Dodaj do ulubionych

Toksyczni ludzie - jak sobie z nimi radzic?

30.07.09, 21:57
W sumie to powinnam uzyc liczby pojedynczej gdyz mam na mysli jedna
konkretna osobe, kolezanke z pracy...wiecej takich ludzi jak ona nie
znam i mam nadzieje ze nigdy nie poznam..Ale do rzeczy..dziewczyna
pracuje na podobnym stanowisku co ja, rodzice sa przyjaciolmi
szefa,jej ojciec znany kardiolog wiec to daje jej pewna pozycje w
firmie, pozycje ktora ona wykorzystuje do granic mozliwosci. Wszyscy
(wlaczajac szefa) sie jej boja..potrafi skrzyczec
kazdego...zauwazylam ze wiekszosc ludzi w firmie po prostu ustepuje
jej z drogi, aby tylko nie daj Boze wdac sie z nia w jakikolwiek
konflikt. Kazdy wie ze ona ma problemy z soba, chodzi na terapie,
podobno ma bipolar disorder (nie wiem jak to polsku) ale to chyba
prawda bo nawet gdy jest ze mna sklocona to za chwile przychodzi,
siada na krzesle i zwierza mi sie ze swoich sercowych rozterek jakby
nic sie nie stalo..Duzo razy nadepnela mi na odcisk..nie tylko mnie,
kazdemu wiec nie biore to personalnie ale dzisiaj juz mnie tak
wkurzyla ze musze sie wyzalic. Ona zawsze przychodzi wczesnie bo
otwiera firme, a dzisiaj zdecydowala z receptionistka ze przyjdzie
pozniej i bedzie dluzej pracowac. Nic o tym nie wiedzac ze to ja
dzisiaj mam otworzyc drzwi powoli szlam do pracy nie spieszac sie,
nie wiedzac ze kilku ludzi juz czeka przed drzwiami. Wyszlam z windy
dokladnie o 8:32 (zaczynam o 8:30) ale to dlatego ze jeszcze kawa mi
sie wylala i bralam nowa..mozna policzyc na palcach dni kiedy bylam
spozniona do pracy, a wiec zaskoczona ze ludzie czekaja na kogos z
kluczami otworzylam im drzwi dokladnie o 8:32 i nic sie nie dzialo..
Teraz szefowa mi powiedziala zdawkowo w rozmowie luznej ze Jill, ta
kolezanka toksyczna powiedziala jej ze bylam wiecej niz 5 minut
spozniona. Podobno zadzwonila do receptionistki pytajac sie o ktorej
otworzylam im drzwi, receptionistka powiedziala ze okolo 8:35am.
Wiec druga rzecza co zrobila to od razu przekazala to mojej
szefowej..
Poszlam do jej officu i powiedzialam jej ze mogla mi przeciez
powiedziec ze przychodzi pozniej i ze to ja bede musiala otwierac,
zawsze gdy ja otwieram, to juz jestem kilka minut po 8mej..
a tak nie wiedzac nic, weszlam o normalnej godzinie do pracy..
Fakt jest taki, ze ta osoba jest z takich osob co tylko sie czaja
aby komus dopiac a ja w sumie nie potrafie z takimi ludzmi
rozmawiac..zbyt sie denerwuje aby przekazac jej swoje racje..
Ona tylko atakuje i po prostu nie nadazam za jej atakami..
Kiedys pamietam poskarzyla sie szefowej ze ja personalne rzeczy
drukuje na kolorowej drukarce, pozniej sie okazalo ze to nie
ja..wiec powiedzialam jej aby poszla do szefowej i skorygowala to co
powiedziala wczesniej...ona sie tak tym zdenerwowala ze mialam
czelnosc ja o to prosic ze zaczela sie cala trzasc i beczec..w koncu
ja nie wytrzymalam i po prostu ja przytulilam bo mi sie zrobilo jej
zal..po tym zdarzeniu jakby stala sie innym czlowiekiem..niestety
nie trwalo to dlugo..znowu wrocila do siebie..
Teraz siedzi obrazona w office przy zamknietych drzwiach, nie
cierpie takich sytuacji bo ja musze z nia czesto wspolpracowac, ona
wysyla mi dane do analiz..a naprawde po tym ostatnim wyskoku nie
wiem jak ja sie do niej odezwe...
Szefowa mi powiedziala, Bozena nie denerwuj sie, i tak z nia nie
wygrasz...ale czy to jest sluszna rada?

--
Patryk
Edytor zaawansowany
  • 30.07.09, 22:45
    bozena73 napisała:
    > Szefowa mi powiedziala, Bozena nie denerwuj sie, i tak z nia nie
    > wygrasz...ale czy to jest sluszna rada?

    Bardzo sluszna. Skoro szefowa tak mowi to chyba najwazniejsze i to
    znaczy ze ona nie bierze na powaznie jej i dokladnie wie co o niej
    myslec i kazde jej donoszenie nie traktuje powaznie i ty tez tak
    powinnas.
    Przynajmiej jak cos takie zaistnieje kolejny raz to wystarczy pojsc
    do szefowej i w spokojny i tylko oznajmiajacy sposob powiedziec jej
    swoja wersje. Gwoli scislosci.
    I juz. I traktowac ja jak osobe troche chora a wiadomo ze na chorych
    nie powinno sie zloscic a jedynie im wspolczuc.
    Jej tez jest zle z ta choroba.
  • 31.07.09, 02:44
    Szefowa ma racje.Olewac i unikac jak tylko mozesz.
    Nie ma rady na osoby cierpiace na bipolar disorder.Od tego jest
    psychiatra.
    Milo i z daleka.Bron Boze wdawac sie z taka osoba w dyskusje
    i zwierzania.Ciezka sprawa bo masz to w pracy.UNIKAJ.
    pozdrawiam i zycze wytrwalosci
  • 31.07.09, 04:33
    Zmien prace. Twoje zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Z taka osoba nie
    wygrasz.
  • 31.07.09, 15:34
    marekatlanta71 napisał:

    > Zmien prace. Twoje zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Z taka
    osoba nie
    > wygrasz.

    No co ty? Poddawac sie przez jedna osobe. Gdzie jest powiedziane ze
    w innej pracy nie bedzie podobnej osoby? Trzeba nauczyc sie zyc z
    tym problemem i sie nie dac. Zobojetniec na problem to jest jedyny
    sposob albo przyjmowac ja z humorem. Przepraszam za porownanie, ale
    z wariatem to nikt nie wygral i tak wlasnie trzeba ta osobe
    traktowac czyli niepowaznie.
  • 31.07.09, 17:06
    Pragne jeszcze dodac,ze wlasciwie nie ma znaczenia czy ta osoba
    jest chora psychicznie,czy po prostu toksyczna.Mam w pracy
    tego typu babe,toksyczna.Zaraza,kiedys nawet mialam zamiar
    zrobic konfrontacje,ale stwierdzilam ze tego gowna lepiej nie ruszac.
    Jeszcze mi przebije opony ,albo cos gorszego.
    Slowem,tak czy inaczej odizoluj sie od tego emocjonalnie i
    patrz jak na fisia.
    pozdr
  • 31.07.09, 18:40
    Oczywiscie, ze najlepiej olac. Tylko to jest najtrudniejsza metoda, jezeli nie
    przyjdzie ot tak sama. Moj maz jest mistrzem w olewaniu tego typu problemow, bo
    ich poprostu nie zauwaza, albo szybko o nich zapomina i jemu naprawde dobrze sie
    zyje. NIestety ja mam inaczej i juz pare lat sie od niego chce tego nauczyc.
    Moja rada to poczytac sobie o ty schorzeniu (jezeli ona wogole to ma. Rownie
    dobrze moze byc to zwykle usprawiedliwienie zlosliwego babsztyla, albo modna
    metoda na :"nie rusz mnie, bo zobaczysz", albo zabezpieczanie sie przed
    ewentualnym zwolnieniem. Latwiej jej bedzie oskarzyc firme o dyskyminacje,
    rasizm, czy co tam jest jeszcze teraz w modzie...
    Na kazdego psychola jest metoda, kazdy ma chociaz jeden slaby punkt, kwestia
    go znalesc, uderzyc i kolezaneke masz z glowy.
    Ja na studiach mialam kolege (ciezko go nazwac kolega), ktory notorycznie
    znecal sie nad dziewczynami. Byl duzo starszy. Udawal pedala i wszystkim mowil,
    ze jest z patologicznej rodziny itp to mialo go chronic przed nietolerancja i w
    jakis sposob usprawiedliwiac.... Ja dawalam sie 'bic' przez pare miesiecy, az w
    koncu nie wytrzymalam i zaczelam wrzeszczec n aniego. Uzylam magicznego slowa
    :stary pasozyt (byl na naszym utrzymaniu, rodzicow, dziadkow, wzial kredyt,
    ktorego nie zamierzal splacic) To go tak trafilo, ze mialam z nim spokoj do
    samego konca studiow i nie tylko ja. O dziwo, mialam wrazenie , ze facet nabral
    szacunku do mnie. Czasami taka metoda jest lepsza od tabletek od pychiatryka.
    Powodzenia.
  • 31.07.09, 19:21
    ... to moge powiedziec, ze szefowa popelnila blad, bo zagarnela
    okruchy pod przyslowiowy dywan ale one w koncu beda wywleczone.

    Na twoim miejscu zalatwilabym sprawe inaczej.

    Po tym pomowieniu o pozne otworzenie drzwi poszalbym do szefowej i
    powiedziala, ze chcialabys uniknac ponownie takiej sytuacji i w
    przyszlosci prosisz o poinformowanie cie o tej zmianie bezposrednio
    przez nia-szefowa, bo wyglada na to, ze jest to chwilowa zmiana
    obowiazkow co tobie nie przeszkadza i jestes chetna pomoc, ale
    wolalabys takze z powodow ubezpieczenia i risk management, zeby to
    bylo robione oficjalnie. Przedstaw sprawe pokojowo i w formie "co
    zrobic, zeby uniknac sytuacji w przyszlosci", a jesli mozesz zrobic
    to emailem to byloby najlepiej.

    To jest miejsce pracy i firma ma opbowiazek chronic ciebie tak sama
    jak ja, a fakt, ze sie jej boja nie oznacza, ze ty masz to
    przyplacic zdrowiem psychicznym.

    Inna sprawa to jesli dziewczyna ma wyskoki z powodu bipolar to firma
    musi zareagowac, bo wystawia pracownikow na ryzyko jej
    niebezpiecznego zachowania. Jesli cos sie stanie i ktos zostanie np.
    po prostu uderzony to firma pojdzie z torbami w wyniku braku reakcji
    na znany im bipolar wsrod pracownikow.

    Jesli dziewczyna o cos cie oskarza a pozniej tego nie prostuje to
    zlozylabym skarge i przedstawila sytuacje ze swojej strony - for the
    record i to za kazdym razem na pismie. Mozesz tez robic zapiski o
    jej wyskokach nie tylko w stosunku do ciebie, zebys nawet
    zdenerwowana miala fakty pod reka.

    Dla ciebie samej, to
    a) zastanowilabym sie czy chce tam pracowac
    b) jesli musisz z nia rozmawiac to rozmawiaj tylko o faktach i pracy
    c) spojrzyj na ta sytuacje jako mozliwosc nauczenia sie panowania
    nad nerwami, choc nie jest to latwe to mozliwe do wycwiczenia - sama
    to przeszlam
    d) fakt, ze sie tak denerwujesz oznacza, ze ona naciska w tobie
    guziki, ktore warto przepracowac i mozesz to zrobic sama lub
    poszukac pomocy. Nie insynuuje tutaj, ze potrzebujesz glebokiej
    terapii, ale takie sytuacje sa niestety lustrem, w ktorym
    przynajmniej od czasu do czasu kazdy powinien sie przejrzec.
    e) nie wdawac sie w dyskusje o jej wyskoku szczegolnie gdy jestes
    zdenerwowana, tylko pojsc do szefostwa i powiedziec, ze dziewczyna
    mial znow wyskok i jestes bardzo zdenerwowana i bierzesz 10 minut
    przerwy... zaszyc sie wtedy i spisac to co chcialabys jej
    powiedziec... zareczam, ze dziala uspokajajaco... i rodzinka w domu
    doceni.
    f) w drodze do domu usiasc na lawce i po prostu posiedziec 10 minut
    po ciezkim dniu z ta dziewczyna, zebys do domu tego zdenerwowania i
    frustracji nie przynosila.

    Masz sporo legalnych i pokojowych mozliwosci dzialani, ale
    najwazniejsza jest twoja decyzja czy i jak do tego chcesz podejsc.

    Pozdrawiam i powodzenia,
    Monika

    --
    oksiazkachgadanie.blogspot.com/
  • 31.07.09, 20:14
    Dzieki Wam wszystkim!
    dzisiaj oczywiscie przyszla z rana nie mowiac nikomu dzien dobry,
    zamknela z hukiem drzwi i nadal tam siedzi..
    ja sie zajelam swoimi sprawami, jestem dzisiaj b. zajeta..to pomaga
    aby nie myslec o stresujacych sytuacjach...
    prace trzeba bedzie zmienic, i tak o tym mysle..juz sie troche
    zasiedzialam..tylko nie chce aby to ona byla tym bodzcem do tej
    decyzji..czuje ze juz tu wiecej zbytnio sie nie naucze i to jest
    moja motywacji do ewentualnych zmian...
    --
    Patryk

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.