Dodaj do ulubionych

prosze o porade - rak szyjki macicy

13.07.06, 22:35
moje ciotce wyrkryli rak szyjki macicy, potrzebuje kolejnej biopsji a potem
prawdopodobnie, chemi i operacji wyciecia calej macicy.
Jest tutaj nieleganie i nie ma ubezpiecznia, poradzcie co robic, wszsytko
trzeba robic na juz bo mam oprocz jednej komorki rakowej 11 pre-cancer,jesli
szybko tego nie zrobi to sie rozprzestrzeni. W ostatecznosci wyslemy ja do
Polski ale tam do specalisty trzeba czekac a tutaj jak lekarz powiedzial
liczy sie kazdy dzien.
Probuje sie dodzwonic do szpitala na state island (ny)ale jakos bez skutku,
moze tam mi poradza co robic, wolalabym jednak wiedziec na czym stoje.
na zaplacenie z wlasnej kieszenie jej po prostu nie stac, bo nawet tak kwota
nie dyspnuje.
Prosze pomozcie
Edytor zaawansowany
  • 14.07.06, 01:18
    Nie mozesz pojsc do lekarza ktory zna sie, gdzie mozna sie udac po bezplatna
    opieke lekarska? Tyle sie mowi o kosztach leczenia nielegalnych imigrantow.

    Moim zdaniem jako nielegalna moze miec wieksze szanse na pomoc medyczna niz
    gdyby byla legalnie. Moze zadzwon do szpitala i zapytaj sie gdzie mozna pojsc
    bez ubezpieczenia i bez pieniedzy. Pewnie tez sa organizacje ktore pomagaja
    emigrantom w tego typu sprawach. A moze jest jakas polonijna organizacja.

    Zycze powodzenia i pozdrawiam Twoja ciocie. Napisz jak dowiesz sie czegos.
  • 14.07.06, 03:03
    Magda,

    Tutaj jest cos takiego jak "charity care" z tym, ze calkiem mozliwe, iz jest to
    tylko dla osob przebywajacych legalnie. Musialabys skontaktowac sie w szpitalu z
    social worker i na ten temat porozmawiac. Pamietaj, ze szpital szpitalowi nie
    rowny i moze w jednym wymagaja zielonej karty a w innym nie. Musicie sprawdzic
    kilka. Poza tym, ten lekarz prowadzacy tez powinien cos zasugerowac. Nie mial
    zadnych pomyslow jak najtaniej przeprowadzic leczenie?
    Powodzenie i daj znac jak sie sytuacja przedstawia.
  • 14.07.06, 04:21
    aneta05 napisała:

    > szpital szpitalowi nie
    > rowny i moze w jednym wymagaja zielonej karty a w innym nie

    niedawno czytalam ze w NY w minionym m-cu wprowadzono przepis ze aby sie starac o pomoc
    lekarska trzeba udowodnic ze jest sie legalnym rezydentem, ale szczegolow nie znam


    magdamajewski napisała:
    > Probuje sie dodzwonic do szpitala na state island (ny)ale jakos bez skutku,


    moze dzwonisz do tego ktory oglosil bankructwo i jest wlasnie sprzedawany?
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 14.07.06, 19:22
    Magda,

    Spruboj moze w Linda Creed Foundation - tel. 1-215-564-3700 lub 1877-99-creed.
    Co prawda jest to fundacja zajmujaca sie rakiem piersi,ale moze dadza ci jakies
    namiary na inna fundacje,ktora zajmuje sie zachorowaniami na raka.
    Mnie sponsorowali mammografie i usg piersi,gdy jeszcze nie mialam tutaj
    ubezpieczenia.
    Pozdrawiam i nie przejmuj sie niektorymi zbytnio zamerykanizowanymi rodakami.
  • 14.07.06, 05:12
    magdamajewski napisała:

    > moje ciotce wyrkryli rak szyjki macicy, potrzebuje kolejnej biopsji a potem
    > prawdopodobnie, chemi i operacji wyciecia calej macicy.
    > Jest tutaj nieleganie i nie ma ubezpiecznia, poradzcie co robic, wszsytko
    > trzeba robic na juz bo mam oprocz jednej komorki rakowej 11 pre-cancer,jesli
    > szybko tego nie zrobi to sie rozprzestrzeni. W ostatecznosci wyslemy ja do
    > Polski ale tam do specalisty trzeba czekac a tutaj jak lekarz powiedzial
    > liczy sie kazdy dzien.
    > Probuje sie dodzwonic do szpitala na state island (ny)ale jakos bez skutku,
    > moze tam mi poradza co robic, wolalabym jednak wiedziec na czym stoje.
    > na zaplacenie z wlasnej kieszenie jej po prostu nie stac, bo nawet tak kwota
    > nie dyspnuje.
    > Prosze pomozcie

    Natychmiast do Polski.!!!!. Bilet na najblizszy samolot.!!!!. Dziewczyno?
    Liczyc na amerykanski system zdrowotny???? Zapomnij!!! Tu OBYWATELE od pieciu
    pokolen nie maja zabezpieczonej opieki zdrowotnej , a co mowic o
    nielegalnych!!!!.
    Operacja w USA bedzie w granicach 30 tysiecy dolarow.Jak nie wiecej. Nie ma
    takiej mozliwosci, aby jakakolwiek organizacja charytatywna pokryla te sume,
    jesli jest ona nielegalnie. Nawet sie nie staraj, bo Cie -delikatnie mowiac-
    wysmieja. Jedyna nadzieja - jesli ciotka udzielala sie w jakims kosciele. Moze
    ksiadz pomoze? Nie wiem.? Ale warto sprobowac.
    Lucy
  • 14.07.06, 05:40
    Biopsja w Planned Parenthood kosztuje jakies 300 dolarow. Nie wiem nic o
    bezplatnej pomocy dla nielegali, ale chce tylko dodac,ze rak sie w ciagu kilku
    miesiecy nie rozwija... I nie wytna jej calej macicy, kto ci tak naopowiadal?
    Czeka ja pewnie wymrazanie albo wypalanie kawalka szyjki, w ostatecznosci jesli
    dysplazja jest duza, wyciecie KAWALKA SZYJKI macicy. Doradzam wizyte w Planned
    Parenthood i rozmowe z ichniejsza pielegniarka.
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 14.07.06, 06:11
    Nie wiem jak jest z opieka zdrowotna tutaj, jedynie moge powiedziec jak jest w
    Polsce.

    W polskiej sluzbie zdrowia osoby z wykrytym nowotworem przyjmuje sie bez
    kolejki. Natychmiast. Wszelkie badania(biopsja itp., operacja, chemioterapia i
    radioterapia) robione bez kolejki!

    Wiem stad, ze moja mama niedawno zmagala sie z rakiem piersi. Jak tylko wykryli
    jej guza na piersi - nastepnego dnia miala juz robiona biopsje, pozniej bez
    zwloki i czekania operacja, chemioterapia, radioterapia i wszelkie badania
    robione bez kolejki - bo liczy sie kazdy dzien.
    Opieke miala cudowna, cudownych lekarzy. Proteze piersi, peruki(po wypadnieciu
    wlosow) pokryl NFZ.

    Radzilabym leczyc sie w Polsce.
    --
    img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
  • 14.07.06, 06:17
    no tak, ale w PL sytuacja tez sie chyba zmienila i teraz trzeba byc
    ubezpieczonym aby leczyc sie darmowo. Nie wiemy jak dlugo ciocia tutaj jest, ale
    jesli spedzila tu ladnych pare lat zycia, w PL nie ma pracy ani nie jest
    zarejestrowana jako bezrobotna to chyba tez ciezko jej bedzie leczyc sie za
    darmo, prawda?
  • 14.07.06, 06:51
    To jest faktycznie trudny orzech do zgryzienie. Moze ciocia chce zostac w
    Stanach i jak pojedzie do PL to moze miec zamknieta droge powrotu.

    Ja bym sie popytala po roznych znajomych i organizacjach gdzie sie skupiaja
    emigranci. Nie chodzi zeby ktos pokryl cene operacji, ale byc moze jest szpital
    ktory to robi za darmo. Wiem ze sa szpitale ktore lecza za darmo.

    A opisany zabieg/operacja nie jest to cos niezwyklego. Na pewno bedzie drogo,
    ale zabieg jest powszechny. Nie chodzi tu o przeszczep serca.... Uwazam ze
    powinny byc szpitale ktore to robia za darmo.
  • 14.07.06, 07:14
    > A opisany zabieg/operacja nie jest to cos niezwyklego. Na pewno bedzie drogo,
    > ale zabieg jest powszechny. Nie chodzi tu o przeszczep serca.... Uwazam ze
    > powinny byc szpitale ktore to robia za darmo.


    tak, ale skoro wycinaja szyjke macicy - nowotwro prawdopodobnie jest zlosliwy i
    na operacji sie nie zakonczy, niestety. na pewno bedzie chemioterapia - kilka
    sesji(niemale pieniadze), po chemii radioterapia - codziennie przez okolo 2-3
    tygodnie., leki, wszelkie badania miedzy sesjami chemioterapii, badania
    kontrolne etc. To jest naprawde kupe pieniedzy:-)

    Ale warto tez popytac o organizacje charytatywne.

    --
    img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
  • 14.07.06, 07:06
    No tak, nie pomyslalam o tym:-)
    Ale z drugiej strony prreciez sa bezrobotni, a i tak oni maja darmowa opieke.
    Wystarczy sie tylko zarejestrowac w urzedzie pracy(/) i dostaje sie ksiazeczka
    ubezpieczeniowa:-) ja mialam taka ksiazeczke 6 lat temu i nie pracowalam -
    musialam sie tylko co miesiac w tym urzedzie "odfajkowac":-)

    --
    img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
  • 14.07.06, 07:02
    To znaczy kto ma za to zaplacic? My? Podatnicy?
    Co przeszkadzalo tej pani wykupic sobie ubezpieczenie?

    Niech jedzie do Polski. Wedlug niektorych jak czytam tam jest superasta sluzba
    zdrowia a przyjmuja bez sprawdzania ubezpieczenia hehe
    Tylko nie mowcie za glosno bo jak ci biedni Amerykanie bez ubezpieczenia sie
    zwiedza to pojada od razu do Polski sie leczyc.
  • 14.07.06, 14:12
    Szczerze mowiac troszke rece opadaja czytajac niektore posty. Po pierwsze -
    nawet lekarz majac taka wiedze jak podala autorka postu o chorobie ciotki nic
    by nie wyrokowal,, ani powagi choroby, ani szybkosci rozwijania sie, ani
    sposobu leczenia, wiec tez nie radzmy w tym zakresie - na litosc boska. Druga
    sprawa, leczenie nielegalnego w Ameryce, przynajmniej w stanie NY jest mozliwe
    tylko poprzez emergency room, obecnie w bardzo specyficznych okolicznosciach.
    Stawianie na jednej szalce zycia (juz nawet nie zdrowia), a na drugiej utrate
    mozliwosci powrotu do USA co najmniej mnie dziwi. Jesli osoba nie ma
    ubezpieczenia w Polsce, to zapewne po wielu latach pobytu ma jakies pieniadze,
    ktore wystarcza przynajmniej na poczatek sprawy. Orientuje sie tez, ze
    indywidualne ubezpieczenie sie w kraju, jesli zawioda inne sposoby
    ubezpieczenia sie w wysokosci, ktore kazdy po powrocie z Ameryki jest w stanie
    zaplacic.
    Podobnie jak Ertes uwazam, ze myslenie wielu uczestniczek forum jest
    grzecznie mowiac dziwne, bez watpienia ciocia powinna najblizszym samolotem
    wrocic do Polski. Mozna tez pomyslec o zaplaceniu samemu, wielu Amerykanow
    splaca przez wiele lat wlasnie dlugi za leczenie, oni moga, a nielegalny Polak
    nie? Tym bardziej, ze w takich przypadkach sciagajacy pieniadze szpital idzie
    bardzo na reke pacjentowi, mozna splacac wiele lat, bardzo duzo umorzaja itd.
  • 14.07.06, 15:38
    teraz to juz bardzo zaluje ze taki posta napisalam.
    tlumaczyc nie bede ale dodam ze ona ma 10 letnia wize i niepelnosprawnego meza
    w polsce ktorego utrzymuje pracuja tutaj. niewiele ma ale robi co moze. byla w
    polsce kilka miesiecy temu i robila cytologie i jakos nikt nic nie znalazl.
    tutaj przez przypdek ( nie bede sie rozpisywala) zrobila jeszcze raz, bylismy u
    3 roznych lekarzy (dla informacji za wizyty i jedna biopsej zaplacila z wlasnej
    kieszeni, zeby nie bylo ze proboje systmem Amerykanski naciagnac) ktorzy
    potwierdzili diagnoze. Ona po prostu szuka gdzie moze miec szanse na leczenie.
  • 14.07.06, 18:15
    Magda, sprobuj udac sie do szpitala i porozmawiac z Social Worker, ja ostatnio
    jakos tak sie wplatalam w bycie tlumaczem w sprawie polskiego nielegalnego
    emigranta, lezacego od wielu miesiecy w szpitalu, ktory pokryl koszty jego
    leczenia i transportu do Polski, wszyscy pracownicy byli bardzo mili i
    troskliwi, udaj sie rowniez do Planned Parenthood, tam napewno udziela Ci jakis
    porad... Zycze zdrowia cioci i spotkania na swojej drodze wielu zyczyliwych i
    pomocnych osob...
  • 14.07.06, 15:31
    nie ma jak to rodak z odrobina wsplczucia, eh. szkoda slow.
    to nie jest zabieg kosmetyczny tylko powazna operacja majaca na celu uratowanie
    jej zycia.
    jak ktos zarabia $350 tygodniowo to niestety nie stac go na ubezpiecznie.
    Zastanow sie zanim cos takiego napiszesz.
    Dodam ze ciocia tutaj przyjechala bo pochodzi z rejonu w Polsce gdzie dostac
    prace graniczy z cudem.
    wszystkim innym dziekuje za pomoc
  • 14.07.06, 16:22
    Magda, alez ja tej pani wspolczuje calym sercem. Naprawde.
    Ciocia jednak podjela pewna decyzje tzn byc tu nielegalnie, bez ubezpieczenia itp.
    Niestety czasami trzeba poniesc konsekwencje swoich czynow. Przebywanie
    gdziekowliek bez ubezpieczenia lekarskiego jest proszeniem sie o tragedie co
    widac na tym przykladzie. Nie jest tez zadnym wytlumaczeniem ze gdzies tam nie
    ma pracy. Tym bardziej ze okazuje sie teraz to i tak nie ma znaczenia gdyz mimo
    tej pracy nie stac ja na wyleczenie sie.


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 14.07.06, 16:31
    ertes napisał:

    > Ciocia jednak podjela pewna decyzje tzn byc tu nielegalnie, bez ubezpieczenia i
    > tp.
    > Niestety czasami trzeba poniesc konsekwencje swoich czynow. Przebywanie
    > gdziekowliek bez ubezpieczenia lekarskiego jest proszeniem sie o tragedie co
    > widac na tym przykladzie.

    wyjezdzajac z Polski mogla chyba wykupic ubezpieczenie dla turystow?

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 15.07.06, 03:36
    > wyjezdzajac z Polski mogla chyba wykupic ubezpieczenie dla turystow?

    szanowna pani raczy zartowac? albo nie miec pojecia, ile takie ubezpieczenie
    kosztuje, na jaki okres starcza i co pokrywa?

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 15.07.06, 04:38
    lolyta napisała:

    > > wyjezdzajac z Polski mogla chyba wykupic ubezpieczenie dla turystow?
    >
    > szanowna pani raczy zartowac? albo nie miec pojecia, ile takie ubezpieczenie
    > kosztuje, na jaki okres starcza i co pokrywa?

    moj brat byl tu na wakacjach 7 tygodni i mial takie ubezpieczenie wykupione w
    PZU w Polsce za bardzo smieszne pieniadze, a polisa byla zdaje sie na 200K czyli
    nie tak znowu malo...
    >
  • 15.07.06, 05:20
    Po pierwsze: ubezpieczenie turystyczne nie obejmuje leczenia raka...

    Po drugie: Ertes po 18 latach moze wrocic do PL i zarejestrowac sie jako
    bezrobotny,tym samym otrzymujac prawo do bezplatnej publicznej opieki
    zdrowotnej.

    Po trzecie: czasami ciezko jest zniesc te wyrzekania i teksty ze w razie czego
    wolaloby sie wsiasc w samolot i leciec do USA po pomoc medyczna. To,ze nam sie
    sluzba zdrowia boryka z problemami nie oznacza,ze osoba z nowotworem nie
    otrzyma niezbednej pomocy. Malo tego- nie bedzie raczej jej grozila bezdomnosc
    po wyjsciu ze szpitala,albo splacanie operacji do konca zycia. Opieka zdrowotna
    w USA jedno, a jej kosztownosc drugie. Nie ma sie czym zachwycac, bo jesli w
    szpitalu wiedza (a wiedza, bo od razu wypelniasz formy i podajesz
    ubezpieczyciela) ze niewiele na tobie zarobia, to mozesz liczyc na mniej niz w
    PL.

    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 15.07.06, 05:44
    samo napisała:

    >> jesli w
    > szpitalu wiedza (a wiedza, bo od razu wypelniasz formy i podajesz
    > ubezpieczyciela) ze niewiele na tobie zarobia, to mozesz liczyc na mniej niz w
    > PL.
    >

    w szpitalu byc moze, ale prywatne gabinety czasem wola pacjentow z gotowka

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 15.07.06, 05:45
    Pacjentow z gotowka to wszyscy wola...
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 15.07.06, 05:47
    samo napisała:

    > Pacjentow z gotowka to wszyscy wola...

    a najbardziej sama gotowke ;) w duzych nominalach ;)

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 15.07.06, 15:29
    > moj brat byl tu na wakacjach 7 tygodni i mial takie ubezpieczenie wykupione w
    > PZU w Polsce za bardzo smieszne pieniadze, a polisa byla zdaje sie na 200K czyl
    > i
    > nie tak znowu malo...

    ale ciocia tu jest dluzej niz 7 tygodni, nie? to raz.
    na polisie jest szczegolowo napisane, co ta polisa obejmuje i jakie przypadki,
    to dwa. I dlugiego leczenia nie ma tam na pewno, co najwyzej zabieg ratujacy
    zycie i podleczenie pacjenta do takiego stopnia, zeby byl w stanei wracac do
    kraju i kontynuowac leczenie, to dwa.


    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 15.07.06, 03:38
    Przebywanie
    > gdziekowliek bez ubezpieczenia lekarskiego jest proszeniem sie o tragedie co
    > widac na tym przykladzie.

    tia, a te dziesiatki milionow Amerykanow ktorzy tu przebywaja bez ubezpieczenia
    to tak specjalnie kusza los, a tylko sciemniaja, ze ich nie stac.

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 14.07.06, 16:43
    piszac ten post nie prosilam o nagonke albo wytykanie i radzenie co ona mogla
    zrobic a co nie. Teraz to i tak nic nie zmieni. Ja prosilam o porade co ona
    TERAZ moze zrobic. Jesli nie nie jescie w stanie nic poradzic, prosze nie
    piszcie nic wiecej.
  • 14.07.06, 16:46
    magdamajewski napisała:

    > Ja prosilam o porade co ona
    > TERAZ moze zrobic. Jesli nie nie jescie w stanie nic poradzic, prosze nie
    > piszcie nic wiecej.

    no jak to, przeciez radzimy: powrot do Polski!

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 14.07.06, 17:06
    Jakiej rady oczekiwalas? Przeciez nikt ci nie poda adresu szpitala gdzie "za
    darmo" lecza nielegalnych?
    Jedyna rada to niech babka wsiada w samolot i jedzie do Polski. Moze tam nie ma
    ubezpiecznenia ale chociaz jest legalna. Zreszta w tym lapowkarskim kraju ma
    wieksze szanse na wizyte u lekarza. Te $300 wydane tutaj otworzy niejeden szptal
    zwlaszcza na prownicji.
  • 14.07.06, 17:21
    moze to, ze piszemy co mozna bylo zrobic pomoze innym, ktorzy zastanawiaja sie
    nad przyjazdem tutaj na takich warunkach i mysla, ze "jakos to bedzie " i nic
    zlego sie nie stanie
  • 14.07.06, 17:48
    Dokladnie Aneta! Swietna uwaga.
  • 14.07.06, 18:09
    Mam nadzieje, ze lekarze polscy albo amerykanscy wylecza Twoja ciocie.
    Kiedy bedzie znowu mogla pracowac, to proponuje znalezienie pracy w Uni, blizej
    chorego meza. Ja bym nie siedziala w Stanach, tak daleko od rodziny, do tego
    nielegalnie za $350 na tydzien. Od tej sumy trzeba odliczyc koszty utrzymania.
    Ile ciocia jest w stanie odlozyc?
    Pozdrawiam i zycze powodzenia.
  • 14.07.06, 19:42
    A kto bedzie utrzymywal meza w Polsce, a ciocie tutaj w czasie jej choroby i
    rekonwalescencji? To moze potrwac wiele miesiecy, jesli autorka postu, to czyz
    nie lepiej te pare groszy przeslac wujostwu do Polski, gdzie wspolnie przejda
    to trudne doswiadczenie zyciowe.
    Rhodeisland, wlasnie to jest zasadnicze, co napisalas. Nikomu nie mozna
    radzic, skad lepiej utrzymywac chorego meza, ale jesli ta osoba wroci do
    Polski, wyleczy sie, nie bedzie miala przed soba sciany, przez ktora nie mozna
    przejsc. Zawsze mozna wyjechac po powrocie do zdrowia wyjechac do Europy
    Zachodniej, nmie trzeba wyliczac zalety takiego wyjazdu w takiej sytuacji w
    porownaniu z Ameryka.
    PS - Magdo, to nie jest kwestia braku wspolczucia, dobrego serduszka itd, tylko
    tego, ze Twoja ciocia ma mozliwosc leczyc sie w Polsce, a nastepnie ma
    mozliwosc utrzymywac dalej meza poszukawszy sobie prace w Zachodniej Europie.
    Absolutnie ciesze sie, kiedy w Ameryce lecza sie chore dzieci z calego swiata,
    tez z Polski, bo tam nie odpowiednich mozliwosci, tez finansowych etc. Wybacz
    magdamajewski, Twoja ciocia nie podlega pod zadna kategorie. Zycze zdrowia.
    powro
  • 14.07.06, 19:32
    juz dajcie spokoj tej cioci - chcecie kogos przestrzegac to zalozcie oddzielny watek a tak to na maxa nie
    delikatnie!
    bez przesady przeciez to koszmarna sytuacja, jak tak mozecie! serca nie macie?
  • 14.07.06, 19:58
    Teraz doczytalam, ze nastawiona tylko na wersje leczenia w Ameryce
    Magdomajewski nie zauwazylas, ze napisalam,ze za niewielka sume moze sie
    ciocia ubezpieczyc w Polsce. ( Jak moglabym taka bzdure napisac o Ameryce)
    Jednak jako zona rencisty, (a moze sama jest rencistka) o ile jest pow. 50 lat
    ma normalne ubezpiecznie w Polsce. Zapewne o tym wiesz. Nie w Ameryce-
    zaznaczam, zeby znow nie doszlo do nieporozumienia.
  • 14.07.06, 20:48
    Wspolczuciem jeszcze nikt nikogo nie wyleczyl.
    Co tu ma czyjes serce do tego? Kazdemu jest przykro i wspolczuje.
    To nie znaczy jednak ze nie mozna wypowiedziec swojego zdania.
  • 14.07.06, 21:45
    tylko ze ja nie jestem zateresonawan twoim zdaniem ani pouczaniem na temat co
    powienna zrobic. Zycze duzo ZDRWIA.
  • 14.07.06, 21:54
    > tylko ze ja nie jestem zateresonawan twoim zdaniem ani pouczaniem na temat co
    > powienna zrobic. Zycze duzo ZDRWIA.

    To ja czegos nie rozumiem chyba. Przeciez wyraznie zalozys watek piszac "Prosze
    pomozcie". To chyba jasne ze prosisz o rady. Przeciez nie wszystkie ci musza
    odpowiadac tak jak mi nie musi odpowiadac ze jakas nielegalna osoba moze byc
    leczona na moj koszt.
    I tak jak Aneta napisala moze przeczyta to ktos kto chcial zrobic podobnie do
    Twojej cioci i sie zastanowi ze moze nie jest to wcale najlepsze rozwiazanie.
    To tez jest rada.
    Nie zawsze tez rady musza byc po naszej mysli. Zreszta nikt chyba w niczym ci
    nie pomogl. Zamiast sie denerwowac zapakuj ciocie do samolotu.


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 14.07.06, 22:18
    Droga Magdo - rob, tak jak CI wszyscy radza - Ciocie do samolotu i jak
    najszybciej do Polski. Ty jej mozesz pomoc w jeden sposob - wez pozyczke z
    banku, nie wiem jakie masz mozliwosci, home equity loan np? Daj cioci pieniadze
    na lecznie w PL. Ona niech pojdzie do najblizszego specjalisty - prywatnie,
    wylozy kase na stol i wszystko sie zalatwi..(tak jak Ertes mowi - w naszym
    lapowkarskim kraju jest kwestia tylko "ile") - to jest jedyne wyjscie. Lecznie
    w USA wybij sobie z glowy - nikt nic nie pomoze. Takie sa realia. Ciocia byc
    moze juz wiecej na roboty tutaj nie przyjedzie - ale zycie jej chyba jest
    wazniejsze prawda?
    Zycze powodzenia i szybkich rozsadnych decyzji.
  • 17.07.06, 22:43
    oczywiscie ze serce ma do rzeczy sporo - chcesz sie bawic w pouczanie zrob nowy post - specjalnie dla
    tych ludzi co to uwielbiaja pouczanie - wiesz przeciez ze cale rzesze tego sa.....
  • 17.07.06, 23:34
    Nie, Kasiu, mylisz sie.
  • 14.07.06, 22:40
    Ja jeszcze dodam swoje 2 centy.

    Jesli sprawa cioci jest rzeczywiscie bardzo powazna i jest to sprawa zycia i
    smierci, to oczywiscie lepiej wrocic do PL. Lub jesli leczenie moze dlugo
    trwac. Szczegolnie jesli w PL jest wiekszosc rodziny. Ja bym tak sama zrobila.

    Ale jesli jest to sprawa tylko kilku tygodni i ciocia chcialaby tu dluzej byc,
    to proponuje zrobic wszystko zeby sie dowiedziec gdzie takie leczenie robi sie
    za darmo. Nawet jak ktos pisal, pojsc do polskiego ksiedza, bo oni maja duze
    doswiadczenie z ludzmi ktorzy potrzebuja pomocy.

    Cioci zycze wszystkiego najlepszego i szybkiego wyleczenia.

  • 14.07.06, 23:41
    Przestan opowiadac dziewczynie glupoty, i robic jej nadzieje! Za darmo w
    stanach to mozesz tylko za przeproszeniem w ryj dostac.

    BOszesz.. Tak jakby istaniala jakas specjalna "dzialka" dla tych wszystkich
    nielegalnych biednych schorowanych ludzi, co im ksieza zalatawiaja leczenie
    RAKA! lacznie z chemioterapia, lekarstwami, operacjami...Jakies "tajemne"
    adresy szpitali i lekarzy, ktorzy to zrobia ZA DARMO.

    Jak dlugo tu mieszkasz artemi? 2 tygdonie? chyba tak, bo jeszcze nie wiesz, ze
    bez ubezpieczenia mozesz sobie pogwizdac? ludzie MAJACY ubezpieczenie - a
    leczacy sie na powazne choroby MAJATKI placa, bankrutuja, sprzedaja domy -
    wszystko idzie na doplaty od ubezpieczenia. To, ze bez ubezpieczenia zycie
    tutaj jest igraniem z ogniem wszyscy dobrze wiedza. I decydujac sie na takie
    zycie - niestety, musza sie liczyc z przykrymi konsekwencjami.
  • 14.07.06, 23:43
    przepraszam wszystkich - unioslam sie.

    porada - isc do polskiego ksiedza, bo on zalatwi..ufff
    chyba ze swiecona wode.
  • 15.07.06, 00:06
    Ania, ale taka jest prawda. Nie masz co przepraszac.
  • 15.07.06, 01:26
    a swoja droga chcelibyscie sie leczyc w Polsce? nie mowie tu o mozliwosciach
    czy nie, ale artemi wspomniala ze sama by pojechala sie leczyc do Polski,
    jezeli choroba przewlekla (tak zrozumialam), pojechalibyscie dobrowolnie?
  • 15.07.06, 01:34
    Nie.
    Zreszta po ponad 18 latach poza Polska na jakiej zasadzie ja bym mogl sie tam
    leczyc?
  • 15.07.06, 01:42
    no za dulary sie leczyc :-) nie wiem jak jest obecnie, ale 11-12 lat temu jak
    bylam w Polsce, to tak zastanawialam sie jak by mnie szlag trafil niechcacy, to
    chyba lepiej jakos sie pozbierac i poleciec do najblizszego szpitala np. w NYC
    zeby ratowali, bo stan sluzby zdrowia wydawal mi sie oplakany a na dodatek,
    kazdemu trzeba bylo odpowiednia dawke dac, lub miec jakies znajomosci:
    pielegniarce tyle, lekarzowi troche wiecej - nie wygladalo to na lapowke, tylko
    na ustalone umowne wynagrodzenie.
    Podobno jest takie ubezpieczenie dla amerykanskich turystow, ze w razie
    wypadku, czy cos, zeskrobuja cialo z jezdni i prywatnym czarterem sru do
    szpitala w USA na leczenie.
  • 15.07.06, 01:39
    Dobrowolnie? Nigdy w zyciu!! Ale na cale szczescie nie musze.
    Jezeli natomiast bylabym na miejcu tej pani? To bym nie miala wyjscia.
    Tamsin - to nie chodzi o to, ze ta pani jest chora - bo wiadomo, kazdy jej
    ogromnie wspolczuje - tak jak kazdemu innemu choremu czlowiekowi. Natomiast
    sytuacja tej pani jest dla mnie jasna - w jej przypadku - leczenie tylko i
    wylacznie w PL - Magdamajewski moze jej pomoc finansowo.
    Natomiast proby polskiego kombinowania, cos tam z kosciola, cos moze ktos komu
    cos powie - to takie beznadziejne igranie z ogniem, w przypadku powagi
    choroby,kiedy to kazdy dzien bez leczenia jest stracony..
  • 15.07.06, 01:46
    ja wiem, ze to najlepsze wyjscie, ale na sama mysl to mna wstrzacha..brr..nie
    dziwie sie tej cioci, ze wolalaby tu sie leczyc. Juz sam fakt, ze ma raka a w
    Polsce tego nie zdiagnozowali...a teraz wracac do tego samego. Sama bym sie
    pazurami tutaj trzymala jak mogla..
  • 15.07.06, 02:06
    tamsin - wiesz, jak sie ma raka to specjalnie wyjscia sie nie ma...
    albo sie go leczy i ma nadzieje na wylecznie albo jedzie na jakas fajna
    karaibska wyspe i tam pod palma pije kokosowe drinki...

    ciocia na leczenie w usa nie ma szans. nie ma ubezpieczenia, wiec nie ma o czym
    mowic; wszyscy wiemy jaki tutaj jest popieprzony system.
    wszystkie dobre rady w stylu : sciskam cie, wspolczuje - dobrze wygladaja tylko
    do przeczytania.
    a tu trzeba dzialac..i to szybko.
    w PL wiadomo - syf, ale to tez nie afryka, lekarze sa, jak im sie zaplaci to
    moze i do szpitala poza kolejnoscia przyjma. moim zdaniem ciocia potrzebuje
    kasy, i biletu na samolot.

    ale oczywiscie jest to moje zdanie..
  • 15.07.06, 02:32
    moge cos opisac z doswiadczenia bliskiej mi osoby ..
    otoz u mojego dziadka wykryto zlosliwego raka struny glosowej , rak byl
    wielkosci lepka(lebka?)od szpilki w tym samym dniu wyladowal w szpitalu na
    drugi dzien biopsja od trzeciego dnia zaczelo sie leczenie w Szpitalu
    Onkologicznym na Ursynowie
    i dodam tylko ze dziadek wiekowy byl 75 lat mial w trakcie wykrycia obenie
    liczy sobie 82 wiosny , z malej dziury pochodzil trafil do dobrego szpitala i
    chyba na dobrych lekarzy udalo mu sie trafic bo na dzien dzisiiejszy po raku
    nie ma sladu :) i obylo sie bez lapowek itp itd wiec wcale w tej Polsce nie
    jest az tak bardzo zle a jak ktos dysponuje gotowka to podejrzewam , ze w
    jeszcze bardziej expresowym tempie zostanie obsluzony i w lepszych szpitalach
    np prywatnych ,,,
    --
    nadzieja jest jak cukier w herbacie- nawet niewielka ilosc wystarczy , by
    oslodzic wszystko
  • 15.07.06, 03:20
    Jesli ma sie pieniadze, to w Polsce opieka lekarska moze byc na pewno szybsza
    a jednakowo skuteczna jak w Ameryce. Jest to nie tylko lapowka, ale tez szybsza
    sciezka dla prywatnych pacjentow, tzw. fundacji, czy tez w szpitalach
    prywatnych. Moze to kosztowac kilka tysiecy dol., ale nie kilkadziesiat, czy
    kilkaset. Poziom wiedzy onkologicznej niewiele odbiega w dobie internetu,
    stypendiow,, dostepnosci prasy od tej w Ameryce. Akurat mam w rodzinie osobe po
    raku, corocznie bedac w Polsce jezdzi na wszelki wypadek na kontrole do
    Instututu Onkologicznego w Gliwicach - w ramach wlasnie fundacji. Poziom wiedzy
    lekarza prowadzacego jest dokladnie taki sam, jak tutejszych. Brakuje mu
    najnowoczesniejszych lekow, ale jednak sa to leki dosyc priorytetowe w
    lekospisie. Zasadnicza roznica dla pacjenta jest w komforcie lezenia w
    szpitalu. Nie porownuje oczywiscie z medycyna w trakcie eksperymentow w
    najlepszych osrodkach amerykanskich.
    W ostatnich miesiacach w Polsce moja siostrzenica lezala wiele tygodni w
    szpitalu. Poniewaz tutaj mam w rodzinie osoby zwiazane ze szpitalem, to
    sprawdzali omal dzien za dniem procedure leczenia dziewczynki, przebiegala
    dokladnie tak samo jak w przebiegalaby tutaj, fakt, ze na jeden lek musial
    wyrazic zgode lekarz wojewodzki, a tu zapewne lezy na polce. Akurat ten szpital
    mial nowoczesna pomieszczenia (dwuosobowe pokoje), calodobowe wizyty rodzicow.
    Tak sie zlozylo, ze byla to dosyc prestizowa sprawa dla szpitala i dlatego
    przy wyjsciu dziecka nikt nie wzial wpychanych pieniedzy. Wczesniej nie
    pomogly moje perswazje, zeby nie wpychac.
  • 18.07.06, 20:14
    mazurka313 napisała:

    > moge cos opisac z doswiadczenia bliskiej mi osoby ..
    > otoz u mojego dziadka wykryto zlosliwego raka struny glosowej , rak byl
    > wielkosci lepka(lebka?)od szpilki w tym samym dniu wyladowal w szpitalu na
    > drugi dzien biopsja od trzeciego dnia zaczelo sie leczenie w Szpitalu
    > Onkologicznym na Ursynowie
    > i dodam tylko ze dziadek wiekowy byl 75 lat mial w trakcie wykrycia obenie
    > liczy sobie 82 wiosny , z malej dziury pochodzil trafil do dobrego szpitala i
    > chyba na dobrych lekarzy udalo mu sie trafic bo na dzien dzisiiejszy po raku
    > nie ma sladu :) i obylo sie bez lapowek itp itd wiec wcale w tej Polsce nie
    > jest az tak bardzo zle a jak ktos dysponuje gotowka to podejrzewam , ze w
    > jeszcze bardziej expresowym tempie zostanie obsluzony i w lepszych szpitalach
    > np prywatnych ,,,

    Moze nie jest tak zle, ale zdarzaja sie kuriozalne przypadki. Niedawno mojej
    mamie chorej na raka pluc przesunieto druga ture naswietlan o miesiac, bo....
    lekarz prowadzacy udal sie wlasnie na urlop! Dodam, ze leczy sie w renomowanym
    szpitalu w Krakowie. A tata narzeka, ze na spotkanie z lekarzem musi brac
    slownik medyczny, zeby zrozumiec co lekarz do niego mowi w sprawie leczenia
    mamy, bo najczesciej spotkania odbywaja sie na korytarzu a lekarz jest w
    przelocie miedzy jedna wazna sprawa a druga i nie potrafi sprawnie
    przelozyc "na ludzki jezyk".
  • 18.07.06, 21:14
    na poczatku mojego pobytu w stanach poznalam ok. 30letniego
    chlopaka/amerykanin/, byl chory na raka
    zdarzyla mu sie podobna historia-mial ustalony termin operacji i kiedy
    przyszedl czas, zglosil sie do szpitala,operacji nie bylo, bo lekarz na urlopie
    zanim poszedl ponownie do szpitala, widzialam go jeszcze kilka razy
    byc moze wczesniejsza operacja uratowalaby mu zycie-nie wiem
    w kazdym badz razie, takie rzeczy zdarzaja sie tez w stanach
    --
    napisal mi w lisciku,
    kocham cie promyku
  • 18.07.06, 21:47
    No tak, ale jestem sobie w stanie wyobrazic przesuniecie operacji jezeli lekarz
    majacy ja wykonac wyjechal (choc w takim waznym przypadku chyba bylby ktos na
    zastepstwo) ale co ma urolp lekarza prowadzacego do naswietlan wykonywanych
    przez technikow? Tu bylo sedno naszego zdumienia przelozeniem terminu.
  • 15.07.06, 08:32
    Ten post dal mi do myslenia. Gdybym byla powaznie chora, czy pojechalabym do
    Polski na badanie. Chyba tak. Dlaczego? Bo mimo tego, ze mam ubezpieczenie,
    musialabym na pewno duzo doplacic. Duzo wiecej, niz bym zaplacila za leczenie w
    Polsce. Co do jakosci lecznia, to sadze, ze w Polsce jest podobne.
  • 15.07.06, 09:04
    rhodeisland napisała:
    > Ten post dal mi do myslenia. Gdybym byla powaznie chora, czy pojechalabym do
    > Polski na badanie. Chyba tak. Dlaczego? Bo mimo tego, ze mam ubezpieczenie,
    > musialabym na pewno duzo doplacic. Duzo wiecej, niz bym zaplacila za leczenie w
    > Polsce. Co do jakosci lecznia, to sadze, ze w Polsce jest podobne.

    Ja właśnie z tego samego powodu jadę w grudniu do Polski operować żylaki. Nie
    jestem ubezpieczona ani tu, ani tam, ale koszt jest nieporównywalny. Stać mnie
    na zapłacenie za to w Polsce, tutaj - nie. Pomijając już operację, sam test
    Dopplera (konieczny przed operacją) podobno (źródło informacji: Samo :-P) tutaj
    kosztuje $1200-1300, natomiast w Polsce (źródło informacji: moja mama)... 60 zł
    (mówię oczywiście o pełnopłatnych kosztach, mama płaciła 3 zł, ale sponsorował
    zakład pracy). Jeśli chodzi o jakość usług, moja mama miała w Polsce usuwane
    prywatnie, oczywiście zapłaciła określoną cennikiem stawkę a nie jakieś łapówki,
    i jest zadowolona.

    Podobnie zrobiłabym w przypadku poważniejszej dolegliwości.

    Oczywiście sytuacja Twojej Cioci, Magdo, jest zupełnie inna, ja mogę sobie
    pojechać do Polski i w każdej chwili tu wrócić. Ale jeśli jej stan faktycznie
    jest poważny, to - jak już pisano powyżej - zdecydowanie postawiłabym
    życie/zdrowie ponad możliwość powrotu do Stanów. Nic więcej niestety nie mogę
    poradzić, nie mam doświadczeń z tutejszą służbą zdrowia. Mam nadzieję, że uda
    Wam się znaleźć najlepsze wyjście z tej sytuacji.
    --
    Problems are opportunities in work clothes.
  • 15.07.06, 14:31
    Moze juz pisalam ta anegdote na temat kosztow tu i tam, jesli nawet - to
    powtorze, bo zwalajaca z nog. Cena spirali antykoncepcyjnej w USA wynosi okolo
    500$, ta sama spirala (wyprodukowana w firmie farmaceutycznej w miescie NY),
    ale sprzedawana w polskich aptekach kosztuje od 75 do 80zl. Jesli nie
    wierzycie zadzwoncie do polskich aptek, ale jest troche trudnosci. Apteki boja
    sie, ze to prowokacja obroncow zycia nienarodzonego i wykrecaja sie z
    odpowiedzia, czy maja na stanie spirale, wiec wyciagaja je spod lady dopiero,
    kiedy sie przyjdzie do apteki z recepta.
    Czyli pieniadz lezy na ulicy, tylko nawiazac kontakt z chetnym amerykanskim
    ginekologiem)))))
  • 15.07.06, 16:09
    Te same lekarstwa sa w USA drozsze o 2 -3 razy niz w Anglii, ktora jest
    najdrozszym krajem w Europie. W Polsce jest wszystko odpowiednio taniej.

    Teraz coraz wiecej mowi sie o tym, ze sami Amerykanie wyjezdzaja leczyc sie za
    granice. Ktoregos dnia na wiadomosciach pokazywali kobiete ktora musiala
    gruntownie wyremontowac zeby - implant, kilka koron, iles tam leczen
    kanalowych. Pojechala do Kolumbii i zplacila za wszystko $1,600. Tutaj to by
    kosztowalo 10-20 x wiecej. Jakos uslugi moze byc taka sama lub lepsza. Problem
    w tym ze trzeba zrobic "research" zeby znalezc odpowiednie miejsce.

    Uwazam ze w Polsce gdy sie placic lapowki lub idzie do prywatnej kliniki, to
    tez nie jest zle.
  • 15.07.06, 16:40
    Magda, masz e-maila. Jest lekarz, ktory prowadzi badania w tej dziedzinie, wiec
    byc moze leczenie bedzie darmowe.
    --
    --I jutro bedzie super--
  • 17.07.06, 04:24
    Magdo!Powiem ci tylko:podejmijcie decyzje szybko,jakakolwiek by ona nie
    byla.Nalezy jak najszybciej rozpoczac leczenie,by rak mial jak najmniejsza
    przewage nad organizmem twojej cioci.Wiem co pisze,bo wczoraj odeszla moja
    ukochana Mamusia,ktora walczyla z rakiem przez poltora roku.Niestety byl on za
    pozno zdiagnozowany i leczony.......Robcie wszystko by Ja wyleczyc.
  • 17.07.06, 05:41
    Trzymaj sie dzielnie... Moje wspolczucia ze stracilas swoja Mame. :-( Chyba
    jedyne pocieszenie to fakt, ze Mama jest teraz w lepszym miejscu.
  • 17.07.06, 13:54
    Magda,najrozsadniejsze wyjscie z sytuacji to jest powrot do Polski. Pisalas ,ze
    ciocia praktycznie utzrymuje rodzine w Polsce. Jesli zostanie tutaj z samej
    rzeczy nie bedzie mogla tego robic i sama bedzie potrzebowala pomocy.
    Pieniazki ,ktore zarobila wyda na lekarzy.Koszty sa ogromne. Powiem ci
    szczerze ,ze nie wyobrazam sobie bycia w takiej sytuacji i nie posiadania
    ubezpiecznia.Ja wiem ,ze szukasz pomocy. 4 lata temu sama mialam raka i wiem
    ile kosztuje leczenie.Operacja kosztuje kilka tys, nastp.tysiace pobyt w
    szpitalu, naswietlania i chemia to sa ogromne sumy. Przy tym dochodza czeste
    wizyty u specjalistow. Z reguly widujesz 3(onkooga , chirurga i radiologa).
    Cena jednej wizyty u specjalisty jest wyzsza niz ciocia zarabia tyg.Sa
    panstwowe szpitale gdzie opiekuja sie ludzmi o niskich zarobkach. Hm leczenie
    jest darmowe. Nie wiem czy pytaja sie o status. Z tego co slyszalam to nie
    sadze aby kto kolwiek chcial trafic do takiego szpitala. Podobno z opieka
    medyczna jest jeszcze gorzej niz w Polsce.
  • 18.07.06, 03:49
    ja lezalam w polsce w szpitalu, szybko, bez lapowek, lekarze ok, pielegniarki
    nie
    badaniami z polski poslugiwalam sie w stanach, byly czytelne i wiarygodne dla
    lekarza
    z polski przyjechalam w sumie niedawno, chodzilam tu do lekarzy, lezalam w
    szpitalu, mam porownanie
    roznica/ogromna/ jest w sprzecie-nawet amerykanski fotel ginekologiczny w
    porownaniu z polskim jest jak z kosmosu
    dwa-w usa fantastyczne pielegniarki, w polsce, podczas pobytu w szpitalu,
    mialam wrazenie, ze 'przeszkadzam im w pracy'
    poza tym moja mama ma coroczne mammografie, wystarczy, ze sie zapisze na
    termin,jednakze oni wybieraja czas i sama musi zadbac, zeby isc i sie zapisac,
    nie dzwonia tak, jak tu
    mojego tescia po zdiagnozowaniu nowotworu od razu zabrali do szpitala, zostal
    poddany odpowiednim badaniom i leczeniu-bez lapowek
    --
    napisal mi w lisciku,
    kocham cie promyku
  • 18.07.06, 23:00
    Ciekawe porownanie - mnie nie dziwi ani lepszy sprzet w usa (w koncu to jest
    bogatszy kraj) ani fantastyczne pielegniarki (w koncu wiecej zarabiaja, i jest
    inna kultura "customer service.")

    Co dla mnie bylo najwazniejsze to stwierdzenie, ze "w polsce w szpitalu,
    szybko, bez lapowek, lekarze ok ... badaniami z polski poslugiwalam sie w
    stanach, byly czytelne i wiarygodne dla lekarza." Wiec jednak opieka jest
    dobra, chociaz w momentach moze nie az tak przyjemna...
  • 19.07.06, 02:56
    znalezlismy jej lekarza w NY. W czwartek ma 2 i ostatnia biopsje, ktora jest
    potrzebna przed operacja. Operacja wyznaczona za 2 tygodnie. Biopsje i operacje
    zrobi jeden z lepszych lekarzy w NY zajmujacy sie rakiem szyjki macicy i
    piersi. Wszystko bedzie zrobione w ramach badan naukowych sponsorowanych przez
    rzad stanowy. Koszt z jej strony to bedzie tylko tzw. co-pay za pobyt w
    szpitalu czyli $500. Okazalo sie ze jest wiele oragnizacji ktore pomagaja
    ludziom jak moja ciocia, ludziom ktorych nie stac na leczenie.
    tutaj jestl lista z telefonami do oragnizaji zajmujachy sie roznego rodzaju
    rakami
    www.health.state.ny.us/nysdoh/cancer/center/partnerships.htm#kings
    ludzie sa przesympatyczni i bardzo pomocni. Okazuje sie za zaden ze szpitali
    miejskich nie ma prawa odmowic leczenia nie wazne na status prawny czy
    majatkowy.
    Dodam jeszcze ze poszli tak daleko ze wyslali aplikacje na przedluzenie wizy
    (tu przyznaje ze szczeka mi opadla, bo to jak na razie na ostatni miejscu stoi).
    Aha, program takze pokrywa koszty ewentualej chemioterapi, naswietlen i
    kontrolnych wizyt.
    Wiem ze wielu z was nie bedzie sie podobalo ze moja ciocia leczy sie na "wasz
    koszt" coz beda musieli przelkac gorzka pigulke, calej reszcie dziekuje za
    porady. Mam nadziej ze cos takiego nikogo z Was nie spotka. W razie tego
    nieszczescia sluze porada.
    Aha dodam ze my z mezem od dobrych kilku lat wpacamy co miesiac pieniadze an
    St. Jude Children hospital (szpital zajmujacy sie leczeniem i badanie wszelkich
    odmian raka dzieci) zeby nie bylo ze tak do konca pasozytami jestesmy i
    zerujemy na innych.
  • 19.07.06, 04:04
    Ciesze sie, ze Twoja ciocia bedzie tu leczona, ze nie musi wracac do Polski.
    Zycze Jej wszystkiego najlepszego.
  • 19.07.06, 04:34
    Magda,
    Jestem dumna z Ciebie ze tak pomoglas swojej cioci. Ja bylam pewna, ze jest
    mozliwosc zeby tu sie leczyc, ale niestety nie mialam w tym zakresie zadnego
    doswiadczenia. Nie przejmuj sie glupimi uwagami. Ja mysle ze wiekszosc osob tu
    jest dobra i dobrze zycza Twojej cioci. Bardzo fajnie ze ciocie mozna leczyc
    za "nasze" pieniadze. Aby ciocia zyla 100 lat albo jeszcze wiecej.

    Cieszy mnie ze sa dobrzy ludzie w Stanach. :-)
  • 19.07.06, 07:04
    artremi napisała:

    > Magda,
    > Jestem dumna z Ciebie ze tak pomoglas swojej cioci. Ja bylam pewna, ze jest
    > mozliwosc zeby tu sie leczyc, ale niestety nie mialam w tym zakresie zadnego
    > doswiadczenia. Nie przejmuj sie glupimi uwagami. Ja mysle ze wiekszosc osob
    tu
    > jest dobra i dobrze zycza Twojej cioci. Bardzo fajnie ze ciocie mozna leczyc
    > za "nasze" pieniadze. Aby ciocia zyla 100 lat albo jeszcze wiecej.
    >
    > Cieszy mnie ze sa dobrzy ludzie w Stanach. :-)

    Podpisuje sie rekami i nogami pod Artremi. Te glupie i bezduszne komentarze
    o "leczeniu sie na czyjs koszt" przypominaja komentarze do artykulu o ewakuacji
    Polakow z Libanu. To sie nazywa wlasnie polska znieczulica, z wielowiekowa
    tradycja.

    wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.htmlkat=1356&wid=8397205&rfbawp=1153266700.068
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 19.07.06, 04:54
    napisalam "znalezlismy" bo to akcja rodzinna-znajoma byla
  • 19.07.06, 07:36
    Co jakis czas pjawiaja sie na tym forum narzekania na obrzydliwa sluzbe zdrowia
    w USA a tu raptem osie okazuje ze mozna zostac wyleconym za darmo nawet gdy sie
    zlamalo prawo i jest sie nielegalnie nie placac podatkow, bez ubezpieczenia itd.
    No i potem sie prosze nie dziwic ze trzeba tyle placic za ubezpieczenie.

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 19.07.06, 08:05
    A co ma piernik do wiatraka?
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 19.07.06, 09:09
    Tia, 160 MILIARDOW rocznie wysylane do Izraela albo prawie 400 MILIARDOW na
    eksperyment demokratyczny w Iraku to tylko kropla w morzu w porownaniu z takimi
    45 MILIARDAMI na Medicaid i jakas zablakana ciocie.
  • 19.07.06, 09:38
    Irak to juz akurat 2-3 tryliony. Wciaz jednak nie wiem co ma ciocia Magdy do
    stawki ubezpieczenia Ertesa.
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 19.07.06, 13:05
    szkoda ze taka niedoinfromowana jestes, ale sluze wyjasnieniem. Ubezpieczenia
    ida w gore bo tutaj ludzie sadza sie z lekarzami o byle co, wiec lekarskie
    ubezpiecznia - melpractice ins. sa cholernie drogie, tym samy stawki lekarzy
    tez ida w gore bo jakos ten ins musza opacic a przy tym cos zarobic, bo sprzet
    cholernie drogi a studia tez nie kosztuja mniej. Po drugie ubezpieznia praca
    krocie za leczenie (cztaj wyzej) ludzi takich jak ja. od podnad 2 lat lecze sie
    na nieplodnosc i moje ubez zaplacilo mala fortune.
    W twoich oczach pewnie cala moja rodzina to pasozyty ale akurat opnia takich
    ludzi to ja sie wogole nie przejmuje.
  • 19.07.06, 14:25
    A czy zastanawialas sie ile "naszych" pieniedzy idzie na bombardowanie Libanu i
    pomoc dla Izraela? Ja place kilkadziesiat tys $ podatkow rocznie i nigdy nie
    korzystalam z bezplatnej opieki medycznej.

    Jestem szczesliwa ze pieniadze podatnikow przynajmniej w malej czesci idzie na
    ludzi w USA a nie na robienie wojny na Bliskim Wschodzie. Czy ktos ma zielona
    karte czy paszporty z 5 krajow - nie robi to roznicy.
  • 19.07.06, 16:46
    artremi napisała:

    >> Czy ktos ma zielona
    > karte czy paszporty z 5 krajow - nie robi to roznicy.

    kazda studnia ma dno
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 19.07.06, 17:25
    Dno? Jakie dno? Przeciez trzeba jeszcze wszystkim dac porzadna i tania sluzbe
    zdrowia!
    Dna nie ma. hehe

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 00:14
    ertes napisał:

    > Dno? Jakie dno? Przeciez trzeba jeszcze wszystkim dac porzadna i tania sluzbe
    > zdrowia!
    > Dna nie ma. hehe
    >

    hehe, conservative compassion?
    Lepiej wyslac do Afganistanu, Iraku i gdzietamjeszcze, tam gdzie dna nie ma?
  • 20.07.06, 01:33
    Ajpi, nie ma tam u ciebie w szpitalu jakiego psychiatry?
    Bo ja mysle ze im wczesniej zacznie sie leczenie tym lepiej.

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 01:59
    Porownywanie wydatkow na ciocie z wydatkami na bombardowanie jest nie tylko
    demagogiczne, ale i nielogiczne. Ciocie (zycze powrotu do zdrowia) nalezy
    porownac z 40 milionami amerykanskich obywateli, ktorzy nie maja ubezpieczenia,
    lub takie,ze koszty leczenia raka szyjki macicy wpedzaja ich w bankructwo, albo
    dozywotnie dlugi. Moze sie tak zdarzyc, ze za darmo bedzie leczona osoba,
    ktora w Ameryce trzyma nie nedza rodziny w Polsce, tylko wykonczenie domu
    kolejnemu dziecku, lub kupienie mu samochodu z "pelnym wypasem" - i osoba ta
    zabiera pieniadze Amerykaninowi , ktory ma rozwalajaca sie rudere i nigdy nie
    mial nawet najtanszego nowego samochodu i teraz dodatkowo nie bedzie mial
    szansy na taki przywilej. (Wiem, ze bohaterka watku pracuje dla chorego meza,
    wiec nie o niej pisze.) Przypadek cioci nalezy porownac tez z takimi
    nielegalnymi, dla ktorych leczenie sie w Ameryce jest jedynym mozliwym
    rozwiazaniem. Bo to nie jest tak, ze ta krewna wrocilaby do kraju, gdzie nie
    ma mozliwosci zadnego leczenia (jak w przypadku wiekszosci kolorowych,
    latynosow - nielegalnych emigrantow), ona ma mozliwosc leczenia na przecietnym
    swiatowym poziomie, nie mozna tez mowic o wzgledach humanitarnuch, bo nie
    grozi jej wiezienie w Polsce, albo tu zostawi nieletnie dzieci, i juz ich nie
    zobaczy, albo przynajmniej, mieszkajac tu wiele lat ma tu juz swoje zycie
    rodzinne- tak jak wiele milionow rodzin nielegalnych. To, ze lekarz byl mily i
    szybko wyslal chora na badania? Jak widac z postow w Polsce w takiej
    okolicznosci jest identycznie. W Ameryce lekarz nie sluzy do oceniania kwestii
    finansowych, a my sie jawimy jako emigranci z kraju, gdzie raka leczy sie
    zamawianiem u babek.
    Z zazenowaniem czytalam pierwsze posty o tym, ze ciocia pracujac tu pomaga w
    Polsce choremu mezowi, a nawet zaplacila za wizyte, czy pierwsze badania.
    Normalne. Co to ma wspolnego z koniecznoscia leczenia sie akuraty w Ameryce ?
    Bo sprawa wyglada naprawde tak. Osoba ta lubi byc w Ameryce i ryzykuje w
    dalszym ciagu bardzo wiele,(bo nikt nie wie jak dlugo bedzie trwalo leczenie i
    czy bedzie mozna wrocic do pracy po nim, i w jakim czasie), aprobuje tez brak
    meza, a moze i dzieci w tak trudnych chwilach - zeby zostac w Ameryce.
    Ameryka - wolny kraj, wolny wybor, ale tez wolna opinia, w tym wypadku moja.
    Czy ja bym wrocila do Polski w takiej sytuacji bedac w rozlace z mezem i
    dziecmi. W tej chwili mysle, ze tak, tak jak ludzie w szpitalu - chca
    koniecznie, czesto bez sensu - do domu. Moze nie wrocilabym, kiedy
    przedstawiono by mi wspaniale mozliwosci leczenia, ktore dadza mi gwarancje
    wyleczenia. Jesli o to chodzi, o.k. - ale nazwijmy to jasno.
    Zyta bez serca
  • 20.07.06, 02:37
    > Porownywanie wydatkow na ciocie z wydatkami na bombardowanie jest nie tylko
    > demagogiczne, ale i nielogiczne
    Spoko, IP wszystko kojarzy sie z jednym... Taka mania przesladowcza. Zreszta ona
    jak katarynka zarzuca wszelkie mozliwe fora tym swom idee fix.

    A co do reszty to masz zupelna racje.

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 02:51
    ja tez sie zgadzam z Zyta (wbrew pozorom nie po raz pierwszy ;)). Zyta pisze cos w stylu ze "ciocia
    zabiera Amerykaninowi," a szkoda ze wiele osob (na tym forum tez) nie widzi ze tez sie zaliczaja do
    "Amerykanow" a juz calkiem bez sensu jest ze te same osoby narzekaja na amerykanska sluzbe
    zdrowia :O

    czy operacja w ramach badan naukowych nie oznacza ze jest sie krolikiem doswiadczalnym lub
    praktyka dla studenta?
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 20.07.06, 02:55
    juz calkiem bez sensu jest ze te same osoby narzekaja na ameryka
    > nska sluzbe

    hehe to jest gwozdz tego watku.


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 03:00
    to moze powiennas sie cieszyc ze moja ciocia bedzie "krolikiem doswiadczalnym",
    bo w zyciu nic nie wiadomo i moze badania na niej wykonane kiedys Tobie albo
    komus z Twoje rodziny lub znajomych sie przydadza? O tym nie pomyslalas?
    Widze ze "swieta trojca" wyznaje zasade nie dac bo nam "Hamerykana" zabraknie.
    Koncze juz bo kobiety w ciazy nie powinny sie denerwoac (prosze sie nie martwic
    za "wasze" pieniadze nie bede rodzic)
    calej reszcie dziekuje za mile slowa i jak na razie zegnam sie z forum.
  • 20.07.06, 03:03
    Niestety jak widze nie potrafisz zrozumiec dwoch roznych spraw.
    Kazdy bardzo wspolczuje twoje cioci jak i kazdej innej chorej osobie na calym
    swiecie.
    Nie znaczy to jednak ze poniewaz to jest twoja ciocia ja czy inni maja zmieniac
    poglady w sprawie nielegalnych, ich leczenia i ogolnie pieniedzy na nich wydawanych.
    Dla mnie co dziwniejsze ze obrazasz sie na forum gdy slyszycsz slowa ktore ci
    nie odpowiadaja a z drugiej JAWNIE popierasz osobe lamiaca prawo.
    Ot taka sobie niekosekwencja.
    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 03:09
    nidgy nie bylas w takiej sytacji wiec latwo sie wypowiadac, ciekawe jak by
    kogos tobie bliskiego cos takiego spotkalo to co bys zrobila? Kopnela w kupe i
    w sadzila w pierwszy lepszy samolot? Tak jak widzisz latwo sie wymadrzac jesli
    sie nie mialo z czym do czynienia, jak to mowia punkt widzenia zalezy od punktu
    siedzenia.
    Na forum sie nie obrazam bo za dorosla na to jestem, po prostu wazam ze jest
    kilka innych miejsc gdzie moge duzo symatyczniejszych ludzi (duzo z tego forum
    jest tam).
  • 20.07.06, 03:22
    magdamajewski napisała:

    > nidgy nie bylas w takiej sytacji wiec latwo sie wypowiadac, ciekawe jak by
    > kogos tobie bliskiego cos takiego spotkalo to co bys zrobila? Kopnela w kupe i
    > w sadzila w pierwszy lepszy samolot? Tak jak widzisz latwo sie wymadrzac jesli
    > sie nie mialo z czym do czynienia, jak to mowia punkt widzenia zalezy od punktu
    >
    > siedzenia.
    > Na forum sie nie obrazam bo za dorosla na to jestem, po prostu wazam ze jest
    > kilka innych miejsc gdzie moge duzo symatyczniejszych ludzi (duzo z tego forum
    > jest tam).

    sympatyczniejszych czyli takich ktorzy gdy wyciagnie sie do nich dlon ucinaja cala reke?
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 20.07.06, 03:31
    Magdo, po pierwsze to ja jestem FACET.
    Po drugie, to nie, nie bylem w takiej sytuacji ale to nie zmienia mojego zdania
    nawet o jote. Rowniez, tutaj, w Kalifornii mam znajomych ktorzy sa nielegalnie i
    oni rowniez znaja moje zdanie. Poniewaz nigdy, nigdzie nie bylem nielegalnie to
    nie wyobrazam sobie ze wogole mozna tak zyc.
    Zbtym forum to jest tak ze ilosc idzie w jakosc tyle ze niestety ta jakosc byla
    zbyt wielka i zrobila sie ilosc. Niestety. Choc i tak uwazam ze jest tu sporo
    kobiet o bardzo ciekawym spojrzeniu na zycie, swiat itp ktore chetnie czytam i
    dlatego tu siedze jako jeden z dwoch chlopow. Forum typu Kobieca Polonia to jest
    po prostu taki jazgotliwy babski sejmik :) I nie dziwie sie ze gdzie indziej
    zostalabys poglaskana po glowie tak jak pewnie chcialas.
    Tutaj otrzymalas rozne odpowiedzi. I dlatego to forum jest niebotycznie lepsze
    gdyz zawsze warto znac rozne opinie i poglady a nie tylko takie ktore nam pasuja.

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 03:43
    do grona twoich znajomych to nie chcialaby sie zaliczyc, bo w razie choroby (w
    przypadku bycia tutaj nielegalnie) jeszcze bys mnie do INS-u podkablowal.
    Gorco wam polecam ksiazke (jesli jeszcze czytacie Polskie ksiazki) pt.
    Wakacjuszka Zofii Mirzynskiej
  • 20.07.06, 03:44
    Twoj powyzszy komentarz to zwykle chamstwo :(
  • 20.07.06, 04:01
    chamstwem tego nie uwazam takie wyciagnelam wniostki,
    jesli urazilam to klaniam sie i przypraszam
    dobranoc
  • 20.07.06, 18:28
    Pojecia nie masz jak sie ucieszylam,ze ciocia bedzie leczona i wierze,ze
    wyleczona! Jestes super,ze tak sie wlaczylas w pomoc w znalezieniu leczenia tutaj.
    Na taka osobe jak Ty mozna liczyc. Pozdrawiam, zycze i Twojej Rodzinie i cioci
    wszystkiego najlepszego
  • 20.07.06, 04:07
    Ertes, nie pchaj sie , to moze chodzilo o mnie, zebym "ciocie kopnela w d... i
    wsadzila do samolotu" Otoz mila Magdo, to z reka na sercu moge ci powiedziec -
    kopnelabym .... i wsadzila... A wy (znaczy rodzina) zamiast wytlumaczyc
    podtrzymujecie jej idea fiks, ze musi tu. A wiesz czemu kopnelabym ....i
    wsadzila.....? Bo wiem, ze to nie tylko operacja, ale jeszcze duzo po tym.
    Rozmawialam kiedys z moja znajoma, ktora miala kilka lat temu raka piersi.
    Powiedziala, nie wiem, czemu oprocz mnie zadna kobieta po operacji na sali,
    (bo to bylo w Polsce i bylo ich kilka) nie miala wyobrazni, ze to dopiero
    poczatek. W pewnym momencie na dalszy plan schodzi pomaganie finansowe mezowi
    w Polsce. Wiem co mowie.
  • 20.07.06, 05:10
    Ciocia moze przeciez w kazdej chwili wrocic do Polski. Dlaczego nie moze sie tu
    najpierw wyleczyc albo przynajmniej zaczac leczenie?

    Przerazajaca jest dla mnie mentalnosc Polakow. Kazdy tylko dla siebie i przy
    okazji zazdrosci lub zle zyczy drugiej osobie. Szpitale dostaja duze pieniadze
    od roznych organizacji, nie tylko od amerykanskiego rzadu. Pieniadze te sa
    przeznaczone na leczenie ludzi ktorych nie stac na leczenie. Bez wzgledu na ich
    status imigracyjny.

    Jeden z najlepszych szpitali w USA (Johns Hopkins w Baltimore) byl zbudowany
    wlasnie w tym celu zeby leczyc biednych ludzi. Ostatnio otrzymal duza dotacje
    od organizacji Billa Gates'a.

    Wszystkim na tym forum zycze zajecia sie wlasnym wyksztalceniem i porzadnych
    zarobkow. A jesli bedziecie mieli szczescie miec dobre zdrowie i troche
    zaoszczedzonych pieniedzy, podzielcie sie z innymi ktorzy nie mieli takiego
    szczescia.
  • 20.07.06, 06:53
    > Ciocia moze przeciez w kazdej chwili wrocic do Polski. Dlaczego nie moze sie
    tu
    >
    > najpierw wyleczyc albo przynajmniej zaczac leczenie?


    Artremi:-)
    Ciocia nie bedzie mogla w trakcie leczenia o tak sobie wrocic do Polski. Sorry,
    ale rak to nie jest grypa. jezeli bedzie chemioterapia, to ciocia nie bedzie
    mogla na przyklad kroic warzyw do obiadu. Raz, ze nie bedzie miala przez kilka
    dni po sesji chemii sily; dwa - bedzie musiala tak na siebie uwazac, zeby sie
    nie popazyc, skaleczyc, nabic siniaka - bo w takiej sytuacji wychodza
    komplikacje i kolejna sesje chemii trzeba przerwac, co jest niewskazane.

    Moja mam walczy z rakiem(wlasciwie juz skonczyla radioterapie - teraz
    przechodzi badania, czy przerzutow nie ma). Miala 8 sesji chemioterapi co trzy
    tygodnie9w miedzy czasie rutynowe badania, czy dobrze reagujesz na te trucizne -
    czy mozna dalej kontynuowac wlewanie jej w organizm), pozniej radioterapie
    przez dwa tygodnie dzien w dzien.
    Miedzy 5 a 6 sesji chemioterapi kroila warzywa do obiadu i sie skaleczyla w
    palec. Ranka byal maluska. Niestety wyladowala na pogotowiu, bo z maluskiej
    rany zrobilo sie swinstwo - spuchnieta cala reka po lokiec - ruszac nia nie
    mogla. Chemie trzeba bylo przerwac. Zadnych lekow w czasie chemioterapii brac
    nie mozna. Kiedy rana sie zagoila - musiala przejsc przez rutynowe badania, czy
    mozna powrocic do chemii.
    Chemia to trucizna, ktora ma za zadanie zabic nowotwor, przy okazji zabija
    zdrowy organizm. Po chemi sie wymiotuje, slabnie, przewraca sie, pare dni po
    sesji sie lezy polackiem na lozku. Boli cale cialo, poczawszy od czobka nosa,
    po koncowki palcow u nog.

    Wiec powrot w czasie leczenia jest nierealny.


    oczywiscie nie buntuje sie, ze ciocia leczy sie tutaj z moich podatkow:-) Nie
    przeszkadza mi, ze moje podatki przeznaczane sa na chore cicie, babcie, dzieci
    (dla mnie nie ma znaczenia czy jest on tu legalnie czy nie), zwierzeta etc...

    Zycze cioci autorki watku sily w pokonaniu choroby.

    --
    img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
  • 22.07.06, 12:30
    nanuk24 napisała:
    >Ciocia nie bedzie mogla w trakcie leczenia o tak sobie wrocic do Polski. Sorry,
    >ale rak to nie jest grypa. jezeli bedzie chemioterapia, to ciocia nie bedzie
    >mogla na przyklad kroic warzyw do obiadu. Raz, ze nie bedzie miala przez kilka
    > dni po sesji chemii sily; dwa - bedzie musiala tak na siebie uwazac, zeby sie
    > nie popazyc, skaleczyc, nabic siniaka - bo w takiej sytuacji wychodza
    > komplikacje i kolejna sesje chemii trzeba przerwac, co jest niewskazane.
    >
    > Moja mam walczy z rakiem(wlasciwie juz skonczyla radioterapie - teraz
    > przechodzi badania, czy przerzutow nie ma). Miala 8 sesji chemioterapi co
    trzy
    > tygodnie9w miedzy czasie rutynowe badania, czy dobrze reagujesz na te
    trucizne
    > -
    > czy mozna dalej kontynuowac wlewanie jej w organizm), pozniej radioterapie
    > przez dwa tygodnie dzien w dzien.
    > Miedzy 5 a 6 sesji chemioterapi kroila warzywa do obiadu i sie skaleczyla w
    > palec. Ranka byal maluska. Niestety wyladowala na pogotowiu, bo z maluskiej
    > rany zrobilo sie swinstwo - spuchnieta cala reka po lokiec - ruszac nia nie
    > mogla. Chemie trzeba bylo przerwac. Zadnych lekow w czasie chemioterapii brac
    > nie mozna. Kiedy rana sie zagoila - musiala przejsc przez rutynowe badania,
    czy
    >
    > mozna powrocic do chemii.
    > Chemia to trucizna, ktora ma za zadanie zabic nowotwor, przy okazji zabija
    > zdrowy organizm. Po chemi sie wymiotuje, slabnie, przewraca sie, pare dni po
    > sesji sie lezy polackiem na lozku. Boli cale cialo, poczawszy od czobka nosa,
    > po koncowki palcow u nog.
    >Wiec powrot w czasie leczenia jest nierealny.

    niech sie magda lepiej zastanowi co JA czeka jesli ciocia
    podda sie leczeniu w USA, moze to ja zmobilizuje, ze wysle "klopot"
    do europy, przeciez w zach. europie polacy moga leczyc sie bezplatnie.
    No, chyba ze magda przyjechala na zaproszenie nielegalnej cioci, wiec ma
    wzgledem niej zobowiazania.
    Jestem zawsze przeciwna wszelkiemu kombinatorstwu.

    --
    nie akceptuj zachowania nie do przyjecia
  • 20.07.06, 05:11
    ertes napisał:

    Forum typu Kobieca Polonia to jes
    > t
    > po prostu taki jazgotliwy babski sejmik :) I nie dziwie sie ze gdzie indziej
    > zostalabys poglaskana po glowie tak jak pewnie chcialas.
    > Tutaj otrzymalas rozne odpowiedzi. I dlatego to forum jest niebotycznie lepsze
    > gdyz zawsze warto znac rozne opinie i poglady a nie tylko takie ktore nam
    pasuj
    > a.
    >

    To po kiego grzyba czytasz KP? Bo niewatpliwie to robisz, skoro masz takie
    opinie i na dodatek wiesz, co pisze i.p. freely. Tutaj mozesz sobie rzucac
    swoje chamskie komenty i na dodatek zyskac czasem poklask. Tym sie roznia Polki
    w Stanach od KP, ze tutaj przyzwala sie na widzenie czlowieka przez pryzmat
    jego statusu za granica i zawartosci portfela. Twoje stwierdzenia o tym, ze juz
    wkrotce postawisz BMW w garazu,albo ze nie wyobrazasz sobie jak mozna zyc
    nielegalnie, sa godne pozalowania. Cienko chyba z samoocena, skoro uzywasz
    forum jako autoterapii. Zamiast wysylac i.p. do psychiatry sam bujnij sie do
    psychologa.
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 20.07.06, 05:21
    Samo, dlaczego sie nie dziwie temu co piszesz?
    hehehe

    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 20.07.06, 06:51
    samo napisała:

    > To po kiego grzyba czytasz KP? Bo niewatpliwie to robisz, skoro masz takie
    > opinie i na dodatek wiesz, co pisze i.p. freely.

    ja nie czytam, weszlam raz i umarlam z nudow ;), a co ip pisuje wiem bo nie tylko na KP ja mozna
    znalezc

    >Tutaj mozesz sobie rzucac
    > swoje chamskie komenty i na dodatek zyskac czasem poklask.

    ha ha, znalazla sie dama na forum :)))

    Tym sie roznia Polki
    >
    > w Stanach od KP, ze tutaj przyzwala sie na widzenie czlowieka przez pryzmat
    > jego statusu za granica i zawartosci portfela.

    pewnie tam wiekszosc z anglii i Irlandii jest?

    >Twoje stwierdzenia o tym, ze juz
    >
    > wkrotce postawisz BMW w garazu,albo ze nie wyobrazasz sobie jak mozna zyc
    > nielegalnie, sa godne pozalowania.

    nastpenym razem marki nie wpisuj to zazdrosc tak sie w oczy nie rzuci

    Cienko chyba z samoocena, skoro uzywasz
    > forum jako autoterapii. Zamiast wysylac i.p. do psychiatry sam bujnij sie do
    > psychologa.

    z wlasnego doswiadczenia radzisz? dlugo chodzisz (poki co efektow nie widac)?


    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 20.07.06, 06:56
    Edytkus, zajarzylas ze to nie bylo do ciebie? :-D
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 20.07.06, 07:09
    samo napisała:

    > Edytkus, zajarzylas ze to nie bylo do ciebie? :-D

    az takich problemow ze wzrokiem nie mam, ale daje sobie prawo odpowiedzi tam gdzie mi pasuje ;))
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 20.07.06, 08:22
    Aha, juz myslalam ze ci sie przysleplo, a ty po prostu w klakiera sie nocami
    bawisz :-D
    --
    Somewhere in Texas a village is missing its idiot.
  • 20.07.06, 09:05
    samo napisała:

    > Aha, juz myslalam ze ci sie przysleplo, a ty po prostu w klakiera sie nocami
    > bawisz :-D

    Klakiera? predzej w cat woman ;)


    PS. Ertes, to jak z tym rachunkiem bedzie? ;)
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 20.07.06, 07:05
    haha to Ci sie udalo Edytkus, pasuje jak ulal: too fast and too furious :)))


    --
    "Do not go where the path may lead. Go instead where there is no path, and leave
    a trail."

    Galeria
  • 22.07.06, 13:02
    magdamajewski napisała:
    >znalezlismy jej lekarza w NY. W czwartek ma 2 i ostatnia biopsje, ktora jest
    potrzebna przed operacja. Operacja wyznaczona za 2 tygodnie. Biopsje i operacje
    zrobi jeden z lepszych lekarzy w NY zajmujacy sie rakiem szyjki macicy i
    piersi. Wszystko bedzie zrobione w ramach badan naukowych sponsorowanych przez
    rzad stanowy. Koszt z jej strony to bedzie tylko tzw. co-pay za pobyt w
    szpitalu czyli $500. Okazalo sie ze jest wiele oragnizacji ktore pomagaja
    ludziom jak moja ciocia, ludziom ktorych nie stac na leczenie...">


    Wychodzi na to, ze glupcami sa wszyscy ci ktorzy placa za ubezpieczenie
    skoro leczyc mozna sie za darmo.
    W mojej pracy znowu zmiana ubezpieczenia, poprzednie wzrasta
    bowiem tylko o 30%.
    Kolega za siebie i corke placi "tylko" 340 $ na miesiac (reszte oczywiscie
    pokrywa firma), sekretarka pracowala w wieku 65 lat tylko po to aby wykupic
    ubezpieczenie na chorego meza, inaczej placilaby 500 $ miesiecznie !!!!
    z emerytutry nie byloby ja stac na oplate, dane sprzed kilku lat.

    Kolega placi 700 $ MIESIECZNIE na chora zone, ktora utracila swoje ubezpieczenie
    wraz z praca po wypadku i zaden insurence nie chce CHOREJ osoby przyjac.
    o kosztach leczenia rzecz jasna nie wspominam, facet nie wygrzebie sie z dlugow
    do konca zycia. Mialam lzy w oczach jak mi o tym opowiadal...

    przyklady mozna by mnozyc...

    winszuje sprytu...

    --
    nie akceptuj zachowania nie do przyjecia
  • 22.07.06, 17:26
    i se mysle - do tych wszystkich, co tqk psiocza na ciocie leczona za nasze
    pieniadze - a po ktorej stronie wolelibyscie byc? zazdroscicie jej?
    zamienilibyscie sie z nia?

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 22.07.06, 18:18
    Znow demagogia. Przeciez nie o tym mowa, czy lepiej miec raka szyjki macicy,
    czy tez nie. Mowa jest o tym, czy lepiej miec raka szyjki macicy i byc marnym
    Amerykaninem (amerykanka), czy nielegalna, ktore nie umieja sie tak dobrze
    ustawic, czy lepiej byc w sytuacji co owa krewna. Zawisc, zazdrosc, akurat w
    takim przypadku jest uzasadniona. No chyba, ze ktos jeszcze nie otarl sie o
    wydawanie z wlasnej kieszeni na leczenie w Ameryce,( i to nie 300dol. plus cos
    tam wiecej) lub jest z natury swiety, albo nie rozumie, ze w rachunku
    ekonomicznym nic nie ma za darmo. Tak sie sklada, ze w razie powaznej choroby -
    troska o finanse idzie w amerykanskich rodzinach rownolegle z troska o
    zdrowie czlonka rodziny. My Polacy nie jestesmy tacy materialisci, co tam
    pieniadze, zwlaszcza nie moje. Ktos tutaj powolal sie na Gates, ze dal dla
    jakiego szpitala itd... Gates jest obecnie najwiekszym filantropem na swiecie,
    ale widzi on szerzej filantropie, niz....
  • 22.07.06, 18:30
    > Zawisc, zazdrosc, akurat w
    > takim przypadku jest uzasadniona.

    o raka? bo z tego co widze w tym watku, to pluja sie nie osoby ktore potracily
    majatki na leczeniu bliskich, tylko te, ktore placa podatki i ubezpieczenie,
    podobnie jak ja, i zdecydowanie wole placic i byc zdrowa niz nie placic i miec
    raka, obojetnie, czy wyleczalnego czy nie. nazywaj to sobie demagogia, ja nie
    kaze nikomu przyjmowac mojego punktu widzenia, przedstawiam go li i jedynie.


    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 22.07.06, 18:59
    O.k. - masz racje. Ty znajdujesz tu o ludziach, ktorzy maja ubezpieczenia, a
    ja pisze i czytam te niektore posty o ludziach, ktorzy zasluzyli na takie samo
    traktowanie jak owa krewna, chociazby ze wzgledu na to, ze sa obywatelami, czy
    ze wzgledow humanitarnych - bo w swoim kraju leczyc sie nie moga. A takich
    szans nie maja. Na tym sie wyczerpalam, no ale oczywiscie masz racje.
  • 22.07.06, 19:27
    > ja pisze i czytam te niektore posty o ludziach, ktorzy zasluzyli na takie samo
    > traktowanie jak owa krewna, chociazby ze wzgledu na to, ze sa obywatelami, czy
    > ze wzgledow humanitarnych - bo w swoim kraju leczyc sie nie moga

    no bo rozne kwestie tu byly poruszane i z rozych punktow widzenia.
    Ja wiem jedno, wole nie miec raka niz miec i leczyc go za obojetnie czyje
    pieniadze, natomiast zastanawiam sie - i ciekawa jestem, czy ktos moze tu
    udzielic wiarygodnej odpowiedzi - czy gdyby osoba, bedaca legalnym
    rezydentem/obywatelem, bez ubezpieczenia lub z ubezpieczeniem niewystarczajacym
    na porzadne leczenie zwrocila sie o pomoc do tego samego miejsca co omawiana
    ciocia, mialaby szanse na pomoc.

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 22.07.06, 20:07
    Wydaje mi sie, ze tak, ale Magda bedzie wiedziala na pewno lepiej. Naukowiec
    prowadzi badania nad nowym lekiem, albo sposobem leczenia. Potrzebowal chetnych
    do badan klinicznych. Ciocia miala szczescie zkwalifikowac sie na podstawie
    diagnozy jej lekarza i dotychczasowych badan. W zamian za darmowe (prawie)
    leczenie, pozwala na sluzenie swoim cialem nauce. Nie wydaje mi sie, ze status
    emigracyjny i ubezpieczeniowy mialy tutaj znaczenie. Jesli nie ciocie, naukowiec
    znalazlby inna osobe do badan. Koszt z naszej kieszeni bylby taki sam. Korzysc
    dla nas na przyszlosc, gdy nowy lek albo metoda leczenia zostanie zatwierdzona
    przez FDA i dostepna dla kazdego.
    --
    --I jutro bedzie super--
  • 22.07.06, 20:56
    Nikt nie chcial by byc na jej miejscu. Chyba to nie jest zupelnie tak ,ze nie
    ma mozliwosci leczenia. Zawsze moze wrocic do Polski i tam podjac leczenie. Tu
    nie rozchodzi sie jedynie o operacje czy leczenie bezposrednio po operacji.
    Wiaza sie z tym badania kontrolne , czeste wizyty u secjalistow. To kosztuje
    majatek. Sama to przeszlam i dobrze wiem ile to kosztuje. Gdybym nie miala
    ubezpieczenia chyba bym sie do konca zycia nie wyplacila. Nie dziw sie ,ze cos
    takiego wkurza. Mozna byc nielegalnie i mozna posiadac ubezpieczenie medyczne .
    Problem polega na tym , ze trzeba zaplacic. Zawsze to jest nasza decyzja i to
    my musimy ponosic konsekfencje.Nie mozna pozniej rozpaczac ,ze nie stac mnie na
    leczenie.Bo to mysle ,ze mija sie troche z prawda. A tak poza tym pamietam jak
    ja mialam miec operacje i ubezpieczenie pokrywalo jedynie 50%. Wowczas moj maz
    powiedzial nie martw sie sprzedamy samochod a na operacje pojdziesz. Ja zycze
    cioci Magdy powrotu do zdrowia ale jednak uwazam ,ze powinna wrocic do Polski i
    poddac sie tam leczeniu.
  • 22.07.06, 21:47
    dodam ze istnieje WIELE organizacji ktore pomagaja chorym na rozne odmiany
    raka. Podalam strone do nich duzo wczesniej. Rozmawialam z kilkoma lekarzami
    ktrzy pracuja w tych organizacjach i pomoc jest osiagalna dla wszystkich w tym
    biedych obywateli, ktorych nie stac na lecznie ale takze osob ktore maja
    ubezpiecznie ale nie pokrywa ono wszystkiego. Jeden z lekarzy Dr. Jorge Bendon
    wylumaczy mi jak to doklanie wyglada w ich organizacji. Jesli kobiecie wychodza
    zle wyniki cytologi- podejrzenie raka (powiedzmy nie ma ubez. lub wie ze wrazie
    przewleklej choroby nie pokryje kosztow) zaglasza sie do niego. Tam wykonywana
    jest biopsja. Jesli pacjentka ma ubez, to sprawdzaj ile ono pokryje, jesli nie
    ma po otrzymaniu wynikwo biopsji, opis choroby i ewentualnego lecznia wysylany
    jest od Albany (to z NY) i tam zatwierdzny przez komisjie lekarska i zaliczany
    do ich programu. Koszty sa czesciow pokryta (w przypadku ubez.) lub calowiec w
    przypadku jego braku. Warunkiem jest to ze nie poszlo sie tak daleko jak moja
    ciocia i nie zrobilo sie pierwszej biopsji na wlasna reke. Takich organizacji
    jest wiele. Tylko niewielka czesc z nich jest dotowana przez panstwo, reszta to
    prwytanie organizacjie utrzymujace sie z datkow i badan naukowych.
    Lekarz ktory bedzie operowal moja ciocie takie badania wlasnie prowadzi. Czesc
    jej macicy (na szczecie calej nie beda usuwali) zamiast wyladowac w odpakach
    pojdzie do laboratorium gdzie beda pod jakism tam katem ten wycinek badac.
    tylko maly procent tego programu jest dostowany przez panstwo, lwia czesc
    pochodzi z firmy farmaceutyczniej. Wiec jak to juz ktos "pieknie" okreslil moja
    ciocie czesciowo bedzie "krolikiem doswiadczalnym" w ramach tego programu
    pokryta jest chemia choc wychodzi ze w jej przypadku nie bedzie postrzebna.
    Mam nadzieje ze badania wykonane na "niej" nikomu z tych glosno krzyczacych sie
    nie przydadza. Dodam ze do tego programu potrzebownal kilkanascie kobiete z
    rakiem szyjki macicy BEZ WZGLEDU NA STATUS IMIGRACYJNY CZY ZASOB PORTWELA.
    W zeszlym roku moja znajoma (obywatelka z ubezpieczniem) miala podejrzenia guza
    mozgu (okazalo sie ze to tylko duzy krwiak na przysadze mozogowej). Do
    zamoznych nie naleza. Operacja kosztoala ciezkie pieniadze a jej ubezpiecznie
    pokrylo tylko polowe kosztow, reszta jak sie okazalo zostala pokrtya przez
    miato. Wiec pomoc dla obywteli jest dostepna.
    Podam inny przyklad, jesli nieszcie typu rak dotniej (nie daj Boze) dziecko,
    jest St. Jude children hospital, ktory przyjmnie i bedzie leczy KAZDE dziecko,
    bez wzgledu czy rodzicow stac na leczenie czy nie. Ich zasada jest ze nie
    odmawia sie pomocy tylko dlatego ze rodzicow dziecka nie stac na lecznie.
    Organizacja utrzymjue sie z datkow (w tym moich).
    Nie twierdze ze to wszystko mozliwe jest w kazdym przypadku, ale czasami warto
    poszukac pomocy.
    Coz pewnie zaraz znowu zostanie okrzyknieta cawaniara i naciagaczka, coz bede
    musiala z tym zyc.
  • 23.07.06, 04:21
    magdamajewski napisała:

    > pomoc jest osiagalna dla wszystkich w tym
    > biedych obywateli, ktorych nie stac na lecznie ale takze osob ktore maja
    > ubezpiecznie ale nie pokrywa ono wszystkiego.

    G...o prawda! Dla biednych? a kto jest biedny? jasne przyjezdza taka ciocia czy wujek, nie dala od
    siebie nic dla panstwa, ba, ma zamiar tylko wziac, zarobic jak najwiecej i wrocic do Polski z
    opowiesciami o grubych Amerykanach nie potrafiacych pokazac Polski na mapie. A moze i zostac, za
    zarobione pieniadze od ktorych nigdy nie zaplacila centa podatku kupic dom, zalozyc rodzine i urodzic
    i leczyc dzieci na koszt panstwa, w tym czasie amerykanski obywatel ktory placi kilkadziesiat tysiecy
    podatku rocznie, musi oplacic sobie uzbezpieczenie, ktore i tak wsyzstkiego nie pokryje w razie np.
    operacji, wiec, poniewaz dobrze zarabia nie kwalifikuje sie do zadnych pomocy: musi sam oplacic
    reszte operacji (za duzy dochod roczny aby sie kwalifikowac do pomocy o ktorych mowa), sam zaplacic
    za studia (za duzy dochod roczny ma financial aid), oplacic przedszkole dziecku (za duzy dochod
    roczny na publiczne) itp, itd. i w koncu okazuje sie ze pomimo dochodu przekraczajacego kilkakrotnie
    przecietny nawet nie ma z czego oszczedzac a nawet laduje sie w powazne dlugi. Wqrwia mnie gdy
    slysze ze kolejny nielegalny imigrant czy osoba na welfare kupila sobei dom, pojechala na wakacje i
    jeszcze smie radzic innym jak wykorzytsac system, narzekac na zycie tutaj a przede wszystkim ma
    czelnosc wytykac mi palcem "typowa polska mentalnosc" podczas gdy ma to wszystko z mojej ciezkiej
    pracy i podatkow, kosztem mojego dziecka za ktorego operacje JA musialam zaplacic, za ktorego
    szczepienia JA musze placic - to wy a nie ja macie TYPOWA POLSKA MENTALNOSC!!! ciekawe co sie
    stanie gdy podazymy za wami...




    PS. nawet Bill Gates nie otwiera portfela i krzyczy "chodzcie i bierzcie"

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 23.07.06, 04:37
    edytkus napisała:

    >kosztem mojego dziecka za ktorego operacje JA musialam zaplac
    > ic


    chcialabys sie zamienic?

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 23.07.06, 04:42
    ciocia Magdy miala wybor, moze pojechac do Polski gdzie leczenie jest bezplatne, gdzie rodzina stad
    moze jej pomoc i pewnie za $500 tutaj wydane tylko na lozko w szpitalu w Polsce moze oplacic
    lekarstwa, przypuszczam tez ze dostanie jakas rente (ktora pewnie dostaje juz jej maz). Ja takiej
    mozliwosci nie mam!!!
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 23.07.06, 06:08
    Co ty za bajki opowiadasz Edytkus o lozku za 500 dol.? Lozko szpitalne w
    specjalistycznym szpitalu kosztuje naogol od 3 tysiecy w gore, tzn. lozko z
    materacem i posciela. Wszystko inne kosztuje dodatkowo. W jesieni ubieglego
    roku mialam operacje ortopedyczna, calkiem skromna.. Spedzilam jedna noc w
    szpitalu - lozko 3,500. Nastepnie w dwa dni potem bylam z wizyta kontrolna,
    potem jeszcze raz albo dwa, plus mniej niz 10 sesji rehabilitacji. T o w s z
    y s t k o. Acha, przed operacja bylam u dwoch ortopedow i zalozono
    prowizoryczne usztywnienie oraz mialam dwa razy przeswietlenie, oraz rutynowe
    badania przedoperacyjne - oczywiscie ambulatotyjne. To wszystko kosztowalo
    prawie 40.tys dolarow, z tego ja pokrylam ok. 2 tys. (najwazniejsza pozycja -
    anestezja). W mojej rodzinie urodzilo sie niedawno baby - gole lozko 3.200
    dol. Dwie anestezje: porodowa , potem do cesarki (bo jednak trzeba bylo zrobic
    cesarke) - przeszlo 6 tys. dol.
    Wszystko co napisalas Magdo jest prawda, tylko znow nie moge sie wzruszyc, tak
    jak nie moglam sie wzruszyc desperacja cioci, azeby pozostac w Ameryce celem
    pomagania choremu mezowi w Polsce, tak teraz nie uszlachetniaj historii ze
    ciocia zgadza sie byc "krolikiem doswiadczalnym" i "sluzy swoim cialem" - Twoja
    krewna po prostu za wszelka cene nie chce wrocic do Polski na leczenie.
  • 23.07.06, 06:22
    zyta2003 napisała:

    > Co ty za bajki opowiadasz Edytkus o lozku za 500 dol.?

    ja wiem ile kosztuje przygoda ze szpitalem w USA, o $500 pisala Magda

    > Twoja
    >
    > krewna po prostu za wszelka cene nie chce wrocic do Polski na leczenie.

    tymbardziej ze teraz, po przedluzeniu wizy, jej szanse na kolejny pzyjazd do USA praktycznie spadaja
    do zera
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 23.07.06, 05:57
    Tyle w Tobie zlosci i nienawisci. Rzucasz jadem przy kazdej nadarzajacej sie
    okazji. Nie zazdoszcze zycia w Twojej skorze i w Twoim otoczeniu.
    --
    --I jutro bedzie super--
  • 23.07.06, 06:02
    claudia207 napisała:

    > Nie zazdoszcze zycia w Twojej skorze i w Twoim otoczeniu.

    nawzajem
    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 23.07.06, 07:20
    Edytkus prawde powiedzialas
  • 23.07.06, 07:55
    Edytkus, nie generalizuj ja Cie prosze:-)
    Ja akurat jestem tu nielegalnie. Tak. Jestem na tyle zdesperowana, ze
    zdecydowalam sie tu zyc mimo niezalegalizowanego pobytu(choc gdyby byla taka
    mozliwosc juz bysmy to z mezem zrobili)
    Nie kazdy nielegalny osobnik jest darmozjadem:-0 Placimy z mezem podatki i to
    wcale nie z tych najnizszych dochodow - ale z tych prawdziwych. Ubezpieczeni
    tez jestesmy. Fakt, ze przez rok mialam Public Aid, ale sama zrezygnowalam z
    niego, kiedy moglam sobie pozwolic na normalne ubezpieczenie. Z zadnych Stamp
    food i innych takich nie korzystalam, bo bylam zdania, ze bez tego papierka
    moje dziecko nie umrze z glodu. Sa ludzie bardziej potrzebujacy...

    W tej chwili moj maz lezy w szpitalu z polamanymi zebrami i peknietym
    kregoslupem i bynajmniej nie lezy tam na koszt panstwa, ale na nasz wlasny.

    Wiec prosze mnie nie obrazac...

    --
    img123.imageshack.us/img123/5259/indyk7tc.png
  • 23.07.06, 08:29
    nanuk24 napisała:

    > Z zadnych Stamp
    > food i innych takich nie korzystalam, bo bylam zdania, ze bez tego papierka
    > moje dziecko nie umrze z glodu. Sa ludzie bardziej potrzebujacy...
    > Wiec prosze mnie nie obrazac...

    przeciez ja pisze o zupelnie innych przypadkach wiec Twoja obraza jest bezpodstawna, a mezowi
    szczerze wspolczuje (moj tez ma problemy z kregoslupem)


    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---haslo: Kici Kici Miau Miau
  • 23.07.06, 12:41
    nanuk24 napisała:
    > Ja akurat jestem tu nielegalnie. Z zadnych Stamp
    > food i innych takich nie korzystalam(...)

    o czym ty mowisz ? czyzby te papierki byly i dla nielegalnych dostepne...?????

    --
    nie akceptuj zachowania nie do przyjecia
  • 23.07.06, 14:55
    i po co ja z wami dyskutuje?? sama sie sobie dziwie.
    Ciocia tutaj zostala bo JA sie uparlam nie ona. I bedzie sie tutaj leczyc dotad
    dopoki bede w stanie znalezc jej pomoc (czytaj DARMOWE leczeni). O wojka sie
    nie martwie bo jesli zajdzie taka potrzeba to my mu pomozemy.
    Wasze gromkie pouczajace posty i moralne prawienia nic tutaj nie zmnienia.
    Zrobie WSZYSKTO zeby wyleczyc ciocie.
    W tej chwili jej zdrowie stawiam ponad wszystko, czy to sie wam podba czy nie.
    Szczerze w tej chwili czytam to juz chyba dla rozrywki.
    Nazwijcie mnie jak chcecie, po mnie splynie to jak po kaczce. W tej chwili mam
    klapki na oczach i uszach i jedyny cel - moja ciocia.
    Pozdrawiam
    magda
  • 23.07.06, 20:35
    magdamajewski napisała:

    "Ona po prostu szuka gdzie moze miec szanse na leczenie."
    "jak ktos zarabia $350 tygodniowo to niestety nie stac go na ubezpiecznie."
    " I bedzie sie tutaj leczyc dotad dopoki bede w stanie znalezc jej pomoc
    (czytaj DARMOWE leczeni)
    Szczerze w tej chwili czytam to juz chyba dla rozrywki.
    Nazwijcie mnie jak chcecie, po mnie splynie to jak po kaczce. W tej chwili mam
    klapki na oczach i uszach i jedyny cel - moja ciocia."

    napisalas to z jakas tylko sobie wiadoma satysfakcja i po co ?
    i to twoje , ze ciocia szuka szansy na leczenie, komu takie bzdury
    chcialas wmowic ???

    i na przyszlosc, prosze, nie pisz takich listow
    ublizasz wszystkim uczciwym i lojalnym.

    --
    nie akceptuj zachowania nie do przyjecia
  • 23.07.06, 21:06
    o to przepraszam bardzo pania
  • 23.07.06, 22:55
    Dziewczyna zwrocila sie z prosba o porade a czesc z Was jak te hieny pastwi sie
    i wyzywa.
    Zadna z nas nie wie co zdarzy sie jutro,czy i my nie bedziemy potrzebowaly
    pomocy.
    Wszyscy obecni na tym forum to uczciwi podatnicy,legalni rezydenci i
    obywatele....Szkoda slow.....
    Najlepiej tonacemu podac brzytwe i problem z glowy.
    Zal mi Was:(


    J.
    --
    Oliwka i Kubus
  • 23.07.06, 23:11
    Magdo, chcialam Ci tylko powiedziec, ze podziwiam Twoje starania o znalezienie
    wyjscia z tej okropnej sytuacji i bardzo sie ciesze, ze udalo Ci sie znalezc
    zyczliwych ludzi, ktorzy podjeli sie leczenia Twojej cioci. trzymam kciuki za
    leczenie.

    a "zyczliwe" wpisy pozostawie bez komentarza, bo za mnie zatkalo ze zdumienia
    jak wredni moga byc "Polki (i Polacy) w Stanach".

    --
    pozdrawiam
    8

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.