Dodaj do ulubionych

Nie moglabym mieszkac w Polsce bo:

29.07.08, 04:50
1. Nie potrafilabym jezdzic komunikacja miejsca i znosic upal i
smrod potu. W Stanach z wyboru mieszkam tam, gdzie moge polegac
tylko na aucie
Dopisujcie swoje powody
Obserwuj wątek
    • beatamc Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 05:38
      > Dopisujcie swoje powody


      Jakos nie mam ochoty dzis na wykonywanie rozkazow.
      Wiekszosc juz sie wypowiadala nie raz na ten temat. Po co zaczynac
      nowy temat? Przeciez poprzedni byl niemal identyczny.
      Czasami warto sobie przypomniec takie powiedzenie : "Zły to ptak, co
      swoje gniazdo kala."
      Jaki masz cel w negatywnym ukazywaniu tu Polski i Polakow?
      NYC ma jedna z lepszych komunikacji miejskiej na swiecie.
      Posluguja sie nia czesto pierdzacy Azjaci, smierdzacy Zydzi,
      cuchnacy bezdomni, oprocz oczywiscie smierdzacych potem Polakow...
      dlaczego nie napiszesz, ze nie mozesz w NY mieszkac?
    • tamsin Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 15:49
      Wyglada na to, ze do Paryza tez nie wybieraj sie, przynajmniej w
      lecie. No chyba ze masz zalatwiony parking dla swojej limuzyny ;-)
      W londynskim metrze tez mozna bylo poczuc smrod potu, chociaz
      przyznaje, ze nie smierdzialo az tak bardzo sikami jak w paryskim.

      --
      support the right to arm bears
        • majenkir Re: 29.07.08, 17:38
          Nie sa gorsze, ale brak im kindersztuby.
          Poza tym sa rozpuszczone: dzieci w wieku mojej Olki maja swoje (!)
          laptopy, komorki, mptrojki i co tam jeszcze. I wszystkie sie
          porownuja.....
          Kiedy ostatnio bylam w PL mialam "przyjemnosc" obserwowac w mallu
          dzieciaki ok. 12-15 letnie - pannice wyzywajaco wymalowane, a
          zachowujace sie jeszcze gorzej :(. Ja w ich wieku wstydzilam sie
          odezwac do chlopaka, a co dopiero siadac mu na kolanach i calowac w
          miejscu publicznym.

          --
          Charty
          Ola i Wiktor
          • arybka68 Re: 29.07.08, 18:01
            Jak w Polsce dzieciaki sa wyzywajace to jakie sa tutaj?????
            Ja patrzac na tutejsza mlodziez jestem przerazona, bo jedenastolatke ciezko
            odroznic od osiemnastolatki.
          • artremi Re: 29.07.08, 18:21
            Ja mialam takie wrazenie o amerykanskich dzieciakach. Czasami widze w mallu
            dziewczynki 12-15 letnie, wymalowane, otyle i brzuchy na wierzchu. Przynajmniej
            polskie dzieciaki sa sporo szczuplejsze.

            majenkir napisała:
            > dzieciaki ok. 12-15 letnie - pannice wyzywajaco wymalowane, a
            > zachowujace sie jeszcze gorzej :(. Ja w ich wieku wstydzilam sie
          • reninka72 Re: 29.07.08, 18:54
            > Kiedy ostatnio bylam w PL mialam "przyjemnosc" obserwowac w mallu
            > dzieciaki ok. 12-15 letnie - pannice wyzywajaco wymalowane, a
            > zachowujace sie jeszcze gorzej :(. Ja w ich wieku wstydzilam sie
            > odezwac do chlopaka, a co dopiero siadac mu na kolanach i calowac w
            > miejscu publicznym.
            hehehe, te czasy dawno minely ;) a zupelnie serio, ja wlasnie z powodu szkol
            rozwazylabym powrot do Polski. Hanka ma co prawda dopiero 17 mies. ale juz sie
            boje tych anoreksji, bulimii, klik towarzyskich, egoistycznych postw typu "kazdy
            sobie rzepke skrobie" ze nie wspomne o takich "oczywistosciach" jak narkotyki
            czy bron. Przynajmniej w Polsce nik ci dziecka w szkole nie zastrzeli.

            --
            Life is what happens to you while you're busy making other plans.
            ~John Lennon
            • artremi Re: 29.07.08, 19:02
              Tutaj znajoma mi mowila, ze w siodmej klasie jej synka, jest dziewczynka ktora
              ma 2 dzieci i jest znowu w ciazy. Mysle ze malo polskich nastolatek ma po
              kilkoro dzieci (kazde z innym tatusiem oczywiscie).
          • natkos1 Re: 06.08.08, 17:12
            majenkir, zupelnie jakbys pisala o miejscu gdzie ja mieszkam obecnie na
            florydzie a nie o polsce! ja wlasnie mam wrecz przeciwne zdanie.coziennie
            widze12-letnie pannice, wymalowane ksiezniczki w butach na obcasach!!! zawsze
            mam ochote powiedziec;idz sie dziecko pobaw jeszcze w piaskownicy!
            a ja wlasnie nie che by moje dziecko sie tutaj wychowywalo, wsrod tych spoiled
            kids...
            --
            fotoforum.gazeta.pl/u/natkos1.html
            • majenkir Re: 08.08.08, 04:48
              natkos1 napisała:
              > majenkir, zupelnie jakbys pisala o miejscu gdzie ja mieszkam
              obecnie na florydzie a nie o polsce!

              Czyli po raz kolejny sie przekonuje, ze nie mozna uogolniac :)).
              Moje "polskie doswiadzenia" sa z Lodzi. Tu, w "wielkim miescie" moze
              sytuacja tez nie jest wesola, ale na naszym zadupiu mlodziez wydaje
              sie byc naprawde w porzadku.

              --
              Charty
              Ola i Wiktor
      • inletka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 19:28
        majenkir napisała:
        2. ludzie patrza wilkiem na psy

        Z tym sie zgodze ale uwazam to na plus bo psy w Polsce nie wiedza
        gdzie jest ich miejsce. Czyli w budzie, domu albo na smyczy. Ale to
        bardziej wina wlascicieli. To jest chyba jedyny powod dlaczego mi
        sie nie spieszy do Polski na stale. Wpierw musza wprowadzic i
        egzekwowac prawo chroniace ludzi od psow bez kagancow, wolno
        biegajacych bez kontroli i ich odchodow na chodnikach.

        • tamsin Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 19:37
          inletka napisała:
          >
          > Z tym sie zgodze ale uwazam to na plus bo psy w Polsce nie wiedza
          > gdzie jest ich miejsce.

          Troche duzo wymagasz od psow w Polsce. To wlasciciele psow w Polsce
          nie wiedza gdzie jest miejsce dla ich psa. Pies przypuszczam ze
          jest za glupi aby domyslic sie, ze nie wolno mu luzem biegac po
          osiedlu i nie zapnie sie sam na smycz. Rowniez niespotykane jest to,
          zeby pies sam po sobie posprzatal.

          --
          support the right to arm bears
          • inletka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 20:06
            tamsin napisała:
            > Troche duzo wymagasz od psow w Polsce. To wlasciciele psow w
            Polsce
            > nie wiedza gdzie jest miejsce dla ich psa.

            Toz ja to wlasnie napisalam. Uwaga cytuje siebie:
            "Ale to bardziej wina wlascicieli."

            Wiadomo ze pies po sobie nie posprzata a juz na pewno nie spusci
            wody ale jak zacznie sie egzekwowac (mandaty) od wlascicieli psow
            sprzatania po pupilkach to i bezpieczenstwo ludzi sie zwiekszy i
            oczywiscie czystosc chodnikow i trawnikow.
      • inletka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 20:13
        rhodeisland napisała:

        > Nie moglabym mieszkac w zadnym miejscu gdzie bylabym skazana na
        > zatloczona komunikacje miejsca. Odwiedzic to co innnego, ale
        bycie
        > codziennie wcisnieta w tlum ludzi.... Brrr!


        A ja uwielbiam jezdzic tramwajami lub autobusami. Oczywiscie nie w
        godzinach szczytu bo nikt nie lubi. Mimo wszystko jest chyba
        przyjemniejsze jezdzic w godzinach szczytu tramwajem anizeli w
        korkach w Ameryce. W tramwaju przynajmiej mozna przysnac czy
        poczytac ksiazke a w samochodzie nie. A jak skunks przeleci przez
        droge to nawet i w samochodzie jest smrod. Takze smrod moze byc
        wszedzie.
          • natkos1 Re: arybka 06.08.08, 17:18
            powod jaki podajesz tzn ,,smierdzacego metra'' czy jak tam, jako glowny powod
            dla ktorego nie moglabys mieszkac w polsce jest po prostu maksymalnie, totalnie
            glupi i az sie dziwie jak w ogole ktos jak Ty, ztak pusta glowa i nedznymi
            pogadami potrafi pisac...bo swiedczyc to jedynie o poziomie szkoly podtsawowej,
            o czym juz wiele razy pisalismy...naprawde ludzie maja powazniejsze problemy i
            powazniejsze argumenty decyduja o wyborze miejsca zmaieszkania...

            nie bylo mnie na forum jakies 3-4 miesiace, weszlam wczoraj i znow wychodze, bo
            juz mnie mierzi a po co mam marnowacczas ,denerwowac sie tepota innych i
            wciagac w puste dyskusje...
            --
            fotoforum.gazeta.pl/u/natkos1.html
    • maruda78 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 20:21
      Moglabym, ale pod wzgledem jedzeniowym pewnie byloby mi ciezko.
      Komunikacja miejska bynajmniej mi nie przeszkadza - wrecz przeciwnie, nie
      przepadam za jazda samochodem, bo czesto dokucza mi choroba lokomotyzacyjna.
      Niecierpie co prawda tlumow, ale bez przesady, da sie wytrzymac. Bardziej mi
      przeszkadzaja podczas prob przemieszczania sie po miescie niz w metrze.
        • maruda78 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 21:56
          Moim skromnym zdaniem Polacy ogolem bardzo kiepsko sie odzywiaja - bynajmniej
          niewiele lepiej od tutejszego typowego hamburgozercy.
          Jakosc polskiego jedzenia systematycznie sie pogarsza, mniej wiecej w miare ze
          wzrostem wielkich ferm, farm, chlewow itp. To co jest do nabycia w Biedronkach i
          innych liderach to najzwyczajniejszy szajs.
          Zywnosc eko jest jak najbardziej ok, ale z dostepnoscia jej jest dosyc kiepsko.
          No i musialabym wlasne salaty i inne zielepuchy sadzic (kale, chard) bo w zadnym
          sklepie nie uswiaczysz, co najwyzej 2 rodzaje salaty, w tym lodowa (sic!)
          O 'wynalazkach' typu artichokes juz nawet nie wspomne.
          Plus cala masa specjalnych produktow z health food store ktorych w polsce nie
          uswiadcze, eko-chemia itp.
          Moja dieta radykalnie sie zmienila od czasu mojego pobytu w polsce, ale to juz
          dluzsza historia.
          • ladybug Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 29.07.08, 22:25
            To prawda. W Polsce dostep do zdrowej zywnosci jest bardzo
            ograniczony. Napewno latwiej o nia w wiekszych miastach ale nadal
            nie mozna jej znalezc w kazdym sklepie i trzeba sie niezle
            naszukac. Mozna kupic jajka od kur wolno-biegajace(boskie:)-cage
            free). Ale moje pytanie o organiczne mieso pani potraktowala jak
            fanaberie. Wiele wody uplynie zanim sie to zmieni.
            --
            Jan Derlat
          • artremi Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 02:21
            Tez zwrocilam uwage na to, ze w PL jest salata lodowa. Nie wiem skad to cudo
            przyszlo? Z Ameryki? Kiedys slyszalam opinie, ze salata lodowa nie powinna byc
            nazywana warzywem gdyz ma niewiele wartosci odzywczych.
            Z moich obserwacji w PL, to ludzie jedza za malo warzyw i owocow. Tutaj mamy
            zawalenie owocow i warzyw, a w Polsce glownie sie je w sezonie tylko. Uwazam ze
            Polacy powinni brac dodatkowo witaminy i inne suplementy.
            • maruda78 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 03:28
              Sam pomysl jadania sezonowego akurat nie jest zly, wrecz przeciwnie, z tym, ze
              problem jest w tym, ze w Polsce wlasnie bardzo malo sie je warzyw i owocow (w
              sezonie czy bez), z naciskiem na te pierwsze bo owoce raczej sie jada. Natomiast
              warzywa inne niz ziemniaki lub plasterek pomidora/listek salaty do ozdroby to
              zjawisko nader egzotyczne.
              Wszechobecny chleb i ziemniaki plus miecho = podstawa polskiej diety.
              Dzieci zapychane swinstwami spod znaku 'danonki' i 'kubusie', frytki, slodkie
              platki sniadaniowe (zachodni marketing robi swoje).
              Mleko - praktycznie kroluje homogenizowane.
              Parowki, z atestem instytutu matki i dziecka, podobno najlepsze jakie sa do
              dostania, ok 70 % miesa za prawie 10$ w przeliczeniu (za melenka paczuszke).
              Chleb, ktory czerstwieje po 2 godzinach, syrop z malin, z zawartoscia 15% soku i
              inne tego rodzaju kurioza. Margaryna, ktora jakims cudem w Polsce nadal ma
              opinie 'zdrowej'. Szok.
              No i tony slodyczy, ktorych w Polsce je sie bardzo duzo.
              Dietetyka to moja pasja i zoladek mi sie przewraca jak widze co sie dzieje w
              naszym kraju.

              Ps.: salata lodowa to faktycznie kuriozum, ale zyskala na popularnosci przez
              fastfoody, ktore jej uzywaja bo pokrojona nie wiednie tak szybko.
              • artremi Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 04:17
                Maruda, masz racje z tymi roznymi przysmakami forsowanymi przez marketing.
                Kiedys moja bratowa kupila czipsy dla synka i napisane na nich bylo "prawdziwe
                polskie ziemniaki". Powiedzialam jej, ze czipsy to raczej niewiele maja
                wspolnego z ziemniakami, i nie byla ona szczesliwa. :-)

                Sezonowe owoce - chodzi mi o to, ze sezon na np truskawki jest bardzo krotki.
                Uwazam ze powinno sie wiecej uzywac mrozonek poza sezonem. Moga to byc lokalne
                warzywa i owoce, tylko zeby je jesc caly rok.
                • maruda78 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 04:41
                  Mnie najbardziej cholera bierze jak widze czym sie dzieci zywi.
                  W ogole ludzie duzo choruja, dzieci tez, rekordowe liczby alergii, i wyglada na
                  to, ze bedzie coraz gorzej - ale z jedzeniem i trybem zycia jakos nikt tego nie
                  wiaze.
                  Mam nadzieje, ze 'moda' na zdrowe zywienie i zdrowy styl zycia trafi w koncu do
                  Polski.
                  • reninka72 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 20:22
                    > Mam nadzieje, ze 'moda' na zdrowe zywienie i zdrowy styl zycia trafi w koncu do
                    > Polski.

                    Moda na zdrowe zywienie w USA jest bardzo ograniczona. Holduja jej ludzie lepiej
                    wyksztalceni, w wiekszych miastach, przedstwiciele wyzszej klasy sredniej itp.
                    Szary Amerykaniec ciagle odzywia sie polproduktami, czego rezultaty widac na
                    ulicy. Im biedniejsza okolica, tym ludzie grubsi.
                    Mialam niedawno przyjemnosc jesc lunch z przypadkowo poznana amerykanska mama,
                    ktora w restauracji przy stole wyciagnela dla swojego 11-miesieczniaka cheese
                    puffs, pop tarts i dala popic lemoniada. Czylam sie troche jak z innej planety z
                    moim naturalnym jogurtem i bananem dla Hanki.

                    --
                    Life is what happens to you while you're busy making other plans.
                    ~John Lennon
            • doris-ek Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 03:32
              artremi napisała:

              > Tez zwrocilam uwage na to, ze w PL jest salata lodowa. Nie wiem
              skad to cudo
              > przyszlo? Z Ameryki?

              Salata lodowa "iceberg" zwana tez "crisphead" pochodzi z Doylestown
              w stanie Pennsylvania. Pochodzi z konca XIX wieku.
              --
              Don't take life too seriously; No one gets out alive.
              • doris-ek Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 03:41
                Wytlumaczenie nazwy;

                Iceberg lettuce was called "Crisphead" until the 1920s. It was
                renamed when California began
                transporting large quantities of lettuce underneath mounds of ice to
                keep them cool. So, this
                is how Iceberg lettuce got its name.
                --
                Don't take life too seriously; No one gets out alive.
      • doris-ek Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 03:55
        maruda78 napisała:

        > Moglabym, ale pod wzgledem jedzeniowym pewnie byloby mi ciezko.


        Mnie tez:o( Wiedza lekarzy (nie mowiac o restauratorach) na temat
        uczulen i alergii pokarmowych jest znikoma. Moja siosra i jej maz
        (oboje lekarze) ze smutkiem przyznaja ze ich wiedza na temat mojej
        choroby pochodzi ode mnie, w szkole nie tylko ich nie uczono ale i
        zdezorientowano.


        > Komunikacja miejska bynajmniej mi nie przeszkadza - wrecz
        przeciwnie,

        Ja tesknie za takimi gadkami metrowo-autobusowymi. Podczas ostaniej
        wizyty w Polsce zabralam moich chlopaczkow na przejazdzke metrem
        (jeden rzystanek i nazad). Chlopcy szaleli z radosci, podobalo im
        sie bardziej niz w Paryzu, Londyne czy Amsterdamie . Wszyscy byli
        bardzo uprzejmi i ustapili nam miejsca(!!!!). Tlumaczylam ze chlopcy
        chca stac i ogladac bo to ich pierwszy raz.


        --
        Don't take life too seriously; No one gets out alive.
    • rhodeisland Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 03:44
      2. Wysoka cena benzyny.
      3. Brak czystej niegazowanej wody(?)
      4. Wysokie koszty goracej wody i pradu.
      Czy w Polsce mozna kupic w duzych pojemnikach (galonowych)
      niegazowana wode lub nalewac w sklepach oczywszczona wode albo
      zalozyc w domu system czyszczenia wody zeby mozna pic kranowe?
      Wydaje mi sie, ze w ojczyznie pije sie wszystko oprocz niegazowanej
      wody.
      • maruda78 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 03:56
        Wode niegazowana mozna jak najbardziej kupic, nie wiem czy sa galonowe
        pojemniki, ale ludzie przewaznie kupuja zgrzewki 1,5 litrowek.
        Nie bardzo rozumiem ta manie kupowania wody - czesto i tak kiepskiej jakosci,
        tyle ze w plastikowej butelce (jakby byla dzieki temu lepsza...). Chyba lubia
        dzwigac te ciezary, bo ekonomia sie tego napewno nie wytlumaczy. Jak sie
        podliczy laczny koszt tej wody rocznie, to naprawde oplaca sie zainstalowac filtr.
        Filtry mozna jak najbardziej kupic - zarowno Brita jak i rowniez typu odwrocona
        osmoza i inne, z tym, ze te ostatnie sa drogie i raczej wylacznie do nabycia
        droga 'a ala garnki zeptera' - jakies prezentacje, namolne zciaganie ludzi na
        owe imprezy i inne bezsensy.
        No chyba, ze cos sie ostatnio w tym zakresie zmienilo.
        • beatamc Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 19:02
          > zycie. Warzywa i owoce krolowaly w moim domu a zwlaszcza wszelakie
          salaty...
          U nas tak samo. Mam liczna rodzine w Plsce i wszscy roslinozerni.
          Na obiad zawsze zupa wazywna, obiad zazwyczaj ziemniaki (lub kasza
          np gryczana) + kotlet (czasmi z grzyba-zapomnialam jak sie nazywa) +
          obowiazkowo surowka. W ilosci zjadanych warzyw bija chyba nas tylko
          Azjaci. Codziennie jadlam owoce. Dostep do organik mielismy
          caloroczny, niemalze darmowy, bo mielismy dziadkow na wsi. U mojej
          babci zaopatruje sie wiekszosc znajomych i rodziny. Kury
          trzymane 'na wolnosci'.
          Nawet na dzialce przydomowej w miescie mielismy jablka, wisnie,
          maliny, porzeczki....nie mowiac o innych dobrach u sasiadow ;)
          Pamietam, ze jak bylismy dzieciakami, to prawie wszystkie ogrody
          byly dla nas dostepne :) Zaden dzieciak nie pogardzil brzoskwiniami
          od Czeska ;)
          • inletka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 30.07.08, 19:39
            > Na obiad zawsze zupa wazywna, obiad zazwyczaj ziemniaki (lub
            kasza
            > np gryczana) + kotlet (czasmi z grzyba-zapomnialam jak sie
            nazywa) +
            > obowiazkowo surowka. W ilosci zjadanych warzyw bija chyba nas
            tylko
            > Azjaci. Codziennie jadlam owoce. Dostep do organik mielismy
            > caloroczny, niemalze darmowy, bo mielismy dziadkow na wsi. U
            mojej
            > babci zaopatruje sie wiekszosc znajomych i rodziny. Kury
            > trzymane 'na wolnosci'.
            > Nawet na dzialce przydomowej w miescie mielismy jablka, wisnie,
            > maliny, porzeczki....nie mowiac o innych dobrach u sasiadow ;)
            > Pamietam, ze jak bylismy dzieciakami, to prawie wszystkie ogrody
            > byly dla nas dostepne :) Zaden dzieciak nie pogardzil
            brzoskwiniami
            > od Czeska ;)

            Ale mi narobilas smaku! Chyba przyspiesze moj wyjazd do Polski bo
            juz nie moge sie doczekac tych specjalow. Zreszta w planie mojego
            kazdego pobytu zawsze na miejscu pierwszym jest najesc sie
            pysznosci jakich tutaj nie ma. Pozniej mysle o zrzuceniu
            ewentualnych extra funtow. Sosy grzybowe codziennie i jajecznica na
            smalcu ze skwarkami z prawdziwym wiejskim chlebem. Chyba duzo nie
            zadam?
        • artremi Re: Ale przynajmniej w PL nie maja 30.07.08, 16:09
          No wlasnie - nie zatrujesz sie, jesli kupisz organiczna, ale nie przedstawia ta
          roslina wiele wartosci. Z powyzszych informacji wynika, ze ta salata opanowala
          rynek, gdyz jest latwa w transporcie i sie nie psuje.

          Z moich obserwacji, to w PL wiele osob interesuje sie zdrowym zywieniem, ale
          brakuje dobrych informacji. Takze wiele dobrych elementow polskiej diety zostalo
          wyparte przez nowosci z innych krajow. Np bardzo popularne sa teraz rozne saltki
          z kukurydzy. A w sumie chyba najzdrowsze sa wszelkiego rodzaju kapusty
          (czerwona, zielona) ktore jadlo sie w Polsce od wiekow.
          Polska jest takze jednym z glownych producentow lnu, i do niedawna olej lniany
          byl w PL powszechnie uzywany. Albo siemie lniane - tez bardzo zdrowe a za malo
          stosowane na codzien.
      • edytais Re: Ale przynajmniej w PL nie maja 30.07.08, 16:37
        > humid'u, poison ivy i tabunu tych pieprzonych komarow, a w zwiazku
        > tym zasiatkowanych okien....

        Ale nieraz sa meszki (przynajmniej w moim rejonie), ktore sa gorsze od
        komarow... Niektorym na wsi krowy padaja od tych meszek. W tamtym roku tez
        wybralismy sie do lasu, bo mi MOCNO teskno bylo za wyjsciem w nature bez poison
        ivy i ucieklismy do domu, bo byly straszliwe gryzace baki. Ale to tez w moim
        wschodnim rejonie, kolo siostry pod Warszawa wypad w nature byl cudowny!
        A propos komarow w USA...po zamieszkaniu w Grand Forks ND, zadne komary mnie nie
        przestrasza :)
    • inletka jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 17:30
      Slowo daje ze nie wiem o czym wy mowicie odnosnie niezdrowego
      jedzenia w Polsce. Zarowno warzywa jak i mieso, mleko, jajka itd,
      wogole nie mozna porownac do tych spryskanych chemia warzyw i
      owocow tutaj. Nie wiem czym sie tak ekscytujecie. Obejrzyjcie sobie
      te warzywa co tutaj kupujecie. Te kropki na nich. Co to jest? I
      mycie nie pomoze bo wszystko wsiaklo w nie. Selery, marchewki....
      Skad macie taka wiare w organiczne rzeczy? Ja nie mam. Bywajac w
      Polsce nie zauwazylam tego co wy a przeciez wiekszosc pobytu to
      odwiedzanie ludzi i jedzenie. I owszem obok ziemniakow, kopytek i
      klusek wlasnej roboty sa schabowe ale takze pyszna salata z
      pyszana smietanka jak i najrozniejsze surowki i fasolki, grzyby.
      Malo kto uzywa gotowych sosow Knorr co jest tak popularne tutaj.
      Przewaznie sa wlasnej roboty. Wystarczy tylko sprawdzic sklad
      gotowych proszkowanych sosow by sie odechcialo. Co tam jest
      naturalnego. Czym sie zachwycac? Ludzie w Polsce normalnie jedza
      warzywa i owoce a owe warzywa przynajmiej maja jakis smak i zapach.
      Mieso: sprobuj zrobic smalec tutaj tak popularny i puszny w Polsce.
      O czym to swiadczy? Chyba wlasnie o miesie. Ja nie spotkalam sie w
      Polsce z taka iloscia alergikow jak tutaj (moze stad niewiedza
      lekarzy bo nie ma takiego zapotrzebowania), z ludzmi z tyloma
      problemami skornymi jak tutaj, z tyloma problemami zoladkowymi jak
      tutaj. I z czego sie to bierze? Chyba wlasnie z jedzenia.
      Moja opinia: jedzenie w Ameryce je bardzo daleko do jedzenia w
      Polsce. Probuja wprowadzac w Polsce genetycznie modifikowane pasze
      dla zwierzat (powszechne tutaj), ale madrzy Polacy nie chca sie na
      to zgodzic.
      Jak kiedys jakies dupki przeforsuja GMOs w Polsce, wtedy jedzenie w
      Polsce bedzie porownywalne do tego dziadostwa tutejszego i dopiero
      biznes medyczny bedzie kwitnac tak jak tutaj.
      Poczytajcie troche o tym i przestancie chwalic jedzenie
      amerykanskie bo to jest jeden wielki absurd.

      en.wikipedia.org/wiki/Genetically_modified_food
      • aneta05 Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 17:38
        inletka - masz duzo racji, ja tez nie pieje z zachwytu nad tutejszym
        jedzeniem a co do organic to jeszcze nie dawno nie bylo chyba
        dokladnie prawa i kazdy mogl sobie przybic pieczatke "organic" nia
        swoich produktach, nie wiem czy teraz przepisy sa zaostrzone (i do
        jakiego stopnia) w tej kwestii.

        Ja moglabym mieszkac w PL bo to po prostu jest MOJ kraj i MOJA
        OJCZYZNA z wszystkimi niedogodnosciami i problemami, jak jestem jaka
        jestem dzieki temu, ze tam sie urodzilam i wychowalam i tyle,
        kropka.
        • artremi Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 17:51
          To prawda, ze jest zywnosc organiczna w Polsce, ale idzie ona glownie na eksport
          gdyz w Polsce nie ma na nia zapotrzebowania. Taki ostatnio czytalam raport
          polskiego ministerstwa. Znacznie wieksze spozycie produktow organicznych jest w
          Czechach i na Wegrzech z "nowej" Europy.
          A to ze warzywo jest polskie, nie znaczy wcale ze nie jest spryskane chemia.
          Moze miec lepszy smak gdyz rosnie do momentu dojrzenia i nie jest transportowane
          na duze odleglosci.
          • inletka Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 18:03
            > A to ze warzywo jest polskie, nie znaczy wcale ze nie jest
            spryskane chemia.
            > Moze miec lepszy smak gdyz rosnie do momentu dojrzenia i nie jest
            transportowan
            > e
            > na duze odleglosci.

            Czesciowo tak, ale jest ogromna mozliwosc kupowania od tzw. chlopow
            na najrozniejszych bazarkach.
            • artremi Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 18:08
              Zakladasz oczywisicie, ze chlop nie uzywa chemii czyli nawozow sztucznych. Nie
              mozna tak zakladac. Pamietam jak kiedys jezdzilismy w lato na wies i byl tam
              duzy staw. Okoliczna ludnosc mowila, ze dawniej w stawie bylo mnostwo ryb, ale
              odkad chlopi zaczeli uzywac chemie - ryby zostaly wytrute przez wode splywajaca
              z pol.
              • inletka Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 18:58
                artremi napisała:

                > Zakladasz oczywisicie, ze chlop nie uzywa chemii czyli nawozow
                sztucznych. Nie
                > mozna tak zakladac. Pamietam jak kiedys jezdzilismy w lato na
                wies i byl tam
                > duzy staw. Okoliczna ludnosc mowila, ze dawniej w stawie bylo
                mnostwo ryb, ale
                > odkad chlopi zaczeli uzywac chemie - ryby zostaly wytrute przez
                wode splywajaca
                > z pol.

                No to nikomu juz nie mozna wierzyc.
                Co sie porobilo na tym swiecie.
        • inletka Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 17:58
          > Ja moglabym mieszkac w PL bo to po prostu jest MOJ kraj i MOJA
          > OJCZYZNA z wszystkimi niedogodnosciami i problemami, jak jestem
          jaka
          > jestem dzieki temu, ze tam sie urodzilam i wychowalam i tyle,
          > kropka.

          Wlasnie o to chodzi. Tak jak zawsze bedzie sie kochac wlasne
          dziecko czy jest bardziej czy mniej udane tak ojczyzna w ktorej sie
          utrodzilo i wychowalo jest jedna i zawsze bedzie sie ja kochac.
          Bo Polska to MY. I nikt nie jest winny ze mamy taka a nie inna
          lokalizacje co wplynelo na wszelkie problemy jakie Polska miala, ma
          i bedzie miala. Jedynie mozemy probowac ulepszac to co sie da.
          Ale dumnym trzeba byc bo to poprawia prestiz naszego kraju przed
          innymi. Jak my reprezentujemy nasz kraj tak go widza inni.
          Troche nie na temat ale mnie natchnelo! Uff.
        • bella41 Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 31.07.08, 00:15
          ja tez sie zgadzam z Inetka, jedzenie polskie-pycha:))))bardzo lubie sosy,
          schabowe, itp., smalec wspominam z nostalgia i tesknie do pasztetu z pewnego
          sklepu w moim miescie:)))
          w moim, choc nie najbogatszym, domu rodzinnym zawsze byly warzywa i owoce, jesli
          nie swieze to w postaci przetworow mojej mamy czy ciotek-jagod i truskawek nigdy
          nie bylo mi dosc, a w stanach przez tydzien nie jestem w stanie zjesc malego
          pudelka tych owocow
          na targu zawsze byly babcie, ktore sprzedawaly jajka, warzywa czy owoce z
          wlasnego ogrodka, a jesli ktos chcial, mogl latwo znalezc dostep do dobrej
          jakosci miesa, co prawda bez metki organic, ale nie o metke chodzi, tylko o
          zawartosc:)))

          zgadzam tez sie z Aneta-uwazam, ze ojczyzne tak, jak i matke, ma sie tylko jedna
          a ze nie jest idealna? a ktory kraj jest?
          moze to dziwne, ale jestem dumna, zem Polka:)
      • maruda78 Re: jak najbardziej moglabym mieszkac w Polsce 30.07.08, 18:10
        W polsce powoli zanikaja male i sredniej wiekszosci gospodarstwa rolne,
        rolnictwo przejmuja wielkie kombinaty spozycze, co bynajmniej Polsce na zdrowie
        nie wychodzi, wystarczy poczytac co sie dzieje w otwieranych przez dunczykow i
        amerykaninow chlewniach w polsce.
        Jesli ktos ma 'znajomosci' na wsi, wlasne warzywa albo w jakis inny sposob
        zaopatruje sie lokalnie to faktycznie jedzeniu nie ma co zarzucic. Jesli
        natomiast mieszka sie w wiekszym miejscu i robi zakupy w liderszajsie to juz
        zupelnie inna historia.
        Ziemniaki i biala maka plus mieso absolutnie kroluja na polskich stolach i nie
        ma co temu zaprzeczac.
        No i bez przesady z tymi surowkami i salatkami - jaaaasne jest ich cale
        mnostwo... zwlaszcza tych na majonezie (najnowszy wynalazek - 'salatka' z
        makaronu chinskiego z majonezem i puszkowiznami oczywiscie) albo smietanie.
        Nie pisze tego zeby sobie pokrytykowac, tylko dlatego, ze mnie to wkurza. Nie ma
        co idealizowac - jest jak jest.

        Amerykanie - jesli chodzi o typowe mainstream zywienie, to tez szkoda gadac -
        kon jaki jest, kazdy widzi. Ale tutaj przynajmniej mam alternatywy, mozliwosc
        wyboru jedzenia organic, albo przejscia sie na lokalny farmers market.
        No wlasnie - dlaczego w polsce nie ma farmers market? (bo na bazarach jest
        raczej to co w hurtowniach i sklepach)
      • doris-ek Oj chyba cos nie tak... 30.07.08, 22:37
        Maruda pisze nie ze jedzenie jest niedobre ale ze wybor jest maly.
        No bo jest. Zamieszczam swoje przepsy w internecie (www.pinezka.pl,
        dzial makutra, pod-dzial "kuchmarzenie") i ciagle slysze od
        czytelnikow ze na sama lekture cieknie slinka ale ze wymieniionych
        artykulow w Poslce po prostu nie ma. No i to dla Marudy byloby
        trudne.

        inletka napisała:

        >sa schabowe

        Nie dla wszystkich niestety, w Posce trudno o bulke tarta GF, tu w
        WF sa trzy marki takowej.

        > pyszana smietanka

        W Polsce mialam klopoty ze znalezieniem smietany GF bez
        dodatkow/zageszczaczy, poczytaj etykiety na produktach ktore
        kupujesz.

        > Malo kto uzywa gotowych sosow Knorr co jest tak popularne tutaj.

        To chyba kwestia srodowiska a nie kraju, i tu i tu sa osoby ktore
        gotuja "from scratch" i te ktore uzywaja polfabrykatow.


        Ja nie spotkalam sie w
        > Polsce z taka iloscia alergikow jak tutaj (moze stad niewiedza
        > lekarzy bo nie ma takiego zapotrzebowania), z ludzmi z tyloma
        > problemami skornymi jak tutaj, z tyloma problemami zoladkowymi jak
        > tutaj. I z czego sie to bierze? Chyba wlasnie z jedzenia.


        Wiele osob jest chorych w Polsce i nie zostaje nigdy prawidlowo
        zdiagnozowanych. Ja bylam chora w Polsce, nie zostalam zdiagnozowana
        az do przyjazdu tutaj.

        Zastanawiam sie skad masz taka opinie i mysle ze w USA kupujesz
        jedzenie w wilekich supermarketach (no comment) a w Poslce chodzilas
        na targ. Oczywiscie jedzenie na targu (napisalam artykul na ten
        temat) jest pyszne a zakupy przyjemne. Ale po pewnym czasie zaczyna
        nam brakowac roznorodosci, tesknimy za swieza trawa cytrynowa, chile
        chipotle, czy dobrym teksanskim stekiem. Ze o piwie bezglutenowym
        nie wspomne:o)

        Mysle ze ten watek trkatujemy z przymruzeniem oka. Jedynym powodem
        dla ktorego mieszkam tu a nie tam jest to ze rodzine mam
        niepolskojezyczna i za rowno ja jak i M nie moglibysmy tam wykonywac
        naszych zawodow. Ale wakacje w pieknym domku nad Wisla kochamy ponad
        wszystko.

        --
        Don't take life too seriously; No one gets out alive.
        • samo Re: Oj chyba cos nie tak... 31.07.08, 11:41
          doris-ek napisała:
          > Wiele osob jest chorych w Polsce i nie zostaje nigdy prawidlowo
          > zdiagnozowanych. Ja bylam chora w Polsce, nie zostalam zdiagnozowana
          > az do przyjazdu tutaj.

          Moja kolezanka w USA nie zostala zdiagnozowana jako GF az do wieku 26 lat :o( I
          nie byla osoba bez ubezpieczenia! Jak sie dowiedziala z jakiego powodu cale
          zycie przechodzila pieklo, to sie zalamala, ze odpowiedz byla na wyciagniecie reki.
          --
          Courage is not the lack of fear. It's the action in the face of fear.
        • inletka Re: Oj chyba cos nie tak... 01.08.08, 17:04
          doris-ek napisała:
          >W Polsce mialam klopoty ze znalezieniem smietany GF bez
          dodatkow/zageszczaczy, poczytaj etykiety na produktach ktore
          kupujesz.

          Nigdy nie szukalam jedzenia GF to nie zabieram glosu ale wlasnie
          wczoraj wybralam sie na zakupy i miedzy innymi smietana byla na
          mojej liscie. Przepatrzylam pare roznych brands i wszystkie mialy
          po 6 linijek skladu jednej malej smietanki. Kazda zawierala: corn
          starch genetycznie modyfikowana inne gumy itd. Tylko jedna
          smietana, najtansza Daisy miala w skladzie tylko: milk product!!!
          Ale to byla koszerna a oni "podlegaja" innym zasadom, swoim wlasnym
          i oni nic nie musza.
          I ty narzekasz na zageszczacze w polskiej smietanie?
          Niedlugo bede w Polsce to zwroce uwage na zawartosc smietany w
          smietanie.


          >Wiele osob jest chorych w Polsce i nie zostaje nigdy prawidlowo
          zdiagnozowanych. Ja bylam chora w Polsce, nie zostalam
          zdiagnozowana
          az do przyjazdu tutaj.

          Tak jak wszedzie sa dobrzy i zli lekarze ale ja akurat mam zle
          doswiadczenie z tutejszymi lekarzami ktorzy maja problem(?) z
          prostym zdiagnozowaniem choroby. Tylko ze ja podejrzewam czasami
          nie ich ignorancje, ale swiadome niewlasciwe diagnozowanie pacjeta
          po to by zapewnic sobie stalego pacjeta ktory przeciez bedzie
          przychodzil czesciej i czesciej bo przeciez nie bedzie mu sie
          poprawialo ale pogarszalo.
          I to nie tylko moje obserwacje ale takze wnioski wyciagniete z
          rozmow z uczciwymi lekarzami/znajomymi.
          • doris-ek Re: Oj chyba cos nie tak... 01.08.08, 18:06
            Tak jak myslalam robisz zakupy w marketach typu Kroger/Safeway/
            Randalls/ a nie CM czy WF.
            Smietany bezglutenowe (i bez zageszczaczy) to w WF czy CM:

            Horizon
            Organic Valley
            Daisy (kazda wersja)
            365
            (a takze importowane, ale tych fancy nie wymieniam)

            W Polsce jest tylko jedna ktora kupilam po wizytach w kilkunastu
            sklepach w okolicy. W USA jest tanie supermarketowe jedzenie i dobre
            drozsze. W Polsce tego wyboru nie ma, przynajmniej nie na masowa
            skale. Wiec do Polski jezdze z jedzeniem co troche utrudnia zycie.
            Bardzo dobrze pod tym wzgledem jest w UK czy Skandynawii (nawet
            lepiej niz w US) gorzej we Francji, w Polsce niestety zle ( i mowi
            to ktos kto Polski nie krytykuje z wyjatkiem pogody).

            >
            > >Wiele osob jest chorych w Polsce i nie zostaje nigdy prawidlowo
            > zdiagnozowanych. Ja bylam chora w Polsce, nie zostalam
            > zdiagnozowana
            > az do przyjazdu tutaj.
            >
            > Tak jak wszedzie sa dobrzy i zli lekarze ale ja akurat mam zle
            > doswiadczenie z tutejszymi lekarzami ktorzy maja problem(?) z
            > prostym zdiagnozowaniem choroby. Tylko ze ja podejrzewam czasami
            > nie ich ignorancje, ale swiadome niewlasciwe diagnozowanie pacjeta
            > po to by zapewnic sobie stalego pacjeta ktory przeciez bedzie
            > przychodzil czesciej i czesciej bo przeciez nie bedzie mu sie
            > poprawialo ale pogarszalo.
            > I to nie tylko moje obserwacje ale takze wnioski wyciagniete z
            > rozmow z uczciwymi lekarzami/znajomymi.


            Nie bede sie z Toba spierac w tej kwestii, moj M uczyl amerykanskich
            lekarzy przez ponad 15 lat i tak jak w Europie tak i tu sa lekarze
            dobrzy i zli. (Jego dowcip to Q: Jak nazywasz studenta ktory
            skonczyl med school na samych trojach? A: A doctor.) Rownie dobrze
            moglybysmy napisac ze tylko Francja ma dobrych kucharzy a tylko
            Niemcy dobrych mechanikow samochodowych. Chodzi mi tylko o to ze o
            celiakii sie blednie uczy lekarzy w Polsce do dzis dzien. A lekarzy
            tu mam dobrych bo M wie jak mnie uchronic przed "total morons".
            Pediatra moich dzieci skonczyla studia w Polsce, tu zrobila
            residency. Wiec wiesz mi nie mam zadnych uprzedzen, po prostu
            koryguje informacje na temat jedzenia w Polsce bo na zywieniu sie
            akurat znam.

            Co do przestepstwa ktore opisujesz (umyslna zla diagnoza to powazne
            przestepstwo) jeli rzeczywiscie masz dowody na to powinans poradzic
            sie prawnika.
            --
            Don't take life too seriously; No one gets out alive.
            • inletka Re: Oj chyba cos nie tak... 01.08.08, 19:05
              doris-ek napisała:

              > Tak jak myslalam robisz zakupy w marketach typu Kroger/Safeway/
              > Randalls/ a nie CM czy WF.
              > Smietany bezglutenowe (i bez zageszczaczy) to w WF czy CM:

              Racja. W tym podobnych sklepach bo nie chce mi sie jechac do
              Organic sklepow gdzie zreszta jest drozej a ja przeciez musze
              oszczedzac na zaplacenie rachunkow medycznych jak bede na
              emeryturze.
              To oczywiscie zart.
              Wiekszosc ludzi robi zakupy w takich sklepach i zalamujace jest ze
              kazdy najmniejszy produkt ma w sobie tyle chemii ze praktycznie nie
              ma co jesc. Mnie juz oczy bola od tego czytania skladu na kazdym
              produkcie. Procz tego akurat ja nie wierze wszystkiemu co napisane
              i nienapisane czego byl przyklad tej smietany Daisy niczym sie nie
              rozniacej od innych w smaku i odleglej dacie spozycia. Po prostu co
              sprytniejsi omijaja przepisy, moze sie uda.

              > Co do przestepstwa ktore opisujesz (umyslna zla diagnoza to
              powazne
              > przestepstwo) jeli rzeczywiscie masz dowody na to powinans
              poradzic
              > sie prawnika.

              To nie sa przestepstwa to tylko sprytne omijanie postawienia
              wlasciwej diagnozy. A prawnik nie zajmie sie sprawa jezeli nie ma
              wyraznego ubytku zdrowia a lekarz przeciez moze po prostu nie wpasc
              na wlasciwa diagnoze "bo jest tylko czlowiekiem". Dlatego idac do
              jakiegos lekarza wypytuje sie i ide przewaznie z polecenia czyjegos
              i staram sie cos wiedziec odnosnie problemu by moc zadac wlasciwe
              pytania.

              • edytais Re: Oj chyba cos nie tak... 01.08.08, 20:04
                W PL na pewno trudniej o zdrowa zywnosc jesli kupuje sie ze sklepu, ale latwiej
                jesli od rolnika. Skad pochodze, z miasta moge pojechac raptem 5 km i jestem na
                wsi gdzie co druga osoba ma ogrod, kury i krowy i mozna kupic swieze mleko,
                jajka, warzywa i owoce. W USA trzeba sie najezdzic i naszukac, zeby takie cos
                kupic, bo farmerow takich malych nie pryskajacych chemia jest mniej. Mozna tez
                kupic swieza smietane prawie, ze prosto od krowy (ktora to nadal w PL jest
                karmiona trawa a nie kukurydza). W USA jest to nawet nielegalne i niezle trzeba
                sie nakombinowac, zeby swieze mleko czy smietane kupic. A jeszcze, zeby bylo
                zdrowsze i krowa karmiona tym co powinna jesc (czyli nie kukurydza) to naprawde
                jest to jak szukanie skarbow. Kosztuje tez gore zlota.

                W PL swieze jest latwiej kupic, ale wraz z wiekszym dostepem do chemii tez coraz
                mniej jest zdrowe. Z kolei w USA takie przetworzonego organicznego jest wiecej
                do wyboru. Cala masa organic batonow, puszek, pudelek itp itd tylko, ze wybor
                bo nazwa "organic" nie oznacza, ze ten wybor tak naprawde jest. Coraz wiecej
                firm wykorzystuje mode na organic i oszukuje. Trzeba sie tez niezle naszukac,
                zeby znalezc naprawde zdrowe. Np. kiedys kupowalam batoniki dla dzieci takie
                zrobione z suszonych miazdzonych owocow (fruit leather). Sklad: strawberry,
                apple, mango and natural flavors. Niby zdrowe, skladniki ok (nawet czasami
                tylko 2) ale to "natural flavors" nie dawalo mi spokoju. CZesto takie cos to po
                prostu ukryta chemia. Maz zadzwonil do firmy, zeby sie dowiedziec dokladnie o
                ten skladnik. Zajelo to tydzien i kilka telefonow. W koncu dostal odpowiedz i
                juz wiecej ani jednego tego zdrowego organicznego fruit leather nie kupilam.

                Z drugiej strony dostep do innych rzeczy bije PL na glowe. Tu w USA mozna kupic
                kamut, soft berries, hard berries, rye, quinoa, millet, i kilka innych ziaren i
                mak w jednym sklepie. Ile ja sie biedna w PL nalazilam, zeby znalezc rye
                (normalny, nie mowiac o niepryskanym) i potem i tak mi chleb nie wyszedl bo
                zakwasy mi po 2 dniach plesnialy. Nigdy mi to sie nie zrobilo w USA. Moi
                rodzice wychowani na wsi, mieszkalismy w miescie, ale tata byl nauczycielem wiec
                mial wolne wakacje i w lecie byl rolnikiem (nawet mial wlasny kombajn, ktory
                sprzedal, zeby mi kupic pierwszy bilet do USA :) Tata od znajomych kupil ziarna
                zboza i rodzice zmielili to, zebym ja miala pelnoziarnista make. Mojej mamie to
                zaszkodzilo. Tata twierdzi, ze rolnicy w PL teraz tak strasznie wszystko
                pryskaja, ze wiekszosc oprysku jest na tej zdrowej lusce zboza i wlasciwie
                spozycie pelnoziarnistej maki jest szkodliwe ze wzgledu na opryski.
                Niepryskanej ekologicznej maki nie udalo mi sie znalezc, ale moze w wiekszym
                miescie np w Wwie cos sie znajdzie....
                A takich torebkowych organicznych rzeczy w USA jest multum (chociaz nie wiem czy
                to takie zdrowe). Zdrowe mieso mozna kupic w PL, ale nie w wielkim
                supermarkecie bo to tez mocza w chemii, zeby odswiezyc.
                W malym i sprawdzonym sklepie w PL lub od rzeznika na pewno mieso jest lepsze,
                ale to samo jest w USA. Nie mozna porownywac wielkiego sklepu jak Kroger do
                malutkiego lokalnego sklepiku. To samo tyczy sie do produktow i sklepow w PL.
                To takie przyslowiowe porownywanie "apples to oranges". Trzymajmy sie tej samej
                skali...

                To jakie jedzenie lepsze, czy zdrowsze czy nie i jak latwo dostepna duzo zalezy
                gdzie sie mieszka w USA oraz w PL, jaka diete sie stosuje i co uwaza sie za
                zdrowe. Roznice miedzy nami pod tym wzgledem moga byc kolosalne i tak tez
                roznie jest odbierane gdzie latwiej i lepiej da sie odzywiac. Nie znaczy, ze
                jedna osoba ma racje.... kazdy moze miec racje :)
              • doris-ek Re: Oj chyba cos nie tak... 01.08.08, 21:24
                Inletko:

                Zostaly nam dwa zagadnienia, oba czysto prawne:

                Mislabeling jest nielegalne, prawo federalne, z FDA nie ma zartow.

                Drugie to zwykle prawo stanowe, za malpractice jest odpowiedzialnosc
                cywilna, a w skrajnych przypadkach naumyslnej zlej diagnozy w celu
                wyciagniecia pieniedzy i karna.



                Nie ma czegos takiego jak "sprytne omijanie postawienia wlasciwej
                diagnozy". Jezeli lekarz tak robi naumyslnie bo HMO mu za to placi
                (nie odsyla nikogo do specjalisty, nie zleca badan choc powinien bo
                za to ma premie) to lamie przysiege Hippocratesa i moze stracic
                licencje, zostac zawieszony na okres czasu itd.

                --
                Don't take life too seriously; No one gets out alive.
                • inletka Re: Oj chyba cos nie tak... 01.08.08, 21:52
                  > Mislabeling jest nielegalne, prawo federalne, z FDA nie ma zartow

                  Tak myslalam ale komu sie chce dochodzic?
                  Ale sprawe smietanki koszernej postaram sie wyjasnic.

                  > Nie ma czegos takiego jak "sprytne omijanie postawienia wlasciwej
                  > diagnozy". Jezeli lekarz tak robi naumyslnie bo HMO mu za to
                  placi
                  > (nie odsyla nikogo do specjalisty, nie zleca badan choc powinien
                  bo
                  > za to ma premie) to lamie przysiege Hippocratesa i moze stracic
                  > licencje, zostac zawieszony na okres czasu itd.

                  Ja mysle ze oni to wszystko wiedza i ryzykuja bo trudno takie cos
                  udowodnic ale na wlasne uszy slyszalam bo mowil do mnie emerytowany
                  lekarz o swoich doswiadczeniach jak byl mlodym lekarzem jak
                  prowadzacy lekarz kazal mu robic zabieg szkodliwy dla zdrowia
                  pacjeta ktorego wcale nie musial miec. Ale zabieg byl kosztowny i
                  to byl glowny motyw. Nie przypuszczam ze to byla odosobniona sprawa
                  bo mlody lekarz zrezygnowal z pracy ale tamten zostal.
    • awok lubię Stany, ale chcę mieszkać w Polsce :-) 31.07.08, 00:32
      pozwole sobie na stwierdzenie, iz autorka watku patrzy na Stany dosc
      bezkrytycznie...
      Jezdze do Stanow od 19 lat, bylam wiele razy i w bardzo swiadomy
      sposob wybralam Polske.
      Gdy bylam pierwszy raz w Stanach wszyscy dookola sie dziwili, ze
      mowie otwarcie, ze nie chcialabym tam zostac na stale - wszak w
      miare dobrze mowilam po angielsku.
      Zawsze bardzo dobrze czuje sie w Stanach, odwiedzilam zarowno duze,
      bogate miasta, jak i zapyziale dziury, gdzies przy drodze...
      Ale oceniajac w miare obiektywnie ten kraj, widzac ogrom zalet,
      dostrzegam tez wady... To kraj o krotkiej historii, bez dziedzictwa
      kulturowego, ktore mozemy podziwiac w wielu krajach europejskich, to
      kraj, gdzie malo kto mowi drugim jezykiem (nie mam tu na mysli
      jezykow ojczystych emigrantow), jednak zdecydowana wiekszosc
      populacji odzywia sie w fast foodach (zdrowa zywnosc jest trendy
      tylko w pewnych grupach spolecznych), dostep do broni palnej...
      Wrzucilam tylko kilka drobiazgow dla przeciw wagi opisanych warunkow
      zycia Polakow.
      Duza czesc Amerykanow mysli, ze sa przyslowiowym "pepkiem swiata",
      ta forma patriotyzmu, moim skromnym zdaniem, udzielila sie autorce
      watku.
      A jest tak, ze i w Polsce, i w Stanach mozna pieknie zyc :-)
      Z pozdrowieniami z Gdanska :-)
    • rhodeisland Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 31.07.08, 05:24
      Nie moglabym mieszkam w Polsce, ani nigdzie indziej, bo kocham Stany!
      To nie znaczy, ze patrze na ten kraj bezkrytycznie. Czuje sie tu po
      prostu u siebie i nie potrafie powiedziec dlaczego. Polska jest
      odleglym wspomnieniem. Kilkukrotne odwiedziny tego kraju
      potwierdzily, ze nie jest to miejsce dla mnie. Co z tego, ze tam sie
      urodzilam i spedzilam bardzo wczesna mlodosc? To bylo ode mnie
      niezalezne. Swiadoma decyzja byl wyjazd tutaj i pozostanie w tym
      kraju.
      Ale nie czuje dumy z bycia Polka, czy Amerykanka. Czuje dume z bycia
      soba, kombinacja roznych sprzecznych rzeczy.
      Wlasnie wstalam i podskoczylam kilka razy do gory z radosci, ze
      mieszkam tu, gdzie mieszkam i co wiecej, ze moglam sobie wybrac
      klimat, czyli czesc kraju, ktory mi odpowiada.
      Jestem wielka szczesciara.
      • awok mnie tylko nieco poruszyla Twoja krytyka Polski, 31.07.08, 09:35
        ktorej przyznaje sama jakos specjalnie nie gloryfikuje...
        Jednak mysle, ze Ty bardzo malo znasz Polske - sama gdzies piszesz,
        ze nie masz tu rodziny, przyjaciol, przyjezdzasz bardzo rzadko... A
        zatem de facto nie znasz kraju, ktory tak krytykujesz.
        Ktos napisal, ze w Polsce jest zle bo nie ma wody niegazowanej,
        najlepiej w galonowych opakowaniach. Jasne, my tutaj mamy system
        metryczny i pewnie to sie nie zmieni.
        Ale ilosc marek wody niegazowanej i wielosc wielkosci opakowan
        przyprawiaja o zawrot glowy - 0,5litra, 0,7, 1, 1,5 litr... Moi
        Rodzice kupuja takie wielkie butle - chyba 5 litrowe. A Chlopak ma
        taki specjalny dystrybutorek na 10litrowa butle. Co wiecej nowe
        butle dostarcza specjalna firma, po zawiadomieniu jej sms'em...
        Takze moze warto troche uwazniej przyjrzec sie Polsce.
        I wciaz jestem zdania, ze zarowno w Polsce, jak i Stanach sa grubi
        ludzie pojadajacy chipsy i spedzajacy czas przed tv. Sa tez tacy,
        ktorzy 2-3 razy w tygodniu chodza na fitnes, nie tkna chipsow, a w
        tv ogladaja raz dziennie jakies wiadomosci.
        I to, i to panstwo daje mozliwosci wyboru zycia jakie chcemy wiesc.
        W Stanach jest moze nieco latwiej.
        Ale za to kiedys wakacje w Stanach byly dla mnie wysilkiem
        finansowym, teraz dla Amerykanow droga jest Europa i Polska...
        • parasol-ka Re: mnie tylko nieco poruszyla Twoja krytyka Pols 31.07.08, 13:57
          awok napisała:

          > Ale za to kiedys wakacje w Stanach byly dla mnie wysilkiem
          > finansowym, teraz dla Amerykanow droga jest Europa i Polska...

          W dalszym ciagu to dla przecietnego Amerykanina mniejszym wysilkiem
          finansowym sa wakacje w Europie niz dla przecietnego Polaka wakacje
          w Ameryce.
          Tego lata odwiedza mnie tylko 1 osoba z Polski.

          • aneta05 Re: mnie tylko nieco poruszyla Twoja krytyka Pols 31.07.08, 15:21
            parasol-ka napisała:

            > W dalszym ciagu to dla przecietnego Amerykanina mniejszym
            wysilkiem
            > finansowym sa wakacje w Europie niz dla przecietnego Polaka
            wakacje
            > w Ameryce.
            > Tego lata odwiedza mnie tylko 1 osoba z Polski.
            >

            A ilu znasz "przecietnych" Amerykanow ktorzy wakacjuja w Europie?
            Ja pracuje w duzej instytucji finansowej z ludzmi ktorzy sporo
            zarabiaja (na pewno wiecej niz przecietny Amerykanian) i nikt nie
            jedzie do Europy bo twierdza, ze za drogo.
            • tamsin Re: mnie tylko nieco poruszyla Twoja krytyka Pols 31.07.08, 15:39
              sa ludzie ktorzy na wakacje nie pojada dalej jak do swojego cottage
              na Cape Cod. Europa ich nie interesuje, no chyba ze raz w zyciu
              pojada do Anglii lub/i Irlandii (np. moj lekarz i stwierdzil ze za
              drogo) i ich wycieczki po Europie na tym sie koncza. Z drugiej
              strony znam ludzi, ktorzy co roku jezdza do innego kraju w Europie,
              a i zapuszczaja sie do Rosji.
              U mnie w pracy byl taki okres, ze wszyscy na wakacje lecieli na
              Arube. Potem, byly masowe wycieczki na Hawaje, nie wiem na co jest
              moda w tym roku.
              --
              support the right to arm bears
              • inletka Re: mnie tylko nieco poruszyla Twoja krytyka Pols 31.07.08, 16:10
                > U mnie w pracy byl taki okres, ze wszyscy na wakacje lecieli na
                > Arube. Potem, byly masowe wycieczki na Hawaje, nie wiem na co
                jest
                > moda w tym roku.

                Moze znowu Meksyk?

                Taka jest prawda. Jest niewielu Amerykanow ktorzy chca jechac do
                Europy bo niby za drogo. Wedlug mnie oni nie czuja sie dobrze w
                Europie obawiajac sie ze moga nie byc traktowani z honorami jakie
                uwazaja ze im sie naleza. Przyzwyczajeni sa ze klient nasz pan i
                wszelkie inne zwyczaje w krajach odbieraja jak policzek im
                osobiscie wymierzony. My juz przyzwyczailismy sie ze rozni ludzi
                traktuja nas roznie w tym kraju bo zawsze znajdzie sie ktos z
                problemami kto chce nam pokazac swoja wyzszosc z racji bycia
                rodowitym amerykaniem. My nauczylismy sie nie przejmowac tym ale
                dla nich, dyskryminowanie i lekcewazenie ich jest zjawiskiem obcym.
                Pracuje z kolezanka ktora kiedys wyjechala w delegacje do Niemiec i
                powiedziala ze nigdy wiecej tam nie pojedzie bo ludzie przechodzac
                tracali ja bo byla Amerykanka. Jak przechodnie wiedzieli ze ona
                Amerykanka to juz nie pytalam. Twierdzila ze jak odzywala sie po
                angielsku to okazywali lekcewazenie. Przypuszczalnie oni byli po
                prostu soba a ona zbyt wrazliwa.
                • edytkus a ja bym mogla ale nie chce 31.07.08, 22:25
                  ee tam, przecietni Amerykanie nie jezdza do Europy bo ich zwyczajnie nie interesuje, egzotyczne plaze sa tu na wyciagniecie reki, taniej, blizej, z jez. angielskim i "dobrami" w guscie amerykanskim. Nad zabytki i zwiedzanie przekladaja wylegiwanie dupska na plazy. Ale co sie dziwic ze ktos sie chce biernie zrelaksowac skoro ma bardzo ograniczony czas urlopu a w pracy spedzal 12godz. dziennie 6 dni w tygodniu? Na dzien dzisiejszy sama wolalabym sie polozyc gdzies na brzegu basenu niz przebijac przez tlumy w Luwrze, muzeow wszakze i tu nie brakuje.
                  Gdy moj szwagier polecial z rodzina do Irlandii wrocil przekonany ze zmarnowal czas: "nie bylo MacDonald's, tylko same ruiny i ruiny, i wialo tak ze drzwi w aucie wyrwalo" ;)) (zeby jeszcze jadal w MD?!). Nawet zdjec tylko kilka przywiezli bo "nie bylo co fotografowac"("ruiny" byly naprawde piekne) za to z corocznych wypraw do Meksyku, Arube, Cruises itp. wracaja uszczesliwieni i "ach, jacy zrelaksowani." Jasne ze to swego rodzaju ignorancja ale zupelnie na odwrot niz w polskim powiedzeniu "cudze chwalicie a swego nie znacie" bo trzeba przyznac ze Amerykanie bardzo lubia zwiedzac swoj kraj. Acha, moj szwagier pomimo ze nie interesowala go Irlandia ma bardzo duza wiedze o historii Polski (nie ode mnie, od dawna sie interesuja) ale wg jego przekonan PL to zacofany kraj ale gdyby Wam przez trzydziesci lat wmawiano ze w PL chodzi sie do toalety za dom tez pewnie nie chcialybyscie tam poleciec. Inna sprawa to jego daleka rodzina w PL ktora wystawia Polsce takie swiadectwo.


                  --
                  ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
                  ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
                  ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
    • parasol-ka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 31.07.08, 22:17
      aneta05 napisała:

      > A ilu znasz "przecietnych" Amerykanow ktorzy wakacjuja w Europie?

      Moge odwrocic pytanie i zapytac "a ilu znasz przecietnych Polakow
      ktorzy wakacjuja w Ameryce"?

      Nie chodzi mi o wybor celow wakacyjnych przecietnego Amerykanina,
      ale o zarobki, czyli wspomniany wyzej "wysilek finansowy".

      Kilka dni temu zadzwonila do mnie kuzynka z Polski i miedzy innymi
      mowi z satysfakcja w glosie, jak to amerykanska gospodarka upada,
      dolar tani jak barszcz, itd. wiec powiedzialam, zeby moze w koncu
      odwiedzila mnie wykorzystujac ten tani dolar. Odpowiedziala, ze nie
      moze sobie na to pozwolic.
      Jest wlasnie przecietnie zarabiajaca Polka.
      • jaga_nj Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 31.07.08, 22:30
        Nie sztuka jest przyjechac do rodziny w USA, ale kupic bilet,
        oplacic hotel, samochod i wycieczki krajoznawcze. Wtedy mozna
        powiedziec, ze sie bylo na wakacjach w Ameryce:). To samo jest z
        naszymi wizytami w Polsce, bo tak naprawde kto z nas spi w hotelu? A
        jeszcze rodzinka sie przy nas pozywi i odchami ze tak nieladnie
        powiem. Sami powiedzcie czy tak nie jest?
        --
        Never explain yourself to anyone.
        Because the person who likes you doesn't need it and the person who
        dislikes you won't believe it.
        • marcysiaw1 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 31.07.08, 23:27
          to chyba zalezy od rdziny jaka sie , ze tak powiem posiada. beda w
          Polsce wiosna gdybym pokryjomu nie robila zakupow i nie wciskala
          kuzynom (dwum najlepszym) jakichs drobnych, pobyt w POlsce nie
          kosztowalby mnie ani centa. Dodam, ze wozili mnie gdzie tylko
          zechcialam, nie biorac ani zlotowki na benzyne (dlatego tez
          skorzystali kuzyni, synowie wujka ktory mnie wozil i podwozil
          hahah). Ale masz racje oczywiscie bo nie watpie, ze w wiekszosci tak
          jest, kazdy tylk zaglada Ci do walizy co przywiozlas i ile sypniesz.
          nawiazujac do pytania RI, moglabym zyc w POlsce mimo, iz jest drogim
          krajem i dziwnym do tego wszystkiego ale nie bedac tam troche ponad
          7 lat nadal mi sie tam podoba bo to przeciez moj kraj, w ktorym sie
          wychowalam, gdzie mam przyjaciol i rodzine wiec czemu nie mialabym
          sie tam odnalezc, w koncu tylu ludzi tam zyje.
          pozdrawiam
          marta
          --
          Nasz Filipcio
      • rhodeisland parasol-ka i nie tylko 01.08.08, 04:56
        Skad w Polakach w Polsce taka niechec do Stanow polaczona z
        jednoczesna ciekawoscia tego kraju i moze zloscia, ze nie dostali
        wizy? Czy sadzicie, ze Amerykanie czuja podobna niechec do
        jakiegokolwiek kraju, nawet satysfacje, ze gdzies nienajlepiej sie
        dzieje, jak Polacy? Pelno niecheci do USA na Internecie po polsku.
        Wkurza mnie to, bo to moja ojczyzna z wyboru.
        Stany sa bardzo opacznie rozumiane przez obcokrajowcow, pelno o tym
        kraju stereotypow, a to przeciez najbardziej zroznicowane miejsce na
        swiecie.
        • inletka Re: parasol-ka i nie tylko 01.08.08, 17:22
          rhodeisland napisała:
          > Skad w Polakach w Polsce taka niechec do Stanow polaczona z
          > jednoczesna ciekawoscia tego kraju i moze zloscia, ze nie dostali
          > wizy?

          To prawda. Jest pewna niechec do Ameryki ale to glownie poprzez
          polityke amerykanska na swiecie ktorej polacy nie popieraja. Pod
          plaszczykiem obrony praw czlowieka sami najbardziej to prawo lamia.
          Procz tego zaborczosc Amerykanow przypomina Polakom Niemcow.
          Co do wiz to juz tak nie jest. Wiekszosc moich znajomych maja lub
          moga miec wizy bez problemy ale tak bywalo ze interview w
          Ambasadzie Amerykanskiej wygladalo jak przesluchanie w areszcie a
          to zniecheca do odwiedzania kraju ktore wcale nie wita cie z
          otwartymi rekoma a jedynie widzi cie jako potencjalnego terroryste
          czy wyrobnika czychajacego na prawie darmo wykonywana prace.
          Sam potem przylot na amerykanskie lotnisko takze czasami nie nalezy
          do przyjemnych.
          Na pytanie skierowane do moich znajomych dlaczego nie chca
          przyjechac do Stanow, chociaz ich swobodnie na to stac, odpowiadaja
          po prostu bo nie lubia Ameryki. Nawet jej wczesniej nigdy nie
          widzac. Wola jechac na poludnie Europy albo do Norwegii na ryby.
      • aneta05 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 01.08.08, 05:01
        parasol-ka napisała:

        > aneta05 napisała:
        >
        > > A ilu znasz "przecietnych" Amerykanow ktorzy wakacjuja w Europie?
        >
        > Moge odwrocic pytanie i zapytac "a ilu znasz przecietnych Polakow
        > ktorzy wakacjuja w Ameryce"?

        Ty pierwsza postawilas teze, ze przecietnych Amerykanow stac na
        wakacje w Europie wiec chcialam sie dowiedziec jakie masz konkretne
        dowody na swoja teorie...

        Ja nie pisalam, ze znam przecietnych Polakow wakacjujacych tutaj
        chociaz jak sie poczyta forum turystyczne USA to sporo pytan
        kierowanych jest od osob ktore planuja wakacje (w pelnym tego slowa
        znaczeniu) w tym kraju
    • parasol-ka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 01.08.08, 12:38
      aneta05 napisała:

      > Ty pierwsza postawilas teze, ze przecietnych Amerykanow stac na
      > wakacje w Europie wiec chcialam sie dowiedziec jakie masz
      konkretne
      > dowody na swoja teorie...

      Konkretne dowody? Chcesz nazwiska? :)))
      Z mojego kosciola duzo osob jezdzi na pielgrzymki do Europy i znam
      troche osob ktore jezdza na cruisy na Morze Srodziemne i do
      Polnocnej Europy i nawet zatrzymuja sie w Gdansku.
      Czy to sa przecietnie zarabiajacy Amerykanie, nie wiem, nie zagladam
      nikomu do portfela.

      Poza tym do mojej "teorii" nie trzeba konkretnych dowodow, przeciez
      oczywiste jest ze przecietne zarobki w Ameryce sa wyzsze od
      przecietnych zarobkow w Polsce i nie ma co sie licytowac.

    • parasol-ka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 01.08.08, 12:46
      rhodeisland napisała:

      > co powiecie na te porady (napisane przez Amerykanina zreszta) jak
      > nie wyrozniac sie w Europie?
      > Rzecz, ktora mnie denerwuje u NIEKTORYCH Amerykanow, to wlasnie
      > halasliwosc, zupelne nie liczenie sie z innymi w miejscach
      > publicznych.

      Te porady za bzdurne z wyjatkiem tej, zeby byc ciszej, z ta
      halasliwoscia Amerykanow musze sie zgodzic.

      • ladybug Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 01.08.08, 15:40
        parasol-ka napisała:

        > Te porady za bzdurne z wyjatkiem tej, zeby byc ciszej, z ta
        > halasliwoscia Amerykanow musze sie zgodzic.

        Oprocz tego, ze Amerykanie najczesciej sa niemozliwie halasliwi,
        zgodze sie jeszcze z punktem 1. Mozna ich z daleka rozpoznac,
        patrzac na ich ciuchy. Khakis, sportowe buty, daszki i czapki z
        daszkiem, saszetki na pasku. Przyklady mozna mnozyc. Jasne, ze ma
        byc wygodnie ale styl amerykanskiego podroznika jest blyskawicznie
        rozpoznawalny. W Europie bez problemu mozna zauwazyc atak
        amerykanskich klonow.

        --
        Jan Derlat
        • edytais Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 01.08.08, 17:04
          Dokladnie tak ubieraja sie moi tesciowie (Niemcy) jak podrozuja po swiecie, ale
          nie ubieraja sie tak jak sa u siebie. A oni to zwiedzili naprawde duzo swiata
          (2x w roku od 35 lat zwiedzaja rozne kraje na kazdym kontynencie, wiec moj maz
          tez od malutkiego dziecka zwiedzil chyba ze 30 krajow). Ubierali sie po
          Amerykansku, ale tych samych ubran nie wloza w Niemczech:)
          Ja tez inaczej sie ubieram jak mam cala szafe ubran w domu a inaczej jak ma sie
          tylko walizke i jest sie w podrozy. Wiadomo bierze sie buty wygodne do
          chodzenia kilometrami (bo sie zwiedza i robi maraton), ubrania takie, zeby byly
          na rozna pogode itp. Mysle, ze rownie dobrze mozna rozpoznac po ciuchach
          turystow z innych krajow jak nie sa u siebie :) niezaleznie czy to Niemiec,
          Amerykanin czy Polak....
          • inletka Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 01.08.08, 17:36
            Mysle, ze rownie dobrze mozna rozpoznac po ciuchach
            > turystow z innych krajow jak nie sa u siebie :) niezaleznie czy
            to Niemiec,
            > Amerykanin czy Polak....

            Zgadza sie. Pamietam jak kiedys dla wygody zalozylam adidasy do
            biegania po Warszawie i spotykalam sie z lekka krytyka i zdziwienie
            towarzystwa ze z Ameryki a tak zle ubrana. Natomiast mnie dziwilo
            jak we wloszech upal nie upal a panie eleganckie z koralami na szyi
            i w bucikach na obcasie zasuwaja po wybrukowanych kostka ulicach.
            Co kraj to obyczaj.
            • rhodeisland inletka 04.08.08, 03:47
              Sa rozne "adidasy".
              Niektorzy nosza wylacznie cale biale i to razi w Europie. Jest tyle
              wygodnych butach w innych kolorach, ze naprawde nie wiem dlaczego
              niektorzy nosza wylacznie biale buty. Zauwazyliscie ten "trend"
              zwlaszcza u starszych Amerykanow? Biale buty, biale skarpety,
              krotkie spodenki gdy tylko zrobi sie cieplo niezaleznie od sytuacji
              czy sylwetki.
        • awok oj,stereotypy i bardzo historyczne wspomnienia :-( 03.08.08, 15:49
          oczywiscie nie znam Stanów tak jak Ty... ale bylam zarowno w
          malenkim studio znajomej modelki i jej meza w SOHO, jak i w bardzo
          przestronnych domach w Hamptons.
          Widzialam tez tak biedne i prymitywne domostwa w Arizonie az
          przypominalo to Ameryke Srodkowa. U mnie w rodzinie praktycznie
          wszyscy mieszkaja w domach (zazwyczaj za duzych).
          Mieszkam w Gdansku, mam wiec zarowno zabytki, jak i przestrzen -
          plaza moge spacerowac tak daleko jak nogi poniosa...
          Samochod, no coz - raczej maly, ale czy na serio warto tak
          entuzjazmowac sie duzym autem - nieekologiczne toto i zaparkowac
          trudno...
          Mysle, ze tak na prawde nie znasz Polski, a nieco idealizujesz
          Stany...
          A ja bardzo lubie Stany, najlepiej turystycznie i ostatnio na
          zakupy :-)
          • tamsin Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 03.08.08, 18:36
            swietne powody tutaj podaliscie, brakuje mi postu Zyty aby to
            logicznie podsumowac, bo juz sie gubie czy male mieszkania sa wada
            czy zaletami mieszkania tu czy tam, no i gdzie jest bardziej
            przestrzennie ;-)
            No ale te braki wody niegazowanej w galonowych opakowaniach powinno
            wygrac cala ta licytacje.
            --
            support the right to arm bears
            • zyta2003 Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 03.08.08, 19:29
              Dziwne rady: co robic, zeby nie wygladac na Amerykanina? Mysle,
              ze tak jak nie wstyd byc Polakiem, tak nie wstyd byc Amerykaninem,
              nawet grubym. Po prostu - takim sie jest i co komu do tego. Mozna by
              zapytac autorow, ktorzy chyba jednak zartowali, skad u nich takie
              kompleksy.
              W Polsce nie moglabym mieszkac, bo ile razy mozna zaczynac od nowa?
              A przede wszystkim przeszkadza mi wielce - nie brak odpowiedniego
              pozywienia - ale straszliwa klerykalizacja kraju. Warunki materialne
              zycia w Polsce polepszaja sie nadzwyczajnie, jednak interesuje sie
              tez zyciem publicznym, a to w w Polsce bardzo przeszkadzaloby mi
              upajac sie zapachem lak i lasow.
              Nie wiem dlaczego to wstyd kupowac w duzych supermarketach, jak tu
              ktos zauwazyl?
              Ze wstydem kupowania w nieodpowiednim miejscu spotkalam sie
              wlasnie w Polsce, kiedy bliska kuzynka kupujaca mi zapasy do
              lodowki na moj przyjazd - zwierzyla mi sie: kupowalam w Tesco, ale
              potem odwrocilam torby, zeby napisow nikt nie widzial. Tez odradzala
              mi pytac w Sephorze o tusz i olowek do oczu francuskiej firmy, bo
              przeciez tam czegos takiego byle jakiego nie prowadza. Prowadzili.
              Z tego powodu, tez nie moglabym mieszkac w Polsce, za to wielka
              potrzebe "sadzenia sie". Czy jakos tak sie mowi.
              • doris-ek Re: Nie moglabym mieszkac w Polsce bo: 03.08.08, 21:58
                > Nie wiem dlaczego to wstyd kupowac w duzych supermarketach, jak tu
                > ktos zauwazyl?

                Nie wstyd ale trudno dostac jedzenie bezglutenowe w supermarkecie
                hameryckim. W Tesco w Jukeju mozna, moze i w Polsce tak kiedys
                bedzie. Bardzo bym tego chciala. Na razie z tego Tesco dostaje
                bezglutenowe przesylki do USA.

                No ale zdrowy chorego nie zrozumie.

                > Ze wstydem kupowania w nieodpowiednim miejscu spotkalam sie
                > wlasnie w Polsce

                Z tym kupowaneiem to troche jak z wygladem, co komu do tego moja
                mufka i moj pies.

                Mniemam Zyto ze ten przedwojenny dowcip pamietasz.

                I tym zakanczam pogawetke bo wylatuje na druga strone oceanu:o)

                Pozdrawiam,
                --
                Don't take life too seriously; No one gets out alive.
              • rhodeisland zyto 04.08.08, 03:41
                W krajach arabskich lepiej nie wygladac na Amerykanina, prawda?
                Poza tym pewien wyglad (czesty ale nie typowy dla kazdego
                Amerykanina) wzbudza w Europie rozbawienie, ale czasem niechec, z
                czego zdaja sobie niektorzy Amerykanie sprawe i dlatego chca
                wygladac bardziej europejsko, czyli po prostu elegancko i zachowywac
                sie ciszej.
              • rhodeisland awok 04.08.08, 03:51
                Nie chodzi o system, ale o duze pojemniki z woda.
                Wydaje mi sie, ze w Polsce nie ma zwyczaju picia niegazowanej wody.
                Wiele ludzi wode, ktora uzywaja gotuja. Gdy dawno temu mieszkalam w
                Polsce tak wlasnie bylo. Pilo sie w duzych ilosciach herbate, oprocz
                tego mleko, soki, jakies slodzone napoje gazowane. Nie pamietam
                zebym kiedykolwiek pila niegazowana niegotowana wode. Znajoma, ktora
                mnie tu zima odwiedzila dziwila sie, ze kupuje wode, a nie soki albo
                napoje gazowane.
                  • rhodeisland marcysia 04.08.08, 06:32
                    Skad wiesz jak dobra ta woda byla? Testowalas ja? Moze by sie
                    okazalo, ze pelno w niej chloru albo pestycydow, czy innych
                    zanieczyszczen? Testowanie wody trzeba zreszta powtarzac, jej jakosc
                    sie zmienia.
                    • moniamm Re: marcysia 04.08.08, 21:54
                      rhodeisland napisała:

                      > Skad wiesz jak dobra ta woda byla? Testowalas ja? Moze by sie
                      > okazalo, ze pelno w niej chloru albo pestycydow, czy innych
                      > zanieczyszczen? Testowanie wody trzeba zreszta powtarzac, jej jakosc
                      > sie zmienia.
                      istnieje cos takiego jak SANEPID, ktory kontroluje jakosc wody w kranach.
                      pamietam, ze bodajze w zeszlym roku sanepid oglosil, ze w warminsko-mazurskim (
                      moje strony) jest najczystsza woda w kranach- czasem jakosciowo lepsza niz jedna
                      butelowana woda.

                      --
                      I ty mozesz pomoc:
                      Wiktorek
                      Gosia
                • awok mam w domu zgrzewka - 6 x 1,5 litra niegazowanej 04.08.08, 09:15
                  czasy sie zmienily... jasne, ze w sklepach sa soki i rozne napoje
                  gazowane, jednak zmienia sie to, co pijemy...
                  Praktycznie w kazdym sklepie dostaniesz wode niegazowana, lekko
                  mineralizowana, gazowane i wody smakowe.
                  Pewnie to, co pijemy zalezy od wieku, wyksztalcenia etc. Ale w
                  Stanach pewnie jest podobnie - czesc wciaz pije Coca-cole i za nic
                  nie siegnie po wode.
                  Mamy tez doskonale rozwinieta siec sprzedazy jednodniowego soku z
                  marchewki, z opcja z selerem i roznymi takimi zdrowymi warzywami :-)
                  U nas tez sie zmienia........
    • rhodeisland za duza roznica miedzy duzym a malym miastem 04.08.08, 06:37
      W Polsce jest zbyt duza roznica pod kazdym wzgledem miedzy duzym a
      malym miastem jesli chodzi o jakosc zycia, sklepy, dostep do opieki
      medycznej. W Stanach trzeba mieszkac w naprawde malej dziurze zeby
      byc odcietym od swiata. Podoba mi sie to, ze w US nie musze mieszkac
      w duzym miescie zeby nie czuc sie odcieta od swiata.
      • zyta2003 Re: za duza roznica miedzy duzym a malym miastem 04.08.08, 14:44
        Nie jestem tak przekonana, co do glosnosci grup Amerykanskich.
        Kiedys, kiedy na wczasy jezdzilo sie do krajow socjalistycznych
        bezprzecznie straszliwie glosni i pewni siebie byli Niemcy. Moze, ze
        jezyk nie kazdemu byl mily i za duzo piwa, czy wina na Wegrzech?
        Teraz nieznosnie glosne wydaja mi sie grupy japonskie, namietnie
        ustawiajace sie w kazdym miejscu do fotografii. Moze ich jezyk nam
        zgrzyta?
        Drugi rok z rzedu bylam na wycieczce z grupa amerykanska. W zeszlym
        roku bylo kilka pan tezszych, ale obsolutnie nie "pontonow", w tym
        roku grupa byla duzo wieksza, ale nawet zapomnialam pomyslec, ze sa
        grube, bo nie bylo zadnych okazow. Ubranie tez bylo po prostu
        turystyczne, chociaz musze przyznac, ze zgodnie z moda coraz wiecej
        spodnice i sukienki zastepowaly spodnie i szorty. Ale
        nie "wieczorowe" spodnice i sukienki, w czym niewstety w dalszym
        ciagu lubuja sie polskie grupy. Zapewne niereprezentatywna grupa,
        ale tez do Europy nie jezdzi przecietny Amerykanin.
        Nigdy nie bylismy halasliwi, ale sympatyczni, nikt sie nie
        obrazal na "zla organizacje", nie pil w ilosciach wskazujacych potem
        na..., W tym roku przez przypadek zwiedzajac zaliczylismy dwa
        sluby. To nasza grupa zorganizowala za kazdym razem owacje
        mlodozencom, podobnie kiedy pan przewodnik przedstawil nam przy
        pozegnalnej kolacji swoja zone. Nic nie kosztuje, a mile i chyba
        taki halas nie szkodzi?
        • edytkus Re: za duza roznica miedzy duzym a malym miastem 04.08.08, 17:18
          porownujac turystow amerykanskich i polskich w muzeach ci drudzy
          zawsze musza dotknac eksponatow. Nigdy sie tu z czyms takim nie
          spotkalam a w PL i owszem .ilekroc np. bylam w Zamku krolewskim
          znajdywal sie delikwent na posiedzenie na tronie, i jakiez bylo
          oburzenie ze mu nie wolno :O Ale znowu Polacy chyba sa bardziej
          ciekawi wiadomosci dotyczacych danych eksponatow (ja musze
          przeczytac wszystkie labels i jestem zla gdy mi sie to uniemozliwia
          ;)).


          --
          ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
          ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
          ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
        • aneta05 Amerykanin w Europie 04.08.08, 18:23
          zyta2003 napisała:

          > ale tez do Europy nie jezdzi przecietny Amerykanin.


          dokladnia, ale Parasol-ka w innym watku przekonywala, ze wlasnie
          przecietny Amerykanin jezdzi do Europy
      • moniamm Re: za duza roznica miedzy duzym a malym miastem 04.08.08, 21:58
        rhodeisland napisała:

        > W Polsce jest zbyt duza roznica pod kazdym wzgledem miedzy duzym a
        > malym miastem jesli chodzi o jakosc zycia, sklepy, dostep do opieki
        > medycznej. W Stanach trzeba mieszkac w naprawde malej dziurze zeby
        > byc odcietym od swiata. Podoba mi sie to, ze w US nie musze mieszkac
        > w duzym miescie zeby nie czuc sie odcieta od swiata.
        szukasz dziury w calym. dla wielu mieszkancow wielkich metropolii, takich jak
        wa-wa to wlasnie male miasteczka maja swoj niepowtarzalny urok.
        mam znajomych, ktorzy po paru latach spedzonych w warszawce chetnie wrociliby do
        swojego 60-tys mazurskiego miasta.

        --
        I ty mozesz pomoc:
        Wiktorek
        Gosia
        • rhodeisland Re: za duza roznica miedzy duzym a malym miastem 05.08.08, 03:25
          Nie kazdy mieszkajacy w Polsce w malym miescie moze przeniesc sie do
          wiekszego. Sam fakt mieszkania "w dziurze" bardzo ogranicza dostep
          do wielu rzeczy. Teraz wlasnie mieszkam w amerykanskiej "dziurze" i
          widze same plusy. Mam spokoj, ale standard zycia taki sam, a moze
          nawet wiekszy, niz poprzednio w duzym miescie.
          • moniamm Re: za duza roznica miedzy duzym a malym miastem 05.08.08, 16:02
            rhodeisland napisała:

            > Nie kazdy mieszkajacy w Polsce w malym miescie moze przeniesc sie
            do
            > wiekszego. Sam fakt mieszkania "w dziurze" bardzo ogranicza dostep
            > do wielu rzeczy. Teraz wlasnie mieszkam w amerykanskiej "dziurze"
            i
            > widze same plusy. Mam spokoj, ale standard zycia taki sam, a moze
            > nawet wiekszy, niz poprzednio w duzym miescie.
            Ri ludzie w Polsce sa bardziej mobilni. przenosza sie do wiekszych
            miast w poszukiwaniu pracy, wyjezdzaja za granice.
            rzecza charakterystyczna jest, ze w mniejszych miejscowosciach widac
            to, ze mlodzi ludzie podrozuja za praca, wyjezdzaja na studia. widac
            to na przykladzie np. mojego miasta.

            --
            I ty mozesz pomoc:
            Wiktorek
            Gosia