Dodaj do ulubionych

Reklama a rzeczywistość w WAB

12.11.09, 14:31
No, właśnie obraz jaki przedstawia pani prezes nie wydaje się być prawdziwy.
Mnie samego spotkało oświadczenie ze strony ich pracownika, gdy zadzwoniłem
aby spytać, czy mogą być zainteresowani tematyką, że tak naprawdę, to oni nie
są zainteresowani nowymi polskimi autorami, bo wolą kupować tytuły z
zagranicy. Więc jaka jest prawda?

To link do wywiadu:

wirtualnywydawca.pl/a/showitem/id/24765/cat/SETU.html
Edytor zaawansowany
  • ciemnanocka 12.11.09, 14:36
    Mi W.A.B. w poniedziałek wstępnie odpowiedziało, po przeczytaniu
    czterdziestostronicowego fragmentu, że są wstępnie zainteresowani i proszą o
    całość...
    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • enever 12.11.09, 14:52
    z ciekawości zapytam - ile czasu czekałaś na odpowiedź? :)
  • ciemnanocka 12.11.09, 15:40
    miałam farta... wyslalam w piątek, w poniedziałek już miałam maila...
    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • donetta 12.11.09, 18:59
    widzę, odpowiedź już padła, nie przeczytałam dalszych postów
  • donetta 12.11.09, 18:55
    ciemnanocko, a długo czekałas na odpowiedź od nich?
  • pisam 12.11.09, 14:47
    Gratuluję i trzymam za ciebie kciuki Nocko.
    Pozdrawiam.
  • zooloza 12.11.09, 15:11
    Mi tez tak powiedzieli jak Nocce, a potem, gdy dostali całość zamienili się w
    grób i od pół roku nie odpisali słowa.
    Cóż...
  • isa1001 13.11.09, 09:39
    zooloza napisała:

    > Mi tez tak powiedzieli jak Nocce, a potem, gdy dostali całość
    zamienili się w
    > grób i od pół roku nie odpisali słowa.
    > Cóż...

    Mnie też tak odpowiedzieli i później przez pół roku nic. Myślę, że
    oni z automatu proszą każdego autora o całość. Ja swoją książkę
    wydałam w końcu w innym wydawnictwie. A jak była już 3 miesiące w
    księgarniach, to się WAB obudził i łaskawie odpowiedział, że nie
    jest zainteresowany wydaniem.
  • troppo_bella 13.11.09, 12:58
    Mam identyczne doświadczenia. Telefon od rozentuzjazmowanego redaktora, po czym
    zapadła cisza trwająca już dobrych parę miesięcy. Widać taki mają know how.
    --
    - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy
    ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
  • skajstop 12.11.09, 15:14
    To jest nieruchawy mastodont. Z jednej strony mnie fascynuje i chciałbym tam
    wydać, z drugiej - też posłałem rok temu książkę i cisza :) ale teraz rozmawiam
    znów i kto wie? Będę relacjonować, jak Nocka :)

    Mimo wszystko to jest silna firma, Pisamie. W obecnej sytuacji to rzecz nie do
    pogardzenia...
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotekwydawniczy :)
  • lucyolejniczak 12.11.09, 19:48
    Mnie też dość szybko odpisali na propozycję. Całość została przeczytana po ośmiu miesiącach. Wymieniałyśmy bardzo sympatyczne i osobiste maile już z redaktor odpowiedzialną za dział, do którego pasowała moja historia. Potem miałam już tylko czekać na opinię jeszcze jednego recenzenta ( poprzedni wyraził się o książce bardzo dobrze ) i... nastąpiła kilkutygodniowa cisza, po której dostałam maila, że jednak nie decydują się na druk. Że "srutu tutu itp" a na koniec, że jeśli chcę, aby mi odesłali maszynopis, to zrobią to na mój koszt :)
    --
    A było w miejscu onym puzdro srebrne, sztuką otworzyć się dające, a w nim ryby przedziwne spoczywały, głów nie mające, chocia niedowiarkowie rzeką, iże rzecz ta być nie może...
  • enever 12.11.09, 20:03
    ja czekałem 7 miesięcy. pisałem też do nich w innej sprawie,
    biznesowej, ale błahej niczym pytanie przechodnia o godzinę i na
    odpowiedź czekałem chyba miesiąc. myślałem więc, że oni w ogóle są
    jacyś tacy, niekontaktowi, autystyczni wręcz, a tu proszę - okazuje
    się, że niektórym odpowiadają po kilku dniach :) szczęściarze! :>
  • ciemnanocka 12.11.09, 21:05
    mi się wydaje, ze kluczem jest trafinie od razu do wlasciwej osoby.
    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • ojuciasan 13.11.09, 03:03
    Tak, tylko że - jak wynika choćby z postu Lucy powyżej - nie warto z góry się
    cieszyć, bo niekoniecznie coś z tego dalej wynika ;-)
  • ciemnanocka 13.11.09, 08:33
    Ja tam jestem taka, ze z wszystkiego się cieszę:) Najwyżej potem spadam, ale
    otrząsam się i dalej ide;)
    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • ojuciasan 13.11.09, 15:38
    Pozytywna cecha :-)
  • zooloza 12.11.09, 23:35
    Piękna historia. Czasem się wydaje, jakby się waliło głową w mur...
  • czepialska 13.11.09, 10:25
    Kupowanie zachodnich autorów, o przepraszam, licencji na wydanie ich
    książek, jest dużo tańsze niż wydanie książki polskiego autora. Taka
    prawda. I nie chodzi tylko o same sprawy techniczne. Nie bez
    znaczenia jest cisza medialna, której zwykle nie ma przy wykupywaniu
    licencji - zawsze można napisać, że rzeczona książka przyjęła się
    z "ciepłym" przyjęciem przez czytelników w takim to i takim
    kraju...
    Co do samego WAB - jakiś czas temu przesłałam im propozycję
    wydawniczą. Propozycja ta spotkała się z życzliwym przyjęciem.
    Niestety, nie tylko życzliwym ale także i długim! Nim WAB zdołał
    podjąć decyzję, książka była już "składana" u innego wydawcy...

    --
    ...Pewnie zapytacie co się stało z piaskiem? Jest tam do dziś, bo
    przez diabły na polach rozsypany, pustkę wielką utworzył...Zaś
    Hehelek za czyn swój samowolny i haniebny, z piekła na zawsze
    wygnany został. Siedzi teraz w swej wierzbie i za utraconym srebrem
    płacze. I ani z niego diabeł, ani żaden srebra właściciel...
    "Podróże z legendą"
  • karolina1964 13.11.09, 19:07
    Ze mną historia była jeszcze ciekawsza. Była odpowiedź natychniast
    po e-mailu i miesiąc intensywnego kontatu. Nawet ustalenia zmian w
    akcji powieści. Zachęta wszelaka do przesłania całości. Potem cisza,
    która trwa do dzisiaj. Przykro mi to napisać, ale z górą osiem
    miesięcy. Też mam inne propozycje, ale napiszę szczerze, że mi żal.
    Tam są profesjonaliści i tyle. Każda uwaga mojego redakcyjnego
    kontaktu trafiona w samą dziesiątkę. Co nie zagrało nie mam pojęcia.
    Odpisał mi,może po dwóch miesiącach, że trzeba cirpliwie poczekać.
    Na dzień dzisiejszy nie mam ani odpowiedzi, ani zwrotu rękopisu, o
    który prosiłam. Sam kontakt i wymiana myśli z tak doświadczonym
    specem jak........., nie ukrywam dodał mi skrzydeł.Nie wiem co
    myśleć. Poczekamy, zobaczymy. Chyba wydam gdzie indziej.
  • ciemnanocka 13.11.09, 19:24
    Kurcze... To faktycznie trochę brak szacunku.
    No, ale chociażby dla tego uskrzydlenia warto;)
    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • karolina1964 13.11.09, 19:32
    Trzymam kciuki. Z Tobą może być inaczej.Na pewno będzie.
    W końcu komuś wydają!!!!!! POZDRAWIAM.
  • 1.jsa 13.11.09, 19:43
    Po czterech miesiącach odpowiedzieli, że książka im się podoba ale
    nie planują jej wydać w tym roku (?). Zaproponowali odesłanie
    maszynopisu.
  • karolina1964 13.11.09, 22:23
    To i tak masz lepiej. Ja się boję, że tak czy inaczej wydam, a oni
    się właśnie wtedy odezwą.
  • dorotammc 14.11.09, 13:42
    Cytuję: "Mam identyczne doświadczenia. Telefon od
    rozentuzjazmowanego redaktora, po czym
    zapadła cisza trwająca już dobrych parę miesięcy".
    Ze mną było dokładnie to samo!!! Entuzjastyczny telefon i prośba,
    żeby nikomu innemu tekstu nie wysyłać, a po półrocznym milczeniu gdy
    się upomniałam o jakąś ostateczną deklarację, dostałam lakoniczny
    mail, że jednak nie... Tragedia i żenada w podejściu do "petenta".
  • ojuciasan 14.11.09, 15:00
    dorotammc napisała:
    >
    > Ze mną było dokładnie to samo!!! Entuzjastyczny telefon i prośba,
    > żeby nikomu innemu tekstu nie wysyłać, a po półrocznym milczeniu gdy
    > się upomniałam o jakąś ostateczną deklarację, dostałam lakoniczny
    > mail, że jednak nie...

