Dodaj do ulubionych

wydawnictwa wydające książki ze współfinansowaniem

17.03.10, 10:01
Witajcie, chciałabym podpytać o wydawnictwa wydające książki współfinansowane
przez autorów (Novae Res itp). Podchodzę do takich ofert z pewną rezerwą, bo
zaraz mi się wydaje, że każdy (w podtekście "byle kto") może tam wydać, a tak
w ogóle to tych książek nigdzie nie ma. Ale może bywa różnie, a jako że nie
udało mi się dotąd znaleźć wydawcy dla mojej książki, zaczynam się łamać.
Jestem w stanie zainwestować 2-3 tysiące, może trochę więcej. Zakładam, że
choć część się zwróci ;) Nie interesuje mnie jednak wydanie książki za wszelką
cenę, a szczególnie jestem uczulona na zmiany redakcyjne, których nikt ze mną
nie skonsultuje albo redaktor mimo konsultacji pchnie dalej swoją wersję. Stąd
chciałabym Was podpytać, któremu z takich wydawnictw warto zaufać, że spełni
następujące warunki:

1) Prawa autorskie pozostają przy mnie;
2) W umowie jest klauzula o możliwości rozwiązania umowy w przypadku braku
akceptacji zmian przez autora;
3) Książka ma jako taką dystrybucję, jest dostępna w większych księgarniach na
terenie całego kraju i wysyłkowo;
4) Dostaję jakiś procent od sprzedanego egzemplarza ("jakiś", bo nie jestem
zorientowana w stawkach, ale chciałabym odzyskać część wkładu).

Rozumiem, że punkt 4 jest niejako oczywisty, ale moje pytanie dotyczy raczej
tego, czy dany wydawca faktycznie się wywiązuje, czy trzeba go ciągać po
sądach. To samo dotyczy zresztą punktu 2.

Nie chciałabym utopić pieniędzy i nie dostać w zamian nic, albo co gorsza,
dostać produkt, pod którym wolałabym się nie podpisywać. Wiem,że sam fakt
wydania książki w takim wydawnictwie niejako stawia autora niżej od tych,
którzy wydają w "normalnym", ale cóż - kilka wydawnictw moją książkę
odrzuciło, większość w ogóle się nie odezwała, a kilka innych deklarowało
zainteresowanie, po czym milkło, a na monity niezmiennie odpowiada (od niemal
dwóch lat), że decyzji jeszcze nie podjęto. Z drugiej jednak strony mam pewne
podstawy, żeby się cenić, bo a) mam na koncie publikacje w postaci opowiadań w
prasie, b) mam spory dorobek jako tłumaczka literatury, w tym kilku dość
poważnych pozycji. Krótko mówiąc - chcę wydać, mogę dopłacić, ale żeby to
miało jakiś sens i żebym się nie musiała wstydzić produktu końcowego. Dajcie
znać, czy macie doświadczenia z takimi wydawnictwami i jak to wygląda w
rzeczywistości. Pozdrawiam wszystkich!
Edytor zaawansowany
  • ojuciasan 17.03.10, 14:33
    Z tego co słyszałam, Novae Res jest wydawnictwem godnym zaufania. I to chyba
    jedyne takie w miarę "pewne" wydawnictwo w tym stylu. Innym bym nie dowierzała -
    ale może dlatego, że nic o nich nie wiem.
  • wlodekbar 10.05.10, 00:00
    Pod wplywem impulsu...

    Fotografia,ilustracja kondycji naszej nacji i generalnej umowy spolecznej. I tak
    telepiemy sie gdzies w okolicach Rumunii, chociaz tam moze byc lepiej.
  • autumna 18.03.10, 09:05
    Może się mylę, ale wątpię, czy za stawkę 2-3 tysiące znajdziesz wydawcę, który zapewni ci dystrybucję przez księgarnie stacjonarne i promocję. Raczej przy tej cenie można liczyć tylko na sprzedaż wysyłkową + ebook.
    Widziałam wydawnictwo, które oferuje "full wypas", ale zobacz za ile:
    www.slaskie-abc.com.pl/chcesz_wydac.html
    I moim zdaniem jest to koszt realny.



    --
    Własnymy ręcyma
    Tylko dla orłów
  • mutant12 18.03.10, 11:12
    Tja, no pewnie tak. Autor musi sam sobie zadbać o promocję, a i tak mniej ludzi
    kupi książkę niż wtedy, gdyby była w księgarniach stacjonarnych i mogliby sobie
    ją najpierw przejrzeć. Albo nawet gdyby była w popularnych księgarniach
    internetowych. Cóż, chyba na razie temat upada, bo w zasadzie równie dobrze
    można wydać książkę własnym sumptem - trochę się człowiek więcej narobi i będzie
    musiał dopisać sobie kolejny punkt do działalności gospodarczej, ale jak już mu
    się uda cokolwiek sprzedać, to przynajmniej nie musi się z nikim dzielić
    honorarium.
  • enever 18.03.10, 12:00
    tyle, że te wszystkie opcje ze współfinansowaniem... to żadne
    współfinansowanie, tylko FINANSOWANIE.

    wygląda to tak. autor płaci za druk, redakcję i ew. dystrybucję, a
    potem, gdy już książka jest w sprzedaży, wydawnictwo z łaski swojej
    daje autorowi jakiś procent ze sprzedaży.

    nie wiem, czy nie lepiej zarejestrować własną działalność, a potem
    zlecić sam skład, korektę, redakcję, dystrybucję kompetentnym
    osobom. czy nie wyjdzie taniej?
  • pisam 18.03.10, 13:12
    Potwierdzam, że przy takiej opcji lepiej samemu wydać swoją książkę i wcale to
    nie jest takie uciążliwe. A do hurtowni wcale nie jest się trudno dostać...
  • mutant12 18.03.10, 15:09
    W takim razie podpowiedzcie coś na temat promocji i dystrybucji, bo samo
    wyprodukowanie książki już poniekąd przerabiałam i wiem, że da się to zrobić.
    Jakąś promocję też jestem w stanie wykombinować, może niedużą, ale zawsze.
    Natomiast swego czasu znajomi wydali książkę i pamiętam, że mieli spore problemy
    z jej dystrybucją - większość księgarń mówiła, że bierze tylko z hurtowni, a
    hurtownie jedne brały, inne nie, a nawet te co brały rzucały to gdzieś w kąt,
    gdzie nikt nie widział. To było kilkanaście lat temu, kiedy jeszcze internet nie
    był w powszechnym użyciu, więc pewnie sporo się zmieniło, ale nie wiem, jak to
    teraz wygląda. Czy na przykład księgarnie internetowe wzięłyby taką książkę
    nieznanego wydawnictwa?

    Teraz mi się przypomniało - słyszałam też o takiej opcji, że małe, nieznane
    wydawnictwo zleca dystrybucję swojej książki większemu w zamian za... no w sumie
    nie wiem za co, procent od sprzedaży czy jakąś ryczałtową opłatę? Spotkaliście
    się z takim przypadkiem?
  • jacek1f 18.03.10, 15:43
    "Przynajmniej 10 tyś zł.(!)"


    tych tyŚiów bym niewybaczył:-)
  • drzewko214 04.04.10, 11:08
    Autor: jacek1f 18.03.10,
    "Przynajmniej 10 tyś zł.(!)"


    tych tyŚiów bym niewybaczył:-)

    Jacku, Tobie "nie" z czasownikiem tez nie wybaczamy ;p
  • enever 18.03.10, 16:08
    była kiedyś na tym forum mowa o firmie Motyl, która zajmuje się
    dystrybucją książek "na życzenie", w tym także tych niskonakładowych.
    ja z nimi doświadczenia nie mam, więc nie polecam, a jedynie informuję
    :)

    www.motyleksiazkowe.pl/
  • nomina 18.03.10, 18:11
    Ja nie polecam, dla równowagi, ale każdy musi chyba sam to przetestować :).
    --
    Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl

    Pęcherz można wyleczyć
  • nomina 18.03.10, 18:15
    Przynajmniej 10 tysięcy?? Myślałby kto, że dają redakcję z korektą co najmniej
    uznanego językoznawcy uniwersyteckiego, grafikę doświadczonego plastyka, nakład
    min. 2000 egz. (przy objętości do 240 stron) i rozwożą po kraju. Bo to ja
    dałabym, gdyby ktoś zapłacił mi 10 tys. za wydanie u mnie książki.
    --
    Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę verbamed.pl

    Pęcherz można wyleczyć
  • jacek1f 18.03.10, 18:48
  • pisam 18.03.10, 20:17
    Ja mam bardzo dobre doświadczenie z Motylem - choć słyszałem, że ktoś narzekał.
    Poprzez Motyla możesz wejść do Azymutu i innych mniejszych hurtowni, ale samo
    wejście do hurtowni dystrybucji nie załatwia. Musisz i tak zadbać o odpowiednią
    reklamę sam
  • benetowna1 18.03.10, 21:16
    Witam
    Chcę potwierdzić , że Novae Res to bardzo ciekawe Wydawnictwo. Co
    więcej, wydają ksiażki ze współfinansowaniem i bez :). To zapewne
    zalezy od ksiażki i od sposobu negocjowania umowy. Ja właśnie jestem
    w trakcie procesu wydawniczego swojej debiutanckiej powieści w tym
    Wydawnictwie. Bez uszczerbku dla tajemnicy służbowej:) mogę zapewne
    powiedzieć, że negocjacje były dosć długie , ale owocne i w bardzo
    miłej atmosferze. Choc jako debiutantka musiałam oczywiscie iść na
    ustępstwa, to i tak warunki są bardzo dobre ( nie mówię tu o
    finansach, ale o prostych sprawach ważnych dla autora, np. możliwość
    wyboru okładki itp.). Większosć informacji podstawowych można
    znależć na stronie internetowej.
    Ja szukałam wydawcy od 13 miesięcy i mimo powaznych rozmów z 2
    wydawnictwami i kilku innych odpowiedzi " wstępnie pozytywnych "
    ostatecznie zdecydowałam się na Novae Res.
    Fakt- dystrybucja przebiega głównie przez internetową ksiegarnię
    Wydawncitwa www.zaczytani.pl i przez katalogi dla ksiegarni. Sądzę
    jednak, że właśnie to pozwala na obniżenie kosztów i dobre warunki
    dla autorów, zwłaszcza debiutantów. Jak dotąd nie cierpię na
    megalomanię i nie marzę o tym, by zobaczyć ksieążke w E...iku, gdzie
    będzie przez miesiąc.
    Promocja, z tego co wiem od Wydawcy, odbywa się głównie w
    internecie, ale są też inne mozliwości - to też można znależć na ich
    stronie.
    I przy okazji dziękuję Forumowiczom , znalazłam tu wiele wskazówek
    do negocjacji, bardzo się te informacje przydały.
  • zooloza 19.03.10, 01:13
    Mam alergię na reklamy, a na kryptoreklamy zwłaszcza. Trochę się czuję jakbym
    obejrzała/wysłuchała spotu o płynie do higieny intymnej. Ufam, że da się wyciąć
    ten post.
  • nobullshit 19.03.10, 01:35
    zooloza napisała:
    > Mam alergię na reklamy, a na kryptoreklamy zwłaszcza. Trochę się >czuję jakbym
    obejrzała/wysłuchała spotu o płynie do higieny >intymnej. Ufam, że da się wyciąć
    ten post.

    Gdyby był to jednorazowy nick, owszem. Ale po lekturze innych wypowiedzi tej
    autorki uznałam, że niczego nie reklamuje, tylko dzieli się doświadczeniami.
    Sama mam alergię na spam i zawsze, na ile to możliwe, sprawdzam takie rzeczy. W
    tym przypadku nie widzę jednak podstaw do usunięcia postu.



    --
    I can take or leave it if I please
  • benetowna1 24.03.10, 20:06
    No cóż... uprzejmie dziękuję szanowanej Pani, Panu (?) zoolzie za
    przyrównanie mnie do płynu do higieny intymnej. Jak do tej pory
    znalazłam na tym forum ciekawych ludzi i fachową pomoc. Teraz czuję
    się jakby ktoś oblał mnie pomyjami, dzieki. Pytanie brzmi : za co?
    Za to , że szczerze się dzielę włąsnymi doświadczeniami? No cóż,
    taka już naiwna debiutantka ze mnie. Fakt, zapomniałąm, że człowiek
    człowiekowi wilkiem.
    Ok, więcej żadnych wyzmanń ode mnie nie usłyszycie. I z góry
    przepraszam wszystkich, którzy mi tu okazali życzliwość i zapewniam,
    że nadal z ciekawością będę czytać informacje forumowe.
  • skajstop 24.03.10, 20:20
    Hej, nigdzie nie znikaj, nikt ciebie nie porównywał, natomiast miej świadomość,
    że twój post brzmiał jak reklama, mam ci to wypunktować? :)
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotekwydawniczy :)
  • benetowna1 24.03.10, 20:38
    :) Przeczytałam go dziś i widzę, ze tak zabrzmiał, ale pisałam
    go "prosto z serca" :)A raczej z radosci, którą chciałam się
    podzielić. Wiem , że to naiwne i pewnie w moim wieku już dawno
    powinnam się pozbyć tej cechy...
    Ktoś zapytał o taki typ wydawnictw , więc opisałam swoje
    dotychczasowe doświadczenie. Po prostu ton tamtej wypowiedzi i to
    urokliwe porównanie sprawiło, iż trochę obawiam się otworzyć teraz
    usta.
  • zooloza 24.03.10, 20:55
    Jeśli uraziłam niesłusznie, to przepraszam. Zabrzmiało jak reklama, a to by było
    niefajne. Nie porównałam Ciebie do płynu, ale Twój tekst do reklamy płynu, a to
    różnica. Nie taka ze mnie zołza - mój nick to ZOOLOZA, pochodzi od tytułu
    opowiadania "Syndrom Zoolozy" i ma, że się tak wyrażę, odzwierzęcą etymologię.
    Tak wyjaśniam, bo po raz kolejny mnie tu ktoś "zołza" nazywa.
    --
    "Życie w iluzji artystycznego, a z natury rzeczy niemożliwego z braku talentu
    spełnienia - jest klęską"
    (J. Pilch)
  • aga1972 19.03.10, 13:23
    Witam
    Współpracuję z wydawnictwem Novae Res i jestem bardzo zadowolona.
    Nie chcę być posądzana o kryptoreklamę, zatem jeśli ktoś jest
    zainteresowany szczegółami współpracy, zapraszam do kontaktu poprzez
    email.
    Pozdrawiam:)
    A.
  • karolina1964 25.03.10, 21:42
    Ja też wspołpracuję z tym wydawnictwem i jestm zadowolona, choć
    niezła ze mnie maruda.Główna cecha zespołu redakcyjnego Novae Res to
    anielska cierpliwość do nowicjuszy.
    Właśnie czekam na wydanie swojej powieści, a powinna się ukazać już
    wkrótce.
    Aga, jeśli możesz, to daj swój namiar. Gdzieś mi przepał Twój e-
    mail, a chętnie się z Tobą skontaktuję. Może mi coś poradzisz w
    kwestiach promocji książki. Widziałam na naszej stronie, że "idziesz
    jak burza".. Pozdrawiam. Karolina.
  • ojuciasan 25.03.10, 22:12
    "Bez przebaczenia" - to Twoje?... Jeśli tak to gratulacje, a promocja godna
    pozazdroszczenia :)
  • aga1972 26.03.10, 18:34
    Zgadza się :)
    "Bez przebaczenia " to moje :)
    Karolina na mojej autorskiej stronie www, w zakładce "kontakt" jest
    podany mój email, zapraszam do kontaktu:)

    Pozdrawiam
    A.
  • nobullshit 26.03.10, 20:20
    Ago, gratulacje, i zdaję sobie sprawę, że jakoś informacjami trzeba się
    wymieniać, ale teraz to już idźcie, dziewczyny, do motelu albo na Mamrotka - to
    jest miejsce do chwalenia się swoimi sukcesami - albo właśnie komunikujcie się
    dalej prywatnie i mailowo. Okej? :)


    --
    I can take or leave it if I please
  • aga1972 26.03.10, 20:26
    Oczywiście, od początku prosiłam o kontakt na maila, jak coś, to
    proszę usunąć "niewygodne" posty;)

    Pozdrawiam
    A.
  • ojuciasan 27.03.10, 00:56
    No to jeszcze raz gratulacje :-)
  • karolina1964 28.03.10, 11:32
    Czegoś tu nie rozumiem. Trafiłam na to forum, kiedy poszukiwałam
    wydawcy i liczyłam na -RADĘ. Tymczasem forum zawiera wyłącznie złe,
    a nawet najgorsze proroctwa co do wydania książki. Po przejrzeniu z
    całym szacunkiem, ale odechciewa się nie tylko pisać ale nawet
    czytać. W stosunku do niektórych wydawnictw opinie są tendencyjne
    złe, a odpowiedzi na niesłuszne zarzuty, pochodzące od samych
    wydawców szkalowanych tutaj,nawet jesli okazują się rozsądne/ a może
    nawet tym bardziej/są -WYCINANE. Zastanawiam się co to ma na celu?
    Polski nihilizm w całej krasie? Czemu złuży forum, na którym można
    sobie przekazywać wyłącznie narzekania i wzajemnie się straszyć. Czy
    nie byłoby lepiej gdybyśmy sobie dobrze radzili i przekazywali dobre
    wieści? Przestrogi też są ważne, ale w nadmiarze to się
    staje ..sorry,jakieś paranoiczne. Moda na dcekadencję to nie ta
    epoka kochany administratorze. Pozdrawiam.
    Poza tym nie należy krytykować spraw dobrze nie rozeznanych, bo to
    jest niesprawiedliwe i ...szkodliwe. Najbardziej dla tych, którzy
    poszukują tu wsparcia i rady.
  • zooloza 28.03.10, 12:14
    O ile mogę się wtrącić do dialogu między karoliną a nobullshit, powiem tak: nie
    rozumiem zarzutów karoliny. Nie rozumiem, bo uważam, że jest to forum z bardzo
    wyważonymi opiniami, które być może czasem niektórym wydają się wiadrem zimnej
    wody, ale innym (mojej skromnej osobie) bardzo się przydają. Faktem jest, że
    branża literacka jest trudna, a droga do zostania pisarzem wyboista i nikt tu
    nie będzie ściemniał, że jest inaczej. Nie wszyscy wydawcy są tu oczerniani, a
    Ci, którzy są nieuczciwi sami na to zasługują. A poza tym, zawsze należy
    pamiętać, że korzystając z forum należy wypośrodkować, bo to są tylko
    subiektywne opinie. I teraz najważniejsze: jeśli odechciewa Ci się, karolina,
    pisać po przejrzeniu forum, to znaczy, że najwyższa pora na porzucenie tego
    zajęcia. W moim przekonaniu pisanie to konieczność wynikająca z potrzeby duszy i
    nie może jej zakłócić kilka postów na forum.
    A nobullshit ma całkiem elegancki nick, IMHO;))))
    --
    "Życie w iluzji artystycznego, a z natury rzeczy niemożliwego z braku talentu
    spełnienia - jest klęską"
    (J. Pilch)
  • karolina1964 28.03.10, 12:46
    Administrator ma w porządku nick, tyle że trochę skomplikowany, a
    Twój z kolei jest, jak uważam, bardzo realistyczny. Dobrze
    dostosowany to tonu wypowiedzi. Ja osobiście nie mam powodu przestać
    pisać, ale młodzież trafiająca tutaj, może być nieco zestresowana.
    Pisanie to faktycznie wzlot twórczy i powinien się dobrze kojarzyć.
    Tym bardziej, że to prawda, a trudnmości zdarzają się nie tylko przy
    wydawaniu książek. Są po to żeby jes pokonywać.


