Dodaj do ulubionych

Brak nazwiska tłumacza - uzasadniony? Jeśli tak,

02.03.06, 10:22
... to kiedy? Rzecz mnie ciekawi o tyle, że trafiła w moje ręce książka (a
propos poniższego wątku o "kolejnym konkursiku" i refleksji o sytuacji, gdy
nie przyzna się 1-ej nagrody) z serii "Lit. w spódnicy" i w stopce są wszyscy:
projektant serii, okładki, autor fotki na okładce, korektor etc., a nazwiska
tłumacza nie uświadczysz. Książka anglojęzycznego autora i nie ma przesłanek,
coby takim erudytą był i nagle uprzejmie nam na polski się przerzucił.
Czy to jakaś ezoteryczna taktyka wydawnicza, czy też nie mają obowiązku w
pewnych sytuacjach nazwiska podawać?
Edytor zaawansowany
  • aga.p.p 02.03.06, 10:29
    A ja mam przed sobą kilka książek z tej serii i w każdej jest nazwisko tłumacza. O której konkretnie mówisz?

    pzdr,
    Aga
  • szaffran 02.03.06, 10:49
    o książce T. Parsonsa
  • aga.p.p 02.03.06, 11:09
    W tej serii wyszły chyba dwie - ja mam "Mężczyznę i żonę", tłumacz jest.

    pzdr,
    Aga
  • szaffran 02.03.06, 11:25
    Ja mam tę drugą, "M. i ch.", wedle mojego, dość szczegółowego oglądu - tego
    nazwiska nie ma. Ale interesuje mnie praktyka, czy w ogóle jest jakoś
    uzasadniona? To wydanie w serii "kioskowej", wtórne w stosunku do pierwszej
    edycji na rynek przez inne wydawnictwo.
  • aga.p.p 02.03.06, 11:54
    Uuu, to ciekawe... Aż przejrzałam swoją biblioteczkę - w "Smażonych zielonych pomidorach" z tej serii też nie ma nazwiska tłumacza.
    Zasadniczo wydaje mi się, że są trzy możliwości:
    - w pierwszym wydaniu też nie było tłumacza, tylko zrobiono "zlepkę" z tekstów próbnych (mało prawdopodobne)
    - tłumacz nie chciał, żeby jego nazwisko było w książce (jeszcze mniej prawdopodobne)
    - wydawca się nie popisał

    pzdr,
    Aga
  • aruen 02.03.06, 20:07
    Witam
    mam nadzieje bywac tu nieco czesciej, jako niejako wydawca, czyli druga strona
    konfliktu :-) co prawda zajmuje sie wydawaniem czasopism wysoce
    specjalistycznych, ale jako ze dyskutujecie Panstwo o problemach zycia
    codziennego wydawcow...

    tak wiec, dodam jeszcze jedna mozliwosc do wypowiedzi Agi:
    - tlumaczenie wykonal etatowy pracownik wydawcy/wydawca i z wrodzonej skromnosci
    lub innych przyczyn nie wstawil nazwiska tlumacza do stopki.

    Pozdrawiam,
    andrzej balcerzak
  • hajota 02.03.06, 20:44
    Nie sądzę, żeby tak było w tym akurat przypadku. Wystarczy porównać:
    alpha.bn.org.pl/search*pol/t?SEARCH=Sma%BFone+zielone+pomidory
    Pierwsze wydanie ukazało się nakładem Zyska. Wydanie w serii Literatura w
    spódnicy to wspólne przedsięwzięcie wyd. Axel Springer i Zyska, jest więc raczej
    pewne, że wykorzystano przekład Aldony Białej wydany u Zyska. Pozostaje słodką
    tajemnicą wydawców i tłumaczki, dlaczego jej nazwisko się nie pojawiło. Gdyby
    wydawca wykręcił mi taki numer bez mojej zgody, bez wahania podałabym sprawę do
    sądu.
    Nadmienię jeszcze, że w krajach potocznie uznawanych za cywilizowane nazwisko
    tłumacza figuruje często na okładce, a nie w stopce.
  • szwedzka.pl 02.03.06, 23:13
    hajota napisała:
    > Nadmienię jeszcze, że w krajach potocznie uznawanych za cywilizowane nazwisko
    > tłumacza figuruje często na okładce, a nie w stopce.

    Widziałem, że taki zwyczaj stosują Brytyjczycy. Kto jeszcze?

    Paweł
    --
    Hjalmar Söderberg - pisarz
  • hajota 03.03.06, 00:31
    Widziałam na niektórych książkach francuskich i norweskich.
  • lisekrudy 03.03.06, 20:16
    Wydaje mi sie, ze byloby rzecza naturalna, gdyby nazwisko tlumacza wydrukowano
    na karcie tytulowej. Taki jest, jak mniemam, cywilizowany obyczaj. Siegam po
    pierwsza w zasiegu mojej reki ksiazke tlumaczona z jezyka obcego..... i jest!
    Anne Applebaum, "Gulag", z angielskiego przelozyl Jakub Urbanski, wyd. Swiat
    Ksiazki [na karcie tytulowej brak roku wydania]. Na stronie redakcyjnej podano
    takze, ze pierwszy rozdzial pracy przelozyla Malgorzata Claire Wybieralska.

    Kontrolnie siegam po druga ksiazke w zasiegu reki (jakies pol metra dalej),
    opublikowana przez innego wydawce. I znowu jest! Tekst na karcie tytulowej:
    Richard Pipes, "Rosja bolszewikow", przeklad Wladyslaw Jezewski, Warszawa,
    Wydawnictwo Magnum [tu tez nie podano roku wydania - co za paskudny obyczaj!]

    Oba wydawnictwa sa jak najbardziej komercyjne, chociaz, jak widac, wydaja
    wartosciowe prace.

    Pozdr.
    Lisek
  • egradska 01.04.06, 14:52
    Kochani moi, rzeczą naturalną jest przede wszystkim ludzka omylność... wydawca,
    z którym pracowałam był tak miły, że nawet za granicę przysłał mi kilka
    egzemplarzy tomików wierszy, które dla niego tłumaczyłam (zajęło mi to subtelne
    8 miesięcy)... Cudownie, prawda? Tylko jeszcze mały drobiazg, podał nazwisko
    innej osoby jako tłumacza... Przyznaję,że nikt wcześniej tak skutecznie nie
    sprowadził mnie na ziemię.... (A, nie był to kawał na 1 kwietnia)...
    Pozdrawiam, E.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka