Jestem beznadziejna, nic mi w życiu nie wyszło.

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: *.ghnet.pl

    Mam 28 lat, nie mam stałej pracy, dorabiam sobie i jakoś udaje mi się łączyć koniec z końcem. Wszyscy znajomi mają pracę, robią karierę, kupują mieszkania, tworzą związki. A ja czuję się do niczego, i nawet tak na mnie wszyscy patrzą jak na osobę, której nie wyszło w życiu. W sumie tak jest...Nie mam pracy na stałe, nawet nie wiem co bym chciała robić. Nie mam przyjaciół, znajomych owszem mam takich żeby wyjść w weekend i na tym koniec. Jestem nudna, beznadziejna i nie mam o czym rozmawiać z ludźmi. Nie spotykam się z nikim, mój jeden związek się zakończył bo facet stwierdził, że nie wiem co bym chciała robić w życiu w tym wieku i nawet nie ma o czym ze mną porozmawiać(to prawda). Jestem beznadziejna, żyje z tygodnia na tydzień, żadnych planów, potrafię przez 3 dni jak mam wolne siedzieć w pokoju i oglądać filmy/seriale i z nikim nie rozmawiać. Kiedyś byłam zupełnie inna, wesoła, miałam ochotę spotykać się z ludźmi. Teraz jestem beznadziejna, nie mam pracy, planów na przyszłość ani żadnych zainteresowań. Odechciewa mi się wszystkiego. Moi rodzice pytają co mam zamiar zrobić ze swoim życiem a ja nie wiem. Wszyscy mają mnie za nieudacznika życiowego i ja już też tak siebie postrzegam. Już nawet nie szukam pracy bo i tak wiem ze mnie nikt nie zatrudni-baba ok 30 bez doświadczenia. Nic mi się nie chce. Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem? Jak zacząć jakąś zmianę? Jest mi wstyd przed znajomymi i nieznajomymi tego ile mam lat i jak wygląda moje życie. Nie mam motywacji do niczego. Uważam, że nie zainteresuję moją osobą nikogo. Nic mi się nie chce i uważam, że już mnie nie czeka nic w życiu. Zmarnowałam moje życie.
    • 16.08.11, 02:47 Odpowiedz
      Nie jestes beznadziejna!! Im bardziej o tym myslisz tym bardziej w to wierzysz! Jestes po prostu leniem moim zdaniem! Nie chce sie Tobie wysjc do znjamych, poszukac lepszej pracy czy cos zrobic. Bo utarlas sobie,ze ci zle i tak ci dobrze!

      Ja jestem w Twoim wieku!I to samo mialam wczesniej. Zaczelam studia!Czemu nie? Nigdy nie jest za pozno! Ty jestes kowalem swojego losu i zamiast siedziec i uzalac sie nad soba moze warto usiasc zrobic tabelke co lubie robic co nie, i moze jakis kurs zrobic co " doksztalci" :D
    • IP: *.rzeszow.vectranet.pl

      Gość: domza2 16.08.11, 09:31 Odpowiedz
      SKoro kiedyś było inaczej to polecam wizytę u psychologa. Brak energii do działania może być także związany z depresją, a ją się skutecznie i dość szybko leczy. W wieku 28 lat nie mówi się o zmarnowanym życiu:)) - tak to można mówić po 70. Wszystko się odmieni, tylko zrób pierwszy krok ku psychologowi. pozdr
    • 17.08.11, 10:47 Odpowiedz
      Marudzisz:)
      "Już nawet nie szukam pracy bo i tak wiem ze mnie nikt nie zatrudni-baba ok 30 bez doświadczenia."- przepraszam, ale się uśmiałam. Jak nie teraz, to kiedy zdobędziesz doświadczenie? Do śmierci chcesz siedzieć w domu i tv oglądać:)? Bezrobocie jest w PL spore, o pracę trudno- nie jesteś wyjątkiem. Nie wiem jakie masz wykształcenie, jak u Ciebie z językami i jak z pracą w Twoim regionie( ale nawet jeśli jesteś po podstawówce i nie znasz języków, to prędzej czy później coś znajdziesz). Masz czas, internet- pomyśl nad założeniem własnej działalności, poszukaj również dotacji- czasem pieniądze wręcz leżą na ulicy, trzeba się tylko po nie schylić. Jezzu, jesteś młoda, zdrowa, itepe- jak w ogóle możesz się tak nad sobą użalać?
    • 17.08.11, 10:58 Odpowiedz
      A- jeszcze jedno. Mam kolegę- normalny facet, nie ma żadnych problemów z komunikacją np.:) a jak ma się spotkać z kimś, kogo średnio albo i wcale nie zna( znajomy znajomego np.), to zawsze marudzi, że pewnie nie będzie o czym gadać, on będzie siedział jak słup, itp., no i się bez sensu denerwuje. Nigdy tak oczywiście nie jest- ale on po prostu za dużo o tym myśli. Gada się przecież z reguły o pierdołach, życiu, pogodzie- czymkolwiek i jakoś leci. Bez sensu układać sobie jakiś plan spotkania- luz i tyle:) z tym Twoim chłopakiem to chyba się nie dobrałaś. Uwierz, że miliony ludzi nie mają praktycznie żadnych zainteresowań, nic ciekawego się nie dzieje w ich życiu, ale na myśl( no może czasami) by im nie przyszło, że są taaaacy nudni i beznadziejni. Wiesz ile osób siedzi popołudniami/wieczorami w domu i ogląda tv? Wiem, że nie masz kasy, ale na rower albo spacer chociaż bym się na Twoim miejscu wybrała. Siedzenie w domu potrafi "otumanić"- nie jest to wcale rewolucyjna teoria, tylko od dawiem dawna znany fakt.
    • IP: *.dynamic.chello.pl

      Gość: taka tam jedna 19.08.11, 16:22 Odpowiedz
      Marianno mamy chyba dużo wspólnego
      • IP: *.basl.cable.virginmedia.com

        Gość: WOW 01.03.12, 21:04 Odpowiedz
        ja mam poczucie zmarnowanego potencjalu przez tzw. problemy rodzinne, mam 30 lat skonczylem studia (ale nie te co trzeba bylo) znam swietnie angielski, nawet niezle wladalem niemieckim i parze kawe dla jakichs bucow z lokalnej finansjery na jakims angielskim zadupiu..
        Nie mam dziewczyny, wszystko mnie doluje, choc jestem silny w sensie ciagne ten bajzel. Zawsze mialem swietny pomysl co zrobic zeby bylo lepiej, ale co z tego skoro kedy sie tylko do tego zabiera, bardzo szybko albo pojawia sie jakis problem albo brakuje mi zapalu, wiary i rzucam to. Mam ciagle poczucie winy za stracone, zmarnowane lata i w stosunku do starych i chcialbym sobie palnac w leb. Pozdro
    • IP: *.toya.net.pl

      Gość: ghgfggfg 23.08.11, 21:54 Odpowiedz
      ja mam bardzo podobnie do ciebie, serio, z tym ze jestem o rok mlodsza... no i mam chlopaka, ktory mnie akceptuje jak do tej pory.
    • 24.08.11, 18:48 Odpowiedz
      Ależ, zaczęłaś najlepsze lata życia i już się poddajesz? Nie masz żadnych marzeń? na pewno masz, określ sobie w życiu cel jaki chciałabyś osiągnąć i zacznij go realizować. Wyjdź do ludzi, udaj się na rozmowę z kimś bliskim lub psychologiem. Przede wszystkim: wyjdź z domu, bo siedząc cały czas w domu wykończysz się tą wegetacją :)
      --
      Chłopiec czy dziewczynka - Poznaj najnowsze, sprawdzone, naukowe sposoby planowania płci, które znają tylko nieliczni.
      Mężczyzna od A do Z
      Taktyka sprytnej kobiety!
    • IP: 78.89.18.*

      Gość: tuti 26.08.11, 06:46 Odpowiedz
      Eh Marianna nie jestes wcale beznadziejna tylko brak Ci samozaparcia. Co z tego, ze niemasz pracy, o bozze zycie nie konczy sie na pracy! i nawet jak nie pracujesz to napewno masz jakies cele w zyciu! kazdy o czyms marzy!
    • IP: *.w2-1.abo.wanadoo.fr

      Gość: gosc 27.08.11, 21:01 Odpowiedz
      Masz pewnie dolka, jak kazda osoba czasem. W zyciu nie wszysto jest rozowe i piekne. Nie masz stalej pracy, ale dorywcza, niektorzy nie maja nawet takiej. Pomysl co bys chciala robic, albo co chcialas kiedys robic w zyciu, zanim wpadlas w taki "stan beznadziejnosci". I sprobuj to zrealizowac.

