Dodaj do ulubionych

zmiana nazwiska=zielona karta

19.08.03, 19:13
Oczywiscie pisze juz na wyrost, bo zielonej karty jeszcze nie mam ale...
Przed zlozeniem dokumentow o zielona karte wyszlam za maz tutaj w USA. Nie
zmienilam nazwiska, bo musialabym zmienic paszport, dowod osobisty itd. Tak
wiec papiery zostaly zlozone na moje panienskie (i w dalszym ciagu
aktulne)nazwisko. Chcialbym jednak kiedys je zmienic na nazwisko meza (po
slubie koscielnym) i zastanawiam sie, czy potem jest to duzy problem aby
zmienic je na zielonej karcie (bo teraz w trakcie nie chcemy juz zmieniac, bo
jak wczesniej napisalam, chodzi o zmiane na innych dokumentach, ktore
musialabym zmienic w Polsce)
Edytor zaawansowany
  • 19.08.03, 19:40
    NIE WARTO!
    Boże uchowaj!
    Niech Cie Bóg broni!

    Chcesz rejestrować amerykański ślub w polskim Urzędzie Stanu Cywilnego
    urzędowo tłumacząc, wcześniej potwierdzając każdy świstek w Konsulacie RP i
    oczywiście za wszystko buląc itd? Nie ma na co kasy wydać?

    No chyba, że chcesz obłatwiać mężowi europejski paszport PIT, NIP, czy co tam
    jeszcze, ale to już kompletnie inna bajka...
  • 19.08.03, 19:55
    Moj maz jest Polakiem.
    Taki to zwyczaj w kraju zwanym Polska :)..a moze raczej powinnam napisac, dla
    ludzi bedacych tej narodowosci, ze kobiety po wyjsciu za maz, przyjmuja, jesli
    oczywiscie chca nazwisko meza. A ja chce.
    Po prostu zastanawiam sie, czy bedzie z tym duzo problemow w przyszlosci.
    A slub koscielny mam nadzieje, ze bedzie mogl odbyc sie w Polsce (no ale to
    tylko pod warunkiem, ze bedziemy mieli juz zielone karty.. chodzi o wyjazd i
    pewnosc powrotu tutaj). Zastanawia sie tylko jak to wyglada w praktyce bo np.
    wyjade do Polski, zmienie paszport..wiec bedzie na inne nazwisko ale co ze
    zmiana na zielonej karcie (nawet nie wiem jak ona wyglada) nazwiska, czy sa z
    tym problemy?
  • 19.08.03, 20:08
    Może i zwyczaj...

    Moja żona też jest polska Polka i jakoś nie strzeliło nam do głowy żeby
    zmieniać. Co to miałoby dać?
    Chcesz - to płać i płacz. Nikt Cię nie powstrzyma widać, wiec po co sie pytać?
  • 19.08.03, 21:04
    czy Ty zawsze musisz dorabiac do tego swoja ideolgie? Przeciez zadalam zwykle
    pytanie do osob, ktore znaja na nie odpowiedz. Nie pytalam, czy radzilibyscie
    mi zmienic nazwisko czy nie..tylko, czy jest z tym duzy problem i tyle. Ja nie
    pytalam, czy Twoja czy kogos innego zona zmienila nazwisko czy nie, bo mnie to
    nie interesuje. Kazdy robi tak jak chce a ja chce miec nazwisko meza, czy to
    naprawde takie dziwne.. chyba Polacy na ogol tak robia, prawda? I to Cie tez
    dziwi?
  • 19.08.03, 20:09
    Najlepiej przesunac cala procedure zmiany nazwiska do momentu zlozenia
    aplikacji o obywatelstwo. Na interview o obywatelstwo i w aplikacji N-400
    mozesz zaznaczyc, ze chcesz zmienic nazwisko i mozesz bez problemow to
    zrobic. A potem wymienic po kolei dokumenty amerykanskie i polskie.
    To najlepszy, bezproblemowy i wyprobowany sposob:-)
    Pozdrawiam
  • 20.08.03, 21:09
    chyba bede dosc dlugo przywiazana do mojego nazwiska :)
  • 21.08.03, 14:14
    Sama tak zrobilam i wszystko poszlo bez komplikacji. Wiem, ze chcialabys
    przyjac nazwisko meza, ale warto jednak to przesunac.
    Pozdrawiam
  • 19.08.03, 20:44
    nineczkas napisała:
    > zmienilam nazwiska, bo musialabym zmienic paszport, dowod osobisty itd.

    A po co az tak troszczyc sie o zmiane nazwiska w dowodzie skoro i tak
    mieszkasz w USA i go nie uzywasz? jezeli dobrze pamietam znam ludzi "co iles
    tam lat po slubie" dalej mieli stare nazwisko w dowodzie. paszport-z tego ze
    stare nazwisko-jezdzisz na starym rownie dobrze, jezeli masz dodatkowy
    dokument upowazniajacy do wjazdu na nowe nazwisko to po prostu pokazujesz
    certyfikat malzenstwa ze ty bylas "tak a teraz tak".
    Jezeli sie myle to poprawcie.
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 19.08.03, 21:30
    Podanie do sadu, przez adwokata jak nie umiesz sama, oplata i zrobione.
  • 19.08.03, 21:48
    sublustris napisała:

    > nineczkas napisała:
    > > zmienilam nazwiska, bo musialabym zmienic paszport, dowod osobisty itd.
    >
    > A po co az tak troszczyc sie o zmiane nazwiska w dowodzie skoro i tak
    > mieszkasz w USA i go nie uzywasz? jezeli dobrze pamietam znam ludzi "co iles
    > tam lat po slubie" dalej mieli stare nazwisko w dowodzie. paszport-z tego ze
    > stare nazwisko-jezdzisz na starym rownie dobrze, jezeli masz dodatkowy
    > dokument upowazniajacy do wjazdu na nowe nazwisko to po prostu pokazujesz
    > certyfikat malzenstwa ze ty bylas "tak a teraz tak".
    > Jezeli sie myle to poprawcie.

    Myslisz się.
    Sytuacja: odprawa na samolot z Paryża do N. Jorku.
    Nasza pseudobohaterka nineczkas ma zamiar wrócić z wakacji do domu, czyli n.p.
    N. Jorku (nineczkas, nie poprawiaj mnie że na Florydę, bo to bez znaczenia)
    dochodzi do lady a Pani Air France pyta o bilet i paszport. nineczkas pokazuje
    bilet i polski paszport i... "Where is your US visa Madam?".
    "Nie potrzebuje wizy bo tam mieszkam i o proszę, mam Zieloną Kartę."
    No i teraz jeśli pani z linii się uprze to nineczkas tego dnia nie poleci bo
    będzie musiała przynieść papier z US Consulate w Paryżu, że ona to ona a jej
    Zielona Karta na nazwisko Brzęczyszczykiewicz jest dobra do polskiego
    paszportu na nazwisko Bogurodzcadziewica. Tak nie musi być ale tak być może.
    Linia ZAWSZE ODOPWIADA PRZED US IMMIGRATION za pasażera i jeśli posażer
    zostanie zawrócony z lotniska amerykńskiego - musi go zabrać tam skad go
    przywiozła - OBOJĘTNIE czy pasażer ma na to bilet czy nie. Jeśli w tym dniu
    jest ostre "overbooking", nineczkas leci Economy i na jej miejsce jest 3 inne
    Francuzice to nineczkas nie poleci.

    A nineczkas napisała:

    > czy Ty zawsze musisz dorabiac do tego swoja ideolgie? Przeciez zadalam
    zwykle
    > pytanie do osob, ktore znaja na nie odpowiedz. Nie pytalam, czy
    radzilibyscie
    > mi zmienic nazwisko czy nie..tylko, czy jest z tym duzy problem i tyle. Ja
    nie
    >
    > pytalam, czy Twoja czy kogos innego zona zmienila nazwisko czy nie, bo mnie
    to
    > nie interesuje. Kazdy robi tak jak chce a ja chce miec nazwisko meza, czy to
    > naprawde takie dziwne.. chyba Polacy na ogol tak robia, prawda? I to Cie tez
    > dziwi?

    Koleżanko forumko nineczkas,
    A weź Ty się ode mnie kochana odwal uprzejmie, co? Może jakies malutkie
    dziękuję polskiej chamówki by się znalazło w zamian?
    Zadałaś pytanie - odpowiedziałem. Pokaż kto jeszcze odpowiedział Ci tu jak to
    z tymi dokumentami jest?
    To nie jest moja filozofia - to jest polskie prawo.
    Chcesz wybulić 2x za wymianę polskich paszportów w konsulacie i poczekać na
    nie 7 miesięcy, chcesz rejestrować amerykański ślub (pełne tłumaczenia
    przysięgłe) w polskim urzędzie, chcesz wymieniać wszystkie polskie dokumenty w
    Polsce - nikt Cię nie powstrzyma. To jest Twoja sprawa.
    Ja tylko uprzejmie Ci napisałem że są to schody w postaci urzędowej ścieżka
    zdrowia.

    Mam pomysł: będę unikał Twoich pytań na które i tak znasz odpowiedź, OK?

    www.dziennik.com/www/pdfs/informacja-paszportowa.pdf

    Bądź zdrowa.

  • 19.08.03, 22:22
    Ja sie do Ciebie nie "dowalam". Po prostu nie musze zyc jak Ty, prawda? Zadalam
    male pytanko, a Ty oczywiscie "wyzwales" mnie praktycznie od ludzi pozbawionych
    rozumu, bo ja chce zmieniac nazwisko na nazwisko meza..a przeciez Twoja zona
    tego nie zrobila i zyjecie...wiec i ja moge zyc.. Pewnie, ze moge ale nie o to
    chodzilo w moim pytaniu i tyle.

    A jesli chodzi o czekanie na paszport, to nie trwa to 7miesiecy. Moj maz
    wyrabial sobie nowy paszport w LA. i czekal na niego bardzo krotko.. nie
    pamietam dokladnie ale jakies 3miesiace a moze i mniej.. i zaplacil troszke
    ponad $100 wiec nie mowimy tutaj o czyms drogim.


    chcialam tylko dowiedziec sie, czy jak ma sie juz zielona karte, to zmiane
    nazwiska robi sie sadownie, czy tylko wypelnia jakis papier w INS(czy jak to
    teraz sie nazywa), placi oplate i tyle.
    A co w przypadku, gdy kobieta ma juz zielona karte. Wychodzi za maz i
    przychodzi jej do glowy, "glupia" mysl, a co tam, zrobie jak moja mama, babcia
    i prababcia i zmienie nazwisko na meza, bo w takiej tradycji wyroslam?
    Czy naprawde jest to taka dziwna zachcianka?Bo dla mnie jest to cos
    normalnego.. a mnie dziwi bardziej to, ze kobieta nie zmienia nazwiska po
    slubie. Czy wiec ja jestem dziwna, a Ty nie? Czy moze Ty jestes dziwny, a ja
    nie? Czy tez moze, kazdy moze sam sobie wybrac, bez czepiania sie innych osob,
    ze ktos dokonal wlasnie takiego a nie innego wyboru?
  • 19.08.03, 22:26
    a ty ciagle nie powiedziedzialas dziekuje za rady. Ladnie to tak? Wykorzystac i
    rzucic.
  • 19.08.03, 22:30
    a o jakich radach mowisz? O tych, ze jestem idiotka, ze chce zmienic nazwisko
    na nazwisko meza? Czy o tym, ze na granicy moga byc klopoty z innym nazwiskiem
    na paszporcie a innym na zielonej kracie? Bo to chyba jasne dla wszystkich,
    prawda? Dlatego tez pytalam, jak to wyglada w praktyce i czy jest to duzy
    problem.
  • 19.08.03, 23:14
    cmok_wawelski napisała:

    > Myslisz się.

    W takim razie pracownik dawnego INS-u wprowadzil mnie w blad.

    > że ona to ona a jej
    > Zielona Karta na nazwisko Brzęczyszczykiewicz jest dobra do polskiego
    > paszportu na nazwisko Bogurodzcadziewica. Tak nie musi być ale tak być może.

    O'Kay i dlatego jak napislalam, w tym celu urzednik INS kazal wozic copie
    oryginalu slubu(nie xero tylko oficjalny papier) gdzie sa wymieniane wszystkie
    nazwiska.

    Pytanie z natury wyrabiania polskiego paszportu w US-jakie sa mozliwosci gdy
    mieszka sie za granica, do polski akurat sie nie jedzie (a jak sie pojedzie to
    urlop na 10 dni max), (ma sie dowod na stare nazwisko) green card na nowe, a
    chce sie miec i paszport na nowe?

    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 19.08.03, 23:26

    i jeszcze sie przypomnialo:

    cmok_wawelski napisała:
    > bilet i polski paszport i... "Where is your US visa Madam?"<

    -per "Madame", jesli to Paryzewo.

    ale powracajac do tematu: wtedy pokazuje wize na 10 lat co jest wazna i nawet
    nie przekreslona:-) i tez dobrze, n'est pas?
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 20.08.03, 03:09
    bo to NIE 'paryzewo', yak! U was w Chelmie tak sie mowi na Francje?
  • 20.08.03, 04:14
    corn_flake napisał:

    > bo to NIE 'paryzewo', yak! U was w Chelmie tak sie mowi na Francje?

    Madam, madam, nawet w NYC (pomijajac juz Francje), nazwa twoja pania
    per "madame" bo taka jest forma przy nazwiskach obcokrajowcow, cher malhonnete
    a' la "corn flake"...

    PS. Chelm? Nigdy tam nie bylam a szkoda, bo podobno przyjemne miasto, a co tam
    w Rzeszowie jesli juz mowimy o Polsce?

    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 20.08.03, 13:51
    nineczkas napisała:

    > A jesli chodzi o czekanie na paszport, to nie trwa to 7miesiecy. Moj maz
    > wyrabial sobie nowy paszport w LA. i czekal na niego bardzo krotko.. nie
    > pamietam dokladnie ale jakies 3miesiace a moze i mniej.. i zaplacil troszke
    > ponad $100 wiec nie mowimy tutaj o czyms drogim.

    Czytałem ostatnio wywiad z polskim konsulem z NY. Mówił o 8 miesiącach.
    No ale Twoja trawa jest i tak zawsze zieleńsza.

    > Czy wiec ja jestem dziwna, a Ty nie? Czy moze Ty jestes dziwny, a ja
    > nie?

    Ty jesteś dziwna i to bardzo.
  • 20.08.03, 14:17
    nineczkas napisała:

    > ... czy potem jest to duzy problem aby
    > zmienic je na zielonej karcie
    > (bo teraz w trakcie nie chcemy juz zmieniac, bo
    > jak wczesniej napisalam, chodzi o zmiane na innych dokumentach, ...

    Bierzesz cienkopiszący "magic marker" i masz zmienione w 5 sekund.
    A jeśli w Urzędzie d/s Zielonych kart - to tak jak i z polskim paszportem +/-
    7 miesięcy jak dobrze pójdzie. Ale Ty chyba i tak wiesz lepiej a na forum
    chciałaś się tylko upewnić w tym co wiesz, prawda?
  • 20.08.03, 15:05
    Po francusku pisze sie "madame" - rodzaj zenski ma zakonczenie "e" i to "e"
    przy okazji powoduje ze ostatnia spolgloske sie wymawia. "Madam" to wersja
    angielskojezyczna.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
  • 20.08.03, 16:42
    <html><head><meta http-equiv="Content-Language" content="en-us"><meta
    name="GENERATOR" content="Microsoft FrontPage 5.0"><meta name="ProgId"
    content="FrontPage.Editor.Document">
    <meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-
    1252"><title>New Page 1</title></head><body bgcolor="#008000">
    <table border="3" cellpadding="0" cellspacing="0" style="border-collapse:
    collapse" width="800" id="AutoNumber1" bgcolor="#FF0000"
    bordercolorlight="#FF00FF" bordercolordark="#FF00FF">
    <tr><td bordercolor="#FF00FF"><b><font color="#008000"
    size="7"> sublustris ma racje, na na naaaa! </font></b><p><b><font
    color="#008000" size="7">:-)))))</font></b></td></tr></table></body></html>
  • 20.08.03, 20:04
    xoxo napisała:

    > <html><head><meta http-equiv="Content-Language" content="en-us"&
    > #62<meta
    > name="GENERATOR" content="Microsoft FrontPage 5.0"><meta name="ProgId"
    > content="FrontPage.Editor.Document">
    > <meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-
    > 1252"><title>New Page 1</title></head><body bgcolor="#0
    > 08000">
    > <table border="3" cellpadding="0" cellspacing="0" style="border-collapse:
    > collapse" width="800" id="AutoNumber1" bgcolor="#FF0000"
    > bordercolorlight="#FF00FF" bordercolordark="#FF00FF">
    > <tr><td bordercolor="#FF00FF"><b><font color="#008000"
    > size="7"> sublustris ma racje, na na naaaa! </font></b><
    > p><b><font
    > color="#008000" size="7">:-)))))</font></b></td></tr
    > 2</table></body></html>

    U-u.
    www.beforeperfect.net/opium/menu.html
  • 20.08.03, 16:30
    lolyta napisała:

    > Po francusku pisze sie "madame" - rodzaj zenski ma zakonczenie "e" i to "e"
    > przy okazji powoduje ze ostatnia spolgloske sie wymawia. "Madam" to wersja
    > angielskojezyczna.

    tiaaak? et tu brutus contra me? moze doczytaj skad to wszystko sie wzielo:

    cmok_wawelski napisal:
    "Sytuacja: odprawa na samolot z Paryża do N. Jorku.
    Nasza pseudobohaterka nineczkas ma zamiar wrócić z wakacji do domu, czyli n.p.
    N. Jorku"

    Tak wiec rozmawiamy o Paryzu, prawda? Co jak co, ile lat spedzilam studiujac w
    tym pieknym miescie, to nijak francuski urzednik nie nazwal mnie
    (literujac) "Madam". O Paryzu mowa I cmokowi chodzilo o to miasto. Czytaj
    prosze uwazniej a potem dyskusje prowadz, ok?

    A tak gwoli scislosci, powracajac do amerykanskiej kultury: ma wiele
    zapozyczen z jezyka francuskiego, uzywa ich oryginalnej formy zapisu nawet co
    bardziej wyksztalceni zachowuja akcenty. W usa wystepuja obie formy: "madam"
    i "madame"-jednakze przy nazwiskach wyraznie obcobrzmiacych dla obywatela USA
    (zapewne takie corn flake posiada jako ze pochodzi z Rzeszowa)-gdyby byl
    kobieta- postawiono oryginalna forme z "e". No coz, ale tego wszyscy nie
    musza wiedziec, bo nie wyczytasz tego z zaproszen do McDonaldsa :-)
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 21.08.03, 00:52
    sublustris napisała:

    > lolyta napisała:
    >
    > > Po francusku pisze sie "madame" - rodzaj zenski ma zakonczenie "e" i to "e
    > "
    > > przy okazji powoduje ze ostatnia spolgloske sie wymawia. "Madam" to wersja
    >
    > > angielskojezyczna.
    >
    > tiaaak? et tu brutus contra me?

    no alez ja wlasnie o tym pisze... ze ma byc z "e" a bez "e" to amerykanizm,
    ktory podaje np. moj komputerowy tlumacz... nie wiem skad twierdzenie zem
    przeciw Tobie...

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
  • 21.08.03, 01:55
    lolyta napisała:

    > no alez ja wlasnie o tym pisze... ze ma byc z "e" a bez "e" to amerykanizm,
    > ktory podaje np. moj komputerowy tlumacz... nie wiem skad twierdzenie zem
    > przeciw Tobie...
    >

    Ja juz nie wiem, zapewne wina tytulu i wplynelo to na brzmienie postu. W sumie
    ja tylko chcialam powiadomic tego pana co tak sie upiera, ze obydwie formy
    i "madame" i "madam" sa uzywane w mowie angielskojezycznej w zaleznosci od
    sytuacji, pomijajac juz fakt (jako ze rozmowa zaczela sie od Paryza)
    poslugiwania sie jedynie "madame" we Francji. Ot tyle, w sumie nie powinnam
    byla nawet nikogo poprawiac bo jak widac do niczego to nie prowadzi. A
    przynajmniej nie do zamierzonych efektow. Pozdrawiam.
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 21.08.03, 02:03
    Tytul posta przypadkowy, zapozyczony od przedmowcy. Ani chybi to wina Marsa,
    przez skurczybyka wszyscy dookola na siebie warcza.

    --
    Wsadź-że waść ósmą jaźń w tę głęboką gęślą gżąśl!
  • 21.08.03, 05:40
    Mars faktycznie ma teraz swoja intensywna faze. Niepredko sie taka powtorzy.
    Dobrze by bylo gdyby oprocz wasni i natchnienie przyniosl.
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 20.08.03, 14:42
    Nineczko! W twoim przypadku jest to bardzo proste.
    1. Slub cywilny masz tutaj, w USA. OK. Nie zmienilas nazwiska, bo chcialas
    miec zgodne z polskim paszportem. To rozumiem.
    teraz masz dwa wyjscia. Poczekac do naturalizacji, czyli krotko mowiac do
    otrzymania obywatelstwa, ale to potrwa, a gdybys chciala szybciej, to musisz
    niestety pojsc do urzedu, w ktorym bralas slub i sie dokladnie dowiedziec jak
    masz to zrobic.W tym ci nie pomoge, bo nie wiem.
    Natomiast masz wygrana druga sprawe. Jako, ze obydwoje jestescie Polakami wiec
    rozumiem, ze Twoj maz ma zachowany dowod osobisty. Biarac w Polsce slub
    koscielny, automatycznie jest on rejestrowany w Urzedzie Stanu Cywilnego, wiec
    nie bedzie problemu ze zmiana nazwiska w paszporcie polskim.
    Odpadna ci wszystkie oplaty konsularne itp., chociazby rejestracja slubu w
    Polsce.
    Ja na twoim miejscu wcale bym sie nie przyznawala, ze mam amerykanski slub,
    wtedy obejdzie sie bez szukania dziury w calym.
    Pozdrawiam.
  • 20.08.03, 14:55
    alilat napisała:

    > Nineczko! W twoim przypadku jest to bardzo proste.
    > 1. Slub cywilny masz tutaj, w USA. OK. Nie zmienilas nazwiska, bo chcialas
    > miec zgodne z polskim paszportem. To rozumiem.
    > teraz masz dwa wyjscia. Poczekac do naturalizacji, czyli krotko mowiac do
    > otrzymania obywatelstwa, ale to potrwa,

    I to jeszcze ile - przecież ona nawet nie ma jeszcze Zielonej Karty! W tym
    czasie będzie budowała historię kredytową, dom i co tam jeszcze. A wszystko na
    ZŁE nazwisko.

    > W tym ci nie pomoge, bo nie wiem.

    I od tego bym zaczął!

    > Natomiast masz wygrana druga sprawe.
    > Jako, ze obydwoje jestescie Polakami wiec
    > rozumiem, ze Twoj maz ma zachowany dowod osobisty.

    A skąd ta pewność? A wiesz ile będzie zabawy jeśli nie ma??

    > Ja na twoim miejscu wcale bym sie nie przyznawala, ze mam amerykanski slub,
    > wtedy obejdzie sie bez szukania dziury w calym.

    Dziury w całym? Ona się nie pyta CO MA ZROBIĆ. Ona doskonale wie i "nie
    dorabiaj do tego swojej filozofii". Ona chce wiedzieć który konkretnie kwitek
    wypełnic żeby było tak jak chce żeby było. Popatrz na tytuł: Zieloną Kartę
    dostanie na skutek zmiany nazwiska, którą uzyska biorąc ślub kościelny w
    Koziej Wólce dokad poleci na "advance parole" wydrukowanym z prosto internetu.
  • 20.08.03, 15:18
    wiesz co Terapolko, jestes bardzo zlosliwym facetem i chyba lubisz ludziom
    sprawiac przykrosc a szczegolnie takim, ktorzy wiedza mniej niz Ty. Nie wiem
    ile masz lat ale ja 24 wiec nie mam jeszcze takiego zyciowego bagazu, jak moze
    Ty masz. Nie rozumiem dlaczego Was tak dziwi, ze jak pewnie z 90% polskich
    kobiet chce przyjac nazwisko meza i w przyszlosci miec takie samo moje dzieci.
    Czy to naprawde takie dziwne?
    Ja nie pytalam sie o numer kwitka, ktory trzeba wypelnic aby zmienic nazwisko.
    I w tytule napisalam zmiana nazwiska=zielona karta, nie dlatego, ze uwazam, ze
    jak je zmienie to bede miala zielona karte, to chyba oczywiste, prawda. Ale
    oczywiscie Wy potraficie wytknac wszystkie bledy jak robia tutaj inni,
    szczegolnie tacy, co nie maja tak cietego jezyka jak Wy i mozna po prostu ich
    zgnoic.
    Jesli chodzi o dowod, to wyobraz sobie, ze ma go moj maz tutaj, tak jak i ja.
    A jesli chodzi o Advance parole, to jesli juz oswiecasz zielonych, to potem nie
    musisz tego wytykac za kazdym razem, gdy napisze sie o czyms innym. Tak jak
    mowilam, nie mam takiej wiedzy jak Ty, wiec pytam, czy to zbrodnia?
  • 20.08.03, 15:31
    Nie.
    Ale brak POJEDYŃCZEGO DZIĘKUJĘ, choćby warunkowego pokazuje kim/jaka jesteś i
    że odpowiadając na Twoje pytania - traci się czas. 24 lata temu nie pomogą.
    U adwokata nie musisz dziękować, wystarczy że zapłacisz.

    Obiektywnie najlepsza (zero kosztów i wysiłku) odpowiedź to: jesli nie
    zmieniłaś w czasie ślubu, to najlepiej poczekać do obywatelstwa i BEZ KŁOPOTU,
    SĄDU itd zmienić wtedy. Ale czy Ty to wo ogóle załapałeś w ten swój uparty
    kurzy móżdżek w które wbite jest tylko, że TY CHCESZ, BO MUSISZ ZMIENIĆ
    NAZWISKO w trakcie regulowania spraw emigracyjnych (okres pomiędzy Zieloną
    Karta a obywatelstwem jest TAKŻE regulowaniem "spraw imigracyjnych"!)
    No to załatwiaj, przecież nikt Ci nie broni. Weź adwokata i załatwiaj. Cmoknij
    go potem na koniec wypisując 6-ty czek.
  • 20.08.03, 15:56
    A jako, że nikt o tym nie wspomniał to po urodzeniu dziecka dostajesz papier i
    wpisujesz tam jak chcesz, żeby się nazywało.
    Jeśli chłopak to ładnie bedzie n.p. Ford Fiat a jak dziewczynka to moze być:
    Skoda Toyota. Albo cokolwiek co strzeli Ci do głowy. W USA nie ma "oficjalnych
    imion" ani żadnych przepisów dotyczących nazwiska. Mój jeden przygłupi polski
    znajomy (coś jak Ty co zawsze najlepiej wiedział czego chce) wpisał: Łukasz
    Bąrzalski. Piękne polskie nazwisko. Po tatusiu. Dziecko z takim ma nawet
    szansę pewnie zostać Prezydentem!
    Dwa tygodnie później przyszedł pocztą akt urodzenia a w nim: Tukasz Bajrzalski.
    Też ładnie, prawda? Głąby w Urzędzie miasta nie znali litery "Ł" a ogonek
    przy "ą" przerobili na "j"???!
    Będzie miał chłopak kiedyś w szkole PRZEGWIZDANE zaraz od pierwszego dnia
    pani na pierwszej lekcji będzie usiłowała to przeczytać!
    A wystarczyło użyć nazwiska mamy (5 liter, bardzo proste w obu językach) i
    n.p. uniwersalnego imienia Jan. Ale nie, on wiedział lepiej. Tak jak Ty, która
    nie wiadomo o co i po co tu pyta, bo i tak wiesz lepiej.
  • 20.08.03, 15:58
    ze nie nie podziekowalas? Ja to widze, Terapolka widzi, a ty nie widzisz. Moze
    okulista?

    PS Wiem ze jestem straszliwym chamem z wiekowym bagazem. Uwielbiam ogladac
    napompowane dziewusie bez bagazu. Napowmpowane zaraz po nieudolnym wypaleniu
    papierosa.
  • 20.08.03, 16:46
    corn_flake napisał:

    > ze nie nie podziekowalas? Ja to widze, Terapolka widzi, a ty nie widzisz.
    Moze
    > okulista?

    przygadal kociol garnkowi, okuliste to tobie zalecam - juz sie wykazales:-)))
  • 20.08.03, 16:57
    xoxo napisała:

    > przygadal kociol garnkowi, okuliste to tobie zalecam - juz sie wykazales:-
    )))
    Pani xoxox dziękujemy za wypowiedź i prosimy o małe brawa.
    Szszszszszszszszszszszszszszszszsz! - (brawa)

    No a co powiesz w sprawie "advance parole" Madamme Nieczkaski i odprawy
    paszportowo-biletowej podczes niekoniecznie udanej próby powrotu do USA?
  • 20.08.03, 17:00
    na to nic nie powiem bo mam obywatelstwo i takie smuty nie moj problem.
    /czas na oklaski/
  • 20.08.03, 17:07
    Terapolka, chyba juz naprawde masz sporo lat, bo z pamiecia Twoja jest cos nie
    tak. Juz nie raz tlumaczylam, ze ten Advance Parole nie byla dla mnie, tylko
    dla mojego meza.

    ps. nie ma jak fajny faceci
  • 20.08.03, 16:51
    Ale za to poznała (dogłębnie, do podszewki, do majtek) różnicę pomiędzy
    Madam i Madamme. BARDZO WAŻNE. DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY W IMIENIU NIECZKAZ.
    To bardzo przydatne w zmienianiu nazwiska na Zielonej Karcie, która jeszcze
    nie jest nawet wydrukowana.

    Nikt tylko nie wspomniał czy ten amerykański akt ślubu wozić w ramce, czy w
    kopercie. Ja bym pomniejszył i oprawił w folijkę żeby pasował wystrojem do
    Zielonej Karty.
    Będzie to bardzo interesujący przykładową Panią (pardon, Madamme) z Air France
    dokument. Będzie jej LATAŁ w jakiejkolwiek postaci ale niekoniecznie
    samolotem.
  • 20.08.03, 16:56
    madam/madame. Nic sie nie nauczyles, a za porade nie dziekuje bo jej laskawie
    nie dales.

    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 20.08.03, 17:02
    Kit? Ja mu wlasnie dziekczynna epistole szykuje, a ty co, adwokat czy jego
    alter ego?
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 20.08.03, 16:59
    terapolka napisał:

    > Nie.
    > Ale brak POJEDYŃCZEGO DZIĘKUJĘ, choćby warunkowego pokazuje kim/jaka jesteś i
    > że odpowiadając na Twoje pytania - traci się czas. 24 lata temu nie pomogą.
    > U adwokata nie musisz dziękować, wystarczy że zapłacisz.
    >
    > Ten watek nie byl zatytulowany "do Terapolki".. wiec nie musiales nic
    odpowiadac.
  • 20.08.03, 17:03
    Ten nie był a inny był. Nikt nic nie musi.

    Pokaż jedno Twoje "dziękuję", jedno jedyne, polska chamusiu, pardon Madamme,
    pardon Paniusiu. Na to czy inne pytanie.
  • 20.08.03, 17:04
    Kim Ty jestes, ze uzurpujesz sobie prawo do obrazania mnie? Czy ja kiedys Cie
    obrazilam? Wyzwalam od kurzych mozdzkow? Moze i jestes madrym facetem ale na
    pewno nie ma w Tobie odrobiny kulutry, ktory bardzo lubi obrazac tych, co
    wedlug Ciebie wiedza mniej.

    A jesli chodzi o podziekowania, to zawsze dziekuje, za mile slowo a nie za
    inwektywy skierowane do mnie.
    Gdy odpowiadales mi na temat Advance parole, nie raz Ci dziekowalam wiec nie
    mierz mnie swoja miara.
  • 20.08.03, 17:08
    Nineczka, odpowiedz ze: jaka praca taka placa, niech sobie zinterpretuje.
    terapolka vel cmok, mieszaja mu sie nicki, nie wie ktorym odpowiedzial a potem
    sie dziwi za brak odpowiedzi. Ja sie juz niczemu nie dziwie i chyba przestane
    zaszczycac ten grajdolek "ignorantow intelektualnych":-)))
    --
    Ablue, pecte canem, canis est et plermanet idem...
  • 20.08.03, 17:10
    A koń (szkapa) jaki jest każden widzi.
  • 20.08.03, 17:15
    matko_boska napisał:
    > A koń (szkapa) jaki jest każden widzi.

    problem w tym, ze wlasnie NIE widzi - jak juz sie tu panowie "popisali".
  • 20.08.03, 17:20
    matko_boska napisał:

    > hau, hau, hau!<


    wreszcie odszczekales.
    warto bylo czekac, wlazles pod stol? he heeee...

  • 20.08.03, 17:46
    sublustris napisała:

    > terapolka vel cmok, mieszaja mu sie nicki, nie wie ktorym odpowiedzial a
    potem
    > sie dziwi za brak odpowiedzi.


    Juz od dawna mi sie wydawalo ze cmok i terapolka to ta sama osoba. Z cmoka
    pisal jak chcial sobie na kims poujezdzac i dac upust swojej prymitywno-
    agresywnej stronie. Z terapolki jak mial konkretne odpowiedzi na konkretne
    pytania (bo inteligentny facet jest, tyle ze chamski- o czym zreszta sam
    wie..:) ). Dzis mu sie wszystko pokrecilo, zlalo, nie wytrzymalo, popuscilo.
    Trudno jest utrzymywac 2 i wiecej osobowosci w sieci i nie dac im sie zlac-
    takie cuda udaja sie tylko chronicznym schizofrenikom z rozdwojeniem jazni.:)

  • 20.08.03, 18:19
    eve14 napisała:

    > Juz od dawna mi sie wydawalo ze cmok i terapolka to ta sama osoba. Z cmoka
    > pisal jak chcial sobie na kims poujezdzac i dac upust swojej prymitywno-
    > agresywnej stronie. Z terapolki jak mial konkretne odpowiedzi na konkretne
    > pytania (bo inteligentny facet jest, tyle ze chamski- o czym zreszta sam
    > wie..:) ). Dzis mu sie wszystko pokrecilo, zlalo, nie wytrzymalo, popuscilo.
    > Trudno jest utrzymywac 2 i wiecej osobowosci w sieci i nie dac im sie zlac-
    > takie cuda udaja sie tylko chronicznym schizofrenikom z rozdwojeniem jazni.:)
    >

    szkoda tylko, ze jakies tam IQ nie gwarantuje mu wszechstronnego
    wyksztalcenia. formy jego wypowiedzi-wiecznego upierdliweg zrzedy, wskazuja
    na okolice samotnej i lysiejacej 40chy. he he heee.
  • 20.08.03, 17:12
    za co, za to, ze mnie obrazacie? Nie dziekuje i nie obrazam Was, tak jak Wy to
    robicie.
  • 20.08.03, 20:20
    he he heeee, to nawet smieszne wyszlo. a w sumie tylez uwagi co do mojej
    osoby, szperanie po internecie za xoxo, cio? zrob jeszcze laurke, moze byc we
    flashu. ale i tak nie masz szans ramolu.
  • 20.08.03, 20:23
    Albo agent!!!
    hehe
    T
  • 20.08.03, 20:24
    he heee!
  • 20.08.03, 20:27
    xoxo napisała:
    > he heee!

    XOXO nie czytalam wszystkich Twoich wypowiedzi... ale musze przyznac, ze brzmisz troszke jak facet.
    Kobiety nie reaguja az tak agresywnie.
    T
  • 20.08.03, 20:33
    he heeee.
    xoxo
  • 20.08.03, 20:37
    xoxo napisała:
    > he heeee.
    > xoxo

    a ja mysle, ze xoxo=cmok=fejk=terapolka.... i kto wie jeszcze...
    baw sie dobrze!
    T
  • 20.08.03, 20:44
    ooo, a fuj! ja nie mam czterdziechy i nie lysieje. prosze odseparowac od tej
    zakaly forum.
  • 20.08.03, 20:49
    xoxo napisała:

    > ooo, a fuj! ja nie mam czterdziechy i nie lysieje. prosze odseparowac od tej
    > zakaly forum.

    Jak nie masz to miałaś lub będziesz miała. A cycki ci opadną.
  • 20.08.03, 20:55
    matko_boska napisał:

    >
    > Jak nie masz to miałaś lub będziesz miała. A cycki ci opadną.<

    "cycki" (cytat) to nie ogon jaszczurki.
  • 20.08.03, 20:56
    znowu cytaty? staraj sie, staraj.
  • 20.08.03, 20:53
    zrobil sie jalowy.
    ....
    Pozdrawiam Nineczkas.
    T
  • 20.08.03, 21:45
    jalowy i nudny.
    xoxo
  • 20.08.03, 21:57
    xoxo napisała:

    > jalowy i nudny.
    > xoxo

    nineczkas napisała:

    > chyba bede dosc dlugo przywiazana do mojego nazwiska :)

    U-u-u nieczkas WYDUSIŁA Z SIEBIE (fuj?) "dzięki".

    Oraz, UWAGA - postanowiła nie zmieniać nazwiska.
    I to już po 70 postach. Chwilę to bidulka całkowała.

    Xoksas, dzięki Tobie.


  • 20.08.03, 22:08
    terapolka napisał:
    > Xoksas, dzięki Tobie.<

    tak to juz jest, rzucajac perly przed wieprze.

  • 20.08.03, 22:09
    i tu sie mylisz Terapolko. Ja nie napisalam, ze postanowilam nie zmieniac
    nazwiska, tylko, ze bede przywiazana do swojego dosc dlugo.. no ale Ty tylko
    potrafisz patrzec przed siebie ale na boki to juz nie.
    Chyba skoro nie mam jeszcze zielonej karty.. to i obywatelstwa nie bede miala
    zbyt szybko, czyzby to bylo zbyt trudne do zrozumenia dla Ciebie? Czy moze nie
    potrafisz nic wiecej wydedukowac niz jest napiasne? Dziwne, naprawde dziwne,
    taki madry facet...
  • 20.08.03, 22:39
    ja zmienilam nazwisko na nazwisko meza, nawet sie nie zastanawialam nad tym,
    czy mam czy nie mam tego robic. Gdybym wiedziala wtedy tyle, co wiem po
    przeczytaniu tego topicu pewnie zastanowilabym sie razy kilka nad zmiana
    nazwiska.. a teraz juz pies pogrzebany, slub w Polsce zarejestrowany, wyrabia
    sie nowy paszport, pewnie jeszcze duzo rzeczy do wymiany bedzie, dowod osobisty
    np..
    przyplacam kosztami i.. ucze sie wielu rzeczy, kiedys byc moze bede mogla komus
    pomoc, ja niestety jestem daleko od jakiegokolwiek skupiska Polonii, nie mialam
    kogo zapytac..
  • 20.08.03, 22:46
    to mialas ogromne szczescie:), ze nie bylo "zyczliwych" osob.
    Ja nie moge zrozumiec, dlaczego dla kogos kto wyrosl w tradycji, kulturze
    polskiej, zmiana nazwiska (kobiety) po slubie jest czym tak dziwnym a wrecz
    glupim. Dla mnie i dla wszystkich osob, ktore znam w Polsce, jest to cos
    normalnego. Owszem mam kolezanki, ktore nie chca rezygnowac ze swojego
    nazwiska, bo albo bardzo im sie ono podoba, albo sa jedynym potomstwem swoich
    rodzicow i nie chca aby rod zaginal :), albo nie podoba im sie nazwisko meza..
    a reszta przyjmuje to naturalnie. Dlatego wiekszosc odpowiedzi bardzo mnie
    zranila, wyzywajac od wariatek, krow i co tam jeszcze bylo, tylko dlatego,ze
    naleze do tych powiedzmy 90%spoleczenstwa, ktore przyjmuje w to sposob zupelnie
    natrulany bo to w koncu jest nasza tradycja. Owszem sa spoleczenstwa, ktore
    tego nie praktykuja np. Vietnamczycy.
  • 21.08.03, 00:08
    bardzo jesteś zraniona na polskiej tradycji?
  • 21.08.03, 07:22
    dziewczyny, co wy sie dajecie wciagac w te jalowa dyskusje z tym facetem
    ktorego zona jeszcze nie przylapala na flirtach internetowych?
  • 21.08.03, 09:38
    Oj ludzie ludzie. ale wy jestescie nieprzyjemni !!!! nie na darmo opinia, ze w
    stanach Polak Polakiem pogardza, wiec skad niby mamy miec powazanie u samych
    Amerykanow?
    po co tak zjechaliscie te biedna dziewczyne? chce zmienic nazwisko niech
    zmienia, to jej sprawa, jej zycie i nic wam do tego, a wasze komentarze
    swiadcza tylko o niskiej kulturze. Ona ma racje, tak sie robi w polsce, ze
    kobieta po slubie przyjmuje nazwisko meza i chcac to zrobic poswiadcza tylko
    swoje przywiazanie do kraju, a nie chec 100% amerykanizacji.
    najbardziej mnie rozsmieszyl tekst "polska chamowka" juz nie wiem czyj....a
    dlaczego nie po prostu "chamowka"? ty sie czujesz takim wielkim Amerykaninem ze
    musisz dorzucic koniecznie ze "polska"?
    ludzie zastanowcie sie nad soba troszke, co?
    pozdrawiam
  • 21.08.03, 14:08
    kasienka80 napisała:

    > Oj ludzie ludzie. ale wy jestescie nieprzyjemni !!!! nie na darmo opinia, ze
    w
    > stanach Polak Polakiem pogardza, wiec skad niby mamy miec powazanie u samych
    > Amerykanow?

    Farmazony sadzisz. Głupota tak samo wygląda w każdym języku i narodowości.
    Nie ma narodów "mądrzejszych" i "głupszych" ale ludzie są. Sama
    piszesz: "ludzie, ludzie".

    > po co tak zjechaliscie te biedna dziewczyne?

    Bo jest głupia jak jej lewy bucik.
    > chce zmienic nazwisko niech
    > zmienia, to jej sprawa, jej zycie i nic wam do tego, a wasze komentarze
    > swiadcza tylko o niskiej kulturze.

    Nie tylko. Świadczy także o szczerości rad "z dobrego serca". Jeśli po
    dostaniu pozwolenia na pracę poszedłem do INS że nazwisko jest przekręcone i
    powiedzieli mi że to na pewno dlatego, że tak im napisałem i właśnie dlatego
    jest przekręcone czyli że jest poprawne to jest to wiedza n/t systemu i ludzi
    nim zarządzających, którą warto mieć i poznawać ale najlepiej nie na swojej
    skórze.

    > Ona ma racje, tak sie robi w polsce, ze
    > kobieta po slubie przyjmuje nazwisko meza i chcac to zrobic poswiadcza tylko
    > swoje przywiazanie do kraju, a nie chec 100% amerykanizacji.

    W Kalifornii nie ma znaczenia co i jak się robi w Polsce.
    Co znaczy "100% amerykanizacji"?
    Nikt jej nie broni pierogów czy kiełbasy.

    > najbardziej mnie rozsmieszyl tekst "polska chamowka" juz nie wiem czyj....a
    > dlaczego nie po prostu "chamowka"? ty sie czujesz takim wielkim Amerykaninem

    Wielkim nie, ale mam wiedzę jak w miarę bezproblemowo zostać
    Amerykanką/Amerykaninem. Można się tego ode mnie dowiedzieć LUB można się ze
    mną przekomarzać.
    A chamówka to damska wersja chama. Czy ten typ nie jest Ci z "polskiej
    tradycji" znany?

    > musisz dorzucic koniecznie ze "polska"?
    > ludzie zastanowcie sie nad soba troszke, co?
    > pozdrawiam

    A co "ruska" jest?
    Pozdrawiam wzajemnie.
  • 21.08.03, 19:52
    Na jaki watek nie wejde, od razu widze FORUMOWE WIRUSY! NineczkaS zadala
    proste pytanie, a WIRUSY szybciutko zrobily z tematu cyrk. Robia tak wszedzie,
    nudne to, nie uwazacie? I zalosne?

    Zastanawiam sie, kiedy im sie znudzi?
    dziewczyny! Ignorujcie totalnie wpisy WIRUSOW, nie odpowiadajcie na nie, niech
    dyskutuja sami z soba.Niech sie sami zagryza!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.