    Paranoja jakaś. Jakby ze złośliwą satysfakcją robili sobie z autorów jaja...
    Dla mnie szok - zachowanie poniżej krytyki, ludzie bez honoru.


  • karolina1964 14.11.09, 17:35
    To raczej przejaw bezwzględnego manipiulowania innymi. Nie liczą się
    z ludźmi, bo uprawiają ostry biznes. Takie zachowanie, niestety,
    jest też przejawem braku szacunku do innych. Szkoda, bo jest
    nieprofesjonalne. Kolejna szkoda, bo w tej kwestii nie wyróżniają
    się pozytywnie na tle innych wydawnictw.
  • realista333 26.11.09, 12:01
    > Tragedia i żenada w podejściu do "petenta".

    Właśnie. "Petenta". Zbyt często czujecie się petentami. Macie poczucie niższości
    w stosunku do wydawców, a ci wykorzystują je bezwzględnie.

    Róbcie dokładnie tak samo. Jak was proszą o dosłanie reszty tekstu - ociągajcie
    się. Niech oni was proszą. Jeśli to wy nie będziecie dostatecznie twardzi, to
    wycisną was jak cytrynę.
    Jeśli wierzycie w to, że uległością, cierpliwością czy pokorą zdołacie
    przekonać któregokolwiek wydawcę, żeby wydał waszą książkę, to cholernie długo
    poczekacie na wydanie.

    Straszcie. Blefujcie, że ktoś inny wyda. Targujcie się. Mówcie redaktorom,
    którzy do was dzwonią, żeby zadzwonili później, bo jesteście cholernie
    zajęci/czekacie na ważny telefon. Niech sobie myślą co chcą. Niech myślą, że
    kombinujecie z konkurencją. Nie decydujcie się na nic od razu. Mówcie, ze się
    zastanowicie. Nie oddzwaniajcie w terminach.

    Zastosujcie na nich ich własną broń. Czujecie się słabi? Bujda. Jesteście
    silni. Bez autorów wydawca nie jest nawet producentem opakowań.

    Ruszcie głową i zacznijcie dbać o własne interesy.


  • enever 26.11.09, 13:01
    może załóżmy związek zawodowy autorów i tłumaczy ;)
  • pisam 26.11.09, 15:51
    Skoro się krygujecie jak baletnica, to JA. I zapewniam, że nikomu nic nie
    załatwię niczego po znajomości.. ha ha ha.. Bo ich nie mam.
    Realista - pomysł mi się podoba ale czy on jest możliwy? Chyba wtedy gdy inni
    wydawcy zaczną się bić między sobą o nasz tekst, ale żeby to nastąpiło najpierw
    musimy podbić Europę i świat.
  • realista333 27.11.09, 10:11
    pisam napisał:

    > Realista - pomysł mi się podoba ale czy on jest możliwy? Chyba wtedy gdy inni
    > wydawcy zaczną się bić między sobą o nasz tekst, ale żeby to nastąpiło najpierw
    > musimy podbić Europę i świat.

    Wydawców jest w Polsce około tysiąca. Autorów pewnie jest odpowiednio więcej.
    Oczywiście wydawca może powiedzieć "a w d... mam takiego autora co się stawia"
    i wydać tańszego (gorszego) za mniejsze pieniądze. Pieniądz zły wypiera pieniądz
    lepszy, jak zauważył Kopernik.
    Tyle, że wydawca i tak ma w d... autora, który sam się nie ceni, i który służy
    na dwóch łapkach. Potraktujcie takie zachowanie jako test - ci, którzy chcą
    tylko pozawracać głowę, szybko odpadną. Ci, którzy naprawdę chca wydać coś
    waszego - zaczną was szanować.
    Chyba, że do końca życia chcecie wydawać owoce kilkumiesięcznej pracy za marne
    grosze.

    P.S. Polityka "taniego pieniądza" i "taniego autora" ma krótkie nogi. Prędzej
    czy później "ci tani" zaczną żądać większych pieniędzy, a większych przychodów z
    ich pisaniny nie będzie (tanie rzadko kiedy jest dobre).
  • skajstop 27.11.09, 10:22
    Ja bym bardzo chciał, abyś miał rację, tylko że:
    1. rynek wydawniczy w krajach podobno bardziej cywilizowanych wcale nie działa
    inaczej. Autorzy bez wielkiego nazwiska proszą, aby ich wydać, dopiero autorzy z
    wielkim nazwiskiem są proszeni :) nieliczne wyjątki nie łamią tej reguły.
    2. nie jest to rynek zamknięty - wydawcy wcale nie stoją pod ścianą, niestety.
    Większość z nich publikuje tłumaczenia, których nigdy nie zabraknie. A często
    można je mieć za psi pieniądz w porównaniu z debiutantem, który się ceni.
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotekwydawniczy :)
  • realista333 27.11.09, 10:53
    Rzeczywistość jest skrzecząca - to prawda.
    Tyle tylko, że jeszcze jest coś takiego, jak psychologia. Odrobina asertywności
    jeszcze nikomu nie zaszkodziła. W wielu innych sferach życia asertywność się
    sprawdza.
    Jeśli ktoś chce Cię wydać - to wyda. Jeśli umiesz się targować - to wytargujesz
    więcej. Taka jest prawda. Cenimy ludzi tych, którzy się cenią. Tych, którzy sami
    się nie cenią, nie ceni się. Większość autorów się nie ceni, dlatego wydawcy
    mają taki stosunek do autor ów (zwłaszcza debiutantów) jaki mają.
  • skajstop 27.11.09, 11:03
    Ja parę razy trzasnąłem drzwiami, targować też się umiem. Ale prawda taka, że
    mogłem sobie pozwolić.
    Natomiast wiem, jaka jest polityka najsilniejszego wydawcy w jednym z moich
    grajdołków - i widzisz, autorzy jej nie zmienią, nie ci, będą następni.
    Szczególnie dotyczy to debiutantów i autorów drugich czy trzecich średnio
    przyjętych książek. Wydawca jest mocny, na granicy monopolu, w tym przypadku
    zmianę jego zachowania przyniesie dopiero sytuacja na rynku: widmo mocnej
    konkurencji, która mu wykupi co lepszych autorów. Ale na razie śpi spokojnie, i
    jak mu się ktoś stawia, to pokazuje drzwi. Łobuz, ale co zrobisz... Realia...
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotekwydawniczy :)
  • f-ox 27.11.09, 16:17
    Na zachodzie jednak jest inaczej, gdyż tam większość wydawnictw to są
    wydawnictwa internetowe, które stały sie poważną konkurencją dla wydawców
    tradycyjnych i alternatywą dla autorów. Internet żyje własnym zyciem, kreuje
    rynek, a finansowanie lub współfinansowanie książek przez autora staje sie
    normą, więc nikt tam już nie robi autorowi łaski. U nas też tak będzie, to tylko
    kwestia czasu, więc wydawcy powinni zacząc dbać o autorów, póki mają czas, bo
    rynek książki jest w trakcie przemian. Dodam, że nie jestem autorem, ale stale
    współpracuję z wydawnictwami, gł. zagranicznymi.
  • annamaria0 27.11.09, 17:23
    Oczywiście, że jest inaczej, chociaż polemizowałabym ze
    stwierdzeniem, że "większość to wydawnictwa internetowe". Przede
    wszystkim o wiele większą rolę grają agenci, po drugie są ściślejsze
    reguły (np jak wygląda propozycja od autora, w jakim terminie
    dostaje się odpowiedź)i jak w niemal każdej dziedzinie życia, panuje
    większa uprzejmość i zwykłe dobre maniery (odpowiada się, w
    normalnym trybie czasowym na emaile, telefony etc).
    --
    backwards-in-high-heels.blogspot.com/
  • ojuciasan 27.11.09, 17:55
    Po prostu wyższy poziom kultury ogólnej :-) A co do wydawnictw internetowych
    (pojęcie umowne, bo co to w końcu oznacza, tylko tyle, że działają głównie za
    pośrednictwem internetu, wykorzystując to medium jako bazę dla swej działalności
    i niekoniecznie wydają same e-booki!), to z tego, co mi wiadomo - faktycznie
    chyba przeważają, zwłaszcza w Stanach.
  • nobullshit 26.11.09, 16:36
    enever napisał:
    > może załóżmy związek zawodowy autorów i tłumaczy ;)
    Takowy związek powstał:
    www.zztk.org.pl/index.htm
    Pytanie, czy coś robi...?

    Oczywiście jego założyciele mogliby sparafrazować Kennedy'ego i powiedzieć: "Nie
    pytaj, co związek zrobi dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla związku" :)


    --
    I can take or leave it if I please
  • ojuciasan 26.11.09, 16:57
    nobullshit napisała:

    > enever napisał:
    > > może załóżmy związek zawodowy autorów i tłumaczy ;)
    > Takowy związek powstał:
    > www.zztk.org.pl/index.htm
    > Pytanie, czy coś robi...?
    >
    > Oczywiście jego założyciele mogliby sparafrazować Kennedy'ego i powiedzieć: "Ni
    > e
    > pytaj, co związek zrobi dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla związku" :)
    >

    Podobno mają plany, związane np. z "emeryturą twórców" czyli należy zaczekać, aż
    się rozwiną, bo na razie, zdaje się, jeszcze raczkują. Natomiast raz jeden
    zwróciłam się do nich z prośbą o pomoc (chodziło o radę natury prawnej, związaną
    z interpretacją pewnego paragrafu prawa autorskiego) i muszę przyznać, że ją
    otrzymałam, choć nie należę do związku :-)

  • ojuciasan 26.11.09, 15:49
    Święta racja, zacznijmy się wreszcie cenić.
  • ciemnanocka 29.03.10, 22:23
    Tak odkopuję stary wątek, bo już mam konkretne, całkiem fajne propozycje wydania
    mojej trzecej, ale czekam jeszcze na tych dwóch dla mnie chyba najważniejszych.
    Prósza i WAB.

    I czytam Was i jestem zupełnie inna.
    Zależy mi na czymś - działam. Gdybym miała czekać 8 miesięcy, zwariowałabym chyba.

    1. wysyłam.
    2. po miesiącu dzwonie czy dotarło. Jak dotarło, pytam kiedy moge dostać
    odpowiedź. Jak nie dotarło, albo zgubili (zdarza się często), wysyłam jeszcze raz.
    3. Staram się rozmawiać z redaktorem serii, tematyki do której, moim zdaniem
    książka się nada.
    4. Gdy mi mówią, że za 3 tyg odpowiedzą - po 3 tyg nie ma maila/telefonu - dzwonię.
    Mi zalezy na wydaniu książki. A oni, tak jak ja są ludźmi i nie widzę powodów,
    by się z nimi nie dogadać.
    5. Jak jeszcze nie mam napisanej książki, ino fragment - wysyłam całość.
    6. Gdy mam juz propozycje wydawnicze - pisze maila do tych "lepszych", ze takowe
    mam już i dlatego niesmialo jeszcze raz pozwalam sobie zapytać, kiedy
    przeczytają mój tekst.

    I to działa.
    Obecnie mam kilka na tak, kilka na nie, dwa mają się okreslic po środzie.

    Jestem mila, grzeczna i uprzejma. Po prostu pytam. Nie nachalnie, ale
    konsekwentnie. I naprawdę WSZĘDZIE w redakcjach siedzą bardzo mili ludzie.

    :)


    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • ciemnanocka 29.03.10, 22:24
    punkt 5 - wysylam to co mam, znaczy fragment:)
    --
    Nocka i jej książeczka
    Lilianna 12.04.2007
    Mateusz 03.07.2009
  • redandblack 02.04.10, 17:37
    W 2008 roku wysłałam do W.A.B próbkę książki, czekałam na odp. kilka m-cy.
    Poproszono mnie o resztę. Potem rok recenzji wewnętrznych, dobrych, ale też
    trochę zastrzeżeń. I zachęta, żebym dopisała coś jeszcze (to opowiadania), co
    uczyniłam:) A przy okazji popracowałam nad tymi istniejącymi (czasu dużo,
    recenzenci pisali recenzje, ja czytałam i pisałam swoje rzeczy:). Trwało to
    kawał 2009 roku, a jesienią dostałam telefon, że chcą wydać. Premiera we
    wrześniu 2010. Cierpliwość jest losem pisarza-debiutanta. Są wyjątki oczywiście,
    ale ja nim nie jestem. Dziś z perspektywy czasu widzę, że warto było, bo książka
    zyskała przez ten rok leżakowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka