Dodaj do ulubionych

Gdzie jesli nie Stany?

06.04.09, 04:22
Powoli zaczynam miec dosc tego kraju i zastanawiam sie gdzie teraz
zapuscic korzenie. Ktore z krajow wedlug Was sa "people friendly"?
Moze odwiedzilyscie jakis ktory wybitnie Was zachwycil?! Od
dluzszego czasu mysle o Hiszpanii ale znajomi odradzaja :(
Edytor zaawansowany
  • 06.04.09, 05:08
    A co złego z Hiszpanią?

    UK byłoby niezłe, ale ostatnia liczna emigracja zrobiła tam
    niekoniecznie najlepsze nastawienie do Polaków.

    A Skandynawia?

    --
    Music is everything one listens to with the intention of listening
    to music. Luciano Berio (podobno)
  • 06.04.09, 07:36
    mnie sie podobaja kraje skandynawskie taka Finlandia na przyklad,
    ale nie mieszkalam tam nigdy wiec trudno powiedziec.
    Mam kolege w Norwegii - bardzo ponury obraz przedstawil, masa wodki
    i depresje, ciemno i zimno. Ale cos mnie tam ciagnie.... moze male
    zaludnienie?
    --
    "When people show you who they are, believe them the first time." -
    Maya Angelou

    Zuza i Lukasz
  • 06.04.09, 09:48
    Gdybym mogla zamieszkalabym w Toskanii. A kraje polnocne maja
    jeszcze dluzsze zimy niz Polska i jeszcze mniej swiatla. Brrr.
  • 06.04.09, 14:34
    Ale za to mnóstwo światła w lecie!

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
    zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

    Za Kopalińskim
  • 06.04.09, 14:58
    Odwiedzenie jakiegos kraju a mieszkanie w nim to spora roznica.
    Ja bym przegladnela liste najlepszych miejsc do zycia (chyba ONZ to
    przygotowuje) z tego co pamietam to wlasnie Skandynawia jest w
    czolowce (Dania jest wysoko), Szwajcaria i Luksemburg tez maja
    wysoka stope zyciawa. W pierwszej dziesiatce jest wiekszosc panstw
    europejskich, Stany dopiero w drugiej i nawet Kanada jest wyzej
    notowana od USA wiec moze tam?
  • 06.04.09, 15:14
    Kanadyjczycy narzekaja na swoja sluzbe zdrowia i traktowanie jak
    pasierba przez Stany.

    Hiszpanii jest teraz bardzo wysokie 2-cyfrowe bezrobocie.
    Moze Kostaryka? Sporo jest tam expats ze Stanow i Europy. Uroczy
    kraj, ale zyc sie da tylko z turystyki i nauczania angielskiego.
  • 06.04.09, 16:03
    Wszedzie tylko nie Chicago! U nas znowu snieg spadl :( Mam juz dosc
    tej zimy!!!! Kraje skandynawskie maja ponoc dobre warunki socjalne
    ale pogoda nie jest zbyt fascynujaca (przynajmniej dla mnie).
    Zdecydowanie wole cieplejsze klimaty. W Hiszpanii teraz straszne
    bezrobocie a poza tym ponoc wsrod mlodziezy straszna rozwiazlosc
    seksualna wiec chyba nie najlepsze miejsce do wychowywania dzieci.
    Myslalam o Kostaryce ale moj maz twierdzi, ze tam nie wytrzymam ze
    wzgledu na robale. Jest ich tam ponoc zatrzesienie a ja slabo sobie
    radze z ich obecnoscia ;)Reasumujac, szukam kraju o przyzwoitym
    klimacie (najlepiej 25C przez caly rok :) ), rozsadnych warunkach
    socjalnych i wysokim poziomie edukacji. Czy taki kraj w ogole
    istnieje ?! A moze czas przestac stapac w chmurach i zejsc na
    ziemie...odgarniac snieg :(ehhh...
  • 06.04.09, 16:15
    Moze latwiej bedzie zaczac od wymieniania krajow ktore do zycia sie
    nie nadaja? Chociaz mysle ze kazdy kraj ma swoje zalety i wady.
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 06.04.09, 16:17
    edytkus napisała:

    > Moze latwiej bedzie zaczac od wymieniania krajow ktore do zycia
    sie
    > nie nadaja?

    to juz wiemy, ze USA
  • 06.04.09, 16:18
    edytkus napisała:

    > Moze latwiej bedzie zaczac od wymieniania krajow ktore do zycia
    sie
    > nie nadaja?

    Podobno w Korei Polnocnej jest do kitu ;-)
  • 06.04.09, 16:56
    > Zdecydowanie wole cieplejsze klimaty. [...]
    > Myslalam o Kostaryce ale moj maz twierdzi, ze tam nie wytrzymam ze
    > wzgledu na robale.

    Robale też lubią ciepło, zwłaszcza wilgotne. Szukaj czegoś ciepłego
    i suchego, może jakieś kraje saharyjskie?

    >szukam kraju o przyzwoitym
    > klimacie (najlepiej 25C przez caly rok :) ), rozsadnych warunkach
    > socjalnych i wysokim poziomie edukacji. Czy taki kraj w ogole
    > istnieje ?!

    Oj, chyba nie.

    --
    Music is everything one listens to with the intention of listening
    to music. Luciano Berio (podobno)
  • 06.04.09, 17:36
    lilazw napisała:
    > Powoli zaczynam miec dosc tego kraju

    A tak konkretnie, to czego masz dosc?
    Bo wiesz, jak to mowia: "Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma" ;).
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • 06.04.09, 17:38
    Sorry, przeczytalam drugi post i znalazlam Twoj paradise - Kuba :)!
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • 06.04.09, 17:42
    majenkir napisała:

    > Sorry, przeczytalam drugi post i znalazlam Twoj paradise - Kuba :)!

    Też mi przyszła do głowy, ale tam pewnie są liczne robale...

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
    zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

    Za Kopalińskim
  • 06.04.09, 18:29
    jak pokochac robale;)))
    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 07.04.09, 00:17
    A jesli Stany to polecam Houston...przepiekne miasto, cieplo caly
    rok, blisko ocean, wspaniala polonia .
  • 07.04.09, 00:20
    Umowmy sie, ze w gre wchodza tylko panstwa ktore nie lamia praw
    czlowieka :) Wiem, wiem bardzo sie krag zacisnal :( Wiem tez, ze
    najlatwiej jest ciagle narzekac nie zauwazajac pozytywnych stron. Ja
    chyba nie jestem takim przypadkiem :) Doceniam wygodne zycie jakie
    tu prowadzilam do tej pory ale ostatnio przestalo mi to wystarczac.
    Co z tego, ze mam dom kiedy przez wiekszosc dnia nie ma w nim
    rodziny :( Maz od rana do wieczora w pracy, dzieci w szkole caly
    dzien a najbardziej boli mnie to, ze moje 5-letnie dziecko od 9 do 4-
    tej jest w szkole. Przeciez to jest chore!!! Nie chodzi o to, ze ja
    nie mam co robic bo zajec mam pod dostatkiem ale serce mi peka
    codziennie rano jak musze mala wyprawic do szkoly a ona rzewnymi
    lzami placze, ze nie chce tak dlugo byc beze mnie :( Wkurza mnie tez
    double standard w szkolach. Moj syn (kl.6) mial przyniesc na muzyke
    tekst ulubionego utworu muzycznego. Wybral Scorpionsow "Blackout".
    Nie byl to z pewnoscia najtrafniejszy wybor i nauczycielka przyslala
    mi list zaznaczajac jak bardzo jest rozczarowana wyborem.
    Podkreslila tekst :"What the hell have I lost my taste". Dobra,
    zgadzam sie, mogl wybrac cos innego ale z drugiej strony przyniosl
    ostatnio flyer ze szkoly z ksiazkami. Oto tytuly" Dead is the new
    black", "To kill the mockingbird", "The vampire's assistant"-blood-
    curdling sequel to a living nightmare", "What I saw and how I lied".
    To tylko tytuly z pierwszej strony, dalej wole nie zagladac. Byc
    moze to wartosciowe ksiazki ale tytuly sa wrecz przerazajace. Dla
    mnie brzmia gorzej niz "What the hell have I lost my taste" ale moze
    nie potrafie byc obiektywna. Coraz wiecej rzeczy zaczyna mnie w tym
    kraju irytowac :(

  • 07.04.09, 01:33
    Ty tak powaznie o tej przeprowadzce do innego kraju? Jesli tak, to
    zapytam jaki jezyk preferujesz w tym nowym kraju i jak biegle
    znacie go z mezem, no i dzieci i co macie zamiar tam robic? Wiem,
    ze dzieci, o tak, o tak (w tym monmencie robie taki gest palcami) w
    trzy dni beda biegle znaly nowy jezyk. A prawda jest nieco inna,
    nawet najzdolniejsze dziecko jest zawsze zagubione w nowym
    srodowisku, zwlaszcza w takim srodowiku, ktorego jezyka nie zna.
    Corce, nim sie zaadaptuje w nowym kraju, w nowej szkole z nowym
    jezykiem, z odpowiednim wymiarem godzin w szkole i stosownymi
    lekturami, to jednak zejdzie dluzej niz przywykniecie do systemu
    obowiazujacego w jej obecnej szkole. Jesli ta szkola dzieci to
    glowny powod, to moze wystarczy zmienic rejonizacje?
    Natomiast w 100% zgadzam sie w sprawie klimatu. Na wiosne w NY,
    kiedy jest przez kilka miesiecy przenikliwie zimno, przy ostro
    swiecacym, "mroznym" sloncu tez rzucilabym to wszystko w .....
    Dania, Szwajcaria itp sa wielce przychylne dla obywatela, ale
    swojego, a nie przybledy. Wiem cos o tym..., zreszta wystarczy
    poczytac.
    Ale tak pobawic sie, gdzie bym chciala zamieszkac, to fajnie.
    Duzo Polakow np. wraca do kraju juz, jutro, na wiosne, na swieta, po
    swietach, po nowym roku, na emeryture....
    Ja osobiscie jak juz sobie marze, to o Costa Rice. Male, omal
    kieszonkowe panstwo, bez armii, bez nedzy, cudowna przyroda,
    niedrogo, sluzba zdrowia dla cudzoziemcow zupelnie na poziomie i
    tania, moge nawet podac na przyszlosc adres doskonalego ortodonty,
    a ceny ma smieszne. Robakow nie widzialam, natomiast przezylam
    lekkie trzesienie ziemi. Jest tu bardzo duzo osiedli amerykanskich,
    dla emerytow i bogatych, co to na letni dom, ale nie trzeba
    mieszkac z ta holota, mozna sobie samemu cos wystawic. Az roi sie od
    roznych ofert real estate dla Amerykanow. Niestety, poza tymi
    amerykanskimi osiedlami to jednak dobrze jest znac jezyk
    hiszpanski. No i jeszcze troche szokujace dla Amerykanow, tam
    hiszpanskojezyczni nie tylko pracuja dla bialych obslugujac ich, ale
    i sami sie wczasuja!!! A fe...
  • 07.04.09, 01:42
    zyta2003 napisała:

    > Dania, Szwajcaria itp sa wielce przychylne dla obywatela, ale
    > swojego, a nie przybledy

    Mam znajomego, co twierdzi, że Szwajcaria to faszystowski kraj. Był
    tam, normalnie mieszka w Niemczech, więc chyba wie co mówi ;-)

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
    zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

    Za Kopalińskim
  • 07.04.09, 01:40
    lilazw napisała:

    > Umowmy sie, ze w gre wchodza tylko panstwa ktore nie lamia praw
    > czlowieka :)

    Takich praktycznie nie ma ;-)


    A tak na serio, przyzwoity stosunek do praw człowieka, plus wysoki
    poziom zabezpieczeń socjalnych, plus 25 stopni okrągły rok, plus
    brak robali - to prawie nic nie zostaje. Jakieś może regiony
    Australii? Ta Nowa Zelandia?

    > Wybral Scorpionsow "Blackout".
    > Nie byl to z pewnoscia najtrafniejszy wybor i nauczycielka
    przyslala
    > mi list zaznaczajac jak bardzo jest rozczarowana wyborem.
    > Podkreslila tekst :"What the hell have I lost my taste".

    A jak dokładnie uzasadniła? Poza tym co to znaczy jest rozczarowana -
    miał przynieść ulubiony, nie? Nie wolno mu lubić niemieckich
    zespołów, czy co? Głupia jakaś.

    > To kill the mockingbird", [...]
    > To tylko tytuly z pierwszej strony, dalej wole nie zagladac.

    Wygłupiasz się??? Jak można nie znać, i dziecku nie dać przeczytać
    tej książki? Zwłaszcza w USA???

    --
    Music is everything one listens to with the intention of listening
    to music. Luciano Berio (podobno)
  • 07.04.09, 03:35
    Lila, sama musisz przeczytac "To Kill the Mocking Bird",
    obowiazkowo!:)
  • 07.04.09, 03:41
    Hmmmm.... Islandia?
    Zapomnialam. Tam teraz jak na Kubie po wyjezdzie finansistow.
  • 07.04.09, 03:46
    Mi sie marzy Nowa Zelandia. Jakby powerball wygrala to bym tam sie wybrala na
    kilka miesiecy, zeby zbadac grunt :)

    Do Australii bym nie pojechala bo tam sa koszmarne robale, do tego jadowite.
    Tam najwiecej jest jadowitych i najgrozniejszych zwierzat i robakow itp. Na
    ogrodek nie wyjdziesz dopoki kazdego kamyka i kazdego kroku wczesniej nie obejrzysz.
    Nowa Zelandia ma tylko jeden rodzaj pajaka, ktory moze zaszkodzic. Sa miejsca z
    oceanem, gorami i temperatura Kalifornijska jednoczesnie.
    Jesli chodzi o szkoly, prawa czlowieka i inne polityczne rzeczy to nie wiem.
  • 07.04.09, 04:37
    Maz wprawdzie zapowiedzial, ze nastepnego jezyka nie zamierza sie
    uczyc ale mysle, ze przy uzyciu pewnych argumentow uda sie go
    przekonac ;)Pewnie, ze wolalabym kraj anglojezyczny ale mysle, ze
    jestem w stanie w miare szybko nauczyc sie hiszpanskiego. Jak na
    razie Kostaryka i Nowa Zelandia brzmia obiecujaco ale musze jeszcze
    troche poczytac o tych panstwach. Do Polski jakos mnie nie ciagnie
    na stale :( w kazdym badz razie jeszcze nie teraz. Ogolnie to czuje
    ogromna potrzebe wielkich zmian a ze maz i dzieci mi odpowiadaja :)
    wiec chyba najlatwiej bedzie zmienic miejsce zamieszkania choc
    przyznam szczerze, ze zaczynam sie zastanawiac czy to nie
    jakis "midlife crisis" :( "To kill the mockingbird" postaram sie w
    najblizszym czasie przeczytac. Niestety moja lista ksiazek do
    przeczytania jest bardzo dluga. Oprocz ksiazek "dla siebie" zawsze
    czytalam ksiazki ktore czytal syn zebysmy mogli pozniej o nich
    podyskutowac. Dopoki byl maly to nie bylo problemu ale teraz to on
    po prostu ksiazki polyka i nie moge za nim nadazyc a on codziennie
    sie pyta czy skonczylam bo ma dla mnie nastepna :)Z jednej strony
    ciesze sie, ze lubi czytac ale z drugiej denerwuje mnie to, ze woli
    siedziec nad ksiazka niz wyjsc na rower.
  • 07.04.09, 08:22
    ...to moze Azja. Nikt z przedmowcow nawet nie wspomnial o krajach azjatyckich co moze swiadczyc o tym, ze wciaz czujemy przepasc kulturowa, ktora w rzeczywistosci jest duzo mniejsza niz by sie moglo wydawac. Malezja, Korea Poludniowa, Tajlandia, Singapur, Japonia. Przyzwoity poziom zycia, edukacji, dosc dobry klimat, mowia po angielsku (przynajmniej czesciowo) - to tak ogolnie. My z mezem planujemy sie przeniesc wlasnie w te rejony. Mam o tyle latwiej, ze maz stamtad pochodzi, mieszkal w kilku krajach azjatyckich, po wielu podrozowal wiec co nieco wie. Bedziemy chyba uderzac w Malezje albo Tajlandie - ja wole Tajlandie bo to kraj buddyjski, Malezja jest glownie muzulmanska, ale chyba lepiej gospodarczo rozwinieta, bo maja wsparcie krajow arabskich. Japonia mnie troche przeraza. Ludzie tam naprawde go nuts, choc oczywiscie nie wszyscy. Kambodza ma wielki potencjal, choc wciaz to kraj zmasakrowany. Majac troche gotowki (tam jest wciaz bardzo tanio) mozna zainwestowac w biznes turystyczny (maz mnie namawia, zebysmy zbudowali hotel w Kambodzy :) dla europejskich turystow). Pomysl o tyle dobry, ze tamtejszym mieszkancom wszelkie wsparcie a zwlaszcza rozbujanie turystyki jest niezbedne by przezyc.
    Mnie Azja pociaga, bujna, nieprawdopodobna flora, pewna delikatnosc ludzi tej rasy, bliskosc zrodla i zakres wplywow szeroko pojetej filozofii dalekiego wschodu, to cos co mi robi :)
  • 07.04.09, 20:34
    ciesze sie, ze lubi czytac ale z drugiej denerwuje mnie to, ze woli
    > siedziec nad ksiazka niz wyjsc na rower.


    Moze chcesz go poznac z moja corka, bo to ten sam typ:). Ja tez za
    nia nie nadazam czytac, ostatnio pochlaniam New Moon i uwielbiam:))))

    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 07.04.09, 13:05
    czy rozumiem, ze nie pracujesz?

    mozesz z dziecmi byc w domu i przestawic sie na homeschooling

    corka placze, bo czuje ,ze ty nei jestes zadowolona z takiego
    ukladu - sprawdzone na wielu rodzinach
  • 07.04.09, 13:56
    izabelski napisała:
    > mozesz z dziecmi byc w domu i przestawic sie na homeschooling

    Z 5-latka to jeszcze by mozna, ale z szostoklasista...?
    Niezbyt rozsadny pomysl.
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • 07.04.09, 14:42
    >
    > mozesz z dziecmi byc w domu i przestawic sie na homeschooling

    Niezly homeschooling to ja juz im robie z polskiego :)Oprocz jezyka
    przerabiam teraz z mlodym geografie i historie Polski. Z corka
    gorzej bo jej zainteresowanie polskim jest na razie zerowe :( A poza
    tym nie wyobrazam sobie homeschooling bo oprocz wiedzy potrzebne
    jest dzieciom obycie z rowiesnikami nawet jesli nie sa oni
    najlepszym przykladem. Wiedza ksiazkowa jest wazna ale doswiadczenia
    zyciowe chyba jeszcze wazniejsze.
    >
    > corka placze, bo czuje ,ze ty nei jestes zadowolona z takiego
    > ukladu - sprawdzone na wielu rodzinach

    Zupelnie nie tak! Kazdego ranka zachecam ja do pojscia do szkoly.
    Opowiadam jakie super rzeczy bedzie robila i ze kolezanki na nia
    czekaja. Daje jej do zrozumienia, ze w domu jest nudno i chetnie bym
    sie z nia zamienila. Nigdy nie okazuje przy dzieciach niezadowolenia
    ze szkoly czy nauczycieli.

    Jesli chodzi o kraje azjatyckie to raczej zdecydowanie odpadaja ze
    wzgledu na lamanie praw czlowieka.
  • 07.04.09, 15:16
    Zajzyj do Kobiecej Polonii. Tam sa dziewczyny z calego swiata, wiec
    beda mogly opisac wlasne doswiadczenia mieszkania w roznych krajach.
  • 07.04.09, 17:40
    Mieszkalem w Polsce
    Bylem szczesliwym posiadaczem Fiata 126p
    - zamykalem to moje szczecie w garazu na 4 zamki.
    I co ----wszystko na nic ?
    drzwi razem z futryna wyrwane i samochodu nima.

    Przyjechalem do innego raju
    Mam 4 garaze i 3 nowe samochody
    wcale ich nie zamykam na 4 zamki.

    Jak bylem na zasilku dla bezrobotnych ??????
    ---to kupilem nowy samochod zeby do pracy jezdzic.
    Jak juz mialem te prace i te pieniadze
    - to kupilem jacht oceaniczny
    - zapisalem sie do klubu zeglarskiego gdzie wpisowe kosztuje $300
    - utrzymanie jachtu w marinie tylko $2500

    Teraz znowu jestem na zasilku dla bezrobotnych
    i jakos nie skacze z mostu w rozpaczy

    Czy w Polsce bezrobotny moze sobie kupic za uciulane pieniadze - nowy sanochod
    Nissan Quest 2005 cena $22000

    Czy w innym kraju bezrobotni maja takie luksusy
    Czy ja musze znowu gdzies emigrowac bo tu mi zle i Kryzys daje sie we znaki.
    Prezdent tego kraju obiecal ze wyjdziemy z KRYZYSU
    I ja mu wierze i nie mysle nigdzie emigrowac.

    Uciekanie z tego kraju do innego nie pasuje mi
    - ja juz raz wyjechalem z Polski
    - ja juz nie musze znowu gdzies szukac - cieplejszej atmosfery do zycia
    Teraz to ja planuje rejs mojego zycia - dookola swiata

    Trzeba troche popracowac i trzeba tez zycia uzywac
    Ucieczka ponowna, ucieczka od rzeczywistosci swiadczy o slabym charakterze JEDNOSTKI
    Natomiast udzial w rejsie dokola swiata swiadczy o zachartowaniu i odwadze
    zeglarskiej

    Widocznie autorka postu : lilazw
    nie ma wiary w siebie i w swoje dokonania
    Mysli ze gdzies jest inny lepszy swiat
    -- gdzie Kryzys ja nie dogoni
    -- gdzie praca czeka na nia

    i jeszcze pieniadze leza na ulicy
    zobacz jednak ze to prawda
    ja tego nie wymyslilem jest to dzielo polaka
    -----widac ze polak potrafi----
    getzat.com/shared/viewProductImage.html?http://ecx.images-amazon.com/images/I/51VTpXCxExL.jpg
    Takiego samego emigranta jak Ja czy Lilazw
    Nie chodzi ze sie komus UDALO
    Na Sukces trzeba zapracowac
    Ucieczka kolejna pogon za czyms nie znanym w innym kraju jest dobra --ale tylko
    1 raz
    Zycie nie moze byc wieczna ucieczka - ale zycie moze byc przyjemne
    Plynac jachtem do innego kraju -portu w ramach wakacji

    Tak wiec jacht jest duzy i mozesz kolezanko LILAZW
    zakosztowac zycia zapisujac sie do nas na rejs
    wystarczy miejsca jacht jest duzy
  • 07.04.09, 19:00
    pieprzysz Leosi jak potluczony!
    Kobieta ma male dzieci, chce zaznac czegos innego, innej
    rzczywistosci, zycia a podroze ksztalca, a Ty o lodce i bezrobociu
    zasuwasz....
    --
    "When people show you who they are, believe them the first time." -
    Maya Angelou

    Zuza i Lukasz
  • 07.04.09, 19:15
    aniutek napisała:

    > pieprzysz Leosi jak potluczony!

    what else is new???
  • 08.04.09, 17:16
    oj Aniutek
    Myslalem ze jestes - kuta na 4 nogi warszawianka,
    wiec ci wytlumacze.
    Pewien chlop zaprzagl konia do kieratu -
    na nastepny tydzien chcial pojechac na targ
    i co ??
    Kon zaprzegniety do bryczki nie pojechal do przodu,
    zaczal chodzic w kolo studni.
    Wniosek :
    zwierze przyuczone do chodzenia w kolko nie potrafi isc prosto

    Tak samo jest z nasza kolezanka emigrantka.
    Zapracowana kobieta
    w KIERACIE-- praca - bank - kanapa ---praca bank kanapa
    Nie potrafi sie wyrwac

    Ja tez tak mialem- tez bylem emigrantem poczatkujacym
    Ale znalazlem czas w niedziele i chodzilem na wycieczki z Klubem pieszym i
    robilem zdjecia
    Moj boss koniecznie chcial mnie zapedzic do kieratu i kazal mi pracowac w soboty
    i w niedziele.
    W koncu sie "znarowilem" i pokazalem bosowi artykul o wycieczkach w "Nowym
    Dzienniku" gdzie ja bylem tez na zdjeciu-
    Powiedzialem mu - ja w niedziele chodze na wycieczki i musze ZYC
    wiecej mi nie zaproponowal KIERATU

    Tak wiec spolecznosc emigrantow dzieli sie 2 grupy

    1- PRACUJA w kieracie i wracaja do domu o 18:00
    po to zeby zjesc obiad
    i usiasc przed TV na kanapie a po 15 minutach juz spia

    2- pracuja i mysla ze maja--- rodzine --- czas--- pieniadze
    naleza do klubu zeglarskiego i maja czas na plywanie z dziecmi

    Takich dziwnych ludzi --co realizuja marzenia jest 150 czlonkow klubu
    Takich co pracuja w kieracie jest wiekszosc emigrancka

    Ja zauwazylem roznice w mysleniu jednych i drugich
    Ja zauwazylem ze maja inne portfele z pieniedzmi

    Aniutek moze i jestem potluczony
    - bo mam dobra materialne a nie mam pieniedzy by splacac
    Moze jestem porabany
    --ale wole chodzic w kolko za kims kto ma pieniadze
    - niz chodzic w kolko za praca myslac ze kiedys bede mial pieniadze

    Potluczony zeglarz ma zakodowane w glowie ze musi plynac
    Wiec pracuja zarabiaja i jeszcze maja czas na bardzo drogie spedzanie wolnego czasu
    Ostatnio kupili zeglarze 10 zaglowek klasy Optymist,
    by wlasnie z dziecmi byc na wodzie.
    By uczyc odwagi i samodzielnosci swoje pociechy.

    Zapracowana matka nie da wskazowek swojemu dziecku bo wraca o 18:00 do domu. Jej
    dziecko wyssie z mlekiem obowiazek pracy w kieracie. Jest przekazywanie z ojca
    na syna --pracuj a garb ci sam wyrosnie.

    Tak wiec Aniutek masz szanse nauczyc dziecko zeglarstwa???
    Albo dziecko nauczy sie od ciebie pracy w kieracie !!!!!!
    moze pojdziesz po rozum do glowy i przyjdziesz do klubu zeglarskiego

    JAk sama wiesz nie jestem alfa czy inna omega
    -- ale widze ze jedni pracuja i
    ---nic z tego nie maja
    ---a drudzy maja czas
    wiec wole byc w srodowisku tych co maja i sie nauczyc od nich jak zyc
    Tak wiec pieprzenie o lodce ma sens
    mam juz te lodke - teraz jeszcze musze sie nauczyc nia "sterowac"




  • 08.04.09, 17:39
    masz, wychowujesz 5letnie dziecko?? Masz wogole dzieci, wnuki? Pomagasz w
    wychowaniu? (nie mowie o kasie).


    > - bo mam dobra materialne a nie mam pieniedzy by splacac
    to kto za to placi? Podatnik? a moze zona Cie utrzymuje??? a co gorsza, moze
    dzieci?
    Znalam takiego jednego przystojniaka, ktorego zona i dzieci utrzymywaly. W
    lecie Mazury, a zima rajdy samochodowe, a zona w kieracie, zeby maz mial na
    lodke, a dzieciaki na narkotyki.


    i o co chodzi z ta rekama tego klubu. Za czlonkostwo sie niezle placi
    he? Albo nudzi wam sie i nowego towaru szukacie?

  • 08.04.09, 18:08
    Ale sie usmialam!!! nie ma to jak post Leosi na taki ponury dzien jak
    dzisiaj! LOL
    --
    Patryk
  • 07.04.09, 19:08
    >Na Sukces trzeba zapracowac

    Leos, powiedz to ludziom, ktorzy ciezko pracowali, ciulali i
    odkladali, hehehe.
    Leos, jeszcze ci przyjdzie w tej lodce mieszkac. lepsze to niz
    mieszkanie w samochodzie.


  • 08.04.09, 01:24
    lilazw napisała:


    > Jesli chodzi o kraje azjatyckie to raczej zdecydowanie odpadaja ze
    > wzgledu na lamanie praw czlowieka.

    Lila, nie wrzucaj wszystkich do jednego chinskiego worka. Prawa czlowieka sa lamane w Tybecie, Chinach, Korei Polnocnej, Birmie i Nepalu. Japonia, Malezja, Tajlandia, Singapur lamia prawa czloweika na poziomie pewnie nie wiekszym niz USA czy Polska.
  • 07.04.09, 19:19
    Jesli juz mialabym ruszyc stad swoje 4 litery, na pewno wybralabym
    kraj, ktory pozwoliby mi na nurkowanie w cieplych wodach 365 dni w
    roku. Zdecydowanie cieply, owady mi nie straszne.
    --
    Jan Derlat
  • 07.04.09, 20:17
    No wlasnie Leosi, zupelnie mnie nie zrozumiales ale coz mezczyzni
    maja to do siebie :) Ja nie narzekam na kryzys, bezrobocie czy
    warunki socjalne. Wyraznie napisalam, ze zyje mi sie tu bardzo
    wygodnie. Chodzi mi o sposob w jaki tu sie zyje (malo czasu z
    rodzina), pogon za pieniadzem i beznadziejny klimat (Chicago). Marze
    o odrobinie ciepla i wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i
    dzieci)przed godz. 18-ta. Czy to tak wiele?
  • 07.04.09, 20:22
    lilazw napisała:

    Marze o wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i dzieci)przed godz.
    18-ta. Czy to tak wiele?

    niestety jak na USA to wiele i malo realne, no chyba, ze ktos
    pracuje z domu...
  • 07.04.09, 20:39
    Moj maz w wieku 37 lat przeniosl sie do Polski i zmienil swoje zycie
    diametralnie i to na plus. Wiem, ze ten kierunek cie nie interesuje,
    ale rozumiem potrzebe zmian.
  • 07.04.09, 20:59
    > Marze o wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i dzieci)przed
    >godz. 18-ta. Czy to tak wiele?
    ---
    > niestety jak na USA to wiele i malo realne, no chyba, ze ktos
    > pracuje z domu...

    Ktos wam naopowiadal jakichs legend ... albo zacieraja sie wam
    granice miedzy fikcja i rzeczywistoscia. Naczytalyscie sie zbyt
    wiele jakichs farmazonow, wyksztalciuchy jedne! :)
    A kto bedzie pracowal, co? Co wy myslicie, ze zyjecie w jakims
    socjalizmie albo niedajbog w jakims komunizmie?!

    (wybaczcie mi ten sarkazm)
  • 07.04.09, 22:11
    Nie wiem, czy malo realne: zalezy co sie robi, jak sie wychowywyje
    dzieci, i gdzie sie mieszka. Z tym ze w USA sama mozesz zadecydowac
    o tym - i zmienic tryb zycia razem z lokalizajca znacznie latwiej
    niz w wiekszosci krajow.

    PS, nie wybieraj sie do Hiszpanii lub Argentyny: tam obiad to lunch
    a kolacja zawsze po 22giej!!! (Tak, nawe stosunkowo dzieci tak
    pozno jedza.)

  • 07.04.09, 22:34

    > Marze o wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i dzieci)przed godz.
    > 18-ta. Czy to tak wiele?
    >
    > niestety jak na USA to wiele i malo realne, no chyba, ze ktos
    > pracuje z domu...
    ???????
    My codziennie zjadamy wspolny obiad przez 18-ta i zadno z nas nie pracuje w
    domu. No ale takie ustalilismy priorytety.

    --
    Life is what happens to you while you're busy making other plans.
    ~John Lennon
  • 07.04.09, 22:43
    reninka72 napisała:

    >
    > My codziennie zjadamy wspolny obiad przez 18-ta i zadno z nas nie
    pracuje w
    > domu. No ale takie ustalilismy priorytety.

    a do ktorej pracujecie?
    musicie blisko pracy mieszkac, nie wszedzie sa takie mozliwosci
  • 07.04.09, 21:02
    gdzie oprocz Chicago( nie wiem,czy dobrze pamietam) mieszkalas w Stanach? Moze
    tutaj najpierw poszukasz. W duzych miastach rzeczywiscie szybko sie zyje i malo
    z rodzina, ale w mniejszych da sie wszystko poustawiac.
    Np moja rodzina zamieszkuje licznie MA. Wracaja zazwyczaj z pracy o 4,
    niektorzy o 5. Do sklepu jada gora 30min., do mniejszych 5 min. Dzieci do
    podstawowki chodziy na piechote (ci z Worcester) reszta musiala byc wozona. Do
    dobrych colleg'ow maja blisko: Worcester , Boston. Klimat bardzo zblizony do
    polskiego. Maja dostep do leszego jedzenia (pobliskie farmy). itp.....
    Podejrzewam, ze depresja spowodowana klimatem Cie dopadla...? Bedzie cieplej
    to i spojrzenie na swiat sie ociepli :)
  • 07.04.09, 21:09
    beatamc napisała:

    > maja blisko: Worcester , Boston. Klimat bardzo zblizony do
    > polskiego.

    szczegolnie w lecie ;-)
    Moj brat mieszkal przez jedne lato w Bostonie, nie mogl wytrzymac
    tej parowki i przeniosl sie do Seattle, wlasnie ze wzgledu na
    klimat. Tam przynajniej ma lato jak w Polsce - jesienne z duza dawka
    deszczu :-).
  • 08.04.09, 14:01
    tamsin napisała:
    > szczegolnie w lecie ;-)
    > Moj brat mieszkal przez jedne lato w Bostonie, nie mogl wytrzymac
    > tej parowki

    Hehehe, fakt :P. Ale idzie sie przyzwyczaic....:).
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • 07.04.09, 21:24
    beatamc napisała:

    > Do sklepu jada gora 30min

    gee..i to jest taki luksus? ja do duzego jade 5 minut i to dla mnie
    za daleko
  • 08.04.09, 00:04
    o rany, ale sie czepiacie. Przeciez napisalam , ze GORA 30min. Do BJ maja 20min,
    do mola 5min..tak czy siak to zadna odleglosc, chyba , ze sie chce rowerem
    jezdzic na zakupy. Takie miata tez tu sa.
    Co do pogody, to tez nie napisala, ze jest identyczie jak w Polsce.
    ale jestescie irytujace ;-P jak prawdziwe baby ;)
  • 08.04.09, 02:39
    A moze pomysl raczej o zmianie stanu i/lub pracy zeby osiagnac to,
    co chcesz, czyli innych klimat i wiecej spokoju. Zmiana kraju wcale
    nie musi Ci tego zapewnic.
    Dla mnie Stany sa wspanialym miejscem, przyjazne dla ludzi roznych
    ras, narodowosci, religii, dajace mozliwosc wielokrotnego zmieniania
    miejsca zamieszkania i zawodu niezaleznie od wieku.
    No i ta przestrzen!
    Mnie ostatnio meczy slonce, zaczynam tesknic za chlodniejszym
    klimatem, za deszczem, ktory kiedys lubilam, zielenia. Mysle o
    przeprowadzce gdzies do Stanu Washington. Szukam odpowiedniego
    miejsca.
  • 08.04.09, 03:56
    Ja rowniez mam czasami ochote sie stad wyniesc. Raz mi jest tu dobrze innym
    razem zle. Kiedys zastanawialismy sie z mezem o przeprowadzce do Szkocji,
    pozniej o krajach skandynawskich. Ostatnio planowalam powrot do Polski. Moj maz
    odrazu postawil warunki ze jesli bedzie w Polsce mieszkal na takim poziomie jak
    tutaj to spakuje sie w 5 min i wyjedzie :). Mysle ze to troche nie realne... Moj
    kuzyn zwiedzil wiele krajow europejskich, gdzie mieszkal w kazdym z osobna min.
    rok. I wrocil do Stanow, bo wedlug niego zaden kraj nie ma takich dobrych
    warunkow do zycia jak Stany. Ja na dzien dzisiejszy postanowilam ze tutaj
    zostajemy, bo tak naprawde obawiam sie co bedzie, gdy wyjade z USA i nowy kraj
    rowniez nie bedzie spelnial moich oczekiwan....
    --
    Alexandra
    Emily
  • 08.04.09, 19:05
    Dokladnie! Tyle tylko,ze trzeba wybrac dobre miejsce do
    zycia.Niestety wiele zalezy do tego jakie sie ma zawody.
  • 08.04.09, 19:07
    RI, jesli myslisz powaznie, to Seattle,lub bliskie okolice to
    fantastyczne miejsca do zycia. Nie bedziesz zalowala.
  • 10.04.09, 01:22
    Myslalam raczej o jakiejs "dziurze".
    Sadzilam, ze moge mieszkac tylko w wielkim miescie, ale ostatnio
    miasta mi obrzydly. Marze o przyrodzie, braku sasiadow, spokoju.
    Pogodzilam sie juz z tym, ze jestem zdana na auto zeby dostac sie
    gdziekolwiek. Poza miastem zreszta jezdzenie autem wyglada inaczej:
    nie stoi sie w korkach, a na zla pogode rozwiazaniem jest naped na 4
    kola. Mam dosc miast i slonca, chce ciszy, chmur, deszczu i lasu no
    i wody do plywania (nie szkodzi jesli jest zimna, sa specjalnie
    stroje na taka wode)
  • 10.04.09, 01:28
    m.in. zeby obzerac (obrzerac?) sie tanimi homarami.
  • 08.04.09, 18:43
    Leosi, totez ja wlasnie zmierzam do tego zeby sie wyrwac z kieratu.
    Chce zeby maz mial szanse spedzac czas z dziecmi a nie tylko harowac!
    Jednak zycie na koszt panstwa i jego podatnikow nie jest czyms czego
    chce nauczyc moje dzieci. Najpierw obowiazki a pozniej przyjemnosci
    ale w rozsadnych proporcjach!
  • 08.04.09, 21:15
    No ale to chyba zalezy gdzie sie pracuje. Moj maz tez narzekal na prace mial
    straszne zmiany, prawie wogole go w domu nie bylo. Az pewnego dnia powiedzial
    dosc i zaczal szukac nowej pracy. Znalazl calkiem niedawno i wkoncu jest
    szczesliwy :)
    --
    Alexandra
    Emily
  • 10.04.09, 05:13
    Moj maz swoja prace lubi i ludzi z ktorymi pracuje rowniez. Na pewno
    ciezko by mu bylo odejsc :( Ale ja juz mam po uszy zycia tutaj :(
    Czas na zmiane :) Chyba, ze sie szybko ociepli i na chwile zapomne o
    klimacie Chicago.
  • 10.04.09, 00:46
    Trudno mi cos doradzic bo dla mnie jak nie Ameryka to tylko Polska.
    Inne kraje tylko jako miejsce spedzenia wakacji.
  • 10.04.09, 18:29
    rhodeisland napisała:

    > Dlaczego tylko Ameryka lub Polska?

    Bo mam juz dosyc pakowania walizek i przyzwyczajac sie do nowych
    ludzi i rzeczy.
    Rodzine ma sie jedna i przyjaciol czesto sie "wypracowuje" latami.
    Juz jednych zostawilam wiele lat temu i nie zamierzam znowu latami
    sprawdzac nowych.
    A nasze zycie to nie tylko najblizsza rodzinka ale tez ludzie nas
    otaczajacy.
  • 10.04.09, 01:29
  • 10.04.09, 17:04
    Ja tez uwazam, ze klimat w Chicago dal Ci sie we znaki.
    Jesli maz ma dobra prace, ktora lubi to byloby wielkim bledem
    szukac "wiatru w polu".Nigdzie nie jest latwo i jesli ma sie do
    zycia nastawienie pesymistyczne to zawsze bedzie zle.
    Poczekaj do wiosny, mam nadzieje ze troszke slonca poprawi Ci
    samopoczucie.
    pozdr
  • 11.04.09, 03:55
    Jecak i Placek tez szukali takiego kraju, Pinokio chyba nawet do niego trafil a potem i tak okazalo sie ze w domu najlepiej www.junglewalk.com/Asounds/donkey2.wav ;)))
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 11.04.09, 23:40
    heheheheh I love You Edytkus :)

    wydaje mi sie wiele prawdy w tm co Edyta napisala, mamy to co smai
    sobie stworzylismy, bez sensu jest narzekanie, gadanie a co by bylo
    gdyby... zesralo sie ;) ja pewnie bylabym dyrektorem w avon
    cosmetics eastern europe headquarters, no i co z tego, ze dzis
    jestem zwykla szara, poczatkujaca pielegniarka? kazdy szuka w zyciu
    czegos innego ,jakiegos sensu, dla mnie jest nim przynoszenie pomocy
    innym, nie chcialam przewracac papierow, politykowac, jadac obiady
    ze sliniacymi sie dyrektorami, robic z siebie "osla" na ciaglych
    bankietach, meetingach, wyjazdach, kolacjach..... robie to co robie
    ale nadal nie jest to TO, znowu politykowanie, znieczulica,
    biurokracja tym razem bardziej dotkliwa bo dotykajaca ludzkiego
    zycia, rodzin. wiec szukam dalej, lepiej dla mojej rodziny, dla mnie
    dla pacjentow. czy musze wyjezdzac z USA aby znalesc swoje miejsce?
    nie nasze miejsca sa w nas, sami je w sobie musimy znalesc. ot taka
    refleksja moze na swieta :)

    --
    "When people show you who they are, believe them the first time." -
    Maya Angelou

    Zuza i Lukasz
  • 12.04.09, 17:33
    Anka, swiete slowa. ja dlugo sie "meczylam" na emigracji - pamiertasz jak lata
    temu pytalam Cie o porot do Polski. Dopiero jak podjelam decyzje ze emigruje i
    zaczwelam wkladac wysilek w urzadzenie sobie zycia takiego jak chce tuitaj i
    teraz to dramatycznie poczulam sie lepiej.
  • 14.04.09, 02:08
    czy musze wyjezdzac z USA aby znalesc swoje miejsce?
    > nie nasze miejsca sa w nas, sami je w sobie musimy znalesc. ot taka
    > refleksja moze na swieta :)

    ROTFL :)
    a, stosując tę logikę do Twoich wyborów, musiałaś wyjeżdżać z Polski?
  • 14.04.09, 03:22
    No wlasnie, wszyscy czegos szukalismy wyjezdzajac z Polski.
    Niektorzy znalezli swoja nirvane w Stanach a inni nie. Ja niestety
    naleze do tych innych :( Nie znaczy to, ze przez te ostatnie 16 lat
    bylam tu nieszczesliwa. Zylo mi sie tu zupelnie spokojnie ale wydaje
    mi sie, ze z czasem zmieniaja sie nasze priorytety. Kiedys chcialam
    miec dom i samochod i inne dobra materialne a teraz licza sie dla
    mnie inne rzeczy. Sloneczko za oknem, czas spedzony z rodzina i
    bogactwo duchowe :)
  • 14.04.09, 22:16
    aniutek napisała:

    > heheheheh I love You Edytkus :)
    >
    > wydaje mi sie wiele prawdy w tm co Edyta napisala, mamy to co smai
    > sobie stworzylismy, bez sensu jest narzekanie, gadanie a co by bylo
    > gdyby... zesralo sie ;) ja pewnie bylabym dyrektorem w avon
    > cosmetics eastern europe headquarters, no i co z tego, ze dzis
    > jestem zwykla szara, poczatkujaca pielegniarka? kazdy szuka w zyciu
    > czegos innego ,jakiegos sensu, dla mnie jest nim przynoszenie
    pomocy
    > innym, nie chcialam przewracac papierow, politykowac, jadac obiady
    > ze sliniacymi sie dyrektorami, robic z siebie "osla" na ciaglych
    > bankietach, meetingach, wyjazdach, kolacjach..... robie to co robie
    > ale nadal nie jest to TO, znowu politykowanie, znieczulica,
    > biurokracja tym razem bardziej dotkliwa bo dotykajaca ludzkiego
    > zycia, rodzin. wiec szukam dalej, lepiej dla mojej rodziny, dla
    mnie
    > dla pacjentow. czy musze wyjezdzac z USA aby znalesc swoje miejsce?
    > nie nasze miejsca sa w nas, sami je w sobie musimy znalesc. ot taka
    > refleksja moze na swieta :)
    >

    Aniutku, jestes naprawde madra osoba, gleboka, rzadko pisze, czytam
    dosyc czesto , ale wtedy zawsze szukam co napisala aniutek.
    Badz zawsze zdrowa!
  • 14.04.09, 19:46
    Niektorym emigrantom , i nie tylko, cale zycie zejdzie na
    rozpamietywaniu, co by bylo i co bedzie gdyby..... Te domy
    wybudowane w Polsce i czekajace na powrot przyszlych mieszkancow,
    ktorzy juz za miesiac, za pol roku, po swietach. Te zludzenia, ze w
    kolejnym kraju bedzie zupelnie inaczej i tam jest trawa bardziej
    zielona i slonko lepsze, nie mowiac ze ludzie zyczliwsi... Jesli
    podejmowac decyzje, to szybko, a nie spedzac nad tym lata
    rozmyslan. Efekt koncowy bedzie taki sam.
  • 14.04.09, 19:59
    no niekoniecznie - efekt może byc zaskakujaco rozny na plus albo na
    minus :)
  • 14.04.09, 20:36
    A niektorym sie wydaje, ze zycie moze byc tylko w dwoch kolorach -
    czarnym i bialym. Zapominaja, ze jest jeszcze cale mnostwo innych
    kolorow. Gdyby decyzja dotyczyla tylko mnie od dawna przechadzalabym
    sie po plazy :)ale tak nie jest! Mam meza i dzieci i musze sie
    liczyc z ich uczuciami! A co do slonca to nie mam watpliwosci, ze w
    Hiszpanii jest go wiecej niz w Chicago.
  • 14.04.09, 21:00
    na pewno wiecej i ludzie fajniejsi :)
  • 14.04.09, 22:14
    fogito napisała:

    > na pewno wiecej i ludzie fajniejsi :)

    tu tez jest fajnie... jak tylko Fogito wyjezdza :)
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 15.04.09, 06:49
    a ty jak zwykle jestes dowodem na to, ze wyjazd niekoniecznie
    ludziom wychodzi na lepsze
  • 15.04.09, 21:20
    fogito napisała:

    > a ty jak zwykle jestes dowodem na to, ze wyjazd niekoniecznie
    > ludziom wychodzi na lepsze

    az tak tragicznie przezywasz powroty do Polski A? LOL
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 14.04.09, 22:14
    lilazw napisała:

    > A niektorym sie wydaje, ze zycie moze byc tylko w dwoch kolorach -
    > czarnym i bialym.

    na dobra sprawe bialy i czarny, w zaleznosci od definicji, nie sa
    kolorami
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 14.04.09, 22:40
    Ja tez bym chciala tak po plazy chadzac z mezem za raczke i patrzec
    sobie w oczy, czytac ksiazki kiedy tylko chce, jesc obiad z cala
    rodzina i to jest chyba mozliwe...dopoki kasa sie nie skonczy. Bo
    mysle, ze jak sie nie ma kasy to sie tez nie ma ochoty na te
    wszystkie przyjemnosci i dobra niematerialne. Niestety takie jest
    zycie i to obojetne w jakim kraju. W zaleznosci od priorytetow jest
    czas, ze sie nie pracuje tylko zapier..., ale rowniez jest czas na
    odcinanie kuponow. Trzeba wiedziec czego sie chce, znam cale mnostwo
    takich Dyziow Marzycieli co tylko by chcieli a nic w tym kierunku
    nie robia...no oczywiscie narzekaja, najczesciej na to ze musza
    pracowac. Absolutnie nie jestem materialistka, ale tez nie bede
    ukrywac ze lubie wygodne zycie, ale nikt mnie nie przekona,ze
    istnieje kraj w ktorym tylko przy minimalnym wysilku i paru
    godzinach pracy mozna sobie na takie byczenie pozwolic(oczywiscie
    bez zadnych dlugow)
    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 15.04.09, 04:25
    Kasa to nie wszystko. Jesli ma sie dzieci, to raczej trudno zycie
    spedzic spacerujac po plazy w promieniach zachodzacego slonca.
    Dzieci chodza do szkol, a te nie zawsze wydaja sie nam odpowiednie
    ze wzgledu na jezyk, obyczaje i poziom w krajach pieknych plaz i
    wiecznej sjesty ;-))
    To ile Fogito znasz tych milych Hiszpanow? Ja z Hiszpanami
    zetknelam sie w czasie dwoch podrozy, jednej w dawnych czasach -
    kilkutygodniowej i drugiej krotkiej. Tez znam ich z filmow. Z tymi
    najbardziej roznie sie kulturowo, o tych z dlugiej podrozy
    niewiele moge powiedziec, na prowicji - jak na prowicji krajow
    poludniowych, a w miescie - jak w miescie. Na prowincji
    hiszpanskiej nie chcialabym mieszkac. Acha, poznalam jeszcze tutaj
    hiszpanska, (nie latynoska) adwokatke - zwyczajna, amerykanska.
  • 15.04.09, 06:01
    Mialam kiedys hiszpanskiego profesora od historii sztuki
    wspolczesnej. Wygladal jak torreador, mial taki fajny warkoczyk ;).
    Dobrze go wspominam, mialam u niego same A :) Ale on wolal byc tu
    niz w Hiszpanii. Zupelnie jak moja ciotka, pobyla tam pare lat a
    teraz mieszka na Long Island.
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 15.04.09, 06:52
    Wystarczajaco, zeby odniesc wrazenie, ze to fajni ludzie.
    My z mezem planujemy osiasc w Portugalii na emeryturze...
  • 15.04.09, 14:06
    a co ma osiedlenie sie w Portugalii z Hiszpanami?

    Mieszkalam w Hiszpanii przez rok, nie radzilabym przenosic sie tam
    bez znajomosci hiszpanskiego. Oprocz tego, przeniesc sie i co? Na
    plazy w spiworze mieszkac? Pomijajac, ze Hiszpania to nie jedna
    wielka plaza. No ale pogdybac mozna..
  • 15.04.09, 21:17
    Przypomniala mi sie meza kuzynka, po studiach wyjechala z USA do
    Hiszpanii, wytrzymala tam rok a teraz jest szycha w miedzynarodowej
    firmie w Londynie.
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 16.04.09, 16:34
    Nie lubie jak ktos "przeinacza" moje slowa. Przeciez ja nie
    napisalam, ze zamierzam lezec do gory d... caly dzien na plazy ale
    chce miec cala rodzine w domu przed 18-ta! Poza tym naukowcy
    dowiedli, ze ludzie z krajow o cieplym klimacie sa bardziej radosni,
    przyjazni i rzadziej zapadaja na depresje niz ludzie z pozostalych
    rejonow swiata. Powiedzcie mi w jakim kraju dzieci spedzaja caly
    dzien w szkole? ale prosze nie piszcie mi o krajach trzeciego swiata
    dla ktorych szczesciem byloby sie uczyc. Umowmy sie, ze rozmawiamy o
    cywilizowanych krajach. Dla mnie idealnym rozwiazaniem byloby:
    dzieci na osma do szkoly ale wracaja nie pozniej niz o 14-tej.
    Wypadamy na plaze i szalejemy 2 godz. Wracamy do domu i dzieci
    odrabiaja zadania w czasie gdy ja przygotowuje obiad. Maz zjawia sie
    przed 18-ta i zasiadamy do wspolnego posilku w trakcie ktorego maz
    ma szanse dowiedziec sie czegokolwiek o swoich dzieciach :)Niby nic
    nadzwyczajnego a jednak marzenie !
  • 16.04.09, 17:05
    Mam znajomych w Strasburgu ktorych corka, w gimnazjum, czesto wraca
    ze szkoly po 18ej bo ma zajecia szkolne tez pozno po poludniu.

    Takze w Anglii mam znajomych ktorych dzieci wracaja przewaznie po
    18ej bo uprawiaja sporty/chodza na pianino.

    Faktem jest, ze jak dzieci dorastaja to beda mialy zajecia po
    szkole gdziekolwiek mieszkasz.
  • 16.04.09, 17:31
    lilazw napisała:

    > Poza tym naukowcy
    > dowiedli, ze ludzie z krajow o cieplym klimacie sa bardziej
    radosni,
    > przyjazni i rzadziej zapadaja na depresje niz ludzie z pozostalych
    > rejonow swiata.

    Skąd ta informacja?



    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
    zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

    Za Kopalińskim
  • 16.04.09, 17:48
    U nas szkola konczy sie codziennie o 14:50. O ile nie chce sie nic
    pozniej robic, napewno nikt nie bedzie do tego zmuszal. Tak jak
    pisalam wczesniej, wszedzie mozna miec co sie chce( w cywilizowanym
    swiecie oczywiscie)
    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 16.04.09, 19:00
    Obilo mi sie kiedys o uszy, ze w Hiszpanii w szkolach jest dwu
    godzinna sjesta i pozniej sie wraca do szkoly i jest sie tam chyba
    do 18stej. Reki sobie za to nie dam uciac;)
    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 16.04.09, 21:54
    jaga_nj napisała:

    > U nas szkola konczy sie codziennie o 14:50.

    i zaczyna dopiero o 9tej. A do tego moj maz konczy prace juz o 2:30
    :) Ale plazy nie mamy, holender!
    --
    ----------\\- -//------- Women & cats do as they please
    ---------( @ @ )------- Men & dogs should just get used to the idea.
    ---o00o---(_)--o00o---szał drewnianych ciał
  • 16.04.09, 23:22
    A moze part-time homeschooling. Znam takich co to dzieci wysylaja do szkoly od
    8-12. Po lunchu wracaja do domu i maja czas na hobby itp. Przedmioty wybieraja
    w szkole, reszta w domu itp. Czyli masz radoche z dzieci w domu, i dzieci tez
    maja szkole (skoro tak na niej zalezy).
    2 w 1....
    Tylko jeszcze trzeba rozwiazac sprawe pracy meza, ale z tym to nie tak latwo.
    My to rozwiazalismy tym, ze mieszkamy 5 min. od jego pracy. Maz przychodzi na
    godzine do domu na lunch i razem jemy porzadny posilek czyli nie typowa kanapka
    na lunch, ale duzy obiad.
    Maz wtedy jest porzadnie nakarmiony i reszte dnia w pracy nie musi podjadac :)
    A on to jest gorszy niz niemowle jak glodny, wiec taki duzy lunch to tez
    mniejszy stres dla niego i jego studentow :)

    Kwestia systemu prawa itp raczej trudna do rozwiazania, ale jesli 2/3 jest ok to
    juz zyc latwiej.

    My czekamy na maj i cieplejsza pogode, bo rano codziennie jezdzimy na plaze
    kiedy pusto, na lunch do domu meza i dzieci nakarmic. Po poludniu jak za goraco
    na dwor to mamy szkole (jak nie za goraco to szkola jest na podworku na swiezym
    powietrzu a przerwy co pol godziny ganianie za motylami :), a wieczorem do 19
    zajecia sportowe. Cala rodzina w komplecie tylko w lunch i wieczorem oraz
    weekendy, wiec nie jest tak zle...
  • 17.04.09, 03:10
    edytais napisała:

    > A moze part-time homeschooling. Znam takich co to dzieci wysylaja
    do szkoly od
    > 8-12. Po lunchu wracaja do domu i maja czas na hobby itp.
    Przedmioty wybieraj
    > a
    > w szkole, reszta w domu itp. Czyli masz radoche z dzieci w domu,
    i dzieci tez
    > maja szkole (skoro tak na niej zalezy).
    > 2 w 1....
    > Tylko jeszcze trzeba rozwiazac sprawe pracy meza, ale z tym to nie
    tak latwo.
    > My to rozwiazalismy tym, ze mieszkamy 5 min. od jego pracy. Maz
    przychodzi na
    > godzine do domu na lunch i razem jemy porzadny posilek czyli nie
    typowa kanapka
    > na lunch, ale duzy obiad.
    > Maz wtedy jest porzadnie nakarmiony i reszte dnia w pracy nie musi
    podjadac :)
    > A on to jest gorszy niz niemowle jak glodny, wiec taki duzy lunch
    to tez
    > mniejszy stres dla niego i jego studentow :)
    >
    > Kwestia systemu prawa itp raczej trudna do rozwiazania, ale jesli
    2/3 jest ok t
    > o
    > juz zyc latwiej.
    >
    > My czekamy na maj i cieplejsza pogode, bo rano codziennie jezdzimy
    na plaze
    > kiedy pusto, na lunch do domu meza i dzieci nakarmic. Po poludniu
    jak za gorac
    > o
    > na dwor to mamy szkole (jak nie za goraco to szkola jest na
    podworku na swiezym
    > powietrzu a przerwy co pol godziny ganianie za motylami :), a
    wieczorem do 19
    > zajecia sportowe. Cala rodzina w komplecie tylko w lunch i
    wieczorem oraz
    > weekendy, wiec nie jest tak zle...




    Podziwiam cie za ten homeschooling:)))


    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 16.04.09, 19:06
    Polska polnocna 25 lat temu.
    Juz Ci pislam, ze w MA tak ma moja rodzina. Daleko nie msisz szukac i narazac
    dodatkowo swojej rodziy na stres zwiazany z przeprowadzka do kolejnego nowego
    kraju.
    --
    foto gra i fika koziolki
  • 17.04.09, 16:16
    Klimat MA znacznie odbiega od klimatu np. Hiszpanii :)Nie patrze na
    przeprowadzke jak na stres ale nowe doswiadczenia ktore wzbogaca i
    ubarwia nasze zycie.
    Homeschooling odpada z roznych wzgledow. Przede wszystkim zalezy mi
    na tym zeby dzieci spedzaly czas z rowiesnikami roznego pokroju.
    Wierze, ze wlasnie w ten sposob naucza sie zyc w spoleczenstwie i
    dokonywac wlasciwych wyborow. W koncu nie bede mogla cale zycie ich
    kontrolowac. Poza tym moj syn jest w programie dla "gifted child" i
    np. z matmy robia takie rzeczy, ze wstyd sie przyznac ale wysiadam :
    ( Np. w zeszlym roku od syna ktory byl w 5-tej klasie dowiedzialam
    sie, ze podnosi sie liczby do minusowej potegi. Nie pamietam zebym
    sie o tym uczyla ale zawsze bylam burakiem pastewnym z matmy wiec
    moze mi z glowy wylecialo :( Jak przyjdzie ze szkoly to skopiuje Wam
    jakies przyklady. Normalnie glowa mala (przynajmniej moja :) ) ale
    coz... zawsze wybieralam profil humanistyczny :)
  • 17.04.09, 17:15
    > z matmy robia takie rzeczy, ze wstyd sie przyznac ale wysiadam :
    > ( Np. w zeszlym roku od syna ktory byl w 5-tej klasie dowiedzialam
    > sie, ze podnosi sie liczby do minusowej potegi.

    Masz rację, nie bierz się za homeschooling.

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
    zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

    Za Kopalińskim
  • 17.04.09, 18:03

    To jest przyklad zadania domowego mojego syna:

    [(78/15+ 47/3) – (11/2+15/7)] : [5/8 * 7/3 *24/21 * 9/15 : 70/2777]

    [(28/9 – 12/7) + 3/8+ 2/7]- [(27: {9/8 – 27/26}) * 1/156] + 1/504

    Calosc jest ulamkiem czyli gorna linijka to licznik a dolna
    mianownik. Gwiazdki oznaczaja mnozenie a slash ulamek :) Jesli dla
    Was to latwe to czapka z glowy. Zdecydowanie wole slowa od liczb :)



  • 17.04.09, 18:13
    te zadania przynajmniej nadal maja liczby -- dla mnie matematyka
    gdzie jest wiecej liter niz numerow to juz powazne
    nieporozumienie ;)
  • 17.04.09, 18:15
    A bardziej na serio, jezeli syn jest w szkole gdzie przerabia inny
    program od rowiesnikow -- bardziej zaawansowany, czy mniej
    tradycyjny, czy bardziej 'kreatywny' -- to kwestia szkoly tez
    bedzie bardzo wazna w wyborze nastepnego kraju. Nie wszedzie jest
    taka roznorodnosc w programach szkolnych.
  • 17.04.09, 18:22
    katlia napisała:

    > dla mnie matematyka
    > gdzie jest wiecej liter niz numerow to juz powazne
    > nieporozumienie ;)

    Dopiero wtedy zaczyna się matematyka, numerki to rachunkowość, nie
    matematyka ;-)

    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry
    zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu.

    Za Kopalińskim
  • 17.04.09, 18:21
    a czy on wie o co w tym chodzi :O i czy to ma jakis sens...
  • 17.04.09, 18:49
    Maz twierdzi, ze tak a ja mu wierze :)Mlody wymysla jakies dziwne
    rownania ktore dla mnie sa jak czarna magia ale tatus z zadowoleniem
    kiwa glowa wiec znaczy sie... jest dobrze :)Dla mnie za bardzo to
    nie ma sensu i wolalabym zeby szlifowal swoje "social skills". Nie
    pamietam zebym kiedykolwiek w zyciu uzyla np. calek lub tym
    podobnych gadow :)Na szczescie mam jeszcze corke ktorej tak latwo
    nie oddam w szpony rownan rozniczkowych, calkowych czy
    diofantycznych :)
  • 17.04.09, 20:41
    lilazw napisała:

    > Maz twierdzi, ze tak a ja mu wierze :)Mlody wymysla jakies dziwne
    > rownania ktore dla mnie sa jak czarna magia ale tatus z
    zadowoleniem
    > kiwa glowa wiec znaczy sie... jest dobrze :)Dla mnie za bardzo to
    > nie ma sensu i wolalabym zeby szlifowal swoje "social skills". Nie
    > pamietam zebym kiedykolwiek w zyciu uzyla np. calek lub tym
    > podobnych gadow :)Na szczescie mam jeszcze corke ktorej tak latwo
    > nie oddam w szpony rownan rozniczkowych, calkowych czy
    > diofantycznych :)




    diofantycznych :)
    Pierwszy raz slysze...brrrr....;))))


    --
    Never explain yourself to anyone.
    Because the person who likes you doesn't need it and the person who
    dislikes you won't believe it.
  • 17.04.09, 20:45
    No to skoro tatus mowi, ze to ma jakis sens to pewnie ma :0
  • 17.04.09, 18:42
    Lila tak jak Ty teraz marzysz zeby dzieci o 2 pm wracaly ze szkoly a
    maz o 5 pm z pracy i wspolny obiad..itd ..musze Ci powiedziec ze ja
    tak mialam w PL.. pracowalam w szkole jako psycholog,z dziecmi za
    raczke wracalam nawet juz po szkolnym obiedzie , i cale popludnia
    wolne na zajmowanie sie domem i na odpoczynek.. mile wspominam tamte
    czasy...
  • 17.04.09, 18:51
    Zobacz Rozo, tak niewiele a jakby pelnia szczescia :)
  • 17.04.09, 20:50
    My tez mamy taka pelnie szczescia w Polsce. Maz pracuje krocej niz w
    Stanach, ma wiecej urlopu. Dziecko wraca o 15:00 i mamy czas na
    wyjscie do parku. Ja mam czas na wymarzone lekcje rysunku i
    malarstwa. Poki co - odpukac - nie odczuwamy kryzysu i stac nas na
    wyjazdy wakacyjne w roznych kierunkach. I gdyby zima nie byla taka
    dluga i ponura to byloby po prostu super.
  • 17.04.09, 18:56
    lilazw, rob co uwazacie za sluszne Wy z mezam, takie pogadanki na forum nie maja
    zbyt sensu, kazdy ma inne poglady, no chyba ze piszesz tak zeby sobie pogdybac.
    jest wiele krajow gdzie mozna zyc na podobnych standardzie (znajac raczej jezyk
    danego kraju), nie musza to byc stany to zapewne juz wiesz, wiec warto ruszyc
    jesli sie czujecie niespelnieni tu. trzeba sie do tego jednak dobrze przygotowac
    (szczegolnie majac dzieci), znac jezyk i dobrze zorganizowac przeprowacke. na
    pewno jest to stres, bez przesady, to powazna decyzja, ale mysle ze warto a nie
    zastanawiac sie cale zycie i gdybac. europa jest w miare otwarta, moze masz tam
    znajomych ktorzy Ci moga opowiedziec lepiej niz tutaj na forum
  • 21.04.09, 23:47
    Z tego, co zrozumialam, to uwazasz, ze wyjazd ze Stanow pozwoli Ci
    spedzic wiecej czasu z dziecmi i mezem. A co bedzie gdy dzieci
    dorosna, nie beda juz mieszkaly z Wami i jeszcze pozniej gdy
    bedziecie z mezem w wieku emerytalnym? Jesli masz takie warunki
    materialne, ze dzisiaj wiesz na pewno, ze w pewnym wieku bedziesz
    mogla przestac pracowac, to rzeczywiscie poza Stanami mozesz czuc
    sie dobrze. Jesli jednak chodzi o prace praktycznie do konca zycia,
    to o ile nie masz wlasnego biznesu, ale musisz szukac gdzies
    zatrudniania, chyba nigdzie poza Stanami ludzie starsi nie maja tak
    dobrych mozliwosci znalezienia zatrudnienia, szczerze mowiac, to w
    pewnym wieku w Europie raczej pracy nie znajdziesz.
    Stany sa tak roznorodnym krajem, ze jak najpisalam wczesniej
    przeprowadzka w inny ich rejon moze wystarczyc.
  • 23.04.09, 08:38
    Jak dzieci sie wyprowadza to bedzie juz zupelnie inna bajka. Inne
    rzeczy beda sie wtedy liczyly a do Stanow zawsze bede mogla wrocic
    jesli nie spodobaja mi sie inne zakatki swiata :) Zreszta rozmowa z
    mezem juz przeprowadzona a decyzja podjeta. Maz poprosil o rok czasu
    zeby wszystkie sprawy pozalatwiac. Pewnie liczny na to, ze zmienie
    zdanie :) No coz... roznie moze byc. Tak swoja droga to madry z
    niego facet :) Gdyby powiedzial, ze nie to bylby placz, tupanie
    nogami i wyrzuty, ze ja dla niego wszystko a on dla mnie nic. A tak
    zaczekal z odpowiedzia na pierwszy cieply dzien po baaaaardzo
    dlugiej zimie w Chicago i powiedzial, ze decyzja nalezy do mnie.
    Prawdziwy z niego Salomon :) ale przeciez sama go sobie wybralam :)
  • 23.04.09, 21:55
    gratuluje decyzji, to juz polowa sukcesu:)
  • 23.04.09, 22:08
    Powiedz mu, ze moj maz 10 lat temu opuscil Stany i nie zaluje. A
    wyjezdzal tylko na rok lub dwa. Dokonal calkowitego przemeblowania
    zycia, ktore w ostatecznym rozrachunku wyszlo mu na lepsze.
  • 24.04.09, 01:10
    To na jaki kraj sie zdecydowaliscie?
    Hiszpania mnie nie wydaje sie interesuja. Piekniejsze i przyjazne
    dla cudzoziemncow sa Wlochy, po rozsadnej cenie mozna kupic dom w
    Umbrii (chyba, ze stac Was na Toskanie). Wspanialy klimat, bogactwo
    kulturowe, jezyk naprawde prosty do opanowania. Nie wiem, jakie
    macie zawody, czy mozecie mieszkac praktycznie wszedzie, Wlochy ze
    starymi, spokojnymi miasteczkami sa wspanialym miejscami dla par
    albo rodzin. Codzienne zakupy jedzenia na lokalnych rynkach,
    mieszkanie wsrod zabytkow, przyjazni ludzie, lagodny klimat.
    Pieknym miejscem jest Portofino, ale dosc drogo. Zobaczcie Umbrie.
  • 06.07.09, 22:12
    Palau!
  • 08.07.09, 01:17
    Kostaryka ma najdluzsza historie demokracji w Ameryce Centralnej, i
    rzad, ktory karze firmom zagranicznym tam pracujacych placic godne
    pensje i inwestowac w kraj. Nie ma tam eksploitacji pracownikow,
    nie ma tam masywnej biedy, nie ma tam historii kolonialnej. Udalo
    sie Kostaryce - przyklad czym cala Ameryka centralna i poludniowa
    moglaby byc gdyby europejczycy siedzieli w domu 1 16tym wieku...
  • 08.07.09, 20:05
    pamieta ktos?
  • 08.07.09, 22:55
    UFC i starzy dobrzy znajomi:) Nic w Ameryce Lacinskiej nie dzieje
    sie bez ich udzialu - junty, przewroty, dyktatury. Czy Kostaryka sie
    uchowla przed ich mackami? Hardly a chance. Niech by tylko Arias
    wyrazil wole podniesienia minimalnej stawki placy, jak zrobil to
    jego sasiad, hehehe. Ciekawe czy Sad Najwyzszy Kostaryki
    demokrtycznie zarzadzilby przewrot wojskowy jak to mialo miejsce w
    Hondurasie?
  • 08.07.09, 23:12
    Mam duzo do czynienia z Kostaryka, jezdzilam tam, (znam nawet
    rodzine Arenas) i do dzisiaj zatrudniam tam ludzi. Wiem o czym
    gadam. Moze rumak by troche wiecej poczytal niz wycinki z
    internetu.
  • 08.07.09, 23:16
    -- i need coffee -- to mialo byc Arias, lol
  • 08.07.09, 23:28
    Katlia, a o czym ty mowisz? Potrafisz postawic sie w buty
    Kostarykanczyka? Nie, nie mowie o tym doznajacym blogoslowienstwa
    jakim jest mozliwosc czyszczenie kibli w kurortach dla 'zachodnich
    turystow'. Przydalby ci sie wypad w plener, miedzy ludzi:)
  • 09.07.09, 00:34
    Ludzie z ktorymi pracuje - i ktorzy pracuja dla nas - nie maja nic
    wspolnego ani z czyszczeniem kubli ani z zachodnimi turystami.
  • 09.07.09, 00:36
    A plener tez znam, thank you very much.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.