      Bonne chance!
    • IP: 82.113.99.*

      Gość: Jola 27.08.11, 21:31 Odpowiedz
      Marianno moja kochana.Nie gniewaj sie ,ze tak pisze bo wlasciwie sie nieznamy.
      Twoja osobowosc jest nieodgadniona przez Ciebie sama i byc moze dlatego Twoj partner nie potrafil w Tobie rozbudzic tego "smoka" do odkrywania nieznanych sobie marzen ,ktore tylko czekaja ich realizacji.
      Nie martw sie przede wszystkim bylym partnerem ale by bylo gdyby odszedl od Ciebie z jeszcze blahszego powodu np.migreny glowy dwa razy w tygodniu...
      Marianno masz dopiero 28 lat przed Toba jest tyle pieknych i dobrych dni do przezycia.
      Masz prawo czuc sie smutna,zniechecona ale niepozwalaj tym negatywnym emocjom sie zniewolic.
      Masz mnostwo czasu dla siebie ,nie masz dzieci o ktore musisz sie martwic,nie musisz myslec z kim je zostawiasz jak pojdziesz na druga zmiane.Wiec pomysl i zadzialaj ...moze studia miedzy czasie praca.Rodzice napewno Ci pomoga.Moze kurs jezyka,przesledz wszystkie mozliwosci zawodowe moze trafisz na cos w swoim stylu.
      Powodzenia i bierz zycie takie jakie jest a dzieki Tobie moze byc fajniejsze dla samej siebie.
      • 01.09.11, 17:05 Odpowiedz
        A ja mam dla Ciebie pomysl:
        Opcja 1 – do wykonania od zaraz
        Zglos sie do najblizszego domu dziecka, hospicjum albo domu starcow i zacznij dawac siebie. Czytac ksiazki, zabierac na spacery, po prostu dla kogos byc. Zycie nabierze ogromnego sensu i zapomnisz o bezsensie jaki teraz odczuwasz
        Opcja 2 – wymaga wiecej przygotowan
        Poszukaj miedzynarodowych programow charytatywnych np wyjazd na rok do Australii ratowac zolwie albo do Afryki pomagac organizowac szkoly. Wbrew pozorom takie wyjazdu sa dosyc latwo osiagalne (tylko wymagana znajomosc sredniego angielskiego). Czesto musisz zaplacic za swoj bilet, utrzymanie juz w ramach pracy.
        Wierze ze znajdziesz sens zycia i poznasz wspanialych ludzi i przestaniesz sie zamartwiac ze nie robisz kariery czy masz fajne mieszkanie. Osiagniesz znacznie wiecej.
    • 14.09.11, 17:54 Odpowiedz
      Ależ skąd... To wszystko, co uważasz na swój temat, to tylko i wyłącznie kwestia Twojego postrzegania, rzeczywistość może być zupełnie inna, jeśli tylko zaczniesz ją zmieniać. Krok po kroku, kawałek po kawałeczku... Naprawdę jesteś jeszcze bardzo, bardzo młoda, wszystko przed Tobą.

      Wygląda to tak, jakbyś po prostu miała teraz gorszy okres w życiu, może to chwilowa melancholia, może depresja... Ale z tego da się wyjść. Porozmawiaj szczerze i otwarcie o tym, jak się czujesz, z jakąś zaufaną osobą. Może którąś z tych, z którymi możesz wyjść na weekend, może z psychologiem. I oczywiście pisz tu na forum :)

      Musisz się teraz trochę zmusić do kontaktów z innymi, wychodzenia z domu, aktywności. Na początku będzie strasznie trudno, ale staraj się wyłapywać z otoczenia pozytywne sygnały. Tu się ktoś uśmiechnie, tam porozmawia... Kolekcjonuj te momenty, bardzo wzmocnią Twoje poczucie własnej wartości.

      I, jak już ktoś pisał, na naukę, nowe studia, kursy, zbieranie doświadczeń zawodowych nigdy nie jest za późno.

      I dla Ciebie nie jest za późno na miłość oraz tak, możesz być kochana. Uwierz, warto wytrzymać to, co się teraz dzieje - kiedyś poznasz osobę, z którą będziesz bardzo szczęśliwa i sama sobie podziękujesz, że przetrwałaś to wszystko.

      Szukaj znajomych, pogłębiaj relacje, bądź przyjazna... Wszystko się ułoży, bardzo powoli, ale na pewno :)

      Pozdrawiam, powodzenia!
    • IP: *.tvn.pl

      Gość: teyotl 17.02.12, 15:23 Odpowiedz
      Marianno! Mam pewną propozycję i proszę o pilny kontakt - teyotl@interia.pl
      Pozdrawiam!
    • IP: 31.91.10.*

      Gość: Aaxxx 19.02.12, 13:41 Odpowiedz
      Zrob sobie kurs na krupiera w kasynie, popracuj ze 2 lata (teraz jest popyt na
      ten zawod), zapiszsie na angielski a pozniej wyjedz za granice, albo na statki
      na Karaibach. Dzieki temu popodrozujesz, zarobisz i nadrobisz stracony czas :)
    • 24.02.12, 19:34 Odpowiedz
      Beznadziejni to są ci, którym się bez sensu wydaje, że są wspaniali. Czasem też tak myślę o sobie, chociaż akurat mam pracę. Staram się cieszyć z drobiazgów, jakkolwiek banalnie to nie brzmi. Też lubię parę dni pod rząd oglądać filmy i seriale ;)
    • IP: *.warszawa.vectranet.pl

      Gość: jot 31.03.12, 21:20 Odpowiedz
      To Ci powiem, że jeszcze nie jest tak źle. Skoro to wyżalnia to napiszę o sobie i może Ci się humor poprawi, jak jeszcze tutaj zaglądasz. Jestem przed 30-ką, nigdy z nikim nie byłam i pewnie nie będę, chociaż nie jestem brzydka i chyba mi niczego nie brakuje. Trochę to boli, bo większość znajomych ma już własne rodziny, mieszkania,żyje naprawdę. NAwet moje rodzenstwo ułożyło sobie życie; cieszę się, że im się udało, ale łapię się na tym, że często porównuję moje życie z ich.
      Mam pracę, ale kokosów nie zarabiam. Ze względu na tą pracę mieszkam w mieście, którego szczerze nie znoszę.Dobrze,że mam psa, bo chociaż ktoś się cieszy, kiedy wracam do domu. Ale to wszystko nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że jedno z rodzców narobiło ogromnych długów. Teraz ja te długi spłacam. Z pensji zostaje mi niewiele,mam świadomość, że to będzie trwało jeszcze bardzo długo. Jeszcze kilka lata temu życie mi się wydawało takie fajne (nawet bez tej drugiej połowy) - chodziłam na kursy językowe, uwielbiam podróżować,więc często wyjeżdżałam za granicę. Wypełniało to w jakiś sposób pustkę. Teraz na nic mnie nie stać. MAm okresy, kiedy się strasznie na to wkurzam, tak, że chciałbym walić głową w ścianę, ale potem mi przechodzi - bo to i tak nie pomoże,trzeba jakoś to przeżyć. Siostry oczywiście pomagają, ale same mają kredyty na mieszkania, swoje wydatki. Mi się własne mieszkanie nawet nie marzy, zresztą materialistką nigdy nie byłam,całą kasę wydawałam na wyjazdy.
      Staram się nie być smutasem, nie demonstrować swoich kłopotów, w pracy mam opinię osoby pogodnej.
      Najgorsze jest poczucie, które mnie bardzo często ostatnio "nawiedza", że mnie nic już w życiu nie czeka.
      • IP: *.217.146.194.generacja.pl

        Gość: beznadziejna ;( 12.04.12, 01:05 Odpowiedz
        dlaczego zycie jest takie niesprawiedliwe, dlaczego ja zawsze dostaje w kosc? co takiego zrobilam ze nic mi sie nie uklada. Zawaliłam pierwszy kierunek studiów- zawiiodłam rodziców. Na kolejnych studiach tez sie komplikuje. Moja przyjaciólka przestała sie do mnie odzywac tak poprostu mineło juz pół roku. Zostawiła mnie bez słowa. A ja robilam dla niej wszytsko, życie bym za nią oddała. A ona wyrzuciła mnie jak zepsutą zabawkę ze swojego życia. Bez słowa wyjaśnienia a to chyba jest gorsze niż najstraszniejsza prawda. Nie mam faceta. ostatni facet z którym sie spotykałam okazało sie ze ma dziewczye i przez 6 miesiecy jak sie spotykalismy caly czas mnie oszukiwał.A spotykał sie ze mna tylko dlatego zeby mieć za co sie napić bo jest alkoholikiem. Nie widziałam tego tak bardzo mi brakowało czułości i miłych słów, on mi to dawał ale tylko po to zeby mnie zauroczyc i dostawac to co chciał. Byłam taka głupia.a na koniec poniżył mnie w taki okropny sposób ze nie wiem czy moge to tu napisać. Ale musze w koncu to powiedziec. Upił mnie w sylwestra zaprosił swojego kolege i wylądowaliśmy w łóżku. Wykorzystał to ze byłam kompletnie pijana, kompletnie nic nie pamietam. A pozniej powiedział ze sie zeszmaciłam i nie chce mnie widziec bo zdradziłam go z jego kumplem :( tylko ze ja mam pustke w glowie! nigdy w zyciu tego bym nie zrobila czuje sie obrzydliwie ptrzez to!! Jestem gruba brzydka głupia naiwan, zaden facet mnie nie chce kazdy mnie wykorzystuje nikt nie chce ze mna byc :( nie chce takiego zycia. Czuje jak bym była sama nie wiem co robic czasami boje sie wlasnych mysli. Bo mysle zeby to w koncu wszytsko definitywnie zakonczyc!! Poznałam fajnego faceta jest mlodszy ode mnie ale jest swietny. boje sie ze znowu nic z tego nie bedzie a napewno nie bo z takim potworem jak ja nikt nie chcial by byc!!!! nawet nie bede wiec próbowac bo nie ma sensu. Poprostu zaczne sie przyzwyczajac do takiego zycia , mi sie chyba nie nalezy szczescie ....
    • 22.04.12, 16:49 Odpowiedz
      Normalnie jaja,jak balony,popłakała ,szkoda jej.I całą sobą olała:)))wszyscy piszą,radzą:))A ona w jego ramionach.no i szuuuuuuuuuuuuuu
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: ilicitana 28.04.12, 01:36 Odpowiedz
      Hej,
      no to witaj w klubie. Ja też się właśnie tak czuję.Jestem od Ciebie o 3 lata młodsza, ale to nie zmienia faktu, że też już nie jestem super młoda. Wszystko czego się nie tknę idzie mi jak krew z nosa. Moim powodem jest kiepskie wsparcie u innych żeby coś osiągnąć i ciągłe patrzenie się na innych zamiast na swój własny nos. Kiedy skończyłam LO poszłam na studia, na socjologię, bo mój owczesny facet to studiował a nie miałam żadnego innego planu.Po dwóch latach zreygnowałam bo w ogole mi się to nie podobało.Wyjechałam za granicę w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Dotarłam do Hiszpanii, tam dostałam po długich posukiwaniach pracę, a nawet umowę, ale.. zwiałam do Polski żeby ratować tamtejszy związek, choć mogłam przewidzieć że już nie było czego ratować. Ale wrociłam. Ze związku nici,ze szkoły też, do Hiszpanii już nie miałam po co wracać :/ Zaczęłam nowe studia - filologię hiszpańską. W sumie to lubię moje studia, ale kiepsko mi sie studiuję bo ciagle mam długi w szkole. Rodzice mi nie pomagali nigdy w moich studiach, odkąd skonczyłam szkołę średnią zawsze musiałam sama sobie jakoś radzić. Pracuję w przedszkolu ucząc dzieciaki angielskiego ale zarabiam śmieszne pieniądze. Ledwie mi starcza na szkołe i jakieś raty, rachunki. Zamotałam się z kredytami, które brałam jeszcze na poprzednie studia i mam jeszcze około 3000 zł długu do spłaty i spać czasem przez to nie mogę. Mam też faceta alew ogóle mi sie z nim nie układa i czuje że niedługo wszystko szlag trafi. To już mój 3 poważny związek i dochodzę do wniosku że albo ze mną jest coś nie tak albo z tymi facetami. Większość dziewczyn a nawet chłopaków z moich szkoł ma już rodziny, są dawno po ślubie,mają dzieci, a ja nic. Nie skończona szkoła, brak planów, uczenie dzieci też mi średnio pasuje, na dłuższą metę mnie nieco męczy, a w sumie to po studiach mam być nauczycielem (taa, już to widze) . Pewnie niedługo mój związek też szlag trafi, i jeszcze będę musiała słuchać gadania mamy że znowu wróciłam do domu po nieudanym związku (bo teraz mieszkam u chłopaka). Czasem mam wrażenie że z nim jestem bo się boję że sobie nie poradzę, że nikogo nie znajdę itd. Ogólnie na wszystko co mi się marzy czuje się za stara i nie wiem co robić. :( to mnie bardzo dobija :(
      nie umiem Ci pomóc, bo sama jestem w tej samej sytuacji ale jakbyś chciała pogadać prywatnie to napisz,ja też bym chętnie niekiedy z kimś pogadała, bo w sumie nawet nie mam z kim :( to mój mail : graciela21pol@hotmail.com
      3maj sie,pa
    • IP: *.ssp.dialog.net.pl

      Gość: nana 12.05.12, 16:33 Odpowiedz
      czuje sie tak samo jak Ty mam 29lat ... mam wrazenie że wszystko co dobre omija nie szerokim łukiem. Nie mam znajomych nie wspominając juz o przyjaciołach, nikogo z kim mogłabym porozmawiac, spotkać sie i zwyczajnie na swiecie posmiać. nawet jak spotkam dawnego znajomego to wstydę sie mówic o moim zyciu i poprostu zmyślam jak to jest mi fajnie... :( Nie wiem czy to moja ...ale chyba moja wina że jest jak jest... kiedys było inaczej zawsze miałam z kim się pośmiać poromawiać iść na impreze.. ale to wszystko skoczyło się jak zaczełam traktowac moich znajomych tak jak oni traktowali mnie..... Wszyscy wokół mnie coś robią... pracuja, zkładaja rodziny, studiuja a ja.... a ja nic kompletnie nic pracy szukam juz 3 lata, obecnie sobie dorabiam 500 zł miesięcznie, oczywiście mieszkam u rodziców bo na nic mnie nie stać:( Nie wiem jak mam przerwać tą złą passę. Wszystko co robię w życiu to wielka porażka. Nic mi się nie udaje. Mam wiele planów, a wszystko zmienia kolej w innym kierunku. Przeraża to mnie i nurtuje pytanie - dlaczego mimo tego, iż chcę, aby moje życie było normalne i wartościowe, jest ono pasmem nieszczęść i rozczarowań życiowych. To klątwa życiowa, bo brak mi słów, aby to inaczej nazwać.
    • IP: *.ssp.dialog.net.pl

      Gość: nana 12.05.12, 16:55 Odpowiedz
      Ostatnio doszłam do wniosku że ja w niczym nie jestem dobra ;/ nic mnie nie pasjonuje, do niczego się nie nadaje i w ogóle. Każdym ma jakiś talent, jakąś pasje, wiedzą czego chcą, do czego dążą a ja nie wem nic. Łatwo mówic "weż się w garść!!!! kazdy z nas jest
      kowalem wlasnego zycia!nie ma co narzekac ,bo w ten sposob jeszcze bardziej sie
      poglebiasz!!!" Tylko jak to zrobić ??? Bo łatwo to sie tylko mówi ale wdrążyć to w zycie jest znacznie trudniej... "Umowcie sie z kumplem/kumpelą sprobujcie pogadac,posmiac sie!" : ciekawe jak mam to zrobić jak nie mam kumpeli... bezsensu...
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: kika 12.05.12, 18:25 Odpowiedz

      ja mam inne zdanie na ten temat mam corke nieco mlodsza od ciebie i mam jakby lustrzane odbicie tego co piszesz- jestes wygodna leniwa zerujesz na dobroci rodzicow depresje mozna wyleczyc a do pracy trzeba miec checi i werwe a nie siedziec i uzalac sie nad soba ja na twoim miejscu wstydzilabym sie pisac takie bzdury wez sie w garsc wyjdz do ludzi znajdz prace ja jestem po 50 i prace znalazlam w 10 dni i a corka szuka 3 lata i nic.krolewna czeka na krola he.he. a co bedzie jak rodzice odejda kto da utrzymanie na zakupy podnies glowe do gory rusz sie do urzedu pracy idz na staz do bylejakiej pracy ale nie stoj pod sciana pokaz zainteresowanie w pracy i checi i napewno ktos cie zatrudni ale nie mysl ze praca sama przyjdzie bo tak nie bedzie moja krolewna pojechala za granice moze i ty sprobuj sa legalne prace moze tam sie odnajdziesz twoje kolezanki zapewne maja rodziny wiec dlatego nie masz przyjaciol ale da sie zyc i bez nich wystarcza znajomi.
      • 13.05.12, 15:34 Odpowiedz
        W moim wieku gdybym tak biadoliła to jeszcze,ale młode,zdrowe i wykształcone!Wstyd.
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: po 50-tce 15.05.12, 20:02 Odpowiedz
          Oj dziewczyny,dziewczyny,macie po dwadzieścia parę lat a takie czarne wizje świata.Co byście powiedziały w sytuacji gdybyście miały 54 lata,jak ja,zostawione przez męża po dwudziestu kilku latach wspólnego życia.I brak zatrudnienia i praw do emerytury,bo ja nigdy nie pracowałam tylko zajmowałam się domem i dziećmi.Też miałam myślenie,że świat się dla mnie skończył,przeszłam bardzo ciężką depresję,leczenie i wizyty u psychologa, jednego,drugiego,trzeciego.Aż wreszcie troszkę zmieniłam swoje nastawienie do świata i ludzi. Wiem,ze moja sytuacja nie jest wcale taka tragiczna.Nie mam męża,to fakt i nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze spotkam mężczyznę z którym mogłabym stworzyć nowy związek, czy już na zawsze będę sama......A samotność bardzo mi doskwiera.
          Ale staram się wyjść do ludzi bo uświadomiłam sobie,że ludzie zasadniczo są dobrzy i chcą pomóc drugiemu tylko czasem nie wiedzą jak i czasem trzeba im o tym powiedzieć,że jest nam źle i że potrzebujemy pomocy.A czasem wprost o tą pomoc poprosić.
          Głowy do góry małolaty!!!!!
          • IP: *.toya.net.pl

            Gość: yy 19.05.12, 16:46 Odpowiedz
            i z czego będziesz teraz żyła?
            • IP: *.centertel.pl

              Gość: scully22@o2.pl 26.05.12, 17:57 Odpowiedz
              Witam Wszyskich! Ja też często myślę o sobie że jestem beznadzejna, mimo że mam chłopaka, pracę, która lubię, ale też czegoś mi brakuję. Miałam 1 bliską przyjaciółkę, ale odsunęła się ode mnie....znajomych nie mam i też się zastanawiam dlaczego..może tworzę jakiś dystans do siebie, też lubię przebywać domu, TV oglądam rzadko, potrafię tylko dołować mojego chłopaka i on ma mnie dośc i być może niedługo i on mnie zostawi, to wtedy mi zostanie praca, mam 28 lat zero perspektyw na własne mieszkanie, obecnie wynajmujemy z chłopakiem i raczej narazie nie myślimy o założeniu rodziny....i tak życie płynie..Pozdrawiam Beznadzeijnie;)
              • 26.05.12, 21:47 Odpowiedz
                Jeszcze jedna biadoli.W twoim wieku to mi też nie było łatwo,ale nie miałam czasu na narzekanie.Praca dom w domu mnóstwo zajęć i jeszcze upojna noc z mężem i jakoś mi to wystarczało.Pomału się dorabialiśmy i cieszyliśmy wszystkim,teraz was nie rozumie.Jak można w wieku 20 paru lat mieć wszystko?Nic dziwnego.Jak się nie zapracuje to nie smakuje.
      • IP: *.nat.student.pw.edu.pl

        Gość: do kika i innych 06.06.12, 16:42 Odpowiedz
        jestem w podobnej sytuacji, mam 30 lat i doła - z małym wyjątkiem, ja już mam doświadczenie zawodowe i studia, ale przez kilka swoich głupich błędów to straciłam (chciałam żeby lepiej było innym (rodzicom) a nie mi). Teraz szukam pracy od prawie 2 lat, jestem zarejestrowana w urzędzie ale jak to tam bywa, zero ofert ;( szukam tez na własną rękę też nic. Odzywają się sami naciągacze albo z ofertami kursów .... do niczego. Ciekawe więc jak pracować skoro tej pracy nie ma. a z moim doświadczeniem nie chcą mnie przyjąć na niższe stanowisko. Dodatkowo słyszę tylko: w tym wieku bez rodziny pewnie zaraz Pani odejdzie, albo najlepiej by było jakby Pani miała już odchowane dzieci. masakra ;/
        Nie mam własnego mieszkania ani dzieci (chociaż tak bardzo pragnę założyć rodzinę), mieszkam kątem u znajomych ale ile można. Nie mogę na nikogo liczyć bo każdy woli czubek własnego nosa. Znajomi tez się odwrócili.
        Odechciewa się życia :(((((
        • IP: *.ssp.dialog.net.pl

          Gość: nana 13.10.12, 18:24 Odpowiedz
          do wszystkich co piszą "dobre rady" szczególnie do "kika" jestem zarejestrowana w urzędzie pracy i co i nic na staż też próbuje i tez nic na jedno stanowisko po 30 osób więc z moim średnim wykształceniem nie chca wola po studiach. Za granicę ? myślisz że nie próbuje bez znajomości języka nie chcą pytałam się o kursy językowe to takie ceny że mnie nie stać. pytałam sie "kolezanek" pracujących za granica to rok czasu mi załatwiaja i cisza. A jak język obcy nie jest wymagany to cie wysyłaja do obozu pracy. Więc nie pier.ol że to takie łatwe bo codziennie siedzę na internecie i sprawdzam oferty pracy i chodze po mieście zostawiam cv i co i nic. Jak jesteś taka mądra to może twoja córka mi załatwi pracę za granicą bez znajomości języka ?????????????????? !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czekam na oferty
      • IP: *.adsl.inetia.pl

        Gość: fff 08.10.13, 22:01 Odpowiedz
        Nie zazdroszczę królewnie takiej matki jak ty
    • IP: *.c154.petrotel.pl

      Gość: zbyszek 24.02.13, 17:04 Odpowiedz
      hej...podaj mi swojego maila, chciałbym napisać do Ciebie
      nosie13@wp.pl
    • IP: *.warszawa.vectranet.pl

      Gość: Kobieta45 04.04.13, 18:36 Odpowiedz
      A ja chcę Ci napisać, że doskonale Cie rozumiem i mam dokładnie tak jak Ty tyle, że mam 45 lat. I co z tego, że 18 lat pracy, jak prawie 2 lata jestem bez zatrudnienia bo nie mam konkretnego zawodu, a w tym którym pracowałam się wypaliłam. 9 lat temu ktoś mi złamał serce, i to co się dzieje od 9 lat to tylko konsekwencje tego zdarzenia.
      Chcę Ci napisać, że cholernie dobrze wiem jak się czujesz,i że WALCZ O SIEBIE DZIEWCZYNO WALCZ - bo masz na prawdę jeszcze szansę!!! Życzę Ci siły do rozpoczęcia walki i spotkania ludzi, którzy Ci pomogą w niej a najbardziej Ci życzę tego, byś potrafiła zamknąć, zapomnieć co było przed i mysleć tylko co może byc teraz i w przyszłości. Zacznij od małych kroków. A PRZEDE WSZYSTKIM POKOCHAJ SIEBIE I WYBACZ SOBIE!
      • 07.04.13, 22:49 Odpowiedz
        To jest bardzo dobry pomysł na życie! Robić to co się chce i powoli krok po kroku porządkować swoje sprawy...Praca najpierw byle jaka , potem lepsza i w końcu ta wymarzona...Albo najpierw zarobicie 100zł miesięcznie, w następnym miesiącu 150, w następnym 225, itd.Za pól roku zarejestrujecie działalność, a za dwa lata będziecie prawdziwe beznes women! Trzeba uwierzyć w siebie, bo wiara kreuje czyny i jeśli w coś wierzysz i bardzo tego pragniesz to to jest dla ciebie osiągalne. Najważniejsze to znaleźć odpowiedni cel...Gdy nie masz celu zawsze skazane będziecie na prace dla kogoś...
        • 29.04.13, 09:12 Odpowiedz
          grazkavita, Ty umiesz podnieść na duchu
          czyje sie tak samo jak autorka wątku. jeszcze nie podniosłam sie z jednej porażki a juz poniosłam kolejną....
          • 30.04.13, 13:08 Odpowiedz
            takie jest życie, kapryśne i lubiące zaskakiwać...Szczęściarzem nie jest ten , któremu manna spada z nieba, ale ten co ma w zanadrzu plan B i nigdy nie liczy na łut szczęścia...Jak to mówią módlmy sie tak żarliwie jakby wszystko zależało od Boga, a pracujmy z całych sił jakby wszystko zależało od nas....Dawno nie pisałaś, co u Ciebie?
    • IP: *.system-net.pl

      Gość: kamilla 08.05.13, 21:06 Odpowiedz
      Witam w klubie beznadziejnych ;)
      Również mam wrażenie, iż jakieś fatum nade mną wisi. Mam tyle lat co Ty i te same problemy. Skończyłam studia, ale już rok siedzę na bezrobociu. Wstydzę się tego i boję. Poza tym mam problemy zdrowotne, mam fobię społeczną i problemy w związku. Dość długo czekałam na to, aż w moim życiu pojawi się uczucie. Kiedy już się pojawiło okazało się przysparzać mi więcej cierpień niż radości. Jednak nie potrafię zrezygnować z tego związku. To w zasadzie jedyne co mam i panicznie wręcz boję się, że się zakończy. A problemy mam ogromne i w zasadzie poświęcam resztki własnych zasad by w tym trwać, co mnie dodatkowo dołuje...
      • 08.05.13, 22:41 Odpowiedz
        Może masz rację...Masz wyższe studia, jesteś młoda i masz swoje zasady, ale je łamiesz, choć to Ci nie daje szczęścia... Jesteś na bezrobociu , ale się tego wstydzisz...Chyba najwyższy czas pomyśleć o tym , że lepiej sobie znaleźć prace , albo założyć jakąś działalność gospodarczą niż się wstydzić. Dziewczyno, musisz siebie sama pokochać i się więcej cenić, jesteś młoda po studiach, są dotacje dla młodych zaczynających swoja działalność...Proszę nie mów , więcej , że jesteś beznadziejna, bo wiara kreuje rzeczywistość i tak rzeczywiście stać się może...
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: gość 20.05.13, 23:12 Odpowiedz
          Każdy tylko potrafi udzielać dobrych rad. W tych czasach nikt nikogo nie zrozumie. Myśli, że jak ko,uś sie udało to drugiemu też się uda i ocenia wszystkich jedną miarą. Życie to nie bajka ze szczęśliwym zakończeniem. Jednym układa się wszystko po myśli a drugim wiatr w oczy wieje całe życie. jednym pomagają przypadki-zdarzenia, dla drugiego tworzą bariery. To nie czary mary i zajączek wylatuje z kapelusza. Szczęście jest złudne a niektóre osoby są w stanie zrozumieć drugiego człowiek wtedy, kiedy się znajda w tej samej sytuacji. Wtedy to oni szukaja wsparcia i używają takich samych argumantów jak kiedyś ci, którzy byli dla niego tymi, co to można tak w życiu wszystko mieć jak się tylko chce.
    • IP: *.dynamic.chello.pl

      Gość: poCoJaTu 30.06.13, 03:15 Odpowiedz
      czas jakis juz minal i ciekawi mnie czy w dalszym ciagu beznadzieja towarzyszy Tobie?
    • IP: *.unity-media.net

      Gość: michal 20.10.13, 12:03 Odpowiedz
      hej.
      nielam sie tak w zyciu bywa czasem .
      spojz gdzie lezy przyczyna , moze wpadlas w depresjie a moze nieznalazlas tego jedynego ktory nakrecil by twoj zegar i chiala bys zyc
      dlamnie tez skonczyl sie swiat zona chce odejsc niemoge sie poskladac
      walcze z codziennoscia to co bylo dlamnie wazne przestalo istniec niemam celu niecieszy mnie praca ale to tylko praca
      wiec rozumiem ciebie ze zwykla zecz niecieszy
      ja niemam przyjaciol kolegow zyje z dnia nadzien
      moze pomysl o dziecku ono nakreci twoj zegar i bedziesz miala cel w zyciu
      pozdrawiam i jak masz ochote popisac czekam
    • IP: *.pruszkow.mm.pl

      Gość: . 10.12.13, 18:21 Odpowiedz
      dokładnie to samo mam...znajomi robia karierę, biorą śluby, rodzą dzieci a ja nic niemam i co najgorsze nie wiem co chce w zyciu robic , pracy stałej niemam......
      • 10.12.13, 22:21 Odpowiedz
        Nie masz zobowiązań, więc możesz gościu robić co chcesz....Trzeba jeszcze wiedzieć co ja chcę- zaraz mi powiesz. Jasne , wystarczy trochę pomarzyć... np. co byś zrobił gdybyś wygrał milion w totka? Po za tym kto to powiedział , że wszyscy muszą zakładać rodzinę i mieć dzieci....Wydaje mi się , że jesteś pesymistą... Chcesz się zmienić? To okazuj ludziom wdzięczność i pomagaj im , a poczujesz , że świat jest lepszy niż teraz Ci się wydaje...
    • IP: *.rudaslaska.vectranet.pl

      Gość: Aguula164 13.01.14, 10:38 Odpowiedz
      jestem identyczna,mam 36 lat
    • 13.01.14, 11:01 Odpowiedz
      PS. gram w totka 25 lat i ciagle mam nadzieje :)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj



Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.