    Cóż zrobić, jestem pogodną osobą.
    Zadowolona z życia i pisania Karolina. Pozdrawiam.
  • pisam 28.03.10, 14:09
    Pani/panno Karolino
    zalecam pani więcej pokory i obiektywności, bo jak widzę o znajomości spraw o
    którym tu wyrażamy swoje poglądy nie ma pani żadnego doświadczenia. Każdy ma
    taki nick jaki sobie wybrał i nic pani do tego, bo to nie nick świadczy o
    człowieku ale to w jaki sposób się wyraża i jak postępuję. W pani przypadku
    widać tylko młodzieżową brawurę i bufonadę.
    Nikogo nie zmuszamy aby zabierał głos na tym forum, zawsze może przejść do
    innego, gdzie młodzież będzie traktowana z wyszukaną grzecznością i swadą. To,
    że każdy z nas ma swoje doświadczenia i na nich opiera swoje wypowiedzi dowodzi,
    że traktujemy wszystkich z jednakowym zaangażowaniem i nikogo nie zniechęcamy do
    pisania, tylko od razu pokazujemy czyhające na nich trudności. Są osoby które to
    rozumieją, ale są także takie do których nic nie dociera, ale to już nie nasza
    wina. Proszę mi wierzyć, że w tym wypadku nie jest to osobista wycieczka... A od
    Zoolzy, to może się pani dużo nauczyć - trzeba tylko chcieć i umieć przeczytać
    to co pisała ze zrozumieniem.
    Pozdrawiam.
    ps. Wracając do głównego tematu. Nadal jestem negatywnie nastawiony do
    wydawnictw wydających książki za pieniądze Autorów. Jeżeli już wydawać w ten
    sposób, to prościej wydać ją całkowicie za swoje... W ten sposób nie będziesz
    zarabiać 2- 3 zł. za egzemplarz, ale co najmniej 7 - 8 zł, a pracy będziesz miał
    tyle samo. Jak nie zadbasz sam o promocję, to nie licz, że ktoś to zrobi za ciebie.
  • karolina1964 28.03.10, 19:14
    No cóż, nie zamierzałam nikogo obrazić. Mój luz wobec życia
    przejawił się chyba w sposób trudny do zakceptowania.Pisanie
    traktuję jak doskonałą rozrywkę, może dlatego moja postawa okazała
    się dla osob o innym usposobieniu dość kontrowersyjna.Też mi się
    zdaje,że ktoś nie przeczytał dokładnie tego, co chciałam
    przekazać.Bezpośrednia jestem, to fakt, ale nie miałam złych
    intencji.
    Pozdrawiam.
  • skajstop 28.03.10, 22:15
    karolina1964 napisała:

    > Pisanie to faktycznie wzlot twórczy i powinien się dobrze
    > kojarzyć.

    Nie i jeszcze raz nie. Pisanie to fantastyczna sprawa i wzlot po
    stronie awersu, ale jeśli zapomnisz o rewersie, czyli o umiejętności
    dotarcia z tekstem do czytenika, poradzenia sobie z problemami
    wydawniczymi, których jest tysiąc, to niczego nie osiągniesz! I tym
    się tu na forum zajmujemy: problemami. A nie pieniami anielskimi,
    jak fajnie jest pisać. Fajnie. Kocham to. Ale gdyby nie rady mądrych
    osób, także tych z tego forum, byłbym dalej od miejsca, do którego
    zmierzam, niż jestem, czasem czytając te cierpkie, trzeźwe uwagi czy
    porady.

    > Tym bardziej, że to prawda, a trudnmości zdarzają się nie tylko
    > przy wydawaniu książek. Są po to żeby jes pokonywać.

    Właśnie pokonywania trudności uczy to forum. Zaradności,
    umiejętności negocjacji etc. A jeśli szukasz tego awersu, zapraszam
    do Mamrotka wydawniczego. Tam jest na to miejsce :-)
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotek wydawniczy :)
  • nobullshit 28.03.10, 20:40
    Odniosę się tylko do tej części Twojego postu, która jest skierowana
    bezpośrednio do mnie - w innych kwestiach już mnie uprzedzono.

    Jeszcze się taki - moderator - nie urodził, co by wszystkim
    dogodził. :)) Nie wytnę, ktoś z użytkowników może uznać, że
    zostawiam spam albo toleruję trolla. Wytnę, ktoś inny zarzuci mi, że
    cenzuruję forum. Z tego wątku akurat nie usunęłam żadnego postu,
    ponieważ nie widziałam powodu i potrzeby.

    W ogóle nożyczek używam rzadko i po namyśle. Czytam WSZYSTKO, co
    piszecie, sprawdzam aktywność forowiczów przez wyszukiwarkę, czasem
    nawet przeglądam ich posty na innych forach. Sądzę więc, że potrafię
    mniej więcej ocenić intencje piszącego. Oczywiście nie jestem
    nieomylna, ale ktoś decyzje o wycinaniu postów i/lub blokowaniu
    użytkowników musi podejmować i w tej chwili na tym forum podejmujemy
    je Skaj i ja. :))

    Żeby nie było - nie skarżę się na ciężki los admina, nikt mi nie
    każe nim być i nie trzyma pistoletu przy skroni. Po prostu
    wyjaśniam, jak to działa.

    A co do nicków - mnie się mój podoba. Nick "Zołzy" też. :)) I na tym
    poprzestanę. Dyskusja o nickach byłaby cokolwiek śmieszna.




  • karolina1964 29.03.10, 12:30
    Jestem pod wrażeniem wszystkich rad i pouczeń. Jestem też nieco
    zaskoczona aż tak powszechnym odzewem. Czas może na moje
    podsumowanie. Otóż /to do zoolozy/, jeśli chodzi o moja domniemaną
    bufonadę to raczej wątpie, żeby była możliwa. Mam trzeżwy osąd
    swojej osoby. Głównie pożeram książki, a piszę niewiele i od
    niedawna..... Zaliczyłam też trochę porażek, wierzcie mi. Mam jednak
    w przciwieństwie do mojej przyjaciółki, /niestety poetki, a to
    szczególna nacja ludzi/, której poleciłam to forum, chyba wiekszą
    odporność psychiczną. Na jej przykładzie zrealizował się scenariusz,
    który ja otrzymałam od zoolozy- niestety. Kaśkę, mam nadzieję
    chwilowo, bo to o jej talencie mam wielkie wyobrażenie, odrzuciło od
    pisania. Stąd mój pierwszy post.
    Dziwi mnie też, że na forum, gdzie krytyka nie jest rzadkością
    jakakolwiek uwaga mogła spowodować taką burzę.

    A że nicków niektórych nie potrafie spamiętać, to chyba świadczy, że
    jestem tępa, a nie zarozumiała czy smarkata?
  • ojuciasan 29.03.10, 15:58
    Karolino, wszystko rozumiem, ale bez przesady... Jeśli kogoś byle co odrzuca od
    pisania, to chyba rzeczywiście lepiej dla niego, żeby tego nie robił ;-) W tej
    branży nie można być mimozą - albo trzeba się szybko uodpornić, albo rzucić lub
    pisać sobie do szuflady. A co do nicków - to prywatna sprawa, mogą Ci się nie
    podobać, ale powinnaś powstrzymać się od komentarzy, bo nie one są tu
    przedmiotem dyskusji.
    Pozdrawiam :)
  • zooloza 29.03.10, 16:21
    karolina1964 napisała:

    ... Otóż /to do zoolozy/, jeśli chodzi o moja domniemaną
    > bufonadę to raczej wątpie, żeby była możliwa. Mam trzeżwy osąd
    > swojej osoby. Głównie pożeram książki, a piszę niewiele i od
    > niedawna.....
    Karolino, nie użyłam takiego słowa: "bufonada", nie wiem, skąd Ci się to wzięło.
    Myślę, że powinnaś uważniej czytać wypowiedzi, zanim się do nich odniesiesz.
    Nicki też, przy odrobinie skupienia da się rozszyfrować, wtedy łatwiej
    zapamiętać. W przypadku tego "strasznie trudnego" - podpowiem - wystarczy
    niezbyt zaawansowana znajomość języka angielskiego.

    --
    "Życie w iluzji artystycznego, a z natury rzeczy niemożliwego z braku talentu
    spełnienia - jest klęską"
    (J. Pilch)
  • karolina1964 29.03.10, 20:26
    Na pewno masz rację. Agielski nie jest w kręgu moich ulubionych
    języków. Mam w tym zakresie zupełnie niepraktyczne zinteresowania.
    Na okliczność Świąt pozdrawiam wszystkich na tym forum.
    Karolina

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka