Dodaj do ulubionych

wydawnictwo amber

22.03.10, 18:27
Znowu pojawiły sie dwa ogłoszenia z wydawnictwa amber ("Menedżer Działu Kontaktów z Zagranicą" oraz "Asystent Dyrektora ds. kontaktów z zagranicznymi agencjami literackimi i wydawcami" - opisy stanowisk są w zasadzie prawie takie same...). Chciałbym się czymś takim zajmować, ale nigdy jeszcze nie słyszałem o nich dobrego słowa, więc waham się czy sobie w ogóle zawracać tym głowę. Czy ktoś może wie, jak tam się pracuje? Dość często pojawiają się od nich ogłoszenia, ciężko mi uwierzyć w ich ewentualny dynamiczny rozwój, więc skąd ta ciągła rotacja pracowników? Może jest tu ktoś kto tam pracował i mógłby się podzielić "wiedzą"?
Z góry dziękuję,
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
          • dorcia251 Re: wydawnictwo amber 01.01.11, 20:28
            wirtualnywydawca.pl/a/job/todo/job_show/who/1/id/5993.html
            Znowu szukają redaktora. Miesiąc, może dwa miesiące temu widziałam ofertę pracy. Taka rotacja, ludzie się zwalniają czy przez tyle czasu nie mogą znaleźć kogoś sensownego? Trudno uwierzyć w to ostatnie.
        • majka_m_ajka Re: wydawnictwo amber 03.01.11, 15:55
          cha cha cha..... Amberek jak zwykle stosuje stare chwyty i znów złapie paru łosi, którzy "próbki" wykonają za friko, a jakiś studencik-redaktor za 100 zł poskłada to do kupy i Amberek wyda kolejnego hita. Co za żenada... Miałam wątpliwą przyjemność z nimi współpracować, i powiedziałam - NIGDY WIĘCEJ! Płącą grosze, w dodatku PO WYDANIU książki (!!!), a i to nie do końca prawda, bo opóźniają, jak mogą. No i słynne "próbki" - wciskają je każdemu. Ciekawe, czy ciągle "próbka" to kilkanaście stron z książki? ;)))
          • mutant12 Re: wydawnictwo amber 03.01.11, 18:33
            Ja kontaktowałam się z nimi kilka, może kilkanaście miesięcy temu, po ogłoszeniu, że szukają tłumaczy. Właściwie nie szukałam zleceń, bo miałam ich pod dostatkiem, ale jako osoba pracująca na własny rachunek staram się nawiązywać nowe kontakty - tak na wszelki wypadek, jakby inne "moje" wydawnictwa padły albo przestały mnie lubić. Wysłałam do nich mejla, napisałam co nieco o sobie, co robiłam dotąd itp. Po jakimś czasie dzwoni do mnie niejaka pani Iwona, nazwiska nie pomnę, i bardzo zainteresowana, wypytuje, jaka literatura najbardziej mnie interesuje, no to mówię, że główny nurt, dziecięca albo SF, więc pyta, czy na przykład "Gwiezdne wojny", na co ja, że niekoniecznie, ona że szkoda, bo akurat mają coś z tego cyklu, ale że przyśle mi jakąś próbkę. Brzmiała tak, jakby była naprawdę zainteresowana. Faktycznie na drugi dzień przysłała próbkę - bodaj, 2-3 strony książkowe, sam początek kryminału. Zrobiłam, jak potrafiłam, wiadomo, że znając tylko pierwsze 2-3 stony książki można się w czymś pomylić albo nie do końca wyczuć klimat (m.in. dlatego wszystkie książki, które tłumaczę, po skończeniu wstępnej wersji czytam jeszcze raz i poprawiam), ale ręczę, że tragedii nie było. Próbkę wysłałam chyba na osobistego mejla tej pani Iwony, a po kilku dniach przychodzi odpowiedź od jakiejś innej pani: "Niestety próbka nie spodobała się recenzentom" (cytuję z pamięci, ale jakoś tak to było). I tyle. Może jeszcze "pozdrawiam". Nie obrażam się, że komuś nie spodobała się moja próbka, wszak to kwestia gustu, natomiast dziwi mnie, że najpierw pani X do mnie dzwoni i wydaje się bardzo zainteresowana współpracą, a potem nawet nie ma odwagi? chęci? by osobiście odpisać. Rozumiem nawet, że mogła mieć dużo pracy i scedować próbkę na kogoś, ale tak sobie myślę, że gdybym ja była redaktorką w wydawnictwie i szukała tłumaczy, a czyjaś oferta zainteresowałaby mnie na tyle, by do tej osoby zadzwonić i przeprowadzić z nią dość długą i konkretną rozmowę, to w jakiś sposób interesowałabym się dalej tą osobą, chociażby właśnie w tym sensie, żeby po negatywnej opinii redaktora/recenzenta o jej próbce odpisać czy oddzwonić, a nie zlecać to sekretarce czyjakiejś młodszej koleżance. W każdym razie jakoś tak dziwnie mi było, gdy otrzymałam tego jednozdaniowego mejla odmownego, bo pozostawał on w silnym kontraście do przeprowadzonej wcześniej rozmowy. Biorąc pod uwagę to zdarzenie i nieustanne ogłoszenia, a to o poszukiwaniu tłumaczy, redaktorów, recenzentów, a to znów tłumaczy, znów redaktorów i tak dalej, odnoszę wrażenie, że to wydawnictwo jest trochę dziwne.

