26.10.10, 08:02
Zauważyłam, że stali bywalcy forum zabrali sie za rozne przedsięwziecia.
Ja tez zrealizowalm projekt, ktory mi od lat chodzil po glowie.

Oto nasza agencja: autorska-agencja.pl/index.html

Zapraszamy do wspolpracy.




--
autorska-agencja.pl/index.html
Edytor zaawansowany
  • pisam 26.10.10, 09:17
    Widzę sporo znajomych nazwisk, ale nie widzę najważniejszego - na stronie - poza zwykłym ple ple ple - zasadami współpracy, ale takimi konkretnymi. Bo ja istotę agencji autorskiej pojmuję konkretnie i nie znalazłem na stronie, żadnych z tych zasad.
  • zielonamysz 26.10.10, 09:53
    To prawda. Ale (poki co) nie podpisujemy umow na wylacznosc ani w ogole umow - bierzemy 12 % od sprzedazy ksiazek wydawcy, co wydaje mi sie suma umiarkowana .
    Co do zasad - na razie sami czytamy i nie bierzemy kasy ani za recenzje ani za poprawki. To sie zapewne zmieni, gdy nadejdzie wiecej ksiazek i od autorow nam nieznanych. Wtedy selekcji wstepnej beda dokonywac recenzenci i bedzie to platne, na tyle nisko na ile zgodza sie recenzenci.
    Na razie promujemy dwie bardzo uwazam dobre ksiazki w trzech bardzo dobrych wydawnictwach z ktorymi mamy dobry kontakt i zobaczymy czy wezma. Chcemy sobie wyrobic marke czyli to co oferujemy to dobry produkt. Pod kazdym wzgledem. Mamy tez mniejsze wydawnictwa zainteresowane wspolpraca wiec i dla troche slabszych ksiazek jestesmy w stanie znalezc miejsce. Mozemy tez przyczynic sie do tego by te slabsze byly lepsze.Mamy jak pisalam, kilka wydawnictw ktore sa zainteresowane wspolpraca-szukaja kryminalow, ksiazek dla malych dzieci ,nowoczesnych, jak sie wyrazili, i dla kobiet romasow wersji light.
    Reszta do dogadania. To reczna robota a nie masowka. Mniej znaczy lepiej.Zawsze.
    Szukamy tez prelegentow na wszelkiego rodzaju tematy.Tez bierzemy 12% od spotkania a ceny spotkan beda negocjowane indywidualnie.
    Zasady wspolpracy dla bibliotek i innych placowek powiesze lada moment na stronie. Ale tez bede wysylac oferty inna droga,bezposrednio.


    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • pisam 26.10.10, 12:11
    Panie Zielonamysz
    Bardzo przepraszam, ale zauważyłem w Pana odpowiedzi kilka rzeczy które mnie osobiście zabolały - choć to jest na pewno zbyt poważne słowo, bardziej adekwatne powinno być określenie ukłuło i niepotrzebnie wprowadziło dysonans.
    Otóż, - co to jest "trzy bardzo dobre wydawnictwa" oraz "mniejsze wydawnictwa zainteresowane współpracą, więc i dla trochę słabszych książek jesteśmy w stanie znaleźć miejsce." Zastanawiam się jak Agencja może w ogóle używać takiego porównania? I na jakiej zasadzie będzie decydować, która książka jest dobra dla "dużego znajomego Wydawnictwa", a która dla "mniejszego". Sorry, ale chyba ktoś tu myli pojęcia albo niechcąco się przejęzyczył. Według mnie nie ma takiego pojęcia jakim się pan posłużył - powinno być duże, znane i prężne Wydawnictwo oraz mniejsze ale równie ciekawe.
    Nie wiem jak dla Pana ale dla mnie każda książka z pozycji Agencji powinno być traktowana jednakowa,kwestią jest tylko fakt, że Agencja znając zapotrzebowanie lub zamiary Wydawcy od razu może ową książkę zaproponować i wtedy jest większa szansa, że wzbudzi ona zainteresowanie. I to powinien być jedna z zasad Agencji. Kolejną to nie reprezentowanie jednej książki, ale Autora - w tym widzę możliwość dłuższej działalności, pracy nad tekstem, nad Autorem i może Pana zdziwię, ale nad polityką wydawniczą Wydawcy. Bo póki co to dostrzegam przypadkowość w działaniu Wydawców - komuś się udało sprzedać dobrze książkę o wampirach, wszyscy wydają książki o wampirach. Dobrze została przyjęta książka o przedwojennych komisarzach, od razu jest zapotrzebowanie na podobną tematykę. Znana celebrystka wydała książkę jaka to jest biedna, bo mąż ją porzucił i od razu mamy sto innych książek biednych i porzuconych osobistościach fikającymi nogami w TV. Może ja się nie znam - co zapewne jest prawdą, szczególnie z pozycji PR,- ale mnie to mierzi i sobaczy. (Jak ktoś się zainteresowany co oznaczają oba te słowa, to może popuścić fantazji.).
    Wracając do sedna, owe 12% to nie dużo - zarówna dla Agencji jak i dla Autora, jeśli się umówimy, że średnie tantiemy dla książki to około 5 tys. Nie wiem tylko, czy za taką kwotę Agencja jest w stanie (i w zainteresowaniu) wprowadzać prace redaktorskie i korekcyjne nad przesłanym tekstem, choćby nawet najbardziej ciekawym. Czy raczej skupi się aby tekst może nie był powalający na kolana, ale za to na tyle zgrabnie napisany, aby nie było potrzeby za bardzo go poprawiać. Oczywiście mogę się mylić i zapewne właśnie tak jest, ale sądzę, że mogę mieć pewnego rodzaju wątpliwości, które zapewne szybko postara się Pan wyjaśnić, dla dobra innych którzy będę nastawieni bardziej optymistycznie do Państwa propozycji.
    Na koniec, jeszcze jedno pytanie - tłumaczenia książek - myślę i mam nadzieję, że chodzi o tłumaczenie polskich książek na języki obce, bo według mnie na tym Agencja powinna się skupić. Czy Agencja ma jakiś kontakt z zagraniczną Agencją i w jakim kraju (Oczywiście nie chodzi o zdradzenie tajemnic firmy, ale o jakieś ogólne choćby dane). Dalej: czy Agencja planuje uczestniczenie w Targach Książki, aby reklamować swoje książki i swoich Autorów - choć tych drugich, to akurat chyba to nie dotyczy, bo jak sam Pan napisał póki co chcecie podpisać umowy wyłącznie na konkretne tytuły. A co się stanie, gdy książka zyska uznanie i Autor stwierdzi, że nie ma zamiaru dzielić się z wami prowizją, bo inni wydawcy sami do niego zapukają. Czy Autor w umowie będzie miał zastrzeżone, że każda następna książka ma być najpierw Wam przedstawiona do oceny, a dopiero później (jeśli nie będziecie nią zainteresowani) Autor może ją sam proponować dalej.
    Przepraszam, że wymyślam cały czas nowe pytanie, ale jestem z tych co chcą wiedzieć więcej poza standardowymi informacjami. I zapewniam, że Wasza inicjatywa z założenia zdobyła moją sympatię i poparcie, ale chciałbym wiedzieć więcej.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie jestem zbyt marudny, bo inaczej będę musiał zmienić swój nick. :-))
  • zielonamysz 26.10.10, 12:54
    Ja jestem plci zenskiej:)
    Nas jest dwoje do tej agencji
    Ma pan oczywiscie racje. Ale ja kurcze jestem pragmatyczna. I to mnie czasem gubi:)
    Bedziemy decydowac i decydujemy w porozumieniu z autorami dokad kierujemy ksiazki.
    Uwazamy, ze mamy o tym pojecie.inaczej bym sie za ten fach nie brala. Jesli uznamy ze ksiazka nie ma szans w duzej a ma w mniejszym to czy to obelga? Takie jest zycie.
    Male sa rownie ciekawe :) Nie napisalam, ze nie. Ale wiadomo,ze WAB,WL bierze tylko najlepsze pozycje i to nie zawsze bo czasem po prostu ksiazka sie nie miesci w ofercie czy profilu a na samo czytanie czeka sie po kilka miesiecy.Tak jest i tyle.Moze chociaz to uda sie nam zalatwic dla naszych autorow?Bedziemy rekojmia jakosci? Czyli miast czekac 8 msc na opinie, wydawca przeczyta szybko bo wyrobimy sobie marke?
    To tez nie malo.
    Od lyczka do rzemyczka.
    Uczymy sie z ksiazki na ksiazke. Taka jest prawda. Ja przerobilam na wlasnej skorze debiut i rozne umowy i wydawnictwa - publikowalam w kilku.
    Wiem jak mi sie zdaje jak to sie je. Po co powielac wciaz te same bledy? Wystarczy, z e ja je popelnilam. Przynajmniej od tych moge uchronic autorow z ktorymi bedziemy pracowac..
    Ksiazki sa traktowane jednakowo. Ale my nie mamy zamiaru byc podajnikiem tylko. Mowimy co nam sie podoba co nie podoba - autor ma wolny wybor. I musi do nas miec zaufanie. Ta agencja to nie jedyny nasz dochod. BA! Zakladamy, ze na razie przynajmniej przez rok bedzie nie dochodowa. Chcemy w tym czasie wypracowac dobry model pracy. Jak najlepszy dla autorow. I dla nas. Co do ksiazek o wampirach -to jesli ktos chce je pisac i go to bawi a inny czytac a wydawca wydawac -to coz...
    My tylko przypilnujemy by to bylo na poziomie. Jestem pragmatyczna-jak pisalam:).
    Na targi sie wybieramy by sie przedstawic wydawcom i pogadac czego dla nich szukac.
    Przygotowujemy strone angielska i mamy zamiar rozeslac, jak bedzie gotowa, listy z propozycjami wspolpracy. Moze sie uda cos na zasadach wymiany chociazby sprzedac.
    Planujemy tez wyjezdzac na targi ksiazki zagraniczne ale zaczynamy od Krakowa.
    Co do umow -moze tak byc. Ludzie sa rozni. Moze jakos sie zabezpieczymy:). Strona wisi od wczoraj.











    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • pisam 26.10.10, 13:09
    OK i Sorry, za zmianę płci.
    Pisałem z p. Zygmuntem i doszedłem do wniosku, że to może być on - jak widać wniosek był mylny.
    Rozumiem, że cały czas się uczycie, ale nie jestem pewny, czy Wasze podejście jest właściwe. Jak to się mówi, lepiej wychować sobie Autora niż brać tylko to co on chce nam zaproponować, bo lepsze rzeczy sam sprzeda. Ja wolałbym mieć stałych Autorów w swojej "stajni", niż opierać się na poszczególnych utworach - to pozwala działać z pewną perspektywą, gdzie możesz zaplanować pewne rzeczy z dużym wyprzedzeniem. A pojedyncze książki nie ustawią Was w dobrej pozycji podczas rozmów z Wydawcami, bo co możecie im zaproponować. No, mamy jedną książkę X, która może Wam pasować. Chcecie więcej? A to nie wiem, czy mogę to zapewnić, bo nie mamy z nim umowy... - to oczywiście czarny scenariusz, co bynajmniej nie zmienia mojego zdania.
    Pomysł jest dobry, ale ja widzę większą rolę dla Agencji, z tym, że to Wasz a nie mój problem. Ciekawy jestem czy i kiedy odezwą się inni piszący.
  • zielonamysz 26.10.10, 14:33
    No, wiesz, Sapkowski nigdy nie opusci Kowalskiego choc nieraz mu proponowano:) .
    Bedziemy spisywac umowy bez watpienia jak sie rozkrecimy.Teraz chcemy byc uczciwi. Pomagamy.Tyle ile mozemy. I liczymy z e dobrzy autorzy to przyzwoici ludzie. A z nieprzyzwoitymi to moze lepiej sie nei zadawac?
    No ...czy ja pisalam z jestem do bolu pragmatyczna?
    Poza tym moj partner to pan Zbyszek)



    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • mutant12 26.10.10, 14:58
    cyt. z Waszej strony
    „Ghostwriting”

    Firma współpracuje z profesjonalnymi autorami, którzy są skłonni pracować jako „pisarze-duchy” (ghost writerzy): na zlecenie mogą napisać tekst każdego rodzaju, np. ubrać w formę literacką Twoje wspomnienia, pamiętniki, pracę naukową, a nawet napisać okolicznościowe przemówienie.

    Mogą też napisać nowy utwór powieściowy, dziennikarski czy scenariusz.


    cyt. www.prawnikprzezinternet.pl/ghostwriting-a-prawo-autorskie/
    Co o takiej sytuacji mówi prawo autorskie? Czy takie działanie jest dozwolone? Otóż przepis prawa autorskiego jednoznacznie mówi, że autorskie prawa osobiste, obejmujące m.in. prawo do autorstwa utworu oraz oznaczania utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo, nie podlegają zrzeczeniu się lub zbyciu. Nie można zatem zrzec się autorstwa utworu, można jedynie wydać go anonimowo (co nie znaczy pod cudzym nazwiskiem). Taka umowa ghostwriterska powinna być zatem nieważna.

    Praktyka nieco złagodziła ten przepis. Dopuszcza się powszechnie pisanie na zlecenie utworów krótkich (przemówień, pism, mów). Natomiast nagannie należy ocenić wydawanie sporządzanych na zlecenie np. autobiografii czy wspomnień. W takim przypadku autorami książki powinni być zarówno zamawiający, jak i sporządzający jako współtwórcy. Oczywiście również sprzeczne z prawem jest pisanie za kogoś prac naukowych.

    Podstawa prawna: art. 16 pkt 1 i 2 ustawy z 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83).
  • jeepwdyzlu 26.10.10, 15:37
    jestem z zupełnie innej branży, ale....
    -bez umów daleko nie zajedziecie...
    -12% to za mało (biorąc pod uwagę nakłady polskich tytułów)

    Ale pomysł ok
    Więcej - rola agencji będzie rosła, a wydawnictw malała (za chwilę również w Polsce będą alternatywne kanały dystrybucji jak w usa amazon...)
    Trzymam kciuki i pozdrawiam
    jeep
  • zielonamysz 26.10.10, 16:39
    Dzieki za wsparcie.

    Wszystko robimy lege artis panie Mutant. To pewne.




    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • pisam 26.10.10, 17:06
    Jak można się domyśleć nie zgadzam się z poglądem Jeep, że 12 % to za mało. Na zachodzie przy nieznanych nazwiskach standardem jest 10%, a przy znanych nawet 5% - bo gwarantują spore zyski. I zaznaczę nieskromnie, że wiem co mówię, bo prowadzę cały czas z nimi rozmowy. Wracając jednak do sedna sprawy - To właśnie dlatego Agencje są tak bardzo zainteresowana współpracą z Autorami znanymi a już szczególnie z tymi którym udało się dobrze zakotwiczyć na rynku, Zresztą nie tylko tam, bo u nas w Polsce jest podobny problem. Jak zaczynałem swoje pierwsze kroki, żadna z Agencji nie chciała ze mną rozmawiać, ostatnio o dziwo dostałem zapytanie, czy nie byłbym zainteresowany współpracą. Może źle i zbyt impulsywnie zareagował, bo napisałem że spóźnili się tylko o dwa lata, ale co się stało, to sie nie odstanie.
    Sens takiej współpracy jest wtedy gdy obie strony się uzupełniają i razem dążą do celu jaki sobie założyli. Czy tak jest w wypadku Agencji (wszystkich) w Polsce, póki co - wątpię, choć akurat ta o której teraz piszemy wydaje mi się najbardziej otwarta na rozmowy i dyskusję.
  • jeepwdyzlu 26.10.10, 17:15
    Jak można się domyśleć nie zgadzam się z poglądem Jeep, że 12 % to za mało
    ---------
    Twoje święte prawo :-)
    Zwróć uwagę, że odniosłem się do polskich realiów, czyli MAŁYCH nakładów.
    Tu sukces książki nie przyniesie autorowi milionów dolarów, co najwyżej kilkaset tysięcy złotych (oby!)
    A częściej kilkadziesiąt tysięcy
    5 czy 10 czy 12 % od nawet 100 tys zł to kwota za mała, żeby utrzymać firmę i wydatki, nawet jeśli Agencja ma nastu autorów.... z których na duży sukces może liczyć ilu?

    Rzecz jasna - uznany autor jest rozrywany... I może nawet nie potrzebuje agenta...
    Ale rolą agenta jest odkrywanie talentu, wspomaganie pisania, kontaktowanie i pomoc w relacjach z wydawnictwami, zaawansowana pomoc prawna.. lokowanie za granicą....
    I to - jesli ma być robione dobrze - moim zdaniem - musi kosztować..
    Ale nie upieram się, nie mam patentu na rację...
    Pozdrawiam
    jeep

  • pisam 26.10.10, 18:16
    I z tym się z Tobą zgadzam! :-)) Ale musimy patrzeć na temat z szerszego punktu widzenia, nie z naszego zaścianka. Jeżeli Agent chce zarobić musi się postarać, aby nie był to zarobek 5 tysięcy do podziału, tylko naście... wtedy można go nazwać Agentem. Jeżeli polskie warunki tego nie gwarantują musi pomyśleć o wyjściu dalej... Więc jak najbardziej masz rację i podpisuje się pod twoimi tezami - poza 12 %, bo to dla początkującego polskiego autora za mało, aby miał się z kimś jeszcze dzielić. :-))
  • skajstop 26.10.10, 17:28
    Pisam, przecież wiesz, że jest taki sens :) to nie chodzi tylko o sprzedawanie tekstów, także organizowanie spotkań autorskich i całej reszty. Plus, docelowo, obsługa prawna etc. Czyli zdjęcie z grzbietu autora wszystkiego, co zabiera mu czas niezbędny na pisanie. I to jest warte procentu od zysków.

    Rola agencji będzie rosnąć, w Polsce także. To może temat na odrębny wątek, ale ja nie mam wątpliwości.
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotek wydawniczy :)
  • pisam 26.10.10, 18:20
    Ja także nie mam wątpliwości, dlatego od początku jestem ZA... chcę tylko uzyskać odpowiedzi na kilka pytań i dlatego je zadaję. Jeśli ja ich nie zadam, to kto to zrobi? Jeśli ja nie będę miał pewnych wątpliwości, to skąd inni (którzy się nie zetknęli z takimi problemami) mogą wiedzieć, że warto o to się dobijać? I wcale nie uważam się, za kogoś ważnego, po prostu wiele osób zaglądających na te forum nie lubi zadawać draźliwych pytań, bo uważa, że nie wypada. Ja jestem już na tyle stary (dojrzały), że mnie wypada, więc pytam aby inni mieli prościej.
  • jeepwdyzlu 26.10.10, 18:36
    po prostu wiele osób zaglądających na te forum nie lubi zadawać draźliwych pytań, bo uważa, że nie wypada. Ja jestem już na tyle stary (dojrzały), że mnie wypada, więc pytam aby inni mieli prościej.
    ----------
    brawo! I o to chodzi... Zwłaszcza, że nie ma głupich pytań.. Są tylko głupie odpowiedzi...
    pozdrawiam
    jeep
  • wlodekbar 03.11.10, 13:50
    Masz maila, niczego sie nie obawiaj:)).
    "W razie co" - pisz!

    W
  • jedynygrafoman 08.11.10, 11:08
    napisała:
    "Czyli miast czekac 8 msc na opinie, wydawca przeczyta szybko..."

    OK, a jak długo czeka autor na odpowiedź z Waszej Agencji, czy jego książka ma szansę trafić do wydawcy?
  • zielonamysz 08.11.10, 11:22
    Na razie mniej wiecej tydzien. Pozniej pewnie bedzie gorzej. Wlasnie wrocilismy z targow w Krakowie, gdzie milo nas przywitano. Wyglada na to, ze wydawcy tez uznaja potrzebe agencji:)





    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • jedynygrafoman 08.11.10, 11:31
    Dzięki za odpowiedź. Budującą.
    Długie czekanie zabija wiarę w sens pisania ;)

    zielonamysz napisała:
    "Wyglada na to, ze wydawcy tez uznaja potrzebe agencji:)"

    Gratuluję. Pomysł trafiony w dychę:)

  • bezzik 08.11.10, 13:23
    Widzę odpowiedź na moje pytanie, zanim je zadałam:) Chciałam zapytać o reakcje wydawnictw, czy były typu "o fajnie, że powstaliście" czy raczej "możecie nam coś dobrego zaproponować"? No właśnie, jak było? Jeśli to nie tajemnica. I jeszcze jedno, kto ponosi koszty tłumaczenia, fragmentu powiedzmy, książki, jeśli uderza się z nią do zagranicznych wydawnictw?
  • zielonamysz 08.11.10, 16:09
    Autor ponosi. Ale nie bierzemy sie za wszystko -oceniamy szanse. Poprawiamy.

    Musimy sobie wyrobic marke

    Reakcje byly fajne i mamy nawet zamowienia, by znalezc autorow do konkretnych pomyslow. I to od bardzo dobrych wydawnictw. Dzis rozpuscilam wici. Poza tym jedna nasza autorka ma szanse na wydanie ksiazki w prestizowym wydawnictwie.
    Jak sie uda, to mamy mocne wejscie na dzien dobry. Udalo sie w ciagu miesiaca zainteresowac wydawce i przejsc cykl recenzyjny.Normalnie to trwa duuzo dluzej.
    A mamy jeszcze kilka dobrych pozycji, wiec jest z czym isc do ludzi...


    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • czepialska 08.11.10, 19:19
    "Autor ponosi". I wszystko jasne!
    Dla mnie - już nie pierwszej naiwnej - to kolejna złotousta firemka, działająca w "piszącym podziemiu".

    --
    ... I stało się, że mistrz Wilde przy dźwiękach dzwonu, który przez jego czeladnika został odlany, żywota swego dokonał. A piękny był ci ten dzwon! Z najszlachetniejszego metalu, bez jednej skazy, o głębokiej i czystej barwie... Zawieszony w południowej wieży kościoła św. Marii Magdaleny, z czasem, na pamiątkę straszliwego czynu, Dzwonem Grzesznika został nazwany...
    "Cała Polska w legendzie"
  • troppo_bella 08.11.10, 19:28
    Po owocach poznacie ich, jak mawiał pewien ogrodnik :-) Jak im się uda wydać parę ksiązek, które mają pod opieką, w prestiżowych wydawnictwach, będzie znaczyło, że złotoustość ma przełożenie na złotodajność.
    Dajmy więc trochę czasu agencji, zanim zaczniemy ją oceniać. Zwłaszcza tak surowo.

    --
    - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
  • pisam 08.11.10, 20:34
    Czepi przesadzasz i do tego wyrywasz zdanie z konspektu.
    Pytanie było, kto ponosi koszty tłumaczenia książki w przypadku podjęcia próby wejścia na rynki zagraniczne. Nie znam sytuacji, poza faktem, że to wydawca jest bardzo zainteresowany przetłumaczeniem książki, aby ktoś inny ponosił koszty tłumaczenia. Prawdę mówiąc na IK - raczej nie ma co liczyć, chyba że znamy znanego tłumacza który jest im dobrze znany, wtedy jest w stanie pokryć koszty tłumaczenia 10 stron.
    Domyślam się jednak, że taka ewentualna decyzja jest wcześniej konsultowana i omawiany z Autorem.
    I póki co, nie mam na dzień dzisiejszy żadnych kontaktów służbowych z Agencją, choć po tym co słyszałem od znajomych z Krakowa, to zaczynają mi się podobać.
  • zielonamysz 08.11.10, 21:59
    Mamy akurat jedna zainteresowana tlumaczeniem autorke, wiemy ze sa fundusze na tlumaczenie na interesujacy ja jezyk. Ksiazke wlasnie czytam. Co dalej zobaczymy.
    Jak tu juz ktos slusznie zauwazyl dzialalnosc jest hobbystyczna na razie. Ale ogolnie to fajnie:)
    Tu podskoczyla na dwie stopy do gory...



    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • wlodekbar 09.11.10, 01:35
    I spolecznikowska, choc niekoniecznie za darmo...:)
  • czepialska 09.11.10, 13:20
    Nie przesadzam. Taka działania, łagodnie pisząc, mocno mnie dziwią. Tym bardziej, że jako członek istniejącego (od dobrych kilku lat) stowarzyszenia pisarzy, właśnie staram się uruchomić działającą pod jego egidą agencję autorską. I nie wyobrażam sobie bym mogła kazać opłacić autorowi fragment przekładu jego książki! Niezależnie od tego czy jest on zrzeszony w "naszych" szeregach czy też nie...

    --
    ... I stało się, że mistrz Wilde przy dźwiękach dzwonu, który przez jego czeladnika został odlany, żywota swego dokonał. A piękny był ci ten dzwon! Z najszlachetniejszego metalu, bez jednej skazy, o głębokiej i czystej barwie... Zawieszony w południowej wieży kościoła św. Marii Magdaleny, z czasem, na pamiątkę straszliwego czynu, Dzwonem Grzesznika został nazwany...
    "Cała Polska w legendzie"
  • pisam 09.11.10, 17:14
    Czepi, chcesz powiedzieć, że każdy Autor który trafi ze swoją propozycja do was, może liczyć że Agencja zrobi to za darmo? Nie przesadzajmy, zgłoszą się do Was Autorzy wszystkich wydanych do tej pory książek, to jest nie do przerobienia.
    Dlatego uważam, że sensowne jest aby Autor chcący zaistnieć na rynkach poza naszymi granicami (jeśli nie ma takich propozycji) powinien uczestniczyć w finansowaniu fragmentów swoich utworów. Nie całości ale fragmentu.
    Czekam w takim razie na powstanie Agencji, a mówiąc między nami, nadal obowiązuje u Was dwóch wprowadzających? Zawsze uważałem, że to stowarzyszenie powinno wystąpić z propozycją do Autora a nie odwrotnie.
  • czepialska 09.11.10, 17:58
    Istnieje coś takiego jak "sito weryfikacyjne" :)
    To pierwszy krok. Drugi to informacja "odwydawnicza" o poziomie sprzedaży danej książki. Trzeci to prognoza marketingowa, dająca obraz szans książki na obcym rynku.
    Dopiero na samym końcu są próbki tłumaczeń i projekty działań promocyjnych...
    A propos wprowadzających - rzeczywiście, masz rację pisząc, że w SPP potrzebnych jest dwóch i dla mnie to nieporozumienie. Coś na zasadzie "łańcuszka życzliwego poparcia", a przecież nie to powinno być wyznacznikiem członkostwa, prawda?

    --
    ... I stało się, że mistrz Wilde przy dźwiękach dzwonu, który przez jego czeladnika został odlany, żywota swego dokonał. A piękny był ci ten dzwon! Z najszlachetniejszego metalu, bez jednej skazy, o głębokiej i czystej barwie... Zawieszony w południowej wieży kościoła św. Marii Magdaleny, z czasem, na pamiątkę straszliwego czynu, Dzwonem Grzesznika został nazwany...
    "Cała Polska w legendzie"
  • pisam 09.11.10, 18:22
    Czepi, ponieważ dość długo wojuję z IK, to widzę to trochę inaczej. Sito weryfikacyjne - to duża pojemność i nie delikatnie mówiąc - worek bez dna do którego można wrzucić wszystko. Informacja "odwydawnicza" - to pojęcie które nic nie znaczy tak naprawdę. Bo co z tego, że dana książka dobrze się sprzedaje na naszym rynku, kiedy np. nikt poza nami Polakami nie jest zainteresowana poruszaną tam tematyką. Poza tym, tu mają sens działania i siłę przebicia wydawcy duzi, co wcale nie znaczy, że będą promowali książki które mają szanse na zaistnienie na obcych rynkach. Dla przykładu, nasze książki SF nie mogą się przebić na rynkach zagranicznych, choć np. w Rosji są zauważalne, tylko z tego co wiem nikt z IK ich nie promuje wydawcom rosyjskim. Sapkowski także zaistniał bardziej z okazji gry, niż wskutek działań IK. Zresztą to problem szerszy i według mnie trzeba zmienić całkowicie pomysł na kreowanie naszym książek i Autorów na rynkach zagranicznych, bo to co jest w tej chwili to jedna wielka prowizorka. (Oczywiście, to moje zdania - tak samo jak dla mnie strona IK, to relikt przeszłości i trzeba jak najszybciej przywrócić ją do życia - choćby przez przeniesienie na początek tego forum do nich.0 :-))
    Co do prognoz marketingowych, to jest sprawa podobna do sondaży, a te jak ostatnio mieliśmy okazję się przekonać, nie zawsze są prawdziwe.
    Co do "łańczuszków życzliwego poparcia" - jestem od początku im przeciwny i nie mam zamiaru nikogo o to prosić - bo dla mnie to pomylenie pojęć i zgadzam się z toba, że to jest nieporozumienie. Onegdaj, napisałem w tej sprawie do "kapituły" licząc na podjęcie dyskusji, ale nawet nie raczyli mi odpowiedzieć.
  • czepialska 09.11.10, 19:04
    Zgadzam się, że ryzyko wydania książki na obcym rynku jest większe - nawet przy jak najdokładniejszych prognozach - niż na własnym. I to wcale mnie nie dziwi. Nie dziwi także fakt, że taka "zabawa", z racji jej kosztów, jest przeznaczona dla tych większych wydawców. Choć, oczywiście, nie zawsze. Nie wiem czy wiesz/pamiętasz o tym, że MR przy wydawaniu pierwszych książek C.S. Lewisa było niewielką oficyną. Na nogi znaczących postawiła je dopiero Rowling.
    I teraz pytanie: ile było w tym gruntownej analizy, a ile przypadku???
    Ktoś wie :)

    --
    ... I stało się, że mistrz Wilde przy dźwiękach dzwonu, który przez jego czeladnika został odlany, żywota swego dokonał. A piękny był ci ten dzwon! Z najszlachetniejszego metalu, bez jednej skazy, o głębokiej i czystej barwie... Zawieszony w południowej wieży kościoła św. Marii Magdaleny, z czasem, na pamiątkę straszliwego czynu, Dzwonem Grzesznika został nazwany...
    "Cała Polska w legendzie"
  • pisam 09.11.10, 19:21
    Zapewne nie wiem na pewno, ale stawiam 90% do 10%, że to był przypadek. Czasami trzeba zaryzykować i zaproponować coś nowego i innego niż wszyscy pozostali. Jeżeli zaskoczy, można zawsze można zrobić dodruk i tak właśnie było z Rowling. Sprawdź jaki był pierwszy nakład i kiedy zaczęła się prawdziwa hossa. Zresztą Browna, też agent sprzedawał chodząc od stoiska do stoiska podczas targów książki i miał kłopoty aby nim zainteresować.
    Zasada w tym przypadku jest prosta, więcej możesz zarobić na nieznanym Autorze, (bo płacisz mu mniej) niż na znanym (zaproponujesz mało, to szybko podkupi go konkurencja) zapłacisz dużo, możesz nie doczekać się zwrotu poniesionych nakładów. :-))
    Sorry, ale nasi Wydawcy w większości nie mają pojęcia o swojej pracy. I zazwyczaj małpują innych, według zasady: Duzi wydali książkę o wampirach, to my też.
    No i zawsze znane nazwiska - niekoniecznie literackie, wystarczą z tabloidów, mają u nich drzwi szeroko otwarte.
  • nomina 09.11.10, 18:31
    To jest kolejny aspekt, który mi się podoba - agencja szuka zleceń na książki. Łatwiej pisać, wiedząc, że będzie z tego zysk, niż tak sobie a Muzom.

    A co do próbki i płacenia za jej przekład - kilka lat temu zainwestowałam w przekład książki na angielski, rozesłałam po wydawnictwach. Z wielu miejsc (nawet od wydawcy Harry'ego Pottera :) dostałam odpowiedź (prawie zawsze tradycyjną pocztą, raz nawet zwrócono mi maszynopis), że bardzo ciekawe i warte dalszych działań, ale polityka ich firmy zabrania prowadzenia rozmów z autorami bezpośrednio, więc oni proszą o nadesłanie jeszcze raz poprzez agenta. Jakoś im się w głowie nie mieściło, że autor może zajmować się takimi rzeczami :).
    Dla mnie więc inwestycja w próbkę nie jest czymś, co mnie przeraża, jeśli ma zaowocować zyskiem.
    --
    Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę autorium.pl
  • ojuciasan 09.11.10, 02:18
    Gratuluję serdecznie i może się przyłączę... ;)
  • zielonamysz 09.11.10, 06:44
    Zapraszam:)
    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • ojuciasan 09.11.10, 17:55
    zielonamysz napisała:

    > Zapraszam:)

    Dziękuję :)
  • jedynygrafoman 16.11.10, 10:12
    "Szanowna Autorko/Szanowny Autorze:
    Twojej książce potrzeba szlifu przed jej oddaniem? Zapewnimy Ci najlepszych redaktorów i korektorów.
    Masz gotowy utwór, ale nie wiesz, co jest wart? Nasi recenzenci ocenią go i udzielą Ci profesjonalnych wskazówek.
    Coś nie gra w tekście? Przeredagujemy go lub poradzimy Ci, jak to zrobić."


    I to wszystko za darmo?



    "Coś nie gra w tekście? Przeredagujemy go lub poradzimy Ci, jak to zrobić."

    Czy Agencja przeredaguje tekst , lub poradzi jak to zrobić, na wyraźne życzenie autora, czy robi to samorzutnie, po stwierdzeniu, że tekst jest dobry i znajdzie się wydawca?

    I, czy tenże autor może liczyć na "opiekę" redaktora, to znaczy zwracać się do niego z wątpliwościami, jeśli Agencja tylko poradziła mu, jak przeredagować tekst?
  • zielonamysz 17.11.10, 07:54
    Jak na razie robimy dziennie jedna ksiazke:)
    Jakos dajemy rade:) Z gruba, ze tak powiem. Podstawowe bledy i diagnozujemy. Jak ktos chce by to bylo zrobione perfect moze zamowic usluge u jednego z naszych redaktorow .
    Po to sa. I oni nie pracuja za darmo. My - tak.
    Liczymy,ze nam sie trafi Harry albo jaki Monk albo...




    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • jedynygrafoman 18.11.10, 10:22
    "Jak ktos chce by to bylo zrobione perfect moze zamowic usluge u jednego z naszych redaktorow . "


    O.K. Dzięki za odpowiedź.
    Mam jeszcze jedno pytanie, zrobioną perfect książkę debiutanta, odpłatnie, przez jednego z Waszych redaktorów, tenże debiutant powinien na własną rękę wysyłać do wydawców, czy zrobi to Agencja?
  • zielonamysz 19.11.10, 10:40
    Najpierw agencja czyta ksiazke i opiniuje czy warto w nia wkladac prace i emocje:)
    Rozwaza czy sa szanse. Te wstepne korekty maja pomoc autorom uporac sie z bledami, ktorych z reguly sami nie widza, bo sie do tekstu przyzwyczajają. Jesli ktos chce zamowic usluge u naszych redaktorow, to juz na etapie wstepnym mozemy powiedziec czy zajmiemy sie ksiązka. Ale oczywiscie autor moze sie z naszą opinią,jesli jest negatywna lub po prostu nie ma rynku na dana pozycje, nie zgodzic, zamowic redakcję, korektę, przepracować tekst i sam wysylac juz oprawione dzielko do wydawnictw, ale i do nas. I moze odnieść sukces.
    Sa rozne wydawnictwa i roznych rzeczy potrzebuja. Jestesmy otwarci. Kazda pozycja to inny przypadek. O pewnych rzeczach nie da sie pisac generalnie. Przeczytalam juz multum pozycji i wbrew pozorom kazdy nieomal tekst ma inne uwarunkowania.










    --
    autorska-agencja.pl/index.html
  • jedynygrafoman 19.11.10, 10:59
    "Najpierw agencja czyta ksiazke i opiniuje czy warto w nia wkladac prace i emocje:) Rozwaza czy sa szanse. "

    Dziękuję.
    W sumie, to bardzo uczciwe podejście wobec debiutantów.
    Nie skończyłem jeszcze pisać mojego "dzieła", ale już wiem, że na pewno skorzystam z usług Agencji. I, albo krótka piłka, albo...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka