Dodaj do ulubionych

Nie lubie Swiat

21.03.08, 16:38
Najlepiej zeby ich nie bylo. Zaczelam sobie wyrzucac ze moglam wszystko
ciepnac (bo urlopu by mi jeszcze nie dali niestety ze wzgledu na krotki staz
pracy) i kupic bilet do Polski na Swieta... Tutaj nie mam nikogo z rodziny i
che mi sie wyc jak pomysle ze oni tam maja rodzinne Polskie swieta a ja tutaj
tylko z ta komercjalizacja i nawet nie mam ochoty obchodzic. Bo po co? Maz
jest Amerykaninem i nie rozumie moich zwyczajow. W niedziele Wielkanocna chce
zabrac swoje dzieciaki na Car Show, ja pewnie tez pojde bo jak zostane w domu
to bede wyc. Jak co Swieta zreszta.... Tak w ogole jest dobrze, tylko mnie
zawsze tak nachodzi przy okazji Wielkanocy i Bozego Narodzenia... Dzieki za
wysluchanie.
Edytor zaawansowany
  • 21.03.08, 17:17
    bella, nie jestes jednyna:) kazde swieta to czas trudny dla
    emigrantow...pocieszajace jest to ze jest wiosna:) i bedzie lepiej:)
    a do Bozego Narodzenia jeszcze kawal czasu! przed nami
    sliczna,kwitnaca wiosna...
    do wyprawy na car show, dolacz cos co bedzie przyjemnoscia dla
    Ciebie: moze spacer po Central Parku? zeby sprawdzic czy magnolie
    nie kwitna? albo wyprawa do ogrodu botanicznego?
    ablo przygotuj wielkanocne sniadanie i przemyc troche polskich
    tradycji?
    w kazdym razie trzymaj sie cieplo:)
  • 21.03.08, 20:03
    Dzieki skibunny, chyba wlasnie tak zrobie - szybki marsz po parku
    dobrze mi zrobi :). I jak uszczesliwie taka wycieczk swojego psa...
  • 21.03.08, 17:45
    A ja bym wiele dal zeby moc pojsc w niedziele na Car Show :)
  • 21.03.08, 20:04
    He he, the grass is always greener... prawda?
  • 21.03.08, 19:31
    Nie smuc sie bella. Sprobuj pogodzic polska tradycje z amerykanska.
    Idz do Kosciola sama jesli to dla Ciebie wazne. Zrob polski koszyk,
    dzieci na pewno zainteresuje malowanie jajek, prawdziwych lub
    plastykowych. Nie rezygnuj z tego, co dla Ciebie wazne.
  • 21.03.08, 20:04
    Masz racje, pewnie rusze swoje cztery litery i cos wymysle..
  • 21.03.08, 20:24
    aaa...no i masz super, ze masz psa:)
  • 21.03.08, 20:44
    Rozumiem twoj nastroj ale nie rozumiem dlaczego nie mozesz wlasnie
    od tego roku wdrazac swojego meza Amerykanina w polska tradycje a
    jesli chodzi o dzieci to wrecz powinnas. Przeciez to fun dla dzieci
    robic pisanki i pojsc jutro do jakiegos polskiego kosciola poswiecic
    koszyczek z jedzeniem. Rano w niedziele i tak robi sie sniadanie
    wiec zrob dla rodziny uwzgledniajac typowo polskie potrawy
    wielkanocne. Przeciez to nie jest problem. Sa telefony to przeciez
    bedziesz w kontakcie z rodzina z Polski.
    Mimo wszystko zycze ci milych swiat i wierze ze nie bedzie tak zle.
    Wydaje mi sie ze wdrozenie dzieci do polskiej tradycji to twoj
    obowiazek.
  • 21.03.08, 21:19
    tez nie lubie swiat, nie tylko tutaj ale w ogole tego uczucia
    radosci na sile, zkomercjalizowania. nie znaczy to ,ze nie sprawiaja
    mi przyjemnosci ale coraz mniejsza.
    mj M szczegolnie na Boze Narodzenie zawsze ma depresje....
    postanowilismy wyjedzac z dziecmi w cieple kraje an swieta, taka
    nasza nowa tradycja ;)
    --
    "When people show you who they are, believe them the first time." -
    Maya Angelou
    www.serce-malwiny.pl/index.php
    Zuza i Lukasz
  • 21.03.08, 23:04
    Ja co prawda mam meza polaka,ale co z tego? CO to za swieta tylko we
    dwoje. Mamy coreczke,ale ona ma dopiero miesiac,wiec mam jeszcze
    czas zanim zaczne z nia malowac jajka czy robic inne rzeczy. Przez
    ostatnie 6 lat spedzalismy swieta w duzym gronie znajomych
    polakow,ktorzy tak jak my byli bez rodzin. Niestety po przeprowadzce
    do innego stanu nie mamy zadnych przyjaciol. Boze narodzenie bylo
    daremne,a Wielkanocy nawet nie bede robic.
  • 22.03.08, 00:07
    widze, ze troche pod prad napisze, ale ja wlasnie lubie tutaj
    swieta. nie zebym nie tesknila za rodzina itp bo pewnie, ze tesknie,
    ale przez te wszystkie przygotowania w domu, sprzatanie od tygodnia
    i gotowanie nie wiadomo ilu potraw - przez to wszystko zaciera sie
    sens swiat, tak tych jak i bozego narodzenia. tutaj mam wiecej czasu
    na refleksje i mysle, ze to jest wlasnie dobre. nie twierdze,
    oczywiscie, ze z duza rodzina wokol nie da sie byc refleksyjnym,
    mowie tylko ze jest to trudniejsze:) no i nie bardzo lubie polskie
    przesiadywanie przy stole godzinami...
    pozdrawiam i zycze wesolych swiat, oby byly wlasnie takie jak
    lubicie.
  • 22.03.08, 16:01
    Ja akurat Wielkanocy nigdy specjalnie nie lubilam, wiec
    mi nie zalezy ,ale Boze Narodzenie to jest super wazne,i moj
    Maz anglosas, oraz jego Rodzina zawsze obchodzi Wigilie, i nawet
    mi nieraz mowi, jak to lubi.PO prostu go nauczylam.
    Faktem jest, ze oglada football,w pierwszy dzien Swiat, ale
    to juz inna sprawa.Tak to bywa z mieszanymi malzenstwami.
    Na pocieszenie pomysl, gdybys miala meza np Chinczyka ,to
    on by nawet nie wiedzial co to jest.
    Nic sie nie martw, zobaczysz, ze sie przyzwyczaisz.

    pozdr



    pozdr

  • 23.03.08, 02:39
    foxie777 napisała:
    > Nic sie nie martw, zobaczysz, ze sie przyzwyczaisz.

    no wlasnie, ja kiedys tez nie lubilam swiat tutaj a teraz? zadnych
    generalnych porzadkow, zadnego gotowania, huzia z domu i zero
    zawracania sobie glowy :) Tylko koszyk z malowanymi jajkami corka
    zaniosla do poswiecenia (z moja tesciowa, a maz w tym czasie czytal
    gazete pod kosciolem :O) zeby wiedziala ze jest taka polska tradycja
    ale i tak najwazniejsze dla niej jest co tez Easter Bunny jest
    podaruje.
    --
    ----------\\- -//------- Cos jest nie tak z moim wzrokiem.
    ---------( @ @ )------- Jakos nie widze siebie w pracy.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 23.03.08, 04:35
    Ja dawniej bardzo podtrzymywalem polska tradycje swiateczna.
    Ostatnio juz sie tak nie staram. Znajomi nie sa Polakami, nie
    rozumieja tradycji :( Jutro ide do znajomych na obiad. Ciesze sie,
    ze nie musze gotowac. Napewno nie bede jesc zurku, ale zrobie sobie
    dla siebie za kilka dni.
  • 24.03.08, 08:34
    nie przesadzaj. W PL komercji tez teraz nie brakuje, i w szale
    zakupow, przygotowan potraw i sprzatania domu , niewiele ludzi tak
    naprawde uczestniczy w nabozenstwach Wielkiego Tygodnia.
    Ja mieszkam w srodowisku totalnie Amerykanskim. Kosciolow
    katolickiach mamy tu "az" 2. Nie ma tu tradycji swiecenia koszyczkow
    z jajkami, ale my zawsze takowy mamy i przynosimy ze soba jako
    jedyni na niedzielna msze. Wtedy zostaje poswiecony. Poza tym
    wszystkie inne nabozenstwa, msze, odbywaja sie tak samo jak w
    Polsce. Akurat komercja nic tu do rzeczy nie ma.
    Im synek bedzie wiekszy , bede starac sie piastowac wiecej tradycji.
    Przy malym dziecku i zwiazanych z nim obowiazkach brakuje mi wciaz
    czasu i zapalu do przygotowywania tych typowo polskich potraw, ale
    co roku mozna dodawac cos nowego.
    Poza tym kup dzieciom Biblie po polsku i staraj sie duchowo
    wprowadzic je, jak i siebie w atmosfere Swiat. Zamiast zwykle
    czytanej ksiazeczki na dobranoc, mozna poopowiadac co nieco o
    istocie Swiat. CHyba tego CI maz nie zabroni, a wszechogarniajaca
    komercja nie przeszkodzi chyba tak bardzo ;)
    Pozdrawiam!
    --
    NAJSWIEZSZE ZDJECIA...
    LICZYMY...
    *Life should NOT be a journey to the grave with the intention of
    arriving safely in an attractive and well preserved body. But rather
    to skid in sideways, chocolate in hand, body thoroughly used up,
    totally worn out and screaming "Woo-Hoo what a ride".*
  • 24.03.08, 13:52
    Bella, przeczytalam Twoj post i zdalam sobie sprawe, ze mialam podobne podejscie
    tuz po przyjezdzie tutaj. Jedyna rada jaka moge Ci dac to to, ze im szybciej
    zaakceptujesz obecny stan rzeczy tym lepiej. I tak jak pisza dziewczyny,
    zastanow sie nad wprowadzeniem do swojej rodziny tych tradycji, ktorych Ci tak
    bardzo brakuje. W koncu Twoja rodzina jest teraz najwazniejsza, maz i dzieci. I
    musicie sobie wypracowac swoj styl spedzania czasu uwzgledniajac rowniez Twoja
    tradycje wyniesiona z domu w Polsce. Od jakiegos czasu organizujemy Swieta u
    siebie i staramy sie zapraszac osoby w podobnej do naszej sytuacji.
  • 24.03.08, 16:15
    Dla mnie tez kiedys to byl bolesny czas, ale nauczylam sie laczyc
    tradycje. I owszem, kiedys bylo mi bardzo przykro, jak moj maz w
    Wielki Piatek przyniosl mi wielkie, pyszne hamburgery z lokalnego
    dineru na obiad, bo ja bylam uwieziona w domu z miesiecznym
    wczesniakiem. Ja pomyslalam, ze kpi sobie z mojego poszczenia,
    normalnie mnie zamurowalo a on po prostu zapomnial. Dla mnie to bylo
    obrazliwe, jak mozna zapomniec ale teraz wiem, ze to ja nie mialam
    racjie, bo on pracowal wtedy o wiele wiecej i byl na prawde
    zmeczony. Teraz maluje pisanki razem z moja mala, jezdzi z nami do
    polskiego kocila poswiecic pokarmy, a razem przygotowywujemy malej
    koszyczek od Easter Bunny ( w tym roku dostala truskawki zamiast
    cukierkow), chowamy jajka w ogrodzie. Duzo tez rozmawiamy z mala nad
    wymowa swiat, pokazujemy grub w polskim kociele, pozdrawiamy sie w
    niedziele rano polskim "Chrystus Zmartwychwstal-prawidziwe
    Zmartwychwstal" oczywiscie po angielsku. Laczymy tradycje i da sie,
    tylko nie mozna podchodzic do tego jak do tragedii i traktowac
    polskiego sposobu obchodzenia swiat jako jedynie slusznego. jak tak
    podchodzilam jeszcze kilka lat temu, malo tego, kontestowalam, ze
    polskie tradycje sa "lepsze". I dopiero od kiedy przewartosciowalam
    sobie myslenie o tradycjach, zaczelam wglebiac sie w symbolike
    tradycji amerykanskich to na prawde ciesza mnie swieta i to kazde,
    nawet Thanksgiving, ktory byl kiedys zuplenie niezrozumialy.
    Wiadomo, ze i moj i twoj amerykanski maz bedzie zawsze traktowal
    polskie zwyczaje troche jak cyrk, ktorego on jest widzem a nie do
    konca uczestnikiem, ale najwazniejsze, zebys ty potrafila odnalezc w
    nich radosc.


    --
    Don't look for problems look for solutions!
  • 24.03.08, 18:11
    Ech, wyszlo jakbym dopiero co przyjechala i po raz pierwszy Swieta mnie
    przybily. Prawda jest taka, ze siedze ponad 6 lat i po pierwszych latach
    zachwytu i odbicia sie w strone 'Po co mi Swieta, sprzatanie itp, ja wole sobie
    odpoczac i sie nie przejmowac' od jakiegos czasu jest mi coraz ciezej... Poza
    tym, maz moj, ale dzieci nie moje, i juz dosc odchowane w dodatku, w niedziele
    spaly do popoludnia a potem wszyscy pojechali na ten Car Show. Potem juz
    wlasciwie nikogo nie zobaczylam do poznego wieczoru, ale juz wtedy mnie szlag
    trafial. Nie mam swojej rodziny tutaj, dla dzieci wlasnych pewnie bym sie
    starala, a tak to ... szkoda gadac. Wcale nie jest latwiej z biegiem czasu (pod
    wzgledem emigracji).
  • 24.03.08, 19:42
    A jest cos co ty lubisz robic a oni nei abrdzo, mzoe nawet nie tyle
    nie lubia ale jakos tak ci glupio przy nich, nie am zcasu , nie wiem
    ogladanie romansidla w tv, zrobienie sobie czegos dla nich
    niejadalnego do jedzenia, napisanie odrecznie dlugiego listu do
    przyjaciolki. Bo moglabys ten czas swiat wykorzystac na zrobienie
    tego zegos co kiedys pzred mezem i emigracja, robilas a teraz jaos
    tak sie nie sklada? Faktycznie z wiekszymi dziecmi i na dodatek nie
    wlasnymi to ciezko zaczynac. A moze masz jakas bezdzietna kolezanke,
    ktorej tez lyso w swieta? Wiodzisz, oni zaplanowali sobie car show,
    ty tez cos mozesz, neicodziennego i wtedy bedziesz na ten dzien
    czekac, bo bedzie taki twoj, male prywatne swieto, niekoniecznie z
    danymi swietami zwiazane.
    --
    Don't look for problems look for solutions!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.