Moi drodzy, chciałabym się z Wami podzielić pewnym dylematem. Otóż napisałam dwie krótkie powiastki, jedną dla dzieci, drugą wprawdzie częściowo z dziecięcymi bohaterami, ale jednak w zamyśle dla dorosłych. I co? I długo nic. Wysyłałam tu i ówdzie, z jednym wydawnictwem nawet negocjowałam w sprawie tej dziecięcej książki, ale czy to nie spodobała mi się umowa, czy to ogólnie nie miałam zaufania do wydawcy, w każdym razie sprawa upadła. W innym z kolei druga z książek niby to przeszła pierwszy etap z entuzjastyczną recenzją, po czym wydawnictwo zamilkło i nie odpowiadało na monity. Potem się dowiedziałam, że często tak robi. Z innych, jeśli już ktoś raczył odpisać, opinie były raczej pozytywne, ale niestety, "to nie nasz target" itp. W końcu w zeszłym roku pan z Nowego Świata mi odpisał, że obie książki mogą wydać w formie elektronicznej. Zastanawiałam się, ale stwierdziłam, że równie dobrze mogę je sobie po prostu wrzucić na swoją stronę internetową, bo i tak zarobiłabym na niej może jakieś grosze - kto by chciał kupować powieść nieznanej autorki, w dodatku niezbyt komercyjną? - więc musiałabym ustalić za nią jakąś symboliczną cenę, z czego 25% zabrałoby mi wydawnictwo, so. Tak więc nie skorzystałam z propozycji, minął od tej pory prawie rok, nawet wyrzuciłam mejla od pana z redakcji, czego trochę żałuję, ale na szczęście zostawiłam sobie propozycję umowy, więc mniej więcej wiem, jakie oferowali warunki, aczkolwiek nie mogę mieć pewności, czy nadal są/będą zainteresowani. A przypomniałam sobie o tym z racji faktu, że minął kolejny rok, a z moimi książkami nic się nie dzieje i już nawet przestałam wysyłać propozycje do wydawnictw. Naturalna koleją rzeczy moje myśli wróciły więc do tamtej propozycji. Czy ktoś z Was miał podobną sytuację, tj. propozycję wydania książki w postaci e-booka, najlepiej w tym samym wydawnictwie, i w ogóle co o tym myślicie?
Aha. Właściwie mam teraz stronkę w sieci i mogłabym spełnić swoją groźbę umieszczenia tam książek, ale wciąż poprzestaję tylko na fragmentach. Nie wiem, czy to dlatego, że jeszcze liczę na ich wydanie, czy też stwierdziłam, że publikacja własnej powieści na własnej stronie zakrawa na samochwalstwo grafomana i nikt nie będzie tego czytał. No i trzecia sprawa - jednak formaty e-bookowe lepiej się czyta niż zwykły lany tekst na stronie.
Pytanie brzmi - czy wskrzesić ten temat w "NŚ"? Czy mnie nie oleją, jeśli się do nich odezwę po roku, i czy w ogóle warto się w to pakować?
--
mutancik blog