pomocni. Okazuje sie za zaden ze szpitali
            miejskich nie ma prawa odmowic leczenia nie wazne na status prawny czy
            majatkowy.
            Dodam jeszcze ze poszli tak daleko ze wyslali aplikacje na przedluzenie wizy
            (tu przyznaje ze szczeka mi opadla, bo to jak na razie na ostatni miejscu stoi).
            Aha, program takze pokrywa koszty ewentualej chemioterapi, naswietlen i
            kontrolnych wizyt.
            Wiem ze wielu z was nie bedzie sie podobalo ze moja ciocia leczy sie na "wasz
            koszt" coz beda musieli przelkac gorzka pigulke, calej reszcie dziekuje za
            porady. Mam nadziej ze cos takiego nikogo z Was nie spotka. W razie tego
            nieszczescia sluze porada.
            Aha dodam ze my z mezem od dobrych kilku lat wpacamy co miesiac pieniadze an
            St. Jude Children hospital (szpital zajmujacy sie leczeniem i badanie wszelkich
            odmian raka dzieci) zeby nie bylo ze tak do konca pasozytami jestesmy i
            zerujemy na innych.
            • Ciesze sie, ze Twoja ciocia bedzie tu leczona, ze nie musi wracac do Polski.
              Zycze Jej wszystkiego najlepszego.
            • Magda,
              Jestem dumna z Ciebie ze tak pomoglas swojej cioci. Ja bylam pewna, ze jest
              mozliwosc zeby tu sie leczyc, ale niestety nie mialam w tym zakresie zadnego
              doswiadczenia. Nie przejmuj sie glupimi uwagami. Ja mysle ze wiekszosc osob tu
              jest dobra i dobrze zycza Twojej cioci. Bardzo fajnie ze ciocie mozna leczyc
              za "nasze" pieniadze. Aby ciocia zyla 100 lat albo jeszcze wiecej.

              Cieszy mnie ze sa dobrzy ludzie w Stanach. :-)
    • napisalam "znalezlismy" bo to akcja rodzinna-znajoma byla
      • 19.07.06, 07:36
        Co jakis czas pjawiaja sie na tym forum narzekania na obrzydliwa sluzbe zdrowia
        w USA a tu raptem osie okazuje ze mozna zostac wyleconym za darmo nawet gdy sie
        zlamalo prawo i jest sie nielegalnie nie placac podatkow, bez ubezpieczenia itd.
        No i potem sie prosze nie dziwic ze trzeba tyle placic za ubezpieczenie.

        --
        "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
        a trail."

        Galeria
        • A co ma piernik do wiatraka?
          --
          Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
          • Tia, 160 MILIARDOW rocznie wysylane do Izraela albo prawie 400 MILIARDOW na
            eksperyment demokratyczny w Iraku to tylko kropla w morzu w porownaniu z takimi
            45 MILIARDAMI na Medicaid i jakas zablakana ciocie.
            • Irak to juz akurat 2-3 tryliony. Wciaz jednak nie wiem co ma ciocia Magdy do
              stawki ubezpieczenia Ertesa.
              --
              Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
        • szkoda ze taka niedoinfromowana jestes, ale sluze wyjasnieniem. Ubezpieczenia
          ida w gore bo tutaj ludzie sadza sie z lekarzami o byle co, wiec lekarskie
          ubezpiecznia - melpractice ins. sa cholernie drogie, tym samy stawki lekarzy
          tez ida w gore bo jakos ten ins musza opacic a przy tym cos zarobic, bo sprzet
          cholernie drogi a studia tez nie kosztuja mniej. Po drugie ubezpieznia praca
          krocie za leczenie (cztaj wyzej) ludzi takich jak ja. od podnad 2 lat lecze sie
          na nieplodnosc i moje ubez zaplacilo mala fortune.
          W twoich oczach pewnie cala moja rodzina to pasozyty ale akurat opnia takich
          ludzi to ja sie wogole nie przejmuje.
        • A czy zastanawialas sie ile "naszych" pieniedzy idzie na bombardowanie Libanu i
          pomoc dla Izraela? Ja place kilkadziesiat tys $ podatkow rocznie i nigdy nie
          korzystalam z bezplatnej opieki medycznej.

          Jestem szczesliwa ze pieniadze podatnikow przynajmniej w malej czesci idzie na
          ludzi w USA a nie na robienie wojny na Bliskim Wschodzie. Czy ktos ma zielona
          karte czy paszporty z 5 krajow - nie robi to roznicy.
          • artremi napisała:

            >> Czy ktos ma zielona
            > karte czy paszporty z 5 krajow - nie robi to roznicy.

            kazda studnia ma dno
            --
            -----------\\- -//-------
            ---------( @ @ )-------
            --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
            • Dno? Jakie dno? Przeciez trzeba jeszcze wszystkim dac porzadna i tania sluzbe
              zdrowia!
              Dna nie ma. hehe

              --
              "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
              a trail."

              Galeria
              • ertes napisał:

                > Dno? Jakie dno? Przeciez trzeba jeszcze wszystkim dac porzadna i tania sluzbe
                > zdrowia!
                > Dna nie ma. hehe
                >

                hehe, conservative compassion?
                Lepiej wyslac do Afganistanu, Iraku i gdzietamjeszcze, tam gdzie dna nie ma?
                • Ajpi, nie ma tam u ciebie w szpitalu jakiego psychiatry?
                  Bo ja mysle ze im wczesniej zacznie sie leczenie tym lepiej.

                  --
                  "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                  a trail."

                  Galeria
                • Porownywanie wydatkow na ciocie z wydatkami na bombardowanie jest nie tylko
                  demagogiczne, ale i nielogiczne. Ciocie (zycze powrotu do zdrowia) nalezy
                  porownac z 40 milionami amerykanskich obywateli, ktorzy nie maja ubezpieczenia,
                  lub takie,ze koszty leczenia raka szyjki macicy wpedzaja ich w bankructwo, albo
                  dozywotnie dlugi. Moze sie tak zdarzyc, ze za darmo bedzie leczona osoba,
                  ktora w Ameryce trzyma nie nedza rodziny w Polsce, tylko wykonczenie domu
                  kolejnemu dziecku, lub kupienie mu samochodu z "pelnym wypasem" - i osoba ta
                  zabiera pieniadze Amerykaninowi , ktory ma rozwalajaca sie rudere i nigdy nie
                  mial nawet najtanszego nowego samochodu i teraz dodatkowo nie bedzie mial
                  szansy na taki przywilej. (Wiem, ze bohaterka watku pracuje dla chorego meza,
                  wiec nie o niej pisze.) Przypadek cioci nalezy porownac tez z takimi
                  nielegalnymi, dla ktorych leczenie sie w Ameryce jest jedynym mozliwym
                  rozwiazaniem. Bo to nie jest tak, ze ta krewna wrocilaby do kraju, gdzie nie
                  ma mozliwosci zadnego leczenia (jak w przypadku wiekszosci kolorowych,
                  latynosow - nielegalnych emigrantow), ona ma mozliwosc leczenia na przecietnym
                  swiatowym poziomie, nie mozna tez mowic o wzgledach humanitarnuch, bo nie
                  grozi jej wiezienie w Polsce, albo tu zostawi nieletnie dzieci, i juz ich nie
                  zobaczy, albo przynajmniej, mieszkajac tu wiele lat ma tu juz swoje zycie
                  rodzinne- tak jak wiele milionow rodzin nielegalnych. To, ze lekarz byl mily i
                  szybko wyslal chora na badania? Jak widac z postow w Polsce w takiej
                  okolicznosci jest identycznie. W Ameryce lekarz nie sluzy do oceniania kwestii
                  finansowych, a my sie jawimy jako emigranci z kraju, gdzie raka leczy sie
                  zamawianiem u babek.
                  Z zazenowaniem czytalam pierwsze posty o tym, ze ciocia pracujac tu pomaga w
                  Polsce choremu mezowi, a nawet zaplacila za wizyte, czy pierwsze badania.
                  Normalne. Co to ma wspolnego z koniecznoscia leczenia sie akuraty w Ameryce ?
                  Bo sprawa wyglada naprawde tak. Osoba ta lubi byc w Ameryce i ryzykuje w
                  dalszym ciagu bardzo wiele,(bo nikt nie wie jak dlugo bedzie trwalo leczenie i
                  czy bedzie mozna wrocic do pracy po nim, i w jakim czasie), aprobuje tez brak
                  meza, a moze i dzieci w tak trudnych chwilach - zeby zostac w Ameryce.
                  Ameryka - wolny kraj, wolny wybor, ale tez wolna opinia, w tym wypadku moja.
                  Czy ja bym wrocila do Polski w takiej sytuacji bedac w rozlace z mezem i
                  dziecmi. W tej chwili mysle, ze tak, tak jak ludzie w szpitalu - chca
                  koniecznie, czesto bez sensu - do domu. Moze nie wrocilabym, kiedy
                  przedstawiono by mi wspaniale mozliwosci leczenia, ktore dadza mi gwarancje
                  wyleczenia. Jesli o to chodzi, o.k. - ale nazwijmy to jasno.
                  Zyta bez serca
                  • > Porownywanie wydatkow na ciocie z wydatkami na bombardowanie jest nie tylko
                    > demagogiczne, ale i nielogiczne
                    Spoko, IP wszystko kojarzy sie z jednym... Taka mania przesladowcza. Zreszta ona
                    jak katarynka zarzuca wszelkie mozliwe fora tym swom idee fix.

                    A co do reszty to masz zupelna racje.

                    --
                    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                    a trail."

                    Galeria
                    • ja tez sie zgadzam z Zyta (wbrew pozorom nie po raz pierwszy ;)). Zyta pisze cos w stylu ze "ciocia
                      zabiera Amerykaninowi," a szkoda ze wiele osob (na tym forum tez) nie widzi ze tez sie zaliczaja do
                      "Amerykanow" a juz calkiem bez sensu jest ze te same osoby narzekaja na amerykanska sluzbe
                      zdrowia :O

                      czy operacja w ramach badan naukowych nie oznacza ze jest sie krolikiem doswiadczalnym lub
                      praktyka dla studenta?
                      --
                      -----------\\- -//-------
                      ---------( @ @ )-------
                      --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
                      • juz calkiem bez sensu jest ze te same osoby narzekaja na ameryka
                        > nska sluzbe

                        hehe to jest gwozdz tego watku.


                        --
                        "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                        a trail."

                        Galeria
                      • to moze powiennas sie cieszyc ze moja ciocia bedzie "krolikiem doswiadczalnym",
                        bo w zyciu nic nie wiadomo i moze badania na niej wykonane kiedys Tobie albo
                        komus z Twoje rodziny lub znajomych sie przydadza? O tym nie pomyslalas?
                        Widze ze "swieta trojca" wyznaje zasade nie dac bo nam "Hamerykana" zabraknie.
                        Koncze juz bo kobiety w ciazy nie powinny sie denerwoac (prosze sie nie martwic
                        za "wasze" pieniadze nie bede rodzic)
                        calej reszcie dziekuje za mile slowa i jak na razie zegnam sie z forum.
                        • Niestety jak widze nie potrafisz zrozumiec dwoch roznych spraw.
                          Kazdy bardzo wspolczuje twoje cioci jak i kazdej innej chorej osobie na calym
                          swiecie.
                          Nie znaczy to jednak ze poniewaz to jest twoja ciocia ja czy inni maja zmieniac
                          poglady w sprawie nielegalnych, ich leczenia i ogolnie pieniedzy na nich wydawanych.
                          Dla mnie co dziwniejsze ze obrazasz sie na forum gdy slyszycsz slowa ktore ci
                          nie odpowiadaja a z drugiej JAWNIE popierasz osobe lamiaca prawo.
                          Ot taka sobie niekosekwencja.
                          --
                          "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                          a trail."

                          Galeria
                          • nidgy nie bylas w takiej sytacji wiec latwo sie wypowiadac, ciekawe jak by
                            kogos tobie bliskiego cos takiego spotkalo to co bys zrobila? Kopnela w kupe i
                            w sadzila w pierwszy lepszy samolot? Tak jak widzisz latwo sie wymadrzac jesli
                            sie nie mialo z czym do czynienia, jak to mowia punkt widzenia zalezy od punktu
                            siedzenia.
                            Na forum sie nie obrazam bo za dorosla na to jestem, po prostu wazam ze jest
                            kilka innych miejsc gdzie moge duzo symatyczniejszych ludzi (duzo z tego forum
                            jest tam).
                            • magdamajewski napisała:

                              > nidgy nie bylas w takiej sytacji wiec latwo sie wypowiadac, ciekawe jak by
                              > kogos tobie bliskiego cos takiego spotkalo to co bys zrobila? Kopnela w kupe i
                              > w sadzila w pierwszy lepszy samolot? Tak jak widzisz latwo sie wymadrzac jesli
                              > sie nie mialo z czym do czynienia, jak to mowia punkt widzenia zalezy od punktu
                              >
                              > siedzenia.
                              > Na forum sie nie obrazam bo za dorosla na to jestem, po prostu wazam ze jest
                              > kilka innych miejsc gdzie moge duzo symatyczniejszych ludzi (duzo z tego forum
                              > jest tam).

                              sympatyczniejszych czyli takich ktorzy gdy wyciagnie sie do nich dlon ucinaja cala reke?
                              --
                              -----------\\- -//-------
                              ---------( @ @ )-------
                              --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
                            • Magdo, po pierwsze to ja jestem FACET.
                              Po drugie, to nie, nie bylem w takiej sytuacji ale to nie zmienia mojego zdania
                              nawet o jote. Rowniez, tutaj, w Kalifornii mam znajomych ktorzy sa nielegalnie i
                              oni rowniez znaja moje zdanie. Poniewaz nigdy, nigdzie nie bylem nielegalnie to
                              nie wyobrazam sobie ze wogole mozna tak zyc.
                              Zbtym forum to jest tak ze ilosc idzie w jakosc tyle ze niestety ta jakosc byla
                              zbyt wielka i zrobila sie ilosc. Niestety. Choc i tak uwazam ze jest tu sporo
                              kobiet o bardzo ciekawym spojrzeniu na zycie, swiat itp ktore chetnie czytam i
                              dlatego tu siedze jako jeden z dwoch chlopow. Forum typu Kobieca Polonia to jest
                              po prostu taki jazgotliwy babski sejmik :) I nie dziwie sie ze gdzie indziej
                              zostalabys poglaskana po glowie tak jak pewnie chcialas.
                              Tutaj otrzymalas rozne odpowiedzi. I dlatego to forum jest niebotycznie lepsze
                              gdyz zawsze warto znac rozne opinie i poglady a nie tylko takie ktore nam pasuja.

                              --
                              "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
                              a trail."

                              Galeria
                              • do grona twoich znajomych to nie chcialaby sie zaliczyc, bo w razie choroby (w
                                przypadku bycia tutaj nielegalnie) jeszcze bys mnie do INS-u podkablowal.
                                Gorco wam polecam ksiazke (jesli jeszcze czytacie Polskie ksiazki) pt.
                                Wakacjuszka Zofii Mirzynskiej
                                • Twoj powyzszy komentarz to zwykle chamstwo :(
                                  • chamstwem tego nie uwazam takie wyciagnelam wniostki,
                                    jesli urazilam to klaniam sie i przypraszam
                                    dobranoc
                                    • 20.07.06, 18:28
                                      Pojecia nie masz jak sie ucieszylam,ze ciocia bedzie leczona i wierze,ze
                                      wyleczona! Jestes super,ze tak sie wlaczylas w pomoc w znalezieniu leczenia tutaj.
                                      Na taka osobe jak Ty mozna liczyc. Pozdrawiam, zycze i Twojej Rodzinie i cioci
                                      wszystkiego najlepszego
                                  • Ertes, nie pchaj sie , to moze chodzilo o mnie, zebym "ciocie kopnela w d... i
                                    wsadzila do samolotu" Otoz mila Magdo, to z reka na sercu moge ci powiedziec -
                                    kopnelabym .... i wsadzila... A wy (znaczy rodzina) zamiast wytlumaczyc
                                    podtrzymujecie jej idea fiks, ze musi tu. A wiesz czemu kopnelabym ....i
                                    wsadzila.....? Bo wiem, ze to nie tylko operacja, ale jeszcze duzo po tym.
                                    Rozmawialam kiedys z moja znajoma, ktora miala kilka lat temu raka piersi.
                                    Powiedziala, nie wiem, czemu oprocz mnie zadna kobieta po operacji na sali,
                                    (bo to bylo w Polsce i bylo ich kilka) nie miala wyobrazni, ze to dopiero
                                    poczatek. W pewnym momencie na dalszy plan schodzi pomaganie finansowe mezowi
                                    w Polsce. Wiem co mowie.
                                    • Ciocia moze przeciez w kazdej chwili wrocic do Polski. Dlaczego nie moze sie tu
                                      najpierw wyleczyc albo przynajmniej zaczac leczenie?

                                      Przerazajaca jest dla mnie mentalnosc Polakow. Kazdy tylko dla siebie i przy
                                      okazji zazdrosci lub zle zyczy drugiej osobie. Szpitale dostaja duze pieniadze
                                      od roznych organizacji, nie tylko od amerykanskiego rzadu. Pieniadze te sa
                                      przeznaczone na leczenie ludzi ktorych nie stac na leczenie. Bez wzgledu na ich
                                      status imigracyjny.

                                      Jeden z najlepszych szpitali w USA (Johns Hopkins w Baltimore) byl zbudowany
                                      wlasnie w tym celu zeby leczyc biednych ludzi. Ostatnio otrzymal duza dotacje
                                      od organizacji Billa Gates'a.

                                      Wszystkim na tym forum zycze zajecia sie wlasnym wyksztalceniem i porzadnych
                                      zarobkow. A jesli bedziecie mieli szczescie miec dobre zdrowie i troche
                                      zaoszczedzonych pieniedzy, podzielcie sie z innymi ktorzy nie mieli takiego
                                      szczescia.
                                      • > Ciocia moze przeciez w kazdej chwili wrocic do Polski. Dlaczego nie moze sie
                                        tu
                                        >
                                        > najpierw wyleczyc albo przynajmniej zaczac leczenie?


                                        Artremi:-)
                                        Ciocia nie bedzie mogla w trakcie leczenia o tak sobie wrocic do Polski. Sorry,
                                        ale rak to nie jest grypa. jezeli bedzie chemioterapia, to ciocia nie bedzie
                                        mogla na przyklad kroic warzyw do obiadu. Raz, ze nie bedzie miala przez kilka
                                        dni po sesji chemii sily; dwa - bedzie musiala tak na siebie uwazac, zeby sie
                                        nie popazyc, skaleczyc, nabic siniaka - bo w takiej sytuacji wychodza
                                        komplikacje i kolejna sesje chemii trzeba przerwac, co jest niewskazane.

                                        Moja mam walczy z rakiem(wlasciwie juz skonczyla radioterapie - teraz
                                        przechodzi badania, czy przerzutow nie ma). Miala 8 sesji chemioterapi co trzy
                                        tygodnie9w miedzy czasie rutynowe badania, czy dobrze reagujesz na te trucizne -
                                        czy mozna dalej kontynuowac wlewanie jej w organizm), pozniej radioterapie
                                        przez dwa tygodnie dzien w dzien.
                                        Miedzy 5 a 6 sesji chemioterapi kroila warzywa do obiadu i sie skaleczyla w
                                        palec. Ranka byal maluska. Niestety wyladowala na pogotowiu, bo z maluskiej
                                        rany zrobilo sie swinstwo - spuchnieta cala reka po lokiec - ruszac nia nie
                                        mogla. Chemie trzeba bylo przerwac. Zadnych lekow w czasie chemioterapii brac
                                        nie mozna. Kiedy rana sie zagoila - musiala przejsc przez rutynowe badania, czy
                                        mozna powrocic do chemii.
                                        Chemia to trucizna, ktora ma za zadanie zabic nowotwor, przy okazji zabija
                                        zdrowy organizm. Po chemi sie wymiotuje, slabnie, przewraca sie, pare dni po
                                        sesji sie lezy polackiem na lozku. Boli cale cialo, poczawszy od czobka nosa,
                                        po koncowki palcow u nog.

                                        Wiec powrot w czasie leczenia jest nierealny.


                                        oczywiscie nie buntuje sie, ze ciocia leczy sie tutaj z moich podatkow:-) Nie
                                        przeszkadza mi, ze moje podatki przeznaczane sa na chore cicie, babcie, dzieci
                                        (dla mnie nie ma znaczenia czy jest on tu legalnie czy nie), zwierzeta etc...

                                        Zycze cioci autorki watku sily w pokonaniu choroby.

                                        --
                                        img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
                                        • nanuk24 napisała:
                                          >Ciocia nie bedzie mogla w trakcie leczenia o tak sobie wrocic do Polski. Sorry,
                                          >ale rak to nie jest grypa. jezeli bedzie chemioterapia, to ciocia nie bedzie
                                          >mogla na przyklad kroic warzyw do obiadu. Raz, ze nie bedzie miala przez kilka
                                          > dni po sesji chemii sily; dwa - bedzie musiala tak na siebie uwazac, zeby sie
                                          > nie popazyc, skaleczyc, nabic siniaka - bo w takiej sytuacji wychodza
                                          > komplikacje i kolejna sesje chemii trzeba przerwac, co jest niewskazane.
                                          >
                                          > Moja mam walczy z rakiem(wlasciwie juz skonczyla radioterapie - teraz
                                          > przechodzi badania, czy przerzutow nie ma). Miala 8 sesji chemioterapi co
                                          trzy
                                          > tygodnie9w miedzy czasie rutynowe badania, czy dobrze reagujesz na te
                                          trucizne
                                          > -
                                          > czy mozna dalej kontynuowac wlewanie jej w organizm), pozniej radioterapie
                                          > przez dwa tygodnie dzien w dzien.
                                          > Miedzy 5 a 6 sesji chemioterapi kroila warzywa do obiadu i sie skaleczyla w
                                          > palec. Ranka byal maluska. Niestety wyladowala na pogotowiu, bo z maluskiej
                                          > rany zrobilo sie swinstwo - spuchnieta cala reka po lokiec - ruszac nia nie
                                          > mogla. Chemie trzeba bylo przerwac. Zadnych lekow w czasie chemioterapii brac
                                          > nie mozna. Kiedy rana sie zagoila - musiala przejsc przez rutynowe badania,
                                          czy
                                          >
                                          > mozna powrocic do chemii.
                                          > Chemia to trucizna, ktora ma za zadanie zabic nowotwor, przy okazji zabija
                                          > zdrowy organizm. Po chemi sie wymiotuje, slabnie, przewraca sie, pare dni po
                                          > sesji sie lezy polackiem na lozku. Boli cale cialo, poczawszy od czobka nosa,
                                          > po koncowki palcow u nog.
                                          >Wiec powrot w czasie leczenia jest nierealny.

                                          niech sie magda lepiej zastanowi co JA czeka jesli ciocia
                                          podda sie leczeniu w USA, moze to ja zmobilizuje, ze wysle "klopot"
                                          do europy, przeciez w zach. europie polacy moga leczyc sie bezplatnie.
                                          No, chyba ze magda przyjechala na zaproszenie nielegalnej cioci, wiec ma
                                          wzgledem niej zobowiazania.
                                          Jestem zawsze przeciwna wszelkiemu kombinatorstwu.

                                          --
                                          nie akceptuj zachowania nie do przyjecia
przejdź do: 1-100 101-135
(101-135)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.