              • mutant12 Nawet nie pamiętam 03.01.11, 20:52
                Nawet nie pamiętam, jaka to była książka (jakaś irlandzka chyba), ale jak już wspomniałam, próbka była niezbyt obszerna - 2-3 strony książkowe, więc gdyby chcieli sklecić z takich próbek całą powieść, więcej by się narobili przy ich wysyłaniu, czytaniu i zbieraniu całości do kupy, niż warte byłoby danie jej do przetłumaczenia jednej osobie i uczciwe zapłacenie ;)
                • mutant12 A, znalazłam 03.01.11, 21:19
                  Znalazłam plik z tą próbką, okazało się, że wciąż mam go w kompie... Potem znalazłam książkę w intenecie. Ciekawe, że ukazała się 5,5 miesiąca po tym, jak mnie tę próbkę dali (wnioskując z daty utworzenia przeze mnie pliku i daty publikacji). To rodzi we mnie podejrzenie, że mogli już mieć gotowe tłumaczenie, kiedy dawali mi (i być może innym) tę próbkę, a weryfikacja próbki mogła polegać wyłącznie na jej porównaniu z gotowym już (i być może zredagowanym) "oficjalnym" tłumaczeniem. Im mniej podobna, tym gorsza? Może to spiskowa teoria, ale jaka elegancka ;-) Wiem, że wydawnictwa potrafią się spiąć i cały proces powstawania książki od znalezienia tłumacza poprzez przetłumaczenie, zredagowanie, skład, łamanie, korektę/y, zrobienie okładki i druk trwa niekiedy nawet znacznie krócej niż 5,5 miesiąca, ale i tak jestem ciekawa, jak to było. Ktoś wie, w jakim tempie Amber zwykle pracuje?
    • ellen.cherry Re: wydawnictwo amber 07.01.11, 13:07
      A ja muszę powiedzieć, że współpracuję z nimi półtora roku i choć przelewy są faktycznie nieterminowe (na początku spóźnienia dwutygodniowe, teraz już miesięczne), to z kierowniczką redakcji miałam bardzo miły kontakt i gładko i przyjemnie mi się z nią współpracowało. Niestety ta pani nie będzie już tam pracować, wydawnictwo urządza jakieś roszady, ogłasza, jak widzę, rektutację stażystek i to wszystko napawa niesmakiem. Może zaglądają tu inni współpracownicy i mają pojęcie, co się dalej kroi?
      • misia1245 Re: wydawnictwo amber 07.01.11, 19:44
        Mówisz o Pani Iwonie? Jeśli tak, to ja też miło ją wspominam. Pracował tam również Pan Paweł Rz., miły człowiek, zastępca kierownika literackiego chyba. Ale w zeszłym roku po jakiejś aferze go wyrzucili. Teraz nie mam pojęcia, kto tam rządzi - oprócz głównego naczalstwa oczywiście. Dalej obowiązują tam te złodziejskie umowy dla tłumaczy z bezwarunkowym przeniesieniem autorskich praw majątkowych? Z tego, co słyszałam, wielu tłumaczy mocno się na nich ostatnio przejechało. Po sądach chcą ich ciągać.
        • bx2m Re: wydawnictwo amber 02.02.11, 02:40
          Z panią Iwoną i panem Pawłem bardzo miło się wspólpracowało. Sama się zdziwłiam, że już ich tam nie ma. Chętnie dowiem się czegoś więcej o tym, co tam zaszło.
          • hajota Re: wydawnictwo amber 02.02.11, 12:36
            Chyba z dwa lata temu słyszałam od osoby współpracującej z Amberem o ciężkiej chorobie pana Pawła. Podobno wyszedł z tego, wrócił do pracy, ale niewykluczone, że w końcu przeszedł na emeryturę albo rentę.
    • dorcia251 O co chodzi? 02.02.11, 16:58
      Znów kilka ogłoszeń na Wirtualnym Wydawcy, hurtowo: korektor, recenzent, redaktor, koordynator do prac nad przekładami, pracownik działu zagranicznego itp., itd. Przepraszam bardzo, ale nie pojmuję, o co chodzi. Dwa miesiące temu, może dwa Amber dał te same ogłoszenia. No kurczę blade, czy w takim tempie ludzie odchodzą, czy żaden z kandydatów nie podpasował dyrekcji? W to ostatnie trochę ciężko uwierzyć, zapewne zgłosiło się sporo osób. Zadziwia mnie to, tak ciągnie się chyba od pół roku, jeśli nie więcej.
      Do tej pory 2 razy startowałam do Ambera, bez skutku. Ok. 1,5 tygodnia temu startowałam na koordynatora prac nad przekładami. Nie mam się co łudzić - widzę, że ogłoszenie znów się pojawiło. W takim tempie zdążyli przeanalizować zgłoszenia i dojść do wniosku, że nikt się nie nadaje, ewentualnie mieli za sobą trochę rozmów? W głowie mi się to nie mieści. Co tam się dzieje??? Wiem, że już padło takie pytanie, ale nie mogę się nadziwić...
      • mamulincia Re: O co chodzi? 02.02.11, 17:36
        najlepsze, że kobitka z działu przekładów zaprasza cię 15-tego stycznia do firmy na 1 lutego, ty tam jedziesz, i dowiadujesz się, że kobitka JUŻ NIE PRACUJE ;))) Taka tam rotacja ;)
        Jeśli ktokolwiek chce się tam zahaczyć - odradzam. Szkoda czasu. Podejrzewam, że szukają jeleni do roboty za darmo. Amber z tego słynął, i jak widać - nic się nie zmieniło. Znam paru tłumaczy, którzy pracowali dla Ambera. Każdy mówi - NIGDY WIĘCEJ!
        • misia1245 Re: O co chodzi? 02.02.11, 19:32
          Bo szefostwo jest... hmm, co najmniej dziwne. Tu nie chodzi o kwalifikacje kandydatów, pusty śmiech mnie ogarnia. Albo się delikwent szefowej podoba, albo nie, tak na oko, i tyle. A jeśli po dwóch dniach przestaje się podobać, to po prostu wylatuje. Tak było u nich zawsze, tak jest i teraz, z tym że teraz ostro im się nasiliło. Krótko mówiąc, dajcie sobie spokój z Amberem. A jeśli chodzi o tłumaczy, z tego, co wiem, pracują dla nich niedobitki tych z prawdziwego zdarzenia - pewnie krańcowych desperatów - i rzesza studentów, którzy dorabiają chałturami na życie. Stąd jakość przekładów.

          Pan Paweł odszedł na emeryturę w ubiegłe wakacje. Nie wiedziałam, że chorował. Czy Pani Iwona tam jeszcze pracuje?
          • dorcia251 Re: O co chodzi? 02.02.11, 20:18
            misia1245 napisała:

            > Bo szefostwo jest... hmm, co najmniej dziwne.

            Łagodnie rzecz ujmując. Ja bym się wyraziła inaczej.

            Tu nie chodzi o kwalifikacje kand
            > ydatów, pusty śmiech mnie ogarnia. Albo się delikwent szefowej podoba, albo nie
            > , tak na oko, i tyle. A jeśli po dwóch dniach przestaje się podobać, to po pros
            > tu wylatuje. Tak było u nich zawsze, tak jest i teraz, z tym że teraz ostro im
            > się nasiliło. Krótko mówiąc, dajcie sobie spokój z Amberem. A jeśli chodzi o tł
            > umaczy, z tego, co wiem, pracują dla nich niedobitki tych z prawdziwego zdarze
            > nia - pewnie krańcowych desperatów - i rzesza studentów, którzy dorabiają cha
            > łturami na życie. Stąd jakość przekładów.

            I wszystko jasne...

            >
            > Pan Paweł odszedł na emeryturę w ubiegłe wakacje. Nie wiedziałam, że chorował.
            > Czy Pani Iwona tam jeszcze pracuje?


        • dorcia251 Nieżle... 02.02.11, 20:16
          W takim razie jakim cudem co chwilę wydają jakąś książkę? Może rzeczywiście przyjmują tego, tamtego, a później do widzenia. Smutne.
          • honoratta2003 Re: Nieżle... 02.02.11, 21:09
            a co za problem wydać książkę???? Tnie się ją na 5 kawałków, daje pięciu studentom do tłumaczenia, potem całość bierze "korektor" na zlecenie i gotowe! Przecież od dawna wiadomo, że bździn z Ambera nie da się czytać. Pani Iwona tam już nie pracuje, ale i ona dawała kilku tłumaczom kawałki książek. Stawki mają od zawsze żałosne, to po prostu kpina. Dziwię się, że w ogóle ktoś tam chce dla nic tłumaczyć. Chociaż wiem, że studenci biorą te chałtury a potem... oddają licealistom za połowę tej stawki. A ci wsiadają na translatorki i oddają koszmarki. Student ogranicza pracę do poprawienia oczywistych debilizmów, a potem męczy się nad tym chłamem korekta i redakcja. I wychodzi to, co wychodzi.
            A w dodatku nikt porządny nie chce z nimi pracować, nikt nie chce znosić humorków pani szefowej z zadartym noskiem, więc i ogłoszenia non stop. Żenada i tyle.
      • lubelski39 Re: O co chodzi? 17.02.11, 13:49
        Teraz dali czadu :))). Oto niektóre obowiązki kierowcy Zarządu:

        *wysyłanie korespondencji
        *zakupy
        *wykonywanie innych zadań zleconych przez sekretariat wydawnictwa (m. innymi wykonywanie drobnych prac biurowych).

        wirtualnywydawca.pl/a/job/todo/job_show/who/1/id/6109.html
        • hajota Re: O co chodzi? 17.02.11, 16:11
          Moja babcia mawiała o takich propozycjach: "może jeszcze piórko w d... i kazać pozamiatać?"
          No i to samozatrudnienie. Urocze.

          --
          karkulowsiał zwartusiał.ratuwsianku.bożywsio
    • dorcia251 Re: wydawnictwo amber 04.02.11, 17:51
      Proces "rekrutacji" widocznie przekracza możliwości pani dyrektor.
      warszawa.gumtree.pl/c-Praca-biuro-administracja-Kordynator-dzialu-przekladow-W0QQAdIdZ258231161
      Atrakcyjne wynagrodzenie, miła atmosfera pracy? Powinni jeszcze dodać: praca tymczasowa gwarantowana!
    • kasandra81.1 Re: wydawnictwo amber 22.02.11, 19:24
      niemal 2 miesiące temu odpowiedziałam na ogłoszenie wydawnictwa Amber, chodziło o współpracę z tłumaczami; otrzymałam próbkę do przetłumaczenia - kilka stron pierwszego rozdziału książki; odesłałam i cisza; porządne wydawnictwa z którymi miałam do czynienia dawały w takiej sytuacji odpowiedź czy próbka przeszła pomyślnie weryfikację, czy została zaakceptowana czy odrzucona; niestety Amber chyba do takich nie należy; nie spodziewam się już żadnej informacji zwrotnej; na ogłoszenie odpowiedziałam nie dlatego, że jestem zdesperowana, bo zlecenia akurat mam, ale ze względu na to, że jak ktoś już słusznie zauważył, warto nawiązywać kontakty i próbować czegoś nowego; słyszałam wcześniej jakieś niepochlebne opinie na temat tego wydawcy, ale staram się nie uprzedzać, teraz jednak widzę, że coś było na rzeczy:)
    • dorcia251 Re: wydawnictwo amber 09.03.11, 17:37
      Tym razem po raz n-ty redaktor i korektor (korektor był bodajże miesiąc temu). Wymiękam... Przecież tym czymś - bo trudno to nazwać poważną firmą - powinien się ktoś zająć, serio!
      • dwasmoki Re: wydawnictwo amber 16.03.11, 09:45
        Witam, mam pytanie do osób, które robiły dla Amberu korekty. Współpracowałam z nimi przez jakieś dwa, trzy lata (kontaktowałam się z panią Iwoną) i wszystko było OK, nikt nie miał do mojej pracy zastrzeżeń (w każdym razie nic mi o tym nie wiadomo). W tym roku współpraca umarła, tylko raz zadzwoniła jakaś inna pani i pytała, czy mogę zrobić korektę "natychmiast". Nie mogłam, więc podziękowała i się rozłączyła. I na tym koniec. Dziś przeczytałam na tym forum, że pani Iwona już tam niestety nie pracuje. A co z korektorami? Czy ktoś z wydawnictwa zleca jeszcze prace dawnym współpracownikom i tylko mnie z jakichś powodów ignorują? Niby mogę sama zadzwonić, ale szczerze mówiąc nie rwę się teraz do tego, bo jestem w ósmym miesiącu ciąży, po prostu jestem ciekawa co jest grane.
    • hejtergonnahejt Re: wydawnictwo amber 26.04.11, 13:28
      O, dobry temat, dobry, to ja też parę słów od siebie dorzucę. Współpracuję z nimi jako tłumacz od 10 lat. Jakoś tak wyszło :) Mam porównanie, bo pracowałem też dla kilku innych wydawnictw. Amber ma dość złodziejskie zasady:

      - rozbija płatności na raty - 1sza zaliczka 20% w dwa tygodnie po podpisaniu umowy (realnie około miesiąca), 2ga zaliczka 25% 30 dni po oddaniu książki (realnie półtora-dwa miesiące), ostateczne rozliczenie 45 dni po wejściu książki do księgarń (realnie ponad dwa miesiące). Wszystko to razem powoduje, że chociaż suma za książkę wydaje się całkiem sensowna, pieniądze się rozpełzają nawet na rok i "kapią" sumami, które akurat starczają na spłatę bieżących długów :(

      Plusem jest to, że sami też są wyrozumiali przy spóźnieniach.

      Dalej - nieustanne rotacje kadrowe, był okres, że całą księgowość wymieniali raz do roku, co sprawiało, że nieustannie nikt tam nic nie wiedział. Potem się uspokoiło, ale za to Pan Dyrektor położył łapę na przelewach, każde pięćset złotych musi parafować, więc jak wyjedzie na wakacje, to wbijasz człowieku zęby w parapet, bo kasa ci się należy, ale co z tego, dyrekcja jest na Majorce i wraca za dwa tygodnie, wróci, to może podpisze. A może nie, bo też tak bywa, że nie ma czasu.

      Dalej - od mniej więcej roku czy dwóch (odkąd postawili siedzibę w Wilanowie) moim zdaniem balansują na krawędzi wywałki, cały czas brakuje im płynności finansowej, o każdą wypłatę trzeba się dopominać, wydzwaniać, mailować, jeździć, wprost zębami wyrywać. Marmury i mosiądze tam wywalili, po czym prawie od razu wywiesili banner, że wynajmą najwyższe piętro. Jak to się mówi, ugryźli chyba więcej, niż są w stanie przełknąć...

      Dalej - Pani Dyrektor ma ambicje translatorskie, próbki ocenia wg kryteriów całkowicie niejasnych, miałem taki przypadek, że moją próbkę odrzucono, książkę dostał ktoś inny, a jakiś czas potem zadzwonili do mnie z prośbą, żebym ten przekład doprowadził do ludzi, bo się go czytać nie da :)

      Dalej - opowiem jeszcze, jak chciałem się do nich wbić na etat - zobaczyłem, że mają wolne miejsce w dziale przekładów, zaproponowałem swoją kandydaturę, wydawali się zainteresowani, zadzwonili do mnie tego samego dnia, że jednak lepiej bym się nadawał do działu zagranicznego. Potem trzy razy przekładali termin testu wstępnego. W końcu udało mi się z nimi umówić, przyjechałem na umówioną godzinę ranną. Przez godzinę nie mogli mi znaleźć wolnego kompa, w końcu znaleźli jakiegoś strucla, który jedną stronę A4 drukował kilka minut, zużywając na to tyle zasobów, że nie dało się na nim nawet w tym czasie przełączyć okien. Dostałem kilka zadań do wykonania i prikaz, że mam się z tym wyrobić do 17-tej. Rozplanowałem sobie więc pracę tak, żeby się bez nerwów w tym czasie zmieścić. Dwa pierwsze zadania poszły, trzecim było wykonanie kilku operacji na bazie danych. Najpierw się okazało, że do bazy danych hasło zna tylko jedna osoba w firmie - informatyk, którego się nie dało znaleźć, bo gdzieś poszedł i nikt nie wiedział gdzie. Potem się odnalazł, ale hasła nie podał, odpalił tylko bazę danych i znów znikł. Ponieważ komp się troszkę przywieszał, zbyt energiczne kliknięcie spowodowało, że baza danych mi się niechcący zamknęła. Zacząłem krążyć od drzwi do drzwi (wszystkie na karty elektroniczne) szukając kogoś, kto mi ją znów otworzy (no bo to hasło...). W końcu pani dyrektor wpadła na mnie na korytarzu, powiedziała, że więcej czasu dla mnie nie mają (a było około drugiej) i kazała iść do domu, obiecując, że oczywiście zadzwonią niezależnie od wyniku. Oczywiście do tej pory nie zadzwonili, maile ignorują. W biurze atmosfera zastraszenia, wszyscy chodzą na palcach, nikt się nie uśmiecha.

      Ogólnie - chaos, prywatny folwark państwa Fonioków z ambicjami korporacyjnymi (zarządy, limuzyny itp), ale zarządzany gorzej niż warzywniak, omijać szerokim łukiem, ja też się już od nich chyba zawinę...
      • marianna1985 Re: Znowu werbują... 05.09.11, 16:07
        Nikomu nie polecam pracy w tym, pożal się Boże,\\\"Wydawnictwie\\\". Zatrudniają na stanowisko X a potem zasypują masą innych obowiązków, ze względu na stały niedobór kadry (taka u nich rotacja, ludzie są zwalniani bez powodu), także tych leżących poza kompetencjami. Nie można odmówić wykonania takich poleceń, ponieważ od razu otrzymałoby się wypowiedzenie. \\\"Jaśnie Państwo\\\"to ludzie którzy nie znają się absolutnie na niczym, są opryskliwi i wyrażają się o pracownikach per\\\"idioci\\\". Kiedy któreś z nich wchodzi do pokoju pracownik musi bezwzględnie wstać ( tak, tak to oficjalna \\\"procedura\\\") - jeśli nie ma ochoty stawać na baczność-wypowiedzenie. Jaśnie Państwo nie ma kompletnie pojęcia ile trwa wykonanie poszczególnych czynności na danym stanowisku, nie obchodzi ich to i nie chcą o tym słuchać. Dlatego pracownik zawalony dodatkowymi zadaniami (wszakże w kilku innych działach ludzie zostali zwolnienie a ich obowiązki ktoś musi wykonywać) siedzi w pracy po 9-11 godzin, a czasem również w soboty. Nadgodziny oczywiście nie są płatne. Każde sprzeciwienie się właścicielom równa się wypowiedzeniu. Każde pójście na zwolnienie lekarskie i nieplanowany urlop również. W biurze panuje permanentnie nerwowa atmosfera podsycana przez Państwo Fonioków. Telefonicznie i osobiście do bram firmy dobijają się wierzyciele - drukarnie, tłumacze, redaktorzy, operatorzy telefoniczni, usługodawcy wszelakiej maści... To doprawdy istne piekło.
        Odlecam jakikolwiek kontakt.
          • marianna1985 Re: Znowu werbują... 09.09.11, 09:57
            Pracowałam tam i proszę mi wierzyć że nie koloryzuję, wręcz przeciwnie. Spraw mieli już kilka w sądzie pracy i z tego co wiem, są dalej pozywani - ale kto im cokolwiek udowodni? Mobbing udowodnić jest trudno, jedyne czego można dochodzić to wypłata za nadgodziny. Kilka Pań próbowało zdaje się wywalczyć jeszcze odszkodowanie ( kilka z nich po dłuższe pracy w tym "wydawnictwie" zostało skierowanych na psychoterapię://serio.) ale o to trudno.
              • dorcia8511 Re: Znowu werbują... 10.09.11, 08:58
                jogi: a to z tych którzy nadal tam pracują pójdzie jako świadek do sądu pracy, przecież oni są tam tak zatraszeni, że tak jak pisze Marianna tylko kiwają głowami i stoją na baczność na widok szefostwa....
                Marianna nie koloryzuje, taka jest rzeczywistość w Amberze.
                Natomiast ci ,którzy już tam nie pracują najzwyczajniej w świecie chce jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarze...
                • jogi514 Re: Znowu werbują... 12.09.11, 00:05
                  dorcia8511 napisała:

                  > Natomiast ci ,którzy już tam nie pracują najzwyczajniej w świecie chce jak najs
                  > zybciej zapomnieć o tym koszmarze...

                  Skoro ktoś pisze o tym na forum, to widać, że wcale tak bardzo nie chce zapomnieć. Ale zgoda, są różne sposoby odreagowywania przykrych doświadczeń.
                    • practical.reader Re: Znowu werbują... 12.09.11, 14:14
                      A owszem. Desperaci.
                      Czy można się dziwić, skoro wydawnictwo zalega z wypłatą honorariów do 3 miesięcy?
                      Skończyłam współpracę z nimi, bo z miesiąca na miesiąc było z tym coraz gorzej.
                      Poza tym, odkąd podziękowali za pracę Pawłowi Rzeteckiemu i Iwonie Szustowicz w redakcji przekładów nie ma nikogo kompetentnego.
                      • ferromagnetyczna Re: Znowu werbują... 12.09.11, 15:10
                        potwierdzam, pan Paweł i pani Iwona to były jedyne osoby, z którymi dało się cokolwiek wyjaśnić i omówić. Odkąd się z nimi pożegnano, w redakcji panuje totalny chaos i niekompetencja. Nie wiem, kto teraz dla nich tłumaczy, ale o poziomie przekładów niech świadczą opinie czytelników na różnych forach. Że też oni muszą być tak zadufani w sobie, rany boskie! Mają gdzieś wszelką krytykę, a ich książek po prostu nie daje się czytać!
                        • hejtergonnahejt Re: Znowu werbują... 12.09.11, 15:26
                          Radzę uważać na to, co tu piszecie - po moim poprzednim, krytycznym wpisie zadzwonili do mnie i zerwali współpracę (zasadniczo bezprawnie, bo zrywając umowę, ale niech im tam). Tak, tak, dyrekcja Amberu pilnie studiuje to forum (a może także i inne), wyczulona na niepochlebne opinie :)
                          • skajstop Zatem do dyrekcji wydawnictwa Amber :) 12.09.11, 17:21
                            Jeśli faktycznie czytają państwo posty na tym forum, uprzejmie prosimy o sprostowania, i to raczej konkretne, jeżeli uważają państwo oskarżenia za niesłuszne. Inaczej nie będziemy wycinać żadnych postów, uznając fakty w nich opisane za prawdziwe :) na przykład te o mobbingu czy niepłaceniu tłumaczom/

                            Z poważaniem -
                            administrator Skajstop
                            (w razie potrzeby gotów nawet ujawnić swoje dane osobowe, a co mi tam)
                            --
                            Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotek wydawniczy :)
                            • marianna1985 Re: Zatem do dyrekcji wydawnictwa Amber :) 26.09.11, 13:35
                              Oczywiście że zarzuty są prawdziwe. Mam kontakt z osobami które pracowały w Amberze, kilka z Pań po dłuższej współpracy chodzi na psychoterapię (!!!). Dziwne że nikt do tej pory nie wytoczył im sprawy w sądzie pracy, z drugiej strony zarzuty o mobbing trudno udowodnić.
                              Gdyby ktoś jednakże był zainteresowany, bardzo proszę o kontakt.
                              • akq Re: Zatem do dyrekcji wydawnictwa Amber :) 28.09.11, 17:52
                                hohohooo, Amber czyta to forum? :) z pewnością czyni to pani ET, bo to przeciez ona jest od całej brudnej roboty w tej firmie, państwo F. do końca jeszcze nie wiedzą jak korzystać z komputera. pewnie wszystko jest drukowane i przekazywane w specjalnie opisanej teczce - wtajemniczeni z pewnością wiedzą, o co chodzi :)
                                ja nie pracuję w Amberze już jakiś czas, a czasem jeszcze śni mi się po nocach, że muszę tam wrócić z jakiegoś powodu - i przysięgam, sen ten zaliczam do koszmarów. na szczęście mnie ominęła konieczność porady psychologicznej, choć było całkiem blisko. ale w ramach samozwańczej misji ostrzegam wszystkich tych, którzy chcą mnie słuchać, żeby od tej całej żałosnej firmy z żałosnym zarządem trzymali się jak najdalej. państwo F. powinni dawać szkolenia z mobbingu - są mistrzami i nikt ich w tym nie przebije.
    • zooloza Wydawnictwo czy klatka z małpami? 03.11.11, 15:58
      Nie znam tego wydawnictwa, nie miałam z nimi przyjemności, ale ten wątek czytałam z wypiekami na twarzy. Niesamowite, że są firmy, w których się stosuje mobbing, że komuś chce się zużywać energię na budowanie tak prymitywnych relacji z pracownikami, relacji rodem z małpiarni. I to gdzie? W wydawnictwie! Niesamowite.
      Wstyd, po prostu wstyd. Ja bym na miejscu tych ludzi (skoro czytają to forum) ze wstydu się spaliła.
      --
      "Życie w iluzji artystycznego, a z natury rzeczy niemożliwego z braku talentu spełnienia - jest klęską" (J. Pilch)

      kubrynska.com/
      • linka.raz Re: Wydawnictwo czy klatka z małpami? 03.11.11, 21:33
        zooloza napisała:

        > Nie znam tego wydawnictwa, nie miałam z nimi przyjemności, ale ten wątek czytał
        > am z wypiekami na twarzy. Niesamowite, że są firmy, w których się stosuje mobbi
        > ng, że komuś chce się zużywać energię na budowanie tak prymitywnych relacji z p
        > racownikami, relacji rodem z małpiarni. I to gdzie? W wydawnictwie! Niesamowite
        > .
        > Wstyd, po prostu wstyd. Ja bym na miejscu tych ludzi (skoro czytają to forum) z
        > e wstydu się spaliła.



        Najpierw trzeba mieć wstyd, żeby się z niego spalić. Zapewniam Cię, że państwo z Ambera go nie mają!
    • creme_caramel Re: wydawnictwo amber 23.01.12, 23:04
      Pytanie do osób, którym Amber opóźnia się z wypłatą należności - ktoś coś wie? Zapłacili w końcu? Dotarliście do kogoś stamtąd?

      Zrobiłam dla nich jedną książkę, czekam na kasę 2gi miesiąc od oficjalnego terminu zapłaty. Tak jak napisał hejtergonnahejt - zero odp na maile z ich strony, telefony sobie mogą dzwonić i dzwonić, słuchawki nikt nie podnosi.

      Pozdrawiam
      • hejtergonnahejt Re: wydawnictwo amber 24.01.12, 17:16
        Czując się wywołanym do tablicy - drugi miesiąc czekania to akurat w ich przypadku nic niezwykłego, ale nie liczyłbym na niespodziewaną mannę z nieba, bo ja czekam od września ubiegłego roku, czyli zaraz się zacznie piąty miesiąc. Oni tam muszą mieć nóż na gardle finansowo, w grudniu zrobili obniżkę 30% na wszystkie książki ze sklepu internetowego, teraz jest promocja 25%, dla mnie to wygląda jak wyprzedawanie zapasów, żeby starczyło na pensję dla dyrekcji...
        • creme_caramel Re: wydawnictwo amber 26.01.12, 21:29
          Wiem, ze takie czekanie u nich to nic nowego, na poprzednie raty tez sie naczekalam po pare miesiecy, ale tym razem sie nawet powyklocac przez telefon nie mozna :) stwierdzilam, ze zapytam, co tam, jak tam :) zwlaszcza, ze widmo ich 'zlej kondycji', a nie po prostu nieterminowosci, od jakiekogs czasu pojawia sie coraz czesciej wsrod mozliwosci.

          Tak wiec, pozdrawiam wszystkich czekajacych cierpliwie i niecierpliwie :)
                    • creme_caramel Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 17:12
                      Ja też nie dostałam, ale z drugiej strony nie dostałam też z 2 innych firm, z którymi w tym roku współpracowałam, z czego jedna ma w zwyczaju wysyłać pocztą ostatniego możliwego dnia.

                      W moim przypadku też się skończy z Amberem pewnie sprawą w sądzie, bo ile można czekać :/
                      • hejtergonnahejt Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 17:50
                        Dzisiaj mi napisali, że PITy poszły wczoraj. Co ciekawe, na to pytanie odpowiedzieli dosłownie po kwadransie od wysłania...

                        > W moim przypadku też się skończy z Amberem pewnie sprawą w sądzie, bo ile można
                        > czekać :/

                        Powiem tak - ja czekam już pół roku, a od nakazu zapłaty, który dostałem, właśnie się odwołali (zdaniem prawnika - kuriozalnie, typowa gra na zwłokę), toteż sprawa przechodzi w tryb procesowy i nastawiam się na następne pół roku. Jedno, co mnie pociesza, to że jak powiedział mój kolega, mam u nich bardzo korzystnie oprocentowaną lokatę :) No chyba że zbankrutują - ale wg raportu o stanie firmy z KRS na razie im to nie grozi...
                        • creme_caramel Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 21:00
                          Matko... dla mnie to absurd... Masz umowę dla tłumacza - jak się domyślam, pracę zrobiłeś, oddałeś, książka wydana, nie zapłacili ci, a oni się od tego odwołują... ?! No teraz to mnie dobiłeś :P Inna sprawa - mało komu chce się w ogóle bawić w sąd, więc ludzie czekają sobie i czekają.
                          • hejtergonnahejt Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 21:15
                            Odwołać się można zawsze, nawet bez żadnej argumentacji, wystarczy tak naprawdę "nie bo nie" i sprawa z automatu przechodzi w tryb procesowy.

                            Ale żeby było zabawniej - w odwołaniu napisali mi, że wstrzymali ostateczne rozliczenia, bo moja praca okazała się niskiej jakości i ponieśli dodatkowe koszty związane z redakcją i korektą. Co ciekawe, mowa o ostatecznych rozliczeniach - jak sama pewnie wiesz, druga transza (przedostatnia) jest wypłacana PO PRZYJĘCIU TEKSTU PRZEZ WYDAWCĘ. Czyli oficjalnie przyjęli, potem wydali, a potem, jak się upomniałem o ostateczne rozliczenie, nagle stwierdzili, że im się mój przekład nie podoba. Klasa, co?

                            Jakby tego było mało, napisali w odwołaniu, że w związku z powyższym oferowali mi negocjację stawki, ale ja się nie zgodziłem, tylko poszedłem do sądu. Abstrahując już, że umowa nie przewiduje żadnej negocjacji stawki (zwłaszcza po zaakceptowaniu przekładu, no bądźmy poważni), to taka propozycja NIE MIAŁA MIEJSCA. Innymi słowy - to zwykłe kłamstwo.

                            Piszę to, żebyśmy wszyscy mieli jasność, o jakiego formatu ludziach tu mówimy...
                            • creme_caramel Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 22:16
                              No tak, z tym odwolaniem to masz racje.

                              A konsultowali z tobą zmiany redakcyjne? Bo ja zaznaczylam wyraznie na poczatku wspolpracy, ze chce miec wglad w tekst po redakcji/korekcie, pozniej dostalam tylko info, ze tekst jest nadal w redakcji, a potem na ich stronie zobaczylam, ze ksiazka wydana. I jak zajrzalam do tej ksiazki... momentami zaluje, ze nie uzylam pseudonimu. A niby umowa gwarantuje tlumaczowi prawo do zatwierdzenia lub odrzucenia poprawek.

                              A tak z ciekawosci - ile ksiazek dla nich zrobiles?
                              • hejtergonnahejt Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 23:17
                                > A konsultowali z tobą zmiany redakcyjne?

                                To zależało od redakcji. Ale generalnie nie - była jedna redaktorka, która bardzo się przejmowała swoją pracą i zapraszała mnie wprost na konsultacje, ale to był wyjątek. W ogóle zresztą z mojego doświadczenia konsultacje redakcyjne to rzadka rzecz - jestem w stanie je policzyć na palcach jednej ręki. Zresztą ja nie czytuję swoich przekładów - raz, żeby się nie denerwować, dwa, że i tak znam każde zdanie na pamięć :)

                                > A tak z ciekawosci - ile ksiazek dla nich zrobiles?

                                Sporo :) Po szczegóły i w ogóle, gdybyś chciała porozmawiać o Amberze, zapraszam na priv.
                                • creme_caramel Re: wydawnictwo amber 01.03.12, 23:46
                                  Chętnie powymieniam uwagi :) tylko coś mi tu nie bardzo na gazecie działa z opcją wyślij wiadomość... Jakieś dodaj do znajomych wyskakuje i zasadniczo i tak wysłać wiadomości nie mogę... Help :)
                                  • hejtergonnahejt Re: wydawnictwo amber 02.03.12, 10:42
                                    creme_caramel napisała:

                                    > Chętnie powymieniam uwagi :) tylko coś mi tu nie bardzo na gazecie działa z opc
                                    > ją wyślij wiadomość... Jakieś dodaj do znajomych wyskakuje i zasadniczo i tak w
                                    > ysłać wiadomości nie mogę... Help :)

                                    Aktywuj profil, bo na razie wyskakuje jako zablokowany (pewnie jest nieaktywny), wtedy będzie można sobie wysyłać wiadomości.
                              • przemrozony.dzbanecznik korekta autorska 01.03.12, 23:37
                                Nie umowa, ale ustawa (prawo do nadzoru autorskiego, w wypadku książek – korekty autorskiej). Możesz pozwać ich o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia osobistych praw autorskich i przeprosiny w prasie; w sądzie argumentuj, że fatalna jakość tekstu po ich zmianach redakcyjnych naraża cię brak dalszych zamówień, niższe stawki itd.
                                Wydawcy coraz częściej „zapominają” o korekcie autorskiej, czasami też straszą, że autor poniesie koszty zmian, które podczas niej wprowadzi (nowego składu, opóźnienia druku itd.) – wszystko to jest bezprawne i należy zdecydowanie się bronić, bo schrzanione przez redaktora-ignoranta wydanie może naprawdę złamać karierę. Podobnie może się zresztą skończyć odrzucenie sensownej redakcji; tak czy tak twórca i tylko twórca odpowiada za ostateczny kształt utworu i to on ponosi potem skutki wszelkich – w tym własnych - błędów.
                                • magrathh Re: korekta autorska 02.03.12, 11:08
                                  Widziałam taki zapis w umowie. Że jeśli autor zechce wprowadzić jakieś zmiany w trakcie korekty autorskiej poniesie koszty ponownego składu. Czy taki zapis rzeczywiście niezgodne z prawem?
                                  Czy w takim razie redaktor powinien pokazać autorowi tekst po redakcji, ale jeszcze przed składem?
                                  • przemrozony.dzbanecznik Re: korekta autorska 02.03.12, 11:50
                                    Zdecydowanie przed składem (i nie powinien, a musi).
                                    Umowy z takim zapisem nie widziałam, ale po prostu nie należy jej podpisywać, bo intencje wydawcy są jasne: usiłuje uniemożliwić twórcy ustawowe prawo do wykonania nadzoru autorskiego, czyli bezczelnie oszczędzić na jakości tekstu.
                                    • magrathh Re: korekta autorska 02.03.12, 13:26
                                      Niestety, ta umowa już została podpisana. Myślę, że taraz pozostało jedynie spróbować zawalczyć o możliwość wglądu w tekst poredakcyjny jeszcze przed składem.
                                  • blackbird13 Re: korekta autorska 05.03.12, 13:02
                                    Generalnie autor/tłumacz powinien dopiąć tekst przed składem -- tekst po adjustacji ma trafić do autora/tłumacza, który przegląda proponowane zmiany i albo je akceptuje, albo nie, ale w pełnym porozumieniu z redaktorem. Negocjują tak długo, aż ustalą ostateczne brzmienie tekstu.
                                    Potem rzecz idzie do składu.
                                    Złożony tekst wraca do korekty autorskiej (KA). Jeśli autor/ tłumacz i redaktor wcześniej solidnie wykonali wspólną robotę, KA to już czysta kosmetyka, tzn. zmiana absolutnie niezbędnych drobiazgów: literówek, jakichś w ostatniej chwili dostrzeżonych zgrzytów brzmieniowych, etc.

                                    Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, skład to ciężka praca. Koronkowa wręcz, dlatego trzeba szanować jej efekt. Przyjęło się, że zmiany jakie autor/tłumacz wprowadza na tym etapie nie przekraczają 5% objętości materiału. Z własnego doświadczenia - to mniej więcej jedno, dwa słowa na stronę, czasem jakieś lekko przeredagowane zdanie... I, zapewniam, można to zrobić tak, żeby nie naruszyć złożonych akapitów.

                                    Nigdy nie spotkałam się ze wspomnianym przez Ciebie zastrzeżeniem w umowie, ale wyobrażam sobie, że gdybym raptem z ułańską fantazją zażądała od DTP wprowadzenia połowy nowego rozdziału, albo doszła do wniosku, że np. zmieniam imię i nazwisko głównego bohatera z Jan Kot na Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, a książka byłby już w zapowiedziach wydawniczych, czekała na nią drukarnia, opłacono promocję w empiku, to wydawca miałby prawo się zeźlić, i kto wie, czy nie obciążyć mnie kosztami owych fanaberii.

                                    Tak więc, wszystko zależy od skali ;)
    • lubelski39 Tym razem nie Amber... 29.04.12, 00:02
      ...ale ogłoszenie mnie strąciło z fotela. Od kiedy korektor robi za skład itp.?
      praca.gazetapraca.pl/200,4001,,1257363,,Osoba+na+stanowisko+korektora.html
      Zakres obowiązków:
      skład DTP publikacji na potrzeby komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej,
      korekta merytoryczna i językowa ich treści,
      *przepisywanie treści nadesłanych przez zleceniodawców,
      edycja stron WWW i uzupełnianie ich treści i załączniki.
      • panna_beata Re: Tym razem nie Amber... 03.05.12, 10:14
        Zabiło mnie to ogłoszenie. Jestem redaktorem / korektorem, czytam ten wątek, bo otarłam się o w. Amber, trochę już doświadczyłam w tej branży w różnych instytucjach wydawniczych i wydawnictwach, ale teraz po prostu osłabłam. Mam podstawy DTP, więc wiem, z czym się to je. I zastanawiam się, czy taka praca jest wykonalna. Czy starczy doby. Czy to nie miał być żart na 1 kwietna, tylko coś się w kalendarzu komuś pomieszało.
        I przepraszam, ale niech mi potem ktoś powie, że nie mogę znaleźć pracy, bo wybrzydzam.

        lubelski39 napisał:

        > ...ale ogłoszenie mnie strąciło z fotela. Od kiedy korektor robi za skład itp.?
        > praca.gazetapraca.pl/200,4001,,1257363,,Osoba+na+stanowisko+korektora.html
        > Zakres obowiązków:
        > skład DTP publikacji na potrzeby komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej,
        > korekta merytoryczna i językowa ich treści,
        > *przepisywanie treści nadesłanych przez zleceniodawców,
        > edycja stron WWW i uzupełnianie ich treści i załączniki.


        --
        Lepszy koszmarny koniec niż koszmar bez końca.
        • panna_beata Re: Tym razem nie Amber... 03.05.12, 10:28
          Wycofuję oburzenie. Przypomniało mi się, że znam takie instytucje, gdzie to jest normalnie praktykowane (czy formalnie określone w umowie - raczej nie). Plus załatwianie bieżących spraw papierkowych. Przy pensji około 3 tys. złotych BRUTTO. Po 20 latach pracy na przykład.
          Tak więc tu przynajmniej jest wszystko otwarcie powiedziane na samym początku.



          panna_beata napisała:

          > Zabiło mnie to ogłoszenie. Jestem redaktorem / korektorem, czytam ten wątek, bo
          > otarłam się o w. Amber, trochę już doświadczyłam w tej branży w różnych instyt
          > ucjach wydawniczych i wydawnictwach, ale teraz po prostu osłabłam. Mam podstawy
          > DTP, więc wiem, z czym się to je. I zastanawiam się, czy taka praca jest wykon
          > alna. Czy starczy doby. Czy to nie miał być żart na 1 kwietna, tylko coś się w
          > kalendarzu komuś pomieszało.
          > I przepraszam, ale niech mi potem ktoś powie, że nie mogę znaleźć pracy, bo wyb
          > rzydzam.
          >
          > lubelski39 napisał:
          >
          > > ...ale ogłoszenie mnie strąciło z fotela. Od kiedy korektor robi za skład
          > itp.?
          > > praca.gazetapraca.pl/200,4001,,1257363,,Osoba+na+stanowisko+korektora.html
          > > Zakres obowiązków:
          > > skład DTP publikacji na potrzeby komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej,
          > > korekta merytoryczna i językowa ich treści,
          > > *przepisywanie treści nadesłanych przez zleceniodawców,
          > > edycja stron WWW i uzupełnianie ich treści i załączniki.
          >
          >


          --
          Lepszy koszmarny koniec niż koszmar bez końca.
          • izaak Re: Tym razem nie Amber... 21.06.12, 01:17
            Na inym forum znalazłem post:

            Pozdrawiam tysiące normalnych ludzi, zwolnionych przez....
            Długo wytrzymałem spłacałem raty za mieszkanie. Każdy zarobiony grosz wyszarpywałem w walce, boju, i poniżeniu. Na koniec weszli moi prawnicy no i sie udało. Najgorszemu wrogowi nie polecam. Właściciel to był fajny chłop, ale żle się ożenił.... ta jadowita zielona ze złosci kobieta złapała okazję...i teraz leje jadem na wszystkich i wszystko. Pozdrawiam panią Turczyńską...:) i Panią ścieła kosą..:)

            www.gowork.pl/opinie_czytaj,391365
            Czyżby jakaś rewolucja w Amberze? Pani dyrektor wyrzuciła Turczyńską z zarządu?
            W necie nic nie ma:-(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka